Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Korytarz na IV piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 13 z 16 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość


avatar

Student Ravenclaw
Wiek : 29
Galeony : -17
  Liczba postów : 398
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty13.06.10 12:31;

First topic message reminder :



Korytarz na czwartym piętrze jest najciemniejszym z tych w wyższej części zamku. Okna znajdują się w dużych odstępach, do tego są bardzo niewielkich rozmiarów. Przechodzącym tędy, drogę jedynie rozjaśniają bezustannie palące się pochodnie. Na tym piętrze znajduję się największa liczba portretów zdobiących ściany.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty13.10.18 12:47;

Nie wiedziała, o czym on mówi.
Niemniej jednak zdawała sobie sprawę, z kim ma tak naprawdę do czynienia - i nie była w stanie stwierdzić, czy to mózgownica Franklina jest tak szczególnie odporna na przyswajanie wiedzy, czy może po prostu chłopakowi się nie chce. Ostatnia pomoc w zadaniu domowym utwierdziła ją w kwestii tego drugiego przypadku, niemniej jednak postanowiła jeszcze nie oceniać aż nadto pochopnie - zawsze zachowując tym samym należyty rozsądek, kiedy to nadal ogarniała widoczny tekst w jej dłoniach, gdy opuszki palców spotykały się z manufakturą kolejnych stron oraz kartek. Może nie była dobra z wszystkich widocznych przedmiotów, co nie zmienia faktu, że zwyczajnie starała się być, pogłębiała swoją wiedzę, uczyła się nowych pojęć oraz technik rzucania czarów; również starała się dosięgnąć bardziej zaawansowanej magii, móc zwyczajnie lepiej rzucać zaklęcia za pomocą niewerbalnego wymachu różdżką. Musiała stać się wyjątkowo lepsza, innego wyboru nie miała, zważywszy uwagę na fakt niebezpieczeństwa czyhającego na nią pod osłoną nocy - ciche westchnięcie przebyło, kiedy to chłopak najwidoczniej nie przyjął do wiadomości tego, że jest na chwilę obecną wyłączona z rozmowy, zostając zmuszoną do sięgnięcia po pergamin.
Jak bardzo nieświadomy był tego, że to, co obecnie mówi do Winter, nie ma jakiegokolwiek sensu.
Wyciągnięty kawałek powierzchni do pisania z łatwością został zapełniony tekstem jawnym, tekstem nabazgranym z widoczną perfekcją; równie dobrze wepchnęła w jego stronę ów przedmiot, z którego uczeń mógł z łatwością wyczytać: "W związku z ostatnim incydentem, na razie nic nie słyszę. Z jakiego powodu zatem - stoisz obok mnie?". Tyle powinno wystarczyć, kiedy to przed oczami Gryfona pojawiła się karteczka; teraz nie powinien po prostu zignorować tego faktu. Na twarzy Winter ciągle malowały się te same emocje - a raczej ich względny brak.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Franklin R. E. Eastwood

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 181cm
Galeony : 735
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t16551-franklin-r-e-eastwood#456789
https://www.czarodzieje.org/t16602-franklin#458950
https://www.czarodzieje.org/t16592-franklin#458389
https://www.czarodzieje.org/t16586-franklin-r-e-eastwood#458218
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty13.10.18 14:16;

Jakkolwiek twarda wydawała się Winter, Franklin zaczynał się powoli martwić, że robi coś zupełnie nie tak - każda królowa lodu musiała kiedyś stopnieć, szczególnie w kontakcie z tak gorącym i temperamentnym chłopakiem, co nie? Zastanawiał się przez chwilę, czy aby przypadkiem ich ostatnie spotkanie w bibliotece nie zaważyło na powodzeniu tej relacji. Czyżby uznała, że Eastwood był po prostu głupkiem? Cóż, nie byłaby w dużym błędzie, choć bardziej trafnie można by go było określić jako człowieka inteligentnego, lecz wyjątkowo leniwego, o słomianym zapale do innych dziedzin magicznych niźli sporty miotlarskie. Obserwował jej ruchy, widział wyciągnięty pergamin, na którym zaczęła po cichu skrobać małe, ciasne literki. Franklin uniósł brwi w geście zdziwienia - nie no, nie mogła być aż tak zawstydzona, by nie chcieć odpowiedzieć mu tak po prostu. Więc o co chodziło?
Chwilę później miał okazję się przekonać, bowiem Krukonka podała mu zwitek, na którym pojawiło się wypisane atramentem zdanie. "W związku z ostatnim incydentem, na razie nic nie słyszę. Z jakiego powodu zatem - stoisz obok mnie?". Spojrzał na nią jeszcze raz, a potem zaśmiał się, tak po prostu. Nie z jej krzywdy, broń Merlinie, nie naśmiewał się z faktu, że została przez coś ogłuszona. Tak tylko mu ulżyło, bo to oznaczało, że jego propozycje odbijały się od ściany ze względu na zamknięcie jej uszu! Nie umiał jej na migi pokazać, że chce wziąć od niej pióro, więc po prostu powolnym ruchem sięgnął po nie, po czym odwrócił się, by oprzeć pergamin na parapecie i wysmarował tam koślawo:
"Pójdziemy gdzieś razem do Hogsmeade?"
Następnie wręczył jej kartkę z owym piórem i przybrał na twarz szeroki uśmiech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
https://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
https://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
https://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
https://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty13.10.18 14:29;

Chyba zapomniał, że ma nie do czynienia z królową lodu, a królową zimy - nie bez powodu zatem nie mógł stopić jej jakże mroźnego serduszka, skoro nieustannie trwała w nim zamieć powodująca chłód wywodzący się z jej osoby. Niezależnie od prób - Franklin po prostu nie był w stanie tego zrobić. Gdyby ktokolwiek był w stanie, już dawno by się to stało, zamiast tego dziewczyna ciągle przybierała maski i idealnie odgrywała swoją rolę na scenie znajdującej się w jej umyśle. Może był inteligentny, ale był zarazem dla niej idiotą, że nie ma zamiaru w żaden sposób wykorzystać własnego talentu i przezwyciężyć własne słabości, które przecież nawiązuje niechcący do jego stopni uzyskiwanych na egzaminach. Oczywiście nie miała do nich jakiegokolwiek wstępu, aczkolwiek przecież ten nachalnie ściągał jej przez ramię na Zielarstwie - zatem nie bez powodu uznawała go za wyjątkowego idiotę, skoro nie potrafi w żaden sposób sięgnąć po informacje zawarte na pergaminie dalej niż z odległości trzydziestu centymetrów. Nie zmienia to faktu, że nie wykazywała wobec niego jakiejkolwiek agresji, tolerując jego wybryki oraz inne bzdety, którymi się zajmował - jak to było w naturze Gryfonów, którzy znajdują się pod czułą opieką profesora Hala Cromwella.
Mieląc spokojnie listek, rzuciła spojrzeniem (i tym samym kartką) w stronę Franklina, spoglądając na wyraz twarzy. Czyżby się z niej śmiał? Uśmiechnęła się niezwykle posępnie, jak to na nią przystało, kiedy ciche westchnięcie wydobyło się z jej ust. Z łatwością zauważyła prośbę o przyznanie dostępu do pióra, co bez problemu zrobiła, odczytując następnie pytanie ze strony Franklina? W zaciekawieniu nawet podniosła jedną z brwi do góry, dość sprawnie budując odpowiedź, która to po chwili pojawiła się przed licem chłopaka, gdy Winter spakowała wszelkie manatki oraz poszła w dal.
"Niezbyt."

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Franklin R. E. Eastwood

Nieokreślony
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 181cm
Galeony : 735
  Liczba postów : 420
https://www.czarodzieje.org/t16551-franklin-r-e-eastwood#456789
https://www.czarodzieje.org/t16602-franklin#458950
https://www.czarodzieje.org/t16592-franklin#458389
https://www.czarodzieje.org/t16586-franklin-r-e-eastwood#458218
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty13.10.18 14:45;

Franklin, bądź co bądź, lubił zimę.
Szkoda, że bez wzajemności.
Choć śmiał się nie z Winter, a ze swojej własnej głupoty, zorientował się, że mogło to zostać źle odebrane. Pergamin już jednak oddał, a jako że dziewczyna byłą głucha na wszelkie słowa, nie wiedział, co miał teraz zrobić. Machać rękami i dawać do zrozumienia, że nie chciał - jeszcze pomyśli, że chodzi o zadane jej pytanie. No nie miał z tej sytuacji żadnego korzystnego wyjścia, pozostało mu poczekać na jej reakcję, a ta również była kubłem zimnej wody na jego rozgrzaną łepetynę. Spojrzał na zapisane pod pytaniem "niezbyt" - co oznaczało "niezbyt"? Że nie teraz, ale może kiedyś? Że nie ma dziś ochoty? Nie było to "nie", a tego typu niejasne odpowiedzi budziły w nim niepokój. Co teraz?
Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
- Ale wiesz, ja nie śmiałem się z Ciebie, serio, to tylko tak... Bo myślałem - zaczął pleść, łudząc się jeszcze trochę, że może go usłyszy, że może blefowała, bo nie chciała rozmawiać. Winter jednak zebrała wszystkie swoje manatki, również pióro i zostawiła go z kawałkiem pergaminu w ręce. - Pa...? - rzucił za nią, lecz tego też nie mogła usłyszeć. Zacisnął szczękę, a świstek schował głęboko do kieszeni. Powinien go spalić, by nikt nie dowiedział się o jego porażce...

