Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Altana przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Zilya Fyodorova

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2714
  Liczba postów : 1932
https://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
https://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
https://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
https://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Administrator




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyCzw 19 Maj 2016 - 12:55;

First topic message reminder :


Altana przy jeziorze

To zacienione miejsce znajduje się w samym sercu rezerwatu i stanowi idealny punkt na odpoczynek w czasie wycieczki. Jezioro schowane jest między gęstymi drzewami, potrzeba więc sprawnego wzroku, by wyłapać to miejsce. Kiedy już jednak schowasz się w cieniu altany, zajmując miejsce na jednej z ławek, możesz podziwiać spokojne jezioro. Co jakiś czas jedynie woda błyska żółtym światłem, które rzucają pływające w nim Plumpki. Nieprzerwana cisza i spokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2100
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 15:44;

Było… miło. I póki co zgodnie z planem, choć jak można nazwać tak moment, w którym impreza się jeszcze w ogóle nie rozpoczęła? Na tę chwilę wszyscy zbierali się w miejscu docelowym, kolorowi i radośni, bo nie można było powiedzieć, że paleta kolorów ubraniowych była dziś zawężona. Prawdopodobnie mieli tu wszystkie barwy tęczy (i jego własny, czarny), a bynajmniej nie miał tu na myśli wyłącznie osób mu znanych, ale również gości spoza hogwardzkiej kadry, którzy znaleźli się tu dzisiaj na miejscu. Musiał przyznać, że strona Perpetuy była bardziej kolorowa niż ta Caine’a, ale w żadnym stopniu go to nie zaskakiwało, ba! było to wręcz oczywiste.
  Mieli jeszcze chwilę czasu w związku z tym można rzec, że było dość…sielankowo. Wszyscy gawędzili o tym i o tamtym, – choć jak wiadomo głównym tematem był ślub – uśmiechali się i wymieniali uwagi na temat swoich strojów. Gorzej, że na miejscu nie było samych zainteresowanych, co powoli zaczynało go martwić. Musieli przecież też dostać chociaż parę minut na przygotowanie się i rozeznanie w sytuacji. Zerknął na zegarek cmokając pod nosem w lekkich nerwach, choć te w pewnej chwili wyłączyły się jak na pstryknięcie, kiedy usłyszał aż nadto znajomy głos, na który w jednym momencie podniósł głos i zaczął szukać jego źródła wzrokiem. Nie musiał długo czekać, żeby zlokalizować swoją partnerkę stającą tuż obok niego i od której nie mógł oderwać wzroku jak zahipnotyzowany, dopóki się do niego wprost nie odezwała.
  - Nie. A to nawet nie mój ślub. – odpowiedział jej w podobnym tonie i objął w talii, skoro już się przysunęła tak blisko. Jakoś od razu było mu radośniej, raźniej i najzwyczajniej w świecie lepiej, zupełnie jak za każdym razem, kiedy miał ją przy sobie. Powstrzymywał się od tego, żeby nie zerkać na nią co minutę, bo wiedział że zaraz Walsh odpali protokół „kąśliwe, publiczne uwagi”, a naprawdę nie miał ochoty denerwować się bardziej niż był podenerwowany tym wydarzeniem. Zerknął na swój mechaniczny zegarek ponownie.
  - Dobrze, chyba czas zaczynać tę ceremonię.  - rzucił nieco głośniej, przerywając swoim tonem głosu większość rozmów, a i znacząco patrząc na co niektórych i wskazując rzędy krzeseł przed altaną. Szczególnie, że musiał jeszcze coś omówić z Huxem, skoro ten poprosił go na stronę. Kwestie walk w teatrze zdecydowanie wolał przemilczeć. – Widzimy się później. – pocałował partnerkę w skroń i - choć z dość sporą niechęcią – puścił ją z objęć, aby złapać Huxa za ramię i pociągnąć lekko za sobą, jednoznacznie wskazując, że muszą ten ślub ogarnąć.
  Niczym Elsa przeszedł się pomiędzy rzędami i jeszcze poprawił kilka przesuniętych przez gości krzeseł tak, aby były ustawione idealnie i żeby każdy mógł zająć miejsce. Wyjął różdżkę i machnął nią tuż obok siebie, aby wyczarować mleczną poświatę o kształcie konia, który miał jeden cel – sprowadzić państwa młodych, których wciąż nie było nawet w zasięgu wzroku. Zarejestrował zwierzęciu wiadomość, którą miało przekazać i puścił go przed siebie, aby ją dostarczył.

Caine, przypominam, że Twój ślub zaczyna się za mniej niż trzydzieści minut. Myślę, że to idealny moment, abyś się na nim pojawił. Cześć Perpetua. Ty też.

  - Whitehorn powinna wyjść z tej strony, więc myślę, że jeśli Ty byś podszedł z naprzeciwka i spotkacie się na środku wejścia to będzie idealnie...i Caine nie wie? Wspaniale. Co to za wesele bez morderstwa. Myślę, że to nie będzie miało dla niego znaczenia, w końcu to jego nazwisko dzisiaj przyjmie Perpetua. – tłumacząc Butcherowi wskazywał mu kolejne miejsca, mając szczerą nadzieję, że w istocie Whitehorn nagle nie postanowiła zrezygnować ze zmiany nazwiska.
  – Zacznijmy to przedstawienie. – uśmiechnął się do niego lekko i sam ruszył z powrotem pomiędzy krzesłami aby stanąć gdzieś bliżej pierwszych rzędów, a jeżeli Caine pojawi się w zasięgu wzroku to stanie na swoim miejscu.
  Wszystko było gotowe: muzycy do grania, kwiaty do rozkwitania, mistrz ceremonii do udzielania ślubu i goście do robienia „aww”.
  Pytanie tylko czy młodzi byli gotowi na powiedzenie sobie „tak”.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 16:50;

Jeden pewny gest z jakim zaczesał przydługie pasma włosów w tył, wystarczył, żeby ułożyć lekko zmierzwione włosy. Samotny ich kosmyk, jak zawsze opadł na jego czoło, ale tym razem go zignorował. Wzrok mężczyzny skoncentrowany był tylko na jednym punkcie. Nawet poprawiając krawat na szyi, wpatrywał się w jej oprószoną naturalnym różem twarz.
Mieli się teleportować. Trudno. Mieli się też nie spóźniać, ale myśli Caine, w ostatniej kolejności podążały teraz ku godzinie. Obserwował ją. Cierpliwie, jak na to, że był prawie pewien, że ceremonia już dawno powinna się rozpocząć. Patronus Alexandra przybył do nich już jakiś czas temu... Mimo to, wcale jej nie poganiał. Przysiadł na komodzie, bo jeśli chodziło o tę kobietę, mógł czekać na nią nawet długo. Z nią mógł spóźniać się wszędzie. Nawet na salę sądową, jeśli rysowałaby się przed nimi lepsza alternatywa. Nawet na własny ślub, jak się okazywało.
Już czas... — dodał, przysuwając się do swojej partnerki, kiedy tylko była już gotowa do teleportacji. Przechylił głowę na bok, patrząc na nią pod kątem, ponieważ chociaż prezentowała się znakomicie, dalej widział echo minionej chwili odbite w jej roziskrzonych oczach, rozwichrzonych włosach i intensywnej, hipnotycznej aurze jaką rozsiewała. Uniósł dłoń, kolejny raz sięgając jej złotych pukli. Tym razem, żeby poprawić spinkę w gęstych lokach.
Właśnie wtedy się teleportowali. Sarknął, nieprzyzwyczajony do teleportacji łącznej. Jakiejkolwiek teleportacji. Zapomniał jednak o niedogodności patrząc w jej zielone tęczówki oczu, składając przedostatni pocałunek na ustach pani Whitehorn.
Perpetua... — niechętnie, acz ze zwyczajową pewnością siebie, zamaszystym krokiem, oddalił się od niej na krok, podrzucając w powietrzu drugą spinkę, w jej kierunku.
Nie sądził, żeby ktoś zauważył, ale tak na wszelki wypadek... gdyby ktokolwiek z weselnych gości miał przejrzeć przez urok Perpetuy Whitehorn i dojrzeć jakieś niedoskonałości... co była chyba niemożliwe. Nie patrząc na Perpetuę.
Nie karz mi na siebie długo czekać.
To były ostatnie słowa, jakie rzucił, zanim wyszedł zza osłony drzew i wyłonił się na polanie, na której miał odbyć się ślub. Zbliżył się do weselnych gości, mijając przed altaną krzesła. Jego twarz i postawa nie wyrażała spięcia. Mimo to, przystając przy Alexandrze, klepnął go po ramieniu, niby na powitanie, choć w istocie odsłonił zza mankietu koszuli elegancki zegarek.
Ooof — skomentował — a myślałem, że zmieścimy się w półgodzinnym spóźnieniu...
Słowa mógł usłyszeć tylko Alexander, jako jedyny odczytując jakąkolwiek reakcję na opóźnienie ceremonii. Była godzina 14:42. Ale nie wydawał się ani skruszony, ani spięty. Uznając zapewne, że jeśli sam nie da po sobie poznać 42-minutowego spóźnienia, nikt nie zwróci na to najmniejszej uwagi. Może prócz Alexa.
Miał wrażenie, że Alex wiedział wszystko. Dlatego – bezpiecznie – po raz kolejny poprawił kołnierz koszuli. PERFEKCYJNIE.
Dokładnie tak, jak być powinno.
Jakby wszystko toczyło się według planu.

strój + marynarka
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1568
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 18:08;

To miał być najszczęśliwszy dzień w jej życiu - i nie mogła wręcz uwierzyć, że tyle osób zaangażowało się, by rzeczywiście taki właśnie był. Poczynając od Alexandra, który zgodził się być świadkiem jej przyszłego męża - i perfekcyjnie wywiązywał się ze wszystkich spadających na niego obowiązków; poprzez Éléonore i Christophera, którzy włożyli w jej nadchodzący ślub i wesele nie tylko swoją własną pracę, ale i serce; kończąc na Huxleyu, który... Był, taki jak zawsze, od początku do końca - aż do momentu, kiedy po przygotowaniach przyszło im się pożegnać, tuż przed ceremonią.
Brakowało jedynie Pana Młodego - na którego niezmiennie czekała, by mogli razem, ramię w ramię pojawić się na ślubnej polanie. Nie chciała się spóźniać, ekscytacja buzowała w niej odkąd tylko otworzyła rano oczy - wszystko miało być dopięte na ostatni guzik. Tymczasem dopinać musiała ostatnie guziki swojej sukni ślubnej - po raz drugi - jednocześnie z rozanielonym uśmiechem odnotowując delikatne rozładowanie ekscytacji. Jeszcze nierozproszony urok wili pełzał po jej jasnej skórze, powoli odganiając gęsią skórkę.
Czas był... Już jakiś czas temu — rzuciła Shercliffe'owi roziskrzone, roześmiane spojrzenie, próbując doprowadzić do ładu rozsypane po ramionach włosy. I cały ranek spędzony na upinaniu niesfornych pukli stracony. Nie, żeby żałowała. Nawet pomimo poganiającego ich folbluta. Niemniej, musiała naprawdę porządnie się skupić, żeby teleportować ich dwoje w odpowiednie miejsce - a dotyk Caine'a tuż przy uchu i jego uważne, burzowe spojrzenie wcale nie pomagały. Ostatecznie jednak ostygła na tyle, by się skoncentrować - i w jednym momencie znaleźli się w Rezerwacie. Spóźnieni. Na swój własny ślub. Powinno być jej głupio, ale miała ochotę chichotać, przynajmniej dopóki Caine jej nie pocałował - i tym razem nie dał się przytrzymać na nieco dłuższy moment.
Już do Ciebie idę — obiecała, niskim, czułym głosem. Na odchodne obejmując jasnym spojrzeniem idealną męską sylwetkę - jak zawsze wyprostowaną, pewną, i na Merlina Morganę, całą jej. W końcu. Cóż - a przynajmniej za parę chwil.
Westchnęła głęboko, odprowadzając narzeczonego wzrokiem i starając się rozproszyć resztki uroku - bezskutecznie jednak. Była zbyt... Szczęśliwa, po prostu - emocje puchły w jej piersi, boleśnie wręcz rozpychając żebra. Zdawała się widzieć w głębszych, pełniejszych barwach, wszystko wydawało się piękniejsze tego słonecznego dnia. Ona także - przepięknie uśmiechnięta, promieniująca wręcz wewnętrznym, łagodnym blaskiem i czymś... nieokreślonym, magicznym. Niewątpliwie związanym z krwią, która krążyła w jej żyłach - a ta obecnie buzowała, szumiąc w jej skroniach. Wychodziła za mąż.
Przygładziwszy delikatny materiał sukni, przesunęła jeszcze szczupłymi palcami po subtelnie poruszających się listkach. Kolejny pokaz umiejętności Alexandra - który na jej prośbę tchnął nieco życia w misterne zdobienia na sukni. Drobniutkie listki wiły się na jasnym tle, poruszając się z każdym jej ruchem, krokiem - i łagodnym wiatrem przebiegającym między drzewami. Suknia była dokładnie taka, jaką chciała - skromna, wcale również nie ukrywająca jej stanu. Zielone pnącza układały się miękko na niewielkim jeszcze, acz wyraźnie zaokrąglonym brzuchu. Odrzuciła rozpuszczone, złote loki na plecy - rezygnując ostatecznie z prób ich okiełznania, podpinając jedynie ich jedną stronę. W dłoniach ściskała ślubny bukiet. Bardziej gotowa być nie mogła.
Wtedy też podniosła niebiesko-zielone tęczówki, napotykając wzrok - skryty za ciemnymi okularami - czekającego na nią Williamsa. Rozpromieniła się - i wzruszyła jednocześnie, drobnymi kroczkami podchodząc do przyjaciela. Eliksir Huxleya działał doskonale - prawie nie było widać, że kuleje delikatnie na prawą nogę.
Huxy — miękkim gestem zdjęła okulary z nosa swojego świadka, mrużąc radośnie jasne oczy. I tym samym hamując napływające pod powieki łzy. Zachichotała cicho - muskając wierzchem drobnej dłoni szorstki, męski policzek. Poprawiła jeszcze z rozrzewnieniem drobnego narcyza w butonierce Williamsa - zerkając na czekającą ją drogę do ołtarza. — O-Och... Christopher przeszedł samego siebie — westchnęła z zachwytem nad kwiatowymi ozdobami, ułożonymi z pieczołowitością rękami gajowego. Serce ścisnęło jej się z radości i wzruszenia - gdy zobaczyła, że wszystkie miejsca są zajęte. Wszyscy, których zaprosili - przybyli.
Wróciła spojrzeniem do przyjaciela, ujmując go delikatnie pod ramię. Dusząc chichot na widok przebiegającej gdzieś na krokusowym garniturze malutkiej, roztańczonej sylwetki.
Nie karzmy im dłużej czekać — powiedziała - zawieszając jasne spojrzenie na mężczyźnie, który oczekiwał jej na końcu drogi. I uśmiechając się - niedorzecznie pięknie.

