Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next
AutorWiadomość


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyCzw Sie 29 2019, 18:44;


Studencka kawalerka na trzecim piętrze



Pokój Jerry'ego i jednocześnie salon


Wbrew pozorom nie odnosi się tu wrażenia ciasnoty - ustawienie mebli i okien daje wrażenie przejrzystości i o ile nikt nie potknie się o rozwalone na dywanie buty czy plecak, to można się tu przemieszczać bez wzajemnego obijania się. Na lewo jest mała łazienka z prysznicem, a na prawo aneks kuchenny. Zazwyczaj panuje tu lekki bałagan, a na stoliku zawsze stoi skiełczący kubek po kawie i talerz po kanapkach (jeśli nie dostał nóg i nie schował się pod kanapą). Nie ma tu absolutnie żadnego zdjęcia rodzinnego, jedynie plakaty zespołów czy fotografie od kumpla.



Wolny pokój


Jeremy szuka współlokatora, ale do tego czasu pokój "wypożycza" znajomym na noclegi.



Aneks kuchenny


W tym miejscu sprawdza się powiedzonko "Trzy osoby to już tłok". Stolik na dwie osoby, chyba, że się go przeniesie do pokoju i magicznie wydłuży (bądź połaskocze po środkowych śrubkach). Prawie zawsze w zlewie są naczynia, które niby są traktowane zaklęciami czyszczącymi, jednak są na tyle słabe, że po paru minutach się kończą. Na półkach są poupychane opakowania z firmy dostarczającej jedzenie. To znak, że Jeremy mało gotuje. Rolety są tu często zasłonięte, bowiem słońce bije po oczach w ciągu dnia. W kącie kuchni stoi mała lodówka, oczywiście niedziałająca, ale za to pokryta wieloma nieruchomymi magnesami.



Balkon


Tutaj trzy osoby się muszą do siebie przytulić, jeśli chcą się zmieścić. Okna balkonowe są otwarte zawsze na oścież tak, by sowia korespondencja mogła wpadać bez uderzania w szyby. Tutaj też z boku znajduje się klatka jego własnej sowy. Niezbędnym wyposażeniem balkonu jest popielniczka. Zero kwiatów, a jedynie jakieś pudełka, walizki i worki ustawione w kącie.




Ostatnio zmieniony przez Jeremy Dunbar dnia Nie Maj 10 2020, 09:17, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 08 2019, 15:26;

Studia były bardziej angażujące, niż mogła przypuszczać. Wydawało jej się, że połączenie ich z pracą w redakcji i domowym biznesem nie będzie wyzwaniem, ale rzeczywistość ją szybko zweryfikowała. Nawet gdyby znajdowała morze chętnych na tatuaż, musiała się ograniczać. Nie zamierzała jednak z tego całkowicie rezygnować. Za bardzo to lubiła, zależało jej, żeby się doszkalać. Właśnie dlatego w końcu wygospodarowała dość czasu, żeby umówić się z Jeremym na konkretny termin. Zaproponował swoje mieszkanie i w zasadzie bardzo jej to odpowiadało. Co prawda wiedziała już, jak zagospodarować pokój w swojej kawalerce tak, żeby wyglądało to w miare profesjonalnie, ale nadal nie była to przestrzeń, która robiła wrażenie. Co do własnego mieszkania ludzie nie mieli oczekiwań, nie było więc problemu.
Dotarła na miejsce i zapukała do drzwi. Nie znała chłopaka za dobrze, ale wydawał się sympatyczny. Pewnie gdyby znała go trochę lepiej, patrzyłaby na niego trochę krzywo, ale prawdę mówiąc, nie miała z nim większej styczności. Zresztą tak czy inaczej zachowałaby profesjonalizm. Stresowała się jednak, czy na pewno da radę sprostać jego oczekiwaniom. Wciąż miała male doświadczenie, ale wkładała w tatuaże całe serce i energię i póki co, to wystarczało.
Robiło się już naprawdę chłodno, więc miała na sobie beżowy, ciepły płaszcz i czerwoną chustę, idealnie pod kolor swojej ulubionej szminki. Była dość szczelnie zawinięta. Dopiero kiedy chłopak otworzył, rozwiązała stabilny supeł.
- Cześć – przywitała się z uśmiechem i kiedy ją wpuścił, przekroczyła próg mieszkania, ciesząc się, że może skryć się w ciepłym pomieszczeniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 08 2019, 19:04;

Zapomniał, że się umówili na dzisiaj. Na Merlina, zapomniał. Gdy Emily zapukała do drzwi, on siedział w samych galotach na kanapie, zajadał się popcornem i gapił tępo na swoją sowę, która postanowiła się zawiesić i przestać działać. Sprawdzał czas między jednym mikroskopijnym ruchem, a drugim, a kiedy uznał, że ta zamierza naprawdę się nie ruszać, zaczął układać na czubku jej głowy wieżyczkę z korków po winie. Zrobił już naprawdę imponującą budowlę, gdy usłyszał zapukanie. Zerknął przez wizjer i zrobił zdziwioną minę, potem syknął pod nosem i nieco spanikował.
- Eeee... uno momento! - nigdy w życiu jeszcze tak szybko się nie ubrał i to trzymając między zębami różdżkę. - Idę! - zawołał, aby ją upewnić, że zamierza ją tu wpuścić. Rzucił niewerbalne szybkie "Chłoszczyść" na salon, co dało połowiczny efekt - wszystkie opakowania po popcornie, kubki, stare ciuchy, puszki po piwie, a nawet pomiętoszona poduszka wleciały do szafy na ubrania. Podrapał się po policzku i uznał, że wszystkie śmieci mogą sobie tam poleżeć nawet i do jutra, o ile o nich nie zapomni i nie dostaną drugiego życia. Przeczesał palcami włosy, by nie sterczały jak dzikusy i wtedy otworzył drzwi, przywdziewając na usta szeroki uśmiech.
- Siema, cho do środka, bo zimno. - otworzył drzwi wpuszczając na swoje ciasne, ale własne włościa. Gdy zamykał za nią, jednocześnie przesunął piętą supeł stworzony z ubrań i schował je za koszem na śmieci. Byleby nic nie widziała! Mieszkanie było serio ogarnięte, jeśli tylko nie przyglądać się jego kątom.
- Sorry za sowę, bawiłem się nią, bo się popsuła. Zrobiłem na niej wieżyczkę z trzynastu korków. - wskazał na wciąż nieruchome stworzenie, które miało non stop szeroko otwarte ślepia. Żyło, serio, tylko miało jakiś zastój mięśniowy i nie ruszało się od dłuższego czasu. Gdyby robiła mu to pierwszy raz, pewnie by się zmartwił, ale to był już czterdziesty ósmy i dlatego się tym bawił. W końcu popatrzył na Emily, której absolutnie nie znał dopóki nie usłyszał, że ta zajmuje się tatuażami. Wziął od niej kurtkę i zawiesił na haczyku, który sekundę wcześniej wyprostował, by spełniał przyzwoicie swoją funkcję.
- Co chcesz do picia? - zapytał przechodząc do kuchni, która nie była oddzielona żadnymi drzwiami. Zwyczajny aneks. - Kawa, herbata, gorąca czekolada, capuccino, grzany miód, który trzeba podgrzać, miodowe piwo, zwykłe piwo...? - wymieniał jednocześnie zaglądając do górnej szafki, z której na szczęście nic nie wypadło ani nie uciekło. Zerknął na blondynkę i gdy w końcu popatrzył na nią w jakimkolwiek świetle odkrył, że jest prześliczna. Od razu mu się spodobała, a to wywołało na jego paszczy ogromny uśmiech, który bezproblemowo sięgał do oczu. - Mam ten żarcie, ale zamówione. Lubisz sushi? Chcesz sushi? Słuchaj, jak coś trzeba, mów prosto z mostu i się rozgość. Tylko sowy nie ruszaj, jeśli wytrzyma to może pobawię się później. - czuł się mega swobodnie i miał nadzieję też ją tym zarazić. Nienawidził skrępowania, a skoro łatwo nawiązywał relacje to trzeba z tego korzystać!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Paź 13 2019, 02:24;

Faktycznie, pogoda na dworze zdążyła dać jej w kość. Chętnie schowała się w środku i trochę spięta weszła do salonu. Nie znała go zbyt dobrze, więc w obcym mieszkaniu czuła się dość skrępowana. Na szczęście Jeremy od początku był miły i wydawał się być bardzo rozluźniony, więc istniała spora szansa, że miał ją tym zarazić. Omiotła spojrzeniem niewielkie pomieszczenie i zatrzymała na dłużej spojrzenie na zwierzaku, który faktycznie nie grzeszył ruchliwością. Pokręciła głową na komentarz gryfona i odłożyła swoją torebkę na kanapę.
- Widzę, że znalazłeś sposób na ambitne spędzenie popołudnia - zażartowała i zastanowiła się, kiedy ona ostatnio miała okazję tak bardzo prokrastynować. Chyba jedynie w wakacje, bo odkąd wróciła, wkręciła się wir obowiązków. Nie narzekała, to pozwalało jej oderwać myśli. Gdyby miała siedzieć i patrzeć w nieruchomą sowę, prawdopodobnie zadręczyłaby się wszystkim co aktualnie działo się w okół niej. Zrobiła za chłopakiem krok w kierunku kuchni, kiedy zaczął wymieniać jej napoje, jakie ma do zaoferowania. Cóż, w przypadku Emily wymagania nie były zbyt duże.
- Czarną kawę - przerwała mu w końcu, bo nie ważne co miał do zaoferowania na końcu tej listy, najlepsza propozycja padła na samym początku. - Hm, właściwie chętnie - odpowiedziała na propozycję przekąski, którą bardzo lubiła. Nie zdążyła zjeść obiadu po pracy, więc trudno było odmówić jej jedzenia. Zerknęła na lodówkę w kuchni chłopaka i dopiero po chwili zarejestrowała, że... ma lodówkę. Przyzwyczaiła się do tego widoku w swoim mieszkaniu, ale u innych był raczej niecodzienny. W dodatku, na niej samej znajdowały się niewielkie, nieruchome obrazki! Wlepiła w niej zafascynowane spojrzenie.
- Masz lodówkę? A to, to co jest? - zapytała zainteresowana, wskazując na jeden z magnesów. - Też interesujesz się mugolami? Sama trzymam w domu niedziałającą lodówkę i maszynę do pisania. To niesamowite, że oni wymyślają takie sprzęty, nie? - nie przestawała jej się przyglądać, dopytując chłopaka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Paź 13 2019, 08:54;

