Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 6 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyCzw 29 Sie - 18:44;

First topic message reminder :


Studencka kawalerka na trzecim piętrze



Pokój Jerry'ego i jednocześnie salon


Wbrew pozorom nie odnosi się tu wrażenia ciasnoty - ustawienie mebli i okien daje wrażenie przejrzystości i o ile nikt nie potknie się o rozwalone na dywanie buty czy plecak, to można się tu przemieszczać bez wzajemnego obijania się. Na lewo jest mała łazienka z prysznicem, a na prawo aneks kuchenny. Zazwyczaj panuje tu lekki bałagan, a na stoliku zawsze stoi skiełczący kubek po kawie i talerz po kanapkach (jeśli nie dostał nóg i nie schował się pod kanapą). Nie ma tu absolutnie żadnego zdjęcia rodzinnego, jedynie plakaty zespołów czy fotografie od kumpla.



Wolny pokój


Jeremy szuka współlokatora, ale do tego czasu pokój "wypożycza" znajomym na noclegi.



Aneks kuchenny


W tym miejscu sprawdza się powiedzonko "Trzy osoby to już tłok". Stolik na dwie osoby, chyba, że się go przeniesie do pokoju i magicznie wydłuży (bądź połaskocze po środkowych śrubkach). Prawie zawsze w zlewie są naczynia, które niby są traktowane zaklęciami czyszczącymi, jednak są na tyle słabe, że po paru minutach się kończą. Na półkach są poupychane opakowania z firmy dostarczającej jedzenie. To znak, że Jeremy mało gotuje. Rolety są tu często zasłonięte, bowiem słońce bije po oczach w ciągu dnia. W kącie kuchni stoi mała lodówka, oczywiście niedziałająca, ale za to pokryta wieloma nieruchomymi magnesami.



Balkon


Tutaj trzy osoby się muszą do siebie przytulić, jeśli chcą się zmieścić. Okna balkonowe są otwarte zawsze na oścież tak, by sowia korespondencja mogła wpadać bez uderzania w szyby. Tutaj też z boku znajduje się klatka jego własnej sowy. Niezbędnym wyposażeniem balkonu jest popielniczka. Zero kwiatów, a jedynie jakieś pudełka, walizki i worki ustawione w kącie.




Ostatnio zmieniony przez Jeremy Dunbar dnia Nie 10 Maj - 9:17, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySob 14 Mar - 20:49;

Mruknął w skupieniu, zastanawiając się nad słowami Jerrego, ale nie patrząc na niego, a wbijając wzrok w uchylone drzwi do swojego pokoju. Znów nie do końca świadomie dmuchnął w szyjkę butelki, ocknięty niskim pogwizdem z zamyślenia i dopiero wtedy przekręcił głowę w stronę Gryfona, zawieszając na nim wzrok z mieszaniną zrozumienia i poczucia winy, że jego poprzednie słowa mogły brzmieć tak oceniająco.
- Co z Nessą? - spytał zdezorientowany, nawet nieco się prostując, by wraz ze zmarszczonymi brwiami spróbować przypomnieć sobie jakieś plotki - A ona nie ma narzeczonego? - dopytał, unosząc brew i zaraz przymknął powieki w skupieniu, pstrykając palcami jakby miało to pomóc mu przywołać nazwisko Ślizgona. - Cortez! - dodał, pstrykając ostatni raz i wskazując palcem w górę, zupełnie jakby strzelił wyimaginowanym rewolwerem w sufit. - A może to tylko plotka z wiza... - zaraz zreflektował się, przygarbiając się nieco, gdy informacje znów splątały się w jego głowie, nie potrafiąc już oddzielić prawdy od pomówień. Król plotek plączący się w ich sieci.
- No nie wiem czy to dobre wyjście... - mruknął cicho, uciekając wzrokiem do etykiety piwa i zaraz upijając kilka łyków, by pożegnać się z parą przez nos. - To nasze ostatnie dwa lata w Hogwarcie i wiesz... - utknął, nie za bardzo wiedząc dokąd zmierzał z tą informacją. Że później już nie będzie tak łatwo kogoś lepiej poznać? Że to ostatni dzwonek na relacje, które można sprawdzić przez dłuższy czas, nie pchając się od razu pod ołtarz? - No bo... Jeżeli się nie będziesz angażował, to możesz przejść obojętnie koło tej jedynej, traktując ją jako jedną z wielu, rozumiesz o co mi chodzi? - dopytał, pozerkując na niego, nie przerywając skubania wilgotnej od butelki etykiety, gdzieś z tyłu głowy mając rozmowę z Ezrą. Dalej nie był pewien czy rozmowa z Krukonem namieszała mu w głowie jeszcze bardziej, czy pomogła mu rozplątać myśli choć na chwilę. - Ale rozumiem też o co Ci chodzi. Angażując się za bardzo za każdym razem, można się w całości... wypalić - kontynuował, znów uciekając wzrokiem gdzieś w stronę kuchni, walcząc z odruchem zerwania się, by przygotować coś jeszcze do jedzenia. Wystarczy. Zatrzymaj się. - I to boli. Ale w końcu mija - dodał, zupełnie bez emocji, tak jak i jego twarz pozostała bez większego wyrazu. Ot, sztywna maska rezygnacji i pogodzenia się z tym, na czego naprawę było już za późno. Dopiero po chwili uśmiechając się lekko i wykręcając głowę w stronę Dunbara. - Ale przecież byś nie oddał tego kina z Emily, nie? Ani spotkań z Nessą też zapewne nie, gdziekolwiek się tam widzieliście. I na pewno pamiętasz, że to dużo lepsze uczucie, niż całowanie przypadkowej laski - zaczął znów, niemal odruchowo jak zawsze dążąc do tego, by zaszczepić w kimś siłę do walki o uczucie "jeszcze raz i jeszcze raz i jeszcze", nawet jeśli sam aktualnie czuł, że nie ma to żadnego sensu. Chciał wierzyć, że jednak jakiś jest. Odchylił się znów do tyłu i z wbił wzrok w sufit ze smutnym uśmiechem. - Też bym nie oddał żadnego z tych wspomnień
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySob 14 Mar - 21:20;

Wykrzywił się, gdy poznał nazwisko (ex?)narzeczonego Nessy. Nie była to miła informacja, ale postarał się nie grymasić zbyt wyraźnie. - Ta, ma. Albo miała, bo mówiła, że po feriach zerwie zaręczyny. Pokićkane wszystko. - odparł jakimś takim dziwnym tonem, jakby przygaszonym. Skoro zerwała zaręczyny to powinien iść do niej i spróbować coś z nią stworzyć, dać emocjom popłynąć, a gdy przyszło co do czego to spoglądał w jej karmelowe oczy i nie miał pojęcia czy całowanie jej nie sprowadzi na nich oboje katastrofę. A gdyby jeszcze się na maxa zaangażował...
- Rozumiem o co chodzi, ale ja nie robię sobie urlopu na całe dwa lata ale na jakiś czas, by jakoś odreagować i ochłonąć po tym wszystkim. - zatoczył dłonią w powietrzu małe półkole jakby w ten sposób chciał ogarnąć to "wszystko", co ma związek z relacjami z dziewczynami. Na Saharze dopadł go kryzys wiary w siebie i Matthew musiał mu nawkładać do łba odpowiednich treści i przy okazji zachować zimną krew, gdy rozszczepiony wpadł do namiotu. - O, tak. Wypalić. To pasuje. - wskazał na niego palcem, jakby chciał zatrzymać się na moment przy tym słowie, by je dogłębnie przeanalizować. Zaniechał tego widząc jego minę, która zmieniła się tak samo jak jego ton, który przypominał pełną rezygnację. Uśmiechnął się, gdy Sky się ocknął i przypomniał mu kino z Emily. Jak miałby się nie szczerzyć do akurat tego wspomnienia? - Ano, to były fajne spotkania, jeśli okroić je z wszędobylskich cudzych narzeczonych. - usiadł w identycznej pozie co sam Sky i zastanowił się czy faktycznie powinien jednak zawiesić swój urlop i szukać dalej, albo dokopywać się przez sympatię aż do samego dna serca, by dowiedzieć się czy to aby zakochanie. Za niespełna miesiąc stuknie mu dwudziestka i cóż, miał jeszcze sporo czasu by znaleźć tę jedyną, ale mierził go fakt, że poza krótkim epizodem z Sol to nie miał jeszcze porządnego związku. Atmosfera zmieniła się, gdy Sky nawiązał do swoich wspomnień i o dziwo nie znalazł na jego twarzy przygnębienia a sam smutny uśmiech.
- Te wszystkie plotki to prawda? Że już nie jesteście razem? - zapytał wprost, bo nie miał pojęcia jak inaczej miał to ugryźć. Drugi raz był niejako przy tym jak Sky był w trybie "po zerwaniu" i reakcja po zerwaniu z Matthew a tym jego chłopakiem teraz różniła się. - Przykro mi, ziomek. - szturchnął go lekko, typowo przyjacielsko. Naprawdę było mu w jakiś sposób przykro, że Skylerowi nie wyszło z tamtym Puchonem. Do tej pory chodził wszak zakochany bez pamięci i cała szkoła wiedziała, że między nimi coś jest. - Ja się nie wypaliłem, a ty? - uniósł pytająco brwi i upił łyczek piwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySob 14 Mar - 22:25;

