Share
 

 Likantropia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Sol Irving

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 150
C. szczególne : Blizny na torsie i ramieniu
Galeony : 212
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 268
https://www.czarodzieje.org/t17129-sol-irving
https://www.czarodzieje.org/t17136-niebla#478388
https://www.czarodzieje.org/t17135-na-wszystkie-twoje-propozycje-rzucam-krotkim-si
https://www.czarodzieje.org/t17130-sol-irving
Likantropia QzgSDG8




Moderator




Likantropia Empty


PisanieLikantropia Empty Likantropia  Likantropia EmptyWto Mar 05 2019, 22:40;

Czerwona, czy różowa? Rozpuścić włosy, czy może spiąć w koka? O, najlepiej będzie zrobić warkocza, nic nie będzie wlatywać do oczu, w dodatku istnieje spora szansa, że jutro rano moje włosy nie będą śmierdzieć alkoholem po krótkiej kąpieli w kieliszku, jak to na ogół mi się zdarza. Przysięgam, że jak już będę sławna i bogata zatrudnię własną makijażystkę, która będzie machać tymi głupimi malowidłami po twarzy. No i oczywiście już jestem spóźniona.



Wiecie, jak to bywa z dniem, który zmienia nasze życie? Wchodzimy wtedy na wyżyny swojej pamięci, czasami potrafimy co do minuty określić wydarzenia poprzedzające to znaczące „coś”, wiemy, co wtedy myśleliśmy i czuliśmy. Znajomy zapach potrafi uderzyć nas falą wspomnień i rozważań. Analizujemy i zastanawiamy się, jakim cudem tego dnia mieliśmy tak głupie i nieznaczące dylematy. Te wszystkie drobnostki i szczegóły pamiętamy aż do momentu, w którym czas zaczyna przerażająco przyspieszać i z starannego opisu zdarzeń w naszej głowie zostaje jedna, bezkształtna plama.
To wszystko było jej już znajome. Dokładnie dwa lata temu, także w wakacje, tego samego dnia, wybierała sukienkę na imprezę do przyjaciół jej brata. Świetnie pamięta, jak jęczała w duchu, że musi tam iść, że nie ma się w co ubrać, że nie ma ochoty poznawać tych ludzi. Robiła to dla niego i wiedziała, ile radości tym mu sprawi. Wie, jakie buty ostatecznie zdecydowała włożyć, że fotel w samochodzie był poplamiony poranną kawą jej mamy, a odtwarzacz muzyki znowu się zepsuł. A potem? Dopiero jak kurczowo trzymała brata za rękę w szpitalu i patrzyła, jak jej błagania nie zostają wzięte pod uwagę.
Nie chciała być w domu rodzinnym. Tam od wspomnień nie było ucieczki, każdy zakątek, każdy przedmiot, to wszystko było obciążane tak dużym ładunkiem emocjonalnym. Dlatego chętnie i entuzjastycznie zgodziła się na zaproszenie koleżanki do jej domu w Hogsmeade. A tego dnia? Z radością zgodziła się na wspólne wyjście ze znajomymi.
Czy dlatego wypijała drinka za drinkiem, zaproponowała przesiadywanie w lesie (przecież była taka piękna pogoda! W dodatku patrzenie na księżyc w pełni sprawiało jej zawsze ogromną przyjemność), a nawet bez wahania zapaliła peruwiańskie zioło, które podsunął jej jeden ze znajomych? Odganiała od siebie wszystkie natrętne myśli – alkohol i narkotyk pomagały, ale nie rozwiązywały problemu całkowicie. W pewnym momencie pojawianie się niechcianych myśli nasiliło się, a dziewczyna miała wrażenie, że zaraz wybuchnie płaczem, tym samym z całą pewnością niszcząc całkiem udaną imprezę. Nie mogła do tego dopuścić, rozpaczliwie szukała rozwiązania, czegoś co na dobre odepchnie te wszystkie niszczące ją wspomnienia.  Chłopak, który siedział obok niej szturchnął ją delikatnie. Chciał, żeby przeszli się kawałek dalej, na chwilę wyrwali od głośnej grupki i pobyli sami. Zgodziła się bez wahania, mając nadzieje, że skupiając się na rozmowie, nie będzie czasu na odbieganie myślami.
