Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Trująca ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 1 z 2 1, 2  Next
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Galeony : 2609
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
  Liczba postów : 2943
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyNie Maj 22 2016, 01:55;


Trująca ścieżka

Podobno dawno temu wyjątkowo zdolna jasnowidząca, jakiej imię zaginęło na przestrzeni wieków, poświęciła w pobliżu tej ścieżki życie, stając przeciwko dewastacji okolicznych lasów. Zastała brutalnie zamordowana przez niegodziwego, mugolskiego łowcę czarownic, który poderżnął zaskoczonej kobiecie gardło. Jej krew wsiąknęła w ziemię, nasycając ją mroczną, potężną magią, która zebrała krwawe żniwo wśród zwolenników wycinki drzew z przyszłego rezerwatu. Na przestrzeni lat złowieszcza magia wcale nie wydaje się tracić na sile. Teraz to miejsce jest owiane wyjątkowo złą sławą, przyciągającą przede wszystkim fanatyków czarnej magii, okolicznych badaczy osobliwości, ale także zabłąkanych wędrowców.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - Przypadkiem czy może specjalnie, musnąłeś dłonią fragment szarej, przypominającej martwą, kory pobliskiego drzewa. Z początku nic się nie działo, ale to była jedynie cisza przed burzą. Doświadczyłeś kiedyś pewnego, nietypowego zjawiska, nieodłącznie związanego z ukąszeniem przez langustnika ladaco? Jeśli nie to teraz masz okazję. Przez najbliższe 2 wątki, będzie Cię prześladował okropny pech!

2 - Magia potrafi być wyjątkowo kapryśna i niejednokrotnie już udowodniła, że potrafi zaskakiwać. Ciebie też to spotkało. Nie zważałeś na ostrzeżenia miejscowych i zerwałeś kilka wściekle fioletowych kwiatów rosnących w pobliżu ścieżki.
Spoiler:
Zanim opuściłeś rezerwat, już czułeś, że coś się w Tobie zmieniło. Spłynęła na Ciebie jakaś niespodziewana wiedza! Zdobywasz 1 punkt do dowolnej umiejętności.
3 - Spacerując ścieżką nie możesz się nadziwić ile przedziwnych roślin, krzewów i drzew wyrasta w owianej tak złą sławą okolicy. Rozpoznajesz je kolejno, zaskoczony, bądź nie, własną wiedzą.
Spoiler:
Wychodząc z rezerwatu czujesz się mądrzejszy. Zdobywasz 1 punkt z zielarstwa.
4 - Nie możesz się powstrzymać i wcześniej czy później, dotykasz wyjątkowo pięknego kwiatu czy frapującej Cię szorstkiej kory. Z początku nic nie czujesz, ale po kilku minutach dłonie zaczynają Cię okrutnie piec.
Spoiler:
Przez najbliższy tydzień, Twoja postać będzie musiała uwzględniać w swoich wątkach bolesne poparzenie dłoni, na które nie pomagają żadne zaklęcia czy maści.
5 - Spacerujesz pomiędzy dziwacznymi, fioletowi roślinami, spodziewając się, że zaraz zaskoczy Cię jakaś nieoczekiwana trudność. W całym tym swoim skupieniu nie zauważasz nawet, kiedy potykasz się o coś przeźroczystego i wyjątkowo śliskiego, tłukąc sobie boleśnie kolano przy upadku.
Spoiler:
Kiedy dźwigasz się na nogi, zauważasz, że ową tajemniczą przeszkodą była porzucona przez kogoś, najprawdziwsza peleryna niewidka, jaką możesz zabrać ze sobą.
6 - Spodziewałeś się jakichś niedogodności podczas zwiedzania tej ścieżki? Cóż, najwyraźniej powinieneś. Spokój niekiedy bywa jedynie ciszą przed burzą.
Spoiler:
Po opuszczeniu lokacji, zaczyna Ci doskwierać pieczenie w gardle i nosie. W ciągu najbliższego tygodnia, rozwinie się ono w stan zapalny i całkowicie uniemożliwi Ci werbalną komunikację, utrudniając nawet oddychanie. Kiedy odwiedzisz magomedyka, okaże się, że to wyjątkowo paskudne poparzenie, jakie przez kolejny tydzień, będziesz musiał leczyć za pomocą eliksirów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Mograine

Nieokreślony
Wiek : 27
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 180 cm
C. szczególne : Wypalony numer 158263 na prawym przedramieniu, leworęczność
Galeony : -738
  Liczba postów : 230
https://www.czarodzieje.org/t15018-aiden-mograine#399718
https://www.czarodzieje.org/t15030-anis#399904
https://www.czarodzieje.org/t15031-a-mograine#399916
https://www.czarodzieje.org/t15025-aiden-mograine#399873
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPią Wrz 08 2017, 23:17;

Po skończonej wizycie w szpitalu Aiden wrócił zwiedzać rezerwat. Koniecznie musiał zobaczyć ścieżkę będącą miejscem morderstwa czarownicy. Podobno można tu było znaleźć czarnomagiczne przedmioty co bardzo kusiło. Chodził w jedną i w drugą stronę, sprawdzał po bokach, szukał jakiejś tajemnej skrytki...i nic. Wściekł się i zaczął myśleć, że zrobiono z niego kretyna. W złości cisnąć parę zaklęć w pobliski krzak, jakby był czemuś winny. Kiwając głową opuścił ścieżkę i momentalnie poczuł pieczenie w gardle i nozdrzach. Znowu jakiś żartowniś rozlał eliksir? Nie znał żadnych które by parowały i wywoływały stan zapalny, był zbyt podenerwowany by trzeźwo myśleć i pierwsze parę dni jakoś dawał radę. Mniej więcej 5 dni później pieczenie stało się nie do wytrzymania, nie pozwalało na komunikacje i coraz częściej powodowało bezdech. Natychmiast steleportował się do Munga, zdiagnozowano u niego ostre zapalenie nieznanego pochodzenie i zatrzymano na oddziale. No pięknie, ledwo się wylizał z jednej choroby to już wpadł w drugą. Gdzieś w głębi zaczynał się domyślać, że jego wściekłość na ścieżce jest powiązana z jego obecnym stanem.

Kostki: 6

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1277
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPon Gru 25 2017, 13:18;

Akcja dzieje się jeszcze przed świętami.

Wizyty w Dolinie Godryka przyprawiały mnie ostatnio o prawdziwy zawał serca. Nie dość, że bezskutecznie próbowałem za każdym razem wyłowić lub znaleźć drogocenne kamienie przy strumieniu, to jeszcze miałem na uwadze, że po okolicy kręci się Wanker i musiałem być wiecznie przygotowany, by w razie czego sprzedać mu konkretną lutę w pysk. Wszystko to, a także nieodłączne myśli o rychło zbliżającym się wyjeździe do domu rodzinnego, sprawiało, że miałem beznadziejny humor. Kręciłem się po okolicznych terenach miasteczka, oglądając krajobrazy i wzdychając raz po raz, rozważając sens następnych tygodni. Jasne było dla mnie, że niedługo przyjdzie mi rzucić coś, co do tej pory kochałem i co dawało mi spełnienie. Tworzenie kryształowych kul było chyba najlepszym sposobem realizowania moich pasji, aczkolwiek po kilku miesiącach okazało się, że robota była wyjątkowo niewdzięczna. Gdybym miał czasu jak lodu, mniej zobowiązań i znacznie większy przypływ gotówki z tego tytułu, mógłbym to robić do końca życia. Jednak miałem studia, musiałem się uczyć i chodzić na zajęcia, a sam biznes, mimo że początkowo był dochodowy, zaczął przynosić mi straty. Tworzenie było czasochłonne i niezwykle męczące, nie mogłem przyspieszyć procesu produkcji, jednocześnie nie potrafię cofać czasu, by na nim zyskiwać.
Straszna padaka.
Tak bardzo pogrążyłem się w rozmyślaniach, że nie zauważyłem jakiegoś pakunku na ziemi. Wyłożyłem się jak długo, boleśnie raniąc sobie kolano o ścieżkę, i zakląłem głośno. Spojrzałem w tył, by dostrzec mego oprawcę... I nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Peleryna niewidka?
Pakując znalezisko do torby nie uszedł mojej uwadze również fakt, że w którymś momencie musiałem skręcić w złą dróżkę, idąc od strumienia, i obecnie znajdowałem się na terenie rezerwatu Shercliffe'ów. Cudownie.


5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ralph J. Croix

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 41
https://www.czarodzieje.org/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
https://www.czarodzieje.org/t15585-marek#419552
https://www.czarodzieje.org/t15421-ralphowe#414120
https://www.czarodzieje.org/t15420-ralph-jasmin-croix
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPon Gru 25 2017, 13:57;

Święta zbliżały się nie ubłagalnie, a on jeszcze nie zdecydował czy chce jechać do domu rodzinnego gdzie spotka swoją siostrę (tak, w Hogwarcie ją idealnie omijał), matkę, która jeszcze bardziej lubiła się rządzi niż on sam i do tego była ostatnio wkurzająca i resztę. Niby to było tylko kilka dni, ale jakoś nie miał większej ochoty na powrót. Wolał już siedzieć w Hogwarcie. Kto by pomyślał? Chłopak który nie lubi magii i tych dziwacznych strojów zechce zostać w Hogu? Dziwacze, dziwaczne.
Wybrał się do Doliny Godrika bo już dawno planował to zrobić. Nawet kilka razy tutaj zachodził nikomu nic nie mówiąc, ale nigdy nie planował zachodzić w odpowiednie miejsce jak dzisiaj. Trudno powiedzieć co nim kierowało. Może to, że kiedyś coś przeczytał o tym miejscu? A może to jednak ktoś kiedyś w trakcie rozmowy powiedział coś? Szkoda tylko, że nie pamiętał co to takiego. Czasami miewał takie przebłyski. Myślicie, że z nim coś nie tak?
Nie obchodziły go ostrzeżenia miejscowych. właściwie co go obchodziło? Kto miał racje a kto nie? Komu był powinien zaufać? Chyba jedynie sobie. Zerwał kilka kwiatów, które rosły przy ścieżce. Kolor miały dziwny. Nie wiedział dlaczego to zrobił. Może przyjrzy im się bardziej w dormitorium? Może coś w nich było. W końcu to nie było takie znowu zwyczajne miejsce!
Zrobił kilka kroków i kogoś zauważył. zmarszczył brwi bo zdawało mu się, że go zna. No tak, kto inny mógł się tutaj znajdować w tym samym czasie co on? To było takie oczywiste. Czy on coś planował? Może znał odpowiedzi na wiele jego pytań! Szybkim krokiem przybliżył się do niego i gwałtownie stanął.
- Czy to jest to, co myśle?- wyparował chociaż z jego ust nie miało paść takie bezsensowne pytanie. Oboje wiedzieli co to było.

