Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Różdżki Fairwynów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość


Zilya Fyodorova

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2714
  Liczba postów : 1932
https://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
https://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
https://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
https://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Administrator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyPią Maj 20 2016, 14:25

First topic message reminder :


Różdżki Fairwynów

Sklep różdżkarski od pokoleń należący do rodziny Fairwynów budzi mieszane uczucia. Z jednej strony, produkują oni znacznie silniejsze różdżki, niż popularny w Wielkiej Brytanii Ollivander. Ich rdzenie dają przewagę przede wszystkim w pojedynkach. Szybsze działanie, mocniejsze zaklęcia. Dla wielu te atuty są na tyle kuszące, że postanawiają wydać swe galeony i zaopatrzyć się w ten cenny przedmiot. Dla drugiej części społeczeństwa te różdżki są źródłem licznych sporów. Ich duża moc wynika z rodzaju rdzeni używanych do ich wytwarzania. Są nimi części ciała, których pozyskanie wymaga zabicia zwierzęcia. Fairwynów zwykle interesują nie włosy, ale serca.. Jak się bowiem okazuje, poświęcone życie zwierzęcia daje czarodziejowi znaczącą przewagę. Nie każdy jednak chce z tego korzystać.

W sklepie znajduje się wiele długich pomieszczeń, wypchanych różdżkami. Niektóre mają rdzenie z tropikalnych krajów, inne pochodzą z Wysp Brytyjskich. Ciężko jednak znaleźć powtarzające się rdzenie, a każdy z nich daje podobną, zwiększoną siłę. Sprzedawcy w tym sklepie to najczęściej członkowie rodu Fairywynów lub osoby bezpośrednio z nimi zaprzyjaźnione. Do tego rodzinnego biznesu rzadko kiedy wpuszczany jest ktoś z zewnątrz. Rodzina pieczołowicie dba o zachowanie tajników różdżkarstwa wyłącznie dla siebie.

Każda różdżka w tym sklepie kosztuje 200 galeonów. Kiedy postać zakupi tutaj różdżkę, wpisuje ją w kuferku, w nawiasie obok wpisując (+5). Oznacza to, że w każdym wątku, w którym będzie rzucać zaklęcia za sprawą różdżki, będzie mieć statystykę Zaklęć podwyższoną aż o 5 punktów! Możesz to wykorzystywać w każdym wątku na forum, na którym istotny jest próg punktów z Zaklęć.
Członkowie rodu mają możliwość zakupienia różdżki za pół ceny.


Serce Buchorożca
Oko Feniksa
Ogon Gryfa
Róg Minotaura
Serce Testrala
Żądło Mantrykory
Kopyto Pegaza
Krew Jednorożca  
Krew wili
Róg dwurożca
Serce hipogryfa
Krew syreny
Ogon widłowęża
Język żmijoptaka
Oko szyszymory
Kieł wilkołaka

(kupujesz tylko określony rdzeń, bo to on jest charakterystyczny i inny w tych różdżkach. Długość oraz drewno możesz klasycznie wylosować w temacie z różdżkami lub skomponować wedle własnego uznania)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 503
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyWto Paź 08 2019, 20:35

Mogła się poniekąd spodziewać, że nie przyjmie jej komplementu, ale też na siłę go jemu nie wciskała. Ostatnio, gdy go nimi zarzuciła nieomal się coś między nimi popsuło. Potrzebowała utrwalić ciepło w ich relacji, a więc nie spieszyła się już z tak dobitnym okazywaniem zachwytu. Zwolniła tempo i to dzięki niemu hamowała swoje wylewne zapędy. Zeszłotygodniowe przykre doświadczenie jedynie ułatwiało jej opanowane się w niektórych sytuacjach. Teraz wolałaby nie, kiedy stał na wyciągnięcie ręki. Wystarczyło przyciągnąć go do siebie, zatopić się w pocałunku i wizja stworzenia dzisiaj różdżki odsunęłaby się mocno w czasie. Między innymi po to, aby nie rozpędzać się w swoich małych-wielkich marzeniach, zwinęła palce na krańcu stolika, by nie lgnęły tak gorliwie ku niemu. Przyciągał ją w każdy możliwy sposób, a doceniała każdy jego dotyk. Wiedziała, że niegdyś był bardzo powściągliwy i na własnej skórze poczuła kiedyś jak bardzo stronił od kontaktu fizycznego. Tym bardziej cieszyła się i rozchylała usta w pełnym czułości uśmiechu, gdy sam z siebie skradał jej pocałunki. Mogła dać mu ich tysiące, a i tak by się cieszyła każdym następnym, jakby był tym pierwszym.
Musiała przyznać mu rację. Dopiero, gdy wypowiedział te słowa, odkryła jakie są prawdziwe. On obawiał się nad życie ognia, a ona wody. Oboje mieli traumatyczne przeżycia związane z żywiołami, choć Elaine nie nosiła ich śladów na skórze tylko w duszy. - Jesteśmy tak od siebie różni, ale z drugiej strony... tak, dopasowani. - zerknęła na ich splecione palce, od których wszystko się zaczęło. Już na początku odkryła jak wygodnie jest trzymać jego dłoń, jakże to naturalne się jej wówczas wydawało. Odwzajemniła jego uśmiech i usiadła na przysuniętym krześle, aby zrobić mu więcej miejsca. Nie miała pojęcia czego potrzebował, ale postanowiła dać mu przestrzeń i milczenie pomagające się skoncentrować na bardzo istotnym zadaniu. Oparła policzek o palce dłoni i spoglądała na Rileya podczas pracy. To było hipnotyzujące. Odnosiła wrażenie, że atmosfera na zapleczu gęstnieje, ale w jakiś magiczny i pozytywny sposób bez względu, iż rdzeniem była krew. Wstrzymała oddech widząc blask, gdy dwa suplementy próbowały się połączyć. Zsynchronizować? Dopasować? Nie miała pojęcia lecz nie śmiała przerywać ciszy. Spoglądała na profil Rileya, oświetlony teraz blaskiem rdzenia i drewna. Syczało, parowało i wyglądało, jakby wcale nie zgadzało się na takie połączenie. Zdążyła zmartwić się, że coś poszło nie tak lecz spokój Rileya przeczył jakoby miało dziać się coś niezgodnie z planem. Obserwując jego czynności mimowolnie zastanowiła się nad faktem, iż będzie nosić w różdżce srebrzystą krew wspaniałego stworzenia. Serce biło jej na samą myśl, a gdzieś w jego głębi pojawiła się nieśmiała ekscytacja. Jednorożec. Czyż to nie cudowne stworzenie? Czyż nie jest potężne, majestatyczne, niewinne i czyste? Krew miała właściwości uzdrawiające i przedłużające życie, a mając ją jako rdzeń... czuła, że mogłaby nabrać pewności siebie jako pełnokrwista czarownica. Ogarnęło ją wzruszenie... tak, dziwne i niezrozumiałe dla niej wzruszenie, gdy oniemiała spoglądała jak jałowiec zrasta się mając w środku cudowny katalizator mocy. To było niepojęte i w końcu tak naprawdę zrozumiała, że różdżka jest w jakiś sposób żywa. Tak bardzo zapragnęła, aby jej nie odrzuciła! Sposób w jaki Riley ją trzymał... jak najcenniejszy skarb. Proces grawerowania run był dla niej czymś nowym, jednak zacisnęła usta, aby nie zadać pytania dlaczego to robi. Obserwowała i nie potrafiła oderwać wzroku od jego dłoni i różdżki zmieniającej się pod wpływem niemych zaklęć. Podświadomie zrozumiała, iż zapłonięcie znaków oznaczało ukończenie procesu tworzenia. A ta świadomość wywołała zestresowanie. Skończył, potwierdził to. Ostrożnie wstała z krzesła, a kolana jej drżały. Identyczne uczucie jak podczas kupna pierwszej. Zajrzała do niebieskich oczu Rileya szukając w nim otuchy i uśmiechnęła się niepewnie.
- Sprawdźmy czy mnie polubi. - rozprostowała i zgięła palce prawej dłoni. Czas znowu zwolnił, gdy wyciągała ją do jasnobrązowej różdżki. Delikatnie i ostrożnie objęła jej rdzeń, podnosząc ze stołu. Jej ciało pokryła gęsia skórka, wstrzymała oddech i oniemiała wpatrywała się w swoją dłoń. To przedłużenie jej ręki. Lekka, o bardzo wygodnym zagłębieniu z jednej strony. Musnęła ją kciukiem i odwróciła się tyłem do stołu, a przodem do reszty zaplecza. Nie mogąc oderwać oczu od różdzki, delikatnie i zgrabnie narysowała nią coś w powietrzu, pierwszy raz wykrzesując z niej magiczną moc. To była odpowiedź. Przez ciało Elaine przemknął bardzo przyjemny dreszcz, a swoje źródło miało przy rączce różdżki. Poczuła w sobie naprawdę dużo mocy, co przejawiało się łagodnymi wariacjami metamorfomagicznymi. Uśmiechnęła się szeroko, a kosmyki zabarwiły się najpierw w bardziej złocisty odcień, przeszły w jasny brąz - identyczny jak barwa różdżki i wróciły szybko do koloru początkowego. Różdżka drżała w jej palcach, wibrowała jakby pragnąc zaklęć. Zatrzymała wzrok na swojej torebce, nieopatrznie pozostawionej na ladzie w sklepie. Przywołała ją niewerbalnym Accio i musiała przyznać, że nigdy w życiu zaklęcie nie podziałało jeszcze tak szybko. Dosłownie dwie sekundy później złapała przywoływany przedmiot, wpatrując się oniemiała w różdżkę. Ten pełen energii świst... to ciepło... wzruszyła się i wiedziała już, że Riley dobrał ją idealnie. W końcu na niego popatrzyła, tuż po tym jak odłożyła torebkę na stolik. Zrobiła te pół kroku w jego stronę, by sięgnąć do jego ust swoimi i złączyć je w bardzo ciepłym pocałunku. Stanęła na palcach - standardowo - objęła jego kark, wciąż trzymając różdżkę i całowała go z wdzięcznością i zapałem. Rozgrzewała skórę jego ust swoim oddechem i koniuszkiem języka, wydłużała ich kontakt tak jak nigdy dotąd, byleby przelać na niego swoją radość. To wszystko dzięki niemu, dzięki jego umiejętnościom, intuicji, uczuciom. Nowa różdżka czuła to wszystko, wyrzucając z siebie srebrzysty obłoczek, w identycznym kolorze co krew jednorożca... A ona nie przestawała. Nie istniało słowo, które by było wystarczająco odpowiednie, aby opisać jej uczucia, więc wylewała je z siebie i obdarzała nimi Rileya.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyWto Paź 08 2019, 22:29

