Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 41 z 41 Previous  1 ... 22 ... 39, 40, 41
AutorWiadomość


Oriane L. Carstairs

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Dodatkowo : szukająca
Galeony : 533
  Liczba postów : 1330
http://czarodzieje.org/t11413-oriane-l-carstairs
http://czarodzieje.org/t11416-shadow#306304
http://czarodzieje.org/t11414-male-przyjaznie-milosci-i-wrogowie-ori#306244
http://czarodzieje.org/t11415-oriane-leonie-carstairs#306303
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyNie Paź 18 2015, 13:08;

First topic message reminder :

Przypomnienie tematu:

Wielka Sala

Największe pomieszczenie w zamku, to tu odbywają się wszystkie uczty i bale. Oświetlone jest przez lewitujące w powietrzy tysiące świec. Wspaniałe, wysokie sklepienie zawsze odzwierciedla prawdziwe niebo, bez względu na to czy świeci Słońce, czy pada deszcz. Każdego ranka, przy śniadaniu zlatują się sowy przynosząc gazety i listy od rodziców oraz znajomych. Lądują przy stołach czterech domów - Slytherinu, Ravenclawu, Hufflepuffu i Gryffindoru, które zawsze zastawione są mnóstwem pysznego jedzenia. Na samym końcu sali ustawiony jest mniejszy stół, nauczycielski, gdzie na honorowym miejscu zasiada dyrektor.




Niepewnie spojrzała na niego swoimi dużymi, czekoladowymi oczami. Co jak co ale nie miała zamiaru eksperymentować z alkoholem. Czemu? Zawsze po większej jego dawce zaczynała się śmiać i mówić osobą w okół niej, że ich kocha. Niby nic takiego i niektórzy mogliby to uznać za słodkie, jednak ona sama nie uważała tego za takie. Było to dla niej za każdym razem krępujące przeżycie i nie chciała aby chłopak był tego świadkiem. Czuła jednak, że nie będzie w stanie go oderwać od amfor. Pokręciła głową w rozbawieniu.
Czuła, że nie chce o tym rozmawiać tak więc nic więcej nie powiedziała zatapiając się w swoich myślach. Zastanawiała się jak miewa się jej brat. Niby utrzymywali ze sobą kontakt listowy, wiedziała mniej więcej co dzieje się w domu jednak to nie było to samo co kontakt cielesny.
Odbierając kieliszek od Rasha uśmiechnęła się, niepewnie spoglądając na trzymany przez nią kieliszek. Czerwona ciecz wyglądała przepysznie, a je zapach aż ślinka sama ciekła do ust. Za wtórowała mu w toaście i uniosła naczynie do ust. Kompozycja smakowa wina uderzyła w jej kubki smakowe. Musiała przyznać, iż było przepyszne. Słodkie.
- Pyszne. - uwielbiała słodkie wina. Inne była dla niej gorzkie. Po spróbowaniu tego konkretnego nie miała najmniejszej ochoty przestawać na jednym czy dwóch kieliszkach. Wiedziała doskonale, iż może tego żałować na drugi dzień lecz teraz było jej to obojętne.
- Możemy zostać przy tym. Jest wyśmienite.
Nie dane jej było cieszyć się tym zbyt długo. Widząc spanikowanych ludzi i słysząc trzask rozbijanego szkła rozejrzała się w około siebie. Scena na której jeszcze chwilę temu grali muzycy była w ogniu przez co dym po woli wypełniał Wielką salę. Jednak na scenie ogień nie poprzestał. Jego zasięg zaczął się niebezpiecznie poszerzać schodząc ze sceny na parkiet na którym była trawa. Ludzie w panice próbowali wydostać się z Sali. Nie chcąc zgubić Rasheeda złapała go mocno za rękę. Nie sądziła, że coś może ją tak bardzo wystraszyć, a jednak. Wystraszona spojrzała na chłopaka. Od dziecka Oriane bała się ognia. Widok jego przywołał wspomnienia które za wszelką cenę chciała ukryć.
Chciała jak najszybciej wyjść z sali i uciec od tego miejsca jak najdalej jednak nie było jej to dane. jednak z fontann znajdująca się najbliżej nich eksplodowała. Może i dziewczyna by się tym nie przejęła gdyby nie fakt, iż odłamki tej felernej fontanny wbiły się w jej ramię. Krótki krzyk wydobył się z jej gardła. Szybko puściła rękę partnera i złapała się za zranioną rękę w duchu modląc się aby ten koszmar szybko się skończył.

kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : często ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 374
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyPią Sty 15 2021, 07:30;

