Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 29 Sie 2019 - 18:44;

First topic message reminder :


Studencka kawalerka na trzecim piętrze



Pokój Jerry'ego i jednocześnie salon


Wbrew pozorom nie odnosi się tu wrażenia ciasnoty - ustawienie mebli i okien daje wrażenie przejrzystości i o ile nikt nie potknie się o rozwalone na dywanie buty czy plecak, to można się tu przemieszczać bez wzajemnego obijania się. Na lewo jest mała łazienka z prysznicem, a na prawo aneks kuchenny. Zazwyczaj panuje tu lekki bałagan, a na stoliku zawsze stoi skiełczący kubek po kawie i talerz po kanapkach (jeśli nie dostał nóg i nie schował się pod kanapą). Nie ma tu absolutnie żadnego zdjęcia rodzinnego, jedynie plakaty zespołów czy fotografie od kumpla.



Wolny pokój


Jeremy szuka współlokatora, ale do tego czasu pokój "wypożycza" znajomym na noclegi.



Aneks kuchenny


W tym miejscu sprawdza się powiedzonko "Trzy osoby to już tłok". Stolik na dwie osoby, chyba, że się go przeniesie do pokoju i magicznie wydłuży (bądź połaskocze po środkowych śrubkach). Prawie zawsze w zlewie są naczynia, które niby są traktowane zaklęciami czyszczącymi, jednak są na tyle słabe, że po paru minutach się kończą. Na półkach są poupychane opakowania z firmy dostarczającej jedzenie. To znak, że Jeremy mało gotuje. Rolety są tu często zasłonięte, bowiem słońce bije po oczach w ciągu dnia. W kącie kuchni stoi mała lodówka, oczywiście niedziałająca, ale za to pokryta wieloma nieruchomymi magnesami.



Balkon


Tutaj trzy osoby się muszą do siebie przytulić, jeśli chcą się zmieścić. Okna balkonowe są otwarte zawsze na oścież tak, by sowia korespondencja mogła wpadać bez uderzania w szyby. Tutaj też z boku znajduje się klatka jego własnej sowy. Niezbędnym wyposażeniem balkonu jest popielniczka. Zero kwiatów, a jedynie jakieś pudełka, walizki i worki ustawione w kącie.




Ostatnio zmieniony przez Jeremy Dunbar dnia Nie 10 Maj 2020 - 9:17, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptySro 1 Kwi 2020 - 22:29;

Skrzywił się, przekręcając kolejnego pierożka i czując jak ta niewygodna cisza jego nietaktu spina mu mięśnie. Wbił wzrok w brązowozłote plamy i przełknął ślinę, próbując jakoś odnaleźć tę swobodę, którą jeszcze przed chwilą mieli. Całkowicie pogrążył się w gorączkowych myślach, jak z tej  wymuszonej ciszy przejść w neutralny temat, klnąc w myślach na to, że gadał przy nim co tylko ślina mu na język przyniesie. Drgnął, gdy jego słowa wyrwały jego głowę z tej kapryśnej wiosennej chmury i w pierwszym odruchu poruszył barkiem, jakby chciał uciec od dłoni, która naparciem na zesztywniały mięsień wywołała niespodziewany ból rozciągania, ale zaraz cofnął się do niej ponownie, przechylając głowę nieco w bok z cichym westchnięciem, ni to nad własną głupotą i bezsilnością, ni to z ulgi i poczucia winy, które odebrało mu część sił. W ogóle nie pomyślał o tym w ten sposób. Nie zastanawiał się nad tym, jak trudne jest przeżycie nocy w Azkabanie i jak silnie on sam by na tym ucierpiał, a jednak... Mefisto musiał w takim miejscu spędzić znacznie więcej, niż jedną czy dwie noce. Abstrakcja, której nawet nie jest w stanie pojąć, a jednak może wyobrażać sobie panikę Wilkołaka, pamiętając to, w jakim był stanie podczas krótkiej wędrówki labiryntem luster. Zabrakło mu zrozumienia, zabrakło słów, zabrakło jakiegokolwiek pomysłu, na poprawę tej sytuacji i jedyne co w pierwszej chwili zrobił, wyraźnie czując na plecach stres - po części swój, a jednak przede wszystkim Mefisto - to machnięcie różdżką, by zgasić obydwa palniki i odłożyć ją na blat. W ten sposób uwolniona dłoń powędrowała na bark, by przykryć palce Ślizgona, powolnie przesuwając się dalej, by zamknąć się na nadgarstku. Zawahał się na chwilę, gładząc kciukiem wytatuowaną skórę, aż w końcu przeciągnął jego rękę dalej, by zatrzymać ją dopiero w okolicy serca, wymuszając w ten sposób objęcie się ramieniem i wyczucie rytmu, wystukującego przeprosiny.
- Jak samolubne jest to, że... - zaczął cicho, wyciągając rękę w tył, by złapać się jego przedramienia i poprowadzić drugą dłoń na swój brzuch, jakby chciał przykryć nią zaciskający się w żołądku supeł. - ...cieszy mnie, że nie otrzymałeś tej "humanitarnej" wersji? - dokończył jeszcze cichszym pomrukiem, przyciągając go do siebie, by zmusić go do ogrzania sobą chłodnych od ciarek pleców. - Mef... - zaczął znów cicho, wykręcając nieco głowę, ale zamierając gdzieś w połowie drogi i przesunął dłońmi po jego dłoniach, przez chwilę bezgłośnie poruszając ustami, w próbie nakreślenia odpowiedniej wypowiedzi, w końcu uznając, że żadna i tak nie jest odpowiednia, więc tylko przyciągnął go do siebie bliżej, robiąc ten konieczny prędzej czy później krok: - Powiesz mi? Dlaczego... Za co.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptySro 1 Kwi 2020 - 23:03;

Nie przegapił tej krótkiej chwili ucieczki, która wywołała nieprzyjemne trzepotanie serca w wilczej klatce piersiowej; zaraz lekko odetchnął, skupiając się na masażu i chcąc nim nadrobić za wszelkie nieprzyjemności. Zwinnymi ruchami palców, może mocnymi ale z pewnością wyważonymi, próbował rozluźnić Skylera i może porzucić ten parszywy temat, który zwykle wracał do niego w koszmarach. I tak podążył za ruchami chłopaka, obejmując go najpierw delikatnie, a potem już znacznie stabilniej. Mefisto nie zauważył nawet, kiedy palce zacisnęły się bezwiednie na materiale puchonich ubrań, nie pozwalając nawet na sekundę zwiększonego dystansu.
- Mnie czasem też - mruknął mu bezpośrednio do ucha, nie nadążając z ugryzieniem się w język. Cieszył się... zdecydowanie się cieszył, kiedy doświadczał jakichś przyjemności. Kiedy randkował ze Sky'em, albo kiedy biegał z ojcem podczas pełni. Kiedy wgryzał się w smaczną potrawę, albo kiedy pił u boku Emily. Kiedy coś mu się w życiu układało, albo kiedy nagle zachwycał się zupełnie banalnymi oczywistościami.
Tylko nawet wtedy nie mógł pozbyć się wrażenia, że na to wszystko nie zasługiwał i swoją egzystencją jedynie zatruwa wszystko dookoła.
- Dziwię się, że dopiero pytasz - przyznał cicho, opierając się podbródkiem o ramię Schuestera i desperacko szukając albo odpowiednich słów, albo większej ilości czasu na znalezienie ich. Minął rok, a on dalej nie wiedział jak to dobrze wyjaśnić. - Od jak dawna mieszkasz w tej kamienicy? - Nieszczególnie nawet czekał na odpowiedź, kontynuując cichym, ostrożnym tonem, który po prostu leciał sam z siebie i niósł niewygodne słowa. - Rok temu syn właściciela kamienicy został ugryziony przez wilkołaka. I to miałem być ja... - Z trudem przełknął ślinę, co nie mogło przejść niezauważone przez Puchona. - Prosta sprawa. Nie mogłem się nawet bronić wspomnieniami, bo wywar tojadowy jeszcze nie działał wtedy dobrze przez zakłócenia magiczne. - Zaczął się powoli odsuwać, jednocześnie zachęcając Skylera do odwrócenia się do niego przodem. Chciał widzieć reakcję, nawet jeśli czuł, że to może tylko pogorszyć sprawę. - Kilka tygodni później chłopak zmarł przez powikłania po ugryzieniu. Mój wyrok się przedłużył na dożywocie... - Głos na chwilę mu się załamał, ale chyba było to konieczne. Mefisto w końcu zacisnął mocniej szczęki i ze znacznie ostrzejszym wyrazem twarzy odszukał spojrzenie jasnych tęczówek, wcześniej niespokojne dłonie teraz luźno pozostawiając na biodrach swojego rozmówcy. Sfrustrowany własną słabością, przestawił się na bardziej szorstki wydźwięk, w swoich słowach wyrzucając nuty żalu i pogardy. - Nie zrobiłem tego. Świadek w końcu przyznał, że wcale nie wie, czy mnie widział. Wyszedłem po czterech miesiącach.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 2:18;

Zmarszczył brwi, łapiąc się tego "czasem", nie wiedząc, czy cieszyć się z tego, że w Wilkołaku chęć życia jest, czy raczej martwić się, że tylko czasami. Nieprzyjemnie zazgrzytała mu ta niepewność, gdzieś podświadomie bojąc się znów być powodem, a nie samym nierozłącznym elementem życia. I zatłukło mu się w piersi pytanie, zduszone zaraz przez niegotowość na odpowiedź, potrzebując jeszcze chwili w tych konkretnych objęciach, by zdecydować, że kiedyś będzie musiał je zadać.
- Październik - mruknął automatycznie w odpowiedzi, nieco zdezorientowany tym pytaniem, dopiero po kolejnych słowach zaczynając łączyć fakty, przywoływać z pamięci strzępy informacji, które już wcześniej zasłyszał, z lekkim oporem odwracając się w stronę Mefisto, niezbyt gotowy na kontynuowanie tej rozmowy twarzą w twarz. Nie bał się wcale tego, co może usłyszeć, dziwnie spokojny, że Wilkołak z pewnością nie zrobił niczego aż tak złego, a raczej bojąc się panicznie tego, co mogłaby mimowolnie zdradzić jego mimika. I faktycznie brwi drgnęły mu ku górze w dziwnym wyrazie żalu nad osobą, której zupełnie nie znał, choć dużo bardziej pragnąłby ugiąć je nad noxowym losem, co nastało dopiero, gdy w jego głosie zadrżała zdradziecka nuta słabości. Złapał pewniej spojrzenie zielonych oczu, przesuwając dłońmi po ramionach Mefisto w górę, by zatrzymać je dopiero na wytatuowanej szyi, gubiąc gdzieś delikatność pod wpływem tego wyznania. Przez myśl przebiegła mu nieprzyjemna myśl, że przecież tak właśnie zawsze wszyscy mówili: jestem niewinny, a jednak wędrując dłońmi po wilkołaczym ciele czuł przecież wyraźnie pod palcami napinające się mięśnie, słyszał tę nutę w głosie i widział jasny wyrzut żalu i krzywdy w oczach. Może nawet przez chwilę spojrzenie przeciął mu cień zwątpienia, ale zwyczajnie nie umiał nie ufać akurat temu Ślizgonowi i nabierając powietrza w płuca otulił go ramionami, przyciągając tę czarującą, przejętą emocjami twarz do ciepła swojej szyi, by choć przez chwilę trwać tak we względnej ciszy. Nie wiedział do końca czyj oddech i czyje serce chce tym uspokoić, ale przymknął oczy, ściągając brwi w całym tym żalu niesprawiedliwości, która trafiła na jego grzecznego przecież Wilkołaka.
- Pozwoliłeś mi przez tyle czasu myśleć, że zrobiłeś... - urwał, kręcąc lekko głową, gdy uznał, że to wcale nie jest ważne. Umówił się z nim w pełni świadomy, że Ślizgon coś na sumieniu mieć musi, a jego niespieszność w wyjaśnianiu tej kwestii tylko go w tym utwierdziła. Teraz jednak nagle okazuje się, że to nie powód odsiadki zawiązywał mu język na supeł, a sposób, w jaki wyglądał wyrok. Oparł ich policzki o siebie i westchnął bezgłośnie, odchylając głowę Mefisto, by spojrzeć mu w oczy. - Nie zasłużyłeś na to - mruknął cicho, pochylając się do niego, by oprzeć ich wargi o siebie, lekko łaskocząc go szeptem przy każdej głosce, czując jak w serce robi mu się lżejsze od naiwnej puchoniej wiary w czystość czyjegoś charakteru - Jesteś uprzejmy, pomocny, troskliwy, uroczy - zaczął wyliczać powolnie, bardziej nakreślając te słowa drobnymi pocałunkami, niż faktycznie twardo je wypowiadając - Jesteś naprawdę dobry, Mef. Nie daj sobie wmówić inaczej - dokończył cichym pomrukiem, unosząc ciepłe spojrzenie na zieleń i pozwolił kącikom ust drgnąć minimalnie, gdy znów sięgnął do jego warg, tym razem do głębszego pocałunku, chcąc by smakiem swoich ust, zmyli nawzajem niesmak tej rozmowy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 12:04;

