Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Salon piękności "Cud natury"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Isolde Bloodworth

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPią Wrz 30 2016, 16:08;

First topic message reminder :


Salon piękności "Cud natury"


Po wizycie w salonie piękności z pewnością poczujesz się jak wila - żaden mężczyzna nie przejdzie obok ciebie obojętnie! To właśnie tutaj czarownice oddają się w ręce profesjonalistek, które potrafią zadbać nie tylko o ich włosy i paznokcie, ale i całe ciało, a co najważniejsze - o doskonałe samopoczucie. Jeśli masz ochotę, możesz też wymoczyć się w basenie z gorącą wodą i tajemniczym eliksirem, który cudownie wpłynie na twoją skórę. Ta przyjemność może i nie należy do najtańszych, ale z pewnością jest warta swojej ceny!

Cennik
   

Wejście - 10g (cena obejmuje kąpiel w basenie)
Masaż olejkiem dyptamowym - 45g
Masaż gorącymi kamieniami - 40g
Maseczka odmładzająca (o 5 lat) - 30g
Maseczka nawilżająca z aloesu - 25g
Maseczka oczyszczająca z żabieńca - 26g
Maseczka peelingująca z ziaren dymnicy - 24g
Manicure / Pedicure - 30g
Stylizacja włosów - 25g
Strzyżenie - 30g
Farbowanie - 30g

Zapłaty dokonaj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyNie Wrz 18 2022, 22:50;

-Na jedno wychodzi. - Zaśmiał się, bo to zawsze brzmiało dla niego tak samo, choć oczywiście znał różnicę. Co do jego talentów dekoracyjnych to szczerze nie miał pojęcia, bo nigdy nawet nie próbował się w tej dziedzinie sprawdzić. Nawet, gdy przeniósł się do pokoju po Emmie, zostawił wszystko jak było dodając tylko swoje klamoty. Wszystko więc było wciąż przed nim i mogło się zarówno, że ma do tego ukryty talent, jak i że kompletnie nie powinno się mu powierzać podobnych zadań.
-Wątpliwości w moim głosie? Nigdy. - Powiedział pewnie, choć zdecydowanie z nutą sarkazmu tak, by Paco musiał ostatecznie sam dopowiedzieć sobie prawdę. -Nie przepadam. Ale czasem się zdarzy. - Uśmiechnął się porozumiewawczo, bo nie takie rzeczy miał już na sobie. Jeśli chodziło o bieliznę pozostawał jednak wierny bokserkom i to właśnie w nich czuł się najbardziej komfortowo. Oczywiście doceniał komplementy ze strony Moralesa, ale wciąż nie do końca był jeszcze mistrzem przyjmowania ich. Była jednak szansa, że w przyszłości jakoś się z tym oswoi. Ciało zawdzięczał obydwu rodzicom, co było dość zabawne, jeśli znało się Freyę tylko przez ostatnie lata jej życia. Narkotyki kompletnie pogrzebały piękno kobiety, która kiedyś była w stanie złamać wiele serc samym zalotnym spojrzeniem, a podwójnie zabawne i równie smutne było to, że w chwili obecnej Max niestety też szedł w tym mniej przyjemnym kierunku, choć starał się w miarę możliwości nie porzucać treningów.
-Myślałem, że masz od tego ludzi. - Prychnął lekko, bo był już naprawdę zrelaksowany, choć pewnie jego mięśnie były niesamowicie rozluźnione i przed masażem. Był to jednak naprawdę przyjemny zabieg i Max choć chciał, to nie był w stanie do końca otworzyć powiek. -Czytasz mi w myślach. Mały wyścig jeszcze nikomu nie zaszkodził, ale.... - Przerwał, by mruknąć cicho, gdy masażysta trafił w wyjątkowo wrażliwe miejsce. -Teraz to już nie wiem jak mnie do tego rozbudzisz. - Dokończył szczerze, bo naprawdę wchodził już w taki stan relaksu, że najchętniej by tu po prostu usnął, albo rozłożył się gdzieś z jakimś owocowym drinkiem i po prostu posiedział, nie robiąc nic oprócz ludzkiego odpoczynku.
Chłopaki naprawdę robili dobrą robotę. Max musiał aż zamilknąć, bo nie był w stanie prowadzić konstruktywnej rozmowy w tym stanie i dopiero po chwili zorientował się, że masaż już się skończył. Usiadł powoli, nieco oszołomiony, otrząsając się powoli, z błogim uśmiechem na ustach. -O kurwa... - Wydobył z siebie tylko, po czym prychnął, wstając ze stołu do masażu. -To co, jakiś prysznic o do basenu? - Zapytał, domyślając się, że raczej nie wpuszczą ich do wody, gdy wciąż będą cali w olejkach. Nim jednak skierował się pod natrysk, podszedł powoli do Paco i krótko, delikatnie ucałował jego usta. -Dziękuję. - Może i randka jeszcze się nie skończyła, ale dokładnie tego nastolatek potrzebował. Nie pamiętał, kiedy ostatnio coś go tak zrelaksowało. Poza używkami oczywiście, które niestety łączyły się ze zdecydowanie mniej przyjemnymi konsekwencjami.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2626
  Liczba postów : 1458
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyNie Wrz 18 2022, 23:20;

