Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Salon piękności "Cud natury"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość


Isolde Bloodworth

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyPią Wrz 30 2016, 16:08;

First topic message reminder :


Salon piękności "Cud natury"


Po wizycie w salonie piękności z pewnością poczujesz się jak wila - żaden mężczyzna nie przejdzie obok ciebie obojętnie! To właśnie tutaj czarownice oddają się w ręce profesjonalistek, które potrafią zadbać nie tylko o ich włosy i paznokcie, ale i całe ciało, a co najważniejsze - o doskonałe samopoczucie. Jeśli masz ochotę, możesz też wymoczyć się w basenie z gorącą wodą i tajemniczym eliksirem, który cudownie wpłynie na twoją skórę. Ta przyjemność może i nie należy do najtańszych, ale z pewnością jest warta swojej ceny!

Cennik
   

Wejście - 10g (cena obejmuje kąpiel w basenie)
Masaż olejkiem dyptamowym - 45g
Masaż gorącymi kamieniami - 40g
Maseczka odmładzająca (o 5 lat) - 30g
Maseczka nawilżająca z aloesu - 25g
Maseczka oczyszczająca z żabieńca - 26g
Maseczka peelingująca z ziaren dymnicy - 24g
Manicure / Pedicure - 30g
Stylizacja włosów - 25g
Strzyżenie - 30g
Farbowanie - 30g

Zapłaty dokonaj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyPon Wrz 27 2021, 12:59;

Klątwa: Ofc że działa

Ledwo wrócił, a już miał nad sobą tyle emocji, że głowa mała. Potrzebował rozluźnienia w chuj, więc szczerze cieszył się, że Julka wyszła z taką, a nie inną propozycją. Gdy Feli po raz kolejny odpłynął w krainę odpoczynku, Max zostawił mu notatkę, że idzie do Hogsmeade i wróci za kilka godzin, po czym spakowany do minimum teleportował się na miejsce spotkania.
-Punktualna jak zawsze! - Przywitał się z nią, bez pardonu zamykając Julkę w swoich ramionach. Potrzebował teraz bliskości od tych, którym ufał bo choć nie miał zamiaru wylewać swoich żalów na głos, tak ta odrobina wsparcia zawsze pomagała. W dodatku naprawdę cieszył się z tego, że widzi dziewczynę całą i bez upierdliwej klątwy, która nad nią ciążyła. Przynajmniej tej jednej, bo była jeszcze kwestia przekleństwa Camelotu, które nie oszczędziło chyba nikogo.
-To jaki masz plan na dziś? Masaż? Peeling? Odpierdolenie się na łyso? - Zapytał wyciągając paczkę "Merlinowych strzał" i wyciągając ją w stronę Brooks, by poczęstować kumpelę tym, co miał przy sobie najlepsze. Sam następnie odpalił jednego bo nie wyobrażał sobie relaksu bez krążącej w żyłach nikotyny.

@Julia Brooks

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyPon Wrz 27 2021, 15:18;

klątwa: nieparzysta


Każdy zasługiwał niekiedy na odrobinę luksusu. Dla jednych było to wypicie połówki z ognistą, dla innych zaś – odwiedzenie słynnego czarodziejskiego SPA. Dziś Brooks postawiła na drugą z tych opcji. Sama nie wiedziała, czemu wybrała akurat to miejsce. Może dlatego, że wybierała się tu od miesięcy, najpierw z Arlą, potem z Felkiem, i koniec końców, nigdy tam nie dotarła? Jeżeli już ktoś zasługiwała na taki odpoczynek, to właśnie Krukonka. A jak to do tego dołoży się towarzystwo Solberga, to łatwo było dojść do wniosku, że całe spotkanie nie może się nie udać.
Pojawiła się punktualnie, jak zawsze, czego nie można było powiedzieć o Solbergu. Przez te wszystkie lata zdążyła już do tego przywyknąć, a poza tym czekanie na innych, o ile nie ciągnęło się w nieskończoność, było sprawą dosyć przyjemną. Człowiek miał bowiem chwilę czasu dla siebie, którą mógł poświęcić na palenie szlugów i kontemplacje. Brooks odpuściła sobie co prawda fajki, ale kontemplacje wciąż wchodziły w grę. Miała bowiem sporo rzeczy na głowie, na czele z tą najbardziej przykrą, czyli widmem odwołania pierwszych kolejek. Do tego miała kilka drobnych spraw na boku, które, choć niezbyt skomplikowane, zabierały jej czas, którego nie miała zbyt wiele. Usłyszawszy dobrze znany szkocki akcent, poprawiła czapeczkę i odwróciła się w kierunku chłopaka.

- Solberg. Spóźniony jak zawsze – uśmiechnęła się lekko, odwzajemniając przytulasa. – Dobrze cię widzieć. I raz jeszcze dzięki za prezent. Nie mam pojęcia, co z nim zrobić, więc leży na półce obok telewizora i ładnie wygląda.

Ruchem głowy odmówiła papierosa. Zamiast tego wyciągnęła z tylnej kieszeni jeansów srebrną papierośnicę, którą podała chłopakowi. – Może lepiej to? White Widow i bibułka nasączona mudminem. Nie mam pojęcia, jak działa, ale jestem dobrej myśli.

Jestem dobrej myśli… no ba! Po dwóch miesiącach suszy, to i łyk piwa byłby wybawieniem, a co dopiero takie piękne połączenie. – Na pewno chcę popływać. I pewnie zafunduję sobie jakiś masaż. Albo peeling. Nie wiem! Nigdy nie byłam w spa i nie mam pojęcia czego się spodziewać – odpowiedziała, bawiąc się trzymaną w dłoni zapalniczką.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyWto Wrz 28 2021, 10:14;

Dla Maxa obydwie te opcje brzmiały jak luksus. Połówkę miał jednak praktycznie na co dzień, więc dziś postawił na coś innego. SPA brzmiało jak dobre rozluźnienie po całym burdelu, jaki zastał po powrocie do domu. Co prawda najpierw upewnił się, że Feli ma wszystko, czego potrzebuje i obiecał sobie, że nie zabawi za długo i za mocno. A przynajmniej taki był plan.
Całe szczęście, że lubiła czekać, bo mimo zdolności aportacji, Max lubił być kilka minut po czasie, jako że zazwyczaj coś go jeszcze w drzwiach zatrzymało. Tym razem musiał cofać się po fajki, bez których w życiu nie opuściłby swojego domu.
-Zrób seksowny roleplay indianki. Chętnie ocenię. - Wystawił w jej stronę język. Naprawdę cieszył się, że ją widział i to w dodatku przytomną. -A co to za zajebista czapa? - Wskazał na jej daszek, którym kryła się przed milionami fanów i paparazzi, którzy na pewno śledzili słynną pałkarę Harpii nawet do Spa.
-Też nie mam, ale wchodzę bez pytania. - Schował szluga do paczki, po czym kiwnął głową na narożnik, za który poszli, by spokojnie zajarać. Usiadł na jakimś stopniu, opierając się o ścianę. Oczywistym było, że nie wejdą z blantem na teren SPA.
-Woda... Też chętnie popływam. Mi to by się przydał taki masaż całego ciała. Jestem w cholerę spięty. - Przyznał. Też nigdy nie witał w SPA, ale brzmiało to jak coś, czego spróbować w końcu musiał. Zresztą, peeling też nie brzmiał jakoś tragicznie według niego.
-Ratujesz mi dupsko tym gównem. - Powiedział, zaciągając się głęboko i licząc, że mudmin naprawdę fajnie wzmocni właściwości Białej Wdowy. Im więcej relaksu, tym lepiej się zapowiadało.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyWto Wrz 28 2021, 13:43;

Stwierdzenie, że lubiła czekać, było kłamstwem i wyolbrzymieniem. Nie miała nic przeciwko czekaniu, zwłaszcza że potrafiła sobie zorganizować czas. Ale żeby od razu lubić czekać? Co to, to nie. Właściwie to nie lubiła, gdy ktoś się spóźniał, bo oznaczało to brak szacunku do drugiej osoby, ale w przypadku Maxa zdążyła do tego przywyknąć przez te wszystkie lata. I choć mogłaby przychodzić to dziesięć czy piętnaście minut później, to nie robiła tego, tylko wciąż pojawiała się o umówionej godzinie, bądź chwilę przed.
Na uwagę o pióropuszu, parsknęła z rozbawienia przez nos. Nie trzeba było być legilimentą, żeby wiedzieć, co Maksiowi siedzi w głowie. Jego libido można by obdzielić pół Szkocji, która raz-dwa stałaby się najbardziej ludnym krajem na Wyspach.

- Nie wiem, czy to dobry pomysł. Nie chcę wystawiać na ciężką próbę Twojego związku z Felkiem. Jeszcze się zakochasz i co to będzie? Problem, Solberg, problem! – pacnęła go czule otwartą dłonią w czoło, wyciągając przy tym papierośnicę, którą to po chwili mu wręczyła. Z zainteresowaniem przyglądała się wypełnionej dobrem bibułce, którą chłopak po chwili jej podał. Powoli i bez pośpiechu zaciągnęła się – raz, drugi, trzeci i oddała skręta, zanosząc się przy tym kaszlem. Z oczu poleciały jej łzy, a w żołądku poczuła nieprzyjemny skurcz. Miała za sobą dłuuuugą przerwę, nie dało się tego ukryć. – Fajna, nie? – zagięła mocniej daszek, tak jak lubiła najbardziej. – Mały projekt poboczny z Madame Malkin. Dowiesz się więcej za kilka dni z Wizzbooka – dodała, odbierając jointa i ponownie się zaciągając. Tym razem obyło się na szczęście bez kaszlu.

Koniec końców magiczny blant został dopalony, tak więc nie zostało im nic innego, jak wejść do środka. Pierwszym, co rzuciło się w oczy (i wywołało zachwyt u Krukonki) był idealny porządek oraz czysty minimalizm. Wrażenie robiła także obsługa. Kobiety były miłe, uśmiechnięte i sprawiały wrażenie, jakby w ich żyłach płynęła krew wili, przez co Krukonkę, chcąc nie chcąc, poczuła lekkie ukłucie zazdrości. Szybko jej jednak przeszło, kiedy w jej dłoni pojawiła się szklanka z fikuśnym drinkiem w jasnozielonym kolorze, nad którą to unosił się zielony, pachnący miętą dym.

