Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Wieża wróżek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość


Rasheed Sharker

Nauczyciel
Wiek : 26
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 191cm
C. szczególne : Wysoki wzrost, blizny: trzy linie oplatające jego prawą dłoń
Dodatkowo : Wężoustość, legilimencja i oklumencja
Galeony : 2609
  Liczba postów : 2939
https://www.czarodzieje.org/t7093-rasheed-sharker
https://www.czarodzieje.org/t7096-callisto
https://www.czarodzieje.org/t7094-rekinowe-relacje
https://www.czarodzieje.org/t7190-rasheed-sharker
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptyPią 1 Kwi - 20:12;

First topic message reminder :


Wieża wróżek

Tak mówią na nią turyści, lecz mieszkańcy Doliny Godryka znają ją bardziej pod nazwą „Wieża skrzatów” lub „Wieża karłów”, gdyż pogłoski, jakoby mieszkały w niej wróżki są całkowicie wyssane z palca. Od dziesiątek lat zamieszkują ją okrutnie złośliwe leprokonusy, które nie przepuszczą absolutnie żadnej okazji do psot, jednakże, jeśli komuś uda się je zainteresować to podobno potrafią być niezwykle hojne.

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 - Bez problemu odnajdujesz wieżę i masz okazję przez dłuższą chwilę ją podziwiać. Kiedy już zupełnie straciłeś nadzieję na dostrzeżenie czegoś nieoczekiwanego, ku Twojemu zdumieniu, w drzwiach pojawił się leprokonus. Zbliżył się do Ciebie, mamrocząc coś pod nosem, a gdy już znalazł się wystarczająco blisko, aby Cię dotknąć, nagle machnął Ci dłonią o krótkich palcach tuż przed oczyma. Momentalnie odpłynąłeś, lądując na twardej ziemi, a obudziłeś się dopiero po upływie godziny. Wydawało Ci się, że coś się zmieniło, ale ciężko było Ci powiedzieć co to takiego. Czyżby chodziło o pozyskanie jakiejś tajemnej wiedzy?
Spoiler:
2 - Udało Ci się! Ciężko w to uwierzyć, ale po kilku próbach udało Ci się dostać do Wieży wróżek. O dziwo, nikogo nie było w środku, a ty po przeszukaniu pomieszczenia odnalazłeś dziwaczny kapelusz, jaki postanowiłeś zwędzić, zapewne doprowadzając tym leprokonusy do prawdziwego szału. Gratulacje, zyskałeś Tiarę Albusa!  

3 - Masz wrażenie, że chodzisz po rezerwacie zdecydowanie za długo. Wciąż masz w zasięgu wzroku wieże, ale z jakiegoś dziwnego powodu nie możesz się do niej zbliżyć, uparcie klucząc między drzewami. Nie udaje Ci się odnaleźć lokacji.

4 - Och, zdaje się, że zjawiłeś się nie w porę. Leprokonusy właśnie używały sobie w najlepsze, hałasując i rozrabiając ile wlezie, co można było wywnioskować po ustawicznie roztrzęsionych gałęziach. Nagle coś dużego wypadło przed okno, tłukąc je, a Tobie pozostawiając pole do popisu.
Spoiler:
5 - Leprokonusy bywają bardzo kapryśne, gdy czegoś strzegą, to zapewne wiesz, ale czy zdajesz sobie sprawę również z tego, że czasami zachowują się irracjonalnie? Nie zdążyłeś dobrze przypatrzeć się niskiej postaci, jaka przez chwilę pojawiła się w oknie, a już wyleciało przez nie coś zdecydowanie ciężkiego. Zdążyłeś się uchylić, a kiedy zbadałeś tajemnicze coś, okazało się, że to… sakiewka pełna złota.
Spoiler:
6 - Chyba zapomniałeś, że w tym miejscu trzeba spodziewać się niespodziewanego. Nim się obejrzałeś, coś dosłownie rozbiło się na Twojej głowie. Okazało się, że to przypadkowy eliksir, którym musiał w ciebie rzucić chcący Cię odstraszyć leprokonus.
Spoiler:


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Murphy M. Murray

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 173
C. szczególne : często chodzi po szkole z rogami lub ogonem, a w chwilach wzmożonych emocji włosy zawsze informują o tym otoczenie swoim kolorem; blizna po ranie ciętej na lewym boku na wysokości pępka
Dodatkowo : Metamorfomagia, prefekt
Galeony : 793
  Liczba postów : 353
https://www.czarodzieje.org/t20812-murphy-m-murray#663687
https://www.czarodzieje.org/t20818-rower#663837
https://www.czarodzieje.org/t20819-murph#663838
https://www.czarodzieje.org/t20811-murphy-m-murray#663685
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptyCzw 4 Lis - 18:54;

Przesłałem jej całusa na te słowa. Sam z ulgą zauważyłem, że przestałem być taki przerażająco blady – niby mógłbym maskować to z pomocą metamorfomagii, ale ani nie chciałem, ani nie miałem wtedy siły, żeby stale utrzymywać ten efekt. Wolałem poświęcać energię na inne rzeczy. – Jest właściwie jak nowy – powiedziałem, z automatu pocierając prawy bok. Na wszelki wypadek jeszcze nosiłem na nim opatrunek, ale w zasadzie pro forma, rana ładnie się zagoiła i nie sprawiała już większych problemów.
Uśmiechnąłem się na jej słowa. – Lubię się poszwendać, a w końcu muszę przetestować te cuda uzdrowicielstwa, które serwują w Mungu – zażartowałem i aż wyciągnąłem rękę z kieszeni, żeby się żachnąć na jej następne słowa. – Pierdoły do Swanna? Typ czasem pierdoli farmazony, ale generalnie zna się na rzeczy – stwierdziłem. – Trzeba było powiedzieć, dałbym ci korki… albo chociaż odpisać, nie musiałabyś się sama zapuszczać w takie niebezpieczne rejony – stwierdziłem z uśmieszkiem. Pokręciłem zaraz potem głową. – Kocopoły… – wymamrotałem za nią, kręcąc z niedowierzaniem głową. NIe skomentowałem tego jednak poza tym i lekko oceniającym spojrzeniem, bardziej na żarty niż na serio.
A tak w ogóle… idziesz na Noc Duchów? – zapytałem znienacka. Oczywiście było to moje ulubione święto, w końcu przedłużałem je uporczywie cały rok. Z talentów trzeba w końcu korzystać.
Aj tam, taka mała siurpryza – machnąłem ręką. – Przynajmniej teraz po zmianach będę mógł trenować swój tryb latającej wiewiórki – stwierdziłem z zastanowieniem. Zaraz parsknąłem krótkim śmiechem. – Tak, metr siedemdziesiąt trzy i eee… metr siedemdziesiąt? czystego irlandzkiego czorta. – Uśmiechnąłem się, zadowolony z siebie. I niech na tym się skończy mój komentarz, bo ja jako dziecko czytałem kocopoły w Oku Hipogryfa, wiedziałem więc na co się piszę, kiedy poszedłem pierwszy raz na mecz reprezentacji. Gdybym nie wiedział, też bym się nieźle zawiódł.
Wyszczerzyłem się w odpowiedzi do Marli. – Widzisz, i tak będziesz mieć korki! – stwierdziłem. Ciekawe tylko, z czego to właściwie będą korki, bo w zasadzie to oboje je pewnie dostaniemy, znając nasze szczęście. Zabiłem jej krótko brawo i majestatycznym gestem wskazałem wnętrze wieży, przepuszczając ją oczywiście do środka. Chciałem już rzucić żart w odpowiedzi, ale Marla nagle zmieniła temat. Kontekst, w którym jej się to przypomniało sprawił, że mimowolnie wybuchnąłem śmiechem. – A to ci się z orgią skojarzyło, bo tak dobrze mnie znasz, czy dlatego, że liczysz na okazję, żeby coś takiego zorganizować? – zapytałem. Szybko mnie jednak pochłonął temat, o który zapytała. – W pierwszej kolejności chcę polecieć na własnych skrzydłach, ale jeszcze nie umiem, bo takie wiewiórcze się nie liczą. – Pominąłem kwestię obsrania Marli. – Jeszcze jej nie zrobiłem, ale będę sobie przypominał na bieżąco, nic się nie bój – zapewniłem, posyłając jej poważne spojrzenie, żeby sobie nie myślała, że mam zamiar przegapić taką okazję.
Nadgoniłem Marlę, mimowolnie czując potrzebę iść pierwszym, żeby w razie czego oberwało oberwało się mnie, nie jej. W środku było jednak zaskakująco cicho – aż przez to bardziej niepokojąco. Sięgnąłem w końcu do lewej kieszeni po różdżkę, wyciągając dłoń, żeby ostrożnie popchnąć półprzymknięte drzwi, za którymi kryły się schody. Oprócz mało melodycznego pisku zawiasów, nie rozległ się żaden dźwięk. – Chyba ich nie ma? – rzuciłem, rozluźniać się trochę. Ostatnim razem ich głosy i łomoty odbijały się od kamiennej klatki schodowej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Galeony : 1209
  Liczba postów : 759
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptyWto 9 Lis - 23:12;

