Share
 

 Wilcza nora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 14 z 16 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySro 9 Sty 2019 - 22:27;

First topic message reminder :


Wilcza nora



Z zewnątrz wydaje się mniejszy, niż wewnątrz. Ta drewniana posiadłość sprawia wrażenie bardzo starej i nieco rozsypującej się, ale z pewnością przytulnej. Nie znajduje się na głównej ulicy, ale balansuje na granicy pierwszej linii drzew pobliskiego lasu. Stojąc na ganku lub siadając przy sporej ławie na podwórzu, można cieszyć się pięknem natury - obserwować roślinność, słuchać śpiewu ptaków. Bardziej czułe ucho wychwyci nawet szum przepływającego nieopodal strumyka.


Salon:

Salon


Prawdopodobnie jedno z najlepiej urządzonych pomieszczeń. O dziwo, to nie wygodne kanapy i miękkie poduszki odgrywają tu najważniejszą rolę, a doskonałe oświetlenie - zaklęte (na wzór luster weneckich) szyby wpuszczają tyle światła ile tylko mogą, by z kolei późniejszymi porami dbać o bardziej subtelną nastrojowość.

Kuchnia:

Kuchnia


Kuchnia nie jest duża, ale dzięki temu ciężko się w niej zgubić. Wszystko, co potrzebne, znajduje się pod ręką - a skoro gospodarz nie należy do wybitnych szefów kuchni, nie narzeka ani na niewielki metraż, ani na skrzypiące szafki.

Sypialnia Mefisto:

Sypialnia Mefisto


Niewielkie pomieszczenie, z podłogą usianą kartkami, luźnymi płótnami i najprzeróżniejszymi przyborami. W pełni intencjonalny bałagan, pośród którego należy lawirować z zabójczą precyzją, by dotrzeć do dużego parapetowego łóżka. Zaczarowane szyby zapewniają prywatność, pokazując okolice i wiernie skrywając wnętrze.
Miękko, wygodnie, przytulnie.

Pokój gościnny:

Pokój gościnny


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.

Pracownia:

Pracownia


Do pracowni znajduje się oddzielne wejście, dzięki czemu klienci nie muszą robić wycieczek przez cały dom. Jest to spore pomieszczenie, urządzone zupełnie inaczej niż wszystkie inne - w pełni modernistycznie. Nie brakuje tu przyrządów do magicznych i mugolskich tatuaży, a również błyskotek piercingowych.

Siłownia:

Siłownia


Tutaj umieść opis lokacji. Zwykle kilka zdań, czy wyjaśnień.

Łazienka:

Łazienka


Może i nie ma tu zbyt wiele miejsca, ale z pewnością zostało dobrze zagospodarowane. W łazience znajduje się zarówno sporych rozmiarów kabina prysznicowa, jak i duża wanna.



Ostatnio zmieniony przez Mefistofeles E. A. Nox dnia Pon 16 Mar 2020 - 1:39, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySob 16 Maj 2020 - 22:16;


# 16

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySob 16 Maj 2020 - 22:35;

Do przyćmionego przyjemnością umysłu powoli zakradła się duma, kiedy Mefisto opadał już w dół z chęcią powrotu do ciepłej bliskości. Dał się objąć, nie widząc niczego podejrzanego w tym braku kontaktu wzrokowego; chętnie ułożył głowę na klatce piersiowej swojego partnera, wsłuchując się w rytm jego serca z jakimś naiwnym przeświadczeniem, że na pewno jego właśnie się grzecznie synchronizuje. I kiedy łapał tak potrzebne oddechy, przypominające o dalej trzymającym go zadowoleniu, w końcu przywitał ten subtelny triumf, jaki niosło ze sobą… cóż, zdominowanie Sky’a. Wciśnięcie go w materac i zakręcenie do tego stopnia, by zmieszanie bólu z przyjemnością przemknęło - do czasu - niezauważalnie.
- Oszalej dla mnie - zaproponował, chociaż zapewne miało to więcej sensu w jego głowie. Odznaczył uśmiech na skórze Puchona, łapiąc ją zaczepnymi pocałunkami, którymi częściowo próbował odgonić paraliżujące mu mięśnie zmęczenie. Uniósł się też w końcu na przedramieniu, walcząc o to by jednak zajrzeć w krystaliczne tęczówki, które Sky tak uparcie przed nim ukrywał. - Dziwisz mi się? - Prychnął z niedowierzaniem, podciągając się leniwie do góry i siadając mu okrakiem na biodrach. Coś było na rzeczy, bo przecież senności by chłopak przed nim nie chował.
Rzecz w tym, że Mefisto całkiem nieźle radził sobie również bez magii. Różdżka zniknęła gdzieś w pościeli, a o świetlistym Orbis mogli już próbować zapomnieć - nie zmieniało to faktu, że wilkołak bez większego problemu przechwycił dłonie prefekta, odciągając je na materac po obu stronach jego głowy. Nie przeszkodziło mu w tym wcale zmęczone dyszenie, załamywane na wygiętych w niemal nieśmiałym uśmiechu wargach. Splótł ich palce, trzymając się z daleka od otartych nadgarstków, by zaraz pochylić się niżej i złączyć ich czoła.
- W porządku? - Spytał cicho, choć nawet najdelikatniejszy szept zdawał się zaburzać cudowną intymność, którą dzielili. W jego głosie dało się z łatwością wychwycić zmartwienie, tkwiące również w zielonym spojrzeniu, które przy okazji zdawało się przepraszać za wcześniejszą bezczelność. - Mów do mnie - poprosił, chyba jednak potrzebując jakiegoś konkretniejszego feedbacku, bo bez niego kurczowo chwytał się poszlak i już ganiał myślami w najprzeróżniejszych kierunkach. Nie wiedział jak dokładnie zinterpretować ten drobny uśmiech, który wychwycił u Sky’a; nie wiedział, czy chrypa nie zakrywa jakichś zaklętych w głosie emocji; nie wiedział, czy gdzieś w tym wszystkim nie przesadził. Chciał zobaczyć co dzieje się w głowie wychowanka Hufflepuffu, ale dopóki różdżka nie mogła mu w tym pomóc, musiał posługiwać się wadliwą werbalizacją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 18 Maj 2020 - 1:03;

Próbował uspokoić oddech i bicie serca, zakładając, że wtedy i ciepło na twarzy ustąpi, ale im silniej próbował to zrobić, tym mocniej uderzała go fala zażenowania swoją bezwstydnością i brakiem jakiejkolwiek kontroli. Mimowolnie przypominał sobie to nawoływanie Ślizgona jękami i aż teraz też miał ochotę jęknąć żałośnie, jakby miało to pomóc mu zapaść się pod pościel, by uciec od tego palącego uczucia. Broda zadrgała mu pod uśmiechem z niepewności, zbyt silnie kojarząc ten specyficzny rodzaj zawstydzenia, którego odmawiał sobie kilka lat, a który z taką perfidną precyzją potrafił wykorzystywać inny z wychowanków domu Salazara. I niemal instynktownie czekał na jakiś cięty komentarz, niczym zwierzę wyuczone pewnego schematu, kulące się od uniesionego kija, bo choć od lat nie czuło go na sobie, to wciąż pamiętało jakie to uczucie. Ciężkim oddechem odliczał sekundy, podczas których łapał zielone spojrzenie, uspokajając się dopiero przy brzmieniu znajomego głosu, a właściwie przy słowach, które nijak nie mogły być odebrane negatywnie.
- Powiedz, że jesteś mój - poprosił, porzucając już wszelkie próby zawalczenia o godność, zwyczajnie potrzebując usłyszeć znów wyraźnie to, czego inni z takim uporem mu odmawiali. - Że mnie chcesz - dodał, zaraz musząc złapać głębszy oddech z myślą ile by oddał, by Mefisto mógł już zajrzeć do jego umysłu, by móc wyłapać wszystkie te zapewnienia, których potrzebował, a nie potrafił zwerbalizować. - Że… - urwał, zatrzymując się też w sięgnięciu po pocałunek, jedynie opierając ich usta o siebie w gorącym od oddechu zniecierpliwieniu chęci zgaszenia tej narastającej irracjonalnie paniki - Bo ja Cię chcę. Uwielbiam, pożądam, pragnę, potrzebuję - wyliczył naprędce, zaraz myśląc o tym czy już zaczynął to psuć czy jeszcze nie. Czy już wkraczał w scenariusz “za dużo” czy może raczej “Za szybko”, w obawie, że wpadnie w pułapkę tych “za późno” lub “w ogóle”. Kto lepiej od niego wiedział jak wiele jest sposobów na katastrofę? Przymknął oczy, pozwalając już bezgłośnie nakreślić ustom “jesteś idealny” na wilczych wargach, nie potrafiąc objąć inaczej tego uczucia, które napełniało go pewnością, że Mefisto jest w stanie zrobić wszystko, czego mógłby od niego wymagać.
# 17

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 18 Maj 2020 - 14:19;

Wraz z każdą mijającą sekundą, zmartwienie wilkołaka jedynie wzrastało. Wpatrywał się w tę piękną twarz, szukając w jej znajomych rysach jakiejś wskazówki, o co dokładnie może chodzić. Problem polegał na tym, że podejrzeń Mefisto miał całą masę - z niezwykłą łatwością przychodziło mu wychwycenie własnych błędów, które mogłyby odebrać Puchonowi mowę i wymusić na nim takie dziwne zachowanie. Czymś go speszył, czymś go sparaliżował, czymś go po prostu popsuł. Nie wiedział tylko czy to kwestia bólu, bezczelności, czy może jednak zadziało się coś więcej, mniej fizycznego. Gdzieś z tyłu głowy pielęgnował myśl, że to wszystko jest jednym wielkim nieporozumieniem i Sky zaraz pozbędzie się poddenerwowania śmiechem tym swoim naturalnym ciepłem.
I przez chwilę myślał, że faktycznie tak się zadzieje, wobec czego na prośbę chłopaka bezwiednie się uśmiechnął. Miał odpowiedzieć, bezmyślnie i szczerze mu potakując, ale dalsze wypowiedzi Puchona zdecydowanie mocniej go zaalarmowały. Zamrugał w lekkim zaskoczeniu, odruchowo odwzajemniając pocałunek, w myślach szukając już jakiegoś wyjścia z tej sytuacji. Bo, Merlinie, skoro Sky dalej nie wierzył… skoro dalej nie widział i nie czuł… to Mefisto musiał coś robić źle.
- Nie jestem idealny - mruknął w odpowiedzi, tego jednego nie potrafiąc powstrzymać, zbyt przyzwyczajony do tej prostej myśli. Odsunął się powoli, z przyklejonym do ust uśmiechem, którym chciał zapewnić chłopaka, że nie powinien się już dłużej martwić… a przecież miał świadomość, że brak szybkiej informacji zwrotnej mogło uczynić tylko więcej szkód.
Chciał jakoś pomóc, naprawić to wszystko, tak trwale jak tylko byłoby to możliwe. I chociaż słodkie zapewnienia cisnęły mu się na usta, to teraz wiedział już, że wcale Sky’a nie uspokoją. Mówił to już; mówił mu to wielokrotnie, by potem zobaczyć jak ten pomimo zmęczenia poddaje się wątpliwościom.
- Myślałem, że… że już to wiesz - mruknął w końcu, coraz bardziej zażenowany swoją głupotą. Wychodziło na to, że dosłownie przed chwilą wykorzystał Schuestera, nie dając mu przy okazji żadnego zapewnienia, że to nie była tylko głupia zabawa. - Przepraszam… - Wyprostował się i zwilżył wargi w zamyśleniu, znowu szarpiąc za kołdrę w poszukiwaniu różdżki. Tym razem jej koniec nie wskazał na prefekta, zamiast tego drgając w stronę otwartych drzwi; zaraz patyczek został już wymieniony na przywołane zaklęciem ukulele, po którym wytatuowane dłonie zwinnie przemknęły w pierwszych, jeszcze niezbyt określonych akordach.
Japierdolęcotyrobiszczłowieku.
- To skoro nie działają słowa. I nie działają czyny. To ja spróbuję to połączyć, a ty spróbujesz to przeżyć - zapowiedział, śmiejąc się nerwowo i pozbywając się przy okazji zachrypnięcia, które zakradło mu się do gardła podczas poprzednich wysiłków. Spojrzenie niesfornie uciekało mu w bok, nawet jeśli uparcie unosił je na Sky’a, bo Merlinie - jeśli normalnie nie był pewien swoich umiejętności muzycznych, tak po seksie już w ogóle nie był w stanie w nie uwierzyć. Tylko krystaliczne tęczówki potrafiły odciągnąć jego uwagę od niechcianych załamań głosu, pomagając zamiast tego skupić się na słowach. Chciał mieć pewność, że tytułowe “I’m yours” wybrzmi z całą swoją mocą, powtórzone do melodii jeszcze kilka razy, zbywając drugą zwrotkę na rzecz odrzucenia instrumentu na poduszki.
- Kurwa no, Sky.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 18 Maj 2020 - 17:36;

