Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Akaiah Sæite

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Akaiah Sæite

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 173 cm.
C. szczególne : Podkulona, przygarbiona sylwetka. Wzrok wbity w ziemię. Jąkanie.
Galeony : 152
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t16057-akaiah-archangel
https://www.czarodzieje.org/t17981-akaiah
https://www.czarodzieje.org/t16058-akaiah-archangel
Akaiah Sæite QzgSDG8




Gracz




Akaiah Sæite Empty


PisanieAkaiah Sæite Empty Akaiah Sæite  Akaiah Sæite EmptySob Maj 05 2018, 21:15;


Akaiah Víðarr Ioel Sæite

DATA URODZENIA22 V 2002
CZYSTOŚĆ KRWI 100%
MIEJSCE URODZENIADolina Godryka
MIEJSCE ZAMIESZKANIADoina Godryka
W HOGWARCIE JEST OD KLASYPierwszej
OBECNIE JEST NA ROKUSzóstym
WYMARZONY DOM Ravenclaw
WYBRANY WIZERUNEKFrank Rossi

Wyglad

WZROST 173cm.
BUDOWA CIAŁA Za szczupły.
× × ×
KOLOR OCZU Z daleka wydają się po prostu zielone, ale jeśli przyjrzeć mu się z bliska, można zauważyć, że chłopak ma heterochromię. Jego tęczówki są niebieskie z jasną, zielono-brązową obwódką wokół źrenicy. Ciekawy efekt widać bardzo wyraźnie w dobrze oświetlonych pomieszczeniach lub przy ładnej pogodzie – o ile ktokolwiek zdoła zajrzeć szatynowi w oczy, przy jego wiecznie zwieszonej głowie.
KOLOR WŁOSÓW Szatyn.
ZNAKI SZCZEGÓLNE Podkulona, przygarbiona sylwetka. Wzrok wbity w ziemię. Jąkanie.  
PREFEROWANE UBRANIA Stara się ubierać regulaminowo i stosownie do każdej okazji. Problem polega na tym, że tej stosowności i tak nie widać pod stosem swetrów, ocieplanych szat i koców. Chłopakowi jest wiecznie zimo, toteż najchętniej w ogóle nie rozstawałby się z szalikiem. Ciężko zobaczyć go w typowo letnim wydaniu. Na ogół nosi się dość cozy.