Uniósł lekko brwi, bo tej plotki nie znał. A właściwie... jeśli Jerry dostał ją od samego źródła, to nie była plotka, ale informacja. Zaraz pomyślał, że skoro między Nessą a Jeremym zaczynało cokolwiek iskrzyć mimo zaręczyn, a dziewczyna zdecydowała się je zerwać, to... to nie była informacja, a obietnica.
- Chłopie, flirtujesz z laską, ona Ci mówi, że zerwie zaręczyny, a Ty dochodzisz do wniosku, że wam nie wychodzi? - spytał z lekkim niedowierzaniem, bo jak na razie nic nie trzymało się logicznej całości. Był pewien, że jeżeli "nie wyszło", to jeśli już, to w dużej mierze właśnie przez pierścionek na dłoni rudowłosej. Podrapał się po szyi, próbując to jakoś zrozumieć i upił kilka łyków piwa, które z każdą kolejną kroplą zdawało się smakować nieco łagodniej. - Przeraża Cię myśl, że mogłaby to zrobić dla Ciebie? - spytał dość cicho, ale niski głos i tak wybrzmiał wyraźnie przez stosunkowo niewielką dzielącą ich odległość. Zerknął na niego niby od niechcenia, chcąc dostrzec reakcję na pytanie i w ten sposób wybadać czy na pewno nie chodzi po prostu o strach przed zaangażowaniem. W końcu zaręczyny brzmią niezwykle poważnie - zarówno ich początek, jak i ich zerwanie z czyjegoś powodu.
Prychnął niby to lekko rozbawiony, a w rzeczywistości z niespodziewanej goryczy, która go zalała słysząc to pytanie. Wcale nie na Jerrego. W żadnym wypadku nie na Jerrego. Ale... Na sam fakt, że ledwie dostał pozwolenie, by faktycznie nazywać go swoim chłopakiem i to, co między nimi było, związkiem, a nawet nie zdążył się w pełni tym nacieszyć, bo już trzeba było to odwoływać. Ile to trwało w oczach ludzi? Miesiąc? Półtora? Na pewno nie więcej. Znów jest on. Skyler Schuester. Naczelny Alvaro Hufflepuffu, mistrz krótkich relacji i złamanych serc. Tym razem tak zmęczył biednego Szweda, że ten aż uciekł do innego kraju. Pewnie go zdradzał, tak jak tamtą Krukonkę z rocznika niżej. A może nigdy nie byli razem? W końcu z przyjaciółmi potrafił być bliżej w miejscu publicznym niż z nim. Ile z tego zdąży usłyszeć? Ile z tego umknie jego uszom, bo szepty zamilkną wraz z jego wejściem do pokoju?  - Mi też - odpowiedział tylko, choć zdało mu się, że gardło wcale nie zaciskało się już tak boleśnie jak jeszcze kilka dni temu, a jedynie lekko zmieniło mu głos, co zaraz udało mu się naprostować łykiem piwa. Przełknął ślinę, słysząc kolejne pytanie i tym razem niemal od razu sięgnął po Gryfa i wstał, robiąc kilka kroków do kuchni, sięgając po smoczą zapalniczkę leżącą na półce. Czuł jak to milczenie narasta dramatycznie, ale zwyczajnie potrzebował chwili, by się zastanowić. Tydzień temu, po zaledwie kilku słowach Xaviera, gotów byłby odpowiedzieć z pewnością, że tak. Tak, wypalił się doszczętnie i sam ten ogień podłożył, tak jak i teraz podpalił papierosa, zaciągając się nim głęboko. I wcale by nie skłamał. Bo w tamtym momencie czuł się tak, jakby z jego serca nie zostało nic oprócz wciąż tlących się popiołów. Zapomniał jednak, że jego puchonie serce jest jak gleba, a spaliło się jedynie to, co wykiełkowało pod czujnym okiem Garda. Potrzebowało odpoczynku, by móc się użyźnić każdą kolejną rozmową, przygotowując się do nowych plonów. Mefisto nawet rzucił ziarno, choć zdecydowanie zbyt wcześnie, by mogło się przyjąć. Ale to był intensywny tydzień, w którym duża część popiołu zniknęła, ale on sam próbował na siłę wcisnąć w glebę sadzonki, które nijak nie chciały się przyjąć, bo wciąż było zwyczajnie za wcześnie.
- Myślałem, że tak - przyznał szczerze, zaciągając się Gryfem i uspokajając się nieco już samym niebieskim dymem, który rozpływającą się ścieżką poprowadził w dół, tam gdzie i zmierzał jego wzrok. - I wtedy chyba... popełniłem kilka błędów. Wiesz, tego pokroju... jak z Mattem - kontynuował, szukając słów nieco łagodniejszych od "jak ostatnia szmata, bez szacunku i w desperacji", sam nie do końca rozumiejąc czemu nagle poczuł potrzebę, by to wszystko z siebie wyrzucić. Przymierzał się do tego kilka razy, by wygadać się Florze, ale zwyczajnie nie potrafił. Nie chciał, by patrzyła na niego w ten sposób. A Jerry? On już poznał do czego jest zdolny po całej tej historii z Gallagherem. Może zrozumie? - I chyba zgubiłem się w tym wszystkim na chwilę, potrzebując by ktoś przypomniał mi... - urwał i pokręcił głową, bo kilka myśli nałożyło się na siebie, zabierając mu z głowy płynność wypowiedzi - Nie wypaliłem się, ale zwyczajnie... - urwał, odchrząkując, by jakoś zmusić się do przyznania się do tego na głos. -Zwyczajnie się, kurwa, boję - wyrzucił z siebie w końcu, dławiąc gdzieś w środku resztki swojej dumy, którą i tak zatracił w ciągu zaledwie kilku ostatnich dni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySob 14 Mar - 22:53;

W życiu nie spojrzał na sytuację z Nessą tak jak właśnie opisał to Skyler. Odsunął papierosa od ust i popatrzył na niego z uniesionymi brwiami, jakby ten właśnie mu oznajmił, że jednak jest hetero i znalazł sobie od razu żonę. Oparł dłoń z papierosem na swoje kolano i odchrząknął. - Człowieku, nie ma takiej opcji, by miała zerwać "dla mnie" czy "przeze mnie". Toć zaiskrzyło ledwie przed świętami. Mówiła mi, że robi to dla siebie i tak niech zostanie. - Jerry należał do osób, które swoje prawdziwe bolączki kamuflowały żartami, śmiechem i zbywaniem, ale w tej sytuacji Sky mógł bez problemu wyczytać w tych okrągłych i rozszerzonych źrenicach, że to by go przeraziło. Gdyby okazało się, że zerwała "dla niego", a on nie potrafił zadeklarować, że te iskry jednak się rozpalą w coś więcej, to by chyba wyzionął ducha. To nie kwestia zaangażowania, a raczej grubo przedwczesna deklaracja. Potrząsnął głową i po upiciu łyka piwa odstawił butelkę nieco głośniej niż powinien, a był to czysty przypadek a nie nerwy. Czuł się nieco winien, że gdy Nessa "uwolniła się" to dokładnie w tym samym momencie zaczął borykać się z własnym przeświadczeniem zablokowania w kwestii rozwinięcia tej relacji. Potrzebował na to czasu.
Odprowadził go wzrokiem i aż oderwał plecy od wygodnego oparcia sofy, bowiem chciał sprawdzić czy Sky odchodzi gniewnym krokiem czy postanawia zakręcić do swojego pokoju i tym samym zakończyć rozmowę. Czując narastającą niezręczność zaczął odruchowo kombinować w myślach jak z tego wybrnąć i które słowa wybrać, by zabarwiły to milczenie przekonaniem, że zadane pytania mogą pozostać bez odpowiedzi. Poruszył kiepski temat, ale szczerze mówiąc planował zadać te pytania od kilku dni tylko czas uniemożliwił mu wprowadzenie ich w życie. Zmarszczył brwi i próbował sobie przypomnieć o co chodziło "z błędami" w relacji z Matthew. Ach tak, czysty seks i po jakimś czasie jednostronne zaangażowanie... ale ze strony Ślizgona, a nie Skylera, który pod koniec "związku" z Matthew odkrył w sobie silne zainteresowanie innym. Nie miał pojęcia o której części Sky mówił, ale już sam fakt, że nie zabił tej rozmowy resztą milczenia dużo znaczył. Próbował postawić się w jego sytuacji, ale zwyczajnie nie potrafił, bowiem nie był nigdy w tak gorącym związku. Słuchał zatem i spoglądał na niego przez kłęby niebieskiego dymu, ale nie podnosił się z kanapy. - ... że to się powtórzy? że związek nie wypali? - zapytał nieco ciszej, jakby chciał okazać w ten sposób szacunek wyznaniu. - Skoro coś się poplątało i nie dało się tego wspólnie ogarnąć to znaczy, że to nie było to. Tak myślę. Tak mi się wydaje. - zmarszczył czoło, próbując przywołać jakiś przykład, który mógłby pomóc im obojgu zrozumieć, że pewnych rzeczy nie da się naprawić, skoro owa "rzecz" a raczej w tej sytuacji "relacja" miała być naprawiana przez jedną stronę, a nie obie.
- W sumie... - przesiadł się na podłokietnik, by być przodem do Skylera i patrzeć mu w takiej odległości w oczy. - ... w sumie to czemu zerwaliście? Jeśli nie chcesz gadać to wal śmiało bym się zamknął, nie obrazę się, ale przecież wyglądałeś na szczęśliwego przez ten czas. I nie ogarniam jak tak z dnia na dzień... albo to ja po prostu ślepy jestem i nie widzę wielu rzeczy czy coś... - nie zliczy nocy, które Sky spędzał u tego swojego Puchona, a tu nagle taka zmiana sytuacji i aż się pogubił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyNie 15 Mar - 15:11;

Słowa Ezry dudniły mu w głowie wyryte tam wyraźnie obawą i będą tam tak tkwić, aż czegoś nie zrobi. Ale nie wiedział co powinien zrobić, w jaką stronę ruch wykonać. Jak znaleźć złoty środek w sytuacji, gdy jest się zero-jedynkowym Skylerem. Dla niego zawsze istniało albo struprocentowe zaangażowanie jak przy Finnie albo próba całkowitego odcięcia się od uczuć jak przy Mattcie. Na pierwsze nie wiedział czy będzie znów gotowy, a drugiego obawiał się nawet bardziej.
- To nie było to - przytaknął mu, chcąc to w końcu powiedzieć głośno, jakby miało to pomóc mu nabrać dystansu. Oczywiście, że dla niego, przez ten cały czas, to było właśnie to. Nie było idealnie ale w tych wszystkich mniejszych czy większych kompromisach odnajdywał tyle satysfakcji i przyjemności. Zaczynał dostrzegać, że to co między nimi było, niekoniecznie było zdrowe, ale tym silniej go uzależniało. Miał siłę i ochotę wracać za każdym razem, gdy Finn odsuwał go od siebie i wciąż pytał się siebie czy nie popełnił błędu, dając odsunąć się ten ostatni raz. Może to był zwyczajny test, który oblał. Może powinien go zapewnić, że zostanie, nawet jeśli nigdy go nie pokocha. Przecież tak wiele już się nauczył, tak wiele z siebie samego zrezygnował, by się dopasować. Czemu to wszystko poszło na marne?
- I o tym właśnie mówię - zaczął, przecierając dłonią twarz, w rezygnacji opierając się o framugę i unosząc wzrok na przyjazne oczy Jerrego, jakby miał w nich odnaleźć na nowo wszystkie słowa, które Gryfon z siebie wyrzucił, a które zagubiły się w jego własnym umyśle, plącząc się z jego własnymi kotłującymi się myślami. - "Z dnia na dzień". Dla mnie to też takie było i... chyba nawet w pierwszej chwili to do mnie nie dotarło. Nie... - urwał, zaciągając się Gryfem i zaraz przesunął językiem po tylnych zębach w poszukiwaniu słów, które stopniowo rozluźniały mu supeł w żołądku. A więc jednak sama rozmowa też to potrafiła? Nie musiał wcale sięgać po fizyczność? W obliczu tego odkrycia ostatni tydzień wydał mu się jeszcze większym pasmem złych decyzji - To się zawsze czuje, wiesz? Że to się zaraz rozpieprzy. Instynktownie się wyczuwa, że coś jest nie tak - zaczął znów, lekko kiwając głową, jakby sam sobie potwierdzał w doborze słów - Ale tutaj tego nie miałem. Nie byłem gotowy. I chyba zaczynam rozumieć, że to wcale nie dlatego, że wszystko było dobrze - kontynuował, odbijając się od ściany, by zrobić krok w stronę Jerrego, prostując się, by rozciągnąć zaciskające się w odruchu ucieczki mięśnie - Po prostu od samego początku coś było nie tak, a ja to ignorowałem i nawet nie mogę go o to winić, bo... - znów urwał, chcąc powiedzieć, że to z nim coś jest nie tak, skoro to już trzecia sytuacja, gdy wyznał komuś miłość, a usłyszał w zamian, że nigdy nie otrzyma tego samego w zamian. Zdusił w sobie jednak tę myśl, przypominając sobie, jak wyglądało to z punktu patrzenia Ezry i złapał się tego desperacko - Bo to chyba ja po prostu instynktownie lgnę do osób, które nie są w stanie mnie pokochać - dokończył w zamian, próbując brzmieć w tym nieco bardziej optymistycznie niż "nigdy nikt mnie nie pokocha". Bo pokocha. Tego był pewien, tylko... - Ale to jest uczucie, które robi się znajome. Bardziej boję się, że... - kontynuował, całkowicie pierwszy raz rozgadując się w tych wszystkich nagromadzonych przemyśleniach, którym nie dawał ujścia przez ostatnie trzy tygodnie, nie potrafiąc już się zatrzymać, gdy ta machina ruszyła i na chwilę tylko, nawet się nie zaciągając, drżącą dłonią przyłożył Gryfa do ust - Mogę być chłopcem na pocieszenie, dam sobie radę, ale nie chcę... Żeby któregoś dnia pojawił się ktoś wartościowy, kogo będę chciał kochać, a po prostu... nie będę miał na to siły i wtedy sam zrobię dokładnie to samo, co zrobiono mi - wyrzucał z siebie, niemal dokładnie parafrazując słowa Clarke'a, nie mogąc powstrzymać brwi od wygięcia w pełnym żalu. Żalu do Xaviera, żalu do Ezry, żalu do Finna, a nawet do swojego ojca, który rozpoczął cały ten proces odrzucenia i nieodwzajemnionych uczuć w jego życiu. - Ale skoro Tobie bym doradził, żebyś próbował dalej, to chyba... - urwał i pokręcił głową, chcąc zakończyć ten temat, nie myśleć o tym, że ten raz mógł być o jednym razem za dużo i po prostu skupić się na Jerrym, skoro to od niego cała ta rozmowa się zaczęła, ignorując zupełnie jak chaotyczne mogło wydać się to nagłe przejście - Jesteś pewien, że chcesz sobie odpuścić i nie spróbować pomimo przeszkód? Z Emily lub Nessą, skoro obie dały Ci to uczucie? - spytał, zawieszając na nim ufny, pełen naiwności i odszukiwanej nadziei wzrok szaro-niebieskich tęczówek. - Może czas pierwszy raz się przedwcześnie nie odwrócić i wziąć na siebie ryzyko wypalenia? - dodał ciszej, mieląc lekko wilgotny filtr Gryfa w palcach - W końcu im większe ryzyko, tym lepsza nagroda, nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyNie 15 Mar - 20:28;