♫ ♫ ♫
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 18:53;

Idę po prostu za Alexem, kiedy ten poprawia krzesła i każe usiąść wszystkim sterczącym gościom. Niestety moje świadkowanie oparło się całkowicie na pomaganie Perpie i niespecjalnie skupiłem się na tym co się dzieje na całej ceremonii. Z kolei na pewno można na mnie liczyć kiedy będzie impreza! Obecnie jednak słucham rad drugiego świadka, kiwając prędko głową, by zgodzić się ze słowami wysokiego mężczyzny.
- Wychodzi za Perpę, nawet nie zauważy kto ją odprowadza - zgadzam się z Alexem, a może też utwierdzam sam siebie. W końcu z zapałem idę odpowiedniego miejsca, wszyscy siadają, a my... czekamy. I czekamy. Aż zastanawiam się czy mogę sobie drugiego papierosa odpalić. Ba, powoli myślę czy nie powinienem biec korzystać z toalety czy chociaż skoczyć za altanę. Ale na szczęście w końcu pojawiają się państwo młodzi. Caine pobiegł już do Alexa, a ja wyprostowałem się jak struna, rozglądając się za śliczną Perpetką w sukni ślubnej. Idę prędko w jej stronę z szerokim uśmiechem, nie mówiąc nawet, że pięknie wygląda, bo na pewno widać to w moim spojrzeniu, że tak myślę. Już raz ją widziałem tak samą szczęśliwą na swoim pierwszym weselu i oto proszę bardzo, tyle lat później, a Perpa znowu idzie do ołtarza. W moich oczach nie zmieniła się ani trochę.
- Perpa - mówię z nutą czułości i pozwalam jej zdjąć swoje okulary, zabieram je, by schować do kieszeni. Łapię jej dłoń na moim policzku, by pocałować ją lekko, przykładając lekko wargi do znajomej dłoni. Zauważam też łzy wzruszenia szklące się w jej oczach. - Hej, Perpa, nie płacz. Wychodzenie za Caine'a to nie koniec świata. Chyba - zaczynam oczywiście od żartu i delikatnie, by nie zepsuć jej makijażu, ani włosów, pochylam się, by pocałować ją lekko w czoło. - Gotowa? - pytam i podaję jej swoje ramię, by przeprowadzić ją prosto w ramiona Shercliffe'a. Wokół nas rozbrzmiewa muzyka. - Jak będziesz chciała uciec, po prostu mrugnij do mnie to znaczy, że zmieniłaś zdanie. Ok? Zobaczę Twoje mrugnięcie, to głośno krzyczę nie! - dodaję jeszcze zupełnie niepoważnie, jak to ja.
Oddycham głęboko i ruszamy wzdłuż rzędów gości. Uśmiecham się wesoło do wszystkich wokół, idziemy powoli w jego kierunku do melodii, którą wybrała Perpa. Co jakiś czas zerkam na roześmianą przyjaciółkę, również chłonąc jej szczęście. Ostatni raz ściskam wytatuowaną dłonią, drobną rączkę Perpy, zaglądam w oczy przyjaciółki, chcąc tym wyrazić swoją ufność co do jej decyzji i oddaniem, cokolwiek by się nie działo; nie ma jednak czasu teraz na tłumaczenie tego spojrzenie, więc do tego tylko kiwam lekko głową, oddając ją w ramiona Caine'a.

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2100
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 19:35;

Godzina zero. Młodych brak.
  Może się po prostu rozmyślili i jednak wezmą ślub w innym terminie albo nie zrobią tego w ogóle pozostając w swoistym konkubinacie, kiedy w zasadzie kto im zabroni? Co prawda trochę byłoby szkoda tych wszystkich przygotowań, więc najprawdopodobniej zaraz trzeba byłoby znaleźć innych młodych, co by wszystko się nie zmarnowało. Nawet obrączki były. Dla niego najbardziej oczywistym wyborem był @Joshua Walsh i bynajmniej w ogóle nie zdziwiłoby go, gdyby to on miał zastąpić – wraz z @Christopher O'Connor – parę młodą. Wyglądali jakby całkiem dobrze się wszystko skończyło, ale być może o tym przekona się nieco później. Tak, zdecydowanie to oni powinni być zastępstwem, jakby trzeba było ratować sytuację. O sobie nawet nie pomyślał, to chyba oczywiste. Zresztą, był świadkiem jednego ślubu, mógł i drugiego.
  Kolejnych dwadzieścia minut.
  Posyłał jedynie @Huxley Williams pytające spojrzenia z drugiej części ścieżki, zupełnie jakby ten miał mu odpowiedzieć na pytanie gdzie jest chociaż Perpetua. Nie będzie posyłał kolejnego patronusa. Był zdecydowanie przekonany, że mglisty koń dotarł do nich bez większego problemu. Cóż, jeżeli było tak jak w przypadku wysyłania ostatnich listów, to bynajmniej nie dziwił się, że się spóźniali. Dobrze, że patronusa nie dało się pomiąć i podrzeć, tak jak kawałka pergaminu, bo w tym momencie musiałby sobie stworzyć nowego.
Nie dawał po sobie poznać niczego, ale naprawdę… jakoś się nie denerwował. Zszedł nawet niżej, do gości, zamieniając z nimi słowo czy dwa, nie pomijając też znajomych i przyjaciół i rzucając im delikatne uśmiechy. Voralberg w zupełności nie przypominał dzisiaj Voralberga. Być może to była właśnie oznaka tego jak bardzo się denerwował, ale raczej należało do tego dojść.
  Czterdzieści dwie minuty.
  Tyle czasu minęło od docelowej godziny, zanim Caine pojawił się wśród drzew, a raczej wyłonił się spomiędzy nich i zaczął iść w jego kierunku. Alexander podniósł głowę znad rozmowy z Joshuą i spojrzał na niego, choć próżno było doszukiwać się w tym jakiejkolwiek złości. Ostatecznie to przecież był ich dzień, ich impreza, ich chwila. Ta, na którą – zgodnie z opowieścią Perpetuy czekali już tyle czasu.
  - Nie udawaj skruchy Shercliffe. – spiął się lekko, kiedy prawnik dotknął jego ramienia. – Doskonale wiem, ze nie macie wyrzutów sumienia. – dodał uśmiechając się w jego kierunku i przyjacielsko odklepując go w ramię z drugiej strony, zupełnie jakby już mu gratulował. Robiło się coraz bardziej sympatycznie i radośnie. Chyba wszystkim się to udzielało, względnie to rzucone na teren zaklęcia też w jakiś sposób wszystkim podbudowywały humory. Zerknął na Caine’a wymownie, strzepując mu ukradkiem z ramienia piórka z pościeli i zakręcił oczami, a później wycofał się o krok, może dwa.
  Godzina zero czterdzieści dwie minuty później.
  Muzycy zaczęli wygrywać pierwsze takty ślubnej melodii, kiedy ceremonia miała się rozpocząć. Alexander przez chwilę zapatrzył się na skrzypka, który wręcz hipnotyzował gładko pomykającym po strunach smyczkiem. Mężczyzna wyrwał się z zamyślenia i choć twarz miał zwróconą już na poruszającą się w oddali uzdrowicielkę w towarzystwie Huxa, to mimowolnie kątem oka patrzył na @Éléonore E. Swansea. Kiedy ich oczy się spotkały puścił jej oczko i uśmiechnął się zaczepnie, z tym delikatnym uniesieniem kącików ust pozostając już, kiedy zwrócił spojrzenie na nadchodzącą pannę młodą. Splótł dłonie z przodu.
  - Nawet ja Ci powiem, że warto było czekać Caine. – pochylił się nad młodym, mówiąc mu to przyciszonym głosem do ucha, a później obaj obserwowali zmierzającą ku nim, olśniewającą i przede wszystkim szczęśliwą Perpetuę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 2362
  Liczba postów : 1336
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 20:45;

Początkowo Christopher obawiał się, że będzie niesamowicie wręcz zdenerwowany, że nie będzie wiedział, co ma ze sobą zrobić, jak się zachować, ale czuł się zadziwiająco dobrze, jakby zupełnie nie docierało do niego, że bierze udział w czyimś ślubie. Nie obawiał się również spotkania z Joshem, co powinno nieco go dziwić, w końcu do tej pory zachowywał się niemalże jak jakiś nieśmiałek, kiedy tylko napotykał Walsha na swojej drodze, najwyraźniej jednak coś się w nim zmieniło, a decyzje, jakie podjął na przestrzeni ostatnich miesięcy spowodowały, że zwyczajnie przestał chować głowę w piasek. Być może właśnie dlatego jedynie uśmiechnął się lekko, kiedy profesor miotlarstwa odwrócił się, by na niego spojrzeć, być może właśnie dlatego nie spłonił się jak dziecko przyłapane na podkradaniu ciastek, a jedynie nieznacznie przymknął powieki, zaś na jego wargach rozciągnął się nieco szerszy uśmiech. Zaraz później spojrzał jednak na Alexa, jakby chciał mu powiedzieć, że takie wyjaśnienia może sobie wsadzić co najwyżej w nos, ale nie miał czasu na prowadzenie tej dyskusji, gdyż właściwie z miejsca wypadało mu przywitać się z pozostałymi gośćmi. Wyraźnie nie wyrywał się do rozmowy, pozostając gdzieś z boku, pozostając w swojej bezpiecznej przystani, nie zamierzając wyskakiwać przed szereg, tym bardziej że mieli tutaj już przynajmniej jedną duszę towarzystwa, która najwyraźniej wzięła sobie za punkt honoru dostarczenie im wszystkim rozrywki. Uniósł nieznacznie głowę, by spojrzeć na Walsha, gdy ten się do niego odezwał, a następnie uśmiechnął się do niego kącikiem ust, by po chwili sięgnąć po różdżkę i z zupełnym spokojem wkomponować niezapominajki w butonierkę przy jego niesamowicie oryginalnym garniturze.
- Mogę wiedzieć, jak dokładnie ją zinterpretowałeś? - spytał cicho, na chwilę przed tym, jak wśród zebranych pojawiła się Éléonore.
Spojrzał na nią, uśmiechnął się szeroko i mrugnął do niej porozumiewawczo, dochodząc do wniosku, że musi z nią później porozmawiać. Może nie spiskowali za niczyimi plecami, ale zdecydowanie zawdzięczał jej to, że obecnie nie prezentował się tragicznie i czuł się całkiem swobodnie w otoczeniu innych osób. Musiał jej również powiedzieć, że nie pomylił się, pisząc jej, że z całą pewnością będzie wyglądała wspaniale, bo dokładnie tak było i nie mógł odmówić jej uroku. Przez chwilę zastanawiał się nawet, czy Alex nie postanowi za chwilę wyrwać mu oczu za takie bezczelne wymienianie się spojrzeniami z panną Swansea, ale już po chwili zostali odesłani, by zająć miejsca, a on ponownie zerknął na Walsha, zastanawiając się mimowolnie, czy ten się teraz denerwował. Niesamowite było to, że sam Christopher nadal czuł spokój, jakby cały strach, to bijące wściekle serce, zostało w Hogwarcie, w jego chatce, gdzie odpisywał na listy Josha, nie mając najmniejszego nawet pojęcia, czego powinien się po nich spodziewać. Nie wiedział również, co dokładnie myślał starszy mężczyzna, ale wiedział, że zgadzali się w jednej kwestii - małżeństwa nie zwykły przynosić niczego dobrego. Byli tutaj jednak obaj, bo nie zamierzali zachowywać się w sposób nieodpowiedzialny, czy wręcz obraźliwy, w końcu obaj chcieli dzielić się szczęściem z państwem młodym, mając zapewne nadzieję, że ich obawy jednak się nie spełnią.
Kiedy zajęli miejsca, spojrzał jeszcze po dekoracjach, chcąc się upewnić, że wszystkie kwiaty są dokładnie takie, jak być powinny, upewnił się, że prezentują się należycie, a później pozostawało mu już jedynie czekać na to, co wydarzy się dalej. Pomiędzy jego brwiami pojawiła się na moment pionowa zmarszczka, gdy uderzyły w niego wspomnienia ostatniego ślubu, w jakim uczestniczył, ale pokręcił jedynie głową, dochodząc do wniosku, że nie ma powodu, by się na tym skupiać. Nie czuł nawet żalu, nie czuł nawet bólu, być może cień melancholii, ale przegnał ją niczym nieproszonego gościa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Joshua Walsh

Nauczyciel
Wiek : 35
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 193cm
C. szczególne : obrączka z muszli, trzy blizny na lewej stronie twarzy od czoła po lekkim skosie w dół przez oko, nos i usta
Galeony : 2865
  Liczba postów : 1464
https://www.czarodzieje.org/t18077-joshua-walsh
https://www.czarodzieje.org/t18086-poczta-profesora-walsha#514412
https://www.czarodzieje.org/t18084-joshua-walsh#514388
https://www.czarodzieje.org/t18300-joshua-walsh-dziennik#520887
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 28 Mar 2021 - 22:09;

