Share
 

 Dom Beatrice L. O. O. Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Galeony : 432
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 993
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty


PisanieDom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty Dom Beatrice L. O. O. Dear  Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 EmptyWto Gru 26 2017, 17:58;

First topic message reminder :


Dom Beatrice


Dom Beatrice Dear został zaczarowany w taki sposób, że tylko osoba, która już w nim była, bądź bezpośrednio od Bei dowiedziała się o jego położeniu geograficznym, mogła go odnaleźć. W innym wypadku nie było to możliwe. Ten zabieg pozwalał na pozbycie się ewentualnych niechcianych gości.


Front domu


Dom znajduje się w mocno zalesionym miejscu, z dala od wzroku ludzkiego i centrum miasteczka, na delikatnym wzniesieniu. Z jego werandy rozpościera się przepiękny widok na Dolinę Godryka co zdecydowanie zachęca do spędzania wieczorów w tym miejscu. Drewniane ściany i kamienne murki idealnie się ze sobą komponują tworząc bardzo enigmatyczne wrażenie.



Ogród cz.1




Ogród cz.2


Ogród jest mocno zadrzewiony i może sprawiać wrażenie mocno zdziczałego. Jednak w całym tym rozgardiaszu jest jakiś urok, który sprawia, że to miejsce jest jeszcze bardziej magiczne


Parter:


Salon z kuchnią i jadalnią








Duża, otwarta przestrzeń, gdzie tylko jedna ściana delikatnie oddziela kuchnię od reszty miejsca. Urządzona w jasnej kolorystyce, dopasowana do gustu właścicielki. Ciepłe i jasne pomieszczenie, które ma sprawiać wrażenie bardzo przytulnego i zachęcać gości do pozostania na dłużej.



Pracownia eliksirów








Miejsce, w którym Beatrice spędza naprawdę dużo czasu, doskonaląc swoje umiejętności ważenia eliksirów. Z pod drzwi często można zobaczyć kłęby pary, które leniwie opuszczają pomieszczenie, bowiem rzadko kiedy jest tak, że w kociołku właśnie nie tworzy się jakiś eliksir. Nikogo tutaj nie wpuszcza i nigdy nie panuje tutaj taki porządek jak na zdjęciach.
Piętro:


Sypialnia Beatrice



Pokój gościnny





Łazienka





Garderoba






Ostatnio zmieniony przez Beatrice L. O. O. Dear dnia Czw Mar 26 2020, 12:54, w całości zmieniany 3 razy
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 800
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty


PisanieDom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty Re: Dom Beatrice L. O. O. Dear  Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 EmptySro Mar 25 2020, 16:34;