Nabrał trochę powietrza do płuc i już miał rozcierać na nowo swoje ręce by odtajały gdy przed nim pojawił się kubek z gorącą herbatą i cytryną. Z zachwytem umieścił go między swoimi dłońmi - właśnie za to uwielbiał skrzaty. Wystarczy powiedzieć przy stole dłużej niż pięć minut, a zazwyczaj coś się obok pojawiało czym można było się poczęstować. - To są tacy idioci, którzy zarywają do cudzych dziewczyn? - uniósł obie brwi wysoko i zdmuchnął parę by herbata się szybciej ostudziła. - To mają przechlapane. Jakbyś takiego walnął to musiałby szczękę zbierać z podłogi. - zaśmiał się, uważając to ten akt przemocy za zabawny. Nawiązywał też do sylwetki Lucasa, którą łatwo jest odgadnąć już z daleka - chłopak ćwiczy i ma parę w łapach jako zawodnik quidditcha. Póki co nie wysilał się aby zobaczyć, że i Lucas może mieć wady. Wygodniej było uważać go za nieskażony ideał, za starszego brata którego-nigdy-nie-miał. Ba, on przecież nie miał rodziców! Babcia była już taka stara a więc siłą rzeczy autorytetu nie posiadał. W chwili obecnej Lucas mógł się stać takim wzorem do naśladowania. Czekać tylko aż Eskil przesiąknie jego zamiłowaniem do przestrzegania zasad, choć póki co jeszcze się na to nie zbierało. Otworzył szerzej oczy jakby nagle sobie coś przypomniał. Zareagował tak gdy Lucas wspomniał o tym jak go szlag trafiał - w końcu coś znajomego! Przy Hunterze i Eskila coś trafiało, jakoś tak nie mógł go traktować z sympatią czy chociażby obojętnie. Musiał wysilać się na wyluzowany dystans. Najwyraźniej to odkrycie dodało mu trochę otuchy. Uff, to znaczy, że mu nie odbiło, to musiało być normalne skoro Lucasa też to spotkało. Wykrzywił usta w grymasie kiedy wspomniał o rozłące i kontakcie listownym. To już brzmiało nudno, nie potrafiłby tak wytrzymać bez Robin. Przed świętami byli przez tydzień skłóceni i to była katorga. Zamoczył usta w herbacie zanim dopadła go frustracja, którą to okazał w malowniczy sposób. - Randka w Meksyku. No tak. Normalny nastolatek zabiera dziewczynę do Meksyku. - roześmiał się trochę z żalem trochę z rozbawieniem. Machnął zaraz ręką bowiem domyślał się, że chodziło mu o jakiś wakacyjny bądź zimowy wyjazd z Hogwartem. Z drugiej strony Lucas już mu udowodnił, że posiadał małą fortunę to w sumie możliwe, by z własnej kieszeni zafundować takie randki. Z drugiej strony Eskil nie wyobrażał sobie zabranie Robin na romantyczny wieczór. To było śmieszne, nie pasowało. Nie mógłby zrobić tego samego co Lucas i gdzieś ją zabrać bo prędzej by go wyśmiała. Ale za to można iść razem z nią knuć i robić rzeczy iście szalone. Jakby to nazwać? Randki czy po prostu wspólne spędzanie czasu? Mimowolnie przekładał doświadczenia Lucasa na swoje własne. Szukał rad, wyjścia, jakiegoś rozwiązania. Odsunął kubek z herbatą i prychnął. - Ja nawet nie wiem czy jesteśmy przyjaciółmi. - burknął i poczerwieniał na policzkach trochę zawstydzony wykryciem jego intencji. No tak, Lucas go od razu przejrzał. Nie miał sił chyba się przed tym bronić i zaprzeczać skoro już sam sobie dopowiedział co trzeba. - To nie takie proste. - prychnął i standardowo skrzyżował ręce na ramionach jakby czuł się urażony. Tak naprawdę był zakłopotany i wciąż sfrustrowany. - Sęk w tym, że ja jej zrobiłem coś złego. Nie mogę myśleć, że… że… - zabrakło mu języka w gębie. Nie umiał ubrać tego w słowa, ale czuł, że Lucas się domyśli o co chodzi. - Niby nie jest na mnie zła… ale no. No nie jestem normalny. Nie chcę wyjść na idiotę. - tkwił między strachem przed utratą tego, co ma na rzecz niewiadomej. Rozplótł ramiona i westchnął, wiercąc się na tej ławce jak wariat. Trochę unikał lucasowego wzroku, wstydził się mówić o takich rzeczach. - Jak rozpoznać czy może… lubić , ale tak inaczej? To jakoś widać? - pytał znacznie ciszej i aby zająć czymś wzrok i ręce zaczął dźgać paznokciem wzorek na kubku. - Nie ogarniam tego, ech.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 1340
  Liczba postów : 1694
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyPią Sty 15 2021, 19:34;

Uśmiechnął się szerzej na widok zadowolonego z lewitującej przed nim herbaty. Temu dzieciakowi niewiele trzeba było... Zresztą, przecież Lucas był podobny - wystarczyło przekupić go dobrym słowem lub słodyczami. Prosty chłop. - Ej, uwierz mi, że miałem ochotę to zrobić pare razy. Najgorsze jest to, że człowiek nie za bardzo nad tym panuje. To taki odruch, kiedy widzisz, że ktoś ewidentnie przymila się do dziewczyny, która - nawet nieświadomie - Ci się podoba. - on także, podobnie jak Eskil, na początku wypierał ze swojej głowy fakt, że Alina jest dla niego kimś więcej niż tylko przyjaciółką. Nie był wtedy do końca świadomy tego, że to upierdliwe, kłujące uczucie w jego klatce piersiowej, to zazdrość. Tak samo jak nie wiedział, że to uczucie dręczy także Eskila, kiedy ten widzi Robin w towarzystwie innego chłopaka. Eh, gdyby tylko Clearwater wiedział, że jego starszy kuzyn, ten ideał zupełnie nie potrafił się bić i przy pierwszej możliwej zaczepce jakiegoś kolesia, który podrywał mu Aline, to właśnie Sinclair najwięcej by ucierpiał... Z pewnością przestałby być dla niego autorytetem. - Nie nabijaj się, młody. Chciałem zabrać ją w miejsce, które dla niej coś znaczyło. Chwilę tam mieszkała, więc uznałem, że odwiedzenie tego miasta będzie dobrym pomysłem. Wtedy już pracowałem i zacząłem odkładać galeony właśnie na takie przyjemności - zdawał sobie sprawę, że Eskilowi może to wydawać się jakimś burżujskim wyczynem - zabranie dziewczyny na inny kontynent, jednak wtedy naprawdę chciał, aby te kilka dni były dla Alise wyjątkowe. Ale nie chciał też, żeby Ślizgon myślał, że fajna randka oznacza jakieś wypasione miejsce, na które musiałby obrabować Gringotta... Bardziej chodziło o pomysłowość i trafność. - Jak to nie wiesz? Ostatnio mówiłeś, że jesteście - wypalił od razu na jego słowa, nie zastanawiając się nawet nad tym czy w tym momencie na pewno rozmawiają o relacji Eskila z tą samą dziewczyną, o której opowiadał jej ostatnio. Bo wtedy widać było po nim lekkie skrępowanie i zawstydzenie, dlatego Lucas uznał, że może coś jest na rzeczy - Nie jest proste, ale czasem niepotrzebnie sobie też komplikujemy... - odezwał się po chwili, widząc, że chłopak przyjmuje bojową postawę. Prefekt westchnął na jego słowa i dopił resztkę kawy, odkładając kubek na bok, aby ten za chwilę rozpłynął się w powietrzu, teleportując się do szkolnej kuchni. A wiec jednak. Mówili o tej całej Robin. - Czekaj, a czy Ty czasem nie wspominałeś, że chciała Ci pomóc? Ciekawa Twojej wilowatości? - z tego co pamiętał Eskil mówił mu, że dziewczyna czuła się winna tego, że pozwoliła mu zapalić tego skręta; że go nie powstrzymała. Brzmiało to jakby była mądrą i rozsądną osobą, a takie raczej rozumieją co to znaczy nie radzić sobie z własnymi emocjami, z przekleństwem jakim jest genetyka. Tym bardziej jeśli się nią interesowała. - Skoro nie jest zła i dodatkowo chce być z Tobą, kiedy będziesz ćwiczył rzucanie uroku... Jak dla mnie to jasna oznaka tego, że jesteś jej bliski. A innych traktuje w podobny sposób? - z pewnością sytuacja nie była jednoznaczna, ale rzadko która relacja damsko-męska była prosta. Widział jak Eskila to wszystko denerwuje i jak jednocześnie próbuje uzyskać jakieś informacje, które będą mu przydatne, unikając jego spojrzenia. A więc ta dziewczyna najwidoczniej musiała być naprawdę dla niego ważna, skoro tak się tym przejmował - Eskil, posłuchaj mnie. Jeśli postrzega Cię jako kogoś więcej niż tylko przyjaciela - na pewno to poczujesz. Z przyjacielem nie szuka się często okazji do kontaktu fizycznego. Nie martwi się o niego, bardziej niż o innych, a przede wszystkim patrzy się w zupełnie inny sposób. Nie potrafię Ci opisać w jaki, sam będziesz wiedział, kiedy już to zobaczysz - pewnie brzmiał jak niepoprawny romantyk, ale kto powiedział, że nim nie był. W każdym razie, uważał że nawet w głupich romansidłach zawierając się cenne wskazówki co do dylematów miłosnych, jakie przynosi im życie. Małe szczególiki, a czasami potrafią człowieka naprowadzić skutecznie na właściwą ścieżkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : często ma na głowie kaptur albo czapkę
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 374
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyPią Sty 15 2021, 20:10;

