Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Choinka w centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31908
  Liczba postów : 89595
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 9 Gru - 19:11;

First topic message reminder :


Choinka w centrum

Mieszkańcy Hogsmeade również postarali się o spełnienie tradycji, dekorującej centrum magicznej wioski. Szczególnie imponująco przygotowana, wysoka choinka wygląda po zmroku, kiedy jej bombki oraz światełka mienią się feerią rozmaitych odcieni. Choinka postawiona została w samym sercu głównego placu; spostrzega oraz mija ją każdy, udający się na zakupy bądź najzwyklejszy spacer.

______________________

Choinka w centrum - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Cassian H. Beaumont

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 170
C. szczególne : Średniej wielkości znamię w kształcie krzyża pod okiem; Silny, szkocki akcent
Galeony : 445
  Liczba postów : 415
https://www.czarodzieje.org/t19364-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19441-poczta-cassiana#574233
https://www.czarodzieje.org/t19439-cassiano
https://www.czarodzieje.org/t19421-cassian-hector-beaumont
https://www.czarodzieje.org/t19442-cassian-hector-beaumont-dzien
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 13 Gru - 11:13;

Nie wiedział co się z nim takiego dzieje. Ostatnio wszystko leciało mu z dłoni... Nie wspominając już o tym, że czuł się wiecznie w niedoczasie. Okres świat co roku zdawał się być... nad wyraz ciężkim. Niemniej jednak zazwyczaj nie obfitował w sytuacje powodujące jeszcze większe stężenie stresu w Cassianie, jakby go nie było teraz dość.  

Zrobiło mu się przedziwnie źle, że doprowadził do takiego zajścia już kompletnie pomijając fakt, że nie wiedział, czy wystarczą zwykłe słowa czy powinien teraz dla kurażu postać odrobinę z dziewczyną na tym mrozie i umilić jej czas. Z jednej strony odczuwał skrępowanie tak zajściem jak i poznaniem nowej osoby, z drugiej strony... Wyjątkowo właśnie nie wyrobił się by zdążyć do sklepu przed zamknięciem, a zatem... Miał czas. Nie musiał nigdzie uciekać.  

Kątem oka obserwował właśnie jak ktoś z obsługi sklepu, dzięki Merlinowi nie Ignacy, magicznie przekręcił tabliczkę w drzwiach sprawiając, że sklep przestawał funkcjonować na dzień dzisiejszy. Mógł wydawać się puchonce teraz jeszcze bardziej rozproszonym, ale to ze względu na fakt, że... Musiał kompletnie zreorganizować swoje plan na ten wieczór.  
- Ach... Nie. Chyba..? - Odparł dziewczynie chwilkę po tym jak na jego twarzy wymalowała się lekka konsternacja. - Cassian, Gryffindor. VII rok również. - Posłał jej delikatny uśmiech. Jednocześnie starał się jakoś zagaić by to ona tym razem nie poczuła dyskomfortu. - Jak idą zakupy, w których tak wyjątkowo niefortunnie przeszkodziłem?  


@Marie R. Moreau
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 13 Gru - 13:46;

Prychnęła tylko, uznając, że dalsze spieranie się z Eskilem odnośnie tego, czy to miała rację atakując jego idealną czuprynę, czy nie, nie miało większego sensu, bo przecież i tak nie przyznał by jej racji. Poza tym, no musiała powiedzieć to sama do siebie wprost, nie wiedziała, czy to na wskutek ogólnie panującej wokół nich atmosfery świąt, czy cholera wie czego (a może Eskil po prostu zrobił to kompletnie świadomie i z premedytacją, bo taką opcję również powinna brać pod uwagę...), ale jego uroda naprawdę zaparła jej dech w piersi i odgoniła z jej głowy wszelakie myśli, które nie były niezbędnymi do funkcjonowania w tamtym momencie. Uśmiechnęła się tak, jakby kompletnie nic się nie stało, i machnęła od niechcenia ręką, kiedy wspomniał jeszcze o jej kocie. – Moje szczęście, że Lucek nie jest aż tak przekupną świnią, jakby się mogło wydawać – parsknęła lekkim śmiechem na samą myśl o tym, że chłopak mógłby próbować przyswoić sobie jej kota. Nie jeden przecież podjął już podobną próbę i niespecjalnie dobrze na tym wyszedł. Czasami kończyło się to pazurami w tyłku, a innym razem na przedramionach. Ciekawe, czy ślizgon faktycznie miałby jakiekolwiek szanse w starciu z jej sierciuchem…
Skupiona na swoich rozmyślaniach, kompletnie nie zauważyła, jak chłopak wyciąga coś nagle z pod wielkiej choinki. Dopiero kiedy przemówił w jej kierunku, wróciła na niego spojrzeniem znacznie bardziej przytomnych oczu. Przez chwilę czy dwie kompletnie nie rozumiała o cholerę mu chodzi. Dopiero kiedy trybiki w głowie się zgrały, zaczęła śmiać się głośno. A przynajmniej do momentu, kiedy kolejna warstwa śniegu nie wylądowała na jej głowie. – Czuję się zaszczycona! Eskil, ukradłeś dla mnie prezent! – przyjęła rózgę w swoje dłonie, po czym bezpardonowo pochyliła się w stronę chłopaka, aby ucałować jego policzek w ramach podziękowania za ten jakże cudowny akt poświęcenia. W końcu nie każdy ukradł by rózgę, prawda? Potem próbowała go słuchać z uwagą, ale co jakiś czas miała utrudnione zadanie, kiedy na przykład nagle zauważyła, jakie ładne, jasne ma oczy, czy kiedy jakoś charakterystycznie wygiął usta obwieszczając dosyć dosadnie, jakie uczucia towarzyszą w aktualnym momencie jego słowom. Szlag… ten wilowaty gen był naprawdę dziwną sprawą i dopiero teraz Robin mogła to zauważyć. Pokiwała głową ze zrozumieniem, samej zastanawiają się nad tym, jak ewentualnie mogłaby „pomóc” chłopakowi w takiej sytuacji. – Jasne, że chcę to widzieć. Nie porównuj mnie do innej dziewczyny, bo z pewnością nią nie jestem. – odparła hardo. Jeszcze nie wiedziała, czy przypadkiem się nie wyrzyga, kiedy zobaczy tę drugą jego twarz, ale nie zamierzała odpuścić, co to, to nie! – A nie myślałeś na przykład nad tym, aby jakoś się, no wiesz, wspomóc? Może jakiś eliksir czy zioło? – zastanawiała się nad wieloma opcjami, kiedy w międzyczasie żaby powoli kończyły swój koncert. Ale na to nie zwracała już uwagi, bo przecież miała ważny problem jego wilowatego genu i aktywacji do rozważenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marie R. Moreau

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 173 cm
C. szczególne : znamię w kształcie półksiężyca na prawym nadgarstku, słyszalny francuski akcent
Galeony : 382
  Liczba postów : 247
https://www.czarodzieje.org/t19862-marie-r-moreau-karta-postaci#605482
https://www.czarodzieje.org/t19866-poczta-marie-r-moreau#605949
https://www.czarodzieje.org/t19889-marie-r-moreau-relacje#607570
https://www.czarodzieje.org/t19863-marie-r-moreau#605484
https://www.czarodzieje.org/t19888-marie-r-moreau-dziennik#60756
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 13 Gru - 13:53;

Po początkowej pewności siebie wywołanej raczej dobrym wychowaniem otrzymanym w arystokratycznej rodzinie, niż cechą charakteru, nie pozostało już nic. Miała ochotę zapaść się pod ziemię. Nienawidziła sytuacji, w których nie wiedziała co powiedzieć, a jeżeli dotyczyło to jeszcze spotkania z drugą, nieznaną dotychczas osobą.

Kiedy usłyszała pytanie chłopaka, jej dyskomfort jeszcze bardziej wzrósł. Była przekonana, że ten szybko pozbiera swoje rzeczy i pójdzie w swoją stronę. Jednak może to dobrze, że tak się nie stało. Przydałaby jej się rozmowa z kimkolwiek. Ostatnimi czasy odzywała się tyko do młodszej siostry, z którą nie do końca wiedziała jak rozmawiać o zbliżających się egzaminach, dalszej edukacji i tym co będzie później. Właśnie rozmyślanie o przyszłości zajmowało Marie najwięcej czasu.

- Emm... W zasadzie to chyba już wszystko co chciałam kupiłam - odpowiedziała w końcu. - A ty? - zapytała wskazując na torby chłopaka, które ten zdążył już pozbierać ze śliskiego chodnika. Po zawartości kilku z nich, domyślała się, że on także postanowił spędzić dzisiejszy wieczór kupując prezenty.

@Cassian H. Beaumont


Ostatnio zmieniony przez Marie R. Moreau dnia Pon 14 Gru - 9:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 13 Gru - 15:13;

- Myślę, że mam szanse go przekupić. Powiem ci coś w sekrecie. - aż oczy mu zabłyszczały w konspiracyjnym zachwycie. Skinął na nią palcem aby się pochyliła w jego stronę, a minę miał taką jakby miał zdradzić jej tajemnicę wagi państwowej. Kiedy już się nachyliła to uśmiechnął się lekko i wymamrotał miłym dla ucha głosem: Doskonale wiesz, że zwierzęta lubią wile. Dlatego sądzę, że mam szansę sprawić, że Lucyfer mnie pokocha. Chyba, że... - wyprostował się i poprawił czapkę na głowie. - Chyba, że ty go kochasz to wtedy zostawię go w spokoju. - wzruszył ramionami jakby wcale właśnie nie sugerował, że bezczelnie ukradnie jej kota. Nawet się z tym nie krył. Czasami pozwalał sobie na rozbrajającą szczerość jeśli towarzystwo nie kojarzyło mu się z ograniczeniami, a co tu dużo mówić, te psotne iskierki w spojrzeniu Robin jasno mówiły, że ma do czynienia z kimś z kim mógłby się dogadać nawet na płaszczyźnie łamania zasad. Po chwili mógł wręczyć jej rózgę, a z ręką na sercu oczekiwał bury, urażonej miny czy głośnego protestu a ta zareagowała entuzjastycznie. Zbaraniał kiedy owionął go zapach jej włosów, a na policzku poczuł lekki ciężar jej buziaka, który rozgrzał jego skórę do poziomu zakłopotania. Zamrugał nieźle oszołomiony bo choć wiele osób lubiło się nim zachwycać to jakoś nie było sposobu, aby jakakolwiek dziewczyna chciała dawać mu buziaki za to, że był sobą. Robin zbiła go mocno z pantałyku i przez chwilę miał dosyć niemądrą minę. Potrząsnął głową. - Chwila, chwila, stop. - zawołał i wierzchem dłoni zakrył na moment jej czoło sprawdzając czy nie ma gorączki. Oprócz miękkiej ciepłej skóry nie zauważył żadnych oznak, że Robin mogłaby majaczyć. - Ukradłem dla ciebie rózgę, a ty się cieszysz? Ochlapałem cię śniegiem. - oznajmił i zaraz to cofnął dłoń kiedy przypomniał sobie, że trzyma ją przy jej skórze o kilka sekund za długo. Tak jak ona przed chwilą się zaśmiała tak teraz on parsknął śmiechem. - Zaczynam wierzyć, że nie zemdlejesz jak mnie zobaczysz. Reagujesz w dziwne sposoby. - wyszczerzył się teraz absolutnie celowo i świadomie najpiękniej jak umiał bo choć jego planem nie było zauroczenie dziewczyny, a jedynie sprawdzenie czy uda mu się zbić ją trochę z pantałyku. W świątecznej atmosferze i scenerii oboje wyglądali naprawdę ładnie. Choć wcale tego nie chciał to zaczynał zauważać, że Robin jest naprawdę śliczną dziewczyną, kto wie, może ładniejszą nawet od Odeyi? O Merlinie, a ona dała mu buziaka! Takiego buziaka, którego cały czas czuł na policzku! Czy to normalne? Nawet nie wiedział dlaczego to się stało a tym bardziej nie miał pojęcia czemu się z tego ucieszył. Przecież mówił ostatnio Cassianowi, że dziewczyny są nudne. Czyżby miało się coś zmienić? Przymrużył oczy i przyglądał się jasnej twarzy Robin przez moment zbyt intensywnie. Po chwili roztarł swój kark, a uśmiech cofnął z ust. - Eliksir, zioło albo alkohol? - dopytał i przez moment miał kwaśną minę. - Alkohol pewnie by zadziałał ale chyba nie chcę się za bardzo upijać. Na trzeźwo ta... no wiesz, wilowatość była trudna do ogarnięcia a na nietrzeźwo to pewnie Lucas by mnie wypatroszył i powiesił na choince. - czubkiem buta rozwalił górkę brudnych bryłek śniegu ułożonych przy krawężniku. - Ale może eliksir albo zioło... ale to trzeba byłoby poszukać czegoś w bibliotece. - to byłby ten legendarny moment kiedy poszedłby do biblioteki po wiedzę. Zazwyczaj kiedy musiał tam być to przesypiał czas w kącie, a tu proszę, pojawia się motywacja. To powinien być ten moment kiedy należy posłuchać głosu rozsądku Lucasa i po prostu nie eksperymentować, ale pokusa była zbyt silna. Mogą się przecież zamknąć w jakiejś nieużywanej klitce i tam się bawić. - Ej, Robin. - teraz spoważniał i popatrzył na nią z pewną dozą niepewności. - Nawet jak się uda to wywołać to trzeba to ogarnąć, żeby w razie czego to... cofnąć. Mówiłem serio, że jestem w tym kiepski. - a co jeśli nie będzie umiał się uspokoić skoro w żyłach będzie mieć wspomagacz? Co jeśli będzie chciał rzucić się z pazurami na Robin tak jak ostatnio na Skylera? Merlinie! Czemu w ogóle dopadają go wątpliwości? To wszystko przez Schuestera. Wszystko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyPon 14 Gru - 10:18;