Powinien zaprzeczyć, ale zamiast tego sam zaśmiał się pod nosem, wszak różnica zdawała się na tyle subtelna, że prawie niedostrzegalna, a że wyraził ją już wcześniej, nie zamierzał się powtarzać. Pewnie nie musiał obawiać się, że Maximilian nagle obrośnie w piórka – raczej było mu do tego daleko – ale tak jak żart wypowiedziany po raz drugi nie bawił tak samo, tak i powtórzony komplement tracił na swym uroku. Postanowił więc skwitować jedynie komentarz chłopaka subtelnym, urokliwym uśmiechem. – Niedługo wyprawiam bankiet dla pracowników ministerstwa. Chciałbyś pomóc? – Podzielił się natomiast na głos swoimi przemyśleniami, bo i wizja współpracy z Felixem wydawała mu się coraz bardziej kusząca. Ciekaw był jak młodzieniec ułożyłby serwetki na stole albo jaką barwę obrusów dobrał, i chociaż domyślał się że musiałby w trakcie poprawiać jego niedociągnięcia, to nadal gotów był się podjąć wyzwania, byleby tylko lepiej poznać jego poczucie estetyki.
- Ehem… – Mruknął wymownie, ale w żadnym razie nie zamierzał swej męskości udowodniać. Nie teraz i nie tutaj, jednak skłamałby mówiąc, że jego wyobraźnia nie pomknęła dalej, kiedy zaczęli rozmawiać o kusych stringach. – Chyba ominęło mnie to czasem. Pozwolisz mi wybrać? – Kąciki ust uniosły się znacznie wyżej, kiedy szeptał prowokująco, ale i czule go swego partnera, od którego nie mógł oderwać wzroku i chyba tylko przyzwoitość – ah tak, jednak o niej pamiętał – nakazała mu zmrużyć oczy, jednocześnie przywołując się do porządku. Masaż… tak, mieli przed sobą masaż.
Na szczęście dłonie, o dziwo nienależące tym razem do jego ukochanego boa kusiciela, pozwoliły mu się odprężyć i zapomnieć o wszelkich myślach, które dotychczas usilnie dobijały się do świadomości. – Nie. Mógłbym… – Przerwał, czując jak jeden z kamieni przesuwa się znacznie niżej, a zręczne palce mkną po wyczulonych na przyjemny ruch nerwach. – …do tego potrzeba intymności. – Zasugerował uniesieniem brwi, przekonując partnera, że nie narzekałby, gdyby kiedyś i on wcielił się w podobną rolę. – Ale? – Zagaił również zaciekawiony, ale masażysta przydzielony Solbergowi chyba niewiele ustępował jego własnemu, skoro dalsza część wypowiedzi chłopaka dosłownie zaginęła w akcji. – Mam swoje sposoby. – Zapewnił, chociaż tak naprawdę wulkaniczne kamienie rozleniwiły i jego. Musiał uciec się do sprytnej improwizacji i opracowania planu na miejscu, co okazało się zdecydowanie prostsze, kiedy zrelaksowani usiedli na brzegu stołów.
- Mówiłem, legilimenta. – Zażartował w odpowiedzi na propozycję Maximiliana, podążając tuż za nim pod prysznic, pod którym ściągnął jakże barwne i wesołe slipy. Przez dłuższą chwilę wzbraniał się przed spojrzeniem na malującą się obok sylwetkę, ale okazało się, że jego silna wolna wzięła urlop. Spojrzenie czekoladowych tęczówek powiodło po chłopięcych żebrach, ale Paco utrzymał ostatki kontroli, kierując je znacznie wyżej. Powstrzymywał się, to prawda, ale nie mógł darować sobie chociażby jednego pocałunku. Przewędrował więc jeden krok, chwytając szyję partnera, by pchnąć go lekko na kafelkową ścianę, w porywie namiętności sięgając jego ust. – Mierda, te quiero, chico... – Nie do końca chyba świadomie odwdzięczył się za znacznie subtelniejsze podziękowania chłopaka, nim opuścił chłodny, relaksujący prysznic, którego w rzeczywistości wcale nie miał ochoty opuszczać. – Przegrany stawia rozluźniającego drinka? – Zaproponował nagrodę w wyścigu, zaraz po tym wskakując do basenu. Wypłynął dosyć szybko, poprawiając przyklejone, skinieniem głowy zachęcając nastolatka, by dołączył do zaplonowanej zawczasu rywalizacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPon Wrz 19 2022, 00:14;

Spojrzał na Paco nieco niepewnie, słysząc tę propozycję. Próbował wyczytać, czy jest ona poważna, czy to tylko żart, ale ni chuja nie potrafił zdecydować. -Mmm, no chyba mogę spróbować? - Odpowiedział, zdając sobie sprawę, że nawet nie wie, czy się zna, a co dopiero tu mówić o dorastaniu do Moralesowych standardów, które były dość wysokie. Nawet bardziej niż dość.
Morales nie musiał niczego udowadniać, ale podroczyć się przecież mogli. Jak zresztą zawsze. Temat zszedł jednak na coś zupełnie innego i Max nawet nie zdziwił się jego reakcji.
-A bo nie wspominałeś o tym wcześniej. - Wzruszył ramionami jakby nigdy nic. -W granicach rozsądku. - Zgodził się, choć zrobił to nieco przekornie, bo tak szczerze był gotów ubrać wszystko, ale przecież nie mógł się tak łatwo na wszystko zgodzić. Był niemniej niesamowicie ciekaw, co dokładnie widział teraz Paco oczami wyobraźni.
Zdziwił się lekko słysząc, że nie ma żadnego młodego przystojniaka, który by masował go po godzinach, ale gdy w końcu mężczyzna dokończył, poczuł, że chyba rozumie i możliwe, że po raz kolejny się co do niego pomylił. -W takim razie, zobaczę co da się zrobić. - Zapewnił go, mając nawet zamiar dotrzymać słowa, choć była to kolejna rzecz, której nigdy się na poważnie nie podejmował. Nie był już w stanie za bardzo mówić, więc tylko rzucił krótkie "mhm", cokolwiek miało ono znaczyć i już odpływał dalej pod naporem dłoni i gorących kamieni.
Rozbieranie się zawsze przychodziło im naturalnie, więc już po chwili obydwoje stali nagusieńcy pod natryskiem, a też żaden z nich nie mógł powstrzymać szybszego lub wolniejszego spojrzenia w stronę ciała partnera. Widać jednak przyszli tu z jakimiś pokładami samokontroli. Przynajmniej jeden z nich, bo widać Paco nie mógł powstrzymać się przed nieco śmielszym gestem, któremu Max się oddał, choć musiał przyznać przed samym sobą, że nie było to jeszcze to samo, co kilka tygodni temu. Pewne blokady wciąż zostały i choć nastolatek nie pozwalał im siebie kontrolować, to nie nad wszystkim mógł panować szczególnie, gdy nie był na to gotowy.
Nie bez powodu więc nie odpowiedział nic na to wyznanie, ale też nie odsuwał się od niego. Po prostu szedł dalej, jakby nigdy nic, uśmiechając się jeszcze szerzej na alkoholową propozycję. -Wiesz, że darmowego alkoholu nigdy nie odmawiam. - Puścił mu oczko, bo choć nie był wcale w najlepszej formie, to jednak lubił czasem emanować fałszywą pewnością siebie. Zresztą z tego był znany, choć nie każdy potrafił powiedzieć, że to tylko gra aktorska, bo nie każdy znał Maxa na tyle, by wiedzieć ile tak naprawdę ten chłopak posiada kompleksów i problemów.
Naciągnęli więc gacie ponownie na tyłki i wskoczyli do baseny, który ewidentnie miał w sobie coś więcej niż wodę. Max nawet nie zauważył, że powoli zaczął trzeźwieć, bo znajdujący się w kąpielisku eliksir skutecznie łagodził najgorsze objawy zjazdu.
-To co, gotów? - Zapytał, szykując się do rozpoczęcia wyścigu i już miał ruszać na dany zna, gdy Paco pierdyknął mu wodą w oczy, opóźniając nastolatka, który jednak nie miał zamiaru tak łatwo się poddać. Wiedział, że nie jest w formie, ale zagryzł zęby i zmusił mięśnie do pracy, by w końcu, w ostatniej chwili wyprzedzić Moralesa i pierwszemu stanąć przy drugim brzegu, który wyznaczyli sobie za metę. -Rewanż, czy nie lubisz się podwójnie kompromitować? - Zapytał, dając mu jeszcze szansę na odbicie się, choć szczerze pewnie by mu się nie udało powtórzyć tego sukcesu, więc liczył, że Paco uniesie się jakimś honorem, czy coś w ten deseń.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2626
  Liczba postów : 1458
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPon Wrz 19 2022, 00:38;

