Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Oczko wodne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31113
  Liczba postów : 64804
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Wrz 18 2019, 11:09;

First topic message reminder :


Oczko wodne

Miejsce najczęściej odwiedzane przez dzieci, które uwielbiają wyglądać w wodzie mieniących się tęczowymi kolorami rybek. Są tu rozstawione ławeczki, na których można usiąść i sobie odpocząć. Z boku widnieje tabliczka recytująca raz na godzinę prośbę, aby nie karmić rybek i zachować czystość. Jeśli ktoś ośmieli wyrzucić się choćby papierek na chodnik, zaczyna go opieprzać z góry na dół krzycząc przy tym donośnym głosem. Nie warto jej podpadać!

Aby dowiedzieć co się wydarzyło, rzuć kostką. Uwaga! Możesz rzucić kostką wyłącznie jeden raz! W każdym następnym wątku, który tu rozpoczniesz, kości oraz płynące z nich straty/korzyści już Ci nie przysługują!

Spoiler:
1 - gdy tylko podchodzisz, do Twoich uszu dobiega... żabie kumkanie. Mało tego - pierwsze słowo jakie wypowiesz w tym temacie będzie przez żaby powtarzane skrzekliwym głosem. Głośno, wyraźnie i chórem. Będą w ten sposób przeszkadzać w rozmowie przez dwa Twoje posty. Zgrabnie unikają potencjalnych zaklęć i każda próba ich uciszenia sprawia, że "wykrzykują" owe słowo jeszcze głośniej.

2 - spędzasz czas wedle uznania i nie zauważasz, że zbliża się do Ciebie dziwne pnącze... Rzuć kostką, aby sprawdzić co się stanie dalej.

Nieparzysta - W ostatniej chwili zauważasz korzeń i odskakujesz. O dziwo, rozpoznajesz w roślinie glicynię błyskawiczną. Tabliczka podpowiada Ci , aby to ustrojstwo potraktować zaklęciem zamrażającym. Tym samym uczysz się obchodzić z krnąbrną glicynią i zyskujesz +1 pkt do zielarstwa.
Gratulacje! O punkt upomnij się w tym temacie.

Parzysta - Nie zauważasz czającego się niebezpieczeństwa. Nagle Twoją łydkę chwyta dzikie pnącze i... razi Cię ładunkiem elektrycznym. Dziki wrzask tabliczki informacyjnej ją płoszy (bądź reakcja osoby towarzyszącej), dzięki czemu nie tracisz przytomności. Niestety potrzebujesz pomocy. Możesz uleczyć się sam za pomocą eliksiru wiggenowego, a jeśli go nie masz, napisz w szpitalu post na 2000 znaków, gdzie uzyskujesz odpowiednią pomoc.

3 - Gdy tylko podchodzisz do oczka wodnego, Twoim oczom rzuca się pewna magia - wszystkie lilie i kwiaty wokół oczka wodnego "na Twój widok" pięknie rozkwitają rozchylając swoje kielichy. Roztaczają Twój ulubiony zapach (Amortencja w kuferku), który może poczuć każdy, kto Cię mija. Gdy oddalasz się, lilie i kwiaty zamykają się.

4 - spędzasz czas przy oczku wodnym, gdy nagle słyszysz niedyskretne chrząkanie. To tabliczka informacyjna zwraca na siebie uwagę i prosi Cię skrzypiącym głosem o podrapanie jej po tylnej metalowej ściance. Jeśli to robisz, zdradza Ci szeptem, że ktoś zgubił sakiewkę między dwoma kamieniami. Odnajdujesz ją i naliczasz w środku aż 40 galeonów! Po zysk zgłoś się w tym temacie.

5  - czy to możliwe, że ryby mają jednak głos? Mógłbyś przysiąc, że słyszysz spod wody popiskiwanie. Gdy nachylasz się dostrzegasz wyłupiaste oczka tęczowej rybki, która ni stąd ni zowąd opluwa Cię dużym strumieniem lodowatej wody. Gdy tylko się ogarniasz zauważasz, że ta zniknęła.

6 - nagle słyszysz dziwny szelest w krzakach. Zerknąwszy pomiędzy nie zauważasz... sforę puffków pigmejskich! Na Twój widok większość ucieka, jednak kilka sztuk postanawia obskoczyć Cię i się do Ciebie przytulać. Gdy opuszczasz lokację, wyczuwasz w kieszeni dziwny ruch. To jeden z puffków wpatruje się w Ciebie z uwielbieniem i nie daje się zostawić. Zyskałeś sobie właśnie nowego przyjaciela.
Gratulacje! O pupila upomnij się w tym temacie.



______________________

Oczko wodne - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 73
  Liczba postów : 1978
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyPon Kwi 06 2020, 17:40;

Z jakiegoś powodu jej spojrzenie go rozbawiło. Dziewczyna miała w sobie "to coś", co sprawiało, że Max naturalnie jej zaufał pomimo tego, że nie znali się przecież zbyt długo.
-Nie patrz się tak na mnie, nie chcę zajmować Ci tak pięknego dnia, szczególnie na użalanie się nad sobą. - Wiedział, że nie koniecznie może i jest to użalanie się nad sobą, ale nie każdy miał ochotę marnować tak piękną pogodę na siedzenie i słuchanie o problemach innych.  Gdy wspomniała, że dla niego zawsze znajdzie czas, Max poczuł jak robi mu się cieplej na sercu. Kłamałby mówiąc, że nigdy nikt mu tego nie zaoferował, ale wiele to dla niego znaczyło i to jeszcze z ust takiej dziewczyny jak Olivia.
-Szczerze? Gdyby nie to, że nie wydaje mi się, żebyś kłamała, to w życiu bym nie uwierzył. - Przyznał szczerze na jej wyznanie. Nie mieli do tej pory okazji porozmawiać o swoich brudach z przeszłości, czy nawet o większych problemach jakie napotykali teraz, a gryfonka nie wyglądała mu na osobę, która mogło mieć wielkie problemy rodzinne. Co prawda pozory mogą mylić i chłopak był tego świadomy.-
-Myślę, że dam radę trzymać się z dala od kłopotów przez tydzień. Dla takiej nagrody na pewno warto. - Przestał się przejmować tym, że dziewczyna była umówiona z kimś innym. Jeżeli sama szła w tę stronę, nie miał zamiaru narzekać. Prowokując go tym słodkim uśmiechem musiała wiedzieć, jak na niego działa. Odnaleziona dziś sakiewka z galeonami nie była już najlepszym, co go tego dnia spotkało.
-Nie tak szybko z tym "dobrym człowiekiem", jeszcze możesz się rozczarować moja droga. - Może Max nie był okropną istotą, ale często za taką się miał. Uważał, że czyni światu więcej szkody niż pożytku, co jakoś specjalnie go nie martwiło. Trzeba było przyznać jednak, że chłopak miał serce po właściwej stronie i nie pozwoliłby żeby coś złego stało się na jego oczach. Gdy tylko mógł próbował walczyć o to, co właściwe.
-Zobaczymy w czym problem. Daj tylko znać kiedy Ci pasuje, a spróbujemy coś poradzić. - Buziak od Oliv jeszcze bardziej podniósł już i tak wysoką pewność siebie ślizgona. Prywatna lekcja eliksirów mogła być okazją nie tylko do wspólnej nauki.
-Postaramy się nie psuć Twojej pięknej fryzury kolejnym eliksirem. - Nie mógł jej obiecać, że to się nie wydarzy, bo sam przecież był dobrze zaznajomiony z eksplozjami kociołków, ale przecież nie mieli się spotkać w celu eksperymentowania, a przy dokładnym przepisie, Felix był dużo bardziej uważny.
Gdy Olivia drgnęła, jeszcze pewniej chwycił ją w talii. Nie chciał przecież, żeby mu się wyślizgnęła.
-Nie pozwólmy ich opinii psuć nam zabawy. Jeżeli komuś to przeszkadza, nie musi tańczyć na środku parku. - Publiczny lincz, jak nazwała to dziewczyna, nie był dla Maxa jakimś ogromnym problemem. Nie raz wytykano go palcami i jakoś nigdy nie brał zbytnio do siebie opinii osób, których nawet nie znał. Nie miał zamiaru dać sobie zepsuć humoru tylko dlatego, że jakiś sztywny czarodziej w średnim wieku krzywo się na nich spojrzy.
Po tym jak przyciągnął dziewczynę do siebie, Max nie miał zamiaru dłużej zwlekać. Nie chciał marnować tak pięknej okazji, a do tego nie był do końca przekonany, czy jest w stanie trzymać się z dala od kłopotów przez cały tydzień. Uniósł więc zawadiacko jeden z kącików ust w urzekającym uśmiechu i  nim zdążyło wydarzyć się coś jeszcze pocałował spoczywającą w jego ramionach gryfonkę.

@Olivia Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 385
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyPon Kwi 06 2020, 21:46;

Zmarszczyła w zabawny sposób nos, patrząc na niego zaskoczona.
- Ale, że jak mam nie patrzeć? - zapytała, nie do końca rozumiejąc rozbawienie jakie w nim wywołała. Nie dało się jednak ukryć, że Oli naprawdę potrafiła rozmawiać z ludźmi, obudzić w nich zaufanie i "zmusić" do szczerych wyznań. Najpiękniejsze w tym było to, że dziewczyna nie wymagała, nie próbowała wyciągać informacji siłą czy alkoholem, a po prostu była - to czasem znaczyło więcej niż tysiące słów.
- Oj przestań tak mówić! - skarciła go, uderzając przy tym delikatnie w ramię. - Nie lubię, gdy ludzie w taki sposób podchodzą do zwykłej, trochę bardziej szczerej, ale wciąż tylko rozmowy. - stwierdziła, wypuszczając głośno powietrze z ust, które na chwilę w nich zatrzymała, sprawiając, że jej policzki przypominały pućki najedzonego chomika. Miała tylko nadzieję, że kolejne słowa dotarły do Maxa, a on już nie będzie mówił podobnych herezji w jej towarzystwie, był na to zdecydowanie zbyt mądry.
- I nie kłamie, po prostu ludzi łatwo jest oszukać. To znaczy, nie zrozumiem mnie źle - powiedziała, od razu próbując usprawiedliwić niehlebne słowo, jakiego użyła, by określić to w jaki sposób ona radzi sobie z całą sytuacją, o której on wciąż nie miał pojęcia. Przygryzła dolną wargę, dając sobie chwilę na zastanowienie czy powinna dzielić się informacjami ze swojego życia ze Ślizgonem. A jeśli to wpłynie w jakiś sposób na to, jak on postrzega ją? Nie chciała, by myślał o niej źle. Wzięła głęboki wdech, czując wewnętrzną potrzebę bycia z nim po prostu szczerą.
- Moja rodzina nie należy do najlepszych, to znaczy rodzeństwo jest super, ale rodziciele średnio sprawdzają się w swojej roli. Raczej po prostu nie nadają się na rodziców w pełnym tego słowa znaczeniu. Właściwie wychowywaliśmy się sami i gdyby nie Boyd, to nie byłabym w tym miejscu, gdzie jestem teraz - przyznała, uśmiechając się smutno, jednak w jej oczach uczucie to nie było widocznie. Zbyt mocno była tym już przesiąknięta, pogodziła się już dawno z całą sytuacją, aby teraz zmuszać się do płaczu, który zdaniem Gryfonki był zbędny.
Chwyciła dłoń Maxa po raz kolejny, chcąc dodać mu otuchy oraz obdarzyła go spojrzeniem mówiącym "nawet nie waż się tym przejmować".
- Nauczyłam się, maskować pewne mankamenty, które mówiłyby o tym, w jakim domu się wychowuje, bo w żaden sposób nie definiuje to mnie i mam nadzieję, że nie sprawi, że nagle zmienisz o mnie zdanie - dodała jeszcze, wypowiadając na głos swoje obawy, chociaż nie sądziła, że Solberg od tak zaczął myśleć o niej inaczej, może nie znała go zbyt długo, ale na tyle by móc wysunąć takie wnioski.
Mimowolnie uśmiechnęła się szeroko, kiedy zgodził się na układ, który mu zaproponowała. Wyciągnęła w jego kierunku swoją dłoń, dla przypieczętowania paktu.
- W takim razie zgoda - oznajmiła, czując jak jego dłoń zaciska się na jej.
Pokręciła z dezaprobatą głową na kolejne słowa bruneta.
- Z jakiegoś powodu, jakoś ci nie wierzę, jesteś zbyt uroczy - zaprzeczyła. Nie szczędząc mu komplementu, zdaniem Olivii był naprawdę cudownym chłopakiem i nie chodziło głównie o jego wygląd na który brunetka najczęściej zwracała uwagę, ale również o duszę. Mimo krzywd jakich doznał, wciąż pozostawał pogodnym, ciepłym i pełnym poczucia humoru chłopakiem i właśnie to mogło przyciągnąć wiele dziewczyn. Nic dziwnego, że Ślizgon miał powodzenie u uczennic, było to naturalne, zapewne jeszcze z dwa lata i żadna nie będzie potrafiła przejść obok niego obojętnie - stanie się samcem alfa Slytherinu.
- Jesteś kochany! - krzyknęła uradowana, dzięki zwykłemu przypadkowi w końcu zyskała korepetytora, który pozwoli nieco podszlifować jej umiejętności z warzenia eliksirów.
- Na moje włosy musisz koniecznie uważać! - ostrzegła go, ku przestrodze machając mu palcem, jednak wszystko to wciąż było w geście żartu. Po czym poprawiła włosy, zarzucając je do tyłu.
Taniec wywoływał u panienki Callahan wiele pozytywnych odczuć, zawsze wiązał się ze sposobem radzenia sobie z sytuacją, jaką miała w życiu. Był formą ucieczki, pozował wyzbyć się niepotrzebnych emocji, jednak tym razem miał mieć odmienny efekt - wzbudzić emocje, które drzemały w nich obojgu.
Słowa Maxa dodały jej nie tylko otuchy, ale również odwagi. Gdy przyciągnął ją do siebie, dziewczyna spojrzała mu głęboko w oczy, nim jednak zdążyła coś powiedzieć czy też się odsunąć, on zerknął ich wargi. I być może postępowała głupio, jednak odpowiedziała na jego zaproszenie, rozpoczynając tym razem taniec ich języków. Wczepiła dłonie w jego włosy, wspinając się na place, by pogłębić pocałunek. Może i była umówiona na randkę, jednak żaden chłopak nie mógł liczyć na to, że ona zdecyduje się na związek, lubiła się całować i nie zamierzała rezygnować z tej przyjemności w swoim życiu.
Oderwała się od niego po dłuższej chwili, przygryzając dolną wargę. - Przekraczasz grancie, Solberg - stwierdziła.