O tak na pewno... pomyślała, kiedy stwierdził, że dałby radę okiełznać jej nieokiełznanego kotowatego towarzysza. Mimo jednak swojej pewności, przysunęła się, kiedy ten postanowił wyjawić jej jakąś wielką, niebezpieczną dla innych uszu tajemnicę. Oczy rozszerzyły jej się jeszcze bardziej, kiedy usłyszała jego słowa i odsunęła się natychmiast, kręcąc głową w wyrazie kompletnej dezaprobaty. - Wyrwę ci nogi prosto z odwłoku, jak tkniesz mojego Lucka. Lucyfer jest mój i będę go dręczyć do usranej śmierci, tak jak on dręczy teraz mnie - pewność jaka brzmiała w jej głosie, zaskoczyła nawet ją samą. Bo w sumie nawet nie podejrzewała, że mogła by w posobny sposób reagować na wizję utraty jej ukochanego kocura. Był wredny, złośliwy i czasami miała go po dziurki w nosie. Co nie zmienia faktu, że był jej i wciąż go kochała, prawda? Jednak to nie było ciekawym aspektem tego spotkania. Znacznie bardziej interesujące było to, że czuła, jakby znowu był najcudowniejszą istotą na świecie, kiedy jego policzki tak cudownie zarumieniły się od tego delikatnego pocałunku, którym go obdarzyła? Jak mógł psuć cały nastrój chwili, kiedy najchętniej po prostu znów by go pocałowała, jednak niekoniecznie w policzek... Co tam kradzież rózgi i ten śnieg, który znowu ją zaatakował?! Liczyło się to, że położył jej dłoń na czole! Wzrok jej trochę zmętniał i jedynie gdzieś tam, bardzo głęboko w podświadomości wiedziała, że to nie są jej prawdziwe odczucia. Ogarnij się Robin! upomniała samą siebie. Dopiero kiedy przymknęła oczy i zamiast ciepła jego dłoni na swojej skroni, znów poczuła chłodny powiew, poczuła, jakby ktoś zdjął z jej umysłu ciemne klapki, które ograniczały myślenie. Zamrugała kilka razy, kiedy on zaczął się z niej lekko nabijać. Przywołała znów na usta uśmiech, aby mieć pewność, że za chwilę w jakiś dziwny sposób nie zapewni go, że jednak nie powinna widzieć tej przemiany. A teraz nie zamierzała mu odpuścić tematu! Tylko, że trudno było zachować przytomność umysłu, kiedy chłopak znów zaczął się uśmiechać w tak uroczy sposób. Uśmiech na jej ustach stał się bardziej delikatny, kiedy to zachwycała się miodowymi refleksami w pasmach jego włosów. Miała ochotę sięgnąć w kierunku jego twarzy i sprawdzić, czy skóra nawet i na drugim policzku była też tak miękka, jak na tym, który poprzednio udało jej się ucałować. Zamiast jednak tego, sięgnęła swoją dłonią w stronę jego własnej dłoni. I dopiero, kiedy intensywność jego spojrzenia zmalała, coś jakby znów zaskoczyło w jej umyśle. Cofnęła od razu swoją dłoń, choć nic nie mogła poradzić na to, że zahaczyła o jego opuszkami palców. - Hej! Ty mi to robisz specjalnie! - oburzyła się, bo o ile wiedziała, że pocałunek w policzek to była wyłącznie jej decyzja, tak również wiedziała, że zwyczajnie w świecie działał na nią potem jego urok! Na szczęście mogła jednak słuchać dalej jego słów i przemyśleń odnośnie tego, jak najlepiej by to wszystko zorganizować. Dla niej ważne było to, aby chłopak przede wszystkim czuł się komfortowo i nie martwił cały czas, czy nic się nikomu nie stanie. Ona umiała o siebie zadbać, ale wolała, aby skupił się na sobie. -Lucas nie musi o niczym wiedzieć - od razu zapewniła, kompletnie nieświadoma, jakie relacje panują pomiędzy Eskilem a prefektem Slytherinu. Milczała jeszcze chwilę, kiedy nagle uderzyła się otwartą dłonią prosto w czoło. -My Dear... czemu wcześniej na to nie wpadłam - wyszczerzyła się i spojrzała w stronę ślizgona z szerokim uśmiechem na ustach. - Chyba wiem, kto mógłby nam w tym wszystkim pomóc. I nic się nie bój, jak on się zgodzi, to wszystko ogarniemy - zapewniła go, tym razem już zupełnie świadomie sięgając w stronę jego dłoni, by na chwilę ścisnąć jego palce w pokrzepiający sposób.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyPon 14 Gru - 12:16;

Nie znał się zbytnio na ludziach ale jak zobaczył wyraz jej oczu to wiedział już, że Lucyfer jest niestety poza jego zasięgiem. Jak to się mówi? Uwaga, zły kot, ale właściciel jeszcze gorszy? To się ewidentnie sprawdza w przypadku Robin! Kiedy zaczęła mu grozić w tak wiarygodny sposób aż otworzył szerzej oczy a kąciki jego ust zaczęły drgać od powstrzymywanego uśmiechu. Musiał zagryźć usta górnymi zębami bo chciało mu się śmiać na wyobrażenie Robin wygrywającej komuś odwłok. Potarł kłykciami swój policzek i powtarzał sobie w myślach aby teraz nie wybuchać śmiechem bo go Robin wypatroszy. Uniósł ręce w geście poddania. - No wobec takiej groźby to nie śmiem na niego nawet spojrzeć, wasza wysokość. - nie śmiej się, nie śmiej się, nie śmiej się! Przez to wszystko poczuł do dziewczyny jeszcze większą sympatię i naprawdę chciało mu się przebywać w jej towarzystwie. A potem sprawdzał czy w ogóle jego uśmiech na nią podziała kiedy celowo się elegancko wyszczerzył. Tak lekko odsłonił zęby, z wyczuciem uniósł kąciki ust i wyobrażał sobie, że wygląda wtedy bosko. Jak Merlina kocha nie spodziewał się, że to zadziała. Oczy dziewczyny otworzyły się tak szeroko, a jemu wydawało się, że na moment świat zlał się w jedną paćkę na korzyść Robin, jakże wyraźnej teraz i jaśniejszej. Było to zdecydowanie lżejsze odczucie niż to przy Odeyi, a kiedy poczuł na dłoni muśnięcie jej palców to zorientował się, że chyba od jakiegoś czasu ma wstrzymany oddech. Cholera. Znów uniósł ręce w geście poddania bo go przyłapała. - Tylko sprawdzałem czy to działa! Myślałem, że jesteś na mnie odporna. - podrapał się po policzku i kiedy mijała ich grupa czarownic z ciepłymi piernikami to kupił kilka dla siebie i Robin. Zapłacił kilka sykli i odsłonił pierniki z kolorowego papieru. Podsunął Robin ciastko, a w swoje się po prostu wgryzł. Czekoladę należy kochać i już. - Tylko nie mów, że masz na myśli Sophie Sinclair. Ostatnio wpakowałem się z nią w kłopoty i teraz moglibyśmy wzbudzać we troje podejrzenia. - dopowiedział i popatrzył na nią jasnymi oczami i ścisnął jej dłoń niemalże odruchowo. Miała ciepłe palce, a on oczywiście zmarznięte. Wiedział, że powinien odwrócić wzrok żeby nie musiała go potem opieprzać. Niestety zapatrzył się na łagodne rysy jej twarzy i gapiłby się na nią bezmyślnie… ni stąd ni zowąd bombka wisząca na gałązce obok ich twarzy otworzyła porcelanową paszczę i wymamrotała piskliwie "uuu, jak romantycznie" co całkowicie Eskila otrzeźwiło. Cofnął rękę, na bombkę fuknął i ugryzł kolejny kawałek piernika. - Ej, ale mogę dać Lucyferowi prezent świąteczny czy za to też mnie wypatroszysz? - przez jakiś czas nie patrzył na Robin, uawał, że podziwia choinkę. Dźgał po kolei każdą dostępną bombkę aby sprawdzić która zareaguje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyPon 14 Gru - 15:11;