Wyszczerzył się rozbrajająco, kiedy napomknęła o jego kreatywnych sposobach na uczczenie lenistwa. - Trzeba sobie coś zorganizować w zamian za wrześniowy pracoholizm. - wyjaśnił pokrótce i zajął się przygotowaniem czarnej kawy dla Emily. Dobrze, że Skyler nauczył go podstaw - jak przygotowywać podstawowe napoje - dzięki czemu miał pewność, że to, co zaserwuje dziewczynie nie skończy się w żaden trujący dla niej sposób. Krzątał się po kuchni całkiem sprawnie nie chcąc, by musiała czekać. Podgrzewał grzecznie wodę, a jedną ręką ustawiał już tekturowe pudełeczka z dzisiejszym sushi, którego jeszcze nie zdążył zjeść, bowiem zajął się bawieniem sową. Nie spodziewał się zainteresowania lodówką, którą trzymał... bez powodu. Miał ją dawno temu wyrzucić, ale nigdy nie miał czasu. Ukochany popierdolony brat wysłał mu kilka mugolskich przedmiotów, aby młodszy nie skończył pod mostem. Co za gorycz napłynęła mu do ust... szybko przerwał zaklęcie gotujące, aby nie przypalić wody. Nalał do filiżanki kawy i postawił na stoliku w salonie zaraz obok sushi i białych pałeczek. Zerknął na magnesy i na minę Emily. Ślizgonka, co lubi mugoli? Tego jeszcze nie było. Podszedł do niej i kucnął przed małą lodóweczką. - Skąd wytrzasnęłaś sobie lodówkę? - zapytał z rozbawieniem, zerkając na jej profil. - Maszyna do pisania to prehistoria, nikt jej nie używa już. Mam jeszcze suszarkę do włosów i laptopa, ale nie działają z wiadomych powodów. - wymienił od niechcenia. - Nie interesuję się mugolami, co ty. - prychnął nawet nie zdając sobie sprawy jak paradoksalnie zabrzmiał. - Po prostu od nich pochodzę, to jakieś rzeczy się tu walają. - wzruszył ramionami, bo nie miał się czym pochwalić. Nie rozpowiadał na prawo i lewo o swoim pochodzeniu, ale skoro Emily już tutaj przyszła i dostrzegła elementy wyposażenia mieszkania to nie było sensu zaprzeczać. Powinien kiedyś wyrzucić to ustrojstwo, a jednak nigdy nie mógł się za to zabrać. - Chcesz jeden sobie wziąć? Jak byłem berbeciem to kolekcjonowałem, a teraz po prostu trzymam z sentymentu. - zdjął jeden magnes z lodówki jako potencjalną propozycję, ale też dał jej znać, że jeśli chce niech sama dokona wyboru, a ten był naprawdę szeroki. Na lodówce miał czterdzieści osiem magnesów plus pudło pod łóżkiem. W pewnym momencie przysiadł sobie na kawałku kanapy, skąd miał genialny widok na zainteresowaną lodówką Emily. Zobaczywszy kątem oka ruch przy meblu, sięgnął tam ręką i zabrał z dywanu malutkiego kociaka, sadzając go sobie na kolanach. Ten nawet nie miauknął, a zwinął się w kłębek i zamknął ślepia. - Żaden się nie ruszy, a te magnesy z zębami nie mają odruchu gryzienia. Totalnie zwyczajne zabawki. - rzucił, pomny tego jak niektórzy reagowali wobec nieruchomych zdjęć czy innych mugolskich dziwactw.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyPon Paź 14 2019, 16:37;

Chłopak pewnie nawet nie zdawał sobie sprawy, jak bardzo po dzisiaj będzie miał przechlapane. Emily lgnęła do ludzi, którzy mogli powiedzieć jej coś ciekawego o świecie mugoli. Chciała wiedzieć jak najwięcej i zdawała sobie sprawę, że tej wiedzy nie wyciągnie z żadnych książek. Zresztą, uważała, że szkolna biblioteka jest pod tym względem stanowczo zbyt uboga. Ludzi powinno się edukować, uświadamiać, jak to wszystko wygląda, żeby nie byli zupełnymi ignorantami w tej kwestii. Marzyła jej się rubryka w gazecie, poświęcona tylko temu. Wiedziała jednak, że są od tego jeszcze tak strasznie daleko, mimo pozornie wzrastającej tolerancji.
- Znalazłam w jakimś mugolskim sklepie. Lubie chodzić po mugolskich ulicach, chociaż czuje się tam strasznie nie na miejscu. Nie ogarniam połowy rzeczy wokół. A bardzo bym chciała - przyznała i kiwnęła głową, kiedy wspomniał o maszynie. W sumie domyślała się, że to nie było coś czego nadal używali, mieli przecież te całe... laptopy? W każdym razie jakiś nowszy sprzęt, na którym mogli pisać, ale nie działałby on w jej mieszkaniu. - Wiem, wiem, ale maszyna chociaż działa. Wolałabym mieszkanie w mugolskiej dzielnicy, ale nie miałam wpływu na miejsce - wyjaśniła i miała ochotę dodać "zdecydowanie nie miałam", bo poza magiczną dzielnicą, miała dużo większe uwagi do tego konkretnego położenia.
Od razu oczy jej się zaświeciły, kiedy powiedział, że do nich należy. Niestety nie przyjaźniła się ze zbyt wieloma mugolakami, zresztą, dobieranie znajomych pod tym kontem byłoby absurdem i w dodatku, pewnie nie byłoby lepsze od unikania ich. Co nie znaczy, że gdzieś podświadomie nie patrzyła przychylniej na takie osoby i tak było właśnie teraz.  
- Jesteś z rodziny mugoli? Zazdroszczę. Może kiedyś poopowiadałbyś mi coś ciekawego o tym, jak wygląda taka rodzina? - zapytała dość ostrożnie, mając nadzieje, że go przypadkiem nie urazi. Wzięła od niego magnes i przyjrzała mu się uważnie. Już trochę siedziała w tym temacie i wiedziała, że  obrazki u nich się nie ruszają, ale za każdym razem było to równie interesujące. - Jasne, dziękuje - powiedziała, starając się nie tryskać za bardzo entuzjazmem. Nie spodziewała się, że wizyta w domu chłopaka tak bardzo poprawi jej humor. To było coś, czego ostatnio potrzebowała.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 22 2019, 11:38;

Nie przywykł do opowiadania o mugolach, raz na jakiś czas wspominał o ciekawych aspektach Elijahowi, który się tym interesował. Czasem pomógł mu ogarnąć mugolskie przedmiot, dał mu namiary na sprawdzoną niemagiczną kawiarnię, a jednak nie spotkał się jeszcze z tak jasnym zachwytem. - Chodziłaś na mugoloznastwo? - zapytał, aby wybadać poziom jej zainteresowania mimo, iż już teraz był oszałamiająco głęboki. Uśmiechał się mimowolnie czując się poniekąd… doceniony z powodu pochodzenia. Mógłby się czymś z nią podzielić i milej spędzić czas. Póki co nie myślał o tym, że przyszła tutaj przecież, by go wytatuować. Jakoś tak dobrze się z nią rozmawiało. - Nie miałaś wypływu? Pewnie konserwatywni rodzice? Dosyć mocno słyszałem o podejściach niektórych rodzin do niemagicznych dlatego jakoś specjalnie nie chwalę się byciem mugolakiem, by nie oceniano mnie przez ten pryzmat. - przyznał szczerze. Dopiero w świecie czarodziejskim poczuł namiastkę bezpieczeństwa mimo, że uszkodzić się można tutaj było na każdym kroku. Nigdy w życiu nie chciałby wrócić do szarego życia u boku rodziny, która nie życzyła sobie jego istnienia z powodu dziwactwa, w jakie popadł. A była to po prostu magia.
- Jasne, mogę poopowiadać. - nie czuł się urażony tym zapytaniem, bowiem nie planował nawiązywać do wyglądu własnej rodziny. Ogólnikowo, bez personalnych zaleciałości. - Mugolskie dzieciaki zaczynają już naukę jak skończą pięć lat. To takie pseudo przedszkole ale podczepione do szkoły podstawowej. - zaczął nie będąc też pewnym czy to jest to, co ona chciała wiedzieć. - Głównym środkiem transportu są auta, ale to pewnie wiesz. Tylko takie, co nie latają, nie mają trybu niewidzialności i potrzebują sporo paliwa, by jechać. Autobusy tak samo. Wyobraź sobie Błędnego Rycerza poruszającego się w tempie narwanego gumochłona. Żaden przedmiot nie ma żadnych nietypowych zachowań. Tak jak zostaną zaprogramowane tak działają, a potencjalne błędy to znak, że trzeba wymienić baterię albo poprawić kabelki. - przerwał, aby sprawdzić czy którąś częścią zdania zainteresowała się najbardziej. Odłożył kociaka obok swoich ud, sięgnął po białe pudełko z sushi, podsunął je dziewczynie i sam zaczął zajadać swoją porcję pałeczkami. Nabrał już wprawy w używaniu ich więc mógł jeść bez obaw, że połowa mu spadnie na dywan ku uciesze Uzzy'ego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 22 2019, 12:37;

Emily chyba na żadnym przedmiocie nie miała tak wysokiej frekwencji jak na mugoloznastwie. Nawet jeśli nauczyciel postanawiał zapoznać ich z mugolskimi sportami, to robiła wyjątek i starała się, jak mogła, chociaż normalnie nie przepadała za żadną tego typu aktywnością. Poza lekcjami, dużo doczytywała sama, ale zdobywanie informacji nie było wcale aż tak łatwe. Podstawy oczywiście znała, ale wciąż chciała wiedzieć więcej.
- Tak jasne, chodzę. To w ogóle kompletna głupota, że to nieobowiązkowe zajęcia. Nie rozumiem tego – przyznała. Wierzyła, że to by sprzyjało wzrostowi tolerancji. W końcu im bardziej coś było nieznane, tym sceptyczniej i niepewniej do tego podchodziliśmy. Oczywiście w dużym stopniu to było poczucie wyższości, które z pewnością było dla niektórych wygodne, ale była pewna, że chodziło też o strach. Nie ważne, jak irracjonalny wydawał się fakt, że czarodzieje mieliby się bać mugoli, była pewna, że jest w tym ziarno prawdy. - Niestety, bardzo konserwatywna rodzina. Zresztą, może lepiej nazwać to po imieniu, to  po prostu rasizm. Wszystko co mugolskie, jest złe – przewróciła oczami. - I nie przegadasz. To przykre, że potem ludzie muszą czuć się przez to niepewnie. Walczę z tym jak mogę – zapewniła, bo głupio jej się zrobiło na samą myśl, że Jerry przez takich ludzi jak jej rodzina, może nie wstydzi się, ale pewnie też nie jest dumny ze swojego pochodzenia. Emily kompletnie nie znała drugiej strony. Tej, w której mugole też mogli patrzeć na takich jak oni krzywo.
Słuchała go z uwagą. Wiedziała, że mugole zaczynają naukę znacznie szybciej, ale nie znała szczegółów. Ją podstaw uczył skrzat i nawet dobrze to wspomina, ale chodzenie do szkoły z masą dzieci, już od małego, to brzmiało jak bardzo ciekawy scenariusz.
- Chciałabym przejechać się autobusem – przyznała, bo to brzmiało dość ciekawie. Jerry mówił o mugolskich przedmiotach, jakby brak magicznych właściwości czynił je nudnymi i zwyczajnymi, a w jej oczach, było zupełnie odwrotnie. - Ale mają też te super urządzenia, nie? Telefony, laptopy. Jak to wszystko działa bez magii? Nigdy nie potrafię sobie tego wyobrazić. Mugole tylko z tego dzwonią i piszą wiadomości, czy można robić coś jeszcze? - podpytała, bo chociaż nie miała komórki w ręku, kojarzyła, że ta ma więcej ciekawych właściwości. - Jak walczą? Do tego chyba też mają specjalne urządzenia, zamiast różdżek, nie? - dopytała. - Wiesz, gdzie jeszcze bym bardzo chciała iść? Do... merlinie, jak to się nazywało. Zdjęcia się tak szybko ruszają, mam to na końcu języka – zastanawiała się, w domyśle mówiąc oczywiście o kinie, które znała i kojarzyła, ale tylko ze słyszenia. Było tyle rzeczy, o które mogłaby go zapytać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 22 2019, 13:01;