Sky nie wyglądał na pewnego swoich słów, ale też nie zamierzał wiercić mu dziury w brzuchu z tego powodu. Może potrzebował sobie to na trzeźwo (upsi) i chłodno poukładać, a sprzątanie myśli najlepiej wychodzi podczas rozmowy z dobrym kumplem za którego się uważał. A przynajmniej starał się takim być, skoro jako tako udawało się mu być bezproblemowych i wyluzowanym współlokatorem.
- Oja, czyli było okej i nagle ci wyskoczył, że jednak nie jest okej i zamiast próbować ogarniać temat to zerwaliście? - nie ogarniał jak można od razu "wyrzucać" związek zamiast próbować go naprawić. Nie był w tej kwestii specem, ale wierzył w swój rozsądek (tak, wbrew temu co Callahan mówił to miał w sobie tę dojrzalszą część osobowości). Sky musiał być naprawdę załamany, jeśli wyglądało to tak, jak dedukował.
- Ale jak to ignorowałeś, gdy było coś nie tak? - podrapał się po skroni i aż musiał upić nieco piwa mając nadzieję, że to rozjaśni mu umysł i pomoże zrozumieć o co w tym wszystkim chodzi. - Wiesz, małe problemy lubią rosnąć do ogromnych rozmiarów, Sky... - przymrużył jedno oko, gdy w pewien sposób zwracał mu uwagę na domniemany popełniony błąd. On sam, gdyby miał jednak tworzyć z jakąś dziewczyną parę to wolałby mieć z nią czyste relacje bez niedomówień i tajemniczych fochów. - Weź tak nie gadaj. Zobaczysz, ktoś się zakocha w tobie na zabój i dopiero się zacznie. A może już się ktoś podkochuje, ale nie mówi nic, bo miałeś tego swojego puchona? - pozwolił sobie na rzucenie mu innego punktu widzenia, choć nie miał żadnych możliwości podejrzeń, aby ktoś smalił do Skylera cholewy. Nie ogarniał wszystkich plotek i nie miał czasu się nimi przejmować, ale starał się chociaż trochę rozjaśnić tę jego smętną paszczę. Tym razem mówił o podejmowaniu się zaangażowania pomimo porażek, ale w odniesieniu do swojej sytuacji, a więc popatrzył na to z innej perspektywy.
- Skoro to nie jest wypalenie to strach w końcu minie. Ze mną jest podobnie - nie wypaliłem się tylko po prostu zmęczyłem. Obaj się zmęczyliśmy i to normalne, więc czas odpocząć a potem od nowa, co? - przystroił się w uśmiech mający zachęcić go do solidaryzowania się w całym tym procesie i nawet uniósł butelkę z piwem w jego kierunku w niemym toaście. Niechętnie powracał myślami do porażek związanych z Emily i uczuciowego niewypału przy Ness (choć samej jej nie miał nic do zarzucenia). Przymknął na moment powieki i potarł palcem wskazującym i kciukiem brwi, jakby właśnie coś analizował. - Rozmawiałem z Emką. Oboje uznaliśmy, że moglibyśmy się w sobie zakochać, gdyby nie jej narzeczony. Przypominam, to ten, co chyba para się czarną magią. Zmiecie mnie z powierzchni ziemi, poza tym sama Emka go też raz broniła więc to nie jest takie białe. A z Ness... nie wiem, Sky. - przyznał szczerze, bo choć wiele oddałby za tamten gorąc rozrywający jego pierś od środka, gdy ją pierwszy raz pocałował, tak teraz jeszcze czuł się nieco zagubiony.
- A może niech nas ktoś zechce i o nas zawalczy? - odpowiedział pytaniem na pytanie i znów błysnął zębami w krótkim uśmiechu. Chyba nie wiedział co ma mu odpowiedzieć, a więc postawił na drugą stronę medalu. - Może przypałętają się ktosie, co na nas się uprą i nie dadzą nam spokoju dopóki się w nich nie zakochamy? - kolejne pytanie, na które nie musiała padać żadna odpowiedź, ale też z typowym dla siebie zachowaniem starał się rozrzedzić smutną atmosferę, ale bez opuszczania okowów omawianego tematu. Może to doda mu trochę otuchy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyWto 17 Mar - 20:55;

Przesunął dłonią po twarzy, zbywając wzruszeniem ramion kolejne pytania. To nie tak, że nie chciał się otworzyć przed Gryfonem, wygadać i wspólnie jakoś to przeanalizować, ale zwyczajnie nie wiedział co miałby odpowiedzieć poza "nie wiem, nie rozumiem". Bo nie rozumiał i zapewne nigdy nie zrozumie, chyba że sam Finn wszystko mu wyjaśni. To, co mu nie pasowało; to, co stało na przeszkodzie; to, co zrobił źle. Nawet nie wiedział czego ma żałować. Że się za mało starał? Za bardzo zaangażował? Za bardzo zmienił? Za mało zmienił? A może po prostu Finn był jedną z tych osób, które zwyczajnie zainteresowały się nim przez to, jaki zdawał się być powierzchownie, a poznając go lepiej, zaczynał rozumieć, że do siebie nie pasują? Zaciągnął się Gryfem i faktycznie w końcu wyrzucił z siebie te puste słowa: Nie wiem, nie rozumiem, jakby miały odpowiedzieć na wszystkie pytania - zarówno te wypowiedziane, jak i te, które pozostały w ich głowach. Pokręcił głową, chowając oczy za dłonią w rezygnacji na znak, że zwyczajnie... przerasta go dalsza rozmowa o tym. Tyle wystarczy, bo i tak powiedział więcej, niż przez ostatnie trzy tygodnie.
- Dziewczyny się we mnie podkochują - rzucił na rozluźnienie, z cichym prychnięciem rozbawienia, bo co jak co, ale od dziewczyn, zwłaszcza tych z Hufflepuffu, dość często słyszał wyznania miłości. Oczywiście cały żart polegał na tym, że żadna z nich nie miała na myśli tej miłości, której on tak zachłannie i desperacko poszukiwał. Chyba. A przynajmniej miał taką nadzieję, bo gdyby okazało się, że złamałby serce, chociażby swojej ukochanej Florze, to nigdy by sobie tego nie wybaczył, narzucając sobie większy dystans z fizyczny z ludźmi.
- No nie wiem, Jerry - mruknął nieprzekonany, choć jego słowa brzmiały naprawdę pozytywnie. I może w tym właśnie był problem. - Ja chyba nie umiem się zatrzymać - dodał, zaciągnął się powoli, zastanawiając się nad sensem wypowiedzianego stwierdzenia, sam dopiero analizując co właściwie chodzi mu po głowie. - Mam wrażenie, że... ja zawsze od razu szukałem dalej i że to pozwala mi złapać oddech. Uwierzyć, że zawsze jest następna opcja i... chyba za bardzo tego potrzebuję, by czekać aż łaskawie się ktoś mną zainteresuje, nie wiedząc... - urwał, rozmasowując zmarszczkę między brwiami i zaciągnął się ostatni raz, robiąc dwa kroki w stronę Jerrego, by pochylić się nad stolikiem, wgniatając papierosa w popielniczkę - Babcia powiedziała mi kiedyś, że miotam się jak jaskółka w katedrze - powiedział powoli, ważąc słowa, by z szacunkiem nakreślić myśl ukochanej osoby - I że nie mogę się poddać, bo wtedy czeka mnie upadek. Ale nawet jak uda mi się wylecieć na wolność, to wciąż będę tylko ptakiem bez gniazda - kontynuował, wymijając Gryfona i opadając znów na kanapę, po drodze łapiąc swoje piwo, by zwilżyć nim teraz usta - Nikt go za mnie nie zbuduje, Jerry. Problem w tym, że ja nie chcę go budować sam - dodał, opierając przedramiona o kolana i odetchnął swobodniej, czując, że myśli zaczęły w końcu z nim współpracować - Nie umiem być sam.
Napił się z dymiącej już nieco słabej szyjki i oparł się plecami o kanapę, na chwilę analizując w ciszy (o ile Jerry mu na to pozwolił) całą tę rozmowę i zdania, które tutaj padły. Odchylił głowę w tył, by przymknąć zmęczone oczy. Przemknęło mu przez myśl, że Dunbar jest naprawdę dobrym kolegą, skoro słucha tych jego smętów, gdy nagle ocknął się i w nagłym olśnieniu spojrzał na chłopaka ze zmarszczonymi brwiami.
 - Nosisz ten czujnik tajności od nas? - rzucił podejrzliwie i wyprostował się nieco, by nie rozleniwiać się w zbyt wygodnej pozycji - I jak to go usprawiedliwiała? Jak można w ogóle coś takiego usprawiedliwiać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 18 Mar - 15:46;

