Share
 

 Pomnik Potterów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 2 z 2 Previous  1, 2
AutorWiadomość


Archibald Blythe

Nauczyciel
Wiek : 39
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 5563
Dodatkowo : zaklęcia bezróżdżkowe, opiekun Gryffindoru
  Liczba postów : 1474
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5994-archibald-jeremiah-blythe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5998-archibaldowa-poczta#170933
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5997-archowe
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7372-archibald-blythe#207289
Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 EmptySob 19 Wrz - 14:59;

First topic message reminder :


Pomnik


Od kiedy Dolina Godryka przestała być zamieszkana przez mugoli, czarodzieje postanowili zmienić jej wygląd pomnika wojennego. Monument miał przedstawiać jedynie rodzinę Potterów, bez mugolskiej przykrywki. Niestety, okazało się, że pomnik objęty jest niesamowitymi czarami, rzuconymi prawdopodobnie przez dawnego zwolennika Czarnego Pana, bądź... drugiej wojny światowej. Kapryśny pomnik wytwarza teraz wokół siebie charakterystyczną energię i większość czarodziei automatycznie go omija. Dziwne rzeczy działy się przecież, gdy go dotykano! Raz dobrych raz złych... zależy który pomnik ukaże się Twoim oczom, gdy podejdziesz!

Uwaga!
Wchodzisz tu na własną odpowiedzialność! Kostki, które tu wyrzucisz mogą ci dać bardzo duży potencjał magiczny, niesamowite przedmioty itp. Jednak możesz też zachorować na nieznaną chorobę, poważnie się poranić lub stracić dużo pieniędzy.
Zanim rzucisz kostką, upewnij się, że znasz zasady wynikające z rzutu.


1 -  Jakaś siła ciągnie Cię w stronę tego miejsca. Nie możesz nic na to poradzić. Po prostu suniesz ku pomnikowi, nie przejmując się niczym dookoła. Kładziesz dłoń na gładkim kamieniu i uśmiechasz się lekko nieprzytomnie. Po chwili orientujesz się co robisz i zdziwiony swoim zachowaniem, wracasz do domu. Nie masz pojęcia, że właśnie zachorowałeś na Skrofungulus, chociaż masz wrażenie, że dłonie zaczynają Cię odrobinę swędzić.
Spoiler:

Przy każdym poście musisz codziennie rzucać kostką w odpowiednim temacie. Dopóki nie wyrzucisz 5 albo 6, Twoja postać wciąż nie wyleczyła się z nieznanej większości choroby. Przy wyrzuceniu 4, powinieneś uwzględnić, że zaraziłeś osobę, która prowadziła z Tobą wątek, współlokatora, bądź inną postać, z którą mogłeś mieć kontakt po wydarzeniu. Musi ona wtedy również rzucać kostkami według zamieszczonych tu informacji.

Uwaga! Jeśli posiadasz co najmniej 20 punktów z eliksirów, bądź uzdrawiania, a przy trzecim rzucie, wciąż nie trafiłeś na 5, ani 6, w kolejnym poście możesz założyć, że samodzielnie się wyleczyłeś.
2 - Znasz historię Potterów jak każdy i jesteś zdeterminowany, by w końcu zobaczyć ich rodzinę, a nie mugolski pomnik wojenny. Podchodzisz do niego pewnym krokiem. Cokolwiek w nim siedzi, musiało wykryć Twoją odwagę. Wydaje Ci się, że postać Lilly Potter uśmiecha się do Ciebie i faktycznie! Pomnik kobiety zaczyna mówić i już po chwili dowiadujesz się zaklęć o jakich nie słyszałeś, historie, których nie znałeś. Kiedy się oddalasz wszystko wydaje się być niesamowicie normalne. Nie masz pojęcia, czy to wszystko było prawdą, czy tylko złudzeniem.
Spoiler:

Otrzymujesz 1pkt z Zaklęć i 1pkt z Historii Magii do kuferka.