Historia

    Ród Sæite był niegdyś bardzo liczny, rozpierzchnięty po całej Anglii, ale co ważniejsze: bezsprzecznie szanowany. Z dziada pradziada uczono się nie tylko wytwarzania przepięknej biżuterii, ale i nakładania na nią zaklęć ochronnych. Kunszt doskonalił się przez wszystkie te lata, by wyrobić sobie rozpoznawalną markę – jakość produktów zawsze była wysoka, a ich wygląd cieszył oko nawet najbardziej wyrafinowanej czarownicy. Kupowano biżuterię pod okazję – ślub, rocznice, urodziny – lub pod wyprawy, gdzie podróżnik życzył sobie specyficznego uroku, dzięki któremu poczuje się choć trochę bezpieczniej w nieznanej dżungli. Przeznaczenie naszyjników, pierścieni i broszek było najróżniejsze i praktycznie każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Interes kwitł, a ród zapuszczał korzenie i umacniał swoją pozycję na brytyjskiej arenie. Niestety – złote czasy dobiegły końca.
    Światem magicznym zaczął wstrząsać strach. Jednak tym razem nie przed wilkołakami, wampirami czy choćby natręctwem chochlików. Trwoga przed Tym, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać rozbiła również rodzinę Sæite. Znaczna część rodu rozpierzchła się w popłochu po Europie czy świecie, wiedząc, że czysta krew w końcu przyprowadzi do nich Czarnego Pana, jak nęconego przynętą psa. Ci, którzy nie wyjechali z kraju, albo zostali wrzuceni w piach… albo ciułali interes na bardzo cienkich niciach. Nie był to okres, w którym ludzie chcieli się stroić lub planować wielkie wyprawy. Bardziej bali się drugiego człowieka, niż dzikich zwierząt czy zamorskich maszkar. Czasy były ciężkie. Wojna dobiegła jednak końca, a w Anglii pozostała jedna odnoga rodu, która podniosła się po stratach i dalej ciągnęła długoletnią tradycję, sprzedając opatrzoną urokami biżuterię. Byli to rodzice Akaiaha.
    Urodził się jako trzeci syn państwa Sæite. Od najmłodszych lat był bardzo nieśmiałym, bojaźliwym dzieckiem. Praktycznie nie było dnia, w którym mały kilkulatek nie uronił choćby jednej łzy. Powodów było dużo, choć najczęstszym była po prostu tęsknota za rodzicami. Akuś często wplątywał się w spódnicę matki lub chował pod płaszczem ojca, a gdy tylko któreś z opiekunów znikało z pola jego widzenia – płacz i histeria. Problem sprawiali również nieznajomi. Chłopczyk nie lubił obcych i długo przekonywał się do nieznanych osób, nim pozwolił przybić sobie piątkę czy przynajmniej do kogoś uśmiechnąć, bez cienia strachu. Wszystko to sprawiało mnóstwo problemów rodzicom, jednak pomimo wymagań jakie stawiało im najmłodsze dziecko, kochali go najmocniej na świecie.
    Państwo Sæite musieli pracować, toteż do opieki nad brzdącem często byli werbowani jego dużo starsi bracia. Pewnej letniej nocy, gdy rodzice musieli pozostać dłużej w sklepie, rodzeństwo Aka zajmowało go grą w chowanego. Chłopczyk miał już trzy lata i potrafił dość nieźle składać zdania, toteż marudził z odpowiednią intensywnością. Jak co wieczór skomlał i dopytywał, gdzie są rodzice, więc rodzeństwo oddało mu przywilej chowania się na wszystkie możliwe tury. Uznawszy, że mały i tak liczyć jeszcze nie potrafi, czekali aż pochowa się w nazbyt oczywistym miejscu i zaczynali „szukać”, uparcie ignorując tę wystającą zza kanapy stópkę. Z czasem jednak średni z braci, Hayaiel odłączył się od zabawy i poszedł przejrzeć podręczniki – w tym roku zaczynał swój pierwszy rok w Hogwarcie i jako przyszły Ravenclaw musiał przecież znać materiał na zapas. Pozostał z nim pierworodny syn rodziny Sæite, Jahleel. Zasłonił sobie oczy i po raz kolejny tego wieczoru zaczął liczyć, ale tym razem w połowie odliczania, przerwało mu pukanie do drzwi – przedstawiciele Ministerstwa, którzy mieli do przekazania najgorsze możliwe wieści. Jahleel w ówczesnym roku ukończył pełnoletniość, dlatego nie wahali się przedstawić sprawy od razu, rzeczowo, choć z nieukrywanym współczuciem.
    Tamtej nocy ród po raz kolejny został rozbity przez złego człowieka: rabunek na sklep jubilerski z tragicznym skutkiem. Panowie z Ministerstwa nakreślili Jahleelowi sytuację, opisując szaleńca i całe zajście ze stosownością, ale i szczegółowością. Zapewnili, że już zajmują się sprawą, jednak tak naprawdę Jahleel nie skupiał się na niczym, jak na myśli, że on i jego młodsi bracia właśnie zostali osieroceni. Zamknąwszy drzwi, zapomniał o zabawie i poszedł do swojego pokoju, sam mierząc się z informacją, którą usłyszał. Potrzebował czasu, by zebrać się w sobie i na następny dzień przekazać najbliższej rodzinie wieści, porozsyłać sowy, zrozumieć odpowiedzialność, która na niego spadła… nie wiedział jednak, że o wszystkich szczegółach wiedział ktoś jeszcze: Akaiah ten jeden jedyny raz nareszcie schował się tak, że Jahleel go nie zauważył. Chłopczyk skrył się wśród płaszczy, kurtek i szali na wieszaku tuż przy drzwiach wejściowych, słysząc każdy detal, który przekazali Jahowi przedstawiciele Ministerstwa Magii.
