Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wesołe Miasteczko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Lorna Azul

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 23
  Liczba postów : 25
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13080-lorna-luan-azul-loba#350413
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13088-listy-do-lorny-azul
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13099-relacje-lorny#350717
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13089-kuferek-lorny-azul#350687
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySob Lip 16 2016, 18:07;

First topic message reminder :


Wesołe Miasteczko


Witaj w wesołym miasteczku. Każdy jego element jest pełen zabawy. Zapraszamy również do przeglądania się w umieszczonych wszędzie, krzywych zwierciadłach! Możesz je znaleźć w nawet najbardziej zaskakujących miejscach. Jeżeli chcesz spróbować pobić rekord w jednym z automatów, zapoznaj się z umieszczoną na dole instrukcją.

Diabelski Młyn - 7g
Kolejka Górska - 10g
Dom strachów - 5g
Skok na bungee - 12g
10 minut na Euro-bungee - 5g

Jak pobić rekord w jednym z automatów?
Zapłać 3g
Rzuć kośćmi
1, 6 = Gratulacje! Pobiłeś rekord!/2,5 = Nieźle Ci poszło, ale nie pobiłeś rekordu/3,4 = Niezbyt dobrze Ci to wyszło.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mia Wolfe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 67
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15525-mia-wolfe?nid=6#416869
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15528-bez-spamu-prosze#416906
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15527-w-malinowym-chrusniaku#416905
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15526-mia-wolfe
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPon Lut 19 2018, 23:37;

Moje życie uczuciowe nie było zbyt bogate. Miewałam w przeszłości różne – nazwijmy to po babcinemu – sympatie, ale wszystko zazwyczaj kończyło się na magicznej granicy przeradzania się relacji w coś poważniejszego; tak, miałam niestety tendencję do uciekania w momentach, gdy otrzymywałam informacje i sygnały o powstałych uczuciach z drugiej strony. I do tej pory nie do końca wiedziałam, co mną kierowało – czy był to strach przed zaangażowaniem, czy może miałam zimne serce, pragnące kogoś jedynie wówczas, gdy był nieosiągalny? Z dwojga złego wolałabym już chyba to pierwsze, bo nie czułabym się z tą świadomością jak totalna jędza. Moje kontakty z mężczyznami były więc z grubsza pasmem niepowodzeń, bo albo się wycofywałam, albo podejmowałam bardzo głupie wybory, których po prawdzie później się wstydziłam, właściwie dusząc wszystko w sobie i nie wygadując się nawet najbliższym osobom. W obliczu moich doświadczeń, ich deficyt po stronie Caluma jawił się jako sytuacja idealna.
- To żadna satysfakcja, jak tak to ujmujesz – mruknęłam rozbawiona, robiąc wymowną minę. Szliśmy w kierunku kolejki i ciężko było zignorować fakt, że z każdym krokiem Dear wydawał się bledszy. Nie to, że ja byłam jakimś chojrakiem; stojąc pod kolejką zdałam sobie sprawę, że jest jeszcze większa i rozleglejsza i musiałam przyznać, że kolanka troszkę mi zmiękły.
- Ja też się boję – wyznałam, patrząc na towarzysza, ale wbrew słowom zajmując wskazane przez jakiegoś pana miejsce w niepozornie wyglądającym dwuosobowym wagoniku. Pan pokierował Caluma, a później sprawdził zabezpieczenia. Działały chyba jakoś automatycznie, nie wiem. – Dlatego to zrobimy. Żadna dobra historia z wesołego miasteczka nie zaczyna się od "pamiętasz, jak jedliśmy watę cukrową?" – dorzuciłam, jakbym codziennie bywała w takich miejscach, a przecież była to dla mnie pierwszyzna. Byłam pewna, że przełamanie jakichś swoich obaw i spróbowanie się od razu z czymś lekko przerażającym będzie dobrym pomysłem. Pokonamy strach, przeżyjemy coś zupełnie nowego, będzie co wspominać… Zsunęły się na nas jakieś zapory, a wtedy przestałam być już pewna co do właściwości tej przejażdżki. Przygryzłam wargę.
- Czemu mnie posłuchałeś? – jęknęłam, patrząc na przyjaciela lękliwie – Jeśli to przetrwamy, o dalszym biegu zdarzeń decydujesz Ty.
Rozległ się jakiś dźwięk i zdążyłam tylko chwycić Caluma za rękę, zanim wydarłam się wraz ze startem kolejki, racząc całe wesołe miasteczko bardzo brzydkim słowem. Na "k".
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Lut 21 2018, 02:11;

Kiedy tylko w mojej głowie pojawiały się myśli dotyczące "mojego życia uczuciowego", oczy automatycznie wykręcały się w geście totalnego zażenowania. Nie miałem wiele do ukrycia (może tylko to, że przez niemal pół roku udawałem związek z dziewczyną, która w praktyce została mi podstawiona przez starego, chyba tylko i wyłącznie przez to, że zwątpił w moje umiejętności lub podejrzewał mnie o bycie pedałem, bowiem nie przyprowadziłem jeszcze żadnej dziewczyny na obiad do domu. Jakby to była pierwsza rzecz, o której pomyślałbym, mając takową...), nie było nic do opowiadania. Na palcach jednej ręki mogłem policzyć te razy, kiedy zdarzyło mi się całować z dziewczynami i albo było to wbrew mojej woli, albo pod wpływem eliksirów, co również nie rokuje zbyt dobrze. Nie potrafiłem zaangażować się uczuciowo, nie czułem potrzeby - teraz niby chciałem, ale sam nie wiedziałem, czy robiłem to dla siebie, czy dla kolegów, żeby wreszcie się ode mnie odpierdolili i zajęli się zaliczaniem lasek po swojemu. Nic nie irytuje mnie bardziej niż sugestia, że beznadziejny ze mnie facet, bo nie podrywam wszystkiego co się rusza i nie zaciągam pierwszej lepszej do łóżka.
Dlatego tym bardziej cieszyłem się z faktu, że moją walentynką była Mia. Nie mogłem trafić na lepiej dobraną dla mnie parę na ten dzień. Podejrzewałem, że mieliśmy bardzo podobne podejście do tego typu spraw, chociaż chyba nigdy na poważnie nie poruszaliśmy tych tematów. Ja zawsze wyczuwałem granicę, która istniała w rozmowach tego typu - w pewne rzeczy po prostu się nie zagłębialiśmy, żeby nie było niezręcznie.
Czy podobał mi się pomysł kolejki górskiej? W chuj nie. Nawet w myślach nie byłem w stanie przestać przeklinać, bowiem odczuwałem stres zarówno cieleśnie, jak i mentalnie. Dobrze, że było dość chłodno - mróz szczypiący policzki pierwszy raz mi się przydał, nadając mojej twarzy jakikolwiek kolor poświadczający, że jeszcze żyłem, a mnie samego bardzo skutecznie otrzeźwiał.
- Wiesz co, szczerze Ci powiem, że nie wiem, jak zaczynają się dobre historie z wesołego miasteczka, ponieważ, jakby to ująć, nie zjawiam się w nich - odparłem, usilnie walcząc ze szczękościskiem, od którego bolały mnie już zęby. Spojrzałem na nią, starając się znaleźć ów spokój z jej głosu w jej oczach i o dziwo stwierdziłem, że faktycznie wydawała się być niemal całkowicie opanowana. Ale czy trzeźwa?
Nie było już jednak zbytniego odwrotu. Oczywiście oboje mogliśmy odwrócić się na pięcie i odejść z kolejki, nawet jeśli staliśmy kilka centymetrów od wejścia, ale postanowiliśmy zostać, pchani resztkami odwagi w naszych ciałach. Nie byłem w stanie przełknąć śliny, mój organizm chyba w ogóle zapomniał, jak się ją produkuje, stąd niewiele się nawet odzywałem. Pan ładujący ludzi w wagoniki pokazał nam miejsca, po czym zatrzasnął wokół nas jakiś... metal? Nie wiedziałem co to było, ale trzymałem się tego kurczowo z całych sił. - Na pewno się nie otworzy podczas jazdy? - zapytałem go szybko na odchodnym, ale olał mnie. Oparłem nieco niżej w moim siedzeniu, lokując się wygodnie acz bezpiecznie, po czym spojrzałem na Mię. - Merlin jeden wie, co nam strzeliło do głowy - skomentowałem jej uwagę i chyba jeszcze bardziej pobladłem, o ile było to możliwe. Ze stresu czułem mrowienie na całym ciele, drżałem, a ręce ślizgały mi się od potu po metalowych zabezpieczeniach.
A potem przeżywałem najgorsze minuty całego mojego życia.
Chyba powinienem przeprosić wszystkich, którym kiedykolwiek wyrządziłem przykrość. To doświadczenie sprawiło, że zdążyłem pięć razy przewartościować swoje życie, wykonać dziesięć rachunków sumienia i wykrzyczeć na pół wesołego miasteczka kilka od do chujowości kolejek górskich, nie szczędząc przy tym wulgaryzmów i prawdopodobnie gorsząc wszystkie matki z dziećmi. Trzymałem oczy zaciśnięte, zupełnie jakby ktoś rzucił na nie zaklęcie zlepca. Ostry wiatr smagał mi twarz, niemal czułem igiełki lodu wbijające się w moją skórę.
I jechaliśmy do góry nogami.
Chroń mnie Merlinie...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31554
  Liczba postów : 76560
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyCzw Lut 22 2018, 21:31;

W czasie gdy @Calum O. L. Dear i @Mia Wolfe nawet nie starali się powstrzymywać krzyku na diabelskim młynie, na dole otworzył się właśnie stragan z czarodziejskimi rzutkami, w których można było wygrać naprawdę ciekawe nagrody. Możecie z niego skorzystać w dowolnym momencie gry w Wesołym Miasteczku ale nie jest to obowiązkowa akcja. Każdemu z Was przysługują dwie darmowe serie po sześć rzutek.

Rzucacie kostkami - jeden rzut kostką odpowiada jednej serii, zaś liczba oczek, które wypadną oznacza ile razy udało się Wam trafić w tarczę. W zależności od ilości celnych rzutów otrzymujecie nagrodę.
1,2 - nic
3 - zabawkowa śmierciotula
4 - pluszowa mantykora lub zabawkowy dementor (do wyboru)
5 - fiolka eliksiru (losujecie go w temacie losowań przy użyciu kostki "eliksir")
6 - nagroda pieniężna: 20 galeonów

Pamiętajcie o upomnieniu się o zdobyte przedmioty!