3 - Uważnie obserwujesz cały pomnik. Dotykasz go z każdej strony i próbujesz za wszelką cenę wyciągnąć z niego tą niesamowitą magię. W pewnym momencie dziwnie obejmujesz pomnik, który chyba nie jest zadowolony z Twojego myszkowania wokół niego. Niewidzialna siła odrzuca Cię mocno do tyłu, a ty wstajesz otępiały i jakiś... bardziej pusty w sobie.
Spoiler:

Przez następne trzy wątki musisz zakładać, że Twoja postać straciła pamięć związaną z konkretną osobą / miejscem. W każdym wątku może być to coś innego (łącznie trzy wspomnienia) lub wciąż jedno i to samo. Objawy amnezji ustąpią samoistnie po zakończeniu ostatniej gry (lub już po jednym wątku, jeśli postanowisz wyleczyć się w szpitalu). Jeśli nie rozegrasz utraty pamięci, Mistrz Gry może odpowiednio zainterweniować w Twoje wątki.

4 - Zza pomnika coś chyba wygląda. Zaskoczony podchodzisz bliżej i widzisz Lunaballę, która patrzy wprost na Ciebie. Wygląda na to, że zyskałeś nowego, bardzo unikalnego towarzysza! Lunaballa najwyraźniej pokochała Cię i lgnie do Twojej nogi, tuląc ją mocno.
Spoiler:

Pomimo, że zwykle wychodzi jedynie w nocy, to stworzenie zdecydowanie nie ma zamiaru Cię opuszczać. A jak pięknie tańczy, gdy tylko widzi księżyc! Miło będziesz jak weźmiesz ją do domu jako Twoje nowe zwierzę domowe. Jeśli to zrobisz i wspomnisz o niej w co najmniej trzech wątkach, możesz upomnieć się o 1 punkt z dowolnej dziedziny, do Twojego kuferka.

5 -  Próbujesz wszystkiego. Obchodzisz go, mówisz coś. W pewnym momencie dotykasz pomnik różdżką i ku Twojemu olbrzymiemu zdumieniu... fragment kamienia eksploduje! Odłamki boleśnie wbijają Ci się w rękę, zupełnie odbierając jej sprawność, a pomnik zyskuje nową wyrwę tuż obok podstawy. Sąsiedzi na pewno nie będą zadowoleni, kiedy dowiedzą się kto go zniszczył, ale Ty w tym czasie na pewno będziesz w szpitalu.
Spoiler:

Musisz rozegrać fabularną wizytę w Szpitalu Świętego Munga lub przez następne 3 wątki wspominać o bezwładności jednej z dłoni.
6 - Może magia opuściła to miejsce? Przechadzasz się głupio wokół pomnika i kompletnie nic nie widzisz. To tylko uśmiechnięta rodzina Potterów. Kiedy zawracasz, zrezygnowany, widzisz coś mieniącego się na ziemi. Widzisz co to? 50 galeonów! Chyba jednak nie jest to zwyczajne miejsce!


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Theodore Courtenay

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 92
  Liczba postów : 77
https://www.czarodzieje.org/t17751-theodore-courtenay
https://www.czarodzieje.org/t17771-sowa-theo#500237
https://www.czarodzieje.org/t17772-mlody-theo-mlody-dionizos
https://www.czarodzieje.org/t17750-theodore-courtenay
Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Re: Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 EmptyNie 15 Gru - 3:34;

Kostki: 5 (rozegram w drugim poście)

