Share
 

 Izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Izolatka  Izolatka EmptyPon Lis 06 2017, 19:03;




Miejsce, gdzie trafiają osoby, których choroby mogą zarazić innych. Wchodzić tu można jedynie w maseczkach ochronnych oraz rękawiczkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Lis 06 2017, 19:04;

Kiedy szedł na zielarstwo kompletnie nie wyobrażał sobie, że wyląduje w Skrzydle Szpitalnym - o wiele prawdopodobniej brzmiało to w przypadku zaklęć, OPCM, nawet ONMS. Mefisto chyba trochę bagatelizował niebezpieczeństwo mogące spotkać go na zajęciach z "pielęgnowania roślinek", a przecież lubił ten przedmiot i kiedy trzeba było, to potrafił się zachować. Tym razem nawet nie miał stanąć przed pielęgniarką ze swoim kolejnym durnym urazem; tym razem przyszedł jako gość, oparcie dla @Gemma Twisleton. Nox dalej nie miał pojęcia co się wydarzyło na lekcji i gdzieś po drodze wyjaśnił pokrótce @Thijs H. Corbijn, że dziewczyna chyba przypadkiem naraziła się jakoś na toksyczną część tojadu. Miał szczerą nadzieję, że profesor nie uzna go za winnego temu wypadkowi... Tak czy inaczej, zajęty był bardziej prowadzeniem Puchonki - szybko zrezygnował ze zwykłego podtrzymywania jej, nie wyglądała dobrze i Mefistofelesowi było o wiele łatwiej po prostu wziąć ją na ręce i zanieść. Pielęgniarki oczywiście nie było nigdzie na widoku, zatem sam dotargał rudowłosą do jakiegoś wolnego łóżka i posadził (położył?) na nim. Nie miał pojęcia skąd u niego taki napad empatii, ostatnio w ogóle za często ludziom pomagał. Gemma miała coś w sobie, a teraz dodatkowo powarkiwała na niego za uwagę o jąkaniu się. I co, miałby zostawić tę rozkoszną istotkę? Poza tym takie koleżeńskie zachowanie chroniło Ślizgona przed jakimiś karami, profesor chyba nie miał o co się czepnąć.
- Widzisz słoneczko, gdybyś zajęła się bardziej rośliną, a nie wyzłośliwianiem się... - westchnął z roztargnieniem, oglądając się na nauczyciela i pielęgniarkę. Nie żeby coś, on mógł sobie gadać, ale Twisleton powinna zostać zbadana i takie tam.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thijs H. Corbijn

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.org/t14608-thc
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Lis 06 2017, 21:01;

Starał się zrobić wszystko, by uniknąć takiego obrotu spraw. Nawet sprawdził wiedzę uczniów przed zajęciami, jak widać to i tak było za mało. Może był zbyt pobłażliwy. W głębi duszy wściekał się na siebie, że do tego doszło i pomimo wielu starań Corbijna, Gemma i tak trafiła do Skrzydła Szpitalnego. Zatruta i w ciężkim stanie sprawiała, że serce Holendra biło jak szalone.
Był wdzięczny Ślizgonowi za tak ochoczą pomoc. Gdzieś tam przez myśl przeszło mu nagrodzenie chłopaka kilkoma punktami dla domu, ale zostawił to na dalszy plan. Teraz najważniejsze było zdrowie Puchonki, którą Nox odłożył na łóżko. Holender niemalże od razu zaczął się rozglądać za jakimś lekarstwem dla Twisleton. Wiedział czego potrzebuje, problemem było gdzie to znajdzie. Nie było czasu czekać na pielęgniarkę. W pośpiechu przeglądał szafki, z których w końcu wyciągnął Bezoar i od razu podbiegł do dziewczyny.
-Spoko, nic się nie stało. Będzie dobrze – zapewnił dziewczynę i uśmiechnął się do niej delikatnie, jakby chciał ją nieco pocieszyć. Jedną rękę wsunął jej pod głowę i uniósł delikatnie do góry, a później wsadził jej do ust, antidotum na liczne trucizny.
-Jeśli chcesz, to możesz wrócić na zajęcia. Profesorka Sanford powinna już tam być i przeprowadzić z wami zajęcia z eliksirów. Ale jak zechcesz z nią zostać, to Cię usprawiedliwię – nie wiedział jaka relacja dokładnie łączyła tą dwójkę. Nox mówił dosyć ładnie do Gemmy, więc był w stanie założyć, że są blisko siebie.
Wciąż wyraźnie zaniepokojony wstał od łóżka i przeszedł się dookoła, a później usiadł na krześle i czekał aż dziewczyna dojdzie do siebie.

Wybaczcie, bo nie mogłem się skupić przy tym poście
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Twisleton

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 432
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 790
https://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
https://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
https://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
https://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyWto Lis 07 2017, 01:52;

Była świadoma tego co się działo, a przynajmniej większości. Wiedziała, że Nox ją niesie, słyszała co do niej mówił, ale nie była w stanie zaprotestować. Może bezsilność, może trucizna, a może jedno i drugie powodowały, że zaczęła panikować. Nie chciała tak umierać. Chciała do mamy, a musiała trzymać się tego Ślizgona, którego aktualnie nie mogła znieść ponad wszystko inne.
Wypluła bezoar, kiedy tylko poczuła się lepiej i zacisnęła na nim pięść. Miała ochotę cisnąć nim w Ślizgona, ale powstrzymała się i zamiast tego wycofała się do samego wezgłowia łóżka, patrząc spode łba na siedzących przy łóżku mężczyzn.
- N-n-na-a-azwij m-mnie słonkiem j-jeszcze raz... - warknęła ostrzegawczo przez zęby do Ślizgona. Nie była zła... bała się. Pękła. W tej chwili znów miała osiem lat i bała się jakiegokolwiek kontaktu z drugim człowiekiem.
Wszyscy jej przyjaciele albo gdzieś wyjechali i przestali pisać, albo umarli pod rozpędzonym fortepianem. Nikt nawet nie zauważyłby, gdyby znikła. Potrzebowała pozytywnej relacji, czegoś głębszego niż odrabianie prac domowych w zamian za galeony. I tak jakoś przykleiła się trochę do Noxa, i była pewna, że mimo, iż twierdził inaczej, on też jakoś tam jej towarzystwo cenił. Oczy otworzyły jej się na transmutacji - Nox nie był typem człowieka, którego mogłaby polubić. Był toksycznym, egocentrycznym dupkiem i spoko - niechby sobie był, ale z dala od niej. Dlaczego nagle udawał jej przyjaciela? Nie wiedziała, chociaż miała swoje teorie. Niepierwszy raz ktoś próbowały wykorzystać jej naiwność, żeby później mieć większy ubaw. W innych okolicznościach pewnie by na to poszła. Twisletonowie nauczyli ją, że po świecie chodzili dobrzy ludzie, ale Twisletonów tu nie było, a ona zaczynała dochodzić do wniosku, że ich czwórka była jednymi z ostatnich egzemplarzy. Może zakładanie, że ludzie mieli najgorsze możliwe intencje nie było takie złe? Na pewno było bezpieczniejsze.
Co do nauczyciela, to nawet nie chciała na niego patrzeć. Mówiła mu, że się nie nadaje. Nie miał prawa być nią zawiedziony, ale z pewnością i tak był. A może i miał... Olewała jego lekcje, rozwaliła mu zajęcia i prawie się zabiła w najgłupszy możliwy sposób i on musiałby za to odpowiadać. W sumie to miał wszelkie powody by nią gardzić. I miała by to w nosie, jeśli tylko nie musiałaby się z nim więcej konfrontować.
Chciała zostać sama, a nawet musiała, żeby się trochę pozbierać. Mogłaby uciec, ale Nox stał na drodze do wyjścia. Czuła się osaczona, a rozsądek, który podpowiedziałby jak głupie to było, już od jakiegoś już czasu powoli się z niej wyprowadzał, a teraz chyba w końcu opuścił ją prawie całkiem. Jego absolutne resztki trzymały ją w miejscu, kiedy instynkt nakazywał rzucić się na Ślizgona i wydrapać mu oczy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPią Lis 10 2017, 14:17;

Nie musieli wcale czekać na pielęgniarkę, bo Corbijn znał się na rzeczy. Mefistofeles po prostu grzecznie stał obok, ostatecznie podparł się nawet o ścianę - obserwował ze śladowymi oznakami zainteresowania to, co działo się z Gemmą. Zerknął z rozbawieniem na profesora, który zaproponował mu specjalne zwolnienie z zajęć męczenia się nad kociołkiem, a jednocześnie pewnie oczekiwał czegoś na zasadzie "nie, skąd, nie mogę ominąć tak istotnej lekcji". Ślizgon nie zdążył odpowiedzieć, bo Twisleton doszła do siebie i od razu postanowiła zbesztać go za to jakże urocze przezwisko. Westchnął z niedowierzaniem. Nie miała większych zmartwień niż jego pseudopieszczotliwe zwroty? W ogóle fascynowało go czemu nagle jest traktowany przez Puchonkę aż tak oschle; nie mógł zrozumieć, że to przez jego uwagę odnośnie jąkania się. Na Merlina, nie mógł być pierwszy! Zresztą nie był aż tak nieprzyjemny. Jeśli tego typu komentarz potrafił wyprowadzić Gemmę z równowagi do takiego stopnia, to Mefisto powoli zaczynał się "martwić" o jej przyszłość.
- Oj nie sądzę, żeby Gemma powinna teraz zostać sama - odparł spokojnie, uśmiechając się słodko do dziewczyny i zaraz przenosząc poważne spojrzenie na Corbijna, jakby chciał go zapewnić, że wcale nie wykorzystuje tej sytuacji. Usiadł na krześle stojącym tuż przy łóżku rudowłosej, a wtedy przyszła pielęgniarka i zainteresowała się nową pacjentką, oglądając ją i pomrukując najprzeróżniejsze zaklęcia sprawdzające stan zdrowia. Skończyło się na szczęście tylko na ostrym zaleceniu pozostania w skrzydle szpitalnym na najbliższą dobę. Pielęgniarka zostawiła Gemmie mieszankę eliksiru spokoju z regenerującym, obiecując zajrzeć do niej za jakiś czas.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thijs H. Corbijn

