Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Polana przy chacie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 14 z 17 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17  Next
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : V
Wiek : 27
Galeony : 217
  Liczba postów : 215
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPon Wrz 27 2010, 21:32;

First topic message reminder :




Trawa na łące była nieco dłuższa niż w innych miejscach na błoniach. Poza tym było tu więcej kwiatów, głównie stokrotek. Na środku rosło duże drzewo, z długimi grubymi gałęziami. Miejsce te było mało oblegane przez uczniów, więc jeśli ktoś chciał w spokoju poczytać książkę czy po prostu odpocząć od kłótni i hałasów w szkole, było to idealne miejsce, a o zachodzie i wschodzie słońca wręcz wymarzone, dla zakochanych par.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, na spodzie prawej dłoni ma wyryte imię Aleksandry
Galeony : 697
  Liczba postów : 726
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPią Gru 03 2021, 23:14;

Kuferek: 14
Jestem... graczem
Kostka: 41, 6
Modyfikatory: +2 za bezbłędne podanie! (-1 dla trolla!)
Punkty w grze: 6pkt

Gra jakoś się toczyła, piłka skakała od jednego do drugiego ucznia i wyglądało na to, że wszyscy ładnie trollowali tego na środku, co nie mógł kafla przechwycić. No cóż, ale takie było już życie i nie było co liczyć na to, że role szybko się odwrócą.
Huang miała na tyle szczęścia, że sama załapała się na piłkę, którą złapała od poprzedniego gracza. Nie zamierzała jednak zbyt długo trzymać jej w dłoniach. Niemal od razu zaczęła szukać innej osoby, do której mogła przerzucić dyńkę, aby nie zostać z nią w łapkach. I chyba to podanie poszło jej naprawdę nieźle.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Violetta Strauss

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 168cm
C. szczególne : wyjątkowo niski i zachrypnięty głos | tatuaż z runą algiz na wnętrzu lewego nadgarstka | na palcu prawej dłoni zawsze obrączka Bruhavena, a nad nią krwawy znak | blizny: na palcach i wierzchu lewej dłoni oraz jedna biegnąca w poprzek jej wnętrza, na łydce po ugryzieniu inferiusa, w okolicach zregenerowanego lewego ucha
Galeony : 1994
  Liczba postów : 3622
https://www.czarodzieje.org/t17878-violetta-strauss#504731
https://www.czarodzieje.org/t17893-viola#505013
https://www.czarodzieje.org/t17889-violka#504934
https://www.czarodzieje.org/t17884-violetta-strauss#504822
https://www.czarodzieje.org/t18567-violetta-strauss-dziennik#529
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySob Gru 04 2021, 11:30;

Jestem... graczem
Kostka: 15, 3
Modyfikatory: +1 do rzutu za miotłę
Punkty w grze: 4

Gra w Zakutego Trolla nie należała jakoś do szczególnie ekscytujących. Na pewno nie tak jak Quidditch. Mogła jedynie obserwować to jak piłka wędruje pomiędzy poszczególnymi graczami, okazjonalnie jedynie muskając palce trolla, który starał się przechwycić ich podania. I wtedy też jeden z rzutów dotarł aż do niej. Przechwyciła go bez większego problemu, ale już samodzielne wykonanie podania nie było tak proste, bo oto piłka zaczęła wyślizgiwać się jej z palców, sprawiając, że Strauss nie była w stanie jej rzucić dokładnie tam gdzie chciała. A niech to cholera...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marla O'Donnell

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 168 cm
C. szczególne : szeroki uśmiech, roziskrzone spojrzenie, głośny śmiech, koścista sylwetka, bardzo ekspresyjny sposób bycia, wyraźnie zarysowane kości policzkowe, irlandzki akcent, często wplata kolorowe apaszki we włosy
Dodatkowo : Prefektka, pół wila w oczach Paytona
Galeony : 1661
  Liczba postów : 848
https://www.czarodzieje.org/t20424-marla-o-donnell#646655
https://www.czarodzieje.org/t20478-marla-o-donnell#647470
https://www.czarodzieje.org/t20470-marla-o-donnell#647414
https://www.czarodzieje.org/t20875-marla-o-donnell
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySob Gru 04 2021, 13:09;

Kuferek: 5 pkt, 0 przerzutów
Jestem... zakutym trollem
Kostka: 3 (-1 od mulan) = 2
Modyfikatory:
Punkty w grze: 1

Gra, kiedy ciągle była trollem, stawała się coraz bardziej nużąca. Z każdą kolejną chwilą mniej energicznie rzucała się po dynię, po prostu stojąc na tym środku jak jakiś samotny pachołek, nieszczególnie przejmując się swoją ekskluzywną rolą czy brakiem woli walki - pizgający dookoła wiatr niczego nie ułatwiał, a skostniałe dłonie domagały się ogrzania. Przez chwilę miała nadzieję, że odmieni swój marny los, ale dynię po nieudanym rzucie Brooks przejęła Mulan, od razu podając ją komuś innemu. Dramat. Przychodząc tu nie spodziewała się, że Brandon skaże ją na takie cierpienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mulan Huang

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 176cm
C. szczególne : niewielki tatuaż z przodu lewego barku, często zmienia kolor włosów oraz korzysta z magicznych i barwiących soczewek, na spodzie prawej dłoni ma wyryte imię Aleksandry
Galeony : 697
  Liczba postów : 726
https://www.czarodzieje.org/t20227-mulan-huang#630198
https://www.czarodzieje.org/t20246-lacze-lan
https://www.czarodzieje.org/t20247-mulan#631275
https://www.czarodzieje.org/t20228-mulan-huang#630207
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyNie Gru 05 2021, 12:34;

Jestem... graczem
Kostka: 85, 4
Modyfikatory: brak
Punkty w grze: 6pkt

Marla jakoś sobie radziła na pozycji trolla. Jakoś to znaczy, że raczej słabo, bo nie mogła za Chiny ludowe złapać piłki, która wciąż jej umykała. Oczywiście dla Huang było lepiej, bo dzięki temu nie musiała się obawiać tego, że zajmie jej miejsce. Zawsze jakiś plus nieprawdaż?
Nie musiała długo czekać na to, aby kafel trafił znowu do jej rąk. I podobnie jak wcześniej nie chciała się zbytnio ociągać, aby nie dać O'Donnell jakiegoś sygnału odnośnie tego, gdzie mogła posłać swoje podanie. Wolała działać impulsywnie i bez większego zastanowienia, licząc na to, że wykiwa trolla. Szkoda tylko, że jej zamiar nie do końca się udał przez niedokładny rzut. Ups?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Drake Lilac

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 211 cm
C. szczególne : Bardzo wysoki i barczysty. Praktycznie cały czas nosi na palcu pierścień tojadowy - tak na wszelki wypadek.
Dodatkowo : Wilkołak, prefekt naczelny
Galeony : 42
  Liczba postów : 1752
https://www.czarodzieje.org/t20288-drake-lilac
https://www.czarodzieje.org/t20289-poczta-drake-a#636524
https://www.czarodzieje.org/t20286-drake-lilac#636463
https://www.czarodzieje.org/t20314-drake-lilac-dziennik#638560
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPon Gru 06 2021, 20:34;

Kuferek: 13gm
Jestem... graczem?
Kostka: 43, 2+1=3
Modyfikatory: +1 oczko za miotłę
Punkty w grze: 0

Unosząc się na miotle oczekiwał na podanie, albo na moment w którym ktoś spierdzieli akcję do tego stopnia że będzie mógł zainterweniować i jakoś ocalić sytuację. No i na szczęście nie musiał wiele czekać żeby tak się stało. Kiedy dynia wyślizgnęła się Brooks z dłoni, szybko ruszył w jej kierunku przechwytując ją i podając innej osobie. Marla będzie musiała się pogodzić z rolą trolla.

Niedługo potem przyjął podanie od Mulan i sam wykonał takie niezbyt dokładne w kierunku następnej osoby. Szczerze to się nie popisał, ale mógł to zrzucić na to że pomimo słabnącego już zaklęcia wiatr nieco mu przeszkadzał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Patricia D. Brandon

Nauczyciel
Wiek : 28
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 170cm
C. szczególne : burza kręconych, jasnych włosów; runa protekcyjna za lewym uchem
Galeony : 3595
  Liczba postów : 703
https://www.czarodzieje.org/t20195-patricia-danielle-brandon#626883
https://www.czarodzieje.org/t20197-poczta-patricii#627724
https://www.czarodzieje.org/t20196-patricia-danielle-brandon#627505
https://www.czarodzieje.org/t20342-dziennik-patricii-brandon#641
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySro Gru 08 2021, 20:38;

Przyglądając się poczynaniom grup, które podjęły rozgrywki w zakutego trolla, nie spodziewała się, że tak prosta gra sprawi im tak wiele trudności. Owszem, graczom w większości szło całkiem nieźle, ale niestety osoby będące w środku kręgu, nie potrafiły przejąć piłki sprawnie. Nie wierzyła, że było to dla nich aż tak trudne zadanie...
Ostatecznie lekcja dobiegła końca, dlatego przerwała im by zrobić ostateczną zbiórkę, podczas której podsumowała zajęcia, nagradzając najbardziej aktywnych, a reszcie nie szczędząc słów niemałego rozczarowania ich poziomem gry. Miała tylko nadzieję, że na kolejnej lekcji postarają się bardziej i dadzą jej powody do pochwał.

