Czarodzieje
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.

Share
 

 Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31049
  Liczba postów : 63315
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPią Wrz 24 2010, 15:16;

First topic message reminder :


Menażeria u Nanuka

Wśród różnorakich budynków w Hogsmeade, ten wyróżnia się pod względem swego niepowtarzalnego klimatu. Bo gdzie indziej można w okolicy znaleźć sklep który przez cały rok otaczają tropikalne palmy? Dodatkowo budynek pomalowany jest na zielony kolor, co zupełnie odróżnia go od szarych sklepów. Kiedy przekroczysz próg tego niebanalnego sklepu, od razu poczujesz zmianę temperatury. Jest ona bowiem dostosowana do upodobań tropikalnych papug zamieszkujących niektóre z porozstawianych wewnątrz palm. Z racji, iż są to ulubione zwierzęta właściciela, ten uznał, iż nie będzie ich zamykać w klatkach. Co za tym idzie, nigdy nie wiadomo, kiedy nad głową przeleci Ci jedna z tych dużych, oswojonych papug. Warto tu także wspomnieć parę słów na temat samego sprzedawcy. Nanuk jest około sześćdziesięcioletnim mężczyzną o Indiańskich korzeniach, co też doskonale widać w jego rysach twarzy. Ciemna karnacja i długie czarne włosy są dla niego znakiem rozpoznawczym. Mężczyzna ten kocha zwierzęta i można by rzec, że nikt ich tak doskonale nie rozumie, jak właśnie on. Stało się to też powodem do otwarcia sklepu, w którym własnie je mógłby sprzedawać.

Akcesoria dla zwierząt (grzebyki, obroże itp.)
Klatka dla wybranego zwierzaka
Pokarm dla zwierząt
Bahanocyd - 55g
Magiczna siatka do łapania stworzeń wodnych - 65g
Magiczna siatka do łapania stworzeń lądowych - 65g
Magiczna siatka do łapania stworzeń podniebnych - 65g
Rękawice ze skóry węża morskiego - 80g
Łańcuch Scamandera - 170g

Czilala - 100g
Fogs - 120g
Leprehau - 100g
Shepherdess - 120g
Tlachia'xolo - 140g
Żaba – 12g
Puszek pigmejski – 14g
Pufek - 16g
Szczur – 14g
Żółw – 15g
Królik – 22g
Mała papuga – 22g
Kot – 24g
Kruk – 27g
Pająk – 27g
Duża papuga – 32g
Sowa – 50g
Kameleon – 53g
Wąż – 68g
Lelek wróżebnik - 70g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Jeśli posiadasz licencję, możesz zakupić również zwierzęta takie jak:
Anubilis 120g
Błotoryj 160g
Bobo 100g
Cha-Cha 160g
Charjuk 140g
Elf 120g
Feniks 250g
Ghul 90g
Gryf* 500g
Hipogryf* 350g
Jackalope 170g
Jeżanka 120g
Kuguchar 100g
Langustnik Ladaco 200g
Memortek 120g
Nieśmiałek* 170g
Niuchacz* 200g
Ognisty krab* 250g
Pegaz* 350g
Psidwak 120g
Salamandra 90g
Szczuroszczet 120g
Świergotnik 250g
Toksyczek 140g
Trzminorek 90g
Wozak 120g
Widłowąż* 200g
Wsiąkiewka 200g
Yumbo 150g
Zwodnik* 120g
Żądlibąk* 90g
Licencję można zdobyć w tym temacie.

Zwierzęta oznaczone * uznawane są za trudnodostępne – aby je kupić, należy rzucić kostką.
Spoiler:
1, 2 - Sprzedawca patrzy na ciebie nieufnie i zdaje się zbywać wszystkie pytania dotyczące stworzenia, które chcesz kupić. W końcu próbujesz zdobyć informacje bardziej natarczywie, a mężczyzna peszy się i oznajmia, że nigdy nie było tu takich zwierząt.
3, 4 - Nie ma żadnego problemu! Sprzedawca wszystko ci wyjaśnia, daje mnóstwo rad i oczywiście, dokonujesz zakupu. Możesz wrócić do domu z nowym pupilem!
5, 6 - Hm… Nie, chyba nie ma tutaj takich stworzeń… Sprzedawca z tajemniczym uśmieszkiem odmawia, chociaż wcale nie próbuje cię zbyć. Rzuca dziwnymi aluzjami, które jedynie podsycają twoją ciekawość. Ostatecznie okazuje się, że tego zwierzęcia nie ma akurat teraz – możesz spróbować innym razem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizny na nadgarstkach, pogodne spojrzenie, towarzystwo Euthymiusa oraz zapach wody kolońskiej. Przyjacielski, miły, jak również poukładany. Co jakiś czas popija mniej znane eliksiry.
Galeony : 1123
  Liczba postów : 1267
https://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
https://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
https://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
https://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyNie Lis 25 2018, 23:20;