Pochodzili z dwóch skrajnie różnych rodzin i obie miały cechę wspólną - stroniły od siebie nawzajem. To fenomen, że dzieci tych rodzin siedziały właśnie w Hogsemade i debatowały na ten temat, a entuzjazm Emily zaczął się i jemu udzielać. Sposób w jaki cieszyła się, wyginała usta w uśmiechu… czerwień jej ust była hipnotyzująca. Przyłapał się, że na nie spogląda, a więc szybko przeniósł ciemne ślepia nieco wyżej, by rozpoznać kolor jej oczu.
- Niektórzy potrafią być cholernie uparci w swoich przestarzałych przekonaniach. Coś o tym wiem. Krzywdzące, ale można przywyknąć i potem przestać się tym przejmować. - nieco zbagatelizował "problem", by nie wyszło na jaw jak bardzo było krzywdzące podejście niektórych tak zwanych czystokrwistych. Nie przejechał się na ich awersji bo po prostu nie wiedzieli, że Jeremy jest mugolakiem. W porę zorientował się, że to nie jest powód do chwalenia się na prawo i lewo. Ba, sam nie przepadał za mugolami… pochodząc od nich.
- Myślę, że możesz niektórych przegadać. Widać z daleka jaka jesteś bystra, obeznana w temacie i wygadana. - uśmiechnął się szczerze, przerywając zajadanie sushi. Emily była zbyt interesująca, aby przejmować się teraz męskim żołądkiem. Słowotok w jaki wpadła był przeuroczy. Roześmiał się głośno i bardzo wesoło, a spoglądał na dziewczynę z fascynacją. Jest niemożliwa!
- Zaraz wszystko ci opowiem. Ale najpierw czuj się przeze mnie zaproszona na spacer do mugolskie części Londynu. - wyszczerzył się całym sobą, a z jego uśmiechu wylewała się jego standardowa, czysta energia do działania. - Pojedziemy autobusem do kina na film. Ja stawiam i możesz być spokojna, będę cię krył i jeśli chcesz, w razie czego będę udawać, że robimy razem pracę domową i wcale nie będziemy się szlajać wśród mugoli. - choć nie miał najmniejszej ochoty tam iść, to dla Emily zrobi wyjątek. Tak bardzo cieszyła się, rozmarzyła, a on miał przecież ogromną możliwość zrealizowania jej pragnienia. Miałby zaniechać tego z powodu własnego egoizmu? Jeśli będzie się w ten sposób uśmiechać, przymknie oko na swoją nienawiść do mugoli i ją tam zabierze. Bardzo dawno nie był w kinie, ciekawe co grają. Proponował też przykrywkę, aby nikt z jej rodziny ani znajomych o tym nie wiedział. Rozumiał, naprawdę. Nie zamierzał robić z tego powodu problemów i miał ogromną nadzieję, że na to przystanie.
- To wszystko działa dzięki elektryce. To takie ładunki elektryczne przemykające w kablach. Telefonem można również nagrywać długi ruchomy obraz. - swój własny zniszczył kilka lat temu, aby zmusić starszego braciszka do używania Sowiej poczty, jeśli bardzo chciał się kontaktować. Był złośliwy i czerpał z tego satysfakcję. - Walczą gołymi pięściami albo zabijają z pistoletów. Wylatuje z nich taka śmiercionośna kulka, która wbija się głęboko w ciało i rani. - starał się używać jak najprostszego języka. - Te kulki, czyli naboje, wystrzeliwuje się bardzo szybko. Niektóre z dziesięć na minutę. - dodał. Zdecydowanie wolał różdżkę. - Mogą być szybsze niż niektóre zaklęcia. - zastanowił się nad tym ale tylko przez moment. Oparł stopę o kolano drugiej nogi i przyglądał się z zainteresowaniem dziewczynie pochodzącej z rodziny, w której królował rasizm.
Właśnie zaprosił ją na randkę do kina.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 22 2019, 13:45;

Nigdy nie starała się ukrywać swoich poglądów w tej kwestii, ani zainteresowania tematem. Ani przed znajomymi, ani przed rodziną. Wręcz przeciwnie, walczyła i kłóciła się, kiedy tylko była okazja. Inaczej byłaby to straszna hipokryzja. Dlatego starała się przegadać, ze wszystkich sił, z udziałem Dominika, ale do jego ojca i pozostałych braci i tak niewiele docierało. Nie rozumiała, skąd w nich taki upór. Z drugiej strony, to była chyba rodzinna cecha, bo Emily też potrafiła uprzeć się na coś jak osioł. Tylko jej rację były słuszne, oczywiście. Lekko zarumieniła się, słysząc skierowany do niej komplement. Był naprawdę miły, zwłaszcza, że dotykał czegoś, na czym przecież faktycznie jej zależało. Zrobił jej przyjemność znacznie większą, niż jakimś wyświechtanym tekstem dotyczącym wyglądu. Jeremy natychmiast zyskał w jej oczach. Dziwne, że nie rozmawiała z nim nigdy wcześniej. Był taki naturalny i kochany.
- Dziękuje, mam nadzieje, że sprawa nie jest stracona. Może jak kiedyś będę dziennikarką, to wskóram coś więcej – stwierdziła i po chwili uśmiechem zareagowała na zaproszenie. Cóż, to była propozycja idealna i coś, czemu Emily absolutnie nie mogła odmówić. Jeśli chłopak chciał zaprosić ją na randkę, wybrał najlepszy możliwy sposób. Rowle nie wiedziała, że ma tutaj doświadczenie z kimś bardzo... doświadczonym w tej kwestii. - Chętnie! - powiedziała i złapała się na tym, że to było trochę zbyt entuzjastyczne, ale perspektywa autobusu i kina, to było za dużo, żeby ukryć radość. Naprawdę nie pamiętała, kiedy miała tak dobry humor, kiedy tak dobrze jej się z kimś rozmawiało. Brakowało jej takiego luzu i spokoju, który czuła przy chłopaku. To było coś nowego, szczególnie w ostatnim czasie. -Ale nie musisz mnie kryć. Nie zamierzam niczego ukrywać – powiedziała natychmiast, bo była daleka od ukrywaniu tego zainteresowania, a taką wycieczką mogłaby się chwalić na prawo i lewo. Przed ojcem i braćmi – najchętniej. Nawet nie zdawała sobie sprawy, że taki spacer dla niego to nie była żadna przyjemność, przynajmniej nie sama w sobie. No bo jakim cudem? Ktoś mógłby nie chcieć oderwać się od wszechobecnej magii i przenieść się do zupełnie innego świata? To było bardziej magiczne, niż machanie różdżką.
- Brzmi skomplikowanie. To jest mega imponujące, że mugole wymyślają takie rzeczy bez magii, nie? My byśmy byli jak dzieci we mgle – zauważyła, bo to chyba nigdy nie miało przestać robić na niej wrażenia. - O, właśnie, pistolety, tak coś kojarzyłam. To bardzo boli? Podobnie do jakiego zaklęcia? - zapytała zaciekawiona, nie biorąc chyba do głowy, że to nie była raczej wiedza, którą Jeremy posiadał. Przecież większości czarodziejów zdarzało się oberwać jakimś ofensywnym zaklęciem, więc tamtym też pewnie strzelali na prawo i lewo. Nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyWto Paź 22 2019, 19:04;

Zyskiwała sobie jego sympatię, bo potrafiła przyjąć oraz podziękować za komplement. Wbrew pozorom nie było to często spotykane, a on, jako człowiek doświadczony w zauważaniu i docenianiu zalet płci pięknej (brzydka wszak tego jakoś szczególnie nie potrzebowała) zwracał na to uwagę. Zachwycił się małym rumieńcem na jej policzkach, a to znaczyło, że naprawdę przyjęła jego słowa. Lubił takie widoki, bo to napędzało go energią i sprawiało, że czuł się wyśmienicie. Żadne problemy nie mogły go teraz wytrącić z równowagi, skoro ma we własnym mieszkaniu ładną, uśmiechniętą dziewczynę, na której policzkach właśnie wywołał rumieniec.
- Będę trzymać kciuki i systematycznie czytać twoje wywiady. - zapewnił i nie były to tylko uprzejmości a realne plany. Podziwiał, że chciało jej się walczyć o poprawę wizerunku mugoli w oczach rdzennych czarodziejów. Nie był pewien czy potrafiłby podzielić ten zapał, skoro stronił od ich obecności. Mimo wszystko nie palnował podcinać jej skrzydeł, a doceniał to, co chciała osiągnąć. Sposób w jaki opowiadała zdradzał jej potencjał.
Entuzjastyczna reakcja sprawiła, że jego pewność siebie wzrosła. Dumnie wypiął pierś ciesząc się, że szykuje się miłe spędzenie wieczoru z niezwykłą osobą, za którą już ją uważał. - Super. Pytanie kiedy ci odpowiada. Pojutrze mam w końcu wolny wieczór, ale ogólnie mogę się dostosować. Dojechanie tam też trochę potrwa, a wiesz, będziesz musiała ubrać się jak typowa mugolka dla kamuflażu. Będziemy musieli spotkać się przed zachodem słońca, by dojechać do kina. - napomknął, że skoro planują taki wypad, to trzeba się należycie do niego przygotować. Sprawdzał też reakcję Emily, by w razie czego spróbować pomóc jej z potencjalnym problemem znalezienia ubioru. Odnosił jednak wrażenie, że dziewczyna da sobie radę, w końcu należy do płci pięknej, a te potrafią radzić sobie w zaskakujących warunkach.
- Może jest w tym jakiś urok. - wzruszył ramionami średnio podzielając zachwyt "drugim" światem. - Mugole są ostrożniejsi od czarodziejów. Zwyczajne złamanie ręki goi się minimum trzy tygodnie i to tylko po nastawieniu i wylaniu na nią gipsu. Dwie strony medalu, tak czasami mawiają. - nakreślił sytuację, aby była świadoma, że świat niemagiczny ma też swoje wady, które mogłyby być błyskawicznie rozwiązane dzięki magii. Doszły go słuchy (a tak na serio to kilka miesięcy temu dowiedział się od swojej głuchej ciotki), że jego młodszy brat złamał nogę. Jeremy we własnej osobie mógłby mu pomóc to wyleczyć (wszak już łatał rękę Elijaha i poszło mu świetnie), a jednak przez wzajemne relacje chłopak musiał półtora miesiąca siedzieć na tyłku w swoim pokoju i do siebie dochodzić.
Dotknął plecami oparcia kanapy i zamyślił się nad doborem słów. - Nie wiem czy wiesz, ale jeśli rzucisz kilka Drętwot na osobę, to może to doprowadzić do zastoju krążenia krwi i wstrzymania akcji serca. - postanowił na zwizualizowanie obrazu, a i przy okazji pochwali się swoją zebraną wiedzą. Miał w domu książki. Czytał je, a wcale nie był Krukonem. - Strzał z pistoletu to załóżmy, że taka malutka Drętwota, co jeszcze wywołuje krwawienie. Wyobraź sobie, że ktoś dostaje dziesięć takich naboi i wykrwawia się w dziesięciu różnych miejscach. To cholernie boli, a i trudno wtedy uratować taką osobę, bo niełatwo jest zatamować krwawienie. Tutaj mamy na to zaklęcia i eliksiry, a tam... bandaże i opaski uciskowe. - podsunął jej filiżankę kawy, bo chyba z całego tego entuzjazmu zapomniała korzystać z jego gościnności.
- Z jednej bądź dwóch naboi da się wyzdrowieć, jeśli nie są one wycelowane w serce ani tętnicę. Więcej to już poważne zagrożenie życia. Tak samo jak kilka Drętwot. - miał nadzieję, że udało mu się choć trochę zaspokoić jej ciekawość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyPią Paź 25 2019, 21:14;

