Share
 

 Lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Zilya Fyodorova

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2714
  Liczba postów : 1932
https://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
https://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
https://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
https://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova
Lodowisko - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Lodowisko - Page 2 Empty


PisanieLodowisko - Page 2 Empty Lodowisko  Lodowisko - Page 2 EmptyNie Maj 29 2016, 16:30;

First topic message reminder :


Lodowisko

Lodowisko w Dolinie Godryka cieszy się sporą popularnością, głównie z powodu, iż czynne nie tylko jest zimą ale i każdą inną porą roku. Pieczołowicie rzucone zaklęcia na tą, niegdyś łąkę, pozwalają zachować lodową powierzchnię bez względu na panującą temperaturę powietrza. Wyjątkiem są tylko dni, w których temperatura uderza powyżej trzydziestu stopni, tylko wówczas to miejsce pozostaje nieczynne, ze względu na wyjątkową trudność w utrzymaniu zamrażającego uroku na dłuższą chwilę.  
Dodatkową zaletą tego miejsca jest darmowy wstęp. Jeśli posiadasz własne łyżwy, możesz tu przychodzić kiedy tylko zechcesz. Jeśli jednak pierw musisz je zakupić, możesz dokonać tego w budynku obok lub wypożyczyć.

Para łyżew kosztuje 50g.
Wypożyczenie łyżew kosztuje 10g.
Gorące, bezalkoholowe napoje, kosztują tutaj 5g.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Zwiększony metamorfomagicznie wzrost| znamię na karku| niemal białe włosy
Galeony : 599
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt
  Liczba postów : 1136
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Lodowisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Lodowisko - Page 2 Empty


PisanieLodowisko - Page 2 Empty Re: Lodowisko  Lodowisko - Page 2 EmptyNie Paź 27 2019, 11:06;

