Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13
AutorWiadomość


avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 328
  Liczba postów : 357
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8779-jasper-h-beckett#247587
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8782-jasper-h-beckett#247598
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10841-hejt-drama-i-nietykalny#297301
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8780-jasper-h-beckett
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Administrator




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Gru 31 2014, 12:12;

First topic message reminder :




By uczniowie z innych domów mogli się bardziej z integrować, równocześnie odpoczywając po ciężkim dniu nauki powstał Salon Wspólny. Jego wnętrze jest wypełnione barwami wszystkich czterech domów. W wielkim kominku naprzeciwko kanapy zawsze miga wesoło ogień. Wokół niego rozstawione są żółto- czerwone sofy. Oprócz tego można tu znaleźć niewielkie stoliki razem z pufami, by móc przy nich na odrobić lekcje. Są one rozstawione przy ścianie, naokoło kominka. Na co dzień z ogromnych okien padają promienie słoneczne, rażące w oczy siedzących blisko nich uczniów. Zaś sufit Salonu Wspólnego posiada malunki zwierząt czterech domów razem z przynależnymi do nich kolorami.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka i wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze. || Pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Od powrotu z przerwy świątecznej: ma kolczyka w nosie i prostowane, pofarbowane miejscami na złoto włosy. || Ubiera się skromnie, może odrobinę staroświecko.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4
  Liczba postów : 776
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:37;

.  Sheenani z łatwością mogła sobie wyobrazić to przejście od nienawiści do przyjaźni. Przecież niejedna z przeczytanych przez nią powieści, z jej ukochaną “Dumą i Uprzedzeniem” na czele, opowiadała o właśnie takich relacjach. Dwójka ludzi, z początku pełna niechęci, w końcu przekonuje się do siebie, by na końcu zostać kochankami... Czy też zdecydowanie dobrymi, takimi najlepszymi i aż do grobu przyjaciółmi - bo przecież nie miała najmniejszego powodu, by podejrzewać Eskila o kochankowanie się z którymkolwiek ze swoich przyjaciół. A na pewno nie o to, że uczucia wykraczające poza te platoniczne pojawiły się niegdyś w stosunku do obojga z nich. Wychowana w konserwatywnej rodzinie Dorieann, dla której samo posiadanie chłopaka było zbrodnią przeciwko ludzkości, pomimo większej otwartości umysłu, miałaby problem z przestawieniem takich rewelacji.
  - Naprawdę? - wyglądała na szczerze zaskoczoną emocjonalnością Robin. Z daleka wydawała się być taka… dostojna. Z drugiej storny wiedziała jej reakcję, kiedy Hunter umierał im leżał przygnieciony żyrandolem. Uważała jednak, że jej zachowanie było wtedy bardzo uzasadnione; bo jak nie być nerwowym, kiedy dwójka chłopaków się zabija i to na oczach Camaela? Jej samej chciało się wtedy wyć. - Posądziłabym ją o stanowczość, ale nie nerwowość. - nie miała jednak najmniejszego powodu, by nie wierzyć Eskilowi. Znał przecież swoją przyjaciółkę nie od dzisiaj, a ona ufała jego ocenie. Było jej tylko trochę przykro, że najwyraźniej ani trochę nie znała się na ludziach.
  Natomiast bardzo przykro zrobiło się jej, kiedy “bardzo mi się coś w niej podobało” z przedziwną siłą wbiło się jej do głowy. Nie była nigdy… szczególnie zazdrosnym typem człowieka, ani nie miała w zwyczaju łapać innych za słówka. Teraz jednak poczuła dziwne, nieprzyjemne ukłucie w sercu. Oderwała plecy od półwila i obróciła się w jego stronę, zagarniając jego dłoń ze swojego ramienia. Patrzyła teraz na swojego chłopaka, trzymając go za rękę i zastanawiała się, czemu właściwie ten naprawdę fajny Clearwater zaczął chodzić z cichą myszką. Nagle zauważyła, że w tej opowieści o przyjaciołach było dziwnie mało Huntera i naprawdę dużo Robin. - Bardzo… ładnie o niej mówisz. - z sekundowym opóźnieniem zorientowała się, że wcale sobie tego jedynie nie pomyślała. Jakoś tak mocniej zacisnęła palce na dłoni chłopaka, jakby bojąc się, że weźmie i wstanie i sobie pójdzie. - To znaczy… Wiesz, widać, że jesteście blisko.
  “Bogowie, cicho już bądź” zadudniło w jej myślach. Wcale nie chciała prowokować takiej rozmowy. Chciała czytać książkę i przytulać się z Eskilem.