Nie był pewien czy to mięśnie drżą mu z niepewności czy samo serce panikowało na ten przedłużający się brak odpowiedzi, na który jego umysł odruchowo się buntował. Zdobywał się na ten szczyt desperacji, na żałosne próby wyciągnięcia tego wszystkiego, co zwyczajnie potrzebował usłyszeć, bo gdzieś tam w środku był pewien, że Wilkołak obsypie go zapewnieniami. Nauczył się przecież, żeby nie pytać, gdy jest pewien, że otrzyma negatywną odpowiedź. Nigdy nie prosił Finna, by powiedział, że go kocha, nie prosił Ezry, by zapewnił go, że jest wystarczająco dobry, ani nie pytał Xaviera czy ten go szanuje, a teraz, w tej chwili ciszy, miał ochotę błagać Mefisto, by tylko powtórzył choć jedno ze słodkich zapewnień, którymi obdarzał go przez ostatni miesiąc. Ale klatka zapadła się tylko, ściśnięta bólem pogłębiającej się niepewności, nadinterpretując już nawet te słowa, które miały go uspokoić. Znał przecież ten uśmiech, to wycofanie się i to “przepraszam”, które pogodzić miały odmowę z chęcią kontynuacji relacji. Cofnięcie się ze staniem w miejscu. Puszczenie i trzymanie. Znał i zabolały go dużo silniej, niż kiedykolwiek wcześniej, napinając zmęczone mięśnie, by jakoś o Wilkołaka zawalczyć, obrócić wszystko w żart, może wmówić omamienie przyjemnością. Cokolwiek, byle go nie odstraszyć swoim zaangażowaniem, wbrew wszelkiej deklarowanej przed sobą gotowości, by uciąć tę relację czym prędzej, jeśli okaże się kolejną jednostronną.
Zanurzył się w tych myślach zbyt pochopnie, gwałtownie zachłystując się przeszłością i przez to mógł tylko majaczącym w teraźniejszości spojrzeniem objąć przywołany instrument, w próbie zrozumienia marszcząc lekko brwi, by upewnić się w tym, że Nox zwyczajnie chce odciągnąć czymś jego uwagę. I Merlinie, sama melodia go uspokajała, pozwalając zawędrować na ścieżkę pewności, że choćby miało mu to zająć lata, to będzie starał się zdobyć od niego wszystkie upragnione uczucia, póki tylko Wilk go od siebie nie odgoni. Rozluźnił się, wypuszczając w końcu uwięziony w piersi oddech i spojrzał czule na swojego Ślizgona, opierając wolne już dłonie na jego udach. Zawiesił wzrok na wybijających się na nadgarstkach otarciach i zaraz zamrugał, dopuszczając do umysłu wgrywane uwielbionym głosem słowa, unosząc spojrzenie na zieleń oczu, by upewnić się, że tym razem już dobrze rozumie to, co Mefisto chce mu przekazać.
Przygryzł wargę w hamowanym uśmiechu mieszanki zadowolenia, błądzącego po mięśniach spełnienia i zwyczajnego rozbawiania zabarwionego zażenowaniem z własnego zachowania, bo dane mu było doznać perfekcji, a już zaraz plamił to wspomnienie swoimi wątpliwościami, tylko dzięki kreatywności Mefisto dodając nowy przyjemny kamyk wspomnień do stosu składającego się na ten wieczór. Przechylił głowę z ciepłym uśmiechem, przesuwając dłońmi po udach Ślizgona, jakby sam wzrok miał nie wystarczyć w zapewnieniu, że nie tylko “przeżył” ale dał się oczarować muzyce, która w świecie czarodziejów nie pojawiała się wcale tak często i od tej krótkiej dawki zdążył się uzależnić, bo ledwie melodia ustała, a on już zachłannie chciał jej dla siebie więcej, przesuwając po Wilkołaku spojrzeniem z odzyskaną pewnością siebie .
- Kurwa no, Mef - wymruczał od razu, zaciskając dłonie na trzymanych udach, zaraz przesuwając je dalej, gdy podnosząc się do siadu nie odrywał wcale wzroku od najpiękniejszego odcienia zieleni, mając w sobie tyle ciepłego komfortu, że nie potrzebował już większych zapewnień i nie z konieczności, a czystej chęci przyciągnął go ciaśniej do siebie za biodra, zaraz wędrując dłońmi po umięśnionych bokach, jakby mogło to wystarczyć za podziękowania. - I jak ja niby mam Ci nie mówić, że jesteś idealny - zapytał cicho, retorycznie i mimo świadomości jak silnie potrafił w przeszłości wybielać bliskie sobie osoby, nie potrafił sobie teraz tego odmówić, widząc w Wilku samo dobro, idealnie wyważone czyny i piękno. Widział w nim to, czego tylko kiedykolwiek od kogoś mógłby pragnąć, wszystko pozostałe traktując jako coś, czego musiał pragnąć wcześniej nieświadomie, skoro działało na niego z taką siłą. - I nie przepraszaj mnie w takich momentach - zaczął znów, chyląc głowę, by złożyć kilka drobnych pocałunków na wytatuowanym barku, podświadomie chyba zdradzając, że to nie było jednorazowe. - Ja powinienem przepraszać To krzywdzące i niesprawiedliwe, bo nic złego nie zrobiłeś, a ja… - urwał, orientując się, że nawet jeśli Mefisto korzystniej wypada w tym rankingu, to przyznawanie się do mimowolnego porównywania go do innych nie jest tym, czym chciałby się chwalić. Przymknął powieki, opierając czoło o bark i z westchnięciem schował twarz w wilczej szyi, łapiąc uciekające myśli przyjemnym, dobrze już znanym zapachem, na chwilę wybijając się z tego co chciał powiedzieć - Śpiewaj mi też wtedy, gdy nie zachowuję się jak kretyn - poprosił cicho, zaplatając dłonie na jego lędźwiach, leniwym pocałunkiem zgarniając smak skóry z jego szyi. - Nie wiem - mruknął zaraz, nie wytrzymując i odpowiadając na pytanie, które wcale poza jego głową nie padło, wychylając się, by spojrzeć w mefistofelesowe oczy, rozwiązując splot palców, by objąć dłonią policzek, jakby miało to uchronić go przed utratą bliskości z uwielbioną twarzą. - Nie wiem już co tym razem mam zrobić, albo może czego nie robić, bo czuję się jak w jakiejś pętli i za każdym razem od nowa… - urwał nieświadomie, nie będąc pewien, które słowa zdążył już wypowiedzieć głośno, a o których zapomniał, zostawiąc je w głowie, zaraz rozmyślając się z tej próby wytłumaczenia, uznając, że właśnie zbyt otwartym martwieniem się psuł wszystkie poprzednie relacje. - Możemy dzisiaj spać tutaj? - spytał więc, wykorzystując pierwszą lepszą myśl, która mogła pomóc mu zmienić temat, jakby wybór nieco miększego materaca na dzisiejszą noc faktycznie był w tej chwili najważniejszy.


# 18

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 18 Maj 2020 - 18:50;

Ledwo rozstał się z wibrującymi pod palcami strunami, a już żałował. Kiedy grał, było mu łatwiej - wiedział co zrobić z rękoma, nie musiał zastanawiać się nad słowami. Jedyne decyzje to kontynuacja i zawieszenie gdzieś swojego spojrzenia, ale przecież Mefisto miał konkretny plan ile śpiewać, a i od jasnego kryształu skylerowych tęczówek nie zamierzał uciekać. I chociaż widział, że reakcja zdecydowanie jest pozytywna, to i tak na chwilę zgubił oddech, zmrożony swoją niepewnością. Bo… bo zapomniał w tym wszystkim, że przecież nie śpiewa przy ludziach, a przynajmniej nie z taką beztroską. Zwłaszcza nie przy kimś, kto spotykał się, Merlinie, z profesjonalnym aktorem, który umiał wszystko.
Słuchał Sky’a z lekko uniesionymi kącikami ust, gładząc jego plecy w uspokajającym (dla kogo, ciężko stwierdzić - może dla obu?) geście. Milczał już uparcie, zupełnie jak gdyby planował odpokutować za ten przydługi moment zabrania głosu dla siebie, wyrzucając w nim całe zauroczenie, jakie Puchonowi udało się rozbudzić. Dopiero pokiwanie głową na pytanie o miejsce spędzenia dzisiejszej nocy wyrwało go z tego letargu, przypominając o świecie rzeczywistym, w którym wypadało mimo wszystko jakoś się uaktywniać.
- Myślę, że… że serio liczą się chęci. Przynajmniej dla mnie. Że nawet jak nie wiesz, to chcesz i się starasz - zauważył cicho, wtulając się policzkiem w tę ciepłą dłoń, pozwalając by spojrzenie również odkleiło się od jednego punktu, na którym wcześniej zamarło. Przesunął nim po twarzy Schuestera, zastanawiając się czy zmartwienie odeszło, czy może tylko zostało uśpione. - No bo ja też nie wiem, ale… dla mnie to nie jest “tym razem”. W sensie, dla mnie to jest trochę “ten jedyny raz”, bo z nikim tak daleko nie zaszedłem. - Miał pętlę niepowodzeń, co do tego nie było żadnych wątpliwości, ale te nie ograniczały się do spraw sercowych. Ciężko było teraz wilkołakowi zdecydować czy jest zazdrosny, czy rozumie, czy chce ściągnąć uwagę Sky’a bardziej na siebie i czy w ogóle jest to możliwe. Czuł tylko, że nie chce być kolejną próbą, a po prostu próbą. Tą aktualną, jedyną, dzięki której nie myśli się o poprzednich.
- Mów mi, jeśli coś cię gryzie. - Musiał wiedzieć, żeby samemu nie panikować - to jest, robił to doskonale na własną rękę, więc nie potrzebował jeszcze dodatkowej zachęty w postaci niezrozumiałych zachowań Sky’a. Uśmiechnął się zaraz szerzej, mając nadzieję, że mogą już spróbować wygrzebać się z tej żałośnie niepewnej rozmowy, po czym skubnął zębami kłęb jego kciuka. - Tylko ja mogę - dodał, z cichym westchnieniem zsuwając się z jego bioder i opadając ciężko na materac. Zerknął na ukulele i skrzywił się mimowolnie z zażenowaniem, przypominając sobie o wcześniejszej prośbie prefekta, którą z taką łatwością zignorował.
- Aaale z tym śpiewaniem to niczego nie obiecuję. Musisz sobie na to zapracować… i więcej już mnie na litość nie weźmiesz - ostrzegł, choć ton miał żartobliwy. No bo nie oszukujmy się - Sky zdążył już zapracować na dużo, dużo więcej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySro 20 Maj 2020 - 15:45;