Kiwnąłem głową, potwierdzając jej słowa. W jakiś dziwny sposób dokładnie tak to wyglądało. Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają. Nigdy w to nie wierzyłem, towarzystwa szukając raczej u ludzi, którzy rozumieli nie tylko moje specyficzne podejście do dotyku, ale i również kilka innych przywar, niekoniecznie pożądanych u otwartego członka społeczeństwa. Nie lubiłem ludzi hałaśliwych, wybuchowych, nadmiernie wygadanych. Często widziałem u nich potrzebę górowania nade mną w rozmowie. Tylko ludzie z pewną wrażliwością widzieli we mnie osobę równą sobie. Mimo wszystko, cicha woda brzegi rwie. Przykładny prefekt naczelny wymyka się nocami z zamku, a teraz już raczej z własnego domu. Biega po lesie i poluje na magiczne stworzenia. Kłusuje w obrębie rezerwatu bądź tuż na jego skraju. Igra nie tylko z własnym życiem, ale wręcz prowokuje drugi ród do odpowiedzi. Gdzieś po drodze okazuje się, że się zakochuje. Nie w zwierzęcych truchłach i potędze różdżek stworzonych ich kosztem, ale w pewnej skromnej Krukonce. Dokładnie tak irytująco wygadanej, o tysiąc razy bardziej energicznej ode mnie. Mimo to łagodnej niczym muśnięcie kociego futerka, niezaprzeczalnie promieniującej pozytywną energią. Stała się także moją Iskierką, co do tego nie miałem wątpliwości. Wspierając się na jej wątłych barkach mogłem ją złamać, byłem tego świadom, a jednak starczyło jedno jej słowo, aby moje serce otwierało przed nią moje tajemnice. Merlin mi świadkiem jak bardzo chciałbym wiedzieć jak ona to robiła. Byłem łowcą tajemnic i koneserem sekretów. Krukońska dociekliwość zmuszała mnie do odwracania pytań w rozmowie, a przy Elaine tak naprawdę udzielałem odpowiedzi zanim w ogóle pomyślałem o innym wyjściu. Całą nadzieję jaką w sobie skrywałem umieszczałem właśnie wewnątrz różdżki. Obdarowywałem ją świeżą, kiełkującą miłością do tej niepozornej, zdolnej dziewczyny. Chociażby świat miał stanąć w płomieniach, nie byłbym w stanie źle jej życzyć. Rozumiała mnie lepiej niż ktokolwiek. Chwile niezgody jakie zdarzały nam się z uwagi na odmienne charaktery szybko wygasały, zbyt szybko jak na to by było to ludzkie. Wiedziała kiedy zrzucić na mnie falę wody, gdy wewnątrz mnie tlił się płomyczek gniewu lub rozgoryczenia rzeczywistością i oświetlała mi drogę, gdy zaczynałem wątpić. Potrafiła do mnie dotrzeć i czułem się tym wzruszony. Ostatnim machnięciem różdżki domknąłem wewnątrz nowego tworu wszystkie te emocje, całe przywiązanie. Tylko świadomość tego, że nie miałem pojęcia o czarnej magii uświadamiała mi, iż nie był to horkruks. Było to coś zgoła innego. Nacechowany magią i emocją kawałek drewna. Ciepła otucha w zimowe wieczory, rozweselające tchnienie w smutne poranki. Przerwanie czarów było jak urwanie opowieści. Dlatego też patrzyłem na nią długo, kiedy testowała swoją nową własność. Tak bardzo zależało mi na tym, żeby poczuła wszystko to co kryło się wewnątrz różdżki, że aż zesztywniały mi palce, tak mocno zaciskałem je w pięść. Widziałem jak na nią patrzy, jak obejmuje ją palcami i wyczuwa magiczną sygnaturę, w którą wepchnąłem więcej siebie niż kiedykolwiek. Do tej pory nigdy nie tworzyłem różdżki dla kogoś tak mi bliskiego i znajomego. Dlatego też poczułem niewysłowioną ulgę, kiedy dostrzegłem jak jej metamorfomagia faluje delikatnie. Docierali się. Nabrałem o tym pewności, gdy do rąk Elaine przybyła torebka przywołana z części sprzedażowej. Skrzyżowałem z nią spojrzenia, gdy popatrzyła wreszcie na mnie. Mimowolnie uśmiechnąłem się nieśmiało, ale ten stan mierzenia się spojrzeniami naprawdę nie trwał długo. Nie spodziewałem się tak… entuzjastycznego podziękowania. Naładowany emocjami i rozbudzony przez korzystanie z magii nie potrafiłem odpowiedzieć jej inaczej. Westchnąłem po naporem jej ust, ostrożnie obejmując jej plecy własnymi palcami. Odpowiedziałem na jej pocałunek z pozoru spokojnie, stonowanie. Wkrótce odkryłem, że pohamowanie się jest po prostu niemożliwe. Jej zapał rozbudził we mnie coś nowego. Chciwie chwytałem jej pocałunki, spijając je z jej ust niczym najwspanialszą ambrozję. To traciłem oddech, a to znowuż go odzyskiwałem. Badałem wnętrze jej ust językiem. Zrobiło mi się bardzo gorąco, ale nie było to nieprzyjemne uczucie, wręcz przeciwnie. Czułem jak wzdłuż kręgosłupa przebiega mi znajomy prąd, koncentrujący się także w okolicy żołądka. Coś zatrzepotało się w nim silnie, a ja nawet nie wiem kiedy zacisnąłem palce na jej biodrach. Uniosłem ją i obróciłem lekko, aby posadzić ją na stoliku, tuż obok mojej własnej różdżki. W ten sposób nie musiała się już wyciągać, a i ja miałem do niej łatwiejszy dostęp. Ten stan trwał jeszcze przez jakiś czas ku mojemu zadowoleniu, aż wreszcie poczułem, że za moment przekroczę jakąś granicę. Pocałunek stał się nieco zbyt żarliwy, a i ja dosłownie sekundę wcześniej złożyłem dłoń na jej udzie. Z cichym westchnieniem oderwałem się od jej ust, aby złapać oddech. Ukryłem twarz w zagłębieniu jej szyi, całując ją krótko.
- To się nazywa entuzjastyczne podziękowanie - szepnąłem, ale nie miałem siły się śmiać. Serce biło mi jak oszalałe, a w oczach kryło się ciemne pożądanie. Nie było to ani odpowiednie miejsce ani właściwy czas. Odpowiedzialność była mi w tym momencie prawdziwym cierniem w oku.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 503
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySro Paź 09 2019, 06:45