Mimowolnie się uśmiechnął unosząc jeden kącik ust. - Wierzę! Choć jak ty przyłożysz w zęby to koleś nie wyląduje na oddziale intensywnej terapii. - pochylił się trochę w jego stronę. - A jakby dostał ze szponiastej łapy to mogłoby to różnie wyglądać. Dlatego wolę nie być zazdrosny. - westchnął z rezygnacją nad swoim pochodzeniem, które w tym miesiącu dawało mu w kość. Łatwiej wpadał w gniew, a jeśli dobrze z Robin myślą to przez wilowatość, wszak te widma słyną z porywczości i gwałtowności. Porzucił jednak ten temat, bo miał go po dziurki w nosie. Chciał wiedzieć co ma robić i jak się zachowywać, na co zwracać uwagę bo szczerze powiedziawszy nie miał pojęcia co może się w przyszłości wydarzyć w kwestii jego uczuć względem Robin. Uśmiech zniknął grzecznie z jego twarzy kiedy został lekko opieprzony w kwestii nabijania się z wycieczki do Meksyku. Nie chciał znać szczegółów bo to było dla niego abstrakcją - z własnej kieszeni opłacić wycieczkę na inny kontynent dla dwojga?! Na Merlina, poczuł się biedny jak mysz kościelna. A on zaprosił go na święta do tej klitki w Londynie... a przecież Lucas musiał być cholernie bogaty! Nic mu o tym nie mówił ale w sumie nie było to szalenie istotne. Mimo wszystko Eskil nie był w stanie fundować dziewczynie niczego poza swoim towarzystwem i okazjonalnie prezentami na urodziny czy święta. Pokręcił nosem i coś tam burknął niezrozumiale.
- Już sam nie wiem. - jęknął. - Niby dużo gadamy ale nie nazwała mnie przyjacielem. Poza tym to takie dziwne określenie, kojarzy mi się z miękkim ciołkiem. Wolę być chyba po prostu Eskilem bez posady. - choć oczywiście chciał wierzyć, że mógłby pewną zająć i stać się jeszcze ważniejszy niż mógłby być do tej pory. Nie wyjaśniał czemu ma takie dziwne skojarzenie, ot miał bardzo zdekoncentrowany umysł, a i frustracja robiła swoje. - Ona cały czas mi w czymś pomaga. - potwierdził. - Czasami mnie wkurza jakimś szalonym pomysłem, ale ogólnie jest w temacie bardziej niż ja. - dodał aby pokazać, że dziewczyna zna się na rzeczy i jest aktywna. Poprzez te słowa chciał też zaznaczyć czemu między innymi jest dla niego taka ważna. Starała się dla niego choć nie miał co dać jej w zamian. Wyraźnie mina mu zrzedła gdy Lucas zapytał jak Robin traktuje innych. Naburmuszył się. - Wylewnie. - odparł z przekąsem. Nie mógł znieść tego jak trzymała Huntera za rękę, jak mocno przytulała Felinusa. Nie chciałby ćwiczyć "uroku" bez niej choć zarzekł się, że nigdy nie użyje tego na niej. Raz mu wystarczy i ma dosyć na resztę życia. Upił jeszcze trochę gorącej herbaty aby zwilżyć gardło i spierzchnięte usta. Rozgrzał się i trochę rozluźnił, choć tematyka rozmowy wciąż była trochę kłopotliwa. Miał ochotę jęknąć z żalu, że nie ma sposobu na odszyfrowanie z twarzy drugiej osoby jej prawdziwych uczuć. Miał to zobaczyć? Jak?! Przecież ona uśmiechała się tak od ucha do ucha do wielu osób. - Ja już nie wiem co mam czuć. To takie głupie i męczące. - oznajmił jakże "dorośle". - Jak się ona uprze to nic z niej nie da się wyczytać. Ona wszystko robi tak, jak chce. Nie wiem czy cokolwiek zobaczę jeśli sama nie postanowi mi pokazać, że no... no wiesz. - westchnął po raz kolejny i opuścił barki gdy dopadło go zmęczenie całego dnia. Rozmasował podstawą dłoni jedną powiekę. - No dobra. To będę czujny. - ale niezbyt zachwycony. - Dzięki, Luc. - te słowa otoczył już swoim spojrzeniem prosto w jego oczy i trochę zakłopotanym uśmiechem. Nie był pewien czy rozjaśniło mu się coś w głowie, ale przynajmniej miał świadomość, że to, co się z nim dzieje było normalne. Lucas też to przechodził i skończyło się to u niego całkiem dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lucas Sinclair

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 183cm
Dodatkowo : Prefekt Naczelny
Galeony : 1340
  Liczba postów : 1694
https://www.czarodzieje.org/t18564-lucas-sinclair#529285
https://www.czarodzieje.org/t18598-landryna-lukiego#531203
https://www.czarodzieje.org/t18574-wbijac-do-lucka#529769
https://www.czarodzieje.org/t18566-lucas-sinclair#529292
https://www.czarodzieje.org/t18716-lucas-sinclair-dziennik#53577
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyNie Sty 24 2021, 13:20;