Nienawidził tego.
Nienawidził niepewności, którą widział u każdego, kto tylko słyszał jego historię. Nienawidził własnego przyznawania się do niewinności, która tyczyła się go przecież tylko w tej jednej sytuacji. Nienawidził swojego tchórzostwa, zmuszającego go do zatajania konkretniejszych informacji. Nienawidził litości, na którą kompletnie nie zasługiwał, ale nienawidził też nieczułości, która zakrawała o błogą, godną pozazdroszczenia ignorancję.
Nienawidził tak wielu rzeczy...
Ale zdusił całą tę frustrację, szukając komfortu w skylerowych ramionach i nawet nie walcząc z tym, że rzeczywiście trochę to działało. Otulił go ciasno rękoma w pasie, nie chcąc się odsuwać nawet na milimetr. Przycisnął lekko wargi do szyi Puchona, tłumiąc tym samym żałosne zapewnienie "zrobiłem", bo nawet jeśli nie to jedno, to mnóstwo innych mniejszych lub większych występków. Odetchnął ciężej, spoglądając na chłopaka z lekkim zaskoczeniem, co tylko utrudniło mu walkę z chęcią powiedzenia wszystkiego. Komukolwiek, byle wyrzucić z siebie wszystkie żale i w końcu przyznać trawiącą go od środka winę. Zamrugał w braku zrozumienia, będąc w pełni przekonanym, że przecież sobie właśnie zasłużył, bo to wszystko to była jedna wielka karma. Wymykał się karom za swoje czyny tylko po to, by paść ofiarą durnych pomyłek.
Przestań.
Ułożył jedną dłoń na policzku Schuestera, wychylając się do pocałunku i mimowolnie trochę go przejmując. Głęboki i powolny, z pozoru niewinny, mógł łatwo przemknąć w bardziej wysublimowaną odmianę namiętności. I to właśnie na tym Mefisto się skupił, chcąc podziękować i jednocześnie uciszyć bredzącego od rzeczy studenta. Przylgnął do Sky'a jeszcze bardziej, dociskając go do szafki.
- Sky, okłamałem cię - wymruczał, kiedy pieszczota skutecznie odegnała ciężki temat, jaki sobie narzucili. - Wcale nie mam nic do załatwienia w Hogsmeade...

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 13:07;

Starał się dystansować, nie łapać się każdej okazji do pocałunku, nie przysuwać się, nie zaczepiać zbytnio spojrzeniami, a jednak zanim się zorientował, to znów go całował, wcale nie chcąc myśleć o tym, że miałby tego żałować. Chciał wyłapać każdy ruch ust, poczuć przyjemny dreszcz gdy wargi kleiły się do siebie, nie chcąc się rozdzielić, pasując idealnie jedna do drugiej, jakby pisane im było korzystać z tego przyjemnego dopasowania. Mruknął krótko, gdy przysunięcie do szafki wywołało przyjemny dreszcz, wędrujący z podbrzusza do żołądka i uniósł lekko zamglony wzrok, stopniowo trzeźwiejąc pod wpływem zieleni, ale też i słów, które od razu wywołały lekki przeskok w rytmie jego serca. Prychnął cicho z mieszanki rozbawienia z ulgą, przez tę krótką sekundę zdążając przepuścić przez głowę całą serię przypuszczeń i nachylił się z uśmiechem po jeszcze jeden pocałunek, zwieńczony dwoma drobniejszymi.
- Ale za to ja naprawdę mam dla Ciebie kawę - mruknął, odsuwając go nieco od siebie, by przypomnieć samemu sobie, że taka bliskość w zamknięciu szafek za jego plecami, może bardzo szybko powędrować w stronę, której im tutaj zabronił. Połowicznie radząc sobie czarami, a połowicznie ponaglając pracę ręcznie, wyciągnął dwa kubki, nalewając do nich kawy, jednocześnie ponaglając Mefisto ruchem głowy do tego, by usiadł przy małym stoliku. Zaraz zresztą ustawił też przed nim talerz pełen drobnych pierogów, od razu wraz z puszczeniem oczka podbierając jednego i dopiero po tym wręczając sztućce Mefisto. Wciąż przeżuwając, usiadł naprzeciwko i odchylił się na krześle, mrużąc zaczepnie oczy, gdy z zadowoleniem przesunął wzrokiem po Ślizgonie, nie mogąc spojrzeć na to jego przyznanie się do kłamstwa w inny sposób, niż przez pryzmat triumfalnego założenia, że i on chciał po prostu spędzić trochę czasu razem. Innego wytłumaczenia, zwyczajnie - naiwny, a jednak przyjemnie pewny siebie - nie widział.
- Odratowałeś rysunki? - rzucił od razu po przełknięciu i nachylił się do przodu, przesuwając głośno cukiernicę bliżej siebie. - Wiesz, te co wata na nie spadła - doprecyzował, wsypując trzy łyżeczki białej śmierci do swojej kawy i niewinnie wpatrując się w wir wywoływany mieszaniem, przesunął nogę dalej, by oprzeć ich łydki o siebie, dopiero wtedy unosząc na niego wzrok. - I może następnym razem mnie oprowadzisz, żebym zwiedził coś więcej niż łóżko i prysznic? - zaproponował, zakrywając uniesiony kącik ust pod pretekstem wzięcia łyka ciepłego płynu i zaraz pochylił się do przodu, opierając się łokciami o krótki blat. - I może mi opowiesz jakie historie się kryją za zdjęciami na tyle ważnymi, by trzymać je przy łóżku na wierzchu - dodał ostrożnie, przechylając głowę nieco w bok, by czujny wzrok przemknął przez noxowe rysy twarzy, chcąc wyłapać jak najwięcej z tego, co w ogóle nie zostanie powiedziane.

// Nie mogłam się powstrzymać, a więc oto Twój kubek, Wilczku. A ten jest Sky'a.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 13:33;

Nie mógł przestać cieszyć się na widok tego półprzytomnego spojrzenia, które wyłapywał u Skylera przy bardziej znaczących zbliżeniach. Odruchowo zapragnął pójść krok dalej, nareszcie pozwalając sobie przy okazji na drobny uśmiech, tylko po to by zaraz przypomnieć sobie o zachowaniu, które Sky narzucił jeszcze przed kamienicą. Nie oponował zatem, kiedy ten odsuwał go na bezpieczniejszą odległość, wracając do zajmowania się poczęstunkiem. Sam zaś przesunął po nim spojrzeniem z nieskrywanym zadowoleniem, powoli przysuwając się do stolika i obok niego przysiadając. Ciężko stwierdzić kto tu cieszył się większym triumfem - pewny siebie Skyler, czy może Mefisto jako powód tej pewności. Tak czy tak, wilkołak chętnie zabrał się za jedzenie, tylko cichym pomrukiem zdradzając aprobatę nad dostarczonymi mu smakami.
- A, nie… Ale nic ważnego - odparł jedynie, na chwilę zamierając z zawieszonym w powietrzu widelcem, bo nie był w stanie kupić całej tej skylerowej niewinności. Jeśli zdołał powstrzymać się od kuszących wizji przy szafkach, tak niestety nie uniknął już nawrotu gorących wspomnień piątkowego wieczora, którego szczegóły zacierały się gdzieś w granicach obłędu. Drgnął lekko pod wpływem dotyku, by wrócić do jedzenia i tylko parsknąć cicho na wzmiankę o organizowaniu wycieczki domoznawczej. - No nie wiem… Tak dobrze się odnalazłeś właśnie w tych dwóch miejscach - zauważył, odruchowo również sięgając po kubek z kawą i dopiero orientując się, co jest na nim narysowane. Pokręcił lekko głową z niedowierzaniem, by zaraz równie rozbawionym spojrzeniem przesunąć po naczyniu dzierżonym przez tego prawdziwego Borsuka. Trzeba się nacieszyć dobrym widokiem, zanim ten nie zginie od przesłodzonego napoju…
- Za zdjęciami... Cholera, ty masz dzisiaj dobrą passę - przyznał z zaskoczeniem, odejmując sobie kubek od ust. Przez chwilę jakieś bliżej nieokreślone uczucie ścisnęło go w klatce piersiowej, ale zaraz odpuściło; Merlinie, doskonale wiedział o jakie zdjęcia chodzi i nie byłby w stanie się przez nie smucić. - Same najważniejsze osoby - bliscy, rodzina. Miałem w ogóle w planach zrobić trochę większy kolaż tego wszystkiego, bo jednak jak zdjęć nie powieszę, to kompletnie do nich nie- Sky, znałeś może Lilith Southey? - Nie powstrzymał się, z drżącym ku górze kącikiem ust przywołując słodko brzmiące nazwisko zmarłej prawie trzy lata temu Puchonki.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 15:08;