Niby był tym młodszym, a jednak musiał ugryźć się w język, by nie wytknąć Mefisto, że to tak nie działa. Może się starać, ale z czasem same chęci nie wystarczą. Zwłaszcza, że on… Nie potrafił przestać starać się też dla innych. Może myśleć o nim niemal bez przerwy, ale zawsze będzie musiał dzielić tę przestrzeń z innymi, bo tak zwyczajnie działało puchońskie serce. Nigdy nie było tylko dla jednej osoby, bo inaczej dawno już by pękło bez powrotu. Mógł być najważniejszy, mógł nadawać sensu i chęci do życia, w sytuacji skrajnego wyboru - wybrałby jego, ale na co dzień? Chyba na puchońskich urodzinach Wilk odczuł wystarczająco, że w pewnym sensie Skyler stanowił dobro wspólne. Czy to już oznaczało, że nie stara się dla niego wystarczająco i z góry skazany jest na porażkę, gdy tylko Mefisto to sobie w pełni uświadomi? Każe mu wybierać? Ograniczyć listę znajomych?
- Uwierz, że pod wieloma względami... - zaczął, na sekundę przygryzając wargę, by zdusić w sobie przejście w cichy śmiech, tylko ruchem torsu zdradzając rozbawienie, z którego wcale nie zamierzał się tłumaczyć. - ...też z nikim tak daleko nie zaszedłem - dokończył, powstrzymując się od komentarza, że akurat dziewictwo związkowe Mefisto działało bardzo na jego korzyść, skoro dwóch z jego byłych musiało przyznać, że powodem rozstania jest spustoszenie w sercu, jakie pozostawił poprzednik. Ledwo zakręcił drobne kółko kciukiem na kości policzkowej Ślizgona, a już poczuł na sobie jego zeby i mimowolnie uśmiechnął się szerzej przy tym urokliwym komentarzu, tylko dzięki niemu przyjmując z takim spokojem wprowadzenie między nimi większego dystansu.
- Mhm, czyli z naszej dwójki tylko Ty masz prawo do trzymania w sobie głupich myśli? - mruknął nisko, prowadząc wzrok, a zaraz i palce, na swoje udo, by zbadać miejsce, w którym wcześniej z taką przyjemnie bolesną siłą zaciskała się wilcza dłoń, by dopiero po tym z westchnięciem, czy właściwie cichym stęknięciem przez powolne dopuszczanie do siebie bólu mięśni, opaść na plecy tuż obok Mefisto.
Prychnął cicho, gdzieś pomiędzy rozbawieniem a protestem, przekręcając się na bok, by unieść się na przedramieniu, drugą dłoń opierając o wytatuowany tors, zaraz jednak mknąć nią wyżej, prowadząc palce po znajomych wgłębieniach na szyi, aż nie zamknął ich na policzkach Mefisto, wyginając mu usta do drobnego całusa, po którego wcale nie sięgnął, mimo pochylenia się bliżej.
- Wciąż przysługuje mi jedna Twoja obietnica z Durnia - wypomniał mu, mrużąc z zadowolenia oczy i dopiero teraz z perfidnym pomrukiem sięgnął nie po całusa, a po pełnoprawny pocałunek, zjeżdżając dłonią na lotos, odsuwając się dopiero wtedy, gdy niemo przekazał twardej kuleczce kilka swoich myśli. - Jedna piosenka. Na błoniach. Na zakończenie roku - zaproponował, robiąc drobne pauzy między wypowiedzią, by skubnąć wargami metalowe kółeczko kolczyka, zaraz odchylając się nieco, by wygodniej objąć spojrzeniem mefistofelesową zieleń. - Bo najpierw chcę sobie zapracować na coś innego. W końcu mówiłem, że wrócę po tatuaż.
# 19

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySro 20 Maj 2020 - 17:19;

Starania dla innych nie były problemem, jeśli wszystko znajdowało się w granicach rozsądku - wręcz przeciwnie, bo przecież Mefisto lubił Sky’a też za to ciepło, którym otaczał wszystkich znajdujących się w swoim otoczeniu. I jeśli akurat nie ulegał zazdrości, tak czy tak niby wierząc w jej irracjonalność, to po prostu wiedział, że nigdy nie będzie jedynym. Że w życiu Puchona jest cała masa innych ważnych osób, którym musi poświęcać czas. Że to prędzej Mefisto przyjmie łatkę samotnego wilka. Chyba na puchońskich urodzinach Sky odczuł wystarczająco, że Ślizgon wiedział kiedy się przymknąć i zaczekać. Nawet kiedy chodziło o Liama…
- Stracę to prawo, jeśli zacznę panikować po seksie, że mnie nie chcesz - zapewnił go, śmiejąc się już cicho na widok tego zmęczenia, które łapało jego rozmówcę. Zastąpił jego dłoń swoją, muskając opuszkami palców udo, które nie tak dawno temu znacznie intensywniej uciskał. Miał coś jeszcze dodać, ale zamiast tego dał się przyciągnąć z zaskoczonym sapnięciem, gotów już zebrać nie jednego buziaka, a całą serię; ledwo wywrócił oczami w celu zanegowania tej wypomnianej obietnicy, a już pod wpływem pocałunku miał ochotę przysiąc mu cokolwiek. Mruknął potakująco z zadowoleniem, pochylając się do dalszych pieszczot, by gwałtownie się zatrzymać i unieść trzeźwiejsze spojrzenie na Sky’a.
- Tatuaż? - Powtórzył, zapominając o prowadzonej do tej pory rozmowie i koncentrując się tylko na tym jednym wątku. Przesunął dłoń na uniesione puchonie biodro, żeby docisnąć je do materaca i żeby tym samym rozłożyć chłopaka na plecach. - Jaki? Co robimy? - Profesjonalizm gdzieś zmieszał mu się z ekscytacją, gdy zielenią błąkał się już po zagięciach mięśni Schuestera. Wyobrażał sobie wszystko - od kwiatowych wzorów, przez drobne symbole, po skomplikowane obrazy. Widział go zarówno z małymi rysunkami, jak i całego pokrytego tuszem… - Skyyy, to ciało… - Jęknął, kręcąc głową z niedowierzaniem, bo szczerze nie spodziewał się aż takiej fali uczuć na samą myśl o robieniu chłopakowi kolejnego tatuażu. Poprzedni nie miał jeszcze dla niego aż takiego znaczenia, bądź co bądź był po prostu zleceniem, a teraz? Teraz miał być większą ingerencją w coś, co nie należało tylko do Sky’a - w coś, do czego Mefisto zaczynał rościć sobie prawa.
I cieszył się chyba bardziej niż gdyby nowy tatuaż miał dotyczyć jego.
- Ty nawet nie wiesz co dla mnie znaczy podpisanie się na tym ciele…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyCzw 21 Maj 2020 - 19:08;


Prychnął cicho, niby rozbawiony, a jednak uciekając spojrzeniem nieco w bok, rozcierając zakłopotanie językiem po tylnych zębach. W ustach Mefisto brzmiało to jeszcze bardziej żałośnie, niż jeszcze przed chwilą w jego głowie. A jednak nie potrafił się sobie dziwić w tej panice, zwłaszcza po seksie, skoro to z nim miał zarówno najprzyjemniejsze, jak i najbardziej upokarzające skojarzenia. Samokontrola nigdy nie była jego mocną stroną, naiwną ufnością ułatwiając tylko gotowość do zrobienia… wszystkiego. Sam sobie musiał stawiać te bariery, mury, bramy i burzenie czy choćby uchylanie ich przy pomocy odpowiedniego klucza potrafiły wprowadzić do jego myśli chaos. I zrozumienie, że Mefisto nie tylko ma prawo, ale wręcz powinność zburzyć wszelkie postawione przez niego przeszkody, prawdopodobnie musi zająć mu jeszcze chwilę. W końcu w przeciwieństwie do Wilkołaka nie miał psychologa, który wysłuchałby wszystkich jego historii, pozwalając jednocześnie ułożyć sobie ten bałagan w porządku innym niż chronologiczny.
- Tatuaż - przytaknął mu przeciągłym mruknięciem zadowolenia, gdy tylko wylądował znów na plecach, rozbudzonym wzrokiem łapiąc każdy gest, ale i spojrzenie Ślizgona, niczego tak nie pragnąc w tej chwili jak móc spojrzeć na siebie jego oczami, by choć przez chwilę zrozumieć dlaczego przybiera przy tym tak pociągający wyraz twarzy. I na razie nie odpowiedział mu niczym innym jak uśmiechem, nie chcąc przerywać tej chwili przyjemnej atencji, w której zanurzał się z błogością, mimowolnie napinając i tak drobne, w porównaniu z tymi wytatuowanymi, mięśnie na swoim brzuchu i klatce.
- Mam nadzieję, że tyle co i dla mnie, danie Ci tej możliwości - wymruczał, nie walcząc wcale z unoszącymi się kącikami, gdy dłonią przesuwał po wilczym ramieniu, opuszkami palców naciskając mocniej ulubione ciemne linie tuszu. Zaraz jednak powędrował dłonią do swojej szyi, by oprzeć palce w zagłębieniu pod uchem i lekkim stuknięciem wskazać pierwsze z miejsc - Myślałem tutaj o czymś dla Flory. Bo zawsze była dla mnie szeptem rozsądku i obietnicą lepszego czasu - zaczął cicho, przesuwając dłoń już niżej, by zatrzymać ją na wysokości serca - To miejsce zatrzymam sobie na później - dodał, czując ściśnięcie nadziei głęboko pod palcami, chcąc dać znać chłopakowi, że poza tym skrawkiem ciała udostępni mu całego siebie do wypełnienia tuszem, zsuwając dłoń niżej, w czystym odruchu badając palcami brzuch, by zatrzymać się tuż pod nim, szarości swoich oczu gubiąc gdzieś w zieleni. - Możesz zrobić co chcesz, jestem Twój. Wiem już przecież, że nawet najgorszy pomysł potrafisz podratować- przypomniał mu, jakby to było konieczne, wykręcając otarty nadgarstek, by odsłonić jedyny tatuaż na swoim ciele i zaraz tę samą dłoń zanurzyć w ciemnych kosmykach, odgarniając je czule w tył, by ułożyć je według swojej zachcianki.
# 20

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyCzw 21 Maj 2020 - 20:06;

Nie potrafił zobaczyć niczego złego w różnicy umięśnienia ich ciał, zupełnie czego innego wymagając od siebie, niż od swojego partnera. I teraz też z pewnością przesuwał spojrzeniem po łagodnie zarysowanych mięśniach, ich głębokość uznając za perfekcyjną, a ewentualne braki załamań - za w pełni potrzebne i zamierzone.
Pokiwał głową na wzmiankę o Florze, nie mając serca podsumować tego żadnymi słowami; szczerzył się tylko głupio, zupełnie rozczulony tym, jak słodko i szczerze Sky mu ten pomysł opisał. I wiedział już, że pojawi się tam niewątpliwie bardzo ważny tatuaż, który - choć formy jeszcze nie ma określonej - na pewno nie jest nieprzemyślany. Zapalił się już na samą myśl o tym, żeby znaleźć odpowiedni symbol pasujący do Flory, dobrać jakiś ewentualny efekt, żeby swoimi miernymi umiejętnościami podołać oddaniu znaczenia, które Schuester sobie wymarzył… podążył spojrzeniem za jego dłonią, mając wrażenie, że jakimś cudem ta wyznacza szlak na jego własnym torsie. Poczuł przecież doskonale nagłe ciepło w tym miejscu i niespokojne kołatanie zamkniętego w klatce serca. Poczuł jak nagle jeszcze bardziej przyspiesza, swoją gwałtownością wymuszając nabranie nowego oddechu - powietrza zabarwionego pozytywną energią, która przejęła dopiero co skąpaną w niepokoju sypialnię.
Znał to uczucie. Ten dziwny zryw, który zmuszał go do zrobienia czegoś, nawet jeśli miało to być złożeniem obietnicy dla samego siebie. Spotkało go to w momencie, w którym ostatecznie postanowił zabrać się za naukę legilimencji, ale też kiedy pierwszy raz wpadł do piekarni pani Chambers. Spontaniczność, która gdzieś w głębi ducha wydawała się bardzo przemyślana, choć sam wilkołak nie miał takiej świadomości. Motywacja. Cel.
Wiedział już na co dokładnie musi sobie zapracować i co, jako jedyne, miało przynieść mu pełną satysfakcję. Nie było innej opcji niż wywalczyć sobie - o Merlinie - miejsce nie tylko w sercu Sky’a, ale i na nim.
- Co chcę - jęknął, przymykając powieki i półprzytomnie już łasząc się do chłopaka, rozłożony błogością dotyku. Osunął się na łóżku niżej, leżąc teraz przy Schuesterze i desperackimi pocałunkami łapiąc choćby na ułamek sekundy jego skórę, byle tylko raz jeszcze spróbować wyrazić swoje uwielbienie. Nieważne czy całował go po biodrze, brzuchu, klatce piersiowej, przedramieniu, ramieniu, obojczyku, szyi, dosłownie czymkolwiek - błąkał się tak z łaskoczącym oddechem podekscytowania, dopóki nie odnalazł ust i nie westchnął w nie tęsknie. - To teraz będę udawać, że wcale nie mam już masy pomysłów co ci wytatuować - szepnął teatralnie, zaraz już kradnąc ciepło jego warg przy niemożliwym do przerwania pocałunku.
- Nie chcę spać - oznajmił nagle, trącając nosem policzek Sky’a zupełnie jak zniecierpliwiony psiak, który domaga się atencji, a najlepiej - zabawy. Zdążył już zapomnieć o zmęczeniu, które miało powrócić dopiero za jakiś czas, teraz zakryte nową dawką prawdziwie wilkołaczej energii. - Chcę leżeć i rozmawiać, i całować cię, i słuchać, i czuć… Spanie to przy tobie takie marnowanie czasu… - Jak miał odmawiać sobie przytomności, skoro ten jeden raz zapewniała mu ona niezaprzeczalne szczęście?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySob 23 Maj 2020 - 14:22;