Parsknął śmiechem na jego słowa, ale nie chodziło wcale o tę część z harpią łapą, ale o to wcześniejsze. - Żebym to jeszcze umiał przyłożyć komuś w zęby... - burknął rozbawiony, ale już po chwili przeszedł do tematu, który Eskila bardziej interesował - Zazdrość to chyba dobra rzecz... To znaczy, oczywiście jeśli człowieka nie zaślepia. Ale to pokazuje poniekąd, że nam zależy na tej drugiej osobie. - duża część facetów podchodzi do tego tematu naprawdę poważnie i u nich zazdrość przekształca się w zaborczość czy zawiść. Wtedy to jest nie zdrowe. Rozumiał to, że Eskil w tym momencie czuje się zagubiony i nie za bardzo wie jak się zachować, bo tak naprawdę pewnie nie jest nawet pewien tego co czuje. To dla niego zapewne nowość i nie może sobie z tym poradzić, dlatego pewnie przyszedł właśnie do niego, aby poruszyć ten temat. - Nie musi Cię wprost nazwać przyjacielem. Jeśli dużo rozmawiacie i martwicie się o siebie nawzajem, to sprawa jest oczywista - wywnioskował z tego co mówił mu młody, że raczej są właśnie w takiej relacji. Nie zawsze mówi się o tej więzi przyjaźni, przeważnie się ją czuje i chyba to jest milion razy lepsze od jakichś tam jawnych słów. Usłyszawszy o tym, że Robin jest wylewna w stosunku do wszystkich wokoło, westchnął, bo to trochę komplikowało sprawę. Ale wcale nie oznaczało, że nie da się odczytać czy traktuje go bardziej jako kupla czy chłopaka. - To w takim razie najprościej byłoby okazać jej w jednoznaczny sposób, że chcesz czegoś więcej niż przyjaźni. Ryzyko jest, ale z drugiej strony będziesz wiedział na czym stoisz - zawsze trzeba było liczyć się z tym, że można zostać odrzuconym, jednak czasami warto było go podjąć. Jeśli naprawdę chciał wiedzieć jak traktuje go Doppler, musiał postawić wszystko na jedną kartę, inaczej się nie dowie. - Czyli zostaje Ci, albo cierpliwie czekać na to jak to się rozwinie, albo zaryzykować i jakoś okazać jej to ile dla Ciebie znaczy. Owszem, możesz dostać kosza, ale przynajmniej sprawa będzie prosta. - niestety, ale sprawy sercowe zawsze wiązały się z pewnymi rozterkami i jeśli Eskil wchodził w dorosłe życie, musiał liczyć się z tym, że będzie musiał dokonywać pewnych wyborów, które nie zawsze będą wiązały się z sukcesem i będzie musiał się przyzwyczaić też do konsekwencji tych złych decyzji. Cóż, człowiek najlepiej uczy się na własnych błędach... - Nie ma sprawy. Dobrze, że wiesz, że możesz ze mną porozmawiać na każdy temat. Cieszę się - oznajmił z uśmiechem, kopiąc go lekko w łydkę pod stołem i śmiejąc się pod nosem.

|zt x2|

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 531
  Liczba postów : 807
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyWto Mar 16 2021, 20:22;

Sprawowanie funkcji prefekta wiązało się nie tylko z przywilejami, ale również obowiązkami, które w ostatnim czasie Olivia traktowała w nieco olewawczy sposób, scedowywując je głównie na Bruna. Tym razem jednak nie mogła wykpić się ilością zadań domowych, która nie była zbyt przytłaczająca, bo ferie dopiero się skończyły.
"Pokaż nowemu szkołę" tak brzmiało ogólne rozporządzenie dyrektora ubrane w długie zdania, zawierające wiele niepotrzebnych słów, które przekazał dziewczynie w liście, wszakże sobota to idealny dzień na to, by zamiast marnować czas zrobić coś dla innych, nie? Korzystając z faktu, że był to jednak dzień wolny od zajęć lekcyjnych, postanowiła zerwać z konwenansami na wieszak odkładając szkolną szatę i włożyła zwykłą koszulę oraz czarne jeansy. Włosy jak zwykle zostawiając w artystycznym nieładzie, od czasu do czasu przeczesywała je tylko palcami, by swobodnie opadały na ramiona i plecy. 
Wielka sala wydawała się miejscem idealnym na pierwsze spotkanie, nie tylko dlatego, że to tu dyrektor i kadra nauczycieli witali nowych uczniów czy odbywały się tu najważniejsze wydarzenia w szkole, ale przede wszystkim stanowiła ona część centralną zamku. Nie była pewna ile czasu minęło nim pojawił się przed nią o prawie głowę wyższy chłopak, na widok którego uśmiechnęła się delikatnie. 
- Cześć, jestem Olivia. Prefekt Gryffindoru i to ja mam ci dziś pokazać szkołę - przywitała się, wypowiadając regułkę, której dawno temu zmuszona była się nauczyć, choć dopiero pierwszy raz opuszczała ona usta brunetki. Nigdy wcześniej nie oprowadzała nowych, a widok bruneta był o tym zaskakujące, że wymiana międzyszkolna już się skończyła, a więc co tu robił? 
- Jak to właściwie się stało, że do nas trafiłeś? - zapytała, nie umiejąc zignorować wrodzonej ciekawości, którą często kierowała się w życiu, jednak starała się brzmieć nienachalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 25
  Liczba postów : 37
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptySro Mar 17 2021, 19:23;