    Trzylatek nie potrafił pojąć sytuacji, jej okoliczności i wszystkich zagmatwanych rzeczy, które językiem dorosłych brzmiały dla ucha dziecka jak czarna magia, ale zrozumiał bardzo dobrze, że już nigdy nie zobaczy swoich rodziców. Zamiast jednak histeryzować, płakać i panikować… zamilkł.
    Sowy zostały rozesłane po wszystkich członkach rodziny i wieść rozniosła się za granicę do ciotek, babć i wujów, którzy okazali swoje wsparcie czy finansowe, czy dobrym słowem.  Najwięcej pomocy udzielił jednak stryj chłopców, który co prawda nie miał nic wspólnego z biznesem jubilerskim, woląc obrać drogę uzdrowiciela w Mungu, ale był bardzo rodzinny i zżyty ze swoim bratem, więc z miejsca przygarnął chłopców i otoczył ich opieką na tyle, na ile potrafił. Było jednak ciężko: Akaiah, choć wcześniej bywał bardzo gadatliwy i lubił marudzić, przestał się odzywać. Przez rok nie można było wyciągnąć od dziecka słowa, choć zapewniono mu do tego wszystkie odpowiednie środki. Maluch i tak milczał. Zrobił się na tyle bierny, by przy kontakcie z kimkolwiek stać i nic nie robić, dopóki w końcu nie przestano do niego mówić. Z czasem przerodziło się to w lęk. Dziecko potrafiło uciec, schować się do szafy, skrzyni czy pod łóżko, byleby tylko uniknąć kontaktu ze specjalistą, który miał mu pomóc zmierzyć się z traumą. Wtedy wówczas po raz pierwszy odezwały się u chłopca zdolności magiczne: w strachu potrafił rozrzucać po pokoju zabawki, trzaskać drzwiami czy samą podświadomością rozbić szybę w oknie. Nie bawił się. Nie śmiał. Nie płakał... nabawił się lęków nocnych, nerwicy, mało jadł… w połączeniu z tragedią, rozpoczęciem nauki przez Hayaiel, świeżo uzyskaną pełnoletniością przez Jahleela oraz utratą stałego źródła utrzymania, brak jakiejkolwiek linii komunikacji z najmłodszym dzieckiem w rodzinie omal nie ściągnął całej rodziny w dół. Było tego za dużo.
    Jahleel wiedział, że pomimo pomocy wuja, teraz on odpowiadał za swoich braci, toteż spróbował jak najszybciej stanąć na nogi i stać się nową głową rodziny. Zaharowywał się jak wół, by móc sfinansować wszystko wyłącznie ze swojej kieszeni, włączając w to wizyty z Akiem w Mungu. Dziecko potrzebowało mnóstwa czasu, by ponownie zacząć reagować na otoczenie, ale tuż przed czwartymi urodzinami, na nowo zaczął mówić… choć odpowiedniejszym słowem byłoby dukać.
    Miał problem ze sklejaniem zdań. Rozumiał wszystko, co się do niego mówiło, ale sam nie umiał odpowiedzieć równie klarownie, co często chłopca frustrowało. Na domiar złego nie potrafił wyzbyć się jąkania, jakby wahał się, czy na pewno chce wypowiedzieć to słowo od tej jednej litery. Choć lubił się bawić, zazwyczaj najlepiej udawało mu się to w samotności lub w asyście z najbliższymi członkami rodziny. Miał spory problem z komunikacją z dziećmi w swoim wieku, a im był starszy, tym okrutniejsi stawali się rówieśnicy z jego podwórka. Zaczynali rozumieć, że wypowiadają się w inny sposób, niż Ak, a skoro to on się wyróżniał, musiał być przecież dziwny, a już na pewno gorszy. Większość dzieci go odtrąciła. Akaiah nie był idiotą i rozumiał z czego brała się ta niechęć. Nie był jednak na tyle pewny siebie, by po prostu iść z tym dalej. Zamiast tego ponownie zamykał się w sobie, czując strach przed kontaktami z kimś, kogo nie znał. Ilekroć tylko musiał się odezwać do kogoś obcego, zaczynał dygotać, pociły mu się ręce, kulił się w sobie i wykonywał różne tiki, które tylko mocniej odstraszały. Wyglądał jak dziwoląg z palcami zahaczonymi o kant swetra, ze wzrokiem wbitym jak nie w ziemię, to w przestrzeń tuż obok głowy rozmówcy. Zupełnie jakby wypatrywał ducha… dużo było plotek na jego temat, a dzieciaki dorabiały mu naprawdę paskudne przezwiska, które nie cichły pomimo ingerencji rodziny.