Próbował nie przymykać oczu, tonąc pod darowanymi pocałunkami, wiedząc, że pod powiekami czai się już zbyt wiele zmęczenia i senności, by móc sobie na to pozwolić. Uśmiechał się więc niezbyt świadomie, a przez to zdecydowanie szczerze, bez ani odrobiny wysiłku, który zazwyczaj wkłada w perfekcyjnie wyćwiczone wygięcia; dłonią we włosach kontrolując gdzie pomyka wilcza głowa, pozwalając ustom na badanie ciała, do którego przecież i tak mają wszelkie prawa, każdy pocałunek uznając za wyznaczenie miejsca na tatuaż w przyszłości.
Rozchylił wargi, chcąc odpowiedzieć szeptem na szept, a jednak rozchylenie przepadło już w pocałunku, tylko w umyśle grawerując płomienną myśl, że przecież mają czas na wszystkie pomysły, jakie tylko przyniesie kreatywność Wilkołaka. I skoro nie mową, to gestem starał się odnaleźć to zapewnienie w ruchach ust, by pocałunkiem przekazać tę myśl swojemu Ślizgonowi, chcąc zapewnić go, że panika już odeszła z niego bezpowrotnie, pozostawiając tylko błogie zmęczenie i trzymające go przy przytomności zadowolenie.
Zaśmiał się cicho, zaraz zapewniając, krótkim “ja też nie”, że widoczne na jego ciele zmęczenie czy nawet zaspanie błądzące w tęczówkach, nie jest wcale pożądanym stanem i wykręcił się na bok, by podłożyć sobie przedramię pod głowę, spoglądając ciepło w zieleń.
- Dobrze się składa, bo wciąż mam dużo pytań - wymruczał leniwie, dłonią szukając wilczego boku, by wpaść w głaszczący rytm, gotów jak najszybciej ustawić się w roli pytającego, chcąc dać się otulić głosowi Mefisto w dłuższej wypowiedzi. - Chcesz porozmawiać o przeszłości, teraźniejszości czy przyszło… - urwał, przypominając sobie nagle jedno z pytań, które przypasowało mu intymnością tej chwili i zwilżył usta, wyginając je w lekkim uśmiechu, ledwie zaczynając od “Czy umiesz”, a już musieć znów urwać, zaciskając palce między żebrami Ślizgona. - Na pewno umiesz - poprawił się z westchnięciem, przenosząc dłoń wyżej, by przeczesać palcami włosy przy jego skroni, zaraz badając opuszkami linię ucha i przecinającą ją kolczyki, nie pozwalając jeszcze irytacji wkraść się do głosu, uznając, że Nox przymknie oko na te jego nieskładności. - O czym myślisz rzucając patronusa? - spytał w końcu, dłoń też uspokajając od wędrówki, by ułożyć ją na wytatuowanym ramieniu. - Bo forma… pewnie Wilk?
# 21

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptySob 23 Maj 2020 - 17:29;

Czuł potrzebę usprawiedliwienia swojego nadmiaru energii, mając całkiem prostą wymówkę w postaci nadchodzącej pełni, a jednak… nie lubił tego robić, bo zawsze wydawało mu się, że brzmi jakby próbował oddzielić wpływ Księżyca od swojego charakteru, podczas gdy “od zawsze” szło to w parze. I chociaż Sky jeszcze nie wiedział jak do dokładnie wygląda, dopiero ucząc się zachowań Mefisto, to wydawało się to nieszkodliwą kwestią czasu. Odetchnął, gdy chłopak go nie przygasił i tylko zagryzł mocno dolną wargę, żeby nie skomentować tego subtelnego śmiechu, do którego chyba zaczynał mieć dostęp. Tego tylko brakowało, żeby Puchona speszyć nadmierną ekscytacją…
- Czy ty sobie robisz jakieś listy przed spotkaniem ze mną? - Zmrużył lekko powieki w podejrzliwym spojrzeniu, prędko podążając za ruchami Sky’a, by móc ułożyć się obok w odbitej pozycji, z palcami leniwie unoszącymi się znad materaca prosto na jego tors, na którym chętnie wybijały bliżej nieokreślony rytm.
Mefisto uśmiechnął się szerzej, rozczulony samym założeniem, że “na pewno” coś umie. Zdusił w sobie chęć poprawienia chłopaka, że to wcale nie jest takie oczywiste, a potem już kąciki ust same ściągnęły mu się w dół, zakryte niechętnie akceptowanym zakłopotaniem. Musnął skórę Schuestera lżej, samymi opuszkami opadając na pościel, żeby zmusić się do zebrania myśli.
- To będzie przeszłość - zauważył, szukając jasnego spojrzenia, chcąc się w nim zgubić i po prostu mówić. - Booo umiałem. I to był wilkołak, tak dokładniej. Z tym, że akurat patronus nie jest na tyle zależny od umiejętności, co też od… nie wiem, osobowości? Psychiki po prostu? - Zmarszczył lekko brwi, nie wiedząc nawet jak wytłumaczyć, co szwankowało. Mógł. I wiedział o tym. I testował to wielokrotnie. Był w stanie. - Ale po Azkabanie już mi patronus nie wychodzi. Myślę, że to kwestia dementorów, bo żywią się tymi pozytywnymi emocjami i wspomnieniami, a zastępują je- zastępują je negatywnymi. I to się tak… trochę miesza. - Zwilżył wargi, niezadowolony ze swojego tłumaczenia, w którym sam zaczął się gubić. Sam nie wiedział kiedy przesunął dłoń wyżej, by palcami zakryć usta Sky’a, dobitnie dając mu sygnał, że to nie jest koniec i musi pozwolić wilkołakowi na dobranie odpowiednich słów - jak już zaczął, to chciał skończyć, ale na Merlina… sensownie. - Chodzi o to, że przy dementorze samo w sobie myślenie o czymś przyjemnym nie pomaga. I nie chcę powiedzieć, że moje stare wspomnienia są teraz zniszczone, ale wydają się bardziej… kruche, delikatne? Siedzi mi w głowie jak łatwo można je obrócić przeciwko mnie i wykorzystać jako słabość i- nie wiem, nie daję im takiej mocy, jakiej potrzebuje patronus.
Ledwo zamknął usta, a już zorientował się, że ten dziwny ucisk w klatce piersiowej wcale nie jest nieprzyjemny. Kilkoma mrugnięciami odgonił swoje wątpliwości, dochodząc do wniosku, że to nic innego jak ulga - bo w końcu to powiedział. W końcu jakoś zwerbalizował swoje myśli, przyznał się do czegoś, co leży mu na sercu i… i w dodatku nie byle komu.
- Nie próbowałem już od jakiegoś czasu - przyznał jeszcze, zabierając dłoń. - Nie chcę sobie przypadkiem zepsuć nowych wspomnień.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 25 Maj 2020 - 11:59;

Wykręcił głowę w odruchu ukrycia wyrywającego się na wolność niskiego śmiechu, niemal od razu wgryzając się we własne ułożone pod głową przedramię w zaczepnym szczypnięciu skóry, powracając do zieleni rozbawionymi tęczówkami, by tym razem zareagować poprawnie - uśmiechem.
- Powinienem, bo ciągle mi gdzieś przy Tobie umykają - mruknął, przymykając jedno oko, co z początku miało być czarującym mrugnięciem, ale szybko okazało się, że powieka zaciążyła mu sennie i poderwanie jej do dalszej pracy zajęło mu o kilka sekund więcej. Brwi drgnęły mu czujnie, zaalarmowane zmianą mimiki Ślizgona, gotowe już pomknąć w górę skruszone poruszeniem niewygodnego dla Wilkołaka tematu. Na Merlina, jaki był to dar dobierania słów i tematów, by zawsze biednego Noxa wpędzić w zakłopotanie lub zmusić do wyjawienia czegoś, na co wyjawianie nie był wcale chętny. Z drugiej strony… nie potrafił nie cieszyć się na myśl, że wyciąganie informacji z Mefisto wydaje się tak proste i naturalne, w porównaniu z jego poprzednikami.
Kiwnął głową w zrozumieniu, słysząc o formie patronusa, uznając, że wcale nie był tak daleko od prawdy ze swoim strzałem, zwyczajnie… nie uznając do końca Wilkołaki za zwierzęta. A przynajmniej nie na tyle, by zaliczyć je do potencjalnej formy patronusa. Słysząc o Azkabanie mimowolnie wznowił głaszczące ruchy dłoni, jakby faktycznie mogło to przepędzić chociaż część niemiłych wspomnień i zaprzestał tego gestu dopiero, gdy poczuł jak Nox zakrywa mu usta. Wtedy też przykrył jego dłoń swoją, na chwilę dociskając ją do siebie, by pozostawić na ciepłym wnętrzu ślad swoich ust, później jedynie kciukiem gładząc z pamięci niewidoczne dla niego w takim ułożeniu tatuaże.
Zamruczał na chwilę w zamyśleniu, przerywając swoją ciszę po cofnięciu noxowej dłoni, którą wciąż trzymał we własnej, bawiąc się powolnym tańcem ich palców, gdzieś w chaosie myśli poświęcając jedną na pragnienie, by móc spleść je publicznie.
- I bez Dementorów ludzie potrafią niszczyć pozytywne wspomnienia - mruknął ostrożnie, ważąc słowa, by upewnić się, że żadne z nich nie brzmi dwuznacznie w zestawieniu z innym i na chwilę, chyba pierwszy raz w życiu, zamyślił się nad samą ideą Azkabanu - Ej, czarodzieje naprawdę są pojebani - z dość sporym opóźnieniem przyznał mu rację co do słów wypowiedzianych przy durniu, mimowolnie marszcząc brwi z oburzenia, że wcześniej nigdy nie zastanowił się nad losem zamkniętych tam ludzi. Czy faktycznie ich zbrodnie były godne takiej kary? Czy faktycznie… jakiekolwiek zbrodnie były godne tego, by zabić duszę ludzką, jakby samo zabicie ciała i skazanie duszy na samosąd nie było już wystarczające.
- Dam Ci tyle pozytywnych wspomnień, że nie będzie Ci szkoda podjąć ryzyka - zapewnił go, niesiony falą pewności siebie przez silne poczucie, że Wilkołakowi należy się całe jego puchonie ciepło, by choć częściowo wynagrodzić mu to, co musiał przejść w życiu, jeszcze nie poddając w wątpliwość jakości takich wspomnień, choć w przyszłości z pewnością się nad tym zastanowi. Teraz jednak przyciągał wytatuowaną dłoń z powrotem do ust, by zostawić na niej kilka drobnych pocałunków, niczym pieczęci strzegących złożonej obietnicy. - Ja tak… na serio, to nawet nie próbowałem się nauczyć, bo to chyba nie ma większego sensu, skoro i ze zwykłym aquamenti potrafię mieć problem - poinformował, nawet bez większego wstydu, bo Mefisto zapewne mógłby się już nawet takiej odpowiedzi spodziewać, jednocześnie układając sobie ślizgońską dłoń na biodrze, nie odrywając spojrzenia od zieleni. - Ale lubię myśleć, że miałbym Labradora.
# 22