Przez chwilę zapomniała, po co tu przyszła. Rozmawiało się tak miło, że nigdzie jej się nie spieszyło. Była pewna, że przyjdzie, wykona swoją pracę i wyjdzie, bez zbędnego przeciągania. Okazało się jednak inaczej i było to bardzo miłe zaskoczenie. Ucieszyła się, kiedy wspomniał, że śledziłby jej artykuły. Nawet jeżeli to nie była prawda, to komentarz był na tyle miły, że nie zamierzała się nad nim za długo zastanawiać. Miała nadzieje, że uda jej się więcej czasu poświęcić na pisanie.
Ucieszyła się, że Jeremy ewidentnie traktuje te propozycję poważnie i już z wyprzedzeniem zaczął planować jak to by miało dokładnie wyglądać. Ona była jak najbardziej pozytywnie do tego nastawiona, więc oczywiście, nie zamierzała czekać zbyt długo. Co prawda miała pracę, tatuaże i studia, ale wszystko ostatecznie dało się jakoś pogodzić. Dla takiej wycieczki? Było to wręcz konieczne!
- Hm, sporo teraz pracuje, ale napisze ci na wizzengerze, dobra? - zaproponowała. Wydawało jej się, że wie jak mniej więcej powinna ubrać się na taki wypad. Zresztą, strój Emily był na ogół prosty i pewnie nawet w mugolskim środowisku by przeszedł bez większego zdziwienia. Była naprawdę ciekawa tego, jak to wszystko wygląda. Już od dawna planowała wyjście do kina, ale bała się, że samemu sobie nie poradzi. On wiedział co i jak, więc bez problemu mógł ją zaprowadzić. Dziewczyny nie interesowało nawet to, na co by ją zabrał (w zasadzie nawet nie zdawała sobie do końca sprawy, że można w tym tak przebierać) liczył się sam fakt i efekt, a fabuła była bez znaczenia.
- To faktycznie brzmi nieciekawie - przyznała, przypominając sobie swoje złamanie. Chodzenie z nim tak długo musiałoby być okropnie niekomfortowe i trzeba było przyznać, że tego nikomu nie zazdrościła. Nawet trochę ją zaciekawiło jak działa ten cały gips, ale nawet na uzdrawianiu w ich świecie nie znała się specjalnie dobrze, więc wolała się w tej dziedzinie nie kompromitować.
Słuchała uważnie jego wytłumaczenia dotyczącego broni. Drętwota? To nie brzmiało tak źle. To raczej nie było bolesne zaklęcie. Z góry więc założyła, że z tym całym pistoletem jest podobnie.
- Czyli, czekaj. Jeden strzał nie boli, dopiero jak jest ich więcej, to boli i robi krzywdę, tak? - dopytała, bo zgubiła się w momencie, w którym chłopak wspomniał o bólu. Kto wie, może przy takiej ilości drętwot faktycznie zaklęcie już sprawiało ból? Nie miała pojęcia, bo na szczęście nie miała okazji przekonać się o tym na własnej skórze. - To mogłoby być ciekawe. Używać czegoś takiego, nie? Tobie się zdarzyło? - zapytała zainteresowana, wciąż żyjąc w przekonaniu, że mugole chodzą z tym pod ręką na ulicy, tak jak oni tutaj z różdżkami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptySro Paź 30 2019, 19:15;

- Jasne, polecam się. - zasalutował jej i dorzucił do tego szeroki uśmiech człowieka będącego na wymuszonym dniu wolnym. Dla kogoś takiego jak Emily był w stanie i górę przenieść, byleby móc zarezerwować wieczór na wspólne wyjście. Coś za bardzo sobie pobłażał i naginał obietnice, które sam sobie kiedyś złożył. Dziewczyna miała w sobie sporo uroku, skoro go do tego nieświadomie skłoniła.
- Hm, Drętwota to jednak nie jest dobre zaklęcie do porównania. - przyznał, bowiem ona paraliżowała całe ciało, a chodziło mu o pulsacyjne źródła bólu w wielu miejscach naraz. Jak oni zeszli na ten temat rozmowy?
- Inaczej. Jeden strzał mocno boli, ale da się to wyleczyć, o ile nie trafił serce ani tętnicę. Kilka naraz to już pewna śmierć. - wyjaśnił jeszcze raz, mając nadzieję, że to sprostowanie będzie bardziej na miejscu. Uniósł wysoko brwi słysząc niewinne pytanie czy używał broni palnej. To było tak absurdalne, że niemal się zaśmiał.
- Broń Merlinie, w życiu. Na tę broń trzeba mieć specjalne pozwolenie i koniecznie przejść szkolenie. Głównie używają ich poli... tacy mugolscy aurorzy, ale nazywa się policjantami. - usadowił się wygodniej na kanapie i skrzyżował ręce na karku, spoglądając z zainteresowaniem na podekscytowaną dziewczynę. Nigdy nie podejrzewałby, że jakakolwiek mogłaby się uśmiechać do niego w taki sposób, gdy mowa o jego mugolskim pochodzeniu. Matthew mu nie uwierzy albo odwrotnie, palnie te swoje przysłowiowe "A nie mówiłem". W wakacje miał kryzys, ale dzięki Gallagherowi został szybko zażegnany.
- Nie uznałbym tego za ciekawe. - dodał po chwili namysłu. - Ciekawe jest łączenie zaklęć i oglądanie samoistnego działania magii. Pistolet służy tylko do ranienia i zabijania. A my mamy w jednej różdżce i sercu ogromne możliwości do wykorzystania. - przedstawił swój pomysł, mając nadzieję, że Emily nie zechce rozmarzyć się o używaniu broni palnej. Mógłby co prawda zabrać ją wówczas na strzelnicę... zapewne, gdyby znów popatrzyła na niego tak wesołymi oczami to uległby wbrew wszelkiemu rozsądkowi. Odnosił wrażenie, że zapomniał dzisiaj o asertywności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyPon Lis 04 2019, 09:31;

Chłopak miała tyle pozytywnej energii, że trudno było się nią nie zarazić. Chociaż Emily nie należała do wiecznych optymistek i dobry humor nie udzielał jej się raczej zbyt łatwo, to Jerry miał szczególny talent. Mimowolnie się uśmiechała, widząc jego radosną minę. Wydawał jej się osobą, przy której wyjątkowo trudno jest się smucić. Potrzebowała takiego towarzystwa.
- Okej, rozumiem – powiedziała, trochę niepewnie, ale faktycznie powoli sytuacja zaczęła robić się dla niej jaśniejsza. Była bardzo ciekawa jak ta broń dokładnie wygląda, jak działa i generalnie, jakie to ma zastosowanie w praktyce. Jednak z tego co mówił chłopak, to nie było coś tak powszechnego jak u nich różdżki, więc pewnie nie mogłaby tego wypróbować. Gdyby dobrze rozumiała, czym dla mugoli jest broń i jak to dokładnie działa – pewnie nawet by nie chciała.
- Czyli normalni ludzie niezbyt? W sumie, ma to sens – przyznała i zastanowiła się nad kolejną wypowiedzią chłopaka. Faktycznie, różdżka dawałą im dużo więcej możliwości i miała działanie, które nie było tylko negatywne. To jednak sprawiało, że absolutnie każdy – od małego, mógł trzymać ją w dłoni i rzucać zaklęciami. Tymi nieszkodliwymi, ale też tymi, które mogły narobić wielu problemów.
- Myślisz, że to dobrze, że tym samym możemy ranić i robić dobre rzeczy? - zapytała po chwili zastanowienia, bo sama po raz pierwszy zaczynała się nad tym zastanawiać. - Sam mówisz, że oni muszą mieć pozwolenie, nie każdy może mieć ten... pistolet, a różdżkę ma każdy, musi mieć - zauważyła. Porównywanie tych dwóch światów było dla niej wybitnie ciekawym zajęciem. Z drugiej strony, musiała sobie w końcu przypomnieć, że przyszła tu do pracy. Sięgnęła po kawałek sushi i spojrzała na niego w końcu trochę bardziej zmobilizowana.
- To co, bierzemy się za ten tatuaż? Pokaż w jakim miejscu dokładnie to ma być – poprosiła. Nie musiała wyciągać żadnego sprzętu, bo chłopak chciał magiczny tatuaż, więc jedyną rzeczą, jakiej potrzebowała, była właśnie jej różdżka. Nawet ona musiała przed sobą przyznać, że to prawdziwa wygoda.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyPon Lis 04 2019, 20:27;

Porównywanie dwóch światów mogło trwać w nieskończoność. Spędził na tym kilka lat swojego życia i zdecydowanie wolał swobodny świat magii aniżeli pozbawiony barw i energii mugolski. Być może przez własne doświadczenia, niejednokrotnie przykre, miał taką a nie inną opinię, jednak już dawno temu darował sobie próby ponownego polubienia mugoli.
- Czarodzieje mają więcej wyobraźni. Nawet jeśli skrzywdzą to szybko można to naprawić. Sposób w jaki człowiek używa różdżki to tylko i wyłącznie namacalna kwintesencja tego jacy jesteśmy naprawdę. - to odkrył też spory czas temu, gdy to poznał dziedzinę, z którą zechciał związać swoją przyszłość. Nie miał nigdy wątpliwości, że zamierza zająć się magomedycyną. Trudna dziedzina, żmudna, ciężka, niejednokrotnie bardzo ryzykowna, a jednak zajął się nią i szło mu coraz lepiej im częściej ćwiczył.
- Skoro ktoś lubi rzucać klątwy krzywdzące to ma zepsutą duszę. To akurat zrozumiałe samo przez się. - wzruszył ramionami, uważając, że czarodzieje potrafili się szybciej zrelaksować, przejść do porządku dziennego z dziwnymi sytuacjami i eksperymentować z magią, by rozwinąć własne zdolności. - Fajnie jest czasem robić niektóre rzeczy ręcznie, na pieszo, bo wtedy jest większa satysfakcja. Choćby takie drobne naprawy, montaże czy nawet tatuowanie - mugole używają do tego igieł. - dodał czując, że to będzie dobra ciekawostka dla niej, skoro zajmowała się udoskonalaniem swoich umiejętności tatuarskich. Mógłby iść do profesjonalistów i zostawić u nich kwotę równą swojej półrocznej pensji, a jednak był czasami na tyle lekkomyślny i rozrywkowy, że zdecydował się na tatuaż od dziewczyny, która nie miała jeszcze wyrobionego zawodu. Skoro sam ćwiczył uzdrawianie na kumplach, to przecież może posłużyć za model do portfolio tatuażystki.
- Jasne. - przysunął się bliżej, by wysunąć w jej kierunku prawe przedramię. - Mam tutaj kilka, ale są nieruchome. Robione igłami przez mugoli. - uśmiechnął się na tę myśl, gdy ucierał nosa konserwatywnym rodzicom. - I jedno na ramieniu. A nowy, ten co ci wysłałem, to myślałem, by dać tu. - wskazał na ramię póki co wolne od malunków. Lubił ich ilość i skromność, a tatuował jedynie jedną stronę ciała. Popatrzył w jej oczy z bliska i szukał u niej komentarza, potwierdzenia czy instrukcji. Nie przyzna się przecież, że nigdy w życiu nie był u magicznego tatuażysty. Wiedział, że używają skomplikowanego zaklęcia i to czasami trwa dłuższy czas, jednak nic poza tym.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyPią Lis 15 2019, 23:16;