@Maximilian Felix Solberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 73
  Liczba postów : 1978
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyWto Kwi 07 2020, 04:38;

Mimika dziewczyny była jedną z wielu rzeczy, które Max w niej uwielbiał. Zmarszczony nos, podniesione brwi, czy wreszcie te spojrzenia, którymi obdarowywała rozmówcę, potrafiły wyrazić więcej niż jej słowa.
-Tym "Are you fucking kidding me" spojrzeniem. - Jej błękitne oczy przyciągały go. Nie mógł oderwać od nich wzroku i nie chciał. Nie tylko dlatego, że zawsze patrzył swoim rozmówcom w oczy.
Na kuksańca przewrócił teatralnie oczami. Słyszał to już nie raz i wiedział, że może nie jest to najlepsze podejście do życia, ale co miał na to poradzić, że tak myślał.
-Do tego będziesz musiała się przyzwyczaić, bo na razie chyba nie zmienię podejścia do niektórych spraw. - Powiedział to żartobliwie, ale prawda była taka, że Solberg nie potrafił pracować nad niektórymi ze swoich złych przyzwyczajeń, czy cech charakteru. No i bywał do tego uparty jak osioł.
To, co Olivia powiedziała o swojej rodzinie poruszyło Maxa bardziej, niż mogła się tego spodziewać. Bardzo dobrze rozumiał jej sytuację. Jego rodzice też nie spełniali swojej roli zbyt dobrze. Jedyną różnicą było to, że dziewczyna miała brata, na którego mogła liczyć, a on dopiero zyskał taką osobę, gdy został umieszczony w rodzinie zastępczej.
-Nawet nie wiesz jak mi przykro. - Może i Oliv była już z tym pogodzona, ale Felix usłyszał tę wiadomość po raz pierwszy, a że z natury był bardzo empatyczny, to od razu zrobiło mu się przykro z powodu dziewczyny. Jego oczy wyrażały ogromną troskę. Mimo, że chwyciła jego dłoń, by dodać otuchy ślizgonowi, on zacisnął mocniej swoje palce wokół ręki gryfonki, by dać jej poczucie bezpieczeństwa.
-Oczywiście, że to, jaka jest Twoja rodzina nie definiuje Ciebie. Nigdy bym tak nawet nie pomyślał. Ale w pewien sposób całe to bagno kształtuje to, kim jesteśmy. Różnica jest tylko taka, że jedni wychodzą na tym lepiej, a inni gorzej. - Nie dało się zaprzeczyć, że wszystko, co spotyka kogoś w życiu, buduje go jako człowieka. Niektórzy wyciągają wnioski ze złych doświadczeń i uczą się na ich podstawie, a inni jeszcze bardziej brną w zepsucie i rozpacz. Dziewczyna wybrała pierwszą z dróg, a Max....? Zależało to od dnia.
-Czy te oczy mogą kłamać? - Zaintonował w rytm znanego mugolskiego przeboju. Nie chciał kreować się na złego człowieka w oczach Oliv, ale nie chciał też dawać jej fałszywych nadziei, że jest idealny. Raz zrobił coś głupiego i niemoralnego, a drugiego dnia ratował pierwszoroczniaków przed atakiem ze strony znudzonych studentów. Ciężko było powiedzieć, czy ten bilans wychodził na zero, czy nie.
-Jeszcze mi nie dziękuj. - Zaśmiał się na wybuch entuzjazmu towarzyszki. - Zatrzymaj wdzięczność do momentu, aż się przekonasz, czy Twoje włosy nie ucierpiały podczas domniemanej lekcji. - Oczywiście nie pozwoliłby, a przynajmniej zrobiłby wszystko, by nie dopuścić, aby gryfonce stało się cokolwiek podczas ich wspólnej nauki. Wolał jednak nie obiecywać jej niczego, czego sam nie był pewien, że dotrzyma. Szczerze mówiąc nie mógł się już doczekać ich następnego spotkania. Olivia pod każdym względem trafiała w gusta ślizgona. Piękna, zabawna, inteligentna i po przejściach... Czego więcej mógł wymagać?
Gdy dziewczyna oddała jego pocałunek, chłopak poczuł się jeszcze pewniej. Jej zapach, który teraz go otaczał, tłumił w tej chwili wszystkie inne zmysły poza dotykiem. Bardzo dokładnie czuł ich ciała i każdy najmniejszy ruch dziewczyny. Sam też nie szukał związku ani stabilizacji, ale przecież nie oznacza to, że ma zrezygnować z fizycznych przyjemności, jak chociażby pocałunek. A Olivia nie wyrażała słowa sprzeciwu, to on też nie widział problemu. Po chwili w końcu oderwali się od siebie.
-Jakoś nie wydaje mi się, żeby Ci to przeszkadzało. - Na jego twarzy był ten sam lekko ironiczny, kokieteryjny uśmiech, który mogła zauważyć już wcześniej. Sposób w jaki dziewczyna przygryzała wargę mocno na niego działał. Pomimo, że ich nie były już złączone, Max nadal trzymał ją blisko siebie, obejmując w talii.


@Olivia Callahan
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 385
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Kwi 08 2020, 19:55;

Mimika twarzy dziewczyny stanowiły naturalne odruchy nad którymi często nie potrafiła zapanować; subtelnie przygryziona dolna warga, gdy się denerwowała, uniesiona prawa brew, kiedy jej umysł zaprzątały pytania czy w rozbawieniu zmarszczony nos. Wszystko to dodawało Oli uroku, jednocześnie zwracając uwagę przedstawicieli płci przeciwnej. Ciężko było nie wyłapać tych niuansów, które po części określić można było jako kwintesencja dziewczęcości, jaką powinna charakteryzować się młoda kobietka - nią Olivia ewidentnie była.
- To jest właśnie odpowiednie spojrzenie, zwłaszcza kiedy z twoich ust padają takie głupoty - oznajmiła, nie potrafiła zapanować nad szerokim uśmiechem, który bezceremonialnie wkradł się na jej usta, sięgając niebieskich oczu. Fakt, że Max potrafił wyczytać to nie do końca przyjemne zdanie z jej spojrzenia, budził w brunetce nadzieję, że w przyszłości będą potrafili porozumiewać się bez użycia słów, co dobrze świadczyło o ich ewentualnej przyjaźni.
Póki co Oli nie wybiegała tak daleko w przyszłość, właściwe starała się żyć dniem dzisiejszym i przeżywać dany jej czas w taki sposób, by nie żałować okazji, których mogłaby nie wykorzystać - właśnie z tego powodu starała się żyć pełnią życia.
Widząc jak teatralnie wywraca oczami, pokręciła głową z dezaprobatą godną własnego brata, kiedy z politowaniem patrzył na nią, dając kolejną "mądrą" radę, do której i tak nie zamierzała się stosować, wyznając wówczas zasadę "ucz się na własnych błędach, nie na czyichś", co oczywiście dawała Boydowi jasno do zrozumienia. Czy informacja ta docierała? Czasem patrząc na pełną dziwnej konsternacji twarz bruneta - wątpiła w to.
- Ja wcale nie chce żebyś zmieniał swoje podejście, po prostu bierz pod uwagę, że ja mogę mieć zgoła odmienne zdanie od twojego - wyjaśniła, dając mu pstryczka w nos, w ramach zadośćuczynienia, iż nie brał takiego scenariusza totalnie pod uwagę. Niemniej miała w sobie takie dziwne przeczucie, że chłopak i tak jest zbyt uparty, aby zmienić swoje chore przyzwyczajenia, lecz ona sama również była uparta i nie zamierzała to po prostu odpuścić. Postanowiła, że będzie mu powtarzać te same słowa tak wiele razy, aż utrwalą się w jego umyśle niczym nowe zaklęcie i stanie się to dla niego czymś naturalnym, bez czego nie będzie umiał wyobrazić sobie życia.
Właśnie tego się obawiała - ujrzeć w oczach chłopaka współczucie, którego nie chciała. Już dawno pogodziła się z tym, w jakiej rodzinie przyszło jej żyć i choć rodziciele byli dla niej i Boyda niczym kule u nogi, tak oboje za młodsze rodzeństwo gotowi byli oddać życie czy poświęcić się dla nich. Niemniej pokazywało to jednak, jak wiele łączyło pozornie różne osoby, każde z nich swoje przeszło i każde znalazło sposób, aby ukrywać to przed resztą świata.
Popatrzyła na niego i machnęła nieco lekceważąco dłonią, na znak, że naprawdę nie ma czym się przejmować.
- Nie musi ci być przykro, najważniejsze to nauczyć się z tym żyć nie? - zapytała z nieschodzącym z ust brunetki uśmiechem - Ty wiesz to najlepiej, a teraz masz świadomość, że ja też wiem i jestem w stanie cię zrozumieć - dodała, czując jak jego ręka zaciska się mocniej na jej dłoni. Swoją drugą ułożyła na skórze chłopaka, otaczając go ciepłem płynącym z ciała. Troska Maxa była cudowną odmianą i nawet jeśli naprawdę jej nie potrzebowała, fala przyjemnego uczucia, którego nie potrafiła nazwać wypełniła każdą komórkę ciała.
- Masz rację - przyznała bez cienia wahania w głosie - Dlatego cieszę się, że my należymy do tej pierwszej grupy - oznajmiła, niezależnie od tego, co myślał sam Max i faktu, że nie znali się zbyt długo Olivia nie miała wątpliwości, co do tego, że jest on wartościowym człowiek. Wystarczyło tylko spojrzeć, jak zachował się przed chwilą wobec niej, a to już dużo mówiło o nim samym, nie tylko jej ale również postronnemu obserwatorowi, który postanowił zatrzymać się na chwilę, dzięki czemu ujrzał troskę wymalowaną w spojrzeniu chłopaka, ale również niepozornym geście, którym było ściśnięcie dłoni panienki Callahan.
- Powiedzmy, że dopóki się nie przekonam jaki jesteś - a może to zająć sporo czasu - nie odpowiem na to pytanie - zaproponowała, ucieszona pomysłem, który wpadł jej go głowy, bo to była również gwarancja tego, że ich spotkanie tutaj jest dopiero początkiem. Nie chciała, by Max kreował się przed nią na jakąś osobę, nie miała w sobie tendencji do tego, by wierzyć słowom, wolała patrzeć na zachowanie innych, a póki co, Ślizgon zachowywał się wobec niej nienagannie. Aż dziwne, że tacy chłopcy jeszcze istnieją!
- Dobra, niech Ci będzie, ale jeśli coś stanie się moim włosom, to gotowa jestem zabić - oznajmiła pół żartem pół serio, gdyż naprawdę miała hopla na punkcie długich, brązowych pukli, a to wszystko dlatego, że do dwunastego roku życia matka zawsze obcinała ją na chłopaka, przez co wyglądała jak dziwny chłopiec, a nie dziewczyna. Oczywiście tą informację postanowiła pominąć, gdyż był to wstydliwy sekret z jej przeszłości, a w dodatku bardzo nie do twarzy było jej w krótkich włosach.
Ona czuła podobnie - już w głowie układała plan, co włosy na ich kolejne spotkanie i w jaki sposób zaplecie włosy, by przypadkiem nie trafiły do kociołka wraz z pozostałymi składnikami eliksiru. A czy przypadkiem ktoś tu nie robił planów?!
W momencie gdy ich wargi zetknęły się ze sobą, na swoich poczuła, jakby właśnie rozszalała się burza a milion małych wyładowań raził właśnie to najbardziej czułe miejsce na jej twarzy. Serce w piersi brunetki zaczęło bić mocniej, uderzając z ogromną siłą w klatkę piersiową i mogłaby przysiąc, że Max również je poczuł. Ciało mimowolnie pokryła gęsią skórka, choć wokół panowało przyjemne ciepło, rozpływała się pod wpływem tak prostego gestu, jakim był pocałunek. Pocałunki nie były jej nigdy obce, wtedy gdy po raz pierwszy poczuła ich słodki smak stały się jej "prawie" hobby, lecz żaden poprzedni nie przypomniał tego, jaki przeżywała właśnie ze Ślizgonem. Wczepiła dłonie w jego włosy, by przekonać się, że nie jest snem, mieszanka męskich - pięknych w zapachu - perfum oraz woń wiosennego powietrza z domieszką aromatu kwitnących kwiatów wypełniła powietrze wokół niej, potęgując to zaskakujące doznanie.
Nie chciała się od niego odsuwać, nie chciała zabierać ust z jego gorących warg, lecz było to nieuniknione. A słowa, które wypowiedziała mimowolnie wywołały u niej uśmiech, który pogłębiła odpowiedź Solberga.
- Ale wiesz, że to nic nie znaczy? - zapytała, aby się upewnić, że on ma podobne albo nawet takie samo podejście do sprawy, jak ona, wciąż pozostając w jego ramionach. Oszalałam pomyślała.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 73
  Liczba postów : 1978
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyPią Kwi 10 2020, 03:01;