Spacer w głąb lasu z perspektywy czasu wydawał się znacznie gorszym pomysłem, niż wtedy. Sol nie przejmowała się tym, że nie ma nikogo w pobliżu, a oni wchodzą w coraz mroczniejsze zakamarki. A pełnia? O tym  kompletnie nie myślała. W końcu to był zwykły mały lasek w pobliżu Hogsmeade, co złego mogło się stać?
Pseudoodwaga. Pewnie niejeden tak określiłby zachowanie grupki młodych osób tej nocy, a już zwłaszcza tej pary, spacerującej wśród drzew i zagłębiających się coraz bardziej w otchłań. Chłopak chyba o czymś jej opowiadał. Trudno było powiedzieć, słyszała już tylko szum, myślami wciąż była gdzie indziej. Różnice poczuła, kiedy słowa znajomego i uderzenia wiatru o liście przestały być jedynym szumem. Pojawiło się coś jeszcze i chociaż w pierwszej chwili wydawało jej się nie mieć to znaczenia, to zmieniła zdanie widząc, jak krzaki koło nich poruszają się nieznacznie. Otwierała już usta, żeby jakoś to skomentować. Nagle jednak stworzenie, o którym słyszała tak wiele, którego wiedziała, że należy się bać, wybiegło niespodziewanie. Nawet teraz, w tym stanie, zdawała sobie sprawę z powagi sytuacji.
Jej zmysły były wyjątkowo tępe, wszystkie bodźce docierały słabiej i dużym opóźnieniem. Można by pomyśleć, że alkohol i narkotyki zadziałały przeciwbólowo, a stan upojenia załagodził przerażenie i rozpacz. Nic bardziej mylnego. To co wydarzyło się kilka minut później było zbyt intensywne, zbyt bolesne, zbyt przerażające, żeby jakikolwiek narkotyk, żeby największa ilość drinków spowodowała tak duże otumanienie.
Zamglonym wzrokiem obserwowała, jak zwierze podbiega do niej w przeciągu kilku sekund. Ogromne łapy na jej torsie powaliły ją na ziemię. Z głowy obitej przez pobliski konar zaczęła sączyć się krew. Słyszała przerażony krzyk chłopaka, który stał tuż obok i nie miał pojęcia co ze sobą zrobić. Nawet, gdyby zachował zimną krew i próbował ją ratować, nie miał szans. Mógł tylko patrzeć. Wilkołak przygniatał ją całym swoim ciężarem. Poczuła, jak ostre pazury przebijają się przez jej sukienkę, a pół sekundy później przez skórę. Gdyby nie otumanienie alkoholem i absolutne przerażenie z powodu ataku, pisnęłaby na wizję ogromnej blizny. Bezrefleksyjnie odpychała zwierzę, licząc na niemożliwe. Wystarczyło jednak kilka chwil. Ostre kły trafiły prosto na jej ramię i utkwiły głęboko pod skórą. Krzyczała z bólu i przerażenia. Teraz jej ręce bezwładnie opadły na ziemię. Straciła nadzieje i chęć walki. Poddała się. Dokładnie w tym momencie z daleka można było usłyszeć wycie, które było jej wybawieniem. Zwierzę natychmiast odbiegło w tamtym kierunku, zostawiając dziewczynę półprzytomną. Ten stan trwał tylko chwilę. Zaraz zemdlała.  