Odwrócił na chwilę wzrok, właściwie z czystej przyzwoitości, by nie wgapiać się przesadnie w to, jak jedzenie znika w ustach Ślizgona i tylko uniesione kąciki ust zdradzały, jak dużą satysfakcję  mu to daje. Po części z naiwności, po części z ogromnej wiary w danie, które przecież robił od kilkunastu już lat, nie brał zupełnie pod uwagę, że Noxowi mogłoby zwyczajnie nie smakować. Niewielu rzeczy był tak pewien, jak swojego ciasta na pierogi, które zawsze wyrabiał ręcznie, nie śmiąc nawet myśleć o tym, jak błyskawicznie dziadkowie by go wydziedziczyli, gdyby skalał ten przepis magią. Jak powtarza jego babcia, co jest zrobione z miłością - jest zrobione dobrze, a tę zasadę z kuchni Sky rozciąga na każdy inny aspekt swojego życia. Czasem z marnym skutkiem.
- No nie wiem, wszystkie rysunki chyba są ważne - powiedział niepewnie, zbierając opuszkiem palca kilka zagubionych kryształków cukru z okolic swojego kubka, wzrokiem wyznaczając ścieżkę do kolejnych - Mogły się przydać. Chociażby do inspiracji na coś nowego. Tak myślę… Że mogłyby mieć wpływ, tak ja ja czasami mam jakiś urwany przepis i go potem włączam w inny, czy nagle mnie olśni jak go jakoś napisać od nowa - kontynuował, po czym wzruszył ramionami, bezwiednie opierając palec o usta, by zebrać stamtąd wszystkie zebrane kryształki. Uniósł na niego wzrok, nie mogąc nie uśmiechnąć się na ten komentarz i podpił nieco kawy, opierając stopę na wierchu tej należącej do Mefisto. Skutecznie ignorował fakt, jak żałośnie się czuł z tą swoją potrzebą ciągłego kontaktu, jak lgnął do chłopaka wciąż i wciąż, nie analizując, jak jednostronne jest to klejenie się, a po prostu biorąc choćby namiastkę tego, czego potrzebował, by czuć się spokojniej. Przekręcił głowę lekko w bok, a nawet brew drgnęła mu mimowolnie w niemym pytaniu, nie za bardzo rozumiejąc do czego ta passa ma się odnosić i na ile ironicznie miała wybrzmieć. Zaraz jednak uspokoił się tym, w jaki sposób Mef o tym mówił i uśmiechnął się, opierając policzek o dłoń, mimowolnie ocieplając spojrzenie ulokowane na zielonych oczach, gdy słuchał o planach Ślizgona, nagle wyrwany z tego stanu niespodziewanym pytaniem. Mruknął w zamyśleniu, z uporem próbując przywołać cień wspomnienia do życia, pochwcić go za dłoń i przyciągnać ku sobie, by przyjrzeć się bliżej i znaleźć odpowiednie słowa, które pozwoliłyby zwięźle nakreślić jego punkt patrzenia.  - “Znam” chyba wszystkich Puchonów, a zwłaszcza Puchonki, ale gdy się zna wszystkich, to tak jakby się nie znało nikogo - zaczął ostrożnie, przesuwając dłonią po uchu kubka równie powolnie, jak nakreślał słowa. - Nie dało się jej nie znać, zresztą byliśmy na tym samym roku. To głupie ale... - kontynuował, urywając na chwilę, dając kącikom ust poruszyć się w bladym uśmiechu - Akurat jak zaczęła nam niknąć, to Flora przeniosła się do Hogwartu i na początku… zawsze gdy ją widziałem, miałem wrażenie, jakbym rozmawiał z Lilą - Wzruszył lekko ramionami, jakby sam siebie chciał przekonać, że wcale nie próbował łapać w ten sposób równowagi, nie chcąc tracić żadnej puchoniej duszy spod swoich skrzydeł - Nie znałem jej wcale za dobrze, ale po prostu… miały coś wspólnego. Gorący temperament pod przykrywką uroczej buzi i te oczy lunaballi na widok moich ciastek - ciągnął dalej, teraz już wyraźnie mając obraz dziewczyny przed oczami, choć wcale nie z tych dni, gdy pojawiała się wyrywkowo w szkole, a z czasów, gdy ze śmiechem pół żartem pół serio targowała się o miejsce przy kominku z innymi Puchonkami - Z pewnością by się zaprzyjaźniły, a nawet nie miały szans się poznać, ale... może to tylko złudne wrażenie. Flora jest dla mnie jak siostra, więc może dlatego Lilkę wspominam też z takim... ciepłem - dokończył, przegryzając wargę w zamyśleniu, pozerkując na swoje odbicie w czarnym płynie, drugą stopą odszukując nogi Ślizgona w instynktownej próbie odreagowania mniej przyjemnych tematów. Zdecydowanie gorzej radził sobie z utrzymaniem pozytywnych wspomnień, gdy mowa była o śmierci, niż robił to Mefisto. Dla niego śmierć zawsze była czymś obecnym w jego życiu, a jednak nigdy nie czymś w pełni uświadomiony, naocznym, ralnym - była przede wszystkim b r a k i e m. Dlatego też westchnął i oparł usta o dłoń, dopiero teraz zdając sobie sprawę, że posłusznie odpowiedział na pytanie, dając się przez nie całkowicie pochłonąć, a nawet nie zastanowił się nad tym, skąd się wzięło. Zmarszczył brwi, próbując sobie przypomnieć a propos czego rozmowa zeszła na postać Lilith i dopiero teraz połączył ją z  postacią znajomo wyglądającej dziewczyny ze zdjęć, której nie poświęcił nawet sekundy uwagi, zbyt skupiony na przyglądaniu się różnicom w ilościach tatuaży Mefisto.
- Była Twoją dziewczyną czy coś w tym stylu? - strzelił niewyraźnie, przez ledwo odrywającą się od ust dłoń i złapał się uporczywie zieleni przed sobą, czując nieprzyjemne ściśnięcie w żołądku. Ścisk samolubnej bezczelności, walka lęku o to, że znów to sobie robi, niemal czując, jak ciało spina mu się gotowe do wycofania się i błagania Flory, by go powstrzymała, by nie pozwoliła mu w to brnąć, bo przecież znów będzie tak samo. Znów się spóźnił. Znów mógł być tym drugim, trzecim czy czwartym, ale zdecydowanie nigdy nie awansując na pierwszego. Jak w ogóle miałby konkurować z wyidealizowanym obrazem zmarłej Puchonki, która i za życia zdawała się bliska ideału? W jakim innym sensie mogłaby być Ślizgonowi na tyle bliską, by wciąż trzymać jej zdjęcie przy łóżku?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 15:45;

- To zależy - mruknął, ze zrozumieniem kiwając głową nad słowami Skylera. Z twórczością chyba zawsze tak było, że potrafiła zupełnie niespodziewanie rozwinąć skrzydła, chociaż początkowo wyglądała jak żałosny nielot. Mefisto odszukał w pamięci rozmazane lepkim cukrem obrazy, nierównomiernie porozkładane po pogniecionych kartkach, bo wcześniej chyba nawet nieszczególnie przejmował się tym, co na nich było. Miał tendencję do bazgrania zupełnie odruchowo, zatem jeśli coś nie było powiązane z pracą, mogło zahaczać o symbole czy rysunki prosto z wilkołaczej pamięci. - Czasami to jest nic. Czasami mają mnie natchnąć tylko w danej chwili. A czasami są nieudaną próbą, której nie chce mi się pokierować do kosza. - Nawet jeśli same "dzieła" nie niosły żadnej większej wartości, to zyskały ją w momencie zetknięcia z watą cukrową. Od tamtej pory miały nosić wspomnienie jednego konkretnego wieczoru; nawet jeśli ślady ołówka nie przekazywały niczego konkretnego, waga samych obiektów wzrosła.
Uśmiech nareszcie wykwitł na twarzy Mefisto, spodziewając się już, że jeśli się znali to tylko w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Drgnął tylko niespokojnie przy wzmiance o tym, że "zaczęła nam niknąć", może w jakimś irracjonalnym odczuciu zazdrości pragnąc zaznaczyć, że ona wcale nie niknęła im, tylko jemu. Przemilczał to uparcie, zatapiając się w innych słowach chłopaka i nie dowierzając ciepłu, które rozlało się po jego ciele. Dopiero porównywanie do siostry Flory, a poniekąd również też Lilith, przypomniało Noxowi jak perfekcyjnie Sky dobierał dzisiaj słowa. Wzruszenie ścisnęło go za gardło i potrzebował jeszcze chwili, podczas której opuścił swoje rozczulone spojrzenie. Ile by dał, żeby jeszcze raz ponarzekać na ilość wyjadanych przez Lilę słodyczy. Żeby jeszcze raz wyśmiać jej marne oceny z Opieki Nad Magicznymi Stworzeniami. Żeby jeszcze raz paść ofiarą jej nieznośnej energiczności, tchniętej bolesną dla niej nudą. Żeby jeszcze raz odgonić spojrzeniem jakiegoś wpatrującego się w nią zbyt długo chłopaka. Żeby jeszcze raz złapać ją na korytarzu i pochwycić w ramiona. Żeby jeszcze raz móc się zezłościć, ucieszyć, zasmucić, zrobić cokolwiek w jej towarzystwie.
- Och, jest jedną z najważniejszych osób w moim życiu - przyznał, kładąc wyraźny nacisk na czas teraźniejszy, bo to jedno nie mogło się zmienić. Nigdy. Mefisto pochylił się lekko nad stołem i przechwycił dłoń Skylera, odciągając ją od jego twarzy i przyciągając do swojej. Sam chciał musnąć wargami opuszki jego palców, wyczuwając w tym pytaniu coś, co musiał czym prędzej sprostować. - Lila to moja biologiczna siostra. Rodzice... nie mieli wtedy możliwości, żeby się nami zajmować. Samym mną zresztą też, ale... - opuścił dłoń chłopaka, dalej ją trzymając i teraz tylko gładząc jej wierzch kciukiem. - Chcieli dać Lilith szansę na coś lepszego... Znajomi ją adoptowali, więc też zawsze byliśmy blisko. - O nic nie dbał tak, jak o relację z Lilą. Desperacko, walcząc do ostatniej chwili, robiąc wszystko, byle tylko jej nie stracić. Byle tylko nazywała go bratem, a on ją siostrą. - Jak normalnie nie robię zbyt wielu zdjęć, tak z nią mam całe setki. Wiecznie przyklejona do aparatu fotograficznego... - Zaśmiał się krótko, z żalem powoli wychodzącym na wierzch. - Przepraszam, ja... uwielbiam o niej słuchać. Uwielbiam ją.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 23:16;