Jakby nie było, to właśnie najbardziej przywoływało serce do odpowiedniej dumy - przyjaźń między stworzeniami. Czy to tymi magicznymi, czy może jednak tymi mniej magicznymi, nie muszą zwracać one na to, jakiej są rasy; są w stanie zaprzyjaźnić się z wieloma innymi. W to, że psy zaakceptują feniksa, Matthew wiedział doskonale - jedyny problem może być ze zbyt energicznym Braunem, aczkolwiek nie narzekał w żaden sposób na jego wyjątkową skoczność w stosunku do najróżniejszych sytuacji. Też nie mógł tego przewidzieć - być może ognisty ptak będzie w stanie prostym spojrzeniem błękitnych oczu spowodować, że ten zacznie odnosić się do niego z szacunkiem? Też nie sądził, by potencjalne koty stanowiły jakiekolwiek zagrożenie, bo i tak spędzały większą część czasu poza domem, powracając tylko i wyłącznie na ciepłe wieczory obok błękitnych płomieni ognia znajdującego się w kominku. Charakterystyczny trzask, towarzystwo zwierząt, ciepła herbata, czy może być większe szczęście? No i przytulające się futrzaki, co bywało zazwyczaj niezwykle urokliwym widokiem. Albo leżenie z nimi na kanapie - upchane tam, gdzie się da, czasami człowiek był w stanie poświęcić własne cztery kończyny, byleby zwierzęta mogły sobie bez problemów spać. Chyba obydwoje to doskonale znali - pomijając fakt, że sowa ze strony Matthewa, Imeda, nie była wyjątkowa chętna na jakiekolwiek czułości. Alexander kompletnie to akceptował - nie zdawał się być wyjątkowo obrażony, wiedząc o tym, że każde stworzenie ma swój własny, niepowtarzalny charakter, którego nie należy kwestionować. Niemniej jednak w pewnym stopniu odkrywanie zwierząt zdawało się go cieszyć - widząc, jak wiele cech posiadają poszczególne osobniki, nie mógł odmówić im należytego uroku oraz zaintrygowania skierowanego w ich stronę. A nawiązywanie z nimi relacji było o wiele prostsze oraz mniej skomplikowane; nie zwracając jednak uwagi na to, jak wyglądają, był w stanie zaskrobać sobie przyjaźń nawet najmniej spodziewanych stworzeń. A każde znajdujące się pod jego skrzydłami zdawało się posiadać w pewnym stopniu rany - po Lucky był w stanie zobaczyć brak jednego z zębów. Powoli przygotowywał się do zastosowania eliksiru na odrost, jednak nie wiedział, czy będzie to możliwe - pozostało tylko trzymać kciuki odpowiednio w górze. Nikt by nie chciał jej wziąć - aczkolwiek Matthew zdecydował się przekroczyć granice oraz zaoferować pomoc.
Uzdrowiciel nie spodziewał się takiej własnej reakcji - nie wiedział także, co ma zrobić. Pierwszy raz w stosunku do drugiego człowieka był w stanie pokazać emocje, jakie nim targają - nie czuł się jednak w żaden sposób źle. Wiedział doskonale, iż Plum należy do nielicznych osób, które go rozumieją, a przede wszystkim nie wytykają palcami za swoje nietypowe zachowanie. Brak akceptacji bardzo często wydawał się być czynnikiem, w wyniku czego wpadał we własne, małe szaleństwo; z którego starał się powolnymi krokami wydostać, zgodnie z uderzeniami podeszwy obuwia o wilgotne podłoże. Powoli, aczkolwiek bez pomocy osób z zewnątrz, powracał do życia. Lekcja, którą tutaj odbył, na pewno nie pozostanie bez wydźwięku na dalszych decyzjach. Czując uderzenie dzioba, przeczesał raz jeszcze pióra przy pomocy własnych opuszek palców, przybliżając tym samym głowę w geście częściowego przytulenia. Czyżby wyczuwał? Ile był w stanie zauważyć? Zastanawiało go to niezwykle, jak inteligentne potrafiły być te ogniste ptaki; czy to prawda, że ich pieśń uspokaja czyste serca, zaś wzbudza niepokój w tych przeciążonych aż nadto grzechami? Nie wiedział. Czuł się jednak lepiej w towarzystwie zwierzęcia. O wiele lepiej - jakby czuł ulgę, nieznaną ulgę.
- O ile się nie mylę, pochodzi ono ze starożytnej Grecji.- upewnił ją w przekonaniach, aczkolwiek nie był w stanie przypomnieć sobie, skąd dokładnie ono pochodzi. Być może kiedyś usłyszał? A może wymyślił? Sam nie wiedział, nie mogąc sobie w tejże kwestii właśnie zaufać. Jednak zbyt długo na odpowiedź pod względem przedmiotów nie czekał - zaskoczyła go dobroć ze strony Bubblegum, aczkolwiek to przecież była właśnie ona; Puchonka dbająca o jak najlepsze samopoczucie podopiecznych, czyż nie? Rzucił uśmiechem, niepewnym, aczkolwiek widocznym, kiedy to łzy całkowicie zniknęły pod kurtyną przeszłości. - Myślę, że to będzie mu odpowiadało. - powiedział, spoglądając w stronę feniksa. - Dziękuję. - przystał tym samym na propozycję ze strony dziewczyny, która ewidentnie chciała zapewnić dobry start. Cieszyło go to mocno - że ta nie zwraca uwagi na pieniądze, a bardziej na fakt zapewnienia szczęścia.
Obserwując następne ruchy, Matthew został delikatnie przeciążony bagażem w postaci ognistego ptaka - aczkolwiek w tym pozytywnym sensie! Był on przede wszystkim duży, ale sam mężczyzna nie spodziewał się zdobycia tak szybko jego zaufania. W sumie, sam feniks chyba nie spodziewał się tego samego, a przynajmniej takie wrażenie był w stanie odnieść Matthew, adaptując się do nowej sytuacji. Poza tym, rzeczywiście - były to wyjątkowo słodkie kilogramy, na które warto było sobie nawet złamać kręgosłup!
- Jaja Merlina... Tak, pamiętam. - skinął głową, posyłając tym samym uśmiech, kiedy to znaleźli się w odpowiednim miejscu o odmiennej temperaturze. Sam Matthew zdawał się delikatnie gotować pod względem tropikalnego klimatu, aczkolwiek ostatecznie dzielnie wytrzymywał panujące ciepło. - Wiesz doskonale, że mogę Ci pożyczyć pieniądze na licencję. Nawet nie musisz oddawać! Wystarczy, że do mnie napiszesz. - zaoferował własną pomoc, skupiając swoje zielone obrączki tęczówek w stronę Puchonki. Jego wypłata była tak ogromna, że nie szczędził sobie ich wykorzystywania w dobrym celu. Obserwując pakowane przez Plum rzeczy, wyłożył na blat odpowiednią ilość pieniędzy - dwieście galeonów było teoretycznie dużą kwotą, ale nie liczył każdego grosza - nie był skąpcem. Tym samym wyciągnął z kieszeni licencję. - Proszę bardzo. - podał, by po chwili ja odebrać. Była aktualna, oficjalna, oryginalna. Matthew nigdy nie omijał legalności - wszystko starał się zdobywać na drodze godnej jego własnym zasadom. Zauważył, że dziewczynie jest gorąco, ale w sumie nie dziwił się jej - sam by zdjął własny płaszcz, aczkolwiek obecnie nie mógł. - Teleportuję się - nie powinno być z tym najmniejszego problemu. - oznajmił szczerze; nie po to zdobył wcześniej teleportację łączną, żeby z niej nie korzystać, czyż nie? Rzuciwszy charakterystycznym podniesieniem kącików ust do góry, w tenże sposób w pewnym stopniu pożegnał się z miłośniczką zwierząt. - Dziękuję za wszystko - i uważaj na siebie. - uścisnął jej dłoń, zanim się teleportował; okazując przede wszystkim wdzięczność. Widząc gotowość ptaka do teleportacji, przypomniał sobie o zasadzie ce-wu-en, by następnie z charakterystycznym błyskiem zniknąć.