______________________

Wesołe Miasteczko - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mia Wolfe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 67
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15525-mia-wolfe?nid=6#416869
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15528-bez-spamu-prosze#416906
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15527-w-malinowym-chrusniaku#416905
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15526-mia-wolfe
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyCzw Lut 22 2018, 22:50;

Dziwna była ta nasza przyjaźń; niby znaliśmy się od dziecka i zawsze kumplowaliśmy, ale tak naprawdę miałam wrażenie, że było całe multum rzeczy, których o sobie nie wiedzieliśmy. Pewnych kwestii zwyczajnie nigdy nie poruszaliśmy i nie wiem, czy był to efekt jakiegoś skrępowania, czy braku potrzeby poruszania się w danych obszarach życia. Swoją drogą trochę szkoda. Może właśnie powinniśmy zacząć rozmawiać na tematy, jakie dotąd stanowiły niewypowiedziane tabu? Podskórnie czułam, że nasza relacja po ostatnich wydarzeniach może stać się silniejsza, a co za tym idzie – również głębsza. Szczerze tego pragnęłam, bo czy chciał czy nie, Calum zajmował miejsce w moim sercu, nawet jeśli nie czyniłam mu wyznań w tym względzie. On miał problemy z wyrażaniem uczuć, a ja obawiałam się złych interpretacji. Zresztą, pewnych rzeczy wcale nie trzeba mówić, by stały się jasne i oczywiste - nasze ostatnie spotkanie i to, jak tkwiliśmy w swoich objęciach bez cienia zażenowania, było na to wystarczającym dowodem.
Metalowa zapora, czy jakby to nazwać, nie wydawała się nazbyt ciasna i budziła we mnie mocno mieszane uczucia. Czy to aby na pewno była wystarczająca ochrona? Z drugiej strony, słyszałam, że wesołe miasteczka cieszyły się popularnością wśród mugoli, zatem gdyby atrakcje w nim przewidziane były niebezpieczne i pozbawiały ich życia, takie miejsce nie nazywałoby się wesołym. Chyba, że to wszystko było jakąś jedną, wielką iluzją i w rzeczywistości znajdowaliśmy się w miasteczku tortur… Cóż, show must go on, jak to mówią!
Pęd powietrza smagał moją twarz, kiedy kolejka pędziła, wyginając wagonik pod różnymi kątami. Poziom adrenaliny znacznie mi podskoczył i odniosłam wrażenie, że zupełnie nie czuję własnego ciała, nie mam nad nim kontroli. Pewnie miażdżyłam rękę Calumowi, ale wrzeszczał jedynie na samą kolejkę, więc przez te silne emocje może nawet nie czuł mojego przypominającego imadło uścisku. Zamknęłam oczy i Rowenie dzięki, bo jechaliśmy do góry nogami. W duszy pogratulowałam sobie ubioru spodni, bo inaczej twarz przysłoniłaby mi kiecka. I kiedy o tym pomyślałam, zaśmiałam się i jakoś tak zrobiło mi się całkiem… fajnie. Wymyślne bluzgi Deara sprawiły nawet, że zaczęłam się śmiać, a wtedy już odważyłam się otworzyć oczy. Mijaliśmy szybko kolejne części konstrukcji, a świat obok wirował, zlewając się w paletę najróżniejszych barw. Powoli widoki stawały się wyraźniejsze, co musiało znaczyć, że zwalniamy. Zerknęłam w bok, krzycząc :
- Zaraz koniec! 
Calum wyglądał jak na kolejce do zaświatów. No, czyli pewne już jest, że zapamięta tę randkę na wieki. Szkoda tylko, że jako tą, podczas której omal nie zszedł... Brawo Mia, Ty to wiesz jak zrobić zajebisty nastrój!
Kolejka ostatecznie zatrzymała się i mogliśmy stanąć o własnych nogach. Gdzieś kilka wagoników za nami dało się słyszeć dźwięk wymiotowania. Zmrużyłam oczy w mimowolnej minie wyrażającej mieszaninę skruchy, obawy i zakłopotania.
- Ekhm… nooo… hmm, także tak – rzuciłam w eter bez ładu i składu, obejmując się ramionami i zerkając na Deara ostrożnie, szukając jakichkolwiek słów, które mogłyby mu zrekompensować piekielną przejażdżkę mojego jakże durnego pomysłu –Nic Ci nie jest? Mam nadzieję, że nie. I że mnie nie znienawidziłeś przez tę jebaną kolejkę. Ale hej, zobacz, przynajmniej nie mamy już tych koron na głowach! – zauważyłam, usilnie starając się znaleźć jakiś plus. – Musiały nam spaść jak dyndaliśmy głowami w dół.
Oblizałam wargi, patrząc na niego z leciusieńkim rozbawieniem i oczekując jakiejkolwiek reakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPią Lut 23 2018, 02:19;

Jeśli nauczyłem się czegoś o sobie przez ostatni rok, to zdecydowanie dotyczyło mojego podejścia do wieloletnich przyjaźni, które niestety z uporem maniaka porzucałem, niszczyłem lub wystawiałem na ciężkie próby. Mimo znania się z Mią od dziecka, i tak byłem w stanie w pewnym momencie kompletnie ją od siebie odsunąć. To samo uczyniłem względem Lotty, która teraz znajdowała się w ciężkiej sytuacji, a której nie odważyłem się napisać ani słowa w żadnym durnym liściku. Zawsze myślałem, że skoro już je mam przy sobie, to nigdzie sobie nie pójdą. Brałem za pewnik wszystko, co dla siebie znaczyliśmy kiedyś, że będzie to trwało jeszcze długo. Szkoda, że zapomniałem w tym wszystkim owe przyjaźnie pielęgnować. Miałem cholerne szczęście, że Mia znalazła w sobie tyle dobroci, by wybaczyć mi wszelkie przewinienia i spróbować wszystko naprawić.
Nie wiedziałem tylko, czy ta kolejka górska w czymkolwiek nam pomogła.
I pomyśleć, że zdarzyło mi się latać na miotle (z czego nie mam zbyt dobrych wspomnień, bo albo z niej spadałem podczas nauki, albo w meczach quidditcha obrywałem tłuczkiem i traciłem zęby. Generalnie nie polecam miotlarstwa, okropna dziedzina sportów czarodziejskich), nawet na moim nieszczęsnym dywanie (rzadko, bo rzadko, ale niekiedy był jedynym sposobem na dostanie się na zajęcia na czas), a kiedy tylko uderzył mnie w twarz gwałtowny powiew powietrza, spanikowałem. Może wynikało to z braku kontroli nad kierunkiem i prędkością jazdy, może po prostu byłem zafajdanym cykorem, ale z mojej piersi wydarł się ryk przerażenia, kiedy niemal z prędkością światła zaczęliśmy spadać w dół. Nawet nie wiem co ściskałem, nie czułem też łamiącego palce uścisku Mii na jednej dłoni. Wywrzaskiwałem się na tą zasraną kolejkę i chyba tylko wydobywający się z moich ust potok wulgaryzmów sprawił, że po kilku sekundach zaśmiałem się pod nosem. Nie zmieniało to jednak faktu, że chwilę potem wylądowałem do góry nogami i poczułem, jak do głowy spływa mi cała krew. Gdyby moja dusza była materialna, prawdopodobnie dyndałaby na moich włosach, żywcem wyrwana z mojego ciała.
Kolejka do zaświatów?
Chciałbym.
Gdy tylko dojechaliśmy na nasz końcowy przystanek, który jednocześnie był tym początkowym, minę musiałem mieć przepiękną. Oddychałem ciężko, pobladły czy nawet pozieleniały na twarzy - żołądek podczas przejeżdżania przez pętle prawdopodobnie skręcił się z pięć razy. Ręce mi się trzęsły, a włosy miałem tak mocno zmierzwione, że mój łeb przypominał szczotkę do kibla. Spojrzałem na Mię i w tej samej chwili zza naszych pleców dobiegł nas odgłos nagłego zwracania pokarmu. Sam dźwięk sprawił, że i mi się cofnęło, ale zwalczyłem to.
- Chodźmy stąd, jak najszybciej - powiedziałem do niej zachrypniętym, słabym głosem i ledwo stojąc na nogach ewakuowałem się z pobliża wagonika. - To była chyba najgorsza rzecz jaką zrobiłem w życiu. Nigdy więcej - dodałem, kiedy zatrzymaliśmy się gdzieś dalej. Spojrzałem na stoisko z watą cukrową i po raz kolejny prawie mi się cofnęło. - Koszmar - rzuciłem jeszcze, wzdrygając się. Potem spojrzałem na dziewczynę, która wcale nie wyglądała na tak skrzywdzoną. Nie mogłem powstrzymać uśmiechu. - Niezły chojrak ze mnie, co nie? Dałem popis - skwitowałem, po czym zaśmiałem się krótko. Nie ma to jak zrobić dobre wrażenie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mia Wolfe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 67
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15525-mia-wolfe?nid=6#416869
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15528-bez-spamu-prosze#416906
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15527-w-malinowym-chrusniaku#416905
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15526-mia-wolfe
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyNie Mar 11 2018, 03:59;

Uśmiechał się, więc chyba nie chciał mnie zabić za tę dziką przejażdżkę… A może to był tylko podstęp i planował ukarać mnie w mniej uczęszczanym miejscu? Nie mogłam powstrzymać wyobraźni, która podsunęła mi widok mojego własnego martwego ciała gdzieś w sali luster, o, albo lepiej – w domu strachów! Idealna kryjówka na zwłoki, w końcu ludzie myśleliby, że to zajebista atrakcja, taka wierna rzeczywistości i poważnie przerażająca, a Calum miałby czas ulotnić się z miejsca zbrodni. Szczęśliwie jednak dla mojego życia szczerze wątpiłam, by Dear odważył się wejść do domu strachów. Odwzajemniłam uśmiech, lekko przygryzając wargę w rozbawieniu.
- Nadal nie chciałabym być tutaj z nikim innym – przyznałam, odwracając wzrok w poszukiwaniu czegoś, co dałoby nam odrobinę spokoju po tym skrajnym szaleństwie. Adrenalina nadal we mnie buzowała i było to całkiem przyjemne uczucie, aczkolwiek wolałam już dzisiaj nie ryzykować żadnymi karkołomnymi rozrywkami. Powrót do pierwotnej idei mile spędzonej „randki” wydawał się najlepszą opcją. Rozejrzałam się i długo nie musiałam szukać, bowiem nieopodal znajdowało się stoisko z gorącą herbatą. Bingo!
- Chodź, księciu. Wiem czego nam trzeba – obwieściłam zadowolona, łapiąc delikatnie Caluma za przegub i prowadząc w tamtym kierunku. Oczywiście zdecydowałam się na herbatę z sokiem malinowym, która brzmiała w tym momencie jak prawdziwa ambrozja. A po pierwszym łyku, z niemal kocim pomrukiem rozkoszy potwierdziłam, że również tak smakowała.
- Ostatnio sporo o Tobie myślałam – wyznałam, czyniąc kilka kroków w stronę niewielkiej ławeczki i siadając. Obserwowałam kubeczek w swoich stopniowo ogrzewających się dłoniach, jakoś tak nagle speszona. Odchrząknęłam.
- Powinniśmy spędzać ze sobą więcej czasu, jak dawniej. Wiem, że po naszym ostatnim spotkaniu trochę milczałam, ale sam chyba rozumiesz, musiałam trochę sobie tu poukładać – wskazałam palcem głowę, uśmiechając się subtelnie. Podniosłam w końcu wzrok na Caluma. – Ten dzień uświadamia mi, że tęskniłam bardzo za nami. Oczywiście pomijając to fiasko z kolejką – dodałam, śmiejąc się, po czym pociągnęłam spory łyk herbaty. Rozgrzewała od środka i sprawiała, że serce wracało do normalnego rytmu, zaburzonego prędzej przez zawrotną szybkość. Faktem było, że po spotkaniu w Alei Prawdy nie mieliśmy okazji porozmawiać i zobaczyć się. Cóż, może właściwie takiej okazji po prostu nie stworzyliśmy. Mimo całej radości i ulgi, którą tamten dzień przyniósł, potrzebowałam trochę czasu, by to jakoś wewnętrznie przeżyć. I dobrze złożyło się, że w międzyczasie były święta, a co za tym idzie – idealna wymówka, by zamknąć się w domu w Dolinie wśród rodziny i na spokojnie przetrawić ten cały emocjonalny ładunek. Jedno było pewne – byliśmy na najlepszej drodze do odbudowania relacji. Może nie zadzieje się to w tempie podobnym kolejce górskiej, ale to już było najmniej istotne.
Zamrugałam, uśmiechając się.
- Może coś dla mnie wygrasz? – uniosłam brew, wskazując podbródkiem stragan z czarodziejskimi rzutkami. Oczywiście planowałam odwdzięczyć się tym samym, chociaż znając moje ostatnie szczęście, pewnie ani razu nie trafię w tarczę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPią Mar 16 2018, 02:12;