Co do tego, że wbrew utartym schematom, gryfonka dogada się ze ślizgonem, Max nie miał najmniejszych wątpliwości. Bardzo dobrze się rozumieli i potrafili rozmawiać praktycznie o wszystkim, a Max nie miał w zwyczaju odtrącać takich znajomości. Przy dobieraniu bliskich sobie osób nie patrzył na wiek ani płeć, a na pewno nie na dom, w jakim się znajdowali. Liczyło się to, jak był przez nich traktowany. Dlatego w gronie przyjaciół Solberga można było znaleźć każdy rodzaj ludzi.
-Cóż by to była za nudna relacja, gdybyśmy się we wszystkim zgadzali, nie sądzisz? - Chłopak może nie zawsze łatwo zmieniał punkt widzenia, ale bardzo lubił, gdy ktoś prezentował odmienne zdanie i mogli na ten temat przeprowadzić konstruktywne dyskusje. Czasem on miał okazję się czegoś dowiedzieć, a innym razem to horyzonty Maxa zostały poszerzane.
-To, że nie musi nie znaczy, że nie jest. Szczególnie, że obydwoje bardzo dobrze rozumiemy tę sytuację. - Nawet, gdyby sam nie dorastał w skomplikowanej sytuacji rodzinnej, jego empatia nie pozwoliłaby mu przejść obojętnie wobec wyznania Olivii. Co prawda, nie mógł nic na to bezpośrednio poradzić, ale chciał dać jej wsparcie, aby wiedziała, że może na niego liczyć i niezależnie od sytuacji nie musi udawać, że wszystko jest w porządku. Gdyby jedno z nich, przez sposób wychowania było po tej "złej" stronie, raczej nie dogadywaliby się tak dobrze jak teraz. Max zawdzięczał to w dużej mierze swojej rodzinie zastępczej, która wyprowadziła go trochę na prostą. Gdyby nie oni, kto wie, czy nie siedziałby teraz w poprawczaku, czy innym wesołym miejscu. Może nawet skończyłby jak swoja matka.
-Czyli nie ufasz mi do końca? - Spytał żartobliwie. Nie dziwił się, że dziewczyna woli najpierw lepiej go poznać. Sam też nie miał zamiaru oceniać zbyt mocno ludzi, których jeszcze bardzo dobrze nie znał. Zdarzały się wyjątki, ale nie było ich wiele.
-Dlaczego kobiety aż tak przejmują się swoją fryzurą? - Pytanie było bardziej retoryczne, ale trochę ciekawiła go ta często spotykana u płci pięknej obsesja. Sam co prawda dbał o własny wygląd, a co za tym idzie i o włosy, ale nie wpadłby w jakąś ogromną rozpacz, gdyby nagle je stracił. W końcu ich natura jest taka, że po czasie odrastają.
Pocałunek z gryfonką był bardzo przyjemny. Czuł ogarniające go ciepło i tak dobrze mu znane zawroty w głowie. Jednak jej późniejsze pytanie zbiło go lekko z tropu. Nie spodziewał się, że usłyszy to z jej ust, a jednocześnie czuł ulgę, że Olivia nie jest jedną z tych dziewczyn, które pocałunek biorą a deklarację dożywotniej miłości.
-Miałem nadzieję, że nie odbierzesz tego zbyt poważnie. Cieszę się, że myślimy tak samo. Pomoże to uniknąć niezręcznych sytuacji. - Cenił gryfonkę za jej szczerość w takim momencie. Nie jedna dziewczyna zawstydziłaby się lub nie miała odwagi przyznać, że lubi się całować, bo akurat ma na to ochotę. Dopóki tkwili tak objęci, Max chciał wykorzystać każdą chwilę. Pochylił się i wyszeptał jej do ucha.
-Nie będzie Ci w takim razie przeszkadzało, jeżeli zrobię to ponownie? - Nie czekając na odpowiedź, uniósł jej głowę i ponownie połączył ich usta w pocałunku. Tym razem był on bardziej namiętny niż poprzednio, jednak nadal miał w sobie jakąś niezwykłą delikatność.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Galeony : 385
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 414
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyNie Kwi 12 2020, 14:28;

Dla Olivii podobnie, jak dla Ślizgona liczyło się bardziej to, jaka dana osoba jest i co sobą prezentuje, aniżeli wiek, aparycja czy przynależność do konkretnego domu w Hogwarcie. Były to rzeczy drugoplanowe, które po krótkim czasie rozmowy przestawały się liczyć, jeśli rozmówca okazał się być kimś wartościowym. Brunetka rzadko kiedy ulegała utartym stereotypom, niemniej jednak zdarzało się to nawet jej, czego przykładem był Lucas Sinclair, który zdaniem Oli stanowił wręcz idealny wizerunek typowego wychowanka Salazara i nic, ani nikt nie był w stanie zmienić jej opinii na jego temat. Niewątpliwie wynikało to z tego, w jaki sposób chłopak potraktował ją po jednych z zajęć uzdrawiania, na dobre przekreślając swoją osobę w jej oczach.
- Ciężko byłoby mi się z tobą nie zgodzić - zaśmiała się, świadoma tego, że na tle pytania Maxa, jej odpowiedź była czymś na kształt ironii, bo teoretycznie nie zgadzali się we wszystkim, a ona przyznała mu właśnie rację. Nie zmieniało to jednak faktu, że byli zupełnie innymi osobami, mającymi własne zdanie, choć ich rozmowa pokazała im, iż w gruncie rzeczy są do siebie podobni. Oli również należała do tego grona osób, które lubiły wchodzić w wszelkiego rodzaju dyskusje, które pozwalały rozszerzyć nie tylko wiedzę, ale również zdobyć doświadczenie potrzebne w życiu. Przyjmowała rady innych z otwartymi ramionami, godziła się na konstruktywną krytykę, której często sama nie szczędziła, sądząc, że jest ona niezwykle potrzebna w życiu młodej osoby.
Wzięła głęboki wdech patrząc na chłopaka z subtelnym uśmiechem na ustach.
- Rozumiem, ale naprawdę nie ma co się przejmować, skoro ja też się nie przejmuję, już. - oznajmiła hardo, uważając ten temat za zakończony jej słowami, nie chciała psuć sobie ani Ślizgonowi dobrego humoru. Bardziej zależało jej na tym, aby po prostu wiedział, że przechodziła przez coś podobnego i w tym przypadku może na nią liczyć. Zawsze dużo więcej dawała rozmowa z kimś kto rozumie, a nie z osobą, która nie ma pojęcia o niczym i próbuje dawać dobre rady. Olivia wychodziła z założenia, że jeśli czegoś nie doświadczysz to nie jesteś w stanie pomóc. Gdybanie typu "gdybym był/-a w takiej sytuacji to zrobił/-abym tak i tak" jest po prostu nie fair, gdyż pewne sytuacje często zmieniają podejście danej osoby o 180 stopni, dlatego nigdy nie można iść w zaparte.
Ile w dzisiejszym spotkaniu Solberga i Callahan było przypadku a ile przeznaczenia? Ciężko było stwierdzić, jednak postronny obserwator uznać by ich mógł za zgrany duet. Rozumieli się prawie, że bez słów. Wystarczyło, że dziewczyna spojrzała w zielone tęczówki Ślizgona, by wiedzieć - mogła na niego liczyć. Uśmiechnęła się do niego w geście niemego podziękowania.
Na pytanie Maxa w teatelnym geście przytknęła palec wskazujący do wydętych delikatnie ust, milknąć na chwilę w zastanowieniu.
- Powiedzmy, że nie ufam nikomu, dopóki nie poznam danej osoby, a swojemu bratu nie ufam wcale nawet jeśli znam go już piętnaście lat - odpowiedziała, w żartobliwym tonie wypowiadając się o Boydzie. Prawda była jednak taka, że brunet był jedyną osobą, której ufała w pełni i na którą mogła liczyć, lecz specyfikacja ich relacji mogłaby wskazywać na to, że za sobą nie przepadają. Najczęściej to właśnie ona prowokowała ich sprzeczki działając przeciwko bratu, lecz on nie miał nigdy wątpliwości, co do zamiarów dziewczyny, które były zwykłymi dowcipami. Nigdy nie wyżądziła mu tym żadnej krzywdy i vice versa.
Słysząc kolejne pytanie otworzyła usta, by sekundę później zamknąć je bez wypowiedzenia żadnego słowa. Nie była do końca pewna czy chce dzielić się z chłopakiem swoim wsydliwyn sekretem. Wiele dziewczyn miło hopla na punkcie swoich włosów, jednak w przeciwieństwie do nich, ten strach Oli był mocno uzasadniony. W zdenerwowaniu wykręciła sobie palce, nie odrywając niebieskich oczu od spojrzenia Maxa.
- Teoretycznie, no wszystkie się przejmują, ale… - umilkła, dając sobie czas. Jej towarzysz niczego nie przyspieszał, patrzył jedynie na nią tym swoim czarującym spojrzeniem w oczekiwaniu.
- Gdy byłam dzieckiem mama zawsze obcinała mnie na chłopka. Czasem miałam krótsze włosy niż twoje, dlatego teraz przywiązuje taką wagę do swojej fryzury, nie wiem… Może jest to odbierane jako przesada, no ale. - wydusiła z siebie, wzruszając na koniec ramionami, bo nie wiedziała co powinna jeszcze dodać. Obdarzyła go ciepłym uśmiechem, przeczesując nieśmiało palcami brązowe pukle. Miała wrażenie, że znowu skierowała ich rozmowę na nieodpowiedni temat, dlatego kiedy wziął ją w swoje ramiona, a następnie pocałował odetchnęła z ulgą, ciesząc się, że jej wyznanie nie odrzuciło go od niej.
Dostrzegła zaskoczenie malujące się na twarzy Ślizgona, które prawdopodobnie wywołało jej wyzwanie, jednak on od razu chciała postawić sprawę jasno; nie lubiła niedomówień. Gdy po chwili okazało się, że podziela on jej zdanie, uśmiechnęła się szeroko, pokazując rząd białych zębów.
- To mamy jasność - stwierdziła uradowana, takim obrotem sprawy. Ona i bycie na wyłączność nie wchodziło w grę, jednak pocałunki, jak najbardziej!
W odpowiedzi na pytanie chłopka przygryzła dolną wargę i pokręciła przecząco głową, na znak że absolutnie jej to nie przeszkadza. Lecz nim zdołała zabrać głos, Max ponownie połączył ich usta w pocałunku, któremu oddali się nie zwracając uwagi na otoczenie. Zaplątała ręce na jego szyji, starając się dopasować do rytmu przez niego nadanego, tym razem pocałunek był bardziej namiętny, zawierał w sobie odwagę, której wcześniej nie było i wywoływał cudowne doznania, których wcześniej dziewczyna nie doświadczyła.
Oparła swoje czoło o jego, oddychając ciężko, kiedy się od siebie oderwali.
- Chyba powinniśmy wracać, nie sądzisz? - zapytała, choć słowa te niechętnie opuściły jej usta. Dała mu krótkiego i subtelnego buziaka po czym odsunęła się o dwa kroki, wyciągając w jego kierunku dłoń, z niemym pytaniem wymalowanym w niebieskich oczach, które emanowały dziwnym blaskiem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : blizna pod lewym żebrem
Galeony : 73
  Liczba postów : 1978
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyPon Kwi 13 2020, 17:49;

Doskonale zrozumiał ironię tego, że Oliv się z nim zgodziła. Zaśmiał się więc kiwając na jej odpowiedź głową. Nie spodziewał się, że to popołudnie tak się potoczy. Wyszedł przecież na krótki spacer, aby odetchnąć od codzienności w zamku, a tu tyle zdążyło się wydarzyć. Miał dzisiaj szczęście i to nie tylko dlatego, że znalazł worek galeonów.
-Rodzina to inna historia. Im dłużej ich znasz tym mniej ufasz. - Zażartował lekko chociaż w głębi serca mówił na poważnie. Przynajmniej on miał takie doświadczenie. W końcu będąc dzieciakiem nie do końca wiesz, jaki człowiek jest naprawdę. Dopóki ktoś się Tobą opiekuje ufasz tej osobie. Problemy zaczynają się, gdy to dziecko musi opiekować się swoim rodzicem...
Nie chciał jej zakłopotać pytaniem o włosy. Nie spodziewał się przecież takiej odpowiedzi. Był po prostu ciekawy, dlaczego większość kobiet akurat tę część swojego wyglądu uważa za taki ważny element.
-Założę się, że wtedy wyglądałaś równie pięknie jak teraz. - Próbował wyobrazić sobie Olivię w krótkich włosach i nie mógł się oprzeć wrażeniu, że musiała wyglądać uroczo. Szczególnie, że była wtedy dzieciakiem, a te często są słodkie bez względu na to, jaką fryzurę akurat mają.
Jeżeli to od Maxa miało zależeć mógł stać tutaj z gryfonką jeszcze długo, ale miała rację. Powoli robiło się ciemno i trzeba było ruszyć się do zamku.
-Skoro musimy, to prowadź! - Chwycił jej dłoń i powolnym krokiem ruszyli w stronę Hogwartu.


/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Maj 20 2020, 19:21;

Miał tyle dylematów ostatnio, że trudno było jakkolwiek skumulować myśli. Nie miał zamiaru użalać się nad sobą, dlaczego? Bo od tego miał Tori i to jej mógł się ze wszystkiego wygadać. Sam nie wiedział co mógł, a czego nie mógł jej powiedzieć. O Maxie postanowił milczeć, chyba że sytuacja będzie tego wymagała i będzie musiał się do tego przyznać. Wątpił, żeby ślizgon się tym jej pochwalił. Poza tym. Co mu zależało. Skoro miał zamiar powiedzieć jej o Tanie to może i o Maxie. Powiedzenie o swojej orientacji było trochę niepokojące. Obawiał się nieco jej reakcji, ale musiał się komuś wygadać i mieć wsparcie w tym co robił. Bo na razie nie miał kogo nawet się zapytać o radę, a to naprawdę znaczy dla niego wiele, żeby posłuchać głosu kogoś innego. Nie miał pojęcia czy oby dwoje się znali, całkiem możliwe że tak.
Ubrał na siebie dość ciepły sweter. Było wolne więc postanowił trochę czasu spędzić w Hogmsmeade. I to tam właśnie umówił się z Tori. Dlaczego tutaj? Słyszał od kogoś, że można tutaj znaleźć puffka, a dobrze wiedział, że jest dość drogi przynajmniej na jego kieszeń, więc jakby udało mu się takiego znaleźć byłoby ekstra.
Droga do wioski dość szybko mu minęła przejęty tym wszystkim co dzieje się w okół niego. Obawiał się czy nie za bardzo się w to wszystko wkręcił, a jeżeli Tan robił sobie tylko i wyłącznie z niego żarty? Adrian znowu by się zamknął w sobie i ciężko byłoby sprawić, żeby to się zmieniło. Pewnie nawet gryfonka miałaby problem, żeby go ocucić i przwrócić do szarej rzeczywistości. Zabrał ze sobą torbę, oraz sok dyniowy w butelce. W razie gdyby zachciało mu się pić. Dobrze wiedział, że pójście do wioski kończyło się całodniowym wypadem. On zawsze ma problem z wyjściem z tej wioski. Zawsze mu się tutaj podobało, a zwłaszcza w święta, wtedy było tutaj przepięknie.
Doszedł we wskazane miejsce. W Hogsmeade tak naprawdę nie znał wiele miejsc, nawet to do którego zmierzał. Podpytawszy się przechodnia jak ma się tutaj dostać skierował swoje kroki w to miejsce. Oczko wodne było piękne, a dzisiejszy dzień również był dość ciepły. Raczej nie zapowiadało się, żeby padało, więc mógł dobrze ten czas wykorzystać.
Siadł na ławce, nie minęło kilka chwil sfora puffków zaczęła go obskakiwać. Były przepiękne. Ich kolory mieszały mu się w oczach, trudno było wybrać tego którego mógłby ze sobą zabrać. Jednak trudno było złapać jakiegokolwiek.