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.org/t14608-thc
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptySob Lis 11 2017, 00:39;

Nie śpieszył się z powrotem do cieplarni. Zdrowie Puchonki było dla niego w tym momencie najważniejsze. Nie był zawiedziony, ani zły z powodu rudowłosej. Wręcz przeciwnie, sprawiał wrażenie przejętego i nieco smutnego. Dziewczyna wyraźnie unikała go wzrokiem, przez co nie czuł się zbyt dobrze. Poczucie winy atakowało Holendra. Obwiniał się za jej małą wpadkę. Jakby był lepszym nauczycielem, jakby był uważniejszy i poświęcał więcej czasu uczniom to mógłby tego uniknąć. Wiedział, że Twisleton miała problemy z zielarstwem, więc dlaczego jej nie przypilnował lepiej. Nie pomógł jej. Zagryzł mocno dolną wargę, jakby poprzez ból chciał oczyścić się z winy. Nie był to zbyt mądry pomysł, ale zawsze jakiś. Lekki uśmiech pojawił się na jego twarz, kiedy Gemma zaczęła wracać do siebie. Od razu „rzuciła” się na Noxa. Holendrowi trochę przypomniała się szkoła, do której uczęszczał jeszcze kilka lat temu. Spotkał różne dziewczyny, ale w takiej sytuacji się chyba nigdy nie znalazł.
-Długo tak ze sobą flirtujecie? – spytał spoglądając najpierw na jedno, później na drugie. Zdawał sobie sprawę, że narażał się na ich mordercze wrzaski, ale raczej nic więcej nie mogli mu zrobić. Szczególnie osłabiona trucizną Puchonka. Mimo wszystko chciał im pomóc przełamać pierwsze lody. Podobno to było najtrudniejsze, później już jakoś wszystko idzie. Mefisto i Gemma byli dosyć ciekawą para, którą z chęcią mógłby poobserwować.
-Nie, nie powinna. Więc jeśli chcesz z nią zostać, to ja się będę zaraz zbierał – mrugnął do chłopaka i przeniósł swoje spojrzenie na poszkodowaną. Gdyby nie Ślizgon, to pewnie by tutaj został na dłużej. Tak to nie będzie im przeszkadzał, a może uda im się jakoś dogadać. Na razie sam w to chyba nie wierzył, ale trzymał kciuki za młodych.
-Gemma powiedz mi tylko jak do tego doszło? – spytał wyraźnie zmartwionym tonem. Zresztą wyraz twarzy nauczyciela nie był inny. Cieszył się, że Puchonka tak szybko do siebie dochodziła, ale gdyby stało się coś gorszego, to chyba by tutaj oszalał. Zachowanie zimnej krwi, chociaż wychodziło mu dobrze, to było bardzo męczące. Przecież mogła mu umrzeć uczennica!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Twisleton

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 432
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 790
https://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
https://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
https://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
https://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Lis 13 2017, 02:14;

Corbijn chciał pewnie dobrze, ale nie rozumiał jednej, podstawowej rzeczy - ona się nie droczyła. W żadnej mierze nie uznawała spięcia ze Ślizgonem za zabawę, a już z pewnością nie flirt. Wiedziałby, gdyby zapytał ją, czy chce żeby Nox został, a nie jego. Cholerna, męska mentalność. Od małego ich tego uczyli, bo przecież kiedy dziewczynki skarżyły się na ciągnących za warkoczyki chłopców, uspokajano je, że to tylko "końskie zaloty". Nieważne jak bardzo były nękane, musiało im się podobać, bo przecież nie ma na tym świecie nic, na czym dziewczynie mogłoby zależeć bardziej niż atencja faceta.
Skuliła się jeszcze bardziej, zaciskając pięści na prześcieradle i nie patrząc w stronę żadnego z nich. Chciała i potrzebowała tylko, żeby ją zostawili, o czym dowiedzieli by się, gdyby ją zapytali. Noxa najprawdopodobniej i tak to nie obchodziło - Gemma nadal wychodziła z założenia, że chłopak bawił się jej kosztem, a jego wstrętny, dwulicowy uśmiech tylko ją w tym przekonaniu utwierdzał - niemniej jednak nie mogła znieść tego jak ją traktowali. Mało tego, że najwyraźniej żaden z nich nie zamierzał zapytać jej o zdanie, rozmawiali sobie tak, jakby nie było jej obok, albo jakby była tak ułomna, że nie mogła ich zrozumieć. Miała ochotę wrzeszczeć, żeby przypomnieć im o swojej obecności, ale zamiast tego coraz bardziej zamykała się w sobie, siedząc bez ruchu, kiedy mężczyźni toczyli nad nią dyskusję o tym, co będzie da niej najlepsze.
Nadzieję rozbudziło w niej przyjście pielęgniarki. Miała ochotę przytulić się do kobiety i prosić, żeby została z nią, zamiast tej dwójki, ale apatyczność kobiety skutecznie ją zdystansowała. Zresztą czego ona oczekiwała - była tylko jej pracą. Gemm posłała jej jedynie błagalne spojrzenie, które ta niestety zinterpretowała chyba jako prośbę o wcześniejsze wypuszczenie ze skrzydła.
Puchonka znów została sama z Noxem i Corbijnem, ponownie zatapiając się w sobie. Przemilczała pytanie profesora, wpatrując się nieobecnym wzrokiem we własne, podciągnięte jak najbliżej reszty ciała, kolana. Nie chciała tu być, ale nie mogła wyjść, starała się więc uciec z pomieszczenia myślami. Jeżeli będzie ich ignorować, to w końcu się znudzą i sobie pójdą. Zresztą mogła tak siedzieć całą noc. Jednego była pewna - jak tylko opuści skrzydło szpitalne, łapie pierwszy świstoklik do domu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Lis 13 2017, 02:32;

Chyba faktycznie połączyła ich jakaś solidarność, chociaż Mefisto odebrał to raczej w ten sposób, że nauczyciel oferował mu ucieczkę z najnudniejszych zajęć na świecie. Ślizgon nie był szczególnie czułą czy troskliwą osobą i nic dziwnego, że niezbyt zwracał uwagę na samą Gemmę i jej rolę w tym wszystkim; najpierw zapewniał sobie wygodę. Jej życiu nic nie zagrażało, nie? Nox był ostatnią osobą, w której można wzbudzić współczucie, albowiem empatię miał na poziomie ziemniaka. Masochistyczno-sadystyczne zapędy sprawiły, że był jaki był. I tyle.
- Profesorze - mruknął z dezaprobatą, w pewien sposób go upominając. Coś go tknęło w tej insynuacji flirtu, bo zupełnie nie to miał w swoich intencjach. Zdarzały mu się zachowania właśnie nakierowane w tę stronę, ale nie w stosunku do irytującej, gadatliwej Puchonki, która ostatnio próbowała go chyba doprowadzić do szału. Miała wszystko to, co go denerwowało... Powoli zaczynało do chłopaka docierać to zafascynowanie jej osobą. Zawsze lubił się katować... Całkiem wygodnie mu się siedziało na tym krześle i w dodatku miał spokój. Zerknął na nauczyciela, kiedy postanowił dopytać o okoliczności wypadku, ale Twisleton wcale nie rwała się do odpowiedzi. Jej przerażające milczenie zaalarmowało Mefisto, który zaraz poświęcił jej nieco więcej uwagi. Wyglądała po prostu źle, do tego stopnia, że nawet żartować mu się nie chciało. Wykrzywił usta w pełnym niezadowolenia grymasie - zabawa chyba została zakończona. Nie mógł za bardzo prowokować dziewczyny przy nauczycielu, który już i tak traktował ich wyjątkowo łagodnie.
- Po namyśle, chyba nie jestem tutaj nikomu potrzebny. Jest eliksir, jest czas na odpoczynek... Nic tu po mnie - wzruszył ramionami, podnosząc się powoli i trochę ociężale, jak gdyby w rzeczywistości czekał na protesty. Przeciągnął się jeszcze, obrzucił rudowłosą ostatnim spojrzeniem i bez kolejnego słowa po prostu wyszedł. Nie chciała jego pomocy, a on i tak się już wykazał.