Po krótkiej rozmowie z recepcjonistką zaprowadzono ich do szatni, gdzie mogli się przebrać. Brooks szybko wskoczyła w mugolski, jednoczęściowy strój kąpielowy, założyła klapki i weszła do obszernego pomieszczenia, w którego centrum znajdowało się niewielkie jacuzzi. Jak wyjaśniła jej pracująca tu kobieta, woda w jacuzzi miała magiczne, uzdrawiające właściwości. Krukonka weszła więc do środka, ułożyła się wygodnie i zanurzyła usta w zimnym drinku, który jej przyniesiono. A Solberg? Ten jak zwykle się spóźniał.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyCzw Wrz 30 2021, 08:25;

Lubiła, czy nie, ważne że nie suszyła mu już o to głowy. Choć zazwyczaj nie spóźniał się miliony godzin, tak te kilka minut można było sobie poprawki dać. No chyba, że była to sprawa niecierpiąca zwłoki.
Kolejnym plusem przyjaźni z Brooks było to, że nie musiał się wstrzymywać z podobnymi głupimi tekstami (choć i tak rzadko potrafił ugryźć się w język na czas). Julka znała go prawie od każdej strony i nie brała tego do siebie, bo choć widzieli siebie nago, a nawet dzielili jeden czy dwa pocałunki w życiu, tak ich relacja była bardziej braterska. Co nie zmieniało faktu, że na seksowną indiankę to by sobie popatrzył.
-A to brzmi jak kompletna nowość w moim życiu. Problem? Nie znam. - Rzucił ironicznie, po czym się zaśmiał, bo choć Brooks nie mogła teraz o tym wiedzieć, to problemy z Felkiem już miał. Może nie do końca takie, jak większość normalnych związków przeżywa, ale dobrze nie było. Zmarszczył nos, gdy ta pacnęła go w czoło, ale już po chwili o tym zapomniał, gdy siedział na schodku zaciągając się używką.
-Z Malkin? Oho! Brooks szafiara zawitała na salony? - Humorek miał coraz lepszy, gdy blancik wzmocniony mudminem zaczynał krążyć w jego żyłach. -Nie no, spoko inicjatywa. Gadałaś ze Steph? - Nie spodziewał się, by młoda puchonka miała tam jakiekolwiek decyzyjne słowo, ale może brała udział przy konsultacjach. Max ufał jej zdolnościom i właśnie teraz przypomniało mu się, że powinien zapytać jej, jak idą prace nad jego specjalnym zamówieniem.

Gdy weszli do środka Max rozejrzał się, będąc całkiem nawet pod wrażeniem. Było tu dokładnie tak, jak sobie wyobrażał, a piękne wilowate kobiety otoczyły ich od razu, oferując różne usługi. Początkowo nieco dziwnie patrzyły się na niego, bo w większości klientkami były kobiety, co doprowadziło do opóźnienia, gdy Brooks już pindrzyła się w szatni, ale ostateczni i on dostał powitalny pakiecik i mógł dołączyć do kumpeli uprzednio racząc się oczywiście powitalnym drineczkiem.
-Lenistwo czas zacząć? - Wyszczerzył się do grzejącej już nogi w jacuzzi krukonki, po czym odziany w stylowe, czarne kąpielówki, dołączył do niej, rozwalając się na pół jacuzzi, gdy wyciągnął swoje długie ramiona, by oprzeć się o jego brzeg.
-Brooks. Jesteś genialna wiesz o tym? Tego mi było trzeba. - Powiedział przymykając oczy i rozkoszując się otaczającymi ich bąbelkami. -Co z tą Ligą? Pisałaś coś, że chcą ją w tym roku odwołać. Jakieś problemy w Ministerstwie? - Zapytał ciekaw, bo podczas wymiany listowej niespecjalnie miał na to czas. Może i w Wielkiej Brytanii nie działo się idealnie, ale żeby zaraz odwoływać quidditcha? Tego to sobie nie wyobrażał.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyPią Paź 01 2021, 15:11;

Wiele wody musiało upłynąć w rzece, nim Brooks nauczyła się żyć z pewnymi przywarami rosłego przyjaciela. Spóźnianie się, wchodzenie po raz tysięczny do tej samej rzeki, pomimo 999 ostrzeżeń. Właściwie to wciąż ją bolało wiele rzeczy, jak choćby to, że pomimo rozmów, wyciągania pomocnej dłoni i niemal dosłownego wyciągania za uszy z szamba, Solberg i tak robił swoim. Był jednak jej najlepszym przyjacielem i chyba w końcu nauczyła się go akceptować, a nie próbować zmieniać. I tak było i tym razem. Wiedziała, że Max i tak prędzej czy później wróci do używek, więc nie było sensu go od nich odciągać, skoro to nie działało. Zamiast tego wolała skręcić jointa z mudminem i wypalić go razem z nim. Raz, że sama tego potrzebowała, dwa – miała przy tym oko na Maxa.

Dziwna była to relacja. Łączyło ich sporo, różniło jeszcze więcej. Jakieś tam napięcie seksualne budziło się raz na jakiś czas, co było czymś normalnym. Bądź co bądź, byli nastolatkami, a tymi często rządzą hormony i popędy. Ich przyjaźń stała jednak na solidnym fundamencie, dzięki czemu nigdy nie przekroczyli pewnej granicy. I dzięki temu wciąż mogli się cieszyć własnym towarzystwem, zamiast z rozgoryczeniem wspominać czasy, kiedy wszystko było prostsze. I nawet paradowanie przed Maxem w kusym indiańskim wdzianku, nie zmieniłoby nic. Właściwie, to była przekonana, że byłoby bardziej śmiesznie niż seksownie. Groteskowo nawet.

- Wiesz, Max. Jak powiedział kiedyś słynny chiński mędrzec Ni Hu Ya: „Każdy problem ma rozwiązanie. A jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu”. Może to jednak nie był filozof, tylko matematyk, ale wiesz, o co chodzi – podzieliła się swoją mądrością, którą to właśnie wymyśliła na poczekaniu. Faktycznie, nie mogła wiedzieć o ich problemach w związku. Max nie rozpowiadał o tym na prawo i lewo, a ona nie naciskała i nie wypytywała. Tak intymne sprawy rządziły się własnymi prawami i jakakolwiek ingerencja z zewnątrz w postaci doradzania, mogła jedynie dołożyć problemów.

Brooks nie należała do tych osób, które szczególnie interesują się modą, a jej garderoba w znacznej mierze składała się z trampek, dżinsów oraz za dużych t-shirtów, bluz i swetrów. Mimo to z chęcią podjęła się nowego, pozaboiskowego projektu. Był kreatywny, twórczy, sprawiał jej frajdę i zapewniał dodatkowe galeony. Co więcej, dano jej dużą wolność w tworzeniu kreacji i dlatego w nowej kolekcji miały się znaleźć wszystko to, w czym sama chciałby chodzić. A więc w za dużych bluzach, t-shirtach…

- Ze Steph? – zapytała, marszcząc delikatnie brwi, jakby starając się przypomnieć sobie osobę o takim imieniu. Nie dzwoniło jednak w żadnym z kościołów. – Nie, kto to? Miałam tylko styczność z Malkin. No i z projektantami i dostawcami materiałów, ale to byli faceci. Nie wiem, kto to ostatecznie szył. Możesz się zapytać tej Stephanie. I jeżeli maczała w tym palce, to przekaż jej, że dobra robota.

Max, ponownie spóźniony, dotarł w końcu do jacuzzi. Jak go znała, to nie mógł odwrócić wzroku od każdej przechodzącej obok kobiety. I trudno było mu się dziwić, nawet w Brooks budziły się te głęboko skryte pokłady miłości dla piękna. A te półwille były piękne, nie było co do temu wątpliwości.

- Lenistwo czas zacząć – potwierdziła z uśmiechem, chwytając za szklankę z drinkiem i stukając się nim z chłopakiem, który zdążył już zaanektować znaczną większość jacuzzi. – Jasne, że jestem genialna – dodała, parskając z udawanym oburzeniem. – Dopiero teraz to do Ciebie dotarło, Felixo? Przy mnie Morgana to upośledzony gumochłon – uśmiechnęła się szeroko, odsłaniając szereg drobnych zębów. Uśmiech zniknął jednak z jej twarzy, kiedy poruszono temat Ligi Quidditcha.

- Nie mam pojęcia, co to będzie – powiedziała po chwili zamyślenia. - Urzędnicy w Ministerstwie chyba sami nie wiedzą, co zrobić. Z jednej strony jest presja, żeby mecze rozgrywać, ale z drugiej ciężko sobie wyobrazić spotkania, w których szukający jest niewidomy, ścigający przyciąga tłuczki jak magnes, a pałkarz nie spał od tygodnia, bo go dręczą koszmary. No i do tego dochodzą ludzie na trybunach, również z klątwami. Nie wiem, co z tego wyjdzie. Tak że tego – ucięła nagle swój wywód i zanurkowała w wodzie. Wynurzyła się po dłuższej chwili i wciąż zanurzona po szyję, położyła na brzegu elementy stroju kąpielowego.

- A co u ciebie? Jak twoja podróż? I co dalej zamierzasz począć ze swoim barwnym życiem?

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.


