Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyCzw Sie 29 2019, 18:44;

First topic message reminder :


Studencka kawalerka na trzecim piętrze



Pokój Jerry'ego i jednocześnie salon


Wbrew pozorom nie odnosi się tu wrażenia ciasnoty - ustawienie mebli i okien daje wrażenie przejrzystości i o ile nikt nie potknie się o rozwalone na dywanie buty czy plecak, to można się tu przemieszczać bez wzajemnego obijania się. Na lewo jest mała łazienka z prysznicem, a na prawo aneks kuchenny. Zazwyczaj panuje tu lekki bałagan, a na stoliku zawsze stoi skiełczący kubek po kawie i talerz po kanapkach (jeśli nie dostał nóg i nie schował się pod kanapą). Nie ma tu absolutnie żadnego zdjęcia rodzinnego, jedynie plakaty zespołów czy fotografie od kumpla.



Wolny pokój


Jeremy szuka współlokatora, ale do tego czasu pokój "wypożycza" znajomym na noclegi.



Aneks kuchenny


W tym miejscu sprawdza się powiedzonko "Trzy osoby to już tłok". Stolik na dwie osoby, chyba, że się go przeniesie do pokoju i magicznie wydłuży (bądź połaskocze po środkowych śrubkach). Prawie zawsze w zlewie są naczynia, które niby są traktowane zaklęciami czyszczącymi, jednak są na tyle słabe, że po paru minutach się kończą. Na półkach są poupychane opakowania z firmy dostarczającej jedzenie. To znak, że Jeremy mało gotuje. Rolety są tu często zasłonięte, bowiem słońce bije po oczach w ciągu dnia. W kącie kuchni stoi mała lodówka, oczywiście niedziałająca, ale za to pokryta wieloma nieruchomymi magnesami.



Balkon


Tutaj trzy osoby się muszą do siebie przytulić, jeśli chcą się zmieścić. Okna balkonowe są otwarte zawsze na oścież tak, by sowia korespondencja mogła wpadać bez uderzania w szyby. Tutaj też z boku znajduje się klatka jego własnej sowy. Niezbędnym wyposażeniem balkonu jest popielniczka. Zero kwiatów, a jedynie jakieś pudełka, walizki i worki ustawione w kącie.




Ostatnio zmieniony przez Jeremy Dunbar dnia Nie Maj 10 2020, 09:17, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyPon Sty 13 2020, 11:32;

Skrzyżował wzrok z Matthew, gdy ten napomknął o czarnej magii. Wzdrygnął się na samą myśl, a wzdłuż jego kręgosłupa przemknął zimny dreszcz jakby ktoś rozpuścił kostkę lodu na jego skórze.
- Pasowałoby. - zrobiło mu się niedobrze. Przez chwilę nieco pozieleniał i musiał złapać kilka oddechów, by mdłości przeminęły. Potarł wnętrzem dłoni czoło, ciesząc się, że mózg mu jednak nie wybuchł, bowiem skoro to czarna magia to nie zdziwiłby się, gdyby to zaklęcie miało go w ten sposób uszkodzić. Wzdrygnął się. Chciał podziękować za ogarnięcie podłogi z krwi, ale jakoś tak głos nie chciał wydostać się przez to zaciśnięte gardło. - Ta. Rowle. - przytaknął po kilku odchrząknięciach i lekkim rozmasowaniu spiętego karku. - Nie wiem czy to zaplanowała i cholera wie, czemu mnie zaprosiła do środka skoro był drzwi obok. Daj mi fajka, bo coś mnie trzaśnie zaraz. - poprosił Skylera, bo jeśli musiał obejść się ze smakiem w kwestii piwa, tak tytoń może pomóc w odrobinie rozluźnienia się. Patrzył wciąż na swoje brudne ręce i zamarzył o gorącym i długim prysznicu. Odłożył ten plan w czasie, bo jeszcze chciał chłopakom dopowiedzieć co się odwalało. Nie odmówiłby solidarnemu psioczeniu na to perfidne manipulowanie, któremu w uwłaczający sposób dał się porwać. - Obiłem mu mordę, to może chcieć szukać zemsty. - informacja, że oboje za sobą nie przepadają i między nimi jest "chujowo" niczego nie tłumaczyła. Tak czy siak Emily powinna jakoś to ogarnąć... ale gdy przypomniał sobie jaka była szczęśliwa i rozchichotana w kinie... i gdy oczyma wyobraźni postawił obok niej tego popieprzonego dziada to niemalże tknęło go współczucie dla niej. Potrząsnął głową, by pozbyć się tego niepożądanego uczucia, bo tak czy siak powinna mu powiedzieć o istnieniu narzeczonego. Mogłaby napomknąć, że go nie potrafi znieść i szuka odskoczni, to może... może zachowałby się inaczej. A może by zaryzykował? Nie wiedział i nie chciał teraz odpowiadać sobie na to pytanie. Czuł się beznadziejnie i tak też wyglądał. - Puściły mi w końcu nerwy. Niech to szlag. - westchnął czując ogromne zmęczenie wywołane nie tylko utratą krwi ale też wycieńczeniem psychicznym. Podniósł się do pionu, ale zrobił to zbyt wcześnie i zbyt gwałtownie, bo od razu się zatoczył i wpadł na stolik. Skomentował to bardzo wyraźnie cedzonym przekleństwem. Usiadł na napotkanym mebelku i poczekał aż miną mroczki przed oczami. - Idę się umyć, bo cuchnę krwią. - zakomunikował z opóźnieniem i wiedział, że chociaż jeden z nich mu pomoże tam doczłapać. Znał ich, wiedział, że mógł na nich liczyć. Mimo, że ze Skylerem mieli niegdyś na pieńku, tak teraz nie zwracał na to uwagi. Przez całą krótką drogę człapania do łazienki przeklinał pod nosem równo. Nie zdarzało mu się to tak często, ale w chwili obecnej nie mógł się powstrzymać. Nawet nie panował nad swoim głosem, po prostu klął. Dotarłszy do łazienki cicho westchnął. - Dobra, zaraz wrócę. Nie fiknę. - zapewnił i wszedł w ciuchach pod prysznic. Zapomniał je z siebie zdjąć, po prostu odkręcił wodę i czekał aż wszystko z niego spłynie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySro Sty 15 2020, 18:25;

Nie był niewiniątkiem. W swojej głupocie popełnił wiele błędów, ale nawet Matthew by nie zdradził, a przecież tak naprawdę nie byli razem. Tak samo nie wyobrażał sobie, że miałby świadomie kogoś zranić, a już na pewno nie rzuciłby żadnego zaklęcia czarnomagicznego. Przecież nie bez powodu są zakazane. Zakaszlał w pięść i zaraz upił kilka łyków piwa, w żadnym wypadku nie czerpiąc przyjemności z jego smaku. Zaciągnął się porządnie, drugą dłonią poprawiając włosy, jakby od ich stanu zależało czy uda mu się ogarnąć umysłem całą tę chorą sytuację i zaraz zgasił papierosa, wrzucając peta do prawie pustej butelki. Wstrzymywał ostatnią dawkę dymu jak najdłużej, nie chcąc by ta zbyt szybko zostawiła go samego, ale kątem oka widząc wstającego Jerrego, od razu ruszył w jego kierunku, wypuszczając pospiesznie z ust dymną wstęgę. Oszczędził mu już komentarzy o zbyt wczesnym wstawaniu czy gwałtownych ruchach, bo z pewnością był tego świadom, a nie chciał już podburzać jego i tak urażonej dumy. Tak samo jak nie wtrącał się w jego wiązankę przekleństw, choć własne cisnęły mu się na usta. Zazwyczaj powstrzymywał się tylko przy kobietach, ale czuł, że Jerry wyrzuca to wszystko nieświadomie, by nieco sobie ulżyć, a gdyby dodał coś od siebie, to mógłby mu przerwać aplikowanie psychicznego znieczulenia. Asekurował go więc w ciszy do łazienki, pozwalając mu oprzeć ciężar ciała na sobie i zaraz po wejściu zgarnął swoje rzeczy z szafki, by Jerry mógł w razie czego się o nią bezpiecznie oprzeć. Dłonie odruchowo powędrowały do zapięcia jego spodni, ale jeszcze zanim zdążył dotknąć materiału, cofnął gwałtownie ręce, unosząc je na wysokość swoich barków w geście "co złego to nie ja". Może i faktycznie nie miał nic nieodpowiedniego na myśli, jednak nie chciał zostać posądzony o wykorzystywanie osłabionego kolegi, a sam nie do końca był pewien czy w stresie nie zrobiłby czegoś głupiego. Gdyby nie Finn i możliwość zapalenia, to prawdopodobnie wykazałby się hipokryzją i zabrał się za urabianie Matta, byle tylko szybko się jakoś rozluźnić.
- Zostawiam uchylone drzwi, nawet nie próbuj zamykać i no wiesz... W razie czego wołaj - powiedział, nie patrząc na Gryfona, zajęty przesuwaniem wzroku po przedmiotach w łazience, by znaleźć potencjalne zagrożenie dla osłabionego organizmu. Przysunął jeszcze nogą dywanik bliżej prysznica i wrócił do salonu, wyciągając papieros zza ucha, gdy tylko spojrzał na Matta.
- Jeśli chcesz zostać, to śpisz w moim łóżku - rzucił, nieco niewyraźnie przez trzymanego w ustach papierosa i zatrzymał się nagle w drodze na balkon, by westchnąć i dodać - W sensie ja śpię w salonie. - Machnął ręką w stronę kanapy i posłał Ślizgonowi spojrzenie, które akurat on powinien znać doskonale, bo wiązało się z jednym wnioskiem: bez dyskusji.
Czuł się nieco nieswojo z myślą, że pierwszy raz ktoś poza Finnem będzie spał w konkretnie tym jego łóżku, ale jeszcze gorzej by się czuł ze świadomością, że gość miałby spać na kanapie, gdy on sam rozwala się na wygodnym materacu. Tym bardziej, że przecież Matt wcale nie prosił się na tę gościnę. Poza tym dobrze by było, żeby ktoś i tak miał oko na Jerrego w nocy.
Zrezygnował na razie z zapalenia i uspokajał się samą miękkością filtra między wargami, opierając się o barierkę tak długo, aż wychłodzone stopy nie zbuntowały się przed kontaktem z zimnymi kafelkami. Zakaszlał krótko, postukując pięścią w mostek (przeziębienie czy fajki?) i wrócił do salonu, pozerkując na Ślizgona.
- Ty pomagasz mu się przebrać - powiedział, unosząc z rozbawienia kąciki ust, jednocześnie ściągając z siebie kurtkę. No tak, z dwojga złego, chyba to jest najbezpieczniejsza opcja, prawda? Mimo wszystko Matt wydawał mu się dość niewinny, a przynajmniej miał lepszą reputację od niego samego.
Gdyby tylko wiedział czego świadkiem było jego przeprosinowe ciasto, to z pewnością prędzej powiedziałby coś w stylu "Łapy precz od Jerrego, zboczeńcu".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyWto Sty 21 2020, 18:08;