Spojrzałem na nią i zdałem sobie sprawę z jednej, prostej rzeczy.
- Ja też nie - odpowiedziałem, po czym uśmiechnąłem się szczerze. Rzadko kiedy byłem wylewny w uczuciach, często zapominałem o tym, że niektórzy ludzie potrzebują werbalnego wyrazu uznania, by przekonać się, że ich obecność mi nie wadzi, a wręcz cieszy mnie. Mia zasługiwała, by pokazywać jej to, że spędzanie z nią czasu nie jest mi obojętne. - Ale jeszcze jedna taka "atrakcja", a zmienię zdanie - dodałem całkiem poważnie. Od początku przeczuwałem, że mugolskie wesołe miasteczko nie było miejscem, w którym bawiłbym się świetnie, a owa kolejka wagoników wyłącznie utwierdziła mnie w tym przekonaniu. Jęknąłem, gdy złapała mnie za przegub i zaczęła prowadzić w jakieś miejsce, które już sobie upatrzyła i modliłem się do Merlina, żeby nie była to kolejna kolejka, bo mój żołądek mógłby już tego nie wytrzymać.
Na szczęście naszym celem okazał się stragan z herbatą, na co zareagowałem westchnieniem ulgi. Moja była bez soku malinowego, niemniej jednak była dobra i podziałała kojąco na moje jeszcze skołatane nerwy. Słysząc jej słowa, uniosłem delikatnie brwi w geście zapytania.
- Też o Tobie myślę, Wolfe - rzuciłem, czując się trochę jak idiota wiecznie odpowiadający "ja też". Nie mogłem nie przyznać jej racji, zarówno z tym, że powinniśmy spędzać ze sobą więcej czasu, jak i z tym, że kolejka była fiaskiem. Zaśmiałem się krótko, słysząc tą uwagę. - Jak dobrze, że w naszym magicznym Hogwarcie nie ma takich rzeczy. Od razu czuję się bezpieczniejszy. A poza tym, wiesz, wszystko się da zrobić. Jak tylko masz czas, możemy gdzieś wyskoczyć, posiedzieć w szkole, na błoniach, u mnie - zacząłem rzucać propozycjami. Mógłbym jeszcze wyliczać i wyliczać, ale Mia odnalazła kolejną atrakcję, która przykuła również moją uwagę.
Chętny, by spróbować swoich sił. Nie liczyłem na wiele, ale okazało się, że z moją celnością wcale nie było tak źle! W pierwszej turze trafiłem za każdym razem, wygrywając pieniężną nagrodę 20 galeonów (niby nic, ale zawsze jakiś dodatkowy grosz do kieszeni), natomiast druga seria skończyła się jednym nietrafionym rzutem oraz wygraną fiolką eliksiru.
- Niestety nie wygrałem Ci pluszaka - powiedziałem, mierząc spojrzeniem eliksir Gregory'ego. - Ale jak chcesz, to mogę Ci ją oddać. Jakbym jeszcze kiedyś zachowywał się jak dupek, przywrócisz mnie nim do pionu - rzuciłem, siląc się na żart, ale na pewno nie uszło jej uwadze to, że o eliksirach miałem tak marne pojęcie, że aż bolało. I pomyśleć, że moja rodzina ma związany z tym biznes... - Teraz Ty, zobaczymy jak Ci pójdzie! - zachęciłem ją.

1 seria: 6 ->20g
2 seria: 5 -> eliksir gregory'ego
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mia Wolfe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 67
  Liczba postów : 54
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15525-mia-wolfe?nid=6#416869
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15528-bez-spamu-prosze#416906
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15527-w-malinowym-chrusniaku#416905
http://czarodzieje.forumpolish.com/t15526-mia-wolfe
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Mar 21 2018, 02:35;

Jedno proste zdanie sprawiło, że jakoś ciepło zrobiło mi się na sercu, a usta wygięły się w delikatny uśmiech posyłany oczywiście do Caluma, chociaż patrzyłam teraz na swoje stopy. Nie musiał mówić już nic więcej; to było wystarczające by przekonać mnie, że jestem w jego życiu ważna. Nie znaliśmy się od wczoraj i doskonale wiedziałam, że Dear nie należy do osób chętnie dzielących się swoimi uczuciami i z lekkością rzucających ubrane w słowa myśli, kotłujące się w głowie. Dlatego to też o Tobie myślę, Wolfe, było dla mnie ogromnie cenne. I poniekąd wzruszające, muszę przyznać. Przywykłam do jego oszczędności słów, ale miło było od czasu do czasu usłyszeć coś podobnego. Tym bardziej po długim czasie, kiedy sądziłam, że już o mnie zapomniał, a obchodzę go niewiele więcej, co zeszłoroczny śnieg.
- Myślę, że w naszym magicznym świecie jest o wiele więcej gorszych i zagrażających życiu rzeczy. Tylko stykamy się z nimi z przymusu lub przypadku, nie z własnej woli – odparłam, pociągając słuszny łyk herbaty. Po zastanowieniu, dodałam:
No, chyba, że ktoś szuka mocnych wrażeń. Albo ma deficyt szarych komórek.
Zaśmiałam się krótko, przenosząc wzrok z twarzy Caluma na czarodziejski stragan. Sama w swoim niemal dwudziestoletnim życiu miałam (nie)przyjemność podjęcia całkiem sporo lekkomyślnych decyzji, motywowana dość emocjonalną chęcią doznania czegoś nowego, poszerzenia perspektywy. Trzeba przyznać, że swoje krzywe akcje potrafiłam ubierać w naprawdę przekonywające usprawiedliwienia i cele. Może dlatego zwykle wychodziłam z kłopotów z obronną ręką? Albo miałam w życiu więcej szczęścia niż rozumu, taka opcja też wchodziła w grę.
- Wiem, wiem. Zamierzam wzbogacić Twoje życie o więcej mnie – odrzekłam rozbawiona, puszczając oko do przyjaciela. Obserwowałam, jak zabiera się do rzutów i z entuzjastycznym wiwatem witałam każdy kolejny, celny rzut. Szło mu naprawdę fantastycznie. Druga seria może i ciut słabiej, ale i tak byłam pod sporym wrażeniem.
- Może to i lepiej. Wylądowałby ze mną w łóżku, a to naraziłoby mnie na niemiłe komentarze odnośnie dojrzałości – skomentowałam żartobliwie, zajmując miejsce obok Caluma i przymierzając się do spróbowania swoich sił.
- Czekaj. Jeśli coś wygram, możemy się zamienić. Żebyś nie został z niczym…
Nie byłam pewna swoich umiejętności w podobnych grach, więc głupio byłoby wziąć eliksir, a odwdzięczyć się jednym wielkim niczym. Sięgnęłam po rzutki, biorąc głęboki wdech. W pierwszej serii udało mi się trafić ledwie trzy razy. Z powątpiewaniem sięgnęłam po wygraną - zabawkową śmierciotulę, a następnie na Caluma.
- Zaopiekuj się nią, spróbuję jeszcze raz – mówiąc to, wręczyłam mu wątpliwą zdobycz, podejmując się kolejnej serii i tym razem poszło sprawniej, bo chybiłam już tylko raz. Właściciel straganu wręczył mi eliksir spokoju, gadając coś o przydatności przy kłótniach w związku. Zrobiłam wymowną minę do Caluma, ledwie powstrzymując śmiech.
- Po tamtej szalonej przejażdżce, jaką Ci zafundowałam, należy Ci się – oznajmiłam, subtelnie wkładając w dłoń Deara fiolkę z  płynnym spokojem – Proszę użyć w razie, gdyby pańska randka wprowadziła pana w stan niepokoju i lęku o zdrowie, tudzież życie – dodałam pouczająco, uśmiechając się.


1 seria: 3
2 seria: 5 -> eliksir spokoju
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1276
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPią Mar 23 2018, 01:22;

Była to jedna ze zmian, które zamierzałem wprowadzić do naszego życia, do naszej znajomości - więcej "mówienia o uczuciach". Zdążyłem nauczyć się na swoich błędach, które popełniałem przez ostatnie dwa lata niemal z uporem maniaka, że duszenie w sobie tego typu emocji było nie tylko toksyczne dla mnie samego, lecz także dla mojego otoczenia i wprowadzało naprawdę nieprzyjemną atmosferę, nie mówiąc już o ilości nieporozumień, które to za sobą ciągnęło. Miałem już dość niewypowiedzianych słów, jakichś pokrętnych wypowiedzi, ukrywania się i udawania. Nie przed Mią.
- W tym ostatnim perfekcyjnie mnie opisałaś - stwierdziłem, parskając śmiechem. Zdecydowanie fundowałem sobie zbyt wiele "atrakcji", które kompletnie nie były mi potrzebne, a istniały tylko dlatego, że postanowiłem działać impulsywnie i nieszczególnie logicznie, niż pomyśleć nieco dłużej i poważnie się zastanowić. Ileż to razy wpakowałem się w tarapaty przez moją lekkomyślność? To zakrawało już o niebezpieczne hobby.
Uśmiechnąłem się, gdy powiedziała, że chce wzbogacić mi życie sobą. Sam przed sobą musiałem przyznać, że jej propozycja, czy też raczej zapowiedź, jawiła mi się jako niebywale atrakcyjna. I gdy patrzyłem na szeroki uśmiech zdobiący jej ładną buzię, sam nie mogłem się powstrzymać przez suszeniem zębów. Czułem się pozytywnie nastawiony do tej zmiany.
Dobrze, że nie obudziła się w nas jakaś chora rywalizacja i na luzie podeszliśmy do gry w magiczne rzutki (chociaż muszę przyznać, że fakt, iż trafiałem zdecydowanie częściej mile połechtał moje ego), bo to była serio dobra zabawa i owocne zwieńczenie całej randki.
- Co to? - spytałem, gdy podała mi do ręki jakąś zabawkę, która przypominała czarny płaszcz, lecz miała doczepione oczka, przez co wyglądała jak upośledzony duszek. Nie miałem pojęcia, co to, ale trzymałem ją dzielnie, póki Mia nie skończyła grać. - Nie no, coś Ty, zachowaj go - stwierdziłem, gdy zaoferowała mi eliksir spokoju. - Ja już jestem zupełnie spokojny. Jak chcesz, możemy wypić na spółę - dodałem.
Nie siedzieliśmy dużo dłużej w miasteczku. Stwierdziliśmy zgodnie, że było to zdecydowanie zbyt wiele atrakcji naraz. Niemniej jednak musiałem przyznać, że swatka miała nosa przy układaniu par. Ja i Mia stanowiliśmy dobry duet! Może kolejka górska nie była czymś, co nas rajcowało, ale spędzony z nią czas oceniłem na szóstkę z plusem.
Poszliśmy jeszcze na krótki spacer, szukając dogodnej bocznej uliczki do teleportowania się z Londynu do Hogsmeade.

/zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1326
  Liczba postów : 762
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Kwi 07 2021, 00:48;

Nie miał pojęcia, co chciała załatwiać w Londynie, ale jeśli potrzebowała pomocy i chciała towarzystwa, nie mógł odmówić. Pomimo jego ego, problemów z agresją i całego gówna tworzącego jego charakter — był dość lojalny i pomocny dla swoich. Skończył robotę, teleportując się do domu, gdzie na szybko spakował kilka drobiazgów do plecaka i wziął prysznic, pozbywając się śmierdzących zbyt wieloma potrawami, ciuchów. Zerknął za wskazówki zegarka, gdy tylko zapiął go na nadgarstku, wciągając na siebie ciemnozieloną bluzę z kapturem i jeansy, na które narzucał skórzaną kurtkę od motocykla.
Wiedział, o której kończy prace i dotarcie po nią punktualnie nie było problemem. Stał oparty o motor, paląc papierosa i trzymając w ręku swój kask, kiedy drugi tkwił na siedzisku, uszykowany dla Puchonki. Intrygowały go trochę sprawy rodzinne, ale nie miał w zwyczaju dopytywać o takie rzeczy. Nie znosił, gdy ktoś próbował z nim o tym rozmawiać, więc nie chciał być hipokrytą. Wypuścił dym, napotykając ją spojrzeniem i uśmiechnął się, strzepując popiół.
-Ładnie wyglądasz. Masz wszystko, czy chcesz podjechać jeszcze do domu, mała? - zapytał, lustrując ją wzrokiem i wziął od niej torbę, pakując ją do bocznej torby, która tkwiła przy motorze. Podał jej kask, poprawiając rękawiczki na dłoniach i pośpiesznie dopalił papierosa, wyrzucając peta do śmietnika. - Dokąd mamy jechać dokładnie?
Maszyna ruszyła dość gwałtownie, a Charles skupiony na drodze, mocno zaciskał palce na kierownicy. Oczywiście przekraczał prędkość, gdy tylko znalazł ku temu sposobność, jednocześnie nie chcąc narażać w żaden sposób blondynki siedzącej za nim, przytulonej do jego pleców. Na szczęście, musiał koncentrować się tylko godzinę, zwłaszcza gdy wjechali w zatłoczone, Londyńskie uliczki.
Wytrzeszczył oczy, gdy zatrzymali się przed jakimś mugolskim potworem, z którego dobiegły krzyki. Zdjął kask, odkładając go na bok i zmierzwił brązowe włosy pośpieszenie, odwracając głowę w stronę wejścia do wesołego miasteczka. Zielone oczy z niedowierzaniem i jakąś niepewnością przemknęły po bramie. Skrzyżował ręce na piersiach, unosząc brew.
- Gabrielle... To są te sprawy rodzinne? Gdzie, my kurwa, jesteśmy?
Odwrócił głowę, patrząc na nią przez ramię. Rowle miał naprawdę znikome doświadczenie z ludźmi pozbawionymi magii, nic więc dziwnego, że czuł się tak niepewnie w ich otoczeniu. Silnik zaczął pracować ciszej i wolniej, turbina stygła — chociaż miał ochotę ponownie zacisnąć ręce na kierownicy i stąd uciec. - To miejsce tortur?

@Gabrielle Levasseur

______________________

It only leads to a  life  not meant for me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1082
  Liczba postów : 1419
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Kwi 07 2021, 13:48;

Miała wrażenie, że wskazówki zegara stoją w miejscu, chociaż te z wolna przesuwały się po metalowej tarczy obarczonej liczbami, manifestując upływ czasu. Dzisiejszego dnia nie mogła skupić się na pracy, wciąż rozmyślając o wypadzie do Londynu. Prawdą było, że miała tam do załatwienia pewną, niecierpiącą zwłoki sprawę, niemniej przed samą sobą przyznać musiała, że postanowiła w pewnym stopniu wykorzystać Charliego, wiedząc iż ten nie odmówi jej pomocy, jeśli o nią poprosi. Jedyne co w tym wszystkim nie dawało jej spokoju to to, jak bardzo zły na nią będzie, kiedy dotrą w końcu na miejsce. 
- Po pierwsze, nie jestem mała - upomniała go, choć ciężko było jej określić który to już raz, kiedy zbliżyła się do motocykla. Charlie opierał się o niego w nonszalanckiej pozie. Zdjęła gumkę z włosów, pozwalając by te opadły na ramiona i lekko przysłoniły jej twarz, kiedy pochyliła się w kierunku Ślizgona składając na jego ustach przelotny pocałunek, którego dowodem były pozostałości czerwonej szminki na jego wargach. - Po drugie, zawsze ładnie wyglądam - dodała, biorąc w dłonie przygotowany dla niej kask, oddając mu swoją torbę do której spakowała podstawowe rzeczy. Wsiadając na mruczącą maszynę podała nazwę ulicy, chociaż nie określiła dokładnego miejsca, do którego zmierzali. Podświadomie czuła, że może się ono nie spodobać brunetowi, którego poglądy były mocno antymugolskie czego Gabrielle była świadoma, a jednak postanowiła zaryzykować, chcąc pokazać mu w jakim świecie żyła przez wiele lat, dzięki tolerancji rodziców i dziadków oraz ich fascynacji niemagicznym światem. 
Kiedy się zatrzymali idąc w ślady za Rowle zdjęła kask, zakładając kosmyk włosów za ucho, a słysząc pytanie padające z ust chłopaka skrzywiłam się delikatnie, zaraz maskując to szerokim uśmiechem. Podeszła do niego kładąc dłoń na spiętym ramieniu - Sprawy rodzinne to tylko część tej wycieczki, chciałam ci coś pokazać - oznajmiła, wciąż brzmiąc trochę zbyt tajemniczo, nawet jeśli Ślizgon mógł już wysnuć wnioski na temat tego, co tu robią. W tym momencie Levasseur postanowiła przekroczyć kolejną granicę w ich relacji, pokazując mu część swojego życia, której temat chociaż czasem przewijał się w ich rozmowach, to bardzo szybko był ucinany. Nie ulegało wątpliwości,że podjęła próbę otworzenia się przed nim, chociaż krok ten wykonywany był znacznie później niż można było zakładać, a w dodatku wciąż splamiony niepewności, jak Rowle zareaguje. 
- Nie. To miejsce zabaw - odpowiedziała, śmiejąc się. - Każdy szanujący się mugol, chociaż raz w życiu odwiedził wesołe miasteczko, dlatego my też to dziś zrobimy - powiedziała, nie umiejąc zapanować nad ekscytacją w tonie głosu, która pojawiała się tam mimowolnie. Miała naprawdę świetne wspomnienia związane z wesołym miasteczkiem, a teraz chciała je dzielić z Charlim. Złapała jego dłoń, splątując swoje drobne palce z jego - Gotowy? - zapytała zupełnie retorycznie, zaraz ciągnąc go za żelazną bramę, po przekroczeniu której do nozdrzy od razu docierał słodki zapach waty cukrowej. - Od czego chcesz zacząć? Może diabelski młyn? Widać z niego Big Ben.  


@Charlie O. Rowle
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1326
  Liczba postów : 762
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPon Kwi 12 2021, 04:07;

Nie miałby tego za złe. Relacje polegające na wykorzystywaniu się wzajemnie były dla niego codziennością, a gdy wchodziły na inny poziom, nawet tego nie zauważał. Wychodziło mu naturalnie pomaganie ludziom, którzy byli ważni. Chociaż planował wyjście z chłopakami, nie mógł jej odmówić, gdy chodziło o sprawę rodzinną. On sam pomimo niechęci i pretensji, czasem nawet nienawiści — nie zaniedbywał obowiązków względem Rowle'ów.
- Nadal się do tego nie przyzwyczaiłaś? - zapytał tylko z parsknięciem rozbawienia, świdrując ją wzrokiem zaskoczony jej ciągłym, chyba już półtorarocznym oburzeniem. Mile zaskoczony buziakiem, zwilżył usta, czując na nich smak jej błyszczyka i odszukał spojrzeniem jej jasnozielonych oczu. - To wstęp do podziękowania za szofera?
Uniósł zalotnie brwiami, unosząc dłoń i przeczesując palcami kosmyki brązowych włosów, westchnął, zapinając kieszeń od kurtki, gdzie miał papierosy i zapalniczkę. Wziął od niej torbę, kręcąc głową z niedowierzaniem na jej pewność siebie, pakując następnie tobołki. Sprawdził, czy dobrze zapięła kask, ubrał własny i odpalił motor, ruszając zgodnie z jej instrukcjami.

Nie byłby zadowolony i nie dałby się wrobić w jakiś mugolski park krzyku, przed którym stanęli. Drgnęła mu żyłka na szyi, gdy lustrował wzrokiem wysokie maszyny ze światełkami, całkiem nie rozumiejąc zasad ich działania. Nie wspominając już o szkaradnym klaunie, który przy wejściu sprzedawał bilety. Co ona znów wymyśliła? Zacisnął palcami kilka razy, leniwie zsuwając rękawiczki do jazdy w czasie, gdy maszyna stygła.
- Twoja rodzina tam siedzi, czy zaczynasz od pokazania? - zapytał w odpowiedzi, odkładając swój kask na bok i lustrując ją wzrokiem, całkiem unieruchomił silnik i zabezpieczył jednoślad przed ewentualnym ruszeniem czy kradzieżą. Zresztą, głupi mugole i tak nie byliby w stanie nigdzie nim ruszyć!
- Zabaw? - powtórzył ze zwątpieniem w ciemnozielonych oczach, które znów skierowały się w stronę sprzedawcy wejściówek oraz wielkiego szyldu z nazwą tego ustrojstwa, które znajdowało się za płotem. Skrzywił się nieco na jej następne słowa, jęknął wręcz z niezadowoleniem. Dlaczego akurat to? I dlaczego do kurwy, ona się tak ekscytowała miejscem, gdzie tak się darli? Pozbawionym magii? Wstał niechętnie, wsuwając jedną z rąk w kieszeń, sprawdzając, czy ma tam w razie czego różdżkę. W pewien sposób czuł się zagrożony. Gdy złapała go za rękę, wywrócił oczyma. - Nie odpuścisz mi, co? Nie, wcale nie gotowy...!
Jęknął znów z miną męczennika, dając się ciągnąć do tego piekła, nad którym czuwał klaun z czerwonym nosem. Gdyby tylko jej nie obiecał.. Przeklął sam siebie, zerkając z góry na czubek jej głowy. Nie rozumiał radości, które to miejsce jej sprawiało. Pozbawiony doświadczeń w niemagicznym świecie nie rozumiał całkiem, do czego wesołe miasteczko służyło. Gdy zatrzymali się na placyku otoczonym kolorowymi budkami, karuzelami i dziwnymi balonami, rozejrzał się dookoła, ciągnąc nosem. Słodki zapach wdarł się do nozdrzy, wzbudzając jego zainteresowanie — z przyczyn zawodowych oczywiście, chociaż nie dał po swojej minie niczego poznać. - Mówiłaś, że to nie miejsce tortur, a teraz sama mówisz o diabłach.. - zauważył dyplomatycznie, patrząc na twarz Puchonki z miną tym razem ofiary, skoro na złość nic nie ugrał. - Ukartowałaś to, paskudo!!!
Dodał z pretensją, wskazując na nią palcem, gestem pełnym oburzenia. Wciąż jednak trzymał jej dłoń, stał grzecznie, nie uciekając z krzykiem. Wzruszył ramionami, dając jej wybór, chociaż jego wzrok często wracał do budki z popcornem i stojącej obok maszyny do waty cukrowej.