Szczęście, że on miał gdzieś oceniające spojrzenia, gdyby ośmielił się okazywać uczucia ukochanej w miejscu publicznym. Jego ojcu odwaliło dopiero stosunkowo niedawno, wcześniej po przeżyciach z matką, nie przejmował się ani konwenansami, ani jakimiś zasadami czystokrwistych rodów. Owszem, zawsze robił te biznesowe kolacyjki, ale ostatnimi czasy przybrały one tak sztywny charakter, że Dominik niemal nie poznawał własnego domu. W każdym razie ojciec w ich dzieciństwie nie zawracał sobie głowy wbijaniem im jakichś powściągliwości dotyczących okazywania uczuć czy innych reguł. Charlie odziedziczył ich trochę we krwi, zdecydowanie lepiej czuł się w takim środowisku niż Dominik i Emily. Dominik okazywał powściągliwość właściwie przed zaangażowaniem się w potencjalne związki, bo od zawsze tkwiło w nim porzucenie przez matkę. Kiedy jednak udało mu się otworzyć i zbliżyć do kogoś... Nie, wtedy angażował się w 100%, działając tak, jak podpowiadało mu serce i pokazując to, jak mu zależy. Dlatego, strzeż się, Beatrice, ale miał zamiar być twoim nauczycielem w otwieraniu się na namiętne pocałunki wśród tłumu ludzi!
- Jak to nie? - spojrzał na nią, unosząc brew. - Nie powiesz mi, że ten cudowny zapach to odświeżacz powietrza, a nie posiłek? - zapytał, patrząc na nią wymownie. - Myślę, że można to zaliczyć w poczet prezentów - uśmiechnął się i przyciągnął ją do siebie, oplatając rękami w talii. Beatrice skradła mu całusa i wypowiedziała słowa, przez które nieco zacisnęło mu się gardło. Przeniósł dłonie na jej plecy i zamknął ją w uścisku pełnym wdzięczności i miłości. Oparł policzek o jej głowę, chowając twarz w ciemnych włosach. Odezwał się po chwili.
- Dawno nie zabrakło mi języka w gębie. To najlepsze słowa, jakie mogłem usłyszeć - powiedział nieco zmienionym głosem. Z boku może to i brzmiało ckliwie, ale to normalne dla osób, które nie są aktualnie zakochane. Dla Dominika były to bardzo ważne słowa, które sprawiły, że mocniej zabiło mu serce.
- Wkupowanie w łaski świetnie ci idzie - powiedział, po tym spontanicznym i długim pocałunku. - Choć chętnie poudaje jeszcze przez jakiś czas niedostępnego - powiedział, nie mogąc oderwać od dziewczyny wzroku. Potem zaśmiał się, słysząc odpowiedź Beatrice na jego słowa.
- Spokojnie, nigdzie się nie wybieram - powiedział, unosząc dłonie w poddańczym geście. - Następnym dłuższym wyjazdem będzie, mam nadzieję, wycieczka do Włoch we dwoje - powiedział z błyskiem w oku. - Pamiętam o tym, nie wymigasz się - zastrzegł, uśmiechając się na samą myśl o tym wyjeździe. - Będę tego chciał do końca życia i jeden dzień dłużej. Właściwie witać można się kilka razy dziennie, prawda? Albo kilkanaście? W każdym razie na pewno nie zaszkodzi - zaśmiał się krótko i poczuł pustkę, kiedy poszła wstawić kwiaty do wazonu. Na tym etapie chciałby trzymać ją w ramionach przez całą dobę.
Opowiadając o wyjeździe, obserwował dziewczynę, gdy kończyła przygotowywać posiłek. Był pod wrażeniem zawsze, gdy ktoś w jego towarzystwie z taką łatwością radził sobie w kuchni. Dlatego zawsze był wdzięczny Emily, że wyręczała ich w tym w domu. W późniejszych latach nawet Charlie przekonał się do pracy w kuchni i wychodziło mu to teraz świetnie. Dominik jednak nadal uważał, że jako kucharz ma dwie lewe ręce. Ale przecież nie da się umieć wszystkiego, prawda?
Jego twarz musiała przybrać rozanielony wyraz, kiedy kurczak wylądował na stole. Przerwał swoją opowieść i spojrzał na Beatrice ze szczerym zdumieniem.
- To wygląda - wskazał na jedzenie, które ustawiło się na stole - jakbyś od dziecka nic innego nie robiła, tylko gotowała. Wygląda świetnie! - pochwalił ją i dopowiedział jeszcze kilka słów na temat ferii.
- Tak - kiwnął głową. - Był, choć miałem co do niego mieszane uczucia. Na szczęście jednak było dużo lepiej niż zakładałem - uśmiechnął się i przejechał leciutko palcem po wierzchu jej dłoni.
- Czy jestem głodny? Tylko całowaniem byłaś w stanie oderwać moje myśli od tego zapachu - uśmiechnął się łobuzersko. Złapał za sztućce, kiedy jego porcja wylądowała zgrabnie na talerzu. - Sprawdźmy, czy smakuje tak samo dobrze, jak wygląda - odparł, ale zanim zdążył ukroić kawałek kurczaka, spojrzał na Beatrice zwężając oczy w szparki.
- Oj, nie brzmi to zbyt przekonująco - stwierdził, celując w nią widelcem, po czym roześmiał się. Potem spoważniał i kiwnął głową.
- I wymyśliłaś coś? Może załóż swój własny sklep? - podsunął, zastanawiając się, czy dziewczyna ma już jakąś alternatywę. W końcu ukroił kawałek kurczak i wsunął go do ust. Eksplozja smaku zaatakowała jego kubki smakowe, ale udawał, że długo zastanawia się nad oceną.
- Hm - mruknął. - Jako wybitny kucharz miałbym parę uwag, ale da się zjeść - stwierdził poważnym tonem, ale dłużej nie mógł wytrzymać. Parsknął śmiechem i spojrzał na dziewczynę. - Trice... To jest przepyszne! Chyba jednak bardzo mnie kochasz, skoro zasłużyłem sobie na takie prezenty - powiedział żartobliwie, choć w ich kontekście można było to potraktować poważnie. Uniósł jej dłoń do ust i złożył lekki pocałunek na skórze. - Chętnie dam się rozpieszczać - dodał jeszcze z wesołym uśmiechem i wrócił do posiłku. I chyba właśnie tego też mu brakowało. To zawsze on musiał nad wszystkim czuwać i o wszystko dbać. Teraz nieśmiało zdawał sobie sprawę, że i on może mieć obok osobę, która będzie również dbała o niego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Galeony : 432
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 993
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty


PisanieDom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty Re: Dom Beatrice L. O. O. Dear  Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 EmptyNie Kwi 05 2020, 19:22;

Nie wykluczała tego, że faktycznie Dominik rozwinie w niej jakieś nowe umiejętności. Może faktycznie przestanie przejmować się opinią innych ludzi, którzy nawet nie mają dla niej żadnego większego znaczenia. Niestety, nie łatwo jest wykluczyć ze swojego życia lata wielu zasad i definicji tego, jak powinna zachowywać się panna z dobrego, wielopokoleniowego rodu czystej krwi.
Miała ochotę wywrócić oczami na wspomnienie tego, że może jednak przygotowana przez nią potrawa będzie w jakikolwiek sposób zjadliwa. Naprawdę, nie uważała, aby jej zdolności w tej dziedzinie życia, były w jakikolwiek sposób nadzwyczajne. Potrafiła przygotować kilka podstawowych potraw i czasami nawet coś przypilnować, by się nie przypaliło. Dlatego komplementy zasłyszane w tym momencie przez Dominika mile łechtały jej ego. Może jednak nie było z nią tak źle, jak zawsze przypuszczała?
- No dobra, przyłapałeś mnie, wieczorowo studiowałam gotowanie. - nie mogła odmówić sobie tej małej radości, jaką było zakpienie z niego w tym momencie. Czuła się przy nim tak luźno, swobodnie. Było to tak niesamowitym uczuciem, mało było takich osób, przy których mogła czuć się podobnie. Wspaniała odmiana względem wszystkiego, co dotychczas ją spotkało.
Ten uścisk wyczuła, że był zupełnie innym, niż wcześniejsze. Więcej było w nim ckliwości i uczucia, co wcale dziewczynie nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie. Sama miała podobne odczucia względem niego i taka pieszczota była jak najbardziej na miejscu.
-Cieszę się, że tak jest. - szepnęła cicho. Mógł udać, że tego nie usłyszał, ale nie spodziewała się, aby uczynił coś podobnego. Naprawdę tak uważała. Faktycznie sądziła, że był jej prezentem od losu i nic nie mogło być cenniejszym od samej obecności Dominika w jej życiu.
Myśl o ewentualnej wycieczce wywołała delikatny uśmiech na jej licu. Perspektywa spędzenia jakiegoś czasu sam na sam z Dominikiem jako jedynym towarzyszem, była bardzo kuszącą. Z dala od codziennych trosk i zmartwień. Od krytycznych i mniej krytycznych spojrzeń obcych ludzi. Mogliby poświęcić czas tylko sobie, nie musieliby zwracać uwagi na nikogo innego. Mogliby nie wychodzić w tym czasie z łóżka, bądź tylko po to, aby wybrać się na plażę, czy na zwiedzenie jakiegoś pięknego zamku. Takie życie byłoby wspaniała perspektywą, choć Beatrice zdawała sobie sprawę z tego, że jednak przynajmniej częściowo nierealna. Żadne z nich nie wytrzymałoby tak dłuższy czas. Oboje uwielbiali życie w ciągłym ruchu i stawianie kolejnych zadań przed sobą. Ale gdyby tak wybrać się tam na miesiąc...
-Nie zamierzam nawet próbować się z tego wycofać. Obiecuję Ci, że oboje tam pojedziemy i spędzimy wspaniały czas. - i skoro tak mówiła, miała zrobić wszystko, byle tylko danego słowa dotrzymać.
Obserwowała go, kiedy to ponownie zachwycał się jej jedzeniem. Może dzięki temu miała by zacząć lepiej się tym zajmować. Gdyby za każdym razem, kiedy będzie gościć Dominika w swoich progach, miała słyszeć podobne słowa, może warto było jeszcze trochę się podszkolić?
Sama ukroiła niewielki kawałek kurczaka i nieśmiało powąchała. Fakt, zapach nie był najgorszym, ale to jeszcze niczego nie przesądzało. Wzięła kęs do ust. Smak też był niczego sobie, musiała to powiedzieć.
-Myślałam o czymś bardziej konkretnym, niż sklep z eliksirami. - powiedziała po chwili, kiedy Dominik zbyt był zajęty rozkoszowaniem się smakiem potrawy, aby móc jej przerwać. -I w zasadzie to już nawet wymyśliłam. - odłożyła sztućce na stół i wpatrywała się mocno w Rowla. - Zrobiłam kurs, czeka mnie jeszcze miesięczny staż. Chcę zostać nauczycielem eliksirów w Hogwarcie. - zrzuciła tę bombę, teraz należało czekać na to, z jaką reakcją miała się ona spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dominik Rowle