Punktacja lekcji:

| zt dla wszystkich biorących udział w lekcji |
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySob Gru 25 2021, 21:04;

Wątek opieki nad magicznym stworzeniem
1/3 | Irytek: 5 (wbija)

Za niedługo zacznie się Nowy Rok, a z Nowym Rokiem kolejne trzysta sześćdziesiąt pięć dni polegających na nauce, pracy i pasji. Nie bez powodu staram się znaleźć inne aktywności, które mogłyby ewentualnie wyrzucić ze mnie stres powiązany nie tylko z pobytem na szpitalu, ale także... po prostu z tym wszystkim, co się nagromadziło w ciągu ostatnich miesięcy. Irytek ciągle nie daje mi spokoju, postanawiając raz po raz zawitać w najmniej przyjaznych okolicznościach, a jeszcze bardziej przy tych mniej odpowiednich. Biorę głębszy wdech. Lustro czasami pokazuje nie to, co chcemy widzieć, zagubieni płyniemy dalej, a w żyłach nadal znajduje się jedna i ta sama krew. Niezależnie od tego, jak bardzo bym się postarał, tak naprawdę na tym wózku powiązanym z poltergeistem nie jadę tylko ja, ale także wszyscy, którzy znajdą się obok mnie jako idealny temat do żartów dla ducha. Dlatego liczę, że tym razem ten nie postanowi zawitać swoją obecnością, gdy z Ivy dostaję się na polanę tuż nieopodal chatki gajowego.
- Pierwszy... Pierwszy raz masz do czynienia z hipogryfami? - pytam się, gdy zastosowałem ćwiartkę eliksiru spokoju uzyskanego w ramach leczenia na szpitalu. Nie wiem jednak, na ile mi te leki wystarczą, skoro zwyczajnie mnie nie stać na własne. Nie bez powodu się nie jąkam, gdy strach staje się znacząco wytłumiony, pozwalając na normalne, bardziej ludzkie myślenie. Chociaż nie wątpię, że mogę zacząć mieć ponownie problemy z komunikacją, jeżeli coś zacznie być nie tak. - Podczas zimy wymagają bardziej... pieczołowitej opieki i nieco innej diety. - mówię w jej kierunku, kiedy powoli dostajemy się na łąkę za chatą, tym razem jednak okrytą śniegiem. - To... trochę przykre, że nikt inny nie chce się nimi opiekować. - te słowa bardziej kieruję do siebie.
Pod specyficzną, magiczną osłoną znajdują się dwa hipogryfy, jeden barwy brązowej, drugi natomiast - srebrzystej. Zgodnie z informacjami uzyskanymi od profesora Ajaxa oba wymagają odpowiedniej resocjalizacji, przyzwyczajenia do ludzi, a przede wszystkim prawidłowej opieki. Niestety, wraz z rozpoczęciem się okresu powiązanego z czasem wolnym niespecjalnie ktokolwiek chce się podejmować tego zadania. Nie bez powodu się zgłosiłem; zwierzęta, ich obecność w sumie, zawsze były, są i będą dla mnie kojące. Widzę, że pochłonęły wcześniejszy, poranny pokarm, a woda wymaga wymiany ze względu na jej zamarznięcie. Trochę roboty jest, w tym pielęgnacja ich piór.
- Gotowa, by podejść? - pytam się, spoglądając wpierw na czubki swoich butów, a potem podchodząc bardzo ostrożnie na odpowiednią odległość, utrzymując stały kontakt wzrokowy ze zwierzęciem, oddając mu prawidłowy, pozbawiony jakichkolwiek gwałtownych ruchów pokłon.

Mechanika:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySob Gru 25 2021, 22:59;

Wątek opieki nad magicznym stworzeniem
1/3

Dotarłam z Hawkiem na polanę gdzie stały dwa hipogryfy. Mimo miłości do zwierząt, którą zaszczepił u mnie Prot nie miałam zbyt wiele do czynienia z tym gatunkiem. Niemniej jednak kiedy tylko pojawił się temat opieki nad tymi stworzeniami od razu zgłosiłam się na ochotnika. Fakt - hipogryfy nie były zbyt bezpiecznymi zwierzętami ale jeśli się je nie uraziło to raczej same nie zaatakowały człowieka.
-Do tej pory uczyłam się o nich tylko na lekcji - odpowiedziałam starszemu o rok Krukonowi. Cieszyłam się z jego towarzystwa - zawsze to raźniej robić coś razem niż w pojedynkę. - Mam nadzieję, że jeśli mnie zaatakują to dasz radę zataszczyć mnie do skrzydła szpitalnego zanim wyzionę ducha! - zażartowałam i puściłam oko do chłopaka. Chciałam odciągnąć jego myśli od smutnego tematu opuszczenia hipogryfów przez ludzi. Obecne czasy charakteryzowały się znieczulicą ludzi w temacie zwierząt i jeśli chodzi o czarodziejów to niestety nie byli oni wyjątkiem.
Kiedy zobaczyliśmy zagrody z hipogryfami uśmiechnęłam się do chłopaka ponownie.
-Biorę Carmen. - powiedziałam wskazując na srebrną klacz hipogryfa.
Kiedy doszliśmy do zagrody i chłopak zadał mi pytanie czy jestem gotowa natychmiast skinęłam głową i przestąpiłam próg. Teraz zaczęły się już poważne rzeczy. Stanęłam naprzeciwko Carmen i ukłoniłam się jej być może nieco nonszalancko jednak hipogryf oddał mi pokłon. Podeszłam do niego i przypominając sobie z lekcji co należy robić kilka razy poklepałam go delikatnie po dziobie.
-Nie bój się Carmen - powiedziałam spokojnie łagodnym tonem. - Zaopiekujemy się wami.
-Od czego zaczniemy? - te słowa skierowałam do Hawka.

Rzut

1/6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySob Gru 25 2021, 23:40;