Robin nawet nie chciała myśleć, co takiego musiało by się wydarzyć, aby postanowił rozstać się z Lucyferem. Uwielbiała tego sierściucha, bez względu na wszystko. Mimo, że się nie chciał z nią miziać jakoś często, miał ogólnie w poważaniu, gdzie powinien teraz być bądź to, że nie drapie się kanap w salonie wspólnym ślizgonów, to i tak robił dokładnie to, na co aktualnie miał ochotę, ni mniej, ni więcej. A ona mimo tego wszystkiego i tak tego paskudnego kota kochała z całego swojego serduszka. Więc perspektywa jakoby Eskil zamierzał sobie jej zwierzaka choć nieco przysposobić, była wręcz przerażająca. I wiedziała, że pewnie teraz kisł wewnętrznie, próbując sobie wyobrazić, jak ktoś jej postury próbuje sobie z z nim poradzić, ale miała to w nosie! Otwarcie groził jej kotu. Nie mogła tego zostawić bez odwetu! - Nabijasz się ze mnie - stwierdziła w końcu, zaciskając usta w wąską kreskę i zaplatając ręce na wysokości piersi. Nieświadomie uniosła też podbródek nieco ku górze, jeszcze bardziej obrazując, jaka to krzywda i zło ją w tym momencie spotkało, bo nie traktował jej poważnie. A potem było już tylko gorzej, bo jakoś znacznie więcej czasu potrzebowała, żeby wydostać się z pod tego uroku. Kiedy robił to kompletnie świadomie i specjalnie, to niemalże graniczyło z cudem, aby była zdolna do jakiegokolwiek logicznego i przede wszystkim własnego myślenia. Byle tylko nie patrzeć na niego, czy coś takiego to było... No ale nie mogła na niego nie patrzeć, kiedy prowadziła z nim rozmowę! - Jak widać, działa! Musiałabym być lesbijką, żeby twój urok na mnie zupełnie nie działał - powiedziała w końcu, zgodnie z tym, co wiedziała od jakiegoś czasu odnośnie działania tego uroku wili. Przyjęła od niego pierniczka i z gracją odłamała niewielki kawałek i wsadziła do swoich ust. Tak, to był dobry pomysł. Jedząc, zajmowała się właśnie tym, może jego urok nie będzie mógł na nią tak mocno działać w tym momencie. - Nie nie, spokojnie. Mam kogoś kompletnie innego na myśli. Kojarzysz Huntera Deara? Jest kuzynem naszej opiekunki domu. I jednym z najlepszych zielarzy, jakiego znam - nie miała problemu z tym, aby wystawić Huntowi wysokie referencje. Wiedziała, że chłopak po pierwsze, nie zawiedzie jej zaufania, a po drugie jest naprawdę bardzo dobry w tym. A potem znów patrzyła prosto w te jego śliczne oczy w odcieniu idealnego błękitu. I jeszcze ściskała jego dłoń! Na Merlina, jak wspaniale jego zimne palce komponowały się z jej własnymi, znacznie cieplejszymi... Kompletnie odruchowo uśmiechnęła się w uroczy sposób, byle tylko bardziej przypodobać się Eskilowi. Dopiero, kiedy cofnął swoją dłoń, myśli Robin stały się jej własnością a nie tym, co serwował względem niej, jego urok. - Znowu mi to robisz - stwierdziła tylko, ale bez pretensji w głosie, bo miała świadomość, że tym razem raczej nie było to jego zamiarem. A przynajmniej taką miała nadzieję. Zaśmiała się głośno, kiedy wspomniał o dawaniu prezentów jej kotu. - Jasne, możesz zawsze próbować. Nie wiem, co on na to, ale ja nie mam nic przeciwko - wzruszyła ramionami i ponownie wgryzła się w pierniczka. Byle zająć czymś ręce, twarz i w ogóle wszystko. I nie spoglądać w stronę bombki która to obwieściła, jak romantycznie wyglądali...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyPon 14 Gru - 19:32;

No dobra, można przyznać, że się z nią przekomarzał w kwestii kradzieży Lucyfera. Wypadałoby pozostać wiernym swojemu brzydkiemu kameleonowi Bez Imienia, ale miękkie kocie futerko jest po prostu tak kuszące... i to świetny powód, aby zagadywać Robin kiedy tylko zechce. To znak, że nie może jej ukraść kota bo wtedy o co by zagadywał? Nie będą przecież wiecznie debatować na temat jego pochodzenia, przecież to nie jest takie ciekawe jak KOT. Popatrzył na dziewczynę z góry i niestety nie zdobył się na pełną skruchy minę. Nie dał rady. - Troszeczkę. - pokazał jej maleńką odległość między swoim kciukiem a palcem wskazującym, co miało określić poziom jego nabijania się z niej. - Gdybym nabijał się bardziej to bym się ukłonił. - zaśmiał się i cofnął o pół kroku na wypadek gdyby chciała go zdzielić otrzymaną kradzioną rózgą. To było niesamowite, ale coraz lepiej się z nią dogadywał choć początki ich znajomości nie były raczej najlepsze. Odnosił wrażenie, że miałby o czym z nią pogadać nawet bez całej tej wilowatości, która ją tak interesowała. Z drugiej strony brał pod uwagę, że jeśli już się naogląda jego paszczy to być może postanowi jednak podchodzić do niego z rezerwą i nie byłoby w tym nic dziwnego. Rozłożył ręce na boki w geście bezradności. - Przynajmniej wiem, że wolisz chłopaków. - a ta wiedza oczywiście była mu niepotrzebna, przecież nie obchodziło go orientacja Robin. Po prostu chciał się upewnić czy potrafiłby popatrzeć na nią w taki sposób jak wcześniej na Odeyę, choć w tym przypadku niczego od Robin nie chciał. Świadomość, że jednak jakoś się udało ją zdekoncentrować uśmiechem mile połechtała jego ego przez co dumnie wypiął pierś bo się po prostu tym napuszył. Popatrzył gdzieś w niebo i zastanawiał się o którym chłopaku mowa. - Yyy... dużo tych Dear'ów jest, ale Huntera chyba gdzieś kojarzę, jest w Slythu, co nie? Nigdy z nim nie gadałem. - podrapał się po skroni. Dobrze wiedzieć, że Robin ma pewne źródło pomysłów, które ich nie wyda kiedy będą chcieli nabroić. Jak miło, że nikt nie zwracał uwagi na jego niepełnoletność. Fajnie wiedzieć, że nie każdy Dear przestrzega zasad jak to lubi robić ich opiekunka domu. W tej kwestii musiał zaufać Robin i przyszło mu to całkiem łatwo. Nie podejrzewał jednak, że zrobi na nim wrażenie swoim uroczym uśmiechem i krzepiącym ściśnięciem palców. Nie potrzebował wsparcia, wiedział, że coś wymyśli (musiał!), ale mimo wszystko zrobiło mu się ciepło i przyjemnie kiedy spoglądał na jej ładny uśmiech. - Nie jesteś już taka irytująca jak wtedy na deptaku. - powiedział to zanim ta myśl mogłaby zostać przefiltrowana przez mózg. - Przecież tylko na ciebie patrzę, to nie ja. Ej, to ty! Podobam ci się! - ale się teraz uśmiechnął! O Merlinie, ta perłowa bombka którą właśnie dźgał mogłaby pójść popełnić samobójstwo w obliczu tego eskilowego, pełnego dumy uśmiechu. Oto właśnie odkrył, że komuś się podoba ale chyba tak... bardziej naturalnie, co było jeszcze fajniejsze niż mógłby przypuszczać. Nagle uniósł obie ręce na wysokości swoich ramion i poruszył upiornie palcami jakby chciał ją zaczarować. - Abrakadabra, uuu, hokus pokus, będziesz mnie teraz komplementować aż po wsze czasy, muahaha. - trząsł się ze śmiechu, po prostu zaczął się tak śmiać, że aż ludzie się za nim obejrzeli co też go tak rozbawiło, a stał wszak naprzeciw dziewczyny z rózgą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyWto 15 Gru - 10:11;

Choć powinna, to nie mogła się na niego gniewać. Niby była zła, że nie traktował jej poważnie, ale zwyczajnie swoim zachowaniem rozbrajał ją na łopatki i tyle, jeśli chodzi o jej oburzenie. Więc kiedy zobaczyła ten cudowny gest niemalże stykającego się palca wskazującego z kciukiem, po prostu parsknęła śmiechem. I tyle jeśli chodzi o bycie twardą i zdecydowaną kobietą. - Spróbuj tylko, a będzie to ostatnia rzecz, którą zrobisz - jasno obwieściła mu i może nawet mógłby potraktować jej słowa poważnie, gdyby nie to, że wciąż się uśmiechała, próbując to powstrzymać. Wzruszyła lekko ramionami, kiedy wspomniał o tym, że w jego opinii woli facetów, nie mając najmniejszego zamiaru potwierdzić to, bądź tym słowom zaprzeczyć. Eskil nie musiał wiedzieć, że nie tylko z facetami miała jakieś doświadczenie. Nie uznała za stosowne dokładnie precyzować ten fakt. Zamiast tego bezwiednie obracała w dłoni otrzymaną rózgę, zastanawiając się nad tym, kto nie dostanie tak uroczego prezentu. - Tak, to ślizgon. Jeśli wyrazi chęć pomocy, to na pewno będzie można mu zaufać. Ale to biorę już na siebie - wyjaśniła. Miała swoje sposoby na Deara i na to, aby przekonać go do współpracy. Poza tym wiedziała, że wzięcie udziału w podobnym procederze, już samo w sobie będzie na pewno dla chłopaka kuszącym. Chyba że... wciąż pozostawała opcja, jakoby tylko ona była tak postrzelona, że zobaczenie wili w tym gorszym wydaniu to coś, czego bardzo chciała doświadczyć. Zawsze Hunter mógł ją wysłać na drzewo i powiedzieć, żeby radziła sobie sama. Choć nie szczególnie wierzyła w to, aby mógł zrobić coś podobnego. Wywróciła oczami, kiedy wspomniał o tym, że jest rzekomo irytującą osobą. Zapewne wielu potwierdziło by jego słowa, ale ona miała odmienną teorię na ten temat. - Podobnież zyskuję przy bliższym poznaniu - stwierdziła lekkim tonem, by znów zaśmiać się głośno. Jednak śmiech szybko został przez nią zapomniany, kiedy Eskil wysunął względem niej takie oskarżenie! I co ona miała biedna zrobić?! Róż zagościł na jej policzkach, zupełnie nie związany z panującą na zewnątrz temperaturą. Uporczywie próbowała znaleźć jakieś słowa w głowie, które by odpowiednio wszystkiemu zaprzeczyły, tylko że jej mózg samoistnie (nie pod wpływem jego uroku...) zwolnił swoje obroty. - To nie tak i dobrze o tym wiesz! - próbowała jeszcze się bronić, ale jego śmiech skutecznie zabijał pewność siebie w jej głosie. Niewiele myśląc postanowiła zrobić użytek ze swojego nowego oręża, którym tak bezmyślnie ją obdarował. Zamachnęła się lekko, by zdzielić go najpierw po łapach a potem celując w jego łydki. A potem wpadła na jeszcze inne rozwiązanie. Specjalnie zrobiła maślane oczy w jego kierunku i uśmiechnęła się, jakby właśnie zjadła najpyszniejszą czekoladę na świecie. Złapała między dwa palce kosmyk blond włosów i zaczęła go wokół nich owijać. Przysunęła się do niego, opuszczając dłoń dzierżącą rózgę, by po chwili wypuścić kosmyk włosów z drugiej ręki i położyć ją na klatce piersiowej Eskila. Wędrowała spojrzeniem po jego twarzy, wciąż uśmiechając się delikatnie. - Oh Eskil. Jesteś przecież tak cudownie przystojny i chcę być jak najbliżej ciebie - westchnęła głośno, kiedy wypowiedziała te słowa i zatrzepotała rzęsami, jak idealna trzpiotka. Złapała mocno między palce poły jego kurki, by pociągnąć go w dół. Kiedy jego twarz znalazła się na wysokości jej własnej, mogła kontynuować swoje przedstawienie. - Twój urok wręcz mnie zachwyca i nie jestem w stanie się od ciebie odsunąć - znów westchnęła głośno, ale zaczynała zauważać, że jego zapach był teraz zdecydowanie zbyt blisko niej. Ta idealna mieszanka różnorodnych drzew, którą można było spotkać tylko w lasach, teraz otaczała ją z każdej strony. Szlag. Chyba nie tak to miało wyglądać...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyWto 15 Gru - 11:19;