To nie była zwyczajna różdżka. Nie miała w sobie ani grama przeciętności. Nie było tu tylko mowa o oryginalnym rdzeniu a też o tym, który go dobrał. Nie bez powodu poprosiła, by to Riley stworzył dla niej nową towarzyszkę na następne wiele lat albo przy dobrych wiatrach do końca życia. Dotykając drewna i wykonując podstawowy czar odkryła coś więcej niż tylko zwyczajną moc. Różdżka nabrała szczególnego znaczenia, bowiem na zawsze będzie się kojarzyć z kimś, kogo uczyniła ważnym w swoim dzięwiętnastoletnim życiu. To jego palce dotykały drewna. To jego różdżka nadawała mu kształt. To jego dotyk został zapieczętowany w runach, a to było niczym wyznanie, które nosić będzie zawsze przy sobie. Pierwszy raz od naprawdę dawna odjęło jej mowę. Nie pomyślała rozsądnie, iż nie w powinna go całować w ten sposób, kiedy ktoś może tu w każdej chwili wejść. Nie powstrzymała się i szczerze mówiąc, nie potrafiła wykrzesać z siebie nawet minimalnych wyrzutów sumienia. Nie po tym, gdy uderzyła ją fala gorąca, mknąca z prędkością światła wzdłuż całego ciała, by przypomnieć jak bardzo łaknęła ciepła jego ciała. Nie potrafiła się uspokoić, sama siebie nakręcała, a trasa jego dłoni wzbudzała jedynie zniecierpliwienie, tak niedozwolone w tych okolicznościach. Kilka dni rozłąki napędzało każdy pocałunek, każdy wilgotny dotyk ich języków, kiedy się ze sobą spotykali. Oddychała pośpiesznie, jak najkrócej i najgłębiej, aby tylko chłód rzeczywistości nie dopadł ich ust, gdy przez chwilę trwały obok siebie, a nie na sobie. Przytrzymała się ich w intensywniejszym pocałunku, gdy przenosił ją na stolik. Po omacku odłożyła własną różdżkę, by uwolnione dłonie mogły rozszaleć się po jego ciele. Zanurzywszy palce w jego włosach zrobiła w nich nieporządek, zostawiając tym samym po sobie ślad. Zatracała się i rozkoszowała, zapominając o bożym świecie. Straciła dla niego głowę, a to było niezwykle przyjemne uczucie. Bywały dni, że nie potrafiła przestać o nim myśleć, a koncentracja pozostawiała wiele do życzenia ku niezadowoleniu jej brata bliźniaka. Zazwyczaj miał ją na wyłączność, kiedy tylko zapragnął, a teraz raz na jakiś czas umykała, by schronić się przy cieple Rileya, by posłuchać tembru jego głosu i po prostu wewnętrznie go kochać. Przeżyła wiele zauroczeń, wylała sporo łez po złamanych sercach, gdy nieodpowiednio ulokowała swoje uczucia. Zaś to, co się działo teraz nabierało zupełnie innego kalibru. Tak bardzo pragnęła być przez kogoś kochana, potrzebowała odnaleźć kogoś, kto własnowolnie będzie chciał przyjąć targające w jej trzewiach fal niekończącego się ciepła. Nie potrafiła utrzymać go w sobie, a więc szczodrze nasączała nim swoje słowa i gesty w relacjach międzyludzkich. Serdeczne przytulenie na powitanie, skradziony kuzynowi buziak, ściśnięta dłoń, pogłaskanie po ramieniu, szeroki uśmiech, łzy wzruszenia i kipiąca z niej energia to wszystko to ta miłość do świata i ludzi. Chciała ją komuś dać i choć martwiła się czy Riley nie przegoni jej, będąc przytłoczonym całą tą energią, tak teraz nie miała wątpliwości, że będzie w stanie to przyjąć. Dawkowała mu ją ostrożnie, aby tylko nie przesadzić jak przy ostatnim starciu. Urodziła się z ogromną miłością w sercu i choć wiara w dobro zachwiała się po przykrych doświadczeniach, tak odbudowywała swoje poczucie wartości pod zachłannym dotykiem jego palców. Zachłysnęła się powietrzem uświadomiwszy sobie własne zniecierpliwienie opieszałością jego rąk. Chciała, by zwiedził całe jej ciało, a nie tylko maleńki skrawek uda, które płonęło w miejscu jego dotyku. Świat wirował od intensywnego smaku jego skóry i gdyby nie siedziała, zmiękkłyby jej kolana. Objęła tylną część jego ud łydkami i bez zastanowienia zacisnęła palce na guzikach jego koszuli, przysuwając go do siebie bliżej. Przytulał się, a ona walczyła z obezwładniającym gorącem, które szukało natychmiastowego ujścia. Zaciskała mocno powieki, niewystarczająco rozpieszczona jego obecnością. Oddychała ciężko i płytko, czując, że nie ma ochoty kończyć na tak drobnych pieszczotach. Poruszyła się niespokojnie, pragnąc mieć go bliżej niż oddzielające ich warstwy ubrań. Szeptał coś lecz gorący oddech odbijający się o jej skórę wrażliwej szyi uniemożliwiał zrozumienie treści. Dopiero, gdy odkryła, że w całej tej gorączce odpięła już pierwszy guzik jego koszuli, nieco się ocknęła z amoku. Niczym przyłapana na gorącym uczynku, zsunęła dłonie z miejsca zbrodni. Westchnęła i objęła go, przytulając jego policzek do własnego obojczyka, by słyszał dudniące w jej piesi serce.
- Poniosło mnie. - mruknęła schrypniętym głosem i na próżno było się doszukiwać w tych słowach skruchy. - Po prostu za tobą tęskniłam. - mówienie było trudne, a jej dłonie same mówiły czego pragnęły, gdy bezwiednie pogładziła nimi obszar jego pleców. Gdyby tylko nie był to sklep... zagryzła dolną wargę, aby przywołać się do porządku i powściągnąć wyobraźnię. Wspólnymi siłami uda im się zachować rozsądek. Zakryła dłonią jego kochany policzek, gładziła go z ogromną czułością i delikatnością. Zapragnęła, by odkrył wszystkie blizny, by je jej przedstawił w całej okazałości i pozwolił się z nimi zapoznać. To dobrze, że nie widziała wyrazu jego oczu, bo inaczej sprowadziłaby go na złą drogę. Przytulenie było w tej kwestii bezpieczniejsze. Nie ufała sobie ani trochę. Nie dzisiaj i nie tutaj.
- Rozsądniej będzie jeśli pójdziesz wypić tę zimną kawę, a ja pozachwycam się przez ten czas moją nową różdżką. - zawstydziła się, że nie była teraz w stanie aż tak gorliwie lgnąć do nowostworzonej różdżki podczas gdy miała do wyboru ciepło jego ciała. Czuła na policzkach palący gorąc, który musiał ostygnąć i zblednąć, jeśli mieli się pohamować. Dobrym pomysłem byłoby opuszczenie tak ciasnego pomieszczenia, które niemal pchało ich sobie w ramiona. Tak wiele sposobów, by się otrzeźwić, a tak niewiele silnej woli, by zamienić myśl w czyn.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySro Paź 09 2019, 20:00

I co ja biedny mogłem na nią poradzić? Starałem się, naprawdę bardzo się starałem, aby utrzymać nasze dzisiejsze spotkanie na tym bezpiecznym stopniu. Nie pchałem się w jej ramiona, chociaż miałem na to naprawdę ogromną ochotę po tych kilku dniach nieomal całkowitego milczenia między nami. Mimo tego, wystarczyła dosłownie jedna chwila, aby obrócić moją samokontrolę w pył. Może nie od razu, ale stopniowo do celu. Elaine była w tej kwestii niezastąpiona. Wystarczyło, aby wpiła się w moje usta, swoją czułością roztapiając moją wstrzemięźliwość. Starałem się znaleźć w sobie rozsądek, wygasić wkradającą się między nas namiętność i ciekawość własnymi ciałami i nawet zdołałem zamknąć się na podejrzane ruchy tuż pod moją szyją. Dopiero kiedy przestała tam gmerać, zorientowałem się, że rozpięła mi guzik. Zrobiło mi się jeszcze cieplej, chociaż do tej pory wydawało mi się to niemożliwe. Naturalnie zaróżowiony od jej pocałunków, przyjąłem z radością niewinne objęcie. Także nie chciałem się z nią rozdzielać, chociaż miałem już pewne podejrzenia co do tego, że zdecydowanie nie powinniśmy z Elaine przekraczać tego przysłowiowego trzymania się za rączkę. Nie w miejscach publicznych w każdym razie. Ilekroć tylko zdarzało nam się zrobić coś więcej, lądowaliśmy w identycznej pozycji. Oboje czerwoni i zdyszani. Zniecierpliwieni. Okryłem to u siebie z pewnym zaskoczeniem. Tak rozważny i ostrożny Krukon, a tracił głowę od kilku(nastu) pocałunków. Jej słowa były dla mnie wręcz bolesne.
- Powiedziałbym ci jak bardzo ja za Tobą tęskniłem, ale wolałbym zachować koszulę na plecach. - Odszepnąłem, śmiejąc się wprost w jej obojczyk, jednocześnie zasłuchany w miarowe bicie jej serca. Oplótłszy ją ramionami trwałem tak przez chwilę. Uspokoiłem oddech i opanowałem lekkie drżenie rozemocjonowanych rąk. Starałem się nie myśleć o tym jak blisko byliśmy nawet i teraz, aż nie odezwała się, ostatecznie ściągając mnie na ziemię. Byłem jej za to wdzięczny, gdyż uchwyciwszy się tej myśli mogłem bez problemu łagodnie wyplątać się z jej objęć.
- Jasne - odpowiedziałem tylko, wycofując się na krok, aby nieco się uporządkować. Przeczesałem wzburzone włosy palcami i tym razem nauczony doświadczeniem otarłem własne usta, na których najprawdopodobniej i tym razem znalazło się trochę szminki. Zapiąłem też guzik i poruszyłem zesztywniałymi ramionami, czując dziwną pustkę, kiedy nie otulały one Elaine. Chyba nieco spłoszyła mnie moja równie chyża reakcja na jej podziękowania, o czym mogło świadczyć nieznaczne, acz widoczne zażenowanie. Sięgnąłem po kawę, kradnąc jedną z przyniesionych przez nią bułeczek.
- Sprawdzę czy ktoś nie przyszedł do sklepu - oznajmiłem, a chwilę później skosztowałem przyniesionych przez nią specjałów w drodze na salę sprzedażową. Za drzwiami co prawda nie wystawał tłum ludzi, ale gdy tylko odwróciłem ponownie znak na „otwarte”, nie zdążyłem dopić kawy, a już przyplątał mi się jakiś klient. Chcąc nie chcąc, zająłem się obsługą.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 /168 cm
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 503
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
https://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
https://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySro Paź 09 2019, 20:26

Frustrowało ją wieczne pilnowanie się. Co prawda nie było to na takim poziomie jaki jest u Riley'a, a jednak użeranie się z metamorfomagią i powstrzymywanie się przed rzuceniem komuś w ramiona na dłuższą metę stawało się nieznośne. To miał być jeden pocałunek. Z ręką na sercu taki miała plan, ale gdy ledwie dotknęła jego ust, zapomniała o swoich zamiarach. Liczył się tylko i wyłącznie on. Gdy złapała kilka głębszych oddechów odkryła z szokiem jak szybko roztopiła się w jego obecności. To było raptem kilka sekund, a już poddała się emocjom niczym spragniony łaknący choćby łyka wody. Rozkręcali się zbyt szybko i zbyt intensywnie, a to nie było wskazane, skoro często przebywali w miejscu publicznym albo takim, gdzie lada moment ktoś miał wejść. Zapewne za dwie takie sytuacje w końcu zrozumieją, że będąc wśród ludzi mogą sobie pozwolić co najwyżej na jeden ukradkowy buziak i nic poza tym, aby nie stracić głowy. Nie wypada wszak pożerać się wzrokiem będąc w towarzystwie. Westchnęła, przyznając sobie sama rację. Miejsca publiczne oznaczają powściągliwość czy tego chciała czy nie. Odbiją to sobie... gdy pójdą w końcu na planowaną poniedziałkową randkę, która nie doszła do skutku z powodu napadnięcia na nią. Zawstydziła się bardziej wobec jego słów, a więc tym gorliwiej zabrała do siebie ręce.
- Już zostawiam ją w spokoju. To było niechcący. - próbowała się obronić, choć średnio jej to wyszło. Wypuściła go, a zrobiła to w imię rozsądku, choć w sercu poczuła ukłucie żalu, że tak musi być. Potarła kłykciem swój rozgrzany policzek i poświęcając dla siebie chwilę skupienia próbowała zmazać z siebie rumieniec. Skupienie zachwiało się, gdy Riley skierował się z powrotem do głównej części sklepu. Odniosła wrażenie, że się trochę zawstydził tak, jak ona. Wykrzywiła usta, złoszcząc się na siebie i swoje swawole. Słysząc, że ma klienta, postanowiła grzecznie tu poczekać i przy okazji doprowadzić się do porządku. Zaczęła od zejścia ze stolika, wyciągnięcia z torebki kosmetyczki i lustereczka. Pomalowała na nowo usta i tym razem miała to być warstwa "ochronna" przed gorącymi pocałunkami. Nie będzie się o nie dopominać i do nich pchać, jeśli nie będzie chciała chodzić wśród ludzi z rozmazanymi czerwonymi śladami. Poprawiła włosy, metamorfomagicznie usunęła z siebie rumieńce, wygładziła ubranie i rękawy. Wróciła po swoją nową różdżkę, przytuliła ją do siebie zdradzając tym samym odrobinę swojej wewnętrznej dziecinności i poćwiczyła zaklęcia niewerbalne. Oniemiała oglądała efekty własnych poczynań. Transmutowała swój sweterek w płaszczyk z kapturem, bowiem usłyszała na zewnątrz padający już deszcz. Sam czyn transmutacyjny trwał naprawdę kilka sekund, a gdy ostatnio bawiła się w ten sposób, zajęło jej to chwilę dłużej. Ta różdżka naprawdę była silna i...  należała do niej. Wzruszyła się i musiała ponownie poćwiczyć nieco oddech, aby nie wyjść na rozemocjonowaną wariatkę. Zerknęła kątem oka w kierunku pleców Rileya, a uświadomiwszy sobie, iż spoglądanie na nie nie jest najlepszym pomysłem, uciekła wzrokiem znów do różdżki. Odczekała aż klient wyjdzie i kilkanaście sekund później wyłoniła się z zaplecza. Ponownie zajęła miejsce naprzeciwko, a oddzielał ich od siebie kontuar. Banalna przeszkoda, ale lepsza taka niż żadna.
- O której kończysz? - zapytała, a wyglądała już "normalnie", jedynie ze zmienionym odzieniem wierzchnim. - Jutro wracam do pracy, więc pewnie zobaczymy się dopiero w czwartek po południu, po wykładach. - niezbyt uśmiechała się jej kolejna rozłąka nawet, jeśli miała trwać zaledwie półtora dnia.

