Share
 

 Dąb Merlina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Deven Quayle

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 2720
Dodatkowo : szukający, kapitan
  Liczba postów : 778
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6697-deven-quayle#189490
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6700-pocztowki-z-innej-epoki#189533
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6699-relacje-indianskie-i-te-zupelnie-nie#189531
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7227-deven-quayle
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyPią 20 Maj 2016 - 16:05;


Dąb Merlina


Niektórzy twierdzą, że właśnie w tym dębie czarodziejka Nimue uwięziła Merlina - najpotężniejszego czarodzieja w historii magii. Zdania są podzielone, jednak jedno jest pewne - dzieją się tu dziwne rzeczy, a miejsce ma niezwykłą moc.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Blaithin 'Fire' A. Dear

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : chuda, opaska na twarzy, blizny, tatuaż
Galeony : 1187
  Liczba postów : 2979
https://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
https://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
https://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
https://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyPon 11 Wrz 2017 - 23:42;

Szarawy dym delikatnie owijał się wokół szyi Szkotki, a ona ze spokojem wchłaniała do płuc coraz większe jego ilości. Palenie było takie relaksujące - mogła zająć czymś i nerwowe dłonie, i wyprostować jakoś tory myśli, żeby nie były aż tak zawiłe. Zawsze uwielbiała poczuć ten lekko czekoladowy zapach wymieszany z tytoniem, nie przejmując się, że to tak naprawdę trucizna. W końcu z truciznami miała wiele do czynienia, nieprawdaż?
Nogi same zaprowadziły jasnowłosą z jej mieszkania w Dolinie aż do rezerwatu, gdzie bywała naprawdę rzadko. Teraz znalazła trochę otuchy w delikatnym szumie liści drzew, a ich lekko pomarańczowe brzegi cieszyły oko dziewczyny. Zastanowiła się przez krótki moment, czy ktoś mógłby ją za palenie w tym miejscu zrugać albo nawet poskarżyć do Shercliffe'ów. Nigdy za bardzo nie rozumiała tych wszystkich zapalczywych obrońców przyrody, chociaż znała się z Leo i Dramą, dla których chodzenie na ONMS było niemalże świętością. Blaithin rośliny postrzegała wyłącznie jako składniki do eliksirów, a zwierzęta jako... no, po prostu zwierzęta. Niektóre były miłym towarzystwem. W każdym razie to nie o nich myślała, gdy szła przez wyłożoną opadłymi liśćmi ścieżkę. Myślała o Casprze i o tym, jak poinformował ją przez sowę, że wyjeżdża sobie do Tajlandii. Myślała o tym, jak targnęła nią wściekłość, ale zaraz potem pojawił się smutek. Nie powinna była reagować aż tak emocjonalnie, ale w ciągu ponad pół roku zdążyła się do niego przyzwyczaić, zdążyła poczuć do tego człowieka sympatię większą niż kiedykolwiek myślała, że będzie czuła. A teraz jedyna osoba na świecie, której bliskości pragnęła - była tak daleko. Co z tego, że mieli lusterka dwukierunkowe i rozmawiali ze sobą co jakiś czas? Co z tego, że Dzióbek, sowa Fire, prawie bez przerwy musiała nosić mu listy?
Ona chciała go tutaj, teraz. Zbyt długo wmawiała sobie, że będzie jej łatwo odzwyczaić się od obecności Tease'a, zbyt długo udawała, że nic się nie zmieniło i jest w porządku. Zaciągnęła się mocno papierosem i potarła ramiona skryte pod skórzaną kurtką. Było chłodnawo. Nagle zorientowała się, że trochę drży i nie wiedziała, dlaczego - przecież nie ubrała się aż tak cienko. Oparła plecy o wielki pień dębu obok. Zawsze musiała wykazywać się siłą, ale teraz bardzo chciała chociaż przez krótki moment odpuścić i pozwolić sobie na jeden, krótki szloch. To nie było tak wiele, prawda? Zsunęła się na ziemię i przyciągnęła do siebie kolana, głowę opierając o drzewo. Jak mógł nie zabrać jej ze sobą? Jak mógł z taką łatwością pominąć fakt, że uratował jej życie, że połączyło ich coś wyjątkowego, że obiecywał, że zasługuje na szczęście. Tylko, że Tease najwyraźniej nie potrafił pojąć, że to on był szczęściem Blaithin.
Wolną dłonią przesunęła po pobladłej twarzy, ale zaraz całą ją schowała w ramionach. Nie płakała - zrozumiała, że już dawno temu utraciła tę umiejętność. Siedziała więc tak tylko, sam na sam z przyrodą, ciszą i śpiewem ptaków. Sam na sam z myślami.