Choć brała udział w niektórych spotkaniach śmietanki towarzyskiej (i co lepsze idealnie się odnajdywała w takich okolicznościach) to poza tym drobnym podkreślaniem ich wysokiego status krwi Swansea nie zwracali na to większej uwagi. Nie aranżowali małżeństw (dzięki Ci Merlinie) i podchodzili do życia z dystansem, cechowali się wyrozumiałością i otwartością umysłu. Jedyne, na czym im najbardziej zależało to pielęgnowanie talentu artystycznego. Ci, którzy go nie przejawiali (co się zdarzało nader rzadko wszak sztuka była bardzo wszechstronną dziedziną) albo co gorsza, odwracali się od niej narażali się na nieprzychylność starszyzny Swansea. Nie istniało u nich coś takiego jak wydziedziczenie, ale trzeba przyznać, że wówczas taka osoba nie była zbyt lubiana wśród reszty rodu. Sama Elaine cechowała się miłością do świata i szukała w człowieku dobra, a nie kierowała się jego pochodzeniem czy brakiem talentu artystycznego. Miała przejrzysty umysł i zdrowe podejście do życia. Miała świadomość, że ród Fairwynów należy do tak zwanych "sztywnych", jak to czasami w gronie rodzeństwa i kuzynostwa nazywali rodziny zdolne aranżować małżeństwa swym potomnym. Opowiadał jej już o ojcu i wyczuwała wówczas sporo rezerwy w głosie. Nauczył go polować na bestie i co więcej, zaszczepił w nim zamiłowanie ku temu... dla Elaine wciąż było to niepokojące, jednak zbyt mocno zakochała się w Rileyu, aby teraz się tym przejmować. Póki nie miała świadomości jak bardzo ryzykuje swoim zdrowiem i życiem, nie poruszała tego tematu. Gdzieś tam w myślach miała zakodowane, iż Riley pobiera rdzenie z mniej groźnych stworzeń, a te "krwiożercze" pozostawia reszcie.
- Och, jakbyś miał jeszcze talent artystyczny... - nie mogła wspiąć się na palcach, jeśli nie chciała ryzykować wywrócenia ich, więc wsunęła palce na jego kark zachęcając go, by się pochylił. Przysunęła usta do płatka jego ucha, ogrzewając go swoim oddechem. - ... i gdyby wiedziała, że jesteś metamorfomagiem to by nie dała mi żyć z zachwytu nad tobą. - zanim odsunęła się, ucałowała go w tym miejscu, nie mogąc się temu po prostu oprzeć. - Nie lubi zwierząt. Dostaje białej gorączki jak mój kociak albo Elijaha szwenda się w jej pobliżu. - dodała, a propos niewypowiedzianych słów. To tylko udowadniało, że Riley byłby po prostu idealny w oczach Elisabeth Swansea. Poczuła w sercu ukłucie zazdrości i poirytowania. Nie chciała, by mama tak skakała nad Rileyem i nie potrafiła wyjaśnić dlaczego. Rozproszył tę niewygodną myśl dotykiem jej ust, przy którym odetchnęła z ulgą. On znowuż wyglądał na naprawdę zaniepokojonego uroczystością zaręczynową. Musiał naprawdę przejmować się wizją zapoznania jej z własnym ojcem, do czego z pewnością dojdzie. To nieuniknione, choćby próbowali temu jakoś zapobiec. Wygładziła palcami widoczną między jego brwiami zmarszczkę, nie chcąc by tam tkwiła i ciążyła mu na skórze. - Tak będzie, kochanie. Będziemy kierować swoją przyszłością tak, jak chcemy, a wiesz czemu? - przemówiła miękkim i kojącym głosem, obejmując przy tym palcami jego gładkie policzki. - Bo Swansea nie aranżują małżeństw i nie mogą zmusić swojego dziecka do wydania zgody na tę farsę. Nawet gdyby twój tato to zaproponował, a moja mama się zgodziła, to ja mogę odmówić i nic z tym nie będą mogli zrobić. - nie wspominała, że wiązałoby się to z wieloma stresującymi rozmowami, spotkaniami i zwiększeniem napięcia między nią a mamą. Nie musiał tym martwić. Z drugiej strony wizja przeciwstawienia się jego ojcu... skoro był taki stanowczy i surowy to czuła pewną dozę niepokoju na samą myśl o spotkaniu go. Mimo wszystko nie pokazywała tego po sobie, aby nie dokładać Rileyowi zmartwień.
- Czyli... jeśli będę odpowiadać twojemu tacie, to mógłby suszyć ci głowę... tak samo, jakbym mu nie przypadła do gustu, to mam rozumieć, że też będzie próbował na ciebie wpłynąć? - zapytała niby to z ciekawości, a jednak gdzieś w jej oczach przemknęła obawa, że może chcieć nakłonić Rileya do zerwania z nią wszelakiego kontaktu. Rażona tą myślą, przysunęła się odrobinę bliżej do niego, jakby to miało zmniejszyć ryzyko rozstania się. Nie chciała nawet o tym myśleć.
- Czuję się zdecydowanie za młoda na myślenie o małżeństwie. Nie mam jeszcze dwudziestu lat. - i tym samym wykazała się niejako dojrzałością, skoro wolała skoncentrować się na zadbaniu o swoją przyszłość zawodową zanim będzie zastanawiać się nad małżeństwem. Przede wszystkim chciała cieszyć się kochaniem Rileya bez obaw, że ktoś będzie chciał między nimi namieszać. Współczuła szczerze Emily, która nie miała innego wyjścia, a Nathaniel... nie była pewna co on o tym sądzi, ale wydaje jej się, że szczęśliwy to nie będzie.
- Jeśli twój tata spotka moją mamę... O Merlinie, chroń nas, jeśli się polubią. - dotąd nie stresowała się absolutnie obecnością na uroczystości zaręczynowej, jednak w chwili obecnej aż zadrżała na samą myśl. Końcówki jej włosów zdradziły niepokój podwijając się i zmieniając swój odcień na znacznie ciemniejszy.

______________________

Love me!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 4202
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1697
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Lodowisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Lodowisko - Page 2 Empty


PisanieLodowisko - Page 2 Empty Re: Lodowisko  Lodowisko - Page 2 EmptyNie Paź 27 2019, 11:33;