Theo nie miewał takich problemów. Albo miewał, ale codzienne bycie zmęczonym życiem tuż po otworzeniu oczu spowodowało, że podjął się powolnej i bolesnej nauki ignorowania wszechogarniającego poczucia beznadziei, które jak artretyzm przeżarło młode stawy. W porównaniu z nim, kac wydawał się naprawdę przyjemną alternatywą. Małym piwkiem, a w dodatku takim, z którym skutecznie można było uporać się wybijając klin klinem. Kace moralne były znacznie gorsze i zdarzały się nieczęsto, toteż ten sobotni nie dał mu długo pospać. Po przeanalizowaniu sytuacji z zeszłej nocy (niestety pamiętał!) doszedł do wniosku, że faktycznie zachował się jak pajac, a Boyd wydawał się całkiem porządnym gościem, który na pewno na takie traktowanie sobie nie zasłużył. Było mu zwyczajnie głupio. Nie na tyle, żeby znaleźć Callahana i błagać o wybaczenie na kolanach, ale wystarczająco, żeby uruchomić swoją siatkę kontaktów (czyt. swojego domowego skrzata), zamówić wspaniały bukiet albo czterdzieści i napisać list, w którym przeprosi za wszystkie impertynencje, które wystosował w jego stronę. No i, rzecz jasna, umówić się na korepetycje, a przy okazji wspomnieć, żeby się nie spóźnił.
Zasada ta jednak nie dotyczyła Theodora, który z reguły lubił wpadać wszędzie modnie spóźniony. Nie to, żeby miał jakiś ważny powód. Zazwyczaj po prostu krzątał się w puchatym szlafroku, przez godzinę powtarzając sobie, że powinien już zbierać się do wyjścia. Na miejscu pojawił się więc dużo po 16, ale akurat na czas, by zobaczyć, jak Boyd masakruje różdżką nie tylko pomnik Potterów, ale i swoją rękę. Courtenay westchnął głęboko widząc poczynania Gryfona. Merlinie, może jednak nie będzie tak łatwo, jak to sobie wyobrażał. Podszedł bliżej pomnika, chowając zmarznięte dłonie w kieszeniach płaszcza.
- A sądziłem, że to mi brakuje ogłady - zagaił dziarsko w odpowiedzi na soczyste przekleństwo wykrzyknięte przez Boyda i nawiązując tym samym do piątkowego wieczoru. - Co z twoją ręką? Chcesz udać się z tym do Munga? - spytał, skinąwszy głową w stronę skaleczenia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem; na przedramieniu ma nieudany tatuaż FILLIN ARE MY LIVE, a na ryju i rękach szpetne rany po pazurach matagota
Galeony : 604
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 780
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Re: Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 EmptyPon 16 Gru - 14:48;

Oczywiście, że towarzysz musiał zjawić się na miejscu akurat w chwili, w której Boyd wykrzykiwał różne nieeleganckie wyrażenia, wymachując obolałą ręką we wszystkie strony, zupełnie tak, jakby to miało pomóc w uśmierzeniu ból, i nakryć go na demolowaniu pomnika. Na widok, a raczej dźwięk Theodora, bo najpierw go usłyszał, zaprzestał swoich dzikich wygibasów i stanął nieruchomo, usiłując początkowo oprzeć dłonie na biodrach w dziarskim geście, nie udało mu się to jednak, bo lewa ręka zaczęła mu dziwnie drętwieć, więc dał sobie spokój.
- Bo brakuje, spóźniłeś się pół godziny - burknął w odpowiedzi na uwagę chłopaka, bo choć hojny podarunek w postaci kwiatów mocno go udobruchał, to jednak nie na tyle, by wybaczał też winy, które dopiero powstawały; słysząc kolejne pytanie, przywołał na twarz najbardziej neutralny wyraz twarzy, bo uświadomił sobie, że do tej pory miał minę bardzo nietęgą. Wtedy też przyjrzał się lepiej Theodorowi i z ulgą stwierdził, że tego dnia wyglądał dużo mniej dziko niż wtedy w pubie (choć równie mizernie), liczył zatem na to, że tym razem obejdzie się bez imperynencji i trudnych do zinterpretowania lubieżności tudzież kpin.
- Wszystko wporzo, nic mi nie jest - skłamał, chowając  zranioną dłoń do przepastnej kieszeni swojej kurtki, bo wiadomo, co z oczu, to z serca. W życiu by się przecież przed nim nie przyznał, że tak naprawdę boli jak skurwysyn i potrzebuje natychmiastowej hospitalizacji, bo to byłaby oznaka słabości, a on wcale nie był słaby, bo był jak szalona rzeka, jak tajfun który obali mur, a równocześnie tak tajemniczy jak księżyc co wygląda tu zza chmur i prędzej by padł trupem niż wyjawił, że potrzebuje pomocy, bo go boli. Czy był przy tym głupi i nierozsądny? Jak najbardziej, ale czy przejmował się teraz ewentualnymi konsekwencjami zignorowania rany? Ani trochę.
- Widzisz, zrobiłem ci wystrzałowe powitanie - zażartował, żeby zamaskować jakoś fatalny początek tego spotkania i spróbował zrobić to z uśmiechem, ale chyba wyszedł mu bardziej nieudany grymas. - Ty pewnie zrobisz to lepiej, co...? - dodał, wskazując na pomnik, pogodziwszy się z tym, że po raz kolejny był tym głupszym w duecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Courtenay

