Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na IV piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 14 z 16 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 29
Galeony : -17
  Liczba postów : 398
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyNie Cze 13 2010, 12:31;

First topic message reminder :



Korytarz na czwartym piętrze jest najciemniejszym z tych w wyższej części zamku. Okna znajdują się w dużych odstępach, do tego są bardzo niewielkich rozmiarów. Przechodzącym tędy, drogę jedynie rozjaśniają bezustannie palące się pochodnie. Na tym piętrze znajduję się największa liczba portretów zdobiących ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


avatar

Student Gryffindor
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 519
  Liczba postów : 1549
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptySob Mar 28 2020, 22:29;

Na wzmiankę o eliksirze wiggenowym od razu pomyślał o swojej ostatniej przygodzie z Jerrym, któremu ów genialny wytwór magicznej medycyny przyniósł natychmiastową ulgę po dramatycznym starciu z wrzątkiem; wydawało mu się, że to było wieki temu, a przecież zdarzyło się całkiem niedawno. Przypomniał sobie też, że mieli zaopatrzyć się w ten sam wywar i ruszać podbijać Dolinę, co jeszcze kilka dni temu było dla niego fantastyczną, atrakcyjną perspektywą, teraz zaś robiło mu się słabo na samą myśl o opuszczaniu bezpiecznych murów i udawanie na jakiekolwiek wojaże dalsze niż do kuchni czy łazienki.
Wiele razy słyszał już ten zatroskany głos Eli, i te milion lat temu, kiedy się spotykali, to niezmiernie go to irytowało, to jej biadolenie i lamentowanie nad kompletnymi (według niego) błahostkami; nadal nie lubił, kiedy ktoś przesadnie się nad nim umartwiał, ale po czasie potrafił docenić troskę. Zresztą, chyba już nie potrafił się na nią gniewać. A chwilowo to ani na nią, ani na nikogo.
- Zwolniłem! Aż za bardzo – przyznał, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że zamiast snuć się półprzytomny jak duch świętego Patryka po grubym świętowaniu swoich imienin, to mógłby robić dużo innych, produktywniejszych rzeczy – Na przykład teraz siedzę na dywanie, i to nawet nie latającym, a powinienem na miotle – podsumował; miał taką awersję do tego cholernego boiska quidditcha, że nie zajrzał tam ani razu od czasu… no. A przecież z każdym odpuszczonym treningiem jego fenomenalna kariera w reprezentacji oddalała się coraz bardziej, hasając wesoło w stronę coraz dalszej (albo żadnej) przyszłości.
- Chyba dopadło mnie jakieś wiosenne przesilenie – usprawiedliwił się, posługując się ulubioną wymówką swojej matki, która odkąd tylko pamiętał cierpiała na takowe dolegliwości bez względu na porę roku i dnia; zawsze strasznie go to mierziło, gdy musiał wysłuchiwać takich bzdur, teraz jednak pasowało jak znalazł. Poprosił Elaine o opowiedzenie czegokolwiek, przekonany, że słuchanie wyjdzie mu tego dnia dużo lepiej niż mówienie, i oparł się wygodniej o ścianie, zginając nogi w kolanach, by móc na nich oprzeć głowę i zamienić się w słuch.
- Tylko jakoś? Mało jak na ciebie. Wszystko w porządku? – złapał ją za słówko, bo był przyzwyczajony do bardziej entuzjastycznych określeń z jej strony; chwilę później, gdy dzieliła się z nim swoimi drobnostkami, nie sposób było się nie uśmiechnąć, choćby lekko – Brzmi dobrze. Może powinienem zaczarować Fillina, żeby tańczył i mnie tak witał – skomentował, i zamilkł na chwilę, zastanawiając się, jakim on mógłby się z nią podzielić. Najpierw nic, pustka zupełna,  a potem tylko jedna rzecz wpadła mu do głowy – Możemy zakwalifikować to spotkanie jako mój miły drobiazg na dziś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyNie Mar 29 2020, 12:03;

Uśmiechnęła się przelotnie do niego, wszak idealnie pasowałby do latającego dywanu. Aż wywołał w niej wspomnienie pobytu na Saharze, gdzie wraz z Leonelem wsiadła na takie cudo i oczywiście... spadła. Na szczęście ją złapał, ale ostatnimi czasy Elaine miała jakieś tendencje do groźnego spadania z wysokości. Zupełnie jakby grawitacja chciała ją zamordować za jakieś występki o których nie miała pojęcia. Chciałaby podzielić się z Boydem masą dobrych rzeczy, ale musiała przyznać, że od ferii jej humor manewrował między skrajnym smutkiem a skrajnym szczęściem. Może to wina burej pogody, faktu, że wiosna się spóźnia, brak szczerej rozmowy z Elijahem, te wszystkie poukrywane troski od niektórych niebawem pęknie... mimo wszystko starała się uśmiechać na tyle przekonująco, aby jej mniejsze bądź większe bolączki nie wpływały na rozmówcę. Nigdy by sobie tego nie wybaczyła.
- Och, ciekawe wyjaśnienie. - zareagowała nieco głośniej na jego interesujące wytłumaczenie. Może i jej się w jakiś sposób udzielało? Czuła potrzebę znalezienia jednoznacznego powodu tych wszystkich drobnych nieszczęść dziejących się wokół niej. A może dziabnął ją langustnik i o tym nie wie?
- Są lepsze i gorsze dni, Boyd. Myślę, że pogoda może mieć coś z tym wspólnego. Najłatwiej jest ją obarczać tymi gorszymi dniami, prawda? - jej usta nie wytrzymały długo w tym delikatnym uśmiechu. Musiała pamiętać, że Boyd nieco "nauczył się" wyłapywać to i tamto z jej mimiki czy tonu głosu skoro były czasy, że spędzali ze sobą każdą minutę aż do momentu, gdy jedno z nich nie oszalało z frustracji związanej z ciągłą obecnością tego drugiego. Zazwyczaj trafiało to Gryfona i z perspektywy czasu mogła stwierdzić, że bywała czasem nieznośna w latach, kiedy hormony maksymalnie buzowały w jej ciele wpływając notorycznie na nastroje.
- Ten Filin to ma z tobą przeboje, co nie? - nie mogła się nie uśmiechnąć choć na moment, gdy wyobraziła sobie jego nieodłącznego towarzysza regularnie odzianego w czerń. Wzruszyła się, gdy nazwał ich spotkanie czymś miłym, a przecież nie zrobiła nic, co mogłoby mu poprawić humor. - To właśnie przez takie momenty straciłam wtedy dla ciebie głowę. - uśmiech jej się poszerzył i zauważyła, że to on poprawiał jej humor a miało być wszak na odwrót .- Co cię gryzie? Bo odnoszę wrażenie, że coś większego kalibru a wiesz, że wyznaję zasadę, by jednak podzielić się z kimś kłopotem, a dzięki temu nim się obejrzysz będzie znacznie mniejszy i łatwiejszy do rozwiązania. - zatrzymała wzrok na wyrazie jego oczu i miała nadzieję, że nie ucieknie spojrzeniem, bowiem dzięki pierwszej reakcji na jej słowa będzie mogła wywnioskować jak bardzo jest czymś przytłoczony. Chciała mu pomóc, to oczywiste. Elaine Swansea nie lubiła, gdy w jej otoczeniu ktoś chodził przybity, a więc próbowała zaoferować swoją obecność, by chociażby wysłuchać drugiej osoby. To bardzo pomagało i sama tego niejednokrotnie doświadczyła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 519
  Liczba postów : 1549
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptySob Kwi 04 2020, 16:16;

Uśmiechnął się lekko na jej wzmiankę o przebojach z Fillinem – które, notabene, chyba fundowali sobie wzajemnie po równo – i szerzej, gdy tak ładnie go doceniła i przez chwilę wyglądała, jakby zapomniała o swoich troskach. Od razu i jemu zrobiło się lepiej.
- O Merlinie, i ja przez cały rok nie zauważyłem że chodzisz bez głowy? – udał wielkie zdziwienie, szturchając ją zaczepnie, zrobił się jednak niefrasobliwy tylko na chwilę, a po jej kolejnym pytaniu spoważniał i westchnął – Nie odpuścisz, prawda? Powiem ci, żebyś nie zaczęła sobie wkręcać, że jestem śmiertelnie chory albo coś w tym stylu. Nic wielkiego, naprawdę. Spartoliłem sprawę z dziewczyną, na której mi zależało, ale to żadna nowość w moim przypadku, sama doskonale wiesz przecież. Nie ma tu żadnego rozwiązania, posmęcę przez chwilę i mi przejdzie – zapewnił, starając się brzmieć dziarsko (chociaż wydawało mu się, że brzmi raczej żałośnie) i wyrzucić z siebie to, co mu leżało na sercu, żeby uspokoić Elę, że naprawdę nie dzieje się nic strasznego – Powinnaś zrobić to samo, trzeba się stosować do własnych zasad. Ale jak wolisz utrzymywać, że to pogoda, to nie będę się wpierdalał – zasugerował, gotów jej wysłuchać i pomóc jak tylko mógł, bo wcześniej wcale nie kupił tego, że Elaine również posłużyła się jego wymówką; owszem, w zamierzchłych czasach, gdy się spotykali, nie był szczególnie wrażliwy na takie małe sygnały świadczące o tym, że coś nie gra, co zazwyczaj prowadziło do nieporozumień i niesnasek, teraz jednak potrafił dostrzec różnicę. Stwierdził jednak, że od gadania lepsze jest działanie, i postanowił jej zaproponować wspólne oderwanie się od problemów.
Wiesz co, jakoś bardziej mi pomogło jak się uśmiechałaś niż jak się żaliłem. Chcesz coś porobić, żeby nie myśleć o złych dniach? Wiesz, tak jak za starych dobrych czasów, na przykład pokaż mi co ostatnio narysowałaś, a ja się przyczepię, że coś jest krzywo, a ty się obrazisz. Albo chodźmy do cukierni i pokłócimy się o wyższość kremówki nad sernikiem. Albo porozmawiajmy o naszych rodzinach i niech wyjdzie na jaw, że nie odróżniam od siebie twojego kuzynostwa – zaproponował, nie wiedząc jakim cudem wspominanie uroczych momentów przeradzających się w idiotyczne konflikty wzbudzało u niego nostalgiczną wesołość – Po wszystkim oczywiście będę sterczał pod wieżą Ravenclawu i błagał cię o wybaczenie – zakończył zgodnie z prawdziwym scenariuszem, uśmiechając się zupełnie szczerze i zawahał się, by na koniec sprostować: – No dobra, bez tego ostatniego, bo jeszcze ten twój Fairwyn mi nakopie. I może spróbujemy bez sprzeczek. Co ty na to?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyNie Kwi 05 2020, 18:38;