Łatwiej byłoby czekać na odpowiedź z wzrokiem wbitym w jakikolwiek inny punt, niż oczy Mefisto, a jednak uczepił się ich i nie potrafił tego uścisku poluźnić, badając smutek błyszczący w zieleni, ale też drżenie przykrywających go częściowo powiek czy układu, w jaki ustawiały się brwi. Już w swojej głowie przytaknął sobie pewnie i przyklepał ten scenariusz jako jedyny prawdopodobny, powoli zsuwając dłoń ze stołu, byle przycisnąć ją pod mostkiem. Przecież wiedział, że nie był dobry moment, na wpadanie w panikę i choćby miał przestać oddychać zupełnie, to nie pozwoli, by oddech choć odrobinę przyspieszył. Czy było cokolwiek bardziej żałosnego i samolubnego, od tego, że myślał teraz o sobie, o czymś tak nieistotnym jak kolejny zawód miłosny (a przecież ledwo tylko zdążył pomyśleć, że nie musi wcale hamować zaangażowania!), gdy mówili teraz o śmierci kogoś dla Mefisto ważnego, a przy tym kogoś, kogo nie potrafiłby nienawidzić choćby najmdlejszym ze wspomnień. To nie był Makaroniarz, którego mógłby winić za cokolwiek, ani Swansea czy ćwierćolbrzym, którzy z samego założenia odebrali mu jakiekolwiek szanse. I choć sam już sobie odpowiedział, to przecież nie mógł nic z tym zrobić, a co gorsza, uświadomił już sobie, że wcale nie będzie w stanie poprosić Flory o pomoc, a jak ostatni tchórz i to zatai przed nią, nie potrafiąc już teraz odpuścić sobie Mefisto, gdy zasmakował go tak różnorodnie podanego, wcale nie chcąc przestać go dalej poznawać. I słysząc odpowiedź, która brutalnie uświadamiała go o aktualności jego obaw, potrafił tylko uśmiechnąć się smutno ze zrozumieniem, tak jak uśmiechnąć się można do osoby, która nie pogodziła się jeszcze ze stratą. Nawet nie wiedział, w którym momencie wzrok opadł mu w dół, unosząc się dopiero, gdy poczuł jak traci dłoń pod brodą, prostując się nieco, by ułatwić Mefisto poprowadzenie jej gdzie tylko by sobie zamarzył. W pierwszej chwili zmarszczył brwi w skupieniu, nie potrafiąc wyjść z opcji, którą zdążył sobie tak szybko ułożyć w głowie, dopiero po chwili unosząc je w żalu - nad Lilką, nad Mefem, nad własną głupotą i samolubnością.
- Jest cudowna - przytaknął cicho, nieco zachrypniętym od wciąż ściśniętego gardła głosem, podłapując używany przez niego czas teraźniejszy i przełknął ślinę, powoli splatając palce ich dłoni razem, zastanawiając się co mógłby powiedzieć, skoro zwyczajnie nie rozumiał. Nie miał wspomnień z mamą, by wiedzieć jakie to uczucie móc ją wspominać jako osobę, a nie tylko rolę, którą powinna pełnić i którą w jego wyobraźni pełniłaby perfekcyjnie, nieskalana żadną wadą, wyidealizowana w ten sposób, w jaki trzylatek może postrzegać własną matkę. Odciągnął dłoń od brzucha, uspokojony nie tylko kontaktem, ale i odciągnięciem myśli od samolubnego kierunku, skupiając się na Noxie. - Kiedyś w trzeciej klasie pokłóciliśmy się o pracę domową i powiedziała mi, że Ceinwedd jest ze mną tylko dla babeczek cynamonowych - zaczął, przechylając nieco głowę, pozwalając jednemu z kącików ust unieść się ku górze i odchrząknął poważnie, próbując jakoś spełnić słowa świadczące o tym, że Mefisto lubi o siostrze słuchać - I potem dopiero w czwartej pogodziliśmy się nad kociołkiem z eliksirem neonu, ratując jej ocenę roczną u Sanford i... - urwał, nerwowo przegryzając wargę, by nie kończyć tego zdania o słowa "zmarnowałem ten czas, nie potrafiąc przeprosić od razu". Ścisnął mocniej dłoń Mefisto i przesunął kciukiem wzdłuż jego palca wskazującego, badając w szczególności jedno miejsce, w którym wyczuł drobną nierówność blizny. - Chcesz wypić kawę na balkonie? Albo u mnie w pokoju - zaproponował, czując, że albo musi wyjść zapalić, albo ułożyć się chociaż wygodniej, niż pozwalało na to drobne kuchenne krzesło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyCzw 2 Kwi 2020 - 23:45;

Pewnie postarałby się uspokoić Skylera szybciej, gdyby tylko wiedział co siedzi mu w głowie. Ale Mefistofeles w rzeczywistości o legilimencji mógł jedynie pomarzyć, zasługę na swoje trafione pomysły przypisując jedynie intuicji. I teraz też miał wrażenie, że coś jest na rzeczy, ale tego też spodziewał się w momencie, w którym przytoczył do rozmowy temat zmarłej Puchonki. Był niemal pewny, że Sky znał Lilę i też dlatego tak ciekawie dopytał, nie zaczynając od rozwodzenia się o jej osobie samemu. Przeprosił szczerze, doskonale wiedząc, że ktoś może nie mieć ochoty na rozmowę na te tematy, a nim kierowało nic innego jak egoizm.
Parsknął cicho, nie mogąc się powstrzymać.
- Cudowna? Nieznośna - poprawił go, choć gdyby Sky zaczął od tego określenia, pewnie nie spotkałby się ze zbyt dużą przychylnością ze strony wilkołaka. Mogły mijać całe lata, ale on uparcie nie chciał odpuścić swojej niepotrzebnej już nadopiekuńczości. Cmoknął lekko z dezaprobatą, kiedy słowa Puchona jedynie potwierdziły jego własne; nie ukrywał też uśmiechu, w którym mogło zawrzeć się trochę wdzięczności. - Nieznośna. - Powtórzył, w tę jedną wypowiedź wkładając całe swoje pragnienie, by jednak zostać zmuszonym do znoszenia jej. - Wiecznie mi tylko dolewała żelu usztywniającego do szamponu, żeby nie kręciły mi się włosy, bo zazdrościła loczków. - Przewrócił oczami, niemal słysząc swoje własne poddenerwowane krzyki i jej piękny, dźwięczny śmiech. - Nie wspominając już o tym, że mając trzy wilkołaki w rodzinie, dalej potrafiła zadawać w tym temacie wybitnie idiotyczne pytania... - A potem już tylko mruknął z subtelną aprobatą, podciągając się do pionu. Nie puścił ręki Skylera, prędzej tylko przyciągając go do siebie naokoło stolika, żeby mogli przejść do drugiego pomieszczenia krok w krok.
- Jakkolwiek kuszący nie byłby balkon, nie mogę odmówić możliwości zobaczenia twojej sypialni - poinformował go zupełnie niewinnie, samemu prowadząc się we wcześniej wskazanym kierunku. Przystanął jeszcze tylko na progu i pochylił się nad Schuesterem. - Dziękuję - szepnął mu w usta, kradnąc jeszcze jeden drobny pocałunek, zanim nie wkroczył z zaciekawieniem do nieznanego sobie otoczenia.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 1:55;

Wzrok jeszcze trochę niepewnie błądził mu po twarzy Wilkołaka, a on sam mimochodem zastanawiał się jak odnaleźć pewność siebie, którą zgubił podczas zaledwie kilku sekund milczenia. Najbardziej jednak irytowała go ta niepewność w sobie, niewiedza jaką decyzję powinien podjąć, w którą stronę iść. W jednej sekundzie już układał w głowie list do Flory, w drugiej był pewien, że absolutnie wycofać się nie może; w jednej był pewien, że dobrze rozumie intencje Mefisto, a w drugiej miał wrażenie, że gdy tylko opuści gardę, to zaraz okaże się, że jakimś cudem z tego, który nie chciał się angażować, znów stanie się tym, który wybiegnie w relacji zdecydowanie zbyt daleko. A jednak trudno było się dystansować, widząc ile ciepła ma w sobie Nox i dobrze pamiętając do jakiej temperatury potrafi się to ciepło nagrzać, gdy tematy tylko lekko zbaczały te nieco bliższe łazienkowym łóżkowym. Dlatego mimowolnie odwzajemniał jego uśmiech, wyłapywał spojrzenia i słuchał całym sobą, próbując spamiętać każde słowo, by móc później powracać do tej rozmowy w pamięci i analizować od nowa podane informacje. Nie potrafił myśleć szybko, ani pospiesznie wyciągać trafnych wniosków (chociaż akurat w tym wypadku dodatkowy czas wcale niczego nie poprawiał), ale mógł dać mu uwagę, mimiką udowadniając, że żadne słowo nie zostało przez niego pominięte.
- Ostrzegam, że tutaj jest ładniej - mruknął nieco zestresowany myślą wprowadzenia nowej osoby do miejsca, które mimo jego gościnności, jednak było dość dobrze strzeżone, chcąc tymi słowami nastawić Mefisto na zmianę wystroju. Właściwie stać by go było na nowsze meble, mógłby poprosić Florę czy Yuuko o pomoc w dodaniu kilku dekoracji, ale zwyczajnie szkoda było mu na to pieniędzy. Gdyby nie upartość Jerrego, to prawdopodobnie spałby na materacu bez ramy łóżka, a i tak udało mu się jakoś uniknąć kupna szafy, całkiem zadowolony z wieszaka. W końcu nie po to kisił się w niej kilkanaście lat, by teraz mieć cokolwiek do ukrycia. Wymanewrował wyćwiczony przy kelnerowaniu chwyt, by jedną ręką uporać się z odstawieniem talerza do zlewu, jednocześnie zabierając swój kubek i pozerkując wymownie, by Ślizgon nie zapomniał o własnym. Przysunął się do niego mimowolnie z lekkim uśmiechem przyjmując ten przedprogowy pocałunek, chcąc w tym widzieć zapewnienie, że nie zwiał by mu teraz nawet wtedy, gdyby miał za chwilę wkroczyć do najdziwniejszego pokoju w całej Anglii, choć... czego właściwie mógłby się spodziewać po kimś tak zwyczajnym jak Skyler? Prędzej to sam Schuester mógłby natknąć się na jakiś pokój zabaw w domu Mefisto.
Nie był pewien za co dostał podziękowania - czy za zaproszenie do mieszkania, czy do pokoju, czy za jedzenie, czy za kawę, czy za którykolwiek fragment rozmowy, ale nie za bardzo potrafił zapytać, więc po prostu pociągnął go za dłoń do środka, nie zamykając drzwi do końca, by nie prowokować ich tą intymnością. Zdecydowanie nie zależało mu na tym, by dać Mefisto czas na rozejrzenie się, więc od razu pociągnął go dalej, aż na łóżko, by tam mogli usiąść wygodniej. Odstawił swój kubek na parapet, uwolnioną w ten sposób dłonią sięgając do włosów Ślizgona, pozwalając palcom przebić się przez ich ład, powolnie przeczesując je tuż przy skórze od skroni po sam kark.
- To gdzie są te lo... - zaczął cichym pomrukiem, pochylając się już do pocałunku, gdy urwał nagle przez intruza gwałtownie wskakującego spomiędzy zawieszonych przy łóżku ubrań, prosto na pościel koło jego uda. Westchnął cicho, przesuwając dłoń z karku po umięśnionym ramieniu i nieco rozbawiony przesunął językiem po tylnych zębach. - Mef, oto Uzzy - zapowiedział teatralnie poważnym tonem, przyglądając się jak kot zupełnie go ignoruje i drobnymi łapkami wydeptuje ślady w pościeli, lgnąc prosto do ręki Noxa. - Uzzy, widzę, że sam już poznałeś Mefa - dokończył, całkiem poważnie rozważając rozegranie tutaj sceny zazdrości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 3:17;

