Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyCzw Sie 29 2019, 18:44;

First topic message reminder :


Studencka kawalerka na trzecim piętrze



Pokój Jerry'ego i jednocześnie salon


Wbrew pozorom nie odnosi się tu wrażenia ciasnoty - ustawienie mebli i okien daje wrażenie przejrzystości i o ile nikt nie potknie się o rozwalone na dywanie buty czy plecak, to można się tu przemieszczać bez wzajemnego obijania się. Na lewo jest mała łazienka z prysznicem, a na prawo aneks kuchenny. Zazwyczaj panuje tu lekki bałagan, a na stoliku zawsze stoi skiełczący kubek po kawie i talerz po kanapkach (jeśli nie dostał nóg i nie schował się pod kanapą). Nie ma tu absolutnie żadnego zdjęcia rodzinnego, jedynie plakaty zespołów czy fotografie od kumpla.



Wolny pokój


Jeremy szuka współlokatora, ale do tego czasu pokój "wypożycza" znajomym na noclegi.



Aneks kuchenny


W tym miejscu sprawdza się powiedzonko "Trzy osoby to już tłok". Stolik na dwie osoby, chyba, że się go przeniesie do pokoju i magicznie wydłuży (bądź połaskocze po środkowych śrubkach). Prawie zawsze w zlewie są naczynia, które niby są traktowane zaklęciami czyszczącymi, jednak są na tyle słabe, że po paru minutach się kończą. Na półkach są poupychane opakowania z firmy dostarczającej jedzenie. To znak, że Jeremy mało gotuje. Rolety są tu często zasłonięte, bowiem słońce bije po oczach w ciągu dnia. W kącie kuchni stoi mała lodówka, oczywiście niedziałająca, ale za to pokryta wieloma nieruchomymi magnesami.



Balkon


Tutaj trzy osoby się muszą do siebie przytulić, jeśli chcą się zmieścić. Okna balkonowe są otwarte zawsze na oścież tak, by sowia korespondencja mogła wpadać bez uderzania w szyby. Tutaj też z boku znajduje się klatka jego własnej sowy. Niezbędnym wyposażeniem balkonu jest popielniczka. Zero kwiatów, a jedynie jakieś pudełka, walizki i worki ustawione w kącie.




Ostatnio zmieniony przez Jeremy Dunbar dnia Nie Maj 10 2020, 09:17, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 17:43;

Słuchał go, co naturalnie sygnalizował drobnymi gestami, jednak nie potrafił ułożyć tego sobie w głowie, aby jakoś mu na to odpowiedzieć. Przesuwał wzrokiem po jego oczach, brwiach, ustach, spiętych mięśniach, chcąc dostrzec każde drgnięcie jego ciała, nauczyć się jego mimiki, aby móc go rozszyfrowywać bez słów. Potrzebował chwili, żeby postawić się w jego sytuacji i wyciągnąć wnioski, co na jego miejscu zrobiłby inaczej lub chociaż wyszczególnić swoje wątpliwości czy jego niedopowiedzenia. Zbyt drastycznie się od siebie jednak różnili, aby nawet jego empatia nie miała z tym trudności. Pochodzili z dwóch różnych światów i potrzebował czasu, aby go zrozumieć. Na razie nawet nie potrafił sobie wyobrazić jak to jest żyć z domowym skrzatem, a co dopiero żyć z całym tym emocjonalnym ciężarem na barkach, do którego ciągle jest coś dokładane, gdy tylko przyzwyczaisz się do jego wagi.
Przestawił talerze na stolik i odwrócił się do Finna, aby się do niego ponownie przysunąć, jakby skracanie dystansu między nimi ułatwiało wzajemne zrozumienie. Otworzył usta, żeby coś powiedzieć, jednak tylko zwilżył je i zamknął ponownie, sięgając po dłoń Puchona, aby spleść ich palce chociaż na chwilę w ciszy.
- Po mnie widać zainteresowanie, Finn. Ktoś na pewno zauważy, że o Ciebie mi chodzi - powiedział, unosząc zmarszczone brwi, nie chcąc już go okłamywać i zapewniać, że na pewno nikt go z nim nie powiąże. - Możesz wtedy powiedzieć, że się Ciebie uczepiłem i że wcale tego zainteresowania nie chcesz. Uwierzą w to - podsunął potencjalne rozwiązanie tego problemu, przesuwając leniwie kciukiem po jego palcu wskazującym po czym dodał ciszej: - Nie przeszkadza mi to  - jakby próbował tym powiedzieć “Przecież wiem, że tak naprawdę chcesz”, po czym odsunął się od niego, wskazując mu miejsce, aby (i tak skrzywdzone już) ravioli nie musiało na nich czekać.  Podał mu sztućce i zawiesił na nim czujny wzrok, siadając na drugim krześle. Czuł się jak egoista, tak uparcie ciągnąc Finna w swoją stronę, a jednak to on sam nazywał siebie w ten sposób. Tym silniej zapragnął wciągnąć kogoś w tę relację, żeby poznać poglądy osoby trzeciej. Potrzebował się kogoś poradzić, a nie wiedział jak ma to zrobić, nie wyjawiając żadnych szczegółów. Komu może zaufać i liczyć na jego brak wścibskości co do tożsamości jego…. zainteresowania. Nie przeszkadzało mu jaka plotka powstanie przez ich relacje, o ile w zaciszu ich prywatności Finn pozwoli mu się zbliżać do siebie coraz bardziej. Zdążył już zapomnieć jak przyjemne jest stopniowe oswajanie drugiego człowieka, przepychanie granicy z każdą chwilą dalej i dalej. Przypomniał sobie to uzależniające uczucie satysfakcji i nie mógł pozwolić sobie na wycofanie się, wiedząc, że i tak będzie chciał wrócić po więcej. Zdecydowanie nie radził sobie z nałogami i wiedział już, że opór jest daremny. Potrzebowałby silnej motywacji.
- Postaram się dostosować - zadeklarował w końcu, wbijając widelec w rozpołowione ravioli. - Ale powiedz mi… Jakby chodziło o dziewczynę, to jej też zabroniłbyś…. “wylewności”? - spytał, unosząc wzrok i zatrzymując go na oczach Finna. Chciał zadać kilka innych pytań, jednak wydawało mu się, że powinien się z nimi wstrzymać, aż nie skończą jeść. Był pewien, że kolejne są zdecydowanie trudniejsze w odbiorze, więc wolałby zadać je w nieco bardziej swobodnych warunkach. Może na kanapie? Z ręką przy jego szyi i ustach na… Kurwa. Zatrzymał gwałtownie swoje myśli, przez napływ poczucia winy, po czym poprawił się: Na kanapie. Z kubkiem kawy w jednej ręce i dłonią Finna w drugiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 17:44;

Im więcej rozmawiali tym więcej znajdywali między sobą różnic. Fakt, że jeden z nich pochodził z czystokrwistej rodziny a drugi z mugolskiej to był naprawdę najmniejszy detal. Patrzyli na świat z całkowicie odmiennej strony i przyszedł właśnie czas, aby znaleźć jakiś kompromis. Coś, co pozwoli im obu pozostać sobą bez zbytniego naruszania zasad drugiej osoby. Gdy podszedł znów, spostrzegł po sobie, że jego ręka drgnęła już w jego kierunku, jakby podświadomie wiedział co może się za moment stać. Znów wymagał od niego powstrzymywania się przed byciem sobą, a nie miał wszak do tego prawa. Znowuż z jego własnej strony wylewność nie wchodziła w grę, skoro na osobności miewał jeszcze drobne problemy, by poddać się całkowicie emocjom. Naprawdę nie wiedział co ma zaproponować, by obaj byli zadowoleni i nie musieli z niczego rezygnować. Ta bezsilność przytłaczała. Ścisnął mocniej jego dłoń, gdy ten zasugerował... umniejszenie siebie poprzez zbywanie go w towarzystwie. Potrząsnął głową, bo nie mógł się zgodzić na coś tak... poniżającego dla niego.
- Nie, to nie jest dobry pomysł. Nie chcę cię zbywać, ale też... nie będę mógł pozbyć się rezerwy. Nie wiem, Sky. Nie wiem jakie mamy znaleźć na to rozwiązanie. - opuścił barki, przyznając się do braku pomysłów. Miał ochotę machnąć na to ręką i teraz się tym nie przejmować. Ale co będzie jutro? Pojutrze? Co się stanie, gdy na siebie spojrzą w sali pełnej studentów? Co jeden i drugi zrobi, jak się zachowa, gdy będzie w pobliżu inny znajomy? Fin by patrzył, długo, intensywnie, a zamknąłby swoje uczucia właśnie w oczach i co najwyżej dyskretnych gestach. Nie umiałby się bezstresowo przytulić, skoro rezerwował takie zbliżenia poza zasięg wzroku innych. Skyler inaczej okazywał emocje; sam przyznał się, że jest zachłanny i widać był po jego spojrzeniu, że niecierpliwy mimo, że naprawdę tempo rozwoju relacji utrzymywali doskonałe. Zdrowe, bo nie działali pod presją hormonów, które potrafiły mocno zaślepić. Po jego ciele przemknął dreszcz, gdy po raz trzeci tego wieczoru jego dłoń została czule pogłaskana. Emocje ścisnęły jego gardło, a on zbyt mocno palce na jego skórze, zupełnie, jakby nie potrafił na chwilę obecną odpowiedzieć podobną delikatnością. Z oporem rozplótł je, by usiąść po drugiej stronie niewielkiego stolika. W końcu mógł popatrzeć na danie, które zostało przygotowane w końcu bez jego udziału mimo, że deklarował chęć pomocy. Wymamrotał "dziękuję", odbierając od niego sztućce i spróbował dania, gdy zapadła chwila ciszy. To był ten moment, w którym zadurzył się w kuchni Schuestera. Uśmiechnął się kącikiem ust. - Masz talent. - skomplementował, nie wiedząc co dodać, by oddać zachwyt nad delikatnością pierogów i rozpływającego się w ustach farszu. Nie spieszył się z jedzeniem mimo, że po pierwszym kęsie odkrył jaki był głodny. Zapytany popatrzył na niego ponownie, a nie potrzebował zbyt wiele czasu, aby odpowiedzieć. - Źle dobrałeś słowa. Poprosiłbym ją, a nie zabraniał. Ale teraz widzę jakie to egoistyczne, że ktokolwiek musi się do mnie dostosować. Spróbuję to... przełamać. - ale wystarczyło przyjrzeć się dłużej jego tęczówkom, by odnieść wrażenie, że ten trud będzie usłany cierniami i kanciastymi kamieniami. Mimo wszystko zaczął się zastanawiać jak to ugryźć, by Skyler nie musiał się wyrzekać swoich spontanicznych odruchów, a on nie padł trupem od ich intensywności w miejscu publicznym. Skoncentrował się na moment na znikającym powoli z jego talerza ravioli, na szczęście nie powiązując dania z Włochami. Zapewne nie byłoby już tak smaczne, a Skyler wykonał dobrą robotę. Poprawił się na krześle i wtedy też nieumyślnie ich kolana pod stolikiem się na moment spotkały. Odruchowo podniósł wzrok na Skylera i uśmiechnął się bez większej radości, a z powagą w oczach. Oparł policzek o pięść, a łokieć o stolik, by drugą ręką sięgnąć po kubek kawy. - Widać po tobie jak bijesz się z myślami. Nie ugryzę jak się nimi podzielisz. - zapewnił, gdy spostrzegł zmarszczkę między jego brwiami zdradzającymi, że coś analizuje i układa w zaciszu własnego umysłu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 17:46;

Nie potrafił zrozumieć jak Finn chciał pogodzić dwie sprzeczne ze sobą rzeczy. Nie zamierzał się z nim o to teraz wykłócać, zakładając, że jeżeli przemyśli to na spokojnie, to uzna, że zaproponowany przez niego pomysł jest jednak dobrym rozwiązaniem. Skylera nie obchodziło co myśli ogół. Najbliżsi znają o nim dużo gorsze historie, więc coś takiego, jak uganianie się za bogatym przystojniakiem nawet nie wzbudzi w nich zdziwienia, a raczej wywoła komentarz w stylu “A bo to pierwszy raz?”. Interesowało go tylko osiągnięcie wyznaczonego celu, a aktualnie tym celem był Finn i wiedział już, że wszedł w tryb, w którym zrobi wszystko, byle go zgarnąć w całości dla siebie.
Zdecydowanie jadł szybciej od swojego gościa, bo i apetyt miał większy. Nie dało się też ukryć, że nie delektował się swoim daniem, bo nie był z niego w pełni zadowolony. Wyrzucał sobie, że za bardzo skupił swoją uwagę na Finnie, przez co ciasto było nieco zbyt miękkie i brakowało mu też czosnku, którego nie dał, bo… Wtedy jeszcze liczył na zdecydowanie więcej.
- Miło jest przetestować to na kimś nowym - odpowiedział mu, mile połechtany komplementem, zapominając o wyrzucanych sobie jeszcze przed chwilą błędach. O ile przy pieczeniu czuł się dosyć pewnie, tak przygotowywanie zwykłych dań wciąż wpędzało go w niepewności. Często granica między przepisami potrafiła być cienka, zwłaszcza gdy główną częścią roboty było wyrobienie ciasta, jednak przy słonych potrawach wszystko wydawało mu się dużo bardziej skomplikowane. Napędzający element jednak wciąż był ten sam: przyjemność podzielenia się wynikiem swojej pracy. - Jerry pochłania wszystko co ugotuję, ale wiesz, on zje dosłownie…. wszystko. Mógłbym zapiec cokolwiek z serem i polać ketchupem, a on i tak pewnie by się zachwycał - kontynuował z lekkim uśmiechem, starając się nie myśleć o tym co teraz myśli sobie o nim przyjaciel po tej całej historii z Mattem. Czy on w ogóle wie, że zerwał ze Ślizgonem? Minęły dwa tygodnie, a oni wciąż nie zamienili o tym ani słowa.
Uniósł na niego wzrok, chcąc odpowiedzieć, że granica między rozkazem a prośbą jest niezwykle delikatna, jednak zamiast tego wsunął do ust kolejne ravioli.
- To nie jest egoistyczne, Finn - zaczął, sięgając palcami do swoich włosów, aby poprawić opadające kosmyki. - Jakby trochę panowania nad sobą miałoby mnie zabić, to uwierz mi, że moja głowa powinna wybuchnąć tuż po teleportacji tutaj… w sumie nie, wcześniej. Tak czy inaczej to kwestia przyzwyczajenia - kontynuował, po czym zamyślił się na chwilę, przeżuwając ostatniego pierożka. Z zamyślenia wyrwał go dopiero przyjemny dreszcz przechodzący przez jego ciało, gdy ich kolana się zetknęły, a jego brew drgnęła mimowolnie w połączeniu z połowicznym uśmiechem. Przejechał językiem po zębach, powtarzając sobie w myśli, że to był tylko przypadek, a Finn go wcale nie zaczepia, a jednak usilnie próbował dopatrzeć się tego teraz w jego spojrzeniu i wykrzywionych w uśmiechu ustach.
- Zastanawiałem się nad tym czy nie chcesz się przenieść z kawą na kanapę - odpowiedział, prawie zgodnie z prawdą, powstrzymując się od jakiegoś oklepanego tekstu o gryzieniu. - Chyba, że się martwisz o kontrolę nad samym sobą, gdy nie będzie nas już oddzielał kuchenny stolik - dodał, pochylając się nieco w jego stronę i przesuwając wzrokiem po jego szyi, aby zaraz odsunąć się w tył, opierając się o oparcie krzesła. - Możemy sprawdzić czy trochę panowania nad sobą mnie zabije.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 17:46;