Choćby chciał to nie potrafił wziąć jej teraz na poważnie. Te jej groźby i groźna mina… nie, ona była za ładna aby być zdolną kogokolwiek zastraszyć, a już zwłaszcza, że zaczęła się śmiać kiedy jeszcze się troszkę z niej ponabijał. Skubana ma do siebie dystans, zazdrościł jej bo nie mógł się pochwalić podobną cechą charakteru. W kwestii doboru współsprawcy ich planowego przedsięwzięcia musiał jej zaufać, a skoro tak ręczyła za Huntera to nie miał powodu aby jej nie wierzyć. Z drugiej strony coś mu podpowiadało - intuicja! - że lepiej aby była z nimi osoba trzecia bo gdyby jakimś cudem udało się sprowokować jego harpii gen do aktywności i gdyby jednak miał problem z opanowaniem się to lepiej by nie tkwili sam na sam w jednym pomieszczeniu. Tamtego feralnego dnia rzuciłby się na Skylera gdyby nie interwencja Lucasa, ale też Puchon go zdenerwował więc sytuacja była trochę inna. Trudno było zatem przewidzieć co mogłoby się wydarzyć. Przydałby się jasnowidz! Potem już jedno i drugie się śmiało, nie było już tego nieprzyjemnego napięcia z początku ich znajomości, a odkrycie, że się jej podoba było rozbrajające. Oczywiście śmiał się trochę z jej przytyków dotyczących uroku więc nie przykładał się jak należy do obrony przed atakami rózgą. W akompaniamencie własnego śmiechu rozmasował porysowane gałązkami dłonie. - Tak, tak, tłumacz się. - brzuch go już bolał od śmiechu, powinien przystopować ale tak się rozweselił, że nawet nie zwrócił szczególnej uwagi na jej kokieteryjnie owijanie wokół palca jasnego kosmyka włosów. Halo, miał szesnaście lat, jeszcze na to nie reagował. Otrzepał rękawy ze śniegu i dopiero kiedy podeszła tak blisko to zauważył, że ta coś knuje. Śmiech zamarł mu na ustach i zdezorientowany ogarnął, że jej twarz jest zbyt blisko, a ciepło jej ręki przebija się przez grubą warstwę kurtki. - Weź się nie zgrywaj, widzę, że u-udajesz. - ale nie mówił tego z przekonaniem, zbyt intensywnie się w niego wpatrywała a on jak głupi dawał się nabrać na tą filciarską zagrywkę. Serce podskoczyło mu do gardła i stracił na moment wątek. Z czego on się śmiał…? Zapomniał. Powinien teraz zapytać czy coś wpadło jej do oka skoro tak trzepocze rzęsami ale zanim udało mu się odzyskać głos to przyciągnęła go za kurtkę a wtedy uderzyła go już fala gorąca. Czuł się jakby właśnie wszedł pod strumień gorącej wody. Przełknął głośno ślinę i czuł, że jest w opałach. - Yhy, odsunąć nie, ale uderzyć… - poczuł na skórze jej oddech, serce wykonało jakiegoś fikołka kiedy popatrzył jej w oczy, co było błędem bo znów poczuł jak świat wokół zaczął się zamazywać, a epicentrum jego uwagi stawała się Robin. Działo się to, co już doświadczyli - skóra na jego policzkach rozjaśniła się, rysy złagodniały, a wargi samoistnie ułożyły się w lekkim rozchyleniu kiedy tak na nią patrzył. Przecież ona się zgrywa, to pewne, to nie może być urok. Nie, nie będą się całować, fu! Ale czemu tak mocno trzyma palcami jego kurtkę i czemu… czemu u licha nachylił się do niej jakby coś go pchało czym prędzej do jej ust? Między nimi było tak kojąco ciepło i nie do końca ogarniał co się dzieje. Widział wyraźnie wszystkie jej rzęsy, był już tak blisko jej twarzy, a jego usta tak przyjemnie mrowiły kiedy w ostatniej chwili zaczerpnął głęboko chłodnego powietrza i zorientował się co zamierzał zrobić. Zakrył dłonią jej buzię i cofnął głowę. - Co ty robisz?! Nie patrz teraz na mnie! - bo świat wciąż był rozmazany a to był niejako sygnał, że chyba… chyba teraz ten "urok" o którym Robin wspominała właśnie trwa. Tak samo jak przy Odeyi, ale teraz nie chciał wyglądać pięknie bowiem maślane oczy Robin nie były zbyt świadome… chyba. W tym stanie dana osoba go przyciągała, kusiła aby ją omotać, dostać to, czego chciał; podświadomie Robin mu się podobała tylko oczywiście nigdy w życiu się do tego nie przyzna. Potrząsnął głową i cofnął się, a potem obiema dłońmi roztarł swoją twarz, policzki, oczy, czoło, brodę i nawet kark. Był czerwony z zawstydzenia. Mrugał zawzięcie i łapał oddech do czasu aż świat odzyskał swoje kontury i przestało go ciągnąć do wpatrywania się w Robin jak na największy skarb świata. - Weź się nie zgrywaj, znowu widziałem cię za wyraźnie. A potem mówisz, że to ja ci mieszam w głowie a sama nie jesteś lepsza. - prychnął i usiadł na pobliskiej zimnej i wilgotnej ławeczce. Nieświadomie przyznał się właśnie, że Robin namieszała mu w głowie tą próbą poderwania… Choć najgorsza była świadomość, że nawet jaka już się "uspokoiło" to dalej chciałby pocałować jej usta. Fuknął coś niezrozumiałego pod nosem. To wszystko jej wina! Powinien się teraz na nią złościć ale sam był sobie winien. Zaśmiał się trochę nerwowo. O Merlinie, co za dziewczyna!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyWto 15 Gru - 14:05;

Udawanie tego typu zachowania w momencie, kiedy miała kontakt z Eskilem, po tym jak bezczelnie zaczął wypróbowywać na niej swoje zdolności, miało swój smaczek. Robin skłamała by, gdyby spróbowała stwierdzić, że dyskomfort malujący się powoli na jego licu, nie sprawiał jej jakiejś tam satysfakcji. Również potrafiła grać nie do końca czysto, ba! Ona lubiła takie zabawy, w końcu w innym wypadku nie korzystała by z tego tak ochoczo za każdym razem, kiedy widziała Huntera, prawda? Ale tym razem było inaczej. Przeciwnik był naprawdę mocny i przede wszystkim, posiadał talent, którego on sam nie doceniał. A naiwna ślizgonka wtórowała mu w tym ochoczo. Bo zanim zdążyła zrozumieć co się dzieje, to po prostu już miało miejsce. Nie zdążyła się wycofać. Eskil przyciągał ją do siebie i nie potrafiła nad tym zupełnie zapanować. Wpatrywała się w niego tak, jakby cały świat wokół nich po prostu przestał istnieć. Jego zapach owinął ją w swoich szponach z każdej strony i nie zamierzał wypuścić. Jego twarz znów stała się tak cholernie mocno pociągająca. Uścisk jej palców zelżał ale tylko dlatego, aby zacząć znaczyć opuszkami drogę w zupełnie innym kierunku, do góry, ku tego karkowi. Nie potrafiła oderwać od niego swoich ślepi. Czuła się tak, jakby miała umrzeć, gdyby tylko zapragnęła choć na chwilę oderwać od niego wzrok. Znów jakieś dziwne opiłki diamentów zaczęły tańczyć na jego skórze, tak cholernie ją nęcąc i wabiąc. Była niczym ćma, gotowa sparzyć się cholernym światłem, byle tylko choć przez ułamek sekundy poczuć jego bliskość. Jej serce przyspieszyło swój rytm, lecz zupełnie tego nie zauważała. Zachłannie czerpała powietrze znacznie szybciej, niż było to w tym momencie koniecznym. Śledziła niewidoczne dla innego oka fragmenty jego skóry, kiedy znajdował się tak kusząco blisko jej samej. Miała ochotę zrobić wszystko, czego Eskil tylko zapragnie, przekonana o tym, że to jedyne, słuszne wyjście. Że nie liczyło się nic innego, prócz wila, który znajdował się właśnie przed nią. Choćby nie wiem, jak wielką cenę miała za to zapłacić... Przymknęła oczy, aby pozwolić sobie na uspokojenie rytmu serca, kiedy to nagle poczuła, jak jego dłoń ląduje na jej ustach. Cóż, nie to powinno się tam teraz znaleźć! Urażona otworzyła oczy, odsuwając się od niego na krok. Poczuła pustkę, kiedy odsunął się od niej, ale również, że wraca jej zdolność logicznego myślenia. Powoli jej umysł wracał na odpowiednie sobie obroty a im szybciej pracował, tym bardziej Robin chciała zapaść się pod ziemię. - Ja?! Przecież to ty jesteś wilem i mnie czarujesz! - oburzyła się, prychając pod nosem. Zaplotła dłonie na wysokości klatki piersiowej, byle tylko zachłannie nie wyrwały się ponownie w jego stronę. Teraz, kiedy myślała już bardziej świadomie, było znacznie łatwiej kontrolować swoje ciało i odruchy. I naprawdę cieszyła się, że chłopak zdecydował się od niej odsunąć. Nie chciała nawet myśleć, do czego mogłoby dość, gdyby tego nie zrobił. Przecież to jeszcze dzieciak! - Jak to "za wyraźnie?" - zapytała, nie mogąc się powstrzymać i jednocześnie kompletnie ignorując kolejną część jego wypowiedzi. - Jak to działa? - cholernie chciała zrozumieć to, co działo się z nim w tamtym momencie. Bo o sobie i swoich pomysłach wolała nie wspominać. Spojrzała na niego, który był pewnie tak samo czerwony z zażenowania jak i ona. Choć musiała przyznać sama przed sobą, że intrygowało ją to doświadczenie. I była cholernie ciekawa, co takiego mogłaby zrobić, gdyby chłopak nie przerwał uroku, jaki ich ogarnął.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyWto 15 Gru - 16:42;