______________________



two birds say that they are always gonna stay together
But one's never going to let go of that wire.
He says that he will but he's just a liar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 257
  Liczba postów : 1585
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:37;

- A żebyś wiedziała, że jest i stanowcza i nerwowa. Jak sobie coś ubzdura to klękajcie narody... - chichrał się, drżał ze śmiechu a jego niebieskie oczy lśniły wesołością. Obgadywanie ślizgonów i to jeszcze przy Dori stanowiło cudowne zajęcie - lepsze niż czytanie książki z transmutacji. Co prawda profesora Whiteligthe'a da się lubić ale nie przesadzajmy - dobrowolnie nie będzie się tego uczyć. Za trudne. Łatwiej jest opowiadać i śmiać się, przytulać i słuchać głosu Puchonki. Tym większe było jego zdziwienie kiedy zabrała mu siebie co skwitował wymownym grymasem. Podniósł głowę i popatrzył na ciemnowłosą małą Dori jakby zawczasu zastanawiając się co złego powiedział albo zrobił, że już sobie poszła na te kilka cali. Jak mogła? Jak ma jej to wybaczyć…?
- Mówię ładnie o tej wiedźmie z piekła rodem…?- uniósł brew, a w kącikach jego ust błąkał się uśmieszek jakby niepewny czy może ponownie rozjaśnić jego twarz. Dopiero ściśnięcie palców - jak na Dori było to całkiem mocne - włączyło lampkę w jego głowie.
- No przecież ona zna mnie lepiej niż ja sam siebie… i vice versa, ale czemu miażdżysz mi palce? - splótł ich dłonie w jedną poplątaną acz ciasną całość. Nagle go olśniło choć z pewnością nie w ten sposób, który należy.
- Okay, to jest ten moment kiedy coś cię gryzie, a ja nie wiem co. - pochylił się ku niej i popatrzył na nią ciepło, ochoczo zatapiając się w jej ciemnym spojrzeniu.
- Pamiętaj, że ja lubię prosto z mostu. Co źle powiedziałem?- myślał straszliwie powoli, co było jego zmorą edukacyjną i towarzyską. Nie byłby sobą gdyby nie zrekompensował sobie utraconej odległości. Uniósł jej knykcie do swoich ust. Nie da jej spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka i wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze. || Pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Od powrotu z przerwy świątecznej: ma kolczyka w nosie i prostowane, pofarbowane miejscami na złoto włosy. || Ubiera się skromnie, może odrobinę staroświecko.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4
  Liczba postów : 776
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:38;

.  - Robię co…? - spytała tym swoim pełnym niepewności głosem, niezbyt świadoma siły, którą włożyła w ten uścisk dłoni. Tak trochę poczerwieniała, gwałtownie spoglądając na - jak to Eskil określił - miażdżone palce. - O… Ojej, przepraszam. - na chwilę całkowicie zapomniała o Robin i tym, jak Ślizgon rozczulał się nad swoją przyjaciółką. Z niezrozumiałych sobie przyczyn trudno jej było poluzować uścisk. Chciała trzymać go teraz mocno. Albo nawet usiąść mu na kolanach, żeby cały świat widział, że go ma, nie puści teraz, więc “proszę nie zabierać”. Bogowie, naprawdę nie przypuszczałaby, że obudzi się w niej taka zaborczość - nawet jeśli nie jest w stanie okazać jej w sposób dosadny. Uspokoiło ją to, że sam Clearwater nie zabrał swojej dłoni.
  Też ją trzymał. I to pewnie. Tyle wystarczało, by odrobinę rozmiękczyć jej puchońskie serduszko. Wzięła i straciła całe bojowe nastawienie, które narosło w niej, kiedy przez kolejne sekundy słuchała o klękaniu przed Robin. Rozumiała, że w tym przypadku Eskil żartował, jednak… rozbawiony ton wcale nie sprawiał, że martwiła się mniej.
  - Bo ja… - zaczęła, gotowa spełnić prośbę chłopaka i wyrazić się jak najprościej. Trudno było jednak nazwać to, co działo się w jej głowie - bo myśl o zazdrości z jakiegoś powodu ją bolała. Utożsamiała sobie to uczucie z chęcią kontroli drugiej osoby, a taka postawa, w stosunku do Eskila, byłaby zbrodnią nad zbrodniami. Podobnie też nie chciała dzielić się przekonaniem o swojej niższości. Przecież… Nie powie mu, że tak w sumie czuje się gorsza, wcale nieatrakcyjna i okropnie sztywna, przez co nie rozumie, co jest w niej “fajnego”.
  W przeciwieństwie do Eskila myślała dużo i szybko, co zdecydowanie łatwo ją przytłaczało. Bo o ile przydatnym była umiejętność wykonywania skomplikowanych działań w pamięci, tak bardzo łatwo przychodziło jej poplątać się w swoich wnioskach. A zwłaszcza tych o związkach i przyjaźniach. Tym trudniej było jej skupić się na tym mądrych zdaniach, które jej spłoszony mózg jej podtykał, kiedy półwil od tak muskał ustami jej knykcie. Jak on sobie wyobrażał takie rozmowy? Ona będzie się produkować, a on… całować ją po dłoni? - Eskil… - jęknęła, wykonując lekki ruch ręką. Nie wyrwała jej, jedynie dała znać, by trochę przystopował. - N-Naprawdę nie mogę się skupić, jak mi robisz takie rzeczy. - dodała zaraz, pamiętając, że “wolał prosto z mostu”. Zastanawiała się, czy Ślizgon zdawał sobie sprawę, jak trudna i żenująca potrafiła być dla niej bezpośredniość.
  Dała sobie chwilę na uspokojenie własnych myśli. Te uciekały w dość niebezpieczne rejony, przez widok Eskila trzymającego jej dłoń w taki sposób. W końcu od muskania ustami jej knykci bardzo łatwo byłoby przejść do drobnych pocałunków składanych wzdłuż jej całej ręki. I Bogowie, nie na tym chciała się teraz skupiać. - To chyba przez to, że… Jestem twoją dziewczyną, a ty opowiadasz o innej. - nie było to do końca bezpośrednie. Nie wspominała przecież, że wyglądał przy tym, jakby opisywał jej najwspanialszą postać na świecie i miał się zaraz rozpłynąć.