Powstrzymywanie śmiechu przy Boydzie, który chce rozweselić rozmówcę graniczyło po prostu z cudem. Zaciskała usta, by nie zdradzić się jak drżały, kiedy to starała się nie rozchichotać jak nastolatka. Spoważniała szybko słysząc to pełne rezygnacji westchnięcie, które zwiastowało, że jednak podzieli się tym, co go trapi. Cieszyła się, że do tego niejako doprowadziła, bo jego problem nie był drobny tak, jak to sugerował.
- Ależ Boyd, zależy ci na dziewczynie, a ty chodzisz smętny, bo coś popsułeś. To znaczy, że to jednak coś dużego, a nie "nic wielkiego". - wytknęła łagodnie i doczepiła się słówek, czytając prawdę z jego postawy. Oczywistym było, że zmartwiła się. Chciała, aby Boyd związał się z jakąś fajną dziewczynę i zakochał się na zabój, a teraz gdy zdradzał, że na jakiejś mu zależy... - Każdy problem da się rozwiązać. Jak nie widać oczywistego wyjścia to trzeba pokombinować, a czasami szczerość po prostu da sobie z tym radę. Gryfoni przecież się nie poddają ot tak, mam rację? - leciutko go szturchnęła w ramię, próbując dodać mu otuchy pomimo, że nie znała dokładnie sposobu w jaki "spartolił" relację z dziewczyną, na której mu zależy. Nie potrafiła sobie nawet przypomnieć czy na którąś patrzył inaczej niż na resztę, ale tyle się ostatnio działo i miała na głowie zbyt wiele trosk i przez to nie mogła posilić się dodatkową wiedzą obserwatora. - Dzielę się kłopotami, dzielę, a gdy nie mam ochoty to Riley je ze mnie wyciąga podstępem. - i tu się uśmiechnęła szerzej, wszak mówiła o najukochańszej osobie na świecie, której oddała całe swoje serce. Przy okazji zapewniła Boyda, że jest "w dobrych rękach", a nie chciała mu dokładać swoich problemów skoro zmagał się z własnymi. Nie dziś, może jutro albo innego dnia, kiedy pierwszy smutek uleci z jego oczu. Nie sądziła jednak, że stanie się to tak szybko, a to udowadniało, że odrobinę zapomniała jak to jest przebywać z Boydem Callahanem - mistrzem rozbawiania otoczenia, a takie osoby są niezwykle cenne i po prostu cudowne. Słysząc jego propozycji wybuchnęła śmiechem i od razu zasłoniła usta, aby nie śmiać się tak głośno i nie wzbudzać niepotrzebnego zainteresowania portretów albo przemykających przez ściany duchów.
- Myślę, że nawet jak coś spartoliłeś to i tak ta dziewczyna chyba ci wybaczy, bo po prostu nie da się na ciebie ani gniewać ani być przy tobie smutnym czy zamyślonym. - oznajmiła nieco uroczyście, ale szczerze, co udowadniało poważne spoglądanie w jego oczy. Rozluźniła się całkowicie i rozpogodziła, mając też nadzieję, że ten nastrój przesiąknie i na Boyda. - Możemy wytargować, że pokażę ci moje ostatnie szkice, a ty spróbujesz mi udowodnić, że kremówka jest lepsza od sernika bo ja dalej się z tobą nie zgadzam - sernik pokona każde ciasto świata, nawet brownie. - podjęła się żartobliwego tonu. Objęła dłońmi swoje kolana i uśmiechała się do Gryfona od ucha do ucha, wszak nawet pomimo trapiących go smutków potrafił rozpogodzić rozmówcę, a to był talent bardzo niezwykły i niejako mu tego zazdrościła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 519
  Liczba postów : 1549
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Kwi 07 2020, 23:44;

Wszystko, co powiedziała mu Elaine na wieść o powodzie jego trosk to była prawda i mądre rady, do których planował się zastosować zanim je usłyszał; nie miał jednak pewności, czy Alise da mu w ogóle szansę na wyjaśnienie sprawy, czy uwierzy w jego wersję wydarzeń, czy nie skreśli go zupełnie. Nie roztrząsał jednak już dalej tych rozterek, tylko pokiwał głową w ramach potwierdzenia słów dziewczyny i uśmiechnął się z wdzięcznością, bo to właśnie poczuł, gdy tak delikatnie zagrzewała go do walki.
- Masz rację. Jak zawsze – zgodził się i bardzo chciał, żeby tak było i tym razem, i żeby gryfoński upór wystarczył, żeby naprostować sprawę. Chciałby odwdzięczyć się jej słowami otuchy, ale gdy w odpowiedzi Elaine wspomniała o dzieleniu się troskami z Rileyem, nie dopytywał już więcej tak jak obiecał – Dobrze, że go masz – skwitował bez cienia złości czy zazdrości czy jakichkolwiek negatywnych uczuć, w końcu też życzył jej jak najlepiej i w głębi duszy ucieszył się, gdy kiedyś zobaczył ją u boku Fairwyna; chociaż ich uczucie wygasło dawno temu, i nie powinno go to obchodzić, to przecież nie pozostawała mu całkiem obojętna i gdyby związała się z jakimś bucem albo gamoniem, to pewnie by się zaniepokoił. Ale Riley? Nie znał go zbyt dobrze, ale sprawiał wrażenie jednego z porządniejszych gości w zamku. I na pewno pasował do niej lepiej niż on sam.
Parsknął śmiechem i pokręcił głową z niedowierzaniem na jej uroczyste oświadczenie, bo sam w życiu by tak o sobie nie pomyślał; ile to razy słyszał przecież, że jest bucem i różne inne mało przyjemne epitety.
- Chyba przy tobie! – odwdzięczył się, bo widział w swoim poprawionym nastroju tylko i wyłącznie zasługę Eli, a on w porównaniu do niej miał urok osobisty mopa podłogowego; gdy zaś przystała na jego pomysł i zaproponowała doskonały kompromis, powoli podniósł się z podłogi i podał jej rękę, by też wstała – To chodź, znajdźmy lepsze miejsce bo zaraz przerwa i na nasz dywan zlecą się tłumy – oznajmił dziarsko, ciesząc się na wizję wspólnego spędzenia popołudnia, po czym ramię w ramię ruszyli korytarzem, a drogę do salonu wspólnego czy innej przyjemnej komnaty umilał im wywód Boyda pt. „Sernik to bomba cholesterolowa, nie wspominając już o tym, że dodawanie sera do ciasta to profanacja zarówno sera jak i ciasta”.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Victoria Brandon

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168
C. szczególne : piegi na całej twarzy
Galeony : 1243
  Liczba postów : 1363
https://www.czarodzieje.org/t18197-victoria-brandon#517279
https://www.czarodzieje.org/t18201-poczta-brandonowny#517591
https://www.czarodzieje.org/t18202-vicky-i-jej-magiczna-menazeria#517595
https://www.czarodzieje.org/t18199-victoria-brandon#517482
https://www.czarodzieje.org/t18306-victoria-brandon-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Cze 02 2020, 14:25;