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySro Paź 09 2019, 22:46

Jej słowa sprawiły, że poczułem lekkie ukłucie wyrzutów sumienia. Czyżbym trochę ugodził w nią swoim niewinnym w założeniu żartem? Nie mam pojęcia, naprawdę. Takie chwile uświadamiały mi kilka rzeczy. Między innymi to, że w większości przypadków zachowania w relacji damsko - męskiej były dla mnie większą czarną magią od pracy domowej z run oraz, iż w sumie nie rozmawiałem ostatnio z Elaine tak często jakbym tego chciał. W ogóle, jeżeli już rozmawialiśmy to raczej o bieżącej sytuacji bądź o moich problemach egzystencjalnych, co niekoniecznie w tym momencie było moim ulubionym tematem. Uznałem, że warto byłoby to zmienić i może wreszcie popracować trochę nad naszą komunikacją, gdy temat dotyczył samej Elaine. Gdyby nie uważna obserwacja to najprawdopodobniej wiedziałbym o niej naprawdę niewiele. Te myśli pochłaniały mnie podczas obsługi niewysokiego czarodzieja. Mierzyłem jego ramię, palce i nadgarstki. Obejrzałem jego obecną różdżkę, wypytałem o to jaki ma z nią kłopot, dlaczego chce ją zmieniać, skoro wydawała się w ogóle nie zniszczona. Uznałem, że im więcej czasu i uwagi poświęcę na obsługę tym bardziej przygotuje się psychicznie do takiej rozmowy. Umówiłem się z mężczyzną na odbiór gotowej różdżki w przyszłym tygodniu, ale nie zdążyłem pójść na zaplecze. Ela wróciła za kontuar witając mnie znowu pomalowanymi na intensywny kolor ustami. Mimowolnie uśmiechnąłem się z rozbawieniem na ten widok. Takie zabezpieczenie nie było w żadnym razie solidne, ale i tak doceniałem starania. Prawdę mówiąc, tak pomalowanej jej jeszcze nie widziałem, dlatego jej usta paradoksalnie jeszcze bardziej przyciągały moje spojrzenie, zamiast potencjalnie osłaniać ją przed kradzionymi pocałunkami. Przyjrzałem jej się dłużej, kiedy zadała pytanie, a następnie poinformowała, że wraca już do pracy. Nie skomentowałem tego, chociaż wolałbym, aby jeszcze sobie odpoczęła. Najpewniej i tak musiała wyczytać to z mojego zawahania, nim udzieliłem jej odpowiedzi, ale nieszczególnie o to dbałem.
- Po piętnastej - oznajmiłem, zerkając na duży, zegar ścienny tykający sobie beztrosko na jednej ze ścian. Wskazówki poruszały się na nim tak leniwie, że natychmiast zatęskniłem tą masą wolnych dni w tygodniu, jakie przydarzały mi się zanim zacząłem tworzyć różdżki. Wtedy nie potrzebowałem ich aż tak bardzo a teraz i zdecydowanie ich nie doceniałem. - Nie chcesz zostać? Obiecuję, że już niczego ci nie rozmażę. - Spróbowałem ją przekonać, wyciągając w jej stronę palce, aby (w wypadku gdyby jednak zdecydowała się wrócić do siebie) uścisnąć jej dłoń po raz ostatni. Miałem szczerą nadzieję, że ta wizyta była więcej, niż jedynie czysto zawodowa. Niezależnie od tego jak potoczyło się to popołudnie, zakup różdżki dobiegł końca.

| ztx2

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finan Gard

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177
C. szczególne : powściągliwość w gestach i mimice, lekko wyczuwalny obcy akcent
Galeony : 111
  Liczba postów : 941
https://www.czarodzieje.org/t16780-finan-gard-konczy-sie-tworzyc#466593
https://www.czarodzieje.org/t16790-listy-do-finnu#466907
https://www.czarodzieje.org/t16783-finan-gard#466737
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyCzw Paź 24 2019, 09:46






Państwo Fairwyn,

Dwa dni temu byłem u Państwa na pomiar i dobór różdżki wyrabianej Państwa metodami. Proszę o informację dotyczącą postępów. Zaliczkę wpłaciłem, otrzymałem również kwitek. Zależy mi na czasie, zatem dołączam do listu resztę należnej kwoty żywiąc nadzieję, że uzyskam pozytywną odpowiedź jak i zaproszenie po odbiór różdżki.

Serdecznie pozdrawiam,
F. Gard


Opłata zgłoszona

______________________

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30593
  Liczba postów : 53556
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Specjalny




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySob Paź 26 2019, 13:01

@Riley Fairwyn

W poprzednim miesiącu w sklepie Fairwynów pojawił się niezwykle bogaty i szanowany w magicznej społeczności klient. Conrad Rosier, czystokrwisty czarodziej, przypadkowo zniszczył swoją różdżkę, a że i tak od dawna planował zamienić ją na nowy model, zamówił cacko z nietypowym rdzeniem i drewnem. Ogon zrodzonej z ognia salamandry należało odpowiednio przygotować do obróbki. Również cis, choć niekiedy wykorzystywany w różdżkach, wymagał niezwykle wprawnej ręki. Wszak było to drewno niezwykle krnąbrne, które trudno było ukształtować wedle własnej woli. Sklep mógł zarobić na takim okazie krocie, ale równocześnie stracić sporo galeonów i reputację w razie, gdyby pracownikom nie udało się wyrobić w sztywno postawionym przez Rosiera terminie. To piekielnie trudne zadanie przypadło jednemu z najbardziej doświadczonych twórców różdżek, młodemu acz wyjątkowo utalentowanemu Riley’owi. Poza wymagającym wyzwaniem spoczęła na nim jednak również ogromna odpowiedzialność.

Rzuć kostką, by dowiedzieć się jak wyglądał proces tworzenia różdżki:
Spoiler:
 

______________________

Różdżki Fairwynów - Page 4 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Paź 27 2019, 10:43

Nie lubiłem takich zleceń. Zleceń, w których klient okazywał się tak znamienitą personą, że nie mógł zaszczycić mnie chociażby jedną sekundą ze swojego cennego czasu. Zleceń, w których miary zdejmował ktoś inny, kto stosował swoje własne metody, nieco odmienne od moich własnych. Ja lubiłem wcześniej poznać swego klienta w krótkiej rozmowie, wyczuć w czym się specjalizuje oraz jaka jest jego osobowość, chociaż poglądowo. Tego dnia pozostało mi nie tylko skonfrontować się z już wybranymi komponentami, ale również dopasować ich długość do człowieka, którego tak naprawdę nie widziałem ani razu. W dodatku miałem na to tak mało czasu, że nie byłem pewien czy zdołam zdążyć przed wyznaczonym terminem. Nie chciałem narażać się na krzywe spojrzenia obecnego zarządcy Różdżkami Fairwynów, więc wziąłem się za pracę jak najszybciej. Przygotowawszy stanowisko, mozolnie pracowałem niemalże od zera i to chyba był ten błąd, który popełniłem. Myśli miałem ostatnio bardzo zajęte aranżowanymi małżeństwami i rodzinami pragnącymi zeswatać swoje dzieci w ten niezwykle staromodny oraz niewłaściwy sposób. Nic więc dziwnego, że nie poświęciłem swojemu tworowi wystarczająco wiele uwagi. W pewnym momencie omsknęła mi się ręka i skróciłem ją nieco bardziej, niż z początku to planowałem. Nie zmartwiłem się tym jakoś szczególnie. Zazwyczaj nie robiło to aż tak dużej różnicy w użytkowaniu, najwyżej różdżka była nieco bardziej kapryśna, niż powinna, ale zwykły klient z pewnością by tego nie zauważył. Poprawiłbym to, gdybym tylko miał nieco więcej czasu. Niestety, nim się zorientowałem zdołało minąć już kilka dni i tak naprawdę rdzeń wciskałem niemalże na ostatnią chwilę. Salamandra była rdzeniem, z którego dość nieczęsto korzystałem, oczywiście z wiadomych powodów. Nie czułem się więc pewnie, kiedy przedstawiałem swój twór Rosierowi i zgodnie z moimi przewidywaniami, coś było nie w porządku. Różdżka wyrzucała z siebie zbyt wiele energii jednocześnie, co odbijało się na zaklęciach nią rzucanych. Wypaczały się i nawet zwykła alohomora zamiast otwierać zamki, sprawiała że pękały i rozbijały się na dwie części. Nie pozostało mi nic innego od poproszenia Rosiera o nieco więcej czasu, co zapewne nie miało spotkać się z jego aprobatą. Dzielnie znosiłem krzywe uśmiechy i nerwowe poganianie mnie przy pracy. Byłem świadom, że sam to na siebie sprowadziłem. Kolejna różdżka na szczęście już w pełni usatysfakcjonowała Conrada, a ja wreszcie mogłem odetchnąć, aby później siedząc samotnie na zapleczu oraz sprzątając po zleceniu łamać sobie głowę nad zbliżającymi się zaręczynami.