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 187
Galeony : 800
  Liczba postów : 239
https://www.czarodzieje.org/t16222-dominik-rowle
https://www.czarodzieje.org/t16225-ingrid#444516
https://www.czarodzieje.org/t16224-domino#444511
https://www.czarodzieje.org/t16223-dominik-rowle
Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty


PisanieDom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty Re: Dom Beatrice L. O. O. Dear  Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 EmptyNie Kwi 19 2020, 19:27;

Zrobił triumfalną minę.
- Ha, wiedziałem! Doceniam, że się tak starasz, abym od ciebie nie uciekł - powiedział z błyskiem w oku, dźgając ją lekko w żebra. Cieszył się, że znowu mógł z nią swobodnie rozmawiać, zostawiając za drzwiami wszystkie zmartwienia. Gdzieś wewnątrz wiedział, że zawsze tak jest na początku i że pewnie i ich kłopoty nie ominą. Może kiedyś się jakoś mocno pokłócą? Kto to wie? Te mysli jednak spychał skutecznie gdzieś bardzo głęboko. Po co się martwić tym, co jeszcze nie nadeszło i nie wiadomo, czy nadejdzie? Na razie miał zamiar cieszyć się wszystkim, co ich spotyka i tym, że mogą być razem. Tym bardziej, że usłyszał od dziewczyny takie słowa, które złapały go za serce.
- Jesteś cudowna - powiedział jeszcze, składając krótki pocałunek na czubku jej głowy i ścisnął czule jeszcze raz. Nie mógł się wręcz nasycić jej obecnością, tym, że mógł nieskrępowanie przytulać ją w każdej sekundzie... Na co zresztą miał ochotę i niemal żałował, że musi wypuścić ją z objęć na czas jedzenia.
- Trzymam za słowo i nie mogę się już doczekać - powiedział i było to szczerą prawdą. Jego myśli w tym temacie toczyły się podobnym torem, co myśli Beatrice. Wakacje to jak wejście na jakiś czas do innego świata. Można zostawić wszystkie problemy dnia codziennego i na kilka dni totalnie przestać o nich myśleć. Chodzić na plażę, na spacery, pić wino na tarasie, tak dla przykładu, włoskiem restauracji, kiedy ciepłe powietrze wieczoru muska lekko skórę. Ewentualnie przez 3/4 dnia nie wychodzić z łóżka, bo kto zabroni? Ta opcja wydawała mu się aktualnie najbardziej kusząca.
- Możesz mi później opowiedzieć, co mi pokażesz, jak już tam będziemy. Chodzi mi o miejsca we Włoszech do zwiedzania, oczywiście - dodał szybko, ale w jego oczach zatańczyły wesołe iskierki. Spojrzał na dziewczynę z ciekawością, kiedy oznajmiła, że myślała o czymś innym niż własny sklep. Dominik był pewny, że coś wymyśli, to też podobało mu się w Beatrice. Była zaradna i niezależna, mimo że ktoś zamknął jej jednej drzwi, ona zaraz otwierała sobie kolejne.
Opuścił sztućce i zrobił, pytającą minę.
- O, Merlinie - zawołał, kiedy poczęstowała go taką informacją. - Że też sam na to nie wpadłem. Myślę, że to bardzo dobry pomysł - powiedział z entuzjazmem w głosie. - Z tak ogromną wiedzą i umiejętnościami z eliksirów na pewno będziesz świetna. No, i myślę, że nie będziesz uczniom pobłażać. Aż zaczynam im trochę współczuć - zaśmiał się wesoło, a jednocześnie był dumny z Trice. Taka posada zasługuje na szacunek.
- Pani profesor Beatrice Dear - powiedział powoli. - Brzmi dumnie - uśmiechnął się do niej i wyciągnął dłoń, aby ścisnąć tę jej. - Jestem pełen podziwu, jak sobie radzisz. A jak ci te małe gnomy zalezą za skórę to zawsze będę czekał na ciebie wieczorem z kieliszkiem wina - puścił jej oczko i ponownie sięgnął po sztućce. - Och, to pewnie będziesz uczyć moją siostrę - zauważył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. O. Dear

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach po błędach popełnianych w młodości podczas ważenia eliksirów, ukryte po metamorfomagią
Galeony : 432
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 993
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty


PisanieDom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty Re: Dom Beatrice L. O. O. Dear  Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 EmptyCzw Kwi 23 2020, 13:32;