Porządków było całkiem sporo, ale właściwie wcale się temu nie dziwiła. Nadchodziły wakacje i Hogwart miał zaraz opustoszeć, a co za tym idzie - niektóre sale pewnie zostaną zamknięte, zasłonięte i będą czekały w spokoju na powrót uczniów, na pojawienie się kolejnych roczników, które zasilą szeregi szkoły, by z czasem zacząć zdobywać coraz to większą i większą wiedzę. Victoria czuła pewną melancholię, gdy o tym wszystkim myślała, nic zatem dziwnego, że zamiast siedzieć w dormitorium, dokształcać się przed egzaminami i patrzeć tęsknie za okno, zabrała się do działania. Leniuchowanie nie było dla niej, a kiedy znajdowała się w takim nieco niepewnym, nieco smutnym stanie, wolała jednak skoncentrować się na jakichś działaniach, a nie na smętnym wzdychaniu nad przyszłością. Skoro mogła zabrać się za renowację obrazków, to lepiej było robić to niż spoglądać na podręcznik i zastanawiać się, dlaczego jest w nim tyle dziwnych słów, które po prostu nie składają się w całość.
Dotarła na czwarte piętro, gdzie pełno było różnych portretów i skierowała się do miejsca, gdzie obecnie nie przebywało zbyt wiele osób, by praca przebiegała jej dość spokojnie. Wyciągnęła różdżkę, żeby zająć się jakimś jegomościem z szalonymi wręcz bokobrodami, ten jednak podniósł lament i zabronił jej rzucać w swoją stronę jakichkolwiek zaklęć. Powiedział, że nie tak dawno został potraktowany co najmniej aquamenti i on po prostu nie zniesie dalej takiego traktowania. Victoria próbowała początkowo wyjaśnić mu, o co chodzi, co miała zrobić, ale ostatecznie poddała się i wycofała, by nie sprawiać mu problemów, ani sobie. Ruszyła dalej, aż natrafiła na drzemiącą damę, którą zapytała, czy może pomóc w przywróceniu jej blasku, bo widzi dobrze, że płótno jest już zakurzone, a rama nieco nadłamana. Czarownica poruszyła się, ziewnęła, a potem zaszczebiotała radośnie, że ależ oczywiście, złotko!
- Reparo - rzuciła więc spokojnie Krukonka, która zabrała się najpierw za ramę, jaką należało złożyć w całość. Widziała tam nieco ubytków, skoncentrowała się zatem na tym, by jednak doprowadzić je do pełnej świetności, żeby przypadkiem rama nie odbiegała elegancją od całości obrazu. W tym czasie czarownica zaczęła opowiadać Victorii, jak to nikt się nią tutaj nie interesuje i jaka jest szczęśliwa, że ktoś wreszcie postanowił nieco ją odkurzyć, dodała zaraz, że powiadomi swoje przyjaciółki o tym, że jest tutaj ktoś tak uczynny! W tym czasie Victoria skupiała się na doprowadzeniu ramy do stanu świetności, co aż takie łatwe nie było. Miała ona bowiem niezbyt piękny kształt, nic zatem dziwnego, że kiedy jej rozmówczyni wybrała się na chwilowe plotki, Krukonka skoncentrowała się na drewnianej otoczce chwilowego mieszkania wymalowanej czarownicy i rzuciła na nie: priopriari - wyobrażając sobie jednocześnie, że brzegi ramy stają się ostrzejsze, przypominają bardziej prostokąt, a nie owal, co ostatecznie wyglądało faktycznie nieco lepiej. Złocenia, jakie znajdowały się na rzeźbieniach, wymagały odnowy i tym zajmowała się właśnie, kiedy pojawiła się jej rozmówczyni, by zaraz wskazać jej, nad którymi jeszcze dokładnie ma popracować obrazami.
- Oczywiście - odparła na to dziewczyna i uśmiechnęła się lekko, by zaraz sięgnąć po dość proste chłoszczyść, ale sądziła, że bez niego się tutaj nie obejdzie. Kurz faktycznie zaczął prędko znikać z obrazu, na którym się koncentrowała. Płótno stawało się o wiele elegantsze i przejrzyste, nie ośmieliłaby się jednak próbować dekorować go nowymi farbami. Cały czas słyszała nad głową szczebiotanie czarownicy i to nieco ją rozpraszało, bo jednym uchem wpadały jej jakieś opowieści o dzieciach, a drugim wylatywały, ale na szczęście praca szła jej sprawnie. Ruszyła dalej, gdy uznała, że obraz jest już w dobrym stanie i prędko odszukała pierwszą z przyjaciółek czarownicy, być może dlatego, że ta do niej machała.
- Pospiesz się, dziecko! Czuję się taka nieatrakcyjna! - rzuciła kobieta z płótna, a Victoria, westchnąwszy cicho, wzięła się do działania, kiedy usłyszała od wiedźmy, że ani trochę nie podoba jej się ta drewniana rama, w której przebywa i ona chciałaby coś innego. Lepszego. Otóż marzyła jej się szklana rama i taka ma się tutaj zaraz pojawić. Krukonka uniosła lekko brew, bo to nie było zbyt łatwe do spełnienia życzenie, ale wiedźma wyglądała na taką, która zaraz pobiegnie przez wszystkie obrazy, jeśli jej żądanie nie zostanie zaraz spełnione.
- Spróbuję - obiecała zatem, kiedy już dokończyła czyszczenie i reperowanie ramy, jak również samego płótna, a potem odchrząknęła. - Morfio - wyszeptała, koncentrując się na drewnianej ramie i próbując przekształcić ją w szkło. To było niesamowicie ciężkie zadanie, a cmokająca z niezadowoleniem czarownica w niczym nie pomagała. Nic zatem dziwnego, że efekt końcowy był marny, a wiedźma natychmiast zażądała jego cofnięcia, co przyszło Victorii z większą łatwością i prędko ruszyła ku kolejnym dziełom sztuki, bo miała już dość dyskutowania z tą tutaj akurat kobietą.
Zadanie wcale łatwe nie było, ale na całe szczęście poradziła sobie z nim całkiem dobrze, mogąc uznać, że koniec korytarza na czwartym piętrze, a przynajmniej jego obrazy, prezentowały się całkiem dobrze. Miała jednak zdecydowanie dość gadania ich mieszkańców, żądań i niezadowolenia z różnych powodów, uznała zatem, że to najwyższa pora wracać do dormitorium.

z.t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85033
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Specjalny




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPon Cze 15 2020, 11:06;

Akcja startowa
@Gabrielle Levasseur oraz @Christina Grim

Z przyczyn dowolnych znalazłyście się na tym korytarzu w tym samym czasie, niemalże jednocześnie. Od razu pierwsze co rzuciło się Wam w oczy to futrzana inwazja... kociąt ! Gdzie nie spojrzeć gdzieś urzędował kot - ostrzyły pazury o dywany rozłożone na podłodze, gryzły frędzelki, wspinały się do przyłbicy rycerskiej zbroi, skakały z parapetu na ławki, turlały się jedno na drugim w kociej sprzeczce. Na oko licząc było tutaj jakieś osiemnaście krnąbrnych kociaków. Korytarz został przez nie opanowany. Nad nimi stał wysoki jak dąb Gryfon spoglądający na pobojowisko z lekką odrazą. Na Wasz widok otworzył szerzej oczy. - Ej, wy, dziewczyny! Jeśli ogarniecie te transmutowane złote kociołki to zapłacę wam po dwadzieścia galeonów! - teraz dało się dostrzec na jego rękach i twarzy głębokie zadrapania - najwyraźniej przegrał swoją sprawę. - Zbierzcie je w klatkę, odczarujcie, a po obiedzie dostaniecie ode mnie kasę... A teraz... - wykrzywił usta i po prostu... zwiał zostawiając Was z kocim pobojowiskiem.

Akcję startową zorganizowała @Elaine J. Swansea, w razie pytań proszę o kontakt PW/GG.

______________________

Korytarz na IV piętrze - Page 14 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 626
  Liczba postów : 1459
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPon Cze 15 2020, 12:39;

Pełne nerwów i wiszących nad uczniami egzaminów ostatnie tygodnie czerwca, nie były lubianym przez mieszkańców Hogwartu czasem; chęć przyswojenia wiedzy w jak najszybszym tempie oraz piękna pogoda za oknem, która skutecznie rozpraszała jedynie potęgowały poczucie beznadziejności sytuacji, które udzieliło się również Gabrielle. W tym roku kończyła pierwszy stopień nauki, a wciąż jeszcze nie znała odpowiedzi na jakże istotne pytanie "co chciałabyś robić w życiu?". Czuła coraz większą presję, zwłaszcza, że miała zdawać jeden z ważniejszych egzaminów w świecie czarodziejów. Chcąc trochę odetchnąć od książek oraz stosu zapisanych pergaminów wybrała się na przechadzkę po zamku. Przeskoczyła kilka stopni schodów, które dwa razy skręciły w zupełnie innym kierunku niż chciała iść, przeszła przez trzy korytarze, mijając kilka zamkniętych sal; szkolne mury wydawały się niezwykle puste, większość uczniów korzystając z ładnej pogody rozłożyła się na błoniach lub przy jeziorze, chwytając promienie słońca. Ona nie planowała dłuższej przerwy, z tego też powodu postanowiła zostać w środku, wykonała kolejnych kilka kroków skręcając w prawo, kiedy jej oczom ukazał się iście przesłodki widok. Przyspieszyła kroku, tak oczarowana kociakami, że zupełnie nie zauważyła dziewczyny, która zatrzymała się kilka kroków przed całą watahą. Gabrielle trąciła ją lekko ramieniem.
- Yh… Przepraszam - powiedziała do uroczej brunetki (@Christina Grim).
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 486
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPon Cze 15 2020, 20:05;

Fakt, egzaminy zbliżały się szybko, ale Kryśka nie bardzo się tym przejmowała. Jej podejście do nauki zawsze było zadziwiająco lekceważące i niepoprawne. Tak to już jednak z nią było - nie potrafiła za dużo wytrzymać przy książkach, o ile nie zahaczały o jej ulubione tematy. Co do końca roku i wiążących się z nim egzaminów, jej postawa niewiele odbiegała od normy. Liczyła po prostu na to, że jakoś się przez nie prześlizgnie ze względnie zadowalającymi stopniami. A do nauki przyłoży się w następnym roku. Nie żeby obiecywała to sobie już od lat...
Sama nie wiedziała, jakim cudem w tym zamyśleniu zawędrowała na IV piętro. Zawracać jednak nie chciała, więc ruszyła przed siebie, licząc na to, że nogi same zaprowadzą ją w jakieś ciekawe miejsce. I chyba tak właśnie było, bo trafiła na coś, co w pierwszej myśli nazwałaby kocią imprezką. Szalone futrzaki były wszędzie. Nawet nie starała się ich policzyć, bo nie nadążała wodzić za nimi wzorkiem. Ktoś trącił ją w łokieć, ale nawet nie zwróciła na to uwagi, bo chłopak stojący w samym centrum tego kociego apogeum zaczął coś mówić.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziała blondynce, która pojawiła się obok. - No nie wierzę, że on tak po prostu zwiał - prychnęła, gdy Gryfon niemalże rozpłynął się w powietrzu, znikając w pośpiechu. Nie zamierzała jednak zostawić zwierzaków samym sobie, nawet jeśli tak naprawdę były to jakieś kociołki. Nie bardzo znała się na transmutacji, ale liczyła, że jakoś sobie poradzi. - Działamy razem? - zapytała dziewczynę, którą kojarzyła z widzenia. Chyba była to Puchonka.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 626
  Liczba postów : 1459
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Cze 16 2020, 05:58;