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 92
  Liczba postów : 77
https://www.czarodzieje.org/t17751-theodore-courtenay
https://www.czarodzieje.org/t17771-sowa-theo#500237
https://www.czarodzieje.org/t17772-mlody-theo-mlody-dionizos
https://www.czarodzieje.org/t17750-theodore-courtenay
Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Re: Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 EmptyPon 16 Gru - 22:01;

- Nigdzie nie obiecałem, że będę na czas - wzruszył ramionami. - Zalecenie dotyczyło ciebie - wyjaśnił niefrasobliwie, zupełnie zapominając o tym, że przecież obiecał sobie nie droczyć się już tak bardzo ze skorym do zacietrzewienia się Gryfonem. O ile w zeszły piątek mógł zrzucić całą winę na alkohol i inne podejrzane substancje sponsorowane przez ukraińskich kolegów w klubowych toaletach, dziś wszystko co miał sobą reprezentować było tylko i wyłącznie winą przewrotnego charakteru. I może odrobinę Boyda; było w jego prostolinijności coś takiego, co prowokowało Theodora do większej swobody. Dlatego też, kiedy Callahan (albo jego durna męska duma - to już kwestia sporna) zapewnił go, że z ręką wszystko jak najbardziej w porządku, pokiwał głową ze zrozumieniem.
- Całe szczęście - skwitował. - W końcu potrzebujesz jej, żeby sprawnie operować pałką. Nigdy nie wiadomo, kiedy nawinie ci się pod nią jakiś chętny Krukon - zaargumentował, zupełnie niewinnie zresztą, o czym może nie świadczył niesfornie uniesiony w górę kącik ust, ale pełna powaga w głosie, mająca świadczyć tylko i wyłącznie o dobrych intencjach oraz trosce o karierę sportową Gryfona - już tak.
Na niezbyt wyszukany żart Boyda uniósł lekko brew, jakby niewerbalnie chciał spytać, czy ten jest z siebie dumny oraz czy uważa się za osobę zabawną, ale cały ten sceptycyzm przełamał jasnym uśmiechem, bo w sumie suchość dowcipów plasowała się całkiem wysoko na skali rzeczy, które były w stanie ubawić Theodora. Tak gdzieś obok historycznych memów i grubych kotów, niebędących w stanie wydostać się z wanny.
- Przez grzeczność nie zaprzeczę - potwierdził bez fałszywej skromności, no bo naprawdę, czymże było stuknąć różdżką w pomnik, żeby się zmienił, nie trzeba było przecież nawet zaklęć, wysiłku żadnego. Z taką właśnie myślą wydobył różdżkę zza pazuchy niedbale rozchełstanego płaszcza i efektywnie przełożył ją między palcami jak uliczny iluzjonista wędrującą monetę. Następnie - z miną mówiącą "patrz i ucz się, Callahan" - od niechcenia stuknął monument jej końcem. Niestety. Zamiast widowiskowej przemiany pomnika udało mu się wykonać jedynie dziurę nawet bardziej imponującą niż ta Boyda, a - jakby tego festiwalu upokorzeń było mało - ręka zapiekła go tak paskudnie, że aż przycisnął ją do klatki piersiowej i obrócił się na pięcie wokół własnej osi, zaciskając przy tym zęby, żeby nie puścić jakiejś siarczystej wiązanki, która na pewno nie napawałaby dziadka dumą. Kiedy już przestał tak miotać się z bólu i ochłonął trochę, wyprostował się i odchrząknął.
- Oczywiście to było SPECJALNIE. Chciałem zademonstrować ci jak NIE NALEŻY odkrywać pomników za pomocą magii - wyjaśnił wcale NIEŁAMIĄCYM SIĘ głosem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Boyd Callahan