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Dodatkowo : Hipnoza
Galeony : 2149
  Liczba postów : 1027
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty04.11.18 11:54;

Nigdy nie wierzyłem w przepowiednie. Powiem więcej, wróżby nie były dla mnie niczym więcej jak jedynie stekiem kłamstw. Próbą wywołania w ludziach lęku, manipulacją. Czymś, co mogłem bez trudu puścić pomimo uszu. Nachalnym mieszaniem mi w głowie można było osiągnąć tylko jedno. Czy był w Hogwarcie ktoś, kto świadomie chciał wywoływać we mnie gniew? Pewnie tak, lecz wątpiłem, aby ludzie chcieli mierzyć się ze skutkami swoich działań. Wkurwiony Swansea zawsze był lekkomyślny i impulsywny. Gdyby ktoś splunął mi w twarz inwektywą, najpewniej następnego dnia lizałby rany w Pokoju Wspólnym. Nie hamowałem się. Wolałem wyrzucić z siebie emocje, zamiast kisić się z nienawiścią, a jednak dzisiejszego wieczoru po prostu nie mogłem wdrożyć piąchopiryny, aby zapomnieć o męczącym mnie podłym nastroju. Celu nie dało się zlokalizować. Tak, po prostu była to niczyja wina. Może jedynie tej idiotycznej karteczki, jaką wypluła dla mnie miska trzydziestego pierwszego października. Nie mogłem uwierzyć, aby przepowiednia miała na mnie aż taki wpływ, więc nie sądziłem, aby była to kwestia sugestii. Nie muszę chyba wspominać, że absolutnie nie dawałem też wiary, iż wróżba mogła okazać się prawdziwa. Niemniej, nastrój, jaki ostatnimi dniami mi towarzyszył, okazywał się być tak męczący, że nie byłem już w stanie powstrzymywać się od działania. Przeżuwałem całe pokłady zniechęcenia w całkowitym milczeniu. Odizolowawszy się od wszystkich swoich znajomych, starałem się zapomnieć o uporczywej koncentracji na dniu wczorajszym. Czy retrospekcje mogły mi w czymkolwiek pomóc? Wiedziałem, że nie, a mimo tego, nie mogłem odrzucić nachalnej analizy wszystkich swoich porażek. Ironicznie, skoro nigdy dotąd nie przeżywałem ich nawet w czasie rzeczywistym. Po prostu szedłem dalej, tak jakby nic podobnego nie miało miejsca. Jak gdyby wszystko było już od dawna zaplanowane, włącznie z nieudaną sprzedażą jednego z (moim zdaniem) piękniejszych obrazów. Jakbym szczerze pragnął wiecznego potykania się o własne ego.
Zabijałem melancholię na płótnie odkąd tylko pamiętałem. Ostrymi ruchami pędzla przekazywałem mym dziełom własną energię. Moje obrazy, szare i czarne, czasem w kolorach ziemi. Smutne, niepokojące, agresywne. Intrygujące. Może nawet subtelne w ukazywaniu właściwych kształtów? Ubranie było w nich jedynie dodatkiem. Nie emanowały seksualnością, a mimo tego można było mówić o nich wiele, lecz na pewno nie dało się pominąć ich milczeniem. I czy ktokolwiek mógł przewidzieć to, że w tym tygodniu ta taktyka zupełnie nie zda egzaminu? Doprowadzało mnie to do prawdziwego szału. Rozsierdzony miotałem wokół siebie ulubionymi farbami tak długo, aż dormitorium zamieniło się w najprawdziwsze pobojowisko. Nic nie pomagało. Nie chcąc poddać się dławiącej bezsilności, postawiłem na lekkomyślność. Wyszedłem z lochów Slytherinu. Pod osłoną nocy przemierzałem szkolne korytarze, wciskając się w ciemne kryjówki za zbrojami ilekroć tylko dosłyszałem bądź dostrzegłem przypadkowy ruch. Wyminąłem w ten sposób prefekta Krukonów i chyba jakiegoś nauczyciela, nie byłem pewien. Starałem się im nie przyglądać. Udręczony przygniatającą melancholią, MUSIAŁEM dostać się do biblioteki. W tym konkretnym momencie, inaczej nie dam rady znowu zasnąć. Snów wypełnionych koszmarami nie odegnam złym słowem czy przekleństwem. Mój umysł nie znał strachu przed samym sobą, a zarazem panicznie obawiał się tego, co sam może wykreować. Zawiłe? Może, ale skutki były banalnie proste do przewidzenia. Nie potrafiłem doprowadzić się do porządku. Nawet adrenalina, jaka napędzała mnie do działania zupełnie się tego wieczora nie sprawdzała. Zamiast czuć przyjemne podniecenie, obawiałem się, że następnym razem nie zdołam się przemknąć. Dostanie się do działu zakazanego wydawało mi się koniecznością. Chorą potrzebą, bez której nie będę w stanie odzyskać równowagi psychicznej.  

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinícius Marlow

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170,5 cm
C. szczególne : krzywy zgryz, dużo pieprzyków, w tym nad górną wargą. Tatuaż na karku, kolczyk w lewym uchu, spora blizna w prawej pachwinie
Galeony : 226
  Liczba postów : 451
https://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
https://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
https://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
https://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow
https://www.czarodzieje.org/t18404-vinicius-marlow-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty11.12.18 11:42;

Ilekroć musiał uczyć się na wejściówkę z run, pytał samego siebie dlaczego w ogóle zdecydował się uczęszczać na ten przedmiot. Nie leżał w kręgu jego zainteresowań i w najmniejszym stopniu nie wiązał się z jego przyszłością. Tomy, które przyszło mu czytać były opadłe, pismo skomplikowane, a nauczyciel, co tu dużo mówić, dość przerażający. Na pomoc Finna nie miał co liczyć, to popołudnie spędził więc w bibliotece, próbując znaleźć podręcznik, który nieco rozjaśni mu to, o czym Fairwyn mówił na ostatnich zajęciach. Poświęcił na to dobrych parę godzin, które okazały się czystą stratą czasu, bowiem w chwili gdy z hukiem zamknął ogromną księgę, rozumiał jeszcze mniej niż o poranku.
Nic więc dziwnego, że na korytarz wyszedł z raczej nietęgą miną. Miał dzisiaj, tak się składało, ogromnego pecha. Najpierw zaspał na pierwsze zajęcia, przegapił śniadanie, poślizgnął się na oblodzonych schodach, teraz zmarnował ogromną część wolnego czasu, a do drzwi odprowadził go oburzony obecnością szczura (który przez większość czasu grzecznie spał w kieszeni i nie wiedzieć czemu postanowił nagle z niej wyleźć) głos bibliotekarki. Trzymał go teraz na dłoni, na wysokości oczu i wpatrywał się w niego z wyrzutem.
I ty, Brutusie, przeciwko mnie? – mruknął i jak na zawołanie otrzymał odpowiedź. Tost w nagłym wybuchu szczurzej złośliwości ugryzł go w palec, pokonał długość ramienia, a potem zwinnie zeskoczył na podłogę i pobiegł przed siebie, szybko zlewając się z mrokiem korytarza. Viní zaklął szpetnie i energicznie ruszył za gryzoniem prosto w nieprzebraną ciemność, po drodze uruchamiając kolejne pochodnie. – Tost, cholero, dostaniesz bana na karmę na najbliższy miesiąc. Wracaj!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 815
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty11.12.18 12:41;

Szedł spokojnie w ciemności korytarza. Nie trzeba było mu światła i zamek zapewne to wyczuwał, dostosowując się do kalectwa Krukona. Ironicznie oraz niesamowicie denerwująco, zważywszy na to, jak mocno ruchome schody utrudniają blondynowi życie. Zamek zdaje się żyć własnym życiem i najwyraźniej woli nie marnować magicznej energii na jednego ucznia. Czymże jest jakiś dziewiętnastolatek w zestawieniu do budowli trwającej już niemalże milenia? Potężnej, której mury przesiąkły historią? Niczym.
Odgłosy dotarły do niego na długo przed tym, jak Puchon zobaczył Fabiena. Blondyn spiął się niemal natychmiast, przeczucie zakuło go w tył głowy nieprzyjemnie, rozlewając się po skórze przyszłym bólem ugryzienia. Szczur. Czy nikt tutaj nie potrafi pilnować swoich zwierząt?!
Postąpił krok w tył, zyskując dodatkowy ułamek sekundy, w czasie którego dobył różdżki.
- Drętwota! - Zaklęcie trafiło. Wiedział, gdzie wycelować patyczek, aby stworzenie znieruchomiało, ugodzone inkantacją. Wiedział, ale nienawidził tego robić - skakać w przyspieszonym tempie pomiędzy czynnościami i ich wynikami, szukając najlepszego, kiedy aż nazbyt wyraźnie czuje rosnący stres i prześlizgujące się pomiędzy palcami sekundy. Wyczerpujące, głównie umysłowo, chociaż trochę fizycznie też. A ludzie się dziwią, że blondyn je tyle cukru.
Pochodnia przy nim się zapaliła, ukazując obcemu uczniowi Krukona. Ubranego w schludny mundurek, z włosami rozpuszczonymi, otaczającymi twarz złotą framugą. Ale sama fizjonomia wyrażała stres i strach. Oczy, choć niewidzące, były szeroko otwarte, usta rozchylone. Ręka wciąż wyciągnięta i trzymająca różdżkę. Słysząc kroki zapewne właściciela, wolno opuścił dłoń dzierżącą patyczek.
- To twoje zwierzę? - Wziął różdżkę w palce obu dłoni, obracając ją pomiędzy opuszkami w nerwowym geście. Odchrząknął. Pytanie zabrzmiało nieco pretensjonalnie. Uśmiechnął się, zakłopotany, za moment odzywając się już łagodniej. Chociaż serce nadal Krukonowi waliło, to przynajmniej twarz nie wyrażała już tylu negatywnych emocji.
- Chyba nie powinieneś tak go luzem puszczać... - Trzymaj je zamknięte w klatce z dala od ludzi, którzy po prostu chcą spokojnie żyć.