Rzeczywistość docierała do Gabrielle bardzo szybko, zwłaszcza, że trochę boleśnie dała o sobie znać, gdy trąciła brunetkę ramieniem; rozmasowała je, obdarzając nieznajomą uśmiechem.
Widok rozkosznych kociąt ujął nie tylko blondynkę, niemniej była również osoba - w postaci wysokiego niczym dąb Gryfona - która ucieszyła się na widok dwóch oczarowanych dziewcząt. Mimochodem wykorzystał on sytuację i zostawił je z całym tym ambarasem same.
- Ej ty! Zaczekaj - krzyknęła, ruszając za nim, jednak ten zniknął w rozwidleniu i Puchonka nie miała pojęcia w którym kierunku uciekł.
- Naprawdę sobie poszedł, co za typ - powiedziała, zaciskając dłonie w pięści. Takie zachowanie było po prostu karygodne, nawet jeśli były to jedynie transmutowane kociołki.
Tak naprawdę nie pozostawało im nic innego, jak ogarnąć całe to towarzystwo, dlatego kiedy niebieskooka zaproponowała wspólne działanie Gabrielle uśmiechnęła się szeroko, wyciągając różdżkę z kieszeni spodni.
- Myślę, że nie mamy innego wyjścia… Popatrz tylko na te słodkie stworzonka - odparła w odpowiedzi, kucając przy jednym z kociaków, którego pomiziała za uszkiem.
-Tak nawiasem mówiąc, jestem Gabrielle, ale wszyscy mówią mi Gab.. No prawie - przestawiła się, przypominając sobie, że właściwie odkąd tylko poznała Shawna, też zawsze zwracał się do niej pełnym imieniem.

@Christina Grim
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31789
  Liczba postów : 85033
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Specjalny




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Cze 16 2020, 08:24;

Jeśli chcecie możecie rzucić kością na scenariusz dodatkowy związany z wyłapywaniem kotów. Aby je odczarować potrzebujecie zaklęcia "Disclore" w ilości 1:1 (jedno zaklęcie na jednego kota).

Parzysta - jeden kociak klei się do Ciebie, wchodzi na Twój bark, przytula się do Twojego policzka. Jeśli nosisz jakąś biżuterię jeden kociak próbuje na nią polować. Masz problem z wyciągnięciem kociaka z przyłbicy, ilekroć wkładasz tam ręce zostajesz mocno podrapana. Pierwszy kociak cały czas Ci przeszkadza, wraca niczym bumerang.

Nieparzysta - kociaki umykają przed Twoimi dłońmi, musisz je ganiać, a te wyginają grzbiety byleby nie dać się pojmać. Chyba wiedzą co je czeka... Gdy po jakimś czasie wyłapujesz jednego okazuje się być ciężaru prawdziwego kociołka. Lepiej aby nie spadł Ci na stopę, bo będzie bolało.

Jeśli użyjecie na nich zaklęcia "Disclore" (jeśli nie możecie to zorganizujcie sobie pomoc, znajdźcie sobie sposoby) i je odczarujecie uzyskacie po 20 galeonów (od Gryfona, który Wam obiecał) o które możecie się zgłosić wówczas w odpowiednim temacie.

(Nie będzie już więcej postów MG w tym temacie).

______________________

Korytarz na IV piętrze - Page 14 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 486
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Cze 16 2020, 21:40;

W słowach Puchonki wyczuła irytację. Nie dziwiła się. Ją też zirytowało zachowanie Gryfona. No ale cóż, przecież nie wypadało pozostawiać te puszyste kulki bez nadzoru. Choć nie miała najmniejszego pojęcia jak je odczarować. Była beznadzieja na z transmutacji. I to tak naprawdę beznadziejna. Westchnęła jednak i zmarszczyła brwi.
- Christina – również się przedstawiła, uśmiechając się do dziewczyny. – Ale wszyscy mówią mi tak, jak im pasuje – dodała rozbawiona. Słyszała już tyle zdrobnień swojego imienia, że chyba już żadna nowa opcja by jej nie zdziwiła. Potem spojrzała na krnąbrne zwierzaki i postanowiła wziąć się do roboty.
- Może ja będę je łapać, a ty zmieniać znów w kociołki? Kiepska jestem z transmutacji i pewnie jedynie zrobiłabym im krzywdę – zaproponowała. Nie lubiła przyznawać się do tego, że czegoś nie umie, ale w tej sytuacji to było najlepsze wyjście.
Zabrała się za łapanie kociaków. Nie było to najłatwiejsze zadanie. Małe pomioty szatana uciekały przed nią jak pająki przed bazyliszkiem. Biegała za nimi jak głupia. W końcu, chyba tylko dzięki cudowi, udało jej się dorwać jednego. Taka kruszyna, a ważyła zaskakująco dużo. Udało jej się jednak utrzymać kociaka w dłoniach.
- Czynisz honory? – zapytała towarzyszkę niedoli.

kostka: 1 - nieparzysta

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 626
  Liczba postów : 1459
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyCzw Cze 18 2020, 07:44;


Gabrielle ani myślała zostawić kociak bez nadzoru, niemniej jednak kiedy już obie się z nimi uporają nie omieszka odnaleźć Gryfona i dać mu reprymendy. Dziewczyna nie należała do osób, które tak po prostu odpuszczały, zwłaszcza kiedy zmuszona była posprzątać nie swój bałagan. Sama myśl o zachowaniu chłopaka sprawiała, że drobne ciało zalała fala złości, która ustąpiła w momencie, kiedy wzrok Puchonki zatrzymał się na jednym z uroczych, rudym kociaku.
- Ej, a to nie czasem ty byłaś jedną z dziewczyn uwięzionych w gondolach na masywie Mont Blanc? - zapytała, przypominając sobie skąd kojarzy to imię i nawet jeśli w Hogwarcie wiele dziewczyn je nosiło, to może akurat Gab będzie miała szczęście? To, że ktoś podczas ferii utknął na całą noc w latającej nad ziemią puszce utkwiło blondynce mocno w pamięci, gdyż sama chwilę wcześniej z nich korzystała. Myśl, że ona mogłaby znaleźć się w podobnej sytuacji z Callahanem, którego wręcz nie cierpiała i Vardana, który wciąż pozostawał dla niej zagadką budziła nieprzyjemne uczucia.
- W takim przypadku będę oryginalna i dla mnie będziesz Christina - powiedziała śmiejąc się przy tym. Miała nadzieję, że brunetka nie będzie miała nic przeciwko, tak zdecydowanie łatwiej Gabrielle będzie zapamiętać i skojarzyć imię z twarzą - nie była w tym zbyt dobra.
Gdy Gryfonka wyszła z propozycją, że to ona będzie łapał kociaki, blondynka pokiwała ochoczo głową, od razu biorąc w dłoń różdżkę.
- Nie ma sprawy, chociaż świetna z transmutacji nie jestem, ale myślę, że zaklęcie Disclore, powinno sobie poradzić z tymi urwisami - odpowiadała, szeroko się uśmiechając, po czym podeszła do klatki, którą zostawił dla nich nieodpowiedzialny chłopak.
Łapanie kociaków, które okazały się być niezwykle sprytne było naprawdę wielkim wyzwaniem, co widziała na twarzy Christiny; te uciekały, chowały się w zakamarkach. Kiedy w końcu brunetce udało się pochwycić jednego Gab aż klasnęła z radości, od razu podbiegając do niej z klatką.
- Wyglądasz, jakby był bardzo ciężki - stwierdziła, dostrzegając wysiłek malujący się na twarzy jej towarzyski. Kiedy ta podała jej kociak, Gabrielle zrozumiała w czym tkwił sekret, zwierzak wagą przypominał kociołek, nawet jeśli wydawał się być delikatny i malutki.
- Co on jadł?! - zaśmiała się.