Z teatralną manierą złapała całusa w locie i przycisnęła go sobie do serca, chichocząc pod nosem. - To dobrze! - ucieszyła się. - Znowu idziemy w jakieś szemrane miejsce, a to nigdy nie kończy się dobrze, musisz być w pełni sił, żeby mnie bronić jakby co - puściła mu oczko, bo co jak co, ale w utrzymywaniu jej przy życiu miał już wprawę. I o dziwo, wcale jej to nie przeszkadzało - te drobne gesty, kiedy brał całe zagrożenie na siebie albo szedł pierwszy, żeby w razie czego ją osłaniać powodowały, że czuła dziwne ciepło w okolicy brzucha. Przy nim, po raz pierwszy od dawna, nie miała potrzeby bycia tą najodważniejszą. I była to przyjemna odmiana.
Spojrzała na niego niepewnie, jakby się zastanawiała z kim ma właśnie do czynienia. - Ja wiem, że jesteś jebnięty na punkcie ONMS, ale że lubisz się bawić w nauczyciela to się nie spodziewałam. Ale ok, zapamiętam i następnym razem napiszę - obiecała z uśmiechem. Darowała sobie uwagę, że jeszcze niedawno narzekał na niesprawiedliwie przyznane ujemne punkty od Swanna i poglądy rodem ze średniowiecza.
Oczy aż jej rozbłysły na wzmiankę o Nocy Duchów. - Mogę przegapić wszystko, ale nie Halloween! - podekscytowała się. - K O C H A M Noc Duchów, ten klimat i wszystko!!! Za co się przebierasz? Chodźmy razem! Ja jeszcze nie zdecydowałam, ale mam pomysł, Fiadh od miesiąca wysłuchuje opcji i twierdzi, że jedna jest gorsza od drugiej - odpaliła się, co chwilę zmieniając wątek i nie dając mu dojść do słowa. - Będziesz mógł super wykorzystać metamorfomagię, masz tyle możliwości! Może spróbuj z jakimś zdeformowanym obwiesiem. Dużo roboty mieć nie będziesz.  - Niemalże podskakiwała w miejscu, tak zaaferowana wspólnym świętowaniem jej ulubionego dnia w roku. 
Po chwili zaśmiewała się głośno, słysząc o dwóch irlandzkich gnojach o zaskakująco podobnych rysopisach co ona i Murphy. - Dobrze się składa, że mam metr sześćdziesiąt osiem to nie muszę się martwić, że mówisz o mnie - rozłożyła bezradnie ramiona. - Musisz znaleźć trochę wyższego pajaca do kompletu - wystawiła mu język, w duchu modląc się, żeby pod żadnym pozorem tego nie robił, bo choć ledwo to do niej docierało to uwielbiała czas spędzany z Murrayem. Ale tak tylko trochę.
- Jak lubisz i bardzo chcesz to ci jakąś mogę ogarnąć, ale ja już ich chyba wystarczająco w życiu widziałam - odparła beztrosko, nie zdając sobie sprawy, że może go wprawić w zakłopotanie. Zazwyczaj zapominała, że ludzie reagowali na ten temat z mniejszym dystansem niż ona. - Chcesz? - wyszczerzyła się, majtając brwiami. 
Pokiwała głową na znak, że rozumie i bierze jego obietnicę na poważnie. - No to wbijamy na samą górę i cię zrzucę, może to cię zmotywuje, aby sobie te skrzydła dorobić! - zaproponowała wspaniałomyślnie. 
Ostrożnie stawiała kroki, dzierżąc bezużyteczną różdżkę w dłoni, czekając na pierwsze oznaki katastrofy. Cisza dookoła była jednak wyraźnym sygnałem, że na tym etapie eksplorowania wieży nic im nie grozi. - To jest podejrzane. Chodźmy na piętro, najpierw się rozejrzymy, a potem pofruniesz mordą prosto w ziemię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Augustine Edgcumbe