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 25 Maj 2020 - 13:24;

Cóż, musieli mieć inny klucz odpowiedzi, bo dla Mefisto śmiech również był całkiem poprawny. I chociaż miał ochotę pociągnąć temat, stając na rzęsach byle tylko chłopaka bardziej rozśmieszyć, to postanowił zadowolić się tym subtelnym sygnałem, że idą w dobrą stronę. Zresztą, nawet gdyby podjął inną decyzję, to pewnie spełnienie jej nie przyszłoby mu z łatwością - zdecydowanie za łatwo Sky rozkładał go na łopatki tą słodką naturalnością, która przebijała się przez pilnowanie wyuczonych hamulców.
- Prawda, ale przynajmniej robią to bez magii… teoretycznie, zazwyczaj - przytaknął, nie chcąc przypadkiem umniejszać destrukcyjnych możliwości ludzi, ale nie potrafiąc nie rozróżnić tych dwóch zjawisk. Były inne i ciężko byłoby je porównać, ale czymś niewątpliwie się różniły - magia brzmiała jak całkiem niezły wyznacznik. Nox rozchylił lekko wargi, żeby kontynuować tę myśl i nieco bardziej wyjaśnić, że wcale nie wybiela tych częściej spotykanych, ludzkich zachowań, ale zamiast tego prychnął z rozbawieniem. - Przysięgam, całe życie to powtarzam… - O Azkabanie wyrobił sobie całkiem niezłe zdanie i chyba częściowo zaprezentował je już Puchonowi, kiedy rozmawiali o Nathanielu - nikomu nie życzył tak okrutnej kary, jaką było zamknięcie na przeklętej wyspie pełnej dementorów.
- Patronus jest trudny, ale wydaje mi się, że trochę na innym poziomie niż większość zaklęć. Wymaga trochę czego innego. - Na nauczyciela Mefisto na pewno się nie nadawał, skoro dalej nie potrafił odpowiednio wyjaśnić nawet jednego zaklęcia - a jednak wydawało mu się dość oczywiste, że czym innym jest przywołanie wody za pomocą odpowiedniego ruchu nadgarstka, woli i inkantacji, a wyzwolenie częściowo niezależnej pozytywnej energii, bazującej na najgłębszych uczuciach. - Ale labrador byłby uroczy… No i ogólnie, psowate - dodał, poruszając już znacząco brwiami, z dłonią zsuwającą się z biodra na pośladek. - Albo jakaś małp- ej, ale wiesz, że już dałeś mi materiał? - Przerwał samemu sobie, nieświadomie korzystając z maniery Sky’a, by zaraz przeprosić za to szerszym uśmiechem i mocniejszym zaciśnięciem palców na lekko masowanym mięśniu. - No bo… wiem o czym bym myślał, gdybym faktycznie próbował. Nie odpowiedziałem ci - zauważył, dopiero przypominając sobie, że w tamtym monologu pominął kwestię samego w sobie wspomnienia. Poprawił się nieco na materacu, bezwiednie zmniejszając oddzielający ich dystans, żeby móc jeszcze delikatniejszym głosem kontynuować, usilnie zagłuszając zaniepokojenie, wynikające z dominowania rozmowy. - Wspomnienia wspomnieniami, mi zawsze najłatwiej wyciągało się z nich jakieś najważniejsze elementy. Myślałem o tym jak ojciec uczył mnie jeździć naszym starym vanem, a on zawsze… stukał palcami o kierownicę. I kiedy ja prowadziłem, robił to nerwowo na kolanie czy szybie. Myślałem o pełni, kiedy jeszcze spędzaliśmy ją we trójkę. Mieli taką tendencję… że kiedy tylko mogli, to starali się, żebym był pośrodku? Jak gdzieś biegliśmy, pilnowali mnie jak małe dziecko, jakbym potrzebował obstawy - urwał, rozkojarzony swoim własnym uśmiechem, który zniekształcał wymawiane słowa. Nawet sfrustrowanie, widoczne przy lekkim zmarszczeniu nosa, opierało się dalej na tym samym zadowoleniu. - I to są takie małe rzeczy… ale to tak jak twój śmiech, albo to… to wygładzanie koszuli? - Sam przesunął dłonią po torsie prefekta, szukając odpowiedniego gestu, który teraz wydawał się wręcz komicznie nieadekwatny. - Więc jeśli sama rozmowa już się zalicza do szczęśliwego wspomnienia, to takie drobiazgi zawsze pomagały mi się skoncentrować - dokończył, ze śmiechem przymykając powieki, żeby jakoś uciec od narastającego zażenowania.
Kiedy ostatnio tyle się śmiałem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 25 Maj 2020 - 14:21;

Nie można powiedzieć, że “próbował się nauczyć” patronusa. Dużo odpowiedniejszym byłoby stwierdzenie, że po prostu spróbował go rzucić wtedy, kiedy i większość jego znajomych była w wieku, kiedy pierwszy raz się nim interesowali, uznając czas zakończenia pewnej klasy za odpowiedni do pierwszych prób. A jednak można chyba uznać, że… stchórzył. Bolesna świadomość, że pod wpływem emocji nawet Riddiculus nie zawsze wychodził tak jak powinien, zwyczajnie bał się tego, że nie będzie miał koła ratunkowego, by szybko przegonić bogina w innym od patronusa sposób. I choć w sadystycznym świecie czarodziejów co krok można było napotkać sytuacje, gdzie jakaś gra bądź pozornie zwyczajny przedmiot przywoływał obraz bogina, to jakimś cudem przez ostatnie lata udało mu się tej wizji uniknąć, ostatnio faktycznie widząc go jedynie pod tą fałszywą formą dementora.
- Odwagi chociażby - mruknął, chcąc zaznaczyć, że to nie o sam brak umiejętności w Zaklęciach chodzi - Podejmowania decyzji mimo emocji i pod presją czasu - wyliczał dalej, nie dając sobie jednak odpłynąć ku przemyśleniom, że nie bez powodu jego ulubionym przedmiotem były eliksiry, w których wszystko było pewne i do przewidzenia, bo szybko rozproszył się dotykiem Mefisto i jego kolejnymi słowami. Otwierał już usta, gotów oburzyć się o tę niespełna wypowiedzianą sugestię o małpie, a jednak dając Ślizgonowi możliwość zmiany tematu, tylko lekką ucieczką spojrzeniem w bok i dłonią mimowolnie wyrwaną do ucha, by pociągnąć się za jego płatek, zdradzając, że cokolwiek mu się nie spodobało. Zaraz zresztą zapomniał o tym ukłuciu rozbudzonych kompleksów, zbyt zainteresowany tym jakie wspomnienie zdradzi mu Mefisto i zanim zdał sobie sprawę, dał się już przyciągnąć i utonął zupełnie w przyjemnym głosie uroczo nakreślającym relacje z rodziną. Uśmiechnął się mimowolnie, dłonią już powracając do wilczej skroni, chcąc drobną czułością skrytą między kosmykami ułatwić mu jak najdłuższe utrzymanie drobnego monologu. Z pewnym rozczuleniem badał zmieniającą się mimikę swojego Wilka, zaraz musząc własną popchnąć ku lekkiemu zdziwieniu, gdy temat przeszedł na jego własne zachowanie, z którego nie do końca zdawał sobie sprawę. Dłoń przemknęła po torsie z takim ciepłem, że całą reszta ciała uświadomiła sobie swoją nagość w tym pozbawieniu noxowego dotyku, mimo woli pozwalając na wkroczenie gęsiej skórki, gdy po plecach przebiegł mu przyjemny dreszcz zadowolenia.
- Mef… - mruknął z ciepłą, senną nutą, unosząc się lekko, by dłoń spod własnej głowy wsunąć pod tę wilczą, chcąc objąć oba policzki dłońmi, jakby bez tego spojrzenie ujęte zielenią nie miało pełnej mocy w przekazaniu uczuć, jakie Mefisto w nim rozbudził. - Chętnie poćwiczę Patronusa tylko po to, by mieć pretekst do myślenia o Tobie godzinami - wymruczał, przymykając ciężkie powieki w zgarnianym dla siebie pocałunku, zaraz jednak musząc uciec ustami w wytatuowaną szyję, by ziewajac z cichym “przepraszam” nagrzać okolice lotosu. - Chciałbym Cię słuchać bez przerwy ale… - urwał, próbując przylgnąć ciaśniej do wilczego ciała, by umknąć od rodzących się dreszczy wychładzającego się od zaspania ciała - Musimy wstać, żeby się przykryć - wytknął ten ich błąd strategiczny, nie mogąc pohamować lekkiego uśmiechu z niewiedzy jak zmusić zmęczone mięśnie do pracy - Zepchnij mnie z łóżka, jakoś się wczołgam z powrotem, byle Cię złapać już pod kołdrą - zaproponował, chcąc otworzyć oczy, a jednak ciężkie powieki odmówiły mu współpracy, więc już jedynie na ślepo powędrował dłonią po boku Mefisto, by przemknąć po wytatuowanej mandali, aż nie dotarł do uda, które niemrawo wciągał na siebie, szukając więcej mefistofelesowego ciepła na swoim ciele.
# 23

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyPon 25 Maj 2020 - 15:16;

Kwestia strachu niewątpliwie nie była Mefisto obca, zwłaszcza kiedy nie tylko ćwiczeniowy bogin przybierał przed nim formę dementora. Nie mógł zatem nie zgodzić się z tymi uwagami Sky’a, chociaż kusiło dodatkowe zapewnienie, że… to kwestia wytrenowania. Bo on sam jest tchórzem, znanym z podejmowania tragicznych decyzji. Przywoływanie patronusa było bardzo dobrym odruchem, nawet jeśli miał się okazać niepotrzebny.
- Nie no, jak dla mnie to możesz myśleć i bez tego - zapewnił chłopaka, lgnąc do tych drobnych czułości, które dostawał. Szybko przestał żałować dominowania rozmowy swoim głosem, zadowolony z tego jak przyjemnie rozczulił tym Puchona; chciał wydłużyć pocałunek, ale zamiast tego dostał dowód na swoją porażkę względem zmęczenia. Zdusił westchnięcie, samemu wręcz zbyt trzeźwo przyglądając się partnerowi, żeby w końcu prychnąć z rozbawieniem i złapać jeszcze kilka drobniutkich pocałunków. - No już cię spycham - mruknął, przesuwając się po prefekcie i zeskakując na podłogę, żeby dopiero wrócić do niego trochę zbyt rozbieganymi rączkami. Przyciągnął go do siebie, gładząc nie tylko po plecach, ale i pośladku, żeby oderwać go stanowczo od łóżka i jeszcze chwilę po prostu trzymać na rękach. - Uwielbiam cię - dodał szeptem, niezgrabnymi ruchami jednej dłoni ściągając już kołdrę, by skrzywić się nieznacznie pod wpływem dźwięku spadającej na podłogę różdżki. I kiedy Mefisto odkładał swoje szczęście, złapał się na bardzo bolesnej myśli - kompletnie nie był znużony, wobec czego zaśnięcie graniczyło z cudem. Z lekkim ociąganiem otulił Sky’a kołdrą, chwilę jeszcze wisząc nad nim z ciepłymi oddechami i muskającymi policzek pocałunkami. - Śpij, słońce. Zaraz wrócę - obiecał, cicho uciekając z pokoju.
Nie miał żadnego większego planu, ale jakoś musiał pozbyć się energii, która nie pozwoliłaby mu wyleżeć w łóżku. Myśli już goniły go w szczerym niepokoju, że Sky źle odbierze tę ucieczkę, że jakoś weźmie do siebie nadpobudliwość Mefisto… Musiał pokręcić się po domu, napić wody, pobawić chwilę z - o ironio - rozleniwioną Litką i ostatecznie zatrzymać się na dłużej w łazience. Lustro skutecznie pochwyciło jego uwagę, wypominając rozbiegane spojrzenie i drżące ze zniecierpliwienia mięśnie. Przeklął sam siebie, idąc już prosto do pokoju gościnnego, by miękko wślizgnąć się pod kołdrę i ciasno objąć swojego Puchona, próbując przejąć choć odrobinę jego senności. Przysypianie nie trwało krótko, ale dzięki temu Nox miał dużo czasu na faktyczne nacieszenie się tym ciepłym ciałem.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:35;