Powoli to wszystko zaczynało go wkurzać. Im dłużej przebywał w tej szkole, tym bardziej widział, jak cholernie głupia i popieprzona ona była. Ale co mógł zrobić... Chciał nie chciał, dalej chodził na kolejne zajęcia, przejmował się głupotami i zwracał uwagę na rzeczy, na które normalnie kompletnie by nie zwrócił uwagi. Miał szczęście, że miał ze sobą w Hogwarcie rodzeństwo, które mogło doskonale poczuć to samo, co i on czuł. W innym wypadku, bez jakiejkolwiek pozytywnej twarzy obok siebie, prawdopodobnie by oszalał... Owszem, teraz, jak wiedział, że uczy się tutaj również Freddie, to mimo wszystko czuł się z tym nieco lepiej. Że w razie czego jest ktoś, kogo zna i nie ma na imię Aurora bądź Austin. Ale, na Merlina, przecież nie mógł cały czas zaprzątać dziewczynie głowy swoją osobą! Ona miała swoich znajomych, swoje życie i swoje obowiązki, z których musiała się wywiązywać. No właśnie, a propos obowiązków...
Był kompletnie zaskoczony, kiedy dotarła do niego informacja odnośnie tego, jakoby zaproponowano mu "wycieczkę po Hogwarcie". Rozumiał zamysł i w ogóle, ale czuł się z tym faktem bardzo źle. I jeszcze miała oprowadzać go jakaś dziewczyna... Nie to, że narzekał na ten konkretnie fakt, ale nie chciał zwyczajnie zajmować swoją osobą czasu innej istocie, która na pewno wolałaby wtedy robić milion innych, znacznie ciekawszych rzeczy, niż oprowadzanie chłopaka po szkolnych korytarzach. Owszem, nie widział jeszcze naprawdę wielu rzeczy, ale przecież to nie oznaczało, że nie poznał by ich sam. Tymczasem prefekt Gryffindoru musiała poświęcać mu czas.
Próbował pozytywnego nastawienia, ale im niżej schodził po schodach, tym bardziej go ono opuszczało. Również postanowił porzucić szkolny mundurek na rzecz czegoś znacznie bardziej wygodnego. W końcu była sobota, dzień wolny od zajęć. Nie musiał się aż tak stresować, prawda? Mniej więcej wiedział, jak wygląda prefekt Gryffindoru („wiesz, długie włosy, dosyć wysoka, na pewno rozpoznasz”). No więc za taką się właśnie rozglądał, niepewny, która to może być, bo jednak opis był dosyć… oględny, a dziewczyn z długimi włosami dużo. Na szczęście, jak się okazało, to ona postanowiła znaleźć jego, co pewnie nie było wcale trudnym zadaniem. Dosyć wysoki, wyglądający jak dziecko zagubione we mgle. Tak, to na pewno ten nowy.
Przywołał na twarz lekki uśmiech, kiedy to dziewczyna podeszła do niego i się przedstawiła. Dziwne, bo zazwyczaj znacznie mocniej musiał zerkać w dół, aby spojrzeć komuś w oczy. Miła odmiana.
– Alec Taylor, miło mi cię poznać – przywitał się dosyć zwięźle, dalej trzymając na ustach delikatny uśmiech. Jakby jeszcze nie była pewna, czy to on, to kompletnie nie pasujący do tego miejsca, amerykański akcent, musiał jej wszystko potwierdzić. Pewnie w normalnych okolicznościach, byłby on znacznie bardziej szczery. Ale teraz? – Wiesz, że tak naprawdę wcale nie musimy tego robić? Ja cię nie wsypię, że poszłaś, a ty nie wsypiesz mnie, że nie poszedłem na wycieczkę – chciał się jeszcze upewnić, bo naprawdę czuł się jak idiota, który zajmuje jej czas, kiedy na pewno mogłaby go poświęcić na cokolwiek innego.
Westchnął i jakby odruchowo przeczesał swoje loczkowate włosy dłonią, kiedy zadała tak standardowe dla tego miejsca pytanie. Jak widać, wszyscy musieli wszystko wiedzieć i nie było opcji, aby tego uniknął. Jedna jego brew nieznacznie uniosła się ku górze.
– Przeprowadzka – odpowiedział zwięźle, bo chyba nie było sensu w tym momencie się bardziej nad tym rozwodzić. Ostatnie, na co miał ochotę, to tłumaczenie nowo poznanej, chociaż bardzo miłej, dziewczynie, co sprowadzało go do Wielkiej Brytanii.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 531
  Liczba postów : 807
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyCzw Mar 18 2021, 10:03;

Hogwartu rzeczywiście nie można było określić mianem normalnej szkoły. Działo się tu wiele rzeczy, z czego część stanowiła już tylko historię, natomiast inne rozgrywały się w czasie rzeczywistym i oni jako uczniowie byli ich świadkami. O ile Alec uważał to poniekąd za wadę, o tyle Olivia doszukiwała się w tym wyjątkowości tego miejsca. Nie można było tu narzekać na nudę, chociaż niektórzy wręcz o nią prosili. Spokój był trudny do osiągnięcia, dlatego Gryfonka ceniła sobie dni wolne od zajęć, często pożytkując je na samotne przebieżki, spacery czy też błogie lenistwo w dormitorium. 
Mimo, iż list dyrektora poniekąd zniszczył "niemamplanównadziś" dziewczyny, to ostatecznie ciężko było określić czy jest z tego powodu naprawdę zła, chociaż nie wyglądała na zbyt zadowoloną, a przynajmniej nie w pierwszych sekundach, kiedy otworzyła zgrabnie zaklejoną kopertę. Gdy czekała na nowego nabierała coraz więcej przekonania do tego całego przedsięwzięcia, bo po pierwsze czuła się potrzebna, a po drugie mimo wszystko lubiła, kiedy w jej życiu się coś działo, tym bardziej, że teraz mogła niejako wykazać się w roli prefekta. 
- Aaach, plakietka - mruknęła cicho pod nosem, delikatnie go przy tym marszcząc. Sięgnęła do tylnej kieszeni spodni, z której wyciągnęła połyskującą odznakę przypinając ją do koszuli, by chłopak nie miał problemu z odnalezieniem jej w tłumie. Zwłaszcza, że sama Callahan nie wyróżniała się z niego właściwie niczym, poza faktem że starał teraz jak kołek przed wysokimi drzwiami prowadzącymi do Wielkiej Sali. 
Im więcej pozytywnego nastawienia uciekło z Aleca, tym więcej go miała w sobie Olivia, dlatego nie trudno było jej przykleić na usta uśmiech, który tak naprawdę wkradł się tam sam. Postać chłopaka trudno było przeoczyć, rzeczywiście wyglądał trochę jak dziecko we mgle pośród uczniów, którzy wciąż się gdzieś spieszyli czy pogrążeni byli w wesołych rozmowach. 
Wymiana uprzejmości była - jak każda tego typu - zwyczajnie sztuczna. Ciężko było doszukać się u nich pewności, bo przecież zupełnie się nie znali, a dodatkowo akcent który brunetka wyłapała, gdy chłopak zabrał głos świadczył o tym, że nie był nawet z Europy. Musiał naprawdę czuć się w tym miejscu nieswojo, wręcz obco, co nie dziwiło Oli kompletnie, nawet ona czasem czuła się podobnie, choć spędziła w Hogwarcie już sześć lat. 
Słysząc kolejne słowa padające z ust bruneta uniosła do góry prawą brew, nie potrafiąc ukryć zdziwienia malującego się przede wszystkim w niebieskich tęczówkach. Propozycja oczywiście była bardzo kusząca. Gdyby ją przyjęła nie musiałaby jak głupia biegać z chłopakiem po całym zamku wyjaśniając mu, co gdzie się znajduje, gdzie nie wolno wchodzić, a które miejsca są warte obejrzenia. W gruncie rzeczy sama do końca nie znała każdego pomieszczenia w zamku, było tego za dużo, często trafiło się na jakieś zupełnie przypadkowo. Oparła dłonie na udach, przez chwilę wpatrując się w Aleca w milczeniu.
-Skoro uważasz, że nie musimy tego robić, to zrobimy inaczej - oznajmiła, pozwalając sobie na szeroki uśmiech, któremu towarzyszył również interesujący błysk w oczach dziewczyny. 
- Wielka sala o tej porze jest prawie pusta, możemy tu posiedzieć, zagrać w Eksplodującego Durnia, a ja odpowiem na każde pytanie, jakie przyjdzie ci do głowy - wyszła ze swoją kontrapozycja, po czym nie czekając na odpowiedź, zwyczajnie chwyciła Taylora za nadgarstek wchodząc z nim do Wielkiej Sali. 
Tam od razu skierowała ich kroki do jednego ze stołu, zajmując miejsce na ławce; usiadła do niego przodem pozostawiając dystans, który pozwoli na wykładanie kart. 
- Przeprowadzka brzmi tragicznie - przyznała, jednak nie zamierzała wnikać w szczegóły, bo chłopak nie wyglądał na chętnego do wyznań. - W sensie… rodzice chyba nie są świadomi, jak bardzo odbija się na dzieciach, które nagle zmieniają wszystko w swoim życiu - wyjaśniła, bo co prawda nie była nigdy w podobnej sytuacji, lecz mogła sobie to wyobrazić - nowa szkoła, nowi ludzie, nowe miejsce, którego nie można jeszcze nazwać domem. 
- Grałeś kiedyś w durnia? - zapytała, zmieniając temat, nie chcąc niepotrzebnie wywoływać w Gryfonie zdenerwowania. Opłacający kosmyk włosów założyła za ucho, biorąc w ręce karty, które zaczęła tasować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 25
  Liczba postów : 37
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptySro Mar 24 2021, 16:34;