| zt i 5

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Lis 17 2019, 14:26

Pojawiła się w sklepie w obecności April. Tylko dzięki jej wstawiennictwu i zgodzie na towarzyszenie jej w tej podróży otrzymała pozwolenie na opuszczenie w weekend szkolnych murów i naprawę różdżki. Przybyła tutaj w oczywistym celu, choć chciała go osiągnąć prawdopodobnie nieco mniej oczywistymi środkami.
- Dziękuję, że się zgodziłaś. Wykończyłabym się z tym ustrojstwem. - odwróciła się do rudowłosej w momencie mijania progu lokalu, po czym, kiedy już była w środku, rozejrzała się wokół. Od razu przypomniała jej się księgarnia matki, jednak tutaj było zdecydowanie bardziej magicznie. Nic zresztą dziwnego, w końcu w Dolinie Godryka nikt nie musiał kryć się z magicznością takiego miejsca. Regały, regaliki, regaliska, wszędzie pudełka z różdżkami. Ten sklep miał własną, budowaną przez długie lata, atmosferę. W pierwszej chwili nikogo nie ujrzała w środku, jednak nie miała zamiaru szczególnie na to reagować ani podnosić głosu, aby dać znać, że pojawiła im się klientka. Zamiast tego, wolała oddać się lustrowaniu wnętrza. Ciekawiło ją, czy wyłącznie Fairwynów zatrudniali w tym dobytku, czy może uda jej się trafić na kogoś spoza rodziny. Niezależnie jednak od wszystkiego, liczyła przede wszystkim na to, że różdżkowy sprzedawca będzie znał się na rzeczy. A zwłaszcza, że będzie w stanie ocenić potencjał świerku o rdzeniu Znikacza, który Davies aktualnie obracała w dłoniach.

@Riley Fairwyn
@April Jones
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Lis 24 2019, 20:10

Dzisiejszy dzień w pracy nie wyróżniał się niczym szczególnym. Miałem tę przyjemną możliwość przebywania dzisiaj w sklepie we dwoje. Jeden z kuzynów zaczął przyuczać się do fachu różdżkarza, więc zgodnie z tradycją rodzinną musiał on odbębnić swoje godziny na obsłudze sklepu pod czujnym okiem kogoś bardziej doświadczonego. Zaliczył już kilka zmian nim trafiło mu się na mnie i może to i lepiej? Dzięki temu miałem zdecydowanie więcej czasu na obróbkę nowego różdżkowego bloku, który przytargałem na zaplecze wczoraj wieczorem wprost z dolinowych lasów. Kuzyn co rusz zadawał podchwytliwe pytania, ale nie miałem nic przeciwko temu. Kiedy dłonie pracowały, umysł był wolny i dostępny. Opowiadałem mu właśnie o technikach pomiaru ramienia, gdy okazało się, że tego dnia któryś z wujów skończył wcześniej swoje sprawunki i mógł wziąć młodego do siebie, w teren. Ucieszony tym zbiegiem okoliczności naturalnie nie chciał zostawać ze mną w nudnym sklepie i w ten sposób pozostałem na zapleczu sam jak palec czyli dokładnie tak jak lubiłem najbardziej. W pełni skupiony na miarowych ruchach różdżką, z początku nie dosłyszałem cichego dzwoneczka obwieszczającego przybycie klientów. Zaniepokoiły mnie dopiero równie dyskretne kroki, jakie dosłyszałem, kiedy przerwałem czar. Dźwignąłem się na nogi, odpychając dłonią niewielki stołek, na którym siedziałem podczas pracy i wychyliwszy głowę zza rogu podążyłem do sali sprzedażowej, aby dojrzeć tam… Morgan Davies. Miałem nadzieję, że po ostatnim meczu Ravenclaw - Gryffindor minie trochę czasu nim będę musiał oglądać ścigającą drużyny przeciwnej łapiącą zwycięskiego znicza. Mimo tego, nawet nie drgnęła mi powieka, chociaż wewnątrz skrzywiłem się z niezadowolenia.
- Czym mogę służyć? - Zapytałem tuż po „dzień dobry”, stając za kontuarem i omiatając spojrzeniem to Morgan, a to April, która jej towarzyszyła, najwidoczniej niepewien, która z nich dzisiaj załatwia u Fairwynów jakieś swoje sprawunki.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Lis 24 2019, 21:19

Nie spodziewała się TEGO sprzedawcy w różdżkowym sklepie, jednak poniekąd mogła się domyślać, że wśród ekspedientów i twórców różdżek znajdował się właśnie Naczelny Prefekt jej szkoły. Przez moment zastygła, widząc wyłaniającą się sylwetkę Krukona, jednak pomimo niezbyt wysokich umiejętności ukrywania uczuć nie miała zamiaru zmienić celu swojej wizyty, o którą przecież prosiła całymi tygodniami cały szkolny sztab i przekonywała ich do udzielenia zgody coraz bardziej wymyślnymi argumentami. A wydawałoby się, że jako prefektka powinna mieć łatwiejsze życie i bez trudu załatwiać takie bzdety.
- Chciałabym, żebyś ją obejrzał. Mam wrażenie, że coś z nią jest nie tak. - nie bawiła się w niepotrzebne wstępy i natychmiast przeszła do rzeczy. Nie miała pewności, czy uderzała do odpowiedniej osoby (w końcu to nie Fairwynowie byli autorami jej różdżki, a jej własna, nieco nawiedzona babcia), ale to właśnie ich sklep był miejscem, co do którego miała największe zaufanie, jeżeli chodziło o wytwórstwo i różdżkoznawstwo.
- Mam nadzieję wyjść stąd z dwiema sprawnymi różdżkami. - zadeklarowała niewiele później, jakby w obawie, że Riley wyprosi ją, uznając, że pojawiła się tutaj wyłącznie w celu rozpaczliwego proszenia o pomoc. Być może miała na tym punkcie jakiś uraz, w końcu większość zagadnień i przeciwności pokonywała samemu. A teraz nie miała innego wyjścia, jak zwrócić się do specjalistów. Szkoda tylko, że padło akurat na tego. Akurat po meczu między ich domami. Akurat w momencie, gdy ta relacja nie należała do najzdrowszych i jakakolwiek rozmowa, nie mówiąc już o wymianie uprzejmości, czy prośbach, brzmiała, jak jedno wielkie nieporozumienie. Nastolatka zacisnęła zęby, oglądając się na April.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyCzw Lis 28 2019, 21:39

Jej słowa sprawiły, że mój wzrok natychmiast skierował się w innym kierunku. Gładko spełzł z jej twarzy, jak gdyby nigdy nie zamierzał zatrzymywać się na niej przesadnie długo i otulając sobą jej różdżkę ściskaną w dłoni. Niezależnie od tego jak bardzo Morgan zaszłaby mi za skórę, nie potrafiłbym jej odmówić pomocy nawet wówczas, gdyby doradzanie jej w zakresie różdżek nie należało do moich obowiązków. Możliwość tworzenia różdżek i poznawania coraz to nowszych, tych przynoszonych przez klientów, była dla mnie niezwykle atrakcyjna nie tylko z uwagi na możliwość rozwijania się w zawodzie. Każda różdżka była indywiduum odzwierciedlającym charakter właściciela. Najlepszą wskazówką dla zręcznego obserwatora. Wyciągnąłem przed siebie jedną z dłoni, tym samym proponując, aby Davies podała mi swoją różdżkę.
- Czy mogę? - Zapytałem, zerkając w jej jasne oczy i szukając w nich potwierdzenia dla moich działań. Kiedy je znalazłem i faktycznie otrzymałem już drewniany patyk, najpierw wziąłem go w dłoń i sprawdzając jak w niej leży.
- Świerk - stwierdziłem od razu, jak wielu różdżkarzy mając manierę dzielenia się swoimi przemyśleniami na głos. - Różdżka jest lekka, w środku zdaje się jest jakieś pióro… - zamyśliłem się, „ważąc” ją w ręku, a następnie biorąc na bliższy kontakt i rozciągając ją między palcami. - Znikacz? Wybacz zawahanie, raczej rzadko pracujemy na ptakach. - Uśmiechnąłem się do niej nieznacznie, chcąc nieco rozładować napięcie, które sam czułem w jej towarzystwie, ale nie byłem pewien czy mi się udało. Zresztą, to teraz nie było szczególnie ważne. - Ponad dziewięć cali, zdaje się troszkę za długa w stosunku do twojego ramienia. - Zerknąłem na jej rękaw, chociaż doskonale pamiętałem tą pięść wystawioną ponad głowę i triumf malujący się na jej twarzy chwilę po schwytaniu znicza na ostatnim meczu Quidditcha. Obliczenie rozstawu jej ramion po tej prezentacji nie było szczególnie skomplikowane, a same obliczenia dotyczące różdżki wykonywałem już wręcz machinalnie.
- Spodziewam się, że grymasi i blokuje się lub odwraca działanie czarów? Spróbuj coś nią wyczarować. - Pytając poprosiłem ją jednocześnie o prezentację, oddając jej na moment różdżkę na wystawionych przed siebie dłoniach. - Świerk to trudne drzewo, potrzebuje twardej ręki. Twoja różdżka wydaje się być porządnie zrobiona, chociaż trochę do ciebie niedopasowana. Przynajmniej według naszej szkoły. Myślę, że może wystarczy trochę ją skrócić lub zwęzić, aby była cieńsza, a przez to bardziej elastyczna i chętna do współpracy. Tylko do tego potrzebuję twojego czaru i może też zdjęcia z ciebie dokładniejszej miary. - Tłumaczyłem swoją dedukcję, nie chcąc, aby czuła się odsunięta od tej decyzji. Bez różdżki jak bez ręki, a z przerobioną też wcale nie miało być łatwo, bo to prawie jak ingerencja w żywy i związany już z jakimś czarodziejem organizm. Potrzeba było czasu, aby obie nauczyły się współpracy. Sięgnąwszy po swój kijek do czarów zmusiłem centymetr do współpracy, aby zatańczył wokół Morgan i pomierzył ją w kluczowych dla twórcy miejscach.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySob Lis 30 2019, 13:47