To nie było tak, że Emily nie lubiła magii. Nie zazdrościła mugolom jako takim - bardziej mugolakom, którzy mieli różne doświadczenia. Co prawda, tylko w kwestii doświadczeń, bo doskonale wiedziała, że było im w życiu znacznie ciężej. Zwłaszcza, że ostatnio wszystko się zaogniło i pojawiło się więcej rasistów, niż można by przypuszczać, że w ogóle jeszcze jest. Emily nie była tym zaskoczona, nie żyjąc w swoim domu i wychowując się w takim środowisku. Była jednak przerażona tym, w jaką to wszystko stronę zmierza.
- Wiem - odparła dość tajemniczo, kiedy chłopak przeplótł uwagę o tatuażach. Dopiero kiedy zaczął opowiadać o swoich doświadczeniach, uśmiechnęła się, kiwając głową. - Też takie robię. Ale rozumiem, że tym razem chcesz magiczny, tak? - dopytała na wszelki wypadek. Co prawda nie miała przy sobie sprzętu do mugolskiego, ale nie było za późno, żeby się po niego cofnąć, gdyby chłopak zmienił zdanie. Na szczęście wzór, który zaproponował nie był duży, ani wymagający, więc nie mieli spędzić tu całego wieczoru. Mimo wszystko, potrzebowała chwili, żeby dopracować każdy szczegół. - Jesteś gotowy? Jak tak, to rozluźnij się tylko, chwilę to potrwa. Może trochę zaszczypać, ale w porównaniu do mugolskiego tatuażu to będzie naprawdę delikatne - poinformowała go, żeby przypadkiem nie poruszył się gwałtownie zaskoczony, jakby coś miało zaboleć. Co prawda w przypadku tej metody trudniej było o błędy, ale wszystko mogło się zdarzyć. Kiedy jej pozwolił, zabrała się do pracy. To faktycznie nie trwało długo, potrzebowała chwili, ale chłopak na pewno poczuł różnicę między tym, a pracą w mugolskim salonie. Uśmiechnęła się, dochodząc do wniosku, że całość wyszła jej naprawdę nieźle. Niczym się to nie różniło, od wzoru przedstawionego przez chłopaka, więc miała nadzieje, że nie będzie miał większych uwag. - Okej, gotowe. I jak? - dopytała na wszelki wypadek, licząc, że wszystko będzie w porządku. W razie czego na szczęście tutaj było łatwiej i o poprawki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : Ruchome tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, kocia sierść na ubraniu, zapach gumy balonowej.
Galeony : 175
  Liczba postów : 960
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptySob Lis 16 2019, 09:51;

Uniósł brwi, by okazać tym zaskoczenie. - Wiesz? No widzisz, zaskakujesz mnie. - uśmiechnął się szczodrze, sadowiąc się wygodnie na sofie. Nigdy nie miał robionego tatuażu w magiczny sposób, jednak w żaden sposób nie obawiał się potencjalnych niepowodzeń. - Się wie. Koniecznie ruchomy. Dasz radę potem rzucić jakieś zaklęcie uaktywniające pozostałe? Ostatnio gdy byłem na Izbie Przyjęć musiałem uspokoić ryczącego dzieciaka. Gdy pokazałem mu tatuaż na przedramieniu uspokoił się od razu i zadawał mi milion pytań na ten temat. Jego rodzice byli chyba zbyt przejęci, by wykazać oburzenie, że z ich dzieckiem rozmawia wytatuowany gość. - postanowił dorzucić jeszcze krótką historię o tym jak się przydają tatuaże w życiu. Zwłaszcza ruchome, a więc tym bardziej zależało mu na umagicznieniu wszystkich, które zebrał. Zapewne to nie ostatni jaki jest grawerowany na jego skórze. Jak to było - na jednym tatuażu to nigdy się nie skończy.
- Śmiało, małe bóle to nic wielkiego. - podchodził lekceważąco do bolączek uważając, że musi być zahartowany skoro należy do Gryffindoru i ma zamiar pracować w medycznym zawodzie. Trzymanie nerwów na wodzy i dyplomacja - to istotne. Poza tym nie ukrywajmy, nie chciał nawet wykrzywić ust w grymasie, bo tak mu zależało na tym, by Emily nie uważała go za słabeusza. Nie zaimponuje jej tym, ale przynajmniej nie pogorszy swojego wizerunku w jej oczach. Nie patrzył na jej ręce ani różdżkę, aby nie wywierać na niej wzrokowej presji. Zawiesił oczy na suficie, a ramię trzymał sztywno, delektując się raz po raz przemykającym ciepłem jej dłoni, gdy to przypadkiem muskała jego skórę. To skutecznie przesłoniło dyskomfort. Szybko poszło, trwało to niekróko, ale też wzór nie był jakoś szczególnie skomplikowany. Ten tatuaż miał mu służyć w pracy, właśnie do dzieciaków, które nie potrafią się uspokoić przerażone wizją przebywania w szpitalu. Usiadł i zerknął na swoją zaczerwienioną skórę, na której poruszał się rysunkowy smok. Uśmiechnął się z zachwytem. - Za jaki czas będzie w stanie się przemieszczać po skórze? Zerkniesz na resztę? Całe prawe przedramię i łopatka. O, to chyba ten moment, kiedy zdejmę przy pięknej dziewczynie koszulkę, bo inaczej tego na łopatce nie zobaczysz. - wyszczerzył się, a w jego ciemnych ślepiach zaświeciły wesołe błyski, które być może zawierały w słowach żart, a jednak dało się zauważyć, że podoba mu się ten scenariusz. - Masz jakieś zaklęcie poruszające je? - a na łopatce miał wytatuowane ludzkie serce, które należało potraktować w taki sposób, aby... poruszało się w rytmicznych uderzeniach bez naruszania rzecz jasna faktury skóry. Odczekał kilka chwil i po upłynięciu ich podwinął koszulkę z pleców aż do szyi, by mogła potraktować wszystko zaklęciami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 950
  Liczba postów : 1677
https://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
https://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
https://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
https://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:16;

Uśmiechnęła się, słysząc historię o dziecku w szpitalu. Jeremy miał na tyle dużo uroku osobistego, że wierzyła, że nawet najbardziej konserwatywnych rodziców nie zniechęciłby do siebie kilkoma tatuażami. Zdecydowanie widziała go w towarzystwie dzieci, domyślała się, że wzbudzał w nich sporo pozytywnego zainteresowania. A dziwne rysunki na jego ciele musiały to jeszcze podsycać. Faktycznie, gdyby tak jeszcze się ruszały - fascynacja takiego malucha byłaby ogromna.
- To brzmi jak niepodważalny argument. Jasne, wszystko da się ożywić. Jak z skończymy z tym, to zajmiemy się resztą, to nie potrwa długo - stwierdziła, bo same ożywienie istniejących już tatuaży to była pestka, w porównaniu z robieniem ich od podstaw. Oczywiście wolała prace od samego początku, wymagała zdecydowanie więcej uwagi, ale na coś takiego nie musiała przynajmniej umawiać osobnego terminu.
- Hm, myślę, że potrwa to niecałą dobę. No i pewnie, już patrze - uśmiechnęła się i na jej twarzy pojawił się delikatny rumieniec, kiedy chłopak zdjął koszulkę, przeplatając jeszcze w między czasie komplement. Przyjrzała się jego tatuażom i skierowała na nie różdżkę, nawet niespecjalnie czekając aż chłopak będzie gotowy. To było praktycznie bezbolesne i nie wymagało nawet tego, żeby siedział w bezruchu. - Tak, gotowe - odparła po chwili i schowała w końcu różdżkę do kieszeni. - Mam nadzieje, że jesteś zadowolony. Gdyby coś się nie ruszyło jak należy, albo byłby jakiś problem z gojeniem, daj znać. Muszę lecieć, mam jeszcze trochę pracy - przyznała niechętnie i zebrała się w końcu z jego wygodnej kanapy, chociaż wcale nie miała na to ochoty. Dawno się tak skutecznie nie odprężyła i nie bawiła dobrze.
- Jesteśmy umówieni, nie? Dam znać, kiedy dokładnie jestem wolna - posłała mu jeszcze krótki uśmiech i zniknęła za drzwiami mieszkania. Miała nadzieje, że jeszcze kiedyś tu wróci i była pewna, że przez długi czas to miejsce będzie kojarzyło jej się z czymś przyjemnym.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1005
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:36;

Pierwsze co zrobił po teleportacji, to przesunął po Finnie uważnym wzrokiem, chcąc sprawdzić czy na pewno w żaden sposób go nie uszkodził. Ich lądowanie nie było tak łagodne, jak w wykonaniu Garda, a on sam nie czuł się wcale za pewnie z teleportacją łączną, bo tak naprawdę zdał na nią egzamin zaledwie tydzień temu. Dopiero gdy odetchnął z ulgą dotarło do niego, że nie wylądowali przed drzwiami wejściowymi.
- Mój pokój? - mruknął cicho zdziwiony, po czym zreflektował się, nie chcąc zdradzić, że wcale nie tak to sobie zaplanował i równie dobrze mogliby wylądować w ścianie. - Mój pokój - powiedział pewniej, wykonując powolny gest machnięcia ręką, jakby prezentował jakiś rzadki przedmiot w muzeum, po czym pociągnął Finna za rękę w stronę wyjścia, zanim ten zdąży się porządnie rozejrzeć. Po pierwsze nie czuł się zbyt komfortowo z myślą, że ktoś, kogo stać na własnego skrzata domowego, będzie się przyglądał jego meblom z drugiej ręki, nawet jeżeli wprowadzając się, nie zależało mu nawet na posiadaniu łóżka. Gdyby nie Jerry, prawdopodobnie spałby na materacu położonym bezpośrednio na ziemi i teraz w duchu podziękował mu za jego upór. Po drugie zbyt długie przebywanie w tym pomieszczeniu mogłoby wywołać u niego myśli, których przecież miał unikać, więc decyzja o przejściu dalej wydawała się oczywista.
- Kuchnia, łazienka, balkon - wymienił, wskazując przy tym odpowiednie kierunki, po czym zakręcił palcem dookoła dodając: - sypialnia Jerrego i salon - spojrzał na niego niepewnie, sam nie wiedząc dlaczego zaczął się nagle stresować i ścisnął mocniej uparcie trzymaną dłoń, przygotowując się mentalnie do jej puszczenia. - Chcesz coś do picia? - zapytał, przypominając sobie cały ten zapas, który zdążył uzbierać w wcześniej prawie pustej kuchni Dunbara. Nic dziwnego, że nie ma na nic pieniędzy, jeżeli kupuje np. paczkę drogiej zielonej herbaty, żeby zrealizować konkretny przepis i później kompletnie o niej zapomina, kupując worek brazylijskiej kawy do innego przepisu. - Kawa? Rozpuszczalna, mielona, zbożowa? Herbata? Czarna, biała, zielona, owocowa? Piwo? Woda? Z cytryną? ...Kakao? - wymieniał walcząc z rozbawieniem, ewidentnie w dobrym humorze, więc zdobył się w końcu na rozplecenie ich dłoni, by odwiesić ich wierzchnie ubrania na haczyki przy wejściu, po czym rzucił “rozgość się” znikając w kuchni. Wyciągnął różdżkę, żeby w pośpiechu przygotować spory garnek do zagotowania w nim wody i gdy jego wzrok padł na jeszcze surowe ravioli, zorientował się nagle jaki błąd popełnił. Przyłożył dłoń do twarzy w geście niedowierzania. ZNOWU będą razem jedli włoskie żarcie. Znając jego szczęście nawet kawę w Hogs Cafe dostali włoską, a jakby trafili na mieszkanie Garda, to jego skrzat zaserwowałby im spaghetti.
Następnym razem zrobi prawdziwe polskie pierogi.
I niech tylko wtedy Finn spróbuje powiedzieć, że woli ravioli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:37;