/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Thijs H. Corbijn

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 393
  Liczba postów : 282
http://czarodzieje.org/t14596-thc
http://czarodzieje.org/t14770-listy-do-thc
http://czarodzieje.org/t14608-thc
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyWto Lis 21 2017, 21:28;

Mógł się mylić, ale nie widział niczego złego, w nazywaniu Gemmy „słoneczkiem” przez Mefista. Porównywanie tego do zaczepek w stylu ciągnięcia za warkocze było chyba lekka przesadą. Oczywiście, mógł się mylić. Wciąż był młodym nauczycielem – to był jego pierwszy rok w tym zawodzie. Nie miał jeszcze wieloletniego doświadczenia w tej kwestii i bardzo często wzorował się na swoim życiu. Na tym jaki był podczas studiów, jak się zachowywał i co było złe. Zdarzały mu się gorsze błędy, które często ciężyły na jego barkach przez długie miesiące.
Westchnął cicho pod nosem i odprowadził wzrokiem wychodzącego Ślizgona. Niestety chłopakowi nie zależało tak mocno na Puchonce. Przynajmniej tak to odebrał Holender. Inaczej nie poszedłby tak szybko. No trudno. Najwyraźniej nieco się mylił co do Noxa. Może był zwykłym podrywaczem, któremu Gemma wpadła w oko. Nah, opcji było wiele. Mógł sobie gdybać i gdybać, ale nie było w tym żadnego sensu. Lekkim skinieniem głowy pożegnał chłopaka i usiadł na pobliskim krześle.
Nie wiedział co ma powiedzieć. Pierwszy raz znalazł się w takiej sytuacji, przez co martwił się potwornie. Nawet jeśli wiedział, że rudowłosej nic złego się nie stanie to nie potrafił po prostu wyjść. Spuścił wzrok w ziemie, bo było mu głupio. Twisleton miała jako jedyna okazję oglądać Holendra w takim stanie. Różne uczucia targały nauczycielem. Wszystkie negatywne, wszystkie przykre.
Czekał.
Nie potrafił zrobić nic innego, jak tylko czekać. Nie umiał. Nie znał się. Skulona Puchonka nie chciała z nim rozmawiać. Nie miała ochoty. Odwracając wzrok skutecznie ignorowała Thijsa. Nie miała zamiaru jej przeszkadzać. Nie chciał. Pozwalał jej myśleć, odpoczywać, uciekać od przykrości codzienności. Teraz miała do tego okazję. Ze spokojem mogła wszystko sobie poukładać.
Co teraz?
Holender czekał, chcąc usłyszeć jej odpowiedź. Nie miał zamiaru jej do niczego zmuszać. Nerwowo skrobał paznokcie, jakby chciał w nich ujrzeć przyszłość – czy to w ogóle było możliwe? Nie wiedział. Czuł się zakłopotany, zagubiony bo nie wiedział co przyniesie los, co się teraz stanie. Straci ją? Nie chciał, by już w pierwszym roku uciekła od niego uczennica. To porażka. Był nieudolny – nie potrafił jej zatrzymać.
Zostaniesz?
Powtarzał sobie w myślach to proste i głupie pytanie. Przecież to nic nie da. Wiedział. Zaciskał zęby na dolnej wardze. Był wściekły na siebie. Nieudolny, nie nadawał się na opiekuna. Dlaczego się na to zgodził. Chciał wyjść – uciec- mówiąc tylko będzie dobrze.
Nie będzie!
Zostań!
Po co?
Jakim były wtedy przykładem? Najgorszym. Wiedział o tym. Doskonale zdawał sobie z tego sprawę, więc po prostu uniósł głowę do góry i... uśmiechnął się.

Jak chcesz to ciągnąc to spoko, jak nie to zrób zt dla obojga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gemma Twisleton

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 432
Dodatkowo : vel ENEMA - one man band, prefekt fabularny
  Liczba postów : 790
https://www.czarodzieje.org/t13545-gemma-harper-twisleton
https://www.czarodzieje.org/t13552-najbardziej-poturbowana-sowa-w-hogu#360803
https://www.czarodzieje.org/t13551-gemm-dobry-c#360801
https://www.czarodzieje.org/t13553-gemma-harper-twisleton#360808
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPią Lis 24 2017, 00:29;

Wszystko, nawet najbardziej niewinny gest, był czymś złym, jeżeli druga osoba sobie tego nie życzyła. Gemma bardziej dosłowna niż była w stosunku do Ślizgona, być już nie umiała. Jakimś cudownym sposobem jednak mowa ciała docierała do niego lepiej niż "wypierdalaj". Cóż, nie jej oceniać... Lepiej późno niż wcale. Nigdy nie rozumiała jak robienie komuś na przekór miało niby świadczyć o trosce, ale ona rozumiała, że "nie" znaczy "nie". Czasem po prostu lepiej było odstąpić i dać drugiej osobie trochę przestrzeni niż pchać się na siłę z własnym wyobrażeniem tego, co dla niej dobre.
Uwierzyć nie mogła w to jak bardzo zmieniła się jej sytuacja, odkąd poszła do gabinetu Corbijna. I w to, że było to zaledwie miesiąc temu. Czy to w ogóle się wydarzyło? Nawet nie pamiętała teraz dlaczego tam była i jakie miała wtedy problemy. Czy one znikły? Rozwiązały się, czy trwały nadal, a ona po prostu tego nie zauważała, bo od miesiąca miała przed oczami wyłącznie rozpędzony fortepian?
Cieszyła się mimo wszystko, że nauczyciel został w sali. Bała się zostać sama. Tak długo jak żadne z nich nie musiało się odzywać, wszystko było w porządku. Zerkała na niego co chwilę spod rzęs, jakby upewniając się, że nigdzie się nie ruszy. Ani stąd nie wyjdzie, ani się do niej nie zbliży. Chciała jeszcze bardziej się schować, a skoro i tak miała zostać na noc, zsunęła stopami buty, skopała kołdrę i wlazła pod nią. Zawinęła się w kłębek, leżąc teraz w poprzek łóżka u wezgłowia, obserwując Holendra znad pościeli. Kiedy podniósł głowę, odruchowo schowała się troszeczkę bardziej, ale zatrzymał się, zanim zupełnie zniknęła za kołdrą, wbijając w niego pozbawione wyrazu spojrzenie. Po kilku sekundach spuściła wzrok i przykryła się całkowicie. Po policzkach płynęły jej łzy, które po miesiącu kłębienia się w niej w końcu przypomniały sobie, którędy biegła droga na zewnątrz. Dziewczyna skuliła się jeszcze bardziej, wciskając czoło w kolana. Chciała do mamy.
Po kilku minutach zasnęła.

//zt oboje
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1595
  Liczba postów : 2488
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptySob Gru 09 2017, 20:25;

Nieistotne, jakich czynów podjął się Mefisto, nikt nie zasługiwał na cierpienie, które zaserwował mu Ezra. To przekraczało ludzkie pojęcie - ba, przekraczało jego własne pojęcie, ponieważ jak mógł pokusić się o użycie zaklęcia, którego działania nie znał w stu procentach? Ile razy na zajęciach przestrzegali ich, wpierw wbijali do głowy teorię, a dopiero później pozwalali przejść do ćwiczeń? Ezra powinien być mądrzejszy. Powinien był skapitulować i oddać wygraną Mefisto, skupiając się na prawdziwym celu, którym było odesłanie ich dwójki do skrzydła szpitalnego. Ale jego duma okazała się być ważniejsza i zupełnie przyćmiła rozsądek. Kopnięcie w twarz było niesprawiedliwe, ale użycie zaklęcia bez ostrzeżenia i dania możliwości obrony, wnosiło dysproporcje na zupełnie inny poziom. Gołe pięści nie stanowiły ochrony przeciwko jakiemukolwiek narzędziu.
To skomlenie, które siłą wydarł Mefisto z gardła, uświadomiło mu, że cholera, troszczył się. Troszczył się i martwił. Wiele mógł zarzucić Noxowi, wiele negatywnych myśli na jego temat niejednokrotnie przewinęło się Ezrze przez głowę, lecz w gruncie rzeczy Ślizgon nie był jego wrogiem. Potrafili współpracować, potrafili nawet znaleźć wspólny temat i razem się śmiać, Ezra zawdzięczał Mefisto życie... Zdecydowanie nie byli wrogami, nie byli jednak też przyjaciółmi i taka niemożność określenia rodzaju relacji ich łączącej była frustrująca. Czy gdyby bliżej im było do czystej nienawiści, Ezra czułby tak ogromny żal do samego siebie?
- Nie będę, nic więcej ci nie zrobię, obiecuję - zapewnił go, nie mogąc znieść tego strachu i bólu w głosie chłopaka. To do niego najzwyczajniej nie pasowało. Nox bez swojej brawury był jak noc bez ciemności.
Ezra nie wiedział, czy w ogóle jakieś słowa w tej sytuacji mogły pomóc, więc zamilkł, uważnie obserwując Mefisto. Taka prosta czynność, oddychanie, a Krukon nie potrafił oderwać wzroku, jakby dawało mu to jakiś spokój duszy lub jego namiastkę. Przynajmniej coś zajmowało jego umysł do tego stopnia, by poczucie winy całkowicie go obezwładniło.
Kiedy tylko Nox wstał, Ezra podążył jego śladem, nie zamierzając opuścić go nawet na krok, dopóki ktoś inny nie miał przejąć jego stanowiska. Lecz i tu górę wzięło tchórzostwo i egoizm - jakie konsekwencje by go dosięgnęły, gdyby Ślizgon nie dotarł do skrzydła, gdyby coś się stało po drodze? Dopiero druga pojawiła się myśl przejmująca się samym Mefisto.
- Ale mi nie - odparł równie cicho, zauważając, że chłopak użył jego imienia. Świadomie? Może nawet sam tego nie zauważył? Ezrze ścisnęło się na moment serce, nie mógł jednak nic więcej powiedzieć, bo na korytarzu pojawiła się osoba, której bardzo, bardzo nie chciał widzieć.
Posłał profesorowi Bergmannowi zirytowane spojrzenie, kompletnie nie przejmując się jakimiś punktami ujemnymi czy szlabanem. Pewnie gdyby opiekun Ravenclaw (Merlinie, za co?) znał całą sytuację, Ezra do końca roku miałby przechlapane. Zacisnął usta w wąską kreskę, wychodząc przed Mefisto i asekuracyjnie trzymając ręce, by w ostateczności go poratować. Zamierzał jednak uszanować jego decyzję o samodzielności tak długo jak nie było to szkodliwe. Dlatego też droga do skrzydła szpitalnego zajęła im dużo czasu. Ta mozolna wędrówka odbywała się jednak w przeważającej ciszy - obecność nauczyciela transmutacji nie determinowała Ezry do ponawiania próby przeprosin czy nawet jakiegoś kojącego nerwy słowotoku.
Skrzydło szpitalne było wyjątkowo puste - może ludzie uznali, że z okazji zbliżających się świąt, warto darować sobie łamanie rąk? To sprawiło, że pielęgniarka natychmiast zwróciła na nich uwagę, a sądząc po rodzaju spojrzenia, jakim ich obdarzyła, wnioski nie były zbyt korzystne.
- Mieliśmy wypadek - uprzedził jakiekolwiek pytania, przepuszczając Noxa przed siebie. Jakby nie patrzeć, jego obrażenia były poważniejsze.