2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1277
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPon Gru 25 2017, 18:12;

Święta w moim domu zawsze malowały mi się w ciemnych barwach. Rodzice, którzy z premedytacją będą życzyli nam sprostania ich oczekiwaniom w nowym roku, oraz rodzeństwo, którego los jest mi równie obojętny, co ten Walkera. Musiałem wydać mnóstwo pieniędzy, których i tak już nie miałem na swoim koncie ze względu na spory problem zarobkowy, a na domiar złego będę musiał siedzieć jak jełop przy wspólnym stole i udawać, że doskonale spędzam czas z rodziną. Jak wszyscy zresztą. Nie ma bardziej fałszywych twarzy niż te przy wigilijnej kolacji.
Kolano piekło mnie nieznośnie, gdy podnosiłem się na nogi. Moja uwaga skupiła się jednak na miękkim, przezroczystym... czymś, które znalazłem krok dalej. Nigdy nie przypuszczałbym, że los będzie wobec mnie na tyle łaskawy, by miast kłody pod nogi, podrzucić mi pelerynę niewidkę, na dodatek chyba taką prawdziwą i działającą. Oczywiście nie obeszło się bez okaleczeń, bo nie mogłoby mi być za dobrze w moim usłanym cierniami życiu, prawda? Niemniej jednak spora część mnie cieszyła się z tego niespodziewanego prezentu. Zwijałem ją w ciaśniejszy kłębek i otwierałem torbę, by wrzucić ją do środka, zupełnie nie zastanowiwszy się, czy ktoś jej tu przypadkiem nie zgubił. Nagle usłyszałem czyjś głos. Podniosłem głowę, widząc nadchodzącego z przeciwnej strony Ralpha.
- Twoje? - zapytałem z głupa, zastanawiając się, czy się po nią przypadkiem nie wrócił. Mój wzrok powędrował w kierunku jego rąk i ściskanych w dłoniach... Kwiatków? - Będziesz plótł wianek czy to dla dziewczyny? - spytałem jeszcze, tym razem uśmiechając się jednostronnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ralph J. Croix

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 41
https://www.czarodzieje.org/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
https://www.czarodzieje.org/t15585-marek#419552
https://www.czarodzieje.org/t15421-ralphowe#414120
https://www.czarodzieje.org/t15420-ralph-jasmin-croix
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPon Gru 25 2017, 23:12;

Fałszywe życzenia to coś kto każdy znał. On każdemu członkowi rodziny kłamał. Siostrze życząc lepszych ocen (tak? a robił wszystko byleby tylko nie udało jej się. chciał być od niej lepszy! Mądrzejszy!), matce podwyżki kiedy marzył by ją zwolnili, a ojcu? Marzył by spaliły się wszystkie jego prace które namalował. Był okrutny, tak, ale oni dla niego tak samo zrobili. Nie chciał nawet teraz o tym myśleć. Tego roku będzie inaczej.
Spojrzał na coś co wskazał chłopak i aż się uśmiechnął. Czy on właśnie znalazł pelerynę niewidkę? Cóż... niektórzy zrywają kwiatki a inni znajdują peleryny niewidki. Może gdyby tutaj był kilka minut przed nim to on by właśnie ją znalazł. Kusił go by powiedzieć "tak, właśnie po to tu przyszedłem" ale pokręcił przecząco głową
- Nie, to nie moje. Myślisz, że ktoś tu się przed kimś krył i po prostu zsunęła się? Gdzie ten ktoś teraz jest? A co jeśli nie żyje bo został ujawniony?- zapytał zainteresowany tą sprawą. Ludzie, to była trująca ścieżka a nie zaprzyjaźniona łączka dla krukonów, tutaj wszystko było możliwe!
Spojrzał na swoje ręce i aż się zaśmiał. Zdecydowanie dziwnie to musiało wyglądać.
- znacz mnie tyle czasu, widujesz w pokoju wspólnym przed tonem książek a nadal myślisz, że mam czas na dziewczynę, że ktoś byłby w stanie mnie pokochać?- zapytał wzruszając ramionami. Nawet jeśli miałby dziewczynę to kwiatki z takiego miejsca byłyby nie na miejscu. Raczej by nikomu nie dawał kwiatów, a zwłaszcza tak... fioletowych. - wianka raczej nie będę plótł. Chciałbym je zwyczajnie zbadać. Dostrzegam w nich coś dziwnego- był całkiem znośny jeśli mowa o zielarstwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1277
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyWto Gru 26 2017, 02:08;

Kołatały mi się po głowie przeróżne plany na nadchodzące święta. Zastanawiałem się nad wieloma sprawami i powoli przewartościowywałem swoje życie. Czułem, że chyba dojrzałem do podobnych decyzji, które mogłyby zaważyć na moim dalszym życiu. Sam się sobie dziwiłem, że doszedłem do tego momentu w swoim życiu, gdy będę skłonny przyznać ojcu rację. Może to Ministerstwo wcale nie było takie złe, jak malowało mi się przez ostatnie lata? Szanse na karierę, pieniądze i względne poważanie w kręgach czarodziejskich miałbym tam znacznie większe niż w fachu, który obrałem obecnie. Trochę bolał mnie fakt, że ostatecznie będę musiał się pokajać, lecz nie widziałem innej opcji. Święta były dobrym czasem, bym w końcu przemówił ludzkim głosem w rodzinnym gronie.
Spojrzałem na niego bacznie, po czym dopchnąłem pelerynę głębiej do torby. Przez moment żałowałem swojego pytania, bo zorientowałem się nieco za późno, że Ralph mógłby wykorzystać tą sytuację i stwierdzić, że zguba należy do niego. Ten jednak postawił na szczerość - szkoda, teraz obejdzie się smakiem.
- No raczej nikogo tu nie ma - stwierdziłem, rozglądając się po okolicy. Nie dostrzegłem żadnej oznaki życia poza naszą dwójką i nawet nie wiedziałem, czy był to powód do radości, czy raczej do zmartwienia. - Jeśli mam być szczery, nie wiem, gdzie mógłby być ten ktoś, bo sam nie wiem, gdzie jestem. Ogarniasz tą okolicę? - zapytałem, licząc na Krukona, że mnie oświeci. A w sprawie kwiatków wzruszyłem ramionami, bo kto go tam wie, czy zbierał kwiatki "do badań", dla siebie (bo ładnie by wyglądały w wazonie przy łóżku), czy dla jakiejś niewiasty. - Cicha woda brzegi rwie - skwitowałem i wykonałem znaczący ruch brwiami. - Szkoda. Liczyłem na ten wianek - dodałem, śmiejąc się. - Często zbierasz kwiatki do badań? To dość rzadkie hobby, tak sądzę - powiedziałem. Przynajmniej żaden inny z moich znajomych nie chodził dla funu zrywać roślinki i potem je "badać". Doświadczenie w zielarstwie miałem zerowe i na dobrą sprawę nawet nie wiedziałem, czego mogłyby dotyczyć owe eksperymenty.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ralph J. Croix

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 29
  Liczba postów : 41
https://www.czarodzieje.org/t15418-ralph-jasmin-croix?nid=1#414116
https://www.czarodzieje.org/t15585-marek#419552
https://www.czarodzieje.org/t15421-ralphowe#414120
https://www.czarodzieje.org/t15420-ralph-jasmin-croix
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyCzw Sty 04 2018, 20:57;

Calum miał już plany na przyszłość, wiedział co chciał, a pozostały mu jedynie decyzje, które niewątpliwie znajdą dość szybko rozwiązanie. Jakie plany miał Ralph. Nie był orłem z żadnego typowego przedmiotu. Dobrze mu szło z zielarstwa i znośnie z uzdrawiania, ale nie był w tym na takim poziomie jakby chciał. Nie mógł startować w mungu czy w innym miejscu pracy gdzie zarobki byłyby zadowalające. Szkoły mugolskiej też nie ukończył (a może nawet też dobrze nie zaczął?) więc nie było mowy o porzuceniu magi i wróceniu do chwili kiedy jeszcze nie poznał tylu dziwacznych rzeczy. nie mógł cofnąć się w tył chociaż bardzo by chciał. Czy da radę utrzymać rodzinę jeśli by takową założył? Takie pytania go ostatnio drażniły. Chciałby już wiedzieć. Na studia poszedł bo poszedł, ale wciąż nie wiedział!
Może i obszedł się smakiem bo nie dostanie niewitki, ale nie okradłby swojego kumpla nawet z znalezionej rzeczy, która nie należała do niego. Może i inne osoby tak, ale jego nie miał ochoty. Przynajmniej nie dziś. Dziś był za ładny dzień by to robić.
Oczywiście, że nie wiedział gdzie ten ktoś jest. I oby go tu nie było przez dłuższy czas, bo coś mogło czyhać na nich. Tak jest, ponosiła go już wyobraźnia, której nie mógł pohamować. Czasami aż się wstydził tego co panuje w jego głowie.
- W każdym bądź razie już nie ważne. Raczej go nie znajdziemy i raczej nie zamierzam szukać. A co do okolicy to znam się trochę. Ostatnio zainteresowało mnie to miejsce- powiedział tylko tyle ile mógł powiedzieć. Nie zamierzał pogłębiać swoich słów bo przecież to go nawet nie interesowało.
No tak, oczywiście, że brzegi rwie. Nie był brzydki, nie miał krost na całej mordzie, ale też nie szalał jak popierdolony zaciągając wszystkich w ciemne korytarze jak to mieli w zwyczaju jego koledzy. Albo nawet nie zaciągali. Ciężko było mu stwierdzić. Jakoś nie bardzo go to interesowało.
- Ja też bym wolał z tego zrobić wianek- mruknął zerkając na kwiatki- Ale z tego nie wyszedłby nawet wianek. Za delikatne łodygi
Badania w wieku dziewiętnastu lat dla samego siebie zawsze były czymś rzadkim. Jaki chłopak by coś takiego wyprawiał zamiast normalnie spotkać się z dziewczyną? No jasne, że on!
- Nie zbieram ich często. Tylko wtedy gdy coś mnie zaciekawi, zaintryguje. To jest właśnie to. Liczę, że znajdę coś nietypowego w nich- liczył na to w duchu, ale czy aby na to wyglądało, że tak będzie? Raczej nie miał tego szczęścia w życiu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Calum O. L. Dear