Kiedy tylko dostrzegł zaniepokojone spojrzenie Dunbara, sam poczuł jak nieprzyjemny dreszcz na wskroś przeszywa całe jego ciało. Nie znał się zupełnie na czarnej magii, a chociaż ciekaw był tajników tej zakazanej dziedziny, tak zdecydowanie nie chciałby odczuć skutków żadnego z niebezpiecznych zaklęć. Słyszał, że oberwanie taką klątwą odciska piętno na psychice i pozostawia blizny, których nijak nie można się pozbyć. Miał jednak nadzieję, że skoro Jeremy stosunkowo szybko doszedł do siebie, w jego przypadku obejdzie się bez drastycznych skutków ubocznych. Mimo wszystko zamierzał pozostać u chłopaków na noc, by w razie konieczności zareagować w porę i zgarnąć przyjaciela do szpitala św. Munga.
Przesunął plecy po ścianie, by znaleźć dogodniejszą pozycję, a zaraz po tym założył ręce na żebrach, przyglądając się Gryfonowi, gdy ten potwierdził, że miał do czynienia właśnie z panienką Rowle. Na jego twarzy pojawił się grymas, bo chociaż nie sądził, by Ślizgonka planowała coś takiego, tak jednak wiele nasłuchał się o jej narzeczonym. Nie wybrała go sama, a z tego co się orientował, gość miał nierówno pod sufitem. Nieciekawa sytuacja. Miał nawet oponować, kiedy jego kompan poprosił o papierosa, ale ostatecznie machnął na to ręką. Nikotyna nie wyrządzi mu tak wielkiej krzywdy jak ten pieprzony Bloodworth, a i Dunbar po takich przeżyciach zasłużył sobie na chwilę relaksu. Co prawda rozsądek podpowiadał mu, żeby ukryć przed nim paczkę fajek, ale tym razem przystał na jego warunki. Zresztą… i tak się razem ze Skylerem nie popisali, skoro otworzyli piwo, wodząc tym samym kumpla na pokuszenie. Właśnie! Zupełnie o nim zapomniał. Chlapnął więc łyka bursztynowego trunku, wsłuchując się w dalszą część opowieści.
Nie wiedział, co powinien powiedzieć. „Nie przejmuj się? Nawet jeśli coś mu odwali, to jakoś sobie poradzimy?”. Nie oszukujmy się, jakiekolwiek słowa brzmiałyby w tym momencie tragicznie, więc stwierdził, że będzie lepiej, jeśli póki co odpuści sobie próby pocieszania chłopaka. Nie spodziewał się jednak, że ten nagle spróbuje wstać. Wyrwał się, energicznie odpychając się rękoma od ściany, ale zanim w ogóle znalazł się w pobliżu Jeremy’ego, ten zatoczył się i wpadł na pobliski stolik, przeklinając przy tym głośno niczym szewc. Co gorsza wpadł na pomysł kąpieli, na co Matthew westchnął w duchu. Wiedział, że i tak go od tego nie odwiedzie, więc postanowił jedynie kontrolować sytuację. Schuester złapał go akurat pod rękę i asekurował aż do samej łazienki, więc Gallagher powłóczył nogami za nimi, żeby być na miejscu, gdyby któryś potrzebował jego pomocy. Nie chciał zostawiać najlepszego przyjaciela samego, ale gdyby razem z Puchonem przyglądali się temu, jak obmywa swoje zakrwawione ciało, na pewno nie czułby się komfortowo. Skinął więc głową do kolegi na znak, że pozostawienie uchylonych drzwi będzie dobrym rozwiązaniem, a następnie powrócił z nim do salonu. Ponownie spojrzał na niego ze zdziwieniem dopiero wtedy, kiedy do jego uszu dobiegła dość nietypowa propozycja.
- Eee… – Wymruczał zdezorientowany, a dopiero kiedy Skyler uściślił swoją wypowiedź, prychnął pod nosem z rozbawienia. – Spoko, chociaż kanapa mi nie przeszkadza. Jak wolisz. – Wzruszył ramionami, bo niespecjalnie zależało mu na wygodzie. Wszak spał tutaj tylko jedną noc, a po tym co się wydarzyło, wszyscy byli na tyle zmęczeni, że twardy materac nie stanowił żadnej przeszkody w oddaniu się w objęcia Morfeusza. Nie wdawał się jednak w żadne dyskusje, rozsiadując się na jednym z foteli. Przez dłuższą chwilę wpatrywał się w ścianę, a z zamyślenia wyrwał go dopiero kaszel Schuestera. Instynktownie odwrócił się w jego kierunku, by sprawdzić czy wszystko z nim w porządku. Cóż, najwyraźniej jego obawy były bezpodstawne, skoro jego kolega nadal gotów był do dowcipkowania.
- Nie ma problemu. Pójdę zobaczyć czy się ogarnął. – Zgodził się na ten układ, bo przebieranie Dunbara nie jawiło się w jego głowie jako nic zbereźnego. Nawet nie dlatego, że był jakimś niewiniątkiem. Po prostu od wielu lat przyjaźnił się z Gryfonem i wiedział, że interesują go jedynie dziewczęta. Traktował go jak brata i z tego względu nigdy nie spoglądał na niego jak na obiekt pożądania. Rozpięcie rozporka w jego spodniach czy pomoc w ściągnięciu nogawek nie stanowiły więc dla niego żadnego problemu.
- Wszystko ok? – Krzyknął do Jerry’ego zaraz po tym, jak zwlókł się z fotela i zbliżał się do drzwi prowadzących do łazienki. - Pomóc Ci się przebrać w czyste ciuchy? - Dodał jeszcze, żeby przypadkiem jego kumpel nie musiał sam się o to prosić. Miał bowiem świadomość, że wyrażenie na głos takiego życzenia mogłoby być dla niego poniżające.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyWto Sty 21 2020, 19:03;

- Yhyyym... - odpowiedział w mało inteligentny sposób, czując, że dociera do niego bardzo mocno ubytek krwi. Adrenalina opadła, napięcie również, a więc uzmysławiał sobie, że chodzenie bez odpoczynku nie było zbyt mądre. Mimo wszystko jak już wstał, zatoczył się, to pójdzie dalej. Woda spływała po jego ciele, zmywając z niego krew, a on całkowicie zapomniał, że ma się rozebrać. Opierał czoło o przedramię oparte o kabinę prysznicową i z zamkniętymi oczami czekał aż woda wykona za niego robotę. Chyba na parę chwil mu się na wpół przysnęło, bowiem drgnął słysząc głos Matthew. Ile stał pod prysznicem? Minutę czy godzinę? Nie miał pojęcia, myślenie było trudne. Otworzył oczy i zakręcił wodę, próbując się zmobilizować do przemieszczenia się do łóżka. Wyszedł z prysznica i zaskoczony nasiąkniętymi wodą spodniami potknął się i wyrżnął na podłogę, w porę asekurując się rękoma. - Kuźwa. Zapomniałem zdjąć spodni. - zawołał z łazienki do chłopaków, wiedząc, że zaraz tu doskoczą słysząc taki rumor. Obite kolana go przynajmniej ocuciły, więc zamrugał od razu powiekami, by się otrząsnąć. Jakoś się podniósł - korzystając oczywiście z pomocy - ale nawet powrót do pozycji pionowej nie sprawił, że przestało mu się kręcić w głowie.
- Hm... trochę mi tej krwi uleciało, temu jestem nieprzytomny. - mruknął, trzymając się ramienia Gallaghera. - Co wy, w gaciach idę spać, nie mam sił się ubrać. - wykrzywił się, że musi prosić o pomoc w zdjęciu spodni. To faktycznie takie... poniżające, ale przecież Matthew był mu jak brat, więc po chwili wzruszył ramionami, by zbagatelizować potencjalne zażenowanie. Gdyby Sky miał mu pomóc to faktycznie mógłby poczuć się trochę niezręcznie, bo aż takiej relacji z nim nie miał. Bardzo ospale po omacku sięgnął po przyniesiony ręcznik i wytarł twarz, włosy, robiąc sobie na czubku głowy tornado. Westchnął głęboko.
- Skyler, ziomek, nie musisz tego oglądać. - zlokalizował go wzrokiem, kiedy już Matthew pomógł mu się ogarnąć. - W nocy mogę puścić pawia. Według książki to... no wiecie... - rozmasował palcami brwi, próbując zebrać myśli. - ...no, powikłania... dobra, nie wiem co gadam. - poddał się, przytrzymując się non stop Matthew, bo nie ufał już swoim nogom. - Jakoś wam się odwdzięczę potem... - wolałby oszczędzić tego Skylerowi, skoro ten był blady niemal tak jak sam Jeremy po utracie krwi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyPią Sty 31 2020, 23:44;

Odwieszał właśnie kurtkę, gdy usłyszał hałas z łazienki, więc od razu zrobił kilka kroków w stronę drzwi, nie zauważając nawet, że nie trafił na haczyk, więc kurtka wylądowała na ziemi. Zatrzymał się gwałtownie, przypominając sobie, że to Matt miał interweniować w takiej sytuacji, więc przeniósł na niego znów nieco przerażony wzrok. Wyobraźnia szybko podpowiedziała mu nieciekawe scenariusze, które uciszył dopiero głos Dunbara, podający przyczynę jego nieporadności. Przyłożył dłoń do twarzy, zakrywając oczy, rozczarowany samym sobą, że jednak mu tych spodni nie zdjął. Gdyby nie był takim pervem, to po prostu by to zrobił - bez podtekstu, bez poczucia winy i bez problemu. Ale nie. Nie mógł tego zrobić i przez niego Jerry zaliczył glebę, a przecież jego stan nie był najlepszy na takie wpadki. By ich nie krępować przeszedł do swojego pokoju po jakieś ubrania na zmianę, a gdy tylko wyszli z łazienki, sam stanął w jej progu, by iść się umyć i dać im nieco prywatności od swoich wścibskich oczu. W końcu bielizna Dunbara była przemoczona, więc i z nią muszą sobie jakoś poradzić.
- Daj spokój, Jerry... - burknął, niby prostując się, by wyglądać pewniej, a jednak przemykając wzrokiem gdzieś po podłodze. - Jak zajdzie potrzeba, to wstanę i posprzątam choćby i pięć razy w nocy - zadeklarował i nawet lekko się uśmiechnął, by uspokoić Gryfona, żeby nie zaprzątał sobie głowy stanem kogokolwiek innego od samego siebie. Byle tylko nie wymiotował krwią. Błagam.
- Chyba, że wolicie żebym gdzieś indziej przenocował - rzucił nagle, odwracając się do nich ponownie, choć wchodził już wgłąb łazienki - Mam gdzie, więc no... zdecydujcie po prostu jak wolicie - dokończył i zamknął się w łazience, by zaraz wzdrygnąć się od śladów krwi pod prysznicem. Tym silniej poczuł, że wolałby już teleportować się do Finna, wcisnąć mu się do łóżka i przynajmniej do poranka udawać, że nie widział dziś niczego wykraczającego poza jego normalny wieczór.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1593
  Liczba postów : 1047
https://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
https://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
https://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
https://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
https://www.czarodzieje.org/t18302-matthew-c-gallagher-dziennik
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyNie Lut 02 2020, 22:48;

Kiedy usłyszał z łazienki rumor i donośny głos Dunbara, przedłożył bezpieczeństwo swojego najlepszego przyjaciela ponad jego prywatność. Spojrzał wymownie na równie zaniepokojonego Skylera, a następnie sięgnął ręką do klamki i otworzył drzwi na oścież, widząc leżącego na podłodze Gryfona. Od razu ruszył się z miejsca, żeby wesprzeć chłopaka swoim ramieniem i pomóc mu powrócić do pionowej pozycji. Nie zważał przy tym na jego słowa, bo nie wyobrażał sobie, by miał pójść spać przemoczony jak jakiś kundel. Jeszcze tego brakowało, żeby im się pochorował.
- No właśnie, jesteś osłabiony. Zdejmujemy tę zgniliznę i nie chcę słyszeć żadnych protestów. – Rzucił więc do niego stanowczo, ale zanim cokolwiek zrobił, zaprowadził Jeremy’ego do salonu i usadowił go na kanapie. Trudno, kanapa wyschnie, a wolał jednak, żeby ich kumpel nie wyrżnął ponownie na podłogę. – Dawaj, pomogę Ci. – Dodał zaraz, przesuwając głową w bok, jakby chciał zachęcić Dunbara do współpracy. Sam sięgnął do rozporka jego spodni i zaczął go rozpinać, bez żadnych seksualnych podtekstów. Ot, po prostu wiedział, że Jeremy zrobiłby dla niego dokładnie to samo, gdyby tylko potrzebował pomocy w tak podstawowych czynnościach. Nie było w tym również dla niego niczego poniżającego czy uwłaczającego godności, choć domyślał się, że jego przyjaciel może się źle czuć z tego powodu. Sam miałby podobnie.
- Przyniesiesz mu jakieś suche ciuchy? – Zwrócił się w kierunku Schuestera, bo skoro obaj razem zamieszkiwali, Puchon o wiele lepiej wiedział, gdzie jego współlokator trzyma bieliznę, a gdzie złożone w kostkę koszulki lub spodnie na zmianę. Miał nadzieję, że prędko się z tym uwinie. W końcu wszyscy chcieli mieć to z głowy i jak najszybciej zapomnieć o tej mało komfortowej sytuacji.
- Daj spokój, Sky. Jesteś tu potrzebny. Śpisz u siebie, ja kimnę na kanapie. Musimy być czujni, gdyby okazało się, że w nocy coś będzie jednak nie tak. – Zarządził, przypominając Skylerowi o powadze sytuacji. Nie dopuszczał do siebie myśli, że ten mógłby im gdzieś teraz uciec. – Dobra, odprowadzimy Cię do łóżka, ale krzycz gdybyś się źle poczuł, ok? – Przeniósł swoje spojrzenie na Jerry’ego, czekając aż i ten zgodzi się na stawiane przez niego warunki. Liczył na to, że chłopak odpuści, bo mimo pewnych obaw nie zamierzał spędzać nocy w jego pokoju. Byłoby to najpewniej grubą przesadą. Tak czy inaczej, wskazał po tym gestem dłoni Schuesterowi, żeby złapał Dunbara z drugiej strony. Wolał nie ryzykować jego samodzielną przechadzką do łóżka, skoro wcześniej zaliczył już jeden upadek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyPon Lut 03 2020, 21:03;

Człapał grzecznie tam, gdzie go prowadzono. Tak na dobrą sprawę to on spał już jednym okiem, a więc nie miał szans przejąć się zawstydzeniem czy zażenowaniem taką, a nie inną sytuacją. Skoncentrował się na omijaniu przeszkód, bowiem rozmowa chłopaków zlała mu się w jeden wielki szum. Dopiero koci miauk wyrwał go z tego amoku, a to dało mu do zrozumienia, że znalazł się już na swoim łóżku. Zamiast się położyć, usiadł i podziękował Matthew za eskortę poklepaniem po ramieniu.
- Dzięki, ziomki. Ale ja chyba za pięć sekund zasnę. - nie miał sił komentować faktu, że Sky powinien - bo kto mu broni? - zostać w kawalerce, wszak tu mieszka. Westchnął i położył rękę na kociej głowie. - Pójdę chyba... - zaczął, ale nie skończył, bo zasnął. Dał radę zmotywować się jedynie do położenia głowy na poduszce, a już wpadł w objęcia Morfeusza - a dokładniej kota Uzzy'ego, który to zwinął się w kłębek przy jego szyi, by mruczeniem i miękkością strzec snu swojego właściciela. Na całe szczęście był na tyle zmęczony, że nic mu się nie śniło.