______________________


When you're falling in a forest and there's nobody around do you ever really crash, or even make a sound?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptySob Gru 09 2017, 20:59;

Chyba nie warto wspominać o tym, jak bardzo bezwartościowe były obietnice Ezry i jak mało obchodziły Mefisto jakiekolwiek wypowiadane przez niego słowa. Mógł się teraz kajać, mógł przepraszać - to nic nie zmieniało, a Nox kompletnie nie miał ochoty zastanawiać się nad tym, co o nim myślał. Nie wiedział, czy Krukon znał efekt zaklęcia, sam ledwie wiedział o jego istnieniu. Ale on przecież siedział zaczytany w książkach, zgłębiając tajniki swojej szczególnej przypadłości. Miał świadomość, że są czary szkodzące tylko wilkołakom.
Prawdę mówiąc ledwie zarejestrował przyjście profesora, a negatywnej postawy Ezry wobec niego kompletnie nie zauważył - skinął tylko słabo głową, akceptując w pełni zarówno ujemne punkty jak i szlaban. Myślami był już w skrzydle szpitalnym, usiłując przez otępiający ból dalej pamiętać o szafce z eliksirami, do której musiał się dostać. Mieli do pokonania kilka pięter i była to prawdziwa katorga, na którą jeszcze nie był gotowy... Mefisto odczuwał dyskomfort przy każdym ruchu, a zmęczenie coraz bardziej go ogarniało. Dał radę się względnie uspokoić, a i do bólu stopniowo się przyzwyczajał, odzyskał także możliwość kojarzenia faktów (przynajmniej częściowo). Szedł w ciszy, z zaciśniętą mocno szczęką i determinacją, której dopiero co tak żałośnie mu zabrakło. Doskonale wiedział, że potrzebuje pomocy - w tej chwili chyba nawet nie zawahałby się o nią poprosić (!), niestety nie miał pojęcia jak ktokolwiek miałby go chociażby podtrzymać. Przynajmniej Bergmanna się już pozbyli, zostali zatem zdani na łaskę Nory Blanc, kobiety tak często widywanej przez Mefisto. Na szczęście znała już Ślizgona na tyle, że nie pchała się do podtrzymywania go i po prostu czujnym spojrzeniem odprowadziła go aż do jednego z łóżek.
Wypadek?
Od razu dostrzegł, że pomimo zakrwawionej twarzy i wyraźnego zmęczenia, traktowany jest inaczej. Pielęgniarka z góry założyła, że winowajcą był on - Mefisto nawet jej się nie dziwił, bo ileż razy docierał tutaj właśnie w tego typu sytuacji? Jego nos został uratowany, a zaraz później w podobny sposób Blanc poradziła sobie z palcem Ezry, pomrukując coś o "prostym złamaniu", na które wystarczy jedno zaklęcie. Nox nie patrzył na magiczne działanie Episkey, ciesząc się z tego, że przynajmniej nos już go nie bolał. Wspaniałomyślnie zignorował dopytywanie kobiety odnośnie "wypadku", gdy machała różdżką nad Ezrą. Zęby bolały go w ten charakterystyczny sposób, jak zawsze tuż przed pełnią. Nieustające ciągnięcie w dziąsłach zwykle doprowadzało go do szału, teraz... Teraz było czymś niewymownie delikatnym i łagodnym.
- Tak właściwie, jeszcze jedno - zaczął, ściągając na siebie uwagę pielęgniarki. Pełnia zawsze była pracowita w skrzydle szpitalnym i nie chodziło wcale o natłok pacjentów, a po prostu o robotę papierkową. Wiedział doskonale, że do Blanc dotarło teraz sporo eliksirów, a musiała się zająć również przesłaniem ich do szpitala - okrągły księżyc zwiastował magiczną noc. - Mogę trochę maści na oparzenia? - mruknął, dalej dość potulnie jak na samego siebie, wskazując mało precyzyjnie na swoją klatkę piersiową. Na całe szczęście kobieta po prostu przytaknęła, stawiając pudełko z maścią obok niego i obiecując, że zaraz na te rany spojrzy. Kazała zdjąć koszulę i pomknęła do gabinetu ze słowami "mam coś dla ciebie".
Zostali na chwilę sami, ale Mefisto wcale nie spojrzał na Ezrę - nie zrobił tego ani razu od momentu, w którym odsunął się na korytarzu. Siedział, zatem nie musiał martwić się o utratę równowagi... Ale gdy tylko podniósł ręce, chcąc rozpiąć koszulę, syknął cicho. Drżącymi palcami musnął jeden z guzików, zupełnie nie będąc w stanie normalnie go złapać. I tak jak wiedział, że powinien zostać opatrzony, tak miał ochotę po prostu posiedzieć bezczynnie jeszcze przez choćby kilka minut. Musiał na nowo odnaleźć swój upór.
- Ha, z tym może być problem - rzucił, kierując to do pielęgniarki - niestety była w swoim gabinecie, a jego "donośny głos" ledwie wykraczał poza granice szeptu. Rozpiął jeden guzik, prawie odrywając go od materiału przeklętej koszuli. W całej tej idiotycznej bezsilności nie dał rady nawet się zdenerwować, za to skoro nie mógł wykonać polecenia Blanc, pozostawało czekać. Odnalazł wzrokiem zielone tęczówki Ezry i choć bardzo chciał ukryć się pod maską beznamiętności, tak temu również nie podołał. Wystraszony, zmęczony i zdruzgotany patrzył na chłopaka, którego kiedyś nazywał przyjacielem, a który teraz uświadomił go, że Mefisto jest po prostu nikim.
W końcu kogoś by tak nie potraktował, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1595
  Liczba postów : 2488
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptySob Gru 16 2017, 09:34;

Właściwie to nie kłamał. To rzeczywiście był wypadek, lecz w innym sensie niż początkowo możnaby pomyśleć. To był wypadek w mózgu Ezry, który zrobił z niego jakiegoś umysłowego kalekę. Tym gorzej się czuł ze świadomością, że Nora Blanc tytułem winowajcy obdarzyła Mefisto. Clarke rzeczywiście nie bywał tu zbyt często, nie tylko dlatego, że na ogół nie wdawał się w bójki, ale również przez dosyć zachowawczy sposób bycia. Ezra nie pchał się jak idiota w niebezpieczeństwo, w pierwszej kolejności analizując i sprawdzając kilka możliwości. Dodatkowo obrażenia Krukona być może były bardziej widoczne gołym okiem - kto by się spodziewał, że coś więcej kryło się pod koszulką Ślizgona? Nie mniej, Ezra miał z tego względu wysokie poczucie niesprawiedliwości, nijak nie mógł jednak tego sprostować, skoro kobieta otwarcie nie wyraziła swoich poglądów. Siedział zatem grzecznie, raz po raz prostując i zginając naprawiony palec i w zaskakująco zgodny z Mefisto sposób ignorował pytania pielęgniarki, które prawdopodobnie podyktowane były ciekawością, a nie chęcią pomocy.
Clarke zesztywniał, kiedy Mefisto wspomniał o oparzenia... Szczerze? Nie miał pojęcia, że to jedno zaklęcie spowodowało aż tak ogromne, a przede wszystkim trwałe obrażenia. Na moment przestał oddychać, a mrowienie obaw przebiegło przez całe jego ciało. Co on najlepszego zrobił? I po co? Ezra poprawił się na łóżku, uważnie obserwując Mefisto, nawet jeśli chłopak nie poświęcał mu choćby odrobiny zainteresowania.
Wdech, wydech.
Biorąc pod uwagę to drobiazgowe spojrzenie, którym otoczył Noxa, dziwne było, że nie wyskoczył z materaca natychmiast, gdy z ust Ślizgona umknęło syknięcie. Przeciwnie, wstał powoli, wyraźnie sygnalizując Mefisto, że się do niego zbliża. Może właśnie z tego powodu wreszcie złapali jakiś kontakt wzrokowy - lecz czy Ezra naprawdę tego chciał? Ilość zranienia i strachu, która była w nich zawarta po prostu go przytłaczała.
- Pozwól mi - poprosił łagodnie, otulając chłopaka tak ogromną czułością, na jaką nie pokusiłby się, gdyby nie był winowajcą całego zajścia. Podobną przejawiał wyłącznie w kierunku najbliższych mu osób.
Odsunął dłonie Ślizgona, na moment trzymając je w swoich, by opanować ich drżenie. Nie było w tym niczego dwuznacznego, Ezra po prostu nie miał pojęcia jak inaczej okazać chłopakowi, że było mu bardzo, bardzo przykro. Próbował się zrehabilitować, choćby przez pomoc w rozpięciu guzików koszuli i jak najdelikatniejszym ściągnięciu jej z Mefisto. Co zresztą nie było wcale proste przez to, że materiał przylgnął do ciała Noxa na krzyżu, a to wymagało już wprawniejszego ruchu.
- Postaram się być delikatny, ale to zaboli, skarbie - uprzedził go, przekształcając zwyczajowe, ironiczne przezwisko nadane mu przez Ślizgona w słowo o zupełnie innym znaczeniu. Zanim cokolwiek zdążył zrobić z gabinetu wyjrzała Nora (zapewne, żeby sprawdzić, czy nie zdewastowali jeszcze sali), która najwyraźniej miała problem ze znalezieniem tego, czego szukała. Widząc poczynania Ezry, początkowo chyba się zaniepokoiła, bo jej rysy twarzy nabrały surowości. Kiedy jednak zrozumiała, że była to z jego strony ofiarowana pomoc, poinstruowała go, żeby pod żadnym pozorem na siłę nie zrywał ubrania. Orientując się, że chłopcy nie mieli morderczych zapędów, zdecydowała, że może zostawić ich jeszcze na kilka chwil samych sobie.
Ezra skorzystał z rad kobiety, przygotowując się mentalnie do otrzymania rykoszetem dawki bólu. Koszula na szczęście nie wtopiła się w skórę, dzięki czemu wolnymi ruchami udało się jej pozbyć bez cięcia na fragmenty.
- Teraz posmaruję cię maścią, dobrze? Już prawie koniec. - Sięgnął po pudełeczko, nabierając na palce mazi. Teoretycznie Nox nie powinien czuć zbytnio dotyku Ezry, dzięki tworzeniu przez maść magicznej powłoki ochronnej, ale Clarke nie wiedział, jak zadziała to przy tak głębokich poparzeniach. Ciało chłopaka pokrywały czerwone plamki, a biała skóra łuszczyła się w wielu miejscach. Ezra nie wiedział, czy brak pęcherzy to dobry znak, jednak zdecydowanie łatwiej było mu się przemóc, by chłopaka dotknąć. Na próbę przejechał niepewnie po ramieniu Mefisto, sprawdzając reakcję. Bez wątpienia przynosiła ona jednak więcej ukojenia niż bólu, więc Clarke i tak zdecydował się rozprowadzać ją dalej, jak najdelikatniejszymi ruchami sunąc po klatce piersiowej.
- Teraz przy opiekowaniu się hibiskusem będę myślał o tobie - skomentował, właściwie tylko po to, żeby coś mówić. Nie wiedział, czy to właściwe, wspominać teraz o roślince na zielarstwo, ale w gruncie rzeczy chyba nie mieli zbyt wielu wspólnych tematów. To znaczy, był jeszcze jeden, dosyć ważny, ale do tego potrzebował pozbyć się pielęgniarki na dłużej niż kilka minut.