Wielu prac się w życiu podjął, ale mimo wszystko kelnerowanie nie weszło Mefistofelesowi zbytnio w krew, wobec czego musiał na chwilę pożegnać się z kubkiem, by grzecznie podążyć śladem swojego gospodarza i zadbać o czystość w jego mieszkaniu. Dopiero potem wrócił do kawy, do kierowania Skylerem i do czujnego przesuwania spojrzeniem po pomieszczeniu, by się z nim na teraz pożegnać. Automatycznie zaintrygowało go ostrzeżenie chłopaka, przez które zaczął zastanawiać się o co dokładniej może chodzić. Mefisto nie miał zbyt dużych wymagań, jakiś czas mieszkając w starym mugolskim vanie; jak mogło wyglądać coś gorzej? Coś dobrego, czym zajmował się tak ciepły czarodziej?
I nawet jeśli Sky chciał odciągnąć jego uwagę od podziwiania wnętrza sypialni, Nox nie zamierzał mu w tym pomagać. Zwłaszcza, że mógł skorzystać z niemal odruchowego odwzorowywania ruchów chłopaka, siadając z nim na łóżku i pozbywając się z ręki kubka. Ciekawym spojrzeniem przesuwał po tym, po czym tylko mógł, nie rozumiejąc zmartwienia chłopaka i pragnąc już przekazać mu, że pokój jak pokój - może nieco skromny, ale czy Mefisto mógł wypowiadać się na temat ilości porozstawianych po kątach szparagałów? Nie było mu dane się odezwać, jeszcze nie teraz, bo sam się rozproszył w równym stopniu, co Skyler.
- Czy to test? Mam teraz powiedzieć, kto jest najpiękniejszy w tym pokoju? - Zapytał, błyskawicznie zmieniając ton głosu na delikatniejszy, jak gdyby pragnął nim dorównać do miękkości sierści zbliżającego się do niego kociska. Dał się obwąchać i zaraz sam uległ wyraźnie potrzebnym pieszczotom, może na chwilę zapominając o obecności prefekta, czując obowiązek podarowania Uzzy'emu solidnej dawki atencji. - Za mało tulenia? I bardzo dobrze, może Sky zachowuje to dla mnie... - Zgarnął kota na ręce, czule przemykając palcami po futerku i nawet nie walcząc z tym, że nie potrafił obok zwierzęcia przejść (przesiedzieć?) obojętnie.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 3:45;

Wygiął usta, zdecydowanie niezadowolony z tego, że znalazł się na szarym końcu w topliście pod względem atrakcyjności obecnych w pokoju bestii i odchylił się nieco w tył, sięgając po kubek z kawą, byle zająć czymś ręce.
- Jeżeli test opiera się na jednym pytaniu, to chyba powinno być nieco mniej oczywiste - mruknął, próbując w tym wszystkim nie brzmieć jak obrażone dziecko, które wykluczono z zabawy i przesuwając wzrokiem po widoku, który zdecydowanie był dla niego aktualnie najatrakcyjniejszym nie tylko w pokoju, ale prawdopodobnie w całej Europie. Zdradę Uzzego potrafił przeboleć, w końcu był świadomy tego, że kot umykał od niego, gdy tylko Jerry wracał do mieszkania, a jednak przyzwyczajony był do myśli, że gdy jest już w tym łóżku, to właśnie jemu jest dane odczuwać na sobie to przyjemnie miękkie ciepło.
- Myślisz, że wyczerpałem już limit swoich ślepych strzałów do rozmów czy coś jeszcze zostało? - zapytał, pozerkując na niego i zaraz zasłonił się kubkiem, upijając kilka łyków. Oparł się barkami o ścianę i zgiął jedną nogę w kolanie, by oprzeć o nie uśmiechnięte naczynko, przez chwilę bujając nim lekko w poszukiwaniu celu dla swojego ciała. Poruszył ustami, próbując znaleźć jakiś nowy, całkiem neutralny temat, ale zaraz tylko przegryzł wargę, widząc jak wytatuowane dłonie rozpieszczają Uzzego i nie mogąc zaprotestować, że to jemu należy się uwaga, skoro posmakował jej już wcześniej, wyczekując cierpliwie kolejnej okazji. Zaklął w końcu pod nosem i odstawił kubek znów na parapet, całkiem już poddając się tej irracjonalnej zazdrości i uniósł się na kolanach, by pochwycić twarz Mefisto w dłonie, kierując ją ku sobie.
- Mam Ci wejść na kolana i mruczeć? - spytał, mimowolnie ściągając brwi w niecierpliwej irytacji o swój brak należytej atencji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 4:08;

- Hm? Daj spokój, Uzzy się stara… - Rzucił tylko w odpowiedzi, nieszczególnie unosząc wzrok na Sky’a, bo przecież planował jedynie słownie podrzucić mu drobny komplement. Nie wziął pod uwagę zazdrości o kota i odgórnie założył, że należy mu się - i głównemu winowajcy tak samo - jakaś minutka zachwytu nad wzajemną obecnością. W końcu trzeba było zadbać o to, żeby zostać dobrze odebranym. Mefisto starałby się być miłym dla współlokatora Skylera, więc to samo musiał zastosować w stosunku do jego pupila… W zdecydowanie zmienionej wersji, ale wciąż skupiającej się na byciu miłym.
- Wierzę w ciebie… - Kwestia czasu, aż wpadną na kolejny niebezpieczny temat, który zabije atmosferę. Nox nie wątpił, że w jego przypadku nie jest to takie trudne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę dzisiejsze wyczucie Puchona. Sam też miał pokusić się o znalezienie jakichś odpowiednich słów, ale przeszkodziło mu w tym mruknięcie i rozanielone spojrzenie; z zastygniętym na ustach półuśmiechem dopieszczał małego przytulaka, na Sky’a zerkając dopiero wtedy, kiedy w pomieszczeniu wybrzmiało ciche przekleństwo. Uśmiechnął się tylko szerzej, powoli opuszczając kota i w końcu wypuszczając go obok, gdzieś w okolicach poduszki. Jedna z dłoni jeszcze odruchowo pogłaskała kilkukrotnie Uzzy’ego, oswajając go z nagłą utratą bliskości, ale sam wzrok wilkołaka był już zawieszony na krystalicznych tęczówkach prefekta Hufflepuffu.
- Poproszę - potaknął, nie mogąc się powstrzymać od skubnięcia zębami kolczyka w swojej wardze. Uwolnione ręce nareszcie pomknęły do Schuestera, by palce tęsknie przemknęły po jego bokach. - Chociaż nie wiem, czy nie wolałbym jednak od ciebie krzyku… - Wychylał się już do pocałunku, by tylko owiać drżącym oddechem puchonie wargi. - Sky, czy ty jesteś zazdrosny o kota? - Merlinie, jak trudne było zawalczenie z niemal bolesną chęcią parsknięcia śmiechem.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 10:43;

Roszczeniowa determinacja strzelała iskrami z jego oczu, celując prosto w głęboką, jak na złość zadowoloną z siebie zieleń i dłonie z policzków spadły na ramiona, gdy z obrażoną miną, próbującą ukryć swój triumf nad kocim kusicielem, przestawiał się tak, by wciąż wsparty na kolanach patrzeć z góry na Mefisto - z tym wyjątkiem, że teraz uda Ślizgona zamknięte były pomiędzy puchonimi kolanami. Zawiesił spojrzenie na jego ustach, chcąc tęsknie przyjrzeć się tej zabawie kolczykiem i nie odrywając od nich wzroku uśmiechnął się, na niemal fantasmagoryjne wspomnienie krzyku, który sprezentował mu na zwieńczenie ich randki Mefisto.
- Ambitne plany - mruknął, przysuwają się do niego bliżej, by móc opaść w dół i dopiero teraz faktycznie usiąść na jego udach, kolanami zamykając biodra, jakby ujarzmiał dzikie zwierzę, które choć teraz było spokojnie wręcz bierne, to jednak w teorii wciąż gotowe do szarży. I pod wpływem tej uspokajającej bliskości, naturalnego dla niego rozwiązywania wszelkich problemów, zupełnie zdążył już zapomnieć o co jeszcze przed chwilą gniewnie ściągał brwi, teraz zwyczajnie skupiając się na cieple dłoni na bokach, przyjemnie znanemu już zapachowi skóry Noxa, zmieszanej z produktami przez niego używanymi i nawet rozbawione spojrzenie jedynie mile łaskotało go w żołądku. Wygiął się, gotów do pocałunku, zamiast miękkich warg, natrafiając na jeszcze miększe słowa i zaraz odsunął się w tył z cichym prychnięciem teatralnego oburzenia, które miało ratować resztki jego dumy.
- Nie. Bezczelny jesteś - odezwał się, choć gdzieś tam zagrała już rozbawiona nuta, gdy zastanowił się, który to już raz mu to mówi i od razu, niemal już tradycyjnie, dłonią zasłonił mu oczy, nie chcąc czuć na sobie tego spojrzenia pełnego satysfakcji. Zawiesił wzrok na jego ustach i postanowił zawalczyć z pokusą, odmawiając sobie pocałunku, by pokazać Ślizgonowi, że wcale nie powinien czuć się AŻ TAK pewnie, a jednak zanim się zorientował, to rozchylał już usta Mefisto swoimi, kompletnie zapominając się w pogłębiających pocałunek ruchach, nie do końca zdając sobie sprawę z tego, że obie dłonie zsunęły mu się już na tors chłopaka, póki nie wykorzystał ich do przymusowego odsunięcia się z obiecanym wcześniej pomrukiem. - Może - dodał ciszej, wykręcając głowę w bok, by spojrzeć jak rozbudzony na dobre Uzzy bawi się frędzlem od puchońskiego koca pościelonego na łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 12:33;

Nie zatęsknił za kotem, chociaż miękkość jego sierści czuł jeszcze przez chwilę pod palcami. Nie mógł zatęsknić, pozwalając swojej uwadze na szybkie przejście w pełni na Skylera; ten zaś perfekcyjnie to wykorzystywał, spełniając prośbę Mefisto przynajmniej częściowo. I teraz też było łatwiej na zaczepianie palcami o materiał zbędnych ubrań, zakrywających ciało Puchona.
- Ale nie protestujesz… - zauważył, bo zachowanie Sky’a mogło prędzej wskazywać na zgodę. A może po prostu rzeczywiście odezwały się w wilkołaku ambicje, tak chętnie kojarzone z wychowankami domu Slytherina? Nie było tak łatwo uciec od zieleni - ani tej na znienawidzonym przez Noxa herbie, ani tej zamkniętej w jego pewnym spojrzeniu. Skrzywił się lekko, w akcie dezaprobaty na to jawne (oby) kłamstwo, zaraz chętnie wtulając twarz w zakrywającą mu oczy dłoń. Nie zdążył jeszcze zamarzyć o pocałunku, a już go dostawał, samemu doprowadzając do kolejnego i chwilę gubiąc się w tej przyjemnej przepychance. Mniej podobało mu się odepchnięcie, na które sapnął cicho z żalem, zaraz przywołując na twarz uśmiech. - Nie? Może? - Jakim cudem chłopak nie zdawał sobie sprawy z tego, że nawet tak irracjonalna zazdrość może wypaść piekielnie pociągająco? Schuester nie potrzebował wcale żadnej pomocy, ale Mefisto zawiesił się na poczuciu, że jest chciany… Przynajmniej tu i teraz, w obliczu puchoniego ograniczonego wyboru. I to wystarczyło, żeby ze zniecierpliwieniem sięgnął po więcej, jednym krótkim zerknięciem kontrolując bawiącego się kota. Potem przytrzymywał już Sky’a mocno przy sobie, wyskakując wprzód i korzystając z własnej masy, by przygwoździć go do materaca.
- Na pewno tylko kawa? - Dopytał, jedną dłonią sunąc już w dół, chcąc sprawdzić przez materiał na ile odpowiadać miał umysł chłopaka, a na ile jego ciało.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 16:02;