22

Widział ten nieco szerszy uśmiech na twarzy gajowego i nie potrafił opanować własnego. W tej chwili przestawało liczyć się wszystko inne, a ważny był właśnie ten lekki gest, ten uśmiech. Musiał jednak przyznać, że ta niewielka zmiana w mężczyźnie sprawiała, że on sam zaczynał czuć onieśmielenie. Zupełnie, jakby role się odwróciły, a wszystko przez fakt, że nie był w pełni świadom, skąd wzięła się ta nagła pewność siebie Chrisa. Przyglądał mu się z błyszczącym wciąż spojrzeniem, gdy gajowy dodawał mu niezapominajki do butonierki. Nie rozmawiali w sprawie stroju, nie spytał go, czy powinien mieć coś, co wskazywałoby, że przyszli razem, a teraz przyglądał się kwiatom, mając wrażenie, że zaczyna mieć czerwony kark. Uczucie to spotęgowało pytanie Chrisa. Przesunął delikatnie opuszkami palców po płatkach niezapominajek, nie chcąc ich uszkodzić.
- Jako wyrażenie zgody na przyjście razem na ślub - odpowiedział cicho, spoglądając samemu za Éléonore, która wyglądała naprawdę pięknie. Odruchowo spojrzał na Alexa, aby tylko dostrzec, że i jemu pojawił się błysk w spojrzeniu. Czy mogło być lepiej? Z pewnością mogło, ale do tego była potrzebna para młoda.
- I jako danie mi drugiej szansy - szepnąl, nachylając się do ucha Christophera, gdy kazano im zająć miejsca, gdyż ceremonia miała się zacząć. Kierując się tam, czuł, że jego własne serce bije jak szalone. Podejrzewał, że chodziło o obecność gajowego przy nim, o niezapominajki w butonierce, ale być może było coś w samym ślubie. Nie zamierzał wyskakiwać z jakimś "nie zgadzam się", gdy właśnie małżeństwo było tym, czego chciała Perpetua oraz Caine, ale nie uważał, że ślub był czymś dobrym. Ostatecznie jego rodzice nie wyszli na tym dobrze, a nawet się nie rozwiedli. Alex był zaręczony i wpakowałby się w smocze łajno, gdyby nie zorientował się, że kobieta go zwyczajnie oszukuje. Widok Perpetuy z zarysowanym już ciążowym brzuszkiem, jedynie przypomniał mu o tamtych czasach i mimowolnie zesztywniał cały, choć wciąż miał uśmiech na wargach.
- Zanim zapomnę, kwiaty wyglądają pięknie - rzucił jeszcze do Chrisa, starając się nie zwracać szczególnej uwagi na otoczenie, na to, co się działo, uśmiechając się cieplej do gajowego. W końcu jednak ceremonia się rozpoczęła, a on wrócił spojrzeniem w okolice pary młodej, skupiając sie głównie na swoim przyjacielu. Dźwięki skrzypiec sprawiały, że i on sam chciał sięgnąć po instrument i grać, nawet dlonie nieznacznie mu drgnęły, jakby prowadziły smyczek tuż przy swoim udzie. Zaraz jednak dostrzegł ruch ze strony @Alexander D. Voralberg, który spojrzał w czyjąś stronę. Josh nie musiał podążać za jego wzrokiem, aby wiedzieć, że patrzy wprost na Éléonore. Obserwował przyjaciela, ciesząc się, że ten w końcu przestawał przypominać ludzką bryłę lodu, a jego jasne oczy nabierały ciepła. Wszystko za sprawą pewnej blondyneczki. Uśmiechnął się szeroko, chcąc szepnąć coś do Chrisa w tej sprawie, ale właśnie wtedy tuż przy głowie Walsha przeleciały wróżki, dzwoniąc czymś na tyle przeraźliwie, że zaczęło mu piszczeć w uchu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego; tatuaż z Oazy Cudów na łopatce; rozległa blizna na ramieniu po rozszczepieniu; obrączka
Dodatkowo : animag (kot syberyjski)
Galeony : 1083
  Liczba postów : 1129
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyWto 30 Mar 2021 - 17:55;

Lubił śluby – a przynajmniej tak mu się wydawało, bowiem jeszcze nigdy nie był na takim ślubie. Pół życia powtarzano mu, że zawieranie związku małżeńskiego to jedynie formalność, niczym podpisana umowa między dwoma rodami, mówiąca o tym, że mogą wzajemnie korzystać ze swoich wpływów. Na takich uroczystościach był i miał nadzieję nigdy tego nie powtórzyć. W kącikach jego ust więc błądził lekki uśmiech, widząc, że wszystko tutaj było inaczej, że wszyscy nie byli mili jedynie w geście kurtuazji, a chłodna uprzejmość i wymuszony uśmiech nie pojawiał się na twarzy nikogo. Stanowiło to powiew świeżości, którego dawno już nie czuł, a który jedynie uświadamiał go w jak tragicznym środowisku dorastał.
Nie zdążył skomentować słów Huxley’a, gdy jego wzrok przyciągnęła burza rudych włosów @Nessa M. Lanceley, z którą łączył pewne spojrzenia, jeszcze chwilę przed tym, kiedy to zaczął uczyć w Hogwarcie. Słyszał, że została w szkole, to jednak jakimś sposobem musieli się mijać. Puścił Beatrice, by mogła się z nią należycie przywitać, po czym sam uśmiechnął się do niej ciepło, podejrzewając, że musiała się czuć niespecjalnie komfortowo wśród osób, do których do niedawna musiała zwracać się per profesor.
Ciebie również. — odparł lekko, by po chwili przenieść wzrok na @Shawn E. Reed. Był przekonany, że kiedyś minęli się w zamku, to jednak nie potrafił sobie przypomnieć jego imienia. Nie musiał jednak zbyt długo się zastanawiać, kiedy mężczyzna sam się przedstawił. Podał mu więc dłoń i skinął głową. — Camael, mnie również. — odparł uprzejmie, choć w tym dobrym tonie nie było ani grama sztuczności.
Gdy Beatrice ponownie się do niego przysunęła – musnął palcami jej ramię, w bezwiednym geście, by ostatecznie ułożyć swoje palce na jej smukłej talii. Podniósł wzrok na Alexa, gdy ten rzucił, że ceremonia zaraz się rozpocznie i zajęli odpowiednie miejsce, by… czekać. Czego nie zamierzał w żaden sposób komentować, to był ich dzień, a i sam Camael nie należał do specjalnie punktualnych osób. Zaczął się jednak zastanawiać, czy może zdąży spalić jeszcze jednego papierosa, choć miał wrażenie, że dostanie od Beatrice po łapach za ten pomysł. Odrzucił więc chęć trucia siebie i kwiatków wokół i cicho rozmawiał z kilkoma osobami, nie mogąc pozbyć się myśli, że być może się rozmyślili, cóż – niezbadane były wyroki losu. Ostatecznie rozmowy zaczynały cichnąć i Whitelight podniósł wzrok, by jego oczy delikatnie rozbłysły, gdy zobaczył Perpetuę. Prezentowała się lepiej niż w stanie sobie w ogóle wyobrazić, z zarysowanym ciążowym brzuchem, który nie odbierał jej niczego, a jedynie dodawał uroku do całej aparycji. Mimowiednie splótł swoje palce ze smukłymi palcami Dear, obserwując uroczystość i cały jej przebieg, by razem z resztą zebranych mogło z jego piersi wydobyć się westchnienie zachwytu. Niemalże od razu wyłapał grający w tle fortepian, a palce drugiej ręki delikatnie i podświadomie zaczęły stukać o udo. Szybko doszedł do wniosku, że chętnie sam by coś zagrał, choć nie był pewien czy na pewno może. Cała sceneria dotychczas skutecznie odciągała go od myśli o zbiorniku wodnym, przy którym byli, a jednak coś go tchnęło by spojrzeć w tamtym kierunku. Dostrzegł trytonicę na brzegu, mimowolnie nieco się spinając i ponownie skupiając całą – prawie, bowiem część jego myśli zawsze oscylowała wokół Trice – uwagę na najważniejszych osobach tego popołudnia.

______________________


You’ve heard me saying that smoking was my only vice. But now it isn’t true, now everything is new, and all I’ve learned has  overturned. I beg of you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Beatrice L. O. Whitelight

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 160cm
C. szczególne : Czarne oczy, przenikliwe spojrzenie, blizny na dłoniach, ukryte po metamorfomagią, tatuaż na łopatkach (kuferek), obrączka z białego złota na palcu serdecznym lewej dłoni
Dodatkowo : metamorfomagia
Galeony : 1647
  Liczba postów : 1755
https://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
https://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
https://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear
https://www.czarodzieje.org/t18356-beatrice-l-o-o-dear-dziennik
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySro 31 Mar 2021 - 16:18;

Kostka: 40 – czyli będą podkradać mi alkohol, ale później latif

Dobrze było obserwować tych wszystkich ludzi, w tak cudownych nastrojach. Pogoda była idealna, warunki ku udzielaniu ślubu tym bardziej. Zaśmiała się radośnie, kiedy to Hux porwał ją w objęcia. Jakoś te wszystkie pozytywne odruchy przychodziły jej dzisiaj nad wyraz łatwo. Zastanawiała się, czy ktoś postanowił rozpylić tutaj jakiś magiczny środek, który tak wszystkich pobudzał, czy to może wyłącznie zasługa okoliczności, w jakich się znajdowali. Większość ludzi lubiła śluby, to nie podlegało dyskusji. Może dlatego wszyscy byli tutaj tacy radośni…
W końcu przyszedł czas na zajęcie swoich miejsc, Alex dyrygował wszystkimi wokół, bo zbliżała się godzina, kiedy młodzi mieli powiedzieć sobie sakramentalne „tak”. Tak więc razem z Camaelem udali się na wyznaczone dla nich miejsca. W bezwarunkowym odruchu tuż po tym, jak usiadła, pięć razy sprawdziła, czy jej sukienka układa się perfekcyjnie, jakby to było ważne w tym momencie. Posłała w stronę Whitelight’a przepraszający uśmiech, kiedy zrozumiała, co właśnie robiła. Nad pewnymi zrachowaniami nawet ona nie była w stanie zapanować.
A potem czekali.
I czekali.
I jeszcze kilka minut czekali.
Aż w końcu Beatrice zaczęła stresować się tym, czy aby młodzi nie rozmyślili się w ostatniej chwili. Zerkała na ludzi dookoła i widziała, że nie tylko ona miała podobne myśli. Aż w końcu pojawił się Caine, a potem rozbrzmiała muzyka.
Obserwowanie tak ważnej i dostojnej uroczystości, jak zawieranie małżeństwa przez dwoje ludzi, zawsze przyprawiało Beatrice o bardzo radosny nastrój. Pomimo tego, jakie sama miała doświadczenia z potencjalnymi przyszłymi mężami, to nie zamierzała się zniechęcać do tej instytucji. Wiedziała, że w ich świecie, wiele związków było zawieranych wyłącznie ze względu na jakieś koneksje rodzinne. Najlepszym tego przykładem był jej własny brat, który wziął ślub z Aurorą wyłącznie dlatego, że ta była z nim w ciąży, a szlachetny i szanowny ród Dear nie mógł pozwolić sobie na tak paskudną rysę na swoim idealnym wizerunku. Mieli szczęście, że ostatecznie połączyło ich jakiekolwiek uczucie, bo nie każdy mógł się pochwalić czymś podobnym. Ale mimo tego, wciąż wierzyła, że każdy w końcu spotyka miłość swojego życia, z którą dane jest człowiekowi spędzić cały swój czas. Zestarzeć się, sprzeczać o głupoty i przede wszystkim, wciąż przy sobie trwać. Coś jej podpowiadało, że właśnie tego typu związek obserwowała, kiedy Perpetua kroczyła w stronę ołtarza w towarzystwie Huxleya. Nie mogła się nadziwić temu, jak cudownie wyglądała, jak wielkie szczęście promieniowało z jej strony. Mimowolne westchnienie wyrwało się z jej trzewi, a wzrok delikatnie zmiękł. Jakby odruchowo w tamtym momencie spojrzała na wciąż ściskaną dłoń Camaela, by po chwili podnieść na niego swoje czarne tęczówki. Uśmiechnęła się do niego słodko i wróciła do obserwowania całej uroczystości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySro 31 Mar 2021 - 17:05;

81-95 — niecne elfy wsypały Ci coś do jedzenia, po czym przez 3 posty masz czkawkę/parcie na alkohol/parcie na romanse. Sam wybierz

Bycie w ramionach Beatrice dawało jej odetchnąć od tego całego stresu, nawet jeśli trwało chwilę. Przesunęła spojrzeniem po sylwetce pięknej przyjaciółki, dłużej zatrzymując się na czarnych, charakterystycznych dla niej lokach. Na jej pytanie trudno było powstrzymać Nessie bezradny uśmiech, a nawet charakterystyczne wzniesienie oczu ku górze. Wiedziała, że o to zapyta. Chcąc ją uspokoić, odszukała spojrzenia ciemnych, błyszczących oczu.
- Wszystko w porządku. Nie musisz się martwić.
Miała nadzieję, że zapewnienie w charakterystycznym dla siebie tonie przyjaciółce wystarczy. I chociaż korciła ją dalsza konwersacja z nią, nie po to się tu zebrali. Uśmiech nauczyciela transmutacji nie wskazywał jednak na nic złego, dzięki czemu odrobinę jej ulżyło, odkładając ich zapoznanie się już na dobre do odmętów pamięci spraw wyjaśnionych. Z tej okazji obdarzyła go nawet krótkim uśmiechem.
Przyglądała się chwile parze w milczeniu, nie mogąc powstrzymać jakiegoś cienia uśmiechu, a jednocześnie powstrzymać pojedynczej myśli, że powinna spotkać się z Camem na piwo raz jeszcze, tym razem w całkiem innych okolicznościach. Nie był świadomy, że poniekąd miał je w pakiecie i każdy uszczerbek na zdrowiu psychicznym Trice groził czymś gorszym, zwykła łajnobomba pocztą. Chciała coś powiedzieć, jednak w momencie, gdy jej dłonie zacisnęły się na ręku Shawna, odezwał się Profesor Alexander, aby zająć miejsca. Posłała przyjaciółce jeszcze krótkie spojrzenie, po czym poszli zająć wyznaczone krzesła.
Czekali.
Nie miała pojęcia, ile minęło, ale nachyliła się w stronę Reeda, szepcząc mu na ucho, czy aby na pewno Pani Perpetua nie zmieniła zdania, chcąc skupić się na karierze zawodowej. Wyprostowała się zaraz, zerkając w stronę tacki z szampanem i mając olbrzymią chęć na łyka czegoś zimnego na odstresowanie, jednak zamiast tego wymieniała uśmiechy z pozostałymi gośćmi. W końcu ceremonia się zaczęła, pojawił się Pan młody w eleganckim garniturze oraz piękna wybranka, na której widok Nessa aż rozchyliła usta w zachwycie. Pół wila wybrała sukienkę, pasującą do żywiołu opiekującego się- po części przodkami, co jeszcze bardziej podkreśliło jej magiczne pochodzenie i powiązanie z matką ziemią. Wyglądała przepięknie, olśniewająco, zjawiskowo. I chyba każda kobieta tutaj trochę jej tego zazdrościła, chociaż akurat Lance kompletnie do wyglądu nie przykładała uwagi, dopóki było schludnie i elegancko. Zerknęła też na siedzącą naprzeciw przyjaciółkę, która maślanymi oczyma wpatrywała się w swojego partnera. Uśmiechnęła się pod nosem, szturchając delikatnie swojego towarzysza, aby zerknął w ich kierunku i posłała mu porozumiewawcze spojrzenie, że być może czeka ich jeszcze jeden ślub w tym roku. Trice na to zasługiwała.
Ruda wróciła uwagą do wydarzenia, obserwując uważnie młodą parę i podziwiając, jak pięknie wyglądali. Sam ich widok budził dawno uśpione zapędy artystyczne do zagrania czegoś przyjemnego, czego upustem było poruszenie palcami na swoim kolanie, które chwilowo było widocznie klawiszami fortepianu.