Mefisto był święcie przekonany, że nie ma niczego lepszego od spania z drugim człowiekiem. Nie należał do osób, które szczególnie wierciły się w łóżku (pomijając niespokojne noce okołopełniowe…), nie potrzebował zagarniać dla siebie całej kołdry i kompletnie nie przeszkadzało mu, jeśli przypadkiem ktoś odcinał mu krążenie w jakiejś części ciała. Dopóki - choćby nie miał przy tym za grosz świadomości - wyczuwał przy sobie ludzkie ciepło, to był zadowolony. I sam nie wiedział kiedy aż tak potwornie uzależnił się od obecności Sky’a, myśląc o nim zarówno późnym wieczorem, jak i wczesnym rankiem, niezależnie od tego czy dzielące te momenty godziny spędzali w swoim towarzystwie, czy osobno.
I, prawdę mówiąc, gdy obudził się obolały, to kompletnie go to nie zdziwiło. Wilkołakowi łatwo było uznać, że to jakiś przytyk ze strony Księżyca, zbyt mocny trening, niemożliwe do opisania poza hajdami zabawy z Puchonem, czy faktycznie jakiś zalążek łapiącego go przeziębienia. Nie doszukiwał się prawdy, przyzwyczajony już do wstawania przed Sky’em, po prostu leżąc z zaciśniętymi powiekami i czekając, aż nazbiera wystarczająco siły na zawalczenie z napiętymi w dyskomforcie mięśniami. Poprzez senność stracił poczucie czasu, pozwalając sekundom, minutom (godzinom?...) uciekać, aż nagle pomiędzy półdrzemkami doszedł do wniosku, że… w sumie czuje się dobrze. Jeśli jeszcze przed chwilą kręciły go w żołądku mdłości, tak teraz wspominał je jedynie jako subtelną oznakę nadchodzącego głodu; odrętwienie ciała musiało wynikać z jakiejś pokręconej pozycji podczas snu; zabłąkane myśli utonęły pod nagłym olśnieniem, że Schuester leży tuż obok i chyba można go już obudzić. Mefisto posłał uśmiech w stronę sufitu, przekopując się zaraz przez kołdrę i to pod nią działając rękoma, by czułym dotykiem przemknąć po plecach i torsie swojego partnera. Ciepłym pocałunkiem naznaczył miejsce na jego ramieniu, wpadającym mu do oczu kosmykom włosów poświęcając tylko jedną krótką myśl, żeby jednak nie odkładać tyle przycięcia ich. Nie miało to teraz większego znaczenia, bo ciągnął do siebie już tego Najprzystojniejszego z Puchonów, porzucając wszelką delikatność, żeby wyraźniej doprosić się pełnoprawnego pocałunku. Dopiero przy ujęciu twarzy Sky’a w dłoń zorientował się, że coś jest nie w porządku; dotykał znacznie mniejszej powierzchni, nie układając palców w tej bezmyślnie wyuczonej konfiguracji, co normalnie.
Ale było mu ciepło, było mu dobrze i chciał tylko poczuć na sobie gorąco kryształowych tęczówek, nawet jeśli nie miał jeszcze pojęcia, że wcale nie zobaczą tego, do czego przywykły. Że fryzura uległa zupełnej zmianie, z poskręcanymi kosmykami opadającymi luźno na szyję. Że rysy twarzy załagodziły się, subtelnie zmieniając typową dla Mefisto surowość. Że całe ciało się skurczyło, wyginając się w zupełnie innych krągłościach, zniekształcając przy tym tatuaże i pozwalając im na obranie nowego wyglądu. Że zaciskająca się na pośladku Sky’a dłoń jest dokładnie tak samo dziwnie mała, jak ta gładząca jego policzek. Że Nox, tak po prostu, stał się kobietą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:36;

W pewien sposób to nawet zabawne. Miał w swoim życiu tak wielu ludzi, a z tak niewieloma miał okazję sypiać regularnie w tym pozahajdowym sensie relacji. I z każdym było to zupełnie inne uczucie. Sprawiał to inny układ kości i mięśni, inny zapach, a nawet ciepło, choć przecież zawsze powinno wskazywać wzorcowe trzydzieści sześć i sześć, to i tak wydawało się być wyjątkowe i należeć tylko do tej jednej osoby. Ciepło, zapach, oddech i sposób dotyku były tymi znajomymi elementami wybudzającymi go ze snu z subtelną powolnością i rozchylając w półśnie trwającą jeszcze jedną z powiek, by za mgłą porzucanych snów, mógł powitać się czule z tak uwielbianą już zielenią, gdy dłoń przemknęła po wyrzeźbionych mięśniach brzucha, zaraz odbijając w bok, by zacisnąć się na wilczym boku, który… zdawał mu się teraz podejrzanie drobny. Instynktownie łapał stęsknionymi po nocy, wygiętymi w delikatnym uśmiechu ustami wargi Ślizgona, zaczepnie podskubując tkwiące tam kółeczko, które dodatkowo zapewniało go o tym, że wszystko jest w normie, więc zbył naiwnie podejrzliwą myśl, gdy zacisnął leniwie dłoń na jędrnym pośladku, skoro zaraz i tak odbił nią z powrotem - po boku, do brzucha, sunąc nią wyżej aż do… piersi, która swoją miękkością nijak nie pasowała do tego wyrzeźbionego, męskiego ciała.
- Co do kurwy… - mruknął sennie, ledwie przebijając się przez ciszę niskimi tonami porannej chrypy, rozchylając i drugie oko, ale musząc zamrugać, zanim zerwał się gwałtownie, podpierając się dłonią o materac, niesiony nagłą myślą, że nieświadomie zdradził Mefisto. Ręka jednak zadrżała mu szybko od nierozbudzonych jeszcze mięśni i opadł znów w dół, sam siebie pouczając, że przecież tak wiele elementów się zgadza. Zbyt wiele.
- Mefu? - szepnął zdezorientowany z pełnią mocą swojej skylerowej nieogarniętości, błądząc gdzieś między chęcią opieprzania Wilkołaka za taki dowcip, a instynktem zapytania się: - Dobrze się czujesz? - bo nawet jeśli to był tylko efekt eliksiru czy choćby skomplikowanego zaklęcia, to… z pewnością przemiana nie mogła być przyjemna, gdy kości kurczyły się boleśnie; zupełnie w tym szoku zapominając, że przecież Mefisto przechodzi dużo drastyczniejszą metamorfozę każdego miesiąca. Zblizył lekko brwi w zmartwieniu i sięgnął dłonią do porzuconej piersi, jakby potrzebując jeszcze zapewnienia tych zmian, które ciekawsko badały oczy. - Jeśli to jakaś Twoja fantazja, to akurat… - urwał, nie chcąc przecież Wilkołakowi w niczym odmawiać, a jednak… zwyczajnie nie wiedząc czy by podołał, dłonią sunąc wyżej, by ułożyć palce na lotosie, chcąc sprawdzić jak układają się na dużo drobniejszej szyi, szybko jednak powracając spojrzeniem do noxowej zieleni, bo tak zwyczajnie łatwiej było mu wciąż wierzyć, że w tym znajomo-obcym ciele kryje się jego Mefisto. - Akurat o czymś takim powinieneś ze mną wcześniej porozmawiać - wytknął mu, obejmując gładki policzek dłonią, by w znajomym geście zatoczyć kciukiem drobne kółko.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:36;

Pozostawał ślepy na oczywiste zmiany w swoim ciele, lgnąc do Sky’a w pocałunku, który potrafił ściągnąć zmysły z całego ciała, rozlewając poczucie błogości po perfekcyjnie zgranych wargach. I Mefisto jeszcze uśmiechał się z czymś na kształt dumy (bo miał go, zdobył; bo obudził go i mógł się nim jawnie cieszyć), kiedy Puchon zdobywał się na użycie otulonego chrypą głosu. Spodziewał się zupełnie innej kontynuacji tego przekleństwa, zaraz otwierając już oczy i samemu wzdrygając się od nagłej samotności i… odrzucenia. Poważnie nie obchodziły go teraz coraz wyraźniejsze zmiany w swoim organizmie, bo zdecydowanie bardziej przejęty był tym jak Sky na niego patrzył. I choć nie wiedział jeszcze czy to faktycznie było złe, wystarczał sam fakt, że było inne.
- Co jest? - Dopytał ostrożnie, dziwnie obcym głosem. Głuchy już zdecydowanie nie był, bo sam ściągnął brwi i opadł powoli na plecy, zastanawiając się nad tym pytaniem. Czuł się… dobrze? Dziwnie, ale dobrze? Coś zdecydowanie było nie w porządku, ale Merlinie - gdyby przejmował się każdym dreszczem łapiącym zmęczone od przemian ciało, to poważnie wylądowałby w magiopsychiatryku. - Co ty ro- co? - Złapał się za gardło, nie wiedząc co dzieje się z jego głosem i w jeszcze większą konsternację popadając, kiedy spojrzeniem poprowadził dłoń prefekta do swojej klatki piersiowej, do… do swojej piersi, która wcale nią nie była. Przez chwilę poważnie brakowało mu jakiejś sensownej myśli, gapiąc się tylko i niechętnie unosząc spojrzenie na krystaliczne tęczówki, by to w nich znaleźć odpowiedź.
To “inne” spojrzenie niewątpliwie było też “złym”.
- Ja nie… - To nie były żadne fantazje, to nie były nawet plany. I kiedy Mefisto odpychał ręce swojego partnera, wyskakując z łóżka jak gdyby coś w nim go oparzyło, nie miał nawet samego pomysłu co mogło doprowadzić do tej porannej tragedii. Nie znał zaklęcia, które niosłoby takie skutki i był całkiem pewny, że o tego typu eliksirze byłoby dużo głośniej. Nie miał kontaktu z podejrzanymi roślinami i nawet zwierząt nie mógł oskarżać... nic się w tym wszystkim nie składało. Nawet to, że wybiegając z sypialni uderzył ramieniem w futrynę - pomyślałby kto, że pomniejszone barki tylko dodałyby mu gracji…
Nie wyszła mu piękna wizja zatrzaśnięcia się w łazience, bo ledwo do niej wpadł, a już zapomniał o przekręceniu zamka w drzwiach. Zamiast tego doskoczył do lustra, jęcząc - jak dziwnie! - do obcego odbicia, z dłońmi coraz bardziej drżącymi w szczerym przerażeniu. Gdyby tylko wiedział, że to żart… że to krótkotrwały efekt… że to długotrwały efekt, któremu można zapobiec… że to cokolwiek, byle coś konkretnego… to na pewno byłoby lepiej, musiałoby być. A tak to tylko patrzył na tę nagą, przestraszoną kobietę, która cofnęła się na palcach aż pod samą kabinę prysznicową, wspierając o jej chłodne ścianki napięte w niedowierzaniu mięśnie pleców.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:37;