______________________



two birds say that they are always gonna stay together
But one's never going to let go of that wire.
He says that he will but he's just a liar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 257
  Liczba postów : 1585
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:38;

Wywrócił oczami kiedy go przeprosiła. Czy wyglądał jakby cierpiał? Jego jedynie cierpienie to narzucona odległość kiedy nie zdołał się jeszcze nacieszyć dzisiejszą porcją przytulenia. W miejscach ogólnodostępnych niestety, ale nauczyciele ani sama Dori nie zgadzali się na wylewne czułości więc musiał sobie to jakoś zrekompensować. Nie myślał o zazdrości. Miał tego po dziurki w nosie, przeżył to uczucie z ogromnymi powikłaniami, które dopiero niedawno przestały tak bardzo doskwierać. Nie miał sił na zazdrość, a jeśli już miałyby się pojawić to w małych porcjach i na moment. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że gdy mówi o Robin to mówi to tonem innym niż normalnie. Za bardzo był z nią zżyty przez te liczne rozmowy i to miało prawo burzyć spokój Dori. Sęk w tym, że z pewnych rzeczy nie zdawał sobie sprawy. Czy wiedziała, że jest jego pierwszą dziewczyną? Tak naprawdę? Chyba nie. Wiele rzeczy powinien jej powiedzieć, ale jak zawsze zamiast skoncentrować się na tym, co trzeba to ucałował sobie raz, dwa, trzy razy jej knykcie. Zdekoncentrował ją co mile połechtało jego ego jednak grzecznie zaprzestał kontynuacji… przynajmniej na jakiś czas. Uśmiechał się ciepło a ona zbierała się w sobie i wypowiedziane słowa w końcu połączyły odpowiednie zwoje mózgowe w domyślny proces łączenia faktów. Wbrew pozorom nie wybuchnął entuzjazmem na przejaw zazdrości. Zmrużył oczy i momentalnie wyciągnął wolną rękę w kierunku Dori, przysuwając ją do siebie mocno i sadzając ją sobie na kolanach. Coś mu w sercu zaskomlało.
- Próbowałem ją nie lubić ale nie umiem. - choć miał ochotę oprzeć głowę na jej obojczyku tak dzielnie opóźniał ten moment. Zerkał w te duże ciemne oczy z niepodobną do niego uwagą.
- Byłem w niej kiedyś zakochany ale w końcu mi to przeszło. - uznał, że powinna wiedzieć choć nie miał pojęcia wagi tego wyznania. Zamknięcie w jednym zdaniu całej historii związanej z Robin było drastycznym niedopowiedzeniem. Znał jednak Dori na tyle, aby wiedzieć jak intensywnie może zacząć o tym myśleć więc oszczędzał jej tego, podsuwając wszystko w jednym zdaniu. Prosto.
- Ona woli Huntera a ja wolę sto razy bardziej ciebie. - stwierdził dziarsko lecz i tak w jego trzewiach drgała nuta niepokoju. Wsunął dłoń pod warstwę jej włosów, tuż przy szyi, którą otulił ciepłymi palcami.
- Ty jesteś normalna. Ja nie do końca więc zobacz, idealnie. - uśmiechnął się i non stop nie dawał jej spokoju. Tyle dobrego, że teraz była bardzo blisko, na jego udach, a więc ciężar, ciepło i zapach był jeszcze intensywniejszy ku jego szczerej uciesze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka i wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze. || Pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Od powrotu z przerwy świątecznej: ma kolczyka w nosie i prostowane, pofarbowane miejscami na złoto włosy. || Ubiera się skromnie, może odrobinę staroświecko.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4
  Liczba postów : 776
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:39;