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 192
C. szczególne : jak mówi, to z irlandzkim zaśpiewem; na przedramieniu ma nieudany tatuaż FILLIN ARE MY LIVE, a na ryju i rękach szpetne rany po pazurach matagota
Galeony : 604
Dodatkowo : bardzo kocha Fillina
  Liczba postów : 780
https://www.czarodzieje.org/t17850-boyd-callahan#503198
https://www.czarodzieje.org/t17855-sowa-boyda#503468
https://www.czarodzieje.org/t17856-bogus#503470
https://www.czarodzieje.org/t17851-boyd-callahan#503197
https://www.czarodzieje.org/t18313-boyd-callahan-dziennik#521152
Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Re: Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 EmptyWto 17 Gru - 10:58;

- Aha, czyli jesteś po prostu bezczelny - skwitował jego słowa o spóźnieniu, o dziwo całkiem spokojnie, neutralnie jakby mówił "masz niebieskie oczy", bo nieszczęsna dłoń bolała go za bardzo, żeby miał siłę jeszcze unosić się gniewem i zamiast tego poczuł raczej coś bliższego rozczarowaniu, bo już nawet głupie "sorry, były korki w Hogsmeade" zrobiłoby lepsze wrażenie niż to, co usłyszał. W głowie mu się nie mieściło, jak można podchodzić do innych tak lekceważąco, ale co mógł zrobić, nic nie mógł zrobić. Jedni byli aroganccy, inni lubili fasolki Bertiego Botta o smaku wymiocin, zamilkł zatem i tylko pokręcił głową z cichą dezaprobatą.
I WTEDY COURTENAY ZNÓW TO ROBIŁ. Znów albo kpił albo  się łasił.
Poważny ton Theodora pasował do jego głupiego uśmieszku jak smok do karety, nic zatem dziwnego, że po kolejnej wzmiance w głowie Boyda zaczęły się jawić rozmaite wizje, dotykające różnorakich dziedzin życia, bliższych oraz dalszych emocjonującym rozgrywkom quidditcha, a on sam, biedny, zamotał się w swoich domysłach i sam już nie wiedział, czy to wina Theo, w którego ustach nawet słowo "szezlong" pewnie zabrzmiałoby sprośnie, czy może w ogóle nie ma tu żadnego podtekstu, a on sobie urządza jakieś nadinterpretacje, choć z natury refleksyjny nie był; nie dał jednak po sobie poznać, że słowa te poruszyły go w jakikolwiek sposób i postanowił przyjąć postawę defensywną.
- Ty się moją pałką nie interesuj - uciął, nie chcąc wdawać się w żadne podejrzane dysputy, byli tu przecież żeby rozmawiać o historii, a nie o mitolarstwie i już na pewno nie o innych sprawach; może przez to zabrzmiał grubiańsko (a to nowość), jakby nie doceniał troski kolegi, ale nie przejął się tym za bardzo.
Nie dając się zwieść pięknemu uśmiechowi, który w odpowiedzi na kiepski żart rozjaśnił niespodziewanie twarz rozmówcy i na kilka sekund uczyniła z niego innego człowieka, Bogi pokracznie skrzyżował ręce na piersi i przystąpił do oglądania jego poczynań. Ani przez chwilę nie spodziewał się, że odbędzie się tam istny festiwal komedii, a ów soczysty FAIL, jakiego dokonał właśnie Courtenay, masakrując pomnik i przy okazji siebie, był trochę miodem na serce Boyda. Nie żeby źle mu życzył, rzecz jasna, ale jak dobrze było zobaczyć, że i on narobił sobie obciachu i obaj byli kwita i jechali teraz na tym samym jednorękim wózku. Nie mógł więc powstrzymać gromkiego śmiechu, a już szczególnie gdy usłyszał komentarz do zajścia, a mianowicie swoją ulubioną failową wymówkę pt. "wszystko pod kontrolą tak miało być"; ubawił się niezmiernie, aż musiał przysiąść na ławeczce towarzyszącej pomnikowi, i byłby nawet uraczył go oklaskami za to przednie przedstawienie, ale w końcu zdał sobie sprawę, że może nie powinien tak reagować na ewidentne cierpienie Theo.
- O kurwa, przepraszam, nie bawi mnie to wcale - usiłował się zreflektować i zachować poważny wyraz twarzy, choć kąciki ust mu drgały - Jesteś cały? Pokaż - podszedł bliżej, bo gdy ochłonął nieco, dotarło do niego, że łamiący się głos silącego się na luzik Theodora świadczy o tym, że poranił się równie paskudnie co on sam. Pytanie, czy zechce się przyznać.
- Wiesz, no jak by nie było, to razem mamy komplet sprawnych dłoni, możemy się wymieniać - skomentował na tyle dziarsko, na ile mu się udało, z cichą nadzieją, że Krukon może znów się uśmiechnie. Bo może i był on aroganckim pajacem i droczącym się fanatykiem niestosownych komentarzy, ale z drugiej strony potrafił też zaskakiwać pozytywnie (choć na razie tylko listownie) no i zgodził się mu pomóc, musiał więc być dobrym kolegą. Dlatego naprawdę mu teraz współczuł. Dosłownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Theodore Courtenay

