Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Lucia S. Ritcher

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Lucia S. Ritcher

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 16
  Liczba postów : 254
https://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
https://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
https://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Lucia S. Ritcher QzgSDG8




Gracz




Lucia S. Ritcher Empty


PisanieLucia S. Ritcher Empty Lucia S. Ritcher  Lucia S. Ritcher EmptySro Lut 13 2019, 00:41;


Lucia Swantje Richter

DATA URODZENIA07.12.1999r.
CZYSTOŚĆ KRWI 50%
MIEJSCE URODZENIAKiel, Niemcy
MIEJSCE ZAMIESZKANIALondyn, Anglia
W HOGWARCIE JEST OD KLASYIV
OBECNIE JEST NA ROKUII
WYMARZONY DOM Ravenclaw/ Slytherin
WYBRANY WIZERUNEKSwantje Paulina

Wyglad


WZROST 175 cm
BUDOWA CIAŁA szczupła sylwetka, mająca swoje mankamenty
KOLOR OCZU zielone, niebieskie, złote
KOLOR WŁOSÓW blond, rude, jasny brąz
ZNAKI SZCZEGÓLNE piegi i kilka tatuaży
PREFEROWANE UBRANIA wyzywające i obcisłe


Charakter


This soul is already taken.
Nie wierzcie w to, co widzicie. Jednak uwierzcie w to, co wam zwyczajnie oznajmiam. Nie ma ratunku dla kogoś, kto tego nie potrzebuje. Nie ma ratunku dla kogoś, kto zwyczajnie żyje w kompletnie innym świecie. Potrafię być najgorszym koszmarem, ale i sennym marzeniem. Doprowadzam ludzi do szaleństwa, bo zwyczajnie bawią mnie ich reakcje... Uwielbiam się bawić. Mam często wahania nastrojów. Od płaczu gdzieś w ukryciu, który zmywa ze mnie resztki złości, po wesoły uśmiech ukazujący rząd białych zębów. Czy lubię się bawić uczuciami? Wolę ranić, niżeli być zranioną, bo zbyt wiele razy to już przechodziłam. Tak, mam uczucia, chociaż wydaję się ich nie posiadać. Tak, jakby wszystko było mi obojętne. Nie, nie jest. Jestem człowiekiem, pomimo tego, co zdążyłam usłyszeć. Owszem, wykorzystuje swoje atuty, manipuluje ludźmi... Najwidoczniej obrywam za to, kim po prostu jestem. Nie umiem stworzyć zdrowych relacji... Wszystko w moim życiu dzieje się szybko i nagle, czasem wdziera się w moje życie nieproszony. Kontroluję sytuację? Praktycznie nigdy. Pewnie dlatego, że zwyczajnie nie lubię być ograniczana. Wykorzystuje swój umysł, chociaż nie wszyscy o tym wiedzą... I nie muszą wiedzieć. W końcu w tych czasach to nie inteligencja oraz bystrość umysłu jest najistotniejsza. To, że potrafię wykorzystywać swoje zdolności szybkiego przyswajania wiedzy nie spotkało się z uznaniem. Przynajmniej nie tam skąd pochodzę. Nauczyłam się ukrywać fakt, że czasem szybciej dochodzi do mnie sens wypowiedzianych słów. Ukryte znaczenie w poematach, czy fakt, że zwyczajnie rozwalam ludzi w szachy (przydatne kiedy zakładasz się o coś wartego świeczki). Niech widzą ładną dziewczynę, która ma do zaoferowania dobrą zabawę i swoje ciało. Nie przeszkadza mi to... Wyżyje się na czymś bądź na kimś. Czasem wydaje mi się, że czuje zbyt wiele, a czasem... Nie reaguje. Jakby w moim wnętrzu nic kompletnie się nie działo. Może to moje spaczone poglądy, może naprawdę jestem nienormalna. Cudownie.

Kaftanik już przygotowany?

