Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Zwierzęta Selwynów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyWto Mar 20 2018, 23:16;


Zwierzęta Selwynów


Sklep, który od dawna należy do rodziny Selwynów. W sprzedaży są węże, szczury, sowy, puszki pigmejskie, koty i pająki, ale nie z tego ten sklep słynie. Można tutaj dostać i sprzedać również te zwierzęta, które niekoniecznie nadają się do udomowienia, bez posiadania specjalnej licencji z Ministerstwa Magii. Kto powiedział, że dobrą rozmową ze sprzedawcą, nie można wiele załatwić?

Między innymi można tutaj zakupić:
Spoiler:
Akcesoria dla zwierząt (grzebyki, obroże itp.)
Klatka dla wybranego zwierzaka
Pokarm dla zwierząt
Bahanocyd - 55g
Magiczna siatka do łapania stworzeń wodnych - 65g
Magiczna siatka do łapania stworzeń lądowych - 65g
Magiczna siatka do łapania stworzeń podniebnych - 65g
Rękawice ze skóry węża morskiego - 80g
Łańcuch Scamandera - 170g

Żaba – 12g
Puszek pigmejski – 14g
Szczur – 14g
Żółw – 15g
Królik – 22g
Mała papuga – 22g
Kot – 24g
Kruk – 27g
Pająk – 27g
Duża papuga – 32g
Sowa – 50g
Kameleon – 53g
Wąż – 68g

Zwierzęta wymagające licencji:

Aby zakupić dane zwierze, należy rozegrać grę z właścicielem sklepu, bądź w razie jego nieobecności, z MG. Istnieje też możliwość zakupu zwierzęcia po wyrzuceniu odpowiednich kostek. Aby to zrobić, należy rzucić dwoma kostkami. Jedna musi posiadać wartość 1 bądź 2, druga 5 bądź 6.

Zwierzęta bardzo niebezpieczne (Znany morderca czarodziejów, nie nadaje się do udomowienia ani tresury):
Spoiler:
Iglica – 300g
Testral – 400g
Wiwern – 400g
Akromantula – 500g
Dwurożec – 500g
Smocze jajo (po złożeniu wcześniejszego zamówienia) - 500g
Kwintoped – 550g
Zwierzęta niebezpieczne (zwierzę groźne, wymaga specjalistycznej wiedzy czarodzieja – specjalista może sobie poradzić):
Spoiler:
Bobo – 100g
Feniks – 200g
Kappa – 200g
Tebo – 200g
Widłowąż – 200g
Żmijoptak – 250g
Druzgotek – 300g
Znikacz – 300g
Demimoz – 400g
Erkling – 400g
Nykur – 450g
Zwierzęta groźne (odpowiedni czarodziej powinien dać sobie radę):
Spoiler:
Chochlik konwalijski – 75g
Korniczak – 75g
Salamandra – 90g
Żądlibąk – 90g
Psidwak – 120g
Szczuroszczet – 120g
Zwodnik – 120g
Błotoryj – 160g
Nieśmiałek – 170g
Niuchacz – 200g
Krab ognisty – 250g
Hipogryf – 350g

Jeśli chodzi o zwierzęta wymagające licencji, istnieje możliwość negocjowania ceny z właścicielem podczas gry. Jeśli ktoś jest zainteresowany zakupieniem zwierzęcia, które nie widnieje w spisie, należy skontaktować się z właścicielem sklepu w wiadomości prywatnej. Członkom rodziny Selwyn przysługuje rabat 50% na cały asortyment.

Rozliczeń należy dokonywać w tym temacie



Ostatnio zmieniony przez Anthony Selwyn dnia Czw Cze 21 2018, 13:12, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexis Blackwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : Liczne tatuaże na ciele, kolczyki, rozmaite naszyjniki, rockowy styl, intensywnie niebieskie oczy, gazelle legs, bardzo szczupły, acz nie anorektyczny.
Galeony : 566
  Liczba postów : 220
https://www.czarodzieje.org/t12494-alexis-blackwood#336783
https://www.czarodzieje.org/t12498-daredevil#336858
https://www.czarodzieje.org/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
https://www.czarodzieje.org/t12501-alexis-blackwood#336887
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySob Mar 24 2018, 09:22;

/ To jakoś po nagraniach z Irim.
A tak się odstawił! 8)

Co tak właściwie Alexis robił w tym stosunkowo obskurnym miejscu? Ze względu na przyzwyczajenie do luksusów, sam z siebie nie poszedłby gdzieś, gdzie otoczenie prezentuje się nie dość, że niepokojąco, to ubogo. I choć oczywiście nie stawiał pieniędzy na piedestale, to nie byłby w stanie zmienić swych pewnych przyzwyczajeń. Nie dałoby się i tyle!  Musiał zatem trafić tu nieświadomie... Niczym Harry Potter za dzieciaka. Bo tak szczerze? Nigdy w życiu nie był na Nokturnie; bynajmniej go tam nie ciągnęło. Jednak wszystko po kolei...
Akurat jeden z jego kumpli z zespołu miał dziś urodziny. I jak to zwykle bywa ze sławnymi i bogatymi osobami, zrobiono mu huczne, a zarazem wykwintne przyjęcie, na którym Blackwood łącznie z resztą chłopaków naturalnie wypił sobie nieco więcej napojów wysokoprocentowych. Jakby tego było mało, zaszalał o wiele bardziej i skusił się na mocniejsze narkotyki. Zachęcili go i jakoś nie potrafił im odmówić. Było mu tak cholernie wesoło i błogo, że aż zapomniał na ten moment o wszelkich, frapujących go sprawach. Zabawa trwała do rana, a nawet jeszcze dłużej. Zupełnie nikt nie był w stanie tego ogarnąć, każdy stracił rachubę czasu... Alex się kompletnie schlał, naćpał... w zasadzie to wszystko naraz. Jakimś cudem wciąż trzymał się na nogach, aczkolwiek ledwo. Większość imprezowiczów albo leżała trupem na podłodze, tudzież innych nietypowych miejscach. Ze względu na wysoki poziom wariactwa, wątpliwym jest, aby komukolwiek udało się gdziekolwiek ruszyć. Taki tam totalny chaos i rozpierdol, ale raz do roku można sobie pozwolić!
Alexis był rozwalony na kanapie w salonie, przy rozpalonym kominku. Niewiele brakowało do tego, by zwyczajnie urwał mu się film, by koniec końców utracić kontakt z rzeczywistością. Tak jakoś bawił się proszkiem Fiuu, który wypadł mu prosto w ogień. Jako iż niechcący wybełkotał coś niezrozumiałego pod nosem, płomienie zmieniły się w zielone i zupełnym przypadkiem wciągnęło go do środka, by ostatecznie wyleciał przez nieznany mu kominek. Tym samym znalazł się w jakiejś dziurze, w której dookoła stały dziwne przedmioty. Był cały upierdolony w popiele, ponadto wpadł na jakiś mebel i tak sterczał w takiej porąbanej pozycji przez chwilę, usiłując otrząsnąć się z doznanego szoku. Niemniej czyn ten go całkiem otrzeźwił, dzięki czemu udało mu się stanąć na równe nogi. Zakasłał, bo pozostałości pyłu dostały mu się do nozdrzy, co w efekcie wywołało potężne kichnięcie. Miał tak zwane gwiazdki przed oczyma i generalnie próbował zorientować się, co to za lokalizacja. Niestety nic sensownego nie przychodziło mu na myśl. - Kuurwa, no pięknie... Co ja teraz zrobię...? - jęknął pod nosem z wyraźnym niezadowoleniem sam do siebie, co było pytaniem retorycznym, gdyż raczej nikt mu na to nie odpowie. Czuł taką bezradność i bezsilność jednocześnie. Pierwszy raz mu się takie coś przytrafiło. Miał tylko nadzieję, że uda mu się stąd wydostać... Dawno nie był tak udupiony.
Jak to bywa z Alexisem, będzie chciał sobie z tym problemem poradzić sam, bez niczyjej pomocy. Odepchnął się powoli od stolika, na którym dotychczas spoczywał zgięty w pół od brzucha i rozejrzał po pomieszczeniu półprzytomnym wzrokiem. Szybko otrzepał swoje ciuszki z brudu i mozolnym, a wraz z tym chwiejnym krokiem ruszył do wyjścia. Drzwi zamknęły się za nim z łoskotem, robiąc niezły rumor na całą okolicę. Jednak nie dbał o cokolwiek. Pragnął czym prędzej się stąd wyrwać.
Napotkani ludzie po drodze wpatrywali się na niego podejrzliwie, wręcz złowrogo, aż ciarki po ciele przechodziły! Odnosił wrażenie, że kręci się w kółko. Mimo wszystko był wypruty z energii i miał ochotę jebnąć się do łóżka, a w głowie to mu się w dalszym ciągu nieznacznie kołowało. Wyciągnął z kieszeni swej skórzanej kurtki paczkę fajek, z której wziął jednego z nich. Wsunął sobie go między wargi i podpalił zapalniczką. Tak, był od palenia uzależniony, lecz kiedy się denerwował, jarał znacznie więcej. O tak, tego mu było trzeba! Rozchodzący się dym papierosowy w jego płucach zawsze działał na niego kojąco, nieważne że to trucizna. Wykończony, wbił do pierwszego lepszego lokalu, w którym sprzedawali różne zwierzaki i jakieś akcesoria dla nich przeznaczone. Powłócząc nogami z petem w ustach, dotelepał się do środka. Wewnątrz świeciło pustkami, a przynajmniej takie odniósł pierwsze wrażenie. Rozejrzał się ostrożnie dookoła. Nie pozostawało mu nic innego, jak do kogoś zagadać, o ile ktokolwiek tutaj był. - Halo, jest tu kto? Chyba się zgubiłem... Może mi ktoś powiedzieć, gdzie ja w ogóle jestem? - rzucił na dzień dobry niezwykle zmęczonym głosem i było po nim od razu na pierwszy rzut oka widać, iż nie ma już na nic sił i generalnie potrzebuje odpoczynku. Gdyby nie to, dalej szukałby rozwiązania na własną rękę, a tak już to pieprzył i postanowił zapytać. A nóż jakaś dobra dusza wyratuje go z opresji!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyNie Mar 25 2018, 16:31;

Ostatnimi czasy pogoda była iście wiosenna. Dni stawały się coraz dłuższe i, co dziwne w Wielkiej Brytanii, coraz bardziej słoneczne. Każda chwila spędzana na powietrzu przynosiła Anthony'emu dobry nastrój. Każdy moment, który mógł spędzić z córką biegając i grając w piłkę, czy pilnując ją, gdy latała na miotle, był czymś dla niego niezwykłym. I niestety musiał mocno lawirować pomiędzy codziennymi zajęciami, aby móc pozwolić sobie na kilka chwil spędzonych z Lili.
Tego dnia, było jeszcze gorzej, niż zazwyczaj. Choć tłumaczył małej już kilkukrotnie, że nie może wybrać się z nim do pracy, tym razem byla zawzięta. Skończyło się na tym, że Anthony razem z córką teleportował się do rodzinnej posiadłości Selwynów, tak jak miał w zwyczaju co rano, aby podrzucić na te kilka godzin swą ukochaną córkę matce. Ale tym razem nie dostał jak zawsze wielkiego buziaka na pożegnanie. Tylko gniewne spojrzenia i krzyki nie zwiastujące niczego dobrego. Wiedział, że Lili ma prawo być zła, ale nie mógł nic na to poradzić. Serce mu pękało, kiedy z gilami do pasa tuliła się do babci, ale nie mógł nic zrobić. Obiecał, że wróci najszybciej, jak się da i wyszedł, ze ściśniętym gardłem.
Już wtedy wiedział, że ten dzień nie zakończy się dobrze. To przeczucie tylko się nasiliło, kiedy przekroczył próg lokalu na Nokturnie. Kilku pracowników było już na miejscu, z grobowymi minami witając swojego szefa. Wiedział, że nic dobrego nie mogło się stać. Upewnił się o tym, gdy usłyszał od jednego z nich, że kolejny dzień spóźnia się dostawa młodych Demimozów. Nikt nie umiał wyjaśnić skąd wynika to spóźnienie. Nie ważne, że klient czekał już dwa tygodnie. Nie ważne, że Anthony zarobi przez to mniej, niż powinien. Szlag by to wszystko jasny trafił.
Zdenerwował się jeszcze bardziej, kiedy na zapleczu podszedł zobaczyć dopiero co dostarczone salamandry. Większość z nich wyglądała tak, jakby zaraz miała skonać, nie wspominając o tym, że łuski zaczęły wyglądać gorzej niż źle.
Nic więc dziwnego, że kiedy Anthony usłyszał charakterystyczny dźwięk dzwoneczka, sygnalizujący, że ktoś wszedł do sklepu, ruszył w tym kierunku z nietęgą miną. Ludzie tylko schodzili mu z drogi, widząc jego minę, która nie wróżyła niczego dobrego. Ściskał mocno różdżkę w dłoni, bo nawet nie zdarzył się rozebrać od momentu, gdy wszedł do swojego sklepu.
Widząc młodzieńca, który wyglądał jakby poprzednie kilka dni spędził na dużym piciu, zagotowało się w nim. Wiedział, że ma lokal na szemranej ulicy, ale nie sądził, aby ktokolwiek mógł uznać, że takie osoby mogą tutaj przychodzić. Do tego widok palącego się papierosa... Tuż przy klatce z nowym gatunkiem sowy!
Wycelował różdżką i niewerbalnie rzucił zaklęcie. Na szczęście, magia zadziałała prawidłowo i z końca jego różdżki wystrzeliła stróżka wody. Wycelował dokładnie w papierosa, trzymanego w ustach nieznajomego, przez co i on sam musiał dostać wodą w twarz. Po chwili przerwał zaklęcie.
-Tutaj się nie pali. - rzucił, grobowym głosem, sugerującym, że lepiej z nim nie zadzierać. Nie zamierzał powtarzać tych słów dwa razy. -W czym Ci pomóc? - dodał po chwili nie do końca pewny, czy komuś takiemu w ogóle ma ochotę pomagać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Philip Michael Selwyn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 55
  Liczba postów : 98
https://www.czarodzieje.org/t15922-philip-michael-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15927-sowki-do-philipa#430567
https://www.czarodzieje.org/t15926-sloneczka-philipa#430566
https://www.czarodzieje.org/t15925-philip-michael-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyPon Mar 26 2018, 16:28;