@Vittoria Sorrento
Kostka: 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Maj 20 2020, 20:29;

Kostka: 3
Spoiler:
3 - Gdy tylko podchodzisz do oczka wodnego, Twoim oczom rzuca się pewna magia - wszystkie lilie i kwiaty wokół oczka wodnego "na Twój widok" pięknie rozkwitają rozchylając swoje kielichy. Roztaczają Twój ulubiony zapach (Amortencja w kuferku), który może poczuć każdy, kto Cię mija. Gdy oddalasz się, lilie i kwiaty zamykają się.
Strój: klik
Dodatkowo: Memrotek latający wokół niej


Jak to jest, że oni widzą się zawsze po tym, jak w jej życiu podzieje się coś nieprzyjemnego? Ostatnio w środku nocy wspierał ją (nawet o tym nie wiedząc), po jej nowych przeprawach z Lucasem. Teraz? Mieli się spotkać zaraz po tym, jak kolejny facet co do którego miała plany zawiódł ją swoim zachowaniem i obecne unikała go jak ognia - nawet jeśli próbował się z nią spotkać. Nie miała siły na kolejne i kolejne rozczarowanie. Ileż można... Tym bardziej więc postanowiła się spotkać z jedyną osobą, która jej nigdy nie rozczarowuje. Puchon nie umoralniał jej na siłę, nie olewał jej gdy potrzebowała towarzystwa i przede wszystkim był - niezależnie od wszystkiego.
Gdyby wiedział o Maxie, to nie wiem kogo by najpierw zabiła. Adriana, że pakuje się w taką kabałę, czy Maxa że najpierw bierze się za nią, a potem zaczyna obskakiwać jej bliskich. Pewnie jednego i drugiego. Potem by ożywiła i znowu zabiła - tak rekreacyjnie. Max nawet czynił jej jakieś sugestie względem Adriana, ale bez imienia nawet nie wyłapała, że mogło chodzić o ich intymny moment.
To był wyjątkowy dzień. Nie miała na sobie swojego codziennego zestawu (ani piżamy). Zamiast tego wykorzystała fakt posiadania 3 czy 4 sukienek i to właśnie biały materiał wraz z białymi baletkami zdobił dzisiaj Blond Anioła. Jak zwykle zupełnie nieadekwatnie do pogody. Jakim cudem ona nie chodzi bez przerwy chora? Nie mam pojęcia.
Gdy dotarła na miejsce już z daleka zauważyła przyjaciela podnosząc rękę i uśmiechając się do niego serdecznie i widząc, jak ten siedzi obskoczony przez słodkie puffki. Właściwie, to chciała się z nim spotkać jeszcze z jednego powodu - zamierzała pochwalić się chłopakowi ze swojego nowego, niemego przyjaciela. Obejrzała się więc za memrotkiem imieniem Loki, który fruwał obok niej co jakiś czas siadając na jej głowie, a potem wybijając się i znów gdzieś odlatując. Bez nawet ćwierknięcia. Tori się śmiała, że w końcu ma kogoś kto ją słucha i jej nie przerywa.
Podchodząc bliżej zauważyła dziwną rzecz. Jezioro nie pachniało jak... Jezioro. Poczuła przepiękny zapach starych książek, świeżo palonej kawy z czekoladą. Zamrugała kilkukrotnie zaskoczona tym, w jak specyficzny nastrój ją to wprawiło. Czuła się trochę jak na haju. Biedny będący w pobliżu Puchon... To się na pewno nie skończy dobrze.
-Cześć słońce. Widzę, że już masz towarzystwo - Stwierdziła pochylając się i zamiast skakać na niego z krzykiem, ryzykując przewrócenie ławki, jedynie pochyliła się i pocałowała go w policzek przelotnie. W ramach powitania oczywiście. Była dziwnie spokojna, jak nie ona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Maj 20 2020, 21:26;

No wiadomo, że właśnie w takich momentach powinni się spotykać, bo przecież od tego ma się przyjaciół, tak? Adrian zazwyczaj nie lubił słuchać miłosnych historii i pewnie Tori o tym doskonale wiedziała, ale czego się nie robi dla przyjaciół? Pewnie wiele rzeczy by dla niej zrobił, nawet tego co by mu wcale nie przyszło do głowy, bo czasami działa impuls, jakaś niewidzialna ręka która nim kierowała i nie był skłonny jej nie ulec. Zawsze mogła na niego liczyć, zawsze się z nią spotka jeżeli tylko będzie miała na to ochotę. Byli naprawdę dość dobranym duetem, a to, że nie przepada za imprezami, a ona tak, no cóż. Nie można mieć wszystkiego, a Adrian zawsze stara się ją trochę z tym uziemić. Dobrze zdawał sobie sprawę, że i tak była uparta i wiele razy nie miał nic do powiedzenia, ale przynajmniej się starał. I nie miał żadnych pretensji, jeżeli go nie posłuchała, a później przyznawała mu rację. Na dobre i na złe jak to mówią.
No pewnie zapadłby się pod ziemię jakby Max cokolwiek jej na ten temat powiedział. Ale uważał, że ślizgon nie brał tego na poważnie i już dawno o tym zapomniał, Adrian poza tym też. Jakoś nie miał go na myśli i nie chciał z nim kontynuować czegokolwiek. W jego głowie był teraz Tan i tak naprawdę tylko on się w tym momencie liczył w sprawach miłosnych. Ale to jeszcze daleka droga, ale już jakieś kroczki do przodu robili więc wierzył, że będzie z tego coś poważniejszego. Ale czas pokażę.
Gdy tylko zauważył Tori, zauważyły ją też puffki i jakby nigdy nic uciekły do swoich kątów, nie miał bladego pojęcia, że jeden z nich ulokował się w jego kieszeni i tam siedział nie mając najmniejszego zamiaru stąd uciekać. Gdyby tylko o nim już teraz wiedział skakałby z radości, ale na razie nie miał powodu, żeby sięgać ręką do kieszeni więc szybko się o tym nie dowie chyba, że sam wyłoni swoje słodkie ciałko. Przy Tori był jej nowy przyjaciel. O ja... Spojrzał na niego z wielkim uśmiechem. No był świetny, serio.
Z każdym krokiem Tori do jego nozdrzy dobiegał piękny zapach. Kawa z czekoladą, bardzo lubił kawę, a jeszcze z czekoladą to była poezja, dlatego przymknął oczy i wdychał powietrze jakby każdy oddech miałby być jego ostatnim.
- No miałem, ale jak widzisz uciekły... Nawet nie zdążyłem jednego z nich złapać... - mruknął i posmutniał. Tori przecież doskonale wiedziała, że Adrian marzył o puffku, a tutaj miał wielką okazję jednego z nich chwycić i mieć tylko dla siebie. Ale niestety nie było mu to dane.
- Pięknie wyglądasz... - powiedział do niej i pogłaskał ją po włosach by zaraz bawić się jednym z jej kosmyków. Dziewczyna dzisiaj, teraz wyglądała dla niego jak muza. Było coś nie tak, ale wcale mu to nie przeszkadzało. Była wyjątkowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Maj 20 2020, 22:15;

Przyjaciół miała wielu. Adrian był o poziom wyżej. Nawet nie potrafiła znaleźć słowa, które by to określało. Nie był przyjacielem. Nie był bratem. Nie był miłością jej życia choć go kochała. No cóż, zdecydowanie trudno akurat jego włożyć do jednej z szufladek w jej głowie - był po prostu we wszystkich na raz. Nie, nie we wszystkich. We wszystkich związanych z jej szczęściem. I to własnie dlatego tylko on miał prawo (a może i obowiązek) sprowadzać ją na ziemię? Tak jak ona czuła, że jej obowiązkiem jest dodawać mu skrzydeł zawsze, gdy tego potrzebował.
Ntandy Vittoria nie znała. Co więcej, nawet nie wiedziała, że ktoś taki istnieje, choć w jej życiu było mnóstwo ślizgonów, to ten jakoś jej umknął. Dlatego temat był dla niej zupełnie obcy - nie miała prawa podejrzewać nawet, że ktoś taki zawrócił Adrianowi w głowie. Nie myślała, że ktokolwiek mógł to zrobić - w końcu gdy ostatnio rozmawiali nic takiego nie powiedział. Nawet nie wyczuła, żeby coś było na rzeczy.
-Wybacz. Pomogłabym Ci w tym, ale jak widzisz jestem zbyt groźna. Zresztą na pewno już wiesz, że pobiłam się z Kath na mugoloznastwie - Poinformowała go takim tonem, jakby nie było to nic nadzwyczajnego - po takim czasie od tamtego zdarzenia już jej to nawet nie ruszało. Nawet nie miała już śladu na twarzy, więc Adrian nie musiał się martwić. Była znów idealna, nieskazitelna (nie licząc jakichś mało widocznych blizn związanych z jej licznymi potknięciami za dziecka). Z niczego tak się nie cieszyła jak z faktu, że nie parodiowała już z odbiciem damskich pazurów na policzku.
-Najwyżej pójdziemy kupić - Stwierdziła zerkając na ptaszka, który usiadł na ziemi i przechadzał się po niej w poszukiwaniu robaków. To był jedyny minus posiadania tego małego słodziaka. Nie była to papużka jedząca nasiona. W grę wchodziło tylko świeże białko. Na szczęście świetnie radził sobie sam.
-Wiem - Odpowiedziała wracając swoimi oczami w kolorze nieba na Adriana. Skąd pochodził ten piękny zapach... On tak pachniał? Był w jakiejś kawiarni z książkami i przesiąkł klimatem tamtego miejsca? Zmienił perfumy? Nawet nie wiedziała, że jej policzki były lekko zaróżowione co jej się niemalże nigdy nie zdarzało, a teraz ten uroczy kolorek nie opuszczał jej twarzy, podkreślając trochę kości policzkowe.
Dziewczyna przesunęła się trochę w jego stronę kładąc dłoń na jego wolnej dłoni i biorąc ją na swoją nogę, by zacząć bawić się jego ciepłymi palcami (swoje miała oczywiście jak zwykle zimne). Dziwnie się czuła. Na prawdę dziwnie.
-Tęskniłam - Stwierdziła nagle nadal będąc w pełni skupiona na zabawie jego dłonią, delikatnie głaszcząc opuszkami jej wnętrze - Co słychać w wielkiej Pucholandii? - Amortencja w powietrzu czy nie, dziewczyna pozostawała sobą. Nawet jeśli była spokojna, lekko speszona i miała dziwne poczucie intymności atmosfery na tej ławeczce, to sposób jej wypowiadania się nie zmienił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Maj 20 2020, 22:32;

Czy istnieje tak naprawdę przyjaźń damsko męska? Oczywiście, że tak. Wystarczy spojrzeć na nich. Oni naprawdę bardzo dobrze się znali. Praktycznie nie musieli nic do siebie mówić, a wiedzieli co mają na myśli. Byli bardzo blisko ze sobą, mieć taką przyjaciółkę to było jedno z jego wielkich marzeń. Zawsze chciał mieć kogoś do kogo może się zgłosić o wszystko. Wszystko mógł jej powiedzieć, dlatego obwiniał się od samego początku, że nie dał rady powiedzieć jej prawdy o sobie. Nie chciał jej okłamywać, a może i nawet ranić. Tak naprawdę nie wiedział czy mogła coś do niego czuć. Czasami miał takie wrażenie, że Tori inaczej go postrzega, ale była dość bezpośrednia więc czy byłaby zdolna tak dobrze grać? Aktorka z niej była bardzo dobra, więc tak naprawdę nic go by nie zdziwiło. Oby dwoje potrafili zdziałać cuda, potrafili poprawić sobie humor nawet gdy byli u kresu wytrzymałości. Potrafili przytulić się i tak tkwić przez kilka chwil. Była dla niego bardzo ważną osobą.
Tan był kimś o kim Adrian tak naprawdę marzył. Był dla niego kimś więcej niż zwykłym kumplem. Od samego początku pokazywali, że coś jest na rzeczy, ale tak jakby jeden i drugi bał się zrobić ten pierwszy krok. Jednakże postanowił czekać i nie nalegać. Przecież jutro świat się nie kończy, a odrobina rozrywki z Tori pozwoli mu spojrzeć na to bardziej realistycznie, bo od kilku dni tylko on siedział mu w głowie.
- Tak słyszałem. Tori czy czasami nie przesadzasz? Ja rozumiem, że możecie się nie dogadywać, ale aż tak? - spojrzał na nią jakby jej matkując. Adrian był zawsze przeciwnikiem takiego zachowania i na pewno jej nie pochwali, że ma doskonały lewy sierpowy. Zawsze rozwiązywał problemy słownie niżeli używając siły. Nigdy nie miał zamiaru jej niczego zabraniać. Skoro się pobiły to najwyraźniej miały ku temu powody. On się w takie rzeczy nie mieszał. Tylko ciekawe o co poszło, miał nadzieję, że nie o żadnego chłopaka. Czy był zazdrosny? Oczywiście. Przecież zawsze o nią będzie.
- Kupić, ciekawe za co... - zażartował, ale czy to był żart? U niego nigdy nie było wesoło z pieniędzmi. Pochodził z rodziny mugoli, a babcia wszelkie pieniądze wydawała na leki dla dziadka, więc mało kiedy wspierała go finansowo. Oczywiście, nie miał żadnych pretensji o to. Życie jego dziadków było najważniejsze.
Tak powietrze było dość podejrzane. Jednakże wcale mu to nie przeszkadzało. Nie miał pojęcia, że padli ofiarą magii i przez to mogą się zadziać różne rzeczy, których zapewne oby dwoje nie będą chcieli.
Takie czułości to były u nich normą, dlatego wcale się nie zdziwił jak Tori zabrała jego dłoń. Potrafił ją gładzić, bawić się jej włosami. Ale to wszystko było bardziej przyjacielskie niżeli romantyczne. Nigdy by jej w taki sposób nie dotykał tym bardziej, że prawie na każdym ich spotkaniu przypominał jej, że nic by i tak z tego nie było.
- Ja również tęskniłem. Naprawdę. - powiedział i cmoknął ją po raz drugi w policzek. Miał ochotę na więcej tak naprawdę. Nie potrafił skontrolować swoich myśli tak jakby była tylko Tori. Myślał o niej, mówił o niej, czuł ją. Była całym nim. - Wiesz, że ode mnie niczego ciekawego się nie dowiesz... Jestem tylko zwykłym puchonem. - oznajmił i przeniósł wzrok na ich dłonie. Niby zwyczajny, przyjacielski gest. Ale jak to robiła Tori sprawiało, że miał bardziej romantyczne myśli. Naprawdę nie chciał tak myśleć, ale to było mocniejszego od niego. Nie mógł oderwać od niej oczu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptySro Maj 20 2020, 22:58;