@Riley Fairwyn
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 3707
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1699
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t18289-riley-fairwyn-dziennik
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyWto 12 Wrz 2017 - 23:00;

Niekiedy, gdy najbardziej pragniemy samotności, nie jesteśmy w stanie jej odnaleźć. Chociażby świat otworzył przed nami nie tylko standardowe ścieżki jakimi zwykle podążamy, a uchylił nam rąbka tajemnicy i przyjął w głąb siebie, wyrzucając nas tam, gdzie nie zwykliśmy odnajdywać ukojenia. Ta myśl kompletnie mnie nie dotyczyła. To było naprawdę moje miejsce, mój świat i kredki. Wpatrzony w leniwie kołyszące się na chłodnym wietrze liście, odnajdywałem w ich żyłkowatych splotach coś więcej niż jedynie pospolitą urodę. Byłem niezwykle skupiony. Muskałem palcami te drobne gałązki, przytulając do nich twarz od czasu do czasu, aby poczuć zapach ziemi. Ubóstwiałem melodię graną przez ciszę tego miejsca. Pojedyncze świergoty ptaków prawie przebijały się przez donośne huknięcia żab, przedzierających się przez okoliczne bagna i stawy, a ja chłonąłem ich obecność całym sobą. Nawet papieros tkwiący w mych ustach nie sprawiał, że czułem się z tym w jakikolwiek sposób niekomfortowo. Zdaje się, że po prostu nie wziąłem tego pod uwagę, iż matka natura może poczuć się urażona moją bezczelną aprobatą dla zanieczyszczania powietrza, a nawet jeśli to zwyczajnie miałem to gdzieś. Teraz był ten czas. Jedyny dzień w tym tygodniu, w którym zdecydowałem się posilić się nikotyną i wreszcie na spokojnie zasięgnąć porady nieba i  chmur. Kompletnie nie trafiłem z pogodą, a jednak nie to było ważne. Liczyło się jedynie to, iż wreszcie wyrwałem się z murów szkoły, przygnieciony tak silnym głodem, że aż szkoda mi było samego siebie. Byłem naprawdę żałosny. Zabijałem stresem swój stres, bo czy cokolwiek mnie w życiu bardziej niepokoiło od tego, że ktoś wreszcie przyłapie mnie na popalaniu i doniesie szanownemu w rzyć jego mać lordowi Fairwynowi, memu ojcu, któremu takie zachowanie nigdy nie przystoiło i przystoić nie będzie, chociaż od lat wielu zwykł kosztować drogich cygar? Chyba była jedna taka drobnostka. Pomyślawszy o tym, musnąłem swój policzek, dobrze zdając sobie sprawę, że to już powoli wchodzi mi w krew. Tik nerwowy u dziewiętnastolatka. Świat się kończył.
- Przypalisz sobie włosy - szepnąłem nagle, chociaż cicho, co było zaskoczeniem nawet i dla mnie samego, wskazując lekko dłonią na papierosa w jej palcach. Wciąż leżałem na plecach na jednej z gałęzi, ale zamiast w niebo, spoglądałem teraz w dół na kobiecą sylwetkę. Widać dopiero teraz skojarzyłem cichy szmer jej płaczu ze smutkiem i przyswoiłem sobie tę wiadomość. Nie byłem tutaj sam. Natychmiast po raz ostatni zaciągnąłem się gryzącym dymem i wbrew wszystkim zasadom ostrożności, zgasiłem papierosa o gruby pień dębu. Połowa profesorów pewnie w tym momencie wezwałaby Merlina do pomocy w ugotowaniu podobnego heretyka żywcem w kociołku. Nie dbałem o to w tym samym stopniu, w jakim nie chciałem schodzić. Nie wiedziałem dlaczego jasnowłosa płacze i nie pytałem jej o to. Po prostu spoglądałem nienachalnie na czubek jej głowy, gotów odwrócić spojrzenie, gdyby zawstydziło ją moje zainteresowanie. Milczałem. Nie powinno przerywać się starć z podobnymi emocjami, wiedziałem o tym aż za dobrze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30893
  Liczba postów : 59874
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Dąb Merlina QzgSDG8