Zaśmiał się pod nosem wyobrażając sobie jego współlokatora pochłaniającego wszystko, co było jadalne. - Zapewne chodzi o to, że ty to przygotowujesz. Musi ci ufać i dlatego zjada wszystko, co mu podsuniesz. - powoli też kończył porcję ravioli, a mimo, że był głodny jak zawsze zachowywał nienaganne maniery. To nie tak, że przestrzegał tego świadomie, a miał po prostu wpojone niektóre zachowania, więc pewna swoboda przy stole nie była u niego dostrzegalna. Jadł powoli, niespiesznie i delektował się każdym kęsem. - Podziwiam cierpliwość do gotowania. Moje maksimum możliwości to dania czteroskładnikowe i kawa. - porównał swoje umiejętności do jego, bardziej zaawansowanych. Sięgnął po kubek, by zamoczyć usta w życiodajnym płynie, który przez wiele lat zastępował mu wszelakie nawodnienie. Teraz gdy pomyślał o dawnych latach to odnosił wrażenie, że wówczas był innym człowiekiem. Takim... beztroskim, uśmiechniętym, trochę zamkniętym w sobie, ale bez większych problemów. Czuł, że tamten "ja" był lepszy niż w teraźniejszości, gdy myśli potrafiła zasnuć brutalna myśl.
Zakrztusił się kawą usłyszawszy bezpośrednie słowa. Zasłonił usta i kaszlał przez moment, a na jego ustach mimowolnie uczepił się uśmiech. - Na Merlina, Sky, podgrzewasz atmosferę. - wydusił z siebie, odczuwając jak jego ciało zaczęło reagować na niektóre komentarze padające z jego ust. Musiał zaczerpnąć tchu, aby przetrwać uderzenie gorąca i ochotę na zdjęcie z siebie bluzy, która nagle wydawała się go uwierać. W chwili obecnej zaczynał się zastanawiać na ile niebezpieczne jest rozbieranie się z czegokolwiek pod mocą jego spojrzenia.
- Zaczynam wątpić w swoje. - przełknął ślinę, gdy się tak pochylił. Nabrał ochoty na otwarcie na oścież okna i wentylowanie się zimnym wieczornym powietrzem. Wizja przeniesienia się na kanapę była naprawdę kusząca zważywszy, że w kuchni miał ciasno. Nie spodziewał się takiego ataku hormonów i gorąca, dlatego nie był pewien czy zmiana pozycji tutaj zadziała na korzyść... w zależności co się kryło pod słowem "korzyści". Upił kawy i wówczas zdał sobie sprawę, że się już skończyła. Popatrzył z wyrzutem na pusty kubek, a naprawdę potrzebował zwilżyć usta. Bez zbędnego zastanowienia wyciągnął dłoń w kierunku palców Skylera i  z czającym się na wargach uśmiechem zabrał mu kubek. Napił się zdecydowanie zbyt słodkiej kawy i aż uniósł brwi zaskoczony jej smakiem. - Możemy się przenieść, ale z rękoma przy sobie. - odezwał się, zwracając mu kubek. - Chyba, że będziesz trzymać na kolanach kota to wtedy będzie żywą tarczą. - zasugerował, opierając łokcie o stolik i mimowolnie bawiąc się paskiem od swojego zegarka. - Idź pierwszy, bo muszę zdjąć bluzę. - ponaglił, zaciskając usta z cisnącym się na nich uśmiechem Podobało mu się to przekomarzanie, choć zapewne lada moment zmusi się do otrzeźwienia i ponownego narzucenia sobie spokoju. Odchrząknął nawet, by powoli wracać do swojej samokontroli i tak sobie nie folgować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 18:57;

Spodobała mu się myśl, że Jeremy mu ufa. Przynajmniej do chwili, aż żołądek nie ścisnął mu się boleśnie przez fakt, że może się to drastycznie zmienić. Jakby nie patrzeć - okłamał go i wyruchał wykorzystał jego najlepszego przyjaciela. W głowie zdążył już ułożyć najczarniejsze scenariusze, włącznie z tym jak Matt zamienia się w stereotypowego Ślizgona i opowiada Dunbarowi jak to Sky podstępem skradł mu dziewictwo. Zacisnął palce na kubku, usilnie łapiąc się się pozytywnego komentarza Finna, aby nie odpłynąć myślami zbyt daleko. W końcu nie za bardzo umiał pływać, a nie chciał zacząć się topić na tej głębokości.
- Proste potrawy też mają swój urok. W sumie to też nie umiem wcale jakichś złożonych, ale jak już ma się przepis... jakoś to leci - powiedział, mieszając kawę, przypominając sobie w końcu, że wsypany tam cukier wciąż na to czeka. Wypił łyk, nie wyjmując łyżeczki, po czym podświadomie usłyszał swoją babcię jak krzyczy "BO OKO SOBIE WYDŁUBIESZ", więc odłożył ją na pusty talerz, zanim sięgnął ponownie do czarnego płynu.
Oparł policzek o zaciśniętą w pięść dłoń, przyglądając się uważnie chłopakowi walczącemu o złapanie oddechu. Może nawet i by się zaniepokoił, gdyby nie uśmiech błąkający się na twarzy Szweda.
- Nieświadomie, przysięgam - mruknął niezbyt przekonująco, napawając się tym, że wtrącił do tego stwierdzenia jego imię. Czuł silną potrzebę potwierdzenia, że w takiej chwili to o nim myśli, a nie o makaroniarzu.
Powędrował wzrokiem za ręką chłopaka, która bezczelnie zamiast sięgać po jego dłoń, sięgnęła po kubek kawy. Zdecydowanie czegoś innego spodziewał się po słowach, że i Finn może mieć problemy z opanowaniem się i uniósł ostrzegawczo palec, mrużąc oczy, aby nieudolnie udać groźnego, a jednak już przy pierwszych słowach na jego twarzy mimowolnie pojawiło się rozbawienie. - Nawet nie próbuj mi mówić, że mam podniebienie trzynastolatki. Mam prawo osładzać sobie życie - skomentował, przyjmując od niego kubek z powrotem i od razu przykładając go sobie do ust, jakby chociaż w ten sposób chciał złapać kontakt z wargami Finna.
- Będę grzeczny - zapewnił go ponownie, chociaż sam już nie był pewien na ile jego słowa wciąż są wiarygodne i jakby na przekór rozpiął jeszcze jeden guzik swojej koszuli, czując że robi mu się duszno w tej małej kuchni jak na ich dawkę buzującego testosteronu. Jak to szło? Jedno mówisz, drugie robisz, Sky? - Ty naprawdę mi nie ufasz - stwierdził, chyba wcale mu się nie dziwiąc i wstał od stolika, przekładając brudne naczynia do zlewu. Później rzuci jakieś zaklęcia czyszczące, bo w tej chwili zdecydowanie nie skupi się odpowiednio, aby utrzymały się wystarczająco długo.
- Niezależnie od tego co o mnie słyszałeś, nie rzucę się na Ciebie jak dzikie zwierzę- skomentował nawet nieco rozbawiony, łapiąc jego wzrok ostatni raz przed odwróceniem się, po czym dodał ciszej: - Przynajmniej nie bez pozwolenia.
Wykorzystując chwilę, że Finn go nie widzi, przejechał dłońmi po twarzy i opadł na kanapę, biorąc głęboki wdech. Wzdłuż kręgosłupa przyjemnie łaskotało go poczucie... satysfakcji? To teraz odczuwał? Nie był pewien, przez zbyt wiele różnych emocji kłębiących się teraz w jego głowie. Na pewno czuł się zadowolony, jakby zbliżał się do wyznaczonego celu, a jednocześnie był w nim ten niepokój, że biegnie zbyt szybko i może zaraz potknąć się i wywrócić.
- Weźmiesz ze sobą moją kawę? - rzucił głośno, uświadamiając sobie, że przez reakcję Finna zupełnie o niej zapomniał. Przejechał jeszcze raz dłonią po twarzy, by później umiejscowić ją na szyi, po drodze z marnym efektem zaczesując włosy do tyłu. Gdy tylko chłopak pojawił się na jego horyzoncie uśmiechnął się do niego jednym z tych wyuczonych uśmiechów, który w tym wypadku miał za zadanie zakryć jego chwilowe zestresowanie.
- Mówiłeś, że się zastanawiałeś czy będziesz w ogóle w stanie się zakochać. To jak? Widzisz potencjał?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 20:01;

- Bardziej skomplikowane dania będzie przyrządzać mi skrzat. Swoją drogą, pamiętasz, on się nazywał przy zakupie Fircyk, co nie? Zmieniłem mu imię na Frytek. - podzielił się nowinką, a i udowodnił, że okazjonalnie uruchamia się w nim poczucie humoru, zwłaszcza jeśli chodzi o skrzata. Matka chciała, by skrzat poszedł "na nauki" do ich domowego, z Glasgow, ale odmówił. Zbyt wygodnie było wysługiwać się obecnością skrzata, by pozbywać się go teraz na miesiąc.  - Znosi mi ślimaki do domu... już wiadomo czemu ten skrzat był w wyprzedaży. - wywrócił oczami i zakrył je na moment, aby okazać w ten sposób rezygnację. Nie wspominał już, że z każdym przyniesionym ślimakiem Frytek dostaje manto po uszach, bo to wydawało się niejako oczywiste, iż skrzaty należy trzymać krótko. Nie katował ich, skądże znowu, ale okazywał złość ilekroć widział śluz na dywanie a na ścianie jego właściciela.
- Nic nie mówię, absolutnie. - uniósł dłonie w geście obronnym, celowo nie komentując ilości cukru wsypanego do kawy. Dla niego była to poniekąd profanacja tego napoju, jednak nie będzie przecież wyrażać się negatywnie o jego kubkach smakowych. Podrapał się po potylicy słysząc jego komentarze, w których wyczuł malutką pretensję. - To tylko środki bezpieczeństwa. - westchnął, również wstając od stołu. - Nie chodzi tylko o twoją grzeczność. Ta kuchnia jest po prostu mała. - łatwo było zrzucić winę na wielkość pomieszczenia. Gdy tylko wyszedł, oparł się pośladkami o blat i próbował przywołać do porządku. Wyczuwał, że dzisiejszy wieczór jest decydującym w ich relacji, jednak nie przewidywał, że obudzi się w nim ekscytujące zniecierpliwienie, które miało w sobie moc przesłaniania rozsądnego myślenia. O dziwo, Marlow nie pojawił się w jego myślach już od dłuższego czasu - jeśli rzecz jasna mowa jest o aktualnej dobie, jednak samo to w sobie było już postępem. Miło było dla odmiany koncentrować się na hipnotyzującym uśmiechu Skylera. Czyżby jednak była szansa, by zapomnieć na moment o swoich ułomnościach i dobrze się bawić? Zdjął z siebie bluzę i przewiesił ją przez oparcie krzesła. Został w krótkim rękawie i niemal odruchowo dotknął palcami lewego przedramienia, pozbawionego już blizny. Do tej pory klął na rzeźbę w Hogsmeade za odebranie mu metaforycznego oszpecenia zadanego własną ręką. W istocie realnie podchodził do pomysłu zrobienia sobie jej ponownie mimo, że jej wcześniej powstała w wyniku nieudanej próby samobójczej. Postukał palcami o skórę i wyciągnął różdżkę, ale tylko po to by rzucić zaklęcie czyszczące na naczynia. Zgarnął po drodze kubek z kawą i wszedł do salonu, gdzie Skyler wylegiwał się wygodnie już na kanapie. Bez kota. Przymrużył oczy i próbował przekonać siebie, że ma zły pomysł. Powinien otworzyć okno i wpuścić do pomieszczenia zimne powietrze albo chociaż obmyć twarz lodowatą wodą. Ciągnęło go do niego bardziej niż jeszcze godzinę temu. Podszedł do niego, by nachylić się do jego ucha i wymamrotać: - Widzę spory potencjał. - przyznał jednocześnie podsuwając mu kubek z kawą wprost do dłoni. To tylko kilka sekund nieprzyzwoitej bliskości, którą sam zainicjował, a i tak znowu uderzyło go gorąco. Po chwili usiadł sobie wygodnie w grzecznej odległości na sofie, z jedną nogą podwiniętą pod siebie. Oparł łokieć o wezgłowie i uśmiechnął się kącikiem ust, przenosząc na niego całą swoją uwagę. - Niechcący, przysięgam. - zacytował go odnosząc się do swojego zachowania, a i widać było po jego wzroku, że się z nim zwyczajnie droczył. Pomasował palcami swoje usta i przyglądał mu się w chwilowym zamyśleniu. Zatrzymał wzrok na uśmiechu, w którym coś mu nie pasowało. Nie dotarł do oczu, ale i tak był pociągający i magnetyczny. Nim się zastanowił, już pożerał go wzrokiem, przyglądając mu się coraz to intensywniej. Zupełnie jakby od komentarza Skylera ocknął się z cielesnego letargu i w końcu do jego myśli przebijały się fizyczne deficyty. Naprawdę powinien wsadzić głowę pod strumień lodowatej wody. - Potencjał potrzebuje tylko czasu na to, a do tego wystarczy zapomnieć o niektórych aspektach i zastąpić je nowym i przyjemniejszym bodźcem. Na przykład tobą. - odchrząknął zaskoczony śmiałością swoich słów ale również ich prawdziwością. Wyciągnął w jego stronę dłoń, wnętrzem do góry. Zapraszał ją, bo wiedział, że skoro nie usta, to ona da mu trochę ciepła. - A ty widzisz potencjał... w nas? - padło ciche pytanie z drżącą nutą przy jego końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 22:34;