Nie posiadał informacji na temat trudności teleportacyjnych Skylera. Gdy nakazał przytrzymanie się, zrobił to z lekkim opóźnieniem, bowiem nie spodziewał się magicznego przeniesienia. Teleport zatrząsł nimi, odrywając ich od chodnika i przenosząc z chłodnej alei do ciepłego pomieszczenia. Po wylądowaniu zrobił dwa kroki do przodu, aby zachować równowagę. Popatrzył na Skylera, by następnie rozejrzeć się po niewielkim pokoiku. Skromnie urządzony, obok duże lustro, w którym dostrzegł ich odbicia... Uśmiechnął się pod nosem, ewidentnie rozbawiony. - Czyżbyś tęsknił do swojego łóżka, skoro przeniosłeś nas do swojego pokoju? - zapytał, choć nie oczekiwał jakoś szczególnie odpowiedzi. Ot, lekki przytyk zważywszy na okoliczności. Nie dane było mu przyjrzeć się uważniej, bo został po prostu wyprowadzony z pokoju, co skłoniło go do zauważenia, że Skyler dalej trzyma jego rękę, a on już dłuższy czas jej nie zabrał. To było... wygodne, nawet jeśli był eskortowany do reszty mieszkania. Spiął barki na myśl, że nie będą tu sami, jednak szybko zorientował się, że nie ma tu lokatora Skylera. Nie potrafił powstrzymać swojego półuśmiechu przy tej prezentacji mieszkania. Było większe niż te, w którym mieszkał i ewidentnie panował tu większy rozgardiasz. Cóż rzec, Finn wysługiwał się skrzatem, więc nie ma co porównywać. Nie przyglądał się zbyt długo wyposażeniu mieszkania, kiedy Skyler popadł w pewien słowotok. Zyskał niemalże pewność, że lada moment zostanie mu zaproponowana jego szwedzka Zoégas. Odwzajemnił krótko uścisk dłoni, dając mu możliwość zabrania jej, jak i szaty, którą z siebie po chwili zdjął. - Każdy Szwed odpowie, że kawa. Nieistotna pora dnia. - odpowiedział, rozmasowując swą dłoń i wcierając w naskórek warstwę ciepła, która na nim jeszcze pozostała. Nie planował siedzieć w salonie, ewidentnie przez kogoś traktowanym jak sypialnia, a więc podreptał za Skylerem do kuchni. Przystanął przy sąsiednim blacie, opierając się o niego lekko. Wsunął ręce do kieszeni spodni.
- Pomogę ci w czymś. - od razu zauważył, że znów zabrzmiało to jak rozkaz, a więc szybko się zreflektował. - ... jeśli chcesz rzecz jasna. Patrzysz na ten garnek z rozczarowaniem. Co ci zrobił? Zjadł ravioli? - a, miło było oglądać Skylera w weselszym wydaniu. Nie miał pojęcia skąd ta zmiana, jednak skoro zaszła, to nie będzie się przeciw niej buntował. Na myśl mu przyszła swoboda przebywania we własnym mieszkaniu. W takich miejscach ludzie są bardziej zrelaksowani, a on... cóż, zachowywał lekkie napięcie mięśni spowodowane przebywana u kogoś w gościach. Drgnął, gdy poczuł przy łydce czyjąś obecność. - Masz kota? - uniósł brew widząc miauczące stworzenie mające czelność ocierać się o jego łydkę. Wolałby, by kocisko przebywało na drugim końcu pokoju, jednak skoro kot był we własnym domu to myśl zachował dla siebie. Bardzo delikatnie odsunął go stopą od siebie lecz ten niestety musiał uznać to za zabawę, bo zaczął do niej z powrotem doskakiwać ku niezadowoleniu Garda. Cicho westchnął. - Jak się go wyłącza? - zapytał, wskazując brodą na szare wąsate coś wbijające pazurki w jego buty
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1005
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:38;

Calzone, carbonara, cannoli, pizza, pesto, tortellini, risotto, bruschetta, tiramisu, gnocchi, panna cotta, oliwki, parmezan, mozzarela, mascarpone, ricotta, wymieniał mimowolnie, jakby tworzył jakąś listę słów zakazanych, gdy nagle oderwał dłoń od twarzy z cichym westchnieniem, gdy dotarły do niego słowa Finna. Uśmiechnął się, przesuwając wzrokiem po jego sylwetce, po czym już bez zaklęć sięgnął po stojący na półce obok dzbanek z drobnym sitkiem, odstawiając go na blacie.
- Poradzę sobie. Po prostu się zamyśliłem... - mruknął mu w odpowiedzi, dostawiając na ogień mały garnuszek z dziubkiem, aby i w nim zagotować wodę. - Pożałowałem, że nie przygotowałem czegoś polskiego - wyjaśnił po chwili, odmierzając odpowiednią ilość ziaren kawy, utrzymując na nich zaklęcie Cofminuo, póki nie poddały się zupełnie, rozdrabniając się na sypkie drobinki. - Chyba, że zaliczysz dzisiejsze spotkanie jako naszą pierwszą randkę - dodał, siląc się przy tym na naturalny ton, chociaż kąciki jego ust zdradzały go bezczelnie unosząc się nieco do góry. - Wtedy nawet ravioli jakoś przeżyję - dokończył, zupełnie nie przejmując się tym jak absurdalnie musi to brzmieć dla Finna. W końcu co nagle miałoby mu nie pasować w daniu, które sam wybrał?
Ledwo zdążył zalać kawę gorącą wodą, gdy do jego uszu doszło znajome miauknięcie. Spojrzał na twarz chłopaka, jakby stamtąd miał wydobywać się ten dźwięk, dopiero później podążając za jego wzrokiem odnalazł puchate stworzenie, na którego widok uniósł wysoko brwi.
- Nie mam - odpowiedział zdezorientowany, przykrywając pokrywką czajniczek z kawą, aby miała trochę prywatności przy zaparzaniu się. - Nie wiedziałem, że tu będzie. To kot Jerrego - dodał, zbliżając się w jego stronę, ale prychnął niekontrolowanie ze śmiechu, widząc jak Finn odsuwa Uzzego stopą, po czym zakrył usta dłonią, żeby tego nie powtarzać słysząc pytanie Puchona. - Nie lubisz zwierząt czy tylko koty uznajesz za pomioty szatana? - zapytał rozbawiony, podnosząc zwierzę delikatnie na ręce i opierając go o siebie, jakby przytulał małe dziecko. - Chcesz żebym go zamknął u mnie w pokoju? - podrzucił propozycję, chociaż serce mu się krajało na myśl, że ma skazać łaknącego pieszczot Uzzego na samotność. Cóż, to przynajmniej zdecydowanie będzie utrudniało mu namówienie Finna, żeby przenieśli się na łóżko do jego pokoju. Szach, kurwa, matt. Dzięki, Jerry. Ale czy właściwie miałby na to jakiekolwiek szanse? Chłopak raczej nie wyglądał mu na… Chwila, o czym on właściwie myśli, przecież zapraszając go obiecał mu, że będzie grzeczny. Odsunął od siebie tę myśl, a jednak miał teraz wielką ochotę bezczelnie zapytać się jak daleko zaszli z Marlowem. Spojrzał w kocie oczy, drapiąc Uzzego czule za uchem, próbując przekonać samego siebie, że nie powinien o to pytać, jednak jego usta same się otworzyły, łaknąc wydobyć nowe informacje.
- Finn… - zaczął, unosząc na niego wzrok i  uświadamiając sobie jak zły to jest pomysł, więc szybko zmienił kształt pytania, nie odbiegając jednak zbytnio od tematyki panującej w jego głowie. - Czy Ty miałeś kogoś poza… - urwał, marszcząc brwi, nie wiedząc jak ma się o to zapytać, nie używając imienia Viniego. “Prefekci makaroniarz” nie wydawało mu się odpowiednim synonimem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:38;

Krzątał się po kuchni, a jemu nadał rolę obserwatora. Wolałby jednak aktywnie uczestniczyć w przygotowywaniu czegokolwiek lecz niestety musiał pogodzić się z mianem gościa, którego należy ugościć. Gdyby role były inne też by nie dopuścił Skylera do żadnej czynności domowej tylko kazał siedzieć na tyłku i czekać na obsłużenie przez skrzata. Opieprzył się w myślach i nazwał hipokrytą.
Skyler posiadał dziwną moc wpędzania go w głębokie zaskoczenie. Czasami, gdy coś powiedział, to Finn musiał szukać swojej szczęki, która opadała na ziemię i spieprzała do centrum Hogsmeade zgubić się i przepaść bez śladu.
- Randka, mówisz? - zakłopotał się. Podrapał się po potylicy i karku, próbując spojrzeć na ich dzisiejsze spotkanie inaczej niż na po prostu... wyjście na kawę... i gdy tylko sobie to uzmysłowił to miał ochotę pacnąć się otwartą dłonią w czoło. Skyler mógł to tak odebrać, a on, niczym pełnokrwisty gumochłon po prostu tego nie zauważył. - Niech mnie avada trzaśnie, teraz jak na to spojrzałem to faktycznie... - przyznał się na głos. - Nie wiem, nie byłem nigdy na prawdziwej randce. Nie były... nie były nigdy potrzebne, a jeśli na jakiejś byłem to nieświadomie, bo tak bym ich nie nazwał. To takie... oficjalne. Randka. - wzruszył ramionami ignorując dziwne skrępowanie w jakie niechcący wpadł. Kręcił się przy zakazanym rejonie wspomnień, ale póki nie dotykał sedna to zachowywał jako tako spokój. By się zrelaksować kontynuował przyglądanie się krzątającemu się Skylerowi, zauważając, że nie polega tylko na magii, ale też na ręcznym sięganiu po składniki. Bardzo wyraźnie dostrzegał jego rozluźnienie, którym miał ochotę się zarazić. Poruszył barkami, aby zrzucić z nich mentalny ciężar.
- A on chyba nie wiedział, że my tu będziemy. - odwzajemnił uśmiech, choć w skromniejszy, typowy dla siebie sposób. Zerknął na szare futerko zwierzęcia rad, że już nie klei mu się do buta. Nie chciałby, aby to ciałko znalazło się na jego podeszwie. Rozpłaszczone. A czy miał awersję do zwierząt? Skąd. Po prostu były upierdliwe. - Co cię tak bawi? Że mnie kot napastuje? - uniósł jedną brew, nie mogąc zlekceważyć rozbawienia malującego się na jego twarzy. - Wystarczy, by po prostu się mnie nie czepiał. Nie mam do zwierząt anielskiej cierpliwości. - wzruszył ponownie ramionami i zastanawiał się co ma zrobić z rękoma, więc oparł brzeg dłoni o blat. Dzielnie pilnował się, by nie wydawać nakazów i nie panoszyć się w nieswoim domu. To, co zrobi z kotem to jego decyzja, a on jedynie zaznaczył, że odsuwanie buta kotem to naprawdę wielka łagodność z jego strony. Nie przywykł do atencji zwierząt, bowiem instynktownie wyczuwały, że u niego nie znajdą pieszczot.
- Hm? - podniósł wzrok do jego oczu. Wstrzymał oddech odbierając od niego zapytanie. Powinien zrobić w tył zwrot, odsunąć się (mimo, że się nie da i raczej tego nie chciał), odwrócić wzrok i zmienić temat. Przypomniał sobie złożoną sobie obietnicę, że planował zachowywać się normalnie. - Nie. - uznał, że jeśli zaspokoi ciekawość Skylera - w tym pytaniu rzecz jasna - to nie będzie więcej drążyć. Chyba. Schuester zachowywał się czasami w nieprzewidywalny sposób. Wiele był w stanie zrobić byleby nie padło imię Marlowa, które działało na niego jak płachta na byka. Zawiesił na nim przenikliwy wzrok, aby próbować dowiedzieć się z jego miny czy taka odpowiedź go zadowala czy może oczekiwał czegoś więcej. Hm, jak to powiedział? Był zachłanny, zatem to oczywiste, że musi mieć więcej pytań.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1005
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:39;