______________________


When you're falling in a forest and there's nobody around do you ever really crash, or even make a sound?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptySob Gru 16 2017, 13:35;

Mefisto bardzo rzadko aż tak dotkliwie żałował swoich czynów. Nawet teraz wcale nie było mu głupio za uderzenie Ezry raz czy drugi, bo przecież nic poważnego się nie wydarzyło. Pewnie powinien darować sobie tamto podduszanie, ale trudno. Nie lubił być niekonsekwentny, na szczęście zwykle krzywdzenie ludzi sprawiało mu na tyle dużo przyjemności, że wcale nie bił się później z myślami.
Nie mógł powiedzieć tego samego o Krukonie, który nawet się nie starał. Mefisto liczył na to, że jego słabe słowa dotrą do Blanc, zanim Ezra postanowi zabrać się za robotę. Nie było chyba niczego złego w tym braku zaufania, bo przecież polegało ono na chęci otrzymania profesjonalnej opieki medycznej. Pod naciskiem tak zatroskanego spojrzenia zielonych tęczówek uznał, że nie ma co się kłócić. Zresztą bliskość Clarke’a sprawiła, że cały zesztywniał, jak gdyby coś go sparaliżowało, jak gdyby jakaś część jego umysłu brała pod uwagę powtórkę z rozrywki...
Mruknął potakująco, oficjalnie Ezrze pozwalając na udzielenie mu pomocy. Uczynił to tak bezmyślnie i tak ulegle, że musiał odwrócić wzrok, aby stłumić obrzydzenie do samego siebie. Zatrzymał je na swoich dłoniach, tak delikatnie trzymanych przez chłopaka. Nie mógł nic poradzić na to, jak bardzo podobała mu się ta czułość i troska; nie mógł również poradzić nic na to, jak nienawidził czynów wywołanych tylko wyrzutami sumienia. Dalej nic nie obchodził Krukona, on zwyczajnie chciał móc zasnąć w nocy.
- Och, teraz zaboli? Dzięki za ostrzeżenie - wymamrotał cicho, bowiem ciemne plamki skakały mu przed oczami, a zimne poty zalewały go z każdym ruchem Ezry. Nie mógł uwierzyć w to, jak bardzo bolesne stały się tak banalne czynności jak oddychanie czy... czy zdejmowanie koszuli. Nie mógł zacisnąć zębów, więc po prostu przygryzł dolną wargę - zrobił to tak mocno, że usta na nowo wypełniła mu ciepła krew. Gdy Ezra zaczął odklejać materiał od skóry na jego plecach, Nox mimowolnie poleciał do przodu, częściowo tracąc siły do pozostawiania w pionie, a częściowo uciekając od bólu. Ze zduszonym westchnięciem oparł czoło o ramię stojącego przed nim chłopaka, starając się opanować drżenie. Nie odsunął się, wykorzystując wygodną dla niego pozycję do przełknięcia upokorzenia i zwalczenia tańczących w kącikach oczu łez. Nakładanie maści bolało, Mefisto miał wrażenie, że Ezra wbija mu palce w każdą ranę; zaraz potem docierało do niego trochę ulgi i przyjemnego chłodu, dzięki czemu udało mu się jeszcze nie zwariować.
- Co miałeś na myśli jak powiedziałeś, że „nie wiedziałeś”? - Spytał nagle, trochę pewniejszym głosem. Dopiero teraz był w stanie przeanalizować słowa Ezry wypowiedziane na korytarzu, a kompletnie nie rozumiał tej niekonsekwentności w zachowaniu Krukona. - Lepiej skoncentruj się na hibiskusie, bo jeszcze cię oparzy...
Podniósł się, ponieważ do pomieszczenia zawitała Blanc. Minę miała wyjątkowo zatroskaną i Ślizgon dłuższą chwilę nie miał pojęcia, o co chodzi. Dopiero gdy rozpoznał dymiący napój, który tak kurczowo przy sobie trzymała, zrozumiał jej niepewność.
- Dzisiaj pełnia - palnął głupio, tak jakby dopiero teraz się o tym dowiedział. Wiadomo, że przecież odliczał dni i ślęczał nad fazami księżyca, ale... - Dzisiaj - powtórzył, brzmiąc jak wystraszone dziecko. Jak miał przejść przez przemianę z takimi obrażeniami? Jak miał cieszyć się ze swojej wolności, skoro nie wyobrażał sobie nawet gwałtownego ruchu?
I choć bardzo miał ochotę czmychnąć na jakąś wieżę i z niej skoczyć, to po prostu siedział w bezruchu, zapominając nawet o oddychaniu. Przyjął czarkę z wywarem tojadowym i na Merlina, po to tu był. Zerknął na Blanc, która uparcie ani drgnęła, czekając aż opróżni naczynie. Otworzył usta aby coś spróbować zdziałać, zamiast tego usłyszał jednak „wypij” z tak dziwną mocą, że bez zastanowienia wlał sobie do gardła gorzki napar.
W końcu został obejrzany przez pielęgniarkę, a ta zaraz potem nałożyła na jego rany bandaże i poprosiła, aby został w skrzydle szpitalnym do zmroku. Wróciła do swojego gabinetu obrzucając Ezrę ostrzegawczym spojrzeniem i pomrukując coś o tym, że zostawia ich, aby się grzecznie przeprosili.
- Świetnie - warknął, starając się nie denerwować i skoncentrować na tym, że musi znaleźć eliksir.
Ezra to zniszczył. Jedyną noc w miesiącu, w którą Mefisto miał być szczęśliwy. A on to po prostu zniszczył.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30906
  Liczba postów : 60333
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Izolatka QzgSDG8




Specjalny




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyNie Gru 17 2017, 13:14;

Theria nie zapominała.
Przychodziła odebrać to, co jej się należało. Nawet jeśli mijał tydzień, miesiąc czy nawet rok. Grę skonstruowano w tak niebezpieczny i skomplikowany sposób, że jej magia nierozerwalnie łączyła się z osobą, która grała. Musiała przestrzegać zasad, a jedna z nich mówiła jasno i wyraźnie o tym, że Therii nie można po prostu zostawić.
Nie, kiedy zabrnęło się za daleko. @Ezra T. Clarke może domyśli się, że to gra postanowiła właśnie w tej chwili wymierzyć mu karę.

Rzuć kostką:
1-2 - Czujesz nagle ból brzucha, który stale narasta. Jakby coś wykręcało ci żołądek do góry nogami. Nie wytrzymujesz i musisz zwymiotować, a ból nie ustępuje przez całe dwa posty (od początku do końca postać odczuwa efekt).
3-4 - Celem okazała się twoja głowa. Nie czujesz zwykłego bólu - ale coś na pograniczy między piskiem, a wyciem zagłusza twoje myśli. Nie możesz skupić się na tym co mówisz ani co robisz, a irytujący odgłos zdaje się doprowadzać cię do szaleństwa. Nie ustępuje przez całe dwa posty (od początku do końca postać odczuwa efekt).
5-6 - Jakaś przedziwna niemoc paraliżuje twoje nogi. Tracisz w nich czucie i upadasz, jeśli nie zdążysz się czegoś (bądź też kogoś...) złapać. Nie możesz chodzić przez całe dwa posty (od początku do końca postać odczuwa efekt), a skóra wręcz ci sinieje, ale nie wydaje się, by ten efekt miał spowodować trwałe szkody.

Przypominam, że czas na odpis na ingerencję to 2 tygodnie!