Ostatnio zmieniony przez Julia Brooks dnia Sro Paź 20 2021, 09:53, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySro Paź 20 2021, 08:47;

Jej na pewno musiało być trudniej zaakceptować jego niż miało to miejsce w drugą stronę, choć Max z początku też nie mógł przyzwyczaić się do podejścia do życia Brooks, która zdecydowanie bardziej twardo stąpała po ziemi i nie bawiła się w półśrodki. Ich różnice, choć pozornie mocno się ze sobą gryzły, ostatecznie jednak cementowały ich przyjaźń i sprawiały, że ta dwójka nieźle się uzupełniała. Nie potrzebowali godzin głębokich rozmów, by poprawić sobie humor. Wystarczyła wyciągnięta w stronę drugiej osoby paczka fajek, czy spontaniczny trip do Meksyku. Ten duet był nieprzewidywalny i to było w nim piękne.
Skłamałby mówiąc, że nigdy nie myślał o przekroczeniu tej niewidzialnej granicy. W końcu jego libido znane było chyba wszystkim, a Brooks nie charakteryzowała się niczym, co mogłoby Maxa od niej odpychać. Jednak mimo wielu mniejszych fizycznych gestów wyglądało na to, że obydwoje postanowili nie iść w tamtą stronę. Widok Julki jako Indianki na pewno by mu się spodobał, ale też nie wyobrażał sobie podejść do tego na poważnie. Zapewne było to spowodowane też tym, że wyobrażał sobie jej podejście do sprawy i już na samą myśl miał ochotę się roześmiać.
Wyszczerzył się za to, gdy usłyszał piękne powiedzonko. W tym temacie Brooks nigdy go nie zawodziła.
-Mędrzec, matematyk, jeden chuj. Ja tam słyszałem, że nie mówi się "problem" tylko "wyzwanie", co brzmi mi jak jakaś gryfońska próba brzmienia odważnie. - Humorek widocznie mu dopisywał, co było spowodowane nie tylko spotkaniem z krukonką ale też zaczynającemu oddziaływać na niego mudminowi. Solberg bardzo żałował, że nie wie, gdzie i czy w ogóle jest możliwe nabycie tego specyfiku w Wielkiej Brytanii. Spodobał mu się chyba aż za bardzo.
Słysząc o projekcie z Malkin nie bez powodu się zdziwił. Brooks nie wydawała mu się kimś, kto jakoś mocno siedział w temacie, a też nie słyszał nigdy, by kumpela wyrażała chęć zorganizowania podobnej akcji. Ciekaw był więc, na czym ta współpraca ma polegać i jakie będą jej efekty, poza widniejącą na głowie dziewczyny czapeczką.
-Steph to studentka pucholandii. Robi u Malkin. - Wytłumaczył szybko, choć wiedział, że jest tam milion krawcowych, które zapewne prędzej znalazły się na linii frontu. -Ciężko było to ogarnąć? Nie wyobrażam sobie Ciebie otoczonej skrawkami materiałów i zastanawiającej się, czy lepszy będzie kolor smacznej śliwki, czy królewskiej purpury. - Zaśmiał się na wyobrażenie podobnej sceny. Sam doświadczenie w podobnych rzeczach nie miał i kompletnie nie wiedział, jak to wszystko wygląda "od kuchni". Choć raczej nie planował sam wejść w biznes modowy, tak chętnie dowiedziałby się, jak to działa.
Spóźniony czy nie, w końcu był i chyba to się liczyło! Faktycznie pracujące tu kobiety sprawiały, że wzrok sam odwracał się w ich stronę. Max częściowo był do tego przyzwyczajony, po poprzednich doświadczeniach z tymi istotami, ale wciąż nie mógł się nacieszyć tym widokiem, więc wyznaczył sobie odpowiednią ilość czasu na nacieszenie oczu w drodze do jacuzzi.
Nie miał zamiaru zmywać uśmiechu z jej twarzy, ale też był cholernie ciekaw, co takiego Ministerstwo wymyśliło w czasach, gdy cała społeczność odczuwała skutki wiekowej klątwy, którą prawdopodobnie on, wraz z resztą wyprawy Jonesa uwolnili. Max nie miał z tego tytułu większych problemów, jako że magii i tak za wiele nie używał, ale wiedział, że inni oberwali dużo gorzej.
-No i tak to jest... - Rzucił, słysząc zdanie kończące jej wypowiedź, choć po chwili zamilknął i zaczął głębiej myśleć o tym temacie. -Nie ukrywajmy, Tobie też by się trochę odpoczynku przydało. Jedna klątwa, teraz to drugie gówno... Pewnie wkurwia Cię siedzenie na dupie, ale też potrzebujesz regeneracji. Jak jeszcze Ciebie będę musiał odwiedzać w Mungu, bo mi jebniesz z przemęczenia, to nie ręczę za siebie! - Wskazał w jej stronę ostrzegawczo palcem, choć wszystko to było okraszone uśmiechem. Oczywiście nie zostawiłby jej w potrzebie, ale też chwilowo miał dosyć problemów i szpitali. Naprawdę cieszył go fakt, że choć Julka wykazuje się w jego otoczeniu resztkami rozumu.
-Kanada była zajebista. Nie wiem czego się spodziewałem, ale no kurwa... - Zaczął elokwentnie, zatapiając się nieco głębiej w bąbelkach i odchylając głowę do tyłu. -Nie dość, że jest przepiękna, to jeszcze udało mi się dotrzeć do ludzi, którzy otworzyli mi oczy na wiele spraw związanych z elkami i nie tylko. W dodatku poznałem taką babkę, która zajarała mnie jednym tematem. Nie żałuję. Kurwa, nie żałuję żadnej minuty. Zostałbym tam nawet dłużej, jakbym mógł. - Szczerze przyznał, choć w obecnej sytuacji cieszył się, że był to raczej krótkoterminowy wyjazd.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyCzw Paź 21 2021, 15:34;

Do zapłaty: 220g (120g tors, 50g łydka, 20g skroń + 30g strzyżenie)

Już poprzedniego wieczoru, gdy Feli spokojnie spał obok niego, Max podjął kilka decyzji, które miał zamiar wprowadzić w życie. Urodziny partnera były dla niego ważne i chciał, by wszystko było przygotowane tak, by ten dzień był i dla Lowella wyjątkowy. Nie potrafił jednak do końca wprowadzić tego w życie, gdy sam nie czuł się ze sobą najlepiej. Postanowił więc nadać tej dacie jeszcze jedno ważne znaczenie.
Gdy tylko się obudził od razu wyszedł z łóżka, zostawiając partnerowi notatkę, że spotkają się jak tylko ten wróci z roboty i że ma wziąć na następny dzień wolne. Spakował co trzeba i jako pierwsze udał się do Doliny Godryka. Wyczytał w "Proroku", że do salonu piękności, który dobrze już znał, zawitała kobieta, specjalizująca się w usuwaniu blizn. Chciał więc podjąć ten krok i choć nie miał zbyt wielu galeonów w kieszeni, poprawić co nieco w kwestii własnej aparycji.
Gdy tylko znalazł się w gabinecie przedstawił kobiecie, czego chce się pozbyć i zabrali się do roboty. Nie było to najbardziej przyjemne, ale patrząc na to, jak blizny powoli znikały z jego ciała, czuł jakąś dziwną lekkość na sercu. Ślady przeszłości powoli znikały z jego ciała i choć wiedział, że nie oznaczało to iż znikną one z jego pamięci, dużo łatwiej było mu spoglądać na czyste tkanki, a gdy ostatni szczegół został dopełniony podjął jeszcze jeden krok.
W recepcji poprosił o usługę, której od dawna potrzebował, a na którą nie mógł się zdecydować ze względu na to, co czuł spoglądając w lustro. Po raz pierwszy od dawna zasiadł w fotelu fryzjerskim pozbywając się zdecydowanie zbyt długiej grzywki i gdy spojrzał w swoje odbicie, ze zdziwieniem stwierdził, że jest dużo lepiej, choć nie oznaczało to, że jest dobrze. Blizna na skroni zniknęła, zostawiając gładką powierzchnię czoła i lekki uśmiech na twarzy Maxa. Zdecydowanie tego potrzebował.
Uiścił należną opłatę za wszelkie usługi i udał się do Inverness, gdzie miał do załatwienia jeszcze jedną, bardzo ważną rzecz, nim będzie mógł w spokoju świętować urodziny partnera.

//zt




______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySro Lis 03 2021, 19:47;

Max się nie mylił. Brooks zapewne nie podeszłaby zbyt pozytywnie do konieczności paradowania w stroju bladej i wydziaranej Pocahontas. Zresztą, wystarczyło spojrzeć na zawartość jej szafy, żeby wiedzieć, iż nie należała do osób, które lubią w wyzywający sposób podkreślać swoją kobiecość. O wiele bardziej preferowała dużo za duże bluzy, ciepłe i wygodne, a celowy negliż uważała za niezbyt subtelną próbę zwracania na siebie uwagi. Ludzie często dywagują na temat potrzeby zmiany podejścia w uprzedmiotowieniu kobiet i zgadzała się z tym w stu procentach. Niestety, same kobiety nieczęsto robiły wszystko, aby udowodnić innym, że są niczym więcej, jak tylko ciałem. To był jednak temat na dłuższą dyskusję, a na taką rozmowę nie miała ochoty w tym momencie. Teraz chciała odpocząć i zapomnieć na dwie godziny o całym świecie, bo potrzebowała tego, jak miotła witek.

- Aha. Już widzę nową dyrektorkę, która wzywa listownie rodziców takiej Callahanówny i mówi: „Zachowanie Pańskiej pociechy stanowi w oczach jej rówieśników niezwykłe wyzwanie” – stwierdziła kwaśno, mimowolnie przewracając oczami. Ostatnio coraz częściej łapała się na tym, że ten gest stanowił jej reakcję na niemal wszystko, od przesłodzenia owsianki, po słuchanie nauczyciela wróżbiarstwa, mówiącego o potrzebie regularnej analizy własnego horoskopu. Cóż, przynajmniej się nie piekliła, tylko zrezygnowana przechodziła z tym do porządku dziennego, a to już duży postęp.

Mudmin stanowił wspaniałą przygodę. Tak jak ze wszystkim, wiele rzeczy wartych było spróbowania, pod warunkiem, że człowiek potrafił kontrolować własne żądze, a ona akurat nie miała z tym problemu, w przeciwieństwie do Maxa.

I po raz kolejny Max miał rację. I nic dziwnego, znał ją przecież doskonale. Julka faktycznie miała nie po drodze z modą, ale dzięki grze dla Harpii, pojawiały się co jakiś czas nowe możliwości. A że lubiła próbować nowych rzeczy, tak więc i w to zaangażowała się w stu procentach, pozwalając jednak tym bardziej doświadczonym zająć się stroną czysto techniczną. Zresztą, uwielbiała bluzy, luźne t-shirty i wszystko to, co wiązało się z mugolskim streetwearem, dlatego też próba przeniesienia tego stylu na magiczny rynek, wydała jej się całkiem zajebistym pomysłem.