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 192cm
Galeony : 822
  Liczba postów : 1277
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14113-calum-isaac-dear#372995
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14192-calum-isaac-dear#374288
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14140-golum#373559
http://czarodzieje.forumpolish.com/t14139-calum-dear
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptySob Sty 06 2018, 20:24;

To wszystko było takie trudne... Decydowanie o własnej przyszłości w tak młodym wieku nie mogło być prostą sprawą, a ścieżka odkrywania własnych pasji i powołań zamiast płatkami róż wysłana była szpilkami i rozbitym szkłem, a my sami zostawaliśmy obdarci z butów. Ja nadziałem się już wielokrotnie, a Hogwart zamiast pokazywać mi dziedziny, w których mógłbym się odnaleźć, jedynie podkładał mi pod nogi kłody. Zielarstwo i eliksiry porzuciłem po skończeniu pobierania podstawowych nauk z tych przedmiotów, a i tak nie czułem, jakobym posiadł jakąkolwiek zadowalającą wiedzę. Rodzinny biznes mogłem sobie odpuścić, nikt przy zdrowych zmysłach nie wpuściłby mnie do rodzinnej pracowni, bowiem każde moje spotkanie z kociołkiem kończyło się tragicznie. Na OPCM rzadko błyszczałem, raz prawie straciłem życie spadając z kamienia na wyrastające z ziemi kolce. O transmutacji aż szkoda wspominać, bo już niezależnie od tego, czy Bergmann spoglądał na mnie kątem oka, czy też Craine ewidentnie się nade mną pastwił, moje wyniki były słabe.
A podobno w Ravenclawie byli mądrzy ludzie, prawda?
Ravenclaw my ass.
- Ja to w ogóle nie wiem, gdzie jestem. Nie ogarniam Doliny - przyznałem się, rozglądając się po okolicy. Miejsce było... całkiem ładne i nie mogłem odmówić mu uroku i ciekawej atmosfery, ale niespecjalnie pewnie czułem się gdzieś, gdzie nie znałem niczego. Czy to już nie był przypadkiem rezerwat Shercliffe'ów? - Ej, jeśli to rezerwat to myślisz, że mogą nas wywalić? - zapytałem jeszcze, w sumie ciekawy tego, co Ralph o tym sądził. Nie znałem zasad poruszania się po tych terenach, może wstęp tutaj był zabroniony?
Na uwagę o wiankach zaśmiałem się gromko. Długo udawało mi się utrzymać pokerową twarz, lecz na samą wzmiankę o cienkich łodygach nie wytrzymałem. Zabawny był ten koleś, prawdziwie zabawny.
- Mam wrażenie, że już kiedyś to robiłeś - powiedziałem, szczerząc się szeroko. Na pewno miał więcej doświadczenia z kwiatami niż ja. - Jak będą miały jakieś super właściwości, to wiesz do kogo się udać. - Puściłem mu oczko. - Co tu robisz tak w ogóle? - zapytałem jeszcze, bo jakoś nie wierzyłem, że przybył do Doliny Godryka tylko po to, by nazrywać parę kwiatków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daniel Bergmann

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2330
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 2140
https://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
https://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
https://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
https://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyNie Lip 08 2018, 12:27;

Cieszył się niewątpliwym zstąpieniem lata - wolnością, upragnioną, w końcu ogarniającą - po zasłużonej nauczycielskiej posłudze w trakcie roku szkolnego. Dłuższe spacery, stały się przypisaną tradycją - Daniel Bergmann przechadzał się wobec tego swobodnie, owym razem, w obrębie Doliny Godryka. Odpoczynek od towarzystwa mugoli był jak najbardziej wskazany, potrzebny; mężczyzna, oprócz samego zakosztowania porcji nieskażonego dymem powietrza, czytał w trakcie swych wolno stawianych kroków absorbującą książkę. Odkąd pamiętał - dokształcał się w transmutacji, brzydził się staniem w miejscu - nic więc dziwnego - skoro wzrok przeczesywał gąszcz liter. Dzisiejsza, luźna lektura dotyczyła istoty intrygującej go animagii - był to stosunkowo niedawno umieszczony w kolekcji tytuł, podobno z innowacyjnym, świeższym spojrzeniem na tematykę przemiany. Miał pewne - ze swej (nie)skromnej strony uwagi, których niemniej jednak - nie miał zamiaru ostentacyjnie wygłaszać. W dużej mierze, wszystko zostało streszczone możliwie najbardziej przystępnie, najnowsze badania nad potencjalną zmianą formy animagicznej w wyniku traumatycznych wypadków, nie wniosły niemniej jednak, żadnych - szokujących, awangardowych wprowadzeń.
Odłożył chwilowo książkę; skupił się na pobliskim, rozpostartym widoku - malowniczym, nieznacznie niepokojącym; dopiero po jakimś czasie zrozumiał, w jakim odnalazł się miejscu. Kroki stawiał poniekąd bezwiednie, wśród szumu drzew oraz śpiewu przeskakujących z gałęzi na gałąź ptaków. Absorbująca lektura obniżyła stopień uwagi, mimo jej podzielności - obecnie, promienie słońca gnieździły się w rozwidleniach łodyg niezwykłych, niespotykanych krzewów. Drzewa również, pobłyskiwały fioletowym odcieniem - nietypowym dla pozostałych miejsc, w obrębie Doliny Godryka. Był to urzekający jak zsyłający obawy widok; znał opowieści krążące na temat ścieżki. Z drugiej strony, Daniel Bergmann chcąc nie chcąc należał do kręgu ludzi sceptycznych, wobec tego - oddając się rozmyślaniom na temat przemiany w zwierzę, nie zawahał się stąpać dalej w melodii przenikliwego szelestu, wygrywanego przez nadchodzący pęd wiatru. Miejsce - zgodnie z owianiem w opowieściach swojej istoty - było związane z iście tragiczną historią oraz ściągało chmarę czarnomagicznych badaczy; podsumowując - roiło się wręcz w tych terenach od zwisającej, złowrogiej - przeklinającej - aury. Śmiałość mężczyzny bywała niekiedy godna absurdalnego podziwu - Bergmanna nie obchodziły ostrzeżenia lokalnych osób, nie byłoby kłamstwem stwierdzenie - praktycznie nic on sobie nie robił z zakorzenionych przestróg. Ciekawość była zdecydowanie silniejsza; zwyciężyła w tym starciu, kiedy nachylał się nad widokiem intensywnie fioletowych, urzekających kwiatów. Razem z dotknięciem, następnie zerwaniem delikatnych pędów tych roślin, poczuł się całkowicie odmiennie - jakby uległa wzmocnieniu wcześniej nabyta wiedza z przewertowanej lektury. Dziwne. Tajemnicze. Jak najbardziej - fascynujące. Ruszył w drogę powrotną, chwytając znowu po książkę - zastanawiał się - czy aby nie byłoby warto zaryzykować raz jeszcze?
Powrócić tutaj w nieokreślenie twierdzącym kiedyś? Cóż, kiedyś chciałby. Z pewnością.

Kostka: 2 klik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Li Na

Student Hufflepuff
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 165cm
C. szczególne : Zadrapania na policzku.
Galeony : 317
Dodatkowo : animagia (wiewiórka)
  Liczba postów : 786
https://www.czarodzieje.org/t11900-li-na
https://www.czarodzieje.org/t11912-poczta-li#319860
https://www.czarodzieje.org/t11911-li#319859
https://www.czarodzieje.org/t12044-li-na
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyWto Paź 02 2018, 09:15;

//przed spotkaniem na cmentarzu z Winter//

Wiele słyszała o tej Trującej Ścieżce.
Sama dokładnie nie pamiętała gdzie się tego dowiedziała, ale pewnie z książek, które tak często przegląda. Poza tym też w szkole jedna z uczennic opowiadała o tym miejscu. Ponoć zginęła tutaj jasnowidząca czarownica. Szczerze powiedziawszy wątpiła w tę opowieść, dlatego chciała się przekonać na własnej skórze. Na pewno nie chciała być zamordowana jak i ona, ale może znajdzie tutaj coś ciekawego?
To właśnie tutaj obrała swój pierwszy cel gdy tylko pojawiła się w Dolinie. Chciała dzisiaj zwiedzić nieco miejsc w tej pięknej okolicy. Bardziej chciała się zaklimatyzować, bo bardzo poważnie myślała o przeprowadzce tutaj po szkole. Może faktycznie zamieszkanie tutaj nie będzie takim złym pomysłem? Jedynie obawiała się, że nie była czystokrwistą czarownicą i to miejsce może się na niej za to mścić. Niby Godryk nie miał nic do takich czarodziejów, a wręcz przeciwnie, ale różne rzeczy można usłyszeć od różnych ludzi. Ale zanim przeprowadzka to chciała zwiedzić miejsca, gdzie można się udać, co można zobaczyć. Poza tym miała wolny czas więc korzystała z tego, że jeszcze nie było tak dużo nauki.
Szła sobie przed siebie. Specjalnie musnęła dłonią fragment szarej kory pobliskiego drzewa. Nic się takiego nie stało, rozejrzała się dookoła i prychnęła pod nosem. Cholera! Ona za dużo czyta i wierzy później w jakieś brednie. Poczuła lekkie ukłucie na dłoni, jednak za bardzo się tym nie przejęła. Podrapała się po owej części ciała i ruszyła dalej. Tak naprawdę nie wiedziała co to mogło znaczyć, ale pewnie niedługo może się o tym dowiedzieć.