Teraz to bym na nich nie patrzała, jeżeli chodzi o przyjaźń damsko-męską, bo coś się popsuło... Co nie zmienia faktu, że faktycznie rozumieli się bez słów i mogli do siebie przyjść ze wszystkim. Tak jak teraz. Niby to on się chciał z nią spotkać, a tak na prawdę i ona chciała z nim porozmawiać o pewnych rzeczach. No... Dobrze im idzie ta rozmowa odkąd przyszła. Po prostu świetnie, tylko im pogratulować.
Aktorka z niej była fatalna. Po prostu Adrianek był niezwykle naiwny i ludzie bez przerwy to wykorzystywali. Ona starała się tego wprawdzie nie robić, ale gdy wyciągała go na imprezy było to nawet przydatne. Kurcze! Szkoda, że nie wyciągnęła go na mecz. Miałby okazję zobaczyć ją w wielkiej szacie Krukonki kibicującej kebabom i Puchonom. Szkoda, że nie lubił tłumów, a ona starała się go najrzadziej zmuszać do przebywania w nich.
-Wiesz co, ja jej tylko dokuczałam jak na przedszkolaka przyznało. To ona się na mnie rzuciła. Nie mów tego nikomu, ale suka ma parę w rękach i policzek bolał do wieczora - Westchnęła niezadowolona nie tyle z tego, że on jej matkuje czy tatkuje (od tego go miała), ale bardziej z powodu nieumiejętności obrony... A właśnie! - Widzisz, jednak oboje nie umiemy się bić - Nawiązała do ich poprzedniej rozmowy uśmiechając się do niego tak, jakby to było zabawne, że takie z nich dwie ciamajdy (przynajmniej tak sądziła) mimo iż ona była w swoim zachowaniu często ostra i dominująca. Ostatecznie i tak w sytuacji próby sobie nie poradziła.
-Mam dość, że Kath wtrąca się w moje sprawy - Spoważniałą trochę po chwili, chyba po raz pierwszy schodząc gdzieś głębiej w ten temat. Zazwyczaj mówiła tylko, że jej nie znosi. Myśli jednak nie rozwijała. To był niewielki kroczek w ów stronę. Bardzo niewielki, niemal niezauważalny dla kogoś, kto nie znał jej tak doskonale jak on.
-Zaczęłam pracować w księgarni od tego tygodnia. Możesz przyjść mi kiedyś pomóc. Skapnie Ci trochę mojej pensji - Zaproponowała wiedząc jak sytuacja wygląda i że oboje nie pochodzili z rodzin kąpiących się w galeonach czy mugolskich pieniądzach. Co nie zmienia faktu, że oddanie mu kilku zarobionych groszy będzie dla niej samą przyjemnością - tym bardziej, jeśli będzie wiązało się z ułatwieniem sobie pracy. Kartony z książkami potrafią być ciężkie, a ona zawsze zapominała, że przecież do takich rzeczy są zaklęcia
Czasem to wieczne przypominanie było aż uciążliwe. Rozumiała jednak, że Adrian może się tego bać. Tym bardziej, że doskonale wiedział jakie ma podejście do chłopaków. Jak łatwo potrafiła się zakochać, a potem odkochać. On był jednak inny... Znaczy był przystojny. Był uroczy. I tak ładnie pachniał... To musiał być jego zapach, no bo czyj jak nie jego...
Jezu Tori, otrząśnij się. Co się z Tobą dzisiaj dzieje?! Jeden zawód nad facetem przecież nie zmieni nagle o 180 stopni tego co jest między Tobą i Adaśkiem.
-Nie jesteś zwykłym Puchonem. Jesteś moim Puchonem - Odpowiedziała splatając ich palce ze sobą, a potem powoli przenosząc spojrzenie na jego twarz, zahaczając nim o wargi i skupiając się na nich chwilę dłużej nim przeszła na te cudowne, niebieskie oczy. Zdecydowanie wyglądali bardziej jak rodzeństwo. Nie jak para. Jak rodzeństwo... Drugą dłoń lekko zacisnęła na jego ramieniu i oparła o nie brodę, nie przestając się w niego wpatrywać.
-Zdecydowanie za rzadko się widujemy - Za każdym razem to stwierdzała, ale tym razem zabrzmiało to jakoś... Inaczej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 18:32;

Bardzo obawiał się dzisiejszego ich spotkania, bo zmierzało w sytuacje która na pewno ich troche później zszokuje. Jedynie mógł mieć nadzieję, że oby dwoje się ogarną, ale widział, że ani jeden jak i drugi nie chciał teraz odpuścić. Gdyby mu ktoś kiedykolwiek powiedział, że będzie chciał pocałować gryfonkę wyśmiałby go. Owszem, podobała mu się jako kobieta, ale był takiej a nie innej orientacji i dziewczyny to była chyba ostatnia rzecz jaką pragnął.
Owszem był naiwny, wiele rzeczy by zrobił wbrew swojej woli, ale co zrobić skoro puchon już taki był. Przecież Tori by go świadomie chyba nie wykorzystywała, prawda? Byli przecież przyjaciółmi, a przyjaciółka raczej powinna go przed tym chronić niżeli jeszcze bardziej wpątywać. Coraz bardziej przekonuje się, że latanie jest dla niego coraz to ważniejszą kwestią. Przynajmniej o tym sporcie coraz głębiej myślał, a to już jakiś podstęp i to nawet wielki w jego przypadku.
- Wiesz ja jej zbytnio nie znam i z tego co mi opowiadasz nie chce jej poznać. Poza tym ona jest grubo chyba starsza ode mnie więc nie mam podstaw, żeby ją poznawać. Nie potrzebuję w swoich znajomych takiej osoby... - mruknął do niej i wytrzeszczył oczy. Nie powinno się oceniać ludzi po wyglądzie czy też opiniach innych, ale skoro zaatakowała jego Tori to na pewno nie będzie jego przyjaciółką. Poza tym nawet za bardzo nie wiedział o kim ona tak naprawdę mówiła. - Taa. Założę się, że jesteś lepsza ode mnie i sama byś mnie powaliła na ziemię. - wzruszył ramionami nieco zmartwiony, że nie jest prawdziwym facetem, ale nigdy nie był. Poza tym jaki z niego facet skoro ma szesnaście lat. Był tak naprawdę jeszcze gówniarzem, który potrzebował żeby ktoś mu jeszcze mówił co ma robić.
- No na pewno nie jest to nic przyjemnego tym bardziej, że pewnie robi Ci tym na złość, niżeli miałaby Ci jakkolwiek pomóć. - mruknął swoje mądrości. Ale z tym chyba sama musiała sobie poradzić. No na pewno nie będzie szukał ślizgonki, skoro miała konflikt musiała sama go rozwiązać, a Adrian mógłby jeszcze pogorszyć sprawę, a to byłaby ostatnia rzecz jaką chciał.
- Wiesz, że chętnie przyjdę i Ci pomogę nawet nie musisz mi oddawać swojej pensji, serio. Przecież puchoni są zawsze chętni do pomocy. - oznajmił. To był jego charakter. Co prawda nie widziało mu się to bo był swego rodzaju leniem, a praca to chyba ostatnia rzecz jaką by wykonywał, ale pomoc innym była większą motywacją niżeli lenistwo.
To samo myślał o zapachu co ona tylko na odwrót. Na pewno to nie były jego perfumy, bo swoje doskonale znał, dlatego od razu uznał, że to ona tak pachniała. Nigdy by nie przyszło mu do głowy, że to żaden z nich, ale może kiedyś się dowiedzą tej prawdy i jeszcze się z tego będą śmiać, oby tylko nie baranim głosem.
- Oczywiście, że jestem Twój, cały Twój. - powiedział. Czy naprawdę to chciał powiedzieć czy to ta siła wyższa go do tego zmusiła? Pewnie na zdrowy rozum nigdy by nie palnął do niej taki słów, bo pewnie by się cały czerwony zrobił. A teraz? Teraz czuł się niesamowicie pewny siebie, tak jakby zniknął ten stary Adrian. Nie chciał zrobić nic wbrew jej, ale ona sama zachowywała się bardzo swawolnie. Nie żeby mu się to nie podobało, bo bardzo mu się podobało, ale to wszystko zmierzało w złym, w bardzo złym kierunku.
- No to co ja zrobię jak mnie zaniedbujesz, piękna... - mruknął i udał smutną minę, ale tak naprawdę miał ostatnio zajęte myśli Tanem i nie myślał nawet o tym, żeby spotkać się z gryfonką. Ale nadszedł ten piękny dzień kiedy mogli ze sobą porozmawiać i w ogóle pobyć blisko siebie. Przyszedł tutaj w konkretnym celu, którego o dziwo zwyczajnie zapomniał, a dałby sobie głowę, że to była jedna z ważniejszych spraw w jego życiu którą chciał wyjawić gryfonce. Ehh, te czary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 18:52;

Wykorzystanie go w taki sposób żeby doprowadzić do jego krzywdy zdecydowanie nie wchodziło w grę. Nie jego. Niezależnie od tego jak bardzo wierzyłby we wszystko co się mu mówi, jak łatwo było nim manipulować i będąc z nim tak blisko jak banalne byłoby to akurat dla niej - no nie. Po prostu no nie. Względem facetów była jaka była. Względem przyjaciół? Lojalna. Bezwzględnie, często głupio, ale zawsze lojalna. I tego samego oczekiwała z drugiej strony - a Adrian właśnie taki był.
-I bardzo dobrze. Niektórych ludzi trzeba omijać szerokim łukiem. Ostatnie czego bym chciała, to żeby ktoś jej pokroju wszedł z buciorami w Twoje życie - Ciekawe, czy Ntanda lub Max byli dla Tori "kimś jej pokroju" skoro byli ślizgonami, no nie? Dobrze jednak, że w kwestii tych dwóch osób sprawa była zupełnie inna. Albo obojętność, albo sympatia. Nie czysta nienawiść, czyli coś co z dnia na dzień zaczynała coraz mocniej odczuwać w stosunku Kath. A kiedyś myślała, że nie potrafi mieć wrogów. Ta jednak udowodniła, że nawet tak otwarta o pozytywna osoba jak ona może mieć ciemną stronę, jeśli znajdzie się ktoś, kto wyjątkowo mocno się o to postara.
-W końcu przyniosę kisiel i na prawdę urządzimy sparing. Kusisz mnie coraz bardziej - Odpowiedziała stwierdzając, że to w sumie byłaby całkiem dobry pomysł na spędzenie z kimś randki, czy coś. Obecnie nie miała nikogo na oku, ale kto wie? Może ktoś się pojawi z dnia na dzień. W szkole. W jej pracy. Może na mieście? Trzeba było być czujnym. Choć z drugiej strony zdanie "kusisz mnie coraz bardziej" miało w tej chwili dość dwuznaczny wydźwięk, choć nie do końca zdała sobie z tego sprawę.
-To nawet nie chodzi o pomoc czy robienie na złość. Są rzeczy... Są osoby, o których po prostu nie chcę myśleć, bo mnie to boli. Wydaje mi się czasem, że ona doskonale zdaje sobie z Tego sprawę i ją to bawi, że ja potem czuję się fatalnie - Zdecydowanie poradzi sobie tym sama. Wystarczyło jej, że Puchon będzie obok i że będzie ją słuchał. Nie musiał się w to angażować. Po prostu chciała, żeby był. Bardziej niż kiedykolwiek wcześniej, co nadal było w jakiś sposób zaskakujące.
-Wiem. Może Cię kiedyś wykorzystam do noszenia książek czy coś - Wykorzystała by go, a potem i tak odstąpiła część swojej pensji. Więc marne byłoby to 'wykorzystanie' w prawdziwym tego słowa znaczeniu, ale czemu ktoś miałby za nią robić jej robotę? Tym bardziej, że była mało wymagająca, a na prawdę dobrze płatna.
-Czyli mówisz, że nie muszę się Tobą z nikim dzielić? - Nadal tkwiła w karuzeli śmiechu... Albo zupełnie innej karuzeli związanej z zapachem amortencji unoszącym się w powietrzu. Nawet jeśli jej serce krzyczało "TORI OPANUJ SIĘ", tak mózg był otumaniony i miało kiepską siłę przebicia. Tym bardziej, że Adrian zachowywał się... Trochę jak nie on. Chyba nigdy nie widziała u niego tyle seksownej pewności siebie, która zazwyczaj nieziemsko pociągała ją w facetach. Ale to był on... To był Adasiek! Nie był jednym z jej "Wielkich Dwudniowych Miłości" i nawet jego nagły wzrost samoświadomości nie powinien wywołać  niej takich a nie innych reakcji!
-Jakoś Ci to wynagrodzę - To mówiąc uniosła się trochę zbliżając się do niego i składając długiego buziaka na kąciku jego ust, ułożonych w podkówkę. Czy on zawsze był taki przystojny? Taki pociągający? Taki, że ledwo się haowała, żeby się na niego nie rzucić tu i teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 19:17;