Specjalny




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyWto 18 Cze 2019 - 12:35;

@Julie Griffins & @Tom Falk

Ciepłe, by nie powiedzieć upalne dni zachęcały do opuszczania murów zatłoczonego, rozgrzanego słońcem miasta. Świat utknął w niejakim zawieszeniu i zdecydowanie chciało się uciec gdzieś na łono natury, by odetchnąć świeższym powietrzem. Wielu czarodziejów za swój kierunek obrało Dolinę Godryka i znajdujący się w niej rezerwat Shercliffe'ów, kuszący pięknymi widokami i przejmującym spokojem. Czy i Wy znaleźliście się tu z tego powodu?
Drzewo Merlina było obiektem niewątpliwie wartym zobaczenia – ogromne, majestatyczne, a do tego przepełnione niezwykłą, niemalże fizycznie wyczuwalną magią; żeby go przeoczyć, trzeba by być pozbawionym wszystkich zmysłów.

Julie: pojawiłaś się pod dębem jako pierwsza, może zachęcał Cię spokój i obietnica odosobnienia bijąca z tego miejsca? Podeszłaś bliżej dębu, aby przyjrzeć się spękanej, wiekowej korze i wtedy dostrzegłaś coś zgoła mniejszego, wręcz urokliwego wobec ogromnych rozmiarów dębu – niepozorną roślinkę o czerwonych liściach. Kiedy tylko na nią spojrzałaś, poruszyła się, jakby chciała zachęcić Cię do... rozmowy? Zdawało się, że swoimi ruchami próbuje Ci coś przekazać, że powtarza pochwycone legendy o tym miejscu, powtarzane przez turystów. „Mówiła” dużo i pięknie, aż chciało się jej słuchać – a więc słuchałaś. Może gdybyś wiedziała więcej na temat zielarstwa, rozpoznałabyś w niej karmazynowego szeptnika i natychmiast zaprzestała „rozmowy” z dziwnym kwiatkiem, ale niestety roślina zdołała namieszać Ci w głowie, wzbudzając w Tobie pokłady agresji, o jakie w życiu byś siebie nie podejrzewała.
(Przez 3 posty działa na ciebie magia rośliny, wzbudzając w Tobie niewyobrażalną złość)
Tom: kiedy przyszedłeś w okolice dębu, Julie już tam była – pochylała się nad kwiatem i zdawała się z nim rozmawiać. Może wzbudziło to Twoją ciekawość, a może zwykły niepokój? Może chciałeś pomóc dziewczynie, która wyglądała na nieco zagubioną?