Kostka: 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31022
  Liczba postów : 62481
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Specjalny




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyNie Paź 14 2018, 20:14;

@Riley Fairwyn

Chciałbyś zapewne, by to był spokojny dzień, nader monotonny, jednak los szykował dla ciebie nietypową niespodziankę. Pomimo natłoku obowiązków, a także problemów, które przytłaczały cię bardziej lub mniej; należało bowiem wykonać pewne zlecenie, nieposiadające niepisanego prawa na przełożenie czy też odwleczenie w krótkim (tudzież długim) odstępie czasu.
Otrzymany list, jak sam przeczuwałeś, był większą sprawą, z której mogłeś otrzymać dodatkowe profity. Wystarczyło zaczaić się w odpowiednim miejscu w Dolinie Godryka, nieopodal terenów rodu Schercliffe, by przeczesać ich ziemie w poszukiwaniu… Jednorożców. Sentencje zamieszczone na pergaminie wskazywały miejsce, a także czas (wieczorowa pora), kiedy to jeden z bardziej doświadczonych łowców miał urządzić sobie minimalistyczną rzeź opartą o uśmiercenie dwóch ogierów. Zadaniem należącym do ciebie było spotkanie się z nim i zdobycie krwi, która w twojej karierze mogła okazać się niezwykle cennym trofeum.
Wiesz tylko jedno – mężczyzna winien posiadać złotą klamrę przypiętą do czarnego płaszcza.

Info: kostki z lokacji cię nie obowiązują, jedynie należy rzucić na te z ingerencji MG.
Powodzenia!

1,5 poruszasz się bezszelestnie, rozglądasz, by mieć pewność, że nikogo nie ma w pobliżu. Majestatyczne stworzenia krążą dookoła, coraz to bardziej oddalając się, gdy słyszą wydobywane dźwięki konających jednorożców. Odczuwasz nietypową aurę miejsca, jednak kiedy próbujesz się zbliżyć, jeden z ogierów został spłoszony przez ciśnięte zaklęcie, które nie ugodziło go, a jedynie nadało szybkiego tempa galopowi. Nim się zorientowałeś i zdążyłeś zareagować – zwierzę uderzyło w ciebie, a następnie pognało dalej, ty zaś wylądowałeś na ziemi. Dorzuć kostką: parzysta – niespodziewane zderzenie sprawiło, że upadłeś na ziemię i to tak niefortunnie, że złamałeś rękę, gdy próbowałeś się podeprzeć; jeśli posiadasz minimum 15 punktów w Uzdrawianiu – możesz naprawić kończynę sam lub poprosić kogoś znajomego. Nieparzysta – pech chciał, że złamaniu uległa ręka, a także dwa żebra, konieczna będzie wizyta w szpitalu św. Munga, wszak w Skrzydle Szpitalnym będą zadawać zbyt wiele pytań.
2 udało ci się dotrzeć na miejsce, twoje bystre spojrzenie powodzi za sylwetką opisanego mężczyzny z listu, lecz nikogo nie dostrzegasz. Musisz podejść dalej, by przy jednym z martwych jednorożców znaleźć karteczkę, na której widnieje tekst: wybacz, jednak towar jest zbyt cenny, by pozostawić go w rękach jakiegoś smarkacza. Czyżby oznaczało to, że odchodzisz z niczym? Nie do końca, wszak zamiast fiolki krwi, odnajdujesz Amulet Uroborosa; zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.
3 było już późno, a ty musiałeś zaakceptować chłodnawą temperaturę, a także widok podrzynanego gardła jednorożca. Oczekiwała w milczeniu, jakby nie czując odpowiedniej aury bijącej od nieznajomego mężczyzny. Twoje zaskoczenie nastąpiło jednak dużo później, kiedy to czarodziej zaproponował ci pewien układ: dwie fiolki dla niego, reszta dla ciebie – od ciebie zależy czy się zgodzisz – jeśli tak, zarabiasz dodatkowe 30 galeonów, po które musisz się zgłosić w odpowiednim temacie, jeśli nie… Dorzuć kostką: kiedy wypadnie 2, 4, 5, 6 – rzucasz prawidłową drętwotę i zgarniasz cel swojego przybycia tu (5 fiolek z krwią jednorożca, jedną z nich możesz zatrzymać, a także dodatkowe 30 galeonów, natomiast gdy wypadnie 1 lub 3 – sam padasz ofiarą inkantacji i po dojściu do siebie odchodzisz z pustymi rękami.
4, 6 ten dzień nie mógł zakończyć się lepiej! Dotarłeś na miejsce i dostrzegłeś jak mężczyzna kończy oporządzać pegaza. Nie zastanawiasz się ani minuty dłużej, wszak istotnym jest działanie, anonimowość i sukces. Kucasz przy jednym z ogierów i od razu zabierasz się za zgarnianie krwi jednorożca, która ląduje w aż pięciu fiolkach. Uwinąłeś się z tym perfekcyjnie, dlatego na twoje konto leci dodatkowy 1 punkt z ONMS; zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

______________________

Trująca ścieżka  Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 4204
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1699
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPon Paź 15 2018, 22:23;

Dziwne to było uczucie. Świadomość, że od dziś będę zarabiał na obserwacji leśnego żywota jeszcze nie do końca do mnie docierała. Jawiła się jedynie niczym lekka mgiełka odmienności. Na wpół przyjęta do wiadomości. Miałem zarabiać galeony na tym, co jeszcze do niedawna było moją... pasją? Czy tak bym to nazwał? Nie wiem. Ilekroć zaczynałem się nad tym zastanawiać, w mojej głowie zaczynał panować rozgardiasz. Z jednej strony nie mogłem oprzeć się sile głosu pochodzącego z mojego wnętrza. "Jesteś Fairwynem" - mówił, nakłaniając mnie do poczynania zgodnie z własnym przeznaczeniem. Losem, jaki wybrał dla mnie ojciec, chcąc skierować mnie na ścieżkę łowcy smoków. "Ale i w połowie Shercliffem" - przypominała ta część mnie, która wciąż kochała i tęskniła do mojej mamy. Tej, która stanowiła ostoję wrażliwości w tej zimnej fortecy, jaką była rezydencja mojego rodu. Myślałem, że jestem więcej wart. Że potrafię docenić wszystkie nauki, jakie starała mi się przekazać, zanim pochłonął ją smoczy ogień. Owszem, doceniałem do tej pory, a jednak ta chwila, ułamek sekundy, podczas której ona niknęła w szczękach potwora, a ja stawałem się ludzką pochodnią, zadecydował za mnie. Zgorzknienie... chyba tak można było nazwać mój stan. Cała moja miłośc do tego drobnego, leśnego życia zaczynała się wypaczać. Teraz kochałem jedynie ich skóry, kości i ścięgna. Ciało, na jakie składały się składniki potrzebne mi do tworzenia najlepszych różdżek. Na nic mi były sentymenty, toteż powoli zaczynałem się ich pozbywać. Jedynie czasem, gdy natchnęła mnie refleksja nad własnym zachowaniem, czułem się źle ze swoją beznamiętnością. Niemniej, chwile te były coraz rzadszym widokiem. Niezmącona pewność zalęgła się na mojej twarzy, otulając ją niczym woal na licu wdowy, ocierającej oczy nad świeżą mogiłą zmarłego męża. To właśnie ta buta zaprowadziła mnie dzisiaj na trującą ścieżkę. Do tej pory starannie unikałem okazji, jakie zmusiłyby mnie do podążenia jej śladem. Wystarczyły mi stare legendy oraz wątpliwa sława tego miejsca, abym wolał trzymać się od niej jak najdalej. Z truciznami jak to z ogniem, lepiej nie odczuwać ich skutków na własnej skórze. I znów. Zasugerowawszy się tą myślą, musnąłem przelotnym dotykiem poparzoną połowę twarzy. Nic. Wciąż tak samo gładka jak rano, gdy zgoliłem już zarost i rozcierałem na policzkach delikatną w zapachu wodę kolońską. Paranoja kiedyś mnie zabije. Z tą myślą, jako przewodni temat rozmyślań, oddałem się badaniu okolicy. Przeraźliwe odgłosy wydawane przez konające jednorożce wypełniły mi uszy. Mimowolnie lekko wykrzywiłem usta, lecz nie zamierzałem się wycofać. Musiałem zdobyć tę krew, było już za późno, aby zrezygnować. Stąpałem cicho, a moja głowa nieustannie obracała się na karku, nastawiając ucho, gdy szelest czy rżenie dobiegło z innej strony, niż się tego spodziewałem. Moje oczy obejmowały srebrzyste grzywy, piękną, gładką sierść i solidne kopyta. Tak bardzo chciałem wyciągnąć rękę po życiodajną krew tych stworzeń, że wykazałem się nieostrożnością. Podszedłem zbyt blisko. Nieoczekiwanie chybione zaklęcie przeleciało tuż obok mojego lewego kolana. Świsnęło i było po krzyku, lecz szkoda już się dokonała. Jednorożce wyprysnęły ze ścieżki niczym prowadzone przez Merlina. Jeden z nich skierował się wprost w krzaki, w których się przyczaiłem. Chciałem odskoczyć, ale komunikat powstał zbyt późno. Silne, rozgrzane ciało stworzenia uderzyło we mnie z pełną mocą. Nieprzyjemne chrupnięcie towarzyszyło fali okropnego, przeszywającego mnie na wskroś bólu. Zacisnąłem zęby na dolnej wardze, aby nie krzyknąć. Pozwoliłem sobie na dwie sekundy leżenia w bezruchu, lecz nie dla złapania oddechu. Szacowałem straty, a musiałem działać szybko. Nie wiadomo czy zaraz ta sytuacja się nie powtórzy. Ręka była bezużyteczna, o tym byłem przekonany i bez większych oględzin, a palący ból ożywający przy każdym oddechu nieomal zniewalał. Czy to żebra? Miałem nadzieję, że tak, wówczas nie byłoby jeszcze tak tragicznie. Westchnąłem chcąc odegnać ból, gdy podnosiłem się z ziemi. Przytulając złamaną rękę do piersi, otoczyłem ją płaszczem. Nie było to profesjonalne unieruchomienie, lecz i tak odrobinę ograniczało zakres ruchu. Tylko na tyle było mnie stać w obecnej sytuacji. O użyciu różdżki nawet nie myślałem. Jeszcze zrobiłbym sobie krzywdę. Nie zastanawiałem się gdzie idę, gdy nogi poniosły mnie głębiej w las, z dala od przerażającego rżenia cierpiących zwierząt. Podświadomie podążyłem do jedynego miejsca, w którym mogłem otrzymać pomoc bez zadawania idiotycznych pytań. Munga skreśliłem natychmiast. Nikt mnie nie zmusi do samodzielnego zjawienia się w murach tej mordowni. Nigdy więcej. Starając się oddychać powoli, odszedłem, pozostawiając swoje zlecenie daleko za plecami.