Próbował wejść w skórę Skylera i popatrzeć na kwestię relacji zakochanych jego oczami. Co człowiek to inne zachowanie, nie było takiego samego schematu. Łączyła ich niechęć do poddawania się i notoryczne poszukiwanie tego albo tej, która stanie się epicentrum życia. To pragnienie jak najbardziej naturalne, ale po pasmie porażek nawet najdzielniejszy człowiek potrzebuje chociaż chwili odsapnięcia. Uśmiechnął się przelotnie, gdy wspomniał o podkochujących się w niego dziewczynach. - Inaczej by było jak byliby to jacyś faceci z młodszych roczników, co? - odparł jedynie i choć widział różnicę między chichoczącymi nastolatkami smarującymi cholewy do jakiegoś swojego idola a chłopakami skrywającymi swoje wzdychania to nie potrafił tego nazwać jednym słowem. Nie potrafił pomóc mu znaleźć odpowiedzi na zadane przez siebie pytania. Zadał je, bowiem niektóre trzeba było wypowiedzieć na głos, by zasiały w sercu ziarno, które niegdyś stanie się odpowiedzią.
- Okej, ziomek, ale nie uważasz, że między jednym zaangażowaniem a drugim powinna być chwila przerwy? Widać, że jesteś kochliwy facet i pozostaje mi się jedynie domyślać, że namiętny, ale serio chcesz ryzykować, że się całkowicie wypalisz? - odstawił pustą butelkę po piwie na stoliku. Oparł kostkę jednej nogi o kolano drugiej i ułożył luźno ręce na łydce. - Może nie wiem... zwolnić tempo? Chodzić na randki ale w pełni się angażować, jeśli potencjalne zauroczenie przejdzie w coś więcej? - rozłożył ręce na boki w geście rezygnacji, bowiem nie miał pojęcia czy jest jakiś uniwersalny środek rozwiązujący tę kwestię. Nie potrafił powstrzymać drgnięcia swoich ust, gdy wspomniał o jaskółce w katedrze, a więc na jedną chwilę odwrócił się doń profilem i zerkał gdzieś w losowe miejsce, by nie odebrał tego w zły sposób. Zazdrościł mu takiej babci i dziadka, zaplecza rodzinnego, kogoś, kogo mógłby poradzić się w sprawach sercowych. Bardzo mu tego zazdrościł i z tego powodu coś go rozbolało w okolicach żołądka. Uniósł wyżej głowę i wrócił doń spojrzeniem. Coś go poruszyło, ta nuta w głosie i wyznanie, które było mu tak bardzo bliskie... popatrzył prosto w jego oczy, a swoich własnych kotłowało się ogromne zrozumienie. - Znajdziesz tego, kto ci pomoże. I nie jesteś w pełni sam. Masz przyjaciół, Sky. Pomogą ci przetrwać ten okres poszukiwań, ale jeśli będziesz się miotać za bardzo to szlag cię w końcu trafi. - popatrzył przez ramię gdy siadał na kanapie i zamilkł. Nie przerywał tego, a zsunął się obok i przez chwilę został sam ze swoimi myślami. Nie był dobrych psychologiem ani terapeutą, nie miał nawet prawa mówić co kto powinien zrobić, a jedynie sugerować albo próbować radzić. Mało kiedy doradzał w kwestii uczuciowej, skoro sam w tym kulał. Głęboko westchnął i poczuł jak wszystkie jego mięśnie radują się z możliwości rozluźnienia się na kanapie. Przez ten okres dziwnego milczenia oglądał swoją prawą dłoń, już znacznie lepiej wyglądającą od dnia, w którym ją dotkliwie poparzył. Rozpoczął rozmasowywanie wszystkich paliczków i mięśni dłoni. - Mam go przy sobie. - odparł, a myślami pomknął do czujnika schowanego w zewnętrznej kieszeni plecaka. Pewnie powinien nosić go na szyi i tak w sumie czasami bywało, jeśli nie zapominał. - Możemy o tym nie mówić? Bloodworth jest ostatnią osobą, o której mam ochotę myśleć. - poprosił, ale nie z wyrzutem, a szczerością. - Zazdroszczę ci dziadków. Że możesz się ich poradzić, pójść na niedzielny obiad i święta. - odezwał się po krótkiej chwili głosem cichszym niż dotychczas. Zgiął palce i je rozprostował. - Świetne zdjęcia publikujesz na wizzbooku. Aż gęba sama się cieszy. - dodał, a w jego trzewiach znów ścisnęło się coś z wrzącej nim zazdrości i jakiegoś kiepsko ukrywanego żalu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySob 21 Mar - 17:37;

Zmarszczył brwi, które zaraz spróbował rozmasować kłykciem kciuka i westchnął ciężko, nie za bardzo wiedząc co ma mu odpowiedzieć. Jasne, że nie powinien się angażować. Na chwilę obecną nawet nie był pewien czy będzie w stanie, ale...
- ...to nie jest coś nad czym się kontroluje - dokończył swoją myśl głośno i zaraz ze skrępowanym uśmiechem przesunął dłonią po ustach. - Jakby jakaś dziewczyna była chętna, tak niezobowiązująco, odmówiłbyś? Nie skorzystał z okazji? - zapytał, czysto retorycznie, bo jego odpowiedź i tak już nie była niczego w stanie zmienić, więc pokręcił tylko głową, robiąc krótką przerwę na łyk piwa - Ja nie byłem w stanie, i wiesz co? Nie będę. I nie będę też w stanie tak wytrzymać z samym sobą. Czuję się... - urwał szukając słowa, ale zamiast tego dokończył swoje piwo, pochylając się do przodu, by odstawić pustą butelkę na blat. Brudny. Bezwartościowy. Podły. Wykorzystany. Bezmyślny. Słaby. - Nawet bez zaangażowania po prostu potrzebuję... wyłączności - wyjaśnił ważąc słowa, sam powoli uświadamiając sobie w czym tkwił największy problem ostatniego tygodnia. Nieustanne budowanie poczucia winy. To uczucie niknęło tylko na chwilę, w sytuacjach, które po swoim zakończeniu dokładały kolejną cegiełkę do tej piętrzącej się budowli. - Nie chcę teraz żadnych randek, chcę tylko czuć, że... - znów, urwał z irytacją kręcąc głową i machnął ręką na zakończenie tematu, nie potrafiąc zrozumieć czego dokładnie chce. Na pewno nie była tym samotność, a to ją odnajdywał w natłoku cudzych dłoni. Wolał jedną, stabilną, pewną, niż tuzin takich, które przyjdą tylko na chwilę. Chciał taką, która go poprowadzi, skoro sam czuł się zagubiony.
- Przyjaciół mam wspaniałych, to fakt - przyznał, odchylając się w tył i przeciągnął się na kanapie, zaraz poprawiając dłonią odsłonięty w ten sposób skrawek brzucha, po czym oparł głowę o oparcie i uśmiechnął się lekko na myśl o tym, o ile gorzej by to wszystko przeszedł, gdyby nie obecność Flory. Bez niej nawet rozstanie z Mattem wydawało się koszmarem, a przecież teraz wszystko wydawało się... gorsze.
Pokiwał głową, choć nie podobało mu się to ucięcie tematu, ale mógł sobie na to pozwolić, uspokojony zapewnieniem, że Jerry o czujniku pamięta i nosi go ze sobą. Przeniósł na niego wzrok i wyprostował się powoli, zaniepokojony negatywną nutką w jego głosie, która zdawała się nie pasować do wypowiedzianej treści.
- Mogę się nimi podzielić - zaczął, czujniej przyglądając się gryfońskiemu profilowi, automatycznie wyrzucając sobie, że nie pomyślał o tym wcześniej, ani... nie zapytał? Dopiero teraz zdał sobie sprawę, że nigdy nie zaczynał tematu o rodzinie Jerrego, o jego planach na święta, o to czemu nie znika na jakieś dłuższe wypady do domu, nie wiedząc nawet czy jego dziadkowie żyją. - Na obiady, święta i porady - doprecyzował ostrożnie, też ściszając głos do niskiego powolnego brzmienia - Ale ostrzegam, że każą Ci dużo czytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyNie 22 Mar - 21:32;

Wyobraził sobie, że otrzymuje niezobowiązującą propozycję spędzenia wspólnej nocy i aż się jego twarz uśmiechnęła nim zdołał nad nią zapanować. - Pewnie bym nie ośmielił się odmówić, ale wiesz, różnie to bywa. - postarał się jednak nie stawiać siebie w świetle napalonego i niewyżytego samca, choć przyznanie się do chęci skorzystania z takiej oferty było czymś raczej normalnym, skoro był młodym i energicznym chłopakiem z hormonami buzującymi we krwi.
Na kilka chwil się zamyślił i utkwił wzrok w prawie wypalonym papierosie. Słuchał Skylera i próbował poukładać sobie jego słowa w głowie. - Chyba rozumiem. Wysokie potrzeby, ktoś gorący w łóżku... to jakoś wtedy tak spokojniej? - zapytał jeszcze z nutą zamyślenia w głosie. Może się mylił, może nie rozumiał, ale też nie zamierzał prawić kazań. Wydawało mu się, że wie o co chodzi Skylerowi i choć ciężko było mu to w pełni ubrać w słowa, to posiadanie kogoś na wyłączność i bycie dla kogoś tą "wyłącznością" mogłoby być satysfakcjonujące. Zamiast skakać z kwiatka na kwiatek poświęcić pełną uwagę i uczucia jednej osobie, otrzymując w zamian dokładnie to samo, a nawet i więcej. Tak, rozumiał Skylera, choć dalej uważał, że tak szybkie ofiarowanie swojego maksymalnego zaangażowania i to bez chwili złapania oddechu może być wyczerpujące emocjonalnie.
- ... że jesteś chciany? - zapytał i gdy tylko usłyszał swoje słowa... pierwszy raz w życiu u podstawy jego policzków pojawił się ślad rumieńca. - Przepraszam.- bąknął, odwracając wzrok w zupełnie inną stronę. Dźgnęło go bardzo silne wrażenie, że dopowiedzenie tych słów zdradzało go samego i to w tak perfidny sposób, że Skyler musiałby oślepnąć jak Fabien, by tego nie dostrzec. Zmiażdżył końcówkę papierosa między palcem wskazującym a kciukiem i wyrzucił wszystko do popielniczki, która oczywiście próbowała obskubać mu przy okazji paznokcie, co się jej szczęśliwie nie udało. Czuł na sobie spojrzenie Skylera i dziwnie to znosił. Zawstydził się, choć nie wiedział czy miał ku temu ważny powód. - Nie powiedziałem tego, żebyś mi pożyczał dziadków, ale dzięki, ziomek. - poklepał go przy zgięciu łokcia, ale dalej unikał jego wzroku. - Ale radzę sobie bez takich, po prostu fajnie razem wyglądacie na zdjęciach. - oparł łokcie o kolana i siłował się z odpięciem guzika w mankiecie. - Twoi dziadkowie to mugole, tak? - o dziwo ta informacja wydawała mu się szalenie istotna, mimo że nic mu do tego nie było i jeśli Skyler odburknie, że nie jego interes to będzie mieć świętą rację.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 25 Mar - 1:40;

- Lżej - odpowiedział, bo to nie spokoju mu było potrzeba a ulgi. Zdjęcia ciężaru poczucia winy z piersi, rozplątania supła w żołądku. Wolności. Chciał poczuć, że jest wolny, przyspieszyć maksymalnie zerwanie tego bezsensownego przywiązania do kogoś, kto go wcale nie chciał, a z jednej klatki mógł wskoczyć tylko w drugą. Byle tylko dłużej nie tkwić w żadnej sam.
Przeniósł na niego wzrok, niemal w tej samej chwili, gdy ten go odwrócił i zmarszczył brwi, widząc zmieszanie, do którego nie przywykł na tej konkretnej gryfoniej twarzy.
- A ja wcale nie powiedziałem tego dlatego, bo uważam, że taki efekt próbowałeś uzyskać, po prostu... - urwał, próbując odnaleźć odpowiednie słowa. Poczuł, że powinien? Poczuł, że chce. - Wydaje mi się, że by Cię polubili. Masz takie cechy, które cenią sobie w ludziach - wyjaśnił, bez problemu wyobrażając sobie Jerrego przy ich stole obiadowym. Przecież to by nie był pierwszy raz, gdy kogoś zaprasza do domu, nie było w tej propozycji nic aż tak nadzwyczajnego, choć raczej rzadko pojawiali się tam mężczyźni. Niemniej stający przed oczami obraz żartującego Gryfona, zadowolonych z jego apetytu i humoru dziadków, wybrednej kotki łaszącej się o jego nogę... Wszystko to wydawało się niezwykle naturalne i zwyczajnie do siebie pasujące.
- Nooo powiedzmy - prychnął z rozbawienia, bo to stwierdzenie o jego dziadkach było nieco błędne, ale też nie tak dalekie od prawdy. - Dziadek jest czarodziejem, ale nie korzysta praktycznie z magii od jakichś... nie wiem, trzydziestu lat? Dopiero jak dostałem list, to cośtam poczarował, ale ogólnie się odcina od tego świata jak może - zaczął tłumaczyć, próbując to wszystko ubrać w na tyle klarowny sposób, by odpowiednio to wyjaśnić. - Co jest dość zabawne, bo wziął sobie za żonę chyba najmniej mugolską mugolkę w Anglii - dodał, znów prychając, nie mogąc powstrzymać uśmiechu na samo wspomnienie babci - Wierzy w te wszystkie ziółka, kryształy, fazy księżyca, układ gwiazd, wróży na przeróżne sposoby... - zaczął wymieniać, zapadając się wygodniej w siedzeniu ze swobodnie splecionymi na brzuchu rękoma. - Z drugimi dziadkami w ogóle nie mam za to kontaktu. Znaczy... wysyłają mi kartki na święta i urodziny, ale nawet nic tam nie piszą - podjął się tematu od drugiej strony, licząc, że może jak wspomni o tym, co zazwyczaj przemilcza, to i Jerremu rozwiążą się usta - Ale nawet nic na nich nie piszą. Kupują takie z wpisanymi już życzeniami i tylko się podpisują dodając datę - dokończył, ostrożnie, powoli, by nie wylać pełni goryczy, którą czuje za każdym razem, gdy otwiera kopertę z naiwną nadzieją, że tym razem będzie inaczej. Bo przecież to nie był prawdziwy problem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 25 Mar - 11:55;