Philip wrócił do Londynu nadal bardzo niezadowolony z tego, co przydarzyło mu się w tym tygodniu. Spryskanie środkiem na bahanki i zamknięcie go na cztery spusty nie było niczym przyjemnym. A co tam, powiedzieć że był "bardzo niezadowolony" to... nic nie powiedzieć. Był wkurwiony do granic możliwości, aż kipiał z wściekłości. Ale czy oby wściekły był na sam ten fakt zamknięcia go w sali rozrywek? Nie no, w sumie fajnie tam było. Tylko ta Ślizgonka, ta @Thalia Mercouri... Całkiem fajna z niej dupeczka była, ale... no właśnie. Przez tego zasranego ducha chyba stracił u niej jakiekolwiek szanse. Teraz już na zawsze w jej oczach pozostanie tym, który śmierdział środkiem na bahanki gorzej od pierdnięcia górskiego trolla po grochówce. Szedł zatem po Nokturnie z zamiarem odwiedzenia brata i opowiedzenia mu o wszystkim potrącając wszystkich niczym ruski czołg. Wszystkie szemrane typy, wiedźmy, złodzieje, paserzy, cichodajki i cała ta swołocz patrzyła na niego spode łba, ale on nie zwracał na to szczególnej uwagi. Nie patrzył nawet gdzie idzie, poszedł po prostu na pamięć do sklepu brata i otworzył gwałtownie drzwi.

- Stary, weź no otwórz tu okno - rzucił zamiast powitania kiedy tylko wszedł z wielkim impetem do sklepu - bo jebie tu od tych salamander tak, że siekierę można powie... Ou, przepraszam...

Tony stał z różdżką w ręku wycelowaną w jakiegoś dziwnego gościa, który wyglądał jakby ostatnie trzy miesiące spędził w lesie. A co najmniej wciągając biały proszek...

- Jakiś problem? - spytał, samemu wyciągając swoją różdżkę. Ale by się teraz na kimś wyżył...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexis Blackwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : Liczne tatuaże na ciele, kolczyki, rozmaite naszyjniki, rockowy styl, intensywnie niebieskie oczy, gazelle legs, bardzo szczupły, acz nie anorektyczny.
Galeony : 566
  Liczba postów : 220
https://www.czarodzieje.org/t12494-alexis-blackwood#336783
https://www.czarodzieje.org/t12498-daredevil#336858
https://www.czarodzieje.org/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
https://www.czarodzieje.org/t12501-alexis-blackwood#336887
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySro Kwi 11 2018, 02:26;

Czy ktoś sobie robił z niego jakieś permanentne jaja? Jak tak dalej pójdzie to naprawdę Alexis po prostu wpadnie w jakąś traumę, albo mało tego, wymaże z pamięci to wszystko co się wydarzyło i co go spotkało przez ostatnie dni. I tak już teraz niewiele z tego wszystkiego pamiętał w końcu... alkohol i narkotyki, a do tego fajki i inne rzeczy, które o zgrozo pewnie nawet mu wyleciały z głowy, że w ogóle brał... Blackwood chyba powinien się postarać o to, by sobie nie przypominać tego co się działo tak dosadniej. Tak będzie lepiej dla niego, ale abstrahując od wszystkiego to... jakim cudem on tutaj trafił? No dobrze, coś tam wiedział, acz gdzie konkretnie się znajdywał to już był problem! Boże, ile on dałby żeby się napić ukochanego napoju kofeinowego i zjeść coś normalnego, albo chociaż mieć możliwość wzięcia prysznica i przebrania się w czyste ubranie. Oj tak bardzo dużo by za to oddał! BA! On chętnie to by się tylko w swojej zajebistej chałupie znalazł! To już by było niesamowite udogodnienie, po ostatnich wydarzeniach jego szalonego życia.
A teraz zamiast własnych czterech ścian, ciepłych i czystych ciuchów oraz kubka gorącej kawy był tutaj, w jakimś dziwnym sklepie, niewiadomego dla niego pochodzenia, gdzie fakt faktem zalatywało trochę. Lecz nie zamierzał się wypowiadać na ten temat, może tak ma tutaj „pachnieć”. Gdy znalazł się w środku oczywiście rozejrzał się na boki i dalej zaciągał papierosem, który jeszcze się tlił. Aww, kochany nikotynowy dym zawsze działał na niego kojąco. Spokojnie brał go do płuc, przytrzymywał i wypuszczał dopiero po chwili i tak na serio... to wcale nie zwrócił uwagi na klatkę z sową, koło której chwilowo stanął.
Szczerze bardzo ucieszył go widok mężczyzny! Dobrze, ktoś tu był, więc ten ktoś na pewno udzieli mu pomocy, powie mu gdzie jest i jak ma się stąd wydostać, by móc wrócić do cywilizacji i cóż... opuści to podejrzane miejsce jak i całą ulicę raz na dobre. Potem nigdy więcej się tu nie pojawi, przynajmniej z własnej logicznej woli. Niestety to co się wydarzyło chwilę później... no tego to się nie spodziewał tak totalnie. W dalszym ciągu był nieco przymulony przez kaca i narkotyki, stąd jego zdecydowanie wolne reakcje. Aczkolwiek gdy zobaczył, że nieznajomy ma wyciągniętą w jego stronę różdżkę i jakby tego było mało woda, która z niej wystrzeliła zgasiła mu szluga. Najzwyczajniej w świecie poczuł się tak, jakby utkwił w jakimś koszmarze. - Nie... no kurwa nie... ja chyba mam zawał... Jezu... to była moja ostatnia fajka... jak mogłeś... Teraz przez ciebie... nie mam jej... umrę... Nie dało się umieścić jakiejś nalepki na drzwiach „zakaz palenia”, czy czegokolwiek innego w tym stylu...? - zaczął normalnie z przerażeniem, patrząc z osłupieniem na pozostałości z peta po zalaniu. Boże... a było nieco więcej niż pół do wypalenia. Serio w tym momencie Alexis odnosił wrażenie, jakby był jedną nogą w grobie, dosłownie!
Zamrugał wolno i spojrzał na mężczyznę i jego towarzysza, który z impetem dołączył do nich i... o zgrozo kolejna różdżka! Chłopak swojej nie wyciągał, bynajmniej nie chciał prowokować jeszcze bardziej agresywnych zachowań, toteż uniósł łapki w górę na wysokość piersi. - Ja tu trafiłem przez przypadek... zgubiłem się, potrzebuję się dowiedzieć, gdzie konkretnie jestem i jak się wydostać stąd do Londynu, i sobie zniknę... natomiast on zalał mi fajkę wodą... - wymamrotał z totalnym smutkiem, drapiąc się z zakłopotaniem po głowie. Tak. Może i jego stan pozostawiał wiele do życzenia, jednak wbrew pozorom nie był w złym nastroju. Dopóki jeden z tych kolesi na niego nie naskoczył... Naprawdę było to cholernie raniące dla Alexisa; w tak kryzysowej sytuacji odebrać mu jedyną rzecz, jaka pozwalała mu nie odejść od zmysłów... no totalne szaleństwo! - To możecie mi pomóc, serio nie chcę kłopotów... i opuście te różdżki. - dodał już z mniejszym smutkiem, który był spowodowany stratą ukochanego papierosa. Jak to dobrze, że w miarę trzeźwiał, a ogarnianie różnych aspektów szło mu coraz sprawniej. Zawsze jakieś plusy, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyPią Kwi 20 2018, 14:54;

Wszystko mogłoby zakończyć się o wiele lepiej, gdyby do sklepu nie wparował Philip. Widok młodszego brata Anthony'ego, jakby otrzeźwił mężczyznę na tyle, że uzmysłowił sobie jak głupio by postąpił rozpętując tutaj walkę na różdżki. Dlatego czuł, że najpierw musi odpowiedzieć na pytanie zadane przez młodego Selwyna, aby uspokoić jego bardzo wybuchowy charakter.
-Philip, nic się tutaj nie dzieje. - powiedział spokojnie i dopiero wtedy pozwolił na to, aby ten dziwny jegomość zaczął tłumaczyć się z tego, co tak właściwie tutaj robił.
Słyszał ból w jego głosie, kiedy to opowiadał o ostatnim papierosie, ale jakoś niespecjalnie się tym przejmował. Bywały tutaj setki takich, którzy to próbowali odwrócić uwagę Selwyna tylko po to, aby coś podwędzić, czy rzucić jakąś dziwną klątwę. Przezorny zawsze ubezpieczony, więc i teraz nie zamierzał odpuszczać. Ale coś w jego głosie sprawiło, że poczuł w stosunku do niego żal. Czysty, niczym nie podszyty żal. Pamiętał, jak samemu niejednokrotnie zdarzało mu się tak zabalować, że nie wiedział jaki jest dzień tygodnia. Co prawda, było to naprawdę dawno, dawno temu, ale jednak miało miejsce. Może powinien mu jednak pomóc? Pewnie dlatego, wywrócił oczami i delikatnie opuścił różdżkę, kiedy lewą dłonią sięgnął do kieszeni spodni. Wyjął swoją paczkę fajek, która od ponad tygodnia była niemalże nienaruszona i podszedł do chłopaka, wysuwając ją w jego kierunku.
-Poczęstuj się. Tylko nie waż się tutaj palić. - zastrzegł, kiedy chłopak wziął tyle petów ile chciał. Skoro miał świadomość, że jemu zajmie wypalenie tej paczki nawet kilka miesięcy, to czemu nie mógł poczęstować kogoś, kto wyraźnie potrzebował ich bardziej, niż on?
Słuchał z uwagą wyjaśnień na temat zagubienia się. Prychnął tylko z niecierpliwością, kiedy wspomniał o ugaszonym w brzydki sposób papierosie. Chyba właśnie zrekompensował swoje winy dając mu tak cenny, w mniemaniu tego chłopaka, podarunek. Sam czuł, że może i poniosły go trochę nerwy. Ale to nie jego wina. Po prostu, tego dnia wszystko, od wstania począwszy, szło nie po jego myśli. Pech chciał, że wyżył się ciskając zaklęciem w jego typa, co wcale nie oznaczało, że nie było mu głupio z tego powodu. Bo wiedział, że nie powinien się tak zachowywać. No ale cóż. Każdemu może się zdarzyć, podobnież.
-Jesteś na Nokturnie. - zaczął, wzdychając jakby tłumaczył coś nazbyt oczywistego w tym momencie. Podszedł do lady i oparł się o nią plecami. Ręce zaplótł na wysokości klatki piersiowej, ale mimo tego, nie schował różdżki, którą wciąż dzierżył w prawej dłoni. -Nie wiem, jak tutaj trafiłeś, a z tego co mówisz, to ty również nie masz pojęcia. Teraz jesteś w sklepie, gdzie sprzedaję magiczne zwierzęta. Ale to już chyba sam zauważyłeś. - dodał, w nawiązaniu do prawie spalonej przez mężczyznę sowy, która nadal pohukiwała gniewnie w swojej klatce. Selwyn nie przejmował się jednak tym, bo miał świadomość, że na szczęście, zwierzęciu nic się złego nie stało. No, może trochę najadła się strachu. Poza tym, raczej miała się dobrze.
Niewiele czasu było potrzeba aby wszyscy doszli do konsensusu. Alex poszedł w swoją stronę, Tony wrócił do pracy a Philip zajął się swoimi sprawami. Sprawa rozeszła się po kościach.