@Christina Grim
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 486
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Cze 23 2020, 23:18;

Kryśce zachowanie Gryfona również nie przypadło do gustu, ale co mogła poradzić? Mogła go co najwyżej skopać po kostkach albo pogryźć. Żadna z tych opcji raczej nie zrobiłaby na nim większego wrażenia, więc co jej pozostało poza narzekaniem w myślach? Chyba tylko ulitowanie się nad kocimi kociołkami i pomoc w przywróceniu ich do pierwotnego stanu. W końcu nie powinny cierpieć przez nieodpowiedzialność tego chłopaka.
Gdy dziewczyna wspomniała o nocy spędzonej w gondoli, Grimowa zrobiła się jeszcze bledsza, choć z natury była tak blada, że nie wydawało się to w ogóle możliwe. Oto w jej umyśle na nowo pojawiły się wspomnienia z najgorszej nocy, jaką kiedykolwiek przeżyła. Kolana lekko jej zadrżały. Cud, że po tym, co tam ją spotkało, obyło się bez wizyty u psychologa. Kryśka, ze swoim lękiem wysokości, ledwo zmusiła się przejazdu, a gdy tam utknęły… Wypierała z pamięci obrazy z tej piekielnej przejażdżki, od kiedy tylko się wydarzyła. Aż do teraz.
- Tak, to byłam ja – odpowiedziała, a jej mina była mocno niewyraźna. Kryśka miała nieprzyjemne wrażenie, że wspomnienia z tej przejażdżki będzie jej nowym boginem.
- Miło będzie od czasu do czasu usłyszeć swoje imię – zażartowała. Dla Grimowej nie miało większego znaczenia to, jak ludzie się do niej zwracają. Bywała już Krasnalem, Gremlinem, Skrzatem. Najważniejsze, że wiedziała, że o nią chodzi, prawda?
- Możliwe. Mi nigdy ono nie wyszło – odpowiedziała, bo jeszcze nie odkryła w sobie drygu do transmutacji. Za to była na tyle mała, że mogła wskakiwać za kociakami w trudno dostępne kąty. Ich współpraca miała zatem duże szanse powodzenia. – Pewnie zjadł ten kociołek – prychnęła rozbawiona, gdy Gabrielle zajęła się kociakiem. Wtedy Christina zaczęła polować na kolejnego futrzaka. Znów były pewne trudności, ale po krótkim boju zdołała złapać kolejnego urwisa, z którym podeszła do Puchonki.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 626
  Liczba postów : 1459
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptySro Cze 24 2020, 15:33;

Widząc jak nagle wyraz twarzy dziewczyny zmienia się do Gabrielle dotarło, że popełniła gafę, a jednocześnie uświadomiła sobie, że choć jej cała ta sprawa z gondolą a gruncie rzeczy wydawała się dość zabawna, to Christina miała zupełnie odwrotne do jej uczucia. Krew z twarzy Gryfonki prawie całkowicie odpłynęła, sprawiając że starała się jeszcze bledsza, teraz kolorem skóry przypominając bardziej ducha niż żywą istotę.
- Och… Przepraszam. - jęknęła, zakrywając dłonią usta. - Nie chciałam tak - dodała, szybko zmniejszając odległość między nimi. Chwyciła brunetkę za policzki zimnymi dłońmi patrząc w jej oczy. - Żyjesz? - zapytała wyraźnie zmartwiona jej stanem.
Blondynka szybko doszła do wniosku, że widocznie zamknięcie w pudle na całą noc było dla Christiny traumatycznym przeżyciem.
- Masz lęk wysokości? - zapytała, choć poniekąd bardziej brzmiało to jak stwierdzenie.
- Wiesz co, chyba lepiej będzie jak na chwilę usiądziesz. Dojdziesz do siebie - zaproponowała, mimo wszystko pamiętając jak należy w takich przypadkach udzielić pomocy; Vini wiele razy tłukł jej teorię do głowy i proszę, w końcu się może wykazać. Nawet jeśli Gryfonka postanowiła stawić opór Gabrielle jej na to zwyczajnie nie pozwoliła i dopiero kiedy tamta zaczęła odzyskiwać kolory, odpuściła.
- Mam wrażenie, że nie robi ci to różnicy - oznajmiła również się śmiejąc. Kiedy otrzymała pierwszego kociak od razu wsadziła go do klatki. Przygryzła dolną wargę patrząc na niego w zastanowieniu.
-Myślę, że najpierw złapiemy je wszystkie, a jak już znajdziemy tamtego… Gryfona - powiedziała chrząkając, kiedy na myśl przyszło jej zupełnie inne słowo, jednak zmiarkowała się w ostatniej chwili.
- To wtedy zamienię je w kociołki, bo teraz nie zmieszczą nam się do klatki, co o tym myślisz? - oczywiście zdanie brunetki dla Puchonki było również ważne. Działały razem, więc prawo głosu również obie posiadały.
- W takim razie musiał być bardzo smaczny - stwierdziła, odbierając z uśmiechem kolejnego kociako-kociołka. Musiała przyznać, że łapanie ich szło Christi naprawdę dobrze.
- Na którym jesteś roku? - zapytała - Wybacz, nie chcę być wścibska, ale jak już łapiemy te kociaki to możemy się poznać - dodała naprędce, nie chcąc by jej towarzyszka źle ją odebrała.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christina Grim

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 152 cm
C. szczególne : Niski wzrost, chorobliwa bladość, blizny po poparzeniu na lewej stronie ciała, blizny na lewej ręce po nocy z Drejczim. Dziecinny wygląd. Ubrania z motywami mugolskimi.
Dodatkowo : Likantropia, prefektka
Galeony : 486
  Liczba postów : 406
https://www.czarodzieje.org/t17966-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t17982-kryska-grim#510194
https://www.czarodzieje.org/t17980-gremlinowa-kryska#510147
https://www.czarodzieje.org/t17969-christina-grim
https://www.czarodzieje.org/t20719-kryska-grim-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyCzw Lip 02 2020, 20:42;

O ile normalnie Kryśka starała się nie okazywać swojego lęku i zagryzała zęby, gdy była mowa o wysokości, lataniu czy wspinaczkach, by jakoś przetrawić wizje pojawiające się wtedy w jej umyśle, to wspomnienie piekielnej przejażdżki gondolą i utknięcie w niej na całą noc z dziewczynami, które również miały lęk wysokości, było najgorszym wspomnieniem, którego nie mogła nijak przetrawić i udawać, że to się nie wydarzyło. Takie combo pozostawiało ślad zarówno we wspomnieniach, jak i w psychice. I właśnie dlatego Grimowa przez kilka sekund sprawiała wrażenie spetryfikowanej.
- Ż-żyję – powiedziała z lekkim zająknięciem, powoli zbierając się do kupy, choć nie było to tak proste, jak mogłoby się wydawać. – Nic się nie stało – dodała, gdy zdała sobie sprawę jak może wyglądać. Jak przerażony szczyl, który właśnie zobaczył bazyliszka. A tak przecież być nie mogło. Nie w jej przypadku. – No może lekki – potwierdziła, bo przecież nie było sensu protestować. Za to protestowała przeciwko usadzeniu jej na dupie w ramach dojścia do siebie. No przecież nie było z nią aż tak źle! A blada jak tyłek to była z natury, nie z powodu stresu.
Łapanie kociaków było niezłym treningiem sprawnościowym. Kryśka, która była typem najzwyklejszego lenia i starała się we wszystko wkładać minimum wysiłku, tym razem musiała się nieco wysilić. Zaśmiała się jednak z uwagi dziewczyny, bo faktycznie było jej to obojętne. Właśnie podeszła do Puchonki z następnym kociakiem, gdy dziewczyna przedstawiła jej swój pomysł. Grimowa popatrzyła to na kociaka, to na klatkę. Po chwili pokiwała głową.
- Hmm… W sumie brzmi logicznie. Najważniejsze, żeby jakoś opanować ten... puszysty chaos – stwierdziła uśmiechając się. Poczekała, aż Gabrielle przygotuje następną klatkę dla kolejnego futrzaka i wtedy podała jej biało-czarnego kociaka. Trzeba było pozamykać te małe bestie, aby nie rozeszły się po całym zamku. Wtedy mogłoby zrobić się nieciekawie.
- Kończę szósty – odpowiedziała, nie widząc żadnego problemu w tym, żeby podzielić się tą informacją. W końcu nie była to żadna tajemnica. – A ty na jakim etapie edukacji jesteś? – zapytała, polując na kolejnego zwierzaka.

@Gabrielle Levasseur
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 626
  Liczba postów : 1459
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPią Lip 03 2020, 09:27;

Nikt nie lubił, gdy druga osoba dostrzegała to, czego się najbardziej obawiamy. Obnażenie się z własnym strachem było niezwykle intymne, zwłaszcza, że niejako odkrywaliśmy kawałek swojej duszy. Można powiedzieć, że Gabrielle rozumiała to bardziej niż ktokolwiek inny i  właśnie między innymi z tego powodu tak bardzo przejęła się stanem Gryfonki. Na szczęście wszystko szybko wróciło do normy, a Levasseur postanowiła nie drążyć tematu. Bo i po co? Sprawianie innym bólu - chociażby tego psychicznego - nie sprawiało jej ani przyjemności ani satysfakcji.
- Ja za to boję się karaluchów, są takie obrzydliwe - oznajmiła, mimowolnie wzdychając się na myśl o tych paskudach. Nawet jeśli nie były już jej bogiem, to wciąż czuła do nich odrazę. Miała nadzieję, że dzięki zdradzeni przed Christiną swojego lęku ta poczuje się trochę pewniej. Teraz były poniekąd kwita.
Trzeba przyznać, że mimo wszystko Gab przypadła tak lżejsza część pracy, jednak nie chcąc by to brunetka wykonała całą ciężką robotę, postanowiła trochę jej pomóc. Najpierw wzięła kociak którego złapała jej towarzyszka niedoli, wkładając go do klatki, po czym wraz z nią ruszyła na poszukiwanie kolejnego, który upodobał sobie jedną z wielkich i ciężki zasłon, na którą się wspiął.
- Patrz jaki cwany - zaśmiała się, pokazując palcem wskazującym do góry. I tak oto powstał problem, Christina miała lęk wysokości, a Gab nie miała pewności czy takie chuchro będzie miało na tyle siły żeby ją podnieść. - Dobra jesteś z zaklęć? - zapytała, a jej myśli już wypełnił zarys planu.
- Kończę siódmy i zamierzam iść dalej na studia, bo kompletnie nie mam pomysłu na życie - odparła, śmiejąc się sama z siebie. Większość osób w jej wieku wiedziała dokąd już zmierza, a ona wciąż się miotała. Było zbyt wiele możliwości.