Drętwota: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinícius Marlow

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170,5 cm
C. szczególne : krzywy zgryz, dużo pieprzyków, w tym nad górną wargą. Tatuaż na karku, kolczyk w lewym uchu, spora blizna w prawej pachwinie
Galeony : 226
  Liczba postów : 451
https://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
https://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
https://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
https://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow
https://www.czarodzieje.org/t18404-vinicius-marlow-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty14.12.18 20:26;

Co odbiło temu szczurowi? Nigdy nie miał z nim podobnych problemów, ba, wykazywał się o wiele większą inteligencją niż przeciętny gryzoń. Na palcach jednej ręki mógł wyliczyć sytuacje, w których jego skóra została przecięta ostrymi szczurzymi ząbkami. Wytarł dłoń o spodnie, wilgotna czerwień szybko wsiąknęła w czarny materiał, ukryła się, zniknęła.
Z oddali usłyszał męski głos pospiesznie wypowiadający inkantację, czerwień zaklęcia rozlała się na kamiennych murach zamku, sprawiając, że wpierw, zupełnie zbity z tropu, przystanął, a potem przyspieszył, jakby kierowany niedobrym przeczuciem. Nie wiedząc czego może się spodziewać, sam również dobył różdżki, zacisnął na niej palce, gotów w każdej chwili zareagować odpowiednim zaklęciem. Używanie magii w Hogwarcie było równie naturalne co oddychanie, lecz rzucana na szkolnych korytarzach drętwota nie należała do codziennych widoków.
Niemal wpadł na długowłosego Krukona, ze względu na otaczającą go do tej pory ciemność nie spodziewając się, że ktokolwiek mógłby pojawić się na jego drodze; wpatrywał się zresztą w ziemię, chcąc dostrzec uciekającego Tosta. Dopiero w chwili gdy w zasięgu jego wzroku pojawiły się dwie obce nogi, a ich właściciel poruszył ręką, zatrzymał się w niedużej odległości od chłopaka i podniósł głowę, mierząc go uważnym spojrzeniem. Z całą pewnością znał go z widzenia i choć w pierwszej chwili nie potrafił jednoznacznie stwierdzić z czym może go kojarzyć, po kilku sekundach zorientował się, że jest to ten niewidomy chłopak z Ravenclawu. Nie znał nawet jego imienia, kojarzył go jedynie z jego niepełnosprawnością i kiedy zdał sobie z tego sprawę, zrobiło mu się wstyd. Zmarszczył brwi, widząc jego przestraszoną minę i trzymaną w palcach różdżkę. Czy to on rzucił właśnie zaklęcie? Otworzył usta by zapytać go czy wszystko jest w porządku, nim jednak zdążył to zrobić, on odezwał się pierwszy.
Ciemne brwi zbliżyły się do siebie jeszcze bardziej, oczy przestały lustrować jego twarz, miast tego rozejrzały się po kamiennej podłodze, na której leżał niezauważony przez niego wcześniej Tost. Uczucie zawstydzenia odeszło w zapomnienie, ustąpiło miejsca strachowi i złości, która, mimo że ledwo co w nim wykiełkowała, rosła w zastraszającym tempie. Wyminął go bez słowa i podszedł do gryzonia, delikatnie podnosząc drobne ciałko i układając je na otwartej dłoni. Gdyby nie usłyszał inkantacji, prawdopodobnie z góry podejrzewałby najgorsze – Tost stracił bowiem przytomność. Upewnił się, że zwierzątko oddycha i spojrzał na blondyna. Jaka szkoda, że nie mógł zobaczyć tych płonących gniewem tęczówek, które w migotliwym świetle pochodni wyglądały jakby miały w sobie żywy ogień. Rzadki widok, jeśli chodzi o Viníego. Schował różdżkę, nie chcąc by niepotrzebnie kusiła go do jej użycia.
Nie powinienem... co?! – rozzłoszczony głos poniósł się pustym korytarzem. Rozbrzmiało w nim bezgraniczne zdziwienie. – Jeśli ktoś nie powinien czegoś tego robić, to raczej TY nie powinieneś wyciągać RÓŻDŻKI. – omal nie wycelował w niego oskarżycielsko palcem, uświadomił sobie jednak, że jest to zupełne bezcelowe. – Czy Ty masz w ogóle pojęcie jak mały jest szczur, a jak silna drętwota?! Użycie jej na zwierzęciu takich rozmiarów jest nie tylko okrutne, ale przede wszystkim bezgranicznie głupie. – starał się nie podnosić głosu, nie chcąc krzykami zwabić niepotrzebnych gapiów lub, co gorsza, nauczycieli; gniewnie cedził słowa przez zęby, jakimś cudem nie uciekając się do dwujęzycznych przekleństw. Nie zauważył kiedy zaczął gestykulować wolną ręką w charakterystyczny dla siebie, bardzo energiczny sposób. Cóż, obaj tego nie zauważyli.
I jakim w ogóle cudem wiedziałeś w którą stronę rzucać?! A może ciskanie wokół rozbrajających zaklęć to Twoje hobby?

______________________

Home
Coming back to where you started
is not the same as never leaving.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 815
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty21.12.18 17:17;

Różnie ludzie reagowali. Czasem potrafił bezbłędnie przewidzieć ich poczynania, czasem i dla niego stanowiły zagadkę. Tak było tym razem, gdy zupełnie nie spodziewał się wybuchu złości ze strony spotkanego chłopaka.
Po twarzy blondyna widać było, że nie zamierza się kłócić.  Zmieszał się, wręcz nieco przestraszył, spinając ramiona i kuląc subtelnie w sobie. Gdyby widział, zapewne uciekły wzrokiem. Ten jednak nieruchomo wbijał przed siebie.
- Nie wiedziałem... - Zaczął ostrożnie. Nie zna się na zwierzętach. Trzyma się od nich z daleka, a zajęcia opieki nad magicznymi stworzeniami zaliczał tylko teoretycznie. Jednak mugolskie futrzaki czy inne ptaki stanowią dla Krukona zagadkę, jakieś jeszcze nie zgłębił. Nie umie o nie dbać (poza sową, która i tak oporządza się sama), nie wie, jakie mają potrzeby. A już tym bardziej nie zna ich wytrzymałości na różne zaklęcia. Pomijając sam fakt, iż w dziedzinie rzucania uroków nie jest najlepszy.
Czy kiedyś uczono go, że Drętwoty nie wykorzystuje się na małych istotach? Nie pamięta. Może ze stresu albo faktu, iż taki temat nigdy nie został podjęty. Kojarzy mu się tylko, że na stworzenia gruboskórne trzeba używać kilku zaklęć, jakich efekty się nakładają. Ale szczury? Ktoś mówił, że to zabija niewielkie zwierzątka?
Zagryzł nieświadomie wargę, przelatując w myślach kolejne informacje. Nic. Pustka. Chłopak sobie z niego żartuje? Zapewne poświęciłby tej teorii więcej uwagi, gdyby nie stres oraz perspektywa zaszkodzenia żywej istocie. Nawet, jeśli to nielubiany przezeń szczur. Na razie zdecydował się podchodzić ostrożnie. Puchon nie brzmiał, jakby wszystko zmyślał. A skoro na smoka trzeba użyć kilku Drętwotw, logiczne, że na mniejsze stworzenie będzie działać silniej... Prawda?
Tylko czemu tej lekcji musiał nauczyć się tak boleśnie?
- Jak się czuje? - Spytał cicho, nie wiedząc, co teraz ze sobą zrobić. Nie umie pomóc, a ta świadomość go dobijała. Jedynie odsunął się o krok, czując powiewy wiatru, gdy chłopak gestykulował, zapewne obawiając się dostać ręką po twarzy. Celowo lub nie. I tak nie udowodniłby, że Puchon ewentualny policzek wymierzył z zamiarem skrzywdzenia blondyna, a nie po prostu niefortunnie stał za blisko.
Na ostatnie pytanie z kolei nie odpowiedział. Nie ma sensu tego tłumaczyć. Zbyt wiele wdrażania się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Vinícius Marlow

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 170,5 cm
C. szczególne : krzywy zgryz, dużo pieprzyków, w tym nad górną wargą. Tatuaż na karku, kolczyk w lewym uchu, spora blizna w prawej pachwinie
Galeony : 226
  Liczba postów : 451
https://www.czarodzieje.org/t16781-vinicius-oliver-marlow-budowa#466597
https://www.czarodzieje.org/t16786-vini-da-vinci#466765
https://www.czarodzieje.org/t16785-vini-da-vinci?nid=2#466756
https://www.czarodzieje.org/t16784-vinicius-marlow
https://www.czarodzieje.org/t18404-vinicius-marlow-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Moderator




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty27.12.18 19:19;

Fabien musiał mieć wyjątkowego pecha. Gdyby spotkał Viníego w jakichkolwiek innych okolicznościach, poznałby go od tej sympatycznej, wiecznie pozytywnie nastawionej strony – tej, której ciężko było nie polubić, pod warunkiem, że nie było się szczególnie przywiązanym do własnej melancholii. Stało się jednak coś, co znacznie zepsuło mu humor, coś zupełnie nieplanowanego i szalenie nieprzyjemnego. Do szczura był naprawdę mocno przywiązany, nie traktował go jak zwykłego szczura, zwierzaka, a jak przyjaciela, bliską jego sercu istotę. Gryzoń znaczył dla niego więcej niż można by przypuszczać, ba, niż sam się do tego przyznawał, nic więc dziwnego, że zdenerwował się do tego stopnia. Używając zaklęcia, Krukon nieświadomie przekroczył granicę viniciusowej tolerancji. Potrafił znieść wiele krzywd, jeśli dotyczyły jego samego, kiedy zaś wykraczały poza jego osobę, a w dodatku dotykały bliskich mu istot, bez wahania dawał się ponieść emocjom.
Nie mam co do tego wątpliwości. – odparł lodowatym tonem i wziął głęboki wdech. Próbował się uspokoić, czuł bowiem, że kłębiące się w nim emocje sięgają niebezpiecznie wysokiego poziomu, takiego, który z łatwością mógł doprowadzić do ogromnego wybuchu, którego obaj nie chcieli doświadczyć. Miał problem z powstrzymywaniem swojej złości w nielicznych chwilach kiedy komuś uda się do niej doprowadzić i był tego problemu świadom... nie ułatwiało mu to jednak zachowania kontroli. Wręcz przeciwnie, kiedy się denerwował, furia jawiła mu się jako coś pociągającego, przyjemnego; obiecywała ulgę, wabiła go do siebie. Cholernie trudno było jej odmówić.
Tym razem wygrał, a stało się tak z jednego powodu.
Widział jego zmieszanie zakrawające o strach, widział, że rozmyśla nad jego gniewnymi słowami. Nie chciał tego, całym sobą zdawał mu się to oznajmiać. A skoro żałował, nie było powodu by wylewać nań żółć.
Wziął jeszcze jeden wdech i wrócił spojrzeniem do ułożonego na dłoni szczura, gładząc go wzdłuż grzbietu z delikatnością, która, wobec energicznych gestów, jakie wykonywał jeszcze przed chwilą, zakrawała o absurd.
Chyba dobrze... nie wiem, jest ogłuszony, ale oddycha. – nie brzmiał już tak zimno i gniewnie, ogień został ugaszony, złość opanowana. Właściwie... cóż, było mu wstyd za ten wybuch, choć miał też świadomość, że gdyby został postawiony w takiej sytuacji po raz drugi, pewnie zachowałby się w ten sam sposób. Podniósł wzrok z powrotem na Krukona, zmierzył go uważnym spojrzeniem. Odsunął się od niego, wystraszył się go? – Ja... hmm... nie powinienem był tak na Ciebie naskoczyć, to nie było w porządku. – oparł się plecami o ścianę, westchnieniem wyrzucając ze sobą ostatnią iskierkę gniewu. Koniec, już go nie ma. Łatwo przyszło, łatwo poszło. – Masz rację, powinienem lepiej go pilnować, ale ugryzł mnie, a nie zdarzało mu się to wcześniej. – osunął się po ścianie i usiadł na zimnej, kamiennej podłodze. Chciał w spokoju zaczekać aż szczurek wróci do normalnego stanu, nie powinno to przecież potrwać długo. – Wystraszyłeś się go? – zapytał, zerkając w górę na chłopaka.