/Zt. x3 zakończmy tą nierówną walkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Specjalny




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyCzw Maj 24 2018, 01:38;

Drzwi sklepu uchyliły się, a do pomieszczenia niemal wsunęła się wysoka, smukła sylwetka. Zakapturzony jegomość, odziany w długą, czarodziejską szatę w czarnym kolorze, stał przez moment bez słowa, ani na centymetr nie ruszając się z miejsca. @Anthony Selwyn z powodzeniem mógłby pomyśleć, iż nadszedł ten oto dzień, gdy jego klientem stał się dementor... Jego obecność z pewnością wywołała wielki niepokój we właścicielu sklepu. Czegóż mógł tu szukać?
Oczywiście w praktyce tajemniczy pan nie był dementorem, a zwykłym człowiekiem, choć dosyć osobliwym.
-Dzień dobry szanownemu panu - odezwał się głosem cichym, lecz bardzo spokojnym. Nie brzmiał jak Anglik, jego osobliwy akcent był bardzo wyraźnie słyszalny nawet w tych kilku krótkich słowach. Nieznajomy ściągnął rękawiczkę z jednej dłoni, odsłaniając skórę tak białą, że aż srebrzystą oraz długie, kościste palce, pokryte wieloma sygnetami i pierścieniami. - Byłbym zainteresowany... Pewnym gatunkiem węża - dodał, wykonując osobliwą pauzę w swojej wypowiedzi i oczekując od Ciebie podjęcia działania oraz usłużenia mu i pomocy w zakupie.

Rzuć kostką i przekonaj się, co było dalej!
zdarzenie losowe:
1 - Jegomość postanowił przedstawić się jako zagraniczny badacz, herpetolog, niezwykle zainteresowany hodowlą specyficznych gatunków węży. Niestety nie ufasz mu za bardzo. Aura, którą wokół siebie roztaczał, podpowiadała Ci, że człowiek ten nie do końca może być szczery w swoich zamiarach i w tym, co do Ciebie mówił. Nie trzeba było wiele, by uprzedzenie sięgnęło momentu, w którym kompletnie nie masz ochoty obsługiwać i pomagać mężczyźnie. Rzuć kostką jeszcze raz:
parzysta - nie dzieje się nic wielkiego. Klient jest zawiedziony brakiem zaufania z twojej strony i wychodzi ze sklepu z pustymi rękami. Straciłeś możliwość zysku, ale może to i lepiej? Ten ktoś mógł Ci narobić problemów... Niemniej jednak zarabiasz w tym miesiącu nieco mniej. Zgłoś stratę 25g w odpowiednim temacie.
nieparzysta - ewidentnie wzbudziłeś w czarodzieju wściekłość, a poznać to mogłeś po tym, że zaskakująco szybkim ruchem wydobył zza pazuchy różdżkę. Mężczyzna rzucił na Ciebie imperusatti (więcej informacji znajdziesz tutaj). W najbliższym  czasie będziesz musiał udać się do Szpitala św. Munga - napisz tam jeden post dotyczący leczenia urazu.
2 - Tajemniczy czarodziej opisał dokładnie, o jakiego węża mu chodzi, wobec czego zdecydowałeś się pokazać mu jedyny egzemplarz w całym sklepie z tego konkretnego gatunku. Szybko orientujesz się, że człowiek ten jest wężousty! Gdy zagajasz temat, okazuje się, że klient z wielką chęcią udziela Ci zarówno informacji, jak i wskazówek, które mogą przydać się podczas samodzielnej nauki mowy węży. Dzięki tej rozmowie zdobywasz 1 punkt do ONMS! Zgłoś się po niego tutaj.
3 - Udaje Ci się dogadać z jegomościem, węża również posiadasz na stanie. Transakcja przeszła pomyślnie i klient wyszedł z twojego sklepu zadowolony, zostawiając Ci w kasie niemały upominek. Upomnij się o pieniądze w wysokości równowartości ceny węża w odpowiednim temacie.
4 - Mężczyzna był podejrzany i jego obsługa przebiegła w dość dziwnej atmosferze, lecz w krótkim czasie okazało się, że musiałeś spisać się podczas jego wizyty na medal. Ów człowiek okazał się być tajemniczym klientem i wystawił twojemu sklepowi dobrą opinię, dzięki czemu coraz więcej nowych, ciekawskich czarodziejów zaczęło przestępować jego progi. W tym miesiącu zarabiasz aż o 50g więcej! Upomnij się o nie w odpowiednim temacie.
5 - Podczas obsługi klienta zwracasz uwagę, że ściągnął on wyłącznie jedną rękawiczkę, natomiast druga wciąż tkwiła na jego dłoni. Gdy o to pytasz, jegomość wymijająco odpowiada, że posiada na niej ogromnego czyraka i nie chce Ci psuć dnia jego widokiem. Niestety nie był z Tobą zupełnie szczery, ponieważ w rzeczywistości chorował on na znikanie epidemiczne i teraz Ty również jesteś nim zarażony (więcej przeczytasz tu)! Podczas następnego rozgrywanego wątku zdołasz zauważyć, że zaczynają znikać Ci palce u lewej dłoni. Wizyta w Szpitalu będzie konieczna!
6 - Klient okazał się być stałym bywalcem Nokturnu, wobec czego znał się całkiem nieźle na innych "dobrociach", które można było dostać w okolicy. Jako że nie miał przy sobie zbyt dużo pieniędzy, zaproponował Ci w zamian za węża książkę czarnomagiczną! Zdecyduj, czy się na to zgadzasz. Jeśli jesteś skory do wymiany, odnotuj w odpowiednim temacie stratę 10 galeonów oraz upomnij się o książkę tutaj. Jeśli nie masz ochoty brnąć w podobne interesy, tracisz klienta, jednak bez szkody dla siebie i stanu swojego konta.

______________________

Zwierzęta Selwynów Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexis Blackwood

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193 cm
C. szczególne : Liczne tatuaże na ciele, kolczyki, rozmaite naszyjniki, rockowy styl, intensywnie niebieskie oczy, gazelle legs, bardzo szczupły, acz nie anorektyczny.
Galeony : 566
  Liczba postów : 220
https://www.czarodzieje.org/t12494-alexis-blackwood#336783
https://www.czarodzieje.org/t12498-daredevil#336858
https://www.czarodzieje.org/t12497-it-s-so-nice-to-meet-you-let-s-never-meet-again#336847
https://www.czarodzieje.org/t12501-alexis-blackwood#336887
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyCzw Maj 24 2018, 09:16;

Nie przejmujcie się tym postem... Dodaję go, bo miałam od jakiegoś czasu napisanego (gdybym wiedziała, że tak wyjdzie, to bym serio nie odpisywała -,-), ale czekałam na Philipa... nie odpisywał, to nie moja wina tym razem. A nie będę kasować czegoś, nad czym jednak trochę siedziałam. Nie trzeba na to odpisywać, ale niech już sobie będzie, bo naprawdę nienawidzę marnować postów...

Gorsze dni się każdemu zdarzają, czyż nie? Blackwood coś o tym wiedział. Gdyby usłyszał od Anthony’ego co się mu dzisiaj przydarzyło, na pewno by go doskonale zrozumiał. A tak niestety nie miał zielonego pojęcia, czemu z taką agresywnością na niego naskoczył, tym bardziej że przecież... nic złego nie zrobił! Po prostu się zgubił i usiłował wrócić do domu, nic ponadto... Cieszył się w duchu, iż nie doszło tutaj do żadnej potyczki, ponieważ to ostatnie, czego w tym momencie pragnął... Ta, jeszcze bójki mu brakowało! Poza tym nie, zdecydowanie nie przybył tutaj po to, by okraść właściciela, ani nie szukał kłopotów. Ba, jeśli zajdzie taka konieczność, mógłby go nawet pieniężnie wspomóc! Bądź co bądź dobre serce posiadał, mimo że czasem nie potrafił tego po sobie zbytnio okazywać. Widząc opuszczaną różdżkę, ten fakt sprawił, iż nieco odetchnął, a jego mięśnie się rozluźniły. Nie da się ukryć, że następny gest go zaskoczył.
- Och, jakże wspaniałomyślnie z twojej strony. Ratujesz mi tyłek. - podziękował mu na swój specyficzny sposób i bynajmniej nie było słychać od niego żadnego sarkazmu, czy ironii. Wziął od niego parę sztuk papierosów, bo też nie chciał mu zabierać wszystkich i schował je do swojej pustej paczki. Cóż, nadal miał problemy z wypowiadaniem zwrotów grzecznościowych, w szczególności jeśli chodzi o obcych. Przy osobach, które darzył większym uczuciem jakoś tak szło mu to swobodniej, a to i tak wielki postęp w jego przypadku! Dawniej było z niego niezłe ziółko - odpychał od siebie totalnie innych swą obojętnością, chłodem i skurwielowatością. Na zmiany, które w nim zaszły miał wpływ głównie Iridion. Cholera, gdyby nie on, wciąż pewnie byłby dupkiem bez uczuć, albo stałby się kimś o wiele gorszym, spowiłby go mrok i tyle by z tego było! W każdym razie posłał mężczyźnie stojącemu za ladą lekki uśmiech, a z jego mimiki twarzy można było też wyłapać przeogromną wdzięczność. Teoretycznie sam mógł sobie załatwić nową paczkę fajek, skoro należał do bogaczy, ale w obecnej sytuacji miał spore utrudnienie, dlatego grzechem byłoby nie skorzystać! Zwłaszcza że koleś sam wyskoczył z ową, cudowną propozycją. - Przyjąłem do wiadomości za pierwszym razem... nie trzeba mi powtarzać niczego dwa razy. - dodał po krótkiej chwili, wzdychając ciężko pod nosem, machając na to wszystko ręką, choć musiał coś podkreślić. Owszem, może i nie przestał być trochę skołowany po tej mieszance wybuchowej jaką sobie niedawno zaserwował, lecz wbrew pozorom pojął aluzję. Bezproblemowo zajarzył, że istotnie nie wolno tutaj palić i tego nie zamierzał więcej robić. Nie był aż takim chujkiem i idiotą! Alexis generalnie wolał sam sobie z wszelkimi problemami radzić. Niemniej nawet on był świadom, kiedy schować swą dumę do kieszeni i mimo że tego nienawidził, zwrócić się do kogoś o pomoc, kiedy znajdzie się w niezwykle beznadziejnej sytuacji. Dokładnie takiej, jak ta.
Starszy Selwyn jak najbardziej mu się zrekompensował, toteż nie miał już do niego o cokolwiek żalu. Rzucił tym niezbyt przyjemnym komentarzem po pojawieniu się Philipa. Wtedy nie wpadłby na to, że ten pierwszy podaruje mu fajki, stąd taka, a nie inna odzywka. Kolejna wypowiedź nie za bardzo mu cokolwiek ułatwiła - co to do cholery jest Nokturn?! I najważniejsze - gdzie on się mieścił? Jak trafi stąd z powrotem do swojej willi? Miał szczerą nadzieję, że nie będzie to takie skomplikowane, jakie się póki co wydaje... - Nic mi to nie mówi... Nigdy nie zapuszczałem się na te tereny... - zrobił głupkowatą minę i znów przeczesał ręką po swych długich, czarnych włosach. Nikt nigdy w życiu mu nie wspomniał o czymś takim... Podejrzane. Przynajmniej teraz zna nazwę tego jakże dziwnego miejsca. To jednak wcale nie zacierało jego niepewnych odczuć co do tej... dzielnicy? Sam nie wiedział nawet, jak to nazwać. Ale mniejsza. - Dobre pytanie... sam nie wiem... wydaje mi się, że przypadkiem wyleciałem przez komin w jakimś bliżej nieokreślonym budynku, więc przypuszczam, że mógł to być proszek Fiuu, czy coś... - zaczął, usiłując sobie cokolwiek sensownego w głowie ułożyć, a to co powiedział mogło być największym prawdopodobieństwem tego, w jaki sposób mógł się tutaj dostać. Nie lubił kłamać, toteż starał się przytoczyć każdy aspekt, jaki do tej pory udało mu się zarejestrować. - Ta... zauważyłem. - zaśmiał się nerwowo po tym, jak się ciutkę rozejrzał dookoła. Dostrzegł rozgniewaną sowę, którą musiał niechcący przypalić... Zrobiło mu się z tego powodu głupio. - Wybacz mi mała, to nie było specjalnie... - zwrócił się tym razem do ptaka z prawdziwą skruchą w swym głosie. Najważniejsze, że faktycznie nic się jej nie stało! - W ogóle gdzie moje maniery... Jestem Alexis. - przedstawił się wreszcie, wyciągając do nich dłoń w geście poznawczym. Chociaż po raz pierwszy ktoś go nie rozpoznawał i mógł poznać kogoś nowego w spokojniejszych okolicznościach, a nie z darciem mordy nad uchem, czy męczeniem o autograf, tudzież zrobieniem sobie z nim zdjęcia w przypadku mugoli. I pomimo mało korzystnych początków, to była naprawdę miła odmiana!
Całe szczęście, że ulitowano się nad nim i doszli do porozumienia. Dowiedział się tego, co chciał i dłużej nie zawracał głowy obu mężczyznom. Wyszedł i ruszył prosto do domu, bo tam właśnie najbardziej pragnął się teraz znaleźć.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyPon Maj 28 2018, 13:25;