@Christina Grim
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yuuko Kanoe

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 166cm
C. szczególne : azjatycka uroda, zawsze nienagannie wyprasowany mundurek z odznaką prefekta
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4685
  Liczba postów : 1889
https://www.czarodzieje.org/t17924-yuuko-kanoe#507792
https://www.czarodzieje.org/t17975-yuuko
https://www.czarodzieje.org/t17976-yuu
https://www.czarodzieje.org/t17925-yuuko#507797
https://www.czarodzieje.org/t19163-yuuko-kanoe-dziennik#561975
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPią Wrz 04 2020, 20:50;

Dopiero niedawno zdecydowała się na to, żeby dołączyć do większej ilości szkolnych stowarzyszeń. Stwierdziła, że chyba najwyższa pora na to, by rozwinęła swoje umiejętności w większej ilości dziedzin niż samo zielarstwo i działalność artystyczna. Nie spodziewała się jedynie tego, że zwiastować to będzie nowe kłopoty już od samego początku roku szkolnego. Naprawdę nie wiedziała kto wpadł na szalony pomysł, by zaczarować puchary tak, by rozszalały się po całym zamku.
Kanoe czuła się w obowiązku, by pomóc w zaistniałej sytuacji. Już nie tyle jako członkini koła, ale także jako prefekt. W końcu powinna strzec porządku w Hogwarcie. Dlatego też bez zbędnego ociągania się ruszyła na poszukiwania zaginionych w akcji pucharów. Liczyła na to, że ktoś inny zajął już się sytuacją w lochach, bo raczej schodzenie tam i wysłuchiwanie przerażających dźwięków wydawanych przez zaklęte nagrody nie było na jej nerwy.
Zamiast tego przechadzała się po wyższych kondygnacjach zamku, patrolując korytarze i wyglądając czegoś podejrzanego. Naprawdę nie zdziwił jej zbytnio fakt, że na jednym z pięter panował istny chaos.
Yuuko przez chwilę przyglądała się skaczącym po korytarzu pucharom nim w końcu sięgnęła do własnej różdżki i i próbach powstrzymania tych szkodników, co nie było takie proste. Puchary dosyć szybko się przemieszczały, a w dodatku potrącały przechadzających się uczniów i przewracały stojące pod ścianami zbroje, które z wielkim hukiem uderzały o ziemię, rozpadając się na poszczególne części.
Ostrożnie lawirując między uczniami, wycelowała w końcu w jeden z pucharów, rzucając na niego Accio. Był to głupi pomysł, bo złapany puchar niemal od razu zdołał wyrwać się z jej ręki nim jakimś cudem rzuciła na niego Finite, ściągając ożywiający czar. W przypadku kolejnych obiektów postanowiła działać o wiele bardziej rozważnie, ograniczając ruchy pucharów zaklęciem Immobilus lub od razu rzucając na nie niewerbalne Finite. To chyba był jeden z lepszych pomysłów i wiedziała, że z pewnością nie wyrządzi tym ostatnim zaklęciem krzywdy żadnej postronnej osobie, gdyby tylko coś poszło nie tak. To była ostatnia rzecz, której chciała.
Cieszyła się też, że zdjęcie osobliwego czaru, który wprowadził tyle chaosu nie było aż takie trudne. W końcu nie była jakoś wybitnie wprawiona w dziedzinie zaklęć i OPCM. Gdyby tylko było to coś bardziej skomplikowane zapewne musiałaby się użerać z wierzgającymi i uciekającymi pucharami o wiele dłużej. Tak jednak była w stanie spakować je do trzymanego w torbie worka i w spokoju zanieść je do izby pamięci, gdzie znajdowało się ich prawowite miejsce. Zanim to jednak zrobiła postanowiła również przy użyciu odpowiednich zaklęć doprowadzić korytarz do porządku, składając na nowo poprzewracane zbroje i stawiając je pod ścianami. Przynajmniej tyle mogła zrobić.
Na miejscu zajęła się jeszcze szybkim starciem kurzu z kilku półek przy pomocy jednego z zaklęć sprzątających i przeczytawszy wyryte na pucharach inskrypcje odłożyła je tam, gdzie powinny się znajdować. Miała nadzieję, że niedługo wszystkie powrócą do izby pamięci.

z|t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptySro Wrz 23 2020, 22:21;

https://www.czarodzieje.org/t19659p468-kostki#588065
Kostka: 6
Literka: E
Efekt: 6 - 1 = 5 niuchaczy

Zastanawiał się, trawił własne myśli, które nie chciały opuścić jego głowy.
Nie bez powodu pozostawał trochę otępiały. Ostatnie dni nie były dla niego litościwe - pomoc Maximilianowi wiązała się z wieloma wyrzeczeniami, które powoli odchodziły w zapomnienie. Spojrzenie melancholiczne, poniekąd apatyczne, zdające się przechodzić w skrajną obojętność wobec całego otoczenia, nie mogło w żaden sposób uniknąć chochlików, które, jak gdyby nigdy nic, opanowywały Hogwart poprzez swoją wścibską i psotliwą naturę. Przemierzanie przez odmęty korytarzy nie było ani przyjemne, ani nie dawało żadnej radości; blada cera oraz wychudzone palce mimowolnie zacisnęły się od czasu do czasu na różdżce, którą tak niedawno zakupił, a z którą zdołał stworzyć prawidłową więź. W torbie nosił leki - leki, które musiał brać, wszak bez nich stawał się skrajnie rozchwiany i pozbawiony hamulców, a melancholia nie otaczała tylko oczu, lecz także to, co znajdowało się pod kopułą czaszki.
Niebieskie istoty znalazły sobie idealne miejsce do testowania swoich uroków; nim się Felinus obejrzał, jego kawałek ubrania został poddany podpaleniu; płomienia początkowo nie gasił, przyglądając mu się intensywnie i czując mimowolny ból, któremu się poddawał. Nie było niczego lepszego od uczucia pieczenia i palenia skóry żywcem - nawet nie krzyknął, a jedynie się skrzywił, by następnie zgasić zjadający ogień i tym samym spojrzeć na poparzenie, które w ten sposób uzyskał, tuż przy ramieniu. Nie było ono zbyt głębokie.
Do tego cały korytarz składał się z rozżarzonego popiołu, który był intensywnie ciepły, a niektóre pochodnie pozostawały porozwalane i tym samym stanowiły zagrożenie. Lowell, jakoby nie zważając na kolejną możliwość poparzenia, chwytał te pochodnie i ustawiał je w odpowiedniej kolejności, wcześniej upewniając się, że nikt go nie obserwuje - dopiero potem przeszedł do łapania niuchaczy, ściskając mocniej dłoń w pięść, która to uległa kolejnym obrażeniom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dev Levitt

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Heterochromia
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
Galeony : 658
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.org/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.org/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.org/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.org/t10915-dev-levitt#298383
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyCzw Wrz 24 2020, 18:33;

Scenariusz: E
Łapię: 6-1=5 niuchaczy
Scenariusz:

Nastała pora na kolejny obchód po piętrach Hogwartu. Dev miał za zadanie nie tylko utrzymywać czystość, lecz również doglądać uczniów i reagować na wszystkie przejawy niepożądanych zachowań. Prawdę mówiąc nie zamierzał brać sobie do serca tego drugiego zadania. Według Deva uczniowie potrafili być całkiem w porządku w odróżnieniu do dorosłych. Nie byli tak spięci i formalni, nie mówiąc już o kiju w dupie u niektórych. Pełniona przez nich rola po części wymagała takiej postawy, dlatego też on sam nie chciał zostać jednym z nich. Wolał już zamiatać toalety.
Na jego nieszczęście pojawiało się coraz więcej okazji do owego zamiatania. Napad dzikich stworzeń na Hogwart zwiastował coraz więcej pracy, a on przecież nie mógł sobie pozwolić na marnowanie w tej robocie większości swojego czasu na faktycznym sprzątaniu. On chciał jedynie dobrze się bawić, przy tym zarobić, trochę pokombinować i dzięki temu dalej się rozwijać. W głowie rozwijał mu się wachlarz pomysłów na to, co jeszcze ciekawego można zrobić w Hogwarcie.
Tymczasem natknął się na kolejną zgraję zbrodniarzy wojennych - chochlików. Znów psociły w losowej części zamku. Dla przykładu jeden chochlik zawadiaka właśnie wystrzelił zaklęciem wprost pod stopy czarodzieja, gdzie chwilę wcześniej wylądowała kamienna pochodnia. Kawałek jego wierzchniej odzieży zajął się ogniem, lecz Dev nie miał ochoty oglądać, jak płomień rozprzestrzenia się dalej. Z rosnącym zdenerwowaniem zasięgnął swojej różdżki i agresywnym ruchem rzucił zaklęcie, celując w swoje ubranie - Cento onis. - użył najprostszego zaklęcie gaszącego i w sumie byłoby po kłopocie, gdyby nie zorientował się, że wokół niego rozsypała się niemała ilość popiołu. Zalała go jeszcze większa fala złości. Te małe gnojki igrały z ogniem i to dosłownie!
- Chochlik ty ku*wo je*ana! Przestań mi Hogwart prześladować! Pe*ale magiczny w dupe je*any! - wydarł się donośnie, dając wyraz swojej wściekłości. Rozejrzał się nerwowo w poszukiwaniu celów swoich kolejnych, niekoniecznie miłych zaklęć, kiedy chochliki uciekały w popłochu. W tym momencie dostrzegł młodego mężczyznę i wyglądało na to, że on też podzielił los Levitta, jeśli chodzi o obcowanie z magicznymi stworzeniami. Haa! Ten też oberwał! - zaśmiał się w sobie.
Chwilę później od niego dotarło, że jego poprzednie krzyki wydostały się z niego tylko i wyłącznie dlatego, że był przeświadczony o samotnym przemierzaniu korytarza.
- Ekhm... Widziałeś? Ciekawe, który śmieszek je tu wpuścił... - mówiąc to wskazał na odlatujące chochliki, chcąc przy tym rozbroić sytuację. Skądś kojarzył faceta. Zapewne widywał go na przerwach między lekcjami, kiedy snuł się po korytarzach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyCzw Wrz 24 2020, 21:13;