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 188
C. szczególne : zmieniający się kolor brwi | dresiki i bluzy z kapturem | okrągłe kolczyki w uszach | szkocki akcent | pachnie super kosmetykami czarodidasa
Dodatkowo : metmorfomag
Galeony : 197
  Liczba postów : 457
https://www.czarodzieje.org/t21305-augustine-edgcumbe#688941
https://www.czarodzieje.org/t21354-august#690461
https://www.czarodzieje.org/t21307-augustine-edgcumbe#688946
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Moderator




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptyWto 3 Maj - 15:45;

dementora, łez brak, wieża 1 i dorzut 3

Tak jak myślałem decyzja Longweia o przeniesieniu nas tutaj była po prostu kolejną błędną dzisiejszego dnia. Już nawet nie miałem siły być na niego zły i z pewnością nie obchodziły mnie jego tłumaczenia. Jedyne co się liczyło to uciec z tego przeklętego miejsca, do którego trafiliśmy jak z deszczu pod rynnę. Ja też sprawdzałem czy teleportacja działa, zakładając, że wtedy będę mógł również użyć różdżki; chociaż prędko przestałem bo uznałem że przecież co będzie jeśli mi się, a jego tutaj zostawię.
Widzę, że mój towarzysz coraz bardziej opada z sił. Mimo tego, że dbałem o kondycję i ja nie odczuwałem wcześnie tak skutków dementorów, momentalnie przysłonięty konikiem morskim, również byłem w coraz gorszej formie. Z przerażeniem pomyślałem co by było gdyby mężczyzna zemdlał, a ja musiałbym nieść go na plecach. Taka straszna wizja sprawiła, że tylko mocniej ścisnąłem dłoń Huanga.
- To jak tylko kawałek, to na pewno dasz radę - stwierdzam i również wyjmuję różdżkę, licząc na to że będę mógł zaraz przegonić dementorów swoim niezawodnym patronusem. Czuję wręcz w powietrzu zdecydowaną zmianę i uznaję, że teraz jest czas by odgonić chociaż zakapturzone postacie i w spokoju zdecydować się co teraz. Jednak gdy podnoszę różdżkę i próbuję rzucić zaklęcie ta trzeszczy mi dziwacznie w ręku. Z przerażeniem stwierdzam, że coś się z nią stało; przyglądam się cennemu drewienku i na nim widać podłużne pęknięcie. Jęczę z boleścią na ten tragiczny widok.
- No kurwa mać, do chuja, ja pierdole - krzyczę ze złością i proszę Longweia o swoją różdżkę, ale okazuje się, że z jego również nie działa. Jak można mieć takiego pecha? To z pewnością wina tego dziwacznego miejsca gdzie próbowaliśmy rzucać zaklęcia. Puszczam kolejną wiązankę, bo uratować nas nie mogę, mój towarzysz powoli kompletnie traci siły. - Widzisz to? - pytam i wskazuję niewielki domek przed sobą. Wydaje się jednak, że mój kompan w niedoli kompletnie już traci wszelki siły i instruuję go, by dał mi chwilę, spróbuję sprowadzić pomoc. Zostawiam go na chwilę samego, wcześniej upewniając się, że dementory czy nie daj boże inne dziadostwo, kto wie co jest w tych rezerwatach, nie zaatakują ziomka. Kto wie, może okaże się, że mieszkają tu jakieś przyjazne skrzaty.
Niestety były to leprokonusy. Zaczynam gorączkowo tłumaczyć co się wydarzyło, wypuszczam z siebie tyle słów co nigdy. Ten zaczyna coś mamrotać w odpowiedzi i kiedy pochylam się, by zapytać co tam gada, ten macha łapą, coś więcej mówi, a ja mdleję całkowicie niespodziewanie, padając na ziemię jak długi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Longwei Huang