Wszelkie pytania i ewentualne zażalenia kierujcie do @Elijah J. Swansea, również jeśli dalej będę Wam tu potrzebna aż tryska miłością

______________________

Dąb Merlina Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julie Griffins

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.74 m
C. szczególne : obecnie jasne włosy
Galeony : -25
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.org/t15057-julie-griffins
http://czarodzieje.org/t15077-poczta-julie#401595
http://czarodzieje.org/t15072-relacje-julie
http://czarodzieje.org/t15062-julie-griffins
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptySro 19 Cze 2019 - 23:26;

Lubiłam wracać do Doliny Godryka, nawet myślałam o przeprowadzce do tego miejsca. Jednak moja skromna pensja i mieszkanie, które wynajmowałam w Londynie, na razie mi wystarczało. Nie miałam zamiaru prosić się ojca. Na pewno spojrzałby na mnie przychylnym okiem, gdybym jednak dostała pracę w Ministerstwie. Obecnie nie chciałam nic w swoim życiu zmieniać. Właściwie wygodnie było nic nie robić. Czułam się bezpiecznie.
Podziwiałam rezerwat Shercliffe'ów, którzy jednak nie cieszyli się moim uznaniem, jeśli chodzi o czystość krwi (chyba zmieniałam się w mojego ojca). Nie mogłam nie znać takiego miejsca w świecie czarodziejów. Słyszałam, że można zobaczyć tu naprawdę wiele interesujących miejsc, a także spędzić miło i ciekawie czas.
Dąb Merlina robił na mnie niemałe wrażenie. Chyba każdy mógł wyczuć jego moc, a na pewno my pochodzący z rodów, których krew nie była skalana tymi brudnymi mugolami. Czułam, jak oddziałuje na mnie niesamowita aura tego miejsca. Zbliżyłam się do wielkiego drzewa, zdecydowanie zaczarowana. Przyglądałam się spękanej korze drzewa, aż dostrzegłam roślinkę. Poruszyła się, zachęcała mnie do rozmowy. Mówiła do mnie, a ja do niej, jakbym trafiła na godnego słuchacza i rozmówce. Mądrości, legendy, a także wiedza wypływała z tych czerwonych, uroczych listków. Moja wiedza z zielarstwa raczej nie należała do wybitnych. Nigdy nie interesowały mnie rośliny. Widocznie to był błąd. Karmazynowy szeptnik mamił mnie, a ja nie miałam żadnych oporów, wręcz czułam złość. To uczucie mocno przepełniało cały mój umysł, a także ciało. W życiu nie czułam tak intensywnie żadnej emocji. Chyba przestałam myśleć racjonalnie, w chwili, gdy zaczęłam z nim rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tom Falk

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 164
C. szczególne : Czy to, że jest niskim kurduplem nie wystarsza?! Na nadgarstku ma bliznę po oparzeniu!
Galeony : 653
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
https://www.czarodzieje.org/t8933-falk
https://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
https://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyPią 21 Cze 2019 - 9:38;

Tom naprawdę nie wiedział kiedy ta pogoda zmieniła się. Miał wrażenie, że jeszcze wczoraj ziemię pokrywała biała, puszysta pierzynka. A dziś? W jego dormitorium było tak duszno, że nawet on nie mógł tam wysiedzieć i musiał wyjść. Ile to miesięcy nie wychodził poza mury Hgwartu tak dla przyjemności? Chłopak nawet nie był w stanie tego zliczyć, ale dzisiaj to zrobił.
Kiedy tylko wyszedł na zewnątrz poczuł ciepłe promienie słońca na sobie. Przygryzł wargę by się nie uśmiechnąć. Gryfon naprawdę rzadko był taki zadowolony. Aż postanowił się wyrwać. Nie wiedział gdzie idzie, ale po prostu szedł.
Kiedy znalazł się w rezerwacie zobaczył niesamowity dąb przy którym usadził swoje cztery litery. Zauważył jakąś dziewczynę, która zaczęła gadać coś do jakiejś roślinki. Zaraz czy to... szeptnik? Cholera, nie powinna tego robić. Czy powinien ją uprzedzić? Nie, to nie leżało w jego naturze. Tylko się rozejrzał jakby chciał się upewnić czy ktoś nie powiąże go z tym zdarzeniem. Odchylił głowę i uśmiechnął się drwiąco do dziewczyny. Z drugiej strony fakt, że chciała rozmawiać z roślinami zamiast z ludźmi był niepokojący. Odchylił głowę d tyłu i wzniósł oczy ku niebu.
- Jak tam główka? Wszystko okej?- chciał się upewnić. A co jeśli dziewczyna właśnie uciekła z jakiegoś zakładu zamkniętego? może nie wyglądała na taką, ale z drugiej strony nigdy nie widział ich na żywe oczy. Nie powinien jej zaczepiać. Zwłaszcza kiedy widział jej wyraz twarzy. Tom szybko się denerwował. Nie miał w zwyczaju bić kobiet, nie był damskim bokserem, ale jeśli tylko o to będzie się prosiła... zasłuży sobie. Nie był chłopakiem, który ją uratuje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julie Griffins