“Teraz jak na to spojrzałem”. Nie spodobało mu się to określenie. Wyraźnie stawiało między nimi linię, którą Skyler już dawno przeskoczył i przez którą próbował na siłę przeciągnąć Finna. Jak widać nieskutecznie. Wciąż stali po dwóch różnych stronach, ale nie myślał o tym długo, nie chcąc się tym przejmować. W końcu to kwestia czasu. A przynajmniej szczerze w to wierzył. Cierpliwość, systematyczność, dostępność i odrobina uroku osobistego. To wystarczy, prawda? Ciekawe jak dokonał tego Marlow. Bez randek, bez podrywania. Tak jak przyszedł bez formalności, tak też i zniknął. I lepiej niech nawet nie próbuje się pojawiać.
- Ja też Cię napastuje, a mnie butem nie… Hm, w sumie widzę jednak pewną analogię - powiedział, siłą ściągając rozbawione kąciki ust w dół. Poczuł nagłą falę sympatii do Uzzego, opartą na odnalezionej nici porozumienia. - Ty latawico- mruknął cicho w sierść, przesuwając nosem pod kocim uchem. Spojrzał na Garda uważnie, analizując czy na pewno dobrze się zrozumieli, a jednak nie miał już odwagi dopytać. “Nie”, “nigdy nie byłem w innym związku” czy “nie”, “nigdy z nikim innym nie spałem”? A może z Marlowem też nie sypiał, więc “nie”, może oznaczać “nie”, “nigdy z nikim innym nie byłem w jakiejkolwiek intymnej sytuacji”. Zmrużył oczy, drapiąc w zamyśleniu Uzzego, po czym podniósł wzrok na Finna. Wstępnie uznał, że odpowiedź, chodź nieprecyzyjna, usatysfakcjonowała go, uspokajając nieco, że “konkurencja z przeszłości”, do której może zostać porównany, jest z pewnością nieliczna. - Mam jeszcze kilka pytań, skoro Ty przestałeś zadawać swoje - oznajmił, po czym dodał odwracając się od niego: - Jak chcesz, to możesz nam nalać kawy. Kubki są w szafce za Tobą - i wyszedł z kuchni, po drodze zgarniając miseczkę z wodą, aby jednak zamknąć zwierzaka w łazience z dostępem do życiodajnych płynów i kuwety. Może Finn jakoś przeżyje jego obecność, jeżeli pójdzie za potrzebą. Umył dokładnie ręce, posyłając przepraszające spojrzenie w kocie oczy, chcąc dać mu do zrozumienia, że to tylko chwilowe i żeby nie mówił o tym Jerremu. Chociaż chyba nawet jakby powiedział, to Jerry raczej by nie zrozumiał.
Pierwszym co zrobił, po ponownym wejściu do kuchni, było posolenie wody i delikatne włożenie do niej wszystkich ravioli przy pomocy zaklęcia. Zerknął na zegarek na swojej ręce, po czym oparł się tyłem o blat i spojrzał w błękitne oczy. - Pójdziesz ze mną na randkę? Taką “oficjalną” - powiedział, wykorzystując pierwsze z pytań, które kotłowały mu się teraz w głowie - Obawiam się, że ja ich jednak potrzebuje - dodał, drapiąc się krótko po szyi, odpinając przy tym jeden guzik swojej koszuli - Może Tobie też się spodoba - dodał ciszej, obracając się i wyjmując z łoskotem dwa duże talerze z szafki.
Dopiero po zadaniu tego pytania zdał sobie sprawę, że sam nie był na randce już całe wieki (tzn. od poprzedniego semestru). Spotkań z Mattem chyba nie mógł przecież liczyć. Zdecydowanie nie było w nich nic “oficjalnego”, romantycznego, ani emocjonalnego. A randka chyba powinna spełniać chociaż jeden z tych trzech punktów.
- W liście pisałeś, że masz prośbę - zagadnął nagle, chcąc mu o tym przypomnieć, chociaż palce przejeżdżające po krawędzi blatu mogłyby sugerować, że liczy na to, że prośba została już nieświadomie przez niego spełniona i temat jest zakończony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:40;

Nie bardzo wiedział jak ma zareagować na tę... analogię. Wzbudziła w nim niesmak, wewnętrzny protest i potrzebę potrząśnięcia Skylerem raz a porządnie. Zmrużył powieki obserwując przytulanie kota. Chciał coś powiedzieć, jednak nim ułożył myśli w słowa ten już poszedł, aby umieścić zwierzę w zamkniętym pomieszczeniu. Przez te kilka chwil bił się z własnymi myślami. Co chciał przez to powiedzieć? Czy to jakiś sygnał, że czuje się notorycznie przez niego odtrącany? Do diaska, trzymał dzisiaj jego rękę i to nie kilka sekund, a kilka dłuższych chwil. Dotknął ustami jego policzka i prawie padł na zawał od swojej reakcji sercowej. Drażniła go, przeplatana między wierszami, jego niska samoocena. Podstawi się Matthew, nie będzie o to zły, a teraz to... Nie zauważył, gdy znów popadł w pasmo milczenia. Podniósł nań wzrok, gdy wspomniał o większej ilości pytań. Skinął na nie głową, przyjmując taki plan mimo, że obawiał się jakiej mogą być treści. Dobrze przewidział, że na jednym się nie skończy jednak... był mu to poniekąd winien. Lepiej aby pewnych rzeczy dowiadywał się bezpośrednio u źródła aniżeli miałby pytać to innych. Do tej pory nie potrafił pogodzić się z myślą, że Gabrielle nie zachowała swoich przypuszczeń dla siebie. Nie prosił jej o to, miała prawo się nimi podzielić, jednak nie umiał się nie złościć. Z dwojga złego czuł ogromną ulgę, że to Skylerowi o tym wspomniała, a nie komuś innemu, kogo nawet nie znał. Potrząsnął głową, aby wyrwać się z toku myśli i odwrócił się przodem do szafki. Poszedł w ślady za Skylerem i wyciągnął dwa kubki bez użycia magii, starając się docenić jego zamiłowanie do ręcznego przygotowywania dań i napojów. Nalał parującą i mile pachnącą kawę do kubków. Już miał odstawiać zaparzaczkę na swoje miejsce, gdy usłyszał pierwsze z obiecanych pytań. Pierwszy raz został zaproszony na randkę przez co pod wpływem szoku upuścił zaparzaczkę na podłogę. - Wybacz. - mruknął z zakłopotaniem, klękając po to, by ją bezproblemowo odłożyć i zaklęciem czyszczącym usunąć resztki kawy z kafelków. Podniósł się i chowając różdżkę z powrotem do kieszeni, nawiązał z nim kontakt wzrokowy na dosłownie sekundę, bowiem nim się zorientował, obserwował proces odpinania guzika przy szyi. Zasłonił usta pięścią i odchrząknął. To był ten moment, by zrobić coś dla kogoś mimo, że wolałby pominąć etap oficjalnego spotkania gdzieś w miejscu publicznym, gdzie nie wiadomo co się między nimi wydarzy. Nie potrafiłby przewidzieć jakie tam padną słowa, co się może stać, a co za tym idzie wolałby ich uniknąć. Jednak Skyler wyraźnie zaznaczył, że ich potrzebuje. To tylko randka. Jedna. Nie musi oznaczać, że będzie ich milion, bo niech go avada trzaśnie, nie wiedział jak się na nich zachować. - Skoro to dla ciebie ważne to okay. - odpowiedział ostrożnie, choć nie ukrywał, trochę będzie się tym stresować. Zapyta Gabrielle co się robi w takich sytuacjach... a nie, przecież jest na nią zły, to nie może jej o to zapytać. Nie był pewien czy ma się doradzić Fairwyna co się robi na randce czy czego może oczekiwać druga osoba po spotkaniu o takim charakterze. To będzie zagwozdka. Nowe wspomnienie.
Potrzebował chwili, aby przypomnieć sobie co właściwie od niego chciał. Prośba? Hm... podrapał się po skroni i szukał w myślach co sobie zaplanował. Coś mu za bardzo umykały na strony, nie potrafił ich skupić w jednym miejscu. - Tak, mam. W sumie... przed chwilą skrystalizowała się druga. - oznajmił jakby wcale nie odbierał do niego wrażenia, że ich nie chce. Przecież nie mogły być straszne... chyba.
- Chcę cię prosić, abyś nie rozpowiadał o tym... czego się o mnie dowiadujesz. To informacje tylko dla ciebie, nikogo innego. - wskazał na niego palcem, jakby miał jakiekolwiek wątpliwości. Nim spostrzegł, podszedł w jego stronę na dwa kroki. - Myślę, że powinieneś też wiedzieć, że nie przepadam za okazywaniem uczuć w miejscu publicznym. Oglądaniem też. Wolę przeżywać to prywatnie... na osobności. - nie planował o tym wspominać, ale wolał na wszelki wypadek zaznaczyć skąd bierze się jego zdystansowanie, jeśli ktoś charakteryzuje się ogromną wylewnością. Gdy Gabrielle przytuliła go na zajęciach transmutacji to przypominał postawą sopel lodu i czym prędzej zabrał ją na bok sali, byleby nie przedłużać krępującego okazania emocji. Zmartwił się, że Skylerowi będzie to przeszkadzać. Bardzo się zmartwił, co było widać teraz w jego oczach, skoro podszedł nieco bliżej. Oparł dłoń o blat, nieopodal jego ręki. - I ostatnie, obiecuję. Nie porównuj napastowania kota i swojego, bo kotu mógłbym zrobić coś zgoła innego. Ciebie lubię, tamto nie. Nie szukaj w tym analogii. Proszę. - dodał zwrot grzecznościowy, aby zatrzeć wrażenie cedzenia słów przez zęby. Dopadło go zaniepokojenie, naprawdę wysokie. Zrzucił na Skylera sporo informacji, z którymi miał prawo się nie zgodzić. Mógł uznać, że to za dużo, że nie będzie w stanie tego uszanować i ani mu się śni bawić w powściąganie emocji, skoro ewidentnie należał do osób, które je okazywały bez najmniejszego problemu. Przygryzł policzek od środka i popatrzył nań z niepokojem. Odkrył jak bardzo obawiał się jego odpowiedzi. Nie chciał tracić tego, co udało się im już... wypracować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Mieszkaniec Doliny
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie (jedna to tatuaż przy obojczyku); ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia, tatuaże (dziennik); pierścionek zaręczynowy
Galeony : 1005
  Liczba postów : 2462
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:41;