Właśnie dlatego się przyjaźnili, że mimo iż dzięki puchonowi mogła mieć praktycznie wszystko, bo by jej nieba uchylił to jednak tego od niego nie oczekiwała. Nie oczekiwała praktycznie niczego, a jedynie dawała od siebie. Był wobec swoich przyjaciół bardzo lojalny i dbał o ich relacje jakby to było dla niego najważniejsze. Bo tak, to było jedno z najważniejszych rzeczy w jego życiu, żeby ich przyjaźń praktycznie przetrwała wszystko.
- Nie no bez przesady. Może i jestem naiwny w wielu kwestiach, ale staram się dobierać swoich przyjaciół, żeby mi nie wystrzelali po głowie... Chociaż różnie bywa. - mruknął i wzruszył ramionami. Nie zawsze trzeba patrzeć tylko na to, że są ślizgonami. Doskonale zdawał sobie sprawę, że znajomość z Tanem może się dla niego różnie skończyć, ale w tej kwestii chciałby zwyczajnie to sprawdzić. Przecież nic takiego nie tracił, tak? Zyskać raczej też niczego nie zyska, więc nie miał nic kompletnie do stracenia, żeby się z nim spotykać. Co będzie to będzie. W tej kwestii Adrian był bardzo lekkomyślny, tak naprawdę nie myślał, a po prostu był i starał się z nim spędzać jak najwięcej czasu. Tym bardziej, że ślizgon w ogóle nie pokazywał, że miał go dość. Poza tym to on pierwszy się do niego jakoś zbliżył poprzez pocałunek więc mógł jedynie o tym myśleć pozytywnie.
- Ja Cię kuszę? Chce Ci się przyznać, że Ty również kusisz mnie... - powiedział do niej i przygryzł lekko dolną wargę. O wiele bardziej miał w tym momencie ochotę na nią niżeli na jakiś tam kisiel. Czuł, że to może być jedyny moment, żeby sprawdzić, żeby poznać ją jeszcze bardziej. Adrian życzył Tori, żeby poznała kogoś naprawdę godnego jej uwagi. Co prawda najchętniej nie oddałby jej w ogóle nikomu, ale wiedział, że wtedy nie będzie szczęśliwa. Przecież każdy ma prawo i przede wszystkim potrzebuje tej drugiej połówki.
- Wiesz. W tej kwestii nie jestem w stanie Ci pomóc. Nie znał jej, a nawet ciężko byłoby mi pokazać ją palcem na korytarzu. Jedynie wiem, że jest ze Slytherinu reszta jest dla mnie nieznana. - powiedział i wzruszył ramionami. Bardzo by jej chciał pomóc, ale dobrze wiedział, że nie może. Takie sprawy musiała załatwiać sobie sama. Dobrze wiedział jaka jest Tori i możliwe, że i ona w tej sytuacji również zawiniła. Jednakże nie musiał jej tego mówić, tak? To było tylko i wyłącznie jego zdanie.
- Jasne. Jestem do Twojej dyspozycji. Cały - mruknął i uśmiechnął się lekko do niej. Skoro pracowała w księgarni to jedynie mogła się domyślać, że miała naprawdę ciężko. Przecież książki dość były ciężkie i dla dziewczyny zwłaszcza takiej jak Tori było to nielada wyczynem.
- No wiesz... Spotykam się też z innymi więc chcąc nie chcąc będziesz musiała się trochę mną podzielić, ale tak na ogół to jestem cały Twój. - oznajmił i kiwnął głową. Zapach nadal tkwił w powietrzu, a ich romantyzm coraz bardziej nabierał rumieńców. Jakoś specjalnie niczym się to spotkanie nie różniło od ich poprzednich, bo przecież zazwyczaj się potrafili przytulić, podotykać i rozczochrać włosy, a zwłaszcza jego biedne włosy. Adrian bądź co bądź i tak się zmienił. Nawet gdyby nie działał ten zapach to mogłaby zauważyć, że trochę wymężniał, bardziej był sprytniejszy niż zazwyczaj. Pewnie od razu by zauważyła, że jest coś na rzeczy, że za tym stoi osoba trzecia. Był bardzo podatnym na zmiany więc każdego dnia praktycznie ludzie jakby poznają go na nowo.
Nic nie zdążył powiedzieć, bo Tori złożyła pocałunek na jego kąciku ust. Spojrzał głęboko w jej oczy. Nie chciał, ale tak jakby niewidzialna ręka pchnęła go z całej siły i tak jakby rzucił się na Tori ustami stykając się z jej. Początkowo pocałunek wyglądał tak jakby pożerał Tori. Całował ją bardzo namiętnie, nie mogąc przestać. Dopiero po chwili ten pocałunek zmienił rytm na o wiele wolniejszy. Sam nie wiedział co się działo, ale nadal tkwił w tym pocałunku, jakby tego od zawsze pragnął. A co jeżeli naprawdę tego pragnął? Nic się nie dzieje bez przyczyny.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 19:52;

- W tym Twoim dobieraniu przyjaciół ja ewidentnie jestem jakimś wypadkiem przy pracy - Mówiąc to szturchnęła go ramieniem w ramię raczej klasyfikując siebie w tych nierozważnie dobranych, którzy to jednak mogli by go wystrzelać o głowie. Tym bardziej, że w ostateczności wychodziło, że to Gryfoni są ze wszystkich najgorsi. A ona to już w ogóle - strach się bać. Zdecydowanie stereotypy co do domów już dawno były nieaktualne, ale o tym rozmawiali już nie raz.
-O... - Na jego słowa o kuszeniu zareagowała wydając dźwięk lekkiego zaskoczenia. Co... Czy on czasem nie przeprowadził z nią ostatnio rozmowy na temat tego, że wzajemnie się nie pociągają w ten sposób? Że są tylko jak rodzeństwo? Jeszcze siebie jak siebie by zrozumiała, bo w takich kwestiach popełniała masę błędów i mogła być czegoś pewna w jednej minucie, a w drugiej już niezupełnie. Tylko, że Adrian był wręcz przerażony myślą jako by między nimi miało być coś więcej. Dlatego więc teraz... Żartował tak? Uznała, że żartuje to też jedynie uśmiechnęła się delikatnie nie komentując tego jednak, bo nawet nie wiedziała co powiedzieć.
-Nie musisz bóg wie jak pomagać. Słuchasz mnie i to wystarcza - Wypowiedziała swoje myśli na głos. I to były chyba ostatnie względnie normalne słowa jakie padły z jej czy jego ust. Potem z chwili na chwilę było już tylko gorzej.
-W takim razie tym chętniej Cię wykorzystam - I to znów nie brzmiało tak, jakby wciąż mówili o noszeniu za nią książek czy pomoc w zrobieni inwentaryzacji. W każdym słowie ukryty był podtekst o który w stosunku do niego w życiu by się nie podejrzewała. O przytulanie? Jasne. O droczenie się? Pewnie. Ale nie o tak bezpośredni flirt! Flirtowała z nim. Boże ona na prawdę flirtuje z Adrianem!
-Dobrze, że jestem grzeczną dziewczynką i potrafię się dzielić - Odpowiedziała jeszcze nim ich przyjacielskie pieszczoty przeszły w coś, o co by ich w życiu nie podejrzewała. Dobra, jeszcze przez nieogarnięcie byłaby go w stanie pocałować tak blisko ust, a może nawet krótko w usta. Mogłoby się też tak stać dla żartu, czy żeby go trochę speszyć. I w codziennej sytuacji byłoby to nawet normalne. Ale to, że TAK na nią spojrzał... To, że Puchon się odwrócił i wbił swoje wargi w jej tak jakby o niczym innym nie marzył... Ten zapach... To było takie przyjemne. Zamknęła oczy odwzajemniając mu pocałunek z równym zaangażowaniem. Jedna z jej dłoni natychmiast wylądowała w jego włosach zaciskając się lekko na kosmykach, zaraz przy jego skórze. Drugą położyła na tors chłopaka i ją zamykając w piąstkę na jego swetrze. Cholera... To na prawdę było przyjemne. W tamtym momencie na prawdę zaczęła się zastanawiać, czy ona faktycznie nigdy wcześniej tego nie chciała. Znaczy, te zastanawianie się to było jakieś 5% jej uwagi. Pozostałe 95% zajmował ich pocałunek, tym bardziej że gdy chłopak zwolnił ta pogłębiła go wkradając się między jego wargi językiem i najwyraźniej nie zamierzając przestać. Ja nie wiem jak oni sobie spojrzą w oczy jak już się od siebie oderwą...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 20:10;

- Co Ty gadasz... Gdyby nie Ty to ja już całkiem bym nie wiedział kim jestem. - powiedział do niej i mówił to całkiem poważnie. To ona potrafiła postawić go na nogi i wiele razy otwierała mu oczy, żeby nie przejmować czy czymś co nie jest tego warte, a on tak naprawdę przejmował się praktycznie wszystkim, nawet takimi sprawami, które dla niego ważne nie były, a dla jego przyjaciółki był. Czasami miał wrażenie, że on bardziej to przeżywa niż osoba najbardziej tym zainteresowana. Ale taki już Adrian był i tak naprawdę nikt chyba nie będzie w stanie całkiem wyrzucić to z jego podejścia do życia.
Ich ostatnie spotkanie właśnie tak wyglądało. Za wszelką cenę chciał ją przekonać, że jest dla niego jak siostra, a dziewczyną tak naprawdę nigdy nie będzie i że jeżeli ma takie plany co do niego to żeby szybko je wyrzuciła z podświadomości, a teraz co się działo? Już całkiem zgłupiał, ale co miał zrobić biedny Adrian w takiej sytuacji? To nie jego wina, że umówili się akurat tutaj gdzie takie rzeczy się dzieją, a oni w ogóle nie są tego świadomi. To było naprawdę niesprawiedliwe. Przecież jak chłopak się jutro rano obudzi to się chyba załamie. Nie był świadom tego co mówi i co robi. Zdawało się, że ten czar bardziej wpłynął na niego i nie kontrolował myśli, ani tego co robił. Tylko Tori się w tej chwili liczyła i to, że jest obok niego.
Tak, właśnie dla niego to tak wyglądało. Flirtowali ze sobą. Nawet jeżeli rozmawiali o jej pracy to on odbierał to tak jakby umawiali się na pójścia do łóżka, dosłownie. Czuł pożądanie i nagłą chęć na dziewczynę. Jakiś demon w niego wstąpił czy jak? Pewnie gdyby stał obok i patrzył na samego siebie złapałby się za głowę i otworzył usta ze zdziwienia. Takie zachowanie było kompletnie do niego nie podobne, on nigdy by się tak w stosunku do Tori nie zachował, do Tori do kompletnie nikogo. Zawsze był nieśmiały, a to co się teraz działo i to co przechodziło przez jego usta nie pokazywało tego, wręcz przeciwnie.
Uśmiechnął się do niej jedynie na wzmiankę o dzieleniu się. No cóż w tym momencie to dla niego i tak się nie liczyło. Dla niej był teraz cały on i nie miał zamiaru patrzeć, ani wzdychać na widok nawet Tana. Co się z nim dzieje... Poczuł to, że Tori również tego chciała. Zachowywali się jak para kochanków, która nie widziała się wiele miesięcy. To było przerażające. Teraz było przyjemne i piękne, ale co będzie dalej? Jak ich przyjaźń to przetrwa? A co jeżeli któryś z nich coś do siebie poczuje? Adrian zażekał się, że jest homoseksualistą, a teraz takie coś? Miłość przychodzi znienacka a takie zachowanie może pozwolić na otwarcie nowych drzwi, do nowego świata. Jednakże on sam nie wiedział czy chciał te drzwi otworzyć i przez nie przejść. Nigdy przy zdrowych zmysłach nie wyobrażał sobie takiego spotkania jakie teraz miało miejsce. Ale to co było w tym najgorsze, że jemu to bardzo się podobało i chciał jeszcze więcej. Pocałunek trwał i trwał, nawet nie zwracał uwagi na to, że za chwilę może mu braknąć tlenu. Całował ją z wielką gracją i z wielkim uczuciem. Jego prawa dłoń powędrowała pod jej ubrania gdzie dotykał jej brzucha. Jej ciało było takie ciepłe, takie przyjemne w dotyku. Ale w końcu pocałunek musiał się skończyć, nic nie trwa wiecznie. Oderwał się od niej i spojrzał jej w oczy zbitym spojrzeniem, przepraszającym. Kompletnie nie wiedział co powiedzieć. Czy ona w ogóle go będzie chciała słuchać. Nie zdawali sobie sprawę, że to tak naprawdę nie dzieje się naprawdę, że to był urok czarów i jutro wszystko odwróci się o sto osiemdziesiąt stopni. Ale w głowie wszystko zostanie i to go zaczynało przerastać. Zabrał dłoń od niej i siadł wyprostowany jednakże nadal ciało skręcone miał w jej kierunku. Milczał, nie chciał i nie mógł nic powiedzieć w tej chwili.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 21:05;