Kiedyś złożył już swojemu młodszemu kochankowi podobną propozycję, ale wtedy mieli na głowie milion innych spraw i nie pomyśleli, żeby rzeczywiście wprowadzić ją w życie. Teraz jednak przyświecał mu zupełnie realistyczny plan. – No to lepiej nastaw w sobotę budzik, bo czeka nas od rana sporo pracy. – Podniósł wyzywająco głowę, jednocześnie rad z tego, że znalazł mu zajęcie na cały bity dzień. Domyślał się, że chłopak nie stronił od używek i eliksirów i że wypełnienie mu czasu innymi obowiązkami przynajmniej w części ograniczy narkotykowy głód… albo uniemożliwi jego spełnienie.
Nie miał jednak zamiaru wspominać o bolączkach codzienności przy okazji randki, dlatego prędko powrócił do tematu bokserek i seksownych stringów, nie zdradzając swoich nikczemnych planów na drodze do chłopięcej czystości chociażby nerwowym mrugnięciem powieki. – Poważnie? – Westchnął niechętnie, jakby nagle dotarło do niego jak wiele go ominęło. – Znasz mój gust, wiesz że nie pożałujesz. – Dodał jednak zaraz mrukliwym tonem, jednocześnie przekonując go, że nie wybierze bielizny ze słonią trąbą lub czegokolwiek innego, co miałoby godności chłopaka uwłaczać. Nie, jeżeli już miał wybierać, chciał postawić na coś, co wyeksponuje jego atuty w pełni.
Wbrew pozorom, Paco lubił czasami zaskakiwać, a chociaż nie stronił od fizyczności, nawet z zupełnie przypadkowymi partnerami, tak potrafił również docenić intymność i subtelności, której należało wymagać od masażu. Dopóki więc ktoś nie dysponował takimi umiejętnościami jak pracownicy odwiedzanego przez nich centrum piękności, potrzeba mu było chociażby emocjonalnej bliskości, której raczej na próżno było szukać w dotychczasowych, przygodnych relacjach. – Odwdzięczę się. – Zapewnił natomiast, wszak skoro traktował Maximiliana jako równorzędnego partnera, nie zamierzał pozostawać w relacji biernym. Ba, już zastanawiał się gdzie i za jaką cenę zakupić odpowiedni zestaw kamieni, który uprzyjemniłby wspólnie spędzane wieczory. Inna rzecz, że niełatwo było się skupić, kiedy z ust mimowolnie uwalniały się ciche, przyjemne westchnięcia.
Nie chciał naruszać przestrzeni młodszego kochanka, ani tym bardziej wykorzystywać sytuacji na swoją korzyść, ale jednak trudno było mu powstrzymać zapędy, kiedy obydwaj znaleźli się zupełnie nadzy pod natryskiem. Działał pod wpływem impulsu, nie myśląc o tym, czy to odpowiednia chwila, a chociaż Felix nie odsunął się od niego, brakowało mu tego lśniącego błysku w oku i walki o przejęcie inicjatywy. Nie zamierzał jednak się o nią dopominać, zwłaszcza kiedy sam nieumyślnie przekroczył pewne granice. Wolał udawać, że nic takiego się nie wydarzyło, wychodząc pewnym krokiem spod prysznica, żeby niezaspokojone pragnienia utopić w basenie i zaplanowanym wcześniej wyścigu. – Nie znasz jeszcze moich możliwości. – Fałszywą pewnością siebie obaj operowali doskonale, a jednak Paco zdawał sobie sprawę z tego, że rzucił dosyć niefortunne wyzwanie. Po tym jak przypomniał sobie o pływackich talentach nastoletniego partnera, zrozumiał że nie ma najmniejszych szans, dlatego próbował je sobie wywalczyć drobnym oszustwem. Ot, chlusnął w twarz Maximiliana falą wody, licząc na to że chociaż trochę go spowolni, ale nieważne jak szybko próbował machać rękoma, chłopak i tak zdołał wyprzedzić go na ostatniej prostej.
- Powiedzmy, że cieszy mnie twoje zwycięstwo. – Wydyszał Solbergowi prosto w twarz, kiedy wreszcie dobili do brzegu. Próbował udawać obrażonego, ale tak naprawdę widać było, że – wbrew jego wybujałemu ego – zdołał wliczyć tę porażkę w koszta. Nawet przywołał gestem dłoni jedną z drobniutkich blondynek obsługujących klientów salonu, by poprosić ją o dwa drinki, o które już wcześniej zdążył wypytać. Passion fruit daiquiri. – To co z tą propozycją aktywnego spędzenia czasu? – Zapytał, układając się na jednym z rozłożonych nad basenem leżaków. Niby mogli użyć zaklęcia, by wysuszyć zmoczone kąpielówki, ale skoro i tak mieli jeszcze skorzystać z barowych specjałów… nigdzie im się nie śpieszyło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPon Wrz 19 2022, 12:54;