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1.74 m
C. szczególne : obecnie jasne włosy
Galeony : -25
  Liczba postów : 34
http://czarodzieje.org/t15057-julie-griffins
http://czarodzieje.org/t15077-poczta-julie#401595
http://czarodzieje.org/t15072-relacje-julie
http://czarodzieje.org/t15062-julie-griffins
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyNie 23 Cze 2019 - 20:25;

Przyjemności w moim świecie nie istniały, każde wyjście traktowałam jak próbę lub wyzwanie, zawsze obierając sobie jakiś konkretny cel. Oczywiście niegadanie z roślinami. Wpadłam. Moja niewiedza mnie usidliła jak pierwszaka. Nic się nie liczyło, a słowa, które przekazywał mi dziwny kwiatek, wydawały się jedynymi słusznymi. Czułam złość, wściekłość, nienawiść... Te wszystkie emocje i uczucia, sprowadzały się do jednego negatywnego odbioru rzeczywistości. Nie widziałam nic prócz karmazynowego szeptnika, wszystko inne co miało zamiar mnie odciągnąć, wydawało się teraz złem i zabiłabym bez wahania. Dlatego nie zauważyłam chłopaka, który przyszedł również pod Dąb Merlina, w jakiej sprawie, po co? Właściwie to nie miało żadnego znaczenia. Nie spodziewałabym się tu nikogo, chociaż pogoda sprzyjała, ale czemu właśnie tu ktoś miałby przyjść?
Byłam niewinna, nie wyglądałam, jakbym urwała się z zakładu dla obłąkanych. Może dlatego nikt nie podejrzewałaby mnie o ucieczkę z takiego miejsca. Obecnie można byłoby mnie zamknąć z czystym sumieniem. Roślina nadal na mnie oddziaływała i chyba nie zamierzała odpuścić. Odwróciłam się na słowa, które widocznie skierowane były do mnie i w jakimś napadzie szału, który chciał szybko ujść, rzuciłam się na gryffona. Nie użyłam różdżki, wymagało to skupienia, spokoju, a nie złości, która wydzierała się z mojego ciała niczym diabelskie sidła, chcące udusić swoją ofiarę, przy pierwszym mocniejszym szarpnięciu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Tom Falk

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 164
C. szczególne : Czy to, że jest niskim kurduplem nie wystarsza?! Na nadgarstku ma bliznę po oparzeniu!
Galeony : 653
  Liczba postów : 312
https://www.czarodzieje.org/t8924-tom-falk
https://www.czarodzieje.org/t8933-falk
https://www.czarodzieje.org/t8932-mow-mi-tom
https://www.czarodzieje.org/t8934-kufer-toma#250268
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyPią 28 Cze 2019 - 8:24;