W związku z wykonywanym przeze mnie zawodem dość często mam do czynienia z najróżniejszymi stworzeniami magicznymi. I nie są to tylko zwierzęta domowe, choć muszę przyznać, że ciężko mi się rozstało z Karą, gdy ta trafiła po odpowiedniej tresurze do swojego nowego właściciela. Są to najróżniejsze zwierzęta - jak chociażby elf, któremu pomogłem w ramach nagłego wezwania i ogólnie chęci pomocy z mojej strony. A to, że rachunek był dramatycznie wysoki i spowodował wydobycie z mojego portfela ostatnich oszczędności wraz z zapożyczeniem się u przyjaciółki... to prawda, dobijało mnie. Nie cieszyło wręcz, gdy zastanawiam się raz po raz, z każdym kolejnym dniem w sumie, w jaki sposób powinienem sobie zorganizować czas w następnym miesiącu. Podejrzewam, że gdy tylko pojawią się jakieś nowe zlecenia w Proroku, od razu się wezmę do roboty. Przypominam sobie jeszcze o konieczności umówienia się na dokładniejszy termin odebrania lulka od Zephaniaha; za dużo rzeczy zwala się na mnie tuż po powrocie ze szpitala.
- Spokojnie... nie zaatakują. Jak im nie dasz powodu, to nie ma tak naprawdę o co się martwić. - eliksir spokoju działa, ja natomiast jestem zdecydowanie bardziej rozluźniony, co mnie cieszy. Wystarczyła nawet jego niewielka ilość, wszak pozostaję wrażliwy na tego typu rzeczy, bym przestał się panicznie bać. Bym przestał widzieć siebie jako potencjalne zagrożenie, ale pod kopułą czaszki zapamiętuję, że nie mogę dopuścić, bym potrzebował pomocy. Zamiast tego skupiam się w pełni na zadaniu, jakie dał nam profesor Swann; jest przyjemne, choć wymaga odpowiedniej koncentracji i prawidłowego podejścia do zwierząt magicznych. - Ale nie... nie będę miał problemu, jeżeli cokolwiek się stanie. - mówię jeszcze w jej kierunku, bo choć nadal jestem wycofany, to mimo wszystko nie wyobrażam sobie, by cokolwiek złego stało się w moim towarzystwie. Muszę mieć nadzieję. Jakąś, może nawet i znikomą, ale dopóki płomień tli w mojej duszy, nie mogę mówić o przegranej walce.
- W porządku. - odpowiadam spokojnie w jej kierunku, interesując się Brzytewką; podejrzewam, że nie bez powodu ma takie imię. Patrzę na jej piękne, ciemnobrązowe pióra. To niesamowite, jak czarodziejski świat kryje w sobie tyle magicznych stworzeń, którymi można się opiekować - muszę przyznać, że jeżeli miałbym jeszcze raz wybierać, nie porzuciłbym ich towarzystwa. Nigdy; skupiam się w pełni na spojrzeniu na złotych ślepiach stworzenia, kiedy kłaniam mu się gładko i bez najmniejszych oporów, nie mrugając ani przez chwilę. Hipogryf mnie akceptuje, a gdy podchodzę, bardzo ostrożnie daję mu zapoznać się z moim zapachem; dopiero potem kładę dłoń na jego dziobie, lekko uśmiechając się pod nosem. Jest to rzadki widok dla osób, które nigdy nie widziały mnie w towarzystwie stworzeń. - Spokojnie... - mówię do niego kojącym głosem, wiedząc, że to nie słowa są tu ważne, a ich prawidłowa intonacja.
- Więc... Więc pierwszą kwestią jest wymiana wody i nakarmienie. Potem zajmiemy się ich pielęgnacją. - mówię w jej kierunku, poprawiając się nieco, gdy wielki łeb hipogryfa lekko mnie uderza, najwidoczniej wymagając uwagi. I jedzenia, oczywiście. - W chatce gajowego powinny być przygotowane już fretki. Jeżeli chcesz to... ja zajmę się ich przyniesieniem. - odpowiedziawszy, nie wiem, czy dziewczyna chciałaby trzymać w dłoniach martwe zwierzęta, dlatego postanawiam wykazać się własną inicjatywą, w końcowym rezultacie decydując się na ich przyniesienie. - Woda... powinna być w wiaderkach tuż nieopodal studni. Chyba gajowy nam je przygotował... - dodaję. - Oczywiście możesz zrobić to zaklęciami. Tylko ostrożnie, zwierzęta nie lubią, jak widzą, że masz coś, czym... możesz zrobić im krzywdę. - mruczę jeszcze, nim powracam do roboty.

Mechanika:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyNie Gru 26 2021, 14:44;

Odetchnęłam z ulgą słysząc, że hipogryfy będą żywił się martwymi fretkami a nie szczurami. Co prawda to samych martwych zwierząt nie czułam obrzydzenia ale kiedy widziałam ten ogon szczurów. Brrrr... Automatycznie ogarniało mnie obrzydzenie. Dlatego też w zamku starałam się nie nawiązywać bliższych znajomości z osobami, które jako swoje zwierzątko posiadały szczura. Niemniej jednak skoro Hawk sam zaofiarował się, że przyniesie zwierzaki to ja mogę zając się wodą. Jakoś nie czułam się zbyt pewnie jeśli miałabym myszkować po chacie gajowego.
-W porządku. Mogę zając się wymianą wody - odpowiedziałam starszemu o rok Krukonowi.
Następnie zabrałam się ochoczo do pracy. Odsunęłam się od zwierząt, wyjęłam różdżkę i przy pomocy Wingardium Leviosa wylewitowałam korytka z wodą poza ogrodzenie, by nie denerwować zwierząt zbyt długo operując w ich obecności różdżką. Następnie przy pomocy Calefactio podgrzałam wodę tak, by rozpuścić lód i wylałam ją z korytek. Znowu przy pomocy Wingardium Leviosa przeniosłam wiadra ze świeżą wodą spod studni i wlałam ją do korytek a nastepnie ponownie przy pomocy Calefactio nieco ją podgrzałam, by osiągnęła temperaturę pokojową a co za tym idzie nie zamarzła tak szybko. Na koniec po raz trzeci użyłam Wingardium Leviosa, by ponownie przynieść lewitacją korytka na ich miejsce w zagrodzie.
-Swoją drogą słyszałam, że gdzieś pracujesz to prawda? Jak udaje ci się pogodzić pracę z nauką? - zagadnęłam chłopaka.

Rzut
2/6
@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyNie Gru 26 2021, 15:08;

Zauważam dość często, że wiele osób, które mają do czynienia z magicznymi stworzeniami, nie są w stanie zaakceptować czegoś, co zwie się prawem natury. Mięsożerca nie przemieni się na roślinożercę, a roślinożerca nie stanie się wyselekcjonowanym, przystosowanym do polowania na inne zwierzęta drapieżnikiem. Akceptuję taką kolej rzeczy, co różni mnie nieco od miłośników stworzeń, gdzie jedną z najważniejszych rzeczy jest akceptacja. Gdyby odebrać im to, czym naturalnie się żywią w dzikich lasach pozbawionych ludzkiej ręki, poczyniłoby to znacznie więcej szkód, niż początkowo mogłoby się zdawać. Biorę głębszy wdech, lekko spoglądam jasnoniebieskimi tęczówkami na Brzytewkę, która prezentuje się wręcz majestatycznie. Nie bez powodu hipogryfy są pełne dumy; znają swoją wartość i wiedzą, że brak szacunku jest powodem do tego, by się odcinać. By skrupulatnie dobierać takie osoby, które będą dobrze je traktować; powoli przygotowuję się do przyniesienia martwych fretek, przygotowanych do bycia pokarmem dla hipogryfów. Jestem jednak czujny i biorę pod uwagę to, że stanowimy z Ivy dla nich nowe osoby, do których to muszą się przyzwyczaić.
- Dzięki. - odpowiadam jedynie, kiedy to idę w kierunku chatki, by uzyskać wymagane dla stworzeń pożywienie. Na szczęście jest to nieco łatwiejsze, choć z oczywistych względów wymaga odpowiedniego pokonania ogromnej ilości śniegu. Całe szczęście, że mi buty nie przemakają, inaczej miałbym do czynienia z ciągle mokrymi od środka materiałami i zaczerwienioną skórą. Uważam jednocześnie, by się nie wywalić, kiedy to niosę ze sobą całkiem pokaźną ilość fretek; gdy wracam, zwierzęta uzupełniają braki wody we własnych ciałach. I to w sumie dobrze, bo oznaczało, że czują się one swobodnie w naszym otoczeniu.
- A... tak, tak, pracuję. - przeczesuję włosy wolną ręką, gdy kosmyki grzywki przedostają się na oczy, nieco utrudniając mi widzenie. Pracuję, ale czy można nazwać pracą to, że raz na jakiś czas mnie nie ma z powodów zdrowotnych? W sumie nie mam bladego pojęcia. Eliksir uzyskany ze Szpitala św. Munga działa jednak znakomicie i wyrzuca z moich standardowych działań strach, jakim obarczam się na co dzień. - W Menażerii u Nanuka... jest to złoty człowiek. I niezwykle doświadczony. - powiadam, zanim to szykuję odpowiedź na kolejne zagadnienie. Jak łączę pracę z nauką? Nie wiem, czy bardzo dobrym powodem byłoby to, że ciągle jestem na zwolnieniach lekarskich bądź chodzę na wybrane przez siebie lekcje, na inne uczęszczając tylko w taki sposób, by mieć je zaliczone w jakikolwiek sposób. Spoglądam na Jones, ale jak zawsze unikam spojrzenia; hipogryfy interesują się natomiast przekąską, popychając mnie dziobami, bym im je przekazał. Daję parę z nich młodszej o rok ode mnie Krukonce, by mogła zająć się Carmen.
- W sumie interesuję się tylko... tylko Opieką Nad Magicznymi Stworzeniami. Na resztę zajęć w ogóle nie uczęszczam, jeżeli nie są objęte w ramach moich studiów... albo uczęszczam tak, by mieć je jedynie zaliczone na inną ocenę niż... Troll. - nie oszukuję się w te klocki, a tym samym daję Brzytewce fretkę, unikając potencjalnego rozcięcia palców. - Też, nie mam wszystkich dni w tygodniu... zajętych. - odpoczynek też musi być; opiekuję się brązowym hipogryfem, który zjada jedną fretkę z widoczną chęcią i zadowoleniem.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyNie Gru 26 2021, 20:17;