Faktycznie już kiedyś usłyszał podobne słowa, choć też myślał, że jest to raczej tak sobie rzucone. W końcu gdzie on tam pasował do takich klimatów? Choć sama propozycja była dla niego zaskoczeniem, to jednak najbardziej zadziwił go termin. -Tę sobotę? Już? - Zamrugał oczami, bo spodziewał się, że raczej będzie to bardziej odległe "niedługo". -No... Dobra. Nie no, luz i tak nie śpię. - Zaśmiał się lekko, bo była to prawda. Choć łapacz snów został przeniesiony z jego sypialni w Inverness do nowego lokum, to miał pewne opory przed zdrowym, nocnym wypoczynkiem i to nie tylko te wynikające z zażywania konkretnych substancji. Był jednak gotów podjąć się tego wyzwania licząc się z tym, że w najgorszym przypadku po prostu dostanie zjebę i Paco będzie musiał zająć się tym sam.
-A czemu nie? - Zapytał, nie do końca rozumiejąc zdziwienie Moralesa. Tak, trochę go jeszcze ominęło, ale przecież nic nie stało na przeszkodzie żeby to nadrobić. A przynajmniej obecnie, bo kto wie w jakiej relacji będą za tydzień, czy dwa. -To się okaże. - Musiał dodać żartobliwie, bo nie byłby sobą, ale raczej mniej więcej mógł określić, czego się po Paco spodziewać.
Dzień był naprawdę pełen niespodzianek, od gaci we flamingi, poprzez stringi, na masażu kończąc. Albo nie kończąc, bo przecież jeszcze się nie rozstawali. Nie potrzebował odwdzięczania się, choć przypomniało mu się, jak Sal kiedyś zapewnił go, że czasem wystarczy poprosić. Uśmiechnął się do siebie na to wspomnienie, samemu nie zawracając sobie głowy tak odległą przyszłością jak jutro, czy jeszcze dalej. Starał się czerpać z chwili, w czym akurat zazwyczaj był naprawdę dobry.
Zdawał sobie sprawę z tego, że każdy z nich nieco inaczej widzi teraz całą tę sytuację i po części to rozumiał. Nie chciał jednak tak do końca udawać, że wszystko jest w porządku. Pocałunek niby nie był czymś bardzo niestosownym, czy dziwnym dla ich relacji, ale wciąż nastolatek poczuł pewną blokadę, która nie pozwoliła mu tak do końca oddać wyznania, ani mocniej zaangażować się w ten fizyczny gest. Na całe szczęście Paco też nie rozdrabniał się nad tą sytuacją i mogli skupić się na wyzwaniu, a to obydwaj przecież kochali całym serduszkiem.
-Nie przeszkadza mi to. - Zapewnił, jakby był przekonany, że nawet gdyby Morales był światowej klasy pływakiem, to i tak skopie mu dupsko podczas tego drobnego wyścigu, co zresztą ostatecznie nastąpiło mimo niezbyt regulaminowej zagrywki ze strony mężczyzny na samym początku.
-Widzisz, nawet jak próbujesz mnie powstrzymać i tak ostatecznie stawiam na swoim. - Wyszczerzył się, odpłacając mu pięknym za nadobne i stosując tę samą zagrywkę wodną, która miała powstrzymać nastolatka przed zwycięstwem. Powiódł wzrokiem za pracownicą salonu piękności, nie będąc w stanie oderwać od niej wzroku. Już dawno słyszał i podejrzewał, że tutejsza obsługa ma w sobie coś z wil, ale nigdy wprost nie pytał. Reakcja chłopaka mówiła jednak sama za siebie i Max potrzebował sekundy, żeby przetworzyć, że Paco cokolwiek do niego mówił, nie wspominając już o ogarnięciu treści wypowiedzi.
-Cierpliwości. Pomyślę o tym, mówiłem. - Rzucił niby to lekko wzburzony, choć tak naprawdę w głowie śmiał się z tego, że Morales może i się stara, ale natury tak łatwo nie oszuka. -Chociaż możemy zacząć od wspólnego pływania. Może raz w tygodniu, byśmy sobie gdzieś wyskoczyli? - Zaproponował, samemu zostając nadal w wodzie i opierając się o brzeg basenu na przedramionach, po czym chwycił za podanego mu drinka i uniósł w geście toastu. -To za co pijemy? - Zapytał z błyskiem w oku, jakby poniekąd prowokował Moralesa, choć sam nie był tak do końca pewien do czego.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2626
  Liczba postów : 1458
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPon Wrz 19 2022, 19:18;