- A, to nie, nie poznałam jej – powiedziała po dłużej chwili, którą poświęciła na połączenie imienia z twarzą. – Szczerze? To nie. Jak by to powiedzieć? Zajmowałam się nadzorem kreatywnym. Wymyśliłam hasło, pokazałam referencje ubrań z własnej szafy, uparłam się, że wszystkie ciuchy mają być różowe, a resztą zajęli się specjaliści. W sumie to byłam w sklepie raptem kilka razy, a większość spraw ogarnialiśmy przez wizzengera. No i nie oszukujmy się, miałam ostatnio nieco więcej czasu, niż zazwyczaj – dodała, wciąż rozmyślając o cholernych klątwach, które na nią spadły. – W każdym razie, to była fajna przygoda i odmiana od latania i nauki zaklęć.

Leżąc w jacuzzi i grzejąc styrane kości, straciła na chwilę rezon, kiedy padł temat Quidditcha. Szczerze mówiąc, nie do końca była pewna, co dalej. Wiekowa klątwa, która dotknęła cały naród, była czymś zupełnie nowym, niepodobnym do niczego. Równie dobrze wszystko mogła skończyć się za tydzień, ale trwać całe dekady. Całe dekady z poltergeistem u boku? Gorzej chyba być nie mogło.

- Solberg, ile mnie znasz? Wiesz przecież, że jak coś robię, to na 120%. Jak już jebnę z przemęczenia, to będziesz mnie odwiedzał na cmentarzu imienia Zgredka, a nie w Mungu. – Uderzyła wesoło w spienioną taflę wody, chlapiąc go w twarz. – Jakim tematem? – zainteresowała się, kiedy Max wspomniał o jakiejś kobiecinie z Kanady.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyCzw Lis 04 2021, 13:07;

Oczywiście, że się nie mylił! Przecież znał ją już tak długo, że w pewnych kwestiach mógł być bardziej pewien niż tego, że słońce rano wzejdzie, a wieczorem zajdzie. Brooks nie była osobą, która co rusz zmieniała poglądy i przekonania, więc te kilka spraw zdawało się być niezmiennymi aż po świata kres. Co do uprzedmiatawiania kobiet dyskusja na pewno byłaby ciekawa, ale i zapewne kontrowersyjna. Podejście nastolatka do tematu było krukonce znane i choć z założenia szanował innych, tak jeśli chodziło o cielesność ta granica czasem zostawała przekroczona.
-Brzmi dumnie, nie pasuje do Callahanów. - Zaśmiał się mrużąc swoje zjarane oczka. Wyobraził sobie podobną wymianę wiadomości i niezwykle poprawiło mu to humor. Jeszcze większy atak głupawki złapał go, gdy wyobraził sobie, że to Hampson podobne listy wysyła.
Próbowanie nowych rzeczy zawsze było czymś, co Solberg pochwalał i czego chętnie się podejmował. Nie spodziewał się jednak, że Julka wleci na pełnej w świat mody, a gdy usłyszał co miała na ten temat do powiedzenia po raz kolejny zachichotał.
-Wszystko w różu? Nowe pokolenie gejów musi Cię kochać. - Poleciał stereotypami, ale też z jakiegoś powodu kolor ten też nie do końca mu się z przyjaciółką kojarzył. -Co to za czasy, że biznesy przez wiza się załatwia. No nic, cieszę się naprawdę! Byle tylko Cię nie wychujali. - Zmartwił się nieco, gdy pomyślał o tym, że w całej tej umowie mógł znaleźć się jakiś kruczek (hehe), którego Brooks by pominęła i wjebała się w coś, na co kompletnie nie miała ochoty.
-No to mnie teraz pocieszyłaś. Dzięki pysiaczku. - Posłał jej całusa w powietrzu, po czym szybko musiał osłonić twarz przed lecącą w jego stronę wodą wzburzoną rękoma Brooks. -Pewnie uznasz, żem się naćpał, albo mnie pojebało do reszty, ale myślę o animagii. - Przyznał patrząc z zaciekawieniem, jak Julka zareaguje na to wyznanie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyWto Lis 09 2021, 12:01;

Na świecie były pewne trzy rzeczy: śmierć, podatki i fakt, że Solberg się nie mylił. Bo anwet jak się mylił, to się nie mylił. Chyba podświadomie oboje unikali tematów związanych z intymnością czy związkami, jakby przeczuwali czający się za tym konflikt. Libido Solberga było gargantuicznych rozmiarów i narządem decyzyjnym chłopaka niejednokrotnie nie była głowa. Brooks z kolei sprawiała wrażenie, jakby te tematy były jej kompletnie obce. Na coś więcej pozwalała sobie jedynie pod wpływem amortencji lub gdy przesadziła z różowym druzgotkiem, a to zdarzało się wyjątkowo rzadko. Taki kontrast mógł więc rodzić konflikty, ale tych udawało im się unikać. No, przynajmniej w tej kwestii.

Sama Brooks nie spodziewała się, że wleci w świat mody, ale jeżeli los dawał jej szansę, to głupotą byłoby tej szansy nie wykorzystać. Zwłaszcza że w żadnym wypadku nie przeszkadzało jej to w karierze, a jeszcze mogło pomóc.

- Żartujesz sobie? Jestem kochana przez każde pokolenie gejów! – prychnęła z udawanym oburzeniem, kiedy to Solberg tak brutalnie zawęził grupę jej wyimaginowanych wielbicieli. – TBH, większość rzeczy dałoby się załatwić przez wizza w kilka minut, ale zamiast tego tracimy czas na spotkaniach, strzępiąc niepotrzebnie języki – podzieliła się jeszcze swoimi spostrzeżeniami, zanim kompletnie wcięta, ponownie zanurzyła się w gorącej wodzie.

Na słowa Maxa o animagii, mruknęła w zamyśleniu i zmarszczyła lekko brwi. – Ambitnie – stwierdziła w końcu. – Ale chyba lepszego momentu wybrać nie mogłeś. Nie masz pracy, nie studiujesz. Lepiej, żebyś wykorzystał ten czas na coś pożytecznego, zamiast robić tripy po wszystkich istniejących lokalach – puściła mu zadziornie oczko, po czym wynurzyła się, usiadła na brzegu jacuzzi, założyła górę od stroju i dodała: - Nie wiem, jak tobie, ale mi już wystarczy moczenia. Czas na maseczkę! – I po przetarciu mokrej czupryny ręcznikiem, udała się w kierunku stanowiska z kosmetyczkami, gdzie położyła się na łóżku i poinformowała pracownicę, że chciałaby poddać się zabiegowi nawilżającemu. Jej cera potrzebowała nieco wytchnienia, męczona codziennie przez wiatr i niepogodę.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyPon Lis 15 2021, 16:48;

Bycie w błędzie nie należało do czegoś, co Max przyjmował zbyt często do wiadomości. Jeżeli nie miał o czymś pojęcia, potrafił się do tego przyznać, ale w momencie, gdy uważał, że jakąś wiedzę posiada, był pewien, że jest to fakt niezaprzeczalny. Szczególnie jeżeli chodziło o jego znajomych.
-Tak myślisz? Muszę popytać znajomych. - Spojrzał na nią, jakby wziął to na poważnie, choć akurat w ich relacji było to raczej rzadko spotykane. -Też tak uważam. Niepotrzebna strata czasu i pierdolenie o dupie Roweny. - Zgodził się, bo akurat wiele rzeczy można było ogarnąć bez osobistego spotykania się i wszystkim wyszłoby to na dobre. Niestety społeczeństwo wciąż wolało tracić czas na zbędne spotkania, których nikt tak naprawdę nie lubił.
-Wiesz, nie powiedziałem, że mi się to uda, ale tak jak mówisz i tak nie mam nic lepszego do roboty. - Wzruszył ramionami. Żałował aż, że nie ma pod ręką szluga, bo chętnie by sobie jednego teraz odpalił, choć pewnie wyjebaliby go za to z tego przybytku. -To Ty leć, a ja machnę sobie kilka okrążeń w basenie. - Chodź był tutaj się zrelaksować, potrzebował najpierw trochę ruchu nim mógł oddać się w ręce kosmetyczek, maseczek i masaży.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyWto Lis 16 2021, 10:51;

W czasie, kiedy Max bawił się w czarodziejskiego Phelpsa, kręcącego długimi łapami w basenie, ona oddawała się chwili błogiego spokoju. Na jej prośbę odpalono lawendowe świeczki i puszczono cichą, odprężającą muzykę. Czarodziejska maseczka nawilżająca cudownie koiła jej zmęczoną cerę, a dodatkowo dwie kosmetyczki zajmowały się jej dłońmi i stopami, bo ostatecznie zdecydowała się również na manicure i pedicure. Czuła się naprawdę cudownie. W chwili tego ukojenia zdecydowała, że będzie odwiedzała to miejsce regularnie. Nie brakowało jej w życiu stresu i zmartwień, zwłaszcza ostatnio, a takie zabiegi mogłyby pomóc jej zapomnieć na chwilę o wszystkim i poczuć się po prostu jak człowiek, a nie mały cyniczny robocik myślący jedynie o lataniu i odbijaniu tłuczka. Wszystkie piękne chwile z czasem jednak przemijały. I kiedy już nadszedł czas na zmycie maseczki, okazało się, że w takim błogim półśnie spędziła niemal godzinę. Leniwym krokiem ruszyła więc w kierunku Solberga, gotowa opuścić ten cudowny przybytek. Porządnie zgłodniała i miała ochotę zakończyć ten dzień stekiem i kremowym piwem.

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyWto Lis 23 2021, 08:16;

Sam naprawdę potrzebował takiego relaksu. Taplając się w wodzie pozwalał na to, by wszystkie zmartwienia na chwilę gdzieś odeszły, a nastolatek mógł skupić się tylko na pracy własnych mięśni. Przychodząc tu chciał oddać się masażom i maseczkom, ale ostatecznie wyszło zupełnie inaczej.
Po wielu długościach w końcu poczuł, że więcej nie ma co się wysilać i przystanął przy krawędzi basenu, opierając się o niego i po prostu odpoczywając. Gdy zobaczył nadchodzącą Brooks uniósł się na przedramionach i stanął na posadzce. Sam też był już głodny i przede wszystkim chciało mu się jarać. Wspólnie zdecydowali więc, że najwyższy czas opuścić już ten przybytek i spędzić resztę dnia gdzieś, gdzie będą mogli napełnić swoje żołądki.