- Chciałabym jakoś podważyć to co mówisz... Ale czasem mam wrażenie, że ja mam tak samo. Jak coś się dzieje, to zawsze lecę do Ciebie, żebyś mi przypomniał... Że nie jestem puszczalska. Że nie jestem złą osobą. Że jestem warta więcej niż wszyscy myślą. Więc cieszę się, że ty też się na mnie opierasz w pewnych kwestiach - Powiedziała wyjątkowo szczerze i... I wyjątkowo dużo jak na nią i mówienie o uczuciach. Nie wiem, czy to ta sytuacja, to jak ostatnio jej było ciężko czy dziwnie pachnące powietrze wokół nich. Trochę się z niej wylało i nie potrafiła powstrzymać tamtych słów. Na prawdę potrzebowała Puchona w swoim życiu. Jak powietrza. Już od lat nie wyobrażała sobie świata bez najlepszego przyjaciela.
Tori była świadoma tego co mówi. Była również świadoma tego co robi. Po prostu... Po prostu nie do końca nad tym panowała. Chciała tego i nie chciała jednocześnie. Miała ochotę być bliżej i uciec w jednej chwili. Chciała dotknąć jego skóry jednocześnie mając wrażenie, że ta ją parzy (tym bardziej biorąc pod uwagę zimno jej rąk). Jeśli wstąpił w nich demon to wyjątkowo wredny, bo coś takiego nie mogło skończyć się dobrze. Dla żadnego z nich. Nie po ostatniej rozmowie!
Uchylili te drzwi i jedno było pewne, że należało je jak najszybciej zamknąć! Tym bardziej, że Vittoria to Vittoria. Gdyby to było jakieś ustronnie miejsce, to ja nie wiem czy nie wykazałby względem niego nawet większej inicjatywy, choć są granice, których nawet ona nie przekracza. Tylko, że te granice ostatnio przesuwały się coraz dalej...
Po co komu tlen? Oddychanie jest dla słabych - tym bardziej, gdy ma się znacznie lepsze rzeczy do roboty niż oddychanie. Zastanawia mnie tylko jedno... Amortencja wywołuje obsesję po wypiciu. Sam jej zapach kusił, nęcił, ciągnął do siebie. Pytanie tylko, czy doszłoby w ogóle do tego pocałunku, gdyby nie miała w sobie w tamtej chwili ogromnej potrzeby bliskości z drugiej człowiekiem? Czy to nie jej prawdziwe, prywatne uczucia były w większości sprawcą tego zamieszania? No właśnie... A propos zamieszania. Adrian ku jej niememu zaskoczeniu całował świetnie. Utonęła w tym cała, zupełnie nie opierając się gdy jego dłoń trafiła po jej sukienkę, a jedynie drżąc delikatnie pod wpływem jego miękkiej dłoni na brzuchu. I nagle on się odsunął, a ona dopiero wtedy zauważyła, że praktycznie nie oddychała w czasie jego trwania. To też starała się wziąć trochę więcej powietrza niż zwykle, co było trudne zważając na to, że jej oddech wciąż był płytki i nierówny. Wpatrywała się w niego widząc w jego oczach ogromny żal z powodu tego, co się sekundę temu stało. Przełknęła ślinę. To źle, że miała ochotę do tego wrócić. To bardzo, bardzo, bardzo źle...
-Więc... Um... - Zaczęła nie mając zielonego pojęcia co ma mu powiedzieć. Oni na prawdę się całowali... Jezu... - Chciałeś ze mną porozmawiać chyba... Tak? - BRAWO! Zaczęła chyba najbardziej nieodpowiednim pytaniem, jakie mogło paść teraz biorąc pod uwagę co planował jej dzisiaj powiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 21:21;

- No przecież skarbie od tego mnie masz, więc zawsze masz do mnie przychodzić z takimi sprawami. W ogóle ze wszystkimi sprawami do siebie zapraszam. Jestem dla Ciebie dwadzieścia cztery godziny na dobę, serio. Nawet w środku nocy będę skłonny się z Tobą spotkać jeżeli będziesz tego potrzebowała. Więc pamiętaj, że zawsze jestem dla Ciebie i zawsze będę. - powiedział do niej i pokiwał twierdząco głową na znak, że wcale nie żartuje. Byli takimi prawdziwymi przyjaciółmi, a nie tylko do wspólnego wyjścia czy zabaw. Byli tak naprawdę przeciwieństwami i nie zawsze zgadzają się ze swoim zdaniem, ale właśnie o to chodziło bo wtedy zwyczajnie byłoby nudno. Byli już do siebie bardzo przywiązani i wręcz nie rozstawali się na dłużej niż kilka godzin. Nigdy nie miał dość jej towarzystwa, chociaż jak wiele razy powtarzała mu, żeby się wreszcie zakochał co go bardzo irytowało, ale nie miał zamiaru jej przez to przeganiać czy nawet ją omijać, żeby znowu nie wpadła na taki genialny pomysł.
Wierzył, że wszystko dobrze się ułoży, że nadal będą się przyjaźnić, że to co się tutaj dzieje pójdzie w niepamięć. Ale jak zapomnieć o czymś takim? Na pewno ciężko będzie i na pewno czekają ich trudne chwile. Bo jak spotykać się z kimś z kim spędza się tak romantyczne chwile, a na drugi dzień traktować ją normalnie jak dotąd? Tym bardziej że zarzekał się, że nie ma zamiaru do niej startować a teraz takie coś. Jak on będzie wyglądał w jej oczach? A co będzie jeżeli straci do niego szacunek i zaufanie? Przecież niedawno mówił kompletnie co innego niż co teraz się wyprawia.
Tak dziękował w duchu, że nie spotkali się w szkolnej, opuszczonej klasie, bo mogłoby się to skończyć jeszcze gorzej. Chociaż dla niego to co się teraz działo było absurdem i rzeczą, która nigdy nie przechodziła mu przez myśl, a teraz działo się to naprawdę. Zawsze stawiali sobie granice, a teraz oby dwoje je przekroczyli. To nie był nawet przypadkowy pocałunek, a taki jakby tego pragnęli nad wszystko. To nigdy nie miało się zdarzyć.
Adrian sam się zdziwił, że potrafił w ogóle całować się z dziewczyną. Nigdy tego nie robił, to był jego pierwszy raz z dziewczyną, więc ciężko mu było to wszystko tak na szybko przewertować w głowie. To było dla niego za dużo, zawsze wolał kiedy sprawy załatwiały się same, bądź ktoś załatwiał je za niego, a teraz? Teraz był głównym prowokatorem i to on ją pocałował, a nie ona jego. Teraz to nawet nie miało znaczenia, czy Tori by go odepchnęła czy nie. Pocałował ją a to coś jednak musiało znaczyć. Bez powodu nie całuje się byle kogo. A ona nie była byle kim. Tak naprawdę Adrian mógłby ją całować i całować i nawet zrobić krok dalej. I tak uważał, że posunął się za daleko. Pocałunek pocałunkiem, ale jej ciało zaczynało go jarać. Zaczynał widzieć w niej kobietę, a nie tylko przyjaciółkę. Bał się swoich myśli, bo one sprawiały, że był w kompletnym szoku i nie wiedział co robić. Uciec, nie uciec? Ucieczka była bezsensowna, gdyż i tak czeka ich spotkanie w najbliższych dniach. Nie da się w jednej szkole całkowicie się unikać. Zawsze mogą na siebie wpaść i te rozmowy ich czekają.
- Chciałem... Ale teraz nie wiem co mam powiedzieć. Tori przepraszam Cię jak mogło się to stać... - mruknął do niej. Dopiero teraz przypomniał sobie po co w ogóle tutaj przyszedł. Chyba ten pocałunek jednak był silniejszy od zapachu i teraz nie potrafił jej spojrzeć w oczy co przed chwilą czynił z wielkim pożądaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 21:51;

Gdy mówił wpatrywała się w niego w ciszy, a potem uśmiechnęła się. Ciepłym uśmiechem. Pełnym emocji, niewypowiedzianej wdzięczności, miłości do przyjaciela. Były tam same pozytywne uczucia. Wiedziała, że już nic nie musi mówić. To takiego kogoś powinna sobie szukać. Nie dupków, którzy zostawiają ją gdy zaczyna robić się poważnie. Nie facetów, którzy wierzą w byle plotkę, a potem jak idioci dziwią się, że jest na nich wściekła i nie ma ochoty się z nimi widywać. Niestety, miała fatalny gust. No i Adrian zawsze był i będzie poza tą strefą, dopóki nikt nie postanowi go sklonować w troszkę zmodyfikowanej wersji - na przykład takiej, która jest w stanie uderzyć nią o ścianę między czułymi słówkami.
Irytowanie się wzajemnie jest bardzo naturalne nawet w takich relacjach. Musieli się czasem poprztykać, żeby potem jeszcze bardziej za sobą tęsknić. Pary się kłócą, więc czemu przyjaciele mieli by tego nie robić? Tym bardziej, że to nigdy nie było zagrożeniem dla tego, co ich łączyło. Nie tak jak sytuacja z przed chwili, której pojawienie się nadal było dla niej zupełnie niezrozumiałe.
Nawet by nie pomyślała, że pocałunek z dziewczyną może się różnić od pocałunku z facetem. Domyślała się jednak, że w przypadku mężczyzn Adrian byłby raczej tym miłym i potulnym, a tutaj? W tamtej chwili w jakiś szalony sposób to on stał się stroną dominującą, która dyktowała warunki - co chyba tylko bardziej uprzyjemniło jej to wszystko i ją nakręciło na niego, bo uwielbiała te momenty w których czuła się jak delikatna, malutka, urocza dziewczyna, którą facet kontroluje i robi z nią co chce. Na co dzień to było niemal nierealne. I to Adrian to zrobił. ADRIAN! Po raz kolejny pytam, co tam się odwaliło?!
- Nie przepraszaj mnie. Nic się nie stało. Ja... Ja chyba tego chciałam. Nie wiem. To nie była Twoja wina. Nic się nie stało - Nie wiem kogo bardziej upewniała w tym przekonaniu, siebie czy jego. Starała się jednak brzmieć jak najbardziej pewnie, choć mogło nie do końca wyjść jej tak dobrze jakby tego chciała. Broń boże jednak nie gniewała się na niego, bo właściwie to... To chyba ona to zaczęła zbliżając się do niego za bardzo. A z racji tego, że cały czas miała na to ochotę podniosła się powoli z ławki i zrobiła kilka kroków w stronę oczka wodnego, co zważając na znajdujące się tam lilie wytwarzające ten zapach nie było raczej dobrym pomysłem. Jednak chodziło jej przede wszystkim o to, żeby nabrać na dłoń trochę wody i schłodzić sobie kark.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 22:13;

Dobrze znał Tori i wiedział, że ona będzie się z tego później śmiała. On zresztą też powinien bo tak naprawdę nic się przecież nie stało. Ale Adrian był typem który takimi rzeczami się przejmował, tym bardziej, że to była jego przyjaciółka. Może gdyby to była jakaś zwykła znajoma machnąłby ręką, ale też by to przeżywał, a co dopiero przy niej. Tak naprawdę chciał się zapaść pod ziemię, chociaż oby dwoje przecież byli temu winni i nie tylko on powinien się tym przejmować. On nigdy by nie skrzywdził kobiety, dlatego też czuł się teraz okropnie, bo obawiał się, że Tori zbyt wiele sobie dopowie i wyjdzie z tego niezły kisiel, który bardzo lubił. Nigdy się specjalnie nie interesował tym jak to jest u niej w sferze miłosnej, kto tak naprawdę może jej się podobać, gdyż nigdy nie widział żadnego faceta w jej towarzystwie.
Oczywiście, że zdarzały się kłótnie pomiędzy nimi, ale zawsze prędzej czy później dochodzili do porozumienia. Adrian był na tyle spokojny, że to zawsze Tori zaczynała. Zawsze za nią tęsknił. Czasami aż za bardzo więc kto wie czy naprawdę coś do niej nie czuł tylko przed tym ucieka i to skutecznie? Nigdy nie chciał się do tego przyznać, dlatego uciekał do relacji męsko męskich i niech tak lepiej dalej zostanie. Sam nie wiedział jak teraz spotka się z Tanem. Na pewno to spotkanie będzie wyglądać inaczej. Na pewno bardziej będzie się kontrolował, ale czy nie stanie się podobnie jak z Tori. Jak on teraz będzie wyglądał całując dzień wcześniej dziewczynę, a później jego? Oczywiście nie myślał, że to będzie miało miejsce, ale do tej pory miał na to nadzieję, a teraz sam nie wiedział. Miał niesamowity mętlik w głowie i nie mógł sobie z tym poradzić. Gryfonka na tyle go dobrze znała, że na pewno doskonale zdawała sobie sprawę, że będzie mu bardzo trudno to wszystko przełknąć, ale będzie musiał. Życie przecież toczy się dalej, a znając Adriana wyrzuty sumienia będą go gnębiły przez wiele dni nawet jeżeli ta będzie go zastrzegać, że nic takiego się nie stało.
Właśnie Adrian sam siebie nie poznawał, bo nigdy nie czuł się tak stanowczy jak teraz. Czuł, że mógłby zrobić wszystko z Tori, a ona na wszystko mu ulegnie. Mogła go powstrzymać, ale właśnie to go intrygowało dlaczego ona nic z tym nie robiła? Dlaczego mu na to pozwoliła? Teraz by była sprawa wyjaśniona, a tak to?
- Tori jak to tego chciałaś?! Przecież rozmawialiśmy o tym wiele razy, a teraz mi mówisz, że tego chciałaś? - zapytał. Co prawda podniósł głos na nią, ale sam wcale nie był lepszy, bo to przecież on zaczął. Ale skoro był winny i zbulwersowany obwiniał w tym momencie ją.
Widząc jej zachowanie spuścił głowę i spróbował się opanować. Po chwili jednak wstał i podszedł do niej. Ale to był największy błąd jaki mógł zrobić. Idąc do niej pociągnął nosem przez co aromat znowu trafił do jego nozdrzy przez co znowu wszystko zaczęło działać. Znowu pewniejszy siebie podszedł do niej. Chwilę stał i patrzył co robi, ale gdy tylko wykonała swoją czynność odwrócił ją w swoją stronę  i objął ją w talii. - Nie wiem co ja robię... - szepnął, jednakże przy jego tonie głosu to zabrzmiało dość głośno. Kolejny raz pocałował dziewczynę delikatnie w usta. Na pewno tę chwilę zapamiętają na dość długo. Gdy tylko minęło kilka chwil pocałunku przeniósł usta na jej szyję muskając ją dość delikatnie, by po chwili intensywniej się nią zajmując.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 22:39;