Kostka: 6

Dzień jak co dzień. Można by tak powiedzieć, gdyby nie fakt, że w sklepie Anthony'ego, nigdy nie było dwóch jednakowych dni. Każdy był inny, wyjątkowy. Nic dziwnego, w końcu, prowadził dosyć szemrane interesy i nic nie mogło tego zmienić. Z jednej strony, było to fajne. Można było się mocno wykazać, negocjować ceny, czasami udać się w daleką podróż, celem uzyskania czegoś nowego, niesamowitego. Z drugiej strony, Tony miał świadomość tego, że to nie jest to życie, które chciał prowadzić. No ale cóż. Ze względu na to, że musiał zajmować się na co dzień niespełna dziesięcioletnią czarownicą, nie mógł pozwalać sobie na dalekie podróże, swawolę i prowadzenie bardziej niezależnego trybu życia. Dlatego oddawał się w całości temu sklepowi. I poświęcał wiele czasu na to, aby rozwijał się on i parł do przodu.
Tego dnia stał za ladą i zajmował się swoimi normalnymi obowiązkami. Ze względu na to, że jedna z pracownic potrzebowała dzień wolnego, to on zajmował się obsługiwaniem klientów, co zwykle nie należało do jego obowiązków. Dlatego też przeglądał stertę papierów i podpisywał co poniektóre, aby jak najszybciej móc je odesłać do różnych instytucji. Niewielki dzwonek przy drzwiach zabrzęczał i do pomieszczenia wszedł osobliwy jegomość, tym samym odrywając Anthony'ego od aktualnego zajęcia. Sceptycznie uniósł do góry jedną brew, widząc go i słysząc jego głos. A nie był on normalnym klientem. Dziwnie brzmiący akcent, dziwnie ubrany człowiek. Nie spodobał się Selwynowi.
-Dzień dobry szanownemu panu - odezwał się głosem cichym, lecz bardzo spokojnym. Nie brzmiał jak Anglik, jego osobliwy akcent był bardzo wyraźnie słyszalny nawet w tych kilku krótkich słowach. Nieznajomy ściągnął rękawiczkę z jednej dłoni, odsłaniając skórę tak białą, że aż srebrzystą oraz długie, kościste palce, pokryte wieloma sygnetami i pierścieniami. - Byłbym zainteresowany... Pewnym gatunkiem węża - dodał, wykonując osobliwą pauzę w swojej wypowiedzi i oczekując od Tony'ego podjęcia działania oraz usłużenia mu i pomocy w zakupie.
Chwilę trwało, nim Selwyn w końcu zorientował się o jaki gatunek węża może chodzić jego klientowi. A dopiero po chwili rozpoznał on w nim dosyć stałego bywalca Nokturna. Dziwny, ale porządny typ, który lubił robić różne wymiany i wielu to odpowiadało. Nic więc dziwnego, że kiedy zaproponował Tony'emu za węża garść galeonów niedostatecznie dużą, aby zakupić gada, dodatkowo podrzucił książkę czarnomagiczną, aby wyrównać rachunek. Powiedział, że mówi ona o wężoustych oraz o tym, w jaki sposób nauczyć się tego. A ze względu na fakt, że Anthony od dłuższego czasu interesował się tym tematem, nie mógł sobie pozwolić na to, aby mu odmówić.

Zt.


Ostatnio zmieniony przez Anthony Selwyn dnia Sro Maj 30 2018, 15:02, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySro Maj 30 2018, 15:01;

Miał chwilę czasu dla siebie. Postanowił to dobrze wykorzystać. W domu nie mógł sobie pozwolić na trzymanie takich rzeczy w obawie, że mogą wpaść one w dłonie Lili. Dlatego książkę, którą ostatnio otrzymał od klienta zostawił tutaj. Tu i tak posiadał dużo dziwnych rzeczy, więc co za różnica posiadać taką jedną książkę? Nic złego jej się w tym miejscu stać nie mogło, tego był pewien.
Siedział na zapleczu. Rozdzielił zadania pomiędzy poszczególnych pracowników i dzięki temu miał czas tylko dla siebie. Dzisiaj nie czekała na nich żadna dostawa ani nic w tym stylu, więc ze wszystkim powinni sobie poradzić.
Poprzedniego dnia, kiedy rozmawiał z tym klientem, między słowami usłyszał od niego, że w tym dziele literackim można między innymi dowiedzieć się coś niecoś na temat osób wężoustych. Kiedy tylko usłyszał to słowo, wiedział, że ta książka musi się znaleźć w jego posiadaniu. Od dawien dawna wiedział, że tego typu osoby istnieją, ale nie miał okazji żadnej na żywo poznać i dowiedzieć się coś więcej w związku z tym tematem. Sądził, że być może bycie wężoustym ułatwi mu niektóre sprawy, takie jak porozumiewanie się z wężami. Wtedy będzie mógł wiedzieć lepiej, co tak naprawdę potrzebują jego podopieczni. A może da mu to możliwość porozumiewania się nie tylko z wężami? Może to wstęp do tego, aby móc rozmawiać ze wszelakimi zwierzętami jakie istnieją? Tego nie mógł być pewien. Ale ta książka mogła rozwiać wiele jego pytań.
Dlatego też usiadł wygodnie na zapleczu i wyciągnął przed siebie swoje długie nogi. Wziął ze stolika obok fotela, w którym zasiadł, wcześniej otrzymaną książkę. Zdziwiła go masa woluminu w stosunku do jego rozmiarów. Była ona niewiele większa niż normalna książka z zaklęciami, a przy tym o wiele cięższa. Jej tytuł zafascynował go od razu, a brzmiał on „Podstawy czarnej magii, czyli jak stać się silnym na miarę Czarnego Pana”. Co prawda on sam nie zamierzał stawać się niczym Ten Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać, ale po szybkim przekartkowaniu książki zauważył, że zdecydowanie dobrym pomysłem było, aby nie trzymać jej w domu.
Były tu między innymi takie rozdziały jak „rozpruwanie człowieka od A do Z”, czy „Jak szybko wyrwać cudze serce, bez użycia rąk?”. Ale ten, który jego zainteresował brzmiał „Wężouści, czyli jak rozmawiać z gadami”. Nie wiedział, czemu ten rozdział znalazł się w książce o takiej treści, jednak mógł się tylko domyślać, że musiało to mieć związek z faktem, że Czarny Pan również był wężousty. Szybko przerzucił strony, przy okazji oglądając coraz to makabryczniejsze sceny z ciałem człowieka w roli głównej, aż do rozdziału piątego.
Szybko się zorientował, że w porównaniu do innych, ten rozdział jest raczej krótkim rozdziałem. Miał on tylko kilka stron i posiadał bardzo ogólnikowe informacje. Mówił o tym, że wężoustość jest zarówno wrodzona jak i nabyta. Że odnotowano kilka przypadków na świecie, gdzie czarodzieje nauczyli się tej zdolności. Być może było ich jeszcze więcej, ale mało kto chciał się do tego przyznawać. Mówiono tam również o tym, że kluczem do sukcesu jest ciągła nauka i fakt, że porozumiesz się z pierwszym wężem nie oznacza, że nauka jest już zakończona. Kiedy przeczytał to zdanie, teatralnie przewrócił oczyma. Cóż, przecież liczył się z tym faktem. Znalazł jednak w woluminie coś, co pozwoliło mu zapoczątkować proces nauczania. Mówiono, że aby zacząć, należy po prostu zacząć naśladować węże. Przyglądać się im i naśladować ruchy ich języków. A w pewnym momencie zauważy się, że węże SŁUCHAJĄ tego, co do nich syczysz.
Zerwał się na równe nogi, kiedy ta informacja w końcu została przestawiona przez jego mózg. Przecież miał tutaj dużo węży! Dlaczego nigdy wcześniej nie spróbował?!
Podszedł do klatki w której znajdowała się wyjątkowo nie miła dla pracowników kobra. Już wtedy, gdy zbliżył się do niej na odległość dwóch metrów, zaczęła na niego przeraźliwie syczeć. Z natury wiedział, że nie oznacza to nic dobrego, ale postanowił obserwować jej zachowanie, bo może go to czymś zaskoczy? Zaczął nawet naśladować syk tego gada, ale szybko się zorientował, że to nic nie daje i robi z siebie debila. Zapewne dlatego właśnie uznał, że jak na pierwszą próbę w zupełności wystarczy. Cisnął książkę w bliżej nieokreślony kąt wcześniej zabezpieczając ją zaklęciami, które uniemożliwiłyby rozczytanie jej innym osobą, prócz niego. Na dzisiaj zakończył swoją edukację.

/Zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyWto Cze 05 2018, 10:43;

Bridget była naprawdę zdeterminowana, by dostać się do tego sklepu.
Temat padł podczas jednej z rozmów z matką, w której to kobieta zaczęła wychwalać młodego Selwyna, który to prowadził swój sklep z magicznymi zwierzętami. Sprawa oczywiście była dla obu z nich interesująca, jako że umiłowanie do wszelkiego stworzenia Bridget wyniosła z domu, właśnie od swojej mamy, która uwielbiała wszystko, co związane było z magizoologią. Poza własną domową hodowlą pufków, bardzo przyjacielskich i uroczych stworzonek, posiadała również spore chody w menażerii na ulicy Pokątnej, a także z prędkością światła zdobywała informacje na temat nowo otwierających się sklepów zoologicznych i innych miejsc tego typu. "Zwierzęta Selwynów" od dawien dawna ją interesowały i uważała, że ich biznes rozwijał się bardzo prężnie i sprawnie, niemniej jednak ubolewała, bowiem do tej pory nie udało jej się nawiązać z nimi współpracy - głównie dlatego, że sklep mieścił się na Śmiertelnym Nokturnie, które mimo bliskiego sąsiedztwa do Pokątnej, wydawało jej się niezwykle odległym, a dodatkowo odpychającym i niebezpiecznym miejscem.
Bridget poczuła się jednak bardzo zainteresowana tematem, prawdopodobnie dlatego, że nosiła się z zamiarem zdobycia licencji na posiadanie psidwaka. Od długiego czasu myślała o zakupie tego zwierzęcia i z każdym kolejnym dniem była coraz bardziej nakręcona, lecz zanim przystąpiłaby do kursów, wolała zorientować się u kogoś, kto zna się na rzeczy, czy warto i czy się nadaje. Jasne, że mogła porozmawiać z mamą, lecz jej poziom wsparcia zawsze był diametralnie wysoki i zdaniem Bridget kompletnie nieadekwatny. Kobieta zwykła wierzyć w powodzenie córki nawet w dziedzinach, w których szanse na sukces wynosiły okrągłe zero. Potrzebowała zdania kogoś, kto spojrzy na nią z zupełnie innej perspektywy.
Wyprawa na Nokturn nie była jednak taka prosta, jak mogłoby się Bridget wydawać. Nie było to miejsce, które z szeroko otwartymi ramionami przyjmowało osoby młode, a już szczególnie młode, wystraszone dziewczynki... Puchonka wkraczała na ulicę z duszą na ramieniu, szeroko otwartymi oczami obserwując otoczenie i oddychając nieco zbyt płytko niż powinna. Stała przez chwilę przy ścianie, uspokajając się i stwierdziła, że w gruncie rzeczy nie było aż tak źle! W końcu tu weszła, prawda? Dodatkowo wydawało jej się, że widziała znajomą twarz - wychyliła się specjalnie za sylwetką znanej jej osoby i postanowiła za nią podążać. Chciała ją dogonić, lecz postać szła bardzo szybko, a sama Bridget nie chciała krzyczeć, by nie zwracać na siebie zbytniej uwagi. Szła i szła, i szła, a po kilku kolejnych minutach zupełnie straciła rachubę, gdzie była. Przestała zapamiętywać drogę, którą szła i straciła wiarę, że osoba, za którą podążała, była faktycznie jej znajomym. Westchnęła ciężko i odwróciła się na pięcie, by spróbować znaleźć drogę powrotną, lecz coś ją zatrzymało - dokładnie rzecz biorąc koniec różdżki przytknięty do jej piersi... Bridget nie wierzyła w swoje szczęście, że wyszła z tego spotkania cało.
Kilka kolejnych dni nosiła się z myślą, czy może nie powinna napisać do pana Selwyna sowy? Byłoby prościej, bezpieczniej i oszczędziłoby jej to całej tej szopki z wchodzeniem na nokturn i walczeniem o przetrwanie. Nie ulegało jednak wątpliwości, że spotkanie twarzą w twarz mogło być znacznie bardziej dowartościowujące i może na miejscu miałaby okazję pogłaskać psidwaka? Postanowiła spróbować jeszcze raz - ostatni raz. Jeśli się nie uda - trudno, obejdzie się smakiem, a do właściciela sklepu wyśle listowne zapytanie.
Samo wejście na ulicę nie stanowiło problemu. Kłopotliwe były jednak spojrzenia rzucane przez przechodniów, kilkoro z nich nawet wskazało ją palcem, rozpoznając w niej młodocianą, która nie powinna się na Nokturnie znajdować. Policzki Bridget spowijał rumieniec, a serce waliło jej głośno w piersi, starała się jednak nie zwracać uwagi na wszystkich wkoło i wyglądać na tak pewną siebie, jak tylko mogła. Wychodząc zza rogu natknęła się na staruszkę - kobieta prosiła o jakiś galeon, a Bridget, przyciągnięta i wręcz przyciśnięta do ściany jej spojrzeniem, zaczęła w pośpiechu szukać pieniędzy, by wspomóc biedaczkę. Dosłownie o włos uniknęła zaklęcia, które świsnęło tuż obok i odbiło się od bruku. Obejrzała się szybko, by odnaleźć atakującego, a gdy ponownie spojrzała przed siebie, kobiety już nie było. Serce stanęło jej w gardle i czym prędzej ruszyła przed siebie, chcąc wyjść z tej uliczki. Za kolejnym rogiem ujrzała jakieś małżeństwo, kłócące się o coś ze sobą, a wraz z nim szło dziecko. Eureka! Bridget czym prędzej "schowała" się za parą dorosłych, idąc za nimi kawałek drogi, aż nagle ujrzała szyld sklepu Selwynów. Zbawienie!
Bridget pospiesznie wpakowała się do środka, a następnie zamknęła za sobą drzwi, niemalże przywierając do nich plecami i oddychając szybko. Najgorsze za nią...