@Gabrielle Levasseur

______________________

It only leads to a  life  not meant for me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1082
  Liczba postów : 1419
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Kwi 21 2021, 20:49;

Wykorzystywać. Słowo to brzmiało wręcz okropnie! Dlatego Gabrielle bardziej skłaniała się ku pojęciu - polegać. Nie dało się ukryć, że w wielu sytuacjach, ale i sferach życia polegała na Charlim, nawet jeśli początkowo nie brała ich znajomości na poważnie, sama przed sobą musiała przyznać, że jej podejście bardzo szybko uległo zmianie. Zaangażowała się w tę relację, w niektórych momentach nawet bardziej niż chciała, niemniej nie czuła się z tym wcale źle. Oczywiście, jak każda kobieta miała początkowo problem, by dostosować się do Ślizgona, którego charakteryzowało bardzo specyficzne podejście do relacji damsko-męskich; to było zupełnym przeciwieństwem tego, w co wierzyła ona, niepoprawna romantyczka. O dziwo w pewien sposób udało im się pogodzić te dwa - wydawałoby się bardzo odległe - światy.
W odpowiedzi na pytanie pokręciła przecząco głową, przygryzając przy tym dolną wargę, z lekko uniesionymi kącikami ust; zapewne nigdy nie przyzwyczai się do tego, że wciąż nazywa ją "małą", bo zwyczajnie była przekonana o swojej wielkości, którą od czasu do czasu podbudowywał u niej również Rowle, dając jej wygrać jedną na dziesięć prowadzonych przez nich bitew. Oboje tak samo uparci i żądni wygranej. Na kolejne pytanie nie udzieliła odpowiedzi, pozwalając by została osnuta mgłą tajemnicy, a jeśli on będzie na tyle cierpliwy, to sam odpowie. O tym również nie raczyła wspomnieć, po prostu nakładając na głowę kask, co można było rozumieć, jako zakończenie rozmowy. 
Mina bruneta mówiła sama za siebie, a malująca się w jego tęczówkach niechęć była aż nazbyt widoczna, mimo to Gabrielle całkowicie ją zignorowała. Nawet jeśli chciałby się teraz wycofać zwyczajnie by mu na to nie pozwoliła, chociaż wątpiła w to, że podobny pomysł przemknie przez jego myśli. 
- Mam spotkać się z Nathanielem - przyznała w końcu, widząc, że ciekawi go temat "spraw rodzinnych". Nie była pewna w jaki sposób zareaguje na tę informację, chociaż musiał wiedzieć, że Bloodworth i ona są kuzynostwem, a może nie miał o tym pojęcia? Na przyjęciu zaręczynowym jej nie było, później też rzadko kiedy pojawiała się w życiu młodego mężczyzny.
Słysząc zaprzeczenie padające z ust Charliego, zaśmiała się głośno, ciągnąc w stronę wesołego miasteczka. - Jeśli masz jakieś pytania, nie krępuj się - oznajmiła. Pewne pojęcie o tym świecie miała, chociaż wiedza blondynki była zaledwie ułamkiem tego, co mógłby opowiedzieć chłopakowi jej dziadek, gdyby tylko zacząć z nim ten temat.
Odrobinę bawiła ją postawa bruneta, który miał prawo czuć się zagunokny, jednak najzabawniejsze w tym wszystkim były zdania, które wypowiadał - niczym małe dziecko, dopiero co poznające ten świat. 
- To po prostu taka nazwa, nie wiem skąd się wzięła, chociaż podejrzewam, że to dlatego, iż wywołuje wiele emocji, a w tym przede wszystkim stachu, mugol boją się diabła. To chyba jakoś tak by szło - starała się wytłumaczyć, nawet jeśli brzmiało to dość pokrętnie i nawet dla niej nie do końca zrozumiale. Zmarszczyła delikatnie nos, zaraz zwracając uwagę na Ślizgonie, zdając sobie sprawę, że ten swoją skupia na przekąskach; ich zapach kusił, podobnie jak kolorowe budki, gdzie były sprzedawane. 
- Może nie będzie to zbyt rozsadne, ale zacznijmy od popcornu i waty, jadłeś kiedyś watę cukrową? - zapytała, w końcu był szefem kuchni i teoretycznie to do czegoś zobowiązywało, jednak patrząc na to z jakich kręgów wywiedzili się Rowle można było podejrzewać, że Charlie nie miał do czynienia z tą słodyczą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1326
  Liczba postów : 762
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPią Kwi 30 2021, 03:38;

Wykorzystywanie zdawało się Charliemu bardzo ludzkie, więc nigdy nie miał z tym problemu. Brunet wiedział, że życie polega na transakcjach wymiennych i korzyściach, podobnie jak zalety. Nie wierzył w przypadek i przeznaczenie, a wybór i predyspozycje do umowy. Wciąż był jednak młody i głupi, zaślepiony wpojonymi przez ojca ideałami, które nie do końca sprawdzały się we współczesnym świecie. Oczywiście zawsze mogła na niego liczyć, była ważną częścią jego życia i zaangażowany był w ich relację. Byli różni, jednak współgrało to przyzwoicie, a co najważniejsze — nie naciskała go i nie zmuszała do zmiany toku myślenia, na co widocznie dzieciak nie był gotów. Ślizgon przecież tylko ukrywał się za maską silnego i niezależnego od innych, kiedy tak naprawdę ludzi dookoła siebie bardzo potrzebował. Gabrielle też potrzebował. Musiała o tym wiedzieć, nawet jeśli nie mówił wprost i skupiało się to głównie na małych gestach, drobnych rzeczach.
Zawsze będzie mała.
Był zbyt dumny, aby uciec, zwłaszcza jeśli obiecał jej pomoc. Nie widział sensu i połączenia tego piekielnego parku zza płota wraz z jej rodzinnymi sprawami. Malowała się na jego twarzy niechęć do mugoli oraz brak zrozumienia dla ich świata, chociaż naprawdę starał się aż tak nie jojczyć. Nie był nawet tak do końca na nią zły, bo nie wierzył, że mogłaby go w taki sposób okłamać. Wierzył, że krył się w tej wizycie jakiś cel, o którym wkrótce jasnowłosa mu powie. Zmierzwił włosy z nieszczęśliwym wręcz westchnięciem.
- Nathanielem? Dlaczego? - zmarszczył brwi zaciekawiony, po co jego szwagier nagle zachciał spotkania z kuzynką. No, prawie szwagier! Nie miał pojęcia, jak rozwija się relacja Emily i jego, ale smocza zapalniczka zawsze tkwiła w jego kieszeni, przypominając mu o wspólnym obijaniu mord podczas festiwalu. To było miłe wspomnienie.
Prychnął na wzmiankę o pytaniach, chociaż zdzierała go ciekawość. Nie mógł jednak sobie na nią pozwolić, był Rowlem, potomkiem ministrów magii oraz twórców Azkabanu. Poddał się jednak, dając temu szansę — chcąc dotrzymać słowa. Nie zauważył jej rozbawienia na swoje poważne i trudne pytania, jego zielone ślepia były zbyt zajęte lustrowaniem całego otoczenia dookoła, nic z tego nie znał.
- Przecież to koło z.. Z tymi łódkami, co to ma wspólnego z diabłem? Czy on nie jest, nie wiem, pod ziemią? - wyrwało mu się z irytacją na głupotę mugoli, nawet żyła drgnęła mu na szyi. Odetchnął, kręcąc głową i pozwalając sobie na przesunięcie palcami po włosach, dał się jej prowadzić, trzymając dłoń dziewczyny w swojej. Bo co mu, biednemu, zostało?
- Dlaczego mało rozsądne.. ? Nie, chyba nie. Mamy coś podobnego, ale nie próbowałem. Nie jestem fanem zbyt słodkiego. To jest bardzo słodkie? Te kulki ładniej pachną, solą.
Zauważył, dotykając palcem szyby i patrząc z zainteresowaniem, jak strzelały ziarna kukurydzy. Pomimo braku magii, leżało to wciąż w jego zainteresowaniach, nie mógł tego ukryć. Zacisnął usta oraz wsunął wolną dłoń do kieszeni kurtki, stukając palcami o zapalniczkę. - Skoro to zły pomysł, to chcesz iść do tego diabła? Tam jest też jakiś zamek i dziwna huśtawka. Na Merlina, jak ktoś się dowie, że tu łażę..
Westchnął ciężko, wcześniej ruchem głowy wskazując na kolejne karuzele i zostawiając jej decyzję. On przecież nie miał o tym pojęcia.

@Gabrielle Levasseur

______________________

It only leads to a  life  not meant for me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1082
  Liczba postów : 1419
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySob Maj 29 2021, 10:29;

Doskonale zdawała sobie sprawę z niechęci Charliego do mugoli i świata w którym żyli, nie sądziła jednak, że czasem przybierała ona postać nienawiści, przejawiającej się zachowaniem, jakiego w życiu by nie poparła. Tłumaczyła sobie, że wszystko to wynika nie tylko z tego, co wpajane mu było przez rodzicieli - głównie ojca, bo ten odgrywał w życiu Rowle największą rolę, ale również z braku zrozumienia dla niemagicznych. Dodatkowo głęboko wierzyła, że jeśli pokaże mu tę część świata, z którą niejako również się utożsamia może on nieco zmienić swoje podejście. Nie chodziło o to, że zamierza wymusić na nim zmianę zdania, to, co sądził o mugolach było zbyt zakorzenione w jego świadomości, ale w głębi duszy liczyła, że zwyczajnie spojrzy na nich trochę inaczej, bo sama dzięki dziadkom odkryła, jak wiele mają do zaoferowania. 
Nie dało się ukryć, że w Ślizgonie zawsze dostrzegła te najlepsze cechy, choć zdawała sobie sprawę z jego porywczości, czy zapędów które doprowadzić mogły do destrukcji. Nie była w stanie z niego zrezygnować, chociaż próbowała tego dokonać - kochała go niezależnie od wszystkiego i wszystkich, bo przecież liczyła się z tym, że mogłaby spotkać się z niechęcią Rowle seniora do jej osoby. Zwłaszcza, że Charlie miał "idealną" narzeczoną, a myśl, że zapewne za jakiś czas stanie on z nią na ślubnym kobiercu od czasu do czasu przewija się przez umysł Gabrielle wywołując nieprzyjemne ukłucie w klatce piersiowej. 
- Możemy uznać to za interwencję - odpowiedziała, brzmiąc dość tajemniczo, bo sama nie była do końca pewna, co babcia miała na myśli pisząc w lisice do niej o złym stanie Nathaniela. Martwiła się o kuzyna, choć ich relacja nie była łatwa, nie dogadywali się, oddalali coraz bardziej, by ostatecznie doprowadzić do sytuacji, w której to dziadkowie niejako wymuszają na nich nawiązanie kontaktu. 
- W zasadzie to wiesz co się u nich dzieje, w sensie Nathaniela i Emily? - zapytała, przygryzając w nerwowym geście dolną wargę. Rzadko kiedy rozmawiali na temat narzeczonych - ona unikała wzmianek o kuzynie, natomiast Charlie równie rzadko wspominał o siostrze. Wydawało się, że jest to kategoria rozmów tabu między nimi, a jednak śmiała przypuszczać, że Ślizgon niezależnie od tego, jakie relacje łączą go z siostrą, wie więcej niż ona. 
-Tak, ale u mugoli podobnie jak nasze zaklęcia przedmioty biorą swoje nazwę z innych języków a następnie się tłumaczone. Nie jestem w stanie powiedzieć dlaczego akurat ten młyn jest określany jako diabelski - przyznała trochę zawstydzona tym, że nie może zaspokoić ciekawości Charliego,co wywoływało jego irytację słyszalną w tonie głosu. 
- Wata cukrowa jest okrutnie słodka i tak samo pyszna - oznajmiła pozwalając sobie na uśmiech, który pozbawił ją zdenerwowania jakie odczuwała przed sekundą - W takim razie weźmiemy watę cukrową i popcorn, ale solony i karmelowy - oznajmiła, ignorując ewentualne protesty bruneta, złożyła zamówienie, zapłaciła, a po chwili smakołyki znajdowały się w ich rękach. Gab od razu zatopiła usta w wacie, która osadziła się na różowych wargach nadając im słodkiego posmaku; oblizała je. 
- Dlaczego przejmujesz się tym, że ktoś cie tu zobaczy? - zapytała, unosząc do góry prawą brew. Wyciągnęła w jego kierunku patyczek ze słodką chmurką, by spróbował, kiedy skierowała ich stopy w stronę dmuchanego zamku, gdzie mogli poskakać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1326
  Liczba postów : 762
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyPon Maj 31 2021, 20:10;