Wolał najpierw subtelnie zasygnalizować temat, żeby zorientować się czy Maximilian w ogóle byłby zainteresowany propozycją. Termin rzeczywiście zbliżał się wielkimi krokami, dlatego Paco przygotował się na odmowę, a potwierdzenie z ust nastoletniego kochanka okazało się raczej miłym zaskoczeniem. – Już, ale możesz tak naprawdę wpaść o której godzinie chcesz. Wszystko ci wytłumaczę. – Mruknął lekko, tym samym przekazując chłopakowi, że w żadnym wypadku nie musi się organizacją bankietu stresować. Morales chciał tylko zobaczyć jak młody sobie poradzi, być może udzielić kilku rad w kwestii otwieranego przez niego pubu, a nie chodzić za nim i krytykować każde potknięcie. Poza tym i tak mieli wystąpić w roli dyrygentów, wszak rąk do pracy w hotelu nie brakowało; w konsekwencji nie było obaw, że z czymś nie zdążą się wyrobić.
- Kusisz… – Szepnął cicho, patrząc w szmaragdowe ślepia maślanym wzrokiem, kiedy wyobraźnia podpowiedziała mu już jak dobrze Felix wyglądałby w skąpej bieliźnie… inna rzecz, że chłopak wyglądał olśniewająco tak we wszystkim, jak i bez niczego. – Dobra, dobra, zostawmy tę rozmowę na kiedy indziej. – Podniósł dłoń w obronnym geście, uznając że to odpowiedni moment, żeby przerwać grzeszne pogawędki, przez które zdecydowanie chciał się przenieść w zupełnie inne, ustronne miejsce. Musiał dołożyć ogromnego wysiłku, żeby odsunąć fantazje na bok i skoncentrować się na nieco bliższych przyjemnościach z masażem gorącymi kamieniami na czele, który niewątpliwie przerósł jego oczekiwania. Poczuł się po nim niebywale zrelaksowany, i nawet nie do końca udany, a przynajmniej w pewnym stopniu krępujący pocałunek nie zaprzątał mu głowy nazbyt długo. Salazar stwierdził, że nie będzie sobie niczego dopowiadał, ot przeszedł do porządku dziennego, nie chcąc zamartwiać się tkwiącymi w młodszym partnerze blokadami. Miał nadzieję, że te po prostu z czasem znikną.
- Zdziwiłbym się, gdybyś poddał wygraną bez walki. Zawsze lubiłeś wyzwania. – Wyszczerzył się, unosząc sugestywnie brew, zanim wskoczył do urokliwego, ale i dość długiego basenu, który idealnie nadawał się jako tor wyścigowy. Tylko przeciwnik wydawał się jakiś taki zbyt szybki, zbyt zręczny, zbyt rozpraszający… i w ogóle zbyt. Paco niby próbował na nim sztuczek, ale nawet drobne oszustwo okazało się niewystarczającym środkiem na drodze do pływackiego sukcesu, który zasłużenie przypadł młodszemu uczestnikowi wodnej wojenki. – Ni… – Już otwierał usta, kiedy sporych rozmiarów fala uderzyła jego twarz, przyklepując ledwie co ułożoną fryzurę. Skrzywił się, zerkając na kochanka ze złością, ale powiedzmy sobie uczciwie, nie dało się na tego małego łobuza za długo gniewać. – Nie pierwszy i pewnie nie ostatni raz… – Westchnął przeciągle, wzruszając jednak nonszalancko ramionami, skoro mentalnie gotów był zanotować tę porażkę na swoim koncie. Postanowił skupić się na pozytywnych aspektach, a tym z pewnością była możliwość wyboru drinków.
No dobra, już dobra. – Wydusił z siebie rozczarowany, tuż po odprowadzeniu wzrokiem kobiety z obsługi, której urodę był w stanie docenić, nawet mimo braku zainteresowania przeciwną płcią. Nie dziwił się, że Maximilian nie może oderwać od niej wzroku, a chociaż poczuł leciutkie ukłucie zazdrości, nie skomentował w żaden sposób tego widowiska, skupiając się raczej na niespodziewanym zaproszeniu ze strony towarzysza. – Hmm… czemu nie. – Nie zareagował może aż tak entuzjastycznie jak na treningowy pojedynek albo bieganie, ale gdyby tylko się nad tym zastanowić, może nawet bardziej potrzeba mu było obecnie basenu. – Może jak trochę poćwiczę, to będę chociaż w stanie dotrzymać ci kroku. – Zażartował, mimo wszystko w tych kilku słowach oddając klasę i honor zwycięzcy. Chwilę później unosił już elegancko przystrojony kieliszek z daiquiri, stukając się z Solbergiem szkłem. – Za dobry początek… – Podsunął pomysł toastu, jednak coś mu nie pasowało. – …albo może lepiej za początek czegoś dobrego. – Poprawił się więc, uśmiechając się znacznie szerzej na skutek oczarowującego błysku w chłopięcym spojrzeniu. Nie dało się ukryć, że spędzili naprawdę miły, odprężający wieczór.
+
zt. x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptySob Gru 24 2022, 04:16;

choroba nieaktywna

Leżałem z zamkniętymi oczami, w jakiejś maseczce na twarzy z ręcznikiem na głowie. Szlafrok, niezbyt ładny, ani niespecjalnie finezyjny, bardzo nudny w porównaniu do mojej kolekcji, rozwiązał się niedbale. Tak naprawdę z moimi licznym tatuażami na całym ciele, nawet tylko w bokserkach i rozchylonym szlaforku nadal nie wyglądałem nago. Tatuaże wypełniały każdy mój fragment skóry, a teraz poruszały się w bardzo powolnym miarowym tempie. Lew z mojego ramienia drzemał sobie na moim obojczyku, gdzie właśnie wlazł.
Z resztą nie ma co się oszukiwać - ja też totalnie spałem. Przyszliśmy tu o świcie, kiedy tylko się otwierało. Uznając że po klubie chwila w spa będzie idealnym pomysłem. A leżenie nad brzegiem baseniku, czillerska atmosfera, wypity alkohol. Nie dziwne, że zdrzemnąłem się niechcący. A teraz przebudzam się nagle gwałtownie, przez jakiś niespecjalnie głośny dźwięk. Rozglądam się dość zaspany wokół. Oprócz nas oraz pracowników, gdzieś dalej jest zaledwie jedna osoba. Więc przynajmniej nie spałem tu do wieczora. Albo jest już kolejny dzień, kto wie.
- Atlas? - pytam i rozglądam się za przyjacielem. Powoli też orientuję się w kilku sprawach. Mam na sobie klejącą maseczkę, na oczach miałem coś co spadło kiedy wzdrygnąłem się podczas snu, obok jest woda ogórkowa. Cudownie, tego mogę się napić. Przypominam też sobie, że teleportowaliśmy się razem do Doliny po alkoholu. Bardzo nierozsądnie. Mój wzrok trafia na mojego towarzysza i pierwsze co się orientuję - mój uraz minął. Aż uśmiecham się błogo na jego widok, kiedy orientuje się że uczucie żalu i niespełnionej miłości ustąpiło miejsce szczerej sympatii. Już mam coś powiedzieć, ale uzmysławiam sobie jeszcze jedną rzecz, więc ulga na twarzy zamienia się w zafrasowanie. Z lekkim przerażeniem dotykam turbanu na głowie.
- Jaki kolor wybrałem? Czy ty mi wybrałeś? - pytam, bo wiem że to był mój doskonały plan - znowu zmienić sobie kolor włosów, skoro tu jestem, a Rosa miał zrobić mi niespodziankę. Teraz to już nie brzmiało na taki dobry pomysł.