5, 3

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aaron O'Connor

Nauczyciel
Wiek : 42
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 232
  Liczba postów : 327
https://www.czarodzieje.org/t16695-aaron-o-connor
https://www.czarodzieje.org/t16712-poczta-aarona-o-connora#463062
https://www.czarodzieje.org/t16711-relacje-aarona-o-connora#463059
https://www.czarodzieje.org/t16696-aaron-o-connor
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyWto Paź 23 2018, 20:00;

Był raczej zbłąkanym wędrowcem.
Całkowicie nieświadomy udał się z Luną na spacer tuż podczas godzin wieczornych; rezerwat wydawał się być ku temu doskonałą okazją. Zwierzę najwidoczniej go polubiło, w związku z czym nie musiał się martwić zbytnio o to, że w pewnym momencie wyszarpnie się ze smyczy oraz umknie gdzieś w dal; nie bez powodu podeszła ona właśnie do Aarona, tym samym przytulając się do nogi należącej do mężczyzny na dobre. Promienie słońca delikatnie przebijały się przez całokształt ścieżki, tudzież dróżki, która nie tylko jego zainteresowała. Ostatnio jednak postanowił przestudiować parę zaklęć, tym samym czyniąc sobie swoistą powtórkę; w pracy nie zamierzał robić z siebie idioty, tudzież kiedy zaczęło się mocniej ściemniać, postanowił bez problemów użyć jednego z najprostszych, chociaż zaskakująco urokliwych - Lumos Sphaera wydawała się być idealnym rozwiązaniem, kiedy to szedł tylko i wyłącznie z jedną dłonią wolną. Zmarszczywszy brwi, przypomniał sobie w miarę porządku inkantację tego zaklęcia - uśmiechnąwszy się pod nosem, wykonał odpowiedni ruch nadgarstka, tym samym po chwili spoglądając na dość ciekawą, aczkolwiek małą kulę światła. Promyki te z łatwością oświetlały najbliższe otoczenie, kiedy to charakterystyczne buty pozostawiały ślady w mokrej ziemi, na mokrej ścieżce, z łatwością wyznaczając sobie drogę powrotną, gdyby nagle poczuł się źle bądź spotkało go nieszczęście - albo po prostu zabłądził. Ciemnoniebieskie tęczówki jeszcze raz zlustrowały otoczenie, zastanawiając się nad tym, czy aby na pewno brnięcie w mało znane tereny jest dobrym pomysłem - w związku z czym ostrożnie rozejrzał się dookoła, by następnie ponownie wykonać ruch nadgarstkiem.
- Homenium Revelio. - wyszeptał, by następnie za pomocą prawidłowego wypowiedzenia zaklęcia sprawdzić, czy ktoś go przypadkiem nie śledzi. Na szczęście obszar, który był owiany legendą, zdawał się być wyjątkowo bezpieczny. Nie przejął się tym zbytnio, w rytm nuty grającej w głowie przechodząc w dalszą część Trującej ścieżki. Słyszał o legendzie, która to otaczała swoją enigmą całokształt terenów, do których to docierał wraz z lunaballą, która czuła się wyjątkowo dobrze, kiedy to nikt jej nie chciał w żaden sposób wystraszyć. Serce biło oczywiście spokojnie, choć O'Connor miał własne powody do obaw - ze względu nie tylko na anomalie, które z łatwością z niego kpiły i śmiały się szyderczo w jego stronę, ale także zważywszy uwagę na fakt kunsztu wynikającego z poświęcenia pewnej kobiety w celu ochrony tego miejsca przed ścięciem drzew. A jednak coś pamiętał - najwidoczniej wiek nie grał tu dosłownie żadnej roli. Co prawda pamięć ludzka była niezwykle zawodna, nieraz do czarnej dziury zapomnienia wpadały rzeczy tak proste i tak mało znaczące w codziennym życiu, że w niektórych sytuacjach wydawały się być wręcz najpotężniejszym narzędziem. Czy on jednak poświęciłby się w imię dobra natury? Nie potrafił tego w żaden szczególny sposób stwierdzić. Co prawda jakieś poczucie wartości miał, aczkolwiek starałby się na pewno znaleźć inne rozwiązanie niż postawienie na szali własnego życia; o ile w sprawach ważnych byłby gotowy porzucić własną duszę, własne ciało, o tyle nie zamierzał robić tego w kompletnie błahym celu. Szkoda tylko, że trawa rosła właśnie za pomocą krwi tej kobiety, której poderżnięto gardło; śmierć ta nie mogła być w żaden sposób zbawieniem.
Nie.
Minuta ciszy trwała w tym miejscu, kiedy to postanowił oddać jej częściowy hołd. Co prawda było to wyjątkowo dawno temu; imię tej czarownicy przepadło wraz z kolejnymi latami, zaś tylko nieliczni odważyli się na odwiedziny tak podejrzanego miejsca, które podobno było przesycone czarną magią. Ciche westchnięcie wydobyło się z jego ust, gdy postawił kolejne kroki w celu zapoznania się z tutejszą florą; o ile nie znał się zbytnio na roślinach, o tyle jedna, iście purpurowa, wręcz złośliwie przybierająca ten kolor w celu przykucia jego uwagi, była w stanie przerwać potok słów wynikający jedynie ze śpiewu ptaków w oddali, które to powoli znikały, odchodziły, co powtarzało się w rocznej rutynie cyklu życia. Chwycił zatem jeszcze raz za różdżkę, by zebrać kwiaty należące do nieznanej rośliny; początkowe Diffindo w ogóle nie zadziałało. Drugie dopiero odniosło należyty skutek, kiedy to poczuł nagły przypływ... wiedzy? Nie potrafił tego stwierdzić, tudzież spojrzał pierwsze pytająco na Lunę, by po chwili zdecydować o powrocie - czy to wynikało z magii tego miejsca? A może ktoś jego po prostu nie chciał widzieć? Nie zamierzał ryzykować.

| zt

Lumos Shpaera: 4
Homenium Revelio: 4
Diffindo: 5, 5 → 2

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aurora Therrathiel

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170
C. szczególne : Znamię w kształcie listka na barku, tęczówki zlewające się ze źrenicami
Galeony : 747
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 819
https://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
https://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
https://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
https://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPią Lis 16 2018, 14:13;

Zbłądziłam.
Po zakupach miałam iść w stronę domu Beatrice, ale coś odwróciło moją uwagę i najwyraźniej w pewnym momencie źle skręciłam błądząc w zupełnie inną część Doliny. Dopiero po chwili dotarło do mnie gdzie jestem - każdy kto parał się czarną magią znał to miejsce, niemniej jednak mało kto zapuszczał się w te rejony.
Wiedziałam, że to nie było bezpieczne i w tym momencie najlepszą decyzją było wycofanie się stąd. Ale nie potrafiłam - magia mnie elektryzowała, wprost przyciągała do siebie, a ja nie umiałam się jej oprzeć. Nie myśląc o tym co mówili inni ludzie zerwałam kilka wściekle fioletowych kwiatów. Wychodząc ze ścieżki poczułam dziwną, wręcz nieprawdopodobną jasność umysłu.

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31022
  Liczba postów : 62481
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Specjalny




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptySro Sty 30 2019, 20:51;

@Riley Fairwyn

Dzień mijał nader spokojnie. Od dłuższego czasu Riley plątał się po lasach Doliny Godryka, jakby łudząc się, że zarobi dodatkowe pieniądze, sprzeda coś na czarnym rynku, jednak monotonia tłamsiła. Żadne zlecenia nie pojawiły się na horyzoncie, dlatego też Fairwyn mógł być spokojny – z nikim się nie dzielił, pozostawiał całość dla siebie.
Czy nie brzmiało to cudownie?
Teren, po którym zaczął chodzić, zdawał się być obcy nawet dla niego. Nagła kałuża krwi zmusiła chłopaka do tego, by spojrzał pod nogi i odnalazł ślady prowadzące do potencjalnej ofiary(?). Nie mógł się tego spodziewać, gdy przemierzał każdą z możliwych ścieżek, dostrzegł magiczne stworzenia o nader brudnej krwi. Blondwłosa wila leżała skulona, z nader głęboką raną na linii mostka, z której sączyło się osocze. Oddech ledwie żywej istoty stawał się coraz spokojniejszy, mniej intensywny, a zarazem pozostawał wyczuwalny.
Czy jesteś na to gotów, Rileyu Fairwyn?

1,3 spoglądałeś na wilę dłużej niż należało. Odczuwałeś swoistego rodzaju łaskę, a zarazem litość, jakby nie chcąc jej krzywdzić. Pech chciał, że wcześniejsze wołanie zostało usłyszane przez inne przedstawicielski tych bestii, które niejednokrotnie zabijały takich jak ty. Przekonaj się, co się wydarzyło… Jeśli wyrzuciłeś 1 – na całe szczęście, wile nastraszyły cię i musiałeś się wycofać, jako śmiertelnik – nie miałeś z nimi szans (możesz zdecydować też, czy któraś z nich zadała ci rany). Jeśli twoim oczkiem jest 3 – jedna z wil oczarowała cię swoim urokiem, a zaraz potem odciągnęła na bok i wykorzystała w ten typowy dla siebie sposób. Czy to oznacza, że za jakiś czas okażę się, że zostaniesz ojcem?
2,6 musiałeś tej mistycznej istocie ulżyć w cierpieniach, dlatego też dzięki różdżce i kilku zaklęciom, które rzuciłeś – wila nie cierpiała. Pozostał jedynie smutek, że jedna z sióstr Niebiańskiej Polany została okrutnie zamordowana. Miałeś szczęście, bo mogłeś wykorzystać jej krew, a także włosy, by stworzyć kolejne, wspaniałe różdżki. Jesteś do tego zdolny? Kto przeszedłby obojętnie obok takiej szansy… Zyskujesz 1 punkt do ONMS, po który należy zgłosić się w odpowiednim temacie.
4,5raz po raz spoglądałeś na wilę, która błagała cię niemal o pomoc. Miałeś niebywałą szansę, by zarobić, lecz gdy dostrzegłeś na horyzoncie drugą, cofnąłeś się o krok. Doskonale zdawałeś sobie sprawę, że posiadały obcą dla ciebie magię, po której użyciu stałbyś się bezwolną kukłą. Okazało się jednak, że ta zdrowa przedstawicielka rasy chce ci ofiarować syreni grzebień, byś oddał jej siostrę, a kiedy to zrobiłeś – faktycznie tak się stało. Wszedłeś w posiadanie niezwykłego przedmiotu, po który należy upomnieć się w odpowiednim temacie.