| zt x2 miłoooośćććć
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 31049
  Liczba postów : 63315
http://czarodzieje.forumpolish.com/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Specjalny




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyNie Lis 25 2018, 23:21;

@Plum Bubblegum

Praca w menażerii u pana Nanuka wydawała się być spełnieniem marzeń - i nie miałaś co do tego żadnych wątpliwości! Możliwość obcowania ze zwierzętami magicznymi była czymś niesamowitym; chętnie wypełniałaś swoje obowiązki, karmiąc znajdujące się w tymże przepełnionym zwierzętami miejscu odpowiednie gatunki. Klientów było zawsze tyle, z iloma przyszło Ci się zmierzyć - tym razem zmiana przyszła razem z właścicielem całego dobytku, w wyniku czego miałaś rzeczywiście mniej do roboty w zakresie obsługi klienta. Przemieszczałaś się między różnymi strefami pomieszczeń - począwszy od tych sprzedawanych głównie nowym adeptom szkoły Hogwart, a kończywszy na tych, z którymi obcowanie wymagało przede wszystkim posiadania odpowiedniej, specjalistycznej wiedzy. Dbałaś o nie, dokarmiałaś, a przede wszystkim obdarowywałaś odpowiednią wówczas miłością. Od czasu do czasu zerkałaś do lelków wróżebników, które swoimi pomrukiwaniami zwiastowały kolejne opady deszczu w Wielkiej Brytanii; salamandry zdawały się opalać na kamykach, świecąc jasnymi promykami ciepła bijącego z ich ciał. Wszystko wydawało się być w jak najlepszym porządku: zadbane oraz posprzątane. Koty leniwie wyginały swoje ciała w najróżniejszych kombinacjach wbijania pazurków w charakterystyczne podłoże, sowy zaś z każdym nowym klientem przekrzywiały coraz to bardziej łebki; psidwaki grzecznie oczekiwały na nowych właścicieli, merdając ogonami. Co się dalej wydarzyło? Rzuć kostką!