|zt x3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 20:21;

W kuchni nie było już niczego, co mógłby wykorzystać. Bezdenne zapasy, obiecujące zawsze być pod ręką - zniknęły zupełnie. Czy może trafniej - za sprawą jego dłoni połączyły się w przeróżnych kombinacjach, tworząc ciastka, babeczki, pączki, zapiekanki i inne -ki w ilościach tak dużych, że nawet Jerry musiał się pogodzić z myślą, że nie jest w stanie tego zjeść, porozstawianych teraz po każdej wolnej przestrzeni dookoła. Cukiernia bez klientów, bez zapasów, bez szyldu. I jeden piekarz, który nie mógł nic na to poradzić, więc siedząc na ziemi wpatrywał się w bezy przez szybkę pieca, które i tak były już tam o minutę za długo, a jednak nie potrafił zebrać się w sobie, by wyjąć je zanim będzie za późno, bojąc się spojrzeć na pustkę szafek i uświadomić sobie, że nie ma już nic.
Kot Jerrego kręcił się gdzieś niedaleko, wabiony ciepłem bijącym z kuchni, a jednak zaprzestał już prób łaszenia się do Skylera, skoro ten odpychał go wielokrotnie, niegotowy nawet na taki rodzaj bliskości. Przecież trzymał się tak niewzruszenie, jaka szkoda byłoby rozpaść się teraz pod wpływem cudzego ciepła i cichego mruczenia odczuwalnego pod dłonią.
Część osób wiedząc o powodzie jego kilkudniowej już nieobecności w Hogwarcie, prawdopoodbnie założyłoby, że zaszył się w domu, by ukryć się w pościeli i nie kąpiąc się trzeci dzień z rzędu objada się ciastkami. Ale nie. Tak zrobiłby, gdyby chodziło o poczucie winy, a czuł teraz coś dużo bardziej przytłaczającego, obezwładniającego płuca i ściskającego za gardło. Stratę. Samotność. Rozczarowanie. Poczucie, że nigdy nie był wart choćby połowy tego, o czym go zapewniano.
Jedno z przypuszczeń było prawdą - zaszył się w domu. W końcu musiał trenować - jak opanować drżenie głosu, smutek w oczach i przypomnieć sobie na nowo jak wywołać wyuczony już przecież uśmiech. Najwidoczniej szło mu marnie, bo Jerry ani przez chwilę nie wyglądał na przekonanego, gdy machał w jego stronę ręką z kolejnym wypalanym papierosem i wyrzucanym z siebie “Jest okej”. Bo przecież jest. Dba o higienę, ubiera się starannie mimo całego dnia spędzonego w domu i jego twarz nie wyraża ani najdrobniejszej oznaki smutku, a jedynie zmęczenie w postaci cieni pod oczami, do których każdy już z pewnością przywykł.
Jest okej. Ból stał się czysto fizyczny. Ciało pozbyło się wszelkich myśli i tylko ścisk w żołądku czy w okolicach serca niewygodnie uwierał, przeszkadzając w stwierdzeniu, że nie ma już zupełnie nic. Żadnej myśli. Same mechaniczne czynności. Praca mięśni, nawet przy tych zadaniach, których nie wykonywał ręcznie już od lat, jak chociażby zmywanie czy krojenie.
Kategoryczny zakaz magii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 521
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 21:40;

Nie wiedziała, jak opanować chaos myśli przedzierający się przez głowę. Jeszcze kilka dni temu wszystko było w porządku, snuł marzenia i plany związane z Finnem. Był szczęśliwy. Zacisnęła usta, czując narastającą w niej złość, bo jej przyjaciel nie zasługiwał na takie potraktowanie - przecież im się układało! Przyśpieszyła kroku, kierując się w stronę jednego z mieszkań, gdzie Skyler był. Nim zdążyła zapukać, drzwi otworzyły się i wyszedł z nich nieznajomy jej bliżej gryfon, któremu podziękowała spojrzeniem i kiwnięciem głowy za wpuszczenie do środka. Znali się tylko z widzenia z czego puchon powinien być zadowolony, bo sam ją przed nim ostrzegał. Nie miała jednak czasu zastanawiać się nad walorami estetycznymi chłopaka, ściągając buty i zrzucając płaszcz gdzieś na podłogę. Bezgłośnie ruszyła w głąb mieszkania, wiedziona zapachem łakoci. I gdy tylko stanęła w progu kuchni, dostrzegając piętrzące się wypieki - rozchyliła wargi zaskoczona. Było naprawdę źle.
Jej błękitne oczy przesunęły po sylwetce Skylera, a w gardle pojawił się uścisk. Cierpiał . I co ona mogła z tym niby zrobić? Wiedziała, że takie rany potrzebują czasu i niekoniecznie jest ochota o nich rozmawiać tak prędko po zatamowaniu pierwszego krwawienia. Flora jednak nie potrafiła odnaleźć się w tej sytuacji na tyle, aby myśleć racjonalnie. Był przecież jej słońcem. Przygryzła dolna wargę, ruszając biegiem w jego stronę i obejmując go z całych sił w talii, splotła dłonie na jego brzuchu. Oparła głowę o jego plecy, chowając twarz w materiale ubrania i przymknęła oczy. Nie mogła przecież się rozpłakać, potrzebował wsparcia i siły, a nie mazgaja. Odetchnęła głośniej, czując w nozdrzach znajomy zapach.
- Mogę jedną babeczkę? - zapytała cicho, starając się brzmieć względnie normalnie. Całkiem nieźle jej szło. Nawet gdyby próbował wyszarpać się z jej uścisku, wciąż trzymałaby go z całych sił w swoich objęciach, dopóki nie uzna, że jest odrobinę lepiej. Odwróciła głowę w bok, patrząc na włączony piekarnik. Splotła ze sobą palce, wbijając sobie paznokcie w skórę. - Skyler? Czy tam nie ma bezy?
Zapytała jeszcze, unosząc brwi. Była fanką tego przysmaku, zwłaszcza ze śmietaną i owocami. Bała się zapytać o Finna. Bała się tego, jak przyjaciel rozsypie się w jej dłoniach na setki kawałków, a wiedziała, że tak będzie. Sprawiał wrażenie silniejszego, niż był w rzeczywistości. Słyszała, jak głośno bije serce, nie miała jednak pojęcia, czy to było jej własne czy może jednak jego.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 21:44;

Głos Jerrego przebijał się do jego świadomości, ale jego słowa nie przybierały żadnego kształtu. Chyba zdołał mu coś odpowiedzieć, prawdopodobnie proponując, by wziął zapiekankę do pracy, ale nie był pewien czy Gryfon skorzystał, bo jego własne myśli skupione były na tym, by wyłączyć piec i spowolnić tym proces nadprogramowego pieczenia, który niszczył jego bezy. Spowolnić, ale nie powstrzymać, bo przecież wciąż tkwiły w środku.
Słysząc kroki bezwiednie przesunął wzrok w stronę salonu, a gdy dostrzegł dobrze znaną, drobną sylwetkę, miał wrażenie, jakby jej widok wybudził go ze snu. Wargi oddaliły się od siebie, by wypuścić z płuc porcję nieświadomie wstrzymanego powietrza i zaraz wygięły się nieco, gdy broda drgnęła mu żałośnie. Poczuł jak zdradzieckie brwi chcą pomknąć ku sobie, by razem skierować się w górę, ale powstrzymał je, usilnie trzymając się myśli, że nie może martwić Flory. Wystarczyło jedno spojrzenie na jej uroczą buzię, by być pewnym, że już martwi się zdecydowanie za bardzo, więc w tej chwili najważniejsze jest to, by jej smutku nie pogłębiać. - Skrzacie… - szepnął cicho, bardziej do siebie, niż do dziewczyny i ledwo zdążył wstać, a poczuł na sobie ciepło przyjaciółki, wdzięczny jej za to, że przytuliła go od tyłu, dając mu czas na wciśnięcie na usta wyuczonego uśmiechu, niczym zużytej przez czas maski, która nie chciała już dobrze trzymać się w jednym miejscu. Odnalazł jej drobną dłoń na brzuchu i przykrył ją swoją dłonią, by pogładzić jej wierzch kciukiem, dając tym sobie czas na głębszy oddech.
- Częstuj się czym chcesz, ale piekłem tylko z tego, co miałem na miejscu, więc nie wszystko wyszło idealnie i nie miałem papryczek chili, ale tamte czekoladowe babeczki są z pieprzem cayenne i w środku mają czarne wiśnie, chciałem Ci je wysłać sową, a… - zaczął wyrzucać z siebie, byle tylko nie dopuścić do ciszy, która w domyśle wpisane już miała niewypowiedziane pytania o Finna bądź jego własne samopoczucie, ale urwał gwałtownie, czując zdradzieckie drżenie wkradające się w głos - Tak, bezy, tak - wymamrotał, przenosząc wzrok na piekarnik, orientując się że dalej go nie wyłączył i nie puszczając dłoni Flory, drugą dłonią wyłączył ogień i uchylił drzwiczki, od razu sięgając po blaszkę. W ostatniej chwili zorientował się, że chciał to zrobić gołą ręką, więc cofnął dłoń po ścierkę i odstawił przyrumienione bezy na kuchenkę.
- Zepsułem - powiedział zdezorientowany i zaraz nabrał głęboko powietrza, znów wciskając uśmiech na usta, zaciskając mocniej palce na dłoni Flory - Mój dziadek nigdy nie pilnuje czasu robiąc bezy, mówię Ci, to niemal szósty zmysł, po prostu widzi kiedy są perfekcyjne i strasznie długo mnie męczył, żebym przestał polegać na zegarku - znów zaczął wyrzucać bezmyślnie słowo po słowie, z zupełnie niepasującą do siebie prędkością, dłonią sięgając do policzka, by odgarnąć stamtąd łaskoczącego go paproszka - Pogoniłby mnie wałkiem, gdyby zobaczył… zobaczył… - zawiesił się, czując wilgoć na wierzchu dłoni, bojąc się spojrzeć w to miejsce, by nie uświadomić sobie tego w pełni. - Gdyby zobaczył… - powtórzył powoli, przecierając oczy przedramionami, usilnie pilnując, by uśmiech nie zniknął mu z twarzy - Że... Że...- mamrotał, próbując pozbyć się coraz silniej słyszalnego drżenia w niskim głosie, aż zrezygnował zupełnie, gdy maska spadła mu bezlitośnie, pozostawiając go w tej emocjonalnej nagości, której nie potrafił ukryć, mając przy sobie najbliższą mu osobę. Odchylił głowę w tył, wbijając rozmazany wzrok w sufit i zaraz zakrył twarz dłońmi, nie zgadzając się na to, by na jego skroniach pojawiły się wilgotne ścieżki.
- Zawiodłem go - wydusił z siebie po chwili, doskonale wiedząc, że Flora ani przez chwilę nie uwierzy, że ma na myśli dziadka czy zbyt przypieczone bezy, skoro jego serce drży żałośnie głośno z tęsknoty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 521
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 22:00;