Lubił być podziwiany ale podrywany? Tak się zdarza pierwszy raz! Do tej pory był uważany po prostu za ładniejszego dzieciaka a nie jako ktoś kogo można chcieć choćby pocałować. Dużo też dało to, że poprzez eksperymenty z wilowatością dosyć mocno ją w sobie "rozbudził", stąd też ta na wpół świadoma poprawa wizerunku związana już z jego zwierzęcym jestestwem. Im więcej się przy niej zastanawiał tym bardziej się ona w nim ukazywała. Czyżby miało to zacząć sprawiać mu problemy w rozmowach z ludźmi przy których czuje się znakomicie? Podrapał się po policzku i nie miał pojęcia jak to będzie dalej wyglądać. Robin to utrudniała. Postanowiła samodzielnie i o zgrozo, nieświadomie, wprawić półwila w pewien poziom podekscytowania przez co do głosu doszły te najcichsze pragnienia do których się nie przyznawał. Cassian już z kimś kręcił, a Eskil jakoś dopiero powoli oglądał się za dziewczynami, a tak się składa, że ilekroć się to zdarzało to widział same ładne koleżanki. Dałby się okręcić Robin wokół palca gdyby nie ten "urok" jak to wszyscy nazywają. Najdziwniejsze jest też to, że te maślane i na wpół świadome spojrzenie Robin sprawiało mu wiele przyjemności. Podobało mu się, że stała blisko choć na trzeźwo zapewne by na to się nie zdobył. Z jednej strony wolałby aby dziewczyna była trzeźwiejsza a z drugiej cieszył się niemożliwie, że umiałby kogoś tak zachwycić swoją osobą, że na niego tak patrzy. Szkoda, że było to bardziej omamieniem aniżeli prawdziwymi chęciami. To ten dylemat, zagubienie które zapewne da mu nieraz w kość. Gdyby się nie zachłysnął powietrzem to wiedział doskonale, że by ją pocałował, a o zgrozo, ona by tego chciała bo przecież świat się zamazywał! I go sprowokowała! To było tak pokręcone, nie umiał tego nawet sam sobie wyjaśnić, a co dopiero jej? Był czerwony jak piwonia, ale też pocieszał się tym, że i ona nie miała idealnie bladych polików. Próbował nie westchnąć za tamtym spojrzeniem jakim go obdarzyła… Wzniósł oczy ku niebu kiedy się ponownie zbulwersowała. - To przez ciebie. - prychnął nie poczuwając się ani trochę do winy.  - No to nie patrz mi w oczy to nie będziesz czarowana. - rzucił już mniej cierpliwie bowiem określenie "czarujesz mnie" brzmiało jakby chciał odebrać jej wolną wolę. - To jak nie będziesz na mnie patrzeć ani udawać, że się do mnie kleisz to nie będzie żadnego mieszania w głowie. - wykrzywił usta w grymasie. Nie wiedział jednak, że czasem wystarczy też miękki wilowaty głos aby zachęcić to kontaktu wzrokowego. Tego jeszcze się nie nauczył. Wyprostował nogi w kolanach i z wystającej spod czapki grzywki strzepnął płatki śniegu. - Nie wiem jak to działa. Po prostu zauważylem ostatnio kiedy to się dzieje ale zazwyczaj już za późno. - jej ciekawość mu schlebiała. Zrobił dla niej miejsca na ławce - ugrzane i suche, niech doceni jego gest. Oparł ręce za swoimi plecami. - Świat się wtedy zamazuje jakbym jechał pociągiem albo jakbym włożył głowę pod wodę. Nie obchodzą mnie wtedy inne dźwięki ani ludzi tylko teraz… teraz byłaś ty. Najwyraźniejsza ze wszystkiego, miałaś taki silny kolor oczu, chyba słyszałem każdy twój oddech. - patrzył na gwiazdę na szczycie choinki. Nie zdawał sobie sprawy jak brzmią jego słowa. Były naładowane ciepłem, a on przecież tylko opisywał co czuł on. - Chciałem… - no tego nie powie!! Nigdy w życiu! - Miałem wrażenie, że jeśli się odezwę to będę mieć inny głos, taki wpasowany… eee… nie wiem. Taki zsynchronizowany z twoim oddechem… - otworzył szerzej oczy kiedy usłyszał swoje słowa. Poczerwieniał jeszcze bardziej i niemal podskoczył na ławce. - Dobra, nieważne. To głupie i więcej tego nie rób bo potem masz do mnie pretensje. - nie spojrzy na Robin, nie ma takiej opcji. Schylił się do chodnika i zgarnął stamtąd warstwę śniegu. Wyciągnął różdżkę, przyłożył ją do śniegu i posłał tę miazgę prosto w ulepionego (i spacerującego po okolicy) bałwana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySro 16 Gru - 10:17;

Naprawdę nie przypuszczała, że jej mała próba okaże się być czymś tak wielkim. No bo przecież chciała dać mu tylko małego pstryczka w nos, sprawić delikatny dyskomfort i nawet nie potrafiła wyjaśnić tego w żaden racjonalny sposób. Ot, kaprys, który zamierzała spełnić. Gdyby tylko wiedziała, że może to się potoczyć w takim kierunku, zaprzestała by wszystkiego od razu. A kiedy już się zorientowała, co się może dziać, było zwyczajnie za późno. Chłopak nie panował nad swoim talentem na tyle dobrze, by przerwać działanie uroku w odpowiednim momencie. Lub orientował się zdecydowanie za późno, jak to wszystko działa i czemu niektóre czyny mogą przynieść znacznie "ciekawsze" rezultaty. Klęła w myślach na samą siebie i swoją głupotę. Gdyby Eskil tego wszystkiego nie przerwał, naprawdę była gotowa zrobić, co ten by sobie tylko zamarzył. Nie myślała racjonalnie. Czuła, jakby ktoś zasłonił wszelkie inne myśli w jej głowie, które nie dotyczyły bezpośrednio ślizgona. Teraz, kiedy to wszystko już minęło, nie wiedziała, co o tym myśleć. Wtedy czuła, że tak powinno być, jednak w obecnej chwili nie była już tego taka pewna. Lubiła chłopaka, ale na pewno nie w taki sposób, który podpowiadał jej ten dziwny urok! Poza tym, wciąż miała w głowie świadomość, że on przecież miał szesnaście lat! Powinien oglądać się za dziewczynami w swoim wieku, a nie za nią! - Wybacz, że chciałam być kulturalna w czasie rozmowy - prychnęła pod nosem, wcale nie zamierzając brać całej winy na siebie. Choć częściowo powinna odczuwać jakiegoś rodzaju skruchę, czy coś w tym stylu, to nawet nie przyszło jej to do głowy. Przynajmniej dopóki on choć częściowo nie weźmie na siebie odpowiedzialności. - Poza tym, powiedz, że ci się podobało, że w końcu jakaś dziewczyna się do ciebie kleiła - mruknęła pod nosem gniewnym tonem, jednak nawet nie wiedziała, czy te słowa miały sposobność dotrzeć do jego uszu. W końcu on siedział już na ławce, a ona krążyła, trzy kroki w lewo, obrót, trzy kroki w prawo. Próbowała ułożyć swoje myśli w głowie, a kiedy pozostawała w ruchu, było jej znacznie łatwiej. Zatrzymała się w pół kroku, kiedy raczył zacząć odpowiadać na jej pytanie. Prychnęła pod nosem, ale usiadła na miejscu, które dla niej zwolnił, by po chwili założyć nogę na nogę. Słuchała kolejnych jego słów w skupieniu, przyglądając się temu, jak jakieś dzieciaki dalej zawzięcie próbowały wcisnąć swoje pierniczki przechodniom. Dopiero w pewnym momencie niespodziewanie odwróciła się twarzą do niego, delikatnie marszcząc brwi. To dziwne, ale jej wspomnienia z tamtego momentu były bardzo podobne. Cały świat jakby stracił na ostrości i liczył się tylko każdy, nawet najmniejszy detal z jego twarzy. Nie oderwała by od niego wzroku, gdyby nawet ten głupi bałwan nagle wsiadł na miotłę i wystrzelił na niej, prosto w ich stronę. - To nie jest głupie - powiedziała w końcu cicho. W jej głosie nie było już słychać tego gniewu, który był w nim wcześniej. Odchrząknęła cicho, szukając w głowie odpowiednich słów. - Miałam w tamtym momencie bardzo podobnie. Pewnie zrobiłabym wszystko, o co byś mnie poprosił, byle byś tylko dalej patrzył na mnie w ten sposób - dodała po chwili delikatnie przygryzając wargę. Widziała, że było mu głupio, dlatego postanowiła podzielić się z nim czymś tak wstydliwym, żeby zobaczył, że nie tylko on czuje się z tym wszystkim tak dziwnie. - Poza tym, to chyba nawet lepiej, że możesz to testować na mnie, a nie na jakiejkolwiek przypadkowej dziewczynie, która zupełnie nie będzie wiedziała, co się dzieje - stwierdziła jeszcze, mając nadzieję, że zrozumie o co jej chodziło. Jakby nie patrzeć, ona miała jakieś doświadczenie, może częściowo wiedziała, czego się spodziewać, bo wiedziała, kim Eskil jest. Jakakolwiek inna dziewczyna widziałaby po prostu przecudnie przystojnego chłopaka, w którym na te kilka chwil byłaby bezgranicznie zakochana.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 343
  Liczba postów : 1685
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySro 16 Gru - 10:54;

Wystarczy poprzebywać trochę w jego towarzystwie aby zauważyć, że wbrew wszelkim pozorom chłopak jest podatny na cudzy wpływ… paradoksalnie będąc w pewnym sensie niereformowalnym. Należało jedynie znaleźć sposób aby go podejść, a skoro na flirtowaniu i tych wszystkich serduszkowo- romantycznych sprawach się nie znał to Robin miała nad nim przewagę i wykorzystała ją w całkiem dobry sposób. Kto śmiał się spodziewać, że zrobi mu się tak gorąco, że nieświadomie wypięknieje? To było utrudniające bowiem o ile lubił swoją urodę tak wolałby nad tym panować aby wiedzieć kiedy ciekawość rozmówczyni jest jej własnym zainteresowaniem a kiedy tym "sztucznym", wywołanym przez tę wilowatą część jego jestestwa. Może za jakiś czas nauczy się to rozpracowywać ale do tego były potrzebne ćwiczenia. Będzie musiał odezwać się do Odeyi, już wcześniej zainteresowanej takim układem. Popatrzył na Robin posępnie bowiem usłyszał jej słowa i nie spodobały mu się. Godziły w jego ego ale z racji braku gotowej riposty po prostu to przemilczał. Zazwyczaj młodsze dziewczyny wskazują na niego palcem, chichoczą i co najwyżej wzdychają ale rzadko która jednak do niego podchodzi. Najwyraźniej nie rzucał się tak w oczy jakby mógł przypuszczać. Może to dobrze? Przeszkadzało mu nerwowe spacerowanie ślizgonki dlatego tym chętniej zrobił jej miejsce na ławce bo jeszcze trochę a wydepcze w chodniku trwałe ślady. Potem próbował dobrać w słowa swoje odczucia, które okazały się niezwykle odsłaniające przez co dopadło to wrażenie, że za bardzo się zdradził a to przecież takie niemęskie! Czerwieniał już do granic uszu przez to jak się w niego wpatrywała. Gdyby było więcej śniegu to by tym w nią rzucił, aby go tak nie krępowała. Prychnął kiedy uznała, że nie było to głupie. - To było sztuczne. - a jednak serce zabiło w jego piersi trochę szybciej niż wypada. - Awrgh. Właśnie czułem, że mógłbym cię przekonać do czego chcę. To dziwne, bo przecież nie znam twoich myśli i nie mógłbym cię zmusić. - zerknął na jej policzki, tak samo czerwone. To jakieś pocieszenie, też była zawstydzona choć próbowała to obejść i ciągnąć rozmowę. Pokiwał głową. - Mhm, masz rację. W ten sposób może uda ci się też rozróżniać kiedy to twoje odczucie a kiedy sztucznie wywołane. - pochylił się do przodu i oparł łokcie o swoje kolana. Wodził wzrokiem za bałwanem tuptającym za dzieciarnią wciskającą ludziom pierniki. - Mam czasem mieszane uczucia. - westchnął i rozmasował swoje dłonie. Zobaczył w oddali zbierającą się dziatwę Slytherinu. To znak, że powinien się już zbierać do zamku ale jeszcze przeciągał to o kilka minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Robin Doppler