______________________

Home
Coming back to where you started
is not the same as never leaving.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Fabien E. Arathe-Ricœur

Nauczyciel
Rok Nauki : VIII
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 178 cm
C. szczególne : Niewidomy. Cienkie, białe blizny na palcach.
Dodatkowo : Jasnowidz
Galeony : 815
  Liczba postów : 214
https://www.czarodzieje.org/t16060-budowa
https://www.czarodzieje.org/t16766-hootie#466049
https://www.czarodzieje.org/t16768-what-are-you-afraid-of#466051
https://www.czarodzieje.org/t16059-budowa
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty02.01.19 17:22;

Podobnie Vinícius, gdyby tylko spotkał Krukona w innych okolicznościach, przekonałby się, iż nie zwykł rzucać w przypadkowo spotkane istoty zaklęciami. Zazwyczaj był niezwykle miłym i łagodnym chłopakiem, gotowym pomóc każdemu, komu tylko może pomimo własnego kalectwa. Wysłuchać, wesprzeć, rozbawić paroma żartami. Ale co się stało, tego żaden nie cofnie. Fabien spanikował i własnej paniki się wstydził, a Marlowa poniosły emocje gorącokrwistego Włocha, za które teraz przepraszał.
Źródło głosu zmieniło położenie, kiedy Puchon usiadł przy ścianie. Młody Ricœur nie zamierzał go opuszczać; nie, aż nie upewni się, że ze szczurkiem wszystko w porządku. Może to i było stworzenie, o jakie chłopak się nie troszczył, a wręcz którego się bał, ale nadal było żywe. Blondyna wyrzuty sumienia by zagryzły, gdyby okazało się, iż istotnie wyrządził mu prawdziwą krzywdę.
Podszedł do ściany, ostrożnie siadając obok. Jednak nie jak Vinícius, luźno i z oparciem się plecami o kamień murów szkolnych. Krukon klęknął i potem usiadł na piętach, dość sztywno. Niepewnie, jakby bojąc się, że jego towarzystwo jest wyjątkowo niewskazane i zaraz Włoch mu owy fakt zakomunikuje.
- Nic się nie stało - powiedział bardzo miękko i łagodnie. Uśmiechnął się przy tym niezbyt szeroko. - Ja też przepraszam - ułożył sobie ręce na kolanach. Nie zwykł gestykulować, zazwyczaj tylko mimiką oraz tonem głosu okazując światu swoje emocje.
- Mhmmm... Tak, trochę tak. Chciał mnie ugryźć - przyznał Puchonowi rację. Musiałby sam być ślepym, aby nie zauważyć, jaki Fabien był spłoszony. Z resztą chłopak rzadko kłamał.
- Ugryzł cię? - Zmartwił się teraz stanem rozmówcy. - To coś poważnego...? - Nie umie stwierdzić, jak mocno gryzą szczury, ale widać było, że twarz blondyna wykrzywiła się w grymasie niepewności.
- Jeśli krwawisz, to mam chusteczkę - sięgnął do kieszonki, aby ową dostać. Ładna. Materiałowa. Wyciągnął dłoń w stronę towarzysza, równie ostrożnie, co wcześniej obok niego usiadł.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2223
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty30.11.19 16:09;

Chociaż weekendy Bridget miała z reguły zajęte pracą, w ten jeden postanowiła skupić się nieco bardziej na nauce i nadrobieniu zaległości szkolnych, których w ostatnim czasie dość dużo sobie zrobiła. Czuła się z tym niesamowicie źle - latami pracowała, by "osiągnąć pozycję" uczennicy wzorowej, a ta jesienna chandra i zwyczajowy kopniak w tyłek od losu, który ostatnio dostała, zdawały się strącić ją z tego podium. Szkoda jej było tego wspinania i podjętego trudu, by teraz pozwolić sobie zdobywać trolle. Tak więc sobotnie przedpołudnie spędziła w bibliotece nad opasłymi tomiszczami, doczytując materiał na opiekę nad magicznymi stworzeniami, tak często ostatnio opuszczaną... I na starożytne runy. Wciąż nie mogła przeżyć ostatniej porażki, która poskutkowała milionem odjętych Hufflepuffowi punktów i postanowiła wewnętrznie, że nigdy więcej nie pozwoli sobie na takie upokorzenie. Miała w planach dodatkowo do sprawdzenia kilka prac z koła Radosnych Runiarzy i dokończenie eseju z eliksirów na przyszły tydzień, ale na to już zabrakło jej energii i zapału. Biblioteka zaczynała wydawać jej się strasznie klaustrofobicznym miejscem, regały zdawały się zbliżać i zacieśniać krąg wokół stolików czytelnianych, a powietrze gęstniało, zupełnie jakby zdobywana przez nią wiedza kłębiła się nie w jej głowie, lecz poza nią i dociskała ją do parteru. Nie wiedziała, czemu odczuła tak duży stres w tamtej sytuacji, lecz czym prędzej musiała wyjść na korytarz, by zrzucić z siebie brzemię ogarniającej ją paniki.
Niewielkie okno zgrzytnęło i zaskrzypiało w zawiasach, gdy Bridget potraktowała je zaklęciem, by wpuścić na korytarz nieco świeżego powietrza i odetchnąć głębiej. Od razu poczuła się lepiej, a rozpięcie guzika koszuli spod samej szyi pogłębiło ten stan. Odłożyła torbę na posadzkę, po czym zaczęła rozprostowywać i rozluźniać ramiona i barki. Dlaczego była taka spięta? Oparła się plecami o zimną ścianę, czując na karku powiew chłodnego wiatru wślizgującego się przez okno, a wzrokiem ogarnęła okolicę, zawieszając go na kilku znajomych obrazach.

@Darcy U. Hirrland
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Dodatkowo : Likantropia
Galeony : 118
  Liczba postów : 61
https://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
https://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
https://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
https://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty30.11.19 17:54;

Ostatni weekend listopada...Darcy była w szoku jak szybko minęły jej te trzy miesiące spędzone w murach szkoły. Kiedy jeszcze uczyła się w domu, każda godzina dłużyła się niemiłosiernie, każdy dzień zdawał się nie mieć końca, a każdy miesiąc ciągnął się w nieskończoność. Zupełnie inaczej było w Hogwarcie - tutaj czas biegł jakby inaczej, życie było intensywniejsze, doświadczenia bardziej różnorodne, a wrażenia...co tu dużo mówić, sto razy lepsze. Uwaga dziewczyny była praktycznie bez przerwy czymś zajęta, w końcu miała naprawdę sporo do nadrobienia, szczególnie w pierwszych kilku tygodniach września, a przecież szkolne życie nie ograniczało się tylko to lekcji i zadań domowych. Oprócz tego w zamku działo się tyle innych rzeczy - mecze quidditcha, klub pojedynków, wypady do pobliskiej wioski i imprezy w pokoju wspólnym - że Darcy sama nie wiedziała, kiedy ten czas zleciał. I choć czasami miała naprawdę dość ciągłej nauki, to wspomnienie apodyktycznej matki i jej pseudo-zajęć momentalnie dawało jej potężnego kopa motywacji.
Pierwszy raz w życiu dziewczyna naprawdę czuła, że systematyczna praca jej się opłaciła, kiedy ostatniego dnia listopada zdała sobie sprawę, że ma z głowy wszystkie wypracowania na przyszły tydzień. Co więcej, po trzech miesiącach intensywnej nauki udało jej się wreszcie skończyć wszystkie zaplanowane powtórki, mogła więc z dumą powiedzieć, że stoi z materiałem równo z innymi uczniami. Przez ten czas udało jej się zgrać z rytmem życia szkoły do tego stopnia, że przestała mieć problemy z piętrzącymi się książkami do przeczytania, zalegającymi wypracowaniami, czy wiecznymi spóźnieniami na lekcje. Korzystając więc z pierwszego w pełni wolnego weekendu, Darcy postanowiła zrobić coś dla siebie. Słyszała, że działają w szkole kółka zainteresowań, a jedno z nich wyjątkowo Gryfonkę zainteresowało. Klub debatancki, a może klub dyskusyjny - nie była do końca pewna nazwy - wydawał się idealnym miejscem, żeby dać upust swojemu wewnętrznemu buntownikowi, a jednocześnie stwarzał okazję do nawiązania nowych znajomości. Podczas całego swojego pobytu w Hogwarcie Darcy co prawda poznała kilka osób, jednak relacje te ograniczały się zazwyczaj do wspólnej pracy na zajęciach, albo w najlepszym wypadku do szybkiego "Cześć" rzuconego na korytarzu. Wygramoliwszy się więc z łóżka, w którym pozwoliła sobie zostać dziś wyjątkowo długo, Hirrlandówna udała się na poszukiwania sali, w której - jak słyszała - odbywają się spotkania koła naukowego. Znalezienie odpowiedniego pomieszczenia trochę jej zajęło, a gdy wreszcie trafiła tam, gdzie chciała, zastała pusty pokój, który ani trochę nie wyglądał, jakby odbywały się w nim cotygodniowe spotkania. Świece od dawna nie były zapalane, na meblach zebrała się warstwa kurzu, a sądząc po zapachu stęchlizny, okien nie otwierano kilka ładnych miesięcy. Zirytowana wyszła z powrotem na korytarz, z całej siły trzaskając za sobą drzwiami. Grymas na jej twarzy jednak szybko ustąpił, dając miejsca widocznemu zmieszaniu, gdy brunetka zdała sobie sprawę z obecności innej osoby, która była świadkiem całego zdarzenia. Darcy poczuła narastającą gulę w gardle, kiedy klnąc na siebie w myślach, zastanawiała się, jak powinna się teraz zachować. Zignorować ją i odejść jak gdyby nigdy nic? A może podejść i przeprosić? Nie miała pojęcia, jak w Hogwarcie reaguje się na takie zakłócanie spokoju. W domu czekałaby ją sroga reprymenda za zachowanie niegodne osoby w jej wieku i o jej statusie społecznym, ale przecież tutaj panują całkiem inne zasady. Stała chwilę, rozważając wszystkie możliwe scenariusze, by dojść wreszcie do wniosku, że odejście bez słowa mogłoby zostać odebrane jako przejaw arogancji, a ostatnim, czego teraz potrzebowała, była opinia buca. Ruszyła więc w stronę nieznajomej dziewczyny, przybierając maskę pewnej siebie i próbując się nawet lekko uśmiechnąć, mimo narastającego ciężaru w klatce piersiowej.
-Przepraszam, wiesz może, gdzie znajdę Klub Dyskusyjny? - zapytała, starając się brzmieć jak najbardziej naturalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2223
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty08.12.19 13:40;