Nie była dobra w sprawach damsko-męskich i w pocieszeniu po złamanym sercu, bo sama nie miała żadnego doświadczenia. Nigdy nie była nawet zakochana! Przełknęła głośnej powietrze, próbując ignorować narastającą w jej umyślę niepewność, kreślącą się wizje porażki. Bo co będzie, gdy powie głupotę, a jemu się pogorszy i nigdy nie będzie mogła sobie wybaczyć? Uniosła dłoń, przykładając ją do piersi i czując pod delikatnym materiałem koszuli gorącą skórę i subtelne uderzenia. Bum. Bum. Wiedziała, że jak Skyler się rozsypie, to ona pójdzie jego śladem, tłukąc się niczym szkło, w które wycelował małym pociskiem. Błękitne tęczówki obserwowały jego buzię, widziała drżenie jego ust, kolejny ścisk serca w akompaniamencie fali gorąca i paniki przemknął przez drobną dziewczynę, roznosząc się od czubka głowy aż do podeszwy buta.
Nie mogła czekać.
Ciepło jego rąk sprawiło, że przymknęła jeszcze na chwilę oczy, mocniej wbijając się w jego plecy całą sobą, bo co innego mogła mu poderwać, skoro brakowało jej słów? Duże dłonie z łatwością objęły drobne rączki Flory, zaciskając się z niebywałą delikatnością. Zaśmiała się na jego tłumaczenie braku babeczek z chili i z pomarańczami, które tak lubiła.- Wszystko, co pieczesz jest przepyszne. Jaką sową? Wolę jeść je razem z Tobą, jeszcze ciepłe. Weźmiemy po jednej później?
Jedzenie też było cudownym lekarstwem. Sprawiało, że wszystko wydawało się łatwe, niosło radość i uśmiech, który sugerował, że będzie dobrze. Dlatego tak łatwo było dzięki niemu dotrzeć do serca. Wspólne posiłki to ważne chwile. Milczała, wciąż trzymając się blisko, chociaż delikatnie poluźniła uścisk, aby swobodnie mógł uwolnić słodkie bezy z piecyka, chociaż zadrżała na widok gołej dłoni, która chyba sięgała po gorącą blachę, co zasygnalizowała wbiciem delikatnie palców w jego brzuch. Przygryzła dolną wargę na chwilę, zastanawiając się, co powinna mu powiedzieć, a co mógł chcieć usłyszeć. Żadne słowo nie uciekło jednak spomiędzy warg, znów zabrakło słów. Musiał mówić, musiał rozebrać się z tej fasady “wszystko jest w porządku” i historii o dziadku oraz wypiekach. Oczywiście, był wspaniałym piekarzem, jednak słodkie bułki musiały zejść czasem na dalszy plan. Cofnęła się odrobinę, dając mu swobodę, a jednocześnie zacisnęła dłonie w piąstki, zbierając się w sobie do aktywnego działania, bo chociaż sama chciała się rozpłakać, nie mogła.
Skyler.
Niewiele myśląc, korzystając z całej swojej siły i efektu zaskoczenia, obeszła go tak, że stała na wprost i zadarła głowę, patrząc na jego buzię, aby zaraz pociągnąć go dłońmi ku podłodze, aby zajęli miejsce dookoła wypieków, które tak kochał. Uniosła się na kolanach, obejmując jego szyję mocno i wtulając go w siebie, przesunęła dłoń w jasne włosy, gładząc po głowie. Przytulała mocno, wpatrując się w punkt przed sobą spod wpół zamkniętych powiek, beznamiętnie. Chciałaby go zamknąć w jakiejś szczęśliwej bańce, która uwolniła by go z tęsknoty i żalu, strzepnęła z ramion wyrzuty sumienia. - Wcale nie. Był szczęściarzem, że Cię miał. Wiesz przecież, jesteś najcudowniejszym człowiekiem na świecie. I przysięgam na wszystko, co mi Drogie, to nie koniec świata, chociaż z pewnością region, w którym teraz tkwisz, się rozpada.
Szepnęła cicho do jego ucha, muskając wargami jego czoło, wcześniej kładąc głowę wyżej i chowając jego twarz przy szyi, bo wiedziała, że nikt nie lubił być na widoku, gdy płakał. Gdy było się słabym i bezbronnym.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Lut 29 2020, 23:09;

Poczuł stanowcze w swej delikatności dłonie i poddał się im zupełnie, nie wiedząc nawet, w którym momencie ugięły się pod nim kolana. Coś się w nim złamało i nie był już w stanie powstrzymać kolejnych łez napływających mu do oczu, więc wtulił się we Florę, ukrywając twarz w jej szyi i plamiąc ciepłem drobny bark. Czuł się zraniony, pusty i pomimo tego, że zwykle górował nad dziewczyną wzrostem, teraz poczuł się żałośnie wręcz mały, ukrywając się w ramionach tak drobnej i wrażliwej istoty jaką była Flora.
- Przepraszam - wyszeptał półprzytomnie, zaciskając palce na jej ubraniu, przyciągając ją do siebie bliżej, by poczuć jej obecność. - Przepraszam - powtórzył jeszcze ciszej i nabrał gwałtownie powietrza zmieszanego z jej zapachem, by zaraz uciekło z niego drżąco przez poruszane klatką skurcze.
Przepraszał, że zawiódł. Przepraszał, że znów popełnił te same błędy, choć teraz zdawało mu się, że nigdy wcześniej nie zabrnął w nich tak daleko, tak silnie się do nich przyzwyczajając. Przede wszystkim przepraszał jednak Florę za to, że znów martwi ją swoim stanem. Dlaczego za każdym razem, gdy ma złamane serce, musi też ranić swoim cierpieniem ukochaną dla siebie osobę. Powinien ją chronić, przestrzegać, rozbawiać, uszczęśliwiać, a zamiast tego rozpadał się w jej ramionach, nie mając sił zawalczyć. Nie pierwszy raz było źle, ale nigdy jeszcze nie było… tak. Nie raz widziała zwątpienie w jego oczach, głęboki smutek odbity w szaroniebieskich tęczówkach czy mogła usłyszeć słowa, które wbijał w swoją samoocenę niczym najostrzejsze ze strzał, ale nigdy jeszcze nie widziała go takiego, gdy czuł się na tyle rozczarowany, bezsilny i niepogodzony z rzeczywistością. Nigdy wcześniej nie był w związku z nikim tak blisko jak z Finnem i nie mógł pogodzić się z tak nagłą informacją, że to już koniec, a on sam nigdy nie był dla niego na tyle ważny, na ile zdawało mu się, że był.
Pokręcił głową, nie będąc w stanie nic jej odpowiedzieć, póki się nie uspokoi, nie chcąc słyszeć swojego głosu w tak żałosnych nutach, których się teraz po nim spodziewał. Niby wiedział, że to nie koniec świata. To tylko rozstanie. Jedno z miliardów złamanych serc na tym świecie, a jednak… on miał przecież tylko jedno. Jedno i to już tak wiele razy nadszarpnięte, po raz kolejny dowiadujące się, że ktoś nie jest w stanie zaangażować się w tę relację na tyle silnie jak on. Sam nie był bez winy, nie raz traktując w ten sposób jakąś dziewczynę, więc czy właściwie miał prawo teraz cierpieć?
- Mogłem się bardziej starać - zaczął ochryple od ściśniętego gardła, gdy w końcu oddech uspokoił mu się zupełnie, pozwalając zawisnąć nieruchomo na przyjaciółce, rozpalonym od emocji czołem opierając się o jej szyję - Mogłem… się bardziej dopasować - dodał ciszej, myśląc o tych wszystkich różnicach, które między nimi były, a które Gard przecież próbował zmienić, przeciągając go na swoją stronę. Ćwiczenie zaklęć, przyzwyczajanie do luksusów, ukracanie niektórych typowych dla niego żartów… Mógł się nie stawiać, a zgodzić się na to i inne jego zachcianki, po prostu przytaknąć i zrezygnować z niektórych swoich zasad, byle tylko go zadowolić. Może gdyby to wszystko zrobił, to byłby teraz u niego, wciąż miałby na nadgarstku jego zegarek, a zamiast umartwiać swoją Florę, mógłby jej napisać na wizbooku, że jest szczęśliwy. Bo przecież był z nim naprawdę szczęśliwy i podczas tych wszystkich leniwych wieczorów czy wspólnych weekendów wydawało mu się, że i Finn taki był. Objął dziewczynę nieco ciaśniej i zacisnął mocno powieki, by nie pozwolić sobie znów się rozkleić. - Kocham Cię, Flora - powiedział cicho, chcąc złapać się myśli, że przecież nie zostawia go każdy, kogo pokocha. Dla niej nie musiał się zmieniać, by przy nim została, choć z pewnością widziała jego wady, skoro miał ich tak wiele. Była jego wyrozumiałym aniołem. - Dziękuję, że jesteś - dodał, już nieco stabilniejszym głosem, choć przez wciąż ściśnięte gardło nie odzyskał jeszcze w pełni swojego niskiego brzmienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 521
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyNie Mar 01 2020, 22:32;

Chociaż to on zwykle chronił ją i sprawiał, że całe zło świata nie miało dostępu do miejsca w jego objęciach, role musiały się odwrócić. Zdawała sobie jednak sprawę, że nie było ludzi idealnych i silnych. Każdy miał swoje gorsze chwile, słabe momenty. Łamał się pod wpływem okrutnego przeznaczenia, chociaż będąc człowiekiem, można było poradzić sobie ze wszystkim. Życie nie było łatwe, ale zawsze starała się pamiętać o tym, że jedna chwila szczęścia jest warta więcej niż pięć tych smutnych i to właśnie ona powinna napędzać do działania, wypełniać umysł. Przygryzła dolną wargę, czując, jak rozpada się w jej ramionach. Mocniej wtuliła go siebie, głaszcząc dłonią po plecach, przymykając oczy i wtulając twarz do jego włosów, znów cmoknęła go w głowę.
- Nie masz za co. - odparła szeptem, przestraszona jego słowami, bo podsyłały jej do głowy najgorsze ze scenariuszy. Zacisnęła ręce, przestała wędrować dłonią po plecach i zacisnęła palce na materiale ubrania puchonka, sprawiając, że praktycznie jego twarz wbijała się w jej szyję. Jak mogła pokazać mu bardziej, mocniej, że nie jest sam?
Nie rozumiał, że wcale jej nie ranił, że kochała być dla niego zawsze wtedy, gdy jej potrzebował. Miała wrażenie, że jest jedyną osobą, która tak naprawdę ją ceniła i chciała spędzać czas. Lennox mógł lubić jej usta i ciało, ale nie była na tyle naiwna, że wierzyła w jakiekolwiek zainteresowanie nią samą. Nie mogła stworzyć z nim relacji na płaszczyźnie takiej, jaką miał z Gardem, bo zwyczajnie, jako dziewczyna go nie interesowała, a jako przyjaciółka, siostra wręcz, była dla niego aseksualna. Jednak może to i dobrze, bo głupia, zrobiłaby wszystko, aby poprawić mu humor. Delikatnie ruszyła głową, zgarniając włosy na plecy. Próbowała zrozumieć chociaż trochę, jak pusty i niczego nie wart mógł się czuć, jednak nie była w stanie. Zanuciła cicho jedną z jego ulubionych piosenek, wprawiając ich ciała w delikatne kołysanie, chcąc pomóc mu opanować łzy i drżenie. - Kocham Cię takim, jakim jesteś. Nikogo nie zawiodłeś, nie przepraszaj.
Szepnęła cicho w jego włosy, uśmiechając się mimowolnie, chociaż błękitne ślepia miała przeszklone. Miała w sobie na tyle empatii, że miała wrażenie, że jej serce pękło razem z sercem Skylera, chociaż jej pokrętna relacja chyba daleko była od miłości. Nie nosiła jej śladu. Miał szczęście, że nie potrafiła czytać w myślach, bo zdzieliłaby go po głowie. Nie powinien obwiniać się za przeszłość, skoro nie miał na nią wpływu. Prychnęła z niezadowoleniem na to, co, usłyszała. Ruszyła dłońmi, kładąc je na jego policzkach i zmuszając go, aby na nią spojrzał. Wbiła mu spojrzenie w oczy, kciukami ścierając łzy z wilgotnych, różowych policzków. Z jasnymi kosmykami włosów opadającymi na czoło i tymi dużymi oczyma, wyglądał w tragizmie tej sytuacji naprawdę słodko. - Nie gadaj głupot. Zawsze dajesz całego siebie, dajesz wszystko. Nie możesz się dopasowywać pod drugiego człowieka, bo stracisz siebie. A tego bym Ci nie wybaczyła.
Mówiła poważnie, chociaż głos bliższy był szeptowi. Uśmiechnęła się, przysuwając do niego i gdy zamknął oczy, ucałowała jego powieki, a następnie pozwoliła mu się znów w siebie w tulić, siadając wygodnie na podłodze. Kołysała, głaskała. Wiedziała przecież, że kochał ją tak mocno, że ich więź była w stanie przetrwać absolutnie wszystko. Zrobiłaby dla niego wszystko. Nie chciała mu teraz mówić, że powinien dbać o te dobre wspomnienia z Finnem, bo były teraz częścią niego i kiedyś, w trudnych momentach, gdy ochłonie po rozstaniu — jeszcze mu pomogą. Wiedziała jednak, że nie mógł tego teraz słuchać. Zaśmiała się na jego niedorzeczne dziękowanie, kręcąc głową i sprawiając, że kilka brązowych kosmyków włosów poleciało do przodu. - Przecież Cię nigdy nie zostawię. Nie musisz za to dziękować, bo jesteś częścią mojego świata na tyle ważną, że bez Ciebie by nie istniał. Pamiętaj o tym następnym razem, gdy będziesz plótł takie niedorzeczności.
Mówiła z nutą rozbawienia w głosie, sunąc palcami po jego plecach. Musieli przez to po prostu przebrnąć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyPon Mar 02 2020, 12:47;