Historia


Z racji tego, że moja matka, która była czarownicą, umarła chwilę po moich narodzinach, do jedenastego roku życia nie wiedziałam, że posiadam magiczne moce. Ogólnie to żyłam w przeświadczeniu, że zwyczajnie jestem nienormalna. Super, prawda? Mogłam zabawić się z dzieciakami z dzielnicy, trochę ich strasząc. No dobra, nękanie jest chyba lepszym określeniem. Wywoływałam przerażenie w oczach dzieci i człowieka, który niczego się nie boi. Ba! Sam jest chodzącym strachem. Nazywam się Lucia, a mój ojciec uważał, że jestem wynaturzeniem. Ujmą dla jego niesławnego nazwiska. Wystarczyło już, że matka była nienormalna i postanowiła się zabić (bo tak brzmiała oficjalna wersja). Mówił mi o tym, straszył, ilekroć zrobiłam coś, z czego nie był zadowolony. Podpalenie domku sąsiadów było chyba punktem kulminacyjnym, choć sam wcześniej powtarzał, że nachodzi na ich posesje i ktoś powinien zrobić z tym porządek. Wzięłam więc sprawy w swoje ręce, chociaż jeszcze nie wiedziałam, jak dokładnie to zrobiłam. Moja matka była nienormalna, a więc i jej córka musiała taka być. Wymagałam zbyt dużej uwagi jak na jednego człowieka na stanowisku oficerskim.
Alexander nigdy do końca nie pojął, kim jestem. Uwierzycie, że chciał obarczyć winą Szatana? A co ten biedak niby mu zrobił?! Bóg i Szatan? Zawsze średnio w to wierzył. Jednak, skoro istniało coś takiego jak czary i całe społeczeństwo funkcjonujące obok, bez świadomości reszty świata, to chyba cała reszta wymyślnych historyjek również jest prawdziwa. Pierwszy mój list ze szkoły podarł na niewielkie kawałeczki, wykrzykując moje przewinienia i przeklinając moją duszę. Uderzył mnie i to był pierwszy i ostatni raz, kiedy to zrobił. Następnym razem albo by jej nie miał, albo przechodziłby długą rehabilitację. Nie powinien być zdziwiony, w końcu dobrze mnie wychował… A nieposiadanie kochającej matki, która mogłaby mnie obronić i wesprzeć, sprawiło, że mam naprawdę mocną skórę. Nie lubiłam spędzać czasu w domu, prędzej można mnie było spotkać biegającą po ulicy, z podbitym okiem lub krwawiącym kolanem. Byłam nieznośnym, głośnym dzieckiem. Do momentu, aż nie urosły mi piersi w czwartej klasie. Musieliśmy się przeprowadzić do Anglii z racji ruchomej pracy Alexandra. Hogwart był jak kompletnie nowy świat, którego musiałam się nauczyć od podstaw. Kompletnie różnił się od Trausnitz. Był przyjemniejszy w obyciu, co wcale nie było takie cudowne na samym początku. Byłam grubiańska i nielubiana… Znienawidzona przez każdą z możliwych płci, chociaż kiedy nauczyłam się nowych obyczajów, tylko jedna część tej grupy pałała do mnie nienawiścią. Stałam się wulgarna i zbyt wyzwolona. Zapewne za dużo mi pozwalano, kiedy byłam mała, a może zbyt zaciekle o coś walczyłam. Z ojcem jak zawsze się unikaliśmy, w końcu nic dobrego by nie wynikło z tych spotkań ojca z córką. Nienawidźmy się, to dosyć oczywiste. Doprowadzamy się do szewskiej pasji. Alexander to śliski typ, który kompletnie nie nadaje się do roli ojca, czy głowy rodziny. Dlatego, kiedy ten zaczął szukać drugiej ofiary i prawdziwego następcy swojego śmiesznego tronu, poczułam wyzwanie, które kotłowało się pod moją skórą. Musiałam coś zrobić. I tak od czternastego roku życia utrudniałam ojcu osiągnięcie swojego celu. I to nie dlatego, że chciałam uratować biedną kobietę ze szponów mojego ojca. Mam gdzieś to, co mogło się z nimi stać... Jak pokrzywdzone by były, gdyby tylko się do nich dobrał. W tej swojej zimnej, mokrej i dosyć paskudnie pachnącej piwnicy. Mógł nieźle je spaczyć... Zwyczajnie nie chcę pozwolić, aby osiągnął to, czego pragnie. To ja jestem jego pierworodnym dzieckiem, tym, które stworzył na swoje cholerne podobieństwo. Skoro nie podobało mu się to, co stworzył... Będę mu kazała na to patrzeć do końca jego zasranych dni.
Nie ma tu miejsca na żal. Nie, kiedy sprawdzana jest czyjaś wytrzymałość, nie kiedy przeprowadzają na tobie doświadczenia, bo przecież nie można przepuścić takiej okazji. W końcu milczenie kosztuje, a ja znam doskonale ten smak.