______________________

Trująca ścieżka  Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 4204
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1699
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyCzw Sty 31 2019, 11:46;

Święta odeszły, nareszcie. Melancholia zaczynała rozpuszczać się w kilogramach śniegu otulających Dolinę. Ślady były dzisiaj wyjątkowo wyraźne, lecz z żadnego z nich nie wynikało nic konkretnego. Niemniej, gdy nie dręczyły mnie już demony przeszłości, jakoś tak łatwiej było mi skupić się na życiu codziennym. Odnajdywanie kolejnych odcisków łap nie było już żmudnym obowiązkiem, jaki miał uratować mnie od popadnięcia w psychiczne odrętwienie. Wciąż była to dla mnie praca, ale czyż nie sam zdecydowałem się na taki zawód? Wcale nie musiałem gonić za ofiarą, aby móc żyć godnie, a jednak nadal zabijanie było mi najbliższą formą kontaktu ze zwierzyną, na jaką mogłem się zdobyć bez konieczności zmiany własnych, ostatnio i tak już dość zachwianych poglądów. Nadal jednak nie pojmowałem jak to się działo, że ze wszystkich stworzeń na świecie musiałem trafiać na te, których aktualnie nie chciałbym widzieć oblanych krwią i dogorywających w lesie? Odciski ludzkich, bosych stóp w grubej warstwie białego puchu jeszcze nie musiały niczego oznaczać. Jednakże starczyło, abym musnął palcami juchę oblepiającą drzewa i ziemię, aby zyskać pewność. Zapach był mi znajomy, tak samo jak konsystencja. Krwi było tak wiele, że nie miałem już złudzeń - znajdę ją martwą. Zagadką było tylko to czy zdołała wcześniej dopaść swojego prześladowcę. Wystarczyły niespełna dwie minuty, abym ją odnalazł. Podążając po czerwonych śladach, starałem się stąpać ostrożnie i miałem oczy oraz uszy szeroko otwarte. Pomimo mojej ostrożności, nie natknąłem się na nic niezwykłego. Ktokolwiek tak okrutnie skrzywdził blondwłosą harpię, już od dawna tutaj nie przebywał. Urywany oddech i błędne spojrzenie istoty wystarczyło, abym natychmiast podjął właściwą decyzję. Przytknąłem różdżkę do jej ciała, oferując jej ostatni sen, z którego już nie miała się obudzić, a gdy zamknęła oczy, wystarczyło zaczekać, aż odejdzie. Utrata krwi była zbyt znacząca, aby mogła się z tego wylizać. Nie był to pierwszy raz, gdy oglądałem czyjąś śmierć, lecz z pewnością mogę powiedzieć, że wcale za tym nie tęskniłem. Niby to była tylko wila. Stworzenie, za które płacono naprawdę wiele. Stworzenie, którego krew była mi ostatnio rozpaczliwie potrzebna w sklepie Fairwynów. Stworzenie, którego włosy były tak podobne do pukli Odetty… Zepchnąwszy sentymenty na bok, ściąłem wszystkie nadające się do zabrania włosy i spuściłem jej krew do dużych, szklanych fiolek. Nosiłem je ze sobą właśnie między innymi ze względu na takie okazje. Trupa zostawiłem tam gdzie go znalazłem. Nie było sensu jej grzebać. W Dolinie żyło tak wiele stworzeń żywiących się mięsem, że za kilka godzin nie będzie po niej żadnego śladu. Ta wila po raz ostatni przysłuży się naturze.

6 | zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Nieokreślony
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : anorektycznie chudy, ma kilka tatuaży i kolczyków
Galeony : 102
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 977
https://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
https://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
https://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
https://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyNie Kwi 28 2019, 19:52;

Próbując wydostać się z lasu, trafiam nie na główną ulicę, na którą prowadzi wyjście z rezerwatu, a na jakąś ścieżkę porośniętą fioletowymi kwiatami. Zdawało mi się, albo po drodze widziałem jakiś znak z napisem: t r u j ą c a, ale bezmyślnie go zignorowałem i teraz mam za swoje, bo najwyraźniej to właśnie o niej była mowa. Teraz już jednak nic nie zrobię, bo włażę między rośliny, które całkiem przyjemnie pachną. Ich woń przyciąga mnie na tyle, że wykazując się jeszcze większą głupotą, schylam się, by je zerwać. Nic się jednak nie dzieje, więc trzymając kwiaty, idę przed siebie, licząc na to, że trzymając się tej drogi, zdołam się stąd wydostać i jednak naprawdę trafić do miasteczka. Do cywilizacji czarodziejskiej, pomiędzy budynki. Proszę, wypuśćcie mnie już z tej zieleniny, zanim naprawdę tu oszaleję.
No dobra, zaczynam niepotrzebnie panikować. Przystawiam kwiaty do nosa, by nieco się uspokoić i znów czuję się równie dziwnie, co po oberwaniu zaklęciem od leprokonusa. Czyżby dalej działała jego magia? A może to coś nowego? Zamyślam się zbyt mocno, próbując jakkolwiek określić towarzyszące mi uczucie, ale naprawdę jest dla mnie zbyt nowe. I o dziwo też satysfakcjonujące.
Chociaż muszę przyznać, że największe szczęście daje mi jednak moment, kiedy udaje mi się dostrzec bramę prowadzącą do Doliny Godryka. Mogę opuścić rezerwat, w którym nawet nie planowałem się pojawić i w końcu iść na tę durną kawę. O ile o tej porze cokolwiek poza pubami jest jeszcze otwarte.

kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPią Wrz 06 2019, 10:22;

Kostka: 3

Spec od gubienia się meldował się w tajemniczym i owianym złem miejscu.
- Dina, jesteś pewna, że to tędy idzie się do centrum? Nie wygląda to przyjaźnie. - spotkał dziewczynę kilkanaście minut temu, a gdy odkrył, że i ona idzie do centrum Doliny Godryka, postanowił zaryzykować swoje życie i jej towarzyszyć. Nic sobie nie robił z jej min. Co mają iść osobno, skoro cel ten sam? Dawał sobie całą godzinę zanim będzie zmuszony uciekać przed dziewczyną. Póki co nie mógł odmówić sobie jej towarzystwa, nawet jeśli ona go nie chciała. Była przepiękna. Cudowna. Śliczna. Ale go nie lubiła, a on sobie nie do końca zdawał sobie sprawę z tego faktu, dlatego też ryzykował zdrowiem i po prostu doczepił się do niej zgodnie albo wbrew jej woli. Za każdym razem, gdy zerkał na jej profil - a robił to stosunkowo często, wszak miała sobie jakiś magnetyzm - zastanawiał się czy ma w sobie odpowiednio dużo gryfońskiej odwagi, by zaprosić ją na randkę. Nie mógł się zebrać, bowiem gdy Dina tylko marszczyła brwi, on mimowolnie robił sobie rachunek sumienia i zastanawiał się gdzie trafi po śmierci, jeśli podpadnie pół wili. A o to było łatwo zważywszy na ich charaktery - jej nieco agresywny i arogancki, a jego zaczepny, lekkomyślny i ryzykowny. Po drodze nakłaniał ją, by poszli na skróty do centrum, jednak widząc gdzie się aktualnie znajdują, zaczynał wątpić. Palił głupa, próbował żartować i pytał czy to ona jest pewna tej drogi, a nie on. Serce mu waliło szybciej, a wszystko przez jej przenikliwe i wyniosłe spojrzenie. Zerknął na dziwne rośliny i im dalej ostrożnie szli, tym bardziej głupiał. On je zna… nie wiedział skąd, ale je zna. Potrafi wymówić ich nazwy… ale skąd? Podrapał się po potylicy. - Romantyczne miejsce, co nie? Lubisz takie klimaty? - wyszczerzył się trochę nerwowo. Harpie chyba odnalazłyby się w takim miejscu. Chyba. A Dina jest w połowie… oj, chyba nie przeżyje tej wycieczki, jeśli właśnie ją zdenerwował. Dziwne, że żyje! A może go lubi? Chciałby w to wierzyć… jest taka… śliczna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 859
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPią Wrz 06 2019, 16:10;

Kostka: 3

Kiedy ten dureń Dunbar pojawił się na alejce zaraz poczerwieniały jej uszy i jej i tak parszywy humor osiągnął swoje drugie dno. Oczywiście zadarła nosa, jak to miała w zwyczaju, bo nie będzie przed jakimś gamoniem oszustem i kłamczuchem śmierdzącym pokazywać, że jej źle, a kiedy uznał, że muszą iść razem stwierdziła, że w takim razie gagatku pójdziemy trującą ścieżką i będziesz miał za swoje!
- Co, boisz się? - uniosła brwi. Chciała mu wejść na jego wielkie gryfońskie ego, nie było to trudne, w końcu było wielkie, no i choć trudno powiedzieć, że życzyła mu śmierci to jednak liczyła na to, że go coś udziabie na tej ścieżce, albo sie wywali i będzie miał bolesnego guza! Przynajmniej przez tydzień, a najlepiej dwa.- To tylko ścieżka, obronie Cie. - nieprawda. Wcale nie byłą typem obrońcy, co więcej, pietrała się strasznie i to bardziej niż sam Jeremy, ale nie zamierzała tego dać po sobie poznać bo duma by jej przecież zgarbiła się w cierpieniu.
Z początku przyglądała się trawom i chaszczom z równie wielką niechęcią co zawsze, jak wiadomo większość roślin jest trujących, śmierdzi, trzeba grzebać w ziemi, żeby o nie dbać, a niepodlewane umierają, w związku z czym miała już przynajmniej cztery rzeczowe powody by roślin również nienawidzić. Z każdym kolejnym krokiem jednak zdawało się jej, że te pęki i liście, te wiszące i pełznące, że jakaś iskra zainteresowania się w niej budzi na ich widok.
- Pshh... jakbyś się znał na romantyzmie! - prychnęła krzyżując ramiona na piersi. No, trochę się znał, kiedyś przecież urzekał ją na każdym kroku, a ona, głupia kuna, łykała jego bajerki jak młody pelikan ryby. Na samo wspomnienie znów poczerwieniały jej uszy, całe szczęście, że miała rozpuszczone włosy bo na tle jasnej skóry wyglądałaby niemal jak z dwiema jarzącymi się żarówkami wkręconymi po bokach głowy.- Lubię różne klimaty, głównie takie w których się mnie nie oszukuje. - burknęła, czując, że samotna wycieczka przez las to może dobra okazja, by wygarnąć temu casanovie co nieco. Przecież nie będzie z nim szczerze rozmawiać przy stoliku w kawiarni, patrząc sobie w oczy i obdarzając zrozumieniem. To robią normalni ludzie, Dina do normalnych nigdy nie należała. Co gorsza, jeśli sobie teraz nie powyjaśniają, to on będzie pewnie chciał czegoś w szkole, a w szkole łątwo od niego nie ucieknie! Na Trującej ścieżce zawsze może rzucić się na szczupaka w chaszcze i liczyć, że nikt jej nie znajdzie. Albo walnąć go i wrzucić w chaszcze, licząc na to, że i jego nikt nie znajdzie. Nigdy.
Potrząsnęła głową odwracając wzrok.
- Czemu się tak na mnie patrzysz. - zawstydziła się?