I znów miała ochotę parsknąć śmiechem, na dźwięk jego słów. To niesamowite, jak wiele się śmiała w jego obecności. Było to tak proste i kojące, że z niecierpliwością wyczekiwała kolejnych spotkań. A kiedy już te nadchodziły, nigdy nie było jej mało. Wcale nie miałaby nic przeciwko, gdyby mogła podziwiać Dominika 24/7. Miała dziwne przeczucie, że w końcu znalazła to, czego szukała tak zawzięcie przez całe życie. Nie zamierzała jednak mówić o tym głośno. Nie mogłaby znieść, gdyby wypaliła z podobnymi rzeczami zbyt wcześnie, jednocześnie narażając ich dopiero co budującą się relację na jakiś poważny kryzys. Nie widziała konieczności, aby przyspieszać to, co nieuniknione. Zamiast tego wolała nacieszyć się obecną chwilą, jego obecnością w jej życiu i tym, że prawdopodobnie zagościł w nim już na stałe.
-A dla kogo innego miałabym się starać, jak nie dla Ciebie? - zręcznie odbiła piłeczkę, uśmiechając się w ten uroczy sposób, który powodował wytworzenie się w jej policzkach niewielkich zagłębień. Szczerze, kiedy Beatrice tego chciała, naprawdę mogła wyglądać na miłą i kochaną osobę, a nie jak suka, w dodatku zimna i kompletnie wyprana z emocji. W tym jednak wypadku kompletnie nie widziała konieczności, aby udawać, wkładać na twarz maskę, która zasłoni jej prawdziwe oblicze. Tej kruchej i delikatnej kobiety, którą była bardzo głęboko w niej i rzadko kiedy wyglądała na zewnątrz.
Uniosła delikatnie jedną brew, po czym bez słowa pochyliła się w jego stronę, zatrzymując swoje usta w odległości mniejszej, niż centymetr od jego własnych warg.
- Zaczęlibyśmy od zwiedzenia Toskanii. - wyszeptała, delikatnie zahaczając pocałunkiem o jego dolną wargę. -Następnie moglibyśmy udać się na jakąś bardzo dobrą kawę i jeszcze lepszą pizzę. - przy tych słowach przenosiła swoje usta, znacząc swym oddechem krzywiznę jego szczęki, aby ostatecznie ucałować jej lewy kraniec. - A później, wieczorem, kiedy zmęczeni znaleźlibyśmy się w hotelowym pokoju, pewnie odzyskałbyś energię. - dodała, tym razem wprost do jego ucha. Później, delikatnie przygryzła jego płatek, by bezceremonialnie znów wrócić na swoje miejsce i wbić swe czarne oczy w jego własne, obserwując to, co udało jej się wytworzyć.
-Mogła by być to fajna wycieczka. - wyszczerzyła zęby w jego stronę, bardzo zadowolona z tego, co obserwowała. Tak, to na pewno będzie wspaniała wycieczka. O ile będą mieli czas, aby opuścić hotel choć na kilka chwil. Choć nawet i bez tego zapowiadało się nadzwyczaj dobrze.
Reakcja Dominika na jej pomysł związany z nauczaniem uczniów, była bardzo dobra, przez co Trice poczuła lekką ulgę. Tak naprawdę obawiała się tego, bo był pierwszą osobą, z którą dzieliła się podobnymi informacjami. Zaśmiała się, słysząc połączenie słowa "profesor" oraz jej własnego imienia i nazwiska. Nigdy wcześniej nie wypowiedziała tego na głos, choć analizowała ten zwrot w myślach. Jednak teraz jakby nabrał na sile. Uściskała jego palce, cała aż promieniejąc na myśl o czekającej ją przygodzie.
-Jeszcze nie wiem, jak to będzie dokładnie wyglądało. Najważniejsze, abym faktycznie potrafiła przekazać im jakąś wiedzę, wtedy będzie to spełnieniem moich marzeń. - odparła, szczerze mówiąc o obawach, które kiełkowały w jej głowie od naprawdę długiego czasu, ale których nie wypuszczała na wierz. Dopiero ostatnie słowa wprawiły ją w lekką konsternację. Wiedziała, że Dominik ma rodzeństwo w wieku szkolnym, ale kompletnie zapomniała o tym, że prawdopodobnie będzie je nauczać. -W ogóle, czy twoja rodzina, wie o nas? - zapytała prosto z mostu, uznając, że w tym wypadku nie musi bawić się w jakieś podchody, by usłyszeć prawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 QzgSDG8








Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty


PisanieDom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty Re: Dom Beatrice L. O. O. Dear  Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dom Beatrice L. O. O. Dear

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom Beatrice L. O. O. Dear - Page 5 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Domy i mieszkania
-