Świerk brzmiał zaskakująco... Pospolicie. O ile długość różdżki była kwestią dobieraną pod czarodzieja i albo była dobrze dostosowana, albo nie, tak drewno zwykle było w jakimś stopniu związane z właścicielem. Czy chodziło o to, aby Moe stała się bardziej konkretna w swoich czynach i decyzjach? A może różdżka dostosowała się do niej na tyle, że zamiast działać jej na przekór dla zasady postanowiła mieć własne zdanie co do zaklęć, jednak zawsze będąc dobrej myśli? Istniała również trzecia opcja, czyli dostosowanie się pod wahający się charakter wiedźmy równie dużą tendencją do zaklęciowych wahań. Co mogło się zatem stać rozwiązaniem?
- Akurat znikacz brzmi jak coś bardzo dla mnie. - napomknęła, kiedy już pozbyła się świerkowych myśli. Być może akurat o drewnie nie powinna wspominać. A może i o nim dobrze byłoby się podzielić jakimiś wątpliwościami? Cóż, póki co wolała słuchać.
- Lumos. - szepnęła po odebraniu swojej różdżki od Fairwyna i odwróceniu się od niego plecami. Już wystarczająco była przeczulona na tym punkcie, bo niejednokrotnie głupim Lumosem zrobiła komuś krzywdę lub narobiła szkód. Z różdżki na kilka chwil wydobyło się blade światło, po czym zgasło, a świerk wrócił do spania. Zerknąwszy na Rileya, Gryfonka wzruszyła jedynie ramionami. Jeszcze raz?
- Niedopasowana... - mruknęła pod nosem sama do siebie, a w jej głosie słychać było niedowierzanie zmieniające się w jakiś ponury zawód. Babciu, chyba się nie popisałaś.

Kość na klątwę: 5, zaklęcie działa słabo i tylko przez chwilę
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySob Gru 07 2019, 21:49

Nie bardzo zrozumiałem co miała na myśli wspominając w ten sposób o znikaczu. Sugerowała, że często znika z życia innych czy, że jest taka szybka na miotle? Nie znaliśmy się na tyle dobrze, abym potrafił jasno to określić, więc nie odezwałem się, pozwalając jej odebrać różdżkę, odwrócić się i spróbować rzucić wybrane przez siebie zaklęcie. Okej, lumos brzmiało jak całkiem niezły start, ale dlaczego musiała się przy tym odwracać? Było widać, że zainteresowało mnie jej odwrócenie się plecami.
- Aż tak? - Spytałem, gdzieś tam niemrawo kojarząc to z próbą zminimalizowania ewentualnych strat. Jednocześnie w duchu przerażała mnie jej decyzja. O wiele bardziej wolałbym sam dostać po twarzy jej zaklęciem, niż narazić sklep na stratę tylu różdżek, w jakie niechcący wymierzyła. Tymczasem lumos dzisiaj nie zamierzał siać zniszczenia, na nasze szczęście, chociaż właścicielka różdżki wydawała się tym mocno niepocieszona. Prawdę mówiąc, wolałem brak reakcji, niż podpalenie sklepu. Wyciągnąłem w jej kierunku rękę, aby oddała mi różdżkę.
- Zaczniemy od skrócenia jej, a potem spróbujesz jeszcze raz. - Poinformowałem ją o planie działania, a następnie z uwagi na obecny brak klientów na sklepie, ułożyłem różdżkę przed sobą, aby mogła obserwować ten proces. Kontuar był do tego celu równie przydatny jak biurko na zapleczu. Powolnym zaklęciem zacząłem szlifować górną część różdżki. Posypało się kilka iskier. Spodziewając się podobnych rewelacji po różdżce z zamkniętym weń rdzeniem, przysłoniłem się ręką starając nie krzywić się, gdy poczułem jak parzy mi skórę. Każdy zawód czasami wymaga poświęceń. Pracowałem tak w milczeniu kilka minut, a następnie skupiłem się na drugim końcu. Zwęziłem ją też nieco, aby wydawała się smuklejsza i wyżłobiłem przez całą długość świerku niewielki zawijas, który moim zdaniem mógłby nieco poprawić przepływ magii. Na sam koniec wygładziłem nieco chropowatą teraz powierzchnie za pomocą niewielkiego przedmiotu przypominającego nieco szorstką gumkę do ścierania. Zdmuchnąłem delikatny pył, jaki zebrał się na przerabianym drewnie, a potem wziąłem go do ręki. Teraz wydawał mi się nieco lepiej wyważony, ale o tym ostatecznie musiała zdecydować Morgan.
- Spróbuj jeszcze raz. Tylko mam prośbę, spróbuj celować bardziej w drzwi. - Poprosiłem, oddając jej kawałek świerku i zerkając z zakłopotaniem na regały wypełnione ozdobnymi pudełkami.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Gru 08 2019, 11:34

Nie miała zamiaru siać tutaj pożogi. Zrezygnowała z czarowania w stronę Rileya ze względu na obawę przed przypadkowym wypaleniem mu dziury w brzuchu, ale punkt, w jaki celowała był kompletnie pozbawiony mebli w ogóle, nie mówiąc już o meblach przechowujących różdżki. Miała zdecydowanie zbyt dużo szacunku do wykonywanego tutaj rzemiosła, aby narazić sklep na większy uszczerbek.
- Sama nie wiem. Czasem mam wrażenie, że ona chce współpracować, ale coś ją blokuje. Albo mnie. - podzieliła się wątpliwościami chwilę przed tym, jak oddała mu świerkową, jakże zabójczą broń. Od tego czasu wyłącznie obserwowała pracę wykonywaną na drewnie. Szlify, żłobienia, iskry, to wszystko wyglądało fascynująco i mistycznie. Trochę, jakby zajmował się czymś zakazanym, albo sztuką, którą zaledwie nieliczni byli zdolni opanować, a jeszcze mniej osób rzeczywiście ją rozumiało. Mimo, że w zasadzie sprowadzało się to póki co do kilku poprawek, Davies była pod dużym wrażeniem tego wszystkiego.
Sięgnęła po różdżkę i w momencie złapania jej poczuła, że po palcach przebiegło jej specyficzne mrowienie, a jednocześnie zdała sobie sprawę, że przez drewniany oręż chyba nieświadomie przepuściła strumyk magicznej mocy. Pospiesznie odwróciła się ponownie, zanim wystrzelony ze świerka snop iskier zrobiłby krzywdę komuś z tutaj obecnych.
- Czuję jakbym... Lumos. - przerwała na moment opowiadanie o swoich odczuciach, aby przede wszystkim wykonać polecenie spróbowania ponownie. Tak, celowała w drzwi, jednak nie było to konieczne. Zaklęcie wyszło dokładnie tak, jak powinno. A dodatkowo wokół całej różdżki unosiła się delikatna poświata o kojąco ciepłej naturze.
- Jakbym właśnie poznała nową osobę. - przyznała, wracając spojrzeniem do Fairwyna i oczekując na jego ocenę. Nie była pewna, czy to był koniec poprawek, czy chłopak dopiero zaczął swoje czary. Wiedziała natomiast, że już to w jakimś stopniu pomogło. Choć nie miała pojęcia, na ile. Ani czy odpowiednio zobrazowała swoje odczucia odnośnie różdżki.

Klątwa: 3, pykło
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Gru 08 2019, 12:57

Nie miałem dobrej odpowiedzi na jej wątpliwości. Zwykle łatwo było mi rozpracować powód, dla którego różdżka nie chciała współpracować z właścicielem. W przypadku Morgan miałem wrażenie, że to może wychodzić daleko poza moje kompetencje. Obecnie jej świerkowa towarzyszka wydawała mi się całkiem nieźle dopasowana, więc miałem nadzieję, że okaże się odpowiednia do codziennego czarowania. W pewnym stopniu wstrzymywałem nawet oddech, kiedy jej ją oddawałem. Jej sukces byłby poniekąd moim sukcesem, a nawet gdyby się nie udało, miałem jeszcze jedną propozycję w zanadrzu. Coś się zmieniło, widziałem to nawet po jej zawahaniu przy próbie wyczarowania światła. Nie przerywałem, patrzyłem. Śledziłem spojrzeniem jasny blask wydobywający się z różdżki, a następnie otaczającą ją aurę. To było coś nowego, czego jeszcze nie zdarzyło mi się dostrzec i chociaż chciałbym jeszcze raz wziąć drewno do ręki, aby sprawdzić skąd ona się wzięła, nie ośmieliłem się odbierać jej tej nowej - starej partnerki.
- Będziesz miała takie wrażenie przez jakiś czas. Każda ingerencja w różdżkę to zawsze ogromna zmiana. - Powiedziałem, aby być może nieco ją uspokoić tym, że w istocie była to absolutnie normalna rzecz. Potrzeba im było czasu. Czasu i przeżyć, które wspólnie przetrwane miały ponownie scalić je w jedność. Warto było się starać i docierać, wspólnie brnąć przez codzienność. Widziałem to nawet po swojej własnej różdżce, która od jakiegoś czasu była już po prostu przedłużeniem mojej ręki. Działaliśmy wspólnie szybciej, niż padała myśl. O ironio, że to właśnie z kolejnym ognistym, latającym stworzeniem mieliśmy tak wiele wspólnego.
- Nie myślałaś o zmianie rdzenia? - Zapytałem ją, bo pewnie niejednego Fairwyna zaciekawiłoby dlaczego przyszła z potrzebą przycięcia różdżki akurat do nas. Mogła odesłać różdżkę do miejsca, w którym ją kupiła, bądź poszukać sobie kogoś - kogokolwiek, kto chociaż trochę się na tym znał - aby jej w tym pomógł. Przyjrzałem jej się uważnie, machinalnie przesuwając palcami po kontuarze i zgarniając miękki pył na podłogę. Za kilka godzin miały zająć się nim nasze domowe skrzaty.
- Nie pracujemy na piórach nie bez powodu. Osiągnęłabyś o wiele lepsze rezultaty, gdybyś zastąpiła pióro chociażby sercem znikacza. - Zasugerowałem, pocierając kciuk i palec wskazujący, aby oczyścić dłoń, a następnie wsparłem się o drewno przed sobą obiema dłońmi, przyglądając się teraz bardziej temu kawałkowi świerka, niż jej właścicielce. - Nie mogę ci zagwarantować, że będzie równie potężna jak wszystkie inne, które wyszły od nas. To składowa wielu czynników, ale rdzeń z pewnością jest tutaj kluczowym. - Jaki miała mieć pogląd na tę sprawę? Byłem tego bardzo ciekaw, zwłaszcza, że to właśnie był problem większości ludzi, którzy do nas przychodzili. Chcieli mieć piękną i potężną różdżkę, ale gdy dowiadywali się, że ceną za nią jest śmierć okazywali niepewność. Nawet mnie samego niegdyś przerażały te wysokie regały wręcz uginające się od gotowych różdżek czekających na swojego właściciela. Dla mojej oślepiono feniksa. Czy dla różdżki Morgan zginie jakiś znikacz?