.  Przyzwyczaiła się do tego, że chłopak zawsze musiał gdzieś ją jakoś chwycić. Jeśli nie trzymał ją za rękę, to opierał dłoń na jej ramieniu. Siedząc, szukał pod stołem jej stóp, smyrał jej łydki, czy też przysuwał się na tyle blisko, by sprawiać, że miała wrażenie, że brakuje jej tchu. Zawsze, w ten, czy inny sposób rekompensował sobie brak dotyku - i Sheenani to akceptowała. Nie spotykała się w końcu z pierwszym lepszym podrzędnym chłopaczkiem, którego poziom hormonów był w absolutnej normie. Wzięła sobie złaknionego ciepła i dotyku półwila - jasnym było, że kleił się do niej niesamowicie. Znoszenie tego nawyku bywało czasami trudne, zwłaszcza, że sama Doireann nie zawsze była gotowa na bliskość, jednak wyznaczenie pewnych granic ułatwiało sprawę.
  Dlatego też nie miała najmniejszego pojęcia, jak z “proszę, nie całuj mnie po dłoni” Eskil przeszedł do posadzenia jej sobie na kolanach. Delikatna czerwień na jej policzkach przybrała odcień krwistej purpury. Podobnie zmieniło się jej spojrzenie. Do widocznego w nich zmartwienia dołożono dobrze znaną półwilowi panikę. Ta jednak nie wymagała interwencji. Wynikała jedynie z nagłego, znacznie bardziej intensywnego dotyku, którego dziewczyna po prostu się nie spodziewała. Wystarczyło to przeczekać.
  I faktycznie, nagłe zmieszanie ustąpiło, kiedy chłopak zaczął mówić. Sheenani spuściła wzrok, wbijając go w swoje kolana, czując rosnącą w gardle gulę. Słuchanie o uczuciach Eskila względem kogoś innego - i to kogoś, kto wywarł na niej niesamowicie dobre wrażenie, tak dobre, że aż się zachwyciła - nie należało do najłatwiejszych doświadczeń w jej życiu. Przez chwilę, przekonana o tym, że rozmowa zmierza ku najgorszemu możliwemu scenariuszowi, myślała, że wolałaby chyba znów oberwać jakimś czarnomagicznym cholerstwem. Łatwiej było znieść, kiedy bolało ciało, nie dusza.
  Ciche: - Naprawdę? - wymsknęło się z jej ust. Było jednocześnie zdecydowanie zbyt zaskoczone, by nie zdradzić jej wewnętrznej niepewności. Podniosła na niego wzrok, dopiero kiedy poczuła dotyk jego palców na skórze. Widać było, że czuła się owym wyznaniem zraniona; jednocześnie jednak nie wyglądała na kogoś, kto miałby zdzielić do za to w twarz, wstać i wyjść. Zacisnęła mocniej wargi, zastanawiając się, co właściwie powinna teraz powiedzieć. Dopytać się o szczegóły? To, że nie wiedziała wiele, niepokoiło ją. Z drugiej strony czuła, że wcale nie chce wiedzieć, co dokładnie łączyło Eskila z dziewczyną, z którą wciąż się widywał. Pewnie… byłoby inaczej, gdyby Robin nie była częścią nierozłącznego trio.
  - Nie jesteś nienormalny. - nie chciała, by Clearwater tak o sobie myślał - i dla własnego komfortu zaczęła od najmniej istotnej kwestii. - A ja… też nie jestem taka do końca normalna. - trudno jej było posądzić siebie o normalność. Bogowie, miała wrażenie, że ona ledwo daje sobie radę z tą całą zabawą w życie. Teraz jednak… nie miała pojęcia, co powinna zrobić dalej. Westchnęła ciężko, ostatecznie opierając swoją głowę o jego ramię. Cokolwiek by to nie było, nie chciała zostawiać tego swojego chłopaka. - Ja nie mam pojęcia, co o tym myśleć. - przyznała w końcu.