wejście na nokturn:
1 podejście: 5
2 podejście: 3, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyNie Cze 10 2018, 14:55;

Nie spodziewał się oderwania od rutyny. Ale wielu rzeczy w swoim życiu się nie spodziewał, które ostatecznie miały miejsce. Może właśnie dlatego nauczył się nigdy nic z góry nie zakładać. Bo zazwyczaj los lubił robić sobie z niego jaja. Tak jak chociażby dziś.
Od samego rana był uwalony w gównie. I tym gównem śmierdział. Na nic zdawały się przeróżne zaklęcia i formy pomocy z tym smrodem, skoro jego pracownicy byli debilami. Inaczej nie mógł tego po prostu określić. Bo jaki inny czarodziej zamówiłby niemalże 100 kilo łajna hipogryfa, bo sądził, że będą mieli duże zamówienie na zwierzęta, którym jest ono niezbędne? Poza tym: JAKIEMU ZWIERZĘCIU NIEZBĘDNE DO PRZEŻYCIA JEST GÓWNO HIPOGRYFA?! Jeżeli ludzi o tak znamienitym pomyślunku nie można było nazwać debilami, to on nie wiedział, kogo powinien takim mianem określić... Na nic zdało się tłumaczenie dostawcy, że to błąd zamówienia, że kolega jest nowy i jeszcze zupełnie niedoświadczony... Selwyn od razu mu zastrzegł, że musi pozbyć się tego gnoju i przez kilka najbliższych miesięcy jego wypłata będzie odpowiednio mniejsza, aby zrekompensować straty Anthony'ego.
Wyszedł na sklep, bo czuł, że by kogoś chyba rozszarpał, jakby został choć o minutę dłużej na zapleczu. Czuł wszędzie zapach gówna i nie mógł go w żaden sposób wywabić. Choć sądził, że to raczej nie jest możliwe, to sięgnął do niedawno pozyskanej książki, aby sprawdzić, czy tam nie ma żadnego pomocnego zaklęcia. Niestety, tak jak sądził, po kilku chwilach wertowania mógł uznać, że nic ciekawszego niż wypruwanie flaków i przemienianie ich w nici dentystyczne tam nie znajdzie. No cóż, trudno się mówi. Zapewne dlatego wrócił do rozdziału, gdzie należało syczeć do różnych gadów, aby poznać ich mowę.
Podszedł do klatki z piękną kobrą królewską, która od razu zaczęła na niego wściekle syczeć. Próbował, naprawdę próbował to zrozumieć. Odpowiadać sykiem na syk, ale widział, że nie przynosi to żadnych rezultatów.
-A sssama sssssspierdalaj! - krzyknął w końcu sycząc w jej kierunku i odchodząc. Ale zobaczył, że oczy węża jakby się trochę zmieniły, jakby coś do niego dotarło. Może jednak? Może dobrze kroczył?
Nie zdążył się tego dowiedzieć, bo w tym właśnie momencie, drzwi do sklepu otworzyły się gwałtownie i pojawiła się w nich młoda dziewczynka, chyba jeszcze z Hogwartu. Dziwnie zmęczona i wystraszona przywarła do nich już będąc w środku, jakby się cieszyła, że podróż do tego sklepu ma już za sobą. Wyglądała na mocno zagubioną, ciekawe czy tylko w miejscu, ale czy w czasie również. Ale nie wyglądała na typowego mieszkańca Nokturna. Nic więc dziwnego, że jedna z jego brwi jakby samodzielnie zupełnie powędrowała do góry, nie rozumiejąc tego, co tu się dzieje.
-W czym mogę pomóc? - zapytał, podchodząc i opierając się o kontuar. Jakoś udało mu się na chwilę zapomnieć o wszędobylskim smrodzie. Może po prostu przywykł? -Nie zgubiłaś się przypadkiem?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySob Cze 16 2018, 02:24;

Serce waliło w piersi Bridget tak mocno, że dziewczyna miała wrażenie, iż każde pojedyncze spojrzenie znajdujących się w sklepie zwierząt zwróciło się w jej stronę, zupełnie jakby upatrzyły sobie w niej ofiarę. Tak się czuła, zmaltretowana, przerażona i zestresowana całą tą wizytą. Wciąż przywierała plecami do drzwi, oddychając szybko i próbując się uspokoić, gdy dotarł do niej głos mężczyzny.
Za kontuarem stał najprawdopodobniej właściciel sklepu, sam pan Selwyn, znacznie młodszy, niż go sobie wyobrażała i niewątpliwie przystojny. Patrzył na nią z ogromną dozą niepewności w oczach, prawdopodobnie zadając sobie dokładnie to samo pytanie, co ona - jakie licho ją tu przywiało? Pewnie myślał, że się zgubiła albo że jest jakąś ucieknierką ze szkoły, szukającą wrażeń na Nokturnie. Fakt, że ledwo uszła z życiem, z pewnością potwierdzałby ową teorię...
Spojrzała najpierw w lewo, potem w prawo, potem prosto na mężczyznę, siląc się na uśmiech, chociaż grymas, który zawitał na jej buzi, dalece od niego odbiegał.
- To "Zwierzęta Selwynów", prawda? - rzuciła, czując się idiotycznie, zadając pytanie o to, czy jest w sklepie ze zwierzętami, będąc w otoczeniu szeregu klatek i terrariów w magicznymi i niemagicznymi stworzeniami. Brawo, Bridget, z pewnością nieźle zapunktowałaś u tego człowieka! Teraz na pewno nie bierze Cię za wariatkę, z szaleństwa przemierzającą Śmiertelny Nokturn. - Ja... - zaczęła, ale nie do końca wiedziała, co miała mu powiedzieć. Po co ona się tu właściwie znalazła? Poczuła, że pocą jej się ręce ze stresu.
Ach, no tak, psidwak!
- Ja... Przyszłam do pana, bo chciałam porozmawiać i się poradzić, ale nieszczególnie chciałam robić to za pomocą sowy. Interesuję się posiadaniem psidwaka i chciałabym w wakacje ubiegać się o licencję... No i chciałam się dowiedzieć, czy w ogóle jest sens, by osoba taka jak ja posiadała takie zwierzę - zaczęła mówić i trudno było jej się wysłowić miejscami, lecz ostatecznie chyba przekazała wszystko, z czym przyszła.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyCzw Cze 21 2018, 13:19;

Widział, że dziewczyna nie czuje się najbardziej komfortowo w całej tej sytuacji. Zapewne była na Nokturnie po raz pierwszy, a za każdym razem to miejsce nie robi najlepszego wrażenia na odwiedzających. Pełno łajz i dziwnych typów, którzy nie wiadomo, co mają w planach, odstraszało ludzi. Ale przez to, co śmieszne, było tutaj spokojniej. Prowadzenia tutaj takiej działalności jak ta Selwyna było o wiele prostsze, niż w jakimkolwiek innym miejscu w Londynie.
Na jego uniesioną brew, odpowiedziała mu konsternacja wciąż wymalowana na jej twarzy. Dopiero, kiedy słowa jakieś w końcu opuściły jej usta, pozwolił sobie na delikatne rozluźnienie. Wielki szyld przed sklepem upewniał każdego, w jakim miejscu się znajduje. Dziewczyna była młoda. Nie mogła być jakąś młodą siksą z ministerstwa na niego napuszczoną. Po pierwsze, miała zbyt charakterystyczne rysy twarzy. A po drugie, Anthony nie wiedział skąd, ale miał dziwne przeczucie, że ktoś taki jak ona nie umiałby doskonale kłamać.
-Tak, witam w moim sklepie. W czym mogę Ci pomóc? - ponowił pytanie, tym razem znacznie już swobodniejszym tonem. Pozwolił sobie również na niewielki uśmiech, który miał ośmielić dziewczynę. Skoro już tu była i czegoś od niego potrzebowała, to może wypadałoby jakoś, aby on spróbował przełamać te lody? Każdego klienta powinno się odpowiednio traktować, prawda? Pewnie właśnie dlatego po chwili ciszy dodał: - Wiesz, spokojnie, ja w przeciwieństwie do tych tutaj - ręką wskazał na klatkę z kobrą królewską, z którą dopiero co próbował się porozumieć. - Nie gryzę i nie robię krzywdy od tak, dlatego tylko, że ktoś się odezwie.
Potraktował dziewczynę kolejnym szerokim uśmiechem. Teraz, ktoś kto by go nie znał, mógłby uznać go za wariata, który próbuje przypodobać się małolacie. Ale wcale o to mu nie chodziło. Po prostu próbował być miły. Nawet on miał czasem dziwnie lepsze dni.
Kiedy wspomniała o psidwaku, od razu zrozumiał o co chodzi. Chciała porady dotyczącej jakiegoś zwierzęcia. Jedyne, czego tylko nie mógł zrozumieć, to po jakie licho przychodziła aż tutaj po te informacje, skoro mogła iść do jakiejkolwiek menażerii i dowiedzieć się dokładnie tego, co on mógł jej powiedzieć. Postanowił zacząć od podstawowego pytania, które powinno się w takich okolicznościach zadać.
-Widziałaś w ogóle kiedyś psidwaka? - zapytał, zaplatając ręce na wysokości klatki piersiowej. Ale wtedy przypomniał sobie, że przecież mieli dwa szczeniaki na zapleczu. Przybyły wczoraj i dziś wieczorem miały być odebrane przez nowego właściciela. Czemu by miał nie pokazać ich tej młodej dziewczynie? -Poczekaj tu chwilę.
Poszedł na zaplecze i z wiklinowego koszyka wyjął jednego ze szczeniaków, który od razu zaczął radośnie szczekać. Ruszył z nim z powrotem do głównej części sklepu.
-Ten nie ma jeszcze imienia. Ma dopiero sześć tygodni, więc lada dzień będzie miał usuwany drugi ogon. Bardzo miłe zwierzęta. - kucnął i położył szczeniaka na drewnianej podłodze, a ten od razu zaczął biegać wokół i radośnie ujadać. W odczuciu Tony'ego, śmiesznie wyglądały te dwa ogonki machające w jednym rytmie.
-To co chcesz o nim wiedzieć? - Podniósł się do normalnej pozycji i spojrzał na dziewczynę zastanawiając się, jak będzie wyglądać ta rozmowa dalej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyCzw Cze 28 2018, 23:33;