Zdjął powoli dłoń ze swojej szyi, widząc jak Finn się do niego zbliża. Miał już wyciągnąć rękę w jego stronę, żeby przechwycić podawany mu kubek, jednak ku jego zdziwieniu chłopak nie zatrzymał się w bezpiecznej odległości, a przysunął bliżej, przez co wyraźnie poczuł jego przyjemny zapach, wcześniej tłumiony przez bluzę. Mimowolnie spiął mięśnie, powstrzymując się przed odruchem przyciągnięcia go do siebie, gdy poczuł dreszcz przechodzący przez całe ciało. Zmarszczył lekko brwi, słysząc jego słowa, bo umknęło mu na chwilę o co sam właściwie pytał i dopiero gdy poczuł w swojej dłoni kubek, dotarło do niego co się tutaj dzieje. Odchylił głowę do tyłu, przez chwilę wpatrując się w sufit, po czym przekręcił się nieco w stronę prowokatora, odstawił kawę na stolik i też wsunął jedną nogę pod siebie, ale pochylając się nieco, żeby oprzeć skroń o wezgłowie kanapy. Spojrzał na niego nieco od dołu, czując się bezsilny w swojej niemocy. Objął poduszkę leżącą obok, ściskając ją na tyle mocno, jakby chciał ją udusić. Nie mógł nic zrobić, ale nie potrafił też być obojętny na jego zachowanie, przez co czuł się zapędzony w kozi róg. Uśmiechnął się, słysząc jak go przedrzeźnia, a jednak nie potrafił tego zrobić szczerze i swobodnie. Przegryzł wargę, widząc jak przejeżdża palcami po swoich ustach i zamknął na chwilę oczy, aby chociaż częściowo odciąć się od pobudzających go bodźców. Nie mógł uwierzyć, że Finn nie jest świadomy swojego zachowania, a jednak po jego słowach, że ma trzymać ręce przy sobie, jego zachowanie wydawało mu się zbyt okrutne.
- Nie baw się mną, Gard - mruknął żałośnie, otwierając oczy tylko po to, żeby posłać mu pełne wyrzutu spojrzenie. - Nie ułatwiasz mi zadania - dodał, nachmurzony, wbijając palce w poduszkę. Chciałby powiedzieć, że zrozumiał coś z tego wywodu Finna, jednak Puchon sam był sobie winien, dekoncentrując go swoją fizycznością. Niech teraz nie ma do niego pretensji, że nie jest w stanie zrozumieć zdań złożonych. Zapamiętał, że potrzeba czasu, aby stał się bodźcem. A może bolcem? Tak czy inaczej wyciągnął z tego obietnicę seksu, czego oczywiście na głos nie skomentował, aby nie psuć wrażenia, że jest dobrym materiałem na chłopaka.
Splótł ich dłonie i znów zamknął oczy. Tak zdecydowanie łatwiej było mu teraz zebrać myśli.
- Yhm - mruknął już dużo spokojniejszy - Widzę - doprecyzował zaraz, aby nie wprowadzać niepotrzebnych nieporozumień, chociaż dopiero po swojej odpowiedzi zaczął się naprawdę nad tym zastanawiać. Wcześniej uganiał się za Finnem, zakładając, że powinni spróbować, nie zdając sobie sprawy, że przecież nie wie o nim jeszcze tak wielu rzeczy, które dziś wybrzmiały po raz pierwszy. Będąc tak blisko niego, nie miał czasu na zastanawianie się nad tym wszystkim, a jednak teraz w jego głowie znów zaczęły się pojawiać pytania, które nie wybrzmiały w kuchni - Tylko powiedz mi… Planujesz w końcu powiedzieć matce czy czekasz aż umrze, żeby samemu zacząć żyć?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 17 2019, 23:06;

Nie chciał, by Skyler znów czuł się nieswojo. Ni stąd ni zowąd zaserwował mu skrępowanie, słuchając wewnętrznych podszeptów mówiących, że przecież nic złego się nie stanie, jeśli usiądzie bliżej niż tego wymaga kurtuazja. Są tu sami, dlaczego ma to powstrzymać, skoro im obu się to podoba? Otworzył usta, by coś powiedzieć, jednak mina chłopaka ostudziła nieco jego zapał. Nie był to kubeł lodowatej wody, który zapewne by mu się przydał, ale miało podobne działanie. - Nie bawię się z tobą. - zaprotestował, choć poniekąd jego zachowanie takie było - zaczepiał go, a przecież nie dalej jak jakieś trzy godziny temu wspominał coś o cierpliwości. Cofnął barki, jednak nie zabrał ręki, a przywołał się do porządku. - Wybacz. - mruknął niechętnie, odwracając wzrok od jego pełnego wyrzutu spojrzenia. Oparł się bokiem o kanapę, podsuwając jedną nogę aż pod brodę, by oprzeć ją o kolano. Widząc jak Skyler miętosi poduszkę dopadło go sumienie, że tak sobie z nim pogrywał. A to była tylko nieudolna próba wychwycenia jeszcze odrobiny ciepła... najwyraźniej nie ma dziś na to czasu. Odpowiedź Skylera nie zabrzmiała przekonująco, zwłaszcza, że od razu zamknął oczy i uciekł gdzieś w myśli, gdzie nie mógł zajrzeć. Spoglądał więc spokojnie na jego profil, starając się nie patrzeć na niego w ten sposób. Nie było to proste, skoro się już w nim ocknęło pragnienie. Wypuścił powietrze z płuc łudząc się, że to go trochę ostudzi. Wykrzywił usta w grymasie niezadowolenia, gdy wspomniał o jego matce. Nie podobał mu się temat rozmowy, jednak zamiast uciec przed nim postanowił jednak odpowiedzieć, wyczuwając... przyszłościowe zabezpieczenie słowne na wypadek, gdyby jednak się pokochali do szaleństwa.
- Kiedyś ją do tego przygotuję. Niech najpierw odpocznie po tym, co już jej zaserwowałem w czerwcu. Potem rozpętam chaos jak dowie się, że jej jedyne dziecko nigdy się nie ożeni. - odparł z wyraźnym przekąsem, wspominając myślami serię nieprzyjemnych zdarzeń na jakie naraził swoich rodziców.
- To nie jest proste, Sky. - zacisnął zęby na chwilę, gdy mielił w ustach przekleństwo. - Adoptowali mnie, bo nie tylko pragnęli nad życie dziecka, ale też chcieli przedłużyć wymierający ród Gardów. A ja nigdy nie będę mieć dzieci, bo nie umiem zakochać się w dziewczynie. Jak myślisz, co poczują? Dość mam ich rozczarowań. Jako ostatni noszę to nazwisko. - dodał, aby nakreślić mu sytuację, że wyjawienie prawdy o sobie nie jest tak proste jak mogłoby się wydawać. - Chcę dać im chociaż chwilę bez zmartwień. - i wtedy zamknął już usta uznawszy, że powiedział naprawdę wiele na swój temat. Domyślał się, że nadszedł moment zapowiadanych pytań, a on obiecał na nie odpowiadać. Musi zatem jakoś to przetrwać i konsekwentnie zaspokajać ciekawość Skylera, skoro już się do tego zobowiązał. Nie miał łatwo ze swoją powściągliwością, jednak by udowodnić, że mu zależy postanowił mówić. Zło nie zostanie wspomniane. Siedzi na dnie serca, wybudzane raz na jakiś czas, podsuwające brutalne pragnienie, kuszący szept, którego nie da się zignorować. Oparł policzek o kolano i zawiesił wzrok na losowym punkcie salonu, dostrzegając na komodzie fotografię współlokatora Schuestera.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 00:26;

Otworzył jedno oko, aby spojrzeć na niego czujnie, gdy ten zaczął odpowiadać.
- A co jej zaserwowałeś w czerwcu? - spytał, rozchylając i drugie oko, po czym przekręcił nieco głowę, opierając się teraz policzkiem o materiał kanapy. Nie potrafił po prostu cierpliwie trzymać jego dłoni, więc co chwilę powoli, leniwie zmieniał układ ich rąk to gładząc go kciukiem, to splatając ich palce, to znów zamykając jego dłoń w swojej lub odwrotnie. Przestał jednak na chwilę, ściskając ją mocniej, przy jego następnych słowach. Potrzebował chwili, aby przetrawić te informacje, po czym przysunął jego dłoń pod swoją brodę, nie myśląc o tym czy narusza przez to zasadę “ręce przy sobie”.
- Ale skoro oni mogli adoptować dziecko, żeby przedłużyć ród, to Ty przecież też możesz - odpowiedział, nie za bardzo rozumiejąc logikę tych czystokrwistych rodzin. Chociaż chyba ogólnie nie rozumiał rodzin. Zawsze słyszał, że miłość rodzica jest bezwarunkowa, a jednak proszę. W jednym pokoju siedzi przykład na to, że jest to kłamstwo i trzyma za rękę drugą osobę, która ma tego świadomość, więc boi się przyznać do czegoś, co stanowi tak dużą część jej życia. - No i do seksu nie musisz być zakochany, Finn. Możesz przecież zapłacić jakiejś czystokrwistej pannie, żeby Ci urodziła dzieciaka - kontynuował, ale zamilkł, czując, że wykazuje się chyba jakąś niedelikatnością w tym temacie. Gdyby to było takie proste, to raczej sam by już na to wpadł. - Przepraszam - dodał ciszej, marszcząc lekko brwi. - Ciężko zrozumieć mi to wszystko dookoła, ale rozumiem co Cię powstrzymuje. I liczę, że kiedyś im powiesz. Ze względu na siebie samego
Zamilkł na dłuższą chwilę, znów przymykając oczy, chociaż poczuł, że ten temat otrzeźwił go wystarczająco. Po prostu chciał przez moment poczuć w spokoju obecność Finna, zanim dalej zacznie błądzić w dużo mniej przyjaznych myślach. Przez chwilę pomyślał, że jest hipokrytą, bo przecież sam nie powiedział jeszcze dziadkom o swojej orientacji, ale to było coś zupełnie innego, prawda? Nie musiał ukrywać się w szkole, bo jego rodzina nie miała żadnych kontaktów innymi czarodziejskimi rodzinami. Nie było sensu ich informować, póki nie znalazł kogoś, z kim faktycznie będzie miał okazję spędzić resztę życia. Jego babcia była na to zdecydowanie zbyt emocjonalna. Jakby miał przedstawiać jej każdą osobę, z którą się spotykał, to przecież padłaby już z nadmiaru wrażeń. Zresztą wcale nie bał się ich reakcji, bo zawsze powtarzali, że w życiu liczy się szczęście, a nie dopasowanie do wzoru. Na pewno zrozumieli by jego orientację, ale raczej nie popierali nigdy tego, że przemycał do swojego pokoju różne osoby.
- Pomijając płeć… To pewnie woleliby, żebyś był z kimś z czystą krwią - powiedział otwierając oczy, i chociaż planował wypowiedzieć te słowa jako pytanie, to wyszło z tego stwierdzenie. - Są jeszcze jakieś wymagania, w które się nie wpisuję? - tym razem już spytał, uśmiechem zakrywając swoje niezadowolenie, po czym przesunął dłoń Finna na swoje usta, muskając wargami jego palce. Ten gest wydawał mu się tak niewinny w porównaniu z jego wcześniejszymi myślami, że mimowolnie się przy nim rozluźnił, powstrzymując się jednak, aby nie sięgnąć po nic więcej i skupić się w pełni na docenieniu tej chwili cierpliwości.
Przynajmniej do czasu aż nie spojrzy na inne części ciała Finna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 07:21;

- Dużo zmartwień. Ale to nie na dziś. - odparł wymijająco, zawieszając wzrok na ruchach jego niespokojnej dłoni. Śmiał podejrzewać, że nie do końca był świadomy tego, co robił. Napawał się każdą odmianą trzymania za rękę wiedząc, że gdy tylko nadejdzie moment rozstania to za nią zatęskni. Powinien pluć sobie za to w brodę, a jednak nie miał teraz sił, aby analizować jak wiele to namiesza w jego codziennym opanowaniu i zdystansowaniu. Na Skylera spoglądały naprawdę zdziwione błękitne oczy. - Adoptować? - powtórzył niczym echo, od razu odrzucając ten pomysł. Nie myślał o aż tak dalekiej przyszłości, skoro nie miał pewności czy do tego czasu mu nie odbije i nie straci życia. Poza tym nie oszukujmy się, miał niespełna dwadzieścia lat i nie myślał zastanawiać się nad rodzicielstwem. Następne słowa już naprawdę go zbulwersowały. - Du skojar mig… Chyba żartujesz. - burknął ostrzej niż zamierzał. Odczuł… urazę, ale równie dobrze winą może być jego wychowanie, bowiem nigdy w życiu nie wpadłby na coś podobnego. Zacisnął mocniej palce na jego niespokojnej ręce, zatrzymując ją na chwilę w bezruchu. - Naprawdę sądzisz, że pójdę do czystokrwistej dziewczyny i ona się zgodzi ze mną przespać, by mieć dzieciaka? To ohydne robić coś takiego komukolwiek. Nie wspominając, że skończyłoby się to jak nic ślubem, bo przecież nie przetłumaczysz czystokrwistym, że można inaczej. - nic nie mógł poradzić na złość czającą się między wypowiadanymi słowami. Wzdrygnął się na samą myśl, że Skyler brał to pod uwagę, a przecież jeszcze przed momentem wspominał o przeżywaniu życia na własny rachunek. Jego wzrok zasnuł chłód, który nie miał szans pozostać tam dłużej niż mrugnięcie oka, bowiem ciepło jego dłoni skutecznie go roztapiało. Westchnął, pocierając oczy w geście niedowierzania o czym rozmawiają. Przeprosiny odbiły się echem od jego myśli, więc dla świętego spokoju skinął głową. Różnica zdań, różnica w wychowaniu i środowiska w jakim dane było im dorastać. Coraz lepiej się poznawali, choć nie sądził, że niektóre odpowiedzi mogą być tak… ciężkostrawne. Przyglądał się jego mimice, gdy z zamkniętymi powiekami opierał policzek o sofę, odcinając go od wybadania jakiejkolwiek informacji z jego oczu. Nie mógł, nie chciał się powstrzymać; uniósł dłoń ku jego twarzy, by kłykciem musnąć nagą skroń. Tylko tyle, a i tak będzie to rozpamiętywać, gdy znów przyjdzie samotność. - Wiele chcieliby dla mnie, ale sęk w tym, że sam sobie wybieram co robię dalej. Mogą mi sugerować, jednak Szwecja wychodzi już z mody przymuszania dzieci do małżeństw.   - odparł z lekko drżącym głosem, wybity z koncentracji przez dotyk jego ust. Wstrzymał oddech dopóki wrażliwy kontakt nie przeminął, choć odkrył, że wcale nie chciał, aby się kończył. Poruszył palcami, muskając delikatnie jego brodę, a na jego odsłoniętym przedramieniu, jak i reszcie ciała, wykwitła gęsia skórka.   - Nie ma takich, którymi powinieneś się przejmować. - zapewnił nieco cichszym głosem, spoglądając na jego dziwny uśmiech - drugi jaki dzisiaj mu zaserwował. - Coś jeszcze chcesz wiedzieć czy możemy przejść do pytań czy ja spełnianiam twoje wymagania?   - zapytał z powagą, bo przecież równie dobrze może mu nagle przeszkadzać bariera pochodzenia, kiedy do utwierdził się w przekonaniu, że pewnych zachowań się nie wyzbędzie. Nieumyślnie ruszył wzrokiem wzdłuż jego szyi aż do dwóch odpiętych guzików, które wolały go atencję. Musiał szybko odwrócić spojrzenie, gdy jego policzki zapłonęły na wspomnienie jego odsłoniętej klatki piersiowej. Pamiętał zbyt dużo detali, a to nie było wskazane podczas tak prywatnej rozmowy. Skupił więc swoją uwagę i spojrzenie na jego palcach, które przykrył drugą dłonią, chowając je pod swoim ciepłem rąk. Teraz on je lekko gładził, w tę i z powrotem w oczekiwaniu na decyzję czy będą kolejne pytania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 13:10;