@Beatrice L. O. O. Dear @Shawn E. Reed @Camael Whitelight
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Merlin Villeneuve

Nauczyciel
Wiek : 38
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : Wysportowana sylwetka, pogodne spojrzenie, kanadyjski akcent
Galeony : -715
  Liczba postów : 119
https://www.czarodzieje.org/t19518-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19715-poczta
https://www.czarodzieje.org/t19521-merlin-villeneuve
https://www.czarodzieje.org/t19716-merlin-villeneuve-dziennik
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySro 31 Mar 2021 - 19:07;

K100: 25

Nie zwykłem przyzwyczaić się do takich sytuacji jak ten ślub, tyle miłości, szczęścia i w ogóle wszystkiego co miłe i puchate skondensowane w jednym miejscu, o jednym czasie… Tym bardziej jak za partnera miało się świadka Panny Młodej, gdzie NA DODATEK był nim przenajsłodszy @Huxley Williams, który jakby mógł to chyba tańczyłby z tymi wszystkimi wróżkami w akompaniamencie tutejszych melodii. Szczęście wręcz wylewało się z mojego druha, który dosłownie skakał od gościa do gościa, ja zaś nie nadrabiałem z tym wszystkim. Nim rzuciłem bardziej niż przelotnie okiem na jednego gościa, to już byłem przy kolejnej parce, której również zostałem przedstawiony i o Morgano, jakież zaskoczenie, to też byli nauczyciele w Hogwarcie! Williams zrobił mi najwyraźniej przyspieszoną wycieczkę zapoznawczą całej kadry nauczycielskiej, robiąc to najlepiej – każdy przecież wiedział, że prawdziwa impreza dopiero przed nimi, a nie widziałem tutaj nikogo lepszego niż Hux w roli dyrygenta melanżu, a nigdzie nie miałbym lepszej okazji do poznania kolegów po fachu niż po paru głębszych czy przy dziesiątym z kolei papierosie.
  Kolejnym przystankiem mojego przyjaciela była urocza parka @Beatrice L. O. O. Dear i @Camael Whitelight, z którymi wujek Williams nie omieszkał się nie przywitać, ja również obdarzyłem ich serdecznym uśmiechem i uściskiem dłoni.
  Nim jednak zdążyłem się odezwać, Perp zdołała już zebrać całą ich uwagę na sobie, również moją. Bynajmniej, Panna Młoda nie pojawiła się jeszcze na horyzoncie, a mowa tu była o przezabawnym tatuażu Huxa, który wesoło podrygiwał na jego dłoni i była to naprawdę dzisiejsza gwiazda wieczoru (no, ciemno jeszcze nie jest, więc powiedzmy, że gwiazda… dnia? Nie, źle to brzmi).  
  Już miałem skomentować tatuaż Huxa, gdy on pędził dalej, nie dając chwili na wytchnienie. Zanim zdążyłem choć otworzyć buzię, już zostałem oficjalnie przedstawiony i nietaktem byłoby teraz wracać do tematu atramentowej Perp, tak więc zostawiłem go sobie na później.
  - Cześć, Merlin. Pięknie ze sobą wyglądacie – dodałem dwa grosze od siebie, rzucając im ciepłe spojrzenie i pewnie temat toczyłby się dalej, ale ruszyliśmy dalej, ja zaś pomachałem im na odchodne przez ramię i pognałem dalej.
  Podeszliśmy jeszcze raz do Alexa, tym razem nie w towarzystwie ziomali-nauczycieli, a młodej kobiety, której również nie znałem.
  - Ano, owszem. Też mam przyjemność z nauczycielką, jak z prawie każdym tutaj? Merlin Villeneuve, miło mi cię poznać, Eleanore. - Uśmiechnąłem się do niej przyjacielsko i pewnie dodałbym jeszcze parę słów o jej szykownej sukience, jednakże Huxley nigdy się nie zatrzymywał, nie było na to czasu, a że byłem jego partnerem to tyczyło się to również i mnie. I faktycznie, leciał on nieubłaganie i powoli zbliżał się moment, w którym mój partner musiał mnie na parę chwil mnie opuścić, by dołączyć do Panny Młodej, realizując jakiś swój plan jako świadka całej ceremonii. Skinąłem mu głową i jeszcze na pożegnanie przed chwilową rozłąką mu rzuciłem pospiesznie:
  - Pięknie się prezentujesz. Dasz radę Hux, jakbyś miał mdleć od tych wszystkich emocji to pamiętaj, że jestem w pobliżu, zawszę cię złapię. – Zażartowałem, puszczając mu oczko i odchodząc do stolika, gdzie każdy powoli się zbierał za poleceniami Alexa, czekając na punkt kulminacyjny całej tej ceremonii.
  Gdy nareszcie nadszedł ten czas, na jaki czekali, wszystkie oczy skierowały się w stronę Perpetui, która wyglądała oszałamiająco. We mnie również aż coś zagrzmiało, bowiem to, jak się prezentowało wychodziło poza strefę piękna opisywalnego słowami. Zabrakło mi tchu, zapomniałem wręcz oddychać i chyba nie byłem w tym osamotniony, szybko zerknąwszy na boki zobaczyłem, że inni mieli podobnie. Uśmiechnąłem się z całą sympatią skrytą za tym właśnie grymasem, widząc Huxleya kroczącego obok Panny Młodej. Muzyka zdawała się być jednak dla mnie niesłyszalna, bo miliardy wróżek zaczęło latać między moimi uszami, śpiewając własne wersje weselnych melodii, co totalnie zagłuszyło wszelkie słowa, który wypowiadano teraz i podczas całej przysięgi. Nie przeszkadzało mi to zaś szczególnie, oczy wciąż miałem sprawne i to się liczyło najbardziej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Caine Shercliffe

Nauczyciel
Wiek : 45
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : drogie garnitury, burzowe spojrzenie
Galeony : 1978
  Liczba postów : 538
https://www.czarodzieje.org/t17784-caine-vergil-shercliffe#500817
https://www.czarodzieje.org/t17800-lexa#501207
https://www.czarodzieje.org/t17799-nie-zabilem-brata#501202
https://www.czarodzieje.org/t17786-caine-v-shercliffe
https://www.czarodzieje.org/t19458-caine-shercliffe#575643
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySob 3 Kwi 2021 - 9:48;

Alexander miał rację. Warto było czekać na tę chwilę. Chociaż widział Perpetuę ledwie minutę temu, teraz... wyglądała zupełnie inaczej, krocząc w jego stronę. Rozbudzała zupełnie inne emocje. Podekscytowanie. Napięcie. Oczekiwanie. Znów był tym 17-letnim idiotą, który nieświadomie wodził za nią wzrokiem. Słuchał jej, nawet, kiedy udawał, że tego nie robi. Czytał z niej i łagodził jej humory, całkiem intuicyjnie, ale niejednokrotnie także intencjonalnie.
W tym momencie widział tylko ją. Ani Huxleya, który szedł pod ramię obok, ani innych gości. Patrzył w jej kierunku, a wszystko wokół, oprócz niej, miało jedną barwę.
Nie czekaj 25 lat, Lex – mruknął jeszcze bezwiednie i rozluźniając krawat i podnosząc dłoń do przydługich pasm włosów, które zaczesał teraz jednym ruchem do tyłu. Na nic była codzienna kontrola Caine, maskowanie emocji, jakie dopracowywał latami na salach sądowych, bo wystarczyło jedno spojrzenie na Perpetuę Jeszcze-Whitehorn, żeby fasada opadła. Nie podejrzewałby, że będzie tym frajerem, który szczerzy się jak głupi, bo zaraz miał złożyć obietnicę najbardziej urokliwej, najbardziej czułej, najbardziej wrażliwej, wyrozumiałej, rozsądnej i wspaniałomyślnej, najpiękniejszej kobiety.
Kiedy stanęła na przeciwko, odruchem sięgnął do jej dłoni, wbrew wszelkim ceremoniałom, zginając się w pół, żeby ucałować jej dłoń. Wdzięczny za jej obecność. Od tej chwili tak naprawdę nie był pewien ile i czy cokolwiek zapamiętał z przemowy urzędnika. Nie potrafiłby opisać emocji, jakie nim kierowały, kiedy stal na przeciwko niej. Reagował mechanicznie na wszelkie czynności, jakich dokonać mieli przed przysięgą. A kiedy przyszedł czas i na nią, jakaś siła – zapewne dłoń Alexandra na ramieniu, albo jego ruch, kiedy odwrócił się po obrączki – kazała Caine się poruszyć. Odezwać.
Czas przysięgi.
Nie miał słów. Przygotował przemowę, ale każde zdanie wydawało się blade, bezbarwne.
Przysięgam Ci, że tak długo, jak długo będzie to zależeć ode mnie, każdy nasz dzień będzie wyglądał, jak te w cieniu drzewa, a każda noc, jak te nowoorleańskie. Nawet te niedługo nieprzespane. Obiecuję Ci szczęśliwe chwile razem i stawianie razem czoła złym. I nigdy nie gasić Twojej pasji, miłości i iskry. Twoja kolej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Perpetua Whitehorn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 161
C. szczególne : Styl vintage i aura wesołości | Wspiera się na artefakcie: Jarzębinowej Feruli | Na lewym nadgarstku - srebrna bransoletka z tancerką zmieniającą się w łanię; na prawym - bransoleta Wielkiej Wezyrki | Gdy Hux jest obok - mimowolnie roztacza wokół urok
Dodatkowo : Półwila
Galeony : 552
  Liczba postów : 1568
https://www.czarodzieje.org/t18317-perpetua-whitehorn#521196
https://www.czarodzieje.org/t18325-sowiszcze-pet#521411
https://www.czarodzieje.org/t18326-relacje-pet#521412
https://www.czarodzieje.org/t18316-perpetua-whitehorn#521191
https://www.czarodzieje.org/t18547-perpetua-whitehorn-dziennik#5
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyWto 13 Kwi 2021 - 11:22;

25 lat. Dwadzieścia pięć lat czekała na swoje szczęśliwe zakończenie - do którego właśnie zmierzała przez leśną ścieżkę, wspierana pod ramię przez najlepszego przyjaciela. Wierzyła w to całym swoim wielkim sercem zamkniętym w drobnym ciele - a uśmiech, którym obdarzył ją Caine (który przecież nie uśmiechał się tak nigdy!) jedynie ją w tym upewniał. Oblała ją fala ogromnego, przemożnego szczęścia i rozczulenia - znała go, doskonale wiedziała, że wiele emocji trzeba było, żeby zburzyć tę fasadę neutralności i kontroli. Całą sobą wierzyła, że znalazła swoje miejsce na ziemi - przy człowieku, którego burzowe spojrzenie klarowało się na jej widok, który zapewniał jej stałość, ale i budził emocje, których już dawno nie czuła. Jakby wchodziła w środek burzy - której przecież tak bardzo się bała - z pewnością, że przecież nic jej się nie stanie, póki On był obok. Caine Shercliffe, jej mąż - już za kilka chwil.
Nie wiedziała nawet kiedy znalazła się już przy ołtarzu - odwzajemniła uścisk dłoni Huxleya, najmocniej jak potrafiła, zaglądając jeszcze w jego zielone oczy. Łzy zaszkliły jej się pod powiekami - ale nie zamrugała, uśmiechając się do przyjaciela pięknie, z wdzięcznością, za zaufanie i oddanie, o które nie śmiałaby prosić.
Dziękuję — szepnęła jeszcze bezgłośnie.
Jej dłoń nie pozostała długo samotna - zaraz przejęta przez Caine'a, oddającego jej ukłon. Coś ścisnęło ją za gardło, a w piersi zatrzepotały skrzydła - naprawdę poczuła się jak wybrana, jedyna. Łagodny, pełen uczucia uśmiech zdobił jej twarz, kiedy urzędnik rozpoczął ceremonię - jasne oczy wpatrywały się tylko w przyszłego męża, czujnie wyłapując jego emocje. Perpetua czuła jak serce puchnie jej w piersi - i naprawdę najwyższym wysiłkiem silnej woli powstrzymała się od rzucenia Shercliffe'owi na szyję z radosnym, perlistym śmiechem.
Musiała jeszcze przez chwilę powstrzymać całą tę radość i uniesienie - choć było to wyjątkowo ciężkie, zwłaszcza w obliczu przysięgi Caine'a. Tak osobistej, acz ujmującej ich... naprawdę długą historię. Od czasów szkolnych, po dziś dzień.
Twoja kolej. Roześmiała się - cicho, dźwięcznie, całkiem jawnie wycierając łzy, które potoczyły się po jej policzkach. Cały Caine.
Moja kolej, żeby pokazać Ci wszystkie uroki małżeństwa, opartego na miłości, zrozumieniu... i kaprysach wili — uśmiechnęła się ujmująco, mimowolnie jedną dłoń opierając na ciążowym brzuszku. Zawadiackie ogniki zatańczyły w jasnych oczach, kiedy urok pełzał po jej skórze.
Przysięgam Ci, że tak długo jak mi na to pozwolisz, będę rozjaśniać Ci dni i noce, będę stać u Twego boku z uśmiechem, gotowa stawić czoła wszystkim... błędom. Obiecuję dać Ci jeszcze wiele powodów do szczęścia i jeszcze więcej do radości. Przysięgam Ci miłość, całym moim sercem - i jeszcze jednym, bijącym pod moim.
Jego pewne dłonie stanowiły idealny kontrast dla jej rozedrganych, kiedy wymieniali się obrączkami. Tak różnymi, a uzupełniającymi się - jak oni.
Kocham Cię, Shercliffe — mruknęła jeszcze, gdy w końcu i ona mogła tytułować się tym nazwiskiem - przyciągając do siebie męża, by przypieczętować ich wspólne obietnice pocałunkiem, tak słodkim i pewnym jak nigdy.
W końcu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexander D. Voralberg