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Gru 08 2019, 14:28

Z każdą chwilą nabierała coraz większej pewności, że to było właśnie to. Początkowe wahania bledły w miarę tego, jak obserwowała zachowanie różdżki w swojej dłoni. Odważyła się nawet wykonać kilka ruchów nią 'na sucho', chcąc sprawdzić, jak twór zachowywał się po poprawkach. Czuła subtelność, która zastąpiła surowość. Filigranowość w miejscu ociężałości. Nie sądziła, że tak się da.
- Jest idealna. - wypaliła w odpowiedzi, wcześniej przysłuchując się tłumaczeniom Rileya na temat 'docierania się' z różdżką oraz mocy wyciąganej z rdzeni. Była jednak ponad wszystko przekonana, że praca z drewnem i nadanie mu odpowiedniej formy było wszystkim, czego potrzebowała.
- Dam jej czas. I sobie. - odparła na propozycję, nie biorąc nawet pod uwagę tego, że w różdżce odważyłaby się zmienić cokolwiek więcej, zwłaszcza, że już drobne zmiany wokół drewna uczyniły taką różnicę.
- Być może serce wniosłoby więcej, gdybyś tworzył ją od zera. Ale, jak sam przyznałeś, raczej nie pracujecie na ptactwie. - nie chciała być bezczelna i deklarować, że nie znał się na rzeczy. Sława Fairwynów jasno sugerowała, że nikomu niczego nie musieli udowadniać. Jednak jasnym dla niej wydawał się fakt, że wypracowany tutaj sposób uzyskiwania potężnych różdżek nie był jedynym, który byłby dostępnym dla czarodziejów. Czy uważała swój oręż za najpotężniejszy na świecie? Jasne. Gdyby myślała inaczej, nigdy nie powinny zostać swoimi partnerkami. Nawet, jeżeli przebiegało to między nimi bardzo 'po łebkach'. Na swoje usprawiedliwienie jednak postanowiła wyjaśnić swoją decyzję, przedstawiając dokładnie to, co czuła. Być może Krukonowi należało się kilka słów opowieści. Nawet, jeżeli miałoby się to sprowadzić wyłącznie do przynudzania go. W końcu nie musiały go interesować historie różdżek innych twórców.
- To różdżka, którą wykonała dla mnie babcia. Znikacz, który oddał mi swoje pióro mieszka z nią do dziś. Być może nie powinno się w to ingerować. - o ile babciny dobór drewna zawsze był dla niej niewyjaśniony, tak mimo wszystko podejrzewała ją o zmyślny powód do zorganizowania tego wszystkiego właśnie w taki sposób. Sam rdzeń, choć rzeczywiście nie był zgodny ze szkołą tutejszych twórców, wydawał się Davies czymś niepowtarzalnym, niepodrabialnym, a już na pewno nie do wymiany na coś innego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Gru 08 2019, 15:31

Kiwnąłem tylko głową po jej słowach. W zasadzie żadne tłumaczenia i wskazywanie nie były mi potrzebne, aby zaakceptować jej decyzję. Skoro w tym stopniu zależało jej na tym rdzeniu to nie miałem na tym polu absolutnie nic do powiedzenia. Klient nasz pan, nawet, gdy była nim jedynie uczennica. Miała za sobą już kilka lat nauki, więc musiała znać swoje potrzeby. Kiedy jednak przybliżyła mi dlaczego tak naprawdę chciała naprawiać starą, niesprawną różdżkę, przyjrzałem jej się dłużej z kwitnącym na twarzy zrozumieniem.
- Nie, raczej nie powinno. - Odpowiedziałem. Nawet z samego sentymentu. Chociażby miał podzielić nas ocean różnic charakterów, nie istniało nic wspanialszego od tej cienkiej nici porozumienia, jaką wobec niej poczułem w tym momencie. Gdyby mama zaoferowałaby rdzeń do mojej różdżki, nie ośmieliłbym się przyjąć nic, co wiązałoby się z Fairwynami i pielęgnowałbym go tak długo aż wypaczyłby się i całkowicie stracił moc.
- Więc… teraz to już ja wybieram? - Zapytałem, aby nieco wybić nas z tego, być może nieco nostalgicznego nastroju wywołanego przez powrót myślami do przeszłości. Przyjrzałem się Morgan nieco uważniej, jakbym starał się wyczytać z jej twarzy coś, czego nawet ona sama o sobie nie wiedziała.
- Lubisz wyzwania? - Zadałem kolejne pytanie, uśmiechając się nieznacznie, bo przecież czyż nie była Gryfonem? Miałem wrażenie, że przynależność do tego domu sama w sobie stanowiła odpowiedź. - Ostatnio pozyskaliśmy piękny kawałek modrzewia. To drewno, podobnie jak świerk, jest nieco wymagające. Jeżeli dobrze się z nim nie porozumiesz, nie pozwoli ci w pełni rozwinąć twojego talentu i zacznie go blokować. To może być pewne wyzwanie, zwłaszcza, że masz już drugą różdżkę. Kiedy jednak się zgracie, jestem pewien, iż nie będziesz miała lepszej. Nie umniejszając, oczywiście, tej drugiej. - Mówiłem, w zasadzie błądząc już myślami ku procesowi twórczemu i rozmyślając nad tym jaki rdzeń mogę włożyć w modrzew. To byłaby moja pierwsza taka różdżka i chciałem, aby była wyjątkowa. Wziąłem do ręki zaczarowany centymetr, przyglądając się jeszcze raz zebranym przezeń pomiarom.
- Chcesz spróbować? Wstępne dopasowanie zajęłoby mi kilka godzin, więc jeśli macie coś jeszcze do załatwienia z profesor Jones to śmiało. Jak wrócicie to przytniemy ją wspólnie tak jak tę. - Kiwnąłem głową w kierunku znikaczowej różdżki. Wolałbym, aby nie czekała na miejscu nie dlatego, że chciałem się jej pozbyć, a z uwagi na pewną presję jaką stanowiła praca nad różdżką w zaledwie kilka godzin. Miałem świadomość, że raczej nieczęsto wypuszcza się ucznia do Doliny Godryka i jeśli odeśle ją stąd dzisiaj to najpewniej nie trafi do nas ponownie w najbliższym czasie.
- Mogę też zabrać ją do szkoły. - Zasugerowałem drugie rozwiązanie, o ile gotowa była chwilę zaczekać. Modrzew wręcz prosił się o należyte skupienie i czas.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Gru 08 2019, 21:59

Podniosła wzrok znad różdżki, aby zerknąć na Fairwyna. Na jej twarzy mimowolnie zaczął malować się blady, choć przy tym bardzo ckliwy uśmiech. Cieszyła się, że rozumiał jej podejście. Zresztą - być może ta decyzja mogłaby jej w dłuższej perspektywie wyjść na zdrowie? Liczyła, że przy odpowiedniej współpracy mogliby ze świerkiem osiągać wielkie rzeczy. Jasne, rzadko sięgałaby po niego, nie chcąc zaburzać jego spokoju na swoje widzimisię, które równie dobrze mogła osiągać bez magii, jednak w tych nielicznych sytuacjach nieodzownej potrzeby lepiej było mieć kompana, na którym można było w pełni polegać.
- Tylko mi powiedz, co mam robić. - odparła na propozycję związaną z modrzewiem. Znowu coś iglastego? No cóż, może tak już miało być w jej przypadku. Zresztą, oprócz tego, że zauważyła w tym pewną prawidłowość, nie miała z doborem drewna żadnego problemu.
- Mogę ją odebrać w szkole. Na którejś lekcji albo nawet przez sowę. Nie ma pośpiechu. - jedną, najważniejszą różdżkę już miała, zatem na tę drugą mogła poczekać dokładnie tyle, ile trzeba by było. Z doświadczenia wiedziała, że pośpiech przydawał się w nielicznych przypadkach. I raczej nie obejmowały one różdżkarskiego rzemiosła.
- Co z rdzeniem? Zaskoczysz mnie? - nie była pewna, jak to miało wyglądać. Już sam dobór drewna, kiedy z jego kawałka mieli rozsądzać o odpowiednim dopasowaniu modrzewia do niej wydał jej się dosyć dalekim posunięciem, a co dopiero wyczucie, co miałoby współgrać zarówno z modrzewiem, jak i z Davies. Choć być może na przykład drzewa iglaste z zasady miały jakieś jedyne słuszne połączenie. Albo Fairwyn od początku miał w oczach jakąś wizję. Kiedy opowiadał, wyglądał na takiego, który już obrazował sobie cały proces krok po kroku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Riley Fairwyn