Łapał z niepokojem rosnące niezrozumienie w oczach Mefisto i aż wzdrygnął się od tego z jaką pewnością odrzucił jego dłonie od siebie, unosząc się do siadu i w tej nagłej pustce dociskając ręce do siebie, już targnięty lękiem, że zbyt wyraźnie dał mu do zrozumienia, że realizacja akurat takiej zachcianki może być nieco problematyczna. Nawet nie tyle, że by nie dał rady, bo przecież w przeszłości wielokrotnie przekonał się, że jest to wykonalne, ale… nie mógłby mu obiecać tej magii, którą z pewnością mieli, gdy współpracowali pod swoimi prawidłowymi postaciami. Serce ścisnęły mu wyrzuty sumienia, że zwyczajnie… poddał się zaskoczeniu, chyba dobitnie udowadniając Mefisto, że niespodzianki nie są jego mocną stroną.
W pierwszej chwili jedynie przesunął dłonią po twarzy, wciąż siedząc na łóżku i nieobecnym wzrokiem próbując jakoś pozbierać fakty do kupy, by przeorganizować je w odpowiednim porządku. Szybko jednak wyplątał się z pościeli, by zeskoczyć z łóżka, zgarniając koszulę i bokserki, te drugie ubierając niezgrabnie po drodze do łazienki, w instynkcie mieszkania z kobietami pukając najpierw do drzwi, a jednak zaraz orientując się, że przecież nie goni żadnej przyjaciółki a swojego chłopaka, więc bezceremonialnie otworzył drzwi, wparowując do środka.
Serce zabiło mu niespokojnie, gdy wstawił dłonie przed siebie, jakby uspokajał spłoszone zwierzę, między palcami jednej ręki wciąż trzymając biały materiał koszuli, jakby mogła zadziałać jak przeciwieństwo płachty skierowanej na byka.
- Mefu, przepraszam - zaczął powoli, próbując zapanować nad głosem na tyle, by uciec nieco od żałosnego jęku, który próbował wyrwać mu się z gardła. Po przerażonej i przede wszystkim - zdziwionej reakcji mógł spokojnie wyrzucić sobie ten pomysł, którym tak nierozsądnie się podzielił, jakoby to było specjalne zagranie Mefisto, by bezpośrednio skusić go do spełnienia jakieś irracjonalnej przy geju zachcianki. - Ale… cokolwiek się stało, to we wspomnieniach Ci nie namieszało, prawda? - spytał niepewnie, robiąc kilka kroków do przodu, by pochylić się do zielonych oczu, gdy dłonie łagodnie opadły na ramiona, w chęci znajomego pogładzenia ich w uspokajającym geście, samemu potrzebując chwili takiego wytchnienia, by panika z tej niewiedzy nie wygrywała mu zbyt gwałtownie w piersi, nie będąc nawet pewnym czy zarzucić białą koszulę na te drobne ramiona czy wszystko tylko tym pogorszy, bo Mefisto w swojej nadinterpretacji uzna, że próbuje zakryć jego nowe ciało - Więc pamiętasz, że Cię uwielbiam i że jestem Twój? - kontynuował, dłonią łapiąc mu podbródek z nieco zbyt dużą siłą, nieprzyzwyczajony do lekkości kobiecej głowy, a i instynktownie spodziewając się oporu w buncie lęku czy zawstydzenia. - Chodź, zrobię nam śniadanie - zaproponował, pochylając się do tak dobrze znanych ust, by odcisnąć na nich obietnicę “co tylko zechcesz” gdy ramiona zajęły się już obejmowaniem ciała, które wydawało się abstrakcyjnie drobne, choć w porównaniu z Florą z pewnością Mefisto wciąż prezentowałby się monumentalnie. - I porozmawiamy co… z tym… zrobimy - dokończył ciszej, hamując w szeptach rozedrganie głosu z emocji, bo choć w reakcji na cudzą panikę zablokował własną to… cholernie się teraz bał i gdy tylko zrozumiał, że efekt wcale nie był zamierzony i kontrolowany, to myśli wystrzeliły mu gwałtownie. Czyżby los był faktycznie aż tak okrutny? Czyżby jednak ciążyła na nim jakaś klątwa, według której kochać go mogą tylko kobiety i najwidoczniej Wilkołak zaczynał się ku temu zbliżać, więc klątwa musiała teraz ich szczęście zepsuć? Ale Merlinie, nie potrafił teraz sobie wyobrazić, że miałby go porzucić i zwyczajnie… szukać dalej.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:37;

Nawet nie drgnął, gdy drzwi otworzyły się, wpuszczając do łazienki zaniepokojonego Puchona. Nawet nie spojrzał w jego stronę, zbyt zajęty swoim lustrzanym odbiciem, dziwiąc się przy każdemu mrugnięciu, które odzwierciedlała kobieta. Oderwał wzrok od swojego biustu dopiero w momencie, w którym usłyszał głos Sky’a - i Merlinie, przez chwilę czuł się jak podczas pełni. Traktowany jak dzikie zwierzę, ale też nie ufający samemu sobie. Łapczywie chwytający się tego człowieczeństwa (tej osobowości?), o którym przypominało wypowiedzenie na głos jego imienia.
Nie mógł odpowiedzieć, bojąc się brzmienia własnego głosu. Zamiast tego przejął koszulę i ciasno się nią zawinął, nie myśląc o rozdrabnianiu się na zapinanie guzików. Znacznie bardziej pasowało objęcie się ramionami, by jakoś powstrzymać drżenie dłoni i… i może raz jeszcze sprawdzić, czy to na pewno nie jest iluzja. Ale ręce faktycznie oparły się na kobiecym biuście, a rzucone ponad barkiem Sky’a spojrzenie odnalazło znów odbicie damskiej twarzy. Zaraz i tak już zaciskał powieki, pociągnięty do pocałunku, który… przywołał odrobinę spokoju, jednocześnie przypominając jak wiele problemów musiało narodzić się nie tyle w życiu Mefisto, co samym jego związku.
Gay as fuck.
Jęknął cicho, nie za bardzo rozumiejąc o jakie śniadanie może Puchonowi chodzić, skoro posiadanie ochoty na jedzenie byłoby w tej sytuacji cudem. Wczepił się w niego mocno, szukając komfortu w tej znajomej męskiej sylwetce, ale zamiast tego poznając ją na nowo. Zabolało go jak bardzo nie miał siebie, ale jak też nie miał Sky’a…
- Błagam… błagam, nie zostawiaj mnie - wydusił z siebie w końcu, nareszcie pozwalając na wybrzmienie tego obcego głosu, który zbyt wyraźnie uderzał w wyższe tony, nie dając ani na chwilę zapomnieć o oczywistych zmianach w ciele wilkołaka. - Bo ja przysięgam… serio… to musi być jakoś- to nie może być… no… ja to odkręcę… - Odsunął się niezgrabnie, nie wiedząc jak uciec z pułapki tych masywnych ramion, spojrzeniem szukając już znajomych kryształów i tylko ciężkim oddechem zdradzając jakim wielkim wysiłkiem jest ta walka o odnalezienie jakiejś odrobiny spokoju. Uprzednio rozszalała zieleń teraz zaczęła powoli przygasać, przejęta złożoną obietnicą i jednocześnie spacyfikowana akceptacją aktualnej bezsilności.
- Jesteś ode mnie wyższy - dodał, w próbie zakrycia tej powagi jakimś żartobliwym akcentem. I wyszło żałośnie, bo akurat w tej chwili dotarło do niego jak bardzo ma ochotę rozpłakać się nad swoim beznadziejnym życiem, wiecznie wyłapującym wszystkie możliwe porażki; oczy zaszkliły mu - jej? - się zdradziecko, zupełnie jak gdyby to właśnie wzrost doprowadził go na granicę wytrzymałości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:37;

Ile by dał, by usłyszeć taką prośbę w jakiekolwiek normalniejszej sytuacji. By jakiś mężczyzna potrafił tak chcieć… konkretnie jego. A okazuje się, że gdy w końcu któryś (i to nie byle jaki) chce, to wypowiada te słowa jako kobieta. Fortuna jest naprawdę zawistną suką i wyśmiewa się mu w twarz w pełni mocy tej ironii losu i nawet nie hamował nieprzyjemnego dreszczu, który przebiegł mu po ramionach przez myśl, że miałby skrzywdzić nie tyle kolejną dziewczynę, co konkretnie Mefisto, jednocześnie krzywdząc też samego siebie przez pozbawienie się tego, co rokowało na taką perfekcję.
Przymknął na chwilę oczy, nie potrafiąc błyskawicznie odpowiedzieć, zbyt przejęty myślą, że nawet gdy on niczego nie spieprzył, to spieprzyło się samo. Bez powodu, bez przyczyny, bez niczyjej interwencji, przez noc podstępem wykradając jego szczęście, które przecież… gdzieś w tym kobiecym ciele było i zdawał sobie z tego sprawę. Jak płytkim jest człowiekiem, że to naprawdę zmienia tak wiele. Przecież to nie ciało go rozbawiało, nie same mięśnie uspokajały a odpowiednio dobrane słowa i przecież to nie samo ciało, ale umiejętności Ślizgona, potrafiły trafiać w punkt. A jednak… jak długo był w stanie tak udawać, że wszystko jest dobrze? Nawet z Ofelią, gdy wszystko wydawało się pokazywać, że ich więź jest ponad to… Albo z Lucią, której nigdy nie potrafił odmówić seksapilu. Zawsze próbował i zawsze kończyło się tym, że jego głowa wykręcała się w bok.
I zanim zdążył sam siebie przekonać, to wyrwany kolejnymi słowami spojrzał w zieleń zamkniętą za wodnym szkłem, w odruchu zaciskając mocniej szczęki, by powstrzymać brodę przed zdradzieckim zadrżeniem. Wystarczyło jednak by objął tę wciąż piękną twarz, otulił ją dłońmi, kierując zielenie ku swoim niebieskim szarościom i już uśmiechał się smutno, nijak nie potrafiąc zahamować własnej wilgoci zbierającej się w oczach.
- Nie zostawię - zapewnił stanowczo, jakby na przekór tej skraplającej się w kącikach oczu panice, nie zamierzając odejść od Mefisto bez walki, nawet jeśli sprawiałaby wrażenie z góry przegranej. - Czemu miałbym, skoro dopiero teraz… - urwał na kilka drobnych całusów na krańcach uwielbianych wciąż policzków, chcąc zebrać pocałunkami wszelkie szanse na opadnięcie tych słonych perełek. - ...mogę to - dokończył, opadając dłońmi niżej, by sięgnąć do zgrabnych ud i unieść Mefisto - pierwszy raz - o własnych siłach, opierając go plecami o szklaną szybę prysznica, byle mieć go znów przy sobie, porzucając jakiekolwiek myśli, że to miałoby się nie udać, cała puchonią naiwnoscią wierząc po prostu w… nich. - To na pewno tylko jakaś chwilowa anomalia - mruknął, sam nie wiedząc czy próbuje to wmówić sobie czy jemu, sięgając po rozproszenie czułym pocałunkiem, chcąc po prostu złapać się tych znajomych ruchów, które wciąż zdają się tak odpowiednie, w przymknięciach powiek nie dostrzegając niemal żadnej różnicy. - A, a jeśli nie, to coś wymyślimy - szepnął, zatapiając palce w dłuższych niż zazwyczaj kosmykach, z zauroczeniem badając sprężystość poszczególnych loków. - Zwolnię się w piekarni, skupię się na eliksirach i… i na pewno w końcu znajdę sposób.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:37;

Opanowanie Sky’a na niewiele się zdawało, za to jego smutek zadziałał niczym perfekcyjnie dobrane zaklęcie. Mefisto zamrugał kilkukrotnie, odganiając tym samym niechcianą wilgoć spod powiek, koncentrując się na coraz spokojniejszych oddechach i drobnych pocałunkach, które upewniały go o możliwości powrotu do normalności. Bezwiednie sapnął z zaskoczeniem, chwytając się mocno szyi chłopaka, by zaraz już wlepić w niego to niby obce spojrzenie. Oplótł Sky’a w pasie nogami powoli, ostrożnie, rozluźniając się pod wpływem jego słów i swojego własnego przeświadczenia, że panikowanie zaprowadzi ich donikąd. Powstrzymał się od mruknięcia mu w usta, nie wiedząc jak zabrzmi w tej nowej tonacji i nawet nie chcąc tego wiedzieć, bo wystarczała mu zabawa z samym mówieniem.
- Ale my jesteśmy dramatyczni - wymamrotał, uśmiechając się z mało subtelnym zażenowaniem. Musiał sobie jakoś szybko wmówić, że to faktycznie nic takiego. Że to się zdarza, że czarodzieje są pojebani. Że to taki sam efekt jak zmiana ciuchów w Durniu, że może jakaś stara rozgrywka Therii się na nim mści. Że to rzeczywiście żart, że zaraz będą mogli się z tego śmiać. Że będzie mógł szukać winowajcy, że odetchnie raz jeszcze pełną piersią. - Tooo… - zaczął, cmokając go zaraz w usta, nie wiedząc czy kolejny pocałunek nie skusi go za bardzo do ucieczki w intymność, na co nie mogli sobie teraz pozwolić. Ostatnim czego chciał było testowanie Sky’a. - To może prysznic? Tak po prostu? Bo chyba nic nie przełknę... I potem- nie wiem, skoczę do Munga? Skoczymy? - Zaśmiał się nerwowo, wykrzywiając zaraz usta w niezadowoleniu nad tym jak perliście teraz brzmiał. Wychodziło na to, że miał same pytania. Nie wiedział, czy Schuester chce go w ogóle teraz oglądać, nawet jeśli w grę wchodził zdecydowanie niewinny prysznic. Nie wiedział, czy da radę się sam teleportować, skoro jego ciało uległo zmianie. Nie wiedział, czy w Mungu mu pomogą, ani czy w ogóle jest sens od razu lecieć z krzykiem. Bezwiednie wbił paznokcie mocniej w puchoni kark, zaraz zajmując się równie odruchowym rozmasowywaniem naznaczonych miejsc. Było dobrze, byli razem, wszystko miało się ładnie rozwiązać. Musieli tylko przez chwilę trzymać się tej platonicznej części swojego związku.
- Tylko nie myśl sobie… wisisz mi poranny seks i na bank się o niego upomnę. - A on, głupi zazdrośnik, jeszcze się cieszył z tego, że Sky nie jest bi…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:38;