Student Slytherin
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 166 cm
C. szczególne : Podobnież duże oczy, trzy podłużne blizny po pazurach od lewego nadgarstka aż do łokcia, bardzo jasne, blond włosy
Galeony : 1400
  Liczba postów : 1202
https://www.czarodzieje.org/t19800-robin-doppler#600127
https://www.czarodzieje.org/t19810-robin-i-jej-sowa#600759
https://www.czarodzieje.org/t19811-robin#600760
https://www.czarodzieje.org/t19808-robin-doppler#600671
https://www.czarodzieje.org/t20573-robin-doppler-dziennik
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySro 16 Gru - 11:13;

Nie znała chłopaka na tyle, aby być w stanie powiedzieć o nim cokolwiek więcej. W końcu od swojego powrotu do Hogwartu, widziała go raptem dwa razy i nawet nie pamiętała, czy za czasów jej uczniowskiej kariery, przewijał się gdzieś po korytarzach, czy jest świeżym nabytkiem zamku. Tamte wspomnienia były dla niej zamazane i jakby niedostępne, bo przecież tak wiele wydarzyło się w przeciągu ostatniego roku. Nie wiedziała więc, że jej słowa w jakikolwiek sposób mogą być prawdziwe. Rzuciła je ot tak, aby mu trochę dopiero, nie mając najmniejszego pojęcia, że faktycznie może go tym urazić. Gdyby wiedziała, zapewne by tego nie zrobiła. Nie każdy był odporny na tego typu przepychanki słowne, które na co dzień serwowała sobie z Hunterem. Widać musiała się jeszcze wiele nauczyć, jeśli chciała mieć dalszy kontakt z Eskilem. Jak na przykład tego, że chodzenie w tę i z powrotem w takim momencie, to głupi pomysł, bo tylko go jeszcze bardziej wkurza. Zapamiętaj Robin, zły wil to harpia...
Westchnęła głośno znów przenosząc spojrzenie na przestrzeń, która ich otaczała. Choinka świeciła się w magiczny sposób, wszyscy udawali tak szczęśliwych i radosnych, jakby faktycznie poczuli tę cudowną aurę świąt. - No właśnie mógłbyś to zrobić, pomimo nie znania moich myśli. W taki sposób ja to czułam. Że nawet, jeśli coś byłoby wbrew mojej własnej woli, to byłoby to zgodne z twoim życzeniem i przez to byłoby to dobre - starała mu się to wyjaśnić delikatnie, dalej skrępowana poruszanym tematem. A potem wpadł jej do głowy pomysł, który mógłby się okazać, albo idealnym, albo wręcz kuriozalnie beznadziejnym. Jeszcze nie była tego pewna i wiedziała, że dopiero, kiedy przedstawi go ślizgonowi, to ta myśl sprecyzuje się w jej głowie. Uśmiech ponownie pojawił się na jej wargach, kiedy pozwoliła sobie szturchnąć go otrzymaną rózgą gdzieś w okolicę uda. - Dobra, panie wilowaty. Widzę, że musisz się jeszcze dużo nauczyć, więc moja oferta jest taka: spotkamy się w bibliotece i powiem ci wszystko, co wiem, może doczytamy coś ciekawego z jakichś książek a w zamian za to, będę mogła część tego opisać na wizzbooku, jak się wcześniej umawialiśmy - wyszczerzyła się w jego stronę naprawdę zadowolona z tak banalnego rozwiązania. Oczywiście grzecznie przemilczała fakt, że w zasadzie to na nic się z nim nie umówiła i nic jej nie obiecał, ale czymże byłoby takie małe niedopowiedzenie względem tego wszystkiego, co dzisiaj miało miejsce? Podniosła się z ławki i obciągnęła poły swojej kurki. -Daj znać, kiedy masz czas - dodała jeszcze, po czym bez pożegnania ruszyła w swoją stronę, naprawdę zadowolona z dzisiejszego dnia. Niespodziewane zakończenie, ale bardzo miłe!

/Zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1570
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyPią 18 Gru - 18:40;

Święta tuż-tuż, także nawet sławetna angielska pogoda stawała się mniej angielska - a bardziej świąteczna. Równą zmianę przechodziła Perpetua, która choć ostatnimi czasy nieobecna, teraz wybrawszy się na świeże, mroźne powietrze na nowo nabierała uśmiechów i rumieńców. Opatulona grubym, świątecznym swetrem, równie grubym płaszczem sięgającym połowy łydki i jeszcze grubszym szalem - choć swobodnie puszczonym po ramionach - z wigorem wręcz nieodpowiednim do chromej nogi i warunków pogodowych, co rusz przyspieszała kroku, jakby zimowe uroki Hogsmeade mogły jej w każdej chwili uciec.
Obróciła się na pięcie w kierunku Caine'a, którego pozostawiła odrobinę z tyłu, czekając aż się z nią zrówna. W jej jasnych oczach odbijały się kolorowe światła choinki, a w złotych lokach iskrzyły się płatki śniegu, choć i tak najbardziej promienny pozostawał uśmiech - od którego aż piekły ją czerwone od mrozu policzki.
Zima to moja ulubiona pora roku — stwierdziła, już po raz wtóry powtarzając tę informację z wcale niemniejszym zapałem czy przekonaniem. Wpatrywała się w przybliżającego się eleganckiego mężczyznę, kręcąc nerwowo obcasikiem w miejscu. Pomimo ogólnego, wyśmienitego wręcz humoru - na wierzch wychodziły nabyte ostatnio nerwowe ruchy.
Przygryzając wnętrze policzka - kiedy Shercliffe był już blisko, znów się odwróciła, w kierunku jednej z ośnieżonych alejek, chowając dłonie do kieszeni płaszcza. Zamyśliła się przez krótki moment widocznie.
Wierzysz w starą wronę? — spytała, kołysząc się delikatnie na piętach - rzucając mężczyźnie spojrzenie spod ciemnozłotych rzęs. — Animag-jasnowidz, odpowiadający na jedno zadane pytanie — sprecyzowała gwoli wyjaśnienia, choć wątpiła, by Caine nie znał tej legendy. Lub faktu. W końcu oboje nie żyli na tym świecie od dziś.
Jest coś, o co chciałbyś go zapytać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza, prefektka naczelna
Galeony : 975
  Liczba postów : 1729
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySob 19 Gru - 19:54;

Inny czas

Łapanie pierników, próba 4: 56,A

Powiedzieć, że Irvette była zdenerwowana, to jak powiedzieć, że akromantule są lekko nieprzyjemne. Ruda aż płonęła z wściekłości po spotkaniu z Daemonem, co osoba, która ją znała mogła poznać po sztywniejszej postawie i nieco bardziej energicznym kroku. Policzki dziewczyny były czerwone od mrozu i emocji. Chciała jak najszybciej znaleźć się gdzieś, gdzie będzie mogła dać upust swoim emocjom.
Niestety plany ślizgonki zaprzepaścił pierniczek, który spadł na nią z najbliższej gałęzi. Był różowy i roztaczał wokół siebie letni zapach, który kojarzył się Irvette ze słoneczną plażą. Niestety słodki ludzik roztopił się w rękach dziewczyny praktycznie tak szybko, jak się na niej pojawił, zostawiając za sobą tylko mgiełkę owego aromatu.
Ruda otrzepała rękawiczki i ruszyła przed siebie, by chwilę później zauważyć w tłumie Huntera. Od razu zmieniła swoje zamiary i podeszła do niego.
- Przyszedłeś mnie oprowadzić? - Rzuciła na powitanie, by następnie położyć lekko dłoń na jego talii i tradycyjnie złożyć na jego policzkach powitalne buziaki. Niestety, gdy chciała się odsunąć okazało się, że jej dłoń w jakiś sposób została do chłopaka przyklejona.
- Wiedziałam, że spotkanie tego idioty przyniesie mi pecha... - Powiedziała odsuwając się na tyle, na ile mogła, co niestety nie było zbyt dużą odległością. Sytuacja ta sprawiła, że policzki dziewczyny jeszcze bardziej zalały się szkarłatem.

@Hunter O. L. Dear

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySob 19 Gru - 20:55;

Piernikowa próba: NOT TODAY i D i 3 i H

Ostatnio spacerując z Olivią zaśnieżoną alejką, ta sceneria bardzo mu się spodobała. I jak nie lubił świat i tej całej otoczki, tak akurat zimowy krajobraz podobał mu się bardzo. Nie przepadał może za chłodem, jednak śnieg wprowadzał go w błogi nastrój. Tego dnia, choć znalazł się w Hogsmeade właśnie z zamiarem podziwiania ośnieżonych ulic i budynków, bo poprzedniej nocy spadł świeży śnieg. Jednak nie było mu to jednak dane, bo wraz z momentem, kiedy na jednej z uliczek natknął się na pomarańczowe ciastko zapewne o smaku dyniowym, stało się coś dziwnego. Ogarnęło go jakieś niepokojące uczucie, którego nie mógł określić i nie mógł także tego w żaden sposób powstrzymać. Tego, że nagle miał ochotę zrobić coś... złego.
Dotychczas, miał ochotę rzygać tą świąteczną atmosferą, jednak starał się tego tak nie okazywać. A teraz, po "spotkaniu" s pierniczkiem (który swoją drogą mu spierdzielił), miał ochotę zwyzywać wróżki, które śpiewały świąteczne piosenki na niewielkim rynku, albo podejść i wywalić koszyk pełen babeczek w kształcie bałwanków, dziewczynce, która stała przy jednym ze straganów. Agh, jak on nienawidził świąt...
W pewnym momencie usłyszał za sobą znajomy głos. Odwrócił się i zobaczywszy rudowłosą Ślizgonkę, pochylił się kiedy zaczęła go całować w policzki na powitanie.
- Przyszedłem poprawić sobie humor magiczną zimą w wiosce, a tymczasem jakoś dziwnie to samopoczucie mi spadło - oznajmił zgodnie z prawdą, ledwo się prostując, kiedy dostrzegł, że dziewczyna przykleiła się do niego dłonią. Zaśmiał się gorzko. - Pecha? Mi mówisz o pechu... A co się stało? - zapytał mimochodem, jednocześnie próbując ruszyć z miejsca, jednak nie dało się z tą ręką, wiec mrucząc coś niezrozumiałego pod nosem, przełożył ramie przez jej głowę, swoją dłoń tym samym kładąc na jej odległym barku. - Chyba musimy tak iść. - uznał, posyłając jej bliżej nieokreślone spojrzenie i w tym momencie naszła go nieodparta chęć, aby sprawdzić czy dziewczyna nie ma w kieszeni kurtki jakichś pieniędzy. Po co? Nagle poczuł, że musi jej zabrać pieniądze. Nie panował nad ty, dlatego, zsunął dłoń niżej, na jej ramiona, aby spróbować powoli zbliżyć się do miejsca, gdzie mogły być galeony... Cofnął nieznacznie rękę. Cholera jasna, co to ma być, co on robi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza, prefektka naczelna
Galeony : 975
  Liczba postów : 1729
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySob 19 Gru - 21:36;