Nie chciał wypuszczać jej z rąk. Czuł się jakby po całym dniu pracy na mrozie, zanurzył się w wannie wypełnionej przyjemnie gorącą wodą. Jej głos był gładki i miękki, łagodnie obijający się o ściany jego świadomości, kojąc choć na chwilę lęki, pozwalając im opuścić jego ciało wraz z łzami. Zatracił poczucie czasu, pozwalając sobie po prostu trwać w jej ramionach, choć nie do końca przytomnie, a w dziwnym stanie hipnozy jej słowami, cicho nuconymi melodiami i unoszącym się wokół zapachem wypieków.
Pociągnął nosem i uśmiechnął się blado, nie krępując się już nawet spojrzeniem ukochanej przyjaciółki, choć mokre i zaczerwienione od emocji policzki były teraz odsłonięte na widok jej czujnych oczu. Nie myślał, że ktoś zobaczy go w takim stanie, ale cieszył się, że była do akurat Flora, mogąc być spokojnym, że to niczego między nimi nie zmieni, a co najwyżej, jeśli to możliwe, zbliży ich jeszcze bardziej do siebie.
- Może stracenie siebie by bolało mniej - odpowiedział cicho, sam dopiero teraz uświadamiając sobie, że naprawdę gotów byłby to zrobić, byle go nie stracić. Ale nie dostał wyboru, bo się spóźnił. Oddał siebie całego, ale to nie było wystarczająco dużo, a on nie dostał czasu na dalsze kroki. Działał za wolno. Naprawdę nie było go stać na więcej? Schował się znów w jej szyi, ale już spokojniej, choć oddychając głębiej, niż było to konieczne. Potrzebował dłuższej chwili spokoju, przetrawienia słów i otoczenia się jej zapachem, by pokiwać lekko głową w zrozumieniu, że nieważne co - mają siebie. Będzie dla niego, tak jak i on zawsze będzie dla niej. Przypomniał sobie jak żałośnie samotny czuł się w Halloween po zerwaniu z Mattem, gdy nie miał absolutnie nikogo, do kogo mógłby się wtedy zwrócić, bo jej wtedy nie było. Przesunął dłońmi po jej plecach, uspokajając się już zupełnie tym mechanicznym gładzeniem materiału ubrania, pod którym kryła się ciepła skóra i zamilkł zupełnie, wsłuchując się w bicie jej serca. Po dłuższej chwili wysunął się powolnie z jej objęć, choć wciąż tylko na tyle, by spojrzeć w duże, szczere oczy.
- Krok bliżej do Piernika i Vanilli - mruknął i spróbował uśmiechnąć się na tyle, by pokazać, że dzięki niej zaczął już zbierać się w sobie. Ujął jej twarz w dłonie, prostując się, by ucałować ją w czoło i zaraz objął ją jeszcze raz, tym razem to jej drobną główkę tuląc do swojej piersi, by wyraźnie usłyszała jego serce - że nie umarło, bo przecież Finn nie był jedyną osobą, dla kogo biło. Zaplątał palce w jej długich włosach, przesuwając nimi delikatnie, chcąc ją po nich pogładzić, ale nie szarpnąć niechcący za żaden z ciemnych kosmyków i westchnął cicho - nie ze smutku, ale z odzyskanego spokoju. Bolało. Nadal bolało i wiedział, że będzie jeszcze długo boleć, ale potrzebował tej chwili kompletnej słabości, by móc wrócić na prawidłowe tory do odzyskania swojej równowagi.
- Zostaniesz dziś na noc? - spytał cicho, opierając usta niedaleko jej skroni. - Pójdziemy do sklepu i kupimy składniki na co tylko masz ochotę - zaczął wyliczać, by uspokoić się powrotem do rzeczywistości i myślą wspólnie spędzonego czasu - Opowiesz mi jak Ci minęły ostatnie dni ferii po moim wyjeździe - kontynuował ciepło, nie przestając gładzić ją to po głowie, to po drobnych ramionach czy plecach. - Może teleportuję nas do Londynu i pójdziemy na jakiś film, hm?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 521
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyWto Mar 03 2020, 01:37;

Nigdzie nie zamierzała się ruszać, dopóki jego stan psychiczny się nie poprawi, nawet jeśli znaczyłoby to zatrzymanie się u niego na kilka dni wbrew szkolnemu regulaminowi, który i tak złamała, przychodząc tutaj. Nieważne. Szkoła i obowiązki schodziły na dalszy plan, gdy chodziło o puchona. Nie musiał się spieszyć i mógł ją przytulać tak długo, jak tego potrzebował. Było jej lepiej, czując, jak odpuszczają mu spięte mięśnie oraz traci chęć wstrzymywania łez, udawania, że wszystko jest w porządku. Przy niej jego jedynym obowiązkiem było, pozostanie sobą, bo takiego kochała go najmocniej. Czasem silnego, czasem słabego, pełnego zalet przyćmiewających kilka wad. Westchnęła na jego słowa, na ułamek sekundy unosząc brew i kręcąc głową, kompletnie się nie zgadzając.
- Utrata siebie byłaby największym błędem Twojego życia, bo jesteś wart więcej niż każdy człowiek na świecie ze swoim indywidualizmem, Skyler. Błagam, przykro mi, gdy tak mówisz.
Złapała więcej powietrza w płuca, lustrując go badawczo błękitnymi oczyma. Szybkim ruchem głowy zgarnęła na plecy lejące się, sięgające pasa kaskady włosów, przesuwając raz jeszcze dłonią po jego policzku. Był jedynym człowiekiem, do którego miała pełne zaufanie i nie czuła skrępowania, dzięki czemu nie szczędziła mu gestów, czułości, słów. O dziwo, czasem jej słuchał. Nieświadoma tych okropieństw w jego głowie, znów zanuciła piosenkę. Przymknęła oczy, relaksując się od oddechu rozchodzącego się po delikatnej membranie skóry na szyi, ignorując dreszcze, które wywoływał. Całkiem inne od tych, które dawał jej Lennox. Przygryzła dolną wargę na myśl o okropnym ślizgonie, czując cień rumieńca na śniadych polikach. Nie powinna była w to brnąć. Kątem oka zerknęła na jasnowłosego chłopaka, czując na plecach jego dłonie, które wybudzały ją z transu. Czy chciała wiedzieć, o czym myślał po tym, co usłyszała? Nie była pewna. Odwzajemniła spojrzenie, wzruszając ramionami. - Może weźmiemy jeszcze cynamonka?
Przymknęła powieki na pieszczotę, nie mogąc powstrzymać roześmiana i z ulgą wsłuchiwała się w bicie jego serca. Głośne i wyraźnie, chociaż nosiło tak wiele świeżych ran. Flora wierzyła, że serce mogło pęknąć i nie wątpiła, że Finn do tego doprowadził. Wierzyła jednak, że miał ku temu powód. Przeznaczenie na każdego miało swój plan, dlatego mogła być spokojna. Człowiek zawsze zakochuje się raz więcej, niż cierpi po rozstaniu i ta skromna myśl pozwalała w jasnych barwach oceniać sytuację. Miała nadzieję, że jej Skyler wyciągnie w swoim czasie podobne wnioski, dostrzegając swoją siłę. Uniosła zamknięte wcześniej powieki, oplątując go dłońmi w pasie.
- Oczywiście. Tylko musisz dać mi coś do spania, bo nie mam ze sobą absolutnie niczego. - zauważyła ze wzruszeniem ramion, zerkając na niego z dołu. Zaraz jednak wtuliła twarz w jego tors, czując ciepły oddech na głowie. To ona jego miała pocieszać, a on ją tak rozpieszczał! Zaśmiała się z niedowierzaniem, że wciąż miał ochotę gotować. - Mamy tu mnóstwo pyszności! Jednak jeśli masz ochotę na coś wytrawnego, to kiedyś zrobiłeś mi taki pyszny, pikantny makaron..
Zaczepiła palcami o jego ubranie, mrucząc cicho na wspomnienie doskonałej potrawy. Miał prawdziwy talent, znacznie większy niż ona i wszystko spod ręki puchona było niesamowite, jednak tamtym daniem przeszedł samego siebie. Stało się chyba nawet jej ulubionym, chociaż ostra zupa z makaronem ryżowym mocno deptała jej po piętach. Na pytanie o ferie zamrugała kilkakrotnie, czując paraliżujący wstyd dotyczący swojego zachłannego zachowania, przymykając następnie oczy. - Dziś Ty jesteś królem wieczoru i zrobimy wszystko, żebyś skupił się na nas i na pięknie świata, okey? Więc możemy zrobić, co tylko chcesz!
Odparła zgodnie ze swoimi myślami, częściowo zmieniając też temat. Cieszyła się, że zaproponował jej wspólny wieczór, bo ostatnio obydwoje trochę się zaniedbali. Nie robiło to nic złego ich relacji, ale tęskniła.

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySro Mar 04 2020, 20:37;

Zerwania miały to do siebie, że potrafiły wydawać się końcem świata. W środku, w złamanej osobie, były niczym najważniejszy punkt w jej życiu, jakby nic później miało już nie być takie samo. I zdawało mu się teraz, że nigdy jeszcze tak bardzo nie cierpiał, nie mówiąc już o złudnym wrażeniu, że nigdy więcej nie zazna szczęścia. Ale przecież wiedział, że to nie potrwa wiecznie. Trudno było w to uwierzyć, ale przecież był tego świadomy i nie raz o tym kogoś zapewniał. Wystarczy posłuchać się własnych rad z przeszłości i robić wszystko, by nie rozdrapywać próbującej zagoić się rany poprzez życie wspomnieniami. Nie poddawać się, co najwyżej może... nie angażować się już w aż tak dużym stopniu. Pogładził Florę, by poczuć wyraźnie jej obecność i zapewnić się w tym, że go nie zostawi. Nie ona. Błagam, tylko nie ona.
- Cynamonek to perfekcyjne imię dla kota - przytaknął, opierając policzek o jej głowę i uśmiechnął się swobodniej, bez żadnego wymuszonego drgnięcia mięśni. - Może jeszcze Goździk… - mruknął, przymykając powieki, by wyobrazić sobie cały ten zwierzyniec i zakiełkowała w nim myśl, by naprawdę poważnie zastanowić się nad adopcją jakiegoś zwierzęcia w niedalekiej przyszłości. Kiedy już ochłonie zupełnie, bo przecież nie chciał brać na siebie odpowiedzialności za jakiekolwiek zależne od niego życie, jeśli nie potrafi odpowiednio zadbać o swoje.
- Coś się znajdzie - zapewnił, chyląc głowę w dół, by spojrzeć w jej duże, urocze oczy - Dam Ci moją koszulkę. Nawet jakieś mniejsze boserki by się znalazły - dopowiedział, ściągając usta w rozbawieniu, by nie zaśmiać się z wizji Flory, której każe wciągnąć na siebie zdecydowanie zbyt duże spodnie od dresu, jeżeli tylko chciałaby wyjść na chwilę z pokoju do łazienki. Przynajmniej wtedy, gdy będzie ryzyko, że Jerry mógłby ją taką zobaczyć. Ucałował czubek jej głowy, gdy ta znów się w niego wtuliła i z westchnięciem rozluźnił ramiona po raz kolejny, choć zapewne jeszcze nie raz tego wieczoru zepnie je nieświadomie. Było lepiej, dużo lepiej. Ulżyło mu, ale przecież tak szybko tego uczucia nie pozbędzie się na stałe. Musi znaleźć jakiś nowy cel w życiu, skoro jego sens uciekł.
Odsunął się od niej nieznacznie i spojrzał ufnie na ukochaną buzię, zaraz szturchając lekko jej miękki policzek swoim palcem.
- Hmmm… - mruknął podejrzliwie. - Coś się stało - stwierdził, ale zaraz otulił jej twarz swoją dłonią i przesunął kciukiem po zaróżowionym miejscu. - Opowiesz mi jeśli będziesz chciała - dodał ciszej. Nigdy nie lubił wyciągać informacji, a po ostatnich rozmowach z Finnem, był całkiem pewien, że nie powinien tego robić. Musi jej po prostu zaufać. Przecież na pewno wie, że może liczyć na jego wsparcie, pomoc i akceptacje. Niezależnie od tego co się wydarzyło - będzie jej przecież wierny. - A moim życzeniem jest spełnienie kilku Twoich zachcianek. Pozwól mi poprawić tym sobie humor i wymyśl na co tylko pozwoli Ci wyobraźnia - zarządził, będąc pewnym, że jeśli włoży trochę wysiłku w wywołanie jej uśmiechu poprzez stworzenie nowego wspólnego wspomnienia, to od razu zrobi mu się lżej na sercu. - W końcu kim jest król bez swojej królowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 521
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Mar 07 2020, 03:20;