Absolwent Hufflepuffu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 177cm
C. szczególne : krwawa obrączka na serdecznym prawym palcu, imię Aleksandra na wnętrzu lewej dłoni (do sierpnia 2023), łagodny uśmiech, blizny na łydce i na plecach
Galeony : 557
  Liczba postów : 365
https://www.czarodzieje.org/t20234-longwei-huang#630705
https://www.czarodzieje.org/t20253-poczta-longweia#631638
https://www.czarodzieje.org/t20251-longwei-huang#631542
https://www.czarodzieje.org/t21405-longwei-huang-dziennik#693068
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptyWto 3 Maj - 22:51;

lokacja, dementor, łzy: nie mogę znaleźć wieży, brak dementora i łez

Longwei jednego był pewny - nie powinien nad strumień chodzić sam, a nawet jeśli, to wyczuwając chłód, od razu teleportować się do domu. Dom. To jedno słowo pojawiło się w jego głowie, uświadamiając, gdzie powinien był od razu ich przenieść. Właściwie nie rozumiał, dlaczego nie zrobił tego od razu, skoro wiedział, że tam będą bezpieczni. Choć dobrze, wszystko rozbijało się o to, że nie znał chłopaka. Nie wiedział kim jest, a fakt, że uratował go przy strumieniu przed dementorem nie był wystarczający, aby ściągać go do rodzinnego domu. Jedno sprowadzenie nieznajomego i od razu miałby serię pytań od rodziny o to kim jest, co robi, skąd się znają. Jednak w tej chwili jego wcześniejsze rozterki zdawały się być nad wyraz dziecinne.
Mężczyzna poczuł, że zdołali opuścić pole antymagiczne. Wyczuwał to, ale nie zdążył nic powiedzieć, kiedy upadł na ziemię, mając wrażenie, że nie da rady dalej biec. Na domiar złego, jego towarzysz odbiegł w jakimś kierunku, zostawiają go samego, krzycząc coś o sprowadzeniu pomocy.
- Czekaj! Już mogę… - krzyknął za nim, a jednak nie dostatecznie głośno, żeby mógł cokolwiek zmienić. Czuł, jak powoli powietrze staje się chłodniejsze i nie musiał za długo myśleć, żeby zorientować się, że dwóch zakapturzonych jeźdźców śmierci zaczynało się do nich zbliżać. Rozejrzał się wokół, nie widząc nigdzie domku, o którym mówił nieznajomy, ale zauważył, że chłopak leżał na ziemi, wyglądając jak nieprzytomny.
Longwei zerwał się z ziemi, żeby dobiec do niego, widząc kolejnego dementora, który nadciągał w ich kierunku. Tym razem nie zastanawiał się nad niczym, chwytając za ramię nieprzytomnego towarzysza, aby resztką sił teleportować ich wprost do swojego pokoju w rodzinnym domu. Na miejscu upewniwszy się, że na pewno są bezpieczni, położył nieznajomego na swoim łóżku, aby przynieść im wodę, sprawdzając czy pozostali domownicy są w środku.

/zt x2 -> dom rodziny Huang
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ariadne W. Wickens

Dorosły czarodziej
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 171
C. szczególne : owocowe perfumy | elegancki ubiór | łagodny, delikatny głos
Galeony : 274
  Liczba postów : 157
https://www.czarodzieje.org/t21609-ariadne-willow-wickens#703422
https://www.czarodzieje.org/t21613-poczta-ariadne-wickens#704304
https://www.czarodzieje.org/t21610-ariadne-willow-wickens#703604
https://www.czarodzieje.org/t21614-ariadne-w-wickens-dziennik
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptySro 21 Wrz - 12:23;