Nokturn zdecydowanie nie był dla niej przyjazną okolicą, nie potrafiła się na nim nigdy odnaleźć, a dodatkowo od dzieciństwa karmiona była strasznymi opowiastkami, cóż się na tej ulicy dzieje, a owo ziarno strachu zaszczepiła jej matka, Kimbra, chcąc już w maleńkości wybić jej z głowy pomysł, by się tam zapuszczała. Do tej pory działało, lecz coś po drodze musiało pójść nie tak, skoro dziewczyna mimo wszystko stała u progu sklepu. W ostatnim czasie porywała się na bardzo ryzykowne eskapady i coraz częściej mierzyła się ze swoimi licznymi lękami - teraz również to robiła.
Okazało się jednak, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Anthony Selwyn zdawał się być w gruncie rzeczy ciepłym człowiekiem, a na pewno zainteresowanym tym, by Bridget poczuła się nieco bardziej komfortowo. Uśmiech, którym ją obdarzył, sprawił, że wypuściła bezwiednie wstrzymywane powietrze z ust, po czym pokiwała delikatnie głową z wdzięcznością. Gdy jej wzrok padł na kobrę w terrarium nieopodal, kącik jej ust nieznacznie uniósł się ku górze - kto by pomyślał, że panna Hudson będzie cieszyła się na widok węża? Nie był to jednak powód jej wizyty, wobec czego odwróciła spojrzenie w kierunku mężczyzny.
- Tak, tak, widziałam, na zajęciach - powiedziała, przypominając sobie ten jeden raz, kiedy nauczyciel opieki nad magicznymi stworzeniami pokazywał im psidwaki. Już w tamtym momencie serduszko Bridget zabiło nieco mocniej, a teraz była już niemal pewna, że chciała takiego posiadać. Nie wiedziała jednak, czy jej tryb życia współgrałby z potrzebami psidwaka - jedna lekcja w roku szkolnym zdecydowanie nie wystarczała, a książki czasem potrafiły zamieszać w głowie. Wolała skonsultować się osobiście, mieć poparcie od kogoś, kto zawodowo zajmuje się zwierzętami.
Otworzyła szeroko oczy, gdy mężczyzna wspomniał o posiadaniu na zapleczu szczeniąt. Nogi jej trochę zmiękły, a serce zgubiło rytm, gdy przyniósł jej młodego psidwaka. Jej twarz z automatu rozjaśnił jeden z piękniejszych uśmiechów.
- Rany, jaki śliczny - wyrwało jej się, zanim zdążyła opanować język. Dłonie przycisnęła do ust i ze świecącymi oczami obserwowała harcującego malucha, który biegał wkoło i wymachiwał dwoma ogonkami. Z trudem spojrzała ponownie na pana Selwyna. - Z tego co wiem i widzę, te zwierzęta potrzebują dużej dawki ruchu, wielu aktywności... Zastanawiam się po prostu, czy osoba taka jak ja powinna w ogóle rozważać posiadanie psidwaka. Jestem studentką i chodzę na sporo przedmiotów, do tego jestem prefektem, więc czasem muszę zostać w Hogwarcie na wieczorny obchód. Jestem gotowa poświęcić mu najwięcej uwagi, jak tylko mogę, dodatkowo pewnie nie byłoby problemu, by moja współlokatorka czy Ez... sąsiad wpadł i chociażby wziął go na spacer. Zdaję sobie jednak sprawę, że mogę być często nieobecna... A, bo jeszcze pracuję dorywczo. Nie wiem, czy w ogóle powinnam się za to brać. A są takie śliczne - mówiła, rzucając coraz to piękniejszym uśmiechem w stronę stworzonka. Musiała brzmieć bardzo naiwnie, choć wcale nie chciała. Faktycznie zrobiła spory research, poświęciła wiele godzin na rozważania, przestudiowała poradniki... A mimo to wahała się. Czy nie musiałaby zrezygnować z czegoś na rzecz psidwaka?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyWto Lip 03 2018, 15:38;

Widział, że w pewnym momencie jakby zaczęła go darzyć większym niż dotychczasowe zaufaniem. Nie był pewny co miało na to wpływ, ale zdecydowanie wolał taki stan rzeczy, niż jakby miała przed nim stać zlękniona, jąkająca się dziewczyna, która nawet nie byłaby w stanie powiedzieć, co tak właściwie od niego chce. Na szczęście, ten stan rzeczy minął i mógł zacząć normalnie porozumiewać się z dziewczyną.
Tak jak sądził, pokazanie jej na żywo jak wygląda psiwdak było dobrym posunięciem. Widział, że zareagowała tak, jak zareagowałaby w tym momencie każda kobieta. Oczy jej się zeszkliły od podziwu i chęci zobaczenia tego zwierzaka a na jego ustach pojawił się szeroki uśmiech, kiedy to zorientował się, że sprawił jej tym ogromną przyjemność.
Nim zdążył się zorientować, po prostu usiadł na podłodze po turecku w niedalekiej odległości od hasającego zwierzaka, który właśnie postanowił zaatakować swoim pyszczkiem sznurówki jego butów.
-Sio cholero! - zawołał w jego kierunku, delikatnie odpychając go ręką od swoich butów, na co tamten tylko zaszczekał radośnie i wrócił do zwiedzania wszystkich dostępnych kątów w tym pomieszczeniu.
Z dużym zainteresowaniem słuchał tego, co mówiła a propos zwierzaka. Widać było, że naprawdę zainteresowała się tematem i poświęciła dużo czasu, aby dowiedzieć się jak najwięcej. Imponowała mu tym w szczególności, że w dzisiejszych czasach, dziewczyny w jej wieku raczej kierowały się pragnieniem posiadania czegoś, nie do końca zastanawiając się nad konsekwencjami tego. Nie przewidują, że jakiekolwiek stworzenie potrzebuje opieki, czasu i miłości, aby dobrze funkcjonowało.
-Widzę, że naprawdę dużo wiesz na ten temat. - Pochwalił ją, obserwując biegającego psidwaka. Dopiero wtedy sobie przypomniał, że nawet nie wie, jak ta dziewczyna się nazywa. -A tak właściwie to jak się nazywasz? - od razu zapytał, nadrabiając swój błąd. Może trochę zbyt bezpośrednio, ale taki już był.
-Z każdym zwierzęciem jest dokładnie taka sama zasada, bez względu na to, jakiej rasy ono właściwie jest. Trzeba poświęcać mu dużo czasu, w szczególności w początkowych stadiach jego rozwoju, aby nauczyć go odpowiednich nawyków i ewentualnie od razu wyplenić te złe, bo potem jest ciężko. Ale widzę, że ty zdajesz sobie z tego faktu sprawę. Możesz prosić znajomych o pomoc i to jest nawet wskazane w momencie, kiedy masz świadomość, że nie masz wystarczająco dużo czasu dla niego. Ale czy się na to zwierzątko zdecydujesz, to już zależy tylko od Ciebie. -dodał w odpowiedzi na wcześniej postawione przez nią pytanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyWto Lip 03 2018, 16:02;

Bridget starała się do tematu podchodzić odpowiedzialnie - tego uczyła ją mama, tego oczekiwała od niej szkoła, liczni znajomi. Znała konsekwencje braku odpowiedzialności, impulsywnego działania - idealnym przykładem była jej starsza siostra, po której próżno byłoby szukać śladów po tym, jak wyprowadziła się z chłopakiem do Doliny Godryka, urodziła mu dziecko, a potem uciekła z kraju bez dalszych wieści o swoich losach. Posiadanie ciążącego nad nią piętna Lotty, przez które niektórzy spoglądali na nią nieco inaczej (jakby wyczekując momentu, w którym jej również powinie się noga), a także pełniona funkcja w postaci prefekta naczelnego sprawiały, że miała ogromną potrzebę nie popełniania błędów. Tym bardziej nie chciała, by jej pomyłka wpływała negatywnie na życie drugiego stworzenia. Dlatego też chciała postawić sprawę jasno i usłyszeć szczerą opinię pana Selwyna, który z pewnością potrafił ocenić sytuację lepiej niż ona.
Podniosła wzrok, do tej pory utkwiony w jednym ze szczeniaków, na niego, gdy zapytał o jej imię.
- Bridget, Bridget Hudson - powiedziała, dodając w ostatniej chwili nazwisko. Może kojarzył jej matkę? Była dość rozpoznawalna w środowisku ludzi zainteresowanych hodowlą magicznych stworzeń. Chociaż może lepiej, jakby tych danych nie podawała? Kimbra potrafiła wywierać dwa rodzaje wrażenia na drugim człowieku - albo się ją kochało z całego serca, albo się nienawidziło przebywać w jej towarzystwie.
Uważnie wysłuchała wszystkiego, co miał jej do powiedzenia i z przykrością stwierdziła, że nie rozwiał jej wątpliwości. Oczywiście, że ta decyzja ostatecznie spoczywała na jej barkach, liczyła jednak, że może jakaś delikatna sugestia skłoni ją, by ruszyć w konkretnym kierunku, by wyplątać się z tego dylematu. Dostrzegalny na jej twarzy zawód szybko został zatuszowany ciepłym uśmiechem. Przykucnęła, by wyciągnąć rękę w kierunku szczeniąt, gdyby któreś z nich miało ochotę na pieszczoty.
- Po prostu nie wiem, czy nie porywam się na zbyt wiele. Chciałabym mieć psidwaka... Może powinnam zdecydować się na coś mniej wymagającego. Nie wiem, węża chociażby... - rzuciła, po czym westchnęła ciężko. - Z tym drugim to podobno można się nawet dogadać - dodała jeszcze, pół żartem, pół serio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySro Lip 04 2018, 00:46;

Nazwisko tej dziewczyny zdecydowanie coś mu mówiło. Kojarzył je, ale nie pamiętał skąd tak naprawdę je znał. Niby dzwonił jakiś kościół, ale nie na tyle blisko, aby szybko odgadnąć, który to z nich.
-Skądś kojarzę to nazwisko. - powiedział cicho, jakby sam do siebie i dopiero, kiedy ponownie spojrzał na dziewczynę, zrozumiał czyją córką musi być. Bo gdzieś tam w jej spojrzeniu przebłyskiwało podobieństwo do Kimbry. Pstryknął palcami i wyszczerzył się w jej kierunku. -Wiem już! Twoja matka to Kimbra Hudson, ma hodowlę pufków! - był dumny z siebie, że wpadł na rozwiązanie tej zagadki. Nie był pewny, co go podkusiło, aby dodać po chwili bardziej poważnym tonem -Swoja drogą, beznadziejna ta hodowla. Kupiony u niej pufek zdechł po dwóch dniach. - głupi zawsze rzuci coś niewłaściwego do najmniej właściwej osoby na świecie. I dopiero po chwili zrozumiał, jak mogła poczuć się w tym momencie Bridget, więc szybko postanowił sprostować to, co powiedział. -Żartuję sobie tylko! Złota kobieta, miałem okazję ją poznać. Ma bardzo dużą wiedzę na temat pufków a jeszcze ciekawsze metody segregacji i wychowawcze w stosunku do nich podejmuje. Autorytet w swojej dziedzinie.
Powiedział to wszystko szczerze, mając nadzieję, że dziewczyna wybaczy mu swoje ewentualne faux pas, które mógł nieświadomie popełnić. No on nie miał ogłady. Wszystko, co mu ślina na język przyniosła, od tak po prostu wypuszczał ze swojej paszczy. Nie wiedział, czemu właściwie tak jest i jak się z tego wyleczyć, a chciał, bo wielu problemów mu to w życiu przysparzało. Może i tym razem...
-Słuchaj, psidwaki, to bardzo fajne zwierzęta, ale niestety wymagają od właściciela sporo czasu. A skoro ty mówisz, że aż tyle go nie masz, ale być może masz przyjaciół, którzy Ci pomogą, to czemu nie? Zawsze możesz zrobić tak, żeby spróbować udawać, jakbyś go miała. Czyli wyjść kilka razy dziennie z pseudo psidwakiem na spacer, sprawdzać czy zapamiętasz o karmieniu zwierzaka. - to nie tak, że jemu zależało na sprzedaniu i postanowił ją namawiać. Po prostu widział, że ta dziewczyna naprawdę ma wiedzę, wie z czym wiąże się posiadanie magicznego stworzenia, zresztą mając taką matkę, musiała wiedzieć! Chciał po prostu, aby podjęła dobrą decyzję i nie oddawała potem zwierzęcia, bo jednak nie będzie miała czasu i nie da sobie rady.
Kiedy wspomniała o wężach, zaśmiał się głośno.
-Wcale nie są prostsze w obsłudze, a wręcz powiedziałbym, że ciężej się z nimi dogadać. - i jakimś dziwnym trafem temat szedł na wężoustość, którą ostatnimi czasy młody Selwyn się mocno fascynował. Na tyle mocno, że wiedział już, że jest to zdolność prawdziwa i postanowił poświęcić dużo czasu na to, aby się jej nauczyć. -Można. Są czarodzieje, którym język węży nie jest obcy. Mówi się o nich wężouści. - w tym momencie był śmiertelnie poważny, gdzie zupełnie jego wizerunek psuł mały psidwak podbiegający do dziewczyny, aby polizać jej wystawioną dłoń w jego kierunku. Dobrze że ten kundel nie nasikał na podłodze od razu...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySob Lip 07 2018, 02:12;