@Jeremy Dunbar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPią Wrz 06 2019, 17:22;

Szedł dziarsko mimo, że okolica mu się nie podobała. Za ciemno jak na środek dnia. Po chwili przypomniał sobie, że bywał w gorszych miejscach, a więc takie coś nie powinno go niepokoić. Chyba.
- Nie no, ja się zajmę obroną, bo co zrobimy jak złamiesz paznokcie? Nie będzie czasu na rzewne łzy. - odgryzł się zanim zdołał ugryźć się w język i zastanowić dwukrotnie nad wypowiedzią. Dina była przepiękna. Oczy uciekały w jej stronę, a jasne włosy aż prosiły się o dotyk. Swoją oschłością nieco zacierała urok, dzięki czemu był w stanie obok niej trzeźwo myśleć. Nie była słodka. To określenie do niej nie pasowało. Nie dał się sprowokować, bowiem pamiętał jak wiele razy dał się naciągnąć i strzępił nerwy, wygłupiał się, a ona musiała mieć z niego niezły ubaw.
- Psst. Nie gap się tak podejrzliwie w trawę, bo też zacznie na ciebie patrzeć. A w tym romantycznym spacerze nie ma miejsca na trójkącik. - wyszczerzył się zniewalająco, siląc się na komentarz, by rozładować atmosferę panującą na osłonionej ciemnością ścieżce. Póki co nie wpadł jeszcze na pomysł wyczarowania światła. Gdzieżby miał się nas tym zastanawiać kiedy Dina go non stop prowokowała. - Z romantyzmu jestem noga, ale romantyk ze mnie świetny, ale oczywiście nic nie wiesz, bo duma nie pozwala ci dać się zaprosić na randkę. - odrobinkę się zaśmiał, spoglądając na nią z ukosa. Niech go szlag, miał dwa bodźce rozpraszające. A co, jeśli coś będzie chciało ich zeżreć, a on będzie zajęty zerkaniem na dziewczynę albo na cienie na ścieżce? Mógł przysiąc, że coś się tu rusza, a przecież to tylko wiatr. Mimo wszystko szedł dzielnie, choć zwolnił nieco kroku. Może natkną się na jakiś drogowskaz?
- Patrzę, bo mogę. A co, ugryziesz mnie? To byłoby ekstra. Pewnie by pisano w Proroku. - teraz to on ją prowokował, ale uśmiechał się przy tym, więc nie mówił do końca serio. Wbrew pozorom cieszył się z jej towarzystwa. Zadzierała nosa, to fakt, ale jemu aż tak to póki co nie doskwierało. Facet sporo może wytrzymać, jeśli w towarzystwie jest piękna dziewczyna, a jego spojrzenie dawało do zrozumienia, że Dina mu się podoba. Nigdy zresztą tego nie ukrywał. Wiele dziewcząt mu się podobało i mówił o tym wprost.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 859
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPią Wrz 06 2019, 19:21;

Prychnęła ponownie, zadzierając głowę, jednak kontrolnie zerknęła na swoje wypielęgnowane rączki. A co jeśli ten głupek miał rację i rzeczywiście zrobi sobie tu krzywdę? Jeszcze chwilę temu była przekonana, że skrót ścieżką do centrum to doskonały pomysł - przez niego zaczynała nabierać wątpliwości.
- Mówisz, jakbyś miał doświadczenie w trójkącikach. - wydęła usta, ale zdawało się, że przestała patrzeć w trawę, w zamian zaczęła również częściej zerkać na niego. Albo jej się wydawało albo trochę zmężniał przez wakacje? Te ramiona wydawały się jakieś takie... nieco bardziej napompowane.
- No chyba Cie głowa piecze, Dunbar, że się dam drug raz namówić. - na jego śmiech zareagowała złością i uderzyła go w ramię, ale siły miała tyle co kot napłakał, więc finalnie było to jedynie słabe klepnięcie. Powinna wziąć z niego przykład i popracować nad bicepsami.- Sterczałam tam jak jakaś idiotka przez godzinę. - burknęła obrażona- Nikt mnie tak nie ośmieszył. Nigdy! - no dobra, ośmieszył. W zasadzie ośmieszyła się sama, wielokrotnie, ale nie zamierzała odpuszczać gryfonowi tylko dlatego, że była głupią, naiwną nastolatką.- To cię kręci? Jak Cie laski gryzą? Pół-wilkołaczycy pewnie byś nie wystawił w takim razie. - zmrużyła oczy. Nie była pewna czy coś takiego jak pół-wilkołaczyca istnieje, ale skoro pasowało jej do wypowiedzi to byłą gotowa zabłysnąć brakiem wiedzy, byle podkreślić co ma na myśli- Niby też na 'w' ale troche śmierdzą. - to powiedziawszy z pełną premedytacją posłała mu czarujący uśmiech wili odrzucając wypracowanym gestem laluni złote włosy z ramienia do tyłu.- Kto co lubi. - wzruszyła ramionami.
Jakby na potwierdzenie słów chłopaka coś zaszeleściło w oddali, może jakaś mysz, czy niewielki szczur, Harlow jednak pisnęła jak nadepnięte kocie i chwyciła go gwałtownie za ramię by zaraz ocenić, że rzeczywiście trochę mu bice spuchły.
- Nie chce tu umrzeć. - miauknęła i ciągnąć go niemalże za sobą przyspieszyła kroku jeszcze bardziej- W takim brzydkim miejscu, w ciemnościach, mam tyle niespełnionych marzeń, jestem za młoda! - wyrzuciła z siebie na jednym wydechu.

@Jeremy Dunbar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyPon Wrz 09 2019, 20:23;

Wywrócił oczami na wzmiankę o trójkącikach i nie dał się wplątać w kolejną słowną potyczkę. Nie, kiedy szli dziwnym skrótem do centrum, który chyba w ciągu ostatniego tygodnia obrósł dziwną roślinnością. Wolałby nie wiedzieć jak się to wszystko nazywa, przecież nazewnictwo ziół nigdy nie chciało bezboleśnie wchodzić do jego głowy. A tu proszę - tylko popatrzył i magia zaczęła dokładać swoje.
- Ja ci to wyjaśniałem milion razy, ale jesteś tak zafiksowana na swojej dumie, że nie przyjmujesz do świadomości faktu, że DOSTAŁEM WTEDY SZLABAN. Co ja ci zrobię, że mnie psor zawlókł siłą do gabinetu, kiedy miałem do ciebie przyjść? - westchnął, nic sobie nie robiąc z jej uderzeń. Ponawiał zaproszenie wielokrotnie aż w końcu odpuścił widząc, że z uparciuchem to on łatwo nie wygra. Żałował, naprawdę, ale skoro rzeczywiście ją uraził, to czy jakiekolwiek przeprosiny załagodzą jej złość? Wściekała się na niego już długi czas, więc zaczynał wątpić...
- Dziewczyno, gdzie ty masz głowę na ONMS? Nie ma wilkołaków w połowie, a jak brakuje ci korków, idź do tego waszego ślizgońskiego wytatuowanego wilka, może zrobi ci prezentajcę na żywo. - wytknął i uśmiechał się jednym policzkiem, akurat tym z blednącą powoli blizną. Podrapał się po niej i dzielnie szedł dalej, nie zatrzymując się nawet na chwilę. Ta ścieżka w końcu gdzieś ich zaprowadzi i Merlinie, oby do centrum Doliny, a nie gdzieś do wygwizdowa. Wtedy Dina go zamorduje, był tego pewien tak samo jak faktu, że musi oddychać, aby żyć.
Na widok czarującego uśmiechu, oniemiał i zwolnił kroku. Zapatrzył się na nią i nie usłyszał treści słów, powiódł wzrokiem do jej złocistych włosów. Kto jak kto, ale Jeremy był bardzo podatny na piękno wili, nawet jeśli była nią w połowie. Dopiero gdy dopadła do jego ramienia i zmieniła ton głosu, otrząsnął się i przez moment zgłupiał.
- Co, atakują nas? - zapytał pół przytomnie, zamrugał i rozejrzał się, jednak nie znalazł niczego podejrzanego bardziej od ruchomej trawy w bezwietrzny dzień. Dał się ciągnąć, bo nie miał ochoty zostawać w tyle. - Nie panikuj, gdzie tu do umierania. To tylko nawiedzone miejsce, jedno z wielu w Dolinie Godryka. - zrównał z nią krok, ale nie zabierał ręki, skoro sobie ją wzięła. Chętnie się nią podzielił. - A o czym marzysz, skoro już martwisz się, że nie zdążysz? - zagaił, a i to był dobry pomysł, aby odciągnąć jej uwagę od zaciemnionej ścieżki, którą szli w zaparte. Ktoś chyba powinien im podsunąć mądrą propozycję zawrócenia do głównej ulicy. Niestety, poszli już tak daleko, że było to bez sensu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 859
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyWto Wrz 10 2019, 00:25;