Objął go ciaśniej, bo barki zatrzęsły się ze zduszonego śmiechu, zatapiając za chwilę twarz w miękkich lokach, by otulić się tym znajomym zapachem, który wciąż dawał jasny, przyjemny sygnał: to Twój Mefisto.
- Cóż, my chyba ogólnie lubimy wszystko przeżywać bardziej - wymruczał, nosem szturchając znajome kolczyki w uchu, jakby przeliczał je dla upewnienia się, że i tam wszystko pozostało niezmienione. - Ej - przerwał, odchylając się nieco w tył, by spojrzeć w czarującą zieleń i odruchowo zgarnąć sobie krótkiego całusa - Tylko nie zapominaj, że jesteś zajęty, jak Cię zaczną masowo podrywać - upomniał, skoro poukładał już sobie w głowie, że go z rąk nie wypuści. A przynajmniej metaforycznie, bo dosłownie odstawiał go właśnie na ziemię, nie mogąc jednak wyzbyć się tej instynktownej delikatności, którą mimowolnie narzucał sobie przy kobietach. Dlatego też, gdy zsunął z wytatuowanych ramion biały materiał, to choć chciał porządnym klepnięciem w pośladek zaprosić go pod prysznic, to zrobił to na tyle lekko, że pusty dźwięk uderzenia ledwo dotarł do jego uszu. - Skoczymy. Ale… jak już Cię tam uspokoją, że to zaraz minie… - zaczął, trzymając się tej optymistycznej myśli, gdy zsuwał z siebie bieliznę, by dołączyć do Mefisto pod prysznicem - ...to idziemy coś zjeść, skoro i tak będziemy w Londynie - dokończył, pochylając głowę, by spojrzeć na, hm, swoją Wilczycę, mimowolnie przemykając spojrzeniem z zieleni w dół sylwetki, do której boku pomknął dłonią, gdy druga odkręcała już (może tylko dla niego) bezlitośnie zimną wodę, nakazując mu wzdrygnąć się od dreszczy przemykających po zaskoczonym tą zdradą ciele. - Nawet wiem gdzie konkretnie, spodoba Ci się - podjął znów, przechwytując żel przed Mefisto, chcąc już zaraz własnymi dłońmi zbadać to nowe ciało, które równie na nowo powinien pokochać - Zamawiają od nas bułki na hamburgery. W sensie z piekarni.

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:38;

- Masowo podrywać? - Prychnął, dając się trochę rozczulić tą delikatnością i samą w sobie drastyczną zmianą proporcji. - Czyli co, lepiej wyglądam jako kobieta? Teraz można mnie podrywać? - Zacmokał z dezaprobatą, wchodząc do kabiny i oglądając się z jeszcze większą naganą na Puchona, bo Merlinie - przecież się nie rozsypie… I nie mógł nie podejrzewać, że ta subtelność w ruchach Sky’a poniekąd wynika z tego, że po prostu nie chce go dotykać. Ciężko było się dziwić, skoro wilkołak - pomimo uspokojenia się! - dalej cicho martwił się tym rażącym problemem, jaki stanowiło jego ciało w połączeniu z orientacją prefekta. Bo nawet jeśli zielone tęczówki pozostawały dopieszczane tym znajomym ciepłem, tak cała reszta dalej czuła się wyobcowana. A on tylko chciał być chciany…
Pomajstrował chwilę przy kurkach, szukając nieco cieplejszej wody, mimo wszystko stroniąc od piekielnych ogni Sky’a. Mruknięciem mu potaknął, znowu spychając jedzenie na dalszy plan, ze spojrzeniem czujnie obserwującym rozprowadzające żel dłonie.
- Jak ty możesz myśleć o jedzeniu… - Westchnął i pokiwał głową z lekko uniesionym kącikiem ust, odgarniając do tyłu przesiąkające wodą włosy. Kosmyk zahaczył mu się o jeden z kolczyków i Mefisto nie powstrzymał przekleństwa, w frustracji wpadając w jeszcze wyższy ton i… i Merlinie, jakie to wszystko było okropne. Niewygodne i zwodnicze, bo przecież gdyby znajdował się na innym etapie swojego życia, to niewątpliwie tę anomalię by jakoś wykorzystał. Jeśli nawet olałby już samą kwestię płci (co i tak było mało prawdopodobne, bo kto nie chciałby sprawdzić jak to jest?), to pławiłby się w samej możliwości bycia kimś innym. A teraz, ten jeden raz, chciał być szczęściarzem, który może cieszyć się swoim cudownym chłopakiem…
- Za bardzo panikuję? - Wypalił, chociaż czuł, że wcale nie. I widział przecież w szaroniebieskich oczach Sky’a, że jego również przynajmniej przez chwilę ścisnął strach. Odruchowo się przysunął, z dłońmi już sunącymi do jakże uwielbionych pośladków, by zaraz zganić samego siebie i postąpić ten subtelny krok w tył. - Po prostu… nie to planowałem. Nie mam teraz nawet jak obrócić to na swoją korzyść. - Gdyby była tutaj Lila, pewnie rzuciłaby się na niego ze swoją wypchaną kosmetyczką, albo zasypałaby go kreacjami, które na niej cicho by krytykował. Gdyby był singlem, pewnie by to wszystko dał na sobie przetestować, potem od rana szlajając się z przebiegłym planem skuszenia kogoś swoją nową, przyjemną dla oka prezencją. - Umówiłem się na wieczór z ojcem… i jutro mam pracę - jęknął cicho, odwracając się tyłem do Puchona, żeby choć przez chwilę nie zastanawiać się jak bardzo jemu musi być w tym wszystkim niezręcznie. Merlinie, akurat teraz. Dlaczego akurat teraz?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Skyler Schuester

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 179 i PÓŁ!
C. szczególne : Ciepłe spojrzenie, zapach cynamonu i Błękitnych Gryfów/mugolskich fajek; łatwy do wywołania uśmiech; czasem da się wypatrzeć malinkę czy dwie; ciepły, niski głos i raczej spokojne tempo mówienia
Galeony : 817
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1544
https://www.czarodzieje.org/t17504-skyler-schuester#491351
https://www.czarodzieje.org/t17509-blue-sky#491410
https://www.czarodzieje.org/t17510-skyler-schuester
https://www.czarodzieje.org/t17506-skyler-schuester#491388
https://www.czarodzieje.org/t18314-skyler-schuester-dziennik#521
Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 EmptyWto 26 Maj 2020 - 21:39;

Przygryzł wargę, by powstrzymać się od komentarza, że chyba jednak nie tylko ciało się zmieniło, skoro zamierza wytykać mu jego nieumiejętność wysławiania się, ale zaraz zdał sobie sprawę jak seksistowski byłby to komentarz i wolał zamilknąć na chwilę zupełnie, a przynajmniej do czasu, aż sam nie znalazł się już pod prysznicem. Akurat obejścia z kobietami miał tyle, że wiedział doskonale, że każda podstawowa opcja odpowiedzi byłaby zła - jeśli powie, cóż, chcąc nie chcąc zgodnie z prawdą, że jako mężczyzna jest dla niego dużo atrakcyjniejszy, to ten znów wpadnie w panikę nad swoim obecnym wyglądem. Jeśli jednak by mu przytaknął, to naraziłby się nie tylko teraz, ale i na czas, gdy wszystko już wróci do normy.
- W ogóle nie można Cię podrywać, jesteś mój, skup się - upomniał go, łapiąc te kobiece biodra dłońmi, by przyciagnąć go bliżej, uparcie trzymając się męskiej formy w swoich wypowiedziach, nie chcąc tracić łączności z myślą, że ten umięśniony wilczek w końcu do niego wróci. I przez to jego ciało samo nie wiedziało jak ma reagować na dłonie gładko prześlizgujące się po miękkiej skórze, w odruchach zaciskając się na znajomych partiach, a jednak czując się wszędzie tak obco, mimo odnajdywania odpowiednich blizn w zapamiętanych miejscach.
- Zawsze myślę o jedzeniu - mruknął, oszczędzając mu już komentarza, że zwłaszcza wtedy, gdy coś jest nie tak, zamiast tego ostrożnie odgarniając niemal czarne od wody kosmyki włosów, by zabrać już możliwość ponownego zaczepiania ich o kolczyki, nie chcąc prowokować Mefisto do jakichkolwiek kolejnych wzburzeń. - No… prawie zawsze - dodał cicho, pozwalając kącikom ust zadrżeć z niemego rozbawienia tą myślą, gdy drobniejsze dłonie powędrowały na pośladki znajomym gestem, a on znów… miał okazję na zastanowienie się jak nieznane jest to uczucie. Z jednej strony ciało chciało lgnąć do tego dotyku, bo doskonale wiedziało do kogo należy, a jednak mózg blokował go mimowolnie, zbyt świadomy, że swoimi reakcjami zawiedzie tego, kto nauczył go nie hamować ich zupełnie.
- Jak to obrócić na korzyść… - mamrotnął zdezorientowany, chyba niezbyt łapiąc ten ślizgoński tok rozumowania, a przez to z lekkim opóźnieniem opadając wzrokiem niżej, wzdłuż czaszki na plecach, ciekawskim wzrokiem badając jak nieznacznie zmieniły się ciemne labirynty tuszu, by zaraz poprowadzić tam też i dłoń, a jednak wędrując nią w odwrotnym kierunku, bo na wytatuowane barki, by rozmasować z nich ten werbalizowany stres. - To wszyscy będą musieli zrozumieć - odpowiedział powoli, nie za bardzo potrafiąc wymyślić jakiekolwiek inne rozwiązanie. Przecież to nie tak, że Mefisto to zrobił specjalnie i przecież własny ojciec powinien mu uwierzyć, a i był pewien, że w pracy sobie poradzi. A sam Sky jedyne co mógł zrobić to… rozpraszać. Na jedyny znany sobie sposób.
- Mefu - zamruczał więc, chyląc się lekko do jego ucha, nosem odgarniając zagubione kosmyki, które prosiły się o dołączenie do reszty, gdy dłonie masującym gestem sunęły już w stronę ramion. - Nawet nie wiadomo czy to potrwa do wieczora - ciągnął dalej, pochylając głowę, by pocałunkami nakreślić linię po barku, wsuwając się po wytatuowanej szyi, by tam zapracować czułością na skryty pod ciemnymi splotami ślad purpury, mimowolnie przylegając do niego ciaśniej, gdy dłonie powróciły już do bioder, przy przyciągnąć je do siebie. - Jeszcze mamy poranek - dodał tylko na tyle głośno, by tym nawiązaniem do poprzedniej wypowiedzi Wilka zagłuszyć obijające się o plecy krople wody, dla pewności nie odrywając wcale lekko uśmiechniętych ust od brzegu jego ucha, by przygryzieniem płatka nakreślić zaczepnie pytanie, które dopiero miało paść: - Mam klęknąć?

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wilcza nora - Page 14 QzgSDG8








Wilcza nora - Page 14 Empty


PisanieWilcza nora - Page 14 Empty Re: Wilcza nora  Wilcza nora - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wilcza nora

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 16Strona 14 z 16 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wilcza nora - Page 14 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-