Wzięłam od Hawka kilka martwych fretek i powoli podawałam je Carmen drugą ręką w zamyśleniu gładząc ją po szyi. Zwierzęta skoro zostały już napojone to teraz muszą się najeść, a następnie według słów chłopaka będzie trzeba zadbać o ich stan piór. Jednak sam kontakt z człowiekiem również jest ważny. Zwierzak powinien odczuwać jakąś więź z osobą, która się nim zajmuje a nie patrzeć tylko na nią bezoosobowo niczym na podajnik do jedzenia. Z tego tez powodu podczas gdy hipogryf jadł delikatnie gładziłam go po piórach, by zwierzę przyzwyczaiło się do mojego dotyku. Jednocześnie zastanowiłam się nad słowami chłopaka. Mi również przydałoby się jakieś doświadczenie przed próbą podjęcia zatrudnienia w rezerwacie.
-Dla mnie również Opieka Nad Magicznymi Stworzeniami jest najważniejsza. Lubię również zielarstwo. W końcu najczęściej spotykamy takie zwierzęta w ich naturalnym otoczeniu więc moim zdaniem warto coś o nich wiedzieć. W przyszłości planują również poszerzyć swoją wiedzę dotyczącą transmutacji i zaklęć, gdyż obie te dziedziny mogą się przydać przy zwierzętach - szczególnie jeśli trzeba je będzie uspokoić gdy wpadną w panikę czy uratować przed niebezpiecznym wypadkiem bądź drapieżnikiem. Wiesz... W przyszłości chciałabym pracować w rezerwacie rodziny Shercliffe. Myślisz, że podjęcie wcześniej stażu u Nanuka mogłoby mi później w tym pomóc? I czy w ogóle poszukują teraz kogoś?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyNie Gru 26 2021, 21:06;

Ze zwierzętami nigdy nie mam problemów - problemem od dłuższego czasu w moim przypadku są kontakty międzyludzkie. Dziwne, że jestem w stanie nawiązać więź z magicznym, poniekąd niebezpiecznym stworzeniem, gdy relacji tak naprawdę zbyt wielu nie utrzymuję. Może to dobrze, może to źle; ale właśnie chodzi o to, by w przypadku opieki nad istotami nasza rola nie ograniczała się tylko i wyłącznie do traktowania niczym miski z jedzeniem, która się zapełni po spełnieniu pewnych wymagań. A wiem, że na tym przecież polega naprawdę ogrom znajomości człowieka ze zwierzętami. Co jak co, ale poprzez jedzenie, jakie to jest nie tylko obowiązkowe, taki hipogryf właśnie uczy się zaufania. Zaufania do tego, że dłoń ludzka, mimo iż posiada woń nietypową dla natury, nie stanowi zagrożenia. Choć szkoda, że wzajemnie ludzie dla siebie są w stanie wykorzystać innych, byleby dotrzeć po trupach do celu. To nas różni od stworzeń - działamy we własnych interesach, wymyślając intrygi i niesamowicie ogrom planów, byleby żyć lepiej. Takie zwierzę za wiele do szczęścia nie potrzebuje; powinniśmy czerpać z ich prostolinijności pewne cechy zachowania.
Karmię Brzytewkę fretkami, uważając też na to, by przypadkiem ostry dziób nie zahaczył o moją dłoń. Widok krwi cudzej mi nie przeszkadza, ale własnej, no cóż, wprawia w stan przypominający doprawdy panikę. W międzyczasie wsłuchuję się w to, co mówi Ivy, szykując powoli pod kopułą czaszki odpowiedź na jej słowa. Wobec tak dostojnych stworzeń i honorowych, jakimi są hipogryfy, nie można okazywać słabości.
- Zielarstwo też jest ważne. W końcu... tak jak mówisz, trzeba wiedzieć o ich otoczeniu, w którym to żyją. - daję ostatnie jedzenie znajdującemu się pod moją opieką hipogryfowi, by następnie pogłaskać go nie po dziobie, a po boku ogromnej, orlej głowy. Nie wątpię w to, że zwierzak, który obecnie znajduje się w trybie jedzenia, postanowi potraktować moją kończynę jako kolejny, smakowity kąsek. Niestety, kwestia zaklęć, tudzież transmutacji... uderza mnie bardziej. Praktycznie nie korzystam już z drewnianego patyczka, nie widząc sensu w użytkowaniu go. Jedynie w moim przypadku istnieje po to, bym mógł wezwać Błędnego Rycerza. - To prawda. Nie zawsze można... no cóż, opierać się tylko i wyłącznie na oswajaniu. - mówię w jej kierunku, choć nie zdradzam tego, że pewne rzeczy bolą mnie bardziej. Minę mam normalną, w tonie głosu nie ujawniam niczego, co mogłoby świadczyć o trochę przekrzywionym obrazie własnego ja.
Biorę się za sprawdzanie stanu piór i tego, czy przypadkiem nie doszło do jakichkolwiek infekcji. Palcami bardzo ostrożnie przesuwam po stosinach, by sprawdzić następnie gęstość przypiórka i możliwie mieszkające w nim pasożyty. Robię to ostrożnie i z należytym szacunkiem wobec magicznego stworzenia, które mogłoby tego nie polubić. Całe szczęście, wszystko idzie sprawnie i bez przeszkód, acz nieco powoli.
- Rezerwat... jest całkiem dobrym pomysłem. Żyje tam bardzo dużo zwierząt, ale też - trzeba uważać. - gdy powiadam te słowa, uspokajam hipogryfa, który otwiera złociste ślepia, spoglądając na mnie uważnie. Nie urywam kontaktu wzrokowego z magicznym stworzeniem. - Staż to zawsze ten pierwszy krok... by jakkolwiek zacząć w tym wszystkim działać. Wiesz, to znaczy się... Z punktu widzenia pracodawcy osoba, która już coś wie, jest bardziej atrakcyjna do zatrudnienia niż ta, która dopiero zacznie uczyć się obycia ze zwierzętami w... wykonywanym przez siebie zawodzie. - nieco się urywam, kiedy z lekką trudnością znajduję kolejne słowa. - Muszę się... Muszę się podpytać. Ale podejrzewam, że tak. Nie ma zbyt wielu chętnych, bo wielu studentów patrzy bardziej właśnie w kierunku rezerwatu... - powiadam bez pewności pod względem posiadanych informacji; możliwe, że Nanuk kogoś szuka do pomocy. - Najważniejszy jest jednak kurs tresera. - dokańczam sprawdzanie piór tuż nieopodal skrzydeł.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPon Gru 27 2021, 22:36;

Kiedy skończyły mi się fretki zaczęłam przyglądać się co robi Hawk. Starszy o rok Krukon właśnie pielęgnował pióra hipogryfa a ja sama nie miałam w tym doświadczenia więc na chwilę przerwałam pracę, by przypatrzeć się jego poczynaniom. Kiedy już zobaczyłam jak wykonać następny krok zaczęłam powtarzać jego działania. Początkowo szło mi to nieznacznie wolno i niezgrabnie a hipogryf kilka razy wiercił się czując jak dotykają go moje niewprawne dłonie. Jednak z każdą minutą coraz lepiej mi szło i po dłuższej chwili pewnie już sprawdzałam pióra zwierzęcia. Nie znajdowałam żadnych pasożytów ani ran a potargane pióra prostowałam z powrotem na miejsce. Po chwili czułam się na tyle pewna, że mogłam kontynuować rozmowę z chłopakiem.
Krukon był dla mnie zagadką. Niby odpowiadał na moje pytania jednak czynił to w dosyć dziwny sposób. Może jestem zbyt natarczywa? Nie chciałam żeby chłopak na mnie się obraził. Dobrze mi się z nim pracowało i z chęcią w przyszłości jeszcze zajmowałabym się razem z nim zwierzętami.
-Nie gadam za dużo? Jak się denerwujesz to mogę przestać. Nie chcę ci się narzucać - powiedziałam cicho z lekką nutką smutku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyWto Gru 28 2021, 10:47;