______________________

Izolatka Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1595
  Liczba postów : 2488
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Sty 01 2018, 04:20;

Nie było nic wstrętnego w potrzebie otrzymania pomocy. Gdyby Mefisto jeszcze w jakikolwiek sposób zawinił i teraz wyrzucał sobie działania, które do tego doprowadziły... Ale uległość, którą prezentował, była z niego wydarta siłą i na pewno nie miała być nigdy argumentem wykorzystanym przez Ezrę do wyzłośliwienia się.
Krukon nie robił tego wszystkiego wyłącznie dla ukojenia sumienia, bo w jakiś pokręcony sposób lubił Mefisto. I nikomu nie życzył podobnego przeżycia, choćby nie znosił go z całego serca.
Zacisnął zęby, ignorując zaczepkę Ślizgona i zajmując się jak najdelikatniejszym opatrywaniem jego ran. Nie spodziewał się zupełnie, że Mefisto w pewnym momencie poleci do przodu, by oprzeć się o jego ramię. Początkowo zamarł, wahając się, czy nie lepiej odsunąć od siebie chłopaka, ale ostatecznie szepcząc niewyraźne "shhh" i odruchowo, choć niezręcznie, przebiegając palcami po jego policzku. Niepotrzebnie.
- Dokładnie to. Rzuciłem zaklęcie, nie znając w pełni jego działania. Wiedziałem, że się sprawdzi,  ponieważ jesteś wilkołakiem. Ale przysięgam, że nie znałem części o oparzeniach i jest mi z tym naprawdę źle - wytłumaczył Clarke. Tak naprawdę wkopywał się jeszcze bardziej. Skrzywdzenie kogoś z premedytacją to było jedno, ale z powodu zwyczajnej głupoty? Ezra zasłużył sobie na odebranie niebieskich wstawek w szatach. - Chyba będzie mi się należało...
Ezra odsunął się od Mefisto, ustępując miejsca pielęgniarce i jakby kompletnie niezainteresowanym spojrzeniem wodząc po szafkach. Było coś, co mogło przynajmniej odrobinę zrekompensować go w oczach Noxa. Jedna rzecz, której pragnął i potrzebował.
Zapewnił Blanc, że oczywiście wszystko będzie w porządku, ale gdy tylko kobieta wróciła do swojego gabinetu, jego głowa została rozsadzona przez dźwięk, który bolał. Ezra jęknął, zakrywając sobie uszy i kuląc się w sobie, a z jego ust bezwiednie zaczęły wypadać pełne pokory i cierpienia prośby "wyłącz to". Zdawało mu się, że traci panowanie nad sobą - przestało się liczyć, gdzie się znajdował, co zrobił. Zacierała się w nim nawet świadomość, że nie znajdował się sam w skrzydle szpitalnym. Liczył się tylko ten przeraźliwy pisk nieznanego pochodzenia, który powoli zaczynał doprowadzać go do szaleństwa...

4

______________________


When you're falling in a forest and there's nobody around do you ever really crash, or even make a sound?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Sty 01 2018, 09:33;

Nie spodziewał się po Ezrze czynu tak lekkomyślnego, dziwnie porywczego. Nie odpowiedział już nic, analizując spokojnie sytuację i chętnie koncentrując się na jej elementach, byle tylko odciągnąć myśli od bólu. W jakiś dziwny sposób sprawiało mu to przyjemność, a jednak psychika robiła swoje - organizm naturalnie bronił się po tym, jak zapragnął śmierci każdą komórką. Ezra musiał naprawdę chcieć go skrzywdzić, skoro pokusił się do czegoś takiego; wiedział chyba, że Mefisto go nie zabije? Ludzie różnie myśleli pod presją i Krukon być może nawet nie zauważył, że jego przeciwnik zamierzał się odsunąć, planował odpuścić. Denerwowała go cała ta sprawa, bo to Clarke zaaranżował bójkę, osiadał na laurach, a wciąż walczył nad poprawą stanu swojego sumienia. Pomimo całej tej irytacji i bólu, Nox dalej znajdował w jego towarzystwie coś kojącego - nie była to maść. Gestu chłopaka nie nazwałby niepotrzebnym.
Musiał zdobyć ten tojadowy. Po coś wylądowali w Skrzydle Szpitalnym, prawda? Nawet złość Mefistofelesa nie mogła przysłonić głównego celu. Powstrzymał się od dodania czegoś bardziej nieprzyjemnego, odnajdując spojrzeniem szafkę, w której Blanc zwykle trzymała przynajmniej kilka fiolek wywaru. Otworzył usta, by poinformować Clarke’a, że przeprosiny go nie interesują (a i tak je już otrzymał), a na głowie ma ważniejsze sprawy. Drgnął zaskoczony, obserwując dziwne zachowanie Krukona i doszukując się, oczywiście, jakiegoś sensu. Przemknął zmęczonym, acz czujnym spojrzeniem po całej sali, nie dostrzegł jednak nikogo, kto mógłby chcieć chłopaka zaatakować. Mefisto zsunął się z łóżka i chwycił mocno Ezrę za przedramię, przyciągając go do siebie i utrzymując w stabilnej pozycji. Ignorował palący pod bandażami ból, od którego zaczynało mu się robić niedobrze.
- Co do cholery... Clarke - warknął. Dobrze, że ten był zbyt zajęty walką z czymś (?), bo w przeciwnym wypadku mógłby się doszukać w tej wypowiedzi szczerej troski. Ślizgon obejrzał się na gabinet pielęgniarki i wiedział, że powinien ją zawołać... ale co jeśli to zaprzepaści szanse na zabranie eliksiru? Nie mógł wybierać między komfortem dawnego przyjaciela a niewinnej dziewczynki, nie?
Poluzował uścisk nakładany na ramię chłopaka, żeby w końcu odpuścić i zawołać Blanc - nie miał pojęcia co się dzieje, ale jego ewidentny brak różdżki (i siły) w rękach wykluczał go z grona podejrzanych.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1595
  Liczba postów : 2488
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyNie Sty 07 2018, 22:44;

Sam Ezra nie spodziewał się po sobie takiego zachowania - w sytuacjach groźnych wychodziła z niego zupełnie inna osoba i chłopak sam nie wiedział, w jaki sposób to odbierać. Z jednej strony była to osoba niezwykle zaradna, z drugiej niesamowicie lekkomyślna. W dużym stopniu również egoistyczna; Clarke chciał wyjść z całej sytuacji z twarzą, nie przejmując się przy tym drugą osobą.
Ezra powiódł spojrzeniem za wzrokiem Mefisto do konkretnej szafki, odgadując, że Ślizgon myśli dokładnie o tym samym. Nieistotne w tym momencie było, jak wiele uraz, dawnych czy obecnych, do siebie żywili.
Theria może nie zapominała, jednak bez wątpienia robił to Ezra. Przeraźliwego pisku w żaden sposób nie powiązał z klątwą za bardzo odległą rozgrywkę. Zresztą, nawet gdyby się starał, akompaniament dźwiękowy nie ułatwiał mu myślenia i analizowania. Jego umysł, jego nerwy, jego kości, jego ciało, wszystko przepełniało pragnienie, aby to wreszcie się skończyło.
Osunął się na nogach, opierając się o szpitalne łóżko i zaciskając mocno powieki. Nieustępujące odczucie było dziwne - nie był to fizyczny ból, lecz czysto psychiczny, nie wyrządzający rzeczywistej szkody, lecz sprawiający, że miało się takie wrażenie. Ezra poczuł, jak jest przyciągany do stabilnego uścisku - przez kogo? Dlaczego? Nie potrafił sobie uświadomić. Każda próba wzmacniała tylko irytujący pisk w uszach.
Nie miał też pojęcia, ile to trwało; dla niego jednak w każdej sekundzie zamknięty był element wieczności. Pisk powoli zaczynał odchodzić, zostawiając go całkowicie oszołomionego. Z jakiegoś powodu nie zignorował poluzowania chwytu. Zupełnie odruchowo zacisnął rękę na dłoni Noxa (całkiem szczęśliwym przypadkiem), nie pozwalając mu zrobić jakiejś głupoty.
- Nie, już jest lepiej - mruknął ciężko, powoli odsuwając się na komfortową odległość. Potrzebował tylko chwili, aby zebrać myśli.

______________________


When you're falling in a forest and there's nobody around do you ever really crash, or even make a sound?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; bardzo umięśniony;
Galeony : 2197
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 3194
https://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
https://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
https://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
https://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
https://www.czarodzieje.org/t18387-mefistofeles-e-a-nox-dziennik
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyPon Sty 08 2018, 12:10;

W życiu nie powiązałby tego z Therią - prawdę powiedziawszy ledwo w ogóle pamiętał o rozgrywkach Therii, nie wspominając już nawet o tym, jak tragicznie nie obchodziło go czyjeś wycofanie się. W naturze wszystko musiało jednak dążyć do równowagi, tak więc zrozumiałby bez większego problemu, że taki czyn skutkował karą. W danej chwili niestety Mefisto zastanawiał się po prostu, czy ktoś Ezry nie atakuje, ale przecież nikogo nie znalazł...
Nie wiedział, jaki ból doskwiera jego towarzyszowi; na ten aspekt był dość obojętny. Gdzieś przy tym podtrzymywaniu Krukona zastanawiał się jak blisko granicy się znajduje, ile jeszcze chłopak zniesie i jak bardzo warto odciągnąć chwilę przywołania pielęgniarki. Nox lubił myśleć, że jest względnie sprawiedliwym człowiekiem (inna sprawa, że mylił to z zemstą bądź spłacaniem długów trochę zbyt często), a Ezra mimo wszystko przerwał jego cierpienia na korytarzu. Zaraz po tym, jak je wywołał... Prawie już odszedł, gdy poczuł jak palce chłopaka zaciskają się na jego dłoni i usłyszał jego słabe słowa przeszywające ciężką atmosferę. Zlustrował go uważnym spojrzeniem, odruchowo asekurując aż do momentu, w którym Clarke wyraźnie zaznaczył, że radzi sobie sam i nie potrzebuje wsparcia.
- Za cholerę nie mam pojęcia, co się wydarzyło. Jakaś klątwa? Karma? - Wzruszyłby ramionami, gdyby tylko mógł. Nie drążył tematu i nie zastanawiał się już dalej, bo to oznaczało stratę czasu, a Mefistofeles miał określony cel. Miał również pomoc w postaci Krukona; pomoc idealną, ponieważ załatwili sprawę błyskawicznie i bez większego problemu.
Nareszcie.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
https://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
https://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
https://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
https://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyWto Mar 20 2018, 01:26;