Bridget nie wyobrażała sobie swojego życia bez Hogwartu. Mury tej szkoły były dla niej domem od dziesięciu lat i na samą myśl o ich opuszczeniu odczuwała dziwny ścisk w żołądku, a jej serce przyspieszało. Perspektywa rozpoczęcia samodzielnego życia przerażała ją nieco, mimo że w gruncie rzeczy od dawna "żyła samodzielnie". Mieszkała w Hogsmeade w mieszkaniu starszej siostry, pracowała w wolnych chwilach, toteż rodzice nie musieli jej utrzymywać i była całkiem niezależna. A mimo tego szkoła była dla niej dużym oparciem i nie, nie chodziło o pyszne jedzenie w Wielkiej Sali - miała tu znajomych, miała nauczycieli, miała swoje miejsce. Nie rozumiała rówieśników, którzy z zaciętą miną twierdzili, że pragną już uciec z tej budy i ruszyć do wielkiego świata. Dla Bridget te mury były już wystarczająco wielkie i im bliżej końca edukacji była, tym bardziej czuła, że jeszcze do nich powróci.
Spokój w korytarzu został zakłócony przez głośne trzaśnięcie drzwiami. Wzrok Bridget, na poły zainteresowany, na poły wystraszony, wylądował na postaci czarnowłosej dziewczyny, której, o dziwo, nie kojarzyła zbyt dobrze. Brewki na czole Puchonki zbiegły się nieco i stworzyły zmarszczkę wyrażającą podejrzliwość. Zaraz jednak wszystko stało się jasne, bowiem dziewczyna postanowiła zapytać ją o klub dyskusyjny.
- Klub dyskusyjny? - powtórzyła po niej, po czym zamyśliła się. Nie miała pojęcia, gdzie ów klub organizował swoje spotkania. - Kurczę, nie mam pojęcia - przyznała po kilku sekundach wydawania buczących dźwięków zadumy. - A sprawdzałaś tablicę ogłoszeń na parterze? - Wtem coś przyszło jej do głowy. - Hej, a na pewno masz na myśli Dzielnych Dysputantów? Ostatnio na tym piętrze organizowałam spotkanie Runiarzy - dodała, a jej twarz przyozdobił promienny uśmiech wyrażający nadzieję na zwerbowanie w szeregi koła starożytnych run kolejnego fana antycznych alfabetów!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Dodatkowo : Likantropia
Galeony : 118
  Liczba postów : 61
https://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
https://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
https://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
https://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty10.12.19 0:43;

Szybkie przekalkulowanie możliwości, rzucone mimochodem spojrzenie lustrujące nieznajomą od stóp do głów i kilka głębokich wdechów. Tyle zajęło Gryfonce opanowanie się i ocenienie swojego położenia na chłodno, bez zbędnych emocji. Początkowe rozchwianie wynikające z niespodziewanego rozwoju wypadków ustąpiło, dając dziewczynie możliwość dostosowania się do nowej sytuacji, która koniec końców nie była tragiczna. Stojące przed nią dziewczę, choć całkowicie obce, miało w swojej sylwetce coś jakby znajomego - coś, czego Darcy nie była w stanie zidentyfikować, ale co napawało ją poczuciem, że nic ze strony drobnej brunetki jej nie grozi. Zdezorientowanie w brązowych oczach, drobna zmarszczka zamyślenia na czole i późniejszy szeroki uśmiech wskazywały nieskrywaną szczerość ekspresji, która mogła być objawem naiwnej ufności lub opanowanej do perfekcji gry pozorów. Było jednak w tej dziewczęcej jeszcze twarzyczce coś, co skłaniało Gryfonkę ku pierwszej opcji. Z jednej strony uważała, że taka jawność uczuć jest zupełną bezmyślnością, prowadzącą do wielu upokorzeń i niezręczności, z drugiej jednak czasem zastanawiała się, jakby to było, móc bez zastanowienia reagować, nie ważyć każdego słowa i nie obawiać się, jak zostanie odebrany nawet najmniejszy gest. Dość. Przerwał jej stanowczy głosik w głowie, ucinając coraz rzewniejsze myśli i sprowadzając pannę Hirrland z powrotem na ziemię. Raz jeszcze zlustrowała dyskretnie swoją rozmówczynię, oceniając już ostatecznie, z kim ma do czynienia, by następnie uśmiechnąć się delikatnie, niepewnie - niczym pierwsze listki na drzewach, upewniające się, czy wiosna już nadeszła. Jej twarz, zazwyczaj ostra w rysach, złagodniała nieco pod wpływem tego drobnego uśmiechu, chociaż oczy pozostały niewzruszone, chłodne, bez krzty uczucia.
-Dyskusyjny, albo debatancki...jakoś tak. - powiedziała, starając się ubrać wypowiadane słowa w ton nieco zagubiony, ale miły. Odgrywanie nowej uczennicy, lekko zawstydzonej i niepewnej wydawało jej się w tym momencie najlepszą z opcji, przyjazne oblicze nieznajomej zdawało się bowiem wykrzykiwać gotowość pomocy i troskę. Brak odpowiedzi nie bardzo Gryfonkę zmartwił, w końcu pytanie o kółko zadała tylko w celu odwrócenia uwagi od swojego nieodpowiedniego zachowania. Ku jej zdziwieniu, brunetka po chwili kontynuowała temat, najwidoczniej faktycznie chcąc pomóc przypadkowo spotkanej osobie. Świadomość tego fenomenu rozczuliła nieco zatwardziałe serduszko Darcy, chociaż sama dziewczyna nie dała tego po sobie poznać. Pierwszy raz, odkąd pojawiła się w Hogwarcie, ktoś faktycznie bezinteresownie chciał zrobić dla niej coś dobrego.
-Tablicę ogłoszeń? Nie...nie sprawdzałam, ale to faktycznie dobry pomysł. - odpowiedziała lekko zdziwiona, posyłając dziewczęciu uśmiech, który w jej mniemaniu był odrobinę cieplejszy, niż ten poprzedni. Prawdę powiedziawszy nie miała pojęcia, gdzie jest tablica ogłoszeń, ani co się na niej wywiesza, ale granie ofermy miało przecież swoje granice. Zachowując się więc tak, jakby doskonale wiedziała, gdzie na parterze należy szukać tej przeklętej tablicy, słuchała dalej, nie wychodząc ze zdumienia nad altruistyczną postawą nieznajomej.
-Tak, dokładnie o to mi chodziło - Dzielni Dysputanci? Co za idiotyczna nazwa. - O, prowadzisz kółko Starożytnych Run? - zapytała, czując narastającą w piersi dumę. Oto ona, po pół roku w tej szkole prowadzi w miarę normalną rozmowę, którą w dodatku sama zaczęła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2223
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty14.12.19 13:33;

"Bezmyślność prowadząca do wielu upokorzeń i niezręczności" zdawała się doskonale opisywać Bridget oraz jej emocjonalność, wielokrotnie przez nią samą definiowaną jako dysfunkcyjną. Kontrola nad uczuciami przychodziła jej niezwykle trudno, a w większości sytuacji w ogóle nawet o tym nie myślała. Naturalne było dla niej ogłaszanie wszem i wobec, co czuła i myślała, a z jej twarzy niejednokrotnie można było czytać jak z otwartej księgi.
Dla dzieci.
Nieznajoma rozmówczyni zdawała się mieć więcej barier i wysoko wybudowanych murów. Choć posłała jej delikatny uśmiech, może nieco zakłopotany, a może całkowicie wymuszony, jej oczy wciąż pozostawały raczej chłodne, kalkulujące i oceniające ją przez swój własny pryzmat. Bridget czasem czuła się w towarzystwie takich osób niezręcznie i teraz też zdawała się nieco wycofać, ale tylko na chwilkę, bowiem jej powinnością w tej szkole była pomoc pytającym i zagubionym, a właśnie z taką osobą miała teraz do czynienia. Altruizm płynął w jej żyłach od urodzenia i nie potrafiła powstrzymać chęci pomocy. Nawet nie chciała - kim byłaby, gdyby nie mogła pomóc drugiemu człowiekowi?
- Tablica ogłoszeń jest na parterze przy Wielkiej Sali - dodała, zupełnie jakby czytała dziewczęciu w myślach. Jednocześnie uwaga ta była potrzebna do przekazania całości myśli, bowiem w szkole na pewno nie była to jedyna tablica ogłoszeń (chyba każdy dom miał swoją w pokoju wspólnym, a w skrzydle studenckim na pewno znajdowała się jeszcze jakaś, by przyjezdni studenci byli równie poinformowani). - Tak! To znaczy próbuję... - powiedziała w odpowiedzi i zaśmiała się krótko z zakłopotaniem. Początkowo sądziła, że wspomnienie o Runiarzach może zainteresować dziewczynę i może skłonić do rozpoczęcia swojej przygody z kołem starożytnych run - lecz gdyby przyszła na spotkanie równie mało liczne co ostatnie, pewnie poczułaby się oszukana. - Ostatnio mamy jakiś zastój i chyba ta wymiana dostarcza ludziom tylu wrażeń, że dodatkowa praca z run się chyba nie umywa - ponownie okrasiła swoją wypowiedź krótkim, perlistym chichotem. - Niemniej jednak gdybyś chciała podyskutować o starym futharku to zapraszam!
Czyżby był to właśnie pokaz społecznej niezręczności Bridget Hudson?
W pełnej krasie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Dodatkowo : Likantropia
Galeony : 118
  Liczba postów : 61
https://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
https://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
https://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
https://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty16.12.19 3:31;