- Bezdenny żołądek? - zapytał i rozładował tym samym trochę atmosferę, bo przecież nie lubił gdy niepotrzebnie gęstniała. Słyszał w końcu o babciach, które kochały karmić swoje wnuczęta do takiego stopnia, iż przypominały trolla z nadwagą a nie dorodnego i silnego mężczyznę. Nie wiedziało jakich cechach Skyler mówił, ale też trochę głupio było mu to drążyć. Zdziwił się, że jego dziadek odmawia sobie magii, która wszak ułatwia życie, ubarwia je, nadaje mu sens... i to zdziwienie było widać w tych ciemnych dunbarowych ślepiach. Nie wyobrażał sobie życia w mugolskim świecie. Może miałby i rodzinę, ale... jaki miałby mieć zawód? Przecież żaden mu się nie podobał, a w tamtym okresie nie myślał, że zajmie się medycyną. Wybrał ją dopiero wtedy, gdy został wyrzucony z domu i dopadł go kryzys związany z bezdomnością, zapomnieniem, poczuciem nicości. A tutaj dowiaduje się, że dziadek Skylera postanowił porzucić ten świat dla mugoli. Któreś z nich - albo dziadek albo Jerry - miało skrzywiony pogląd na życie. Nigdy w życiu nie mógłby zrezygnować z magii, a wszak nie znał jeszcze potęgi miłości.
- To mnie zaskoczyłeś. Aż nie mogę się powstrzymać by zapytać czemu to zrobił, choć nie musisz odpowiadać. - choć się kumplowali to wciąż miał pewien problem z odpowiednim balansowaniem między tym o co może pytać, a co poziom kumpelstwa nie obejmuje. Przecież to dotyczyło rodziny, tak czułego tematu, a jednak nie mógł powstrzymać ciekawości. - Och, potrafię sobie wyobrazić twoją babcię z tymi wszystkimi kulami. A pokazywałeś jej taką czarodziejską? Nie ma chyba żadnego dekretu zakazującego pokazywania wtajemniczonym mugolom przedmiotów magicznych. - jego oczy aż zaświeciły na ten pomysł. Poczuł jakby przez jeden krótki moment wszedł do świata Skylera, gdzie mógł zaistnieć jako chociażby pomysłodawca pewnego eksperymentu. Nie miał pojęcia jak mogłyby zachowywać się magiczne przedmioty w rękach prawdziwych mugoli pozbawionych krztyny magii. Choć czy aby na pewno jego babcia jej w sobie nie miała, skoro zajmowała się standardowym wróżbiarstwem? To pytanie zostanie już na zawsze bez odpowiedzi.
- Przynajmniej pamiętają o twoim istnieniu. - nie chciał by zabrzmiało to tak gorzko, ale zorientował się o tym dopiero po fakcie. - Mam na myśli, że chociaż masz te pocztówki, że to jakaś śladowa ilość, że... -zabrakło mu słów i choć zawiesił się na chwilę w ich poszukiwaniu to potrząsnął głową i machnął ręką. - W zeszłym roku dostałem przezabawny list od brata, że mam się Dunbarom na oczy nie pokazywać, bo od tego ojcu serce staje... - wywrócił oczami, starał się zakamuflować nerwy i ból śmiechem. - ... przynajmniej to, bo reszta to pewnie już dawno zardzewiała, w końcu mózgów od lat nie używa. - aż musiał sięgnąć po papierosa, zapalić go zapalniczką Skylera i zaciągnąć się tytoniem.- Nawet taka pocztówka jest zajebistym prezentem w porównaniu do ich braku. - nie żalił się, ale niekontrolowanie to z siebie wyrzucił nieświadom jak wiele goryczy się za tym kryło. Pamiętał, że upił się po tym liście do nieprzytomności ale nic potem z tym nie zrobił. Podarł go chyba na strzępy i spalił na wszelki wypadek, jakby to miało ująć uczuć związanych z takim żądaniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 25 Mar - 23:48;

- Ta - prychnął z rozbawienia, przyznając, że akurat umiejętności pochłaniania jedzenia przez Jerrego zakrawały o fantazje większości dziadków - Chociaż widzę, że przy moim tempie gotowania, to nawet Ty wymiękasz - rzucił jeszcze, podłapując ten luźniejszy ton i szturchnął go przyjacielsko łokciem w ramię. Co prawda zawsze gdy cokolwiek majstrował w kuchni, to starał się zadbać też i o porcję dla Gryfona, ale trzeba przyznać, że od początku listopada, nie przeprowadzał na kuchnię aż takiego szturmu. A warto zauważyć, że teraz i tak było już lepiej, niż tydzień temu. Zdecydowanie lepiej.
- On jest strasznie... - zaczął, od razu urywając, gdy uznał, że słowo "skrajny" byłoby krzywdzące i niezbyt oddające charakter dziadka. W końcu on sam też taki był, a w obu przypadkach wyglądało to zupełnie inaczej. - Hm, on po prostu lubi iść konkretną ścieżką. Lubi mieć pod stopami twardy grunt i wolną głowę - zaczął tłumaczyć z innej strony - Gdy poznał babcię, to stwierdził, że musi zdecydować do którego świata chce się przeprowadzić w pełni i temu się oddał. Nie lubi ryzyka i szczerze powiedziawszy, to chyba magia zawsze kojarzyła mu się z niepewnością, wypadkami, losowymi zdarzeniami... Wiesz jak to jest, w tym świecie na każdym kroku może na ciebie czyhać jakiś szalony efekt magiczny - wyjaśniał dalej, przerywając tylko na lekkie prychnięcie ni to rozbawienia, ni to lekkiego oburzenia tym faktem - Wolał po prostu... zrezygnować z magii, niż się z nią ukrywać. Nie wiem czy rozumiesz... - przeciągnął w zamyśleniu i sięgnął po zimnego krążka cebulowego, może nie z apetytem, ale przynajmniej nie ze wstrętem. 
 - Niiieee - mruknął gardło, odszukując w odmętach pamięci co tam poza podręcznikami przyciągnął babci - Ale może powinienem. Ma tarota, wróżyła z ziółek i eee... raz jak dziadka nie było, to pokazywałem jak warzyć dictum no ale nie może korzystać z różdżki, więc w sumie mogła tylko przygotowywać i dodawać składniki. Ale i tak miała frajdę - kontynuował, pozerkują na ożywionego Gryfona, więc dodał zaraz - Jestem pewien, że próbowałaby Ci powróżyć z ręki.
Wgryzł się w krążek cebulowy i oparł się o kanapę, na chwilę zastanawiając się nad tym czy nie powinien większej wagi przykładać do wróżb babci. Prawdę mówiąc, to nie za bardzo wierzy nawet w te magiczne, a co dopiero w mugolską wersję. Ale... skoro trafiła w sowim życiu na czarodzieja, to może faktycznie jakiś wyczulony szósty zmysł posiada? 
Skubnął w zamyśleniu wargę, marszcząc nieco brwi w próbie zrozumienia tych strzępów informacji i odnalezienia się w tym wszystkim, by nie wyjść na nieempatycznego dupka. A przecież tak łatwo powiedzieć coś nie tak.
 - Em, Jerry, nie żebym nie rozumiał, że czasami rodzina... - zaczął, ale skrzywił się, chcąc zacząć od nowa. - Ja dla mojego ojca jestem martwy i to wzajemnością, więc... - znów podjął, dołączając do tego gestykulację, prostując się na kanapie, aż w końcu westchnął i usiadł w identycznej pozycji jak Gryfon. - To co próbuję powiedzieć to, to że czasami lepiej kogoś stracić i wybrać na jego miejsce kogoś, kto naprawdę dla Ciebie będzie. Tak jak masz Matta. A ja mam Florę. Są lepsi, niż rodzina, prawda?  - spróbował znów i uśmiechnął się niepewnie, szukając jakiegoś potwierdzenia. Jasne, rozumiał, że nie ma zielonego pojęcia co Dunbar może czuć, on sam wciąż miał przecież dziadków. Odkąd pamiętał. Ale miał też świadomość, że nawet gdy ich zabraknie, to nie zostanie całkiem sam. Ma swoją rodzinę też tutaj, w Hogwarcie. - Nikt, kto Cię tak potraktował, nie powinien być w ogóle wart Twojej złości - dodał ciszej, mając na myśli całą tą opisaną przez niego szczątkowo historię, nie mając pojęcia co kryję się pod jej zasłoną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyCzw 26 Mar - 13:15;

Rozległ się dunbarowy śmiech, który był jednym wielkim przytaknięciem. Zerknął przez ramię do aneksu kuchennego, gdzie poupychane było mnóstwo gotowego jedzenia. - Racja, to utopia dla mojego żołądka choć teraz to zaszalałeś. - podrapał się po potylicy i powrócił do swojej wygodnej pozycji. Zaciągnął się drugim fajkiem i przez chwilę próbował wypuścić z ust strużkę dymu, która mogłaby spiralnie zatańczyć w powietrzu zanim by się rozrzedziła. Przypomniało to niestety bardziej wydech smoka cierpiącego na czkawkę, ale i tak warto było spróbować.
- Nooo... tu na każdym kroku coś może cię ugryźć albo zaczarować. - potwierdził, a oczywiście kryło się za tym kilka historii. - Ostatnio podczas szwendania się z Boydem po Dolinie trafiliśmy na posąg Godryka. Boyd znalazł w wodzie błyskotkę, a mi ręce poparzyło do drugiego stopnia. - streścił i pokazał wnętrze prawej dłoni - wygojonej, ale jeszcze bladoróżowej, co było niejako dowodem, że obrażenie było naprawdę poważne i to cud, że nie miał żadnych blizn. Nie ma to jak duży łyk wiggenowego. - Okej, to się nie dziwię twojemu dziadkowi. Nie ma pewnie tego rozdarcia do którego świata należy, co nie? - podobno dla miłości jest się w stanie zrezygnować z tego co najdroższe, a skoro jego dziadek nie czuł się w pełni czarodziejem... analogicznie Jeremy nie czuł się mugolem, choć pochodzenia wyrzec się nie mógł.
- Wierz, warzyć mogła sama, a ty byś machnął dyskretnie różdżką i mogłaby być przekonana, że uwarzyła magiczny eliksir. - puścił mu oczko na znak, że ten pomysł jest rzucony ot tak, nie będzie go wszak namawiał do oszukiwania babci. Strzepnął popiół do popielniczki i uśmiechnął się przelotnie. - Ano, sam sobie rodzinę wybrałem i jest zajebiście. A wiesz co jest w tym najlepsze, ziomuś? - nachylił się nieco w jego kierunku a jego ślepia błysnęły. - Że to wszystko... - zatoczył ręką półkole wskazując całe mieszkanie. - ... moja praca, umiejętności... że to wszystko efekt tylko i wyłącznie mojej pracy. Zawdzięczam to wszystko samemu sobie i to jest cool. - naprawdę tak to czuł. Niejednokrotnie był bliski zwątpienia w swoje możliwości, ale dawał radę. Matthew dodawał mu otuchy, by się nie załamał, a dzięki połączeniu tego wszystkiego był tu, w tym miejscu, we własnym mieszkaniu i czuł się zajebiście z tą świadomością.
Nigdy nie zastanawiał się co się dzieje z rodzicami Skylera. Wzmianka o ojcu dała mu niejako do myślenia, a więc to znak, że on żyje i może są na stopie konfliktu? Potarł krzaczastą brew i zerknął na Puchona. - Martwy czy nie, nie robi dla mnie też różnicy. - wzruszył ramionami, bo w istocie tak było. - A masz rodzeństwo? Sorry, że tak pytam, ale w sumie mało o tobie wiem, a przecież wychowałeś się też przy mugolach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySob 28 Mar - 16:55;