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185cm
C. szczególne : cała górna lewa strona mojego ciała jest poparzona - ukrywam to za pomocą metamorfomagii; liczne blizny na dłoniach; blizna po dziobie bystroducha przebiegająca przez całą szerokość pleców
Galeony : 2697
Dodatkowo : metamorfomagia, prefekt naczelny
  Liczba postów : 1447
https://www.czarodzieje.org/t15093-riley-t-fairwyn
https://www.czarodzieje.org/t15104-poczuj-smoczy-plomien
https://www.czarodzieje.org/t15161-maverick
https://www.czarodzieje.org/t15098-riley-fairwyn
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Gru 08 2019, 22:27

- Teraz czy później? - Zapytałem od razu, bo tak naprawdę odpowiedź była bliżej, niż sądziła. - Teraz w zasadzie tylko cierpliwie czekać. Później przetestujesz modrzew dokładnie tak jak świerk i w razie potrzeby dasz mi znać jak się sprawuje. Jeżeli nie będziecie się dogadywać, spróbuję dobrać do Ciebie coś innego. - Taka była polityka Faiwynów, dopasowywać aż nie pasowało idealnie. Dla mnie nie było to znowu nic nadzwyczajnego. Lubiłem to robić, a im bardziej wymagające drewno tym było ciekawiej i mogłem poświęcić pracy o wiele więcej wysiłku, niż normalnie. Pogłówkować trochę nad osobowością, zastanowić się w jaki sposób zamiany na długości zadziałają na korzyść, bądź niekorzyść. Tak samo jak dzisiaj, docięcie świerkowej różdżki równie dobrze mogło całkowicie pozbawić ją magii. Różdżkarstwo to była czasami wyłącznie grą domysłów i ogromnym ryzykiem.
Słysząc, że nie ma pośpiechu tylko kiwnąłem głową. Dobrze, w takim razie mogłem pracować w spokoju i należycie przygotować się do pracy z modrzewiem. Prawdę mówiąc, nie miałem zielonego pojęcia jaki rdzeń może do niego pasować, chociaż gdzieś tam wewnątrz mnie czaiło się podejrzenie, że najpewniej ten, z którego korzystam najrzadziej. Niepopularne drewno jakoś tak samo z siebie już idealnie zgrywało się z nietypowym rdzeniem, a przynajmniej w mojej wyobraźni.
- Dokładnie. - Odpowiedziałem, nie mogąc powstrzymać się przed nieco łobuzerskim uśmiechem. Czy tego chciała czy nie, na tej płaszczyźnie musiała mi zaufać i poddać się mojej krytycznej ocenie oraz moim preferencjom. Odrzuciłem centymetr do jednej z szuflad, jednocześnie sięgając po własną różdżkę, aby odnotować wpływ galeonów.
- Wolisz zapłacić z góry czy przy odbiorze? - Zapytałem, a kiedy transakcja została sfinalizowana, bądź odroczona do przyszłego tygodnia mogłem już pożegnać się z nimi i dokończywszy to, co aktualnie miałem na tapecie, zająć się drugą różdżką dla Davies.

______________________


It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love what you live with.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Morgan A. Davies

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 162
C. szczególne : klątwa zaklęć (-> kuferek)
Galeony : 66
Dodatkowo : Kapitan drużyny Gryfonów
  Liczba postów : 1004
https://www.czarodzieje.org/t17419-morgan-a-davies#488348
https://www.czarodzieje.org/t17423-znajomoesci#488376
https://www.czarodzieje.org/t17421-listy-do-moe#488357
https://www.czarodzieje.org/t17420-moe-davies#488355
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptySob Gru 14 2019, 01:55

To było zaskakująco szybkie. Jasne - być może czekało na nią więcej zabawy już w trakcie dopasowywania różdżki ostatecznie pod siebie, jednak wstępne ustalenia mieli właściwie za sobą. A i nie wychodziła z pustymi rękami, bo w końcu nowa-stara różdżka otrzymała w pewnym sensie nowe życie. Oby nowy wygląd oznaczał również nowe podejście do wzajemnej relacji między świerkiem a Davies.
- Płacę teraz. A i... Mam to. - urwała, zanim zdecydowała się przyznać, skąd, czy raczej od kogo, miała pokazywany Fairwynowi bon. Gdyby nie on, pewnie szybko by się nie zdecydowała na wizytę tutaj. A tak - miała zamiar dobić targu z tutejszymi rózgotwórcami zamykając się nawet nie na jednej, a na dwóch różdżkach. Domyślała się, że dopracowanie różdżki spoza 'zakładu' miało ją kosztować tyle, co wykreowanie nowej różdżki. W końcu niezależnie od ilości włożonej pracy, zawsze pozostawała też kwestia złożoności zadania i dopasowania sposobów działania do obcych wytworów.
Nie dotarło jeszcze do niej płacenie za pomocą różdżki. Ba, na taką wycieczkę, o którą walczyła u dyrekcji całymi tygodniami, wolała mieć pewność odnośnie tego, że płatność powiedzie się. 'Zbliżeniowo' to ona sobie mogła z nieposkromioną różdżką radośnie płacić w Hogs za piwo kremowe i bezalkoholowe mojito albo pluszowe akromantule, a nie za coś, od czego w pewnym momencie mogłoby zależeć jej życie, bądź śmierć. Położyła zatem sakiewkę z odliczonymi galeonami na blacie. Można się było śmiało stąd zbierać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Gabriel R. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : wydatne kości policzkowe
Galeony : 557
  Liczba postów : 246
https://www.czarodzieje.org/t17525-gabriel-robert-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17540-w-galerii-pelnej-sztuki-i-tak-patrzylbym-na-ciebie-8
https://www.czarodzieje.org/t17544-sheakespeare
https://www.czarodzieje.org/t17505-gabriel-swansea
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Sty 26 2020, 22:49

//w innym czasie

Wiele słyszał o tym jak fenomenalne były różdżki Fairwynów. Nie zagłębiał się w to jakoś szczególnie mocno, ale skoro tyle osób twierdziło, że były one o wiele mocniejsze niż te Ollivanderowskie to nie zamierzał się kłócić. Nie wiedział czemu jego rodzice, którzy przecież mieszkali niedaleko tego małego sklepiku zabrali go po jego pierwszą różdżkę aż na Pokątną. Jeszcze zabawniejsze było, że w nowy egzemplarz zamierzał się zaopatrzyć dopiero po kilku latach, no ale przecież skoro miał coś, czym mógł czarować to nie spieszyło mu się do wymiany i wydawania swoich oszczędności. W końcu jednak nadszedł ten dzień. Pamiętał doskonale pojedynek z Fire, gdzie miał wrażenie, że jej zaklęcia są precyzyjniejsze, mocniejsze, a jej różdżka jakoś szybciej wyrzucała z siebie zaklęcia. Zrozumiał, że także chciałby mieć atrybut czarodzieja lepszej jakości, a kiedy wrócił do domu na weekend uznał, że to idealny moment.
Wszedł do sklepiku, którego drzwi zaskrzypiały gdy je otwierał. Przywitał się ze sprzedawcą, którego jedynie odrobinę kojarzył, po czym podszedł do lady i wdał się w krótką rozmowę. Dał się zmierzyć, żeby dobrać odpowiednią długość drewna (okazało się, że jego stara mogła być odrobinę za krótka). Już po chwili mógł wypróbować kilka patyków. Jedna z nich okazała się idealna i już chwilę później Gabriel opuścił sklep z nowym nabytkiem pod pachą.


/zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


April Jones

Nauczyciel
Wiek : 31
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 161 cm
C. szczególne : mnóstwo piegów, niski wzrost, często nosi kwiaty we włosach
Galeony : 712
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 198
https://www.czarodzieje.org/t17477-april-autumn-jones
https://www.czarodzieje.org/t17486-kwiecien-plecien
https://www.czarodzieje.org/t17487-hela-sowa-sniezna-april
https://www.czarodzieje.org/t17476-april-jones
Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 EmptyNie Lut 02 2020, 01:36

// fabuła Moe i Rileya

Przyszła tutaj tylko dlatego, że w innym wypadku nikt nie chciał wypuścić Moe ze szkoły, a jej bardzo na tym zależało. Nie rozumiała dlaczego różdżkarz w Hogsmeade nie odpowiadał Gryfonce, a skoro chciała tak bardzo Fairwynową różdżkę czemu nie udała się do Davida albo Edgara. Tego drugiego mogła się obawiać, ale ten pierwszy wydawał się całkiem miłym człowiekiem. April miała z nim styczność kilka razy i uważała, że był z niego dobry kolega i była prawie pewna, ze gdyby zagadała do niego, to jej chrześnica nie musiałaby wychodzić ze szkoły. Ta jednak dała radę ogarnąć sobie kilkugodzinne, weekendowe wyjście tylko z jej opieką, więc co miała zrobić? Odmówić?
Takim sposobem wylądowała w Dolinie Godryka, w której nie była milion lat i poszła z młodą do tego słynnego sklepu. Był całkiem przyjemny, chociaż w pamięci April dalej był sentyment związany ze sklepem Ollivandera.
Przywitała się z Rileyem, który pojawił się za ladą. Szczerze mówiąc nie kojarzyła zbytnio kim on był - chyba nie chodził na wróżbiarstwo, a nawet jeżeli to nie na to, które ona prowadziła. Uśmiechnęła się jednak, łącząc kropki. Prefekt Naczelny, no tak. Nie wiedziała, że był nim Fairwyn.
Stała z boku i nie chcąc przeszkadzać w mierzeniu i innych takich po prostu przeglądała wizzboka. Po wszystkim uśmiechnęła się do Morgan i pozwoliła jej zapłacić, po czym zaprowadziła ją do wyjścia i nie ociągając się przetransportowała z powrotem do szkoły, żeby nie było jakiegoś przypału.

//zt wszyscy? xD
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Różdżki Fairwynów - Page 4 QzgSDG8








Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty


PisanieTemat: Re: Różdżki Fairwynów   Różdżki Fairwynów - Page 4 Empty

Powrót do góry Go down
 

Różdżki Fairwynów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Różdżki Fairwynów - Page 4 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-