______________________



two birds say that they are always gonna stay together
But one's never going to let go of that wire.
He says that he will but he's just a liar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 257
  Liczba postów : 1585
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:39;

Nie lubił trudnych rozmów, a przez powietrze dało się wyczuć, że jego słowa były zbyt poważne. Powinien powiedzieć jej, że ledwie co odważył się nazwać rzecz po imieniu i przyznać przed sobą, że czuł coś mocnego do Robin? Nie chciał. To pokomplikuje, a on od wielu miesięcy dbał o to, aby nie myśleć o tamtym okresie czasu. Chciał mieć w głowie tylko Dori i w większości czasu tylko o niej myślał. Sam z siebie. Pielęgnował to uczucie w sobie i udawało się to z zatrważającą łatwością. Chciał być blisko pomimo jej wyznaczonych granic, które doprowadzały go niekiedy do szału. Nie lubił ograniczeń, ale zależało mu na niej na tyle, że się powstrzymywał… choć nie było łatwo. Przywykł też do widoku paniki w jej oczach i nauczył się też, że zanim przystąpi do badania powodu tej paniki to wystarczy dać jej chociaż chwilę oddechu, aby dodała sobie dwa do dwóch i zauważyła, że świat się nie obrócił w proch za to, że siedzi mu na udach. Chciał więcej ciepła, czuł się taki wychłodzony przez tę jesień. Pokiwał głową na znak, że tak - minęło mu to i tak, to ją chce za dziewczynę, a nie Robin. Przy Robin za bardzo bolało serce gdy czasem pomyślał o tym, co stracił więc rekompensował sobie tamte wydarzenia tworzeniem nowych, które przyćmią tamte. Szkoda, że nie potrafił być tak cierpliwy.
- Mi się to podoba.- nie będzie jej przecież zapewniać kto zasługuje na miano normalnego bo nie chciał o tym gadać. Czekał na jej reakcję, a kiedy ułożyła głowę na jego ramieniu to zabrała mu możliwość obserwowania oczu. Skubana. Cwaniara.
- Zanim zacząłem się tobą interesować to robiłem dużo niepoczytalnych rzeczy, włącznie z uczuciami. - stwierdził swobodnie i nim się zorientował, ułożył dłoń na jej brzuchu. Namawiał do beztroski, jak to miał w zwyczaju. To kwintesencja jego charakteru.
- Jak zaczniesz o tym myśleć to oszalejesz.- dodał i pochylił głowę aby popatrzeć sobie na jej jasną buzię. - Nie miałbym nic przeciwko przed maleńkim zapewnieniem, że pogonisz każdego kto będzie się na mnie za bardzo gapić. - uśmiechnął się krnąbrnie i choć bardzo, ale to bardzo chciał ją teraz pocałować (tak bardzo, że jego oczy lśniły takim oczekiwaniem, niemalże niemym i błyszczącym zawołaniem) to grzecznie czekał na jej reakcję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka i wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze. || Pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Od powrotu z przerwy świątecznej: ma kolczyka w nosie i prostowane, pofarbowane miejscami na złoto włosy. || Ubiera się skromnie, może odrobinę staroświecko.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4
  Liczba postów : 776
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:40;

.  Czasami miała to nieodparte wrażenie, że ludzie nie oceniają jej w sposób racjonalny. Spotykała się ze stwierdzeniami, które, według niej samej, ani trochę do niej nie pasowały. “Normalność” było jedną z nich. Przecież… bała się wszystkiego - w tym najbardziej samej siebie. Był to więc temat łatwy do odwrócenia swoich myśli od tego, czego się dowiedziała. I ku jej rozpaczy, wcale nie został podchwycony. Ot, Clearwater najwidoczniej lubił być “dziwakiem” i wcale nie przeszkadzała mu możliwa dziwność u innych. Szlag trafił cały scenariusz, który ułożyła sobie w głowie; chłopak był skupiony i wcale nie chciał zostawiać tutaj niewygodnych niedomówień.
  Słuchała więc dalej, zastanawiając się, do jakich szaleństw mógł być zdolny. Szybko jednak doszła do wniosku, że to również mogą być rzeczy, o których wolałaby nie wiedzieć nic - dla własnego spokoju ducha. Z drugiej strony… Bogowie, miała nadzieję, że półwil nie bawił się w nic groźnego. Wystarczyło, że znała jednego krukona z narkotykową historią. Albo takiego Drake’a-najwyraźniej-wilkołaka, który trzymał swoją przypadłość tylko dla siebie. No, takie duszenie w sobie rzeczy mogło być równie niebezpiecznie, co wstrzyknięcie sobie heroiny. Czy… jej magicznego odpowiednika.
  Clearwater był jednocześnie sobą. Ślizgońskim chłopaczkiem, który nie lubił zasad i bez najmniejszego problemu testował wszelkie granice Doireann. Dłoń, którą położył na jej brzuchu, w połączeniu z tym, że siedziała na jego kolanach, miała raczej… jednoznaczny wydźwięk. Sheenani gwałtownie wciągnęła powietrze i wyprostowała się jak struna, ułatwiając mu tym samym dostęp do jej rozemocjonowanej twarzy. - H-hej… - dość sztywno położyła jedną z dłoni na ramieniu chłopaka. Dobrze wiedziała, że WCALE nie musi mówić mu, co tym razem zrobił “nie tak”. Ona wiedziała, że on wie. I była głęboko przekonana, że on wie, że ona wie, że on wie. - T-Trudno jest nie myśleć. - stwierdziła, starając się jakoś bardziej nad sobą zapanować. Temat mógł być trudny, a sytuacja dość… intensywna, ale wiedziała, że nie wypada jej siedzieć skwaszonej, czy aż tak spanikowanej. Dlatego ton jej głosu wydawał się być… bardziej stabilny. Zdecydowanie nie wesoły, ale nie wskazywał już na to, że zaraz odwali “typową Doireann”. To jest, popłacze się.
  Można było stwierdzić, że przy Eskilu spokojna Doireann przeżywała prawdziwy emocjonalny rollercoaster. Trochę sobie panikowała, trochę martwiła się o to, kiedy rodzina dowie się o jej nagannym zachowaniu i w konsekwencji wywali ją z domu, zdarzało się, że bywała czasami smutna, ale w dużej mierze chodziła z całą gromadą motyli w brzuchu, czując się błogo. Sytuacji nie poprawiały te mimowolne wilowate momenty; bo chociaż nie były one na tyle silne, by sprawić, by dziewczyna działała wbrew sobie, tak… No, rozczulał ją do tego stopnia, że myślenie o czymkolwiek innym, niż on sam było dla niej trudne. - Połowa szkoły się na ciebie patrzy, Eskil. A reszta udaje, że tego nie robi. - mruknęła z pewnym opóźnieniem, zmuszając się, by oderwać spojrzenie od jego jasnych oczu. Wstyd było przyznać, ale… tak troszeczkę lubiła, kiedy “to” wychodziło z chłopaka. Inną kwestią było to, że nie miała pojęcia, jak się wtedy zachować. - A ja naprawdę nie chcę bić się z tyloma osobami.