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 185
Galeony : 92
  Liczba postów : 77
https://www.czarodzieje.org/t17751-theodore-courtenay
https://www.czarodzieje.org/t17771-sowa-theo#500237
https://www.czarodzieje.org/t17772-mlody-theo-mlody-dionizos
https://www.czarodzieje.org/t17750-theodore-courtenay
Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8




Gracz




Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Re: Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 EmptyWto 17 Gru - 15:40;

Theo tylko machnął ręką na te niegrzeczne poburkiwanie Boyda, który ewidentnie usiadł dziś na miotle w niewłaściwy sposób. Byłby mu powiedział, żeby wyciągnął trzonek z dupy, ale zapewne i to odebrałby jako rubaszny żart albo przesadnie bezwstydną próbę flirtu. Nie to, żeby się mylił, ale na trzeźwo Theo wiedział kiedy przestać, więc przestał.
Poza tym, miał większe zmartwienie na głowie, na przykład poharatana odłamkami ręka, w której do wielkiego bólu dołączył jeszcze większy niedowład. Kiedy Gryfon nakręcał karuzelę śmiechu z nieszczęścia kolegi, Courtenay z miną nietęgą zaczął obracać uszkodzoną kończynę na wszystkie strony i pod każdym możliwym kątem, co najmniej jakby sam był w stanie ją zdiagnozować. Boyd chyba wpadł na podobny pomysł, bo kiedy już przestał obśmiewać ten niefortunny ambaras, zainteresował się stanem Krukona.
- Nic ci nie bedę pokazywał - żachnął się, chowając obolałą dłoń w kieszeń płaszcza; szybko jednak przestał się dąsać, bo w kontekście wyczuł kolejną okazję do niewybrednego żartu. - Na randkę mnie najpierw weź.
Prawdopodobnie obaj powinni udać się z tym do Munga. I o ile Boyd musiał utrzymać fasadę super męskiego Gryfona alfa, to Theo pewnie sam nie wiedział, co i komu chciał udowodnić, kiedy zagryzł zęby i przybrał na powrót zblazowaną minę.
- BEZ OBAW, równie dobrze posługuję się lewą ręką - zrewanżował się w podobnym tonie, dopiero po chwili zdając sobie sprawę z tego, że wcale już nad tymi frywolnościami nie panował. A przecież teleportowali się do Doliny w konkretnym celu i bynajmniej nie był nim bezpardonowy flirt, a przebycie przez Boyda drogi od zera do bohatera historii magii z Theo jako jego przewodnikiem. - Poza tym nie mamy czasu na utyskiwanie, musimy przerobić całą Pierwszą Wojnę Czarodziejów. Chodź - zarządził, po czym skinął na Boyda głową i razem udali się w znanym jedynie Theodorowi kierunku.

/2x zt.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pomnik Potterów - Page 2 QzgSDG8








Pomnik Potterów - Page 2 Empty


PisaniePomnik Potterów - Page 2 Empty Re: Pomnik Potterów  Pomnik Potterów - Page 2 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Pomnik Potterów

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Strona 2 z 2 Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pomnik Potterów - Page 2 JHTDsR7 :: 
Dolina Godryka
 :: 
Centrum miasteczka
-