//zt x2
+

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Brooks

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III studencki
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : Ciemna grzywka, tatuaże, oburęczność, zapach lawendy, krwawa obrączka na palcu, perfekcjonistka
Dodatkowo : Kapitanka Krukonów
Galeony : 3477
  Liczba postów : 4431
https://www.czarodzieje.org/t19470-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19475-julia-brooks
https://www.czarodzieje.org/t19471-julia-brooks#576533
https://www.czarodzieje.org/t19697-julia-brooks-dziennik#589978
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyWto Sie 30 2022, 14:21;







Szanowni Państwo,


Chciałabym zakupić u Was bon podarunkowy o wartości 100 galeonów. Adres zwrotny znajduje się na odwrocie, a odliczona kwota w sakiewce.


Julia Brooks

______________________

It's Soton baby!
There's no mountain I can't climb, there's no tower too high, no broom that I can't learn how to fly.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2401
  Liczba postów : 1450
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySob Wrz 17 2022, 20:52;

Nasilony nałóg - merlinowe strzały: 32

Wbrew pozorom naprawdę poczuł ukłucie stresu i podenerwowania, które nasiliło się wraz z początkiem tygodnia, kiedy musiał zadecydować gdzie chciałby zabrać ze sobą Maximiliana. Nigdy nie miał problemu z przywdzianiem na twarz czarującego uśmiechu, obniżeniem tonu do kuszącego, uwodzicielskiego pomruku, ale czym innym było wyrywanie w barze albo kasynie małolatów na jedną noc, a czym innym zaproszenie na randkę kogoś, kogo odważył się nazwać swoim partnerem. Pierwsze co nasuwało mu się na myśl to elegancka kolacja przy świecach w drogiej, wystawnej restauracji, ale nie dość, że taka propozycja zalatywała mu sztampą na kilometr, tak nie sądził również, żeby odpowiadała ona gustom nastolatka. Nie chciał zmuszać chłopaka do wciśnięcia się w koszulę i zawiązywania na szyi krawata, a poza tym wolał uniknąć niekomfortowej sytuacji; w końcu wiedział jak bywało u niego z apetytem, kiedy starał się odtruwać organizm eliksirami.
Po wielu spacerach po londyńskich ulicach, wiosce Hogsmeade i Dolinie Godryka udało mu się wreszcie wybrać odpowiednie miejsce, a przynajmniej tak mu się wydawało. Nie zdradzał jednak swoich planów zawczasu, żeby nie zepsuć Felixowi niespodzianki. Rozkazał świetlistemu kojotowi przekazać chłopakowi, że umawiają się przy bramie wejściowej do miasteczka w dolinie, gdzie podjechał zakupionym od Brooks, szmaragdowym Piorunem. – No hej, zapraszam na przejażdżkę. – Zagadnął w iście teatralnym stylu, puszczając kochankowi oko tuż po zsunięciu na nos przeciwsłonecznych okularów, a w międzyczasie kulturalnie otworzył mu drzwi od strony pasażera. – Co słychać? – Zapytał, acz skupiony na jeździe po dość ciasnych alejkach, nie spoglądał na razie na towarzysza podróży. Wypatrywał za to miejsca, w którym mógłby spokojnie zaparkować pojazd. Tak, mogli równie dobrze przejść ten kawałek pieszo albo po prostu się deportować, ale przecież nie byłby sobą, gdyby nie zechciał w jakiś sposób mu zaimponować.
- Dobra, jesteśmy. – Oznajmił w końcu, wyłączając silnik, a potem poprowadził Maximiliana wprost pod budynek „Cudu natury”, czyli lokalnego centrum piękności. – Akurat urody to matka natura ci nie poskąpiła, ale pomyślałem, że przyda nam się odrobina relaksu. – Skomplementował partnera, przygarniając go do siebie ramieniem, żeby delikatnie ucałować jego policzek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySob Wrz 17 2022, 22:07;

Nie miał pojęcia, czego się po Moralesie spodziewać i musiał przyznać, że sam się nieco stresował, nie będąc do końca pewnym, jak do tego wszystkiego podejść. Starał się zachować spokój, ale nie było to wcale proste szczególnie, gdy musiał podjąć dużo decyzji związanych z tak teoretycznie prostą rzeczą jak randka. Śmieszne, że obydwoje byli samozwańczymi mistrzami podrywu, którzy potrafili jednym prostym gestem oczarować towarzystwo, ale gdy teraz do gry wchodziły emocje, byli jak dzieciaki, które po raz pierwszy w życiu doświadczają przysłowiowych motyli w brzuchu.
Świetlisty kojot przyniósł mu informację co do miejsca i czasu spotkania, ale ni chuja nie powiedział, co mają zamiar robić, a znając Moralesa, Max mógł spodziewać się wszystkiego. Zdecydował się więc na prostą elegancję  postaci jeansów i ciemnej koszuli, a do tego wsadził w kieszeń skórzanej kurtki różdżkę, jakby jednak musiał nagle zmienić swój wygląd na coś bardziej określonego i o czasie pojawił się przed bramą Doliny, gdzie doszedł sobie spacerkiem, by nieco rozładować towarzyszące mu napięcie.
-Będziemy się wozić jak Sebixy i psuć ludziom uszy słabym rapem? Skąd wiedziałeś, że o tym marzę? - Przywitał się z Paco z uśmiechem, gdy ten zaparkował auto tuż przed nim i zabawiając się w szofera, kulturalnie otworzył mu drzwi. Nie wiedział jeszcze, czy czuje się dziwnie, czy normalnie, czy może jest spięty. Postanowił się nie skupiać zbytnio na tym, choć nie było to wcale proste, ale starał się raczej całą uwagę poświęcać Moralesowi. -Bez szału, skoro ostatnio wyszedłem z domu jak mnie z niego prawie siłą wyciągnąłeś, ale nie narzekam. - Odpowiedział wciąż na luzie, bo choć poniekąd było to związane z ciężkim tematem, to jednak starał się podchodzić do wszystkiego na spokojnie. Jakby nie było, krążące w żyłach używki nieco mu w tym pomagały, choć ostatnie dni był naprawdę zdeterminowany, by zmniejszyć dawkę. Nie chciał przecież odjebać maniany, a już tym bardziej nie zapamiętać ani chwili z ich randki. -Widzę, że ładnie się w nim zadomowiłeś. - Zwrócił uwagę na samochód, który naprawdę robił wrażenie mimo, że Max nie był typową blacharą. Po prostu potrafił docenić dobre auto, czego nauczył go Nick.
-Relaks zawsze w cenie. - Uśmiechnął się, gdy pokornie przyjął komplement i całusa. Znał już to miejsce, ale nie oznaczało to, że jakkolwiek mniej cieszył się z wypadu. Wręcz ulżyło mu, że Paco faktycznie postawił na coś nieco skromniejszego, choć wciąż bardzo w jego stylu. -Co powiesz na szybkiego szluga przed? - Zaproponował, bo co jak co, ale nikotyny to nie odmawiał, a jeśli mieli spędzić najbliższe godziny w salonie piękności, to musiał nakarmić raczysko.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2401
  Liczba postów : 1450
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySob Wrz 17 2022, 22:34;

Morales chyba sam nie miał pojęcia czego się po sobie spodziewać, zwłaszcza że okoliczności towarzyszące randce, a nie schadzce zdawały się nieco inne. Podenerwowany całkiem zapomniał jak to jest wcielić się w rolę mistrza podrywu i tak naprawdę w głębi duszy martwił się nawet o tak prozaiczne kwestie jak to, czy znajdą miejsce do zaparkowania zanim czar zdąży prysnąć albo czy może Felix nie wyśmieje przypadkiem jego wyborów. Nie powiedziałby, że nagle poczuł motyle w brzuchu, ale z pewnością było to dla niego coś nowego i stresującego, a kiedy tylko spostrzegł znajomy uśmiech Maximiliana, doskonale wiedział już, że robi dobrą minę do złej gry… a może raczej złą minę do dobrej gry? Sam już nie był niczego pewien, jednak żartobliwe powitanie młodszego partnera zdecydowanie dodało mu otuchy i zagubionego gdzieś po drodze animuszu.
- O nie, nie. Nie mowy. Ja prowadzę, więc to ja wybieram muzykę. – Prychnął pod nosem, wizualizując sobie zasugerowaną przez chłopaka scenę, ale powiedzmy sobie uczciwie, tak jak mógł jeszcze wystawić zimny łokieć za szybę, tak do rapu pasował mniej więcej tak dobrze jak wół do karety. Zwłaszcza do słabego rapu. W samochodzie wybrzmiewała więc kubańska składanka i przynajmniej na razie Paco nie widział powodów, dla których sytuacja miałaby ulec diametralnej zmianie. – Może chciałbyś czasem ze mną pobiegać? Wiesz, powietrze, ruch… zdrowe. – Zaakcentował ostatnie słowo, acz towarzyszył mu raczej lekki, odrobinę tylko wyzywający ton. Prawda była taka, że zależało mu na wyciągnięciu Felixa z domu, ale wiedział, że musi podejść do tematu sprytnie. Najlepiej tak, żeby nastolatek był święcie przekonany, że to on wpadł na tak wspaniały i szalony pomysł. – Na pewno dużo lepiej niż Brooks. Powiem ci w sekrecie, że… znacznie lepiej idzie jej z miotłą. – Przechylił się delikatnie w stronę pasażera, jakby zdradzał mu największą tajemnicę dziejów, chociaż biorąc pod uwagę dzieloną przez Maximiliana i Julię zażyłość, jego młodszy kochanek prawdopodobnie zdawał sobie sprawę z marnych umiejętności przyjaciółki prezentowanych za kierownicą czterokołowca.
W końcu oderwali jednak cztery litery od wygodnych siedzeń, stając przed barwnym szyldem salonu piękności, a Salazar znów, mimowolnie zaczął zastanawiać się czy to nie był głupi plan. Postanowił sprytnie ukryć malujące się na twarzy wątpliwości z pomocą komplementu i czułego pocałunku, ale z ulgą odetchnął dopiero po wybrzmiałej w uszach propozycji. – Czytasz mi w myślach. Skoro mamy skorzystać z dobrodziejstw odnowy biologicznej, najpierw wypadałoby coś zepsuć. – Nie potrzeba było długo czekać, a już wyciągał paczkę merlinowych strzał w kierunku młodszego kochanka, jednego papierosa samemu wsuwając do ust. Potrzeba mu było teraz uspokajającej chmurki. – Nastawiasz się bardziej na masaż olejkiem dyptamowym czy gorącymi kamieniami? – Zapytał, poruszając sugestywnie brwiami, chociaż tak po prawdzie liczył na to, że nastolatek pomoże podjąć decyzję i jemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySob Wrz 17 2022, 23:03;