______________________



two birds say that they are always gonna stay together
But one's never going to let go of that wire.
He says that he will but he's just a liar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 257
  Liczba postów : 1585
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:40;

Po co obijać się o milion tematów pobocznych skoro mówią na ten jeden konkretny. Nie uważał to za coś złego. Zdarzały mu się szalone rzeczy, wiele z nich z własnej winy, ale fakt faktem Doireann nie powinna o nich wiedzieć do czasu aż nie wzmocni swojej psychiki na tyle, aby to znieść. Zniosła obecność harpiej złości - cudem opanowanej głównie przez profesor Dear - ale zniesienie jego przewinień było raczej gorsze. Chcąc nie chcąc musiał pamiętać, że miała dosyć "sztywnych" dziadków i nie, nie martwych tylko po prostu starodawnych i nudnych. O ile jego własna babcia próbowała go podobnie wychowywać, tak się jej nie udało przez jego charakter. Pozostawało zatem buntować dziewczynę i namawiać ją do nieodpowiedzialności do której miała prawo jako nastolatka. Nie da jej wmówić, że go nie ma.
Westchnął. Westchnął ciężko i zabrał dłoń z jej brzucha. Faktycznie, nie musiała nic mówić. Reakcje Doireann mówiły same za siebie a to niekiedy porównywalne było do wylania na niego kubła zimnej wody. To te "nie wolno" którego tak nie cierpiał, a które zmuszało go do grzeczności akurat wtedy kiedy tego nie chciał - czyli w większości przypadków.
- Zamęczy cię to myślenie o wszystkim. Zawsze mówię żebyś myślała o tym co jest tu i teraz, ale rzadko się to udaje. - był w tym zakamuflowany wyrzut. Nie ma co ukrywać różnic między nimi. Doireann myślała z wielkim wyprzedzeniem, wydawało się, że nieustannie coś analizowała, a on jedynie miał w sobie zdolność rozkojarzenia jej na parę chwil. Nie ośmieli się użyć na niej wilowatości choć skrycie twierdził, że przydałoby się jej trochę zapomnienia. Nie był jednak takim dupkiem aby to robić. Jeśli chciała kiedyś puścić hamulce swoim "nie wolno" to musiała tego chcieć.
- Połowa szkoły to gapi się na Astrid, a nie na mnie. To ona non stop ma na twarzy wilowanie, a nie ja.- wybronił się przed niesłusznym komplementem, co mogło mówić więcej niż mogłoby się wydawać. To, co wydawało się spozierać z jego twarzy dosyć szybko wyblakło, oddając mu normalne rysy i zwyczajną gładkość skóry.
- Nie mówię o biciu.- wywrócił oczami ale odpuścił. Oparł plecy o poduszki i choć jego ręka cały czas znajdowała się w okolicach jej kręgosłupa to niż już złego nie robił. Zarzucił wolną rękę na swój kark i nie zapowiadało się, aby miał zainteresować się leżącą książką.
- W sumie to nie jest jakoś ważne. Przyjaźnię się z Robin bo nie wychodzi nam niechęć. - wzruszył ramionami. - Ale to ona układała mi w głowie i kazała ogarnąć się, a potem przyznać, że nie kręcę się wokół ciebie dla zabawy tylko na poważnie.- przymknął powieki i też dawał Doireann pełną swobodę. Niektóre mimowolne reakcje jej ciała dosyć solidnie go "uspokajały" na dłuższy czas choć starał się tego nie okazywać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Doireann Sheenani