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPon Gru 26 2022, 13:24;

Choroba: nieaktywna

Brak snu to nie problem, większym problemem w bezsenności jest brak towarzystwa, a nawet fakt, że Huxley przysnął nie był w stanie sprawić, że cieszyłbym się mniej z tej przedziwnej nocy, którą spędziliśmy na błąkaniu się po przypadkowych lokalach. Przysiągłbym, że w pewnym momencie wylądowaliśmy w jakimś mugolskim miejscu, głównie z powodu przebłysku wspomnień o kłótni z barmanem o błękitne gryfy - przekonany byłem, że właśnie takie papierosy pali Hux, a że mu się skończyły, to chciałem kupić mu paczkę - barman jednak patrzył na mnie jak na wariata. Zabrnęliśmy jednak, z sukcesem, na powrót do dobrego świata czarów, gdzie bardzo nie chciałem jeszcze wracać do szarych murów szkolnego zamczyska - choć próbowałem przekonać się do Anglii, to jednak Hogwart jako średniowieczne zamczysko, by okrutnie ponurym miejscem. Dużo milej było w miękkim szlafroczku, z maseczką i ogórkiem na oczkach, nad brzegiem basenu, przy dźwiękach przedziwnej fletni pana i jakiejś lewitującej, metalowej misy, brzdąkającej gdzieś po kątach.
Słysząc głos Williamsa zdejmuje z jednego oka ogórka, drugą rękę wciąż trzymając pod głową i zerkam na niego, wyciągnięty na leżaczku jak foczka na plaży.
- Hm? - widząc jego uśmiech sam się uśmiecham, szeroko, promiennie, prawie jakbym nie miał takiego samego, potężnego kaca. Z wdzięcznością pamiętam, jak Hux upierał się, by zamówić samochłodzący się dzbanek lemoniady, mimo, że jeszcze ze dwie godziny temu, upierałem się, że to najlepsza pora na szampana, więc polałem owej ogórkowej pyszności do szklanek- Jak się czujesz? - mruczę niskim vibratto, bo chyba w którymś momencie zahaczyliśmy o karaoke, mam tak zdarte gardło. Albo piliśmy wódkę na mrozie za sklepem? Albo jedno i drugie...
- Kolor? - przenoszę wzrok na turban - Och, chciałem taki jak mój. - wzdycham, bo przypominam sobie jak przez mgłę tę dyskusję- Stanęło na czerwonym. - łykam ogórkowej i zjadam ogórka ze swojego drugiego oka, po czym podnoszę umęczone ciało z leżaka, rozwiązując szlafrok- Jak dużo pamiętasz z wczoraj? - zagajam, bo to niemal jak Kac Vegas w Dolinie, może jego wspomnienia uzupełnią dziury w moich. Zrzucam z grzbietu odkrycie, nagi jak w dniu narodzin i idę do basenu, bo coś mnie znów kręci na wymioty i ciśnienie w głowie skacze, a woda taka przyjemnie chłodna, nic lepszego jak namaczanie się w pachnidełkach na tak męczący poranek. Ostrożnie dotykiem sprawdzam, czy moja magiczna maseczka już się wchłonęła, czy wciąż muszę uważać, żeby się nie zanurzyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leighton J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II studencki
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 175 cm
C. szczególne : Duże usta, kilka pieprzyków, ślady farby na rękach
Galeony : 277
  Liczba postów : 649
https://www.czarodzieje.org/t21367-leighton-lea-joanne-swansea#691779
https://www.czarodzieje.org/t21382-panna-sowa#692448
https://www.czarodzieje.org/t21368-leighton-lea-j-swansea#691780
https://www.czarodzieje.org/t21499-leighton-j-swansea-dziennik#6
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyNie Sty 15 2023, 15:35;

Przygotowania do sesji zdjęciowych nigdy nie należały do zbyt łatwych a przede wszystkim szybkich, ale przynajmniej były – przynajmniej dla Leighton – przyjemnym rytuałem, kiedy to mogła oddać się w ręce specjalistów, którzy doprowadzali jej cerę, włosy i paznokcie do absolutnej perfekcji. I to wszystko w dodatku sponsorowała jej agencja!
Kiedy jedna z pań obsługujących w salonie piękności wykonywała delikatny masaż głowy, a druga nakładała aloesową maseczkę na przygotowaną do tego twarz, trzecia zajmowała się łabędzimi paznokciami, marudząc pod nosem, że tej błękitnej farby nie pozbędzie się spod nich prawdopodobnie nigdy.
Wbrew kiepskim prognozom udało się jednak dopiąć wszystko na tip top i Swansea wyszła z salonu jak czyste płótno z idealnie nałożonym gessem – gotowa na to, by odpowiedni artysta przelał na nią swoją wizję artystyczną, która miała zostać uwieczniona na kliszy aparatu.

{ z t. }
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptySro Sty 25 2023, 23:11;

To prawda, gdyby nie fakt, że miałem w mordzie kompletnego kapcia, możliwe że zauważyłbym brak papierosów pod ręką. Może i wcześniej wypaliłbym zarówno błękitne gryfy jak i mugolskie, znacznie mniej zacne niż magiczne, fajki. Minęły chyba lata odkąd wypaliłem tak dużo na jednej imprezie. Oczywiście zwykle sobie tego nie szczędziłem, ale nie tak na raz, by przyjść kompletnie ogołocony ze szlugów. W końcu zawsze miałem zapas na podorędziu.
Teraz jednak próbowałem dojść do siebie, poskładać wszystkie wspomnienia i - co najważniejsze - upewnić się, że mój kompan na dzisiejszy wieczór nadal żyje. Oczywiście to ja na pewno miałem znacznie gorszego kaca. To naprawdę nie były te lata by imprezować jakby to był ostatni raz w życiu. Gdyby nie fakt, że ostatnimi dniami byłem mocno przybity, na pewno bym tego nie robił. - Bosko - mruczę na pytanie jak się czuję. Na pewno widać po mnie, że tragicznie. Zarówno po umęczonej twarzy jak i poruszających się bardzo powoli tatuażach, które wyglądały jakby również wczoraj bardzo mocno zachlały.
Póki co jednak z lekką paniką dotykam swojej głowy, z widoczną obawą co zastanę pod ręcznikiem. - Jak ty? - powtarzam dość głupio i patrzę się na platynowe włosy przyjaciela. Sam miałem jakąś taką farbę wcześniej, może nie jest tak źle. Ale czerwony brzmiał jak masakra. Z westchnieniem ścigam turban z głowy, który był dla mnie obecnie niepomiernie ciężki. Rzucam ręcznik na ziemię i staram się znaleźć różdżkę, by przywołać lub wyczarować swoje lusterko. - Nie wiem, pamiętam pewnie większość. Hm... może nie bardzo gdzie moje rzeczy ale na pewno kojarzę karaokę - mówię, bo dopiero kiedy wykrztuszam z siebie więcej słychać, że mój zwykle dość zachrypnięty głos - dziś przekracza wszelkie granice. - Gdzie moja różdżka? - pytam w eter i osuwam się bez życia na leżak w nadziei, że znajdzie ją młodszy nauczyciel.
Pewnie byłbym kompletnie zdziwiony widokiem tego, że ten beztrosko się rozbiera i wskakuje od tak do basenu. Ale jestem tak padnięty, że nie mam nawet siły się speszyć i walczyć z jego wilowatością.