    Choć minęło kilka lat od tragedii, rodzinie wciąż się nie przelewało. Bracia spróbowali podnieść na nogi stłumiony interes. Jahleel okazał się wybitnym czarodziejem, który doskonale radził sobie z rzucaniem uroków przeciw czarnej magii, a Hayaiel był nieocenioną pomocą w sklepie, wkrótce objawiając się talentem do obróbki kruszcu. Sklep ponownie zaczął zyskiwać popularność, choć kosztowało to mnóstwa czasu… tak samo jak Akaiah, który szybko poczuł się jak kula u nogi. Był za młody by pomagać rodzinie czarami i zbyt zahukany, by obsługiwać klientów – poza tym nawet by go nie zrozumieli przez to gęganie pod nosem. Często był kłopot z kim chłopca zostawić, trzeba było mu z wieloma rzeczami pomagać, wiele spraw załatwiać zamiast niego, bo po prostu nie dawał sobie rady w sytuacjach, które zawierały w sobie innych ludzi. Nikt nigdy mu tego nie powiedział, najpewniej nikt nigdy tak nawet nie pomyślał, ale Ak po prostu widział, że jest problemem.
    Nie pomagał w sklepie, nie bawił się z innymi dziećmi… zaczął więc sam zajmować sobie czas. Uwielbiał bawić się ze zwierzętami. Często wychodził do ogrodu, by pozbierać ślimaki, ponadawać im imiona i karmić w pokoju, dopóki któryś z braci nie kazał mu ich odnieść. Ganiał za gnomami, obserwował motylki i ptaszki… w końcu sam dostał swoje pierwsze zwierzaki – kocicę Librę, a późnej wyjątkowo pociesznego szczeniaka, który sam w sobie wyglądał jak żywa zabawka – pomeraniana, Fluffles’a. Obserwował naturę i chciał wiedzieć o niej więcej, więc sięgał po najróżniejsze książki przyrodnicze, a gdy wiedział już chyba wszystko o tym, jak rosną kwiatki czy ile istnieje rodzajów smoków na świecie, zaczynał szukać wiedzy w innych dziedzinach. Był bardzo ciekawy świata. Z każdym kolejnym rokiem trzeba było dokupywać kolejną półkę na książki, aż rodzina w końcu się poddała i zainwestowała w dużą biblioteczkę. Zaczął hodować w pokoju roślinki… aż w końcu wyjrzał pewnej nocy na rozgwieżdżone niebo i zakochał się na tyle, by sięgnąć po książki astronomiczne. Nim poszedł do szkoły, już co nieco wiedział o świecie i mógł pochwalić się wieloma ciekawostkami.
    Ak wspomina pierwszy rok nauki w Hogwarcie jako piekło. Wiele dzieci obrało sobie tą samą taktykę wobec niego, co rówieśnicy z podwórka i po prostu uznawali go za dziwoląga. Wykruszyli pewność siebie u jedenastolatka do zera, często doprowadzając chłopca do płaczu. Akaiah często spędzał wolny czas w sowiarni, by tam móc nie tyle co po prostu schować się przed światem i ukryć łzy, żeby nie śmiano się z niego jeszcze bardziej, ale uspokoić się w towarzystwie zwierząt. Zaszywał się w bibliotece i czytał książki tak długo, aż bibliotekarka nie upomniała go, że zbliża się godzina nocna. Nie rozmawiał z niemal nikim, każdej nocy myślał tylko o tym, że chce wracać do domu, a do dormitorium wracał tylko po to, by iść spać, a rano zerwać się byle świt i iść przebłagać skrzaty w kuchni o śniadanie, bo jedzenie w Wielkiej Sali w towarzystwie innych ludzi wywoływało u niego paraliżujący strach. Zajęło mu mnóstwo czasu, by nareszcie znaleźć osoby, które miały gdzieś jak Ak się wypowiadał czy też momentami nietypowo zachowywał, ale odnalezienie pierwszych przyjaciół było dla chłopaka niewyobrażalną ulgą, bo nareszcie miał kogoś, kto mógł chwycić go za rękę i poprowadzić lub po prostu nie pozwolić upaść.
    Miał naprawdę garstkę znajomych, z którymi spędzał wolne chwile. Lata jednak mijały, aż w końcu okazało się, że nie wszyscy mieli czas, by ciągle pochylać się na Akiem. Choć nie został odtrącony, w czwartej klasie miał dużo więcej samotnego czasu, ponieważ przyjaciół zabrały mu egzaminy, nauka lub inne osobiste problemy i znów został sam ze swoimi myślami, a w wieku nastoletnim zawsze są one najczarniejsze. Akaiah myślał o sobie najgorszej na świecie i ilekroć zdarzało się wpaść w dół, zamiast próbować z niego wyjść, kopał tylko głębiej. W końcu doszedł do wniosku, że dużo lepiej i łatwiej byłoby po prostu odebrać sobie życie. Skrupulatnie zaplanował każdy możliwy szczegół i był gotów zrobić sobie krzywdę… jednak pomimo przygotowania, na szczęście w ostatniej chwili odwiedziono go od tego czynu za sprawą – zdaniem Aka – czystego przypadku. Nikomu nie powiedział o swoich planach i do dziś dnia jest to jego tajemnica.
    Choć wciąż ma niską samoocenę i zarzuca sobie mnóstwo złych rzeczy, próbuje jakoś wyratować się ze swojego stanu, podejmując desperackie próby poprawy. Nie chce więcej bać się ludzi, nie chce więcej się jąkać, nie chce pozostawać cały czas w milczeniu przed tym, co sam myśli… problem polega na tym, że jest to dla niego potwornie trudna i na pewno jeszcze bardzo długa droga.