Początkowo słysząc jego słowa, zamarła w bezruchu z przerażeniem wymalowanym na twarzy, mając wrażenie, że z każdym kolejnym jej serce opadało coraz niżej. Wiedziała, że jej matka potrafiła wywierać albo dobre, albo złe wrażenie, raczej nic pośrodku, w związku z czym ona sama i jej nazwisko mogło być kojarzone dwojako. Kiedy jednak mężczyzna wyraził się o hodowli Kimbry w negatywny sposób, w Bridget kłębiło się wiele sprzecznych uczuć. Z jednej strony poczuła się bardzo zawstydzona tą uwagą, bo przecież stan hodowli jej matki oraz pufki, które ją opuszczały, nie miały nic wspólnego z nią samą i to nie ona nad nimi czuwała, więc nie rozumiała, czemu miałaby obrywać burę za błędy rodzicielki. Z drugiej strony zezłościła się, bo co on sobie myślał, tak bezpretensjonalnie wylewać błoto na biznes jej mamy!? Nie zdążyła się jednak ani zarumienić, ani zaperzyć, ponieważ pan Selwyn swoje słowa odwołał, czy też obrócił je w żart i okazało się, że w rzeczywistości wcale tak nie myślał i chciał ją tylko nabrać. Do dziewczyny dopiero po paru sekundach dotarło to, co faktycznie powiedział i wtedy poczuła, jak jej mięśnie się rozluźniają, dzięki czemu mogła poniekąd odetchnąć z ulgą. Prychnęła jednak cicho, delikatnie zirytowana faktem, że skazał ją na przeżywanie tych okropnych chwil w nieświadomości!
- Wystraszył mnie pan, i to poważnie - przyznała mu, po czym uśmiechnęła się, chcąc rozjaśnić swoje, jeszcze przed momentem chmurne oblicze. - Dziękuję, przekażę - dodała jeszcze, notując w pamięci, by przekazać mamie dokładną relację z tej rozmowy.
Wysłuchała jego dalszych słów, kiwając głową i przyjmując do wiadomości, że decyzję o posiadaniu psidwaka będzie musiała samodzielnie rozważyć. Potrzebowała jeszcze chwili i kilku rozmów, by ją podjąć i żeby później nie narzekać oraz nie narażać zwierzęcia na potencjalne cierpienia.
Temat wężoustości zapoczątkowała sama Bridget, w zasadzie trochę "nieświadomie", a przynajmniej na pewno nie po to, by wybadać, co Selwyn wiedział na ten temat. Okazało się jednak, że podszedł do tego dość... Poważnie! Wyraz jego twarzy dał jej do zrozumienia, że mimo wszystko coś tam się orientował.
- Wiem, wiem - odparła, gdy nazwał wężoustych. - Dokładnie o to mi chodziło - dodała, na potwierdzenie przytakując dwukrotnie głową. - Podobno nawet można się tego nauczyć...
Upór Bridget w zdobywaniu informacji na temat nauki mowy wężów był niesamowity i świadczył o dużym samozaparciu, bo chyba nic innego nie sprawiłoby, że zaczynałaby go z przypadkowymi, dotychczas nieznanymi osobami. A może to już desperacja? Może potrzebowała kogoś, kto po prostu potwierdzi, że nie czytała książki fantastycznej, a prawdziwe źródło wiedzy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyPią Lip 13 2018, 02:08;

Dziwne, jak wiele różnych uczuć może wyrazić ludzka twarz w tak krótkim momencie. Nigdy się wcześniej nad tym nie zastanawiał, ale w teraz po prostu musiał, kiedy to obserwował Bridget i uczucia walczące w jej wnętrzu, po tym jak wypowiedział swoją nieprawdziwą opinię, dotyczącą jej matki. Nie był do końca tego pewien, ale chyba nawet wychwycił chęć mordu w tych ciemnych tęczówkach. Jakby to on miał stać się jej celem po tym, co powiedział.
Na szczęście jednak wszystko szybko się wyjaśniło i jego słowa (być może) zostały mu darowane. Ulga malująca się na jej licu była wyraźna i upewniła go w przekonaniu, że chyba jednak nie skończy dzisiaj jako przekąska dla swoich zwierzęcych podopiecznych. W odpowiedzi na jej uśmiech, również obdarzył ją tym samym, jakby dodatkowo chciał ją upewnić w przekonaniu, że to były tylko żarty. Co prawda głupie, ale hej, mężczyźni nigdy nie dorastali, prawda?
-Wybacz, ale nie mogłem się po prostu powstrzymać. - rzucił i machnął luźno ręką, jakby na potwierdzenie swoich słów. -I proszę, mów mi Tony, w końcu nie jestem aż taki stary, byś musiała tytułować mnie per pan. - dodał po chwili. Lubił skracać dystans między osobami od niego młodszymi. W ten sposób czuł się trochę tak, jakby sam się odmładzał. Wiedział, że nie będzie mógł praktykować tego do końca życia, ale póki nikt go za to nie skrzyczał, to próbował korzystać.
W obliczu nowego tematu, który mimochodem powstał, psidwak zszedł zdecydowanie na drugi plan. Chyba kwestia wężoustych bardziej zaintrygowała tę młodą niewiastę i zamierzała ją dalej kontynuować. Anthony przystał na to z ogromną chęcią; w końcu on sam również próbował doszukiwać się nowych informacji dotyczących nauki tej specyficznej mowy. Coś niby już wiedział, ale to było zdecydowanie za mało, aby rozwijać się w tej dziedzinie.
-Też tak słyszałem... - powiedział cicho, jakby zamyślił się nad czymś. A pochłonęło go to tak, że nawet nie zwrócił większej uwagi na to, że psidwak postanowił właśnie wysikać się na drewniane deski zdobiące podłogę. -Wiele źródeł podaje, że jest to umiejętność wrodzona. Ale kilka mówi o tym, że można się tego nauczyć. Podobnież jest to równie trudne jak animagia, czy oklumencja, chociaż jeszcze niewiele wiem w tym temacie.
Mówił jakby do siebie, jakby próbował rozjaśnić sobie jakąś nieścisłą kwestią krążącą w odmętach jego umysłu. Tylko miał dziwne wrażenie, że ta dziewczyna będzie spijać każde słowo z jego ust w tym momencie.
-Ciebie też intryguje ta kwestia? - zapytał, wracając wzrokiem do jej oblicza i zaplatając ramiona na wysokości swojej klatki piersiowej. Skoro już tu była i miała sporą wiedzę, czemu by nie zapytać o coś takiego? A nuż...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySob Lip 14 2018, 14:33;

Z twarzy Bridget można było wyczytywać emocje jak tekst z książki. Niestety jej wrodzona emocjonalność bardzo manifestowała swoje wpływy na jej działania, ukazując na buzi cały kalejdoskop jej wewnętrznych odczuć. Była to rzecz, nad którą starała się pracować i którą w przyszłości chciałaby lepiej kontrolować - może dlatego wplątała się w całe to przedstawienie teatralne? Nauka aktorstwa z pewnością przydałaby się jej w sytuacjach, gdy stres brał górę, a należało zachować odpowiedni wizerunek.
Odpowiedziała mu jeszcze szerszym uśmiechem, kręcąc głową.
- Już nieważne, naprawdę - machnęła ręką, nie chcąc, by czuł się jakoś specjalnie winny temu, że był znacznie lepszym "kłamcą" niż ona sama. Na jego prośbę wyłącznie przytaknęła. Musiałoby minąć naprawdę dużo czasu, by przestawiła się na nazywanie go po imieniu, zamiast przez "pan". Wyuczona od dziecka, by do starszych zwracać się z należytym szacunkiem, z wielkim trudem odrzucała przekonania wyniesione z domu. Nie żeby zwracanie się do człowieka po imieniu umniejszało mu, lecz była to pewna granica, którą Bridget rzadko przekraczała.
Stwierdziła jednak, że przeskoczenie nad tym byłoby nawet pomocne w obliczu tego, co usłyszała jako kolejne słowa Selwyna. Oczy rozszerzyły się do rozmiarów spodków, a usta rozchyliły delikatnie, jakby w oczekiwaniu do podjęcia dalszej rozmowy na temat wężoustości. Przykro przyznać, lecz i u niej psidwaki zeszły na dalszy plan w obliczu jej najnowszej, owianej wielką tajemnicą fascynacji.
- Źródła? - powtórzyła po nim, unosząc wysoko brwi. Więc SĄ jakieś źródła! I w dodatku jest ich kilka, jeśli dobrze zrozumiała, tak? Przecież powiedział, że "kilka z nich", co wskazywało na ich większą ilość. - Tak - odparła na kolejne pytanie, na moment pesząc się. Pewnie zaraz uzna, że się wygłupia... Taka dziewczyneczka jak ona, zainteresowana mową wężów, od wieków wiązaną z potężnymi i niebezpiecznymi czarnoksiężnikami? - Wie pan... Wiesz coś na ten temat? Masz dostęp do źródeł? - odważyła się zapytać, patrząc na niego z dołu z ogromną dozą niepewności.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyCzw Lip 19 2018, 00:12;

Na szczęście temat rzekomego ubliżania jej mamie został tak szybko porzucony, jak szybko stał się rozpoczęty. Selwyn wcale nie miał czegoś głupiego na myśli, a to, że niekiedy szybciej mówił niż myślał, było inną kwestią. Bo wcale nie działo się to tak rzadko, jakby sobie tego życzył. Zdecydowanie zbyt często działy się takie rzeczy i zdecydowanie nie zawsze dobrze się to kończyło. Chociaż on miał chyba w sobie coś z kota. Prawie zawsze spadał na cztery łapy. A jeśli nie, to przynajmniej jeszcze spory zapas żyć mu zostawał z tych przysłowiowych dziewięciu.
Czy miał dostęp do źródeł? Oczywiście, że tak! W końcu, nawet jedno miał właśnie na ladzie w sklepie. Tylko jedyny problem był taki, że nie miał jeszcze nawet dostatecznej możliwości, aby sprawdzić ich prawdziwość. Pewnie właśnie dlatego kątem oka rzucił na leżącą tam książkę. Szybko jednak powrócił wzrokiem do tej młodej dziewczyny.
Zastanawiał się nad tym, co tak właściwie mógł jej powiedzieć. Nie znał jej, widział pierwszy raz w życiu. Stanowiła dla niego coś w rodzaju zagadki. Zjawiała się znikąd i tak od razu zaczynała rozmowę na tematy, które jego najbardziej nurtowały w ostatnim czasie. Było to przynajmniej dziwne w jego opinii.
-Owszem, wiem. - rzucił enigmatycznie, pozwalając, aby te słowa zawisły między nimi na dłuższy czas. Chyba nie wypadało powiedzieć wprost tego, co myślał. A może powinien? Może tak będzie lepiej? -Tylko powiedz mi, co z tego będę miał, jeśli Ci pomogę? - może zabrzmiało to trochę niegrzecznie, takie bezpardonowe przejście do interesów, ale musiał dbać sam o sobie. Coś mu nie pasowało w tej dziewczynie i chciał, aby też okazała coś na kształt zainteresowani.
-Wiesz, nie chodzi mi o pieniądze, Merlinie uchowaj! - sprostował od razu, bo nie chciał takich niedomówień, jakie niedawno im się przytrafiły. -Sądzę, że jesteś mądrą dziewczyną. Że sama posiadasz jakąś wiedzę, tylko z jakiegoś powodu nie chcesz się nią dzielić. Skoro tyle wiesz o psidawkach to z pewnością równie dużo wiesz o wężoustych. - uśmiechnął się, jakby właśnie odkrył jakąś tajemnicę rzędu informacji państwowej. Umiał dodać dwa do dwóch i wysunąć odpowiednie wnioski. Właśnie to robił.
-Ty pomożesz mi a ja pomogę Tobie. Powiem Ci wszystko, co do tej pory zdołałem ustalić w zamian za to samo. Co ty na to? - wyciągnął przed siebie dłoń w jej kierunku. Był ciekawy czy będzie chciała zawrzeć taki "pakt". - Umowa stoi?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bridget Hudson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167cm
C. szczególne : nieodparty urok osobisty i zaraźliwy uśmiech
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 740
  Liczba postów : 2224
https://www.czarodzieje.org/t13874-bridget-hudson
https://www.czarodzieje.org/t13915-bridget-hudson#367829
https://www.czarodzieje.org/t13912-bridget#367825
https://www.czarodzieje.org/t13904-bridget-hudson
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Gracz




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyCzw Lip 19 2018, 19:46;

Bridget nie sądziła, że ten dzień może być jeszcze dziwniejszy i pełen niezwykłych zwrotów akcji, a jednak! Przekonanie to minęło bezpowrotnie wraz z faktem, iż dopiero co poznany mężczyzna, właściciel sklepu ze zwierzętami, również posiadał zainteresowanie językiem wężów. Niewiarygodne... I pomyśleć, że przeszła cały Nokturn, by zamiast rozmawiać o psidwakach, wypytywać go o źródła, z których można było nauczyć się wężomowy! Na domiar wszystkiego okazało się, że Anthony wiedział o nich co nieco i nawet był chętny ową wiedzą się wymieniać...
Ale nie za darmo. Usłyszawszy jego wypowiedź, Bridget zmarszczyła brwi i poczuła się bardzo nieswojo. Czego oczekiwał od niej w zamian? Instynktownie odchyliła się nieco w tył, wycofując się dodatkowo jednym, małym kroczkiem. Podejrzliwym spojrzeniem zmierzyła Selwyna, na moment rozchylając wargi, by coś powiedzieć, ale jednak nie wiedziała co, więc zacisnęła je w cienką linię i przekrzywiła głowę, przyglądając mu się bacznie. Liczba pytań bez odpowiedzi urosła, gdy zaprzeczył, że nie chodziło mu o pieniądze - więc, na brodę Merlina, o co?!
To był chyba jeden jedyny moment, gdy poczuła się przez chwilę zagrożona. Wzrok na moment uciekł w kierunku drzwi, a przez myśl przeszło, by ze sklepu wyjść. Tak po prostu, póki nie było zbyt późno. Serce zabiło jej nieco mocniej w piersi, gdy ponownie spojrzała na Anthony'ego. Och?
- Nie chcę się dzielić? - powtórzyła miękko, nie rozumiejąc do końca jego punktu widzenia. Dlaczego miałaby nie chcieć się dzielić. - To nie... To nie jest tak. Ja po prostu... Wiem, że można, ale nie mam z czego się uczyć. To znaczy znam tytuły, ale nie mogłam zdobyć tych książek... - wyjaśniła nieco nieskładnie, wspominając wypad do działu ksiąg zakazanych, w którym okazało się, że interesujące ją pozycje już zostały wypożyczone. - Umowa stoi - powiedziała po chwili, kiwając głową. Jasne, mogłaby się podzielić tym, co wie. Może z kolei on mógłby zdobyć dla niej książki? - Mógłby pan... Mógłbyś zdobyć kilka książek? Dla mnie każda podróż na Nokturn jest, cóż, stresująca, a Ty jesteś tu często, ciągle... - dodała, próbując umocnić swoją prośbę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptyWto Lip 24 2018, 11:58;