Wierzyła romantycznym powieściom, prawiącym o złamanym sercu w sposób wniosły, odbierający oddech i porównywalny do tragedii, bo przecież dla jednostki mógł to być koniec świata. Ciężko jej było zrozumieć skalę jego bólu, nie była nigdy w związku, jednak jedno spojrzenie w oczy puchona wystarczyło, aby wiedzieć, jak źle to znosił. A Flora wolała, żeby płakał, niż nosił maskę i udawał, że wszystko jest w porządku. Życie pisało różne scenariusze, a hiszpanka wierzyła, że jego prędzej czy później nakreśli pozytywne sceny, pomagając mu odsapnąć o tych złych. Gdyby miał ich zbyt dużo, mogłoby braknąć mąki w Wielkiej Brytanii. Wtedy by mu ściągała ją z rodzinnych stron, bo nawet wtedy by go nie zostawiła. Nie przychodziło jej nawet do głowy, że mógł o tym pomyśleć.
- Kot też brzmi dobrze -byłby rudy. - zgodziła się z nim bez wahania, bo wołanie do psa "cynamonek do nogi" - nawet jej wydało się komiczne. Ruchem głowy zgarnęła włosy na plecy, przesuwając palcami po plecach przyjaciela. - Powinniśmy iść kupić sobie po kocie, łatwiej zacząć od Goździka i Cynamonka niż Vanili i Piernika w Hogwarcie!
Zaproponowała, całkiem zauroczona tym pomysłem, który wydał się jej doskonały. Myślała o jakimś zwierzaku, mogliby wziąć rodzeństwo z jakiegoś porzuconego miotu, których było pewna. Idea ta zakiełkowała w głowie brunetki na tyle, że była pewna przejrzenia tablic ogłoszeń w najbliższej, wolnej chwili. Czując na sobie jego spojrzenie, wyrwana z zamyślenia wyprostowała głowę i kiwnęła nią, uśmiechając się zaraz na wizję wspólnego wieczora oraz nocy.
- Brzmi dobrze. Jerry nie będzie miał nic przeciwko? - zapytała jeszcze, chcąc mieć pewność, że się mu nie narzuca. Nic nie miała do spania w jego rzeczach, koszulka sięgała jej prawie przed kolano i swobodnie mogła robić za piżamę. Nie wstydziła się spać z nim, nawet w swoich majtkach wiedząc, że śpi zwinięta w kłębek i zwykle jej zimno. Wtuliła się, czując, jak jego ciało odrobinę odpuściło. Przymknęła powieki, zastanawiając się, jak długo zajmie mu odzyskanie wewnętrznej równowagi. Znała go, nie mógł błąkać się bez celu i trwonić dni, musiał mieć powód. Wierzyła, że Finn był dobrym, ale jak widać, jej naiwność i zaufanie do ludzi znów okazały się czymś złym i się myliła. Gdyby mogła, zabrałaby od niego wszystkie te przykre uczucia i wspomnienia, cofnęła czas, cokolwiek.
Zacisnęła usta, nie umiejąc go okłamywać. Bo niby jak mogła, gdy patrzył z taką miłością? Flora westchnęła cicho, łapiąc obiema rękoma jego dłoń, kiwając ostrożnie głową. Do drugiej przyległa policzkiem, wbijając wzrok w jego szyję. Nie mieli rozmawiać o niej, to był przecież jego czas.
- Ktoś właściwie. - rzuciła jedynie z delikatnym wzruszeniem ramion, nie mając pojęcia, jak wytłumaczyć mu ślizgona, bo sama momentami wątpiła w jego istnienie. Był niczym kot, chodził własnymi ścieżkami. - To skomplikowane i sama tego nie rozumiem, ale to raczej ulotne chwile, nic wielkiego Skyler.
Dodała jeszcze, uśmiechając się i obdarzając go pociągłym spojrzeniem. Nie chciała, żeby się martwił lub denerwował, bo od akurat tych emocji powinien odpocząć. Zaśmiała się, unosząc się na nogach nieco i muskając wargami jego czoło, zaciągnęła się bijącym od niego ciepłem. - To zróbmy zupę lub makaron! A potem zjemy babeczki i może w coś zagramy? Przejrzymy nowe przepisy? Możemy też poszukać kotów. - przerwała na chwilę, wydając z siebie głośne "hm" na wzmiankę o władcach. Sięgnęła po niewidzialną koronę i włożyła mu na głowę z największą powagą, na jaką było ją stać. - Mój Królu, gdzie znajdę właściwie składniki? A to — to Twoje berło odpowiedzialności!
Wyciągnęła rękę, sięgając po leżącą nieopodal trzepaczkę i wcisnęła mu ją w rękę, powstrzymując z trudem rozbawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Mar 07 2020, 22:27;

Przymknął oczy, nakreślając leniwie w ciemności za kurtyną powiek wizję dwóch małych kotków, które choć z jednego miotu, byłyby od siebie skrajnie różne. Nierozerwalnie połączone nie tylko przez wspólną matkę, ale i przez parę właścicieli, którzy wymuszaliby na nich regularne spotkania. Od razu umysł zaczął podsyłać mu kolejne cukiernicze imiona, w zależności od koloru sierści kotków, ale odepchnął tę wizję od siebie, by nie nakręcać się na nic zbyt szybko. Na razie musi chociaż trochę zająć się sobą, odnaleźć istotę swojego charakteru, by stanąć pewniej na nogach jako Skyler, a nie odbicie swojej osoby w oczach Finna czy Flory. Niezależnie od tego jak bardzo chciałby wpasować się w czyjeś pozytywne wyobrażenie o nim, to musi zrobić to dla siebie i spojrzeć zarówno na swoje wady, jak i zalety, nie przez pryzmat innych, a tylko samego siebie.
- Zrozumie - odpowiedział od razu, przesuwając zaczepnie nosem po jej włosach, by załaskotać ją ruchem kosmyków przy skórze - Dobry z niego kolega - dodał ciszej. Lepszy niż ze mnie. Może i ich relacje wciąż nie były idealne, naznaczone piętnem jego własnych błędów, ale trzeba przyznać, że Jerry naprawdę w swojej złości zachował się w stosunku do niego... odpowiednio. Nie mścił się, nie podejmował impulsywnych decyzji i nie wypominał mu wcale niczego.  Gryfon zdecydowanie potrafił wybaczać, choć z pewnością nie zapominał.
Poczuł ciepło jej dłoni i przesunął, nieco szorstkim od wieloletniej pracy kciukiem, po kontrastującej z tą szorstkością aksamitną miękkością jej policzka, jakby tą czułością miał wywołać z niej sekrety, niczym dżina z magicznej lampy. Brwi zadrgały mu minimalnie z troski, bo doskonale już wiedział, że "ktoś" może być o wiele bardziej problematyczny niż "coś". Zaraz jednak rozluźnił spięte mięśnie brwi, gdy napotkał jej uspokajające spojrzenie. Ufa jej.... Ale nie ufa temu, kto każe jej myśleć, że cokolwiek związanego z nią zasługuje na miano "nic wielkiego". Zapisał więc tę myśl skrupulatnie w swojej głowie, robiąc dla niej specjalne miejsce, by być czujnym i obserwować kto kręci się wokół Flory.
Z powagą pochylił głowę do przodu, dając zwieńczyć ją niewidzialną koroną i zaraz pochwycił w dłoń trzepaczkowe berło. Z pełną godnością wstał powoli, po czym ukłonił się i wyciągnął rękę w stronę przyjaciółki z nonszalancją wypowiadając słowa: "Moja Królowo", pomagając jej podnieść się do pionu, po czym pochwycił ją w ramiona, zupełnie jakby ta chwilowa przerwa w bliskości była dla niego zbyt dużym wyzwaniem. Bo była.
- Niech strzeże się ten, kto rękę czy choćby myśl krzywą wyceluję w mą najukochańszą nadobną Florę pierwszą tego imienia, poskramiaczkę babeczek, panią mego serca- podjął obniżając swój głos teatralnie i celując trzepaczką w górę - Takiego hultaja, który się na to porwie do lochów wtrącim na lat pięćdziesiąt o suchym chlebie i nieświeżej wodzie - kontynuował, choć już mniej udanie, bo uśmiech wkradł mu się na usta, odbijając się też rozbawioną nutą w głosie. Poprawił niewidzialną koronę karykaturalnym gestem, po czym złapał dłoń Puchonki i pociągnął ją w stronę swojego pokoju, po drodze wrzucając trzepaczkę do zlewu.
- Punktem pierwszym naszej królewskiej wyprawy jest spożywczak na końcu ulicy, ale, moja królowo, najpierw potrzebna jest nam lista zakupów - rozgadał się zupełnie, odnajdując w tym lekkość odciągnięcia myśli od Finna i podał Florze notatnik wraz z ołówkiem, gdy sam sięgnął po niezwykle uporządkowany (!) segregator z przepisami, opadając na łóżko i szybko odnajdując przepis zarówno na makaron, jak i na wspomnianą przez dziewczynę zupę. Zaczął dyktować jej wszystkie potrzebne składniki, gdy nagle Flora uświadomiła mu, że w kuchni nie ma przecież zupełnie nic, więc równie dobrze może wziąć przepisy ze sobą. Pacnął się w czoło, czy może bardziej w zakrywającą czoło grzywkę, po czym wyciągnął dwie kolorowe karteczki z koszulek i złożył je w ćwiartkę. Nieco zagubiony, ale już przecież trochę stabilniejszy, wstał z łóżka i uśmiechnął się do Puchonki jakby chciał powiedzieć, że to tylko lekkie roztargnienie od niewyspania, a nie rozkojarzenie wciąż krzyczącym w jego umyśle Finnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Flora J. Martell

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 155
C. szczególne : duże, błękitne oczy.
Galeony : 1361
  Liczba postów : 521
https://www.czarodzieje.org/t17100-flora-joy-martell
https://www.czarodzieje.org/t17106-florkowa-sowka#477531
https://www.czarodzieje.org/t17113-kwiatki-flory#503135
https://www.czarodzieje.org/t17105-flora-j-martell
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyNie Mar 08 2020, 17:13;

Dawno myślała już nad kupnem kota, który mógłby towarzyszyć jej w popołudniowym czytaniu czy spacerach — brany w specjalnym, magicznym plecaku. Miała wyobrażenie rudego lub łaciatego futrzaka o bystrych oczach i dłuższej sierści, mógłby mieć nawet takie śmiesznie pędzelki na uszach. Wiedziała, że wzięcie takiego zwierzaka to olbrzymia odpowiedzialność, dużo większa niż za taką sowę. I chociaż pomysł ten uznawała za doskonały, wiedziała, że będą musieli trochę z tym poczekać, aż Skyler poskleja się wewnętrznie. W pewnych sytuacjach nawet słodkie koty nie pomagały swoim mruczeniem. Westchnęła głośniej, uśmiechając się jednak pod nosem. Zrobienie czegoś takiego, jak adopcja wspólnie z pewnością by ich do siebie jeszcze bardziej zbliżyła, byłoby to coś szczególnego.
- Wygląda na dobry materiał na przyjaciela. I jest całkiem przystojny, chociaż mam wrażenie, że brązowe włosy lepiej mu pasowały. - odparła z delikatnym wzruszeniem ramion. Znała Jerryego z widzenia, już jakiś czas mieszkał ze Skylerem i mieli okazję przeprowadzić kilka krótszych rozmów. Nie miała pojęcia, jak dokładnie przebiega i wygląda ich relacja, bo puchon nigdy się w ten temat nie zagłębiał, ale miała dobre przeczucie. Widać było, że gryfon się bardzo o niego troszczył.
Zawsze ją dziwiło, jak szybko przyzwyczaiła się do jego obecności w swoim życiu i zaakceptowała jego dotyk, chociaż gdy się poznali, nie wyglądał na specjalnie zainteresowanego relacją z nią. Praktycznie się nie odzywała, zawstydzona. Przenosiny do innej szkoły zawsze były stresujące, oni wszyscy znali się od dzieciaka i nawiązali już przyjaźnie, a ludzie w takie więzi niezbyt chętnie wpuszczali obcych. Nie była dobra w trzymaniu sekretów, drobna pieszczota i te intensywne spojrzenie wystarczyło, aby co nieco na temat Lennoxa powiedziała, nie chcąc jednak nawiązywać jeszcze do konkretnej osoby. Wiedziała, że będzie węszył i nie odpuści, dopóki nie dowie się kim ów "ktoś" był, a ona tylko mogła się modlić, aby na Zakrzewskiego nie wpadł, zwłaszcza gdy ślizgon miał gorszy dzień. Uśmiechnęła się odrobinę nieśmiało, trochę wzruszona jego opiekuńczością.
- Nie rób takiej miny! To nic takiego, naprawdę. - rzuciła cicho, niby to luźnym tonem, chcąc mu uświadomić, że jego koniec świata był znacznie ważniejszy niż delikatne trzęsienia ziemi u niej. Brunetka drgnęła, poprawiając ręką włosy i rozbawieniem przekazała mu koronę, mianując go królem oraz dając mu berło odpowiedzialności. Starała się zachować powagę, chociaż oczy błyszczały jej zauroczone delikatnością króla, z którego pomocy oczywiście skorzystała.
- Jesteś niemożliwy, mój Królu. - powiedziała przez śmiech, obejmując go w pasie i dając mu wygłaszać mowy, byle radość trwała jak najdłużej, malując się tak pięknie na jego buzi. Jeśli w ten sposób miał się poczuć lepiej i chociaż na chwilę zapomnieć, mogła mu setki koron ubierać na głowę. Uniosła brew na wzmiankę o lochu. - To dość surowa kara, za tak małe przestępstwo!
Zauważyła oburzona trochę nieświeżą wodą, znacznie bardziej niż kratami i wilgocią. Grzecznie ruszyła za nim, śledząc, jak odrzucił trzepaczkę do zlewu i uznając to za dobry znak, przygryzła na chwilę dolną wargę. Nie oczekiwała, że nagle wstanie na nogi, zapomni i będzie wszystko w porządku, ale może chociaż odrobiny dystansu nabierze i spróbuje pomyśleć o tym wszystkim z innej perspektywy. Najlepiej tej, która nie brała pod uwagę poświęcania siebie w żaden sposób.
- No tak, bo znów nakupujemy wszystkiego, co uznamy za ciekawe lub możliwe do wykorzystania z niekonwencjonalnym gotowaniu.- przytaknęła z sentymentem w głosie, przypominając sobie ich wypad do marketu rok temu po dwie rzeczy, gdy wrócili z dwiema torbami absolutnie wszystkiego, co było bardziej wymyślne. Zawsze dobrze się bawili. Przysiadła z notatnikiem, gotowa do działania i z błyskiem w oczach podglądała magiczny segregator puchona, zawierający jego najlepsze przepisy. Już czuła ten ostry makaron i cudowną, aromatyczną zupę — chyba wzorował się tutaj na kuchni azjatyckiej. Lubiła jeść. Zdając sobie sprawę, że kuchnia świeciła pustkami, wyjął odpowiednie strony ku jej niezadowoleniu — bo co, jeśli się zgubią, pogniotą lub poniszczą i te pyszne dania przepadną?! - i wstał, zbierając się do wyjścia. Poszła jego śladem, wciągając buty i płaszcz, aby gdy razem z siatkami stanęli przed drzwiami mieszkania, mógł ich teleportować do sklepu. Nie mogła się doczekać!