Charakter

    Od dziecka uchodził za niezwykle nieśmiałego, cichego chłopca i niewiele się w tej materii zmieniło. Akaiah nie mówi wiele, przede wszystkim ze względu na fakt, że niekoniecznie lubi urywane brzmienie swojego głosu. Z tego powodu większość swoich myśli woli zachowywać dla siebie. Chłopak ma niesamowicie negatywne podejście do swojej osoby i potrafi zarzucić sobie dosłownie wszystko co złe. Bardzo przejmuje się opiniami jakie słyszy na swój temat. Nawet głupkowaty uśmiech na twarzy kompletnie nieznajomej sobie osoby, która pokusiła się o rzucenie w kierunku Aka podobnego grymasu, jest dla szatyna dostatecznym powodem, by zacząć czuć się źle z samym sobą. Śmiała się ze mnie? Mam coś na twarzy? To na pewno to głupie jąkanie… dlaczego nie mogłem urodzić się po prostu normalny? Im dłużej zastanawia się nad jakimś aspektem swojej osoby, tym ciemniejsze drogi zaczyna obierać. Bardzo często czuje się po prostu gorszym sortem i niestety, ale ma pewne podstawy, by w taki sposób się oceniać. Pomijając oczywistą wadę wymowy, Akaiah od dziecka zmaga się ze strachem przed ludźmi: ma fobię społeczną. Nie wykiełkowała przez nastoletni introwertyzm czy inny bunt, ale miała swoje źródło w tragedii rodzinnej. Szatyn jednak nie pamięta ani swoich rodziców, ani tym bardziej paniki jaka zrodziła się przez ich nagłe odejście w jego czteroletnim wówczas umyśle, więc fakt, że boi się innych ludzi aż do teraz, jest dla chłopaka po prostu frustrujący. Ma w pełni rozwinięty umysł, potrafi logicznie ocenić sytuację i klarownie wyciągnąć wnioski… ale równocześnie nie potrafi zapanować nad własnym ciałem. To dla niego żenujące, że nie umie stanąć przed kimś nieznajomym prosto, a wiecznie wodzi wzrokiem po posadzce. Czuje wstyd, że wielokrotnie trzęsą mu się ręce, gdy interakcja zaczyna robić się stresująca. Przede wszystkim gniewa się na samego siebie, że nie umie normalnie prowadzić rozmowy, tak, jak słyszy siebie we własnej głowie. Nawet jeśli już coś powie – zawsze jest to niezrozumiałe dukanie lub zbyt cichy szmer, żeby dało się cokolwiek z niego wyłapać – Akaiah nigdy nie podnosi głosu. Jest w zupełności świadom, że jego zachowanie uchodzi w powszechnej opinii za dziwne, ale nie potrafi zmusić się do spokoju. Strach i rozczarowanie samym sobą tylko mocniej utwierdza go w fakcie, że jest beznadziejny. Czasami naprawdę nie chce już dłużej próbować, a po prostu gdzieś zniknąć. Szatynowi często zdarza się zamykać w sobie i uciekać do miejsc, gdzie może być sam – czy to do sowiarni, czy mało uczęszczanych sal lekcyjnych.
    Ale chłopak tak naprawdę nie lubi samotności. Nic dobrego mu z niej nie przychodzi, nawet jeśli czasami czuje, że musi opleść się tą czarną nitką złych myśli i poddusić chwilę pod jej naporem. Mimo wszystko dużą podporą są dla niego osoby, które po prostu zaakceptowały Aka takim, jaki jest i miały na tyle dużo pokładów cierpliwości, by znieść wszystkie negatywy, które czasami udaje mu się z siebie wyciągać. Ak lubi się śmiać i żartować, choć z racji swojej cichej natury w większości przypadków głośny chichot zastępuje po prostu uśmiech. Wielką przyjemność sprawia mu dyskutowanie na ciekawe tematy, zwłaszcza jeśli dotyczą któregoś z jego zainteresowań. Wówczas potrafi się rozgadać i tak zaabsorbować poruszanymi kwestiami, że zapomina o wstydzie, iż nie mówi zupełnie czysto. Jeżeli komukolwiek zachce się nad nim pochylić i spojrzeć mu wreszcie w tę wiecznie skryte pod zwieszoną głową oczy, zauważy, że z Akaiaha naprawdę łatwo wyczytać każdą emocję – nie tylko strach i niepewność. Nie potrafi ukryć złości. Nie jest cholerykiem, ale marszczy nos zawodowo i w przypadku kogoś tak statycznego, to niemal jak pokaz rzucania stołami o ściany. Bywa pretensjonalny i przewraca oczami… i płoszy się jak łania na łące. Speszyć go łatwiej, niż przekonać Gryfona do rekreacyjnej sprzeczki ze Ślizgonem, a że wszystko na chłopaku widać – jego uszy często świecą czerwienią. Policzki również nie są od tego odstępstwem. Wie, że momentami bywa przegrany ze względu na brak pokerowej twarzy, więc próbuje się bronić jak może – w rozmowach z przyjaciółmi umie się odszczekać. Potrafi być również kąśliwy, a nawet umiarkowanie wredny… chyba, że kogoś naprawdę nie zdzierży. Wówczas nie jest ani trochę umiarkowany w swojej złośliwości – szkoda tylko, że większość z tego popisu cynizmu i tak zostaje w jego głowie, bo Ak jest zbyt nieśmiały, by mówić głośno co myśli.
    Na ogół chłopak po prostu zostaje w swoim świecie, gdzie czuje się najlepiej: z nosem w książce, w otoczeniu zwierząt i ciepłych koców, pod którymi może się całkiem schować. Czasem tylko wpuszcza do niego bliższe sobie osoby, dla których staje się oddanym przyjacielem. Nie zawsze potrafi to odpowiednio okazać, bo wciąż ma problemy w kontaktach z innymi, ale nadrabia zaangażowaniem. Potrafi zrobić dla kogoś bliskiego naprawdę wiele i nie raz zdarza mu się przełamywać wyłącznie dla dobra przyjaciół.
    Choć bywa ciężko, wciąż nad sobą pracuje i mocno chce wierzyć, że kiedyś się zmieni.