No dobra, w tej kwestii Max miał zdecydowanie większe doświadczenie, bo nie jedną randkę miał już za sobą. Co prawda tych szczerych była zaledwie garstka, ale też się chyba liczyło. Tori z pewnością nie narzekała w każdym razie nawet, gdy otoczył ją owocami morza, których nienawidziła. Szczerze nie spodziewał się, że Paco może być jakkolwiek zestresowany. Był pewien, że ten stan minie mężczyźnie wraz z zakończeniem nieręcznej rozmowy w rezerwacie, ale jak widać się pomylił. Zresztą, nie po raz pierwszy.
-No tak, czyli pewnie wybierzesz coś ze swojej epoki. Dawaj, pozwól mi zgadnąć. Mozart? Chorał greogriański? - Musiał się z nim trochę podroczyć, bo choć stresik był, to przecież nastolatek wciąż był sobą, a stary dobry Max nie odpuszczał okazji by wypomnieć Salowi jego wiek. Z głośników rozbrzmiały jednak kubańskie utwory, co zdecydowanie bardziej pasowało do mężczyzny, a i sprawiło, że Max nieco poczuł ten groove i najchętniej wylazłby na parkiet. -Biegam codziennie rano, a raczej biegałem, ale planuję do tego wrócić. - Przyznał, w myślach przewracając oczami, bo Paco był tak dyskretny i subtelny jak spuszczone na ryj kowadło. -Ty pamiętasz, że mieszkamy po dwóch różnych stronach Wielkiej Brytanii? Jak mam codziennie rzygać, teleportując się do Londynu tylko po to, żeby biegać, to chyba podziękuję. - Nie odmówił wprost, ale z uśmiechem wytknął mu dziury w tym cudownym planie. Jakby nie było, dzieliło ich dobre dziewięćset kilometrów.
Prychnął słysząc ten konspiracyjny szept i wielką tajemnicę przyjaciółki. Tak, wiedział o tym, ale szczerze było naprawdę mało rzeczy, w których radziła sobie lepiej niż z miotłą. -Nie martw się, ten sekret jest u mnie bezpieczny. - Puścił mu oczko praktycznie zapominając już o wszystkim, co jeszcze chwilę temu kołatało się w jego głowie. Bez względu na to z kim chodził na randki, Max był po prostu sobą, choć wiadomo, że gdy w grę wchodziły prawdziwe uczucia, to wszystko wyglądało nieco inaczej.
-To tylko jeden z moich talentów. - Wyszczerzył się na rzekome czytanie w myślach, po czym poczęstował się papierosem, co nie było konieczne, bo przecież zawsze miał przy sobie zapas, ale nie miał zamiaru odmawiać. Na pewno nie dzisiaj. Zaprószył ogień w zapalniczce i rozpoczął dobrze znany im obu rytuał, niszcząc własny organizm przed rzekomą odnową. -Może jakbym wiedział, czy to do cholery się różni, to bym Ci odpowiedział. Oprócz obecności kamieni oczywiście. - No raczej nie pomógł Moralesowi, ale to nie pierwszy i zdecydowanie nie ostatni raz w historii ich znajomości. -Prędzej zdałbym się na Twoją ekspertyzę w temacie. - Dopierdolił mu jeszcze, nie wiedząc, że Salazar sam ma problem z podjęciem decyzji.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2401
  Liczba postów : 1450
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptySob Wrz 17 2022, 23:32;

Moralesowi z pewnością nie brakowało charyzmy, a i na urodę nie mógł narzekać, jednak dotychczas zależało mu wyłącznie na zbudowaniu seksualnego napięcia w zespół z partnerem, a nie na zrobieniu na nim emocjonalnego wrażenia, w którym akurat nie pomagał ani dobry wóz ani wypchana galeonami sakiewka. Nie to, żeby nie zamierzał dzisiejszego wieczoru opłacić wszystkich wybranych przez nastoletniego towarzysza zabiegów, ale wiedział że to nie wystarczy… a przynajmniej tak mu się wydawało. Chyba nie docierało bowiem nadal do niego, że postaraj się nie przesadzić oznaczało dokładnie tyle co postaraj się nie przesadzić i wystarczyło przecież, żeby wreszcie spędzili ze sobą trochę czasu w przyjemnej, relaksującej atmosferze, a do tego salon piękności nadawał się wręcz idealnie. Niepotrzebnie doszukiwał się w krytyce Maximiliana drugiego dna, a to sprawiało że dopadło go ukłucie stresu.
Przytrzymał kierownicę jedną ręką, drugą dłoń przenosząc na udo Felixa, którym potrząsnął nagle, jednocześnie spoglądając na młodzieńca spod byka na skutek jakże wyczekiwanego przytyku tyczącego się jego wieku. – Nigdy nie odpuścisz, co? – Westchnął ciężko, przewracając oczami, bo jeżeli nie sposób było z czymś wygrać, należało się z tym dla spokoju ducha pogodzić. – Obawiam się, że z chorałem może być ciężko, ale doigrałeś się. Następnym razem spodziewaj się Mozarta. Posłuchasz to i może się trochę odchamisz. – Pogodzenie się nie oznaczało jednak poddania wygranej bez walki… chociaż chyba żadnemu z nich nie zależało na wyłanianiu zwycięzcy, skoro ostatecznie obydwaj bujali się w rytm kubańskiej salsy, która zdecydowanie poluzowała obyczaje, a właścicielowi szmaragdowej bryki pozwoliła również w części zapomnieć o towarzyszących nerwach. – Trening bez rzygania to nie trening. – Wzruszył lekko ramionami, chociaż tembr jego głosu wyraźnie wskazywał, że nie mówi poważnie. – Wiesz, zawsze ja mogę się teleportować do ciebie. Tak tylko mówię. – Dorzucił te kilka słów, nie będąc pewnym czy Felix nie zdołał połączyć tak prostych faktów czy rozmyślnie go zbywa. Postanowił pozostawić mu wolną rękę, zamiast tego dzieląc się największym sekretem krukońskiej przyjaciółki rodziny.
- Do tej pory zastanawiam się jakim cudem udało ci się stanąć w tak wielu kolejkach. Nawet o wzroście nie zapomniałeś. – Musiał się z nim odrobinę podroczyć, dlatego sparodiował jego wyszczerzony uśmiech, nawet jeżeli nie mógł się pochwalić tak samo równym i lśniącym uzębieniem. Na szczęście źle też z jego szczęką jednak nie było, i to pomimo nikotynowego nałogu, któremu właśnie postanowił poddać się w pełni. Oparł się bowiem plecami o ścianę, zaciągając się potężną chmurą życiodajnego dymu, bez której jego płuca chyba nie potrafiłyby już same oddychać. – Pomocny jak zwykle… – Mruknął rozczarowany, acz nie miał prawa narzekać, skoro ostatecznie to on występował w roli organizatora ich pierwszej, oficjalnej randki. – Ekspertyzy. – Powtórzył po nim, z cisnącym się na usta śmiechem. – No to zacznijmy od masażu gorącymi kamieniami, które przede wszystkim muszą mieć odpowiedni rozmiar... – Zasugerował dwuznacznie, ale nie udało mu się zbyt długo wytrwać w poważnej pozie. – Dobra, chcesz się zdać na mnie? Polecam masaż kamieniami. Pomaga uporać się z rozdrażnieniem i bezsennością. – Postawił jednak na bardziej logiczne argumenty, dopalając powoli merlinową strzałę, żeby wreszcie zaprosić partnera do środka budynku. Zapłacił za wejściówki, prowadząc Felixa do męskiej szatni, w której od razu zaczął zrzucać z siebie ubrania, pozostając jedynie w czarnych, kąpielowych slipkach z zaskakująco charakterystycznym wzorem w różowe flamingi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyNie Wrz 18 2022, 00:22;

No i w tym momencie można się było kłócić, kto z nich był większym chujkiem, Paco, który bawił się młodszymi chłopcami i zmieniał ich częściej niż swoje barwne koszule, czy Max, który jednak wykorzystywał uczucia innych, by tylko otrzymać z tego coś dla siebie. Cóż, nie dało się tego tak po prostu ocenić, ale na szczęście chociaż jeden z nich dość wcześnie w życiu nauczył się, że nie było to do końca właściwe i poznał zupełnie inną stronę życia.
Drgnął lekko, gdy dłoń Paco spoczęła na jego udzie. Może i nie było do końca hehe "zręcznie", ale nadał był młody, jurny i naćpany, więc bodźce działały  na niego raczej poprawnie i raczej silnie. Objął swoimi palcami te, należące do Moralesa, czując się od razu o niebo lepiej, co zresztą widać było po tym, jak coraz śmielej radził sobie z żarcikami. -Może nie pomóc, ale dawaj. Nie boję się wyzwań. - Rzucił mu charakterystyczne spojrzenie pełne łobuzerskich iskierek. Solberg wolał raczej inne klimaty, ale potrafił docenić taneczne rytmy salsy, czy podobnej muzyki. Nagle zaczął zastanawiać się, jakie jeszcze gusta muzyczne Morales posiada.
-Taaa, ale zazwyczaj rzyga się po, albo w trakcie. Nie zanim w ogóle trening się zacznie. - Pokręcił głową ze śmiechem, bo coś w tym było. Najlepiej wspominał te treningi, po których albo lądował w Mungu, albo faktycznie wywalał z siebie wszelkie możliwe flaki i zastanawiał się jakim cudem jeszcze żyje. -Hmmm, mam lepszy pomysł, ale pozwolisz, że narazie zachowam go dla siebie. - Powiedział, nie odmawiając Paco, ale jednocześnie odwlekając ten moment nieco w czasie, gdy tak naprawdę wpadł na pewien pomysł, który chciałby najpierw zrealizować, nim wskoczą w wir rzygających treningów.
-Cóż, to nie było trudne. Za każdą kolejkę musiałem po prostu zgodzić się na jedno zjebanie i oto jestem. - Rozłożył dłonie, jakby chciał się zaprezentować, w tym celu puszczając na chwilę dłoń Moralesa, by zaraz do niej powrócić.
Wzruszył ramionami, gdy został określony mianem pomocnego, po czym ponownie zaciągnął się nikotyną. Nic nie mógł już na to poradzić, że był jaki był, a to oznaczało, że nie był wcale pomocny. Uniósł z lekkim uśmiechem jedną brew, słysząc dwuznaczną odpowiedź Paco, po czym pokręcił głową. Jeśli to miał być argument to szczerze wystarczał, ale zaraz potem przyszły inne i Max musiał przyznać, że faktyczne te kamienie brzmią jak coś, czego teraz potrzebowali. -Sugerujesz, że jestem nerwowy i nie sypiam? - Zapytał niby obrażony, trącając go palcem w pierś, by zaraz potem już nieco łagodniej przejechać dłonią po tym samym miejscu na torsie Moralesa.
Gdy fajki zostały spalone, dał się poprowadzić do wejścia i posłusznie pozwolił za siebie zapłacić, po czym w końcu mogli zająć się tym, na czym znali się bezbłędnie - rozbieraniu się. Spojrzenie Maxa padło na oryginalne slipki Paco, przypominając sobie jedną sztukę własnej bielizny. -Jakbym wiedział, że tematem przewodnim są zwierzęta, to ubrał bym moje w dinozaury. - Nie mógł powstrzymać się od komentarza, lądując samemu w zwykłych, czarnych gaciach.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2401
  Liczba postów : 1450
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyNie Wrz 18 2022, 00:47;