Nauczyciel
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 198
C. szczególne : wysoki i szczupłej postury | blizny wokół ust i na twarzy | nienaturalnie białe oczy i mogące wywołać niepokój spojrzenie | chodzi w garniturowych spodniach i ciemnych koszulach zamiast szat
Dodatkowo : Bezróżdżkowość
Galeony : 909
  Liczba postów : 2100
https://www.czarodzieje.org/t17470-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t17584-poczta-alexandra#493071
https://www.czarodzieje.org/t17590-harem-voralberga#497045
https://www.czarodzieje.org/t17573-alexander-d-voralberg
https://www.czarodzieje.org/t18552-alexander-d-voralberg-dzienni
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySro 14 Kwi 2021 - 21:57;

  Słysząc słowa Caine’a przez chwilę zawiesił na nim wzrok w niemym zaskoczeniu. Nie spodziewał się takiego stwierdzenia z jego strony, a przynajmniej nie w tym momencie. Szybko się jednak otrząsnął i wciąż lekko uśmiechnięty gestem jeszcze sprzed chwili, spojrzał w kierunku nadchodzącej panny młodej. Musiał przyznać, że w długiej sukni wyglądała przepięknie. Okalająca ją roślinność poruszająca się z pomocą jego zaklęć nadawała jej uroku. Splótł dłonie przed sobą, powstrzymując się przed machinalnym przeskakiwaniem z pięt na palce i z powrotem w oczekiwaniu aż kobieta podejdzie pod miejsce docelowe utraty swojego aktualnego nazwiska i związania się z Shercliffem na resztę życia. A przynajmniej taką miał nadzieję.
  Nie można było powiedzieć, że uśmiechał się jak kretyn, ale z pewnością widok Voralberga unoszącego kąciki ust przez tak długi okres z pewnością był niecodzienny. Był naprawdę radosny z powodu ich wzajemnego szczęścia. Nie dało się nie zauważyć, że czekali na to naprawdę długo. Nawet nie był pewien czy byłby w stanie określić jak bardzo cieszył się, że oboje doczekali tej chwili. Nie spuszczał wzroku z młodych co jakiś czas wysyłając porozumiewawcze spojrzenia do drugiego świadka, choć sądząc po jego minie to ten miał raczej ochotę na porwanie uzdrowicielki i zniknięcia z nią siną dal. Miał nadzieję, że się powstrzyma. Byłby to niecodzienny widok, a już na pewno nadzwyczajne wydarzenie, które pozostałoby im w pamięci na bardzo długo. Nie miał pojęcia co było między tą trójką, ale jedno było pewne – ten ślub dojdzie do skutku czy komuś się to podoba czy nie.
  Odczekał aż zaczną swoje przysięgi i podszedł w odpowiednim momencie, aby przekazać ich im obrączki. Prezent ode mnie i Éléonore. – szepnął do nich, podając dwa małe krążki stworzone z damasceńskiej stali. Wyglądały całkowicie zwyczajnie – pomijając ich przepiękny wygląd, lecz kiedy je założyli mogli poczuć, że było inaczej. Być może w tym momencie nie było to tak mocno odczuwalne, ale z pewnością mogli zauważyć, że ich emocje narastają i zmieniają się, bardziej w te młodzieńcze, pierwsze, najwspanialsze momenty, zapamiętane sprzed dwudziestu pięciu lat. Były nadzwyczaj wyraźne i mocne, jedyne, ich wyjątkowe. Uśmiechnął się mocniej i odsunął dalej, dając im tym razem wielką przestrzeń na wyrażenie swoich uczuć tak jak tylko chcieli. Kiedy się pocałowali machnął ręką, wystrzeliwując nad nimi mieniące się płatki kwiatów, powoli opadające pomiędzy ich nogi. Teraz już chyba nikt nie mógł wyrazić sprzeciwu przeciwko temu małżeństwu.


Spoiler:
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Czarodziejowa Dusza

Galeony : 631
  Liczba postów : 633
https://www.czarodzieje.org/t10816-czarodziejowa-poczta
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySro 14 Kwi 2021 - 22:57;




Wesele!
Perpetua & Caine Shercliffe


Brawa i oklaski, nikt nie krzyknął "Nie"! Przysięgi zostały wypowiedziane - i przypieczętowane zarówno pocałunkiem jak i wymianą obrączkami. Oficjalna ceremonia dobiegła końca, przed gośćmi stanęło świeżo upieczone - acz nie pierwszej świeżości - Państwo Shercliffe!

Orkiestra podjęła pierwsze delikatne nuty - na środek, między krzesła wyszła wysoka, szczupła blondynka: Lyanna Whitehorn, matka panny młodej. Zalana łzami, starsza acz elegancka pani, w dłoni miała już lampkę z szampanem, w który delikatnie stukała srebrną łyżeczką chcąc zwrócić na siebie uwagę.
Kochani! Dziś jest szczęśliwy dzień, bawmy się! Za zdrowie mojej córeczki i jej eleganckiego męża! — zaszczebiotała, zapraszając gości do części weselnej. Nie było wątpliwości od kogo Perpetua przejęła typowe dla siebie ciepło.



Zdarzenia Weselne

Jeśli tylko chcecie - możecie rzucić Literką na to, który z gości weselnych (zarówno od strony Pana jak i Panny młodej) w jakiś sposób przeszkodzi - lub nie? - Wam w zabawie!

A - Christopher Shercliffe
Christopher to równy gość, tylko trochę dużo pije. Na jego przystojnej, dojrzałej twarzy maluje się jakiś chłopięcy blask.

1-2 – podchodzi do Ciebie z butelką Zezowatego Iwana i nie przyjmuje odmowy. Musisz wypić PÓŁ BUTELKI na głowę. Po czym jesteś pijany!
3-6 – Christopher zabiera Cię na stronę do wybiegu aeotana, gdzie siada z Tobą na ławce i popija własnoręcznie warzone wino z czarnego bzu. Wino ma przyjemny, słodkawo-kwiatowy smak, a Chris dodał do niego jakiś składnik, który sprawia, że Twój nastrój się pogłębia - jeśli był dobry, masz cudowny humor, jeśli był zły, cóż… teraz jest jeszcze gorzej.

B - Adeline Shercliffe
Adeline to bardzo uprzejma, pocieszna osoba, ale cierpi na nadwrażliwość na alkohol.

1-2 – Adeline zabiera Ci alkohol i zastępuje ponczem (rzuć kostką na poncz), mówiąc, że już za dużo wypiłeś
3-4 – Adeline podchodzi do Ciebie spanikowana i pyta, czy widziałeś jej męża! Musisz odegrać 1 post, podczas którego szukacie jej “zguby”.
5-6 – Adeline martwi się o Twój stan zdrowia, dlatego podaje Ci eliksir na otrzeźwienie (możesz go wpisać do kuferka, bądź wykorzystać na ślubie).

C - Arariel Whitelight

1 – Marina sparowała Ciebie do tańca razem z Ararielem, nieważne czy jesteś mężczyzną, czy kobietą. Arariel spojrzał na Ciebie bystrym spojrzeniem, pod którym ugięły się nogi Mariny, która wpadła prosto na Twoje plecy/w Twoje ramiona/podparła się na Tobie. Arariel korzystając z zamieszania, ulotnił się.
2-6 – zostałeś sparowany do Arariela do tańca przez Marinę, Arariel spojrzał na Ciebie znad sączonego alkoholu, kącik ust drgnął mu w prawdopodobnie uprzejmym uśmiechu, kiedy zerknął na zegarek: “Wybacz, Minister Magii na mnie czeka”/”To sowa z Biura Aurorów, przepraszam, muszę odebrać”/”Na mnie już pora, bywaj” - rzucił Ci jedną z podobnych wymówek i odszedł.

D - Marina Shercliffe

Marina próbuje Cię zeswatać z osobą, która siedzi obok Ciebie przy stole. Rozgraj jej BARDZO NATARCZYWE PRÓBY w swoim poście. Jeśli to:
1-2 –  to osoba z naprzeciwka
3-4 – to osoba po Twojej prawej stronie (zignoruj tę kość jeśli jesteś Huxleyem i po Twojej prawej stronie siedzi Perpetua)
5-6 – to osoba po Twojej lewej stronie

E - Darren Shercliffe
To bardzo nieśmiały, ale przyjazny, cichy mężczyzna.

1-2 – który bardzo nieśmiało się Ciebie pyta, co myślisz o jego małżonce, a następnie prosi Cię, żebyś nie odpowiadał na jej podrywy, w zamian płaci Ci nawet 20 galeonów.
3-6 – który bardzo uprzejmie Cię prosi o przesunięcie krzesła, ponieważ stoi ono na jego stopie.

F - Roan Shercliffe
Ojciec Caine. To bardzo stonowany, ale surowy i stanowczy człowiek.

1 – któremu zaszedłeś za skórę, dlatego wyzywa Cię na pojedynek magiczny (zgłoś się do Caine jeśli wylosowałeś tę kość).
2-4 – który jednak bardzo chętnie wypowiada się o Fairwynach. Jeśli masz różdżkę ze sklepy Fairwynów, patrz kość > 1.
5-6 – po kilku głębszych zdaje się jednak całkiem przystępny i wybiera sobie Ciebie, jako swojego rozmówcę, dlatego przez pół godziny musisz słuchać o opiece nad magicznymi stworzeniami i prowadzeniu rezerwatu.

G - Linnea Shercliffe
Matka Caine to rozsądna, piękna i elegancka kobieta, która ma jednak w sobie dużo subtelności i łagodności.

1 – ale akurat jest nieco rozemocjonowana, dlatego wypłakuje przy Tobie łzy ze szczęścia, prosząc o dyskrecję (i chusteczkę).
2-6 – która podczas rozmowy patrzy na Ciebie wzrokiem tak przenikliwym, jakby znała wszystkie Twoje sekrety lepiej od Ciebie. Nie wiesz jak to się dzieje, ale zdradzasz jej największy sekret (veritaserum).

H - Douglas Whitehorn
Brat Perpetuy i bliźniak Roseanne - biznesmen pełną gębą o niezbyt przyjemnej aurze.

Jeśli jesteś kobietą: Przypadkiem wylał na Ciebie wino, po czym dał Ci wykład o tym, jak kiedyś kobiety były pełne gracji i pokory, a obecne są pozbawione wdzięku i klasy, po czym rzuca na Ciebie niegroźną klątwę i odchodzi (klątwa dotyczy pecha podczas ślubu).
Jeśli jesteś mężczyzną: Nie wiesz jak to się dzieje, ale od słowa do słowa Douglas wyłudza od Ciebie 25 galeonów, obiecując, że zainwestuje je na dobre cele i zwróci Ci z nawiązką. Co oczywiście nigdzie się nie dzieje, bo poza ślubem prawdopodobnie nigdy więcej go nie zobaczysz. Ale odmówisz bratu panny młodej? Jeśli tak - Douglas przeklina Cię klątwą (masz pecha do końca ślubu)

I - Roseanne Whitehorn
Siostra Perpetuy i bliźniaczka Douglasa - w przeciwieństwie do brata niesamowicie sympatyczna kobieta.

1-2 – podchodzi do Ciebie Douglas, a zaraz zanim od razu Roseanne, która ochrzania go za wyłudzanie pieniędzy i oddaje Ci “Twoje” 25 galeonów, na odchodnym bijąc Douglasa po głowie
3-6 – Jeśli jesteś mężczyzną i nie zaprosiłeś dzisiaj żadnej kobiety do tańca, otrzymujesz od Rosie karnego jeżyka na garniturze, który nie chce się zmyć żadnymi czarami. Jeśli zaprosiłeś kogoś do tańca - i tak otrzymujesz karnego jeżyka, ale Rosie odchodzi rozchichotana.
Jeśli jesteś kobietą: Dostajesz od Rosie flakonik ze szczyptą belladony do przetestowania (belladona rozświetla cerę i przyciąga mężczyzn).

J - Lyanna Whitehorn
Mama Perpetuy, elegancka blondynka o wysokim, perlistym śmiechu i przylepności podobnej do swojej córki.

1-5 – Lyanna zadaje Ci milion pytań o świat czarodziejski. Wśród nich wiele absurdalnych. Jeśli opiszesz je w swoim poście dostaniesz od niej buziaka.
6 – dostałeś chochlika gadatliwego.




T O R T ! ! !

Musisz spróbować tortu upieczonego przez domowe skrzaty! Jest piękny, ogromny i... w pewien sposób zaczarowany. Koniecznie rzuć kostką k6, żeby poznać efekt!

1 - Masa z kroplą ajerkoniaku - w swoim kawałku ciasta czujesz lekki posmak dodatku odrobiny alkoholu, który jednak z pewnością jest nieco zaczarowany. Nagle dopada Cię wrażenie, że wzniesienie toastu - może i niejednego - za zdrowie młodej pary to wyjątkowo dobry pomysł.

2 - Roztańczone migdały - choć dziś niekwestionowanymi królami parkietu są nowożeńcy - nawet jeśli panna młoda nie jest z wiadomych powodów zbyt ruchliwa - nie zamierzasz zostawać w tyle. Przez kolejne dwa posty czujesz ciężką do opanowania chęć pójścia w tany, chyba że oczywiście prędko ją ugasisz.

3 - JESZCZE JEDEN KAWAŁEK - jeśli wylosujesz tę kostkę, trafisz na wyjątkowo smaczną porcję - lub może obudzi się w Tobie wewnętrzny łasuch. Masz ochotę na kolejny kawałek, rzuć więc ponownie kostką. Jeśli znów wylosujesz 3, po zjedzeniu trzeciego musisz na chwilkę usiąść i odsapnąć po takim pofolgowaniu swojemu brzuszkowi.