Nie czuł się ostatnimi dniami najlepiej; nawet tak przeogromny ignorant jak on, nienawidzący wszelkiej medycznej sztuki - musiał się ostatecznie poddać. Doskwierający kaszel oraz ulatująca para były dla niego jawnym upokorzeniem - nie mógł pojawiać się w takim stanie w swej pracy. Gdyby ktokolwiek spostrzegł go w złej kondycji, gdyby incydent, o zgrozo, miał miejsce w czas prowadzonej lekcji - byłby skończony w swych oczach. Skończony, wściekły, zdegradowany. Z plamą na swym honorze. Wystarczało że pierwszą, rozpatrywaną uwagę dotyczącą sączenia się kłębów dymu zwrócił mu przechodzący przypadkiem, zlękniony, pyzaty Puchon. Mając w nadziei szybkie oraz skuteczne remedium, ruszył wobec tego czym prędzej w objęcia Skrzydła; święty Mung nie był obecnie dobrą alternatywą, zbyt odległy, zbyt bardzo pełen ryzyka rozszczepienia ponadto po drodze natychmiastowej (z niedomaganiem) teleportacji.
Nie był najlepszym pacjentem, tym razem jednak - zbierając resztki godności oraz normalnego obrazu Daniela Bergmanna, pamiętanego przez pracowników i uczniów zabytkowej placówki, starał się jak najlepiej. Przełknął Eliksir Pieprzowy, przyrzekł stosować się do zaleceń - a kiedy wreszcie opuścił owe okropne, znienawidzone miejsce - w ramach  nagrody pozwolił sobie na ciche westchnienie ulgi.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30906
  Liczba postów : 60333
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Izolatka QzgSDG8




Specjalny




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptySro Maj 02 2018, 12:15;

@Tilda Thìdley niewątpliwie miała pecha - nie dość, że chęć pomocy Bergmannowi przypłaciła wyrośnięciem ogona, to jeszcze czekał ją pochód wstydu aż do skrzydła szpitalnego. Tylu chichotów za plecami zapewne młoda kobieta jeszcze nie słyszała w swojej asystencko-nauczycielskiej karierze. Koci ogon bujał się niemal elegancko, jakby chcąc zwrócić na siebie uwagę całego otoczenia. Jeżeli jednak Nora Blanc poczuła zdziwienie lub rozbawienie widokiem Tildy, nie dała tego po sobie poznać. Przez tyle czasu pracy w Hogwarcie miała styczność z o wiele gorszymi przypadkami urazów i świetnie sobie z nimi z radziła. Dlaczego tym razem miałaby zawieść?

1,5 - choć zaklęcie wychodzi pielęgniarce za pierwszym razem, proces usuwania ogona jest dla Ciebie z jakiegoś powodu bolesny. Czujesz się niemal tak, jakby ktoś Ci go wycinał. Całe szczęście, że nie trwa to zbyt długo. Problem nie znika jednak do końca - uwzględnij w następnym wątku, że siadanie sprawia Ci spory dyskomfort. Na pocieszenie dostajesz od Nory opakowanie musów-świstusów. Pielęgniarka prosi Cię, żebyś jeszcze chwilę została na obserwację, czy nie wystąpią żadne inne efekty uboczne.
2,4 - zanim Nora zajmuje się Tobą, musi pomóc uczniakom, którzy wdali się w bójkę. Jako że właściwie nic Ci nie jest, kobieta wykorzystuje Cię do drobnej pomocy. Dorzuć kostkę.
Parzysta - miałaś tylko przynieść eliksiry z szafeczki. Nie pomyślałaś, że bardziej musisz panować nad niesfornym nabytkiem. Kiedy się odwracasz, strącasz ogonem jakąś fiolkę. Nora stwierdza, że lepiej będzie jak do niczego nie będziesz się dotykać. Jako rekompensatę zostawiasz jej 10 galeonów.
Nieparzysta - dostajesz kilka prostych zadań i przynajmniej oszczędzasz trochę czasu Norze. Dodatkowo kobieta w międzyczasie wyjaśnia Ci zabiegi, których się podejmuje, chyba po to, by nie stać w milczeniu. Dostajesz 1 pkt z magii leczniczej.
W obu przypadkach, kiedy Nora w końcu się Tobą zajmuje, zaklęcie się udaje.
3,6 - z jakiegoś powodu Nora nie jest w stanie odwrócić zaklęcia, pomimo kilku prób. Nie jesteś jedyną pacjentką, więc kobieta decyduje się zająć Tobą później. Możesz dorzucić kostką (jeśli tego nie zrobisz, zakładasz że po ostatecznie Nora uznaje, że zakłócenia są na tyle duże, że musisz poczekać, aż trochę się uspokoją. Na jeden wątek zatrzymujesz koci ogon.)
Parzysta - upierasz się, aby pielęgniarka spróbowała jeszcze raz. Kobieta nie jest do końca skłonna, ale ostatecznie przystaje na Twoją prośbę.  Czujesz, że magia działa... Kiedy jednak odwracasz głowę, ogon wciąż jest na swoim miejscu, tyle że całkowicie ogołocony z sierści. Nora stwierdza, że na razie nic więcej nie może zrobić. Na jeden wątek masz zatem łysy koci ogon.
Nieparzysta - grzecznie czekasz na swoją kolej i robisz bardzo dobrze, bo kiedy Nora do Ciebie wraca, udaje jej się bez problemu ujarzmić magię i pozbawić Cię ogonka.

______________________

Izolatka Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 46
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15637-tilda-thidley
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyCzw Maj 03 2018, 14:33;

Mój koci ogon bujał się z wielu powodów.
Po pierwsze roznosiła mnie jeszcze wściekłość po zachowaniu Bergmanna. Nie byłam w stanie zrozumieć, jak wiele w tym człowieku czaiło się złośliwości. Ja naprawdę jedyne co chciałam zrobić, to pomóc mu, odczarować jego ogon, by nie przeżył wielu chwil upokorzenia przed uczniami. Pod tym względem mieliśmy takie samo zdanie, profesor zasługiwał na szacunek, a uczniowie w Hogwarcie zdecydowanie go zagubili. Sądziłam jednak, że to działa w dwie strony - ja szanuję jego, a on mnie, lecz zawiodłam się, chyba już nie pierwszy raz na tym człowieku. Odbił moje zaklęcie, przyprawiając o ogon mnie... Po czym odszedł? I zostawił mnie z moim zwierzęcym problemem na pastwę kilkudziesięciu spojrzeń? Zgotował mi marsz wstydu do skrzydła szpitalnego w samotności?
Niedoczekanie!
Sam fakt, że musiałam udać się do skrzydła był drugim powodem, dla którego koci ogon młócił powietrze z agresją. Nie znosiłam, wręcz nienawidziłam przebywać w miejscach, gdzie pracowali pielęgniarze, uzdrowiciele, w których przebywali ludzie chorzy i poszkodowani. Nienawidzę szpitali, robię się chora na samą myśl, że moja noga będzie musiała przekroczyć ich progi. Teraz nie było inaczej, mój krok zwalniał, im bliżej miałam do wejścia.
Zła byłam także z powodu niedawno odbytej, co prawda krótkiej acz intensywnej rozmowy z Holdenem. Thatcher postanowił zaczepić mnie i przeprosić za swoje zachowanie podczas lekcji transmutacji, przy okazji wzbudzając wiele wspomnień z tego pamiętnego dnia, kiedy moje oczekiwania względem asystowania nauczycielowi runęły w gruzach. Ciężko było mi ukryć, że po tamtym wydarzeniu poważnie kwestionowałam swoją dalszą drogę w życiu...
Weszłam do skrzydła, krzywiąc się na wejściu i pospiesznie rozglądając się za pielęgniarką, by zasięgnąć pomocy jak najszybciej i móc wybyć i powrócić do moich obowiązków. Niestety pani Blanc miała inne priorytety i stwierdziła, że moja chwilowa niepełnosprawność nie jest nagląca ani zabójcza, wobec tego to ja miałam pomagać jej przy potrzebujących uczniach. Mało to mówić, że już przy pierwszym łóżku strąciłam ogonem całą butelkę eliksiru na podłogę? Nora obrzuciła wzrokiem zabrudzoną podłogę, mnie, ponownie podłogę i stwierdziła, że lepiej będzie, jeśli poczekam gdzieś z boku aż ona skończy się krzątać.
Usiadłam więc na jednym ze szpitalnych łóżek, możliwie jak najdalej od chorych uczniów i pogrążyłam się w myślach, czekając na pielęgniarkę.

kostki: 4, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
https://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
https://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
https://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
https://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyCzw Maj 03 2018, 21:25;