Bacznie spoglądała w oczy Huntera, które wydawały jej się dzisiaj jakieś inne. Nie potrafiła do końca powiedzieć, co się za nimi kryło, ale zdecydowanie nie było to Dear, którego dobrze znała.
-Coś się stało? - Zapytała, gdy wyznał, że jego samopoczucie nie jest tak dobre, jak można by się było spodziewać po okolicznościach i otaczającej ich zimowej atmosferze. - Napatoczyłam się na Avreya. Nadęty bufon. Miał czelność pocałować mnie z zaskoczenia i jeszcze miał pretensje, że nie skakałam z radości. - Gdyby mogła zapewne zaplotłaby teraz ręce na piersi, ale jedna z jej dłoni wydawała się permanentnie przyklejona do boku Huntera. Musiała więc zadowolić się głośnym westchnięciem. Widać obydwoje nie mieli dzisiaj szczęścia.
-Przyznaj się, po prostu korzystasz z okazji. - Uśmiechnęła się szeroko, chociaż wiedziała, że tak będzie im po prostu najwygodniej. Jednak jej wesołość nie trwała długo, gdy zauważyła, że jego dłoń zjeżdża w kierunku jej sakiewki. A przynajmniej takie miała wrażenie.
-Dear! - Spojrzała na niego piorunującym spojrzeniem. Co było z tymi ludźmi, że ostatnio wszyscy chcieli ją okradać. I tak już nosiła przy sobie mniejsze sumy pieniędzy, by nie kusić potencjalnych złodziei. Niestety w tym momencie była w mało dogodnej pozycji, bo jej możliwości obrony były dość ograniczone. Mimo to spojrzała na niego piorunującym wzrokiem licząc, że to wystarczy, by zaczął zachowywać się jak człowiek.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySob 19 Gru - 22:18;

Oj, był inny. Normalnie, gdyby nie magia dyniowego pierniczka nie byłby taki zgryźliwy i nieco przerażający. Owszem, lubił ponarzekać na "sztucznie miłych" ludzi, którzy najzwyczajniej w świecie grali w tym okresie świątecznym, jednak tego dnia nie poznawał sam siebie. Nawet on.
- Piernik. Mam wrażenie, że to przez niego i w dodatku mi spier... uciekł mi. - wyjaśnił jej pokrótce, na koniec ganiąc się w myślach za prawieprzekleńtwo, ale ostatecznie się poprawił - Avrey? To ten od macania na wudeżecie? - spytał szybko, słysząc to nazwisko, które jakiś czas temu przewijało się gdzieś w rozmowach w szkole. Podobno Bea go wtedy nieźle załatwiła - i dobrze, gdzie z łapskami do laski na lekcji? Jeszcze z Beatrice? Samobójca. - On musi być serio permanentnie napalony, skoro nawet obce laski całuje - burknął, widząc, że Ślizgonka jest naprawdę wściekła zachowaniem Daemona. Coś mu to przypomniało... Sytuacja, w której Bonnie niedawno była. Opisywała podobne zachowanie, bezczelne odzywki i niemoralne propozycje. Czy wtedy to też był Avrey?
- Oczywiście, że korzystam. Znasz mnie - zabłysnął ząbkami, bo nie mógł powstrzymać się od pokazania swojego zalotnego uśmiechu w takim kontekście. Przyganął ją tym samym mocniej do siebie, niby to pod pretekstem aby nie zmarzła zbytnio, jednak plany miał całkiem inne, chociaż zupełnie niepodobne do niego.
- Coo? O co Ci chodzi? Chciałem się tylko bardziej przytulić - rzucił szybko, próbując jakoś się wytłumaczyć - Przecież nie jestem jak Avrey. Znamy się kupę lat. Chyba się mnie nie boisz? - jak gdyby nigdy nic, udawał, że chodzi jej o to naruszenie przestrzeni osobistej, bo co miał zrobić? Samemu było mu wstyd, że tam go rączki poniosły za złotymi monetami...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza, prefektka naczelna
Galeony : 975
  Liczba postów : 1729
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySob 19 Gru - 23:07;

Nie potrafiła zrozumieć podejścia Huntera do Świąt. Sama uwielbiała ten przepiękny, magiczny czas. Może faktycznie czasem ludzie bywali zbyt weseli, ale ciężko było się im dziwić. A przynajmniej tak uważała Ruda, która wraz z początkiem grudnia czuła się już jak księżniczka.
-Piernik? To by wiele wyjaśniało. Na przykład to, dlaczego Cię macam publicznie. - Nie potrafiła być tą "sztywną panienką" przy Hunterze, za którą miał ją Avrey. Sympatia do Deara sprawiała, że bez problemu odstawiała na bok swoją biznesową stronę, by po prostu być sobą. Wesołym rudzielcem, skorym do żartów.
- Z tego co wiem to tak. Cham jeden. Myślałam, że coś mu zrobię. - Nie była na tej głośnej lekcji Wychowania do Życia, ale słyszała, że jeden z uczniów miał czelność zachować się właśnie w taki sposób. Znając Avreya nie zdziwiłaby się, gdyby to faktycznie był on. - Może i być nawet uzależniony od Afrodisi, nie obchodzi mnie to, ale jak jeszcze raz się do mnie zbliży nie ręczę za siebie. - Prychnęła jeszcze, bo naprawdę motywacje Daemona nie były nawet blisko listy rzeczy, które ją obchodziły.
-I właśnie to mnie martwi. Tyle lat udawało mi się trzymać Cię na dystans, a tu wystarczyła chwila i cała praca poszła na marne. - Posłała mu perlisty uśmiech. Prawdą było, że Irv czuła się dość niekomfortowo w momencie, gdy naruszano jej przestrzeń osobistą, chociaż jak już ktoś miał ją obejmować, poniekąd cieszyła się, że padło właśnie na Huntera. Przy nim czuła się bezpiecznie i raczej nie obawiała gwałtu w biały dzień.
-No już, uznajmy że wierzę w te Twoje bajeczki. - Przewróciła oczami, po czym korzystając z ich położenia spróbowała go połaskotać w bok ręką, która została tam przyklejona. -Ja Ciebie? Chciałbyś, co? - Nie wyobrażała sobie, by musiała uciekać przed nim kiedykolwiek z obawy o swoje zdrowie bądź życie. Chociaż nigdy nie mierzyli się w magicznym pojedynku i nie potrafiła bezsprzecznie uznać, kto wyszedłby z takiego zwycięsko. Na pewno ta myśl zakiełkowała obecnie w jej głowie i planowała kiedyś przekonać się, czy Hunter tylko w gębie taki mocny, czy jednak zaklęcia też umie w nią ciskać.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptySob 19 Gru - 23:46;

Może dla Irvette Gwiazdka była tak radosna dlatego, że obchodziła urodziny w wigilię? Może dlatego, że przyzwyczaiła się do przesłodzonej atmosfery podczas tych wyjątkowych dni? Nie ważne jaki był powód - żaden z nich nie zmieniłby nigdy myślenia Huntera. On zwyczajnie nie rozumiał tego całego szaleństwa świątecznego i obchodził ten czas tradycyjnie, tylko dlatego, aby sprawić przyjemność najbliższym. To był jedyny plus, że komuś mogło zrobić się miło przez to, że dostał od niego prezent pod choinkę.
- A widzisz, czyli dzisiaj wokół tego zacnego drzewka biegają pechowe ciastka - wymamrotał, jakby do siebie, wpatrując się w ogromną choinkę, która znajdowała się na samym środku niewielkiego co prawda rynku. On też zazwyczaj czuł się swobodnie w towarzystwie de Guise, która właśnie swoją spontanicznością urzekła go jeszcze za dzieciaka. Nie spodziewał się, że zostanie taka do teraz. - Trzeba było mu walnąć - rzucił, wzruszając ramionami, chociaż nie wyobrażał sobie samej Irv, strzelającej w twarz Ślizgonowi. - I prawidłowo, niech sobie nie myśli, że jest panem i władcą. Swoją drogą, może po prostu lubi szokować... Ale, żeby tak dziewczyny traktować, bez szacunku. - myślał na głos, chociaż tak naprawdę nie wiedział po co starał się go zrozumieć. Chłopak z czystokrwistego rodu, mający powodzenie wśród dziewczyn (a przynajmniej tak Huntowi się wydawało), niczym nie różnił się zapewne od niego. A jednak - Dear starał okazywać szacunek kobietom w sposób dystyngowany, ale także liczyć się z ich strefą prywatną, jeśli nie chcą aby się ją naruszało. To było dla Ślizgona oczywiste, jednak jak widać, nie wszyscy kierowali się tymi samymi zasadami.
- Widzisz? I musiał stać się taki przypadek, żeś mogła mnie bliżej poznać - odparł, odwzajemniając uśmiech, który mu posłała, tym samym pocierając jej ramie, na którym trzymał dłoń, w przyjacielskim geście. Rzeczywiście, po takim spotkaniu, które ją spotkało wcześniej z Daemonem, teraz pewnie ciężko było jej się przestawić na Huntera, który - oprócz tego, że chciał ją okraść (no comment) - nie miał złych intencji. Po prostu lubił towarzystwo dziewczyn więc dlaczego miał nie skorzystać z okazji i nie przytulić się do przyjaciółki?
- Ej, ej, ej - zaczął odsuwać się automatycznie, kiedy poczęła go łaskotać, więc wygrała i zyskała trochę przestrzeni. Zaśmiał się - Mnie się należy bać tylko i wyłącznie wtedy, kiedy zmusi się mnie do wstania z łóżka przed dziesiątą. Wtedy staję się mordercą - dodał po chwili, rozbawiony, dając jej wyraźny obraz tego, jak bardzo kocha spać do późna, choć ona pewnie to pamiętała doskonale. Nie był zbyt produktywny do południa, więc trzeba było na kogoś zwalić winę, jak coś przypadkiem nie wychodziło, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza, prefektka naczelna
Galeony : 975
  Liczba postów : 1729
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 20 Gru - 0:12;

Urodziny były tylko jedną częścią całej grudniowej radości. Ruda uwielbiała całą świąteczną otoczkę. Szukanie prezentów dla najbliższych, dekorowanie domu, smakowity aromat dochodzący z kuchni, gdzie wypiekały się gwiazdkowe przysmaki i wiecznie płonący w kominku ogień, przy którym mogła się ogrzać. To wszystko sprawiało, że uwielbiała ten czas mimo zimna na dworze, które sprawiało, że musiała zakładać na siebie warstwy ciepłych ubrań.
- Piękna jest, nie sądzisz? - Pierniczki przestały ją interesować w momencie, gdy dokładniej zlustrowała wzrokiem stojącą przed nimi choinkę. Była ogromna i udekorowana tak kolorowo, że ciężko było przejść obok obojętnie. Choć Ruda przyzwyczajona była do bardziej klasycznego wystroju drzewka, ten okaz też przypadł jej do gustu.
Na słowa Huntera spuściła wzrok i zaczerwieniła się po same koniuszki. Nieco zakłopotana odgarnęła za ucho jeden z niesfornych kosmyków i dopiero wtedy się odezwała.
-Nie powiem, że jestem z siebie dumna, ale straciłam kontrolę i tak jakby sprzedałam mu plaskacza. - Wyznała dość nieśmiało. Wiedziała, że nie powinna się tak zachowywać i pluła sobie w brodę, że dała się ponieść, ale krzywda została już wyrządzona i nawet gdyby chciała, nie mogła cofnąć tego, co zrobiła. -Nie wiem co on sobie myśli, ale podejrzewam że niezbyt wiele. Myślę, że nie tylko dziewczyny traktuje w ten sposób. On chyba ogólnie myśli, że jest najlepszy i może wszystko. - Wiedziała, że Hunterowi daleko do podobnej arogancji i między innymi za to go lubiła. Nie wymagała niewiadomo czego, ale trochę szacunku nigdy nie zaszkodziło, a skierowany ze strony mężczyzny był dla niej podwójnie miły.
- Przestań, bo jeszcze mi się spodoba. - Zażartowała, gdy przysunął ją bliżej i potarł jej ramię. Ten gest sprawił, że mimo wszystko zrobiło jej się trochę cieplej, za co była mu cholernie wdzięczna, patrząc na to jak wielkim zmarzluchem była.
Już chwilę później odsunęli się od siebie na tyle, na ile było to możliwe, gdy palce dziewczyny jednak trafiły w swój cel wywołując u Huntera odruch ucieczki. Ciężko było nie dostrzec satysfakcji malującej się na jej twarzy.
-Jak Ty dajesz radę wstawać na zajęcia? - Pokręciła ze śmiechem głową, wyobrażając sobie codzienne męczarnie Deara, który musi wyleźć z łóżka na transmutację czy inne zielarstwo trwające od godzin porannych.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 20 Gru - 20:57;