Kochany Luna,

To już trzecia rocznica twojego odejścia. Pierwsza - mojego. Wciąż nie jestem w stanie powiedzieć o tym naszej mamie. Pewnie gdybyś tu był, dopilnowałbyś tego bez względu na mój opór. Niestety nie jesteś w stanie tego zrobić, a ja dalej unikam przebywania w domu w okolicach pełni. Nie wiem, czy byłaby w stanie się z tym pogodzić. Zresztą, na pewno ją rozumiesz, dla ciebie pewne aspekty bycia mną też były nie do przeskoczenia do samego końca, prawda? Kto wie, jak zareagowałbyś na taką nowinę. Wolę się nad tym nawet nie zastanawiać i bez tego nie jest łatwo. Cielo o tym wie i bardzo mnie wspiera, pewnie gdyby nie on, nigdy bym sobie z tym nie poradziła. Tak dziwnie mi bezpośrednio pisać o tym, że coś sprawia mi tyle trudu. Wydawało mi się, że nie ma niczego, z czym nie dałabym sobie rady po twojej śmierci. Byłam pewna, że jestem tak twarda, tak silna i nieustraszona, że żadna przeszkoda nie stanie mi na drodze. Gdybyś tu był, może rzuciłbyś krótkie "a nie mówiłem". Pamiętasz, jak śmiałam się z twojej dziewczyny, która przed samym skokiem ze spadochronem zrezygnowała i wróciła samolotem bezpiecznie na ziemie? Mówiłeś, że łatwo mi mówić, skoro w moim świecie latanie to codzienność. Irytowało mnie, jak trafnie potrafiłeś dostrzec, kiedy moja odwaga jest tylko na pokaz. Czyli zazwyczaj. W tym wypadku nie potrafię nawet udawać. Ze strachu nie przesypiam nocy na kilka dni przed pełnią i płacze w poduszkę, mając nadzieje, że nikt tego nie zauważy. Ból, który czuje przerasta mnie pod każdym względem. Kiedy mija, zwyczajnie chowam się w  krzakach i przeczekuje to wszystko modląc się o to, żeby jakimś cudem ten raz był ostatni. Czasami wręcz żałuje, że eliksir pozwala mi na pełną świadomość i pozostanie przy zdrowych zmysłach. Oczywiście nigdy nie przestanę go brać. Nigdy nie zrobię nikomu czegoś tak okrutnego, jak on mi. Nie chciałabym, żeby ktokolwiek mnie tak nienawidził.
Gdybyś zobaczył mnie na ulicy, w szkole, w domu, nic się nie zmieniło. Nie zaczęłam  się mniej uśmiechać, mniej działać, mniej się starać. Wręcz przeciwnie, to wszystko spotęgowało się. Poza mamą, nie ukrywam tego przed innymi, nie byłoby sensu, było tam ze mną wtedy zbyt wiele osób. A ja od początku wiedziałam, jak działają plotki. Zależało mi, żeby nikt się ode mnie nie odwrócił. Nie chce, żeby ktokolwiek myślał, że jestem w jakiś sposób gorsza. Jak im to udowodnić? Jak mam to sobie udowodnić?
"Poradzę sobie" powtarzam jak mantrę. Wstaje i wierze, że wszystko będzie dobrze. Przywyknę, oswoję się, polubię te nową, dziwną część mnie. A potem na ziemie sprowadza mnie księżyc. Piękny i przerażający. Wtedy, dokładnie tak jak ty, bolesną szczerością uświadamia mi, że jestem po prostu za słaba.
  
Twoja Sol

______________________


And I'm walkin' on a wire, tryin' to go higher

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Likantropia QzgSDG8




Gracz




Likantropia Empty


PisanieLikantropia Empty Re: Likantropia  Likantropia EmptyWto Mar 05 2019, 23:13;

Z mojej strony leci akcept Likantropia 543629559
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Silvia Valenti

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170 cm
C. szczególne : Silny włoski akcent, szeroki uśmiech na twarzy, kilka mniejszych blizn na dłoniach
Galeony : 739
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
https://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
https://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
https://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti
Likantropia QzgSDG8




Gracz




Likantropia Empty


PisanieLikantropia Empty Re: Likantropia  Likantropia EmptySro Mar 06 2019, 19:26;

Ode mnie również leci akcept, gratulację, otrzymujesz genetykę miłoooośćććć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Likantropia QzgSDG8








Likantropia Empty


PisanieLikantropia Empty Re: Likantropia  Likantropia Empty;

Powrót do góry Go down
 

Likantropia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Likantropia QCuY7ok :: 
rozwoj postaci
 :: 
Genetyki
-