z/t x2

______________________



___________________
Que la suerte sea suerte
Y no algo que no he de alcanzar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyCzw Mar 12 2020, 18:49;

Najpierw rozległ się trzask teleportacji i było to słychać przez okno. Pojawił się przed kamienicą, roztrzepany, nieco zmęczony ale ogólnie rzecz biorąc zadowolony. Bez pośpiechu począł wspinać się po schodach, a jego myśli wirowały wokół kwitka otrzymanego z Departamentu Magicznych Pojazdów. Udało mu się zdać na dwa poziomy i był z tego powodu szczęśliwy. Co prawda na egzamin poszedł od razu po pracy i przez to czuł już piasek pod oczami, ale warto było. Klucze zabrzęczały, a zamek w drzwiach jęknął "cichooo", gdy go przekręcił i po chwili w mieszkaniu rozległ się powitalno - pretensjonalny miauk Uzzy'ego. Pogłaskał go, zdjął kurtkę, buty, bluzę, plecak rzucił na podłogę i przeciągając się przeszedł do kuchni w poszukiwaniu smakowitych łupów. Szafki okazały się całkowicie przetrzebione i szczerze mówiąc, był autentycznie zdziwiony, bowiem przedwczoraj zrobił większe zakupy. W nieelektrycznej lodówce (potraktowanej po prostu zmaksymalizowanym zaklęciem chłodzącym) znalazł za to chyba z piętnaście dań, które czekały na zjedzenie w ciągu najbliższych trzech dni, by się nie zepsuły. Oparł łokieć o drzwiczki i westchnął. Znowu to samo. Skyler wpadł w jakiś kulinarny trans, bo zaczął gotować jak dla gwardii aurorów nieco odrobinę przeceniając możliwości Jeremy'ego. Jadł dużo, ale nie aż tak! Zerknął do przedpokoju i znalazł tam buty Skylera, więc musiał być w pokoju. Wyciągnął dwie butelki dymiącego piwa Simpsona, potarł brodę, zamknął stopą drzwiczki i przeszedł przez swoją sypialnię, by zatrzymać się przed drzwiami Skylera.
- Ej, Sky, jesteś? - zapukał kłykciami. - Wiem, że jesteś. Cho na piwo. Piłeś już te dymiące? - znów zastukał, by w ten sposób go ponaglić. - I fajki mam, czekam na kanapie, a jak nie to naślę na ciebie Uzzy'ego. - powiedział do drzwi i klapnął sobie na sofie, ziewnął i wyprostował kończyny w kolanach, rozkładając się wygodnie na meblu. Czas pogadać z Puchonem, bo jego zachowanie trwało już dłuższy czas i nie było to normalne. Coś tam dochodziły do niego plotki, że ten chłopak go rzucił, a więc tym bardziej trzeba mu piwa i towarzystwa kumpla.
- Skyyyyyyyler! - ponaglił, wołając go donośnie. Kociak zaś ułożył się na jego bluzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyPią Mar 13 2020, 14:00;

Od weekendu szło świetnie. Uśmiechał się, żartował, doglądał Puchonów i  nawet energii miał jakoś więcej, mimo niedosypiania przez noce nad podręcznikami, ale potem... Potknął się raz i zamiast złapać równowagę, to przeturlał się przez wszystkie pozostałe przeszkody. I naprawdę nie byłoby to nic złego, gdyby te przeszkody nie miały imion, twarzy, ciał, o które mu chodziło i słów, których nie potrafił teraz wyrzucić z głowy. A najgorsze w tym wszystkim było to, że choć z każdą decyzją zaciskał mocniej węzeł w swoim żołądku, to był to też jedyny znany mu sposób, by choć na chwilę się go pozbyć. I na Merlina... to naprawdę działało, nawet jeśli tylko na chwilę i gubił się w tym zupełnie. I siebie właśnie próbował odnaleźć w pościeli, tym razem nawet swojej własnej, zakopując się w niej po uszy i z mapą snów wędrował przez fantasmagorie, przedzierając się przez busz podświadomości. Ale i mapa rozpłynęła się w jego dłoni, skazując go na bezcelową wędrówkę z przypadkowego punktu do punktu, aż nie wpadł do czarnej wody, nie walcząc wcale z ciężarem w klatce, ciągnącym go na dno. Dopiero przez ponaglające pukanie do drzwi poczuł uścisk na ramieniu, dłoń wyciągająca go na powierzchnię, a obraz plączących się ze sobą wzorów tuszu na przedramionach rozmył się, zamieniając w błękit pościeli. Był pewien, że mruknął coś, rozpoznając głos Jerrego i nawet nieprzytomnie usiadł na brzegu łóżka, przecierając dłonią zaspaną twarz, by przyspieszyć powrót do rzeczywistości. Zdecydowanie od czasu spotkania z Ezrą nastąpił jakiś restart jego systemu i z bezsenności wkroczył znów w jej przeciwieństwo, choć teraz zupełnie już się przed tym nie buntował i gdy tylko mógł - spał, przekładając tę potrzebę ponad swoje oceny.
- No juuuuuuż - zawołał zachrypniętym od zaciśniętej na gardle dłoni Morfeusza, gdy wciągał na siebie spodnie od dresu, tylko jednym otwartym okiem poszukując już koszulki. Gdzieś tam z tyłu głowy natrafił na pogardliwy komentarz, że tyle osób zdążyło go już zobaczyć bez niej w ciągu ostatniego tygodnia, że równie dobrze mógłby wyjść i w samych bokserkach, ale zdusił w sobie te myśl, wsuwając do ust resztkę zapiekanki z leżącego na biurku talerza.
Stanął tuż przed wyjściem, westchnął, ostatni raz przecierając dłonią twarz i chwycił stanowczo za klamkę, gotowy do ponownego wkroczenia w interakcje międzyludzkie.
- Jeremy - przywitał się poważnie, niemal od razu po gwałtownym uchyleniu drzwi z teatralną powagą mrużąc oczy, jakby witał się z największym wrogiem w samo południe. - Znów się spotykamy - kontynuował, pogłębiając swój głos, by brzmieć jak szeryf najbardziej skorumpowanego miasteczka z Dzikiego Wschodu i zamachał palcami przy swoim biodrze, by dobyć niewidzialnego rewolweru na czas. - Nigdy mnie nie dopadniesz, bo... - zawiesił głos i zatańczył brwiami w dziwnej fali, wyciągając nieistniejącą broń w górę - dopadnę się pierwszy - dokończył, strzelając sobie palcami w skroń, a usta ułożone w bezgłośne "BANG" zaraz podsumowały to wszystko nieco przepraszającym uśmiechem. Potrzebował tego. Odrobiny fikcji, abstrakcyjnego humoru i ucieczki od kotłujących się w głowie nieprzyjemnych refleksji nad samym sobą. Cofnął się do pokoju po talerz i zaraz zniknął w kuchni, wstawiając go do zlewu.
- Pijemy w geście zwycięstwa czy na pocieszenie? - rzucił głośniej, otwierając lodówkę, by wyciągnąć stamtąd blaszkę miodowo-musztardowych skrzydełek i wrzucić je do podgrzania - Powiedz, że jesteś głodny - jęknął błagalnie, wprawiając w ruch magiczny nóż kuchenny, by pokroił cebulę w pierścienie, gdy sam zabrał się już za przygotowywanie ciasta i nastawienie oleju w garnku. Przynajmniej podczas gotowania niczego nie podważał. Jakby wszystkie decyzje były tak łatwe do podjęcia jak te kulinarne. I w tym, jak w niewielu czynnościach, odnajdował na chwilę spokój, pozwalając węzłowi na rozluźnienie się i zaciśnięcie ponownie dopiero wtedy, gdy kładł przed Jerrym na stole miskę skrzydełek, wraz z dwoma talerzami i tackę z niemal wysypującymi się z niej krążkami cebulowymi.
- Nie zezwala się na spożywanie alkoholi piwopodobnych bez jedzenia kucharza mieszkalnego Skylera Schuestera - zapowiedział poważnym tonem, jakby odczytywał dekret królewski. - Wprowadzam niniejszą zasadę mieszkania numer szesnaście aż do odwołania - dodał, opadając na kanapę i sięgając po czekające na niego piwo. - Pod karą kastracji - mruknął ciszej i zakrył dymiącą szyjkę ustami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptyPią Mar 13 2020, 18:59;

Przez czas zbierania się Skylera zdołał wymacać pod poduszkami na sofie zgniecioną paczkę papierosów. Z początku chował je przed Uzzy'm, aby podgryzając nie najadł się tytoniu, a potem weszło mu to jakoś w krew. Czyżby uzależnił się już na dobre od palenia? Królowały Błękitne Gryfy, a jakże inaczej. Polubił je właśnie przez fakt, że Sky je notorycznie palił. Zarzucił przedramię na kark i zerknął w kierunku chłopaka, kiedy ten się wynurzył z pokoju ewidentnie zaspany. Z lekkim śmiechem oglądał pokaz rewolwerowca. - Zamiast dopadać sam siebie cho się napić. - skinął mu głową, a to dało mu też trochę do myślenia, że jednak poza żartami coś się jednak kryje. Westchnął głęboko, gdy zadał istotne pytanie. Musiał przez chwilę pomyśleć, aby nie skłamać. - I to i to. - odparł, pocierając przy tym policzek. - Zwycięstwo, bo zdałem prawo jazdy na magiczne pojazdy i to na dwa poziomy. A pocieszenie ogólnie. By poprawić sobie humor czy coś w ten deseń. - starał się znaleźć uniwersalną odpowiedź, by niczego nie sugerować. Nie był na tyle blisko ze Skylerem by wynajdywać w jego twarzy śladów przygnębienia. Miał nadzieję pokierować rozmową na tyle, aby może sam chciał pogadać, o ile w ogóle będzie miał na to ochotę. Jego zachowanie nie było klasycznym "odchorowywaniem" zerwania, ale może on miał swój własny sposób na odreagowanie? - Ja zawsze jestem głodny. - dodał, gdy ten zanurzył się w małej kuchni i coś tam pichcił. Powinien wstać i chociaż próbować go w tym wesprzeć, ale obaj mieli już wiele okazji do zrozumienia, iż Jerry w kuchni wadzi tak samo jak kot, który pałęta się pod nogami. Wypakował jednego papierosa i podpalił krańcem różdżki (wszak do tej pory nie kupił sobie smoczej zapalniczki). Prostym skinięciem w kierunku drzwi balkonowych uchylił je do góry, aby była jednak jakakolwiek wymiana powietrza.
- Widziałem w lodówce zapasy. To jakaś apokalipsa zombie się szykuje, że magazynujemy żarcie? - zapytał, wyginając głowę do tyłu, by rzucić spojrzeniem na współlokatora. Aż mu ślinka niemal pociekła na widok przyniesionych kilka minut później gorących skrzydełek. Od razu odłożył ledwie co zapalonego papierosa do popielniczki i sięgnął do talerza, by zabrać się do pałaszowania dania. - Aua, nie musisz mi dwa razy powtarzać. - powiedział po drugim kęsie i pożałował, że sam nie zaczął czegoś odgrzewać tylko Sky musiał to zrobić. - A ty nie jesz? - zapytał, unosząc nań spojrzenie. Przez chwilę jadł w milczeniu po to, by zaspokoić pierwszy głód. W międzyczasie zwabiony zapachami przypałętał się kot. Zwolnił tempo jedzenia i ciemnymi ślepiami przyglądał się badawczo Puchonowi. Ciekawe co mu gra w duszy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Mar 14 2020, 11:23;