Tom w swoim życiu miał bardzo dużo przyjemności. Nie przejmował się niczym. Powtarzał kolejny raz tą samą klasę, zawsze na wszystko miał czas. Był z niego naprawdę wyluzowany chłopak, ale to nie znaczyło, że nie potrafił się niczym martwić. Martwił się wtedy kiedy chłopak z nim zerwał, martwił się kiedy Matt wylądował pewnego razu w szpitalu, martwił się że zabraknie dla niego budyniu! A to była prawdziwa przykrość. Dlatego też zawsze schodził na obiad trochę wcześniej by zająć miejsce blisko budyniu. Chociaż rzecz jasna wcale nie musiał bo ludzie się przyzwyczaili, że zawsze ktoś tam siadał i nie mieli z tym problemu. Całe szczęście.
Dziewczyna nie odpowiedziała na jego pytanie, ale nie przejął się tym jakoś za bardzo. Może była źle wychowana? Może nie rozmowa w jej głowie. Miał ochotę się zaśmiać odchylając głowę do tyłu, ale tylko pokręcił głową w niedowierzaniu. ile ona miała lat by być taką nieostrożną.
Już miał wstać i zmienić miejsce kiedy ta wariatka rzuciła się na niego. Ludzie często się rzucali na niego więc to było norma. Przyzwyczaił się. Uniósł się na nogi i próbował wymierzyć jej cios łokciem prosto w żebra. Dziewuszka powinna bardziej uważać na swoje poczynania. No chyba, że szukała guza albo zwolnienia lekarskiego do pracy. On by aż tak nie ryzykował. Chociaż należy pamiętać, że to był Tom. Zrobiłby coś znacznie głupszego niż rzucanie się na kogoś z próbą uduszenia.
Rozejrzał się wokoło by sprawdzić czy ktoś jest w pobliżu, ale nie zobaczył ani jednej żywej osoby. Wymierzył jej cios w policzek by choć trochę oprzytomniała. Nie było to jakieś mocne uderzenie w otwartej dłoni, ale wystarczające by skupiła się na bólu a nie na złości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptySob 9 Lis 2019 - 20:42;

#5 czaszka - A (post wyżej)

Cassius uparł się, że znajdzie je wszystkie, tak po prostu. Skoro do tej pory udawało mu się znajdować ich aż tyle to czemu pod sam koniec miałby się poddać i odpuścić sobie tą piątą. Podobno złapane powyżej tego limitu samoistnie znikały zabierając ze sobą pozostałe. Czy była to prawda? Nie zamierzał się przekonywać, wszak podobały mu się. Kolorowe, okazjonalnie teleportujące się czy opowiadające kawały były dobrymi towarzyszami i godnymi ozdobami jego pokoju. Zamierzał wszystkie zatrzymać na tak długo, aż jakaś tajemna potrzeba nie przekona go do sprzedaży. Póki co miał kasę, więc nie martwił się o to. O wiele bardziej martwił go ten czaszkowy zastój. Nie mógł znaleźć tej piątej, która uzupełniłaby jego braki, a ilekroć tylko natrafiał na jakiś ślad, okazywało się, że jego znajdźka była prawdziwą psotnicą. Ta odszukana pod Dębem Merlina, za nic sobie miała zasady i użarła go mocno w rękę. Warknął na nią (jakby to miało w czymkolwiek pomóc) i byłby zmiótł ją w proch zaklęciem, gdyby nie zaczęła mu kicać po trawniku. Niestety, kiedy rzucił się za nią na ziemię, teleportowała się z cichym trzaskiem zostawiając go takiego leżącego w liściach. No cóż, może będzie miał więcej szczęścia w zamku?

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Cassius Swansea

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : Niewielkie blizny łobuza weterana, dość często ma ślady farby na dłoniach. Na lewej dłoni nosi prostą i cienką złotą obrączkę.
Galeony : 2045
Dodatkowo : Hipnoza
  Liczba postów : 1023
https://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
https://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
https://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18287-cassius-swansea-dziennik
Dąb Merlina QzgSDG8




Gracz




Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina EmptyNie 12 Kwi 2020 - 18:50;