Uniósł się, by wstać po kolejne piwo, czując, że od rozmowy szybko zasycha mu w gardle, ale ledwo zdążył zrobić krok od kanapy, a odwrócił się półpiruetem, by unieść brwi do góry i utkwić pytające spojrzenie w kumplu.
- Że co? W sensie w tej wodzie? - wyrzucił z siebie i pochylił się nad nim, łapiąc go oburącz za dłoń i nadgarstek, by przyjrzeć się lepiej zaróżowionej skórze. Zmarszczył brwi i uniósł zaniepokojone spojrzenie na ciemny brąz jego oczu. - Boyda wkłada łapę do wody i ma profity, a Ty poparzenia? Super ta magia, naprawdę. Bardzo sprawiedliwa - prychnął oburzony i wyprostował się, kierując się stronę kuchni. - Posąg Godryka, tak? Muszę napisać dziewczynom, żeby tam uważały. Jeszcze byłbym skłonny pomyśleć, że to przez jakieś Twoje nieczyste myśli, ale skoro Boyda też poparzyło, to chyba to naprawdę musiało być losowe - rzucił, próbując chociaż delikatnie żartobliwym tonem zmyć z siebie negatywne myśli, a z samego Jerrego przykre wspomnienie. Wyciągnął ze schłodzonej szafki dwie butelki, swoją jeszcze po drodze otwierając zębami i podrzucił kapsel w stronę zębatej popielniczki, sam właściwie zdziwiony, że udało mu się trafić za pierwszym razem.
- Nawet się nie zdradza żadnymi powiedzeniami ze świata czarodziejów - przytaknął mu, przysuwając nowe piwo bliżej jego strony stolika i opadł wygodniej na kanapie, od razu biorąc kilka zimnych łyków z przymknięciem powiek wypuszczając dym nosem.
- I dziś odniosłeś kolejny sukces. Prawko - przypomniał mu z uśmiechem i uniósł butelkę nieco wyżej, jakby wznosił za niego toast, zaraz przykrywając wargi chłodnym szkłem. Musiał przyznać, że Jerry mu tą swoją niezależnością choletnie imponował. Tak dla kontrastu, on sam nie osiągnął nic, a przynajmniej tego był pewien. Przecież za każdym jego sukcesem zawsze stał ktoś jeszcze, kto w ten czy inny sposób go w tym wspierał czy to finansowo, czy poświęcając swój czas lub po prostu motywując go dobrym słowem.
- Nope, ze-ro. Ogólnie nie mam zbyt wielu... eee, członków rodziny aktywnych w moim życiu - zaczął tłumaczyć ostrożnie, próbując jakoś sensownie ubrać to w słowa - Oprócz dziadków mam super ciocię i wujka, parkę kuzynostwa i... to chyba tyle - dokończył, kiwając powoli głową i mrużąc nieco oczy w zamyśleniu. - A jak to u Ciebie wygląda? Mieszkamy razem kilka miesięcy i faktycznie jak się teraz nad tym zastanowiłem, to... poczułem się jakiś taki niedoinformowany - dokończył, z zakłopotaniem unosząc kącik ust przez to odkrycie, zaraz zasłaniając ten dyskomfort kolejnym łykiem piwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyNie 29 Mar - 20:23;

Bez najmniejszego problemu pokazał mu swoje łapsko, które zamierzał później zamaczać jeszcze w wywarze ze szczuroszczeta, który uwarzyła mu Dina. Wzruszył ramionami. - Królem nieczystych myśli to jest Boyd, ale fakt, niech dziewczyny uważają. Już żartowałem sobie, że może nie jestem wystarczająco gryfoński skoro moją łapę chciało spalić. - zdradził swoją hipotezę oczywiście również żartobliwie, choć tym razem wzrok nie odzwierciedlał tonu głosu. To typowy dla niego kamuflaż, wszak głupio byłoby mu się przyznać, że po prostu go to zabolało i wcale nie chodziło o poparzenie drugiego stopnia po wewnętrznej stronie magicznej dłoni. Widząc, że Sky poszedł po piwo i nie zapomniał o przyniesieniu też dodatkowego aż się uśmiechnął i położył łapsko na wysokości swojego serca, aby zaakcentować jak bardzo docenia ten gest. Dasz mu alkohol - to tak jakbyś dał mu kawałek swojej duszy. Na szczęście w tym domu nie brakuje piwa, a odkąd Schuester tu mieszka to nawet i masę dobrego jedzenia się znajdzie. Z pomocą różdżki odkapslował butelkę i po chwili już cieszył usta smakiem i parującym spomiędzy nich dymem.
- To aż sześć osób. Niezła sumka, choć wiadomo nie ma co się porównywać do Swansea czy Fairywnów - oni to mnożą się jak króliki. - parsknął pod nosem, ale nie miał nic złego na myśli. Nakreślał jedynie rażące porównanie. Słysząc pytanie musiał przyznać mu rację. Podniósł stopy i oparł je o brzeg stolika, by wygodniej było sobie gadać, a trzeba przyznać, że nieczęsto mieli aż tak kontaktowe wieczory.
- Trzeba więcej piwa pić to się i więcej pogada. - pokiwał głową i odchrząknął. - Mam dwóch braci, a jestem średniakiem. Są jeszcze pseudo rodzice i niedołężna ciotka. Jedni dziadkowie są nieznani bo wyjechali daleko za granicę wiele lat temu i nawet nie wiadomo czy żyją, a drudzy zmarli jak byłem mały. To wyszło pięć osób. - znów wzruszył ramionami a ten gest powoli wyglądał w taki sposób jakby próbował strzepnąć ze swoich barków jakiś ciężar. - Którym czarodziejem jesteś w rodzinie? Drugim czy dalej? - zapytał, skoro już weszli na temat rodziny. Rzadko poruszał ten temat, ale najwyraźniej dymiące piwo Samsona potrafiło rozwiązać język.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyNie 29 Mar - 23:15;

Prychnął z rozbawienia na komentarz o liczebności niektórych czarodziejów i zaraz zawiesił się na chwilę, orientując się, że mowa w tym o takich uroczych duszyczkach jak Elaine czy Caelestine, które w przyszłości też prawdopodobnie będą miały całą gromadkę dzieci i momentalnie zrobiło mu się nieco głupio, więc utrzymując uśmiech podrapał się skrępowany po szyi. Przecież nie będzie się tłumaczył Jerremu z nagłego ataku poczucia winy, skoro Gryfon wcale swoim komentarzem nie chciał chyba nikogo obrazić. Na pewno nie żadną kobietę, a przynajmniej tak sobie to teraz tłumaczył, po części usprawiedliwiając i samego siebie z tego rozbawienia.
- Odświętne sześć, bo wiesz, zazwyczaj to raczej dwójka dziadków. No i odkąd pracuje u Plotkary Chambers, to i tak widujemy się tylko raz w tygodniu - dodał, bo faktycznie ta "szóstka" zabrzmiała dość dumnie, kiedy w rzeczywistość prędzej do rodziny zaliczyłby starą kotkę, niż kuzyna, bo o ile chłopak jest naprawdę w porządku, to... jest mugolem, więc nawet nie mają za bardzo jak utrzymać kontaktu, skoro on sam korzysta z telefonu jedynie w wakacje.
- Może w tym tkwi problem, że za rzadko piję - rzucił rozbawiony, puszczając mu oczko, gdy tylko sięgnął po kolejny łyk piwa, dopiero teraz zauważając, że przy drugiej butelce goryczka nie przeszkadza mu już w żadnym stopniu. - W jakim sensie "pseudo"? - wtrącił, marszcząc w niezrozumieniu brwi, zaciekawiony tym czy ma na myśli to samo, kiedy on o swoim ojcu mówi, że jest martwy. A może chodzi o to, że jest adoptowany i nie może się z tym faktem pogodzić?
Oparł usta o dymiącą szyjkę i dmuchnął w nią powolnie, rozbijając wydobywający się z niej dym, koncentrując się w ten sposób na odpowiedzi.
- Na peeewno niee dopiero drugim - mruknął w zamyśleniu przeciągle, choć potrzebował na to dłuższej chwili - Wydaje mi się, że od strony dziadka przeskakuje co trzecie pokolenie, dlatego było mu tak łatwo się od tego, no wiesz, po prostu odciąć, bo nie spodziewał się, że ja... Obstawiał, że dopiero moje dzieci dostaną list - wyjaśnił, musząc przywołać z odmętów pamięci rozmowę sprzed ładnych kilku lat. - U Ciebie jesteś pierwszy, tak? W tym ich problem? - spytał, nieco ośmielony alkoholem, by wprowadzić ten strzał, choć brwi zmarszczyły się już gniewnie, gotowe do oburzenia, jeśli tylko usłyszy potwierdzenie.
To nie rodzina. Rodzina oznacza, że nikt nigdy nie zostaje sam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptyPon 30 Mar - 11:43;

Zanotował sobie w pamięci, aby któregoś wieczoru wyciągnąć Skylera do pubu. Mogliby pójść w większej paczce, pobawić się, wypić kilka drinków, odstresować. Musiał sam się przed sobą przyznać - i nie było to takie fajne - że gdy wychodził wieczorami do pubów to nigdy nie wpadł na pomysł, aby wyciągnąć też i Skylera. Obiecał sobie poprawę, a gdy Jeremy sobie coś obiecywał to zazwyczaj dotrzymywał zdania.
- Popracujemy nad tym, ziomuś. - wyciągnął do niego zwiniętą pięść, by mogli przybić sobie totalnie mugolskiego "żółwika" i to był niejako umowny znak (przynajmniej ze strony Dunbara), że prędzej czy później dojdzie do skutku wspólne wyjście gdzieś w miasto. Będzie mógł wychwalić Puchona przed swoimi znajomymi i zapewnić, że spod jego rąk wychodzi samo najlepsze jedzenie. A kto jak kto, Jeremy lubił chwalić siebie (oczywiście w tonie żartobliwym i dobrze stonowanym, by jego sezonowy narcyzm nie wzbudzał niechęci), a i czasem trafiało mu się chwalenie kimś innym.
- Byli normalnymi rodzicami właśnie do momentu aż do naszych drzwi nie zapukał urzędnik z Ministerstwa. Potem im odbiło, nie potrafili się z tym pogodzić i przelali na mnie swoją frustrację. A więc dlatego nazywam ich "pseudo". - znów wzruszył ramionami, a choć mówił o czymś przykrym to nie pozwolił, aby to nabrudziło w atmosferze, więc czym prędzej przystroił się w luzacki uśmiech i upił spory łyk piwa. Znów się zabawił w próbę stworzenia z dymu obręczy, co niezbyt mu wyszło.
- No to miał niespodziewankę, co nie? - jeszcze pogadali przez jakąś godzinę, ale już na neutralne tematy, dotyczące też wyjedzenia wszystkich tych pyszności w odpowiednim tempie, aby się nie zepsuły. Musiał przyznać, że nie da rady w siebie tyle wpakować, a więc uznali, że najwyżej ich stara sąsiadka też zostanie podkarmiona. Oczywiście Jeremy wybronił się dzielnie, że on jej tego nie zaniesie, bo wówczas starowinka go nie wypuści przez pół dnia, a to Skyler ma doświadczenie w rozmowie z babciami.

| zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 0:08;