Obycie z magicznymi stworzeniami mam we krwi - hipogryf początkowo czuje się nieco zaaferowany tym, co robię, niemniej jednak, w związku z zapewnieniem wcześniej pożywienia i uzupełnieniem podstawowych potrzeb, po czasie stworzenie się relaksuje. Moje intencje są czyste - nie mam zamiaru wyrywać piór. Nie mam zamiaru ciągnąć palcami za lotkę, by następnie patrzeć, jak pięknie wygląda naturalna ochrona przed zimnem i jednocześnie funkcjonalność umożliwiająca wzbicie się w powietrze. Zwierzęta są niesamowite, magia jest niesamowita i to, że z niej korzystamy nawet w ten naturalny sposób, powinno być za każdym razem doceniane. Bo może stać się i tak, ze z pewnymi wydarzeniami zdolność zostanie zatracona. Stanie się jedynie wspomnieniem jakoby przypominającym tylko i wyłącznie o smaku, do którego wrócić nie można. Sam już rezygnuję w pełni z korzystania z różdżki, bo wiem, że prędzej czy później wszystko się zmieni. Już się zmienia; czas mija nieubłaganie, godziny mijają, by zamienić się w dni, dni tworzą sklepienie tygodni, a cztery z nich stanowią miesiąc. Rzeczy są ulotne i nic nie trwa wiecznie.
Brzytewkę głaszczę po twardym dziobie, kiedy powoli dokańczam to, co jest w tym celu konieczne, aby stworzenie mogło czuć się jak najbardziej prawidłowo w moim towarzystwie. Rozmowa w moim przypadku jest zawsze czymś, co mi nie wychodzi. O ile się nie napiję, oczywiście, wtedy mój strach i obawy zanikają, ustępując miejsca bardziej otwartemu sposobowi bycia. Zerkam na nieco nietypowe zaczerwienienie, które rzuca mi się w oczy, a i hipogryf zaczyna się niepokoić, w związku z czym nie dotykam tego miejsca na jego ciele.
Jednocześnie nie zdaję sobie sprawy z pytań, które rodzą się pod kopułą czaszki Ivy. Wiem, że jestem dość specyficzny w obyciu; słowa opuszczające jej usta, gdzie buch pary stał się lekko widoczny, wszak organizm zawsze wydziela ciepło, nieco mnie zdziwiły.
- Nie... Nie, nie gadasz za dużo, spokojnie. Ja tak po prostu mam. Nie przejmuj się... - mówię. To dobrze, że młodsza o rok ode mnie Krukonka mówi i stara się podtrzymać temat rozmowy, nawet jeżeli mówiłaby za dużo. Nie przeszkadza mi to, no ba - pozwala uniknąć niezręcznej ciszy, która czasami za często staje się moim towarzyszem. Kiedyś byłem inny, ale wszystko ulega metamorfozie na lepsze lub gorsze. U mnie ta "nieśmiałość" i problemy wynikają z czegoś, co jest ulokowane znacznie głębiej pod skórą, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. - Nie denerwuję się też. Jeżeli... Jeżeli tak to wygląda, to nie zamierzałem, by tak wyszło. I... nie narzucasz się. Spokojnie. - spoglądam na nią na bardzo krótki moment; moje jasnoniebieskie oczy unikają jak zawsze kontaktu wzrokowego. Taki jestem. Taki będę dalej. Wiem, że mój sposób bycia czasami potrafi poddać w wątpliwość to, czy rzeczy, jakie robię, sprawiają mi przyjemność. Czy korzystam z tego, co się dzieje dookoła.
- Znalazłem zaczerwienienie. Możliwe, że jakaś wysypka... może infekcja. - mówię do Jones, powracając do tematu naszego spotkania i opieki nad magicznymi stworzeniami. Hipogryf nieco się denerwuje, dlatego staram się go uspokoić, pierwsze dając mu przestrzeń, a dopiero potem ponawiając kontakt. Oczywiście nie unikam spojrzenia złotych ślepi; tutaj posiada ono najwyższy możliwy priorytet. - A u Carmen? Coś wystąpiło? - pytam się, kiedy spoglądam na charakterystyczne zwierzę czarodziejskie; może to jest zakaźne. A może występuje tylko u Brzytewki?

Mechanika:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyWto Gru 28 2021, 21:40;

Ucieszyło mnie to, że Hawk nie ma mi za złe to, że dużo mówię. Odczuwałam do chłopaka pewną sympatię. Co prawda nie taką jak do osoby, która nam się podoba ale do takiej, którą podświadomie lubimy już od pierwszego momentu poznania. Tak jakby nadawało się na takich samych falach. Trzeba było jednak powrócić do zajmowania się hipogryfem.
-Póki co nie dostrzegam niczego - powiedziałam do chłopaka i powróciłam do oględzin tym razem jednak bardziej się do tego przykładając.
Dokładnie przeszukałam cały prawy bok hipogryfa bez odkrycia jakichkolwiek niepokojących objaw a następnie przeszłam do drugiego boku. Kiedy dotarłam do skrzydeł Carmen niespokojnie się poruszyła. Zaniepokojona tymi objawami dokładnie obejrzałam ten rejon. Okazało się, że ma ona pod skrzydłem niedobrze wyglądające zadrapanie. Zawołałam Hawka.
-Mam coś. Ale to nie wysypka. Jest ranna. Nie dam rady tego uzdrowić. Chodź zobacz czy sobie poradzisz a jak nie to musimy zgłosić to do nauczyciela - powiedziałam.

Rzut

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptySro Gru 29 2021, 08:46;

Ludzie są różni. Jedni mówią więcej, wysławiają się więcej, inni natomiast siedzą w cieniu i zwyczajnie się temu przyglądają. Manewruję między tymi światami, pomagając sobie od czasu do czasu alkoholem. Jak się okazuje, eliksir spokoju również spełnia prawidłowo swoją funkcję, ale, gdy zajmuję się Brzytewką, pod kopułą mojej czaszki pojawia się ogrom pytań na ten temat. Czy prawidłowo jest radzić sobie poprzez coś takiego? Czy będzie mnie stać na pełny pakiet eliksirów? To wszystko zdaje się podburzać fundamenty mojego działania, niczym tsunami uderzające w miasto znajdujące się nieco na obrzeżach wyspy. Pewne rzeczy się trzymają, inne niespecjalnie, a znalezienie jednego, prawidłowego rozwiązania, gdy kurz po bitwie upada od dłuższego czasu, uniemożliwiając dostrzeżenie tej celnej odpowiedzi, powoduje, że człowiek jest ślepy. I się jednocześnie zaczyna denerwować, gdy przetarcie oczu raz nie pomaga, drugi raz też, a za trzecim razem dochodzi do pogorszenia widoku.
Przyglądam się jeszcze mojemu hipogryfowi, chcąc mieć absolutną pewność, że istota magiczna nie ma innych niepokojących objawów. Podchodzę z szacunkiem należytym dla tych stworzeń, znając ich bardzo honorową naturę. Czas mija nieubłaganie, wskazówki zegara zapewne wskazują zdecydowanie późniejszą porę; chłód uderza mnie w policzki. Lubię, gdy na zewnątrz panuje taka pogoda, ale wiem, że wiąże się to z koniecznością uważania. Zarówno na siebie, jak i na innych; kiwam głową na odpowiedź Krukonki.
Jak się okazuje, pod skrzydłem jednak coś się znajduje. Kiedy informacje o zadrapaniu docierają do mnie z łatwością, pochodzę ostrożnie do Carmen, nie odwracając od niej wzroku. Nie opiekuję się nią w pełni, to jest rola Jones, ale nic nie szkodzi, bym się przyglądnął temu bardziej.
- Już patrzę... - mówię, choć moje uzdrowicielskie zdolności znajdują się na nikłym, zerowym wręcz poziomie. Mimo to mogę zerknąć i mieć pewność, że jest to coś poważniejszego. Delikatnie odsuwam pióra od miejsca, w jakim rany niosą ze sobą brzemię bólu i cierpienia, robiąc to w najostrożniejszy ze sposobów. Hipogryfowi się to nie podoba i po paru sekundach zakrywa ostrzegawczo tę część ciała; nie wątpię w to, że znajduje się tam krew. - Też... Też nie dam rady. - odsuwam się, by zwierzę mogło mieć odrobinę przestrzeni. Nawet korzystanie z różdżki w moim przypadku nie wchodzi w grę, dlatego zgłoszenie wydaje mi się być jedną z rozsądniejszych opcji. - Chodźmy do profesora Ajaxa. Myślę... że jeżeli będziemy się tym zajmować na własną rękę, tylko pogorszymy jej stan. - proponuję, zerkając na stworzenie jasnoniebieskimi tęczówkami. Podchodzę tym samym do Brzytewki, głaszcząc ją w nienachalny sposób, by się następnie pożegnać. Do każdej istoty czarodziejskiej podchodzę w nietypowy sposób polegający na utworzeniu więzi o wiele szybciej niż z innymi osobami. Mimo to nie narzekam; taki już jestem.
- Jeszcze... posprzątajmy ewentualny bałagan. Jeżeli jakiś zostawiliśmy. - proponuję, zabierając ze sobą tylko i wyłącznie sznur, na którym znajdowały się wcześniej przygotowane do spożycia fretki; po tym i paru innych rzeczach kieruję się z towarzyszką w kierunku zamku, gdzie możemy zgłosić pewne nieprawidłowości względem zdrowia magicznych stworzeń.