Było w tej dziewczynie coś, co wystawiało chłodną obojętność Darcy na ciężką próbę. Jak nigdy mogła utożsamić się z narastającą wokół nieznajomej niezręcznością, w końcu sama wiele razy miała ochotę zapaść się pod ziemię w wyniku nieporadnej rozmowy lub idiotycznego zachowania. Głęboko w pamięci wyryły jej się pogardliwe spojrzenia, oceniające i wyśmiewające. Gryfonka za nic w świecie nie chciałaby znów spotkać się z takim wzrokiem, poczuła więc jakby cień empatii dla swojej rozmówczyni. Wszak czy poczułaby się lepiej, wpędzając nową znajomą w zakłopotanie, którego sama próbowała uniknąć? Może dlatego delikatny uśmiech na jej twarzy stał się ciut wyraźniejszy, a spojrzenie brązowych tęczówek złagodniało. Darcy miała wrażenie, że ma do czynienia z wyjątkowo rozczulającym dzieckiem, które pełne jest młodzieńczej radości, ale wciąż tkwi w naiwności i ufności wobec wszystkich spotykanych osób. Jak na ironię, Hirrlandówna miała przedziwną chęć ochrony tego kruchego stworzenia, a przecież za dzieciakami zwykle nie przepadała.
Z cichej kontemplacji drgań własnego serca wyrwał ją cichutki, nerwowy śmiech brunetki, która najwyraźniej faktycznie czuła się coraz bardziej zakłopotana. Taka delikatna.
-Masz na myśli małą frekwencję? - zapytała, niepewna co oznacza słowo "zastój". Ogarnęła ją złość na myśl, że ktoś zapisawszy się na zajęcia dodatkowe i zobowiązawszy się tym samym do uczestnictwa w....cokolwiek się robi na takim kółku...teraz olewa temat.
-Nie przejmuj się, najwidoczniej niektórzy nie są w stanie połączyć nauki i jeszcze zajęć pozaszkolnych. - spróbowała dodać dziewczęciu otuchy, ale zabrzmiało to raczej bucowato. Szybko zatem zreflektowała się, posyłając brunetce tym szerszy uśmiech. -Właściwie skoro nie mogę znaleźć kółka dyskusyjnego, to mam wolne miejsce w planie zajęć. - może nie była wybitna z run, ale coś tam o nich czytała jeszcze w Stanach. Zresztą jeśli będzie trzeba, zawsze może przysiąść do nauki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2223
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty29.12.19 22:53;

Właściwie to nie tak, że Bridget chciała się nieustannie zapadać pod ziemię. Była niezwykle bezwstydna w całej tej swojej wstydliwości. Choć pakowała się w wiele niezręcznych sytuacji, robiła to świadomie i nawet z uśmiechem na ustach, bezceremonialnie brnąc do przodu i nie cofając się mimo żarzących się w głowie czerwonych lampek. Czymże wszak było życie, jeśli nie pasmem przedziwności i upokorzeń? Naiwnie pakowała się w kolejne takie doświadczenia, jakby poprzednie zupełnie niczego jej nie nauczyły. Chyba wychodziła z założenia, że korzystniej będzie z własnej woli stawić im czoło, niż cierpliwie czekać, aż przyjdą do nas w najmniej odpowiednim momencie. Poznawanie nowych osób nigdy nie było jej mocną stroną, niemniej jednak zazwyczaj udawało jej się sprawić dobre wrażenie tej dobrej, zarumienionej, uroczej Bridget z Hufflepuffu. Nie potrafiłaby udawać kogoś innego, wszystkie jej emocje i znaczna większość myśli wypisane były na jej twarzy do wglądu każdego zainteresowanego. Innymi słowy każda interakcja z drugim człowiekiem obnażała ją i to dlatego te pierwsze kroki były chwiejne i niepewne, trochę jak nauka chodzenia. Gdy już czuła grunt i umiała balansować, mogła biec ku kolejnym etapom koleżeństwa.
Darcy z kolei sprawiała dwojakie wrażenie, jednocześnie pewnie stąpająca po ziemi, lecz także niepewna swojego położenia. Może to intuicja Bridget, a może już ją kiedyś widziała lub słyszała o niej - przeczuwała, że nie była w Hogwarcie od dawna.
- Może masz rację, w sumie zabiegany okres. Nauczyciele chyba się wściekli, no i ta wymiana - odparła, po czym obrzuciła ją badawczym spojrzeniem. - Nie brzmisz jak przybysz z Durmstrangu ani z Souhvězdí, ale mam wrażenie, że też jesteś tu nowa. Mylę się? - zaryzykowała pytaniem, licząc na pozytywny odbiór jej ciekawości. Nie chciałaby, aby jej niewinne pytanie zostało potraktowane jako przejaw wścibskości. Bridget już tak miała, wręcz wyczuwała od człowieka ów powiew świeżości, wszak sama tkwiła w zamku już dziesiąty rok z rzędu i od kilku lat pełniła ważną w społeczności uczniowsko-studenckiej funkcję, toteż znała niejedną buzię i kojarzyła niemało nazwisk. Szkoła ta miała również zależność, że znacznie częściej ktoś się przenosił do niej, niż z niej uciekał, istniało więc duże prawdopodobieństwo, że miała do czynienia ze świeżym nabytkiem Hogwartu! - O! - Kolejne słowa Darcy niezwykle ją zaskoczyły, aż jej się usteczka ułożyły w okrąglutkie "o". - Wiesz, ja zawsze chętnie przygarnę nowego fana starożytnych run do koła! - dodała radośnie, jak na przewodniczącą Radosnych Runiarzy przystało. - Muszę tylko wiedzieć komu mam wysłać przypominajkę - rzekła jeszcze, sugerując przedstawienie się, po czym sama wyciągnęła drobną, chudą dłoń i z szerokim uśmiechem oznajmiła: - Ja jestem Bridget, Bridget Hudson.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Darcy U. Hirrland

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : amerykański akcent, blizna na lewym przedramieniu, przygarbiona postawa i czerwona szminka na ustach
Dodatkowo : Likantropia
Galeony : 118
  Liczba postów : 61
https://www.czarodzieje.org/t17869-darcy-u-hirrland?nid=1#505748
https://www.czarodzieje.org/t17906-korespondencja-darcy
https://www.czarodzieje.org/t17905-miasto-duchow#505798
https://www.czarodzieje.org/t17890-darcy-u-hirrland
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty08.01.20 19:42;

Bridget trafiła w sedno z szybką oceną osobowości Gryfonki, może nie była więc tak naiwna, jakby się zrazu mogło wydawać. Darcy faktycznie trwała zawieszona gdzieś pomiędzy butą a zbytnią ostrożnością i niepewnością własnego położenia. Za wszelką cenę wolała pozostać niezauważona, wmieszać się w tłum, niż zwrócić na siebie uwagę i przyciągnąć tłumy - nawet jeżeli wiązało się z tym pokorne przytakiwanie innym. Można powiedzieć, że Gryfonka była chodzącą sprzecznością, tykającą bombą, która nie wiadomo, kiedy wybuchnie. Jednego dnia mogła spoglądać z wyższością na głupotę innych, a następnego  potulnie chować się w kącie, unikając wzorku przechodniów. Może właśnie przez tę niestabilność dziewczę miało problem z nawiązywaniem znajomości, które polegałyby na czymś więcej niż błahej rozmowie. Starała się jednak zagłuszyć w sobie ten głosik, rozpaczliwie pragnący bliżej relacji z drugim człowiekiem, zadowalając się własnym towarzystwem, w którym to mogła przynajmniej zachowywać się swobodnie.
-Nie, nie jestem tu z powodu wymiany - odparła lekko zdziwiona. Nigdy nie podejrzewałaby, że ktoś mógłby założyć podobną rzecz, chociaż gdyby się nad tym spokojnie zastanowić, to przecież taka teza nie była nieuzasadniona. Pojawiła się w Hogwarcie znikąd, akurat w roku wymiany, mówiła z dziwnym akcentem i kompletnie nie znała tutejszych zwyczajów - przyjezdna jak nic. - Przeprowadziłam się do Anglii w te wakacje, więc faktycznie, to mój pierwszy rok. - dodała, widząc zainteresowane spojrzenie brunetki. "Przeprowadziłam" brzmiało dobrze i nawet nie było do końca sprzeczne z prawdą. Koniec końców zmieniła przecież miejsce zamieszkania, a o to chodzi w przeprowadzce, prawda? Nie udało jej się jednak powstrzymać niespokojnego przestąpienia z nogi na nogę, kiedy Puchonka poruszyła ten temat - czy aż tak było po niej widać, że nie jest tutejsza? Musi się bardziej postarać, żeby wmieszać się w społeczność uczniowską, a dołączenie do kółka zainteresowań dawało ku temu sporą możliwość. Uśmiechnęła się lekko, widząc ile emocji wzbudziła w tej drobnej istotce sama wzmianka o ewentualnej możliwości zdobycia nowego członka klubu. Faktycznie jej zależy. Darcy ogarnęło poczucie winy, kiedy zdała sobie sprawę, że stojące przed nią dziewczę bierze na poważnie całe to runiarstwo, podczas gdy ona zgłosiła się przed chwilą bez większego zastanowienia, spontanicznie. No cóż, trzeba będzie się w takim razie postarać i zaangażować ciut bardziej.
-Oh..Ym..faktycznie, wybacz. Darcy Hirrland. - zmieszała się trochę, wytykając sobie w duchu towarzyskie faux pas. Bo czy podstawą dobrego wychowania nie jest rozpoczęcie rozmowy z nieznajomym od przedstawienia się? Matka wpadłaby w szał, gdyby się dowiedziała. - W takim razie miło Cię poznać, Bridget. - ujęła dłoń dziewczęcia i energicznie nią potrząsnęła, na znak rozpoczęcia nowej znajomości. - Ty pewnie chodzisz tu od pierwszej klasy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty24.03.20 15:19;