Z Rowlem nie było tak, że był przypadkiem tak kompletnie beznadziejnym. Wbrew jego wysokiemu mniemaniu o sobie, bywał głupkiem łatwym do zmanipulowania i otwartym na nowe rzeczy w życiu. Udawało mu się już nawet z mugolami rozmawiać, co dwa lata temu byłoby kompletnie nie do pomyślenia i do zaakceptowania. Ojciec wielu rzeczy nie widział, zbyt zajęty biznesem i byciem głową rodziny, w tym tego, jak jego syn się zmieniał. Charles chyba sam tego nie widział. Gabrielle powinna wiedzieć, że kiedyś po prostu zostawiłby ją przed bramą wesołego miasteczka bez słowa i obrażony, a nie wszedłby do środka, zaintrygowany zapachem waty cukrowej. Może było to też trochę przez nią.
Wizja ślubnego kobierca była wyolbrzymiona, podobnie, jak jego dobre cechy czy nawyki, bo tych paskudnych było znacznie więcej. Kompletnie nie widział siebie w garniturze przysięgającego wierność Violettcie, z którą mieli kumpelskie relacje i absolutnie nie wyobrażał sobie już pożycia małżeńskiego. Miał nadzieję, że Dominik wróci i zajmie swoje miejsce, a on dzięki temu będzie miał święty spokój. Starszy brat jednak wciąż podróżował, pędzony tęsknotą za tym, czego nie mógł mieć. Było to u nich chyba rodzinne. Emily też spierdoliła trochę sprawę, przez co wszystko było na głowie Charliego, chociaż łudził się, że plotki o powrocie Jaspera do szkoły coś zmienią.
- Mhmmm może moja siostra dała mu popalić i żyć mu się odechciało. Nie zdziwiłbym się, Emily uwielbia być rozpieszczoną królową dram. Taki jej urok, ale no widziały gały, co brały. - odpowiedział ze wzruszeniem ramion, obdarzając ją pociągłym spojrzeniem zielonych tęczówek i krótkim uśmiechem, widocznie zadowolony z tego, jak poniosła go fantazja. Pokręcił jednak głową na jej kolejne pytanie, zaprzeczając. Nie mieli zbyt dobrego kontaktu z siostrą, odkąd wszystko zaczęło się pierdolić. I nie chciało mu się nawet o tym gadać, więc przesunął spojrzenie ze ślicznej twarzy Puchonki na jedną z karuzeli, która akurat poderwała się do góry, zabierając wrzeszczących ludzi. Darli się, a wyglądali, jakby mieli ubaw. I jak Ci mugole mieli być uznawani przez niego za normalnych?
- Dziwne to, ale kolorowe i wyglądają, jakby się dobrze bawili. Mam z Tobą na to iść potem? - zapytał wprost, unosząc brew i wzruszając ramionami, jakby chciał dać dziewczynie do zrozumienia, że spełni jej zachciankę. Na wyjaśnienie o słodkości waty wykrzywił się lekko — teatralnie rzecz jasna, odsuwając się nieco od wózka, przy którym stali.
- Okey. Słone z karmelem brzmi przyzwoicie, ale nie jestem przekonany do tej chmury na patyku mała. I oddam Ci za to w galeonach.
Dodał tonem, który nie znosił sprzeciwu po tym, gdy złożyła zamówienie u pełnego entuzjazmu sprzedawcy. Zerkał oczywiście cały czas na to, jak popcorn powstawał i nawet jeśli był wynalazkiem bez magii, pachniał naprawdę dobrze.
Złapał za Popcorn — pudełko podzielone na dwie przegrody było idealne do ręki, dzięki czemu sięganie po wybrane ziarenko lub mieszanie smaków było banalnie proste. Przyglądał się chwilę, jak zajadała się watą, lustrując wzrokiem błyszczące oczy i zaróżowione usta, po czym sam wsypał do ust słonej wersji prażonej kukurydzy.
- O Kurwa, dobre to! - zauważył ze zdziwieniem, biorąc kolejne kąski, jednak gdy wysunęła watę w jego kierunku, nachylił się grzecznie i odgryzł nieco, zaraz wykrzywiając usta. Zamlaskał, pozbywając się przypominającej pajęczej sieci, słodkości z ust i prychnął, przytulając bliżej pudełko. - To za to - jest paskudne. Ty jesteś akuratnie słodka, ale to? To dla masochistów i sadystów.
Brzmiał, jakby jego opinia była ostateczna i nawet wzruszył ramionami, dając jej do zrozumienia, że nie było sensu o patykowej atrakcji dłużej dyskutować. Szedł grzecznie za nią, podjadając i nawet mieszając smaki, chociaż słone znikało szybciej niż karmelowe. Na jej pytanie zwilżył usta, pozbywając się drobinek przekąski.
- Bo stary by mnie zajebał i zabrał ze szkoły, gdyby widział, gdzie łazimy Gabs. Moja rodzina nie jest tak tolerancyjna, jak Twoja. - powiedział zgodnie z prawdą, wyobrażając sobie gdzieś tam w głowie furię swojego ojca. Westchnął, odszukując spojrzeniem jej oczu i na chwilę spoważniał. - Więc musi to być naszą tajemnicą, jasne?
Nie czekał na odpowiedź, wsuwając jej do ust trochę popcornu. Tak, aby nie mogła zaprzeczyć, gdyby ewentualnie chciała.

______________________

It only leads to a  life  not meant for me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1082
  Liczba postów : 1419
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyCzw Cze 24 2021, 14:50;


Nigdy nie uważała go za przypadek beznadziejny;było wiele kwestii w których się z nim nie zgadzała, jego sposób postrzegania świata różnił się od tego w jaki widziała go Gabrielle, niemniej zawsze ceniła w nim to, że miał własne zadanie. Brak ślepej wiary w to, co wpajał mu oraz jego rodzeństwu ojciec sprawiał, że był lepszy. Prawdopodobnie był podobny do matki, co pokazywały niektóre z sytuacji w jakich razem się znaleźli, jednak nie miała w sobie tyle śmiałości, by o to zapytać, wiedziała, że jest to temat drażliwy dla Ślizgona. Sama też rzadko kiedy opowiadała o swojej rodzinie,chociaż nie była w stanie stwierdzić dlaczego, gdyż ta była naprawdę szczęśliwa. W dodatku matka Gab często pytała o Rowlego, a owe pytania zaczęły pojawiać się po tym, gdy zjawił się u niej w rodzinnej posiadłości. Najtrudniejsze były te dotyczące ich relacji:"Co was łączy?" czy "Wiesz, że on ma narzeczoną?" Temat Violetty również przewijał się w rozmowach rodzicieli Puchonki, na których jej ojciec reagował dziwną złością, jakby nie był do końca zadowolony z jej znajomości z Charlim. Odrobinę ją to dziwiło, zwłaszcza, że nigdy nie dała mu powodów do niepokoju, ale z drugiej strony była córeczka tatusia, więc naturalnym było, że się o nią martwił. Ona sama czasem również się martwiła. Oddanie rodzinie było wpisane w geny Rowle na co powodem były zaręczyny najpierw Emily a teraz Charliego, dlatego nie wstąpiła, że kiedy data ślubu zostanie ustalona, Ślizgon zjawi się na ceremonii. I co wtedy?
Wolała skupić się na chwili obecnej, bo ta wydawała się prostsza, choć obrany przez nich nie należał do najłatwiejszych - ani ona nie miała dobrych relacji z kuzynem, ani Charlie ze swoją siostrą, co powiedziały jego słowa, dodatkowo skomentowane wymownym uśmieszkiem.
- Możliwe, niemniej to rodzina, a o tę należy dbać niezależnie od sytuacji - wzruszyła delikatnie ramionami, zdanie opuszczające różowe usta były oczywistością i wydawało się, że Ślizgon jest jedną z nielicznych osób, które najlepiej je zrozumiały. Gab nie miała wątpliwości, że gdyby zaszła taka potrzeba to bez wahania rzuciłby się rodzeństwu na pomoc.
W zasadzie z ulgą przyjęła to, że brunet swoją uwagę skupił na jednej z karuzel, tym samym przenosząc rozmowę na zupełnie inne tory. Odrobinę bawiło ją mina chłopaka, który przypatrywał się z zainteresowaniem krzyczącym ludziom.
-Ależ oczywiście - odpowiadała, szeroko sięprzy tym uśmiechając, natomiast w zmielonych tęczówkach zamajaczyły iskierki podekscytowania. Naprawdę cieszyła się na ten wypad, choć największą radość sprawiało jej to, że mogła pokazać mu część świata w którym żyła. Pomysł z wesołym miasteczkiem pojawił się w umyśle blondynki spontanicznie i nawet jeśli podświadomie czuła, że Charlie może mieć pewne opory, to nie mogła wyrzucić go z głowy.
Kiedy wspominał o oddaniu pieniędzy zmrużyła gniewie oczy,lekko się naburmuszając. -Nie ma nawet takiej opcji, dziś ja płacę - oznajmiła tonem świadczącym, że sprzeciw nie wychodzi w grę. Ona go zaprosiła, więc ona płaci a dżentelmeńskie dyrdymały mógł wsadzić sobie w kieszeń.
Zaśmiała się widząc, jak zajada się popcornem. Wyglądał naprawdę słodko, a trochę też jak małe dziecko, które dopiero odkrywa świat.
-Będzie więcej dla mnie - odparła, gdy nie wyraził dużej aprobaty dla waty cukrowej, którą ona wprost kochała. Wzięła odrobinę na palce i zjadła, mrucząc z zadowolenia.
- Myślałam, że nie przyjmujesz się już tak bardzo tatą - zgadzała, chociaż nie znała pełnego obrazu sytuacji Charliego. - Sądzisz ,że mogłabym polecieć do Twojego ojca na skargę? - zapytała często teoretycznie,unosząc do góry prawą brew,kiedy skręcili w lewo, kierując się na jedną ze zjeżdżalni, po drodze mijając tunel miłości, który zwracał na siebie uwagę, charakterystyczną melodyjką.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1326
  Liczba postów : 762
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Lip 07 2021, 21:14;