Rodzina


Rodzice – zmarli, gdy chłopiec miał ledwie kilka lat. Dziś Akai zupełnie ich nie pamięta, a ich obraz skleja sobie tylko z opowieści innych członków rodziny i zachowanych zdjęć. Sam ma jedno, może dwa bardzo mgliste wspomnienia.
Jahleel Sæite – najstarszy brat, który wziął na swoje barki utrzymanie rodziny po śmierci rodziców. Czternaście lat różnicy pomiędzy nim, a Akiem, nigdy nie było dla nich przepaścią. Szatyn świetnie dogaduje się z brunetem i po prawdzie zawdzięcza mu całe swoje wychowanie. Jahleel pomagał najmłodszemu bratu uporać się z jego problemami oraz od dziecka zachęcał go do rozwijania swoich umiejętności kosztem własnej pracy. Harował jak wół, dziś mogąc być dumnym ze swojej pozycji i tego, że finalnie udało mu się wyprowadzić rodzinę na prostą. Jest dla Akaiaha wzorem i chłopak mocno ceni sobie jego zdanie. Obdarza go bezgranicznym zaufaniem, ale wciąż są tylko braćmi i zdarza im się ze sobą podroczyć.
Hayaiel Sæite – drugi, starszy o siedem lat brat Akaiaha. Hayaiel od zawsze był bardziej zdystansowany, niż Jahleel, ale poradził sobie w życiu równie dobrze. Wraz z Jahem prowadzi odziedziczony po rodzicach biznes, gdzie zajmuje się obsługą klienta oraz obrabianiem kruszcu. Cichy, sprawiający wrażenie tajemniczego od zawsze ściągał klientelę do sklepu. Pomaga mu w tym nietypowy wygląd: Hay cierpi na albinizm, a poza tym... Ak w życiu nie spotkał dziewczyny, która miałaby równie długie i zadbane włosy, co brat. Nie są w stosunku do siebie specjalnie wylewni – albinos nie przepada za dotykiem. Niemniej wciąż są ze sobą bardzo blisko.
Zachariel O. Sæite – stryj chłopaka, którego przyjęło się wołać po drugim, a nie pierwszym imieniu – Ourell. Niesamowicie rodzinny człowiek, który po tragedii starał się wspierać osieroconych bratanków jak tylko potrafił – finansowo, materialnie, mentalnie itd. Pracuje w Mungu, najczęściej na oddziale dziecięcym. Jest ekspertem w swoim fachu, a jego życiowym celem jest niesienie ludziom pomocy – z tej przyczyny nakłada na siebie znacznie za dużo pracy. Choć jest aniołem w ludzkiej skórze, pewien wypadek pozostawił na jego ciele dotkliwą pamiątkę – Ourell nosi bliznę pooparzeniową na prawej stronie twarzy. Z racji tego, że rana została wykonana przedmiotem czarnomagicznym, skaza zostanie z nim do końca życia.
Kaede „Kesil” Shimizu-Sæite – adoptowany syn Zachariela, starszy od Akaiaha o pięć lat. Choć nie jest to potomek Ourella z krwi i kości, są do siebie dość podobni – ale tylko wizualnie. Pomimo blond włosów i jasnych oczu, Kesil nigdy nie był aniołkiem. Za dzieciaka zdarzało mu się sporo narozrabiać, a dziś nie jest rzadkością, że palnie przy stole coś niewłaściwego. Dość lekkoduszny i wyluzowany typ, który potrafi docinać – szczególnie najmłodszemu ze swoich kuzynów. Mimo przekomarzań, są ze sobą blisko. Pewnego razu, jako kompletny amator, postanowił pobawić się w animagię i przemienić w lisa. Niestety, coś poszło nie tak i nie mógł wrócić do swojej ludzkiej formy. Po długim czasie spędzonym w Mungu, w końcu zwrócono mu człowiecze ciało – z dodatkiem długiego, lisiego ogona, którego nie sposób było pozbyć się tak łatwo. Wymagał amputacji, którą zaczęto z różnych przyczyn przekładać tak często, że chłopak przyzwyczaił się do kity i odwołał zabieg. Zazwyczaj chowa ją pod ubraniem, acz znak pozostawił po sobie pseudonim: chłopak ma japońskie korzenie, toteż dla żartów Ak zaczął nazywać go Kitsune (jap. 狐), co znaczy lis. Z czasem wyewoluowało w Kesila… ale coraz częściej jest po prostu „Kiś”.
Dziadkowie i dalsze wujostwo – większość dalszej rodziny  Sæite wyjechała z Wielkiej Brytanii w czasie wojny z Voldemortem. Porozjeżdżali się po różnych zakątkach świata – wielu z nich osiedliło się w Ameryce, niektórzy na Bałkanach… podobno któryś z wujków siedzi na Haiti. Chłopak nie ma z nimi za wiele kontaktu – co kilka lat widują się na rodzinne święta, dostają okazjonalne pocztówki lub listy z nowinkami. Jedna z babć ma zwyczaj wysyłania własnoręcznie ulepionych i pomalowanych figurek gnomów na urodziny każdego z chłopców – od tamtego czasu nazbierała im się spora, niestety dość szkaradna kolekcja…