O dziwo, jej słowa mnie rozbawiły. Uśmiechnąłem się, gdy zgodnie z jej wolą nachyliłem się, ale w pierwszej sekundzie przygotowana odpowiedź wymknęła mi się spomiędzy palców. Rozproszony jej ciepłym oddechem, zacisnąłem mocniej palce na materiale jej sweterka, jeszcze bardziej zmniejszając dzielącą nas przestrzeń. Od czasu wizyty w ogrodzie Fairwynów miałem wrażenie, że napięcie między nami tylko się kumuluje, co czułem właśnie w takich momentach jak ten. Czując jej ciało tuż przy własnym, plątałem się we własnych pragnieniach i potrzebach tak bardzo, że w gruncie rzeczy kompletnie przemilczałem jej wypowiedź. Odnalazłem w sobie głos dopiero wtedy, gdy poczułem, że moje serce trochę zwalnia.
- Ja nie jestem pewien jak mój tata zareaguje na twoją metamorfomagię. Już na moją trochę krzywo patrzy. Odziedziczyłem ją po rodzinie mamy. - Wyjaśniłem, ale nie chciałem żeby akurat tym się martwiła. - Ale nie przejmuj się, dla niego to raczej bardzo poboczne wartości. Bardziej będzie mu zależało na twoich predyspozycjach do bycia matką. - Nie mogąc się powstrzymać, nachyliłem się jeszcze bardziej aby skraść jej pocałunek. - Byłby bardzo niepocieszony, gdybyście mu odmówili. Dlatego to ja będę mu odmawiał. Nie bierz do siebie ewentualnych oburzonych spojrzeń mamy, gdy już się tego dowie. - Zdecydowałem, akurat w tym kierunku nie widząc większego problemu. Już raz poddałem się aranżowanym zaręczynom i skończyłem jak wzgardzony narzeczony, gdy Lanceleyowie wycofali się, kiedy leżałem w szpitalu. Nie chciałem po raz kolejny przez to przechodzić. Tymczasem być poddanym nieprzychylności ojca to był dla mnie chleb powszedni. Widział we mnie zbyt wiele z mojej matki, aby móc traktować mnie jak stuprocentowego Fairwyna z jego krwi i kości, nawet biorąc pod uwagę fakt, że po śmierci Anemone zmieniłem się nieomal nie do poznania. Roześmiałem się z twarzą przy jej ustach i ponownie ją pocałowałem, tym razem zdecydowanie dłużej i bardziej czule. Jedna z moich dłoni wpełzła na jej potylicę, sunąc powoli po plecach i przytrzymała ją zaborczo w miejscu, kiedy kierując się nieczęsto dla mnie spontanicznością rozwarłem jej usta językiem. Zaskakujący brak skrępowania jak na mnie, zważywszy na to, że mijały nas dziesiątki ślizgających się na lodowisku ludzi!
- Nikt nie zmusi cię do małżeństwa ze mną. - Obiecałem jej, gdy zrobiłem wreszcie przerwę na schwytanie oddechu. Moje policzki zaróżowiły się nie tylko od emocji, ale również od lekkiego wstydu, gdy uświadomiłem sobie własną śmiałość. Niewiele jednak mogłem poradzić na to jak bardzo silnym uczuciem ją darzyłem i jak bardzo pragnąłem być wciąż i wciąż jak najbliżej niej. Nie tylko myślą, ale też i własnym uszkodzonym ciałem. - To będzie tylko i wyłącznie nasza decyzja, nawet jeśli miałbym przez czterdzieści lat nosić w sakiewce pierścionek zaręczynowy. - Obiecałem jej, bez trudu czując jak drży. Oplotłem ją ramionami jeszcze silniej, jakby to mogło w jakikolwiek sposób obronić nas nie tylko przed naszymi rodzinami, ale i przez całym złem tego świata. Pociągnąłem zaczepnie jej pociemniałe włosy, trzy razy całując ją szybkimi cmoknięciami.
- Będziemy uciekać na drugi koniec świata. Ty będziesz prowadzić, a ja zacierać nasze ślady. Zamieszkamy w dżungli amazońskiej albo wśród pingwinów. - Zadrżałem od tłumionego śmiechu wywołanego tak absurdalną wizją przyszłości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Zwiększony metamorfomagicznie wzrost| znamię na karku| niemal białe włosy
Galeony : 599
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt
  Liczba postów : 1136
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
https://www.czarodzieje.org/t18301-elaine-j-swansea-dziennik
Lodowisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Lodowisko - Page 2 Empty


PisanieLodowisko - Page 2 Empty Re: Lodowisko  Lodowisko - Page 2 EmptyNie Paź 27 2019, 19:36;