Mięśnie podrygiwały mu w krótkich spięciach niecierpliwości, dopominając się o to, by jednak przestał je kontrolować i zaczął reagować instynktownie. Może na krótką chwilę biodra przysunęły się nieco za blisko, uda ścisnęły o sekundę za długo, a palce za mało subtelnie przesuwały się po mięśniach na barkach Mefisto, ale przecież starał się całym sobą nie prowokować ani siebie, ani Wilkołaka. Przecież gdyby na tym mu zależało, to z pewnością, przynajmniej na tym etapie ich znajomości, zabrałby się do tego w bardziej zdecydowany sposób, niepozostawiający żadnych wątpliwości co do jego zamiarów.
- Nie chcę - mruknął przeciągle, wibrująco od niewypowiedzianych chęci, jako odpowiedź niezwykle nietrafna, wprowadzająca tylko niepotrzebną dwuznaczność. Nie chciał protestować, ani się hamować, nie miał sił, ani ochoty, chciał zwyczajnie poddać się wszystkiemu, co tylko temu gorącemu Wilkołakowi by przyszło na myśl. A jednak gdzieś z tyłu głowy chciał, by wybrzmiało to jako odmowa krzyku, głośniejszego jęku  czy choćby zbyt długiego pomruku. To nie on z ich dwójki miał być głośny, on miał wywoływać, słuchać, zapamiętywać i zdecydowanie nie zagłuszać żadnego dźwięku wyrwanego z gardła Mefisto. Chciał wyraźnie słyszeć to zapewnienie, że zmierza w dobrym kierunku. Rozchylał już wargi, po części gotów przyznać się do zazdrości, po części chcąc wrócić do miękkich ust, znajomego smaku i twardości kolczyka, ale zamiast tego musiał przytrzymać się ramion Ślizgona podczas zmiany pozycji. Uśmiechnął się lekko na myśl, że już nie spina się tak, podczas tych narzuconych zmian, odnajdując w tym przyjemność, gdy tylko nauczył się nie irytować dzielącą ich różnicą we wzroście i masie, odbijającej się również na sile. Dłoń drgnęła mu w odruchu rozsądku, by powstrzymać rękę Mefisto, ale szybko zgasił ten przejaw zdroworozsądkowości i zamiast tego pozwolił mu sięgnąć do odpowiedzi, jako komentarz dodając przygryzienie wargi i złapanie zieleni intensywnym spojrzeniem.
Chciał zdecydowanie więcej, niż tylko kawę.
- Na pewno nie tak - wymruczał, odrywając dół pleców od materaca, unosząc płynnie biodra ku górze, zaraz i tak opadając w dół, by przypadkiem Ślizgona zbytnio do tego układu sił nie zachęcać, spokojniejszy na myśl odwrotnego ułożenia ich nóg. Wyciągał już szyję, chcąc unieść się nieco do pocałunku, gdy drobny łepek załasił się w okolicach jego ucha, przypominając o sobie brutalnie i wytrącając go z tego stanu odrealnienia. Zaklął przymykając oczy, ale zacisnął palce mocniej, zatapiając je w materiale ubrania po bokach Mefisto, nie chcąc tracić ani odrobiny tego ciepła, nie potrafiąc go sobie odmówić, a jednak ze świadomością, że będzie musiał. - Tylko kawa - szepnął, przekonując sam siebie, jednocześnie wykręcając głowę, by potrzeć policzkiem o miękką kocią sierść, w próbie chociaż minimalnego skupienia na czymkolwiek innym od przyjemnego ciężaru ślizgońskiego ciała. - Ale zostańmy tak na chwilę - poprosił ledwie słyszalnie, jedną dłonią już wędrując do spragnionego atencji kota, a drugą przyciągając Mefisto za kark, by zaspokoić własną potrzebę atencji, wielokrotnie przerastającą tę kocią, powolnym pocałunkiem chcąc udowodnić sobie, że będzie w stanie na tym poprzestać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 17:21;

O ironio, jednym z większych problemów Mefisto mogła być jego zmienność. Sam z taką łatwością przeskakiwał pomiędzy rolami, dopasowując się do konkretnych osób i ich preferencji (albo opcji!), że na dłuższą metę mógł zapominać o tym jak inni na to spoglądali. Nie było dla niego niczym nienaturalnym subtelne przejęcie inicjatywy i wprowadzenie zmian w ich układ sił. Nieważne jak dobrze mu było, zupełnie odruchowo sięgał po "coś innego", dostrzegając swój błąd dopiero wtedy, kiedy wyraźnie dostawał po łapach. Tym razem nie było nawet tak źle, bo Skyler nie zawalczył, grzecznie leżąc na materacu... z biodrami mniej grzecznie mknącymi ku górze, jak gdyby chciał dodatkowo potorturować już chętnego do zabawy wilkołaka. A to przecież palce Mefisto miały kusić, nie tak subtelnymi ruchami czekając na aprobatę bądź odmowę.
Dostał to drugie, od razu płynnie przesuwając dłoń na skylerowe biodro. Cóż, spodziewał się takiej reakcji, chociaż bardzo chciał jej Schuestera pozbawić; mimo wszystko zaśmiał się cicho na widok kota, który ani myślał dać im odrobinę prywatności. Mefisto podparł się mocniej o materac, poprawiając się tak, by ich nogi się przeplatały. Teraz wygodniej było mu położyć się, w połowie na łóżku i w połowie na Skylerze, z głową chętnie wykręconą do pocałunków. Nie chciał się odsuwać, niezrażony odmówioną mu nagrodą i za wystarczające docenienie uznając te niewinne pieszczoty.
- A jednak mnie zdradzasz - mruknął, zsuwając się nieco i opierając policzek o ramię prefekta, z obojczykiem lekko wbijającym się w kącik ust. Z tej perspektywy dobrze widział głaszczącą syjama rękę , może właśnie przez to nawiązując do swojego wcześniej wspomnianego monopolu na Sky'owe czułości. - Czemu pierogi? - Głupia myśl, zupełnie luźna i niepowiązana z żadną prowadzoną wcześniej rozmową. Może to ciepło bliskości i leniwość trwającej chwili sprawiła, że Nox zupełnie odpłynął, czepiając się tej jednej nietypowej i niebrytyjskiej potrawy.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 21:00;

Dość niepewnie przyjął ruch Mefisto, nie wiedzą czy ten usłyszał cichą prośbę, a nawet jeśli, to czy właściwie miał ochotę ją wykonać, skoro kawa pozostać miała tylko kawą, a jednak ufnie dostosowywał się do tej zmiany pozycji, od razu szukając miejsca dla ich ciał, by mogły jak najlepiej się do siebie dopasować. Mruknął cicho na znak aprobaty dla tego ułożenia, dłonią wędrując po łopatce Ślizgona, w poszukiwaniach niewinnego gestu, który zabrałby myśli o alternatywnej rzeczywistości, gdzie byłoby to jego własne i w tej chwili zdecydowanie wolne od kotów mieszkanie.
Usta zadrżały mu ze stłumionego w zarodku śmiechu i wykręcił powoli głowę, by oprzeć je o skroń Mefisto, chcąc by ten wyczuł drgania wywołanej przez niego radości, zaraz uciekając dalej, zaczepnie skubiąc wargami jego brew, byle tylko nie tracić jego uwagi.
- Oko za oko - mruknął, szturchając go nosem, chcąc zwabić go na jeszcze jeden pocałunek, czując jednocześnie, że kot wymyka mu się spod dłoni, a więc gotów na to, że spróbuje załasić się do Ślizgona. Nie chciał się dzielić, więc sam, o ile to w ogóle było jeszcze możliwe, spróbował przysunąć się bliżej, by żaden skrawek noxowego ciała nie pozostał bez towarzystwa jego własnego.
- Hm? To jedyne co miało dużo mię... - urwał, zdecydowanie zbyt późno orientując się, że nie o to chodziło w tym pytaniu i przymknął oczy z lekkiego zażenowania maskowanego uśmiechem - Polskie. Moja babcia jest z jakiegoś Wypizdówka Górnego stamtąd i odkąd pamiętam, to nas terroryzuje kulturą, tradycją, literaturą... No a w większości przepisami - tłumaczył powoli, niespiesznie, w każdym słowie odnajdując przedłużenie zainteresowania swoją osobą, które było odpowiedniejsze do ich "tylko kawy". - Mówiłem, że jesteś inteligentny. Nie każdy by zwrócił uwagę - wymruczał, wychylając się do jego ucha, by podgryźć je, błyskawicznie na nowo tracąc nadzieję na spokojne leżenie, skoro od środka aż skręcało go od zapętlonych komend: spójrz na mnie, całuj mnie, dotykaj mnie, bierz mnie. - Następnym razem mogę zrobić Ci coś innego. Gulasz, schabowy, golonka... Ooo, zdecydowanie zainteresuje Cię kaszanka i czernina - wyliczał, przechodząc do podekscytowanego szeptu, gdy zdał sobie sprawę, że ma do zaoferowania bardziej wilkołacze przepisy i przekręcił się nieco w bok, sięgając dłonią do jego brody, by ułatwić sobie powrót do wabiących go ust. - Więc mnie nie zdradzaj - mruknął między jednym pocałunkiem a drugim, w pierwszej chwili uznając to za wystarczające nakreślenie, że nie zamierza się Noxem z nikim dzielić, dopiero w drugiej zaatakowany myślą, że to może nie wystarczyć, że to zbyt żartobliwe, zbyt luźno rzucone, by Ślizgon zrozumiał, że naprawdę mu na tym zależy, więc nie odsuwając się wcale, uniósł wzrok w poszukiwaniu zieleni i dodał nisko, pilnując się, by nie zejść do szeptu: - Chcę Cię mieć tylko dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyPią 3 Kwi 2020 - 21:39;