Pierwsze dni wiosny miały to do siebie, że lubiły zaskakiwać. Mogłeś obserwować niebo, odczytywać znaki wypisane na chmurach, ale i tak nigdy nie mogłeś być pewien, co za chwilę nadejdzie, a co przez ten cały czas czekało cicho w ukryciu, by tylko wkroczyć w dogodnym momencie. I tą niepewność czuł sam Sky, zaczepiając Mefisto na korytarzu, przejmując jego uwagę rozmową o tym, czym tak naprawdę zupełnie nie zaprzątał sobie głowy, początkowo nie przykładając wcale wagi do tego co mówi Ślizgon, skupiając się bardziej na tym jak. Badał mimikę jego twarzy, obecność wzroku, wyliczał ile razy uniosły się kąciki ust czy sprawdzał częstotliwość z jaką powracał do zabawy kolczykiem w wardze i dopiero gdy upewnił się, że wszystko jest w znanej mu normie włączył się aktywniej do rozmowy, którą przecież sam zainicjował. "Od słowa do słowa" przeszło w "od kroku do kroku", gdy doszli do wniosku, że zmierzają w tym samym kierunku, a słysząc propozycję wspólnego spaceru do Hogsmeade nie potrafił się przyznać, że zazwyczaj pokonuje tę trasę teleportacją. Pomimo tego, że pogoda sprzyjała argumentowi, że to dla niej zrobi wyjątek, odruchowo uciekł się do kłamstwa, spanikowany myślą, że naprawdę powód może tkwić w chęci dłuższej rozmowy z Wilkołakiem. I faktycznie łaknął jej zachłannie, chcąc dowiedzieć się czegokolwiek więcej, przez całą drogę napawając się tym jak swobodna i zajmująca potrafi być ta wymiana zdań, niemal zły na wydeptaną ścieżkę, że wydała mu się dziś tak krótka.
I przez chwilę stał tak pod kamienicą, opierając się barkiem o chłodną ścianę i naturalnie przeciągał tę rozmowę o kolejne wymieniane między nimi zdania, kończąc jeden temat dopiero chwilę po tym, gdy zaczął się już kolejny. I gdy tylko świtała mu myśl, że powinien się już pożegnać, to zaraz włączała się wewnętrzna panika, że nie wie do końca JAK wypada to zrobić, więc tylko zwilżał usta po każdym zakończonym zdaniu, doskonale wiedząc jak CHCIAŁBY to zrobić.
- Mef - mruknął więc nagle, ucinając nagle poprzednią wypowiedź i prychnął cicho z rozbawienia, wyciągając odruchowo dłoń, by oprzeć ją na wilkołaczym ramieniu. - Zaprosiłbym Cię na kawę, żebyśmy już tu nie sterczeli jak para debili, ale... Gdy mówię "kawa", to akurat naprawdę mam na myśli kawę, więc nie wiem czy... - urwał, łapiąc wzrokiem zielone tęczówki, by niepewnym spojrzeniem dokończyć niemo: -...czy jesteś i tym zainteresowany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 0:42;

Najprzystojniejszy z Puchonów rzeczywiście zasłużył na swój tytuł, o czym Mefisto przekonywał się w zupełnie niespodziewanych momentach. Oczywiście, wiedział o tym kiedy miał go na wyciągnięcie ręki, ale wtedy był zajęty kontemplowaniem znacznie większej ilości bodźców. Było dla niego pewnego rodzaju odmianą spotkanie uśmiechniętego prefekta na korytarzu, tak po prostu. I wtedy też na nowo docenił ten właśnie uśmiech, rozjaśniający nie tylko fragment Hogwartu, ale też żałośnie stęsknione serduszko wilkołaka.
W rozmowę wdał się chętnie, błyskawicznie przy tym zapominając o wszystkich swoich obowiązkach. Czas na korytarzu zleciał momentalnie, więc kiedy Sky tylko napomknął o powrocie do mieszkania, Mef postanowił się pod tę wycieczkę podczepić. Nie mając kompletnie żadnego interesu w odwiedzaniu Hogsmeade, z łatwością prowadził luźną konwersację, jednocześnie odpychając od siebie myśl o tym bezsensownym kłamstwie. Nie chciał zastanawiać się czemu to robił, po prostu trzymając się przyjemności płynącej z towarzystwa Schuestera; nie myślał o konsekwencjach, godząc się z opuszczeniem jednych zajęć magii leczniczej.
- Sky - podłączył się grzecznie, poszerzając swój uśmiech pod wpływem tego delikatnego mruknięcia, a potem podchwycił kontakt wzrokowy. Nawet, jeśli dotyk na ramieniu kusił go do zbliżenia się i wykorzystania ust Skylera do czegoś innego, niż tylko rozmowy. Przekrzywił lekko głowę, nie mogąc wyłapać co miało znajdować się na końcu tego zdania - chciał zaprosić, ale nie mógł? Chciał tylko trochę? - Nie wiesz czy co? Czy lubię kawę? Wiesz - zauważył, może trochę tępo, ale nie mając pomysłu na nic innego. - Jak chcesz mnie zaprosić, to zaproś. Mogę zaspojlerować… nie odmówię - dodał tylko miękko, czując odrobinę niepewności wkradającej mu się w głos. Ciężko było przyznawać, że jest zainteresowany.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 1:30;

Pokręcił z niedowierzaniem głową i zaraz spojrzał w bok, w zamyśleniu przegryzając wargę, gdy dłoń z ramienia zsunęła się na tors. Przeanalizował szybko czy Jerry jest w mieszkaniu i czy jeśli go nie ma, to czy faktycznie uda im się nie sprowokować się w żaden sposób do tego, czego akurat tutaj wolałby uniknąć. Miał okazje już zapoznać się z tym, że potrafili wybuchać pożądaniem, niczym zapałka wrzucona do zbiornika paliwa, a wtedy już przestawali myśleć logicznie, nie mówiąc już o zupełnym zatraceniu się w poczuciu czasu. Wolałby uniknąć sytuacji, w której przez swój brak kontroli nie tylko złamałby daną obietnicę, ale i kompletnie zniszczył swoje relacje z Jerrym, które dopiero co zaczęły znacznie się poprawiać. W swojej naiwności jednak szybko podjął decyzję, że wyjaśnianie, co miał na myśli, było zbędne i zaufał temu, że w razie czego na pewno zdoła jakoś ostudzić ich temperamenty. Uśmiechnął się więc, unosząc kącik ust i poklepał Mefisto lekko po torsie, by zaraz zamknąć palce na skraju jego kurtki, przy pierwszych krokach ciągnąć go ku sobie, dopiero po przekroczeniu wejścia do klatki puszczając go przodem po schodach, by bezkarnie zawiesić wzrok na pracy jego mięśni.
- Nie pamiętam czy Jerry... Znasz Jeremy'ego? Dunbar, Gryfon, mój współlokator. Możesz go kojarzyć z zajęć o magii leczniczej, bo do niej się mocno przykłada - przeszedł od razu do tłumaczeń, zapominając czemu właściwie wspomniał o kumplu i zabrzęczał dźwięcznie kluczami, pochylając się w stronę Ślizgona, by sprawnie otworzyć drzwi i popchnąć je lekko do środka, zaraz lekkim naparciem na tył pleców Noxa zachęcając go do wejścia w głąb mieszkania. - Właściwie to jego mieszkanie i TO - zakręcił palcem dookoła, wskazując salon, jednocześnie przydeptując pięty, by zdjąć buty i przysunąć je stopą pod ścianę - jest jego pokój, więc my grzecznie przejdziemy tam, tam lub tam - wskazał kolejno w stronę kuchni, swojego pokoju i uchylonych drzwi balkonowych, drugą dłonią już zawieszając kurtkę na haczyk, czekając aż Mefisto poda mu własną. Gdy tylko poczuł, że znów są całkiem sami, odruchowo sięgnął do niego dłonią, by go do siebie przyciągnąć, a jednak w połowie świadomość do niego powróciła, więc w efekcie pogładził go tylko krótko po boku i pospiesznie ruszył w stronę ciasnej kuchni, rozmasowując zdradziecką dłonią kark. - Powiedz, że jesteś głodny - rzucił mimochodem, otwierając lodówkę, by sprawdzić czy cokolwiek z przygotowanych rzeczy będzie wystarczająco mięsne, jak na gusta Wilkołaka, wątpiąc, by skusił się na kawałek ciasta do kawy. Zawiesił się na drzwiczkach lodówki, bujając się na nich w skupieniu i nagle wyprostował się, gdy w umyśle połączyły się w końcu odpowiednie kropki - A, wiem skąd możesz znać Jerrego. Przez Emily - zauważył, wykręcając głowę, by odnaleźć zielone spojrzenie, konfrontując je z własnym, nieco wyostrzonym przez zmarszczone przez napływające wspomnienia brwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 1:51;

Nie mógł przestać się uśmiechać, rozbawiony tą pewnością Skylera i tym, jak bardzo starał się go… kontrolować? Ale Mefisto grzecznie pozwalał się przyciągnąć i poprowadzić, nawet jeśli znajome otoczenie kamienicy wydawało mu się nieprzyjemnie obce. Sky tego nie wiedział, ale perfekcyjnie wpasował się z tym sterowaniem wilkołakiem; Nox nie musiał martwić się o odruchową wycieczkę na najwyższe piętro, do swojego starego mieszkania. Mógł się skupić na wypowiedzi swojego towarzysza, wychwytując wszystkie chwile niewinnego zbliżenia i tylko mimochodem analizując jak normalne albo przyjacielskie mogą być.
- Osobiście nie… - przyznał, kojarząc nazwisko i chyba nawet twarz, ale ulegając subtelnemu poczuciu winy wywołanemu wypomnianymi zajęciami. Cóż, nie miał wątpliwości co do tego, którego lokatora mieszkania numer 16 wolał zamęczać swoim towarzystwem. Odruchowo też zdjął buty, ciekawym spojrzeniem przesuwając po wnętrzu pomieszczenia, w którym się znaleźli. Wydawało się dość skromnie urządzone, ale z pewnością żywe; Mefisto automatycznie zaczął doszukiwać się jakichś śladów wskazujących na pomieszkiwanie tu przez Sky’a, by przestać dopiero pod wpływem wyjaśnienia rozkładu. I porażki, bo w gruncie rzeczy nie wiedział nawet czego szukać, tylko instynktownie zawieszając spojrzenie na aneksie kuchennym. Podał prefektowi kurtkę, kiwając głową i nie rozumiejąc z jakiej racji jest mu tak niezręcznie. Byli już sami - no, zdecydowanie byli! - i całkiem nieźle zapoznali się w duecie z Wilczą Norą, ale może to ta niewinność obecnego spotkania tak mąciła Ślizgonowi w głowie.
- Oo, przy tobie to chyba zawsze… - Odparł bez zastanowienia, dopiero po chwili dochodząc do wniosku, że mogło to zabrzmieć dwuznacznie. Ale przecież Sky kiwał się przy lodówce, a Mef chętnie przydreptał bliżej, ciekaw co szef kuchni poleca. Niemal bezwiednie pochylił się nad jakimiś ustawionymi na szafce słoiczkami, patrząc co to za przysmaki czy przyprawy, by drgnąć z lekkim zaskoczeniem po usłyszeniu imienia swojej przyjaciółki.
- No nie mów. To ten Jerry? - A wiedział o całej sytuacji niewiele ponad “nic”, więc zaraz speszył się pod spojrzeniem Puchona. - To chyba jednak muszę kiedyś pozn- czekaj. - Zastukał palcami w blat, zabierając Sky’owi kropki i samemu zaczynając je łączyć, idąc w zupełnie inne kształty. Emily i Jerry. Nathaniel. Emily i Mefisto. Nathaniel… - Dlatego pytałeś, czy to Bloodworth?