Nie był taki dobry, jakim go widziała. Często miał się za lepszego, chociaż ostatnie półtora roku — zwłaszcza od momentu, gdy zaczął pracować, wyprowadził się i nieco odetchnął od rodziny, dojrzał. Nie był jak pyszne avocado , wciąż zbyt gorzki i twardy, ale znacznie lepszy, niż dnia poprzedniego. Chociaż nie zastanawiał się nad tym często, nie lubił. Podobnie, jak rozmawiać o matce, której czas bezlitośnie zamazywał twarz w jego wspomnieniach. Nie był w związku z nią już niczego pewien. Zastanawiał się od wizyty we Francji, czy była podoba do matki Gabrielle, nawet jeśli szczerze w to nie wierzył.
Nie miał pojęcia, że kobieta o niego pytała, a tym bardziej że zaczepiała o temat jego narzeczonej. Violetta miała swoje życie, nie zamierzał się w nie wtrącać. Ona też dawała mu wolną rękę, a ich układ po prostu pozwalał im funkcjonować w świecie czysto-krwistych. A ten był okropny, pojebany i prawdopodobnie najgorszy w Wielkiej Brytanii. Ten naród zawsze uważał się za lepszy. Całe szczęście, że Puchonka nie zapytała nigdy o datę ślubu i jego myśli związane z tym tematem. Miał całkiem inne rzeczy w głowie, zapewne rujnujące plany starego. Wszystko w swoim czasie.
- To prawda, nadal obiłbym dla niej czyjąś mordę. - wzruszył ramionami, zgadzając się w pełni. Zawsze mu to mówili, że rodzina jest najważniejsza. Ich dziedzictwo, przetrwanie, wpływy. Rowle w końcu mieli bogatą historię, chociaż ta nie zawsze malowała się w jasnych barwach. Każdy miał swoje czarne sekrety, był pewien, że Levasseur również. Przesunął spojrzeniem po otaczających ich, głośnych atrakcjach i westchnął, zawieszając zielone ślepia nieco dłużej na jakieś kolejce, skąd dobiegał dziecięcy krzyk. Po co tym jeździli, jak się bali? Pytał ją, skoro tu go zabrała, wciąż czując się niepewnie w otoczeniu mugoli oraz ich świata, wynalazków. Prychnął z oburzeniem, kręcąc głową.
- Nie ma mowy, mała. Co byłby ze mnie za frajer, gdybyś płaciła? - zapytał poważnie, unosząc brew i sugerując jej tym samym, że duma by tego nie zniosła. A brunet niestety do takowych mężczyzn należał, niekiedy durnie dumnych. Złapał jednak za popcorn i chyba sam był zaskoczony entuzjazmem, gdy kolejne kawałki kukurydzy wsuwał do ust, nawet na nią nie patrząc. Jaki wstyd Charlie! Co innego wata cukrowa.
- Pasuje do Ciebie ta wata, nie wiem czemu. - skwitował, wzruszając ramionami i lustrując ją wzrokiem, spałaszował jeszcze trochę słonej przekąski, znacznie lepszej niż ta przesadnie słodka. Na jej słowa wydał z siebie ciche mruknięcie, wbijając wzrok we własną dłoń. Na palcu wciąż tkwił sygnet rodzinny, który zawsze z dumą nosił.
- To nie do końca tak, że mogę go całkiem zlać, chociaż i tak robię, co chcę. - brzmiał jakby z odrobiną żalu, jednak zaraz roześmiał się na kolejne słowa blondynki i wbił w nią spojrzenie, wycierając dłoń o spodnie i zaraz mierzwiąc jej włosy, odszukując jej oczu. - A poleciałabyś?
Zapytał poważnie, oczywiście czysto teoretycznie, wchodząc w tę jej gierkę. Co by się stało, gdyby tak zrobiła? Nie mógł sobie wyobrazić. Reakcja starego mogła być naprawdę różna. Wiedział, że Charlie ma dużo znajomych, a ona była dobrej krwi, więc nie musiała wyniknąć z tego tragedia. Gdy szli, wskazał palcem na czerwony, pełen serc tunel z dziwną melodią. Było tu mnóstwo par, świateł i dziwnych dźwięków. - Co to?

______________________

It only leads to a  life  not meant for me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1082
  Liczba postów : 1419
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyCzw Lip 08 2021, 10:40;

Gab nie wspominała o tym, że młody Rowle - podobnie jak swego czasu jego siostra - był tematem numer dwa - na pierwszym miejscu zawsze była winnica - w ich domu czy posiadłości dziadków. Wiedziała, że czułby się z tym nieswojo, zwłaszcza, że wobec córki rodziciele oraz starsze pokolenie Levasseur byli dość krytyczni, wychodząci z założenia, że nie powinna plątać się w relacje z Charlim, który przypisany był innej dziewczynie; bali się, że będzie cierpiała, a związane z tym emocje rzutować będą na jej drugą naturę. Doskonale wiedzieli jakimi prawami rządzi się świat czystokrwistych i chyba nie do końca chcieli, by Puchonka w niego wchodziła. Czy było to jednoznaczne z tym, że byli źli o relacje ze Ślizgonem? Czy byli jej przeciwni? Miała wrażenie, że nie. Mimo wszystko potrafili dostrzec, jak bardzo się dzięki niemu zmieniła - dojrzała. Sama również to widziała, podobnie jak wszystkie pozytywne cechy chłopaka, które ukryte były w prostych, ale często  i ledwie  dostrzegalnych gestach.
Uśmiechnęła się,  lekko unosząc kąciki jasno różowych ust kiedy przyznał jej racje; rodzina - niezależnie jaka była - była dla niego ważna, pod tym względem byli bardzo podobni do siebie, nawet jeśli wpajane im ideały były nieco inne. Dla Levasseur mniejsze znaczenie miały wpływy, chociaż nie mogła powiedzieć, że nie istniały. W gruncie rzeczy nie znała tej ciemniejszej strony rodziny, trzymana była odrobinę z boku, choć niewątpliwie mieli swoje tajemnice.
W pytającym geście uniosła do góry prawą brew słysząc ciche  pchnięcie opuszczające usta Ślizgona po tym, jak dłuższą chwilę przyglądał się atrakcjom i ludziom, którzy z nich korzystali.
- Masz dziwną definicję bycia frajerem - oznajmiła, wracając teatralnie oczyma. Naprawdę nie rozumiała dlaczego tak bardzo mu na tym zależało, bo sama zwyczajnie nie lubiła gdy ktoś za nią płacił, zawsze chciała być niezależna. W dodatku po wyprowadzce Lucasa koszty utrzymania kupionego przez Rowle domu nie zmalały, a mimo to nie wymagał by płaciła więcej, czuła się z tym bardzo nieswoj i chociaż tak mogła się odwdzięczyć.
-Bo jest równie słodka jak ja - zaśmiała się niejako "wymuszając" komplement dotyczący swojej osoby, chociaż potraktowała to jako żart,rozbawienie widoczne było w szczerym, szerokim uśmiechu Gabrielle.
W tej właśnie chwili Charli - jego sposób bycia, zainteresowanie, ale również pewien brak zrozumienia i niepewność  jakie wzbudzała w nim otaczająca go rzeczywistość były w odczuciu blondynki niezwykle urocze. Patrząc na niego kilka sekund dłużej niż było to konieczne, przygryzła dolną wargę zastanawiając się czy mu się tu podobna, nawet jeśli w zielonych tęczówkach dostrzegła przebłysk entuzjazmu.
- To w końcu robisz co chcesz czy jednak nie? - zapytała marszcząc czoło. Oczywiście nie zamierzała nakłaniać młodego Rowle do buntu przeciwko ojcu, jednak nie potrafiła pojąć relacji jaka ich łączyła, a tym samym postępowania Ślizgona. Z jednej strony rzeczywiście robił na co miał ochotę, a jednak jakby w związku z tym gryzły go wyrzuty sumienia. Dodatkowo wciąż utrzymywał pozory, które zdaniem Puchonki nie pozwalały mu na bycie szczęśliwym. Po co to robił? Dla pieniędzy ojca? Bo nie chciał go zawieść? W głowie dziewczyny krążyło wiele pytań, ale tych nie wypowiedziała na głos. Wesołe miasteczko nie było miejscem na tego typu rozmowy, nawet jeśli jej tor ku nim prowadził.
- To,że jestem blondynką nie zobaczy, że idiotką - odpowiedziała a dostrzegając na jego twarzy zamieszanie, bo zapewne nie widział związku pospieszyła z wyjaśnieniami   - Mugole mają w zwyczaju kreować stereotypy a w ich mniemaniu blondynki są głupie. - wzruszyła przy tym ramionami bo sama też nie potrafiła tego zrozumieć.
- Ach to - powiedziała kierując spojrzenie tam gdzie wskazał. - To tak zwanym tunel miłości, wsiadasz ze swoją parą do fikuśnej łódki i tak płynięcie sobie strumyczkiem w rytmie muzyki a na koniec dostajecie pamiątkowe zdjęcie - wyjaśniła, choć nie wiedziała czy chłopak pyta ze zwykłej ciekawości czy może chce skorzystać również z tej atrakcji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Charlie O. Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 188cm
C. szczególne : łobuzerski, i rozbrajający uśmiech. nadmiar energii, pali
Galeony : 1326
  Liczba postów : 762
https://www.czarodzieje.org/t17714-charlie-oliver-rowle#498256
https://www.czarodzieje.org/t17716-cygaro#498257
https://www.czarodzieje.org/t17715-charlie-oliver-rowle#498254
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptyNie Lip 18 2021, 22:00;