4 - Posypka Vani-Love’a - na języku czujesz błogi smak wanilii, w głowie zaś - niepohamowaną chęć przytulenia najbliższej osoby, nieważne czy to twoja osoba towarzysząca, któryś z nowożeńców czy ktoś zupełnie przypadkowy.

5 - Stuwilowe bezy - na szczycie Twojego kawałka ciasta usadowiła się biała jak śnieg beza. Po jej zjedzeniu czujesz się nie tylko jakby ktoś założył ci na nos różowe okulary, ale masz wręcz ochotę wziąć przykład z panny młodej i zaopiekować się każdym kto nawinie się pod rękę przez kolejne dwa posty

6 - Prawniczy krem kawowy - po skosztowaniu tego kawałka nie jesteś pewien, czy jesteś na weselu czy w sali Wizengamotu. Jedno jest pewne - przez kolejne dwa posty mówisz językiem wprost wyjętym z kodeksów, mogąc (prawie) dorównać w tym panu młodemu



Drinki, drineczki

Jeśli tylko chcesz - możesz rzucić kostką k6 na dodatkowy efekt dla dowolnie wybranego przez Ciebie napoju!


1 - W twojej szklance ląduje garść migoczącego pyłku, który wzburza bąbelki w twoim trunku i zmienia jego kolor na twój ulubiony. Już po pierwszym łyku - czujesz przemożne pragnienie szczerych wyznań i nie możesz kłamać przez 2 kolejne posty.

2 - Mały elfik przelatuje nad twoją szklanką i wrzuca do niej różową kulkę - napój musuje i zaczyna roztaczać delikatny zapach twojej amortencji. Zaczynasz pałać do swojej sympatii większą czułością - może warto dać się temu ponieść?

3 - Twój trunek zaczyna wirować i zmienia swój kolor na piękne, żółte złoto - do tego po zamoczeniu w nim ust nie możesz przestać się uśmiechać. Twoja pewność siebie nagle winduje ostro w górę - a szczęście zdaje się nie odstępować Cię na krok.

4 - Szklanka twojego napoju zawibrowała, zasnuwając się prawdziwą tęczą - choć na jej końcu nie znajdziesz żadnego złota Leprekonusów, to na pewno po spróbowaniu tego trunku odnajdziesz przemożną ochotę do radosnych pląsów, najlepiej tanecznych.

5 - Naczynko w którym masz swój napój zasnuwa się mgłą i fantazyjnym szronem - dziś niezaprzeczalnym gwoździem programu jest młoda para. Po upiciu nieco tego trunku - napływa do Ciebie fala wspomnień związanych z jednym lub obydwoma nowożeńcami.

6 - Do twojego napoju dorzucony zostaje kandyzowany ananas - wesele państwa Shercliffe powinno być szczęśliwym wspomnieniem. Po wypiciu tego specyfiku nie musisz się martwić chorobą dnia kolejnego, ani dziurami w pamięci spowodowanymi jednym toastem za dużo.



Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Huxley Williams

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 183
C. szczególne : biegające po ciele tatuaże, w pracy przykryte długimi rękawami, chociaż wychodzą na ręce i czasem na szyję | tatuaż "P" na zakolu, pojawia się gdy Perpetua jest obok | tlenione włosy | pojedynczy kolczyk szeherezady w uchu
Galeony : 1600
  Liczba postów : 1287
https://www.czarodzieje.org/t19615-huxley-butcher-williams#583118
https://www.czarodzieje.org/t19619-rzeznik#583498
https://www.czarodzieje.org/t19620-butcher-s-victims#583499
https://www.czarodzieje.org/t19616-huxley-butcher-williams#583130
https://www.czarodzieje.org/t19753-huxley-butcher-dziennik#59438
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyCzw 15 Kwi 2021 - 0:01;

Stoję sobie grzecznie obok i dyskretnie ocieram łzy wzruszenia podczas tej całej ceremonii. W końcu jednak każdy mówi swoje, zakładają swoje obrączki i moim wilgotnym okiem widzę jak nagle wyraz twarzy Perpetuy lekko się zmienia po założeniu pierścionka na jeszcze bardziej dziwnie miłosny. To jedyna rzecz, która nie wprawia w lekką dekoncentrację podczas całej ceremonii. Biegnę prędko do Merlina, który ma nasze prezenty.
- Dobra, w końcu to wesele, sto lat to trwało chyba. Będziesz mnie też łapał jak się upiję za mocno? - pytam, mrugając do partnera i machając do niego, byśmy poszli wręczyć do co mamy. Najpierw gratuluję Caine'owi, wręczając mu nowy magiczny mikser. Po chwili już jestem przy Perpie, przytulając przyjaciółkę i nie przejmując się ewentualną kolejką, wyciągam niewielkie ubranko, które mam w uroczej torebce na prezenty.
- Kojarzysz? Wstawiłem kiedyś pranie z naszymi rzeczami i niechcący dodałem eliksiru zmniejszającego, więc wszystko było różowe i malutkie! Mówiłem, że to będzie kiedyś dla... no, twoich dzieci. I proszę bardzo! - mówię pokazując uroczą, niewielką koszulkę, którą będzie mogła kiedyś założyć córeczka Perpy. Całuję jeszcze lekko w policzek przyjaciółkę i daję przestrzeń dla innych. Po drodze zaczepiam Alexa, kiedy rozchodzimy się w końcu odrobinę.
- Co robią obrączki? Nie są zwyczajne? - pytam myśląc o lekkiej zmianie w Perpie po ich założeniu.
W końcu każdy siada na swoje miejsca, a ja czując się obowiązku jako świadka od wesela, wstaję raźnie i uderzam w kieliszek, który mam z gracją (słonia).
- Hej! Witam wszystkich w imieniu pary młodej. Świętujemy dziś wesele najcudowniejszej kobiety pod słońcem... i Caine'a oczywiście, więc proszę wszystkich o eleganckie zachowanie. Czyli upicie się jak nigdy i żebyście mieli straszliwe zakwasy przez dzikie tańce! - mówię krótką przemowę i siadam po chwili po prawicy swojej przyjaciółki. Gadam sobie z Merlinem kiedy mają jakiś pierwszy taniec i zaczynamy jakieś obiady. Wznoszę kilka toastów za parę młodą. Najwyraźniej moją przemową nie jest zachwycona pani Adelaide'a, bo daje mi jakiś eliksir na otrzeźwienie, przekonana, że mój żart podczas przemowy z tego wyniknął. W pewnym momencie rozbrzmiewa jednak piosenka przy której rzucam wymowne spojrzenie Perpie i wyciągam rękę do mojej przyjaciółki.
- I'm talking to you - mówię tylko w rytm piosenki i już idziemy razem na parkiet. Po drodze śpiewam oczywiście męską partię głosową, chociaż z pewnością odrobinę fałszując. Nie przejmuję się ewentualnie dwuznacznym tekstem czy czymkolwiek w tym stylu. To w końcu była nasza melodia! Dlatego radośnie śpiewam każdą zwrotkę, śmiejąc się wesoło do Perpetui. A ponieważ jak wiadomo zawsze byliśmy świetni w tańcu, a mój eliksir wyleczył na ten dzień jej nóżkę, śmigamy elegancko do muzyki. Obracam ją kilka razy; moje tatuaże wychodzą mi poza garnitur na ręcę i szyję, a niewielka Perpa z mojego garnituru jeszcze żwawiej tańczy. Na kilka tonów na chwilę spowalniam taniec, by objąć mocno przyjaciółkę i całuję delikatnie jej głowę. Z policzkiem przyklejonym do kobiety wzdycham lekko na ten jakże szczęśliwy dzień.
- Pięknie dziś wyglądasz. Jak zwykle - mówię jeszcze coś co zdawało nie powiedziałem na głos wcześniej.

kostki na gości

______________________

have enough courage
to trust love one more time and always one more time

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Christopher Walsh

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : Blizna u dołu brzucha oraz niewielka blizna na ręce, ciemnogranatowe blizny na lewym ramieniu; obrączka z czarno-zielonej muszli; runa agliz na lewym nadgarstku
Galeony : 2362
  Liczba postów : 1336
https://www.czarodzieje.org/t18076-christopher-o-connor#514253
https://www.czarodzieje.org/t18088-poczta-chrisa#514438
https://www.czarodzieje.org/t18089-chris
https://www.czarodzieje.org/t18079-christopher-o-connor#514252
https://www.czarodzieje.org/t18310-christopher-o-connor-dziennik
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 18 Kwi 2021 - 21:24;

Goście przeszkadzają

Christopher spojrzał na Josha, zastanawiając się, co ten zamierza w tej sytuacji zrobić, jak zamierza zareagować na jego pytanie, czy zacznie się wykręcać, czy może jednak powie coś, cóż, sensownego. Nie wiedział, czego miał się po nim spodziewać, bo mimo wszystko mężczyzna zmienił się w ostatnim czasie i nie był już do końca tym samym człowiekiem, co przed rokiem, nie przypominał nawet samego siebie z czasów wakacji w Luizjanie, jakby życiowe doświadczenia jednak w pewien sposób go uspokoiły i wyciszyły jego szaleństwa, które przystały bardziej nastolatkowi, a nie dorosłemu człowiekowi. Oczywiście, nadal był sobą, ale jednak coś się zmieniło, łagodnie, ledwie wyczuwalnie, ale obaj zdawali sobie z tego doskonale sprawę, nic zatem dziwnego, że gajowy jedynie uśmiechnął się lekko pod nosem na słowa Walsha, ale nie skomentował ich w żaden sposób. Nie chciał w tej chwili wchodzić w dyskusje na temat tego, co właściwie jest drugą szansą i czy w ogóle jej potrzebował, skoro tak naprawdę nic wcześniej ich nie łączyło. Ślub na pewno nie był dobrą okazją do rozpamiętywania własnych przeżyć, własnych spraw, toteż zachował to dla siebie, niemniej jednak miał zdecydowanie jasny obraz sytuacji, a przynajmniej zdawał sobie sprawę z tego, w jaką konkretnie stronę zdawał się spoglądać Josh.
- Dziękuję. Choć najpiękniejsze jest ich przesłanie - odparł Chris, uśmiechając się jedynie kącikiem ust, a później niemalże parsknął, kiedy pojawiły się magiczne stworzonka, które za nic w świecie nie chciał odpuścić Joshowi, więc w efekcie sam również nie wyłapał zbyt wiele ze składanej przysięgi małżeńskiej, zbyt zajęty tym, by jakoś pomóc Walshowi i nie robić przy okazji zupełnie niepotrzebnego bałaganu.
Nim się obejrzał, już składano życzenia, rozdawano prezenty i wznoszono toasty, a on nagle wylądował z kieliszkiem w ręku, musząc sprawiać wrażenie naprawdę zagubionego człowieka, który nie wiedział, co powinien ze sobą zrobić. Zanim zapytał Josha, czy powinni po prostu złożyć życzenia teraz, pojawiła się obok nich Adeline, która wcisnęła w jego dłonie inną szklankę, twierdząc, że na pewno za dużo już wypił i stąd na jego policzkach pojawiły się wypieki. Christopher zamrugał, rozumiejąc z tego wszystkiego coraz mniej i mając wielką ochotę, żeby zapaść się po prostu pod ziemię. Skoro zaś inni porwali państwa młodych, sam postanowił wycofać się nieco na bok i złapać głębszy oddech, bo tego wszystkiego było dla niego zdecydowanie zbyt wiele.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Éléonore E. Swansea

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 172cm
C. szczególne : jasne piegi i wąskie usta
Galeony : 2409
  Liczba postów : 1142
https://www.czarodzieje.org/t17446-eleonore-e-swansea
https://www.czarodzieje.org/t17452-poczta-panny-eleonore#489449
https://www.czarodzieje.org/t17451-znajomkowie-eleonore#489448
https://www.czarodzieje.org/t17445-eleonore-e-swansea#489381
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 18 Kwi 2021 - 21:55;

Lepiej późno niż wcale - tak mawiają XD

...Czuła mieszankę emocji. Emocji w głównej mierze... pozytywnych. Była to dla niej swego rodzaju nowość. Ostatnio odczuwała niewiele poza frustracją, przygnębieniem, strachem czy złością. Naprawdę miła odmiana. Pośród tych emocji kryła się też duma. Była dumna z Chrisa, że wyglądał tak niesamowicie, była dumna z Josha, że nieśmiałe kroki, które stawiał naprzeciw swojemu szczęściu stawały się coraz to śmielsze. Była też dumna z pary młodej, bo oto właśnie wkraczali na zupełnie nową, wspólną drogę, która zapewne nie zawsze będzie usłana różami. Ale przede wszystkim... była dumna z Alexandra i tego, jak dobrze odnalazł się w tej nowej roli. Powinna mu to powiedzieć?
...Roześmiała się pogodnie, choć trochę zbyt spontanicznie, gdy @Merlin Villeneuve dopytał, czy też należy do grona pedagogicznego w Hogwarcie. Nie dało się ukryć, że większość zebranych gości piastowała zaszczytną funkcję nauczyciela, a ona przynależała do wyjątku.
- Nie, szczęśliwie Hogwart uchronił się przed kolejną Swansea. - odpowiedziała zanim jeszcze wszyscy dookoła zaczęli niepokoić się spóźniającą się młodą parą. Ona sama nie zauważyła właściwie żadnego spóźnienia. Pochłonięta była zachwycaniem się kolorami kwiatów i delikatną, wczesnowiosenną zielenią nadwodnej roślinności. Zwróciła też szczególną uwagę na dekoracje, chwaląc w myślach niezwykłą dbałość o szczegóły. Bardzo podobało jej się to miejsce, szczególnie teraz, gdy było tak zaaranżowane.
...Gdy tak rozglądała się dookoła, niczym jedenastolatka widząca po raz pierwszy Wielką Salę, natrafiła swym wzrokiem na @Beatrice L. O. O. Dear oraz @Camael Whitelight i od razu się wyprostowała. Zrobiła to mimowolnie, w niekontrolowanym odruchu, jakby podświadomość kazała jej prezentować się jak najlepiej (a już przynajmniej należycie). Jeśli ich spojrzenia skrzyżowały się, to posłała im nieśmiały uśmiech
i lekko skinęła głową. Ot, nienachalne przywitanie.  Ciemnowłosa Dear od razu przywiodła jej na myśl Dominika, z którym w ostatnim czasie nie miała żadnego kontaktu i... trochę się martwiła. Najwidoczniej młoda nauczycielka tak samo straciła kontakt z Rowlem. A Camael? Cóż, na szczęście on był najbardziej normalnym członkiem rodu, z którym Swansea mieli... nie po drodze. Odetchnęła z ulgą, że nie widzi z tej rodziny nikogo poza nim. Tego dnia wolała uniknąć nawet najdrobniejszych nieprzyjemności.
...I nagle zapanowało poruszenie. Do ołtarza zbliżała się Perpetua. Éléonore na chwilę zapomniała, że trzeba oddychać. I tylko mrugnięcie ze strony Alexa sprowadziło ją na ziemię. Panna młoda wyglądała olśniewająco i jakakolwiek polemika w tym temacie nie wchodziła w grę. Dziewczyna zajęła swoje miejsce i umilkła na calutki czas trwania ceremonii. Gdyby powiedziała, że udało jej się nie wzruszyć na przysiędze, to... skłamałaby. Ale chyba nie ona jedyna. I pewnie kompletnie rozmazałaby swój makijaż, gdyby nie był poprawiony szczyptą magii i... gdyby po chwili nie wkroczył Huxley ze swoją ponadprzeciętną charyzmą. Chyba czas zacząć wesele?
- Nie sądziłam, że to wydarzenie wywoła we mnie aż tak silne emocje. - wyszeptała z przejęciem, podchodząc bliżej @Alexander D. Voralberg, bo... teraz już chyba mogła zawracać mu głowę? Chciała jeszcze pozawracać głowę młodej parze, ale nie miała póki co śmiałości. Będzie jeszcze okazja, by złożyć gratulacje, prawda? - Chodź, wznieśmy toast za Państwa Shercliffe. - zaproponowała nieco zaczepnie, no ale przecież wręcz należało napić się odrobiny szampana za zdrowie młodej pary.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Camael Whitelight