Pewnie nie przejął by się za bardzo nawet wtedy gdy dziewczyna postanowiłaby się pojawić w Wielkiej Sali w samym bikini, więc tym bardziej nie zwrócił uwagi na to, że nie posiadała na swojej piersi plakietki ogłaszającej wszem i wobec, że to właśnie ona, nikt inny, jest prefektem Gryffindoru. Domu, który od teraz do końca jego kariery edukacyjnej miał zastępować jego rodzinę… a przynajmniej tak głosiła broszura którą otrzymał. Jego entuzjazm nie był na bardzo wysokim poziomi i naprawdę, pomimo szczerych chęci, niewiele mógł na to poradzić. Całe jego życie zostało kompletnie zmienione i musiał odnaleźć się w tym wszystkim na nowo. Nic więc dziwnego, że perspektywa ewentualnej przechadzki po szkole tylko dla tego, że ktoś się nad nim ulitował, nie napawała optymizmem. Chyba nikt nie chciałby podobnej litości, a już tym bardziej ktoś taki jak Alec. Dlatego nawet nie silił się na większą dozę szczerości w przedstawianiu się dziewczynie, czy na to, aby w ogóle wykazać chęć tego całego zwiedzania. Wolał iść do dormitorium i poczytać, bądź sięgnąć po Rosalitę, ale grzeczność i kultura nie pozwalała mu na to, aby zostawić dziewczynę, kiedy ta już poświęciła czas na spotkanie się z nim.
Widział zdziwienie na jej twarzy, ale nie szczególnie się nim przejmował. Alec miał to do siebie, ze lubił mówić dokładnie to, co miał na myśli. Więc po co okłamywać dziewczynę w takiej kwestii? Owszem, może właśnie wychodził na gbura i debila, ale nie mógł inaczej. Ciężko było mu znaleźć w sobie pokłady optymizmu.
Uniósł jedną brew słysząc kolejne słowa, jakie wydobywały się z jej ust. Na takie rozwiązanie nie wpadł i w sumie, musiał przyznać, że brzmiało to całkiem… rozsądnie. Przynajmniej nie będzie musiał latać po całej szkole jak ten debil, a ona nie będzie musiała się nad to dla niego fatygować.
– No dobra, może być – odpowiedział w końcu, uśmiechając się półgębkiem. Nie spodziewał się takiej bezpośredniości z jej strony, ale dał się pociągnąć w głąb Wielkiej Sali.
Musiał przyznać, że za dnia, kiedy nie było tutaj tłoku, to pomieszczenie wyglądało naprawdę pięknie. Zaczarowane sklepienie było dzisiaj delikatnie mętne, zapewne przez chmury, które miały miejsce na prawdziwym niebie. Dźwięk jego kroków odbijał się echem, kiedy rozglądał się dookoła. A potem usiadł na ławce naprzeciwko dziewczyny. Westchnął, słysząc kolejne jej słowa, odnośnie jego krótkiej informacji, co go tutaj sprowadziło. Naprawdę nie chciał o tym gadać, ale widać, że dziewczyna była zwyczajnie ciekawska.
– Cóż mogę rzec… - skomentował to w bardzo lakoniczny sposób, bo nawet nie znajdował pomysłu na to, co innego mógłby obecnie powiedzieć. Wzruszył lekko ramionami, przyglądając się jak zaczyna tasować karty. – Przyda mi się wprowadzenie do tej gry – przyznał w końcu szczerze. W Ilvermorny grało się w nieco inne gry karciane, niż tutaj.
– Dobra, to może na początek powiedz mi, jacy są opiekunowie domów? – zadał tak naprawdę pierwsze pytanie, które przyszło mu do głowy. Ale z drugiej strony, to naprawdę była ciekawa kwestia, wiec powinien poświecić jej chwilę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 531
  Liczba postów : 807
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptySro Mar 24 2021, 19:00;