Zaufał mu i nie zamierzał drążyć tematu, chociaż ciekawość zaczęła wywiercać mu dziurę w brzuchu. Na pewno zapyta o to innego dnia, bo skrupulatnie dopisał to do swojej listy pytań, którą stworzył sobie w głowie. Może powinien wspomnieć o tym listownie? Dużo łatwiej jest się zwierzać, gdy nie widzi się każdej drobnej reakcji odbiorcy. Nie trzeba się martwić, że ktoś Ci przerwie lub że palniesz coś niekontrolowanie.
- A czemu nie? - spytał odruchowo, gdy wyczuł zdziwienie w jego powtórzeniu i odchylił nieco głowę w tył, żeby zrobić dłoni Finna więcej miejsca na szyi, przy której ją trzymał.
- Narzucanie komuś ślubu też jest ohydne, a jakoś to wam nie przeszkadza - naturalnie zareagował złością na jego złość, słysząc to "Naprawdę sądzisz, że pójdę do czystokrwistej dziewczyny i ona się zgodzi ze mną przespać?". Wiedział, że czystokrwiści mają o sobie wygórowane mniemanie, ale nie podejrzewał o to Finna. Naprawdę uważał, że wśród nich nie ma dziewczyn, które swobodniej by podchodziły co do wstrzemięźliwości lub takich, które zrobiłyby coś takiego dla pieniędzy? - W niektórych krajach to działa jako normalny zawód. Że jakaś po prostu rodzi Ci dziecko. Nawet bez seksu - komentował dalej, chcąc skutecznie dać do zrozumienia, że są też inne wyjścia, nie będąc pewien na ile Puchon słyszał o czymś takim i czy jakiś czarodziejski kodeks czystej krwi nie zabrania takich manipulacji ludzkim życiem. - Nie wiem jak to tam dokładnie działa, ale mógłbyś znaleźć jakąś dobrą kandydatkę, wzięliby wasze geny, zrobili mugolskie hokus pokus i bum, jakaś inna laska ma w sobie wasze dziecko - przymknął mocniej powieki, zirytowany, że nie wie więcej. Wiedział jak się zabezpieczać, nie interesował się jak to działa w drugą stronę. - Jerry na pewno by umiał powiedzieć coś więcej - mruknął otwierający oczy i westchnął, zastanawiając się dalej nad tym tematem. - Poza tym, to możesz przecież wziąć ślub z kim chcesz i wtedy kombinować skąd wytrzasnąć dzieciaka. Przecież nie każą Ci się rozwieść i wyjść za matkę - rzucił swobodnie po czym zwątpił, więc spojrzał nieco zdezorientowany w oczy Finna - Nie każą Ci, prawda?
Może i daleki był od podstawianie siebie pod rolę partnera, który dostaje papiery rozwodowe, jednak nie podobała mu się w ogóle myśl, że taka możliwość mogłaby zaistnieć. Angażował się szybko, bez wahania poddając wszystkie swoje myśli trwającemu uczuciu, jeżeli już takowe się pojawiło i wtedy musiał widzieć w tym potencjał na dłużej. Musiał wiedzieć, że to co robi, ma jakiś cel, ale jednocześnie nie lubił wybierać go ostatecznie. Był terytorialny i najchętniej kontrolowałby czyjś każdy ruch, ale nie potrafił podjąć decyzji, która miałaby objąć resztę jego życia. Dobrze obrazował to chociażby problem z wybraniem przyszłego zawodu czy odłożeniem jakiejkolwiek większej sumy pieniędzy. Po prostu nie umiał myśleć przyszłościowo i skupiał się na tym czego chce w danym momencie. A teraz chciał Finna.
Skubnął ustami bok jego palca, nie mogąc powstrzymać się od lekkiego uśmiechu, po czym uniósł na niego wzrok. Podobało mu sie, że w końcu i jego wargi mogły zetknąć się ze skórą Finna, choćby miała to być tylko dłoń, a nie nawet policzek, po który wcześniej sięgnął Gard.
- Zimno Ci? - mruknął, mrużąc rozbawione oczy i przejechał powoli dłonią po jego przedramieniu, czując pod opuszkami palców uniesione włoski na jego ciele. Przegryzł wargę, wycofując się z tego gestu, powstrzymując się od komentarza o ogrzewaniu. Łapy przy sobie, Schuester
- Spełniasz - uciął szybko jego wypowiedź, zastanawiając się już nad kolejnym pytaniem. Nie wiedział co innego mógłby mu odpowiedzieć, bo jedynym kryterium było to, co czuje. Nie potrafił się nad tym głębiej zastanowić, a już zdecydowanie nie, gdy czuł jego dotyk na skroni i fakt, że i on zaczął odwzajemniać czulsze gęsty ich dłoni. Jego zainteresowanie utrzymywało się prawie od początku semestru, a gdy próbował je zdusić bliskością Matta, zaczęło się tylko nasilać. Do Gallaghera za to nie poczuł żadnych silniejszych uczuć, mimo że ten dawał mu wszystko po co tylko wyciągnął rękę. Dla niego to wystarczało. Nie potrzebował się zastanawiać i analizować co w Finnie mogłoby mu przeszkadzać, zakładając, że po prostu zaakceptuje wszystko, co postanowi przed nim odkryć. Ostatnio gdy zaczął myśleć o konsekwencjach swojego zachowania, wylądował podpity na schodach ratusza. Zdecydowanie nie zamierzał tego powtarzać. Jego planem był brak planu, z tą różnicą, że tym razem stara się nie kłamać. Może tylko liczyć na to, że niczego nie spieprzy.
- Chcę wiedzieć wszystko, ale chyba trudno o to w jeden wieczór - odpowiedział mu w końcu, wodząc wzrokiem po jego dłoni, nie wiedząc jak dać mu do zrozumienia, żeby jej nie zabierał, jednocześnie nie musząc wypowiadać tego głośno. Zdecydowanie łatwiej było mu mówić o bardziej zachłannych potrzebach, niż przyznać się, że potrzebuje takich drobnych czułości z jego strony.
- Mówiłeś wcześniej o planach, o ponownej próbie, którą odkładasz w czasie - zaczął, podnosząc głowę z oparcia, aby się wyprostować i spojrzeć z uwagą w niebieskie oczy. - Jeżeli się zakochasz, to chyba nie zostawisz mnie w ten sposób - dodał, zapominając, że i to miało być tylko pytaniem, co zdradzić mogło tylko wahanie w jego głosie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 18:55;

- Przeszkadza, ale zazwyczaj głowy rodu albo po prostu rodzice chcą przestrzegać tradycji i czasami wpadają na durny pomysł aranżacji. Emily ze Slyherinu ma właśnie z tym przechlapane, bo dostała narzeczonego. - niełatwo było wyjaśnić tę sytuację komuś, kogo do absolutnie nie dotyczyło. Finn również był "spoza", a jednak ostatnio matka wyraziła żal, że jest taki samotny i zamknięty w sobie. Wiedział, że marzy, by mu się powodziło w życiu miłosnym, a była nieświadoma tak bardzo, co się w jego sercu odwalało.
Skyler już wcześniej go rozdrażnił insynuacjami jakoby miał iść płacić dziewczynie za rodzenie mu potomka, ale teraz... teraz to po prostu przeszedł samego siebie. Gdyby nie trzymał jego ręki to z pewnością zabrałby ją i po prostu wstał, by dać ujście zniesmaczeniu. - Ty sobie nie żartujesz? Człowieku, słyszysz co mówisz? Mugolskie zapładnianie kobiety bez udziału ojca? I to jeszcze za kasę? Nie wiem co mugole mają za zwyczaje, ale cholera jasna, to nie brzmi fajnie. - być może za bardzo wsiąkł w konserwatyzm rodziców, aby dać radę zrozumieć to, co Skyler do niego mówi. Potrząsnął głową. - Nie ma nawet dyskusji, nie chcę o tym rozmawiać. Nie będę reproduktorem. - uciął surowo temat, a z jego twarzy zniknął cały relaks, ustępując miejsca zachmurzonemu spojrzeniu. Nie dawał rady pojąć, że można płodzić dzieci na inne sposoby, a patrzył zbyt wąsko by chcieć zapoznać się z tymi metodami. Tak na dobrą sprawę nie miał najmniejszej ochoty na ten temat rozmawiać, myśleć i debatować. Nawet nie odpowiedział nic odnośnie zmuszania do małżeństwa, bo zwyczajnie tok ich rozmowy go nie satysfakcjonował. Na tej płaszczyźnie nawet nie chciał się dogadywać czując, że to ponad jego siły. Nie myśli o dzieciach, to nie jest problem dla dziewiętnastolatka. Nie dzisiaj, nie tu, nie przy Skylerze. Później będzie się tym martwić. Zbierał się, by wstać i zabrać rękę, jednak dokładnie w tym samym momencie Sky udowodnił, że potrafił mieć wyczucie, by dawkować mu rozpraszacze. Z wrażenia opadł z powrotem na swoje miejsce, spoglądając ostrym wzrokiem na jego wygięte w rozbawieniu usta. - Oj nie, coraz goręcej w tym salonie. - przełknął ślinę, śledząc uważnie tor jego dłoni hojnie rozgrzewającej jego przedramię. Mentalnie pchał ją dalej, do ramienia i szyi, siłą myśli chciał ją do tego zmusić lecz ta uciekła, jakby tylko wyszła na zwiad. Gęsia skórka dalej się na nim utrzymywała, a serce odwalało czaczę, nie mogąc się zdecydować czy się uspokoić czy wyskoczyć z piersi. Nie zadowalało go krótkie słowo "Spełniasz". To niewiele mówiło - taka skąpa odpowiedź pozbawiona wyjaśnienia, a i kontynuowana zamyśleniem. Dopadł go niedosyt i niepocieszenie, co było bardzo widoczne w jego postawie.
- Wszystko to bardzo dużo. - usiadł prosto, dotykając łopatkami oparcia kanapy. Wyciągnął nogi przed siebie, a wolną rękę założył na kark.
- Musiałbym być psychiczny by coś takiego ci zrobić. - przecież jesteś, człowieku! Masz świetne zadatki na szaleństwo, skoro chcesz rozciąć sobie przedramię z powodu kaprysu!! Zignorował głosik w głowie uznawszy, że pieprzył równo. Sięgnął z jego kolan poduszkę, która była marną tarczą i włożył ją sobie pod kark. - Podczas zakochania człowiek raczej nie idzie skakać pod pociąg. - wzruszył ramionami. - Cóż, coraz mniej tego chcę, skoro mam na horyzoncie wiele interesujących aspektów i rozpraszaczy. To chyba dobrze. Tak, to dobrze. - nie powinien mówić o tym z takim spokojem i jeszcze nie być pewnym zbawiennego działania miłości. Przysunął się bliżej niego ale tylko po to, by wygodniej było oprzeć ich dłonie o kolano Skylera. Zamyślił się na moment, zawieszając wzrok na suficie. Caelestine widziała we śnie, że miał ręce ubabrane krwią. Może chodziło jej o jego samobójstwo? Że też wcześniej na to nie wpadł! Gdyby miał się zabić to albo poprzez skuteczną truciznę albo wylanie z siebie caluuutkiej krwi... - Hmm... - dumał sobie na niezbyt dobre tematy, gdy ni stąd ni zowąd wrócił w końcu na ziemię i przypomniał sobie, że siedzi obok puchońskiego przystojniaka, który choć przechodził samego siebie, to go pociągał - a on, zamiast się tym cieszyć zaczął rozmyślać o efektywnym sposobie zabicia się mimo, że wszak coraz słabiej czuł ochotę zejścia z tego świata. Potrząsnął głową i w spontanicznym odruchu uniósł ich ręce do ust, by ucałować kłykcie dłoni Skylera i po chwili odłożyć je z powrotem na miejsce. - Jeśli mnie w sobie rozkochasz to obiecuję, że nie będę myśleć o zabijaniu się. - zadeklarował z półuśmiechem pchającym się na jego wargi. Wewnętrzna paskuda poruszyła się między jego żebrami, ostrzegając go w ten sposób, iż podchodzi do omawiania kwestii własnej śmierci bez cienia strachu. Przydałby mu się głos rozsądku Fairwyna, ten mógłby ocenić czy już zachowuje się podejrzanie czy jeszcze dopuszczalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 20:54;