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 158
C. szczególne : Jest drobniutka i wygląda zdecydowanie młodo; piwa jej nie sprzedadzą. || Na lewym barku ma blizny po Sectumsemprze. || Pomiędzy łopatkami ma tatuaż. || Od powrotu z przerwy świątecznej: ma kolczyka w nosie i prostowane, pofarbowane miejscami na złoto włosy. || Ubiera się skromnie, może odrobinę staroświecko.
Dodatkowo : Prefektka
Galeony : 4
  Liczba postów : 776
https://www.czarodzieje.org/t20296-doireann-sheenan#636815
https://www.czarodzieje.org/t20298-korespondencja-doireann-sheenani#637079
https://www.czarodzieje.org/t20299-korepetycje-z-matematyki#637082
https://www.czarodzieje.org/t20295-doireann-sheenan#636813
https://www.czarodzieje.org/t20301-doireann-sheenani-dziennik#63
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:41;

.  W swoim życiu wielokrotnie była pouczana; najpierw przez rodziców, którzy wpajali jej przy tym dość niezdrowe dla dziecka idee na temat świata, potem przez dziadków, w szczególności babcię, która cierpliwie uczyła sześciolatkę jak należy być damą. Do tej pory zdarzało się, że kobieta dość dosadnie zwracała jej uwagę na drobne błędy; bo trochę się zgarbiła, czy niepoprawnie nalała herbaty. Była do tego przyzwyczajona, nawet jeśli Mehab bywała przy tym szorstka. Bez problemu wykazywała się wtedy pokorą i poprawiała swoje zachowanie na to wymagane. Jednak, na wszystkie świętości, nie spodziewała się, że Eskil też potrafił wytknąć jej jakieś niepoprawne zachowanie. I… z jakiegoś powodu miała ochotę się za to dąsać. Nie będzie jej, naczelny buntownik, mówić, że ma pozytywnie myśleć o teraźniejszości, a nie zadręczać się rozmyślaniem nad każdą możliwą przyszłością.
  Zamiast jednak zapowietrzyć się, obrócić głowę z głośnym “Phi!, co ty tam wiesz!” i tupnąć raz, czy dwa, niechętnie pokiwała głową. Wiedziała, że spośród wielu rzeczy, na które zwraca się jej uwagę, ta jednak naprawdę ma znaczenie. Zamartwiała się wszystkim i to często zupełnie niepotrzebnie. Trudno jednak było od tak przestać. - Dziękuję, że i tak się starasz. - odpowiedziała z wyczuwalną dozą wdzięczności. Mimo wszystko, dobrze było pamiętać o tym, że Eskil nie przeszedł nad jej panikowaniem do porządku dziennego. Chciał, żeby coś się zmieniło - i przez to Doireann nieco lepiej dostrzegała, że ma ten problem. I że przydałoby się coś z nim zrobić.
  - A ja nie mówię o wilowaniu. - poczuła się nieco zrezygnowana. Dla niej Eskil był zdecydowanie najśliczniejszy. Nie bez powodu przywoływał jej na myśl porcelanowe koty, które kolekcjonowała, ciepłe poranki i zapach piekących się ciastek. Półwił równał się wielu ulubionym rzeczom - i to tymi, którymi chciałaby się z nim dzielić. - Po prostu uważam, że… jesteś przystojnym człowiekiem. Przez to ludzie często się na ciebie patrzą. - skończyła swoje zdanie nieco ciszej. Pamiętała, jak niekomfortowo czuła się na balu, kiedy udawało się jej wyłapać jakieś dziewczęce spojrzenia wbite w jej jeszcze wtedy niedoszłego chłopaka.
  Clearwater miał okazję widzieć tego dnia zdumioną Doireann naprawdę wiele razy. Teraz jednak jej twarz wskazywała nie tylko na zdziwienie; wyglądała, jakby właśnie coś w jej głowie zaskoczyło. Tak bardzo skupiła się na Robin, że… Umknęło jej to, co powtarzał półwil. To bardzo jednoznaczne “Sto razy bardziej wolę ciebie”, nieco subtelniejsze “Ty jesteś normalna. Ja nie do końca więc zobacz, idealnie i to obecne “Kręce się wokół ciebie na poważnie. W ciszy wpatrywała się w zamknięte powieki chłopaka, by... ostatecznie nie móc się powstrzymać. Pochyliła się w jego kierunku i, z typową dla siebie nieśmiałością, pocałowała go w policzek. Nagle nie przeszkadzało jej tak bardzo, że siedzi mu na kolanach, może nawet odrobinę zatęskniła za tą dłonią na brzuchu. - Masz rację. Nie będę o tym myśleć. - szepnęła jeszcze tuż przy jego policzku, nim odsunęła swoją twarz. Jeśli Robin pomogła Eskilowi być z nią na poważnie, to zdecydowanie miała w niej sojusznika. - I też cię lubię. Tak na poważnie. - uśmiechnęła się szerzej, niż zwykle, pozbywając się co najmniej połowy malującego się na twarzy zmartwienia.