6/6
@Ivy Jones

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyCzw Gru 30 2021, 21:16;

Okazało się, że Hawk również nie jest w stanie uzdrowić hipogryfa. Podobnie jak ja zgodził się, że sprawę należy przekazać do nauczyciela. No i tutaj w zasadzie nasza rola dobiegała końca. Trzeba było jedynie po sobie posprzątać. Kiedy Hawk zajmował się porządkowaniem zagrody ja wzięłam się za odnoszenie wiader po wodzie z powrotem pod studnię. Tym razem postanowiłam, że nie pójdę aż tak na łatwiznę tylko pobrudzę sobie trochę ręce przy tej robocie. Zamiast używać czarów jak przystało na czarodziejkę, chwyciłam za uchwyty wiader i przeniosłam je fizycznie. Ponieważ były puste nie były ciężkie więc nie sprawiło mi to problemu.
Kiedy zarówno ja jak i Hawk skończyliśmy sprzątać po sobie podeszłam do chłopaka i położyłam mu rękę na ramieniu.
-Dzięki za pomoc. Dobrze, że są jeszcze na tym świecie czarodzieje, którym zależy na magicznych zwierzętach - powiedziałam po czym poszliśmy w stronę zamku.

z/t

6/6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPią Gru 31 2021, 11:34;

Około 2022/01/05
Wątek opieki nad magicznym stworzeniem (2/3)

Powiem jedno - o ile ten Sylwester mogę uznać za najbardziej zajebistą rzecz od kilku lat, o tyle jednak ciało odmawia posłuszeństwa. A przede wszystkim biedna, wymęczona alkoholem wątroba. Nic dziwnego w sumie, skoro potraktowałem ją taką ilością trunków, że aż głowa mała - sam aż bym na jej miejscu spakował walizki i poszedł gdzieś indziej. Pierwsze dni powrotu do samego siebie i do pełni sił trwały nieco dłużej, gdyż dawno tak nie balowałem, a więc i dopiero parę dni po rozpoczęciu się nowego tygodnia mogę podjąć pracę przy hipogryfach. Przez ostatnie dni nie miałem w ogóle możliwości poczytania na ich temat, w związku z czym może i nieco mniej kontaktuję, ale nadal - nie jest aż tak źle. Pomijając oczywiście to, że przez wcześniejsze libacje nie mogę stosować eliksirów, które zapewne zapędziłyby wątrobę do grobu; uważam zatem i staram się unikać stresowych sytuacji, gdyż próba zastosowania jakiegokolwiek medykamentu oddziałującego bezpośrednio na ten biedny, zamęczony organ mogłaby się zakończyć niezbyt... pozytywnie.
I chociaż alkohol został już wyrzucony z organizmu, tak wewnętrzne rozbicie utrzymuje się nieco dłużej, niż mógłbym przypuszczać. Spóźniam się niefortunnie na spotkanie z Ivy, która najwidoczniej posiada więcej ogarnięcia się ode mnie - albo tak nie balowała - witając się z nią uprzejmie. Mam tylko nadzieję, że nie jebie ode mnie niczym od jakiegoś menela - choć ciężko, by tak nie było, skoro piłem do upadłego przez wiele dni z rzędu.
- H-Hej, Ivy. - witam się z nią ze słyszalnym dukaniem, ale obecnie nic na to nie poradzę. Przeczesuję palcami tym razem nie niebieskie, a żółciutkie końcówki włosów, co też jest wynikiem zbyt dużej ilości procentów w organizmie i przeogromnej ilości pomysłów pojawiających się pod kopułą czaszki. Jestem widocznie blady, mam podkrążone oczy, ale przynajmniej z dnia na dzień czuję się lepiej i wcale nie jest tak źle, jak może się z początku wydawać. - P-Przygotowana na dzisiejsze spotkanie z hipogryfami? - pytanie opuszcza moje usta, gdy przechodzimy powoli do chatki, by zasięgnąć po najpotrzebniejsze rzeczy do opieki nad tymi pięknymi, majestatycznymi stworzeniami.
- Weźmiemy ze s-sobą od razu wszystkie potrzebne przedmioty. U Brzytewki była wysypka, u Carmen... rana. Z t-tego, co mi wiadomo, uzdrowiciele z-zaleczyli ją, ale nadal wymaga... stałej opieki. - przypominam sobie jakimś cudem najważniejsze informacje pod tym względem, kiedy dłońmi sięgam po maści i świeże bandaże, tudzież gazy jałowe. - Jak ci minął N-Nowy Rok? - rzucam jeszcze kolejnym pytaniem, bo nie samą pracą człowiek żyje, choć i tak czy siak na mnie to był całkiem niezły progres. Bo pracujemy i rozmawiamy, mimo że nie zażyłem eliksiru spokoju - mogę być z siebie dumny. Choć tak naprawdę na ile sekund? Dosłownie na parę.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPon Sty 03 2022, 18:00;

Przyszłam na miejsce świeża i rześka niczym zimowy poranek. W zasadzie to właśnie był zimowy poranek jakby na to nie patrzeć. Hawk był już na miejscu i czekał na mnie przy ogrodzeniu na hipogryfy. Nie wyglądał najlepiej. Początkowo martwiłam się czy nie wysłać go do zamku i lepiej nie zająć się zwierzętami w pojedynkę ale bałabym się go puścić samotnie. Jeszcze gdzieś po drodze zemdleje i zejdzie w śniegu. Tutaj przynajmniej mogłam mieć go na oku. Przemówił i mnie poznał! Ech czyli jednak nie jest z nim aż tak źle.
-Cześć - odparłam idąc z nim w stronę chatki. - Jeśli mam być szczera to nie brałam udziału w zabawie. Zamiast tego wolałam baaardzo długą rozluźniającą kąpiel. Nic mnie tak nie rozluźnia jak spokojny długi prysznic bądź kąpiel w wannie. Pluskałam się chyba ze dwie albo i trzy godziny. - kontynuowałam poszukując rzeczy, które gajowy mógł zostawić dla Carmen. Zapewne trzeba jej zmienić opatrunki. Może czymś posmarować i podać jakieś leki wspomagające organizm hipogryfa. Gajowy musiał to wszystko zostawić w jednym miejscu i jakoś właściwie oznaczyć - w końcu na pewno nie chciał żebyśmy niechcąco potruli biedne zwierzę. Kiedy znalazłam rzeczy wzięłam je i spojrzałam Hawkowi głęboko w oczy.
-Kiedy już zajmę się Carmen wzięłabym ją na spacer. Pewnie przyda jej się teraz ruch. Jak chcesz możesz wziąć Brzytewkę i iść z nami. Nie wiem tylko czy napewno dasz radę. Nie wyglądasz najzdrowiej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPon Sty 03 2022, 23:22;

To oczywiste, że moja wątroba zacznie odmawiać posłuszeństwa po sześciodniowej libacji. Pierwsze dni powracania do żywych są najgorsze i nie zamierzam się z tym jakkolwiek powstrzymywać, choć ewidentnie byłoby lepiej, gdybym nie zdradzał się aż nadto ze swoim stanem. Czy to, że mam bladą skórę oznacza, że nie mogę się zajmować zwierzętami? Otóż nie. Kwestia odpowiedzialności. Można chlać, ale trzeba po prostu wstawać i odpowiednio do tego wszystkiego podchodzić. Choć i tak moje usta nie poczuły już smaku wódki przyniesionej wcześniej przez Polaka, w związku z czym jestem w stu procentach trzeźwy.
Staram się przypomnieć sobie najważniejsza fakty dotyczące naszych kompanów zwierzęcych. Carmen miała rany pod skrzydłem, Brzytewka natomiast wysypkę. I choć częściowo te rzeczy zostały zażegnane, tak jednak muszę brać pod uwagę to, że mimo wszystko i wbrew wszystkiemu nie wszystko musi iść po naszej myśli. Na odpowiedź dotyczącą spędzania Sylwestra w wannie nie uśmiecham się, to prawda - jestem prędzej statyczny, a moje zdolności komunikacji w tym stanie pozostają w jakiejś części ograniczone - ale w sumie teraz to czuję, że bym się chętnie położył w takiej wannie i nie wstawał.
- To też... b-brzmi jak bardzo dobra metoda spędzania czasu. - odpowiadam zgodnie z prawdą, choć czy trzy godziny nie spowodowałyby wysuszenia skóry? Nie mam bladego pojęcia, a zamiast tego odgarniam kolejne kosmyki miodowych końcówek włosów i staram się jak najbardziej skupić na rzeczywistości - niezależnie od tego, jak bolesne by to było bądź też i nie. - Jasne, nie ma p-problemu. W sumie to Brzytewkę też... też bym wziął na spacer. - odpowiadam, kiedy to biorę odpowiednie rzeczy, kierując się na polanę, gdzie znajdują się magiczne stworzenia. - To... nic takiego, serio. Nie ma się c-czym martwić. - nie sądzę, by chwalenie się moczeniem mordy przez sześć dni byłoby czymś godnym pochwały, dlatego przemilczam ten temat, składając brązowemu hipogryfowi pokłon bez unikania spojrzenia w jego złote tęczówki. To niesamowite, jak natura jest w stanie stworzyć tak piękne, magiczne stworzenia. Po udanym przywitaniu i odwzajemnieniu go, skupiam się w pełni na zapewnieniu stworzeniu opieki.
- Wiesz, j-jak nakładać tego typu maści? - pytam się, starając przesunąć strach gdzieś na tylny plan - powiązany przede wszystkim z kontaktami międzyludzkimi - a zamiast tego skupić się w pełni na hipogryfach. Tego znajdującego się pod moimi skrzydłami odpowiedzialności raczę dłonią ostrożnie głaskającą pióra, które już wcześniej sprawdzałem wraz ze skórą. - Najważniejsze jest to, by nie... by nie wyrywać piór. One tego nie lubią. I ogólnie maść się w-wklepuje, tworząc grubą warstwę. Spróbuj. - proponuję, powoli samemu biorąc się do pracy. Niezależnie od tego, jak wątroba by mnie nie bolała, zwierzęta nie powinny czekać ani chwili dłużej.