Spiął mimowolnie barki, aby nad nimi zapanować i nie schować się w sobie przy ich pomocy. Jakby na przekór wyprostował się nawet nieco bardziej, czując jak mięśnie pracują mu z tłumionego oburzenia. Zamiast jednak mu coś odpowiedzieć, zacisnął na chwilę usta i dostosował się do jego rozkazu (bo zdecydowanie nie była to prośba, chociaż znając możliwości Finna, to mogło mu się tak wydawać). Pierwszy raz od dawna ktoś mówił do niego takim tonem, gdy nie czuł przy tym, że to on zrobił coś źle i powinien teraz przeprosić. Niezwykle dziwne uczucie, któremu chciał się przeciwstawić, a jednak znów się wycofał. Głupio byłoby kompletnie zepsuć ten wieczór. Jeżeli dobrze pójdzie, to przecież będzie wiele kolejnych, aby pokazać Finnowi świat mugoli i go do niego przekonać. Niemniej chciał tylko pokazać, że istnieją inne opcje i warto się nad nimi zastanowić, nie do końca myśląc o tym temacie jako o realnej rzeczywistości. Właściwie nawet do końca nie uświadamiał sobie, że dla niego było to czysto teoretyczne gdybanie, a nie rozważanie czegoś, co naprawdę może się wydarzyć. Wtedy na pewno tak lekko nie stwierdziłby, że Finn może sobie spłodzić bękarta.
Przyglądał się jego niezadowolonej minie, oczom zdradzającym zdenerwowanie, które dodatkowo zabarwiły się rozczarowaniem po jego odpowiedzi. Mógłby chociaż udawać, że cieszy się z faktu spełnienia jego wymagań. Może zniechęcił go brak wyzwania i pomyślał, że Sky jest za łatwy? Serce drgnęło mu w chwilowej panice, że nie wie co powinien teraz zrobić. Odsunąć się, by chociaż stworzyć pozorne wrażenie, że wcale nie czeka na jego dotyk jak pies z wywalonym jęzorem?
- Może jeżeli chodzi o Ciebie - odpowiedział mu, chociaż jego komentarz był naprawdę zbędny. Chciał tylko zająć czymś innym myśli, aby wypędzić stamtąd niepewność. - Mnie nawet nie ma o co zapytać - dopowiedział po chwili, aby wyjaśnić lepiej o co mu chodziło. Przy Finnie czuł się niezwykle… prosty. Łatwo było przewidzieć jego zachowania, zrozumieć mechanizm działania, nie krył za sobą żadnej skomplikowanej historii i właśnie tak został wychowany - prosto. Rzadko w ogóle pamiętał o istnieniu noża, a najchętniej jadłby same słodkie wypieki rękoma prosto z blaszki. Nie znał żadnych zasad Savoir-vivre’u, swoje zachowanie opierając tylko na instynktownym działaniu co jest przez innych odbierane za miłe - za fundamenty uznając po prostu życzliwy uśmiech. Był prosty. I miał proste myśli.
- Challenge accepted - odpowiedział, pochylając się nieco w jego stronę. - Teraz już nie dam Ci spokoju - mruknął, ale po chwili uśmiech przestał błąkać się po jego twarzy. - Ale do tego czasu… Jakbyś o tym myślał, to napisz do mnie.
Niby poczuł ulgę po jego słowach, a jednak przyglądał mu się czujnie, gdy ten perfidnie zamyślił się tuż przed jego nosem. Śmiał wątpić, że Finn w tej chwili myśli o nim, bo wtedy z pewnością nie odrywałby przy tym od niego wzroku. Zanim jednak zdążył po prostu zapytać “O czym myślisz?”, poczuł na swoim ciele falę gorąca przez mieszankę oburzenia, zadowolenia i wstydu, której źródłem były wargi Garda na jego dłoni. Budziło to w nim jakiś wewnętrzny sprzeciw, godząc w jego poczucie męskości, co dodatkowo zawstydzało go przez odkrycie, że wcale nie miał ochoty cofnąć przez to dłoni. Czuł, że on sam mógłby to zrobić, tak jak robił już nie raz, będąc w związkach z kobietami, ale będąc z mężczyznami… ich usta zdecydowanie były skupione na innych miejscach, a on sam nie wiedział jeszcze co powinien o tym myśleć. Niepokoiło go ile emocji w nim to wyzwoliło, przeczuwając, że będzie przypominał sobie o tym za każdym razem, gdy tylko oprze się o własną pięść. Zaczerpnął powietrza, orientując się, że przez chwilę zapomniał oddychać, po czym odchrząknął zmieszany.
- Twoje usta oddalają się od miejsca docelowego - rzucił, pukając palcem dolnej wardze, aby dać mu do zrozumienia gdzie powinien celować. Zdecydowanie pewniej czuł się na tym gruncie, a przecież o to chodziło. Aby nie tracić kontroli nad sytuacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 21:51;

Najgorsze w tym wszystkim był fakt, że nawet nie był świadomy kiedy wchodził w rozkazujący ton. Czasami potrafił to zauważyć i łagodzić słowa prośbą, a jednak w obecnej sytuacji nie miał pojęcia, że znów użył rozkazującego tembru. Zamknął się całkowicie na ten temat i odmówił kontynuowania dyskusji wiedząc, że prędzej szlag go trafi i się z pokłóci ze Skylerem aniżeli mieliby dojść do jakiegoś kompromisu na tak... niedorzeczny temat. Nie gardził mugolami, ale jednak odnosił się do nich z jeszcze większą rezerwą niż kiedykolwiek. Skyler był czarodziejem i szczerze powiedziawszy nie obchodziło go jego pochodzenie, a jedynie czasami doskwierały skrajnie odmienne zdania, których dzisiaj obaj zasmakowali.
Z jego gardła wydobył się bliżej niezrozumiały dźwięk - ni to prychnięcie, syk czy warknięcie. Mieszanka wszystkich tych trzech aspektów, która podpowiadała, że ktoś tutaj tracił powoli cierpliwość.  - Nie podoba mi się ta odpowiedź. - wyraził niezadowolenie niczym arogancki synalek elity... a przecież taki nie był, więc wypadałoby załagodzić swoje słowa. Ponownie. Chodziło mu głównie o stawianie siebie w tak nieciekawym świetle, ale jak to ubrać w słowa? - Poczekaj aż dojdzie do mojej serii pytań. Dokończę je tylko układać, bo jakoś nie mogę się teraz na nich skupić. Zastanawiam się czy jestem bardziej zirytowany czy rozmiękły. - prychnął w dziwnym śmiechu, gdy spontanicznie nazwał się "rozmiękłym" - cokolwiek by to znaczyło uznał, że świetnie może oddać definicję jego stanu emocjonalnego. Zbyt miękki, rozkluskowany by złościć się tak, jak należy... by wstać i zabrać rękę (co było chorym pomysłem, ale wyjaśnić to swojej głowie nie jest takie proste), by skontraatakować słowami...
Przekrzywił głowę, spoglądając nań być może nieco wyzywająco. Nie da mu spokoju? Miał nadzieję! Choć z drugiej strony trochę się obawiał wzmożonej atencji jego osobą. Już i tak ledwo sobie radził z niezrozumiałym zmartwieniem i uwagą niektórych osób. A to Caelestine się martwi, a to Nessa chciała się z nim umówić na randkę (?!)... a przecież się psuł. - Naprawdę chciałbyś czytać o takich rzeczach? To nie jest lekkie, nie musisz się tym dodatkowo obciążać. - wolałby uniknąć podtapiania go w swoich dławiących myślach, gdy już się zdarzały i atakowały ze zdwojoną siłą. Skyler był tak otwarty, bezpośredni i rozbrajający, iż nie miał siły woli, by tłamsić jego wewnętrzną energię swoimi paskudnymi myślami. Mówił prawdę, plan podjęcia się kolejnych prób bladł wprost proporcjonalnie do wzrostu zainteresowania Schuesterem. Dzisiaj sięgało to apogeum, bo jeszcze wczorajszego wieczoru był wobec niego bojowo nastawiony. Miał za cel wyciągnąć z niego informacje (co mu się dziś udało) i po chwili luźniejszej rozmowy wrócić do siebie, by szykować kolejne pytania. A tu proszę, siedzieli razem na kanapie. Całkiem blisko, choć jednocześnie wystarczająco daleko. - Dopiero się rozpędzam. - uniósł zaczepnie brew, gdy zwrócił uwagę na swoje usta, na które dzielnie próbował nie spoglądać. Rozplótł ich palce... ale to nie znaczy, że go puścił. Nic z tych rzeczy. Zakrył jego kłykcie swoimi palcami, przysunął jego odsłoniętą skórę bliżej ust i ucałował wnętrze jego dłoni. - Widzisz, już nieco bliżej. - łaskotał oddechem jednorazowo ucałowany punkt i po kilku wystarczająco długich sekundach naparł delikatnie na jego palce, by zakryły rozgrzane miejsce. Sam sobie szkodził, rozbudzając swoje zmysły jeszcze bardziej i nastawiając je przeciwko sobie. Jak ona ma dzisiaj stąd wyjść?
- Na dzisiaj niestety koniec. - mruknął wyraźnie rozżalony z tego powodu. - Chcąc czy nie będę musiał już niedługo się deportować. - zerknął na zegarek i ujrzawszy, że zbliża się północ tylko westchnął. - Praca. - wyjaśnił z bezradną miną, wszak za niepełną godzinę rozpocznie się cudownie nudny czwartek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Lis 18 2019, 23:59;

Zdążył już zauważyć Finna w dużo większym wzburzeniu, więc to całe jego zirytowane prychanie wydawało mu się raczej urocze niż groźne. Z lekkim rozbawieniem zauważył, że chłopakowi nie podoba się nic, co o sobie mówił, a przecież mówił tylko to co myśli. Zna siebie całe życie, więc hej, raczej zna siebie najlepiej, prawda?
- No nieee, Finn - jęknął w teatralnym rozczarowaniu - Próbowałem osiągnąć zupełnie odwrotny efekt od rozmięknięcia - rzucił od razu, czując, że żartami seksualnymi odzyska kontrolę nad sytuacją i zakryje mieszkankę stresu i radości na myśl o zadawanych mu pytaniach. Ciężko byłoby mu się do tego przyznać, ale chyba nawet bardziej niż sam Szwed poczuł na sobie owe rozmięknięcie, odkrywając dziś na nowo przyjemność kryjącą się pod dużo czulszymi gestami.
- To we dwójkę chyba będzie lżej - odpowiedział mu, ściskając mocniej jego dłoń. - Chociaż nie obiecuję, że po takim liście się od razu koło Ciebie nie teleportuję - dodał, powoli uświadamiając sobie, że przecież nie będzie mógł z opanowaniem przeczytać takiego listu i nie zaregować impulsywnie. - Żebyś mógł mieć  na horyzoncie.. jak Ty to określiłeś? Wiele interesujących rozpraszaczy? - powiedział powoli, uśmiechnął się przy tym lekko, nie potrafiąc ukryć satysfakcji wypisanej na twarzy.
Zdecydowanie czuł, że panuje nad sytuacją. Na początku spotkania Finn trzymał go na wyraźny dystans, a teraz proszę tylko na nich spojrzeć. Może i musiał się pilnować, żeby trzymać ręce przy sobie, ale czuł, że wystarczająco silnie narzucał chłopakowi szybsze tempo tej relacji, a on w odpowiedzi wcale nie wydawał się z tego powodu niezadowolony. Może w porównaniu do tego, na co liczył przed spotkaniem, to wciąż był zaledwie ułamek, ale po tym jak już został brutalnie ściągnięty na ziemię, to wydawało mu się, że jednak skutecznie przeciągał Finna na swoją stronę. Czuł tak do czasu, aż usta chłopaka na jego dłoni nie wyprowadziły go z błędu. Teraz usilnie próbował przywrócić sobie odebraną pewność siebie, więc gdy tylko usłyszał coś o rozpędzaniu, mimowolnie zwilżył usta, by być gotowy na… zdecydowanie nie na to, co zrobił Finn. Poczuł przyjemne ciepło w okolicy podbrzusza, które tylko nasiliło się pod wpływem nagrzanego łaskoczącego powietrza na jego skórze. Przez przechodzący go dreszcz odwrócił na chwilę głowę, zbyt zdezorientowany, by wiedzieć jak powinien na to zareagować, po czym poczuł, że JAKOŚ zareagować musi. Przełknął ślinę i przekręcił się, aby położyć się na plecach, opierając głowę o udo Puchona, umieszczając ich dłonie na swoim mostku. Już po chwili stwierdził, że było to błędem, bo czuł teraz wyraźnie swoje bijące serce, obawiając się, że i Finn poczuje ten przyspieszony rytm.
- Nawet pod tym kątem wyglądasz dobrze - mruknął, patrząc na chłopaka od dołu, próbując tą nową pozycją odwrócić uwagę od faktu, że poczuł się jakby to jego granicę przekroczono.
- Mam wystarczająco duże łóżko - zaproponował, poruszając teatralnie brwiami, chociaż znał już odpowiedź, a jednak nie chciał jej do siebie dopuszczać. Spróbować nigdy nie zaszkodzi. - Będę grzeczny? - dodał, przypominając sobie, że ostatnim razem przecież zadziałało.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyWto Lis 19 2019, 09:15;

Wzniósł oczy ku niebu przy jego próbie rozładowania atmosfery i choć mu się to niewątpliwie udało to jedynie udowodnił, że potrafił być czasami niemożliwy z dawkowaniem podtekstów. Niełatwo było przyjąć wszystkie na klatę skoro nigdy nie był im jakoś szczególnie poddawany.
- Deportujesz się do mnie by mnie przypilnować? - zapytał z bezgłośnym śmiechem, ale i jednocześnie skrywaną powagą czy faktycznie będzie chciał zrealizować swój pomysł. Spotkania lubił planować, a spontaniczni goście mogli go zastać w różnym stanie, czego przykładem był zeszły miesiąc gdy to Riley wpadł do niego z niezapowiedzianą wizytą (co on u licha robił w Londynie? Chciał go śledzić?!), kiedy to Finnowi odwalało i demolował własne mieszkanie. Co, jeśli Skyler chciałby wpaść w dniu, w którym planował ciąć sobie przedramię? Trzeba jakoś to zorganizować i cóż rzec, wytresować skrzata, by reagował w odpowiedni sposób na dane okoliczności. Sęk w tym, że to skrzacisko aż prosiło się o podtopienie, kiedy robiło coś ślamazarnie bądź nieudolnie. Musiał go trzymać na krótszej smyczy, aby mieć z niego jakikolwiek pożytek. Trzysta galeonów drogą sobie nie chodzi. - Dam znać, dam znać. - powtórzył, obiecywał, choć wolałby go trzymać od tego z daleka. Znowu chcesz robić to samo co zrobiłeś Marlowowi. Najlepiej odsunąć jak najdalej od swoich myśli i potem dziwić się, że mu to przeszkadza. Odchrząknął, poprawił się na kanapie, przeczesał palcami włosy - mikroruchy mające pomóc mu wrócić do rzeczywistości jaką był zbity z tropy Skyler Schuester. Widząc grę mięśni na jego twarzy, szyi i całej ręki sam sobie przybił w duchu piątkę. Udało mu się go pozytywnie zaskoczyć, a oglądanie jego wzroku kiedy był w tym stanie kojarzyło mu się z czymś przyjemnym. Ciekawiło go co powie w odwecie, a tu proszę, usłyszał dźwięk uginającej się pod ciężarem kanapy. Przez moment nie oddychał nie będąc pewnym czego się spodziewać, a wystarczyło dwukrotnie mrugnąć, by zlokalizować jego głowę wygodnie opartą o jego udo. Przekroczył granicę, a jednak go za nią nie wypchnął z powrotem. Nie chciał, choć jego krew zawrzała niespokojnie w jego żyłach.  Wyprostował kręgosłup i przyglądał się skonfundowany jego twarzy, próbował oswoić z nowym ciężarem i pokonaną bliskością. Do tego wszystkiego nie odzyskał jeszcze ręki, a poczuł pod nią coś, czym się naprawdę zainteresował. Przeniósł tam wzrok. - Ale serce ci bije. Zdenerwowałeś się? - uniósł jedną brew, biorąc jako pierwszy scenariusz nerwy a nie pozytywne zaskoczenie i pożądanie. Tak to bywa, że po Skylerze mógł spodziewać się wielu rzeczy, niekoniecznie tych, które sobie układał w głowie. Ten nie wyglądał znowuż na zdenerwowanego... - Interesujące. - wymamrotał niewyraźnie, spoglądając podejrzliwie na ułożenie jego głowy. Bardzo blisko. Jego serce postanowiło solidarnie dołączyć do łomotania w piersi Skylera. Poruszył się niespokojnie, atakowany niezrozumiałą potrzebą nachylenia się nad nim i wybrania drogi na skróty. Zacisnął jednak usta, by się nie dać mu pokusić i omotać. Zasłonił palcami jego brwi i oczy, wyduszając z siebie trochę zestresowany śmiech. - Szczwany jak jormungand. Nie patrz tak na mnie. - gdy skóra dłoni zaczęła go palić żywym ogniem, przesunął ją w kierunku miękkich włosów, zanurzając palce w lokach rozwalonych na jego czole. Skyler wyciągnął z niego nadprogramowe pieszczoty, a miało być na dzisiaj koniec. Brzmiało to jak dobrze przemyślany sabotaż. Odchrząknął czując jak głos mu się zmienia z wrażeń. - Wierzę, ale serio muszę zaraz iść. - westchnął wobec siły swojego rozsądku, wyjątkowo aktywnego przy takiej ilości rozpraszaczy. - Potrzebuję eliksirów nasennych na noc. I skrzaciego budzika w razie czego. A wierz mi, nie chcesz bym go tu przywoływał. Zero prywatności z tą paskudą. - wyjaśnił, odgarniając falę kosmyków z jego czoła i ostatecznie zabierając rękę, by wsunąć ją pod jego kark. - A teraz złaź ze mnie, cwaniaku. - pomógł mu usiąść do siadu i w końcu nadszedł ten niefajny moment, kiedy musiał wyswobodzić swoją dłoń z jego uścisku. Nie chciał nawet próbować zasypiać bez eliksiru. Nie wspominając o przyznaniu się przed sobą, że się uzależnił od środka nasennego i nerwowo by nie wytrzymał bez obecności eliksiru w żyłach. Gdy ostatnio nie miał w zapasie, obudził się po koszmarze i rozwalił całe mieszkanie. A dziura w ścianie była imponująca i skrzat łatał ją bite dwa dni. Poza tym nie ufał ani fizyczności Skylera ani tym bardziej sobie, gdyby miał tu zostać do rana. Wyprostował przed sobą ramiona, rozciągając tym stawy i podniósł się do pionu. Zaklęciem niewerbalnym przywołał do siebie bluzę z kuchni i okrycie wierzchnie z przedpokoju. Założył na siebie pierwsze, a szata jeszcze lewitowała za jego plecami rozprostowując już rękawy, by ułatwić w razie czego włożenie. - Odprowadzisz mnie do drzwi? - zapytał, spoglądając na niego... wyczekująco. Kurtuazja zabraniała deportowania się na środku czyjegoś mieszkania, a nakazywała najpierw wyjście za korytarz. Ciągnęło go wciąż do niego, a nie sądził, że tak trudno będzie stać w miejscu, skoro opuszczał naprawdę wygodną pozycję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyWto Lis 19 2019, 21:35;