Dopiero, kiedy zobaczył reakcję Bridget na jego słowa, zrozumiał jak wielki błąd popełnił wypowiadając je. Bo dopiero, jak wyleciały one z jego ust, zrozumiał, jak mogły zabrzmieć. Głupi głupek, który najpierw robi, a dopiero potem myśli... Przecież to oczywiste, co tak młoda dziewczyna, samotna na Nokturnie, mogła pomyśleć na ten temat! No jak nic, dziad chce ją przeruchać, bo jak nie, to żywa stąd nie wyjdzie! Brawo Selwyn, naprawdę, ogromne brawa. Większej gafy w swoim życiu toś chyba nie popełnił...
-Nie nie nie! To nie tak - zaczął z przerażonym wyrazem twarzy machać rękami, jakby to w czymś mogło jeszcze pomóc tej biednej dziewczynie. -Merlinie uchroń! Nie chcę Cię zgwałcić, czy cokolwiek tam sobie pomyślałaś! Ja mam córkę i rodzinę, nie to miałem na myśli.
Próbował się jakoś wytłumaczyć z tego wszystkiego, ale wiedział, że raczej marnie mu szło. Chyba właśnie dlatego postanowił odpuścić temat. Nie było sensu jeszcze bardziej się upokarzać przed panną Hudson.
Z roztargnieniem i zażenowaniem przeczesał swoje wiecznie rozkuzdrane włosy dłonią, po czym z radością zauważył, że Bridget jednak chciała współpracować tak jak i on i chciała mu nawet pomóc w tych dziwnych poszukiwaniach. Cicho wypuścił nagromadzone w płucach powietrze, mając nadzieję, że nie ośmieszy się kolejny raz. Lub nie wystraszy dziewczyny...
-Podaj tylko te tytuły, a z pewnością je odnajdę i zdobędę. Możemy umówić się w ten sposób, że kiedy już je zdobędę, to wyślę do Ciebie sowę. Spotkamy się w jakimś mało rzucającym się w oczy miejscu. - powiedział po chwili, o wiele spokojniejszy niż jeszcze przed paroma minutami. Dopiero kilka sekund później zdał sobie sprawę z jednego faktu. -Wiem, że Nokturn, to nie jest najprzyjemniejsze miejsce na świecie. W szczególności dla młodych, samotnych kobiet. Dużo dziwnych typów się tutaj kręci. Lepiej nie pojawiaj się tu więcej samotnie, o ile nie chcesz, aby stała Ci się krzywda. Nie każdy jest tak miły jak ja.
Nie wyobrażał sobie tego, co musiała czuć Bridget wkraczając do tego mrocznego świata magii. Pewien był jednak, że on nie dopuściłby do tego, aby Lili szwendała się tutaj samotnie.
-Jeśli chcesz, na zapleczu jest kominek, znajdzie się też trochę proszku fiu, abyś nie musiała ponownie spacerować po Nokturnie. - dodał po chwili, próbując uprościć jej możliwie bardzo powrót do domu.
Po tych słowach, zaprowadził ja na zaplecze, gdzie jak wspomniał, był jego prywatny kominek. Pokazał jej słoiczek z proszkiem fiu, a nim się obejrzał dziewczyna rzuciła go na palenisko i zniknęła w zielonych płomieniach.

/Zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31339
  Liczba postów : 70665
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Specjalny




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySob Wrz 01 2018, 11:48;

Przed @Anthony Selwyn stał cały tydzień pełen wyzwań, którym musiał podołać, mimo swojej średniej kondycji fizycznej i psychicznej w ostatnim czasie. Dobrze było sobie poleżeć, lecz wybiła ostateczna godzina, gdy należało już wstać i udać się do pracy. Z samego rana ulica Śmiertelnego Nokturnu była opustoszała i aż sie dziwnie szło, gdy wkoło było słychać wyłącznie echo własnych kroków odbijających się od ścian ciasnych korytarzy kamienic. Tabliczka na drzwiach po stuknięciu różdżką zaczęła pokazywać "otwarte", a dzwonek wydał swój pierwszy dźwięk.
Co teraz?
Rzuć kostką, by się przekonać!

1, 4 - Dzień mijał Ci bez większych rewelacji i choć ze względu na twoje obroty w sklepie nie był to fakt pocieszający, tak biorąc pod uwagę mnogość ostatnich przejść, w których odniosłeś rany, było Ci to wyjątkowo na rękę, by nie biegać specjalnie w tę i nazad po sklepie lub, co gorsza, potencjalnie siłować się z jednym z niebezpieczniejszych zwierząt na sklepie. Miałeś więc bardzo dużo czasu, by dokończyć rozdział w swojej tajemniczej książce dotyczącej czarnoksiężników i wężoustości! Ostatecznie w ciągu dnia jesteś stratny o 25 galeonów ([url=]tu[/url] odnotuj stratę), lecz zyskujesz punkt kuferkowy do onms lub czarnej magii - zgłoś się po niego [url=]tutaj[/url].

2, 5 - Zajmujesz się przeglądaniem poczty, gdy nagle twoim oczom ukazuje się list napisany bardzo pochyłym pismem. Zielony atrament nie przywodzi Ci na myśl żadnego ze stałych klientów. Dopiero po lekturze odkrywasz, że to wiadomość od owego tajemniczego jegomościa, który był tu ostatnim razem i wręczył Ci czarnomagiczną książkę! Mężczyzna chciał złożyć zamówienie na widłowęża na koniec września. Rzuć kostką jeszcze raz:
parzysta - skontaktowałeś się z większością swoich dojść i po kilku godzinach przesyłania patronusów i sów udaje Ci się zamówić widłowęża do swojego sklepu. Powiadomiłeś tajemniczego klienta, a następnego dnia otrzymałeś list zwrotny z zaliczką 50 galeonów, potwierdzającą chęć nabywcy do zakupu zwierzęcia. Odnotuj przychód [url=]tutaj[/url].
nieparzysta - niestety odbiłeś się od ściany kontaktując się się ze swoimi dostawcami. Znaczna większość odmówiła chęci współpracy przy widłowężu, a reszta życzyła sobie dodatkowej zapłaty. Liczba oczek twojej kostki pomnożona przez 10 to kwota, którą musisz dopłacić do zamówienia u swojego dostawcy, odnotuj stratę [url=]tutaj[/url].

3, 6 - Masz bardzo duży ruch i od samego rana jesteś zarobiony po same łokcie, obsługując klientów. Co ciekawe znaczna część z nich wchodziła do sklepu i mówiła do Ciebie jakieś dziwne rzeczy. Pojedyncze hasła okazały się być próbami wyłudzenia zniżek na zakupy! Twoja konkurencja pomyślała, że będzie to świetny pomysł na wywinięcie Ci żartu i swoim klientom opowiadali, jak na powiedzenie "odbyt hipogryfa" lub "sutek szyszymory" dostaną u Ciebie 20% zniżki na towary. Dobrze, że się zorientowałeś, że coś było nie tak, bowiem klienci byli w stanie wynieść Ci wszystko ze sklepu i zupełnie go ogołocić, gnani wizją zawrotnego rabatu. Musisz szybko wyjaśnić nieporozumienie!

______________________

Zwierzęta Selwynów Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Anthony Selwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1527
  Liczba postów : 334
https://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
https://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
https://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
https://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn
Zwierzęta Selwynów QzgSDG8




Moderator




Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów EmptySro Wrz 05 2018, 10:14;

Kolejny dzień nastał zdecydowanie szybciej, niżby ktokolwiek się tego spodziewał. Dla Selwyna oznaczało to tylko jedno: nowe wyzwania, nowe zadania i w ogóle wysyp nowych obowiązków związanych z prowadzeniem własnego biznesu i zajmowania się swoimi zezwierzęconymi podopiecznymi. No nic, nie mógł dłużej wylegiwać się w łóżku, musiał wstać, wyszykować Lili do matki i udać się na Nokturna, aby dzielnie zarabiać na utrzymanie siebie i swojej ukochanej córki.
Kiedy szedł brukowaną uliczką, wydawała mu się jeszcze bardziej opustoszała i zapyziała niż zazwyczaj. Ludzi było jakby mniej, a Ci nieliczni poruszali się jakby szybciej chcąc załatwić to, co konieczne. Nie dziwił im się wcale. Ulica Śmiertelnego Nokturna nigdy nie należała do najprzyjemniejszych miejsc w Londynie. Nie trudno tutaj było oberwać w zęby za nic czy chociażby znaleźć jakieś czarnomagiczne przedmioty, których normalnie w życiu by się nigdzie nie dostało. Wystarczyło znać odpowiednie osoby, a wtedy wszystko można było załatwić, bez żadnego problemu.
Miał dziwne przeczucie już po przekroczeniu progu sklepu, że nic ciekawego dzisiaj dziać się nie będzie. W końcu był początek tygodnia, a przez weekend nikt nie składał żadnych zamówień. To wiązało się z faktem, że nie będzie miał dzisiaj zbyt wiele do zrobienia. Dlatego nie kazał przychodzić współpracownikom. Jaki to miało sens, skoro roboty było tyle, że on sam miał się nudzić pół dnia? A każdemu czasem przyda się dzień wolnego, prawda?
Mały ruch w sklepie miał też swoje plusy. Dzięki temu mógł pozwolić sobie na wyciągnięcie się wygodne w jednym z wysiedzianych foteli na zapleczu i czytanie książki na temat czarnej magii, którą niedawno udało mu się nabyć. Ostatnio czytał bardzo ciekawy rozdział w którym to mówiono o innych sposobach nawiązania kontaktu z wężami. O tym wcześniej nie słyszał, więc postanowił spróbować.
Teoria zawsze była prostsza niż praktyka, tego był pewien już od dawien dawna i jakoś to jego przekonanie wciąż się utrzymywało na przestrzeni lat. Bo w teorii wystarczyło mieć węża przed sobą, patrzeć mu się prosto w oczy i naśladować jego ruchy głowy swoją. Wtedy to powinna nawiązać się nić porozumienia pomiędzy gadem i człowiekiem, dzięki której mogłoby dojść do porozumienia się tych dwojga i wzajemnego zrozumienia przekazywanych sobie informacji. W praktyce bywało trochę inaczej…
Selwyn podszedł do klatki w której to znajdowała się niewielka żmija zygzakowata. Był to stosunkowo młody okaz, który od zawsze znajdował się w niewoli. Anthony dostał jajo jakiś czas temu od nieznajomego kupca i postanowił zobaczyć, co z tego wyjdzie. Teraz gad patrzył się prosto w jego oczy wystawiając rozdwojony język poza swoją paszczę i poruszając nim z ogromną prędkością. Chłopak próbował zrozumieć, o co może chodzić temu wężowi, ale w ogóle nie miał zielonego pojęcia. Dlatego postanowił zastosować się do zaleceń w książce.
Wpatrywał się weń nie mrugnąwszy nawet okiem. Próbował zrozumieć gada, wejść w jego umysł i naśladować jego zachowanie. Kiedy ten poruszył głową w prawo, to Tony robił to samo. Nie szybko, nie wolno, dokładnie w takim samym tempie jak gadzina. Po kilku minutach takiego zachowania zobaczył, że chyba coś jednak jest na rzeczy. W pewnym momencie zorientował się, że to nie on małpuje zachowanie gada, tylko wąż jego własne. To było niesamowite odkrycie.
Przybliżył się jeszcze do klatki, aby wywołać jakąś bardziej złożoną reakcję węża. Ten zasyczał wściekle na Selwyna, kiedy tylko mężczyzna zdecydował się na ten ruch.
STOP
Mógłby się założyć o wszystkie czekolady tego świata, że właśnie TO usłyszał. Nie wiedział w jaki sposób do tego doszło i co to mogło oznaczać, ale jakby wiedziony instynktem również powiedział do węża.
Nie bój się
To było coś niesamowitego, a Anthony tak się podniecił tym małym sukcesem, że odskoczył od klatki tym samym przerywając tą magiczną nić połączenia, która powstała między nim, a wężem.
Może jednak ta książka miała trochę racji?

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Zwierzęta Selwynów QzgSDG8








Zwierzęta Selwynów Empty


PisanieZwierzęta Selwynów Empty Re: Zwierzęta Selwynów  Zwierzęta Selwynów Empty;

Powrót do góry Go down
 

Zwierzęta Selwynów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Zwierzęta Selwynów JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
smiertelny nokturn
-