Głęboki wydech, kieszenie płuc opróżniane do kresów wytrzymałości; idiotyczna nadzieja - jak gdyby wydostające się między linią spierzchniętych warg, nienaturalnie ciężkie powietrze, mogło ze sobą oddalić nadmiar rozdzierających uczuć. Dwa wypalone papierosy, otrzeźwiające powietrze - namiastka podtrzymującej go samotności. A jednak, jednak coś było nie tak, coś zabraniało mu funkcjonować, coś przymuszało, coś sterowało stawianiem kroków wzdłuż korytarzy Hogwartu. Sumienie? Ostatki cudem pozostałego sumienia, samokontroli, wiedzy o pękającym obrazie oraz przewlekłej chorobie, trawiącej nawiązywaną relację.  
To był błąd. Nie nadawał się.
Zbytnio uwydatniony indywidualizm, upośledzał zarazem dowolny rodzaj współpracy - Bergmann uwielbiał działać samotnie. I właśnie teraz, coś przebudziło się w jego wnętrzu, coś otrząsnęło z letargu, przypominało o braku przekazywania wiedzy oraz ostatnim, niezbyt korzystnym podejściu - a przecież, jej wizerunek zarazem był częścią jego. A przecież, pasja transmutacji, rozwój w intrygującej dziedzinie od zawsze stanowił swego rodzaju żywioł.
W końcu. Przełamał się. Stanął u progu skrzydła szpitalnego Hogwartu, lustrując szeregi łóżek. Wpierw liczył - aby Blanc po leniwym machnięciu różdżki, puściła Tildę oraz natychmiast uspokoiła wnętrze, skoro nie będą mogli się natknąć.
Niedoczekanie. Koci ogon poruszał się jakby wymownie w powietrzu. Spojrzenie mężczyzny osiadło na zamyślonej kobiecie, bardziej ludzkie, miotające się jakby od uczuć, wyjątkowe; nigdy nie patrzył na nią w ten sposób. Zazwyczaj na nikogo nie patrzył - praca wręcz nakłaniała do narzucania dystansu - sprawiał wrażenie pozbawionego emocjonalnej otoczki. Dopiero teraz był inny, właściwy, niespotykany - podchodząc do niej powoli, przygotowany na odstrzał ewentualnych roszczeń. Pretensji. Szorstko rzucanej prośby, aby wyniósł się tam - skąd wrócił.
- Nigdy nie przepadałem - powiedział - za tego rodzaju miejscami. - Przeklęta biel ścian, rzucająca się w oczy. Przeklęty zapach, przeklęte balansowanie tuż na krawędzi pomiędzy życiem a zamierzoną śmiercią. Ciało, lekkie i puste. Cóż, nikt z nich aktualnie nie wiedział; sam wolał nie wiedzieć - choć wiedział, pamiętał, widok wciąż wołał za wspomnieniami, odpieranymi w skoncentrowaniu na nieudolnej rozmowie. Dlaczego - właściwie tu przyszedł? Głupie pytanie; wiedział, dlaczego przyszedł.
Jakoś należy zacząć. (Mniej albo bardziej ułomnie.)

Jesteś niedorzeczny, Bergmann.
Wiesz o tym?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 46
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15637-tilda-thidley
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyNie Maj 06 2018, 01:47;

Czas dłużył się niemiłosiernie, a myśli zdawały się być zbyt krótkie, by go wypełnić i zbyt ciche, by zagłuszyć to podświadome naglenie, czuwające nad każdą mijającą minutą. Obserwowanie pleców krzątającej się przy chorych uczniach pielęgniarki wcale nie poprawiało sprawy - wydawało mi się, jakby każdy swój ruch wykonywała z opóźnieniem, w zwolnionym tempie, z paskudną wręcz opieszałością. I jak ja miałam tu wytrzymać? Świadomość przebywania w skrzydle szpitalnym zaczęła podsuwać mi do umysłu czarne obrazy, paranoiczne wizje wszystkich tych chorób, które mogę w międzyczasie tego czekania podłapać, nie wspominając już o rażących skutkach tychże zakażeń.
Nie wiem, czy widok Bergmanna uratował mnie z opresji.
Jego obecność w progu skrzydła wydawała mi się co najmniej dziwna - po co miałby się tu zjawić. Dostrzegłam jednak jego spojrzenie, było skierowane w moją stronę i już wiedziałam. Chodziło o mnie. Tylko czy tym razem również przyszedł mnie wyśmiać, tym razem na oczach uczniów, którzy nie mieli okazji widzieć popisu z korytarza? Och, jakiż on musiał być wspaniałomyślny!
Gdy jednak podszedł bliżej, coś w tym jego spojrzeniu dało mi znać, że nie chodziło o szydzenie.
- Ja też - odparłam sucho, patrząc twardo w jego oczy. Czułam zbliżający się szczękościsk, zęby obu łuków pragnęły zaznać bliskości tego drugiego, aż zabolała mnie żuchwa. Czułam, jak czarny ogon za mną młócił powietrze. Profesorze Bergmann, mam nadzieję, że zna się pan na kocich sygnałach. - Po co przyszedłeś? - zapytałam szorstko, chcąc to mieć za sobą. Nie bawiąc się już w uprzejmości, zwróciłam się do niego bezpośrednio.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
https://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
https://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
https://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
https://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyCzw Maj 10 2018, 00:44;

Po co?
Doskonałe pytanie.
Niemniej samotne. Bez odpowiedzi. Zanikające w powietrzu.
Był zagubiony w tej chwili - błąkał się w labiryncie rozważań. Podstawiana fałszywie pewność, niezawahanie w stawianiu kroków w znienawidzonym skrzydle, dokładnie w stronę znajomej oraz obecnej na podobieństwo celu sylwetki, cała inscenizacja wychodziła mężczyźnie zaskakująco pomyślnie (nawet pomimo braku wzmożonych starań). Nie przejmował się, nie uwzględniał odwrotu (było stanowczo za późno) słysząc beznamiętne pytanie, które - ironicznie podobne - zadawał teraz sam sobie. Wiedział i jednocześnie nie wiedział, co tutaj robił. Niektóre rzeczy musiały być wymagane.  
Preferował tłumaczyć w ten sposób, choć z drugiej strony - równie wyraźnie zerwało się, doprowadziło go właśnie tutaj sumienie; mimo upośledzenia, niedołężności oraz łatwego w zignorowaniu głosu.
W rzeczywistości wiedział, dlaczego przyszedł. I wbrew pozorom - zdążył ją już obdarzyć nieprzymuszoną sympatią (chociaż był zbyt rozmyty, zbyt zmienny).
- Myślę, że mam wystarczającą ilość powodów - odparł, sprzecznie spokojnie i gładko zarówno wobec jej tonu jak i swojego wcześniej; zauważał napięcie ekspresji, chłodnie nakierowane spojrzenie, wijący się koci ogon, na podobieństwo ostrzegawczego znaku. On jednak nie przejmował się nadto - usiadł obok (stosownie), zgromił ciekawskich uczniów wymownym wzrokiem, ktokolwiek tylko ośmielił się wlepiać dłużej oraz zaburzać prywatność. Ubranie w słowa było najgorszą czynnością, zresztą - musiał, przez chwilę poniżyć sam siebie dla dobra zupełnej sprawy.
- Pomijałem niektóre kwestie - oznajmił nagle - na rozleglejszej przestrzeni niż dzisiaj. - Nawiązał. Pośrednio; doskonale pamiętał jej wycofanie, z kolei jego - równie celowe ignorowanie tematu. Bynajmniej - nie była w to bezpośrednio włączona kapryśność magii. (W wiadomym jej aż zbyt dobrze wydaniu.) Niewiele jej tak naprawdę przekazał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tilda Thìdley

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 46
  Liczba postów : 411
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15607-tilda-thidley#420456
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15652-tilda-thidley#421489
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15651-tilda-thidley#421488
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15637-tilda-thidley
Izolatka QzgSDG8




Gracz




Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka EmptyNie Maj 13 2018, 03:26;

Nie postanowił uraczyć mnie odpowiedzią na to, jakże nurtujące nas oboje, pytanie. Nie wydawało mi się, że postanowiłby pojawić się w skrzydle zupełnie bezcelowo - nie był człowiekiem, który działał bez planu, bez przemyślenia, a przynajmniej w ten sposób malował się jego obraz w mojej głowie. Stanowczość biła od niego i wyraźnie dawała o sobie znać w niemalże każdym ruchu, słowie i spojrzeniu, którym obdarzał ludzi naokoło. Teraz jednak w jego oczach czaiło się coś innego, lecz nie odważyłam się tego "czegoś" nazwać po imieniu. Może to i lepiej?
Wciąż nie wiedziałam, jaki był. Nie zdążyłam poznać go dobrze. Zaryzykuję stwierdzeniem, że to, co wiedziałam do tej pory sprawiało, iż wcale nie chciałam tego stanu rzeczy zmieniać. Zaprezentował mi już wystarczająco dużo, bym spasowała na dalszych próbach dotarcia pod grubą skórę nauczyciela. Bergmann posiadał do mnie tyle szacunku co nic i zdążył to wyraźnie zaznaczyć. Podświadomie starałam się zagłuszyć podejrzenia, że do skrzydła również przyszedł po to, by mi umniejszyć i jednocześnie pogorszyć mój wizerunek w oczach uczniów, wszak nie byliśmy tu sami.
Odruchowo odsunęłam się, gdy zajął miejsce obok, mimo że i tak dzielił nas odpowiedni dystans, na jaki przystało.
- Czyżby - rzuciłam krótko i zwięźle, bez większych emocji, choć jedna z moich brwi na ułamek sekundy drgnęła, unosząc się w górę sceptycznie. Dla mnie nie pozostawiał wątpliwości fakt, że mógł on mieć wiele powodów, by wyciągać w moją stronę rękę, lecz to, iż był tego świadomy, wydawało mi się zbyt dobre, by było prawdziwe. Słysząc jednak jego kolejne słowa, zwątpiłam w swoje chwilowe przekonanie. - To znaczy? - zapytałam, chcąc usłyszeć... Jaśniejszą wypowiedź. Skoro już fatygował się, by do mnie mówić, mógłby chociaż robić to po angielsku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Izolatka QzgSDG8








Izolatka Empty


PisanieIzolatka Empty Re: Izolatka  Izolatka Empty;

Powrót do góry Go down
 

Izolatka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Strona 1 z 3 1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Izolatka JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
 :: 
skrzydło szpitalne
-