Wodził wzrokiem po jego twarzy, napawając się jej wyglądem pod nowym, nieznanym wcześniej kątem. Zmieniając pozycję odczuwał drobny lęk, że Finn bezceremonialnie zepchnie go z kanapy, a jednak ta chwila trwała i trwała, a on powoli zaczynał wierzyć, że udało mu się w ten sposób zatrzymać go na dłużej. Egoista. Poczuł niemal wyrzuty sumienia przez swoją samolubność, jednak te minęły błyskawicznie po tym bezpośrednim pytaniu chłopaka.
- Tak - odpowiedział zanim zdążył to przemyśleć, więc pozostało mu już tylko teatralnie przejaskrawić całą sytuacje, aby wyjść z tego nie uciekając się do kłamstwa. Położył swoją dłoń wierzchem na czole, robiąc stroskaną minę i przymykając powieki, w swoim mniemaniu idealnie odgrywając rolę omdlewającej z wrażenia panienki z dobrego domu - Nikt mnie tak jeszcze nie dotykał, panie Gard - dodał od razu teatralnym szeptem, po czym zupełnie naturalnie przeszedł do swojego poprzedniego ułożenia, powracając do uważnego wodzenia wzrokiem po Finnie, choć teraz jego uwaga prześlizgnęła się po ustach i powoli zjeżdżała po jego szyi; a na jego własnej twarzy uparcie utrzymywał się wyraz lekkiego rozbawienia.
Widząc jego dłoń zbliżającą się do jego oczu, automatycznie przymknął powieki i zwilżył usta (pierwsza zasada - bądź zawsze gotowy), ale i tym razem nie dane było spotkać się puchońskim ustom. No trudno, może za setnym razem jak przejedzie językiem po swoich wargach, to w końcu się tego doczeka.
Uśmiechnął się, wciąż nie otwierając oczu, gdy poczuł przyjemne, drobne dreszcze, wywoływane przez palce przeczesujące jego włosy. Jak to szło? "I wtedy mógłbym rzec: trwaj chwilo, o chwilo, jesteś piękną!" A jednak już po chwili słowa Finna brutalnie uświadomiły mu jak asertywny potrafi być. A przecież on chciałby poleżeć tak jeszcze chwilę, może dwie, maksymalnie do trzech, bo wtedy już z pewnością zasnąłby na jego kolanach. Może tak właśnie powinien był zrobić? Każdy wie, że nie budzi się kota śpiącego na kolanach, nawet jeżeli musi się wstać. Może zastosowałby tę zasadę i do niego? Może chociaż ten jeden raz? Westchnął tylko, uświadamiając sobie jak samolubne byłoby dalsze przetrzymywanie szweda, przez co powstrzymał się od odpowiedzi, że chętnie spełniłby obie role.
Posłusznie, aczkolwiek niezbyt zadowolony, usiadł znów na kanapie, na chwilę zakrywając twarz dłońmi, po czym przesunął je na włosy, czując tam cholerny deficyt dotyku Finna. Uniósł głowę, gdy usłyszał jego głos, automatycznie uśmiechając się przez myśl, która właśnie pojawiła się w jego głowie.
- Jasne - mruknął, wstając z kanapy, aby do niego podejść i chwycić jego dłoń. Zamiast w stronę drzwi wyjściowych, skierował się jednak do swojego pokoju, bezceremonialnie zaciągając tam chłopaka, nie zamierzając przejmować się żadnymi protestami. Stanął naprzeciwko niego, łapiąc go za brzegi bluzy i spojrzał poważnie w błękitne tęczówki.
- Stąd się deportujesz - zaczął stanowczo, a w efekcie walki z pokusą przesunął się do niego bliżej zaledwie o połowę dzielącej ich odległości. - I tutaj będziesz się aportował - dodał już nieco ciszej, nie będąc pewnym jak bezczelne jest wymuszanie tego na Finnie. Odchrząknął, puszczając jego ubranie i uśmiechając się niepewnie. - Kiedy tylko chcesz, chociaż mnie tu możesz znaleźć głównie nocą. Jakby Ci było samotnie w łóżku, to wiesz, służę towarzystwem, ramieniem, poduszką... Jak sobie zażyczysz, to będę grzeczny, jak sobie zażyczysz odwrotnie, to też - wyrzucał z siebie słowa, czując jak każdym kolejnym próbuje ugrać chociaż sekundę więcej czasu z Gardem, aż westchnął w końcu, przeczesując włosy, po czym rozłożył ramiona z wyuczonym uśmiechem, aby dodać sobie pewności. - Pożegnasz się?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyWto Lis 19 2019, 22:35;

- Zawsze musi być ten pierwszy raz. - wywrócił oczami, choć w środku cieszył się, że udało mu się zachować w taki sposób, który Sky będzie pamiętać już zawsze. Nawet jeśli w przyszłości (broń Merlinie!) ktokolwiek powtórzyłby ten gest na nim, to jednak pierwszy raz będzie nosić jego imię. Zawsze będzie się z nim kojarzyć, a to go satysfakcjonowało. Z drugiej strony też zastanawiało - taki kochliwy, pełen doświadczenia w pakowaniu się w związki, a nikt nigdy nie ucałował jego dłoni? Wydawało się to takie proste...
... tak samo jak wyjście z tego mieszkania. Gdy przychodzi co do czego napotyka przeszkody, a dzisiaj jej rolę przejął Skyler. Na Merlina, jego siła woli topniała z chwili na chwilę, a utrzymywanie asertywności i słuchanie rozsądku sprawiało mu już pewną trudność. Musiał przypominać sobie smak eliksiru nasennego, a jego ciało już tęskniło do zażycia go i ułożenia się na twardym materacu, by obudzić się siedem godzin później z niewyspaną miną, ale za to bez męczących snów. Tymczasem został po prostu ciągnięty w zupełnie nieplanowaną stronę. - Śmiem protestować, gdybyś raczył na mnie popatrzeć. - rzucił podczas pokonywania tego krótkiego odcinka do jego pokoju. Mógł się w końcu przyjrzeć wyposażeniu i jakież było jego zdziwienie, gdy nie znalazł tu szafy. Małe pomieszczenie, skromnie wyposażone... niemalże ascetycznie. Uniósł brwi rozglądając się po wnętrzu i bardzo szybko zaniechał obserwacji, czując przy sobie bliższą obecność chłopaka. Przyjrzał się mu podejrzliwie, mrużąc przy tym groźnie oczy, bowiem znów rzucał w nim swoją bezpośredniością sprawiając, że nie był pewien czy starczy mu sił, by jednak rozpocząć wchodzenie w kanał teleportacyjny. Ta jego dyspozycyjność i jawne zapraszanie do wspólnie spędzonej nocy było rozbrajające, zwłaszcza gdy zażądał pożegnania, karmiąc go przy tym obezwładniającym uśmiechem. Burknął coś pod nosem, zapewne zabarwionego szwedzkim przekleństwem, skoro nie dało się tego rozszyfrować, sięgnął do koszuli na wysokości jego mostka, zmarszczył materiał palcami i zaciskając na nim pięść przysunął do siebie Skylera. - Niech cię szlag. - udało się jeszcze usłyszeć na sekundę przed tym jak jego wargi opadły w końcu na upragnione, wyczekane usta chłopaka. Przywarł do nich w jednym acz długim pocałunku, nie potrafiąc w trakcie nimi aktywnie poruszyć, by wzmocnić odczuwanie smaku. Temperatura jego ust rozpętała w umyśle i ciele Finna chaos. Wszystko przestało układać się w całość, myśli rozpierzchły się na milion stron powodując atak zawrotów głowy, gdy echo dawnych wspomnień uzmysłowiło mu, że nie zapomniał jak się całuje. Niespodziewana przyjemność i zaskakujaca miękkość jego ust zrobiła na nim spore wrażenie. Świat nagle zawirował sprawiając, że nie wiedział już gdzie jest góra, a gdzie dół. Przytrzymał się jego ramienia, otarł ich wargi o siebie aż pchnięty deficytem tlenu oderwał się, oddychając wprost na ich rozgrzaną fakturę. Znalazł drogę na skróty, a jednak nie podejrzewał, że to wywoła sieczkę w jego wiecznie kontrolowanych myślach. Targnął nim słodki dreszcz zniecierpliwienia, rozlewający się falami po całym ciele. Zacisnął mocniej palce na barku Skylera, wbijając w nie już paznokcie i trzymał zamknięte powieki, by po ich otwarciu świat na powrót się uspokoił. - Teraz się rozszczepię, jeśli się deportuję. Znajdź mi kominek z siecią Fiuu. - poprosił mimo, że w wypowiedzi zgubił ważne słowo "proszę". Nie poznawał swojego szeptu; zupełnie jakby należał do obcej osoby. Z ogromną ostrożnością uniósł wzrok i skrzyżował go ze spojrzeniem Skylera. Nie był pewien czy przetrwa to, co w nich mógłby zobaczyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptySro Lis 20 2019, 11:57;

Zawsze był przygotowany. Wyszukiwał każdej chwili, w której mogłoby do tego dojść, a jednak, gdy w końcu do tego doszło, nie zdążył zareagować w odpowiedni dla siebie sposób. Był pewien, że cierpliwość Finna w końcu się wyczerpała i po prostu pomyślał, że chłopak naprawdę zdenerwował się jego bezczelnym zachowaniem, nie myśląc o tym, że pokłady owej cierpliwości faktycznie mogły się skończyć, ale do czegoś zgoła odmiennego. Zdążył jedynie instynktownie zaczerpnąć powietrze zanim ich usta się złączyły, w pierwszej chwili z szoku nie odpowiadając na to w żaden sposób. Szybko jednak jego ciało, kierowane nagłym skokiem hormonów, zareagowało odruchowo, więc nawet sobie tego nie uświadamiając, położył dłoń na karku Finna, przytrzymując go w ten sposób, aby się od niego nie odsuwał. Z przyzwyczajenia od razu rozchylił nieco wargi, nieruchomiejąc jednak, gdy nie wyczuł odwzajemnienia tego gestu ze strony Szweda i jakby chcąc to sobie wynagrodzić, sięgnął wolną ręką w dół jego pleców, aby złączyć ich ciała. Głośne bicie serca skutecznie zagłuszało cichy głosik przypominający mu o tym, że pocałunek wcale nie równał się ze zniesieniem wyznaczonych granic, zdecydowanie wolał zostać odepchnięty, niż teraz powstrzymywać się przed naturalnymi dla niego reakcjami. Zbyt skupiony na jego pocałunku nawet nie czuł zaciskających się na ramieniu palców, nie będąc też świadomym na ile sam napiera na ciało chłopaka. Przyjemny dreszcz satysfakcji przebiegł jego ciało, gdy wyczuł, że i usta Finna wyrwały się z bierności, już po chwili jednak tracąc je przez nieznaczne odsunięcie się Puchona. Dopiero teraz mógł gorączkowo zwilżyć wargi, (niechcący!) ledwo zahaczając językiem też i o usta Garda, do których próbował się ponownie zbliżyć. Ich mieszające się ze sobą ciepłe oddechy zradzały w nim bunt przed zakończeniem tej bliskości, skutecznie osłabiając jego wolę walki z kontrolowaniem swojego instynktu.
- Chcę więcej - wyrwało mu się szeptem, muskając słowami jego wargi, nie kontaktując jeszcze na tyle, aby zdać sobie sprawę, że znów przemawia przez niego zachłanność. Zacisnął palce na tyle jego bluzy, nie chcąc myśleć o niczym poza tą jedną chwilą. - Nie musisz iść - przypomniał mu, jakby powtórne powtórzenie miało zadziałać jako lepszy argument.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyCzw Lis 21 2019, 10:19;