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 2:35;

Wygiął kąciki ust w dół w hamowanym uśmiechu, ale brew drgnęła mu zdradziecko, gdy zerknął na Mefisto, jawnie pokazując, że wybrał słuszną odpowiedź na stwierdzenie, które od początku i tak zakładało nakarmienie Wilkołaka. Z tego mieszkania zwyczajnie nie powinno się wychodzić głodnym.
Zauważył z zadowoleniem, że lodówka już nie była wypełniona w takim stopniu, jakby była polem do gry w tetrisa, a zwyczajnie nieco tylko nadprogramowo wypełniona, swoją zawartością sugerując, że pod numerem szesnaście mieszkać by mogły więcej niż dwie osoby.
- Coś Ci wpadło w oko? - mruknął, przesuwając wzrokiem po wytatuowanej linii szczęki, gdy tylko Ślizgon przysunął się, by zajrzeć do lodówki, zachęcony tą bliskością do dołączenia w tych dwuznacznościach - Częstuj się czym chcesz - dodał, ciszej, ale nie schodząc wcale do szeptu, a pozwalając niskiemu głosowi wyraźnie wybrzmieć w małej kuchni, powoli wykręcając głowę w stronę lodówki, by sięgnąć po pudełko z jedyną potrawą, która posiadała nieco większy procent mięsa.
- Ten Jerry - przytaknął mu, otwierając pokrywkę, by zobaczyć ile pierogów zdążył wciągnąć Gryfon i szybko przesunął spojrzeniem czy pedantycznie równych splotach ciasta, by ocenić czy pozostałe sztuki są godne podania. Zaraz jednak zamknął wieczko, patrząc podejrzliwie na Mefisto, jakby rozważał czy po tych słowach zasługuje jeszcze na pierogi z przepisu babci, właściwie nawet nie pamiętając kiedy zadał pytanie o narzeczonego Emily, ale teraz zakładając, że dziewczyna musiała zdać mu dokładne sprawozdanie - Tylko nie mów, że Ty też zamierzasz bronić tego psychola. Przecież Jerry mógł się tutaj wykrwawić. Zresztą, co ja, kurwa, mówię. Był tego bliski pomimo tego, że tutaj byłem, a ja przez to... - urwał, orientując się, że ten temat działa na niego jak jakiś zapalnik, dopiero teraz dostrzegając, że zaczynał mimowolnie podnosić głos, nie mówiąc już nawet o tym, że nie dał Noxowi szans na objęcie stanowiska, z góry zakładając, że trzyma stronę Emily, a przez to, przynajmniej po części, również i Nathaniela. Wstrzymał oddech i przycisnął pudełko z pierogami pod mostkiem, wbijając czujne spojrzenie w zieleń, by wyłapać z niej jakąkolwiek, choćby najdrobniejszą iskierkę aprobaty do ciskania zaklęciami czarnomagicznymi w niedoszłych pseudokochanków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 3:02;

Coś zdecydowanie wpadło mu w oko, ale Mefisto nie mógł się po prostu poczęstować. Niestety kawa miała być kawą i najwyraźniej tę zasadę można było poszerzyć jedynie o dodatki kulinarne, niekoniecznie tym samym wpasowując się w mefistofelesowe pragnienie... cóż, może nawet i ugryzienia...
Nie zdziwił go widok pełnej lodówki, a prędzej lodówki samej w sobie. Spodziewał się po Sky'u sporej ilości jedzenia i pozostawało mu jedynie zazdrościć jego współlokatorowi, który zapewne nie musiał (albo nie mógł?) w ogóle zastanawiać się nad tym, co wsadzić do buzi. Jak gdyby Hogwart już wystarczająco nie rozpieszczał, oferując skrzacie zdolności kulinarne na piekielnie wysokim poziomie.
Najwyraźniej przygarnięcie kucharza było jedynym, czego Dunbarowi można było zazdrościć - a przynajmniej tak na pierwszy rzut wilczego oka, w które boleśnie rzuciło się nieszczęście w miłości. Nie dziwił się chęci posiadania panny Rowle blisko, ale doskonale wiedział z czym się to wiąże.
Wstrząsnęło nim niechciane wspomnienie sponiewierającej ciało klątwy.
- Raczej jestem dość daleko bronienia go - stwierdził w końcu, obserwując poddenerwowanego Puchona i przez chwilę zastanawiając się, czy w ogóle jest sens ciągnąć ten temat. Mimo wszystko uznał, że warto wyprowadzić Skylera z równowagi teraz, wyjaśniając wszystko i później wiedząc jakie mają opinie - na tyle, na ile dzielenie się nimi było teraz możliwe. - Nawet Emily nie mogę tu za bardzo bronić. - Położył dłonie na ściskanym przez chłopaka pudełku, żeby spróbować je nieco odciągnąć od jego torsu. Nic się nie działo, nie musiał się spinać, było w porządku. Tylko rozmawiali. - Wie, że zjebała. Ja wiem, że żałuje. - Popełnianie błędów nie było mu obce, nawet jeśli bardzo nie chciał tego przyznawać. - Emily ma skomplikowaną sytuację i nawet jeśli jej to nie rozgrzesza, to przynajmniej częściowo może jej zachowanie wyjaśniać. - Bo, Merlinie, musiał jej bronić choćby odrobinkę, wiedząc jak dobre serce bije w jej klatce piersiowej. Współczuł Jerry'emu, współczując również swojej przyjaciółce.
- A Bloodworth... - Zawiesił się, gubiąc wątek i tylko przygryzając wewnętrzną stronę policzka. Tyle ostatnio uciekał od myślenia o nim, że teraz nawet nie wiedział jak się za to zabrać. Pokręcił w końcu głową, nie kończąc, ale wystarczająco dobitnie pokazując swoją frustrację samą egzystencją Nathaniela.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 4:07;

Był stronniczy. Był skrajny. Szufladkował i tworzył karykatury w swojej głowie. Gdy spojrzał na kogoś w dany sposób i wszedł już w pewną perspektywę, to nie potrafi z tego tak łatwo wyjść, dokładając tylko kolejnych argumentów, układając je w ten sposób, by pasowały do tych już ułożonych, czasem nawet wciskając je tam na siłę. Tamten wieczór, pełny paniki, krwi i nieprzespanych godzin, w jego wspomnieniach wyglądał dużo gorzej, niż faktycznie się to rozegrało. Głęboka rana, której obraz prześladował go przez pierwsze tygodnie, wcale przecież nie była zadana bezpośrednio przez Bloodwortha, ale zdawał się o tym nie pamiętać, zwyczajnie chcąc na niego zrzucić wszystko to, co złe, ani przez chwilę nie podważając przypuszczeń Jerrego, co do czarnomagiczności wycelowanego na niego zaklęcia. Tak, przy kontakcie ze Skylerem zdecydowanie pierwsze wrażenie było najważniejsze, wyznaczające kierunek, który trudno było już później zmienić. Dlatego też ani przez chwilę nie podważał dobrych intencji Ezry, nie potrafił spojrzeć na Florę, jak na dorosłą kobietę, ani, a w Noxie nie widział nic, co mogłoby wzbudzić podejrzenia względem jego łagodności. Dlatego z taką łatwością przyszło mu uspokojenie oddechu i rozluźnienie mimowolnie spinających się barków, gdy tylko Mefisto położył dłonie na trzymanym pudełku i tłumaczył, wyjaśniał, naprostowywał, zachowując spokój, którego Skylerowi ostatnio ciągle przy wszystkim brakowało.
- Niby potrafię akurat ją zrozumieć w tym wszystkim. Napisała do mnie od razu na wizie i naprawdę... - zaczął, unosząc ściągnięte brwi ku górze, uspokajając się przyjemną zielenią, przesunął dłonią, po dłoni Mefisto, powoli opuszczając trzymane pudełko niżej. - Nie rozumiem tego, to wszystko jest jakieś popaprane - jęknął cicho, pochylając się z rezygnacją, by oprzeć czoło o mefistofelesowy bark - Aranżowane zaręczyny, zatajanie narzeczonego, zdrada, która nią nie jest i jeszcze czarna magia, to... - wyliczył zdezorientowany, po czym westchnął i uniósł głowę, mijając Ślizgona, od razu też wyciągając różdżkę, by przywołać do siebie kawiarkę wraz z patelnią - ...za dużo - mruknął ciszej, kręcąc głową, przez chwilę skupiając się na całej serii czynności, by popchnąć do przodu nie tylko podanie obiecanej kawy, ale też i podsmażanie pierogów, byle jakoś wiecznie głodnego wilka zadowolić. - A on za coś takiego już powinien siedzieć w Azka... - urwał gwałtownie, gubiąc gdzieś oddech, uświadamiając sobie swój nietakt i spiął się znów, z ledwie istniejącym sykiem wciągając powietrze do płuc. - Przepraszam - mruknął cicho, próbując szybko się z tego wycofać i sięgnął dłonią do karku, chcąc odruchowo bezskutecznie rozmasować spięte mięśnie, zaraz przesuwając dłoń na oczy, a po chwili gubiąc gdzieś palce we włosach, jakby tym odruchem poprawienia ich, miałby poprawić też zaplątaną sytuację - Nie jesteś taki jak on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem; czarne skórzane rękawiczki, patrz: klątwa!
Dodatkowo : Wilkołak
Galeony : 2162
  Liczba postów : 4228
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 EmptySro 1 Kwi - 4:53;

Odetchnął z ulgą, trochę obawiając się braku porozumienia i dalszego ciągnięcia dyskusji, podczas gdy sam Mefisto nieszczególnie miał na to ochotę. Nie chciał się teraz nad tym zastanawiać, władając strzępkami informacji i na ich podstawie zabierając głos. Mógł bronić Emily w ciemno, o ile tylko istniała taka potrzeba, ale nie musiał się z tego powodu cieszyć. Cichym mruknięciem "też niezbyt rozumiem" zapewnił Sky'a, że nie jest sam w tym zagubieniu. Przytrzymał go zaraz, może trochę zbyt desperacko rzucając się na tę okazję, ale szybko doprowadzając się z powrotem do porządku. Pozwolił Puchonowi na zajęcie się kawą i pierogami, szukając już jakiegoś luźniejszego tematu, ale przerwało mu bolesne uderzenie w policzek.
Zamarł, lekko tylko poruszając palcami luźno zwisających dłoni, jak gdyby miały pomóc mu w pochwyceniu koła ratunkowego. To z kolei byłoby piekielnie przydatne, bo Mefisto jak na zawołanie zaczął tonąć, nie czując nawet jak idiotycznie przy tym wstrzymuje oddech. Ciemna otchłań myśli zalała go chłodem, z dźwięki przyćmił władczy śmiech poczucia winy.
Jeśli Nathaniel już zasługiwał na Azkaban, to co dopiero Mefisto? Jak zwiększyć te niewyobrażalne tortury, żeby i jego spotkała sprawiedliwość? Jak pogodzić fakt, że różniłoby ich tylko kilka pięter tej samej klatki; tylko częstotliwość dokładanego cierpienia, której żaden z nich już by nie wyróżniał?
Przeciągnął zawieszoną pomiędzy nimi ciszę, tkwiąc w bezruchu z pustym spojrzeniem, wymykającym się spod półprzymkniętych powiek. Nie spodziewał się po Sky'u dobrania słów z tak tragiczną (zbyt dobrą) precyzją.
- Prędzej życzyłbym śmierci. - Głos spadł mu do szeptu, ale Mefisto odchrząknął by to naprawić. Podszedł też bliżej, zastępując dłoń Schuestera swoją i własnymi palcami rozmasowując mięśnie przy jego karku. - Humanitarniej. - O ile mógł wypowiadać się w tej kwestii on, jako niemal zwierzę. Trzymał się tego masażu, nie wiedząc nawet, że swoje rzeczywiste odczucia zdradzał drżącym oddechem owiewającym skórę Puchona; może i silił się na spokój, ale Merlinie, jak mu to nie wychodziło. Słowa prefekta wbiły się w niego na dłużej.
"Nie jesteś taki jak on."
Sky, jestem od niego gorszy.

______________________

You can be the beauty
And I could be the monster
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie nr 16 - Page 6 QzgSDG8








Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 6 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 6 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 9Strona 6 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie nr 16 - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-