- Uhm, naprawdę to dla niego takie ważne? - zapytała lekko zbita z tropu takim... przedmiotowym traktowaniem potencjalnej synowej. Nie żeby planowała nią zostać, bo choć kochała Rileya, to wizja ustatkowania się wydawała się jej niebywale odległa i naprawdę nie chciała się teraz tym zastanawiać. Są młodzi i mają jeszcze dużo czasu na szaleństwa i gruntowne zapoznanie się ze sobą na każdej możliwej płaszczyźnie. Im więcej razy dotykała jego twarzy i im więcej obecności jego dłoni na swoim ciele tym coraz mniej chętnie myślała o kontynuowaniu jazdy na łyżwach, a nabierała ochoty na spacer w jakieś cieplejsze, odosobnione miejsce... Planowała się pilnować i nie rzucać mu namiętnie do ust pomna tego, co się zaczęło z nimi dziać na zapleczu sklepu różdżkarskiego jego rodu.
- Oboje będziemy odmawiać i muszą się z tym jakoś pogodzić. - zakomunikowała, aby nie próbował wziąć wszystkiego na swoje barki. Popatrzyła na niego z powagą i malutkim, malusieńkim wyrzutem iż myśli, że mu na to pozwoli. Jakby to ująć... był to ich "wspólny problem" i nie zamierza dezertować ze strachu przed stresem i kłótniami. Są nieuniknione i prędzej czy później przyjdą. Nie była pewna co wywołało jego śmiech, ale może to powtórzyć i słuchać tego cudownego dźwięku bez przerwy. Z ogromną ochotą przytuliła ich wargi do siebie lecz absolutnie nie spodziewała się jego zachowania. Nie tu, nie teraz, nie w takich okolicznościach. Mimo swoich założeń, że będzie "tą rozsądniejszą" teraz całkowicie zapomniała, że miała jakikolwiek szlachetny plan. Rozchyliła usta zapraszająco, by z cichym pomrukiem zadowolenia muskać zaczepnie koniuszek jego języka, który z taką ochotą zmienił zwykły pocałunek w znacznie głębszy i gorętszy, czyli ten, za którym bardzo, ale to bardzo tęskniła. Wsunęła palce w jego włosy tuż przy karku, całując go długo i dając się całować w taki sposób jaki chciał. Pilnowała tylko, aby zbyt szybko się nie wycofał, bo skoro już zaczął to wypada skończyć... Sęk w tym, że żadna sekunda nie była na to odpowiednia. Dopiero brak tlenu zmusił ich do przerwy, by mogli zobaczyć swoje zaróżowione policzki. Nie czuła zawstydzenia, a poruszenie, narastające napięcie i przeraźliwe pragnienie dalszego napawania się smakiem jego ust. Za mało, zdecydowanie za mało. Teraz to ona zaśmiała się tuż przy jego policzku, który to trącała nosem. - Nie chcę być sześćdziesięcioletnią panną młodą. Ale nie mówmy o tym, mamy ciekawsze zajęcia. - udawała, że mówi o próbach nauczenia jej jazdy na łyżwach, ale wystarczyło zerknąć w jej zamglone spojrzenie, by wiedzieć, że było to absolutne kłamstwo. Potrafiła utrzymać się na lodzie, a przecież to był jej dzisiejszy cel. Może nikt nie zauważy, że trzyma się kurczowo Rileya, poza tym nie precyzowała czy miałaby nauczyć się sama stać czy z czyjąś pomocą. Ochoczo wpadła w jego ramiona, opierając się o niego całym tułowiem. Poruszyła głową, aby nie bawił się jej włosami, zupełnie nieświadoma, że znowu ją zdradzały. Trzy krótkie buziaki to było naprawdę byle co w porównaniu z tym, co przed chwilą jej zademonstrował, a więc nic dziwnego, że była trochę niepocieszona, gdy uciekł z ustami zanim mogła je pochwycić na dłużej. Nie była w stanie dłużej się nad tym rozwodzić, bo parsknęła śmiechem i momentalnie zasłoniła usta ręką, aby stłumić swoją radość.
- Mam kiepską orientację w terenie więc prędzej zawiozę nas pewnie na jakąś arktyczną wyspę, gdzie wprowadzimy się do pingwinów. Zrobimy z nich ochroniarzy, będą chodzić tobie na zwiad, a ja nadam im imiona. - dała się ponieść swojej bogatej wyobraźni mimo, że ta głupawka robiła się już niepokojąca, gdy znów się roześmiała do jego obojczyka. Przytuliła go, obejmując ramionami na wysokości żeber. Przymknęła powieki próbując wsłuchać się w stłumione przez ubrania bicie serca. - Kocham cię. - lubiła te dwa słowa rozdawać swoim bliskim. Wystarczyło, że poczuła w piersi ciepło, a już je nazywała, tak i teraz. Znienacka, po prostu, szczęśliwa, że ma go przy sobie. Pogłaskała jego ramię i zaczerpnęła powietrza, by otoczyć swoje zmysły zapachem jego ubrań i ciała. - Brakowało mi kogoś takiego jak ty. Zaczynałam się powoli zastanawiać czy ze mną jest coś nie tak, skoro nie potrafię sobie nikogo znaleźć. A wpadłam na ciebie w księgarni. - mówiła do jego ubrania, nie potrafiąc odsunąć się nawet po to, by popatrzeć mu w oczy.