Rodzina


★ Swantja Polow- umarła zaraz po moich narodzinach. Była słaba i prawdopodobnie nienormalna, skoro poleciała na jednego z Ricther’ów. Miała niewiele jak osiemnaście lat, kiedy poznała o kilka lat starszego mężczyznę. Kobieta była osłabiona psychicznie, a sama ciąża, jak i związek z moim ojcem były jedynie katalizatorem dla dramatycznego obniżenia jej stanu zdrowia. Była pełnokrwistą czarownicą, którą rodzina zamknęła w zakładzie psychiatrycznym zaraz po tym, kiedy zdiagnozowano u niej zaburzenia osobowościowe. Wyszło cztery lata później, próbując swoich sił jako kelnerka w mugolskim pub’ie. Poza tym jak społeczeństwo czarodziei ją potraktowało, chciała się całkowicie od nich odciąć. Nie wiem co było gorsze.
★ Alexander Richter- zwyrol jakich mało. Wcale nie wziął mojej matki siłą i wcale nie pozwolił jej zdychać w męczarniach. Potrzebował dziecka, a ona była w wieku, w którym reprodukcja była najlepszym okresem. Nie sądził, że pozbędzie się problemu zaraz po przyjściu na świat dziecka oraz ze jeszcze większy problem będzie miał w wychowaniu tego pomiotu szatana. Jestem ujmą dla jego nazwiska, nie spełniam jego oczekiwań… I ogólnie jestem okropna. Jego jedyna miłość do wojsko i tak zapewne zostanie do końca jego dni.

 

Ciekawostki


★ Chyba nie jestem jednym dzieckiem mojej matki. Podobno podczas pobytu w zakładzie miała jeszcze jedno dziecko, syna.
★ Przez Jad Bazyliszka miałam kilka problemów… Jestem wtedy bardzo wygłodniała.
★ Z pewnością istnieją trafne określenia mojej społecznej niekompatybilności, jednak czy wszystko trzeba od razu nazywać? Nie ograniczajmy się!
★ Lubię próbować nowych rzeczy… Eksperymentuje na każdym możliwym polu.
★ Nie potrafię stworzyć patronusa, a Merlin, Bóg, czy też Szatan jest mi świadkiem, że mocno się starałam.
★ Próbowałam latać na miotle, jednak o wiele bardziej wole trzymać się ziemi.
★ Jestem całkiem dobra w hokeja, choć moi przeciwnicy lepiej, aby uważali na swoje kostki.
★ Jestem fanką mugolskiej muzyki, przede wszystkim ciężkiego brzmienia… Czego raczej nie powiesz, kiedy pierwszy raz mnie spotkasz.
★ Bardzo dużo biegam, czasem aż do utraty przytomności.
★ Rzadko kiedy noszę makijaż.
★ Uwielbiam zwierzęta, jak każdy przyzwoity człowiek.
★ Tylko raz się zakochałam. Będę tego żałować do końca swoich żałosnych dni.



Ostatnio zmieniony przez Lucia S. Ritcher dnia Sro Lut 13 2019, 12:51, w całości zmieniany 4 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucia S. Ritcher

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : piegi
Galeony : 16
  Liczba postów : 254
https://www.czarodzieje.org/t17072-lucia-s-ritcher
https://www.czarodzieje.org/t17074-little-devil#476651
https://www.czarodzieje.org/t17073-lucia-s-ritcher
Lucia S. Ritcher QzgSDG8




Gracz




Lucia S. Ritcher Empty


PisanieLucia S. Ritcher Empty Re: Lucia S. Ritcher  Lucia S. Ritcher EmptySro Lut 13 2019, 01:11;

gotowe
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Claude Faulkner

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 184
C. szczególne : miedziane włosy, piegowata twarz
Galeony : 270
  Liczba postów : 667
https://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
https://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
https://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
https://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner
Lucia S. Ritcher QzgSDG8




Gracz




Lucia S. Ritcher Empty


PisanieLucia S. Ritcher Empty Re: Lucia S. Ritcher  Lucia S. Ritcher EmptySro Lut 13 2019, 01:27;



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lucia S. Ritcher QzgSDG8








Lucia S. Ritcher Empty


PisanieLucia S. Ritcher Empty Re: Lucia S. Ritcher  Lucia S. Ritcher Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lucia S. Ritcher

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lucia S. Ritcher QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty doroslych
-