Odruchowo schylił się, aby podnieść dzbanek, ale widząc, że Finn go w tym uprzedził, zaraz wyprostował się i z zakłopotaniem odwrócił od niego wzrok, zajmując ręce przygotowaniem masła i parmezanu, nie chcąc go krępować. Skarcił się w myślach, że nie wybrał lepszego momentu na swoje pytanie, wsypując do swojej kawy dwie czubate łyżeczki cukru i zastanawiając się czy nie powinien był tego zrobić w jakiś inny sposób. Może był zbyt stanowczy dając mu do zrozumienia, że tego potrzebuje? A może był właśnie za mało stanowczy i powinien powiedzieć “Chodź ze mną na randkę” albo nawet “Pójdziemy na randkę”, zamiast się go o to pytać? Przymknął na chwilę oczy, nie wiedząc którym Skylerem powinien być przy Finnie, a już tym bardziej nie rozumiejąc którym jest tak naprawdę, mimowolnie uśmiechając się lekko, gdy usłyszał jego odpowiedź. Zgodził się, jednocześnie zaznaczając, że zrobi to tylko dlatego, że jest to ważne dla Skylera. Było w tym coś pocieszającego - cichy szept nadziei, że i jemu jednak zależy, więc się postara, chociaż sam nie ma na to ochoty. Ubodło go to trochę, ten brak entuzjazmu, a wręcz zgodzenie się jako akt łaski, jednak jego myśli były zbyt skupione na fakcie, że jednak się zgodził, żeby się tym teraz przejmować. Dokładniej uświadomi to sobie dużo później, porównując jego reakcję, do tych dużo radośniejszych ze swojej przeszłości.
- A więc słucham- mruknął, lekko zestresowany, czując, że raczej nie chodzi o prośby dotyczące remontów. - Zachłannie zachowam je dla siebie -  odpowiedział mu i wziął łyka kawy, którą w zamyśleniu zapomniał przemieszać, więc został zaskoczony gorzkim posmakiem, po czym przełknął ją z trudem, gdy Finn już się do niego zbliżył. Jaki miał wybór? Musiał mu przytaknąć i zacząć się pilnować, a jednak… O Gabrielle też nie chciał mówić, a wyciągnął to z niego z taką łatwością. - Jak to oglądaniem też? - zapytał zdziwiony, marszcząc brwi i przenosząc wzrok na błękitne oczy. - Zabraniasz mi na siebie patrzeć w miejscu publicznym? - dodał oburzony, ale złagodniał błyskawicznie pod wpływem jego zmartwionego spojrzenia i skracającego się między nimi dystansu, opuszczając wzrok w dół. Czuł jak serce mu przyspiesza, po części ze zirytowania wyznaczanymi ograniczeniami, a po części z radości przez zaangażowanie Finna. Nie podobała mu się myśl, że non stop będzie musiał znów się pilnować. Przepracował to, przemyślał, wyciągnął wnioski i przecież przez cały miesiąc otwarcie pokazywał szkole, że nie zamierza się powstrzymywać z okazywaniem… załóżmy, że chodziło o uczucia. Wcześniej ilekroć próbował zbudować jakąkolwiek relację z innym chłopakiem, to dusił się w ciasnych ramach tajemnicy, które sam sobie postawił. Niedawno obiecywał sobie, że już nie będzie udawał i kłamał, a teraz będzie musiał grać przed wszystkimi, że wcale nie ma ochoty być jak najbliżej Garda. Zresztą… nawet na osobności nie doszło między nimi do niczego, czego odmówiłby sobie wśród ludzi. Ale znów… jaki ma wybór? Zgodzić się albo stracić wszystko. Na to nie może sobie pozwolić, więc gdy tylko to sobie uświadomił, sięgnął dłonią do dłoni Finna, aby zakryć ją ciepłem swoich palców. Nie wiedział czemu myślał, że będzie to inaczej wyglądało. Przecież ewidentnie pokazuje mu, że szalał za Marlowem, a nikt o nich nie wiedział, gdy niby byli razem. On sam do niedawna nie wiedział, że Finn jest zainteresowany tą sama płcią. Czemu teraz nagle miałby nie chcieć tego ukrywać? Niepotrzebnie ocenił go przez pryzmat własnego coming outu i ulgi, która po nim nastąpiła.
Uniósł wzrok, słysząc drugą prośbę i na jego twarzy mimowolnie pojawił się połowiczny uśmiech, a brew drgnęła mu zaczepnie. - A co jeszcze mógłbyś mi zrobić?- rzucił, instynktownie nadając sobie gardłowego brzmienia, jednak nie dane mu było przedłużyć tej chwili, bo brutalnie przypomniał sobie o gotujących się ravioli. Zerknął na zegarek i odsunął się od Finna, rzucając zaklęcie odcedzające, aby delikatnie ułożyć na talerzach włoskie pierożki, które znajdowały się już na granicy rozgotowania. Odetchnął z ulgą, zauważając, że tylko z jednego zaczął wydostawać się farsz ze szpinaku i ricotty, przydzielając go oczywiście do swojej porcji.
- Chyba to spieprzyłem w przedbiegach, Finn - mruknął, nie patrząc na niego, gdy dotarło do niego, że zdecydowanie zdążył się zdradzić już przed kilkoma osobami. Tak się martwił, że zrobi coś źle, a okazuje się, że zrobił to zanim w ogóle dołączył do gry. Wziął głęboki wdech, aby przypomnieć sobie wszystkie osoby, którym cokolwiek powiedział, starając się myśleć o tym, że jeżeli teraz powie prawdę, to może jest jeszcze w stanie to naprawić.  - Jerry wie, że chciałem tu kogoś dziś zaprosić i nawet on powinien się połapać, że nie chodziło o Matta - zaczął swoją wyliczankę, zaklęciem polewając ravioli roztopionym masłem. - Mattowi też zresztą powiedziałem, że jest ktoś inny, aaa potem tego samego wieczoru wprost wyżaliłem się Elaine, że jest ktoś, na kim mi zależy, ale nie wiem czy... - urwał, zatrzymując się w porę, aby nie wylać teraz wiadra swoich niepewności, które w sobie dusił przez ostatnie dwa tygodnie, jednocześnie nieco nieuważnie posypując jedzenie parmezanem. Odruchowo sięgnął dłonią do swoich ust, zbierając językiem okruszki sera z opuszków palców, zbyt przejęty gorączkowym myśleniem czy nie powiedział komuś czegoś więcej, aby zauważyć co zrobił. - Ale nie mówiłem nic o Tobie - zapewnił go, gdy przeczesał już odmęty swojej pamięci.
Tej, której mógłby niechcący powiedzieć więcej, nie mógł odnaleźć nigdzie w tym semestrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finn Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : Podkrążone oczy, nerwowość i spięcie widoczne w każdym ruchu i grymasie, trochę nieprzytomny wzrok.
Galeony : 689
  Liczba postów : 1829
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
https://www.czarodzieje.org/t18293-finan-gard-dziennik
Mieszkanie nr 16 QzgSDG8




Gracz




Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 EmptyNie Lis 17 2019, 17:42;

Popatrzył na kubek z parującą kawą i zamiast spróbować jej smaku próbował przeboleć narastający poziom stresu w jego organizmie. Sam siebie skutecznie rozbudził poruszaniem tematu, na który Skyler ma pełne prawo się nie zgodzić. Nie wiedział co miałby wówczas zrobić, jak znaleźć kompromis? Odzywała się w nim dawna fobia ukrywania emocji i związku, co doprowadziło w końcu do wielu kłótni... Jakimże miałby być sukinsynem, aby kazać to przechodzić Skylerowi? Uderzyła go fala gorąca, nie mająca niestety niczego wspólnego z pożądaniem. - Nie, nie, nie. - zaprotestował energicznie, kiedy źle się wysłowił. - W sensie... wylewność u innych też mnie... krępuje. Ja po prostu... - znów miał problem z wysłowieniem się. Bardzo rzadko mu się to zdarzało. Miał ogromną ochotę wygadać się w ojczystym języku, jakby ten był w stanie oddać jego stan emocjonalny i psychiczny. Wiedział jednak, że nawet po szwedzku nie potrafiłby dokładnie opisać tego, co się z nim dzieje. Musiał spróbować. Uniósł dłoń do oczu i rozmasował je kciukiem i palcem wskazującym. Myśl, myśl, myśl. Próbował ją pochwycić i trafnie opisać. Uchylił powieki czując na dłoni wspierające ciepło. Tego właśnie potrzebował, aby pokonać wewnętrzną blokadę zwierzenia się z jednej ze stron swojego charakteru. Uśmiechnął się krótko, doceniając ten gest. Teraz mógł mówić dalej. - ... to przez moje wychowanie. Powściągliwość w okazywaniu emocji, dbanie o to, co pomyślą o tobie inni... nauczono mnie, żeby głębsze emocje okazywać na osobności. Nie umiałbym się przełamać w miejscu publicznym poza tym moja matka nigdy w życiu nie zaakceptuje tego, że... że... nie interesuję się dziewczynami. Serce by jej pękło, bo jest bardzo... konserwatywna. - wyjaśnił nieco chaotycznie, jednak inaczej nie potrafił tego naprostować. Miał nadzieję, że Skyler cokolwiek z tego zrozumie i nie ucieknie odkrywszy, że miał niemalże fobię związaną z pilnowaniem własnych emocji i stopowaniu drugiej w okazywaniu ich. Uzmysłowił sobie jakim był egoistą w stosunku do Marlowa. Wyjechał właśnie przez to... Sięgnął po kawę, aby zwilżyć nią wysuszone usta. Sparzył koniuszek języka, zapomniawszy, że dopiero przed momentem została rozlana. Wykrzywił się i odstawił naczynie z powrotem na blat. Byłoby kłamstwem, gdyby powiedział, że się absolutnie nie wystraszył słów Skylera. Być może przez to, że zabrał rękę, by ratować ravioli od razu powróciły obawy i stres przed dalszą częścią tej rozmowy? Śledził wzrokiem jego poczynania, nie potrafiąc teraz zachwycić się smakowicie pachnącą... kolacją. To aż niemożliwe, że nie uznał tego za randkę. Nie był w stanie odpowiedzieć co mógłby jeszcze zrobić Skylerowi, skoro został wystraszony tym, że więcej osób zostało wciągniętych w ich relację. Ledwie zniósł, że Gabrielle coś napomknęła... Krew odpłynęła z jego twarzy, gdy wymienił imiona dwóch nieznanych mu osób. Na szczęście nie wspomniał o nim samym, co mocno ratowało sytuację. - Niech mnie... wystraszyłeś mnie. - wydusił z siebie, kładąc rękę na mostku, wyczuwając na nim bliznę pomimo ubrania. Serce znów biło niczym dzwon. - Nie chcę się po prostu tak rzucać w oczy. Ale nie mogę od ciebie znowu czegoś wymagać, bo teraz czuję się jak pieprzony egoista z problemami psychicznymi. - westchnął przecierając twarz ze śladów chwilowego ataku strachu. Chciał dopowiedzieć, że nie lubi chwil, kiedy zbyt wiele osób na niego patrzy, jednak uznał, że to będzie już szczyt egoizmu. Opuścił głowę w cichej rezygnacji. - To chociaż spróbuję odpowiedzieć na te twoje kilka pytań. Żeby już całkowicie nie wyjść na świra, co myśli tylko o własnym komforcie. - w jego głosie zabrzmiała kąśliwość skierowana pod własnym adresem. Zdał sobie sprawę jaki był trudny w obyciu zwłaszcza po rozstaniu z Marlowem i odkryciu czyja krew płynie w jego żyłach. Nie umiałby zachowywać się tak beztrosko jak Gallagher, wtulający się na oczach wszystkich w Skylera. Zmarszczył czoło uznawszy, że nie podoba mu się ta wizja. Matthew stał się w jego myślach upierdliwą przeszkodą mimo, że nic mu nie zrobił ani nie zachował się nieuprzejmie.


Ostatnio zmieniony przez Finan Gard dnia Nie Lis 17 2019, 19:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Mieszkanie nr 16 QzgSDG8








Mieszkanie nr 16 Empty


PisanieMieszkanie nr 16 Empty Re: Mieszkanie nr 16  Mieszkanie nr 16 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Mieszkanie nr 16

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 9Strona 1 z 9 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Mieszkanie nr 16 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Aleja Amortencji
 :: 
Kamienica nr 17
-