Szukanie jajek: numer 5 - B

Jeden z tych gorszych dni zroszonych przykrością. Wypełniony mocnym zapachem rozpuszczalnika, cichym szuraniem włosia pędzla o blade płótno. Śpiewał melodię samotności, wraz z nieustannym szumem wiatru. Wył w wierzchołkach drzew, obejmując we władanie jego słuch. Plątał włosy, strząsając je na oczy, utrudniając widok. Muśnięcia farby były więc niejednokrotnie przypadkowe. To mu się nie zdarzało wcześniej. Trafiały się za to różne barwy. Kolory wiosny. Lata. Jesieni. Zimy nie, miał jej już dość. Zimy w swoim życiu, w relacjach, w wątpliwościach drążących jego wnętrze. Pracował, chociaż miał wrażenie, że to raczej relaks. Ciapał bezmyślnie. To tu, a to znowu tam, tak jak mu się tylko zamarzyło, chociaż prawie żaden z tych ruchów nie zachował nawet cienia jego perfekcjonistycznej natury. Chciał schować się przed światem, a zamiast tego po prostu do niego wyszedł. Nie zebrał nawet dokładnego zlecenia, po prostu obiecał, że namaluje coś co będzie ładnie wyglądało na ścianie. Jak na jego zamiłowanie do aktów, bardzo niepoważnie potraktował tę ofertę pracy, ale… to dobrze. Odrobina luzu, niemyślenia. Wody szarzejącej od splątanych pocałunków żółci, czerwieni i zieleni. Malował słońce zachodzące nad Doliną Godryka. Zastanawiał się czy to w jakikolwiek sposób oryginalne, ale nie odnajdywał w tych rozmyślaniach absolutnie żadnych odpowiedzi, jedynie więcej pytań. Pozwolił temu po prostu się dziać. Wyobrażał sobie jak owady brzęczą mu nad uchem, inspirował się także i tą melodią. Domalował motyle. Niebieskie, fioletowe, niektóre nawet wściekle żółte przysiadające na rondzie kapelusza człowieka, który spacerował tą ścieżką złożoną z niebieskości. Przeskakiwał nad rzeką trawy, lądując na czerwonych kamieniach niby wyplutych z wulkanu, a tak naprawdę po prostu przyjemnie ciepłych. Mrużył oczy, wydawał się emanować tym szczęściem, spokojem. Nie widział jak za dłonie ciągną go dwie czarne smugi. Czy to były gnębiwtryski? Czyż nie wskakiwałyby wtedy jego uszami? Trudno powiedzieć. Czarując ten obraz, Cassius nie musiał nawet przedstawiać tego aż tak dosłownie. Łopotały na wietrze niby peleryny dementorów, ścierciożerców, futro na łapskach ponuraka. Zwiastowały nadejście kolejnych przykrości, bólu i cierpienia, tak nieustannie obecnych w ludzkim życiu, że wręcz niemożliwych do odegnania na dłuższą chwilę. Nie wystarczyło opędzać się dłonią. Nie starczyło nawet kupić sobie słodyczy, zrobić ulubionej kawy. Nie starczał uścisk bliskiej osoby. Osobiste demony, prywatni kaci. Twoje własne myśli uczepione rękawa. To byli ci wrogowie, cisi prześladowcy, niby komary wgryzający się w myśli. Nakłuwali pozornie miły dzień, wpadali do środka niczym tajni agencji. I nawet nie wiedziałeś kiedy z radości, z prawdziwego szczęścia wpadałeś w pętlę „a dlaczego?”, „co mogę zrobić?”, „jak pomóc?”. To był tylko obraz, w dodatku nigdy nie miał ciągu dalszego. Zawsze zatrzymywał się na tym jednym dniu. Ciepłym i słonecznym, abstrakcyjnym otoczeniu. Na znajomych widokach pochodzących z Doliny. Tym jednym dniu, kiedy myślał, że jest szczęśliwy, chociaż przykrość czekała tuż za rogiem. Zamyślony nie znalazł nawet jajka, chociaż leżało kilka metrów dalej. Przeszedł obok, spakował pędzle, schował farby. Osuszał płótno zaklęciem. Sprzedał je jeszcze następnego dnia, ale nawet zastrzyk gotówki nie wyciszył tego co przez cały dzień błąkało mu się w myślach.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dąb Merlina QzgSDG8








Dąb Merlina Empty


PisanieDąb Merlina Empty Re: Dąb Merlina  Dąb Merlina Empty;

Powrót do góry Go down
 

Dąb Merlina

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dąb Merlina JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-