Pewnie, że się będzie z tego śmiała - nawet jeśli teraz to wyglądało tragicznie. Więcej, ona mu zapewne będzie nawet dokuczać z tego powodu, a jeśli się z kimś zwiąże zapewne zaczepnie pytać "I co? Kto z nas się lepiej całuje?". Nie ma innej opcji, żeby wyglądało to inaczej w późniejszym etapie, ale teraz... Teraz to faktycznie nie była zbyt dobra rzecz. Kisiel w którym można się bić jej odpowiadał, ale taki kisiel? Zdecydowanie nie. Tym bardziej, że nawet gdyby i ona w głębi duszy czuła do niego cokolwiek więcej, to nie byłoby opcji żeby się do tego przyznała. Ze względu na jego dobro. Bo byłaby ostatnią osoba, którą widziałaby przy jego boku. Adrian zasługiwał na kogoś lepszego. Niezależnie od płci, domu, wieku. Za jego nieskończoną dobroć należał mu się prawdziwy ideał, a nie Gryfonka wiecznie pakująca się w kłopoty, którą trzeba bez przerwy pilnować i której nie przechodzi przez gardło słowo "związek" od ponad roku. Prędzej by się z nim pokłóciła na tyle mocno by zupełnie go do siebie zrazić nim pozwoliłaby im na coś więcej. Gdyby to coś oczywiście istniało. Bo tego nie było. Nie było, a ten pocałunek choć cudowny... No nie. No po prostu no nie.
Przyjaciele wyciągają z siebie to co najlepsze, tak? On z niej moralność. Ona najwyraźniej zupełnym przypadkiem wyciągnęła z niego stanowczego faceta, którego męskości nawet największy homofob nie śmiałby podważyć, gdy tak całował kobietę. To chyba coś dobrego... Sama już nie wiedziała. Tym bardziej, że palnęła coś bez przemyślenia i musiała skupić się na tym by mu to natychmiast wyjaśnić.
-Nie krzycz, proszę Cię - Wyszeptała dość spokojnie, lekko kuląc ramiona, bo i tym ją zaskoczył. Kolejna rzecz, której się po nim nie spodziewała w tej chwili. Że podniesie głos. Zupełnie tak, jakby na ich miejsc podstawiono dwie zupełnie inne osoby. Nie do końca była pewna czy to dobrze, czy wręcz przeciwnie.
Westchnęła czując, jak zimna woda z oczka spływa jej po karku mocząc trochę z tyłu sukienkę po czym podniosła się i jeszcze nie odwracając się w jego stronę, ale chcąc wypowiedzieć kilka słów odnośnie tego, dlaczego powiedziała "chciałam tego". Wyjaśnić mu co się dzieje w jej głowie i... Zupełnie nie spodziewała się, że Adrian znów zadziała sam. Dźwięk zaskoczenia uciekł z jej ust gdy ją do siebie odwróciła. Zamrugała kilkukrotnie kładąc dłonie na jego klatce piersiowej jakby to miało pomóc jej zachować równowagę, ale on już ją trzymał w talii eliminując możliwość potknięcia się czy upadku przy obrocie.
-Co... - Więcej nie zdążyła już powiedzieć, bo znów poczuła jego wargi na swoich. Ciepło chłopaka, ten cholerny zapach w powietrzu. Tak... Ona też zdecydowanie nie wiedziała co robi, bo i tym razem w pełni mu pozwoliła na ten pocałunek. Przed chwilą się za to przepraszali i obwiniali wzajemnie... Czemu to się znowu działo?! Dlaczego tak bardzo podobało jej się jak ich wargi pasują do siebie. To na pewno efekt amortencji, ale miała wrażenie, że to jak dwa idealnie do siebie pasujące puzzle. I tym razem zamknęła więc oczy oddając się temu i nie otwierała ich nawet wtedy, gdy ten zszedł na jej szyję. Jedynie wydała z siebie bardzo charakterystyczny pomruk, zapraszający do dalszych działań. Przyległa do niego ciasno swoim ciałem na tyle na ile mogła by nie odbierać mu możliwości ruchu, a dłonie przeniosła na ramiona, w które wbiła paznokcie gdy ten stał się bardziej intensywny w swoich działaniach.
-Nie powinniśmy... - Wyszeptała tonem, który mówił aż prosił się żeby wypowiedzieć nim słowa "nie przestawaj". Od nadmiaru sprzecznych myśli była przekonana, że głowa jej po prostu eksploduje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 22:56;

No właśnie tego się obawiał, że Tori nie da mu o tym zapomnieć. To go wręcz przerażało. On będzie chciał o tym zapomnieć, a ta będzie mu cały czas o tym przypominać. Dla niej to pewnie nic takiego, a dla niego to zmniejszenie jego godności osobistej. W końcu była jego przyjaciółką, tyle się nagadał, a teraz się całują. Poza tym jak spojrzy Tanowi w oczy? Zależało mu na nim, a jej chciał powiedzieć, że jest homo i jak ma jej to teraz powiedzieć? Chyba znowu będzie musiał to odłożyć aż to wszystko ucichnie, ale czy w ogóle ucichnie? Tori zawsze mówiła mu prawdę więc liczył na to, że powie jakby cokolwiek do niego czuła. Ale teraz się całowali, a przecież przyjaciele się nie całują, tak? Chyba, że to była dość toksyczna przyjaźń, a właśnie na taki etap ich przyjaźń przechodzi. Co będą się przyjaźnić, a jak im się zachce to sobie mrukną okiem i pójdą do łóżka... No takiej przyjaźni to on sobie nie wyobrażał, a przede wszystkim takiej nie chciał. Nie wiedział jakie podejście miała do tego gryfonka.
Nie krzycz... Adrian krzyczał to również było coś nowego. Kiedy ona słyszała, żeby on krzyczał? Co prawda miał dość męski i mocny głos, ale nigdy na nikogo nie krzyczał. Nawet nie zdawał sobie sprawy, że to tak zabrzmiało z jego ust, ale po chwili namysłu faktycznie dość głośno się uniósł. Ale przecież miał ku temu powody. Nie chciał tego co się teraz działo. Jedyną rzeczą z której był teraz zadowolony to ten puszek w kieszeni o którym jeszcze nie wiedział. A może gdyby o nim wiedział to by się zajęli jego opieką i nic specjalnego by się nie stało? Ale nie ma co gdybać, bo trzeba było spojrzeć prawdzie w oczy. On pewnie będzie od tego uciekał jak tylko to wszystko wróci do normalności, ale wspomnienia zostaną i będą musieli z nimi żyć. Albo będzie musiał. Bo Tori pewnie spokojnie do tego wszystkiego podejdzie. - Przepraszam... - mruknął jedynie. Naprawdę nie chciał się unieść ale to nie tak miało wyglądać. Cieszył się z dzisiejszego spotkania a tym samym wyszło wielkie bagno.
Powoli zastanawiał się czy to nie jest problem z tym miejscem, czy faktycznie nie było tutaj takiej właśnie magii która przyciągała do siebie ludzi. Albo może ktoś stał za krzakami i bawił się nimi. Ale czy jest w ogóle takie zaklęcie które mogłoby sprawić, żeby robili to co ktoś chce. Nie znał się dobrze na zaklęciach więc trudno mu było to stwierdzić, ale coś z pewnością było nie halo. Przed chwilą siedział ze spuszczoną głową, a teraz znowu ją całował.
Znowu pocałunek mu się cholernie podobał. Tori znowu nie interweniowała, nawet gdy przeszedł pocałunkami na jej szyję ta bez wahania mu na to pozwalała. Teraz nie myślał co może a co nie może robić. Znowu nie mógł skupić myśli tylko działał tak na co Tori mu pozwalała.
Miał niesamowitą ochotę na dziewczynę tak naprawdę mógłby ją nawet teraz rozebrać do naga i wcale by się z tego nie wycofał. Kompletnie zignorował jej słowa i nadal całował jej szyję, aby po chwili dłonią powędrować do jednej z jej piersi. Oj posunął się stanowczo za daleko, ale czuł jakby musiał to zrobić. Wcale nie miał zamiaru przestawać, tak jakby był w transie. Robił to co mu się podoba, a nie to na co pozwalała mu Tori bo czuł w głębi serca, że w normalnym okolicznościach ta nie pozwoliłaby mu na taki ruch, a być może nawet przywaliłaby mu w łeb. Przeniósł z powrotem usta na jej usta i ponowił kolejny pocałunek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vittoria Sorrento

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Tatuaż dinozaura na szyi i koszulki z różnymi napisami
Galeony : 758
  Liczba postów : 1224
https://www.czarodzieje.org/t19001-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19005-nicholas
https://www.czarodzieje.org/t19004-torisiowe-ziomki
https://www.czarodzieje.org/t19003-vittoria-sorrento
https://www.czarodzieje.org/t19007-vittoria-sorrento-dziennik
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyCzw Maj 21 2020, 23:28;

Zapominanie o takich rzeczach nie jest najlepszą opcją. Idealnym przykładem jest ona i jej próba zapomnienia o pierwszy i jedynym poważnym facecie jakiego miała. Oboje chcieli o sobie zapomnieć. Efekt był taki, że nie znosiła go i stanowił ranę na jej sercu, która bez przerwy od nowa się paskudziła i nigdy nie chciała zagoić. Gdyby to wszystko przegadali i przeszli nad tym do porządku dziennego, zaczęli się z tego śmiać - wtedy nie byłaby tak strasznie rozbita jak teraz, gdy zobaczyła na wizzbooku jego status. W związku. To jeden z dwóch powodów dla których z jej ust uciekły słowa "chciałam tego". Aczkolwiek ten ważniejszy.
I nie. To nie było dla niej nic takiego. Zdecydowanie nie było to coś, co mogłaby tak po prostu olać i udawać, że się nie stało. Po prostu teraz o tym nie myślała... Zupełnie co innego chodziło jej po głowie. Choć zdecydowanie nie przejście z Adrianem na relację "friends with benefits". Nie była taka. Można było o niej mówić, że jest puszczalska. Ale nie była. Dla niej seks to nie było takie hop siup i nawet te pocałunki to było już dla niej dużo.
Nawet nie chodził o sam krzyk, ale słowa "nie unoś się tak" brzmiały bezczelnie i chamsko, a słowa "nie podnoś na mnie głosu" były zbyt długie jak na jej szybkie i konkretne wyrażanie uczuć. W każdym razie nawet nie musiał jej przepraszać. Wystarczyła jego mina by wiedziała, że nie zamierzał się denerwować.
Ją cały czas intrygował ten zapach, ale nadal wydawało jej się, że to pochodzi od niego. Nawet nie wpadłaby na to, że te dziwne lilie mogą coś takiego wytwarzać. Bo czemu by miały? To są kwiatki no... Tylko kwiatki. Kwiatki, przez które i ona w tamtej chwili marzyła żeby pójść z nim dalej. Cicho jęknęła, gdy jego dłoń trafiła na jej pierś, jednocześnie mocniej wbijając paznokcie w jego ramię, choć dzięki swetrowi na pewno nie przecinając jego skóry.
Następnej porcji całowania sobie nie odpuściła. Naciskała na jego wargi mocno, z taką intensywnością jakby marzyła o tym całe życie. Nic co dobre nie może jednak trwać wiecznie - szczególnie, gdy nie jest dobre. Tym razem to ona odsunęła się by odetchnąć. I wykorzystując przebłysk rozsądku wydukała między kolejnymi ciężkimi oddechami.
-Możemy... Wracajmy do zamku, co? Ja.. Jestesmy w parku... - Wystarczy, że w tym cholernym parku wzięła ślub z Maxem. Co za dużo chorych akcji to nie zdrowo, a to co robili... To zmierzało w bardzo niepokojącym kierunku!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Adrian Von Neuhoff

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizna na nadgarstku po opaleniu papierosem. Długie do ramion kręcone blond włosy.
Galeony : -95
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t18815-adrian-von-neuhoff
https://www.czarodzieje.org/t18817-tedd
https://www.czarodzieje.org/t18816-marzyciel#540343
https://www.czarodzieje.org/t18813-adrian-von-neuhoff
Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 EmptyPią Maj 22 2020, 18:41;

Adrian nie miał bladego pojęcia jak wygląda związek jak trzeba się wtedy zachowywać i jak obdarowywać uczuciem kogoś drugiego. No co prawda był jeszcze bardzo młodym panem więc wszystko przed nim. Może dlatego się tak działo, że dość szybko odkrył w sobie, że kobiety mu się nie podobają w tej kwestii. Nie podobają, jednak to co robił tutaj przeczyło wszystkim faktom. Ale to były czary i nie trzeba było ich brać do siebie, aż tak. Owszem był w związku rok temu ze starszym od siebie chłopakiem. Widuje go do tej pory, ale potrafią normalnie ze sobą rozmawiać. Ale jaki to był związek jak może pocałowali się raz, może dwa? Nic konkretnego międy nimi się nie wydarzyło, więc nie wiadomo czy można było nazwać to związkiem. Teraz o nim całkowicie zapominał, mimo iż widywał go dość często to przechodził koło niego z podniesioną głową.
Zachowywali się bardzo swawolnie, nigdy by nie posądził siebie o takie zachowanie, ale racjonalnie teraz nie myślał ani on ani ona, więc nie było w pełni świadomi swoich czynów. Znał Tori i pocałunek między nimi mógł się zrealizować nawet na normalnym spotkaniu. To że tak powiem nad nimi wisiało, więc mieli już to za sobą.
Puchonowi było bardzo daleko do jakiegokolwiek denerwowania się. On się nigdy nie denerwował, bardzo wszystko przechodził łagodnie tak jakby wolno myślał i dopiero dochodzi to do niego jak już dawno jest po sprawie. Czasami mieli go za dziwaka, bo miał sytuacje gdzie powinien zachować się inaczej, powinien krzyknąć, uderzyć kogoś bo był dla niego niesamowicie chamski, a on z uśmiechem wszystko przyjmował tak jakby był masochistą i to mu odpowiadało.
Nigdy nie podobały mu się damskie piersi, a w tej chwili one były dla niego wybawieniem. Zachowywał się tak jakby był kochankiem z którymi robił to non stop. Miał jakby w tym zajebiste doświadczenie, a tak naprawdę w ogóle nie miał. Tak jakby Tori była jego co najmniej setną dziewczyną.
- Wiesz, że zrobię to co będziesz chciała. Chcesz wracać to nie ma problemu. - powiedział nie patrząc nawet na nią wrócił do ławki, żeby zabrać ze sobą torbę, która spoczywała na ławce. Zarzucił ją na ramię i przeniósł wzrok na nią. Dopiero wtedy poczuł co się tak naprawdę stało. Kolejny przebłysk. Jednakże tym razem nie uciekał od niej wzrokiem. Czy będzie chciała z nim w ogóle wracać tego dnia, czy będzie chciała sama to wszystko przemyśleć. Szczerze obawiał się najgorszego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Oczko wodne - Page 2 QzgSDG8








Oczko wodne - Page 2 Empty


PisanieOczko wodne - Page 2 Empty Re: Oczko wodne  Oczko wodne - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Oczko wodne

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Oczko wodne - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Park
-