Zawiesił zaniepokojony wzrok na Gryfonie, bo tak stonowana radość jak na dobre zdanie egzaminu zdecydowanie nie była w jego stylu. Nawet Sky wykrzesałby z siebie więcej entuzjazmu, a trzeba przyznać, że w porównaniu z Jerrym zazwyczaj był dość niemrawy. Przynajmniej w powierzchownym obyciu, a już na pewno w okresach jego niedosypiania.
- Mam ostatnio więcej czasu i testuje przepisy, żeby wiesz, poszerzać horyzonty - rzucił, nawet nie musząc kłamać, ale też nie do końca mówiąc prawdę. Potrzeba tworzenia w obliczu natłoku myśli zawsze zdawała mu się dość żałosnym odruchem, z którym niekoniecznie chciał się zdradzać przed wszystkimi. I tak Flora rozumiała to już doskonale i niepotrzebnie się przez niego martwiła.
Wyciągnął rękę, by ścisnąć jego bark i zaraz poklepał go po nim kilka razy w geście uznania, rzucając z lekkim uśmiechem "Gratuluję prawka", gdy wycofał dłoń, by sięgnąć nią po Błękitnego Gryfa, którego obrócił w palcach, namyślając się czy zapalić go tutaj czy wyjść na balkon. Nigdy nie czuł się do końca komfortowo z paleniem w pomieszczeniach, ale jeśli prawowity gospodarz sam do tego zachęca, to nieco ciężej się temu uczuciu poddać.
- To teraz pozostaje Ci tylko uzbierać na jakiś ładny model - zauważył, po czym zrobił przerwę na dymiący łyk piwa i przesunął zarówno wzrokiem, jak i kciukiem, po czerwonej lokomotywie na etykiecie. - Ja chyba wolę teleportację - mruknął w zamyśleniu, leniwie odrywając wzrok od butelki, by zerknąć na Jerrego - Na moje potrzeby wystarcza, ale pewnie na dziewczynach prawko będzie robić wrażenie - zauważył z lekkim rozbawieniem i szturchnął Jerrego łokciem, by go trochę rozbudzić do bardziej dunbarowego gadulstwa.
- Jem, jem - zaprzeczył od razu i dla podkreślenie tego sięgnął po krążek cebulowy, od razu wgryzając się w niego i choć idealnie spełniał jego standardy, to o jakoś puchł mu w ustach, więc niezbyt zadowolony przełknął go z trudem i oparł dłoń z nagryzionym okręgiem na udzie. - Albo i nie. Jakoś nie mam apetytu. Może się przeziębiłem? - rzucił luźno z połowicznym uśmiechem, gdzieś z tyłu głowy martwiąc się, że jeszcze kilka dni temu problem był zupełnie odwrotny i pochłaniał wszystko jak leci. Nawet jeśli były to same słodycze. - Tym bardziej Ty musisz jeść, żeby się te apokalipsowe zapasy nie zmarnowały. Może zaprosisz jakąś koleżankę na lasagne. Jest na najniższej półce - zaproponował, osuwając się wygodniej na kanapie i przechylając lekko głowę, by nie tracić czujnie zawieszonego wzroku z Gryfona, chcąc wybadać jego reakcję. W końcu jeśli Jerry miał słaby lub dobry humor, to jest duża szansa, że przez jakąś dziewczynę... prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Mar 14 2020, 11:52;

Potarł powiekę kłykciem i uśmiechnął się leniwie. - Mój żołądek jest twoim wielbicielem. - oznajmił z typową dla siebie wesołością, zaś brak widocznego entuzjazmu z powodu zdanego prawka był spowodowany po prostu zmęczeniem. Miał intensywny dzień, cały czas był na nogach i nie miał chwili przerwy zatem pewnie nazajutrz będzie podjarany za wszystkie czasy. Teraz potrzebował właśnie tego, co się działo - dobrego jedzenia, piwa, fajek, rozłożenia się na kanapie i interakcji z kumplem. Odparł połowicznym wyszczerzem na gratulacje i zajadał, aby uzupełnić energię. - Sam wiesz jak mi wychodzi teleportacja. - parsknął śmiechem wspominając trzykrotne rozszczepienie podczas spontanicznych przenosin z miejsca na miejsce. Do tej pory nie podchodził do teleportacji łączonej z prostego powodu - to jeszcze więcej zachodu jak na jego możliwości. Zdecydowanie wolał pojazd dwukołowy, bo nie dość, że wygodny, to nie żołądek nie zwija się w kłębek po przejściu przez kanał teleportacyjny, a i faktycznie to też niejako szpan oraz prestiż.
- Ano, pewnie tak. Póki co Lazar jest podjarany tak jak ja. - roześmiał się i po chwili popił obiad dymiącym piwem, co było ciekawym połączeniem smaków. Po paru dłuższych chwilach talerz opustoszał, a najedzony i zadowolony Dunbar mógł oprzeć plecy o sofę i westchnąć z czcią ku kulinarnym zdolnościom współlokatora. Badawcze oko zawiesiło się na zaspanej twarzy chłopaka, gdy ten wspomniał o potencjalnym przeziębieniu. - Jak dojdzie do tego gorączka i ból mięśni to pewnie ta. - rzucił, ale nie napastował go ofertą przeprowadzenia darmowych badań i kontroli lekarskiej. Brak apetytu może mieć wiele przyczyn, niekoniecznie chorobowych.
- Lasagne nie pogardzę, ale co ty, dałem sobie luz z dziewczynami. - sięgnął po papierosa i zatruł powietrze w ich niedużym lokum. - W dwóch przypadkach serio mi zaczęło zależeć i co? I niech mnie sklątka zeżre, nie wyszło. Temu daję sobie teraz urlop od zaangażowania i lasagne zjem sam. Albo z tobą, bo to twoje arcydzieło. - wyszczerzył się przy tym, bo wszak mowa była o przepysznym jedzeniu. - A może mam klątwę Slytherina? Żadna z tych ślicznych ślizgonek nie jest mi przeznaczona. - parsknął połowicznie wesołym śmiechem, bo gdzieś na końcu pojawiła się jednak drżąca nuta. Mówił trochę o sobie, ale zerkał na Skylera ukradkiem, by sprawdzić czy rozmowa o jakimkolwiek związku będzie dla niego przykra, czy może zareaguje w jakiś nerwowy sposób? Znał plotki, nie posiadał informacji bezpośrednio od Puchona. Strzepnął popiół do popielniczki i zarzucił ramię na oparcie sofy. Nie miał najmniejszej ochoty opuszczać jej miękkości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 950
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Mar 14 2020, 15:48;

Wsunął resztę krążka do ust, by zmusić się do przeżucia raz zaczętego kawała i przeniósł dłoń na kark, by rozmasować go z tej niezręczności, która wynikła zarówno ze wspomnienia rozszczepienia Jerrego, jak i z brzmienia imienia Lazara, które rozbudziło raz uśpione poczucie winy. Usta zakołysały się na na boki, gdy mózg naprędce próbował znaleźć jakieś bezpieczne pole do żartu, nie pozwalając na mocniejsze zaciśnięcie węzła w żołądku.
- Ale jak rozróżnić gorączkę... - zaczął, teatralnie przykładając wierzch swojej dłoni do czoła - ...od naturalnego gorąca mojego temperamentu - dokończył i od razu przekręcił dłoń, by wsunąć palce we we włosy, odgarniając je w tył, nawet jeśli zaraz większość rozbitych loków powróciło na swoje miejsce. - Trochę lepiej by to brzmiało, gdybym tego nie rzucał do hetero współlokatora - zaczął się usprawiedliwiać, niemal od razu jak tylko dokończył poprzednie zdanie, jakby już w trakcie zdał sobie sprawę, że nie jest to nawet w połowie tak swobodne, jak mu się wydawało. - Ale hej, karmię Cię, więc należy mi się trochę udawanego śmiechu - dodał z lekkim prychnięciem rozbawienia, drapiąc się kciukiem po policzku i od razu po tym zakrywając usta piwem, które wyjątkowo dziś nie drażniło go swoją goryczką. Może cała reszta była już wystarczająco gorzka?
- Jerry... - zaczął niepewnie, bo w pierwszej chwili jego słowa wywołały w nim odruch, by zachęcić go do nie poddawania się, bo zresztą nie raz wspominał mu już, że trzeba zwyczajnie wciąż próbować, ale tym razem słowa gdzieś ugrzęzły mu w gardle, więc oparł usta o szyjkę butelki i dmuchnął nią w zamyśleniu, przecinając ciszę między nimi gwizdem rozbijającego się o szkło powietrza. - Huuuuh - mruknął przeciągle i odchylił głowę w tył, opierając ją wygodniej, by wbić wzrok w biały sufit. - Nie obraź się Jerry, ale... - zaczął znów, z pełnym bólem świadomości, że takimi słowami zazwyczaj zaczyna się coś, za co zdecydowanie można się obrazić - Czy Ty nie za szybko tracisz zainteresowanie? - spytał, a brwi zadrżały mu lekko z nieuświadomionej irytacji. - Jeśli zatrzymałbyś się na chwilę dłużej, pozwolił sobie spojrzeć w kogoś nieco głębiej, to wtedy zaangażowałbyś się więcej niż dwa razy, ale... - urwał, dociskając butelkę do brzucha, jakby jej chłód miał zmniejszyć odczuwany skurcz - Kurwa - mruknął pod nosem, zirytowany na nieumiejętność ujęcia myśli w słowa - Po prostu wydaje mi się, że to nie jest problem w żadnej klątwie, przeznaczeniu ani odpowiedniej dziewczynie, tylko to Ty podświadomie unikasz zaangażowania i wycofujesz się zanim mogłoby dojść do jakiejś, nie wiem, wyłączności chociażby - wyrzucił z siebie, prostując się nagle, ale zaraz z rezygnacją pochylając się w przód, opierając przedramiona na kolanach - Ale może to jest mniej bolesne wyjście - mruknął ciszej, popchnięty do tego wniosku nieprzyjemnymi dreszczami, które przebiegły mu po dole pleców. Nieraz już mówił coś podobnego Jerremu, ale zawsze przybierało to raczej formę swobodnie rzuconej rady, by skupić się na podrywaniu jednej dziewczyny, by zwiększyć swoją efektywność. Ale dziś? Dziś brzmiało to zdecydowanie za mało skylerowo, a zbyt... poddenerwowanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 EmptySob Mar 14 2020, 16:22;

- Rozróżnić można zaklęciem mierzącym temperaturę. - śmiechnął pod nosem nie czując się urażonym ani zniesmaczonym rzucaniem takich tekstów od geja. - Temperament to mierzy się w łóżku, ale w tym ci nie pomogę. - znowu się wyszczerzył i dopiero po fakcie zdał sobie sprawę, że popycha temat na grząski grunt, jakby już wystarczająco w powietrzu nie zawisła odrobina niezręczności. Nie miał pojęcia jak ją przegnać, więc wybrał to, co zawsze się sprawdza - solidny łyk piwa, po którym wypuścił spomiędzy ust parę. By usadowić się jeszcze wygodniej, zarzucił stopy na kant stolika i zerknął na Skylera, gdy ten zbierał się w słowach. Czy szybko traci zainteresowanie? Może coś w tym jest. Gdy tak pomyślał to w istocie rzadko przy której dziewczynie zatrzymywał swoją uwagę "na dłużej". Czy to problem z zaangażowaniem jak twierdzi Sky? Czy jednak może wina tego, że nie spotkał jeszcze dziewczyny potrafiącej go usidlić do takiego stopnia, by stracił dla niej głowę? A może nie dawał sobie i potencjalnie drugiej osobie szansy? Przypomniał mu się urywek rozmowy z Lazarem, przed sylwestrem. Nie kwestia zaangażowania, a problem w zakochaniu się na zabój... czy nie? Popatrzył ze zdziwieniem na współlokatora i aż postanowił skomentować to najpierw zmiażdżeniem w popielniczce do połowy wypalone papierosa.
- Chyba źle to powiedziałem, Sky, bo ja chcę się zaangażować. Tak wiesz, na maxa, z jedną dziewczyną, na wiele lat i te sprawy. A urlop, bo non stop moje chęci kończą się porażką, a potem się pieprzy. - postanowił jednak wyjaśnić i sprostować. Jasne, podrywał dziewczyny notorycznie, flirtował, szczerzył się, czasami zdarzało się, że się obcałowywał bez zobowiązań, ale to nie tak, że nie chciał się zaangażować. Zabrzmiał paskudnie i nie dziwił się, że Sky tak to odebrał.
- Najpierw sytuacja z Emily. Serio czułem, że mogłoby być coś więcej. - zabrał nogi ze stolika, by oprzeć łokcie o kolana. Przypomniał sobie jasne włosy dziewczyny i ten szeroki uśmiech od którego robiło mu się gorąco tak w okolicach serca. - Z Nessą też. A urlop od zaangażowania to w takim sensie, że nie będę się napalać na jakieś głębsze relacje z dziewczynami, bo potem się tylko rozczarowuję. I szlag mnie trafia. - bo przecież, gdyby się zakochał bez pamięci to niebo zrzuciłby do stóp odnalezionej drugiej połowy. - I masz rację, to kwestia mojego podejścia najwyraźniej. - przyznał ponurym tonem i zamknął oczy, by wlać w siebie dwa duże łyki alkoholu. Chciał wierzyć, że jeśli zakocha się na zabój to w mig zapomni o flirtowaniu, komplementowaniu i podrywaniu innych dziewczyn.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie nr 16 - Page 5 QzgSDG8








Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 - Page 5 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 9Strona 5 z 9 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie nr 16 - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-