Mechanika:

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyWto Sty 04 2022, 23:08;

Ucieszyłam się kiedy Hawk potwierdził, że jest w stanie zająć się hipogryfem. W końcu sama nie byłabym w stanie zając się dwoma zwierzętami jednocześnie a faworyzowanie jednego z nich byłoby nie uczciwe względem drugiego. Tak więc dobrze, że Hawk był z nią.
Kiedy doszliśmy do zagrody z hipogryfami uśmiechnięta weszłam do środka i ukłoniłam się w stronę hipogryfów. W zasadzie teraz była to już tylko formalność - hipogryfy już przy poprzednim powitaniu zaakceptowały mnie i podobnie jak poprzednim razem tak i teraz oddały mi ukłon. Podeszłam do Carmen i już miałam zająć się jej raną kiedy usłyszałam słowa Hawka, który pouczał mnie jak mam zająć się zwierzęciem. I właśnie w tym momencie popełnił błąd. Zagotowało się we mnie ale ponieważ polubiłam chłopaka wzięłam kilka głębokich oddechów i podeszłam do niego z poważną miną.
-Słuchaj - doceniam to, że zależy ci na zdrowiu hipogryfów ale obrażasz mnie twierdząc, że ryzykowałabym zdrowie zwierzęcia starając się pomóc w jego leczeniu jednocześnie nie znając się na tym. Dlatego proszę na przyszłość pomyśl co mogą sugerować słowa, które wypowiadasz.
Następnie powróciłam do opieki nad hipogryfem. Odwiązałam stary bandaż i przy jego pomocy zaczęłam czyścić ranę hipogryfa z resztek starej maści. Jednocześnie głaskałam co jakiś czas Carmen po szyi i szeptałam do niej uspokajające słowa. Kiedy zakończyłam czyścić ranę hipogryfa z resztek starej maści nałożyłam delikatnie nową warstwę maści. W zasadzie zgodnie z radami Hawka następnie zaczęłam wklepywać tę maść. Niemal zgrzytnęłam zębami na wspomnienie jego słów ale opanowałam się i skupiłam na aplikowaniu zwierzęciu maści. Następnie założyłam jej bandaż. Cały czas uważałam, by nie skrzywdzić zwierzęcia gwałtownymi ruchami. I... z zachowania Carmen wychodziło na to, że chyba wszystko mi poszło w porządku.




Rzut
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyWto Sty 04 2022, 23:42;

Czasami wystarczy Iskra, czasami wystarczy wydobycie jednej cechy - czy miałem zamiar obrazić Ivy? Nie, słowa dzieją się niechcący, nie uważam jej za kogoś, kto zamierzałby skrzywdzić hipogryfy. Po prostu nie mam zaufania. Jak do każdego, zresztą; mimo to pod sklepieniem skóry pojawia się "wszystko mi jedno", a negatywne emocje z łatwością chcą wydostać się ze smyczy, udowadniając, że żyją własnym życiem. I nic dziwnego, jesteśmy tylko ludźmi. Zauważam, że im bardziej spędzam z innymi czas, tym więcej szkód robię - począwszy od zwolnienia nauczyciela przez wpierdolenie mu się do łóżka, a kończąc właśnie... na tym. Mój lęk i nieufność są w stanie doprowadzić do takich rzeczy. Ale czy należę do osób, które stawiają na ugodową konfrontację? Każdy skrywa w sobie pewną naturę.
- Tak naprawdę to cię nie znam. W umyśle nie czytam, de facto to, ile o tobie wiem, to strzępki informacji pochodzące albo z plotek, albo z tego, że spędzamy ze sobą czas podczas opieki nad hipogryfami. Nie utrzymujemy ze sobą bliskich kontaktów. - pokazanie tego, że łatwo nie jest mnie ugiąć, pozostaje w priorytecie; w końcu cicha woda brzegi rwie. Kiedyś byłem bardziej pewny siebie, teraz tylko nieliczne sytuacje są w stanie to wydobyć. Być może mam już dość niesprawiedliwości losu wobec tego, co się dzieje w moim życiu - począwszy od szpitali, a kończąc na Irytku i uczestniczeniu w najgorszych rzeczach w ciągu ostatniego miesiąca. - Zatem to logiczne, że mam prawo się martwić. Choć nie zamierzałem ci ujmować doświadczenia bądź cokolwiek więcej sugerować, obaw nigdy nie da się tak łatwo zneutralizować, zmniejszyć ich siłę. - dziwnym trafem dla Jones musiała być obserwacja mnie i bronienia własnego honoru, gdy tak naprawdę mam do czynienia z jego resztkami. Jakoby pyłem unoszącym się na wietrze z zaskakującą łatwością, gdy opiekuję się Brzytewką, już się nie odzywając. Działając w kompletnej ciszy; bo złość nie jest tutaj rozwiązaniem. Bo zdenerwowanie skrupulatnie pulsujące pod sklepieniem skóry można jakoś magicznie wyciszyć; skądże, nie da się. W szczególności, jak człowiek pozostaje wymęczony piciem sześć dni z rzędu. A trzeba było się zachlać i w sumie jeszcze do szkoły tak prędko nie wracać. Przynajmniej obecność magicznych stworzeń działa kojąco, gdy obchodzę się z wysypką z widocznym staraniem, choć i tak czy siak znowu przeginam ze swoim zdrowiem. Czy chodzenie na studia ma jakikolwiek sens? Nie ma - w moim przypadku nie ma.
Bez słowa potem powoli biorę się za odwiązanie specjalnego łańcucha, biorąc głębszy wdech; praca w ciszy mi nie przeszkadza. Jest czymś, do czego pozostaję przyzwyczajony, jako że ostatnie dwa lata spędziłem w samotności. Odkładam wcześniej z wiadomych przyczyn maść tuż pod osłoną niewielkiego daszku, by nie doszło do jej przykrycia przez przypadkowo lecący śnieg lub potraktowania suchym powietrzem. Subtelnie się uspokajam, denerwując się również na sytuację, która wyniknęła wcześniej w opuszczonej auli wykładowej; może to wina odstawienia eliksiru?
- Gdzie sugerujesz konkretnie udać się na spacer? Gdzieś blisko, nieco dalej? - pytanie opuszcza moje usta, a za tym idzie również obłok, który znika po ułamku sekundy. Na moje jąkanie istnieją dwa sposoby - albo zażycie eliksiru spokoju, albo wydobycie z siebie emocji, które będą przewyższały pierwotny strach. I tak się dzieje, gdy opanowanie nad własnymi emocjami ustępuje z dziecięcą łatwością, kiedy raz po raz widzę, że z kolejnymi tygodniami jest tylko coraz gorzej. Kieruję powoli hipogryfa o brązowych piórach, czekając ostatecznie na decyzję koleżanki.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyCzw Sty 06 2022, 15:01;