Może widok Oliv w bikini nie zdziwiłby bruneta, jednak wtedy miałby ogromny kłopot żeby skupić się na jej oczach, które swoją drogą były równie śliczne, co uśmiech, jakim go obdarzyła, widząc malującą się na jego twarzy niechęć. W zasadzie nie dziwiła się chłopakowi - był nowy, nie miał przyjaciół, może nawet znajomych, czuł się obco. Chociaż sama nigdy nie była w podobnej sytuacji i mogła tylko się domyślać, jak się czuje to wydawała się podchodzić do tego nieco chłodniej niż wypadało. Z własnego doświadczenia wiedziała, że litość czy współczucie zamiast przynosić ulgę jedynie jeszcze bardziej irytują, a na przystosowanie się do nowej sytuacji czy też rzeczywistości potrzebny jest czas. 
Ostatecznie to ona przejęła inicjatywę, prowadząc go za rękę do Wielkiej Sali, gdy wyraził aprobatę dla jej pomysłu, który stanowił równowagę między obowiązkiem jakie miała pani prefekt wobec nowego wychowanka Godryka Gryffindora a jego sceptycyzmu. Ten dzień i tak należał do zmarnowanych, bo zdążyła już odłożyć w czasie swoje plany, chociaż nie traciła przez to humoru. Może początkowo była odrobinę zła, jednak uczucie to szybko minęło, zastąpione zwykłą ciekawością dotyczącą nowego ucznia. Chciała go zwyczajnie poznać, dowiedzieć się czegoś, co nie będzie jedynie oszczędnymi w słowach odpowiedziami.
Być może odrobinę źle zaczęła, od razu pytając o powód przeprowadzki. Choć było to naturalną reakcją, to jednak mogło uderzać w czuły punkt lub temat jakiego nie chciał poruszać, bo wiązało się to z przykrymi wspomnieniami - to również była gotowa zrozumieć. 
- Dobra - zaczęła, odkładając przetasowane karty na drewnianą ławkę - Eksplodujący dureń to klasyczna gra, do której służą karty tarota. - oznajmiła, wskazując na talie dwoma palcami - wskazującym i środkowym - Cała rozgrywka polega na tym, by w ciągu gry nie dać pozbawić się trzech żyć. Myślę, że te trzy są taką optymalną liczbą - stwierdziła, prostując plecy, zakładając przy tym pojedynczy kosmyk włosów za ucho - Gracze, czyli my w każdej kolejce wykładają na blat po jednej ze swoich kart, a te, ponieważ są zaczarowane, rozgrywają między sobą pojedynek. Karta, która przegra, ściąga na swojego właściciela różne wypadki losowe, zależne od bohatera na niej umieszczonego. - opowiedziała starając się by wszystko zabrzmiało jasno, nie ukrywając ekscytacji, jaką wywoływała w niej wizja rozgrywki - Tak naprawdę wydarzyć może się wszystko, więc będzie ciekawie - zaśmiała się, bo Alec nie miał jeszcze pojęcia, co tak naprawdę go czeka, natomiast Oliv była tego po części świadoma. 
- Jako, że grasz po raz pierwszy w tą grę, możesz zacząć - powiedziała, przesuwając karty w jego kierunku, zanim usta Gryfona opuściło pytanie. 
- Jak pewnie wiesz każdy dom ma swojego opiekuna, nasz właśnie otrzymał nowego po wyjeździe Vin-Eurico. Także nie jestem w stanie powiedzieć za wiele o współpracy z Williamsem, chociaż wydaje się być w porządku. Najlepsza jest Beatrice Dear, wydaje się być surowa, jednak to chyba najbardziej postępowy nauczyciel a przy tym ma w sobie wiele zrozumienia dla nas uczniów, ale też poświęca im wiele swojej uwagi, może dlatego, że sama jest dość młoda i bardzo ładna - uśmiechnęła się na myśl o opiekunce Slytherinu - Reszta wydaje się po prostu być, chociaż nie udzielają się zbytnio, przynajmniej w mojej opinii, ale też nie jestem wzorem do naśladowania jeśli chodzi o bycie prefektem - wzruszyła nieznacznie ramionami, sięgając po swoją kartę, gdy brunet wyciągnął swoją. 
- W poprzedniej szkole panował podobny porządek? - zapytała, nie mogąc powstrzymać słów, które jakby same wyrwały się spomiędzy malinowych ust.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alec Taylor

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190
C. szczególne : Kilka tatuaży na ciele, mała blizna na prawym policzku, szczególnie widoczna, kiedy się uśmiecha, wyraźny amerykański akcent
Galeony : 25
  Liczba postów : 37
https://www.czarodzieje.org/t20127-alec-dustin-taylor
https://www.czarodzieje.org/t20144-sowa-aleca#623436
https://www.czarodzieje.org/t20143-alec-taylor#623361
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyWto Kwi 06 2021, 12:21;

Czas był tym, czego Alec definitywnie nie posiadał. W tym miejscu wszyscy chcieli coś od niego na już a nawet na wczoraj, sądząc, że skoro spędził w Hogwarcie kilka dni, to wie o tym miejscu wszystko i rozumie wszystkie rządzące nim zasady. Prawda była taka, że nie rozumiał nic i cały czas miał wrażenie, że gubi się sam ze sobą. Prawdopodobnie, gdyby nie Aurora i Austin, to już dawno dostałby pierdolca, ale tak jakoś jeszcze dzielnie próbował się trzymać. Więc w ramach tych prób, dał się zaciągnąć do Wielkiej Sali, gdzie dziewczyna całkowicie przejęła inicjatywę i już chyba była w swoim żywiole. Wcale na to nie narzekał. Odpowiadał mu fakt, że nie musi wykazywać się cholera wie czym a Olivia dalej będzie chciała spędzać czas w jego towarzystwie. Może nieco z litości, niż z faktycznej chęci, ale ostatecznie chyba nie było tak najgorzej, jakby się mógł spodziewać.
Usiadł na ławce i przyglądał się temu, jak dziewczyna zwinnie tasuje karty. Na szczęście było to zajęcie, które nie wymagało z jego strony nie wiadomo jak wielkiego zaangażowania. Podniósł wzrok na jej twarz, kiedy zaczęła szczegółowo objaśniać zasady gry, w którą za chwilę mieli zacząć grać. Cóż, przewidywał sromotną przegraną w jego wykonaniu, ale to inna sprawa. Pokiwał głową w odpowiednim momencie, jakby chciał ją w ten sposób zapewnić, że zrozumiał to, co do tej pory do niego powiedziała.
– Innymi słowy, jak przegram, to jeszcze dodatkowo los mi wpierdoli? – skomentował to bardzo krótko po czym parsknął lekkim śmiechem. Chyba pierwszy raz od naprawdę długiego czasu, był to szczery dźwięk w jego wykonaniu. Kto by się spodziewał, że akurat Gryfonka go w nim wywoła… Pokręcił z niedowierzaniem głową, po czym odsunął z czoła kilka ciemnych loczków. – Karty wykładamy w tym samym momencie, czy jak? I kiedy wiadomo, kto wygrał? – nie omieszkał zadać kilka pytań, aby doprecyzować sobie w głowie niektóre nie do końca jasne dla niego fakty. Skoro miał przegrać z kretesem, to chociaż chciał wiedzieć dlaczego.
Słuchał jej opowieści dotyczącej kolejnych nauczycieli w naprawdę dużym zamyśleniu. Zazwyczaj nie lubił bazować na opinii innych ludzi, ale w tym konkretnym wypadku nie miał innego wyjścia; zbyt mało czasu spędził w zamku aby samodzielnie przekonać się co do prawdziwości słów Olivii. Nie wiedział, czemu dziewczyna aż tak pozytywnie wyrażała się na temat tej profesor Dear, ale zaintrygowało go to nieco. Dobrze wiedzieć, jakie opinie krążą pośród uczniów, prawda?
Sięgnął w stronę kart i wyciągnął jedną z talii. Na blacie stolika pojawił się piękny rysunek pustelnika, który dla Aleca znaczył tyle co nic. Patrzył na niego przez chwilę z ogłupiałym wyrazem twarzy, by po chwili podnieść wzrok na Olivię.
- I co teraz? – zapytał, a potem zastanowił się nad pytaniem dziewczyny odnośnie porządku w Ilvermorny.
– W zasadzie, jakby się nad tym zastanowić, to pod pewnymi względami było to bardzo podobne. Na przykład tam też były cztery domy, chociaż miały zupełnie inne nazwy i preferowały wśród ludzi zupełnie inne wartości. No i w Ilvermorny na pewno nie było tylu przeciwników niemagów bądź czarodziejów wywodzących się z tych rodzin. – wyjaśnił jej pokrótce to, co przede wszystkim pojawiło się w jego głowie. Nie ulegało wątpliwością, że tych różnic na pewno było o wiele więcej, ale te chyba najbardziej raziły go w oczy.