______________________

Love me!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 4202
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1697
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Lodowisko - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Lodowisko - Page 2 Empty


PisanieLodowisko - Page 2 Empty Re: Lodowisko  Lodowisko - Page 2 EmptyNie Paź 27 2019, 23:37;

Nie wiedziałem co powinienem jej odpowiedzieć, aby przypadkiem nie zdradzić jej czegoś co mogłoby ją niepotrzebnie zranić, bądź już z grubsza nastawić do mojego taty negatywnie. Wiedziałem, że nie jest z niego ojciec miesiąca, ani nawet tygodnia, a jednak jakoś tak dziwnie czułem się z myślą, że nie tylko ja uważałem jego metody i priorytety za dziwne i nie na miejscu.
- Tak został wychowany - spróbowałem chociaż trochę go usprawiedliwić i zamierzałem póki co zawiesić ten temat, co by nie wisiał nad nami jak ten niemiły, chłodny całun. Kiedy miałem przy sobie Elaine, ostatnią rzeczą o jakiej chciałem myśleć był mój staruszek o złotych, jak zawsze, pomysłach. Zwłaszcza tych, dotyczących mojego życia. Pozwoliłem jej na te słowa, ani myśląc stopnieć pod jej spojrzeniem. Pod pewnymi względami oboje potrafiliśmy być uparci jak osły i to chyba była jedna z płaszczyzn, na której zgodzić się nie mogliśmy. Zamierzałem wziąć na siebie całą odpowiedzialność, chociażby zamierzała przykleić się do mojej piersi uzbrojona w tarczę.
Na szczęście póki co nie prowadziliśmy wojen, a wprost przeciwnie. Make love not war. Trochę spokoju i delikatności przydało nam się nawet na tej lodowatej, szklanej wręcz tafli. Chwila tylko dla nas, gdzie nie mogli dosięgnąć nas ani rodzice, ani nawet liczne rodzeństwo tej tutaj popularnej panny. Przytrzymałem ją mocno przy sobie, nie wyobrażając sobie nawet przez sekundę scenariusza, w którym byłaby ona w stanie zniknąć mi z tego uścisku, a jednak wiedziałem, tak dobrze wiedziałem, że nie powinniśmy tego robić. Tylko cóż znaczyła moja wiedza w obliczu chwili, której się poddaliśmy, a jaką sam zainicjowałem, dziwnie stęskniony za jej ciałem i milczącą, ciepła obecnością jej dłoni na mojej twarzy czy ramionach.
I nie mówiliśmy, faktycznie. Nie powracałem do tego tematu, zdecydowanie bardziej woląc zatonąć w jej jasnych oczach i radosnych chichotach oraz dziecinnych bajaniach o pingwinach i tropikalnych wyspach. Jej wstydliwe wyznanie tymczasem sprawiło, że na moment schowałem głowę w jej słowach, równie chętnie pragnąc schować się w ubraniach czy cudzych objęciach, niż mierzyć się z odpowiedzialnością, jaką niosło ze sobą to wyznanie. Wyznanie, na jakie chyba nie do końca byłem jeszcze gotów. Ironicznie, zważywszy na to, że normalnie byłem piekielnie stonowanym, poważnym człowiekiem.
- Wpadłaś do mojego życia, nie tylko na mnie. - Zaczepiłem się o tę najprostszą z fraz, pragnąć w tym momencie zniknąć. Teleportować się stąd, wprost do miejsca, w którym nie było tak wielu ludzi. Poczułem wyrzut do samego siebie, gdy zorientowałem się, że to moja wina, iż nie mogliśmy teraz szeptać sobie takich rzeczy bez skrępowania. A trzeba było wybrać się na spacer? No trzeba było!
- Chodźmy stąd. Pal sześć te łyżwy. Chciałbym resztę po południa po prostu spędzić w tej pozycji. - Zaproponowałem, bardzo chętnie oferując jej teleportację, gdy tylko ściągniemy ze stóp to narzędzie masowego mordu i odzyskamy własne, wygodne buty. To sobie pojeździliśmy… ale nieszczególnie jakoś narzekałem.

| ztx2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lodowisko - Page 2 QzgSDG8








Lodowisko - Page 2 Empty


PisanieLodowisko - Page 2 Empty Re: Lodowisko  Lodowisko - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Lodowisko

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lodowisko - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-