Nauczyciel
Wiek : 27
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 185
C. szczególne : tęczówki w kolorze oceanu; bransoletka z morskiego szkła; zapach Lordków i drzewa sandałowego; tatuaż z Oazy Cudów na łopatce; rozległa blizna na ramieniu po rozszczepieniu; obrączka
Dodatkowo : animag (kot syberyjski)
Galeony : 1083
  Liczba postów : 1129
https://www.czarodzieje.org/t18633-camael-ariel-whitelight
https://www.czarodzieje.org/t18638-alphard#533258
https://www.czarodzieje.org/t18639-anioly-i-demony
https://www.czarodzieje.org/t18634-camael-whitelight#533045
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Moderator




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyPon 19 Kwi 2021 - 0:25;

Kostki na zdarzenie: D i 2 → MARINA MNIE SWATA Z DRAGOSEM

Czując na sobie wzrok Beatrice, oderwał własne spojrzenie od uroczystości i delikatnym uśmiechem ścisnął jej dłoń, łącząc chłód swoich tęczówek z głębią jej i patrząc w nie zapewne odrobinę dłużej niż było to konieczne. W końcu jednak główna atrakcja uroczystości się skończyła, a Whitelight rozciągnął swoje usta w szerokim uśmiechu, przenosząc ostatecznie wzrok na najważniejsze osoby tego dnia. Wstał więc, wciąż trzymając dłoń Dear i w drugiej ręce niewielką torebkę z prezentem odebranym ranka jeszcze tego samego dnia. Podszedł więc ze swoją partnerką do państwa młodego.
Gratuluję, oby to samo szczęście towarzyszyło wam każdego kolejnego dnia. — powiedział po Beatrice, bo nie wypadało mu mówić pierwszemu, wręczając prezent na ręce Perp – dwa srebrne zegarki zrobione na zamówienie przez Thìdley’ów, jeden dla świeżo upieczonej pani Shercliffe i drugi dla Caine’a, który dał jej nazwisko, pokazujące gdy coś zagraża życiu partnera i z zaklęciem tarczy, odbijającym proste zaklęcia, rzucone w noszącą je osobę. Zerkając na swoją towarzyszkę, objął ją w talii i odszedł z nią na bok, pozwalając by reszta zebranych spokojnie mogła złożyć nowożeńcom życzenia.
Trudno będzie przebić tę okolicę, hm? — mruknął jej do ucha, by puścić do niej oczko w tej niedopowiedzianej aluzji — Chodź, zobaczymy gdzie siedzimy, zanim zrobi się większe weselne zamieszanie. — powiedział jakby nigdy nic i skierował się do ustawionych stołów, znajdując odpowiednie miejsca. I właśnie wtedy został zaczepiony przez kobietę, która jak mniemał spokrewniona była z panem młodym, nie zdążył jednak zapytać, kiedy kobieta natarczywie zaczęła wynajdywać mu nowego partnera.
Spójrz mój drogi, idealnie byście do siebie pasowali! Camael nie był pewny co zrobić, spojrzał jedynie wzrokiem mówiącym „ratuj mnie”, na Dearównę, gdy kobieta pociągnęła go za ramię w dół i odciągnęła od towarzyszki. Jak chcesz mogę umówić was na randkę. O wielki Merlinie, nie tego Whitelight się spodziewał, kiedy nareszcie jego wzrok padł na wybranka Mariny i okazał się nim być do niedawana hogwarcki woźny, któremu rzucił wymownie przepraszające spojrzenie, dające do zrozumienia, że Cam kompletnie nic nie może zrobić. Skinął więc głową na kolejne słowa kobiety, uprzejmie się uśmiechając i nie pokazując jak bardzo bawiła go ta sytuacja, to w końcu miał opanowane – uprzejmość, choćby chłodną, ale ponad wszystko.
Tak droga pani, zgadzam się, że pan Fawley ma bardzo ładne oczy. — odparł do Mariny, wciąż mu to powtarzającej i nareszcie, udało mu się wyrwać spod jej natarczywych prób zeswatania z Dragosem. Śmiejąc się z całej tej irracjonalnej sytuacji wrócił do Beatrice. — Wybacz mi tę nieplanowaną absencję. — rzucił kręcąc głową, wciąż cicho się śmiejąc, wyciągnął do niej dłoń — Chyba muszę ci to wynagrodzić, zdecydowanie tańcem. — powiedział zaczepnie głosem nie cierpiącym sprzeciwu, choć nie zamierzał robić czegokolwiek wbrew jej woli, rzecz jasna. Niemniej, nie mogli przecież zbyt długo siedzieć, na rozmowy jeszcze przyjdzie czas, o to nie musieli się martwić.

______________________


You’ve heard me saying that smoking was my only vice. But now it isn’t true, now everything is new, and all I’ve learned has  overturned. I beg of you.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 159
Dodatkowo : animag, magia bezróżdżkowa
Galeony : 916
  Liczba postów : 3856
https://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
https://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
https://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
https://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyWto 20 Lip 2021 - 18:35;

Uroczystość mijała w gwarze, goście oddawali się zabawie. Obserwując ich, miała wrażenie, że każdy takiego oddechu beztroski potrzebował, zwłaszcza że do końca roku zostało wciąż sporo czasu. Zważywszy na to, że zaproszeni stanowili w większej części kadrę, co rusz wymieniała się plotkami lub uśmiechami z kolejnymi Profesorami, popijając wino, zerkając w stronę swojej przyjaciółki w towarzystwie młodego nauczyciela transmutacji. Był to widok ładny. Sama z Shawnem zdążyła kilka razy zatańczyć w rytm wolniejszych piosenek, bo znacznie pewniej czuła się, wygrywając melodię na instrumentach, niż wymyślnie tańcząc do współczesnych piosenek. Trudno było też oderwać wzrok od Panny młodej, której mąż nie odstępował na krok. Trzeba przyznać, że jeszcze za czasów studiów — nie wyobrażała sobie akurat jego w roli na tak wielką skalę. Ani też w centrum zainteresowania. Palcami strzepnęła niewidzialne drobinki kurzu z odzienia, biorąc od swojego towarzysza przyniesiony kieliszek i uśmiechnęła się w podziękowaniu, leniwie ruszając w stronę dalszej części altany, odetchnąć. Zabawa była przednia, a przynajmniej tak się Nessie wydawało, bo wszyscy wyglądali na bardzo szczęśliwych i już trochę wciętych, chociaż sama ruda starała się trzymać jakiś fason, wszak karierę w edukacji dopiero zaczynała. Stąd też więcej wieczora spędziła na prywatnych rozmowach, głównie z Shawnem czy Beatrice, odcinając się nieco od wylewających się z okazji zaślubin emocji. Koniec był zawsze początkiem, a początek prowadził do końca i z myślą tą, opróżniła kolejny kieliszek.

|ZT

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Kain

Absolwent Gryffindoru
Wiek : 25
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 178
C. szczególne : delikatne piegi na nosie i w okolicach oczu / wyraźne oznaki niewyspania - sińce pod oczami, podkrążone ślepia
Galeony : 2360
  Liczba postów : 886
https://www.czarodzieje.org/t20346-theodore-kain#642305
https://www.czarodzieje.org/t20350-theodore-kain#642529
https://www.czarodzieje.org/t20349-theodore-kain#642528
https://www.czarodzieje.org/t20348-theodore-kain#642476
https://www.czarodzieje.org/t20351-theodore-kain-dziennik#642530
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptySro 29 Wrz 2021 - 23:18;

Samonauka - uzdrawianie

Cisza. Spokój. Poprzedniego dnia atmosfera rezerwatu pozytywnie wpłynęła na jego trening, toteż postanowił udać się na spacer również następnego popołudnia, oczywiście pozwalając sobie przedtem na krótki odpoczynek po pracy. Nie chciał odwiedzać jednak tego samego miejsca po raz wtóry, więc tym razem powędrował w innym kierunku, dochodząc wreszcie do altany położonej nad malowniczym jeziorem. Wkroczył do niej pewnym krokiem, siadając na postawionej w centralnej jej części ławce i ponownie wyciągnął z kieszeni kurtki scyzoryk, układając go na razie na materiale spodni.
Przypomnienie podstaw miał już za sobą, ale to nie oznaczało, że odłożył podręcznik do szafy. Znów przywlókł go tutaj ze sobą, a po otworzeniu go na zaznaczonej wcześniej zakładką stronę, oddał się pasjonującej lekturze traktującej o zaklęciu znieczulającym. Właśnie tak. Stwierdził, że skoro ostatnio nie poszło mu najgorzej, to teraz spróbuje nauczyć się jakiegoś nowego czaru. Przesunął palcem po tekście, żeby lepiej zapamiętać najistotniejsze fragmenty. Przede wszystkim powtórzył parokrotnie w myślach dość prostą inkantację Duritio, a potem odczytał krótką notkę o odpowiednim wykorzystaniu zaklęcia. Według autora książki pozwalało ono na znieczulenie niewielkiego obszaru ciała, jednak mężczyzna zastrzegał, iż Duritio nie uśmierzy bólu w przypadku poważniejszych obrażeń. Theo dokładnie przeanalizował jeszcze po kolei każdy obrazek uwidaczniający odpowiedni ruch dłoni i nadgarstka, a następnie starał się jak najlepiej oddać go samodzielnie, machając ręką w powietrzu. Na szczęście nie był to skomplikowany manewr, a w konsekwencji opanował go stosunkowo szybko.
Odłożył podręcznik na bok, sięgając wpierw po swoją różdżkę. Stwierdził, że spróbuje znieczulić skórę na przedramieniu, a potem rozetnie ją scyzorykiem, by sprawdzić czy wrzynające się ostrze sprawi, że jego organizmem zawładnie fala przeszywającego bólu. – Duritio. – Wypowiedziana na głos inkantacja wybrzmiała w jego uszach, a on przekręcił nadgarstek, ściskając mocniej palce na kawałku tarniny. To już? Nie był pewien czy się udało, więc chwycił leżący na nogawce nożyk i sieknął nim swoją rękę, co wystarczyło, by wydobyć z jego ust mimowolny jęk. Cóż, przynajmniej miał dowód na to, że przy kolejnej próbie musi się lepiej postarać. – Vulnus Alere. – Nim przystąpił do dalszych ćwiczeń, zaleczył jednak wpierw płytką ranę po ostrzu.
Koncentracja. Cel. Pozytywne myślenie. Energia płynąca prosto z serca. Wyliczał w głowie niczym mantrę, przywołując również w pamięci same przyjemne wspomnienia, dzięki którym nie tylko łatwiej było mu pogodzić się z porażką, ale także wybudzić magiczną moc drzemiącą we wnętrzu jego organizmu. – Duritio. – Rzucił zaklęcie ze słyszalną w tembrze głosu zaciekłością, ale kilka kolejnych prób nie przyniosło mu nic więcej poza cierpieniem i koniecznością ponownego wykorzystania czaru Vulnus Alere. Może powinien uciec się do innej metody? Trzymał różdżkę nad przedramieniem, wyobrażając sobie, ze to sprawa życia i śmierci i że jeżeli teraz mu się nie uda, to stanie nad krawędzią przepaści, nie mając żadnej gwarancji, że dotrwa kolejnego poranka. Brutalne? Pewnie tak, ale najwyraźniej wykrzesało z niego ostatki motywacji. – Duritio. – Zaintonował bowiem zacznie głośniej, śmielej, a kiedy przesunął ostrzem scyzoryka po skórze, przyglądając się spływającej po niej strużce krwi, zrozumiał że nie czuje zupełnie nic. Pełne znieczulenie, skuteczne jak narkotyk. – Vulnus Alere. – Te słowa wypowiadał już z uśmiechem na ustach, zadowolony z postępów, jakie poczynił. Odczekał kilka minut, by Duritio przestało działać, a potem wykonał podobną sekwencję zaklęć jeszcze trzy razy, żeby upewnić się, że nie było to tylko szczęście żółtodzioba. Dopiero po tym schował różdżkę i scyzoryk, a wreszcie wrócił do mieszkania, żeby zregenerować siły przed poranną pobudką.

zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 2445
  Liczba postów : 928
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 2 Sty 2022 - 15:03;