Ciekawostki


★ Gdy umilkł w wyniku traumy, rodzina stawała na rzęsach, by jakkolwiek się z nim porozumieć. Akaiah nie kiwał głową na „tak” czy „nie”, dlatego Jahleel wpadł na inny pomysł. Wiedząc, że braciszek bardzo upodobał sobie zwierzątka, lubił w ramach zabawy rzucać na ścianę cienie przedstawiające niektóre gatunki: łabędzie, świnki, pieski… i do tego samego namawiał brata. Wkrótce poprosił go, by układał z rączki kształt ulubionego z nich, gdy będzie się na coś zgadzać. Małemu wyjątkowo się to spodobało i od tej pory, ilekroć jego odpowiedzią na zadane pytanie było „tak”, unosił dłoń i układał z niej króliczka. Do dziś zdarza mu się w taki sposób „zgadzać” z bratem.
★ Potwornie się jąka… ale nie zawsze. Gdy jest zrelaksowany i spokojny, słowa mieszają mu się znacznie rzadziej, czasem niemal wcale. To samo tyczy się zaspanego Aka: gdy ktoś wybudzi go w możliwie delikatny sposób lub gdy  po prostu usypia – nie duka tak często. Podobnie jest ze słowami, które wypowiada w dużym skupieniu, czyli na przykład gdy czyta coś na głos. Oczywiście we wszystkim przypadkach musi po prostu się nie stresować – napięcie widać i słychać u niego jak na dłoni. Ilekroć Ak czuje się z czymś niekomfortowo, jąka się tak mocno, że ciężko go zrozumieć.  
★ Potrafi pięknie grać na flecie. Nie jest wybitnie utalentowany, ale ćwiczył w domu od dziecka i coś niecoś mu wychodzi. Pierwszym utworem, którego się nauczył było Over the Hills and Far Away, do którego ma ogromny sentyment.
★ Często towarzyszy mu cisza, toteż od dłuższego czasu zaczął ją sobie zabijać nuceniem pod nosem. Gdy robi coś manualnego; składa modele lub sprząta pokój, bardzo często nuci czy nawet podśpiewuje sobie pod nosem. Najczęściej wybiera utwór podany powyżej lub inne, proste melodie, w większości również kołysanki.  Oczywiście, musi mieć absolutną pewność, że nikt go nie usłyszy.
★ Jest zmarzluchem. Przez niską wagę bardzo szybko robi mu się chłodno. Zawsze ma też zimne dłonie i stopy, dlatego wiecznie chodzi opatulony w kilka warstw ubrań, najczęściej wełnianych swetrów. W lecie musi być ponad trzydzieści stopni w cieniu, by  Ak przyznał, że jest ciepło.
★ Bardzo łatwo choruje, a na wiosnę chodzi cały we łzach – ma alergię na pyłki.
★ Pomimo zakatowania przez kwitnące kwiaty, wiosna to jego ulubiona pora roku. Uwielbia, gdy pojawiają się pierwsze pąki, wszystko się zieleni, a sam może w końcu wyjść do szklarni coś wyhodować.
★ Od piątego roku życia towarzyszy mu kotka, Libra. Kocica wpadła w ręce braci przez zupełny przypadek - poprzedni właściciele nie mogli się nią dłużej zajmować, więc Sæite wzięli ją do siebie. Pomimo tego, że zwierzę było nieco starsze, bo dwuletnie, dobrze zaaklimatyzowało się w rodzinie. Kotka upodobała sobie Akaiaha i do teraz traktuje go niemal jak swoje własne kociątko. Dziś ma już kilkanaście lat i mocno się postarzała, ale dalej bywa zaborcza o uwagę swojego właściciela. Ma też głupi zwyczaj lizania go po włosach, gdy śpi.
★ W domu rodzinnym zawsze czeka na niego pies, Fluffles. Futrzak jest chodzącym wulkanem energii i cieszy się na każdego człowieka. Merda ogonem, obskakuje gości, szczeka, kręci się w kółko…  stanowi atrakcję sam w sobie.
★ Ak nie przepada za czekoladą. Gdy był dzieckiem, jego kuzyn, Kesil, wmówił mu, że czekoladowe żaby, to prawdziwe zwierzęta zatopione w czekoladzie. Mały tak się przejął, że zagryza prawdziwą żabkę, że przez długi czas nie dawał sobie wytłumaczyć, że to tylko zaczarowana słodycz. Dzisiaj pozostał mu pewien niesmak, gdy patrzy na czekoladę, ale koniec końców zje, jeśli musi.
★ Nie jest fanem mięsa. Nie smakuje mu, a na dodatek nie zawsze czuje się w porządku z tym, że żeby coś zjeść, trzeba to najpierw zabić. Co prawda dalej daje w siebie wmusić produkty pochodzenia zwierzęcego, ale jeśli może, zdecydowanie chętniej wybierze sałatkę czy inne warzywa.
★ Za to jest absolutnym fanem orzechów, a jego ulubionym rodzajem zdecydowanie są pistacje.
★ Tradycją w jego rodzinie jest tworzenie pierścienia z herbem rodu, który otrzymuje się w dniu osiągnięcia pełnoletniości. Pierścień dla każdej osoby jest inny i wykorzystywane są do niego inne kruszce. Sygnet Akaiaha wykonany jest ze srebra oraz jasnozielonego jadeitu.
★ Herb Sæite przedstawia opierzoną parę skrzydeł. Od któregoś pokolenia przyjęło się również nadawać imiona dzieciom po aniołach. Nie jest do końca wiadomo dlaczego, ale najpewniej w którymś momencie istnienia rodu, jego ścieżki przeplotły się z chrześcijaństwem, a później po prostu z angelologią. Nikt z jego rodziny nie wyznaje jednak żadnej wiary.
★ Drugie oraz trzecie imię ma po członkach rodziny od strony matki. Niestety nie wie po kim dokładnie, ale z zasłyszanych od dalszej rodziny opowieści podejrzewa, że po jej ulubionych wujach.  
★ W lecie bardzo łatwo i ładnie się opala. Jego skóra delikatnie brązowieje, a na twarzy wyskakują mu drobne, subtelne piegi.  
★ Absolutnie kocha wszelkiego rodzaju rzeczy związane z astronomią. Model układu słonecznego? Mapa nocnego nieba półkuli północnej? Może plakat z planetą innej galaktyki? Ak da się pociąć, żeby coś takiego mieć.
★ Kocha czytać i dowiadywać się różnych rzeczy z dziedziny przyrody. O ile uwielbia czytać czarodziejskie książki o zielarstwie, eliksirach czy opiece nad magicznymi stworzeniami, ostatnimi czasy bardziej fascynują go mugolskie podręczniki przyrodnicze, które wyjaśniają świat w zupełnie inny sposób, niż ten magiczny. Ma w swojej biblioteczce kilka tytułów z dziedziny biologii, fizyki, chemii… nie jest ekspertem, ale nauczył się już dość sporo. Wszystko dzięki braciom, którzy czasem w ramach prezentu dla młodego przechodzą się do mugolskich księgarni.