Lepiej, że nie wiedział, bo mierzwiłoby go to i czułby się głupio, bo umówmy się — Emily lekkiego charakteru nie miała, a więc i jej związek z Nathanielem był dość burzliwy. Wiedział, że potrafiła dać popalić, jak mało kto, a bądź co bądź, jej rodzina miała opinie dobre, ród czysto krwisty i stary. Nie dziwiłby się wcale z krytyki względem siostry i jej związku z ich chłopakiem. Z Nathaniela też anioł nie był, ale Charlie go lubił. Wciąż nosił zapalniczkę, którą ten mu podarował i miło wspominał ich spotkania.
Nie liczył nawet na sympatię ze strony rodziny Gabrielle, chociaż doskonale pamiętał minę jej matki, gdy porwał ją bezkarnie letniego po południu, raptem rok wcześniej. Mieli jednak rację, że wplątywanie się w świat Brytyjskiej arystokracji magicznej, pełnej zasad, niuansów i głupich decyzji nie było mądre. Nijak też do blondynki pasowało, chociaż brunet nie wspomniałby o tym głośno. Była ponad te intrygi.
- Nie mamy wyboru nad tym, w jakiej rodzinie się rodzimy, ale zawsze mogło być gorzej Gabs.
Powtarzał to sobie jak mantrę, gdy było paskudnie i ciężko. Gdy miewał napady agresji, a niebo zdawało się roić od burzowych chmur, które widział tylko Charles. Lepiej było być czystokrwistym i czarodziejem niż mugolem bez pojęcia o magii i płynącym z niej dobrobycie, możliwościach.
Wzruszył ramionami na jej reakcję i komentarz. Taki był i już, facet musiał płacić za kobietę, nawet w miejscach takich, jak to. Dziwnych, kolorowych, nieznanych i głośnych. Napędzanych czymś innym, niż rozumiał. Pieniądze nie stanowiły dla niego problemy, mieli ich mnóstwo. Po co więc miałby koszty podnosić? - Swoją drogą, co sądzisz, żebyśmy znaleźli dwóch nowych współlokatorów? Bez tego łasucha jest cicho, pusto trochę.
Zaproponował jeszcze, chcąc znać jej opinię i nie robić czegoś wbrew, bo przecież mieszkała tam z nim od samego początku i zajmowała się domem, a także jemu pomagała z praniem, bo tego kompletnie nie ogarniał. A bywał pedantyczny, co w drobnych gestach łatwo było zauważyć.
- Nie jesteś tak słodka, jak ona. Jesteś znacznie lepsza, bo tego, to się jeść nie da. - skwitował, tym razem wywracając oczyma, jak ona wcześniej. Zaraz jednak uśmiechnął się nieco nonszalancko, rozbawiony jest pewnością siebie. Pamiętał dobrze, że gdy ją poznał, to tej jej brakowało. Miała naprawdę ładny uśmiech, nie omieszkał się na nią trochę zagapić, zamierając z kulką słonego popcornu w dłoni.
- Zwykle. - odparł wymijająco, nie kłamiąc i jednocześnie prawdy do końca nie mówiąc. Był skomplikowany, zwłaszcza w sprawach wolności. Działał, jak uważał za stosowne, często głupio i pod wpływem emocji, ale nie znaczy to, że mógł to robić za darmo. Mieli swoje ciche umowy, warunki. Stary przymykał oko, on odgrywał teatrzyk i spełniał oczekiwania, dopóki te nie rzutowały zbyt poważnie na jego życie. Na pewno nie zamierzał dać zaciągnąć się przed ołtarz, tylko ojciec jeszcze tym nie wiedział. Wsunął popcorn do ust, lekko kręcąc głową i skupiając się na kręcącej nad głowami atrakcji, westchnął bezgłośnie. Poczuł w kieszeni papierosy, zrobiło mu się lżej. - A Ty? Robisz, co chcesz?
Zapytał, obdarzając ją pociągłym spojrzeniem.
Brew mu drgnęła na mugolskie powiedzonka, aż prychnął. Nie rozumiał kompletnie sensu oceniania inteligencji poprzez odcień pigmentu, który ludzie mieli we włosach. Bo jaki to miało sens? Miał nadzieję, że się tym nie przejmowała. - Nie jesteś głupia.
Utwierdził ją w swoim przekonaniu, uznając, że powinien. Słuchał dalej, dojadając popcorn. Opakowanie wrzucił do pobliskiego kosza na śmieci, otrzepując dłonie, a potem niedbale wycierając je w spodnie. Rozejrzał się ponownie, stając w miejscu. Nie przyznałby się na głos, ale miejsce to pełne tak nieznanych mu atrakcji, wzbudziło jego ciekawość. Znała go na tyle, aby tę iskrę w zielonych oczach zauważyć. Zacisnął usta w zamyśleniu, niepozornie zaciskając palce na swoich biodrach. - Wybieraj mała. Gdzie chcesz? Tunel, młynek, krzyki? Na jedno mogę się zgodzić..
Nie musiała wiedzieć od razu, że istniała spora szansa, że ulegnie większej ilości mugolskich karuzel. Zwłaszcza że nie widział jeszcze samochodzików. Wszystkie te świecące lampki, muzyka, ludzie — miało jakiś swój urok. - Tylko muszę zapalić. Mogę tu palić?
Zapytał dla formalności bardziej, wsuwając fajkę między usta zgrabnym ruchem, po uchyleniu paczki wyjętej z kieszeni.

______________________

It only leads to a  life  not meant for me
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Dodatkowo : Ćwierćwila
Galeony : 1082
  Liczba postów : 1419
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 EmptySro Lip 21 2021, 20:22;

Gabrielle nie wierzyła w to, że jej rodzina wyrobiła sobie opinię na temat chłopaka patrząc jedynie na jego nazwisko i to z czym się wiązało. Nie byli tacy. I było w tym naprawdę dużo prawdy, bo oceniali głównie to, co robiła ich wnuczka i córka, natomiast Charlie postrzegany był jako uroczy młodzieniec, o którym nie byli w stanie powiedzieć więcej niż to, że odznaczał się dobrymi manierami i słownością. Nie słyszała, by wyrażali się o nim źle, nawet jeśli z ich ust płynęły słowa pełne krytyki dla zachowania Gab. Wiedziała, że starsze pokolenie Levasseur ma rację w wielu kwestiach, jednak nie potrafiła postępować inaczej, czując, że Ślizgon zwyczajnie jej potrzebuje, podobnie jak ona jego. Nie wyobrażała sobie rzeczywistości pozbawionej rowlewego towarzystwa, wspólnych chwil i doświadczeń, które wciąż przewijały się w ich znajomości - nieokreślonej, zawieszonej między przyjaźnią a czymś więcej. 
- Ale za to masz wpływ na to jaką rodzinę TY będziesz tworzył - odpowiedziała kładąc wyraźny nacisk na słowo "ty", wciąż próbując pokazać mu, że to do niego należy wybór; w jej ustach brzmiało to tak prosto. W dodatku patrząc w zielone tęczówki Rowle mógł odnieść wrażenie, że naprawdę wierzy w te słowa, była to naiwne a może zwyczajnie głupie?  Wpatrywała się w niego jeszcze chwilę, milcząc przygryzła jedynie dolną wargę  jakby czekała na reakcję ze strony bruneta, choć ostatecznie odpuściła jedynie lekko się uśmiechając. Miała nadzieję, że z czasem Charlie zrozumie, co miała na myśli, wszakże w prostej wypowiedzi kryło się wiele kwestii, które czasem pojawiały się w ich rozmowach i często spotykały się z krytyką ze strony blondynki. To pokazywało jak bardzo ich światy różniły się od siebie, nawet jeśli przekazywane przez starsze pokolenie wartości były takie same, to jednak w przypadku Charliego wydawały się być upośledzone. Bo jak można chcieć dobra dziecka jednocześnie zakładając mu kajdany? 
Ciężko było jej zgodzić się na warunek stawiany przez chłopaka, bo nie czuła potrzeby, a wręcz było jej odrobinę niezręcznie, że chciał ponieść koszty ich wyprawy, która w całości była jej pomysłem. Miała własne pieniądze, bo nie dość, że zarabiała jako kelnerka, to jeszcze zgarnęła niezłą gażę za sesję zdjęciową w MagicBoyu. Była niezależną, młodą kobietą i chciała,by Charlie był tego świadom. Przeniosła spojrzenie z atrakcji na brunetka, słysząc padające z jego usta słowa, które w pierwszej kolejności skomentowała cichym westchnieniem, bo ciężko było nie przyznać mu racji. Od kiedy Lucas się wyprowadził dom wydawał się zbyt duży dla nich dwoje,a przez praktycznie pusty. Tęskniła za Sinclairem, ale wiedziała, że ten miał własne życie, ukochaną dziewczynę z którą na pewno lada dzień zamieszka, patrząc na to jak ich związek się rozwijał.
- Jestem jak najbardziej za. Można powiesić ogłoszenie na szkolnej tablicy, a jeśli szef wyrazi zgodę mogę też dać informację w knajpie. Tylko na jakiej podstawie chcesz wyłonić współlokatorów? Czy po prostu przyjmiesz każdego kto się zgłosi? - zapytała, uznając że jest to ważna kwestia. Lucasa oboje znali i lubili, mimo sprzeczek zawsze potrafili się dogadać przez co mieszkanie w trójkę było naprawdę przyjemne, zwłaszcza, że się uzupełniali a jak będzie z nowymi lokatorami? Było tak wiele niewidomych, co budziło u Gab lekkie zdenerwowanie, a w dodatku wiedziała, że Rowle nie jest w stanie zaakceptować każdego kandydata; status krwi miał dla niego ogromne znaczenie. 
Po raz kolejny roześmiała się widząc, jak na wspomnienie o słodkości waty na twarzy Ślizgona pojawia się delikatny grymas. Dla dziewczyny była to pyszna przekąska, której słodycz gdy miała "te dni" była nawet niewystarczająca. Wówczas pochłaniała naprawdę ogromne ilości słodyczy, aż dziwne ile mogła zjeść będąc taką chudziną. 
Rozmowy z Charlim często pozbawione były jasnych odpowiedzi, bo co oznaczało "zwykle"? Nie wniosło to niczego, wciąż pozostawiając w umyśle blondynki mętlik. Przygryzła wewnętrzną stronę policzka chwilę zastanawiając się, gdy odbił piłeczkę. Zawsze uważała się za wolnego człowieka, dodatkowo rodzice nigdy niczego jej nie narzucali - dokonywała własnych wyborów (niekoniecznie były one dobre), ale czy robiła co chciała? 
-Nie- odpowiedziała, biorąc głębszy wdech, jakby zbierała siły, by wyznać mu coś ważnego, natomiast zaraz lekko unosiła kąciki ust, gdy w tęczówkach Charliego dostrzegała zdziwienie i nieme pytanie , co też ma na myśli. Przeczesała palcami blond kosmyki, pozwalając im opaść na ramiona, pojedyncze pasmo załaskotało ją w skórę szyi, dlatego zgrabnym ruchem odrzuciła je do tyłu. - Gdybym robiła to, co chcę zapewne znajdowałabym się w zupełnie innym miejscu. - zaczęła, ale słysząc jak bardzo źle brzmią te słowa wypowiadane na głos, dodała szybko - Nie, nie zrozum mnie źle! Naprawdę cieszę się, że jestem właśnie tu, ale było sporo takich sytuacji w moim życiu, kiedy pragnęłam czegoś innego, a jednak postanowiłam w sposób rozsądny. Niemniej jeśli ktoś mi coś narzuca będę się buntowała, działając wówczas na przekór. - wypowiadając ostatnie słowa z charakterystycznym błyskiem w oku. Zawsze taka była, kiedy ktoś powiedział, że czegoś nie zrobi ona udowadnia, iż jest inaczej, było w tym dużo uporu, ale przede wszystkim odrobiny głupoty, którą Gab myliła z odwagą. 
Zdecydowanie Puchonka nie uważała się za głupią i choć początkowo nie do końca zdawała sobie sprawę z własnej wartości z czasem się to zmieniło, a ona na każdym kroku pokazywała swoją pewność siebie czy to ubierając dopasowane stroje, paradując w bieliźnie po domu czy będąc modelką w sesji fotograficznej w miejscu pokazać musiała znacznie więcej. -Wiem o tym, ale dziękuję - odpowiedziała, wspinając się na pałce położyła dłonie na ramieniu Charliego dając mu całusa w policzek; taki uroczy gest pasował do niej. 
Oczywiście, że dostrzegła jak wiele emocji wzbudza w Ślizgonie ten wypad, chociaż próbował tego nie okazywać, lecz jego spojrzenie mówiło wszystko. Uśmiechnęła się gdy zapytał od czego chciała zacząć, a była taka rzecz - Samochodziki!! - zawołała wesoło i na tyle głośno, że jej głos zagłuszył nawet przerażone krzyki. Złapała jego dłoń i niczym mała dziewczynka pociągnęła do miejsca o którym mówiła. - To proste - jeździsz samochodem, próbujesz uderzyć w kogoś innego, a jednocześnie sam uciekasz przed uderzeniem. Proste prawda? - zapytała, jednak zamiast poczekać na odpowiedź chłopaka zwyczajnie wpakowała ich w autka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wesołe Miasteczko - Page 2 QzgSDG8








Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty


PisanieWesołe Miasteczko - Page 2 Empty Re: Wesołe Miasteczko  Wesołe Miasteczko - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wesołe Miasteczko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wesołe Miasteczko - Page 2 JHTDsR7 :: 
londyn
 :: 
Mugolskie miejsca
-