Prawdopodobnie niełatwo byłoby wskazać zwycięzcę tej nietypowej i amoralnej rywalizacji, ale na całe szczęście dzisiejszego wieczora Paco nie zamierzał się ze swym młodszym kochankiem licytować w podobnych kwestiach. Przeciwnie, nawet za odruchowym ułożeniem dłoni na chłopięcym udzie nie stały żadne grzeszne zamiary, a raczej paląca potrzeba bliskości, którą mężczyzna zwykle łatwiej było przekazać za pomocą gestów niżeli słów. Poza tym… trudno o patetyczne, podniosłe wyznania, skoro od początku spotkania zaczęli się ze sobą droczyć i wzajemnie siebie przedrzeźniać. Dzień jak co dzień, zresztą uwielbiał te sprzeczki z Maximilianem, jakkolwiek infantylne mogłyby się one nie wydawać.
- Mówisz? W takim razie poczekaj aż przypomnę sobie łacinę. Urządzę ci karaoke w klasycznym wydaniu. Dieeees iraeee. – Dołożył wszelkich starań, żeby nadać swemu głosowi operowego kunsztu, ale powiedzmy sobie uczciwie, użycie określenia kunszt byłoby tu grubym nadużyciem, za to dopiero teraz sugestię Moralesa można było naprawdę odczytywać w formule groźby. – No, więc lepiej mnie nie prowokuj, łobuzie. – Wyszczerzył się, widząc lśniące w jego ślepiach diabliki, których niewątpliwie mu brakowało, nawet jeżeli jakiś czas temu w ogóle ich nie pamiętał. – No tak… chronologia. – Westchnął niby rozczarowany, kiedy zaczęli rozprawiać o treningu, a chociaż liczył na wspólny jogging po lesie, tak musiał przyznać, że owiana tajemnicą propozycja nastoletniego kochanka jeszcze intensywniej wryła mu się w mózg. – Hmm… no dobra. – Mruknął przeciągle, zerkając na chłopaka z ukosa, ale wiedział że jeśli ten postanowił uczynić mu niespodziankę, to nie ma takiej siły ani zaklęcia, którym zdołałby go pociągnąć za język. Na razie musiał więc obejść się smakiem, koncentrując na doczesnych przyjemnościach.
- Cały na… czarno. – Pokiwał głową z uznaniem, dopiero teraz bezgłośnie doceniając założoną przez Felixa koszulę. Skubany nawet się postarał; jaka szkoda że zaraz i tak będzie zmuszony ją zdjąć, czyż nie? – Całe szczęście, równowaga w przyrodzie musi być. – Zażartował jeszcze zanim oddał się nikotynowemu pragnieniu, wypełniając płuca gryzącym dymem, którym zresztą prawie się udusił, nie spodziewając się może nie tak bolesnego, ale dźgającego trącenia. – Sugeruję, że ja mam z tym problem, ale widzę że nie tylko. – Tym razem on podszczypał jego żebra, uciekając przed kontratakiem w kierunku stojącej nieopodal popielniczki.
Wreszcie znaleźli się w szatni, gdzie Paco mógł oglądać swego partnera niemal w całej okazałości. Spojrzenie czekoladowych tęczówek powiodło po jego zgrabnym ciele, na dłuższą chwilę opadając również na czarne, nudne galoty. Cóż miał rzec… nie miał nad nim kontroli, zresztą po komentarzu Solberga nawet nie czuł się winny. – Ha. Mam cię. Wiedziałem, że przykują twoją uwagę. – Zaśmiał się, sięgając raz jeszcze do szafki po swoją różdżkę, której zwieńczeniem trącił materiał chłopięcych kąpielówek. – Da się naprawić. Co powiesz na velociraptory? – Podniósł wyzywająco krzaczaste brwi, wskazując tym samym że wybór nie był przypadkowy. Małe, groźne, wkurwia i kąsa. Typowy Maximilian.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyNie Wrz 18 2022, 01:30;

Miał zamiar naprawdę coś odpowiedzieć o tym, że nic nie dziwi się określeniu łaciny jako martwego języka, skoro większość szkolnych kumpli Paco gryzie piach od jakiś kilku wieków, ale ten nagle zaczął śpiewać, a raczej próbować śpiewać i Max musiał, po prostu kurwa musiał jęknąć i pierdolnąć głową o szybę.
-Dobra, dobra, WYGRAŁEŚ. Tylko błagam skończ już i obiecaj, że nigdy nie będziesz próbował śpiewać mi żadnej serenady. - Co jak co, ale z tym argumentem to nie mógł walczyć i miał nadzieję, że już nigdy więcej nie będzie musiał. Dostał za swoje i zrozumiał swój błąd. Zdecydowanie.
Nie powiedział już nic więcej, bo Morales miał rację, nie było chuja we wsi, który by z niego wyciągnął to, co chciał ukryć, ale zdecydowanie nie chciał rezygnować ani z biegania, ani z towarzystwa Paco. Szczególnie, że uwielbiał i jedno i drugie nawet, jeśli od czasu do czasu każda z tych rzeczy go wkurwiała. -No a jak. - Prychnął, bo faktycznie dogadywał się z czernią dość dobrze, choć od czasu do czasu nie stronił od bardziej kolorowych ubrań. Szczególnie, gdy mowa była o stroju sportowym, który chyba z przyzwyczajenia już zazwyczaj wybierał w kolorach Slytherinu. Nie wiedział jeszcze, że zaraz będzie zrzucał ubranie, choć zdawało się to być dla nich naturalną koleją rzeczy. Nie sądził jednak, by kiedykolwiek to Paco przeszkadzało. No może poza tym wieczorem, kiedy cały naćpany po korek, rozpiął koszulę tylko po to, by obnażyć makabryczny widok wynikający z samookaleczania się nastolatka. -No tak, na starość to się takie rzeczy pierdolą. Polecam łapacz snów, chyba że już go wyjebałeś. - Odgryzł się, gdy tylko przestał się skręcać, bo akurat łaskotki były jego słabością, a takie podszczypnięcie zdecydowanie je wywoływało.
W końcu rozmowa wspięła się na wyżyny intelektualne i zeszła na gacie. Ciężko było nie zwrócić uwagi na te flamingi i Max szczerze zastanawiał się, czy go to dziwi, czy wręcz ani trochę. -Jak Ty mnie znasz. - Prychnął, a widząc wyciągniętą różdżkę, mimowolnie ściągnął brwi. Może i miał dobry humor, ale nadal pamiętał wydarzenie z Ministerstwa no i raczej nie lubił gdy się w niego celowało, gdy sam był bezbronny. No, prawie bezbronny. -Mam lepszą propozycję. - Przywdział na twarz swój charakterystyczny uśmieszek, podchodząc do Paco i omiatając wzrokiem jego twarz. -Może choć raz, przestaniesz wymachiwać swoim kijkiem.... - Chwycił go za dzierżący różdżkę nadgarstek. -I udowodnisz, że potrafisz mnie oczarować bez jego pomocy? - Trącił go delikatnie nosem, po czym odsunął się od niego, by skierować się w stronę drzwi wychodzących na salon masażu. -Idziesz? - Skinął głową na wyjście, choć tak szczerze, to nie do końca miał ochotę teraz opuszczać tę szatnię, ale starał się nie tylko Paco stawiać jakieś granice ale i samemu sobie.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2401
  Liczba postów : 1450
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyNie Wrz 18 2022, 01:59;