+

______________________



two birds say that they are always gonna stay together
But one's never going to let go of that wire.
He says that he will but he's just a liar
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Eskil Clearwater

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 17
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : wszędzie nosi ze sobą bezdenny plecak; na głowie czapka z daszkiem + kaptur bluzy, a na knykciach lewej dłoni leniwie gojące się skaleczenia;
Dodatkowo : Półwil
Galeony : 257
  Liczba postów : 1585
https://www.czarodzieje.org/t19775-edward-eskil-clearwater#597052
https://www.czarodzieje.org/t19779-pokrecona-skrzynka-na-listy#597322
https://www.czarodzieje.org/t19776-eskil-clearwater#597057
https://www.czarodzieje.org/t20151-eskil-clearwater-dziennik#624
Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8




Gracz




Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 EmptySro Paź 27 2021, 18:41;

Zdecydowanie nie uważał, że ją poucza. W jego oczach było to zwrócenie uwagi na pewne zachowania, które nie przynosi nic dobrego. Doireann wykazywała się cechą skrajnie do niego przeciwną - zamartwianiem się o cały świat. Pomału próbował ją tego oduczyć jednak to sprawa na dłuższą metę. Czekało go sporo pracy w tej kwestii, a choć nie lubił się przepracowywać (na każdej płaszczyźnie) to jednak zależało mu na tym na tyle, że jeszcze próbował działać. Sęk w tym, że nawyki Doireann były w niej tak mocno zakorzenione, iż ich zmiana graniczyła z cudem. Z tego też powodu tracił zapał i poza zwróceniem uwagi nie wykazywał się szczególną pomysłowością. Nie dziś. Popołudnie było leniwe, spokojne, niemalże senne. Czekał na lepszą pogodę aby szlajać się na zewnątrz. Kto wie, może już jutro zmusi Huntera do porzucenia głosu rozsądku i wzięcia udziału w popadnięciu w kłopoty. Gdzie ta adrenalina, gdzie to szybsze bicie serca… Zamyślił się i dopiero głos Puchonki przywrócił go do rzeczywistości. Zatrzymał na niej uważny wzrok, a kącik jego ust unosił się powoli ku górze. Miło być przez nią komplementowanym.
- Mów mi tak dalej, a stworzysz z mojego ego potwora, gorszego niż tego z wakacji. - żartował, aby już "zeszli" z tematu i chociaż się roześmiali. Nie muszą mieć nastrojów adekwatnych do pory roku. Zaskoczyła go skromnym (!) buziakiem w policzek który stanowił kroplę w morzu potrzeb, ale zaraz nadrobiła to szeptem i uśmiechem. Zmarszczył podejrzliwie brwi, ale usta cały czas gdzieś tam się uśmiechały w kącikach.
- Trzymam za słowo. - puścił jej oczko i nabrał powietrza do płuc, aby odetchnąć zaraz z ulgą. - Spróbowałabyś nie "na poważnie"!- pogroził, przygarniając ją ku sobie, aby nie myślała, że po tym buziaku może bezkarnie się odsunąć.
- To znaczy, że olewamy powtarzanie materiału na lekcję z profesorem Whiteligthe'm? Spotkałem go na środku pustyni… uwierzysz, że wydawał się fajny…?- i zaczął opowiadać jej jak to zgubił się na pustyni, oczywiście w wakacje, i jak to nauczyciel nie tylko go pozbierał z ziemi, podleczył, ale i deportował. Widząc zmartwienie na twarzy Doireann rozpoczął tortury- łaskotanie.

| zt x2

+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Salon Wspólny - Page 13 QzgSDG8








Salon Wspólny - Page 13 Empty


PisanieSalon Wspólny - Page 13 Empty Re: Salon Wspólny  Salon Wspólny - Page 13 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Salon Wspólny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 13 z 13Strona 13 z 13 Previous  1, 2, 3 ... 11, 12, 13

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Salon Wspólny - Page 13 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
piate pietro
-