Chciał być światłem przewodnim, aczkolwiek jedyne, co mógł robić, to patrzeć i przyglądać się, nie podejmując się żadnej stosownej akcji.
Płomień ten mógł niszczyć; płomień ten mógł również zbierać wokół siebie ludzi. Odpowiedni balans między nadmiarem a brakiem pozwalał na uzyskanie idealnego, złotego środka - takiego, którym sam powinien się stać. Mimo wszystko nie potrafił do końca go odnaleźć - nie potrafił do końca stwierdzić, jaki stan będzie dla niego najlepszy. Kiedy to spuszczał hamulce, stawał się niemożliwym wręcz do powstrzymania ogniem, trawiącym wszystko dookoła, byleby pożywić własne chęci i poniekąd skryte marzenia. Kiedy jednak to ucichał, nie przyciągał do siebie nikogo oprócz własnego cienia. Cień ten go prześladował i nie pozwalał normalnie spać, dlatego musiał się posługiwać magicznymi przedmiotami w celu uzyskania jakichkolwiek dobrych snów - a nie czuć się jeszcze bardziej zmęczonym, niż był.
Sam mimo wszystko i wbrew wszystkiemu nie wiedział, czy bardziej przypominał wodę, czy jednak ogień. Woda stanowi element, który znajduje się w każdym żywym organizmie; organizm bez wody po prostu nie przetrwa. Zostanie poddany istnemu cierpieniu, a następnie rozkładowi - Felinus pozwalał na uleczenie ran. Pozwalał na wykorzystanie własnych umiejętności, by uśmierzyć ból, choć sam, patrząc na płomień, czerpał z niego pewnego rodzaju satysfakcję - oczywiście do pewnego momentu, kiedy to nie usłyszał siarczyście rzuconego przekleństwa. W ruch poszła mimowolnie różdżka, z której to rdzenia wydobyła się magia lecznicza i tym samym bez żadnego szwanku pozwoliła na zasklepienie ran oraz ich zniknięcie. Nie wiedział dokładnie, kto odważył się na używanie nieadekwatnych słów, niemniej jednak, sądząc po tonie i barwie głosu, podejrzewał, że nie był to uczeń; poniekąd miał rację, kiedy to zauważył sylwetkę i tym samym rozpoznał w nim woźnego, którego pamiętał tylko i wyłącznie nazwisko, bez żadnego imienia. Spojrzenie zdystansowanych, ciemnych oczu zetknęło się ze wzrokiem mężczyzny, kiedy ten się do niego odezwał; starał się odnaleźć w nich wszelkie zgrzyty, chociaż nie robił tego natarczywie. Bardziej naturalnie, bez większych podejrzeń skierowanych w jakąkolwiek stronę.
Słyszałem. — powiedział, jakoby wbijając igiełkę, by tym samym przeświadczyć woźnego o tym, że tak, był świadkiem tego, co mu zrobiły - a przynajmniej świadkiem na odległość, kiedy to słowa rozniosły się echem po korytarzu, napotykając to na coraz dziwniejsze przeszkody. — Szkoda, że nie przedłużyli wakacji. Było na nich chyba spokojniej. — powiedziawszy, znokautował za pomocą prostego zaklęcia chochlika, który zamierzał skorzystać z nieuwagi chłopaka i tym samym zbliżyć się niebezpiecznie do jego ucha; nim jednak cokolwiek zdołał zrobić, otrzymał czarem prosto w swoją niebieską twarz. W kącie natomiast, w dość komiczny sposób, siedział utknięty między zbrojami niuchacz, który najwidoczniej znalazł tam coś ciekawego. — Felinus Faolán Lowell. Jak się nie mylę, to pan ma na nazwisko… Levitt? — zapytał się poniekąd, kiedy to wziął w dłonie jednego złodziejaszka w dość nietypowym ubarwieniu na dłonie, zachęcając go do wyjścia jednym, prostym galeonem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dev Levitt

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Heterochromia
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
Galeony : 658
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.org/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.org/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.org/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.org/t10915-dev-levitt#298383
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyNie Wrz 27 2020, 17:52;

Intensywne spojrzenie różnobarwnych tęczówek woźnego zaczęło prześwietlać Felinusa. Ku jego zdziwieniu nie potrafił w nim nic dostrzec. Zazwyczaj ludzie są dla Levitta, jak otwarte książki i nawet najmniejszym gestem zdradzają, co w danym momencie czują. Na próżno było szukać emocji na twarzy jego rozmówcy. Dev sam nie wiedział dlaczego, ale było w tym coś zagadkowego, w jakimś stopniu podejrzanego. Możliwe, że nawet coś... znajomego? Wywołało to w nim wewnętrzną potrzebę sprawdzenia, co się za tym kryje. Nie na tyle dużą, żeby zrobić to tu i teraz, ale może kiedyś nadarzy się ku temu okazja. W końcu mężczyzna miał dostęp do wszelkiego rodzaju "narzędzi", za pomocą których jest w stanie zgłębić się w tajemnice czyjegoś umysłu.
- Aaach tak, wakacje. - odpowiedział, kiedy myślami wspomniał swoją podróż na statku kilka lat wcześniej. - Kiedyś byłem opiekunem na wycieczce z uczniami. Szalone czasy. Szkoda, że w tym roku się nie załapałem. - dodał. Jeśli przypomnieć sobie jego wcześniejsze wrzaski oraz obelgi można było dojść do wniosku, że francuz nieco odstawał od pozostałych opiekunów, którzy koniec końców byli nauczycielami. Dev popłynął w ten rejs tylko i wyłącznie dlatego, że kiedyś chciał być marynarzem i mieć tatuaże. Nawet się nie wstydził tego, że wtedy upił się butlą rumu i grał w uczniami w rozbieranego pokera. Szkoda, że nie dograli do końca, bo tak dobrze mu szło...
Wyrwał się z tych myśli, kiedy kątem oka dostrzegł niuchacza zaraz za zabudowaną ścianką - jedną z wielu, które na korytarzu oddzielały okna. Zakradł się do niego niczym doświadczony myśliwy, wykorzystując zamieszanie z chochlikiem, którym zajmował się w tym momencie Felinus. Kiedy już wystarczająco blisko, wyłonił się zza ścianki i capnął go za sierść, dobywając różdżkę, rzucił zaklęcie drętwoty, aby stworzenie przestało wierzgać. Wtedy wyciągnął zza pazuchy wór, który nosił do sprzątania i zapakował do niego niuchacza. Jednego mniej.
- Dev Levitt. - poprawił ucznia, kiedy zaczął rozglądać się za kolejnymi celami do pojmania.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPon Wrz 28 2020, 01:03;

Nie był świadom posiadanych przez woźnego umiejętności - no ba, posada ta wiązała się z pewnego rodzaju niedogodnościami. Zazwyczaj były to osoby, które nie mogły korzystać z magii ze względu na swoje charłactwo; nie przeszkadzało mu to nigdy. Gdyby jednak wiedział o tym, co pan Levitt potrafi zrobić z ludzkim umysłem, tudzież wejść i tym samym zapoznać się z myślami, a w skrajnych przypadkach, także wspomnieniami, czułby wzmożoną chęć wymazania sobie z głowy wszystkiego, co go w życiu trapi. Wymazałby wszystkie wspomnienia o rodzinie, wszystkie wspomnienia o własnych niedogodnościach, z którymi próbuje walczyć, jak również wymazałby wszelkie znajomości, byleby nikt nie mógł go z nikim innym powiązać. Ciche westchnięcie wydobyło się natomiast z jego ust, jakoby próbując tym samym zachować spokój z powodu narastającej ilości chochlików, które to starał się nokautować za pomocą prostych, pozbawionych zaawansowanych ruchów nadgarstkiem, zaklęć.
Zgadując życie, nie przyłapywał pan uczniów na paleniu papierosów, a bardziej... do nich dołączał? — żaden z nauczycieli nie traktował wakacji jako odpoczynku. Żaden z opiekunów nie traktował wycieczki za granicę jako obowiązkowego przekierowania myśli w strony ciepłe, pozbawione zmartwień. On sam swoje wakacje niezbyt miło wspominał, tym bardziej, że spontaniczne bóle fantomowe odzywały się w najmniej spodziewanych momentach. — Zamiast niezliczonej ilości chochlików, miałby pan nieustannie towarzyszącego w życiu codziennym ducha. I nie musiałby pan po nim ogarniać zamku. — nie mówił stricte o sobie, ale nie każdy posiadał ciekawe widmo. Ten jego... no cóż. Rozgadywał się niemiłosiernie o aligatorach, jakby od tego jego życie zależało. Całe szczęście, że Baltasar ostatecznie dał mu spokój, chociaż przeczuwał, że kiedyś jego wiedza mu się po prostu przyda.
W międzyczasie, gdy zajmował się niebieskimi istotami, które raczył Drętwotą i Immobulus, zauważył, jak woźny chowa jednego niuchacza do wyciągniętego worka na śmieci. Sam Felinus nie pozostał w żaden sposób dłużny i chwycił puchatą, różnokolorową kulkę w swoje dłonie, by następnie, za pomocą monety, zachęcić ją do wejścia do torby. Jakoś jeszcze empatię do tych małych złodziejaszków odczuwał, choć nie podejrzewał, by te były z niego jakoś specjalnie zadowolone. — Czyli byłem całkiem blisko. — powiedziawszy w jego stronę, różdżką machnął zaklęciem paraliżującym w inną, kompletnie odmienną, by tym samym załatwić jednego chochlika kornwalijskiego. Cholery poruszały się niczym komary o pierwszej w nocy, nie pozwalając na chociażby odrobinę drzemki. — Podoba się panu praca woźnego czy zwyczajnie pan pracuje na tym stanowisku, bo nie ma nic innego do roboty? — albo nie ma ambicji - chciał dodać, aczkolwiek zrobił to tylko we własnych, pędzących niczym pegazy, myślach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dev Levitt