Kostka: 4 i nieparzysta

Jak już postanowiła wziąć się za zwiedzenia Doliny Godryka to nie mogła zapomnieć o wstąpieni do rezerwatu. Choć nigdy nie wiązała swojej przyszłości z magicznymi zwierzętami to trzeba przyznać, że Ariadne je po prostu uwielbiała. Darzyła szacunkiem każde żywe stworzenie. Z ONMS uzyskiwała dobre oceny, starannie przykładając się do nauki o nich. Gdyby tylko dziewczyna miała więcej wolnego czasu to być może zdecydowałaby się przygarnąć jakieś zwierzątko domowe... Na ten moment postanowiła jego brak wynagrodzić sobie wizytą w rezerwacie Doliny, gdzie bez wątpienia natknie się na jakieś interesujące stworzenia.
Jednak spacer wśród leśnych ścieżek nie przynosił przez długi czas nic ciekawego. Spotkała co prawda parę szpiczaków albo kilka ptaków, które jednak szybko zniknęły z pola widzenia jasnowłosej. Otuliła się mocniej brązowym płaszczem, bo wiatr dął z niemałą siłą, przynosząc jesienny chłód. Niebo chmurzyło się od rana, więc kto wie w którym momencie postanowi spaść deszcz. Zapewne wtedy wróci już do domu. Na razie jednak brnęła dalej, zachęcona migoczącym w oddali widokiem jakiejś stromej wieży. Czytała, że znajduje się tu jakaś Wieża Wróżek, a jeszcze nigdy nie spotkała prawdziwej wróżki. Zachęcona myślą, że może natknie się na to fantastyczne stworzenie, szybko podreptała do podnóża budowli. Trzeba przyznać, że wieża zrobiła na Ariadne wrażenie. Uwielbiała takie stare "ruiny" porośnięte gęsto mchem. Dotknęła zimnego kamienia, próbując nasłuchiwać odgłosów mieszkańców wieży. I trzeba przyznać, że od razu wiele usłyszała. Głównie jakiś dziki raban. Czyżby dobrali się tutaj jacyś studenci z Hogwartu i urządzali imprezę? Aż się gałęzie drzew poruszały. Przeszła kilka kroków dookoła wieży, marszcząc brwi w lekkiej dezorientacji. Nie miała nawet szans spodziewać się, że coś za chwilę rozbije okno i wyląduje na jej głowie.
Krzyknęła ze strachu, widząc mosiężny kocioł tuż nad sobą i tylko błyskawiczny refleks uratował Ariadne przed rozbiciem czaszki. Owszem, aurorce udało się z tym jednym przedmiotem, ale kolejnego już nie przewidziała. Bransoleta rąbnęła dziewczynę z niemałą siła, bo spadła prawdopodobnie ze szczytu wieży. Ciało jasnowłosej runęło jak długie na ziemię, a ona sama od razu straciła kontakt z rzeczywistością. Nie zemdlała co prawda, ale ledwo poruszała kończynami, czując że widok robi jej się dziwnie czerwony. Najprawdopodobniej krew zalała oczy Ariadne. Czoło niesamowicie bolało. Opadła z sił, leżąc tak niczym kłoda i próbując zrozumieć, co tu się w ogóle stało. To chyba jednak nie były wróżki.

@Salazar Morales
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Salazar Morales

Absolwent Slytherinu
Wiek : 37
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183 cm
C. szczególne : blizny ciągnące się przy lewej nerce i po prawej stronie żeber | niewielkie, krwawe znamię w kształcie krzyża na grzbiecie prawej dłoni | krwawy znak w kształcie obrączki
Galeony : 1375
  Liczba postów : 1217
https://www.czarodzieje.org/t21123-salazar-morales-w-budowie#680537
https://www.czarodzieje.org/t21140-salazar-morales#681116
https://www.czarodzieje.org/t21139-salazar-morales#681115
https://www.czarodzieje.org/t21122-salazar-morales#680529
https://www.czarodzieje.org/t21131-salazar-morales-dziennik#6806
Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8




Gracz




Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 EmptyCzw 22 Wrz - 18:53;