Pewnie nawet doceniłby odrobinę czarnego, makabrycznego wręcz humoru w wydaniu młodszego kochanka, gdyby nie to że wcześniej powalił go asem wyciągniętym z własnego rękawa. Wbrew pozorom miał dobry słuch, w końcu na parkiecie czuł się jak ryba w wodzie. Na karaoke prawdopodobnie też jakoś by się odnalazł, ale zdecydowanie nie w kościelnym, chórowo-operowym repertuarze. Nie miał bowiem pojęcia jak inaczej nazwać głosy towarzyszące klasycznemu Requiem Mozarta, do których nawet nie było mu dane się zbliżyć. Na szczęście szybko postanowił jednak zaprzestać kariery wokalnej, głównie w trosce o zdrowie jęczącego boleśnie pasażera. - Zawsze wolałem taniec. – Parsknął śmiechem, chyba samemu nie dowierzając jeszcze jak skutecznym argumentem posłużył się w prowadzonej w samochodzie batalii.
Nie gorzej szło mu zresztą dogadywanie krnąbrnemu Maximilianowi również przed budynkiem obranego za randkowy cel salonu piękności… przynajmniej do momentu, w którym ukochany smarkacz nie powrócił do karty dżokera, ponownie opierając dowcip na dzielącej ich różnicy wieku. Paco zmrużył powieki, wziąwszy głębszy oddech, chwilę później teatralnie przewracając oczami. – Spokojnie, nadal wisi na swoim miejscu. Gdzie ja bym znalazł lepszego dekoratora wnętrz… – Mruknął ironicznie, omiatając sylwetkę chłopaka złowrogim spojrzeniem, mówiącym tyle co jeszcze się doigrasz, złośniku; poczekaj tylko na moją serenadę. Na razie jednak odpuścił sobie plan zemsty, głownie dlatego że brakowało mu dramatycznej scenerii i romantycznego balkonu…
…poza tym czuł w kościach, że akurat w kwestii gaci i pięknych, młodych ciał ma większe doświadczenie i tu rzeczywiście mógł pełnić rolę eksperta. Albo konesera, jak zwał tak zwał. – Prawdziwy mężczyzna różu ani ptaków się nie boi. – Rzucił wesoło, unosząc wymownie brwi, nim pochwycił w dłoń różdżkę, pragnąc urozmaicić odrobinę nudne bokserki partnera. Nie przyszło mu do głowy, że celowanie w niego kawałkiem tarniny może przywołać niezbyt przyjemne wspomnienia z ministerstwa, ale czego by nie powiedzieć, Felix znalazł genialny sposób na zburzenie jego misternego planu. Zagranie mu na ambicji. Mówisz, jakbyś tego nie lubił… Korciło go, żeby się odgryźć, ale trudno było mówić, jednocześnie powstrzymując się od śmiechu. Poza tym nie mógł odmówić sobie wyzwania. – A żebyś……wiedział. Nie zdążył nawet dokończyć, nie mówiąc już o ucałowaniu zachęcających do grzechu ust, kiedy chłopak czmychnął w stronę drzwi. Mierda… Przeklął w duchu, zręcznym ruchem chowając różdżkę do szafki, żeby jak najszybciej dołączyć do spragnionego najwyraźniej masażu partnera. – Chyba na razie ktoś inny będzie nas czarował. – Szepnął mu po drodze na ucho, kiedy tylko zrównał się z nim krokiem, jednocześnie subtelnie pokazując na dwóch młodych, urodziwych mężczyzn, którzy mieli ułożyć gorące kamienie na ich plecach. – W ogóle miałem zaproponować, żebyśmy najpierw przepłynęli kilka basenów, ale chyba nic takiego się nie stanie, jeżeli odwrócimy kolejność. – Dodał już nieco głośniej, wzruszając nonszalancko ramionami, nim ułożył się na brzuch pod delikatnymi dłońmi masażysty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Maximilian Felix Solberg

Dorosły czarodziej
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 194 cm
C. szczególne : leworęczność, dupa nie zaklęciarz, Znak zorzy w postaci czerwonej kreski na palcach lewej dłoni, tatuaż kojota na lewym ramieniu,Telepatyczne połączenie z Brewerem
Galeony : 1083
  Liczba postów : 9649
https://www.czarodzieje.org/t18528-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18530-poczta-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18542-relacje-maxa-felixa
https://www.czarodzieje.org/t18529-maxmilian-felix-solberg
https://www.czarodzieje.org/t18677-max-felix-dziennik
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyNie Wrz 18 2022, 18:51;

Wiele można było złego o Paco powiedzieć, ale miał choć tyle przyzwoitości i empatii, by nie męczyć dłużej Maxa swoim wyciem. Tak, na parkiecie radził sobie zdecydowanie lepiej i nastolatka nie dziwił fakt, że tam też czuł się dużo swobodniej.
W dogadywaniu sobie wzajemnie nie mieli sobie równych. Gdyby ktoś postanowił zorganizować turniej w tej dziedzinie, ciężko byłoby wyłonić zwycięzcę  pośród tej dwójki, bo naprawdę nie odstawali od siebie talentem do docinek, a że po trzech latach znali się dość dobrze, to i wszelkie te dogadywanki prawie zawsze były trafione idealnie w punkt.
-W sensie, że darmowego? - Prychnął rozbawiony, chociaż wiedział dokładnie co Paco ma na myśli. Jak miał być szczery, to nawet miło mu było, że mężczyzna wciąż trzyma ten drobny element nad swoim łóżkiem nawet jeśli nie do końca pasuje do bogatego wystroju El Paraiso i biorąc pod uwagę fakt, że miał cały miesiąc, gdy ten przedmiot nie znaczył dla niego absolutnie nic.
Tak, na tym to Morales znał się jak mało kto, to była prawda, choć nadal Max raczej stawiał na prostotę niż na zwierzęce wzory, chociaż nie mógł powiedzieć, że się ich bał. W końcu ładnemu we wszystkim ładnie, a on wiedział, że fizycznie wiele mu nie brakuje. No przynajmniej zazwyczaj, gdy nie wygląda jak cień człowieka. -Oho, odważne stwierdzenie prawdziwy mężczyzno. - Prychnął lekko, choć akurat Morales się  pewnie w to określenie wpasowywał. Przynajmniej według Maxa, ale ten to nie miał najzdrowszych poglądów na świecie. Choć to Paco był dzisiaj głównym mózgiem operacji i organizatorem wyjścia, to jednak nastolatek w pewien sposób dyktował tempo i tak, specjalnie czmychnął wystarczająco szybko, choć zrobił to tak naturalnie, że nikt by nie powiedział, że mogło być to coś raczej rzadko spodziewanego.
-Kto wie, może czegoś się od nich nauczymy. - Zasugerował żartobliwie, rozkoszując się ciepłym szeptem. Tak, dopiero dzisiaj pozwolił sobie przyznać przed sobą, jak bardzo brakowało mu tych wszystkich niuansów, które wychodziły z ich relacji. -Popsułem plany? Wybacz, ale zamiana kolejności też brzmi dobrze. - Sam rozłożył się na stole, kładąc głowę na przedramionach i przymykając oczy, gdy przyjemne ciepło zaczęło rozchodzić się po jego kręgosłupie. Był gotów nawet i odpłynąć, gdyby nie fakt, że organizm wciąż miał lekko pobudzony przez używki. Zamiast tego po prostu skupił się na tej chwili, pozwalając ciału zrelaksować się w miarę możliwości.

______________________



 
I thought that I could walk away easily
But here I am, falling down on my knees
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 2401
  Liczba postów : 1450
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 EmptyNie Wrz 18 2022, 21:35;

Nie byłby taki pewien czy za zaprzestaniem wycia po łacinie stały takie pobudki jak wielkoduszna empatia i przyzwoitość, ale jeżeli świat rzeczywiście miał na czymkolwiek zyskać, to zdecydowanie nie powinien zatrudniać Paco w roli kościelnego chórzysty. Nadal bliżej mu było do kubańskiej salsy i ponętnego kręcenia bioderkami niż składania rąk do modlitwy i piania patetycznych chorałów, ale powiedzmy sobie uczciwie, znając upodobania Maximiliana, chłopak nie miał tak naprawdę żadnych powodów do narzekań.
Nie dało się natomiast ukryć, że w dogadywaniu obydwaj mogli pretendować do tytułu mistrzowskiego i chyba nie było żadnej magicznej siły, która byłaby w stanie ich słowne utarczki powstrzymać. Morales wiedział, że tęskni za tym łobuzerskim uśmiechem, ale dopiero teraz poczuł całym sobą jak bardzo brakowało mu tych wszystkich beztroskich chwil spędzonych w towarzystwie Felixa. – To ty tak uważasz… ja chciałem powiedzieć bezcennego. – Postanowił tym razem zagrać zupełnie inną kartą, wyraźnie akcentując określenie, które winno połechtać ego jego bezczelnego, ale za to niebywale atrakcyjnego kochanka, który wbrew pozorom wcale nie był aż tak złym dekoratorem wnętrz… a przynajmniej tak się Salazarowi wydawało, wszak nie miał jeszcze okazji sprawdzić jego umiejętności w praktyce. Może powinien poprosić go o pomoc przy organizacji jakiegoś bankietu? Ciekaw był jak poszłaby ta nietypowa współpraca.
Na razie jednak pozostawili salony z tyłu, dosłownie i w przenośni padając na wysokość kolan ud, kiedy zaczęli rozprawiać na temat kąpielowych gaci. – Czyżbym słyszał nutę wątpliwości w twoim głosie? – Szepnął wyzywająco, przechylając się w kierunku chłopięcego ucha. Nim zdążył jednak dokończyć myśl, prychnął cicho pod nosem. – Gdybym miał taką sylwetkę jak ty, pomyślałbym nad stringami. – Puścił mu zalotnie oczko, o dziwo deprecjonując swoją wartość, ale niestety nie we wszystkich dziedzinach życia jego wiek i nawyki działały na korzyść, a akurat w tej kwestii nawet nie zamierzał stawać ze swym partnerem w szranki. Dbał o nienaganną, pojedynkową formę i o wygląd ciała, ale idealnych proporcji Solberga mógł tylko pozazdrościć.
Plany ostatecznie zostały jednak zepsute, a bohaterzy tej pięknej i cudnej przygody wylądowali na stołach do masowania, gdzie mogli się raczyć przyjemnym ciepłem bijącym od rozgranych wulkanicznych kamieni oraz dotykiem delikatnych, męskich dłoni, które sunęły po ich kręgosłupach. Paco poszedł w ślady randkowego towarzysza, układając wygodnie głowę na przedramionach i obracając się w jego kierunku, nie będąc w stanie powstrzymać cisnącego się na usta pomruku. – Zdecydowanie powinniśmy się tego nauczyć. Przydałoby mi się coś takiego po ciężkim dniu pracy… – Zasugerował chłopakowi wymownie, mrużąc oczy, żeby choć przez jedną dłuższą chwilę oddać się zręcznym ruchom profesjonalistów. – Bylebyśmy się za bardzo nie rozleniwili. Miałem nadzieję na odrobinę rywalizacji na basenie. – Rzucił rękawicę, z opóźnieniem przypominając sobie że ma do czynienia z pływakiem, co znacząco umniejszało jego szanse na zwycięstwo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon piękności "Cud natury" - Page 2 QzgSDG8








Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty


PisanieSalon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty Re: Salon piękności "Cud natury"  Salon piękności "Cud natury" - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Salon piękności "Cud natury"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Strona 2 z 3 Previous  1, 2, 3  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon piękności "Cud natury" - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-