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Heterochromia
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
Galeony : 658
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.org/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.org/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.org/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.org/t10915-dev-levitt#298383
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyPią Paź 16 2020, 22:45;

Woźny nie przerwał swojego polowania i szedł korytarzem skradając się, zaglądając przy tym za każdą kolejną mijaną ściankę w poszukiwaniu pozostałych magicznych stworzeń. Na pierwsze pytanie Felinusa nie odpowiedział od razu, tylko się uśmiechnął nieznacznie. W końcu w jednej z wnęk dostrzegł dwa kłócące się ze sobą niuchacze o jakiś bliżej niezidentyfikowany przedmiot. Szybko rzucił na nie zaklęcie drętwoty i również zapakował je do wora. Jego nadzieja na dodatkową błyskotkę prysła, kiedy zobaczył, o co walczyły te małe szkraby. Nie był to ani galeon ani biżuteria, tylko jakiś nic nie warty żeton z jakiegoś metalu, który pewnie służył do automatu z wodą sodową, kawą lub jedzeniem. Pewnie jakiś uczeń przywiózł to ze sobą z domu, a potem zgubił. Niemniej jednak dwa kolejne osobniki były unieszkodliwione, a Dev był coraz bliżej pozbycia się ich z Hogwartu.
- Raczej nie palę. - odpowiedział w końcu Felinusowi. Nikt nie wiedział, że francuz był w posiadaniu czegoś mocniejszego, niż zwykłe papierosy. Może kiedyś będzie jeszcze okazja, żeby podzielić się z uczniami towarem na jakieś szkolnej imprezie lub wyjeździe. Tak, jak na tamtych wakacjach na statku. Tak właściwie, to trzymał zioło tylko i wyłącznie na takie specjalne okazje. Jakoś nie miał ochoty sam się upalać. Nie jarało go to.
Zebrał się jeszcze, żeby odpowiedzieć na ostatnie pytanie Felinusa, zanim powróci do poszukiwania kolejnych niuchaczy - Powiedzmy, że mój pobyt w Hogwarcie pokrywa się z tym, co mam do roboty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Felinus Faolán Lowell

Nauczyciel
Wiek : 22
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 178
C. szczególne : Zawsze nosi czarną bluzę z haftem tańczącego Derwisza z tyłu wraz z kojotem i wilkiem z przodu na rękawach, pisze lewą ręką, rzuca zaklęcia prawą, na której palcach nosi Sygnet Myrtle Snow, Pochłaniacz Magii i Pierścień Sidhe. Spokojne spojrzenie, łagodna aparycja.
Dodatkowo : Oklumencja
Galeony : 1778
  Liczba postów : 7331
https://www.czarodzieje.org/t18786-felinus-faolan-lowell#539099
https://www.czarodzieje.org/t18807-felinus-faolan-lowell#539739
https://www.czarodzieje.org/t18806-felinus-faolan-lowell#539737
https://www.czarodzieje.org/t18796-felinus-faolan-lowell
https://www.czarodzieje.org/t18814-felinus-faolan-lowell-dzienni
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptySob Paź 17 2020, 00:38;

Chochliki nie sprawiały mu żadnej frajdy, dopóki nie mógł ich eksterminować; w obecności woźnego jednak wolał tego nie robić, kiedy ciemna sylwetka, składająca się z bladej twarzy Puchona, znalazła się w zasięgu osoby dorosłej. I mimo że tak samo, był osobą dorosłą, to podlegał mimo wszystko innym zasadom, których nie zamierzał łamać, patrząc na Levitta, który pełnił po prostu swoje obowiązki. Niemniej jednak, nie okazując żadnego współczucia, tak naprawdę pod kopułą czaszki wiedział, że taka praca potrafi być niewdzięczna, a teraz, kiedy wszystkie psotniki atakują z najróżniejszych stron... no cóż. Cały wysiłek okazuje się iść na marne bardziej, aniżeli gdyby uczniowie przyczynili się tak naprawdę do braku składu i ogólnego nieładu korytarzy. Wkurzające - pomyślał Lowell, kiedy to złapał kolejnego niuchacza, licząc sztuki we własnej torbie. Niespecjalnie je liczył, zamierzając podsumować zebrane sztuki i potencjalnych uciekinierów, kiedy to jeden z chochlików postanowił pociągnąć go za koszulkę. Skończyło się to prostą Drętwotą wymierzoną prosto w twarz magicznego stworzenia.
Może nie przypominał drapieżnika, ale nim był, w swoim spokoju oraz odpowiednio zorganizowanych ruchach oraz czynach.
Czysta niechęć czy po prostu brak okazji? — może nie powinien się pytać, ale zawsze ludzie posiadali jakiś motyw do własnych działań oraz wytłumaczenie. Tego właśnie od niego poniekąd oczekiwał; wytłumaczenia w zakresie palenia, chociaż tak naprawdę nie zmuszał do odpowiedzi. Zbycie ciszą ciekawskiego studenta, który pchał się w bramy piekieł, mogło być też reakcją, być może niezadowalającą, aczkolwiek istniejącą. — Jak się nie mylę, to właśnie pan wysłał listy dotyczące eliksirów i uwarzenia ich za zapłatę osiemdziesięciu procent ceny sklepowej. Chęć zarobkowa? — być może to był dobry punkt zaczepienia; woźny wydawał się posiadać odpowiednią wiedzę z zakresu eliksirów. Być może to mogłoby go gdziekolwiek i jakkolwiek nakierować. Sam nie potrzebował jego usług, mając przy sobie Maximiliana, niemniej jednak był ciekawy powodów, dla których Dev postanowił podjąć się takiego interesu. Sam prowadził swój i go to niezmiernie intrygowało.
W to nie wątpię. Bez powodu by się pan tutaj nie znajdował. Jak, zresztą, każda osoba. — powiedziawszy, znokautował kolejne chmary chochlików, by schować następnie kolejnego niuchacza do własnej torby.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dev Levitt

Nauczyciel
Wiek : 48
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180
C. szczególne : Heterochromia
Dodatkowo : hipnoza, legilimencja i oklumencja
Galeony : 658
  Liczba postów : 182
http://czarodzieje.org/t10914-dev-levitt#298334
http://czarodzieje.org/t10917-sowka-isa#298419
http://czarodzieje.org/t10918-40-lat-minelo-v#298421
http://czarodzieje.org/t10915-dev-levitt#298383
Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 EmptyWto Paź 20 2020, 00:02;

- Nie to, że nie lubię fajek. Chyba faktycznie, jak to ująłeś, nie miewam okazji. - odparł, akcentując ostatnie słowo swojej wypowiedzi. Okazja jeszcze nadejdzie, ale prawdopodobnie nie stanie się to w szkole. Myśląc o tym zatęsknił za jakimś wyjazdem. Najlepiej gdzieś, gdzie będzie mógł uwolnić prawdziwego siebie, nie musieć już udawać przykładnego pracownika i odwalić kilka spontanicznych akcji. Niekoniecznie "dobrych". Niekoniecznie legalnych. Brakuje mu tego dreszczyku emocji, który towarzyszy przy każdej próbie przekroczenia granic i norm, które na ogół obowiązują. Zdecydowanie zbyt długo Levitt zachowywał się spokojnie. Nadejdzie jednak czas, kiedy o nim usłyszą. Może wtedy już nie będzie rozpoznawany z bycia woźnym...
Tymczasem tak się zamyślił, że jeden z niuchaczy podbiegł mu pod but i capnął go za nogawkę, szarpiąc przy tym, jakby z kieszeni mężczyzny miały posypać się tuziny galeonów. Po części instynktownie zrobił zamach nogą, aby pozbyć się stworzenia, które odrywając się od jego nogi wzleciało w powietrze. W tym czasie przygytowany Dev gwałtownie zamachnął się różdżką i posłał zaklęcie drętwoty, które unieszkodliwiło niuchacza. Kolejny do kolekcji.
- Tak, to ja wysłałem te listy. Nie pogardziłbym dodatkowym galeonem. Myślę jednak, że więcej korzyści otrzymaliby ci, którzy chcieliby skorzystać z tej oferty. Niestety, jak na razie nikt nie kupił ode mnie eliksiru. - wzruszył ramionami. Widocznie Hogwart przepełniali bogaci uczniowie, którzy albo wcześniej się zaopatrzyli w co potrzebne albo po prostu nie potrzebują zniżek. Może eliksirów też nie potrzebują. Tak, czy inaczej wolałby już o tym zapomnieć. Skoro nie ma popytu, nie ma co tracić czasu na zajmowanie się warzeniem mikstur. Trzeba zająć się czymś bardziej pożytecznym. Oczywiście po uporaniu się z magicznymi stworzeniami, które akurat teraz, jak na złość, opanowały Hogwart.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na IV piętrze - Page 14 QzgSDG8








Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 14 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na IV piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 16Strona 14 z 16 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na IV piętrze - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
-