Z nosem w podręczniku szła powoli korytarzem, a jej kroki wyciszał miękki dywan. Obok jej głowy lewitowała kulka światła oświetlająca stronę książki traktującej o eliksirach. Nie była zbyt dobra z tej dziedziny, a jednak musiała się nią zainteresować bowiem potrzebowała trochę zapasu wiggenowego. Mogłaby owszem zakupić to w sklepie, ale czy wtedy się czegokolwiek nauczy? Przedmiot przyswajała dosyć opornie, ale czego nie robi się dla wszelkiej gotowości, gdyby kolejny raz do jej pokoju wpadł brudny od krwi Riley albo Cassius? Nie zauważała niczego wokół, nie zwracała uwagi na gawędzące obrazy. Przesuwała palcem linijka po linijce i tuptała w swoim gumochłończym tempie do schodów. Raz po raz zatrzymywała się znienacka, by przewrócić stronę i doczytać o potrzebnych składnikach. To dużo pracy, dużo cierpliwości i oparów kociołkowych przez kilka godzin. Zastanawiała czy się nie poprosić kogoś o pomoc, a samej co najwyżej asystować, bowiem warzenie eliksiru było znacznie łatwiejszą opcją aniżeli opanowanie zaklęcia uzdrawiającego. Nie ukrywała też przed sobą faktu, że nie do końca ufała swoim umiejętnościom magicznym, jeśli chodzi o tak delikatną dziedzinę magii jaką jest uzdrawianie. Właśnie skręcała w drugą część korytarza, gotowa przysiąść na jednej z ławek, gdzie doczyta w spokoju przepis i zapisze sobie gdzieś listę składników.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 519
  Liczba postów : 1549
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty24.03.20 20:52;

Od czasu incydentu który pozbawił go tego czegoś, co miał z Alise i czego nie potrafił jeszcze nazwać a także szacunku do samego siebie i chęci do życia czuł się jakby ktoś przepuścił go przez maszynkę do mielenia mięsa i przerobił na konserwę turystyczną. Nie potrafił znaleźć sobie miejsca; w mieszkaniu miał zero własnej przestrzeni i kompanię dwóch i pół osób, więc dużo czasu zaczął spędzać, pałętając się bez celu po mniej zaludnionych zakamarkach zamku i trochę tęskniąc za dormitorium gryfonów, w którym miał chociaż kotary dookoła łóżka; nie umiał się na niczym skupić i nie wiedział czym się zająć, bo do nauki nie miał głowy, do spotkań towarzyskich ochoty, a do ćwiczeń siły, myśleć zaś nie mógł o niczym innym niż o tym jak brawurowo spierdolił sprawę. Chodził więc wszędzie z Quidditchem przez wieki, uporczywie wertując po raz pięćdziesiąty te same strony i czytając rozdziały, które znał na pamięć, bo to było jedyne, co w jakiś sposób działało. Szwendał się właśnie gdzieś po czwartym piętrze, zdecydowawszy, że odpuści sobie dzisiejszy wykład z transmutacji, i wodził wzrokiem po ilustracjach prototypów złotego znicza, nie do końca skupiony na tym gdzie idzie i…! Zahaczył butem o krawędź wyścielającego korytarz dywanu i wylądował na podłodze, upadając prosto na twarz, tuż przy czyichś butach.
Boyd-złośnik zacząłby złowrogo mamrotać pod nosem, że na chuj te dywany i że się w dupie dyrektorowi przewraca; Boyd-śmieszek zażartowałby, że pada do nóżek; tymczasem obecny na korytarzu Boyd-mielonka nic nie powiedział tylko przetoczył na plecy i potoczył wzrokiem po ozdabiających ściany niezliczonych obrazach. Jakoś nigdy wcześniej nie poświęcał im wiele uwagi, tylko przemykał korytarzem jak najszybciej, rechocząc coś do Fillina czy Jerry’ego i puszczając mimo uszu natrętne szmery rozmów namalowanych na nich postaci; teraz nagle wydały mu się niezmiernie fascynujące. Patrzył, jak wśród ram kręcą się najróżniejsze postacie, od dam w krynolinach przez walecznych rycerzy i poważnych czarodziejów z sumiastymi wąsami, po młode dziewczęta w zwiewnych sukienkach, przypominające bardziej jakieś leśne nimfy niż ludzi, a wszystkie wizerunki znikały się i pojawiały gdzie indziej, przekazywały informacje, prowadziły rozmowy, rzucały w przestrzeń zaczepki, albo tylko przechadzały w głąb obrazu i z powrotem, nie ożywione na tyle, by wydobyć z siebie głos. Podobno te dzieła i przedstawione na nich osoby dawały rady, przypomniał sobie, więc może któreś z nich mogłoby doradzić i jemu? Chociaż bardziej niż słowa przydałby mu się na przykład zmieniacz czasu; myśli, chwilowo zajęte czymś innym, znów powróciły na niechciane tory, przeniósł więc wzrok z portretów na stojącą nad nim osobę, by zobaczyć, kto to.
- O, Ela – oznajmił odkrywczo, rozpoznając od razu tak dobrze znaną mu postać i nawet posłał jej coś na kształt łagodnego uśmiechu; pewnie w dobrym tonie byłoby wstanie i albo zejście jej z drogi albo kontynuowanie rozmowy na stojąco, ale nie pomyślał o tym, doceniając błogą miękkość korytarzowej wykładziny i wygodę pozycji leżącej. Nie wiedział poza tym, co mógłby jej powiedzieć, ani jej, ani w ogóle nikomu; wolałby teraz owinąć się tym dywanem jak naleśnikiem i zahibernować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty24.03.20 21:13;

Zatrzymała się gwałtownie, bowiem oczywistym było, że nie dostrzegła cudzej sylwetki, ale za to usłyszała tłumiony rumor przypominający do złudzenia dźwięk upadania. Momentalnie przytuliła podręcznik do piersi i nieco zszokowana popatrzyła na leżącego u jej stóp chłopaka, którym okazał się irlandzki Gryfon. - Boyd, na Merlina, wszystko w porządku? - przeszła na jego bok, by nie stać nad nim niczym lunaballa i przykucnęła przy jego prawym ramieniu. Wydawało się, że miał wszystko na swoim miejscu. Dywan okazał się na tyle miękki, by potencjalne starcia z grawitacją nie kończyły się guzem. Choć z Boydem wiązały się miło-burzliwe wspomnienia to wciąż życzyła mu jak najlepiej. Przypomniała sobie wnet, że nie rozmawiała z nim szmat czasu, a to przypadkowe spotkanie miało się okazać sytuacją godną do nadrobienia drobnej zaległości. Zdziwiła się, że poza zdawkowym zauważeniem jej nie otrzymała żadnego żartu, nie pojawiła się zaczepka ani jego mimika nie zadrgała w śmieszny sposób. Doskonale zdawała sobie sprawę, że chłopak był jednym z największych żartownisiów w Hogwarcie, a więc takie ubogie powitanie mogłoby wzbudzić niepokój. Może faktycznie się uderzył? Nie wstawał i nie wykazywał żadnych chęci do powrotu do pozycji pionowej. Sięgnęła po upuszczoną przezeń książkę, zamknęła ją, zerkając przelotnie na okładkę (nie zdziwiła się, że dotyczyła quidditcha) i powróciła doń wzrokiem. - Jak mniemam dywan jest błogo miękki, skoro nie kwapisz się do podniesienia? - zapytała łagodnym tonem i zamiast zachęcać go do wstania... przesunęła się bliżej ściany i usiadła na dywanie, zwijając nogi pod pośladki i naciągając spódniczkę na kolana. Obie zamknięte książki wylądowały na jej udach.
- Czyżby wiedza o quidditchu zwaliła cię z nóg? - kolejne pytanie, ale samo nasuwało się na język. Przy Boydzie łatwo przychodziło zarażenie się jego humorem, a była przekonana, że lada moment padnie jakiś żart bądź wesoły przytyk. Zgarnęła platynowe włosy na plecy i skróciła je spontanicznie do ramion. Jasnoniebieskie czyste oczy spoglądały na chłopaka z łagodną uwagą, a gdzieś w tych tęczówkach zatliła się iskra troski. Miała nadzieję, że nic mu nie jest, bowiem dopiero planowała uzupełnić zapas eliksiru wiggenowego i niewiele mogłaby mu pomóc oprócz wezwania pomocy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 519
  Liczba postów : 1549
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty24.03.20 21:59;

- W porządku, w porządku – potwierdził aż dwa razy, chcąc zabrzmieć jak najbardziej przekonująco; nie wiedział, o co konkretnie pyta, czy chodzi jej o ogólne wrażenia z życia czy może o ewentualne urazy nabyte podczas brawurowego upadku ryjem na podłogę, ale na to pytanie zawsze odpowiadał twierdząco, nie chcąc obarczać innych tym, co go trapiło. Widział od razu, że przez twarz Elaine przemyka zmartwienie, kiedy tak kucała przy nim i zagadywała miło o dywan i książkę, a on bardzo nie chciał jej martwić, bo ich znajomość miała swoje wzloty i upadki i wydawało mu się, że już wystarczająco dużo przykrości jej sprawił, kiedy zachowywał się wobec niej jak skończony dureń. Podniósł się więc do pozycji siedzącej, idąc w ślady dziewczyny, żeby rozwiać jej ewentualne wątpliwości co do tego, czy jest w stanie fizycznie to zrobić.
- Jest wspaniały – przytaknął, bezmyślnie kreśląc po nim jakieś niezidentyfikowane esy-floresy i kształty; w ślad za jego palcem ciągnęła się ciemniejsza linia, powstała dzięki uginającym się pod wpływem nacisku włosom – Zawsze myślałem, że dywany to głupota, ale teraz chcę sobie wyłożyć całą chatę wykładziną – oznajmił, choć to nic nie wnosiło do rozmowy, po czym przeniósł spojrzenie z podłogi na dziewczynę i uderzyło go, jak bardzo dawno nie mieli ze sobą kontaktu, a przecież był taki moment w jego życiu, że wydawało mu się, że dnia bez niej nie wytrzyma. A tu proszę, wytrzymał całkiem sporo, nie poświęcając jej nawet myśli. Udało się wtedy, to może uda się i teraz.
Wygiął usta w bladym uśmiechu na kolejne pytanie i bardzo chciał, ale nie mógł wymyślić żadnej bystrej riposty, żadnego żarciku, niczego, jakby ktoś mu wypalił wielką dziurę w tej części mózgu odpowiedzialnej za konwersacje.
- Ta książka to  chyba bardziej pomaga się podnieść – odparł wreszcie, nie zastanawiając się nad tym, czy to co mówi ma jakiś sens i wyciągając rękę w stronę kolan Eli po swój egzemplarz; spomiędzy kartek wystawał fragment zakładki, którą dostał od Alise i której zdecydowanie powinien był się pozbyć, a nie trzymać jak jakiś sentymentalny cieć – A ty, co tam czytasz? – wysilił mózg niemalże do bólu, gdy wymyślał to niezobowiązujące pytanie, i przekręcił głowę, by zerknąć na tytuł – Ty i eliksiry? Chyba naprawdę nie widzieliśmy się sto lat, skoro widzę cię w towarzystwie czegoś takiego – skomentował, bo doskonale przecież pamiętał, że Ela, tak jak i on, nigdy nie była pasjonatką tego przedmiotu. No, minęło sporo czasu, to i sporo się zmieniło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty24.03.20 22:27;