To tylko chwila słabości, która opóźniła znacząco jego planowany od trzydziestu minut powrót do swojego mieszkania. Miał to być krótki pierwszy - żegnający się pocałunek, zaś później miał nastąpić łagodny w tył zwrot. Gdy tylko dotknął jego ust, być może za wcześnie i za długo, okazało się, że się nieco przeliczył w sytuacji. Nie dość, że nie mógł się oderwać od wilgotnych ust, to i Skyler postanowił go osaczyć obecnością swych dłoni. Jedna grzała mile jego kark, znacząco przy tym utrudniając odchylenie się i odsunięcie na dostatecznie otrzeźwiającą odległość, a druga powędrowała do materiału bluzy, co było gestem ratującym, bowiem gdyby go objął, spaliłby się we własnym ciele. Nim się zorientował, stykali się biodrami, a to tylko wzmogło pilną potrzebę zapomnienia się na całą noc. Chciał się opamiętać, powtarzał sobie w myślach, że to nie jest dobry moment na słuchanie hormonów. Złudną miał nadzieję, że Sky będzie tym, który to przerwie i wbrew pozorom to mile go łechtało. Być tak rozpalonym, aby nie móc utrzymać przy sobie rąk… Spomiędzy jego ust wydostał się ni to jęk ni to syk, gdy musnął je wilgotnym koniuszkiem języka. Czuł wypowiadane słowa, bowiem nie słyszał nic poza łomocącym sercem i szumem krwi w uszach i skroniach. Ich drażliwy ruch wybił go znów z prób opamiętania się, naparł na jego usta, tym razem już aktywniej, nieco szybciej niż poprzedni pocałunek. Zabrał jeden, drugi, następny, wsuwając dłoń na jego rozgrzaną szyję, pod której skórą wyczuwał szybszy puls. Potem tknęła go myśl, że to dzieje się za szybko i za wcześnie, zdecydowanie nie o czasie, w którym należałoby się dopiero poznać w ten sposób. Próbował się oderwać, podjął się próby złożenia ostatniego pocałunku i dopiero za trzecim razem, gdy płuca skurczyły się w proteście, odsunął się na pół kroku. Zasłonił palcami usta Skylera czując, że nie potrafi im odmówić. Schuester nie może o tym wiedzieć, bo jak nic przeciągnie go na swoją stronę. Twarz miał rozognioną, a źrenice rozszerzone, oddychał cicho, choć nierówno i potrzebował paru dłuższych sekund by odzyskać głos. Pod żadnym pozorem nie zdejmował palców z jego warg. - Nie dziś. - wydusił z siebie siląc się na rozsądek. Odwrócił głowę w lewo i w szwedzkim, twardym języku wezwał Frytka. Kilka ciężko brzmiących słów, nie mających w sobie nawet grama melodyjności. Wrócił wzrokiem do Skylera i zrozumiał, że wciąż są nieprzyzwoicie blisko siebie. Przełknął ślinę, gdy uderzyły go w myślach bezwstydne pragnienia, więc potrząsnął głową. Nie chciał by Skyler czuł się odtrącony ale nie widział jak wybrnąć z sytuacji. Przesunął obie dłonie na jego policzki, kciukami wciąż zasłaniając jego wargi. Popatrzył w jego rozszerzone źrenice. - Chcę, ale nie mogę zostać. Za wcześnie, Sky. Okay? - modulował głos na cieplejszy i poniekąd mu się to udało, choć był schrypnięty i to nieco zakłócało odbiór. Wykrzywił się słysząc za plecami trzask teleportacyjny od razu doprawiony jękliwym Panicz wzywał Fircy...Frytka. Frytek wie, że jest Frytek a nie Firyck. Frytek zapomni o Fircyku, bo panicz tak chce. Paniczu? Wzywałeś Frytka, Frytek przybiegł mimo, że właśnie ósmy raz odgrzewał kolację by panicz mógł zjeść. Ten głos skutecznie zniechęcił go do miłosnych uniesień. Opuścił powoli dłonie z twarzy Skylera, zabierając ze sobą jeszcze trochę jego ciepła. - Zobaczymy się na dniach. Dziękuję. - posłał mu swój półuśmiech zanim przeniósł niechętnie wzrok na pomarszczonego skrzata, który w okresie oczekiwania na atencję zaczął układać ubrania Skylera na wieszakach. Chrząknął. - Przenieś nas do mieszkania w Londynie. Spróbuj tylko nie wycelować… nie mam dziś cierpliwości. - wyciągnął do niego rękę, a skrzat z oklapłymi uszami chwycił mocno rękaw jego bluzy. - Śpij dobrze. - rozległy się jeszcze jego słowa, a sekundę później zastąpił je głośny trzask, gdy zniknęli z mieszkania w Hogsemade.

| Zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Lis 24 2019, 18:16;

To był idealny moment na słuchanie hormonów. Dwie dorosłe już przecież osoby, puste mieszkanie, wygodne łóżko i krew pulsująca w całym ciele. Wszystkie pozostałe fakty jakoś pośpiesznie umknęły pod ciężarem tych argumentów, wywołując falę ciepła w jego podbrzuszu. Ich pocałunki były zbyt pośpieszne, zachłanne i intensywne, by mózg mógł przetworzyć, że są jedynie na pożegnanie. Dla niego zdecydowanie zapraszały do czegoś więcej, a przynajmniej tego nauczyła go praktyka i to podpowiadał mu kolejny przyjemny dreszcz, związany z dłonią Finna na karku. Po tak długiej (dla niego bardzo długiej!) przerwie mógł w końcu zatracić się w pocałunku z zamkniętymi oczami, nie martwiąc się o to jakie obrazy to ze sobą przyniesie, będąc spokojnym, że tym razem ma przy sobie osobę, której pragnął w tej chwili najbardziej. Intuicyjnie dopasowywał się do jego ruchów, chcąc wyczuć i jak najszybciej nauczyć się stylu Finna, aby móc za chwilę powoli pokazywać mu swoje własne ulubione techniki, a jednak nim zdążył to zrobić, poczuł jak chłopak odsunął się od niego, zasłaniając mu usta. Uniósł powieki i spojrzał na niego żałośnie, nie potrafiąc ukryć w oczach tego, że tak naprawdę oczekiwał dalszego rozwoju wydarzeń. Wzrok jednak złagodniał mu za chwilę, aby z satysfakcją przyglądać się jak na to wszystko reagował organizm Finna, tym bardziej mając ochotę sprawdzić jak przyjąłby dużo większą dawkę bliskości. Napawał się każdą sekundą, zbyt skupiony na obserwacji, aby chociaż spróbować uspokoić swój oddech czy głośne bicie serca, mając jednak nadzieję, że ta chwila ciszy wynika z faktu, że Puchon walczy z własnymi myślami i zdecyduje się jednak zostać na dłużej. Niemal jęknął słysząc jego odpowiedź, gdy wszelka nadzieja na wspólną noc uleciała z niego w jednej chwili, po czym opuścił dłoń z jego karku, ale zaraz lokując ją niedaleko drugiej, też zaciskając ją na ubraniu. Nawet nie zrozumiał, że Finn przywołał skrzata, zakładając, że wyrzucane przez niego słowa, to jakaś mieszanka szwedzkich przekleństw i nawet jeżeli nie miał co liczyć na całą noc, to trzymając go przy sobie chciał ugrać chociaż chwilę więcej, może jeszcze jeden pocałunek? Czując kciuki na swoich wargach miał ochotę po prostu otworzyć usta, zgarniając palce do środka, aby… Kurwa, Schuester, ogarnij się, napaleńcu, skarcił się w końcu w myślach, nieco sprowadzony na ziemię dłońmi na swoich policzkach. Ten gest był przecież tak czuły, a on psuł go zupełnie, zbyt nieokrzesanymi myślami. Przytaknął mu niechętnie, przełykając ślinę, aby się uspokoić i nie zrobić niczego głupiego. Obiecał mu już to przecież dużo wcześniej i dostał o wiele więcej, niż mógłby prosić sześć godzin temu. Drgnął wystraszony nagłą aportacją skrzata, której się przecież nie spodziewał, nie spuszczając jednak wzroku z błękitnych oczu Finna. Gdy już dotarło do niego, że naprawdę zaraz stąd zniknie, chciał napatrzeć się jakby mogło to zrekompensować, że już za chwilę zostanie sam. W przeciwieństwie do Finna prawie w ogóle nie dostrzegał obecności skrzata, co nie było do niego zbyt podobne, jednak w takiej sytuacji nie zwróciłby większej uwagi nawet na Królową Anglii. Westchnął zdecydowanie zbyt głośno, wyrażając swoje niezadowolenie, gdy tylko dłonie Finna oderwały się od jego twarzy, a sam Skyler musiał wypuścić materiał bluzy ze swoich zaciśniętych palców. Nie mógł zdobyć się na elokwentną odpowiedź, a prawdę mówiąc - żadne słowa nie przychodziły mu teraz do głowy, więc przytakiwał mu po prostu , rozmasowując swój kark i uśmiechając się do niego niepewnie.
- Śnij o… - zaczął, ale urwał, bo skrzat zdążył zareagować przed nim i wciągnął Finna w tą dwusekundową podróż, więc cmoknął tylko niezadowolony, opadając na swoje łóżko. Usiadł na skraju, opierając łokcie o kolana i pochylił się chowając twarz w dłoniach, aby ochłonąć, co nie było zbyt proste, gdy miał wrażenie, że wciąż czuje na sobie dotyk Garda. Z każdą kolejną chwilą, gdy jego podniecenie malało, wprost proporcjonalnie rosło poczucie winy. Nie dość, że przekroczył ustaloną granicę (akurat tego nie za bardzo żałował), to zamiast docenić to, co dał mu Finn, to on w swojej zachłanności śmiał mu jeszcze okazywać niezadowolenie i… Pogrążanie się w swojej nieudolności przerwał mu głośny trzask, na który uniósł z nadzieją głowę, jednak zamiast upragnionej sylwetki blondyna jego oczom ukazała się para skrzacich oczu. Prychnął z rozczarowania, za co od razu skarcił się w myślach, siląc się na uśmiech do Frytka, który tłumaczył mu coś gorączkowo o płaszczu i jakimś ważnym przedmiocie w jego kieszeni. Wstał ze stęknięciem i gestem ręki dał znać skrzatowi, że ma iść za nim. Przeszedł do salonu i sięgnął dłonią po leżący na ziemi płasz, drugą odruchowo sięgając do kieszeni, jednak zatrzymując się w ostatniej chwili. Nie miał prawa. A jednak tak bardzo ciekawiło go co tak cennego nosi przy sobie Finn. W jednej kieszeni dziś przecież miał dłoń i znalazł tam tylko jakiś kapsel, więc musiało chodzić o tę drugą. Mimowolnie zastanowił się czy gdyby wtedy sięgnął ręką do drugiej, niezbadanej teraz przestrzeni, to czy Szwed pozwoliłby im wtedy spleść swoje dłonie czy pogoniłby go stamtąd, zagrożony bezpieczeństwem swojego cennego przedmiotu.
- Frytek, powiedz swojemu… panu- zaczął, ledwo wymuszając na sobie to sformułowanie i pochylając się do skrzata, aby wręczyć mu płasz Finna - że jego myśli chyba przestały się jąkać - dokończył, po czym wyprostował się i poczekał aż skrzat zniknie, aby usiąść na kanapie i dopić dawno zapomnianą kawę.
Faktycznie za słodka.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyNie Gru 08 2019, 15:27;

Nie był pewny na ile to sobie wyobraża, a na ile faktycznie czuje na ustach rytm serca Finna, mimowolnie poruszając głową, goniąc ustami ciepłą skórę za każdym razem gdy jego klatka opadała przez wydychane powietrze i całując ją, gdy sama do niego wracała przy wdechu. Uniósł wzrok, czując silny uścisk na swojej ręce i podążył głową za dłonią na brodzie, aby zachłannie przyjąć każdy pocałunek, który Finn będzie chciał mu podarować. Ciężko było nie zauważyć, że nie spodziewał się teleportacji akurat w tej chwili, bo w panice zacisnął dłonie na udzie i koszuli chłopaka, zaskoczony wydychając powietrze wprost do jego ust. Zaraz jednak zorientował się, że w takiej samej pozycji, w jakiej znajdowali się na ławce, są teraz w jego pokoju, gdzie tyłek Finna w końcu wylądował tam, gdzie zdążył wyobrazić go już sobie tysiąc razy, czyli na brzegu (prawie) starannie pościelonego łóżka. Rozluźnił palce, przesuwając dłońmi po jeszcze przed chwilą ściskanych miejscach, jakby przepraszająco za swoją zbyt nerwową reakcję i był to chyba ostatni z jego spokojnych gestów, bo zaraz uniósł się nieco, odrywając kolano od ziemi, aby wpić się gorączkowo w usta Puchona, rozchylając je własnymi w poszukiwaniu jego języka, przy okazji nieplanowanie przechylając go nieco w tył. Nie przerywając tej bliskości wsunął dłonie pod jego kurtkę, aby chaotycznie ją z niego ściągnąć (i odrzucając ją gdzieś w stronę wieszaków? odkładając spokojnie na bok? Nie był w stanie stwierdzić, tak samo jak nie był pewny kiedy pozbył się własnej, ani czy w ogóle zrobił to sam czy raczej pomógł mu w tym Finn). Oderwał się od niego na chwilę, ale tylko po to, by zaczerpnąć głębszego oddechu i odszukać jakiejkolwiek reakcji na swoje zachowanie w oczach Szweda, ale już zaraz wrócił do energicznego pocałunku, napierając na niego ciężarem swojego ciała, aby położył się w poprzek łóżka. Może i pionowe ułożenie byłoby wygodniejsze, ale nie by w stanie teraz myśleć o układzie ich ciał, działając zbyt instynktownie i poddając się zupełnie ponaglającej go fali gorąca. Nie odrywając się od jego ust, siadł na jego biodrach, opierając jednak większość ciężaru na własnych nogach w obawie, że przez jego ciężar mógłby zostać zaraz przegoniony. Czuł się jakby ostatnie dwie godziny były jedną wielką prowokacją i teraz nie potrafił się już powstrzymać, przez co i jego pocałunki straciły na płynności, jakby nie mógł się zdecydować czy chce otoczyć swoim językiem język Garda, bo zaraz przechodził do ssania jego wargi, by po chwili złapać ją zębami. Zniecierpliwiony własnym zachowaniem przeszedł na jego szyję, całując ją zachłannie, jakby chciał dostać się i do samej tętnicy, jednocześnie dłońmi rozpinając, czy bardziej wydzierając kolejne guziki, chcąc w całości pozbyć się i tej warstwy jego ubrania. Omiótł oddechem jego ucho, aby mruknąć cicho: "Mam nadzieję, że pojawiam się w Twoich myślach chociaż czasami", po czym przyssał się do jego szyi nieco zbyt zachłannie, przez co nieplanowanie pozostawił tam purpurowy ślad i schodząc ustami nieco niżej, wyszeptał w jego skórę: "żebym nie czuł się jak idiota za myślenie o Tobie bez przerwy".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Gru 09 2019, 10:26;