Lokacja: 5, 2
Nasilony nałóg - merlinowe strzały: 10

Wrzesień nie rozpoczął się u Moralesa najkorzystniej. Meksykanin czuł się wyjątkowo wręcz rozdrażniony, o czym mógł zaświadczyć nie tylko incydent mający miejsce na warsztatach w kwaterze głównej aurorskiego biura, ale i wiele innych sytuacji, w których męskie dłonie mimowolnie zaciskały się w pięści. Denerwował go każdy, nawet najdrobniejszy bzdet, a jedno nieodpowiednie słowo potrafiło podziałać na niego jak czerwona płachta na byka. Początkowo zrzucał niesprzyjający nastrój na karb jesiennej, ponurej aury, jednak z czasem zdał sobie sprawę z tego, że marną kondycję psychiczną zawdzięcza raczej efektom ubocznym arturiańskich rytuałów. Rozmowy ze znajomymi, którzy również wzięli udział w oferowanych przez jabłoniową wyspę atrakcjach jedynie potwierdzały jego przypuszczenia, a najwyraźniej spotkanie z celtyckimi bogami oraz ujrzenie na własne oczy świętego Graala przyszło ciekawskim okupić długotrwale zszarganymi nerwami.
Zazwyczaj Paco dusił stres za sprawą potężnej chmury gryzącego, tytoniowego dymu, ale tak jak w normalnych okolicznościach wsunięty pomiędzy wargi papieros zdawał się remedium na najpoważniejsze nawet bolączki, tak tym razem nikotyna zdawała się niewystarczającym rozwiązaniem. Musiał w inny sposób zadbać o emocjonalną stabilność, a pomocne w tym przypadku okazały się samotne, piesze wędrówki po Dolinie Godryka. Chyba nigdy wcześniej tak często nie obcował z matką naturą, jednak chłodny wiatr we włosach znacząco łagodził pragnienie mordu, jednocześnie pozwalając Salazarowi funkcjonować we względnie spokojnej atmosferze.
Tego popołudnia znowu spacerował wydeptaną, piaszczystą ścieżką w granicach rezerwatu, z której zdecydował się jednak zboczyć na skutek nietypowych odgłosów. Prześlizgnął się przez zarośla i dopiero widok porośniętej mchem, strzelistej wieżyczki przypomniał mu o zasłyszanej niegdyś legendzie, jakoby budynek zamieszkiwały wróżki. Nie wierzył w powtarzane niczym mantra bajki, dlatego uniósł ze zdziwieniem brwi, spostrzegając w jednym z okien rys niziutkiej postaci, której niestety nie zdążył się zbyt dokładnie przyjrzeć. Na pierwszy rzut oka stworzenie przypominało mu bardziej skrzata, ale nie wnikał, zwłaszcza że jego uwagę przykuła wyrzucona tuż pod jego nogi sakiewka. Podniósł ją z ziemi, zerkając do środka i już całkiem zgłupiał, kiedy okazało się że wypełniają ją złote monety. Chwila… złoto… karłowata sylwetka… Tak, prędko połączył kropki, uzmysławiając sobie że trafił do domostwa leprokonusów, z którymi mówiąc szczerze, nie dzielił miłych doświadczeń. Nie był pewien czy zawartość skórzanego woreczka jest prawdziwa, ale też nie miał czasu się jej lepiej przyjrzeć, kiedy niedaleko, pośród traw, spostrzegł leżącą nieruchomo kobietę.
Niewiele myśląc, schował zgubę do kieszeni spodni, kierując się w stronę przypadkowo napotkanej duszyczki, której twarz wydała mu się jednak dziwnie znajoma. – Panna Wickens? – Wyrzucił zaskoczony dopiero po chwili, kiedy udało mu się połączyć zalane szkarłatem lico z charakterystyczną, aurorską plakietką. Nie czekał na odpowiedź; od razu doskoczył do młodziutkiej pracownicy biura, wyciągając z kieszeni marynarki białą chustę, którą pomógł ofierze irlandzkich psotników otrzeć lejącą się z czoła krew. Mimo dość makabrycznego obrazu, rana nie wyglądała na groźną, więc wolał nie ryzykować użyciem zaklęć uzdrowicielskich, które zdecydowanie nie były jego konikiem. – Wszystko w porządku? Nic pani nie jest? – Zapytał natomiast łagodnym tonem, gotów w razie konieczności teleportować się z pokrzywdzoną do szpitala świętego Munga.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Sponsored content

Wieża wróżek - Page 4 QzgSDG8








Wieża wróżek - Page 4 Empty


PisanieWieża wróżek - Page 4 Empty Re: Wieża wróżek  Wieża wróżek - Page 4 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Wieża wróżek

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Strona 4 z 4 Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Wieża wróżek - Page 4 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Rezerwat
-