- Ząb za ząb?
Przez chwilę, z braku lepszych pomysłów, obserwował kręcącego się po łóżku kota. Futerko połyskiwało, kusząc swoją miękkością, a gracja zwierzęcych ruchów nie miała sobie równych; łatwo można było pozazdrościć całej tej beztroski. Mefisto uniósł raz dłoń, chcąc samemu sięgnąć do Uzzy'ego, ale tylko skinął mu lekko palcem i zaraz wrócił znowu do trzymania koszuli Skylera. Uniósł też głowę, opierając podbródek o jego obojczyk i spojrzeniem niespiesznie przesuwając po jego twarzy. Wygodniej było mu na jedno dodatkowe cmoknięcie, przeradzające się zaraz w drugie i trzecie, by dopiero powrócić do rozmowy.
- Yhm, szalenie - przytaknął mu ironicznie, nieszczególnie ciesząc się inteligencją, ale nie chcąc wchodzić w dyskusje. Opuścił lekko głowę, by zaraz mruknąć z zadowoleniem przy zaciskających się na płatku jego ucha zębach i w ogóle zapomnieć o tym niewiarygodnym komplemencie. Przy okazji wypadło mu też z głowy, że miał dopytać Sky'a o sam język polski, ciekaw czy Puchon w ogóle ma jakieś ciągotki lingwistyczne. W końcu język miał piekielnie sprawny. Przymknął powieki, żeby posłuchać o mięsnych potrawach i, przy okazji, dać się zaskoczyć pocałunkiem. Westchnął lekko chłopakowi w usta, rozbawionym wygięciem warg komentując to ich nieszczęsne zdradzanie. Chciał rozgrzać wetkniętą w język kulkę kolczyka, przechodząc z jednego pocałunku w kolejny, ale nie było mu to dane; sam zresztą zamarł na dźwięk puchonich słów.
"Chcę Cię mieć tylko dla siebie."
Co to ma niby znaczyć?
Brak zrozumienia przemknął przez zielone tęczówki, w których nagle rozbudziła się czujność. Awaryjne źródła energii ruszyły do akcji, wymuszając na Ślizgonie szybką analizę zbitku przyjemnych, acz dziwnych słów. Chodziło o fizyczność, czy to jakieś konkretniejsze uściślenie randkowania? Czy to nie brzmiało jak 'bycie na wyłączność', co podchodziło teoretycznie pod związek? To miała być jakaś deklaracja, czy może nieprzemyślana zachcianka, oparta na wymykającym się spomiędzy palców tu i teraz?
I nagle olśniło go, że wszystkie te wątpliwości nie mają najmniejszego znaczenia, bo która z teorii nie byłaby prawdziwa... To odpowiedź Mefisto i tak pozostałaby taka sama. Wystarczało mu, że był chciany.
- Masz mnie - poinformował go krótko, wracając do tego drobnego uśmiechu. Kusił go kolejny pocałunek, ale z jakiegoś powodu wydało mu się teraz zbyt proste, może nawet odrobinę nietaktowne. Przesunął dłoń z torsu Puchona na jego szyję, by tylko kciukiem czule przejechać po policzku i dopiero pozwolić sobie na lżejszy ton. - A, trzeba przyznać, mało kto ma wilkołaka.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptySob 4 Kwi 2020 - 3:07;

Inteligencja była czymś, co potrafił docenić, ale nigdy jej od ludzi nie oczekiwał, nie uważając, by była jedną z ważniejszych cech. Na pewno nie miała żadnego wpływu na to, czy patrzył na kogoś przychylniej lub na to, czy ktoś mu się podobał. Była, zauważał ją i komentował, ale w Wilkołaku widział też dużo innych cech, które cenił w nim bardziej. Mimo to zaalarmowała go ta ironia, powątpiewająca albo w szczerość, albo prawdziwość skylerowych słów i nie mógł minimalnie nie zmarszczyć brwi, skoro nie była to pierwsza taka sytuacja. Pocałunki rozproszyły go zupełnie, spychając nieprzyjemne wyciąganie wniosków do momentu, gdy nie dojrzał, że czysta zieleń zaszła lekką mgłą wątpliwości. Uśmiechnął się słabo, gotów się wycofać, nie potrafiąc zrozumieć dlaczego Ślizgon się waha, skoro wcześniej to on był tym, który chciał wyjść z ram przygodnego seksu. I przecież to on sam miał się nie angażować, więc dlaczego z naturalną łatwością przychodziło mu wymuszanie takich etapów. Znów czuł się, jakby to on ciągnął kogoś na siłę i choć odpowiedź chłopaka nieco go uspokoiła, to dopiero ciepło na policzku pozwoliło mu rozluźnić się całkowicie, wydobywając z gardła cichy pomruk aprobaty. On zupełnie tej nietaktowności nie wyczuł, bo z zadowolenia przysunął się do niego bliżej, rozchylając jego usta swoimi, chcąc czym prędzej ponownie spotkać się z kuleczką kolczyka na języku. Chciał mu podziękować za lekkość na sercu, którą wywoływał, za te skoki pewności siebie, które zapewniał, za to kłamstwo o Hogsmeade, ale i za wyznanie prawdy, której wcale nie musiał zdradzać. Przede wszystkim chciał mu jednak podziękować za to, że był jego, cokolwiek by to właściwie dla niego nie znaczyło. Z cichym pomrukiem "taki, który mnie interesuje, jest tylko jeden", naparł na niego całym ciałem, by obrócić go na plecy, samemu siadając mu na biodrach. Uzzy pomknął gdzieś spłoszony tą gwałtownością, gdy nadgarstki Wilkołaka wylądowały nad jego głową spięte kajdanami puchonich dłoni, a sam Sky pochylić się mógł do wytatuowanej szyi, by wgryźć się w nią zachłannym pocałunkiem, zwieńczonym młodą purpurą. - Pieprzyć kawę, chodźmy do Ciebie. Chcę Cię mieć w każdym znaczeniu - wymruczał, przesuwając nosem po jego uchu, by zaraz złapać zębami jego kraj, ciągnąć ponaglająco do wyrażenia zgody.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptySob 4 Kwi 2020 - 16:24;

Z narastającą pewnością wpatrywał się w chłopaka, zawieszony na jego słowach i poniekąd rozczulony tym, że wyniknęły ze spontanicznego wyjścia na kawę. Tym bardziej zdziwił się, kiedy Sky zawalczył o swoje zasłużone miejsce na górze, nagle zupełnie zmieniając... cóż, wszystko. Od nastroju, przez tempo, aż po tematykę. Normalnie Mefisto pewnie obejrzałby się za cieniem czmyhającego w niewiele większym zaskoczeniu kota, ale teraz dał się już zahipnotyzować Puchonowi. Zresztą, kiedy palce zadrżały mu w powstrzymanej próbie niechcianej ucieczki, a usta Skylera wypaliły ślad na jego szyi, wyrwał mu się mimowolny jęk. Może trochę za bardzo przyzwyczaił się do tego, by przy prefekcie nie powstrzymywać żadnych dźwięków? Może sam doszedł do wniosku, że jego własna głośność musi nadrabiać za tę skylerową ciszę?
A potem zamrugał, powoli przyswajając fakty i znacznie szybciej już na nie reagując. Znaczenie „chcę cię” nieco się rozjaśniało w momencie, w którym Schuester musiał dopiero poszerzyć znaczenie o bardziej erotyczne. Wszystko wskazywało na to, że pierwotna wersja... polegała też na przyspieszeniu bicia wilkołaczego serca, ale zdecydowanie innym.
- Pieprz mnie - poprawił go, uwalniając już w końcu nadgarstki i przesuwając dłońmi po ciele Puchona. Podciągnął się do pozycji siedzącej i pocałował go intensywnie przez trudny do ukrycia uśmiech. Cóż, takie zmiany zdania nie mogły mu sie nie podobać.
Objął swojego partnera mocniej w pasie, drugą ręką odpychając się od łóżka i nareszcie - z wyjątkowo przyjemnym dodatkowym balastem - wstając. Miał kierować się do drzwi, z myślą zaczepioną na sprawnej teleportacji, gdy nagle zorientował się, że wcale nie czuje żadnej bariery. - Mogę stąd? - Dopytał, zadowalając się nawet najkrótszą zgodą. Chwilę później stał już na ganku Wilczej Nory, niezgrabnie szukając po kieszeniach spodni kluczy, które tylko cudem odnalazły się rzeczywiście poza porzuconą w hogsmeadzkim mieszkaniu torbą. Nie chcąc puścić Skylera ani na sekundę, Mefisto zajmował go pocałunkami, na ślepo otwierając drzwi. Klucze rzucił gdzieś niedbale na stolik, nie sprawdzając czy przypadkiem nie wylądowały na podłodze, bo skupił się już na przyciskaniu pleców Schuestera do zamkniętych, przeszklonych drzwi balkonowych.

/zt x2

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ceinwedd Eurgain Cadogan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Ma na twarzy dwie gojące się blizny, resztę ukrywa pod ubraniami.
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 717
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t18278-ceinwedd-eurgain-cadogan#520518
https://www.czarodzieje.org/t18281-sion#520580
https://www.czarodzieje.org/t18277-ceinwedd-eurgain-cadogan#520506
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyNie 10 Maj 2020 - 1:36;

Znalazła pracę, to już był duży krok ku samodzielności. Wprawdzie nie była przekonana, czy to jej praca marzeń, ani czy w ogóle się do tego nadaje biorąc pod uwagę jej żenujące popisy magiczne za każdym razem kiedy brała różdżkę w ręce - obowiązkowe douczki z prefektem Fairwynem zmusiły ją jednak poniekąd do tego, by zacząć szukać źródeł wiedzy, a wygodniej było jej ciągnąć się za nim jak udręczona dusza niż znajdować czas w jego napiętym grafiku, żeby udzielał jej częstszych korepetycji. Istniało zagrożenie, że kolejnego roku nie zda, w związku z czym nawet kurator kazał jej się przyłożyć.
Różdżkarstwo samo w sobie było ciekawe, podobnie do czytania tych wszystkich dziwnych książek, które lubiła czytać w swoim zrujnowanym dworku. Nic z tego jednak nie pomagało jej wymyślić jak zadbać o czyjąś wygodę, jak upiec chociażby... no kaczkę, albo coś, jak przygotować przestrzeń do, no, kolacji chociażby. Mając dzień wolny, po szkole zaraz pospiesznie pobiegła do domku w Hogsmeade, w którym Jerry od jakiegoś czasu bunkrował ją przed światem, co - choć była tego naiwnie nieświadoma - było jedyną rzeczą, która pozwoliła jej względnie spokojnie przetrwać okres asymilacji z nową życiową sytuacją. Fakt, że był to dom, który wyglądał jak dom, była tu normalna kanapa, nic nie kapało z sufitu, żaden fragment podłogi nie groził zawaleniem. Fakt, że rano pachniała tu owsianka, a wieczorem mogła porozmawiać z kimś o tym, że boi się zasnąć. Fakt, że jak budziła się w nocy ze strachu przed własnymi koszmarami wiedziała, że Jerry jest ledwie kilka metrów dalej - czasem przecież nawet, kiedy spał, zakradała się do jego łóżka pospać z kimś, byle nie samej w te czarne godziny pełne strachów. Mieszkanie nr 16 było jak prywatna zatoka, osobista i stabilna przystań do której mogła zacumować swoją maleńką łupinkę życia teraz, kiedy na horyzoncie mijających dni wciąż kłębiły się czarne chmury sztormu. Bała się pierwszej pełni, nie wiedziała jak się zachować, gdzie schować, jak przeżyć - ból nie był rzeczą, którą znosiła łatwo, wciąż męcząc się z efektami tego parszywego wypadku, czując te ukąszenia i rany, jakby wcale się nie zagoiły. Była przerażona tym co ją czekało za ledwie kilkanaście dni.
Im więcej miała ku temu sposobności, tym bardziej ochoczo ukrywała nawet sama przed sobą swoje zmartwienia. Kupiwszy kilka składników pomyślała, że przyrządzi Dunbarowi coś dobrego, niestety, jak można się było spodziewać - do gotowania również nie miała żadnego talentu. Skończyło się na tym, że kiedy wrócił ze swoich zajęć do domu, siedziała w kuckach na stołku przy kuchennym aneksie, z czołem wspartym o blat w wyrazie absolutnego załamania. Nic z tego co przygotowała nie wyszło - poza dzbankiem aromatycznej herbaty. Chciała dobrze, wyszło jak zwykle.
Podniosła rękę w geście powitania, widząc jak Dżemi wchodzi głębiej do salonu.
- Hej. - mruknęła niepocieszona, że się jej nie udało wielkie, huczne, apetyczne powitanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyNie 10 Maj 2020 - 10:06;