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyCzw Sty 26 2023, 23:07;

Siadam na krawędzi basenu i przeciągam się ciężko. Czuje, jak mi ta wczorajsza zabawa jeszcze uciska mięśnie, napina kark i barki, które masuje lekko, ale całkiem nieporadnie. Słyszałem, że si ę jakieś nowe spa otwiera, ale nie mam zupełnie głowy do tego, by się tym zainteresować. Jak widać znacznie chętniej interesuje mnie to, czy Huxley pójdzie ze mną na drinki i karaoke, w związku z czym oglądam się przez ramię i uśmiecham do niego promiennie.
- Też pamiętam karaoke. Musisz mi wybaczyć mierny popis Celine Dion, czasem po alkoholu bierze nade mną górę kompletny romantyk. - mówiąc to niemal się rumienię, ale zaraz śmieje się perliście- Nie mam pojęcia. -dodaję na pytanie o różdżce i wślizguję się miękko do wody.
Jej temperatura, taka idealnie nie za zimna, ale i nie ciepła jak zupa, wyporność i zapach zawartych w niej olejków sprawiają, że szybko relaksują mi się mięśnie. Odpycham się lekko od dna, do którego bez zdziwienia dosięgam nogami i niemrawą żabką ruszam wpoprzek zbiornika.
- Pamiętam, że za Traszką rzucaliśmy różdżkami do celu. - przypomniało mi się nagle, że mieliśmy najebane zawody w to, kto strąci pustą butelkę po bełkoczącym eliksirze, pozostawioną przez jakiegoś dowcipnisia na płocie za lokalną sieciówką z napitkami i przekąskami- Ale chyba je stamtąd zabraliśmy... - mój głos niesie się miękko po tafli wody. Cisza spa jest kojąca, chyba bym stracił przytomność, gdybym teraz doświadczył hałasu większego od dźwięku skrzeku moich własnych płuc, trzeszczących w mojej klatce żebrowej. Zawracam miękkim łukiem przy drugim brzegu i tą samą leniwą żabką wracam do Williamsa.
Przyglądam mu się w milczeniu, zbliżając powoli, jak wodna istota, syrenka, jakbym rzeczywiście był jakąś bajeczną rusałką. Zanurzam się całkiem w tej przyjemności i wychylam tuż przy brzegu, by oprzeć o niego przedramionami i położyć na nich swoją głowę.
- Może chodź do wody..? - proponuję z nutą troski w głowie, ale i jakąś iskrą rozbawienia w oku- Wyglądasz w tych włosach bardzo ładnie, a woda jest przyjemna, kojąca. - zapewniam jakbym aspirował do ulicznego sprzedawcy, ale widać, że nie mógłbym nim być, bo chyba nie sprzedaję tego doświadczenia z wystarczającym przekonaniem, bo nie widzę, by Hux zrzucał z siebie ciuchy i biegł do basenu w sarnich podskokach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyWto Sty 31 2023, 00:06;

Zakładam, że Atlas nie czuje się tak źle jak ja, ale również nie wygląda bardzo rześko. Aż mam ochotę pogłaskać go po zmęczonej głowie, ale musiałbym do tego wstać, więc poddaję się od tego karkołomnego pomysłu. Pociesza mnie tylko fakt, że nadal uśmiecha się do mnie promiennie, niepotrzebnie przepraszając za swoje śpiewy, jakbym sam był lepszy.
- No to wybacz też moje popisy. Z moim gardłem wydaje mi się, że jestem niesamowitym rockmenem, kiedy zabieram się do karaoke - żartuję i kaszlę ciężko przez moją spotęgowaną papierosami oraz wcześniejszym chlaniem chrypę. Szukam różdżki, ale nie idzie mi za dobrze, wiec ponownie opadam bez sił, licząc na to że jest po prostu razem z resztą moich rzeczy.
Marszczę lekko brwi kiedy przypominają mi się zawody. - Trochę oszukiwałem, bo próbuję magii bezróżdżkowej - przyznaję się, tłumacząc też dlaczego szło mi tak dobrze (a szłoby jeszcze lepiej gdyby nie mój stan). - Ale nie zostawiłbym tam jej... - mruczę jeszcze może nie do końca dużą pewnością, ale przecież na pewno nie potrafiłbym się pożegnać od tak z takim dobrym zakupem. Nie ruszam się jednak, by sprawdzać taką ważną rzecz, gapię się bez krzty mądrej myśli w głowie na pływającego sobie kolegę.
Pewnie dlatego zamiast zostać tam gdzie jestem wstaję z miejsca i podchodzę z trudem do brzegu basenu. Jednak nie wchodzę do niego, a siadam sobie na brzegu, za Atlasem. Faktycznie, gdy zanurzam wytatuowane łydki do wody, czuję że jest dość kojąca. Brzydki, biały szlafrok moczy się odrobinę w pachnącym olejkami basenie. Więc może nie wbijam jak sarenka do wody, ale przynajmniej do niech podchodzę - więc całkiem niezły z niego handlowiec.
- Dziękuję, chociaż mówisz to bo jesteś miły - prycham ze śmiechem na słowa o jego włosach i kładę ręce które leczą na jego ramiona, ponieważ wcześniej masował kompletnie bez sensu. Jako dobry przyjaciel i świetny uzdrowiciel robię mu delikatny masaż, by rozluźnić jego napięte mięśnie.