Oczywiście, że miał rację. Zdawała sobie sprawę z tego już pierwszych dziesięć razy, kiedy jej tłumaczył, że to nie jego wina. Harlow jednak miała ogromną trudność, by mu równie szczerze powiedzieć, że bardzo chciała tej randki. Że się wystroiła ładnie i uczesała tylko dla niego. Wymyśliła nawet którą drogą będą spacerować w drodze powrotnej do zamku. Opracowała zestaw pomysłów jak zagaić rozmowę na wypadek niezręcznej ciszy i co mu opowiedzieć, by było zarazem interesujące, intymne ale tajemnicze - tak jak bohaterki romansideł, które przecież uwielbiała czytać. Faktem było, że przez to, że była pół-wilą nikt nigdy nie chciał się z nią umawiać na serio. No, może poza genami wili miał w tym udział jej urzekający niczym dupa mantykory charakter, ale zdawała sobie sprawę z tego, żę głównym powodem płytkości jej romantycznych relacji był fakt, że żadna nie była prawdziwa. Dlatego właśnie tak bardzo ją zabolało, że zadziorny Dunbar się wtedy nie pojawił.
- Jakbyś się nie wydurniał, to byś pewnie szlabanu nie dostał. - skwitowała krótko i na temat. Na wspomnienie Mefa jedynie skrzywiła się szpetnie- Ostatnie co chce oglądać to jego szpetną gębę, porażka mego domu! - oczywiście miała opinie o wszystkich i każda z tych opinii była średnio pochlebna, tak? Mefistofeles generalnie nigdy nie wszedł w większą interakcję z Diną, fakt, nawet nie próbowała się z nim kolegować bo wyglądał na człowieka niebezpiecznego, a jak wiadomo Harlow była tchórzem i najbardziej na świecie obchodziło ją jej własne bezpieczeństwo.
Właśnie z tegoż względu wcale nie zamierzała puszczać Dunbara ani na chwilę, wręcz przeciwnie, wczepiła się w biednego gryfona i przylgnęła do jego ramienia całym ciałem jakby planowała w niego wrosnąć. Śledząc wzrokiem roślinność wokół nich, która z każdym metrem wydawała się mniej obca, co jej jednak nie pocieszało. Przynajmniej nie tak bardzo, jak nadzieja, że jeśli coś ich zaatakuje to popchnie Dunbara na przód by ten zajął się wrogiem kiedy ona będzie uciekać jakby ją sam diabeł gonił.
- Chcesz znać moje marzenia? - zapytała nagle, po długiej chwili ciszy zapadłej po jego pytaniu. Z bliska wydawał się jej nawet bardziej przystojny niż zwykle, Dina nigdy nie ukrywała, że uważała Jeremiego za atrakcyjnego chłopca.- Co to? - zapytała wyciągając rękę i bladym palcem dotykając bliznę po której się przed chwilą podrapał. Proszę, jak szybko się rozpraszała, jak dziecko przed którym wystarczy zaszeleścić kolorowym papierem.

@Jeremy Dunbar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Jeremy Dunbar

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 179
C. szczególne : tatuaże na prawym ramieniu, wyszczerz na gębie, trochę podrapane ręce po kocich pazurach.
Galeony : 354
  Liczba postów : 832
https://www.czarodzieje.org/t17312-jeremy-p-turner#485467
https://www.czarodzieje.org/t17314-awiza-pana-dunbar#485553
https://www.czarodzieje.org/t17313-j-turner#485466
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyWto Wrz 10 2019, 09:52;

Westchnął ciężko, bowiem powinien już przywyknąć do specyficznego charakteru Diny. Mimo wszystko potrafiła go czasami zagiąć swoją lekko krótkowzrocznością. Mimo wszystko w jakiś pokrętny sposób ją lubił, a jego ochota zabrania jej na randkę była opcją możliwego przyjemnie spędzonego czasu. Owszem, zwracał bardzo uwagę na jej nietypowe pochodzenie, wszak był zwyczajnym facetem, ale dawał radę patrzeć trzeźwo. Dopóki się nie uśmiechała i nie zarzucała włosami.
- Wyluzuj, dziewczyno, bo na starość będziesz brzmieć jak gdakająca matrona, co tylko gardzi ludźmi i ma dwadzieścia kotów. - żartował sobie, co podkreślił cichym śmiechem, a i przynajmniej mógł na chwilę zapomnieć o aurze tego miejsca. Dotknął palcami różdżki ukrytej w kieszeni. Czy wydawała mu się niespokojna czy to tylko wyobraźnia płata mu figle? Gdy wczepiła się w niego bardziej, popatrzył na nią zaskoczony. Uderzył go miły zapach jej włosów, jak i ciepło ciała, które powitał chętnie zważywszy, że pod pochylonymi koronami drzew było chłodniej. Poklepał ją delikatnie po dłoni i ją chwycił, zamykając w swojej. Chciał ją trochę uspokoić, choć sam nie czuł się zbyt pewnie w tym nawiedzonym miejscu.
- A czemu nie? Lepiej skupić się na tym, co tam sobie marzysz niż na tej podejrzanej purpurze. Nie wydaje ci się, że trawa to powinna być raczej zielona? - miło grzała, lubił to uczucie, kiedy ktoś się w niego wczepiał albo mocno przytulał. Czuł się… potrzebny. - Okej, to o czym najbardziej marzy Dina Harlow? Co byś zobaczyła w tym legendarnym lustrze Ain Eingrap? - zapytał, gdy przyspieszyli kroku. Czy ta ścieżka się skończy? Za chwilę będzie skręcać w prawo… oby było stamtąd widać zabudowania ludzkiej cywilizacji. Gdy dotknęła jego policzka, ten odruchowo się uniósł w uśmiechu. Zupełnie jakby wystarczył jeden ciepły dotyk, aby go wywołać. - W wakacje rozszczepiłem sobie policzek. Burza piaskowa mnie dźgnęła i zdemolowałem namiot przy lądowaniu. Pewnie za tydzień nie będzie śladu. - wzruszył ramionami bagatelizując pamiątkę. Nie był aż tak biegły z teleportacji. Wychodziła mu średnio mimo, że miał do niej prawo. Do łącznej już nie - zwlekał, bowiem chciał udoskonalić najpierw deportację indywidualną, właśnie bez ryzyka rozszczepienia i dopiero potem brać się za wyższą poprzeczkę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
Galeony : 916
Dodatkowo : Pół wila, prefekt
  Liczba postów : 859
https://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
https://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
https://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
https://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
https://www.czarodzieje.org/t18297-dina-harlow-dziennik
Trująca ścieżka  QzgSDG8




Gracz




Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  EmptyWto Wrz 10 2019, 17:14;

Do pewnych rzeczy w życiu nie idzie się przyzwyczaić, takich jak smak wasabi, gorzka czekolada, czy niekończące się pasmo porażek dorosłości. Harlow miała o tyle lepszą perspektywę egzystencji, jeden, niewielki i łatwo pomijany plus osobowości, że zyskiwała przy bliższym poznaniu. Oczywiście, żeby zyskać ktoś musiał być zawzięty i uparty w postanowieniu przebrnięcia przez tę czarującą otoczkę, którą zawzięcie wokół siebie tworzyła. Jedną z niewielu osób, którym się udało był właśnie Jerry, nawet, jeśli sam sobie z tego jeszcze nie zdawał sprawy.
- Nie będę! - żachnęła się - Kotów też nie lubię... - mruknęła pod nosem jakby się trochę pesząc na jego uwagę. Naprawdę aż tak gderała? Była aż tak straszna? Matrona z dwudziestoma kotami to jakiś koszmar, była przekonana, że jej bogin mógłby tak wyglądać! Nie zamierzała się jednak nigdy, ale to nigdy do tego przyznawać - a przynajmniej tak się jej zdawało.
Jego towarzystwo wpływało na dziewczynę znacznie lepiej, niż się tego spodziewała. W sensie, przecież sama go poprowadziła do tego upiornego miejsca chcąc mu dać nauczkę, a finalnie cieszyła się w środku, w brzuszku, że ktokolwiek chciał spędzać z nią czas - taki z niej mały człowiek paradoks.
- Zielona? - bąknęła, bo w sumie racja, ale mózg nie chciał przyjąć do wiadomości, że coś jest tu nietak- Pewnie to przez ten cień. - powiedziała szybko, chcąc usprawiedliwić dziwactwo okolicy- Skądś znam te trawę. - przyznała, choć było to dziwne, bo do książek od zielarstwa nie zaglądała nawet kiedy musiała.
Milczała długą chwilę rozważając jego pytanie. Nie chciała na nie odpowiadać, węsząc w tym jeden wielki podstęp i ogromną konspirację (może dlatego, że sama pewnie zrobiłaby z czyjegoś marzenia wielki obiekt szydery, więc trudno by się nie obawiała takiego samego posunięcia ze strony innych ludzi - w końcu każdy mierzy swoją miarą). Przyglądała mu się z wielką uwagą ważąc wszystkie za i przeciw.
- Szkoda. Dodaje Ci uroku. - powiedziała oceniając rzeczowo bliznę. Jeśli chodziło o teleportacje Dina zdawała się mieć do tego wrodzony talent. Miała go to kilku rzeczy w życiu, oczywiście nic z tym nie robiła, bo nie było chyba na świecie osoby o niższym mniemaniu o własnej wartości niż panna Harlow. Jeden wielki kompleks ubrany w arogancję i zarozumialstwo. Spojrzała znów na drogę i westchnęła głęboko.
- Chciałabym przeżyć prawdziwą przygodę. - powiedziała szczerze. - Nie niebezpieczną... - skrzywiła się lekko- Ale intrygującą. Zaskakującą. Taką na całe życie. - oczywiście. Jak w tych wszystkich tanich romansidłach, które czytała. Najlepiej jakby był w tej przygodnie Don Juan w rozchełstanej białej koszuli, z błyskiem w oku a w tle latała jakaś przerośnięta jaszczurka ziejąca ogniem.- Głupie, co? - uśmiechnęła się krzywo.

@Jeremy Dunbar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Trująca ścieżka  QzgSDG8








Trująca ścieżka  Empty


PisanieTrująca ścieżka  Empty Re: Trująca ścieżka   Trująca ścieżka  Empty;

Powrót do góry Go down
 

Trująca ścieżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Strona 1 z 2 1, 2  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Trująca ścieżka  JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-