Kiedy skończyłam opiekować się hipogryfem zastanowiłam się nad słowami, które odpowiedział Hawk tak jakby starał się zrzucić na mnie całą winę. Szczerze to nie chciało mi się z nim walczyć - tym bardziej, że obecnie zajmowaliśmy się razem hipogryfami, a także mam nadzieję, że niebawem będę pracowała w tym samym miejscu co on. Niemniej zwróciłam uwagę na to, że stwierdził on, iż powtarza plotki. Przypomniały mi się wcześniejsze lata kiedy to byłam wyrzutkiem. Bez własnego domu, bez rodziców, bez przyjaciół kiedy to wszyscy byli przeciwko mnie. Ja jedna, sama, samotna... Zrobiło mi się cholernie przykro.
Pogłaskałam hipogryfa po szyi uspokajająco, by nie pomyślał, że chcę zrobić coś co mogłoby być dla niego zagrożeniem.
-Spokojnie Carmen. Teraz trochę się przejdziemy. Tylko bez szaleństw. Wolałabym żebyś póki co nie latała. Nie jesteś jeszcze w pełni zdrowa - powiedziałam delikatnie.
Zaczęłam odwiązywać hipogryfa od zagrody, do której był przywiązany. To niemal bestialstwo przywiązywać latające zwierzę do zagrody. Jednak w tym wypadku niestety było to niezbędne ze względu na jego bezpieczeństwo. Dopiero po chwili dotarły do mnie słowa Hawka.
-Co? Może na krótki spacer. Dawno nie chodziły na dłuższe wycieczki więc mogłyby się szybko zmęczyć - powiedziałam smutnym głosem idąc ze zwieszoną głową i hipogryfem u boku w stronę wyjścia z zagrody.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hawk A. Keaton

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 183
C. szczególne : miodowe końcówki włosów, blada twarz, blizna na prawym przedramieniu po szponach sokoła, blizny na lewej dłoni i ręce po kugucharze, nosi mugolskie ciuchy
Galeony : 190
  Liczba postów : 854
https://www.czarodzieje.org/t20936-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20940-hawk-a-keaton-poczta#671901
https://www.czarodzieje.org/t20938-hawk-astor-keaton
https://www.czarodzieje.org/t20942-hank-a-keaton-dziennik#671939
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyCzw Sty 06 2022, 17:53;

Ludzie opierają się na wielu mechanizmach. Przede wszystkim ochrona i obrona samego siebie to coś, czym kieruję się już od dłuższego czasu. Wyczułem coś, co spowodowało u mnie taką, a nie inną reakcję - i nic na to nie mogę poradzić. Cofnąć słowa? Być może. Mimo to moja chęć znajdowania się gdzieś na boku, poza światłem dziennym, zawsze nastaje. Czy to na kacu, czy to podczas pełnego stanu trzeźwości, nie cierpię, gdy ktoś zaczyna o mnie mówić. Ale też, mało kto o mnie wie tyle, by móc jakkolwiek zastosować informacje przeciwko temu, co staram się reprezentować, dlatego jest mi prościej. Choć nie zawsze, wiadomo, rzecz jasna i święta. Sam zresztą nie wiem, co obecnie robię. Mi pasuje bycie wyrzutkiem i brak kontaktów z ludźmi - w końcu wówczas wiem, że jedynie jestem zdany na siebie i mi to odpowiada, nie musząc się martwić o innych. Ma to swoje pozytywne i negatywne strony. Mogąc się zająć tylko i wyłącznie sobą, mój umysł pozostaje mniej rozłożony na części pierwsze, ale też; nie dopuszczając do siebie innych, łatwo jest wpaść w pułapkę własnych myśli. A może kierują mną inne motywy - cholera by to wiedziała. Wiem, że stabilnie nie jest już od ponad miesiąca, a w szczególności od momentu, kiedy to Irytek rozpoczął swoje przyśpiewki.
Hipogryf być może wyczuwa moje wewnętrzne zdenerwowanie, które powoli gaśnie. Niczym ten ostatni płomień nadziei, niczym zdmuchnięta świeca, nie mogę się denerwować; Ivy przecież nic nie zrobiła tak naprawdę, a tylko ja zanoszę się emocjami tak skrajnymi, że aż szkoda gadać. Palce umieszczam na piórach, potem przesuwam je po dziobie, opuszkami palców badając nienachalnie strukturę; wszystko zdaje się być w porządku. Nawet jeżeli wewnętrzna goryczka potrafi się utrzymywać, a specyficzna aura zostaje wyczuwana przez istoty posiadające szósty zmysł, to właśnie kontakt ze zwierzętami pozwala mi na... no cóż. Utrzymanie rozchwianego sznura w jednej pozycji. Maść nie pachnie idealnie, ale nie mogę na to nic poradzić - taka specyfikacja tego typu medykamentów. Zresztą, ktoś lub coś chcące wyzdrowieć, nie zwraca na to szczególnej uwagi.
Szepczę pod nosem słowa do Brzytewki, powoli odwiązując magiczną istotę. Robię to ostrożnie, powoli, a blade palce bez problemu radzą sobie ze supłem; w końcu, jakby nie było, posiadają swój teren. Nie mogą się wzbić aż nadto w powietrze, ale wierzę w to - choć wiara potrafi być głupia - że zarówno gajowy, jak i personel Hogwartu specjalizujący się w dziedzinie ONMS, podejmuje się odpowiednich starań i działań. Biorę głębszy wdech, obłok pary wydostaje się spomiędzy moich ust, a chłód uderza w policzki. Wyczuwam ten zgrzyt, a atmosfera wydaje się być na tyle gęsta, że jedyne, co by się przydało, to chwycić za ostre noże i ją pociachać.
- Tak, to... prawda. - ruszam gdzieś nieopodal, pozwalając hipogryfowi o brązowych piórach na rozprostowanie własnych kończyn. Na początku jest spokojnie, nie wierci się, wszystko idzie wedle myśli, być może naszych. - Nie bierz... nie bierz tego do siebie. Czasami pierniczę bez s-składu i ładu. - w szczególności jak się zdenerwuję, ale postanawiam o tym nie mówić, skupiając się na wyprowadzeniu magicznych istot w stronę tutejszej polany. Brzytewce daję więcej swobody, choć ewidentnie jest chłodno i w sumie nie zdziwiłbym się, gdyby nasza schadzka trwała zbyt krótko. Gdzieś w oddali widzę innych uczniów, być może studentów, którzy przyglądają się z widocznym zainteresowaniem, przemykając następnie przez żwirowaną ścieżkę. Zaciskam mocniej zęby, wcale mi się to nie podoba - nie podoba mi się również biel uderzająca po oczach tak intensywnie, że aż boleśnie. Cholera. - Brałaś udział w tegorocznych i-igrzyskach zimowych? - pytam się, próbując jakkolwiek przerwać to milczenie.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ivy Jones

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 168cm
Galeony : 220
  Liczba postów : 204
https://www.czarodzieje.org/t20900-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21020-poczta-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones
https://www.czarodzieje.org/t21011-ivy-jones#674796
Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8




Gracz




Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 EmptyPią Sty 07 2022, 22:17;

Szłam przed siebie trzymając lekko za powróz, którym Carmen była przywiązana do ogrodzenia. Hipogryfy to bardzo wdzięczne stworzenia - może rzeczywiście pierwsze podejście do nich wymaga nieco doświadczenia ale jeśli raz cię zaakceptują spokojnie możesz obrócić się do nich plecami bez obawy o własne zdrowie. Tak jak ja teraz. Jednak już po kilku metrach poczułam uderzenie w plecy. Czyżbym się myliła? Serce podeszło mi do gardła a ja odwróciłam się i spojrzałam na hipogryfa. Carmen wcale nie szykowała się do ataku. Wręcz przeciwnie - patrzyła na mnie badawczym wzrokiem z jakby czymś na kształt niepokoju. Pewnie miała umiejętności jak większość zwierząt wyczuła moją zmianę nastroju i teraz zastanawiała się czy jest ze mną wszystko w porządku. Uśmiechnęłam się do niej smutno i pogłaskałam ją po szyi.
-Jest w porządku Carmen. Chodźmy dalej.
Po chwili odezwał się Hawk. Widać też wyczuł moją zmianę i chciał załagodzić sytuację. Nie zamierzałam mu tego utrudniać. Tym bardziej, że dzięki Carmen smutek powoli zaczął mi mijać.
-Ja też przepraszam. W głębi duszy wiem, że chodziło ci tylko o dobro zwierząt. Jeśli masz na myśli bitwę na śnieżki to rzeczywiście wzięłam w niej udział. I jako pierwsza oberwałam śnieżką prosto w twarz. - uśmiechnęłam się do chłopaka.

4/6
@Hawk A. Keaton
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Polana przy chacie - Page 14 QzgSDG8








Polana przy chacie - Page 14 Empty


PisaniePolana przy chacie - Page 14 Empty Re: Polana przy chacie  Polana przy chacie - Page 14 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Polana przy chacie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 17Strona 14 z 17 Previous  1 ... 8 ... 13, 14, 15, 16, 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Polana przy chacie - Page 14 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Okolice zamku
 :: 
blonia
-