Kostki: Pustelnik i 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Olivia Callahan

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 173
C. szczególne : lekka wada wzroku; zmuszona jest przez nią nosić okulary, wąskie usta, gęste i długie włosy
Dodatkowo : Prefekt
Galeony : 531
  Liczba postów : 807
https://www.czarodzieje.org/t18233-olivia-callahan
https://www.czarodzieje.org/t18263-pegaz
https://www.czarodzieje.org/t18255-oli
https://www.czarodzieje.org/t18234-olivia-callahan
Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8




Gracz




Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 EmptyPią Kwi 09 2021, 10:53;

Rzut: koło fortuny, 3  

Olivii nawiązywanie nowych znajomości zawsze przychodziło z łatwością, nawet jeśli w przypadku Aleca było to nieco na niej wymuszone. Ostatecznie jednak cieszyła się, że to ona miała okazję "pokazać" nowemu szkołę, odpowiedzieć na dręczące go pytania i przywitać wśród wychowanków Godryka. Fakt, że jej dom zyskał nowego ucznia sprawiało, że jako prefekt czuła coś na kształt dumy i radości, której nie ukrywała, co i raz obdarzając bruneta uroczym uśmiechem. 
Tasowanie kart nie wymagało od niej dużych pokładów uwagi, które skupiła na tym, by jak najjaśniej przekazać chłopakowi na czym polega gra w Durnia i jakie zasady w niej obowiązują. Te nie były zbyt trudne, sama gra również nie była niebezpieczna, dlatego uczniowie często w nią grali, a niekiedy odbywały się w nią również turnieje, poza Quidditchem dodatkowo rozbudzając ducha rywalizacji między poszczególnymi domami. 
- W dużym uproszczeniu, tak - przyznała, również się śmiejąc, bo to była ta mniej przyjemna część rozgrywki, chociaż przede wszystkim liczyła się zabawa i ten dreszczyk emocji, prawda? - Z tym, że efekty utrzymują się tylko do końca gry, także nie ma się czym martwić…. za bardzo - przyznała, chociaż w tonie głosu brunetki rozbrzmiewało pewne powątpiewanie, którego nie potrafiła zamaskować. Wiedziała, jak różne skutki uboczne mogą mieć poszczególne karty, chociaż nie znała dokładnie wszystkich. 
- Tak, wybraną kartę odkrywamy w tym samym czasie. Jeśli chodzi o zwycięstwo, to musisz to po prostu zobaczyć, bo ciężko wytłumaczyć. Wiesz jak działają magiczne szachy? - zapytała, unosząc do góry prawą brew. - Tu zasada jest podobna, tylko karty nie ulegają zniszczeniu - wyjaśniła, bo to było pierwsze co przyszło jej do głowy, by choć w niewielkim stopniu zobrazować chłopakowi system działania poszczególnych figur karcianych. Jeśli zaś chodziło o wygraną, Olivia uważała, że w dużej mierze zależy ona od szczęścia niżeli umiejętności posiadanych przez graczy, także Alec miał na wygraną takie same, jak ona; może nawet większe, jeśli wierzyć w szczęście początkującego. 
Zdecydowanie dużo czasu poświęciła, by opisać opiekuna Slytherinu, jednak panna Dear była naprawdę świetną osobą. Mimo wszystko Taylor sam musiał się przekonać, jak to wszystko wygląda w praktyce, bo przecież niekoniecznie musi podzielać zdanie brunetki. Każdy lubił ludzi o innych cechach, te osoby które zdaniem Oli były fajne dla chłopaka mogły stanowić charakter do którego nie będzie mógł się przekonać. To było naturalne i dziewczyna miała tego świadomość, a oni jako uczniowie mieli wybór. Wszakże nawet jeśli dany nauczyciel odpowiadał za konkretny dom, to nie było to jednoznaczne z tym, że udziela pomocy jedynie jego wychowankom, w Hogwarcie działało to trochę inaczej. 
Biorąc kartę Alec rozpoczął rozgrywkę. Olivia sięgnęła po swoją, wyciągając z tali koło fortuny, na co skrzywiła się nieznacznie, odkładając ją by zmierzyła się z Pustelnikiem wyciągniętym przez chłopaka. Prawy kącik ust brunetki uniósł się delikatnie ku górze, kiedy okazało się, że zwyciężyła. 
- Teraz będzie działa się magia - odpowiedziała, a kiedy tylko ostatnie słowo padło z jej ust, ubranie chłopaka zaczęło zmieniać się w łachmany o ciemnej barwie,na myśl strój pustelnika. 
- Całkiem ci do twarzy - zaśmiała się, następnie skupiając się na tym co ma do powiedzenia. Uważnie wysłuchała słów dotyczących poprzedniej szkoły bruneta, lekko przygryzając dolną wargę, kiedy wspomniał o antymugolskich poglądach. 
- Taaa… u nas jest tego trochę, chociaż chyba znacznie mniej i nie jest to tak dotkliwe jak w przeszłości. - przyznała, sama na własnej skórze nie doświadczyła szykanowania w związku z tym, że w jej żyłach płynie znacznie więcej mugolskiej krwi niż magicznej, niemniej problem istniał, a sytuacja polityczna jedynie go pogłębiała - Przez długi czas w Anglii istniał kult Nienaruszalnej Dwudziestki Ósemki, rodów czystej krwi, które uważały się za lepsze, miały swoje prawa i zasady a zamianie której wiązało się z wydziedziczeniem - wyjaśniła pokrótce, chociaż cała historia była bardziej zawiła i miała wiele pobocznych wątków. - A co sądzisz o domu Godryka Gryffindora? - zapytała i choć uchodzić to mogło za podchwytliwe pytanie, to była zwyczajnie ciekawa. 

ŻYCIA: 3/3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Wielka Sala - Page 41 QzgSDG8








Wielka Sala - Page 41 Empty


PisanieWielka Sala - Page 41 Empty Re: Wielka Sala  Wielka Sala - Page 41 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wielka Sala

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 41 z 41Strona 41 z 41 Previous  1 ... 22 ... 39, 40, 41

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wielka Sala - Page 41 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Parter
 :: 
wielka sala
-