Mimo zapewnień, że wszystko w porządku śmiała wątpić czy aby w rzeczywistości tak było. Debatowanie na temat przydatności dywanów tak bardzo jej nie pasowało do Boyda, iż zmartwionym wzrokiem powiodła po jego czole i włosach jakby miała tam dostrzec jakiegoś guza. Zmarszczyła brwi i przyglądała się mu badawczo, nie do końca rozumiejąc co miała odpowiedzieć na to dziwne stwierdzenie. - Na miękkie lądowanie bardziej nadadzą się poduszki. - nawet jeśli brzmiało to bez sensu to czułaby się głupio pozostawiając to bez jakiegokolwiek odzewu. Na jej twarzy pojawiła się lekka konsternacja, jednak szybko przeminęła, gdy jednak usiadł obok. Zwróciła mu książkę i gdy zajrzała z bliska do jego oczu to coś go tknęło. Zaraz... przecież Boyd rzadko okazywał zasmucenie, a to, co tam widziała wydawało się łudząco do tego podobne. Kiedyś tworzyli bardzo... ciekawy związek, choć z perspektywy czasu widziała jakie to było niedojrzałe i nietrwałe, a jednak miłe. Odkąd w końcu weszła w trwalszą relację jakim było szaleńcze kochanie Rileya uspokoiła się i potrafiła podejść z dystansem i życzliwością nawet do byłego chłopaka, który niejednokrotnie przyprawiał ją o różnorodną kolorystykę włosów.
- Och, to tylko chwilowa potrzeba jednego eliksiru i sprawdzałam czy mam cierpliwość, by się za to zabrać. - pospieszyła z wyjaśnieniem i pogładziła podręcznik jakby przepraszająco za to, że jego zawartość tak opornie wchodziła jej do głowy. Tknęła ją jednak myśl dotycząca jego słów. Wydawało się jej, że kryła się za tym zakamuflowana wiadomość.
- Wydajesz się taki... - przymrużyła powieki i starała się nie wwiercać w niego spojrzeniem. - ... nie wiem... przygaszony. Przepraszam, jeśli się spoufalam i źle wnioskuję, ale tak... rzucasz się w oczy. - odrobinę poczerwieniały jej uszy z zakłopotania, a więc szybko je metamorfomagicznie zakamuflowała odpowiednią barwą. Elaine była bardzo empatyczną osobą, a odkąd weszli w nowy rok notorycznie napotykała smutne spojrzenia, usta wygięte kącikami w dół albo zaciśnięte w bladą linię. Naoglądała się tego zbyt wiele jak na trzy miesiące, a więc wydawać by się mogło, że już się jej miesza od tej emocji, skoro wydaje się jej, że i Boyda nawiedziła - tego wesołego Callahana, który rzucał żartami na prawo i lewo i śmiał się najgłośniej przy tym swoim bladoskórym ślizgońskim przyjacielu, którego czarnej garderoby nie potrafiła znieść.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


avatar

Student Gryffindor
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
Galeony : 519
  Liczba postów : 1549
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty26.03.20 20:41;

- Ambitnie – pokiwał głową w odpowiedzi na jej słowa o eliksirze i bardzo chciał, żeby to zabrzmiało jak z aprobatą, ale czy mu wyszło, tego nie  był w stanie ocenić – Jak ci idzie? Co będziesz warzyć? – niespecjalnie go to interesowało, ale postanowił drążyć ten temat, dopytując o cokolwiek, byle tylko przekierować rozmowę na jakieś neutralne tory, bo zdawał sobie sprawę, że nie jest taki dziarski jak na co dzień, a nie chciał, żeby Elaine zaczęła go pytać, co się stało; bo to, że lada moment się zorientuje, że coś nie gra, było więcej niż pewne, w końcu znała go bardzo dobrze, bo i spotykali się szmat czasu. Dogadywali się różnie, miewali równie dużo uroczych, miłych momentów, co i paskudnych zgrzytów, były chwile w których nie chciał wypuszczać Eli z objęć, jak i te kiedy najchętniej by ją wyrzucił przez okno; teraz jednak, po czasie, gdy opadły emocje, naprawdę się cieszył, że ostatecznie się dogadali i mogli normalnie porozmawiać, bo dziewczyna tak jak Ala należała do tego typu osób, które były jak pluszowy kocyk i nie sposób było nie  darzyć jej sympatią.
Drgnął mimowolnie, kiedy znów się odezwała, jakby go przy okazji szturchnęła, bo poruszona kwestia była właśnie tą niezbyt dla niego wygodną; nie miał jednak pretensji.
- Elaine, masz u mnie dożywotnie prawo do spoufalania się – odparł stanowczo, by odwieść ją od dalszego zakłopotania, które przecież było tu zupełnie niepotrzebne – Ale tylko dożywotnie, jak zostaniesz duchem to już mi odpuść – wysilił się i dorzucił nawet żarcik, żeby być bardziej w swoim stylu, po czym powrócił do tworzenia sztuki abstrakcyjnej palcem po dywanie – Jestem tylko zmęczony – zapewnił; no nie kłamał, naprawdę się nie wysypiał, długo nie mógł zasnąć, a potem budził o świcie, przewracał z boku na bok i z braku laku wychodził na spacery z Fujem – Jestem bardzo zmęczony – powtórzył, jakby chciał przekonać nie tylko ją, ale i samego siebie, po czym odchrząknął, bo wydawało mu się, że nawet jego głos brzmi jakoś dziwnie, jakby należał do innej osoby, która stała gdzieś kilka stóp dalej – Powiedz lepiej, co u ciebie, Ela, opowiedz mi o jakichś miłych rzeczach. Albo niemiłych – poprosił, opierając się plecami o ścianę, żeby się wygodniej siedziało i zawahał się – Chyba że masz jakieś ważniejsze miejsce, w którym musisz być, to leć. Nie chciałbym cię zatrzymywać – dodał, uświadamiając sobie, że pewnie gdzieś szła i pewnie ma ciekawsze zajęcia niż rozmawianie z nim, w dodatku takim rozlazłym i mało interesującym, więc chciał jej dać możliwość pójścia sobie bez poczucia, że go olewa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : pomalowane usta, wyprostowane plecy, rażąco stonowana mimika
Dodatkowo : metamorfomag
Galeony : 523
  Liczba postów : 1395
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty27.03.20 10:58;

- Interesuje mnie eliksir wiggenowy ale chyba znajdę jakiegoś eliksirowara, aby nie spartaczyć wywaru. - odpowiedziała od razu i przy okazji podjęła spontanicznie decyzję, by jednak poszukać jakiegoś speca od eliksirów. Chyba, że poprosi o pomoc Nathaniela. Cały czas miała się na baczności, aby odpowiednio go tytułować i nie zdradzać się, że poznała go przed jego pracą w Hogwarcie. Przy okazji może udałoby się wybadać jak się czuje i może zdradzi się czymś w związku z Emily... zaiste, to nie była jej sprawa, a jednak dla nowej przyjaciółki - a naprawdę zaczęły się dogadywać - mogłaby trochę pokręcić się wokół tego tematu.
Teraz Boyd przypominał tego chłopaka, w którym zakochała się dobre niespełna cztery lata temu. Rzucił żartem, który wywołał u niej śmiech, a o to było łatwo. Chłopak potrafił rozbawiać ją nawet do łez. Pamiętała, gdy próbowała się usilnie na niego złościć, już nawet nie wiedziała za co, a on w rozbrajający sposób ją rozśmieszał i uniemożliwiał doprowadzenie do skutku chociażby malutkiego focha. Cieszyła się, że jednak mają dobry kontakt i nie tkwią w zakurzonych żalach. Miała teraz przynajmniej porównanie do tego, co czuła do Boyda w tamtym okresie a teraz do Rileya. Różnica była diametralna.
Śmiech zamarł jej na ustach i ustąpił miejsca już jawnemu zatroskaniu. Przechyliła delikatnie głowę, aby przyjrzeć się jego mimice, gdy oświadczał tym smutnym i poważnym tonem o swoim zmęczeniu. Nie byłaby sobą, gdyby chociaż nie ścisnęła jego przedramienia. - To może czas zwolnić tempo? - nie chciała nad nim skakać (jak kiedyś), jojoczyć (jak kiedyś) i wykazywać się nadopiekuńczością (jak kiedyś), a więc drobnym pytaniem próbowała okazać zrozumienie.
- Nie spieszy mi się nigdzie. - odparła bez zastanowienia, bowiem zachowanie Boyda dawało jej jasno do zrozumienia, że on próbuje odciągnąć od czegoś swoje myśli. Nie prosiłby ją o garstkę miłych historii, gdyby tego nie potrzebował. Usiadła obok niego, jednak w taki sposób, by bardzo delikatnie ich ramiona się dotknęły. - Nie będę cię zarzucać niemiłymi rzeczami skoro jesteś zmęczony. A wydaje mi się, że nie mówisz tu o zwyczajnych zakwasach. - mógł poczuć na sobie jej badawczy wzrok i to zakamuflowane między wierszami pytanie Co się stało? Czemu widać w tobie cień smutku?. - U mnie jakoś leci. - zdecydowała się odpowiedzieć, ale nie wspominać o swoich bolączkach. - Nauczyłam naszego domowego skrzata tańczyć i teraz tanecznym krokiem przynosi mi kolację. A obraz babci Amber wiszący w korytarzu wita wszystkich Swansea słodkim "witaj kochanieńki". Drobiazgi, ale miłe. A ty jakieś pozbierałeś? - zapytała, a było w tym zagranie sprawdzenia czy za tym cieniem smutku kryje się coś więcej. Zmęczenie i przygnębienie nie było dobrym połączeniem. Wiedziała o tym bowiem sama to przeszła i bez wsparcia się nie obeszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Korytarz na IV piętrze - Page 13 QzgSDG8








Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty


PisanieKorytarz na IV piętrze - Page 13 Empty Re: Korytarz na IV piętrze  Korytarz na IV piętrze - Page 13 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Korytarz na IV piętrze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 16Strona 13 z 16 Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14, 15, 16  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Korytarz na IV piętrze - Page 13 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
czwarte pietro
-