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Atlas M. O. Rosa

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 198
C. szczególne : czar wili rozdawany na lewo i prawo, ogromne zainteresowanie każdym rozmówcą
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 814
  Liczba postów : 324
https://www.czarodzieje.org/t21769-atlas-malte-otto-rosa#711050
https://www.czarodzieje.org/t21773-kartki-do-atlasu#711160
https://www.czarodzieje.org/t21770-atlas-m-o-rosa#711053
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptySro Lut 01 2023, 22:00;

Przebłyski wspomnień z karaoke są perfekcyjnie prześmieszne, więc zaraz znów się śmieję pod nosem, wydaje mi się, że albo namówiłem Huxa do odegrania ze mną sceny z dziobu Tytanika, albo przynajmniej bardzo próbowałem to zrobić, kiedy szlachtowałem pijackim bełkotem Celine Dion. Cieszy mnie, że mi tego nie wypomniał, liczę w duchu na to, że rzeczywiście mało pamiętał, a jeśli pamiętał wiele, to doceniam wstrzemięźliwość przed wyrażaniem złośliwości.
Otwieram szerzej oczy.
- Naprawdę? - trochę mnie to zachwyca, zawsze jestem absolutnie zauroczony takimi niezwykłymi cechami, których nie jestem w stanie dostrzec na pierwszy rzut oka. Prawdą jest, że sam wielokrotnie myślałem o magii bezróżdżkowej, czym natychmiast się z Huxem dzielę- Jak ją opanujesz, musisz koniecznie udzielić mi lekcji. - żądam, bo przecież nie umiem prosić, majtając nogami w wodzie- Różdżka przy pracy ze zwierzętami często jest okropnie nieporęczna, rozważałem szkolenie się w bezróżdżkowej, a z takim nauczycielem pojmę ją w mgnieniu oka. - posyłam mu czarujący uśmiech, mrużąc lekko jedno oko. Czy ja sobie żartuję, czy ja tak na poważnie? Zalecam się? Adoruję? A może po prostu razi mnie odbijający się od wypolerowanego, magicznego dzbanka promień słońca, wpadający przez jedno z sufitowych okien.
Obserwuję go, kiedy jednak decyduje się podnieść i zmusić obolałe zatruciem alkoholowym, zmęczone bezsenną nocą spędzoną na hulankach i swawolach ciało, by podeszło tu do mnie. Właściwie do basenu, ale przecież głównie do mnie.
- Nie jestem ani trochę miły. - mówię cicho, nieco otumaniony kacem, całą sytuacją, relaksującym zapachem olejków, na tyle jest to dziwne, że nawet nie przywiązuję uwagi do tego, że tak palnąłem. Przechylam głowę powoli, odrywając się od brzegu i nadstawiając do tych ręcy które leczą bardziej ochoczo, jak kot do głasków, wciskając pomiędzy Williamsowe łydki i opierając głowę o jego kolano.
- W takich chwilach w ogóle nie chcę wracać do pracy. - mamroczę pod nosem z przymkniętymi oczami, trzymając się uzdrowicielskiej nogi jak kotwicy, kiedy sobie taki masowany dryfuję w wodzie. Bezwiednie i całkowicie odruchowo sam ściskam jego nogę w rytmie w którym on ściska moje barki. Jak dwa, skubiące się konie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 44
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1882
  Liczba postów : 1334
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8




Moderator




Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 EmptyPon Lut 06 2023, 02:38;

Uśmiecham się do ziomka pocieszająco, na tyle ile mogę w takiej formie. Co się działo na karaoke, zostanie na karaoke, nie pamiętam ile dokładnie razy ośmieszyliśmy się na przeróżnych piosenkach. Ale wychodząc mam przebłysk kiedy obiecujemy sobie nie mówić o tych żenujących śpiewać nikomu. Mam nadzieję, że chociaż to Atlas pamiętał! Ja wolę nie przypominać nam obecnie żadnej piosenki.
- No... - mówię dość niechętnie, bo nadal nie umiem bardzo dobrych zaklęć. Raczej ćwiczę drobnostki. I nigdy bym nie użył magii bezróżdżkowej w swojej pracy. A właśnie to chciałem - rękami leczyć ludzi. - Uczę się już prawie rok, a nadal nie potrafię większych zaklęć, a nawet podstawowe mi jeszcze nie wychodzą aż tak... więc nie sądzę, że byłbym dla Ciebie dobrym nauczycielem - przyznaję się, że nie jestem tak zdolny ja myślałem. Pewnie Volarbergowi szło znacznie lepiej kiedy zaczynał. Mimo to uśmiecham się ciepło do Atlasa, bo ten znowu rozsiewa swój czar, kiedy tak cieszy się w moją stronę. Nie mogłem walczyć z nim tak jak powinienem przez kaca i zanim nie zauważam już siedzę obok niego a brzegu basenu.
- Co ty mówisz... No cóż, może znasz siebie lepiej, ale przy mnie jesteś idealny - stwierdzam prosty fakt i wzruszam lekko ramionami, zanim nie zaczynam masażu atlasowych ramion. Które  oczywiście są piękne, lekko umięśnione, nawet krople wody wydawały się po nich spływać we właściwym kierunku. Zaś po słowach Rosy, wracam na ziemię. Czasem przesadnie jestem zauroczony Atlasem, ale nadal pamiętałem, że nie jestem już tym samym młodym człowiekiem co kiedyś. Powinienem uciec, ale niegrzecznie byłoby prędko wstać, jak jakiś przestraszony nastolatek, skoro sam przyszedłem, ale już odkładam ręce na boki, by podeprzeć się ziemi i przenoszę wzrok na sufit.
- Zaproponuj im, że będziesz tu pracował. Po prostu chodził nagi po saunie. Może by ci nawet zapłacili - zauważam całkiem rozbawiony, bo to naprawdę nie wydaje mi się kompletnie nierealne.

______________________

 Courage is not living without fear
Courage is being scared to death and doing the right thing anyway

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon piękności "Cud natury" - Page 3 QzgSDG8








Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 3 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Salon piękności "Cud natury"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon piękności "Cud natury" - Page 3 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-