Dla Huntera równie dobrze taką atmosferę, ciepłą i rodzinną można byłoby tworzyć na co dzień, jeśli by ktoś chciał, a nie tylko w święta. Czemu ludzie potrzebowali do tego okazji? A jeśli nie ma się akurat wtedy humoru na te wszystkie pioseneczki, choineczki i ciasteczka? Ma się udawać? No właśnie. Większość ludzi w tym okresie udaje ten klimat. Udaje, że lubi spędzać czas z rodziną, bo są święta, bo trzeba. Co prawda nie należał do grona tychże osób, jednak wkurzało go strasznie, że gwiazdka niejako wymuszała na ludziach bycie miłym i serdecznym dla ludzi, pokazując cukierkową scenkę, tego jak bardzo ten okres jest wyjątkowy.
-To prawda, robi wrażenie - mruknął, całkiem szczerze, bo drzewko było pięknie ozdobione, a mieszkańcy Hogsmeade postarali się bardzo tego roku. Miała chyba z pięć metrów wysokości i w dodatku gigantyczne magiczne bańki, na których były pojedyncze litery, układające się w przeróżne słowa. Raz na gałązkach choinki migotał napis "Wesołych świąt, czarodzieje", a za chwilę "Szalone okazje u Murray'a - zapraszamy".
Jak tylko usłyszał, że Avreyowi jednak dostało się za to pchanie się z gębą do Irv, wytrzeszczył oczy, po czym zaśmiał się, trochę z niedowierzaniem. Nie sądził, że rudowłosą aż tak poniesie. Ale dobrze.
- Ale przynajmniej teraz wie, żeby z Tobą nie zadzierać, że mu się nie dasz. I nie będzie już z niego taki cwaniaczek. - powiedział, ze szczerą nadzieją, że Ślizgon nie spróbuje już w ten sposób podchodzić Rudej, dla swojego dobra. Wiadomo, że wszystko w nadmiarze szkodzi i podobno dziewczyny "lubią łobuzów", ale bez przesady. A takie zachowanie wykraczało poza pewne granice.
Zaśmiał się znowu, tym razem szczerze i wesoło, kiedy ostrzegła, że jego gest może się jej jeszcze spodobać, jednak wiedział, że to tylko żarty. Przecież znali się od tak dawna i owszem, przyjaźnili, ale takie zachowanie względem siebie było już dla nich na porządku dziennym i to, że niejako troszczyli się o siebie, bardziej można było wziąć za troskę ale rodzeństwem, jak już.
- Czasami jest naprawdę ciężko, ale ćwiczę wolę ostatnio i wychodzi mi to w... 1/5 przypadków - wytłumaczył rozbawiony, a tak naprawdę wychodziło na to, że na te pięć prób, gdzie starał się wstać na poranne zajęcia, tylko raz udało mu się zwlec z łóżka, a to jeszcze tylko dlatego, że było to zielarstwo, a tej lekcji nigdy sobie nie odmawiał. - Ale nie mów, że Ty nie lubisz spać. Każdy lubi. Zwłaszcza rano, pościel jest jakby jeszcze bardziej ciepła, miękka i kusząca... - uznał nieco rozmarzony.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Irvette de Guise

Student Slytherin
Rok Nauki : I studencki
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : Burza rudych włosów, piegi, lawendowy tatuaż za lewym uchem, krwawa obrączka na palcu
Dodatkowo : Hipnoza, prefektka naczelna
Galeony : 975
  Liczba postów : 1729
https://www.czarodzieje.org/t19796-irvette-lavena-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19821-poczta-irvette#601307
https://www.czarodzieje.org/t19822-znajomi-rudej#601308
https://www.czarodzieje.org/t19797-irvette-de-guise
https://www.czarodzieje.org/t19820-irvette-de-guise-dziennik#601
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyNie 20 Gru - 21:21;

Niestety nie każda rodzina była w stanie okazywać sobie tyle ciepła poza okresem świątecznym. Niektórzy zakładali maski, zaledwie tolerując się przez większość roku, by na święta wymienić się sztucznymi uśmiechami, pospiesznie kupionymi prezentami i nieszczerymi życzeniami. Na szczęście rodzina de Guise nie była taka i pod pozorami, które zachowywali publicznie, naprawdę im na sobie zależało.
-Zostajesz na Święta w zamku, czy wracasz do domu? - Zapytała, bo choć była niezmiernie ciekawa, jak wygląda ten magiczny czas w Hogwarcie, to musiała obiecać, że najważniejsze dni Gwiazdki spędzi z rodziną. Miała wrażenie, że nalegano na to w tym roku zdecydowanie mocniej niż kiedykolwiek wcześniej.
Zdziwiła się lekko, gdy Hunter wybuchnął śmiechem. Zaatakowała łaskotkami ponownie jego bok, chociaż sama też zachichotała.
- To nie jest zabawne! - Powiedziała tonem, który wskazywał zupełnie co innego. - Mam nadzieję, że zrozumiał, bo następnym razem nie wiem czy będę taka łagodna. - Wyznała szczerze. Marzyła o tym, by dać Daemonowi nauczkę, jaką zapamięta naprawdę na długo, ale nie mogła tak po prostu unieść różdżki i zacząć się nad nim znęcać. Liczyła więc, że ich drogi po prostu zbyt często nie będą się krzyżować i dziewczyna będzie miała spokój.
-Jedna piąta to brzmi jak sukces. Jak na Ciebie oczywiście. Może kiedyś nawet wstaniesz na więcej zajęć niż zaśpisz. - Mimo, że miała wystarczającą liczbę rodzeństwa, chętnie nadała Hunterowi status swojego brata. Czuła się dobrze w jego towarzystwie, chociaż początkowo długo obawiała się, że zdradzi jej sekret. W końcu nauczono ją, by nie ufać ludziom. Cieszyła się jednak, że udało jej się porzucić wszelkie obawy i mogła teraz nazywać go swoim przyjacielem.
- Zdarza się, że pośpię, ale raczej nie mam problemów ze wstawaniem. Wiesz, młody, roślinki nie śpią. - Uśmiechnęła się szerzej. Czasami robiła mu mały przytyk względem tego, że był od niej niewiele młodszy, choć tak naprawdę nie miało to dla niej żadnego znaczenia.

______________________



    
When writing the story of your life, don’t let anyone else hold the pen
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hunter O. L. Dear

Student Slytherin
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
Galeony : 2009
  Liczba postów : 788
https://www.czarodzieje.org/t19794-hunter-ossian-lewis-dear#599888
https://www.czarodzieje.org/t19804-sowa-huntera#600487
https://www.czarodzieje.org/t19806-lowca-zaprasza#600489
https://www.czarodzieje.org/t19795-hunter-o-l-dear#599914
Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 EmptyPon 21 Gru - 20:08;

Ślizgon też cieszył się, że jego rodzina nie należy do tych zimnych i oschłych, której członkowie czasami zapominają, że w ogóle mają uczucia. On nigdy nie narzekał, bo akurat wiedział co to jest ciepło rodzinne, dlatego nigdy nie wiedział sensu w jakimkolwiek honorowaniu i wyróżnianiu okresu świątecznego.
- Akurat tego roku zostaje. Rodzice musieli zostać w Holandii, żeby doglądnąć cieplarni i trochę im tam zejdzie, więc wszyscy zostajemy w szkole - odparł i mówiąc "wszyscy" miał na myśli oczywiście siebie i swoje młodsze rodzeństwo, które uczyło się w Hogwarcie. - A Ty? Wracasz? - spytał jeszcze, zerkając na nią. Pamiętał, że dla jej rodziny święta były tak samo ważne, jak dla niej samej, więc spodziewał się odpowiedzi twierdzącej, jednak zawsze mogła go zaskoczyć.
Znowu potraktowany "łaskotkową bronią", roześmiał się nieco głośniej, wyrywając się jej automatycznie, jednak nie uciekł za daleko, bo ciągnął za sobą jej rękę wraz z nią.
- Jaka waleczna... Ale myślę, że nie będzie potrzeby brudzić sobie rączek dla niego. Raz dostał w pysk publicznie, to obstawiam, ze drugi raz o głupotach już nawet nie pomyśli - pocieszył ja niejako, bo naprawdę uważał, że nawet Avrey nie mógł być aż tak chamski, żeby nie zrozumieć tego przekazu, równoznacznego z tym, że dziewczyna nie życzy sobie podobnych zaczepek.
- Jesteś ze mnie dumna? - zażartował od razu po jej słowach, po czym zaśmiał się wesoło - Przeważnie przychodzę w ostatniej chwili, albo nieco się spóźniam. Takiego mam farta, ze akurat mój plan zajęć praktycznie codziennie zaczyna się najwcześniej o dziewiątej - wyszczerzył zęby w uśmiechu, zadowolony z tego, że akurat tak mu się trafiło. Naprawdę doceniał, że nikt nie każe mu tak często wstawać bladym świtem. I za to lubił te studia. Tak naprawdę Hunterowi nigdy nawet nie przeszło przez myśl, żeby komukolwiek powiedzieć o tajemnicy Irv. Bo po co? Jeśli jasno stwierdziła, że nie chce, aby ktokolwiek niepożądany o tym wiedział, to czemu miałby nie uszanować jej decyzji? Zwłaszcza, że dotyczyło to jej samej.
- Roślinki nie, ale my musimy się wyspać, żeby dobrze nimi zarządzać, staruszko - odparł, kładąc nacisk na ostatnie słowo, po czym kącik jego ust powędrował do góry, w geście satysfakcji, że mógł odgryźć się jej za to jak przed chwilą zwróciła się do niego. Chłopak także nie wiedział w wieku jakiegoś wielkiego problemu, za to lubił pośmiać się z niej czasami, że jest jego starszą ciotką, która daje mu dobre rady i jest od niego mądrzejsza w kwestii zielarstwa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Choinka w centrum - Page 2 QzgSDG8








Choinka w centrum - Page 2 Empty


PisanieChoinka w centrum - Page 2 Empty Re: Choinka w centrum  Choinka w centrum - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Choinka w centrum

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Strona 2 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Choinka w centrum - Page 2 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Świąteczne lokacje
-