Ostatnio zmieniony przez Akaiah Sæite dnia Pon Cze 03 2019, 20:46, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Akaiah Sæite

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 173 cm.
C. szczególne : Podkulona, przygarbiona sylwetka. Wzrok wbity w ziemię. Jąkanie.
Galeony : 152
  Liczba postów : 113
https://www.czarodzieje.org/t16057-akaiah-archangel
https://www.czarodzieje.org/t17981-akaiah
https://www.czarodzieje.org/t16058-akaiah-archangel
Akaiah Sæite QzgSDG8




Gracz




Akaiah Sæite Empty


PisanieAkaiah Sæite Empty Re: Akaiah Sæite  Akaiah Sæite EmptyPon Cze 03 2019, 05:08;


Gotowe do sprawdzenia.
Tekst alternatywny
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony; skórzana obroża ze złotym kółkiem;
Galeony : 2135
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3398
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Akaiah Sæite QzgSDG8




Moderator




Akaiah Sæite Empty


PisanieAkaiah Sæite Empty Re: Akaiah Sæite  Akaiah Sæite EmptyPon Cze 03 2019, 20:52;



RAVENCLAW!

Witamy Cię na Czarodziejach! Twoja karta zostaje zaakceptowana, dostajesz więc uprawnienia do gry. Poniżej znajdziesz przydatne w dalszych krokach na forum linki, z którymi warto abyś się zapoznał!



stwórz pocztę
załóż relacje
zacznij grę




Życzymy

miłej gry!


______________________

I'm the story you don't speak of,
I'm the one they call 'the underdog'.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Akaiah Sæite QzgSDG8








Akaiah Sæite Empty


PisanieAkaiah Sæite Empty Re: Akaiah Sæite  Akaiah Sæite Empty;

Powrót do góry Go down
 

Akaiah Sæite

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Akaiah Sæite QCuY7ok :: 
karty postaci
 :: 
karty uczniów i studentow
-