Samonauka - Zielarstwo
Styczeń
4/5

Korzystając z uprzejmości pracowników rezerwatu i własnych znajomości, zasiadł przy altance na ławce pozostawionej gdzieś w niewielkim oddaleniu od niej. W bliskości natury jakoś myślało mu się lepiej. Szczególnie, kiedy myśli miał skoncentrować również na dziedzinie magii, która z naturą miała się bardzo blisko. Zielarstwo, bo właśnie z niego się dzisiaj doszkalał, nie było jego konikiem, ale mogło zacząć być. Miał twarde podwaliny do zrodzenia zainteresowania ziołami. Jego korzenie sięgały nordyckich, a nikt jak wikińskie wyrocznie, nie były bliżej z ziołolecznictwem i magią rytualną, jasnowidzeniem i wróżeniem z run. Niemniej, nawet on, z odziedziczonym w krwi potencjałem do ziołelecznictwa, nie doceniał tej nauki. Dzisiaj jednak poświęcił jej swoją chwilę. Rozłożył na kolanach niedawno zdobytą figę abisyńską, cały jej skrzep, wraz z kilkoma owocami, które zdobył w kilka dni później i trzymając w ręku ręcznie zrobiony przez jego ojca nożyk, obierał owoc ze skórki. Lepki, fioletowy płyn zostawał mu na palcach, ale większą jego część zlewał do niewielkich próbowek. Na przyszłość, gdyby właściwości tej ingrediencji miały mu się w czymś przydać. Na przykład w pracy. Gdyby posiadał również listki z tej samej rośliny, oddzieliłby je od łodyżki i również zachował, ale musiał się zadowolić samymi owocami. Ponieważ zimą, w tak ciężkich waruhnkach figi abisyńskie opuszczały listki. Bezlistne miały większą szansę przetrwania.
Po rozdzieleniu skórki od owoca, odłożeniu owoców na bok i odsądzeniu płynu, pozostały mu w ręku same korzenie. Te, które zamierzał zasadzić, o ile było to możliwe. Nie w tym momencie oczywiście, ale mimo to, owinął twardy korzeń w papier, w jakim przyniósł wcześniej całą roślinę i ostrożnie zawinął pakunek dratwą, przywieszając całość do paska spodni.
Jednocześnie drugą ręką odganiając Ducha od próby pożarcia zdobytych ingrediencji. Nie po to zmarnował całe kilka wieczorów na błąkaniu się po polankach i obrzeżach lasów, żeby teraz jego magiczne zioła wylądowały w żołądku wilczaka.
Ostatecznie i je zgarnął w dłoń, a następnie do skórzanej torby, z której wyciągnął książkę. Chciał sobie przypomnieć dokładne właściwości figi abisyńskiej. W tym celu wypożyczył tomik prawiący wyłącznie o roślinach leczniczych, zamiast ogólnego spisu ziół. Ten tomik prawił o większej ilości szczegółów. Wskazywał więcej zastosowań magicznych roślin używanych w uzdrawianiu. Jednocześnie, czytając wers po wersie, Ragnarsson zdołał dostrzec kilka błędów, jakie dokonał obierając figę ze skórki. Co mogło kosztować ingrediencję mniejszą skutecznością w zwalczaniu chorób. Skrzywił się, świadomy, że zmarnował dużą część materiału, jaki zdobył. Niemniej... człowiek najlepiej uczy się na błędach, prawda? Ten Gunnar miał zapamiętać na dłużej.
Spędził jeszcze dłuższy czas na dalszej analizie swoich błędów w rozdzielaniu ingrediencji na kilka różnych elementów, a następnie spakował książkę ostrożnie do torby, w której już znajdowały się zioła i chwilę potem opuścił polanę. Z nową wiedzą i powiedzmy, zalążkiem chęci zdobywania kolejnej.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31862
  Liczba postów : 88614
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8




Specjalny




Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 EmptyNie 20 Lis 2022 - 19:59;


 
Rośliny




A - Asfodelus. Musisz mieć szczęście że trafiłeś na część lasu która jeszcze się nie paliła i była wręcz tymi kwiatami usiana. Po zebraniu jej sadzonek możesz wrócić do obozu albo rzucić kością scenariusza dowolnej kategorii dodatkowy raz, jednak jest to decyzja nieodwołalna którą trzeba rozegrać. Jeśli jesteś w grupie, kostką rzucasz tylko ty.  Ponadto możesz zebrać kilka sadzonek dla siebie zgodnie z Mechaniką zielarstwa

B - Biegnąc przez las ciężko było Ci nie wyczuć zapachu Bielunia Dziędzierzawy, który dosłownie śmierdział jak mysz. Zapach dymu nie pomagał doprowadzając Cię do ciężkiego kaszlu jeśli akurat nie byłeś pod wpływem zaklęcia bomblogłowego. Podczas zbierania rośliny nieumyślnie kaleczysz się rosnącą pomiędzy nią Brzytwotrawą. Rzuć k100. Wynik który jest wielokrotnością piątki oznacza zarażenie się brzytwówką na którą będziesz cierpieć przez dwa dni. Osoby posiadające cechę Świetne zewnętrzne oko (spostrzegawczość) są w stanie dostrzec niebezpieczne zielsko i zgrabnie go unikać podczas zbierania, a jeśli są w grupie mogą ostrzec przed niebezpiecznym zielskiem swoich towarzyszy.

C - Spotkał cię zaszczyt ratowania prawdziwego szlachcica wśród roślin żyjących w rezerwacie. Oczywiście chodzi o niesławną Czyrakobulwę plującą płynem podobnym do ropy i śmierdzącym naftą. Zbierając tę roślinę musisz rzucić literką dziesięć razy. Każda spółgłoska oznacza wystrzelenie płynu wprost na ciebie. Jeśli zostaniesz oblany nią więcej niż cztery razy, będziesz śmierdzieć naftą przez najbliższy miesiąc czego nie przykryją żadne eliksiry oraz zaklęcia. No chyba że pozbawisz kogoś węchu.
Trafienie na panicza ma jednak zaletę. Jeśli masz jakiś pojemniczek, możesz zachować troszkę jej wydzielin dla siebie.

D - Pech czy przeznaczenie? Wbrew pozorom nie wszystkie rośliny kochają słoneczko i ciepełko. Lubują się bardziej w wilgotnym mroku, przez co pożar lasu jest dla nich jeszcze bardziej bolesny niż dla wszelkiego innego magicznego zielska. Ciężko Ci przeoczyć wielkie drzewo spowite płomieniami i w norze pod nim niemalże wyjące i wykrzywiające się z bólu częściowo spalone Diabelskie Sidła. Kiedy tylko znajdujesz się w ich zasięgu, desperacko chwytają się twoich kończyn ściskając je na tyle mocno że przez następne kilka dni zostaną Ci po nich mocno czerwone ślady w kształcie macek. Masz szczęście że wyjątkowo bliska obecność płomieni sprawia że są one osłabione i chociaż próbują, nie mogą Cię wciągnąć. Chociaż może nie robią tego specjalnie prosząc o pomoc? Kiedy tylko poluzowują ścisk masz szansę zebrać parę sadzonek mało popularnej rośliny i wrócić z nimi do obozu, a jeśli post i twoja postać spełniają wymagania zawarte w Mechanikce Zielarstwa, możesz zebrać kilka sadzonek tej strasznej rośliny również dla siebie.

E - Przebijając się przez ledwie tkniętą przez płomienie cześć lasu, do twojego nosa dociera charakterystyczny zapach mięsa i wanilii. Jeśli jesteś obeznany z zielarstwem chociaż trochę, to wiesz że ta niecodzienna mieszanka zapachów jest wydzielana przez tylko jeden rodzaj roślin. Twoje podejrzenia szybko okazują się trafne w momencie w którym docierasz na niewielką polanę w całości obrośniętą Wilkomiętką.
Jeśli nie jesteś wilkołakiem, nie masz żadnych problemów w zebraniu wielu sadzonek i nasion kwiatów, których kilka jesteś w stanie nawet zachować dla siebie, kiedy już odniesiesz je do obozu. Ponadto kilka z nich możesz zachować dla siebie jeśli post i postać będą spełniać warunki zbierania zawarte w Mechanikce Zielarstwa
Jeśli zaś cierpisz na likantropię, ciężko Ci wytrzymać zapach wilkomiętki o takim natężeniu. W sielskim nastroju i powoli udaje Ci się zebrać zaledwie kilka kwiatów ledwie dając radę nie zasnąć. Niestety jeśli podczas drogi powrotnej nikt Ci nie towarzyszy, byłeś zbyt otumaniony żeby zwrócić uwagę na kilka stojących w ogniu gałęzi, a w rezultacie doznałeś delikatnych poparzeń.

F - Poszukując roślin do uratowania w końcu trafiasz na niewielką szklarnię. Uszkodzoną i przywaloną drzewem. Drzwi były zamknięte na klucz, ale przez szyby można było dostrzec rosnące w donicach lecznicze zioła. Chociaż głównie była to Waleriana, która rosła w szklarni o tej porze roku prawdopodobnie tylko dzięki zaklęciom nałożonym na nią. Ogień z drzewa zaczął się powoli rozprzestrzeniać, więc jeśli chcesz uratować jakieś sadzonki i nasiona Waleriany, lepiej się pośpiesz. Rzuć 2k6. Wynik oznacza ilość sadzonek/nasion które udało Ci się ocalić. Jeśli zielarstwo jest dziedziną najważniejszą dla twojej postaci, rzuć zamiast tego 3k6. Wynik powyżej 8 oznacza że jedną z sadzonek Waleriany możesz zachować dla siebie po to by móc roślinę posadzić w swojej własnej doniczce korzystając z Mechaniki Zielarstwa

G - Niektóre rośliny czasem same rozwiązywały swoje problemy za pomocą swoich magicznych umiejętności. A tak przynajmniej robiła Glicynia Błyskawiczna rosnąca sobie na palach na odizolowanym pagórku ozdobionym dodatkowo znakami ostrzegającymi przed wyładowaniami atmosferycznymi. Ogień nie rozprzestrzeniał się tu zbyt żwawo ze względu na padający w tej okolicy nieustannie deszcz, co było prawdopodobnie celowym zabiegiem czarodziei po to by Glicynia miała stały dostęp do uderzających w nią piorunów. Zbierając tę roślinę ryzykujesz oczywiście zostanie porażonym. Rzuć tarotem: Karta Mocy, Sądu Ostatecznego, Diabła, Śmierci i Wisielca oznacza że zostałeś potraktowany niegroźnym piorunem i możesz odejść z roślinami. Wylosowanie karty Wieży oznacza że uderzyło w ciebie wyładowanie na tyle silne że tracisz w jego wyniku przytomność. Jeśli nikt Cię nie znajdzie, budzisz się dopiero następnego dnia mając w dowolnym miejscu ślady po uderzeniu przez błyskawicy, jesteś przemoczony i w dodatku padłeś ofiarą Lebetiusa. W celu wyleczenia obrażeń i choroby jesteś zmuszony przeprowadzić wątek z uzdrowicielem bądź napisać jednopostówkę na minimum 1500 znaków w dowolnej placówce medycznej. Przerzut tarota przysługuje za każde 10 pkt zielarstwa. W przypadku posiadania cechy eventowej bez czepka urodzony każda karta inna niż wyżej wymienione oznacza porażenie. Każda wymieniona zaś ma takie samo działanie jak karta Wieży.
Dodatkowo możesz też spróbować zebrać nasiona Glicynii dla siebie, jeśli post i postać będą spełniały wymogi zawarte w Mechanikce Zielarstwa

H - Wbrew pozorom mało obeznanych czarodziei Hibiskus Ognisty nie jest odporny na ogień pomimo tego że nazwa może coś takiego sugerować. Wręcz przeciwnie, bo roślina ta wymaga pokaźnych ilości wody. Płomienie jednak nadchodziły do polany na której te krzewy rosły, więc czasu nie było dużo. Podczas zbierania sadzonek Hibiskusy wręcz promieniowały gorącem. Bezpieczne zebranie tych roślin wymaga przynajmniej 21 pkt zielarstwa. Inaczej twoje dłonie zostają poparzone przez ochronną temperaturę kwiatów i przez najbliższy tydzień będą czerwone i boleśnie piec, jeśli nie udasz się z nimi do uzdrowiciela bądź nie napiszesz jednopostówki na 1500 znaków w dowolnej placówce medycznej. Jeśli w twojej grupie znajduje się osoba posiadająca co najmniej 21 punktów uzdrawiania, jest ona w stanie uleczyć Ci dłonie na miejscu.

I - Udało Ci się dotrzeć do głównej szklarni rezerwatu, gdzie natknąłeś się na młode sadzonki Mandragor umieszczone aż po liście w donicach. To jak się z nimi obchodzić wie każdy kto ukończył drugą klasę. Co innego że donice były pokaźne i nie było opcji wyniesienia ich wszystkich na raz. Oczywiście można by na chama przenieść kilka sztuk do jednej pokaźnej donicy, ale to wymagałoby sporo czasu, którego nie było za dużo w obliczu szalejącego w okolicy żywiołu. W zależności od poczynań, sprytu i siły postaci można wynieść do maksymalnie trzech donic z młodymi mandragorami. Osoby z cechą połamany gumochłon automatycznie rozbijają jedną z donic wywołując u małej mandragory pisk. Lepiej żebyś miał na sobie nauszniki. Jaki efekt by nie był, możesz zebrać z roślinki jeden listek, którego braku nikt raczej nie zauważy.

J - Jadowita Tentakula zdecydowanie nie jest rośliną z którą ktoś chciałby mieć do czynienia. Musisz więc być prawdziwym pechowcem skoro wpadając do rowu sturlałeś się na płonącą polanę niemalże całkowicie pokrytą tymi roślinkami. Rzuć k6. Wynik 1 i 6 oznacza że upadłeś idealnie na bardzo młodą tentakulę, która w szoku wbiła w twój tyłek swoje macki. Ze względu na jej wiek nie jest śmiertelnie niebezpieczny, jednak w trakcie drogi powrotnej wywołuje u ciebie zawroty głowy, halucynacje i wymioty. Wyniki od 2 do 5 pozwalają Ci bezpiecznie wykopać roślinkę, uniknąć jej ataku oraz uciec zanim dogoni Cię ogień. Osoby z cechą Bez czepka urodzony zamiast k6, rzucają literką gdzie A i J oznaczają uniknięcie bliskiego spotkania z jadem rośliny. Jeśli jesteś w grupie, a tentakula popieściła Cię mackami




______________________

Altana przy jeziorze - Page 2 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Altana przy jeziorze - Page 2 QzgSDG8








Altana przy jeziorze - Page 2 Empty


PisanieAltana przy jeziorze - Page 2 Empty Re: Altana przy jeziorze  Altana przy jeziorze - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Altana przy jeziorze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Altana przy jeziorze - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-