Spiął mięśnie ramion, gdy go przytrzymał podczas procesu teleportacyjnego. Uścisk nie zelżał do czasu, aż nie poczuł pod stopami stabilnego gruntu. Pozycja siedząca, w której opuścili altanę sprawiła, że na coś usiadł i cieszył się czując miękkość. Łóżko. Jakimś cudem są na łóżku, choć w sumie zgadzało się to z jego myślą, by wylądowali w jego pokoju. Nie wiedział czemu nie pomyślał o własnym mieszkaniu, ale nie dane było mu się zastanawiać. Wyczuł kolejną zmianę, mianowicie w natężeniu pocałunków, przez których napór odchylił się lecz nie dopuścił do rozłąki ich ust. Zapominał się w rozsądku, wypijał się w jego wargi z wyczuwalnym pośpiechem, przytrzymał je na swych tak długo jak się dało, a przy tym zaciskał palce na jego biodrach. Wyzierało z niego utęsknienie, które próbował zagłuszyć albo wypełnić rozpalonym ciałem Skylera. Przyznał sam przed sobą, że nieuchronnie angażował się w tę relację, a jego ostrożność szlag trafiał. Przechylił głowę na bok, aby jeszcze ciaśniej przywrzeć do jego ust, przytrzymywał się ich, gdy wyciągał ręce, aby zdjąć z siebie kurtkę. Nim się zorientował wsuwał już dłonie na ramiona Skylera, zsuwając z nich i jego płaszcz. Chciał więcej dotyku, potrzebował czuć go na sobie pozbawionego wytłumiających ciepło ubrań. Z ulgą opadł plecami na miękki materac, a jego wzrok był przesłonięty pożądaniem. Serce próbowało wyrwać się z jego piersi i gdyby było to możliwe, zostałby porządnie spoliczkowany za swoje swawole. Nie liczył się już jednak rozsądek. Po jego ciele przemknęła rozkoszna seria dreszczy, od których niegdyś był uzależniony. Miały inny wydźwięk, ale łudząco podobny do tych z przeszłości. Chciał je czuć nieustannie, więc sięgnął do szyi Skylera i pozbawił go krawata. Wyłapywał wszystkie niecierpliwe pocałunki lecz te zbyt szybko umykały, zaś jego usta były maltretowane na różne sposoby. W pewnym momencie zacisnął palce na jego twarzy i przytrzymał ją przy sobie, by wbić się językiem do wnętrza jego ust i ponownie stracić dech od ich smaku. Nie zadowalał się pospiesznymi pieszczotami więc sięgnął po dłuższą i znacznie słodszą. Wydawało mu się, że ich ciała wibrują we wspólnym rytmie, a sposób w jaki mieszały się ich oddechy jasno mówił, że idą nieuchronnie w kierunku przekroczenia granicy. Nie był jeszcze pewien czy zabrną tak daleko, jednak póki myśli miał rozproszone to nie musiał się martwić najbliższą przyszłością. Liczył się Skyler, jego gorączkowe zachowanie, łapczywe i wiecznie wygłodniałe usta, którymi oznaczał go coraz energiczniej, jakby nie mógł się zdecydować. Utracił je na rzecz rozpieszczania szyi, więc korzystając z chwili łapał oddech i na wpół świadomie wsunął dłonie pod bawełniany sweter i sunąc dłońmi po cienkim materiale koszuli ściągnął z niego pierwszą warstwę, na dosłownie kilka sekund odrywając go od swojej płonącej skóry. Sky nie miał zbyt wiele guzików do odpięcia, a on go nie powstrzymał. Pozwalał na to i nie mógł doczekać się jeszcze większej zachłanności. Po jego ciele rozlała się odprężająca fala ciepła, mająca swe źródło na skrawku szyi oznaczonej od dziś ciemnym sińcem. W międzyczasie zrzucił z siebie buty, do których wcale nie potrzebował rąk. Szept rozlał się rozkosznie po jego twarzy, wymruczał coś w odpowiedzi, co choć niezrozumiałe to nie pozostawiało wątpliwości, iż odpowiedź była pozytywna. Nie patrząc na to, co robi wymacał palcami guziki jego koszuli, rozpinając je o dziwo całkiem zgrabnie, jeden za drugim, coraz niżej aż do ostatniego nieopodal paska spodni. Nic więcej nie zrobił, bo ten dopadł do jego klatki piersiowej czając się nieustannie coraz bliżej jego blizn. Po paru chwilach uznał, że niezbyt zadowala to zwyczajne leżenie, a więc podniósł się do siadu i pozbawił go koszuli, by po chwili z niemą satysfakcją przesunąć wrażliwymi dziś palcami po nagim torsie, mostku i brzuchu. Po paru sekundach zastąpił dłonie ustami, doczepiając się nimi do zagłębienia jego obojczyka. Nabrał powietrza do płuc nasączonego jego zapachem, który miał przyjemność poznać znacznie wczesniej. Wkurzała go obecność bandaża, który skutecznie tłumił odbiór ciepła. Po omacku zaczął go odwijać, by po chwili zrzucić go na dywan obok łóżka. We wnętrzu dłoni poczuł wilgoć, na którą niechętnie rzucił okiem. Westchnął z rezygnacją opierając przy tym rozpalone czoło do jego obojczyka. - Ubrudzę cię krwią, a ten kolor do ciebie nie pasuje. - wymamrotał, podnosząc zamglony wzrok do jego nieprzytomnej z upojenia twarzy. - Muszę tu sprowadzić Frytka z eliksirami, a potem… - przesunął opuszkami palców po jego boku, by sprawdzić czy wywoła tym gęsią skórkę. - … spędzimy miło czas. Hm? - wskazał mu swoją lewą dłoń, brudną od zaschniętej bordowej krwi i świeżej, którą sobie teraz otworzył przy odrywaniu bandaża, który w istocie był wszak jego szalikiem. Ocucał ich do minimlnego stopnia, by jednak nie ignorować ran. Z autopsji poznał, że w jego przypadku cholernie łatwo o zakażenie, skoro przeżył trująca kagonotrię. A dłoń olewał już od trzech godzin. Mógłby ignorować ją dalej, jednak wolał by nic mu nie przeszkadzało w zapoznawaniu się ze Skylerem Schuesterem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Gru 09 2019, 17:37;

Czując jak ten tak stanowczo zmusza go do dłuższego pocałunku, uświadomił sobie, że zachowuje się zbyt chaotycznie i gorączkowo, ale nie potrafił nad tym zapanować. Zazwyczaj zrzucał cały swój pośpiech na potrzebę zdobycia dominacji nad partnerem, ale tym razem w ogóle nie czuł konieczności, aby o nią walczyć, a po prostu dostosowywał się do gestów Finna, jednocześnie instynktownie sięgając zachłannie po to, na co miał aktualnie ochotę, czując, że jakoś się w tym wszystkim naturalnie do siebie dopasowują. Mimo wszystko chyba obawa przed przekroczeniem jakiejś nieznanej granicy, po której chłopak mógłby go od siebie odgonić, wpływała na to, że gubił się we własnych gestach, nie potrafiąc odnaleźć się na ograniczonej przestrzeni, a jednak nie chcąc (a może po prostu nie potrafiąc) odmówić sobie dalszych prób. Dłonie Finna na cienkiej koszuli przebiły się wyraźnie do jego świadomości, wywołując kolejną falę niecierpliwości, odbijającej się na gorliwości pocałunków, które musiał przerwać na krótką chwilę ściągania przez głowę swetra, aby tym czulej powrócić do ust Szweda, szukając tęsknię jego języka. Nie chciał nawet myśleć o tym, że po dzisiejszym wieczorze miałby znów trwać dwa tygodnie bez jakiejkolwiek jego bliskości, a tym bardziej nie chciał się zastanawiać czy w ogóle byłby w stanie tyle wytrzymać. Usłyszał pomruk odpowiedzi, co musiał uznać za potwierdzenie, zbyt upojony ciałem Finna, aby przejmować się czy naprawdę jest chociaż w połowie emocjonalnej drogi, którą on sam przebiegł zdecydowanie za szybko. Był zresztą na tyle podniecony, że zgodziłby się na wszystko, nawet jakby wprost usłyszał, że jest tylko substytutem makaroniarza. Nie bał się zranienia, nie bał się wykorzystania, liczyło się tylko to, aby zdobyć jeszcze jedną sekundę razem i odkryć ustami choćby drobny skrawek skóry Garda więcej.
Instynktownie przytrzymał się jego ramienia, gdy ten postanowił zmienić pozycję, ale nie przestawał składać zaczepnych pocałunków na puchońskim torsie, do czasu, aż nie wyprostował się, aby z mieszanką zadowolenia i zdziwienia spojrzeć mu w  błękitne oczy, gdy poczuł na sobie dotyk jego palców. Zwilżył wargi, chcąc sięgnąć po kolejny długi pocałunek, jednak Finn w tej samej chwili pochylił się, aby ułożyć swoje usta na obojczyku. Odruchowo wsunął dłoń w jego włosy, chcąc lepiej uświadomić sobie obecność jego pocałunków we wciąż nowym miejscu, z zadowolenia wypuszczając powoli powietrze, jednak już zaraz - zdecydowanie zbyt szybko - musiał zmarszczyć brwi, słysząc niezadowolenie w westchnięciu Finna.
- Co? - spytał cicho, zachrypniętym głosem, zresztą niezbyt jeszcze przytomny, po czym odchrząknął próbując ignorować przechodzący go przyjemny dreszcz, który przemknął przez ciało pod wpływem dotyku na nagiej skórze. Złapał wzrokiem błękitne spojrzenie, pozwalając aby sens wypowiedzianych słów dotarł leniwie do mózgu, wywołując całą falę “nie, nie, nie, nie, nie” w jego myślach. Jak on w ogóle mógł być tak opanowany, tak spokojny, tak… rozsądny? Skyler zdecydowanie nie był i tylko lekko pokręcił nieprzytomnie głową w odpowiedzi, po krótkim wzdrygnięciu się odwracając wzrok od rany na dłoni Finna. - Poradzimy sobie bez niej - mruknął, zsuwając się znów kolanami na ziemię, po drodze wycałowując drogę od jego szyi, po bliznę na mostku, aż do krawędzi jego spodni, sięgając dłońmi do ich zapięcia. W tym momencie już naprawdę nie myślał o sobie, a chciał po prostu sprawić mu więcej przyjemności, ale zdał sobie sprawę jak samolubne jest to myślenie w obliczu tego, że Finn chce przede wszystkim zaleczyć w końcu swoją ranę. Przesunął więc dłonie na jego uda i oparł rozgrzane czoło o odkryty brzuch, mimowolnie natrafiając ustami na chłód metalowego guzika, który szybko został ogrzany oddechem układającym się w zrezygnowane: No dobra. Przez chwilę próbował w tej pozycji uspokoić swój oddech, ale westchnął w końcu głośno i opadł w tył, czując na skórze pleców szorstki dywan.
- Naprawdę dziś przestanę lubić tego skrzata - wyszeptał z rozbawieniem, zdobywając się nawet na uśmiech, po czym zakrył twarz dłońmi, chcąc uspokoić się do czasu, aż Finn nie stwierdzi, że jest już odpowiednia pora na “spędzenie miło czasu”.
Frytek, Ty kanalio podstępna
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Gru 09 2019, 19:17;

Stworzyli sobie całkiem dobre okoliczności do sprawdzenia się na płaszczyźnie czysto fizycznej. Dwa tygodnie temu odkryli, że dotknięcie dłoni albo ust jest całkiem kuszącą obietnicą czegoś większego. Sam nie wiedział dlaczego się na to wszystko godził. Z jednej strony upór Skylera przebijał się przez jego zdystansowanie, z drugiej miał coraz mniej sił, by się opierać czemukolwiek... a jednak dalej nie był pewien jak to możliwe, że przy nim nie musiał się martwić tą drugą stroną. Czuł się przy nim normalny i nie potrafił wyjść z wrażenia jak bardzo za tym tęsknił. Poniekąd uczył się od niego, iż rozwiązania niektórych problemów są proste - na wyciągnięcie ręki. Postanowił się zakręcić wokół małomównego Puchona, jakimś cudem się nim zainteresował, co rusz pojawiał się w jego towarzystwie ze swoją puchatą życzliwością i dzisiejszego wieczoru mógł ogłosić swój własny sukces. A może to Finnowi skończyła się już silna wola?
Wyrywanie Skylera z amoku będzie za każdym razem bolesne i wzbudzi wyrzuty sumienia. Te nieprzytomne "co?" mówiło więcej niż mógłby Sky przypuszczać. Zupełnie jakby zapomniał o używaniu strun głosowych wybierając porozumiewanie się poprzez pocałunki i wszędobylski dotyk.
- Łatwo ci mówić, bo to nie twoja ręka. - wywrócił oczami wobec półprzytomnej próby zbagatelizowania ran na ręku. Sięgnął dłonią do jego karku i zaczął go rozmasowywać, jakby próbując w ten sposób jakoś go udobruchać. Z drugiej strony to rozpaczliwie niewiele w porównaniu z treścią jego dotychczasowych pieszczot. Ze świstem wstrzymał oddech czując na skórze brzucha jego rozpalone czoło. Z każdą chwilą coraz bardziej zbliżał się do jego spodni, których raczej długo na sobie nie utrzyma sądząc po zachłanności jego rąk. Serce podskoczyło mu do gardła, gdy uzmysłowił sobie, że chętnie się ich tutaj pozbędzie. Nie sądził, że tak łatwo zostanie rozpalony. - Ręce się przydadzą, zapewniam. Tyle rzeczy można nimi zrobić. - uśmiechnął się kącikiem ust, pochylając się tak, by łokcie oprzeć o kolana i móc przyjrzeć się łapczywie linii jego tułowia. Po paru chwilach westchnął i wezwał skrzata. Cały proces jego teleportacji, przekazywania informacji, upominania i ostrzegania trwało o siedem minut za długo, a gdy odbierał od tej szpiczastouchej paskudy sakiewkę ze skóry wsiąkiewki, to miał ochotę pospieszyć go zaklęciem wycelowanym w kanciasty zad. Frytek naniósł tu za dużo hałasu i zwyczajnie zabił klimat, psując tym Finnowi nastrój.
- Eh, czasami mam chore pomysły. - wykrzywił się i opierając się o małą komódkę, rozlał na swoją dłoń eliksir czyszczący rany. Zaklął pod nosem ze zirytowania, gdy z jego skóry zaczęła unosić się sycząca para, co było niejako dowodem, że eliksir działa. - Zachciało mi się leczyć. - mamrotał, polewając czerwone i podrażnione rany kroplami eliksiru wiggenowego. Aplikował go z napiętymi pod skórą mięśniami, wcierał go w rany zwiększając swój dyskomfort. Po paru minutach zaobserwował, że i drugi eliksir rozpoczął swoje działanie, zrastając skórę i pozostawiając po sobie ciemnoróżowy kolor. Zawiesił wzrok na leżącym chłopaku i zamiast zerknąć do jego oczu, to wodził spojrzeniem po odsłoniętym torsie, wzdłuż i wszerz. - W twoim pokoju jest półnagi facet, a ty leżysz na dywanie. Nie ma takiej opcji, żebym dołączył. - mówił poważnie. Nic nie skłoni go do leżenia na tym gryzącym dywanie. - Chodź tu zanim zacznę wszystko analizować i wpadać na kolejne chore pomysły. - pochylił się wyciągając po niego rękę, by pomóc mu wstać i od razu go do siebie przysunąć. Przesunął dłoń z jego biodra na wysokość nerek. - Jakie mamy dzisiaj opcje do wyboru? - zapytał znacznie ciszej, zaglądając z ciekawością do jego tęczówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 EmptyPon Gru 09 2019, 23:13;

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie nr 16 - Page 2 QzgSDG8








Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 2 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 9Strona 2 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie nr 16 - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-