Wrócił do domu w stanie wskazującym, że przez ostatnią godzinę deportował się jakieś osiem razy. Kręciło mu się trochę w głowie od tych wstrząsów, a wszystko wyglądałoby inaczej gdyby znalazł czas, aby kupić sobie ten motor, na który specjalnie zdawał prawo jazdy. Niestety nie miał na to ani chwili zwłaszcza, że od paru dni mieszkała z nim Cein (a tak na dobrą sprawę noclegowała, ale to był detal) i starał się być w domu o przyzwoitych porach. Chciałby wziąć urlop, ale nie mógł bo przecież zaczął pracę w aptece i nie miał jeszcze prawa do wolnego. Pozostało więc pojawiać się tu tak szybko jak się da, aby Cein nie czuła się tu źle ani nie wpadła na jakiś chory pomysł wyprowadzenia się z powrotem do tego nawiedzonego dworu. Otrzepał barki i ramiona z zielonego pyłu (zdradzającego, że latał też przez sieć Fiuu) i zrzucił z nóg buciory już w przedpokoju.
- Sieeeema! Śpisz? - zawołał głośno i nawet nie zadał sobie trudu, aby pomyśleć, że jeśli by spała to właśnie mógł ją obudzić tym powitaniem. Na szczęście siedziała w kuchni w dziwnej pozycji. Poprawił pakunek pod pachą i rozpinając po drodze kurtkę doczłapał do dziewczyny.
- Co ci ten dzbanek herbaty zrobił? Mam się nim zająć? - zapytał pół żartem pół serio. - Mam coś dla ciebie i proszę bez jęków, że nie musiałem, bo wiem, że nie musiałem, ale chciałem i obiecałem. - postawił obok niej pudełko owinięte na szybko w szary papier. Nie umiał pakować prezentów i nawet tego nie ukrywał. W pudełku na miękkim obiciu (które dostał w sklepie Dearów) leżała fiolka eliksiru tojadowego, a obok niej Morphius. Oczywiście to nie było wszystko, wszak te dwa eliksiry mogłyby wzbudzić smutek (choć przecież wiedział, że będą dla niej przydatne), więc między fiolkami spoczywał tradycyjny łapacz snów oczywiście z dodatkiem magii, o czym zdradzały nieustanie poruszające się piórka. - Mówiłem, że ci to załatwię, a i uważaj na Uzzy'ego, żeby ci nie zjadł łapacza. - uśmiechnął się do niej od ucha do ucha i zaczął zdejmować z siebie kurtkę. Nie zdawał sobie sprawy ale był zielony proszek Fiuu osiadł nawet na jego karku, bowiem wziął zdecydowanie za dużą garść. Tak spoglądając na Cein poczuł, że dawanie jej wszystkiego czegokolwiek sprawiało mu radość. Oszczędzał na motor, a przez zakup tych dwóch cholernie drogich eliksirów musi przesunąć plan o następną wypłatę, a jednak nie miał oporów przed wyłożeniem za to wszystko niemal dwustu galeonów. Chciał jej to wszystko dać (a nawet i więcej o dziwo) nawet jeśli mogłaby poczuć się niezręcznie od jego notorycznej uprzejmości. Miewała sporo złych snów to może łapacz pomoże jej z kilkoma? Nie miał nic przeciwko, gdy przychodziła do niego w nocy, by pospać na brzegu łóżka, ale też wiedział, że spanie obok niego nie należy do najwygodniejszych rzeczy wszak wierci się jak narwany chochlik kornwalijski w trakcie snu, a i zajmuje dużo miejsca. Wiedział też, że bolał ją widok jego kota, który się jej po prostu... bał, zwłaszcza kilkanaście dni przed pełnią. Zwierzęta wyczuwają naturalnych wrogów, ale zapewniał dziewczynę cały czas, że Uzzy się ogarnie i reaguje tak, bo jest młody i głupi. Chciał, żeby czuła się tu dobrze i odpoczęła, przygotowała się psychicznie przed nadchodzącą nocą, ale też nie umiał jej inaczej wesprzeć niż po prostu zarzucać ją uprzejmościami i się do niej szczerzyć od ucha do ucha.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ceinwedd Eurgain Cadogan

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 171
C. szczególne : Ma na twarzy dwie gojące się blizny, resztę ukrywa pod ubraniami.
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 717
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t18278-ceinwedd-eurgain-cadogan#520518
https://www.czarodzieje.org/t18281-sion#520580
https://www.czarodzieje.org/t18277-ceinwedd-eurgain-cadogan#520506
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyNie 10 Maj 2020 - 13:15;

Obserwowała jak się krzątał z cichym jęknięciem uwięzionym w gardle. Wyglądał na zmęczonego, a ona zmaściła po całej linii zrobienie mu jedzenia, żeby mógł chociaż brzuch napełnić po całym dniu miotania się jak koszatniczka po klatce. Kwestia powrotu do swojego obskurnego domu wciąż pozostawała nieporuszoną, z tego prostego względu, że była w stanie się domyślić jego niezadowolenia tym faktem, a nie chciała podejmować z nim żadnych dyskusji zakrawających o kłótnię.
- Nie śpię. - mruknęła wydymając usta i podnosząc głowę z blatu, o który oparła się łokciem. Rzeczywiście przedziwna poza, jakby człowiek-żaba przycupnął przy barze, brzmi jak początek niezłego dowcipu!
- Chciałam zrobić kolację... - powiedziała załamanym głosem- Ale mi nie wyszła. Nie wiem dlaczego... - spojrzała na blaszkę w której leżały jakieś smętne ochłapy mięsa, jedne spalone na wiór inne jeszcze krwawiące surowością. Może gdyby spróbowała tradycyjną metodą przyrządzania jedzenia, a nie zaklęciem? Mogła się już nauczyć - w zasadzie się już nauczyła - że robienie czegokolwiek zaklęciami to nie najlepszy pomysł.- Myślę, że jestem charłakiem. - poinformowała robiąc teatralnego face-palma i wzdychając ciężko osunęła się na tyłek, spuszczając nogi ze stołka na ziemię.
Spojrzała na pudełko czując ucisk w żołądku, nie dość, że ją tu trzymał jak bezdomnego z litości, to jeszcze dawał jej prezenty, a ona nie umiała zrobić mu sensownej kanapki na kolacje.
- Dżemiiii... - zajęczała niemal płaczliwie, ale podskoczyła ze stołka, bo jednak byłą tylko Jurką, a wszystkie Jurki uwielbiają prezenty i niespodzianki i wszystko. Ostrożnie odpakowała papier i zajrzała do środka, powoli przyjrzała się eliksirom w fiolkach, oceniając surowo ich nazwy i wsadziła do środka rękę po łapacz snów.- Jaki śliczny. - podniosła go do góry by przyjrzeć się falującym piórkom i migoczącym koralikom. Zaraz pobiegła przymocować go nad kanapą, na fiolki z eliksirami wciąż starając się bardziej nie patrzeć niż patrzeć. Kiedy ściągnął z siebie kurtkę zaśmiała się cicho, wyciągając rękę, żeby otrzepać resztki proszku z jego karku i włosów. Funkcjonowanie w jego otoczeniu było tak wygodne, tak przyjemne i niewymuszone jak w niczyim innym. Pomimo swojej odmienności, przypadłości wcale niechcianej, a otrzymanej z powodu własnej nieroztropności Jerry nie traktował jej wcale inaczej w żadnym stopniu specjalnie. Była mu za to wdzięczna znacznie bardziej, niż umiała to określić słowami. Była w stanie zrozumieć Uzziego, tak samo jak każdą inną osobę w swoim otoczeniu, która nie chciałaby mieć z nią nic więcej wspólnego. Wilkołaki to nie są najprzyjemniejsze stworzenia, wiedziała to przecież z doświadczenia już, a pomimo czasów w których żyli wciąż ta choroba wiązała się z silnym ostracyzmem społecznym.
- Ale zrobiłam herbatę..? Chcesz herbaty? - stanęła na środku pomieszczenia trzymając w garściach krawędź za dużej bluzy. Herbatą może i się nie naje, ale to zawsze coś...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 EmptyNie 10 Maj 2020 - 16:10;

Dopiero gdy wspomniała o jedzeniu to najpierw poczuł głód, a później zlokalizował coś, co wyglądało łudząco podobnie do jego tworów kuchennych. Nie ukrywał zdziwienia, bo przecież kiedyś mówiła mu, że zna się na gotowaniu. Popatrzył to na coś, co musiało być w poprzednim wcieleniu brykającym po łące mięsie, a potem na samą załamaną Cein.
- Oj tam, to pewnie tylko zła passa. - odkąd Skyler się wyprowadził to ponownie doskwierał mu głód i często musiał uciekać się do zamówienia gotowego żarcia a to z McMagic a to z jakiegoś baru szybkiej obsługi. Gdy leżała jeszcze w łóżku i dochodziła do siebie po wypadku to też zamawiał, a wiedział, że w tym tempie jego kasa się szybko skończy. Chyba znów odezwie się do Skylera po kuchenny ratunek. Nie mieszka przecież daleko, a może mu nie odmówi...?
- Nie przejmuj się. Zamówię nam coś. - nie chciał aby się tym gryzła kiedy ma większe zmartwienia na głowie (i w sobie wszak likantropia nie była takim hop siup przejściowym problemem). - Eee tam, charłakiem? Co ty pleciesz. - przysunął sobie pod tyłek taboret i klapnął, opierając łokieć o blat. - Jesteś medycznym dowodem na to, że nie jesteś charłakiem, ale nie chcę ci psuć humoru, więc po prostu wierz mi na słowo. Może to po prostu źle dobrana różdżka. - przypomniał jej swój argument, który mógłby mieć jakiś sens.
Ucieszył się, że przyjęła prezent, choć nietypowy, to jednak doceniał, że nie wyrzuciła go (prezentu, nie Dżemiego) do śmietnika. Potrząsnął włosami, gdy go otrzepywała z proszku, który najwyraźniej jeszcze gdzieś na nim siedział. Lada moment pójdzie się z tego wyszorować, bowiem słyszał o przypadkach alergii na proszek sieci Fiuu.
- No jasne! - zabrzmiał całkiem entuzjastycznie jak na propozycję herbaty. - Prospero jeszcze nie wrócił, ale to na luzie zaraz coś wymyślę i nam zamówię. - przeciągnął się leniwie i aż stawy strzyknęły w proteście. - A jak się ogólnie czujesz? Okej czy nie okej? - na chwilę spoważniał i zawiesił na niej swoje ciemne ślepia. Przy niej nie wygłupiał się tak jak przy innych. Sam nie wiedział skąd się u niego to wzięło, ale po prostu zachowywał się o wiele spokojniej i nie pajacował niczym narwany czternastolatek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie nr 16 - Page 7 QzgSDG8








Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 7 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 7 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 7 z 9Strona 7 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie nr 16 - Page 7 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-