1, 6 - brak klientów? Najwidoczniej! Nanuk znajduje Ci jednak dość nietypowe zajęcie, wciskając tym samym w dłoń ogromny zbiór informacji o zwierzętach magicznych napisanego przez samego słynnego magizoologa, Newtona Scamandera. Doskonale wiedziałaś, kim on jest, niemniej jednak postanowiłaś jeszcze raz przejrzeć notatki, z którymi miałaś wcześniej w mniejszym lub większym stopniu do czynienia. W międzyczasie zajmujesz się również magicznymi stworzeniami, w wyniku czego, wykorzystując wiedzę zawartą w podręczniku, udaje Ci się ją przełożyć na część praktyczną podczas opieki nad niuchaczem, w wyniku czego otrzymujesz jeden punkt do kuferka z dziedziny ONMS! Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.

2, 5 - nuda, nuda i jeszcze raz nuda! Obserwując kropelki deszczu ścigające się wzajemnie pod wpływem opadów, nie masz niczego szczególnego do roboty. Nie masz, dopóki do miejsca Twojej pracy nie wparował jeden z bardziej wymagających klientów. Było po nim widać, że zajmuje się przede wszystkim hodowlą magicznych stworzeń - zaś dzięki umiejętnościom komunikacyjnym zdobywasz jego sympatię. Co prawda jest gadatliwy, aczkolwiek na pewno nie nachalny - nie dość, że dowiadujesz się paru ciekawostek, to jeszcze przy okazji pozostawia Ci drobną sumkę galeonów, zauważając Twoje zaintrygowanie zwierzętami. Okazuje się, że jest to aż dwadzieścia monet! Odnotuj zysk w odpowiednim temacie.

3, 4 - wystarczająca ilość klientów powoduje, że wraz z Nanukiem nie wiesz, do czego włożyć ręce. Tutaj ktoś chce jedno zwierzę, potem następna osoba okazuje licencję i trzeba wejść w bardziej oddaloną strefę menażerii... I to Ci się właśnie przytrafiło! Pewna kobieta poprosiła o zapoznanie się z poszczególnymi psidwakami, zainteresowana ich kupnem. Rzuć jeszcze raz kostką! Parzysta - bez problemów udaje Ci się sprzedać zwierzę, a przede wszystkim sobie z nim poradzić, w wyniku czego możesz obsługiwać kolejnych klientów. Szef jest z Ciebie dumny! Nieparzysta - kiedy próbujesz nawiązać jakikolwiek kontakt z psidwakiem, kupiec zdaje się być wyjątkowo niecierpliwy, w wyniku czego dochodzi do wypadku. Stworzenie najwidoczniej się zestresowało, w wyniku czego zatopiło swoje kły w Twojej dłoni! Ból może nie jest zbyt duży, aczkolwiek na pewno nieprzyjemny. Zdenerwowana pani wychodzi z pomieszczenia, narzekając na rzekomy nieporządek. Przez następny wątek będziesz zmagać się z niefortunnym bólem ręki.

______________________

Menażeria u Nanuka - Page 10 Tumblr_myxyl0JKkN1s94thyo1_500
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
https://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
https://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
https://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
https://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon Lis 26 2018, 19:31;

A to dopiero dzień. Pląsając od jednego klienta do drugiego, przeciskając się pomiędzy zgromadzonymi w menażerii czarodziejami, Plum wychodziła z siebie by zapewnić każdemu z odwiedzających sklep odpowiednią uwagę. Pan Nanuk robił zresztą to samo, jako jedyny obecny tego dnia na jej zmianie. Razem miło obsługiwali tych uprzejmych, ścierali się z tymi mniej wyrozumiałymi; gdy myślała, że być może wszystko właśnie miało się uspokoić, do sklepu weszła ona. Ubrana w jaskrawożółty, futrzasty płaszcz, z gustownym berecikiem na głowie przykrywającym fale czarnych loków, wyfiokowana i wypachniona. Woń jej perfum szybko rozeszła się po całej sali, wgryzając się w płuca Puchonki i dusząc ją od środka. Niestety właśnie w tym momencie pracodawca znikł gdzieś na chwilę, obsługując innego klienta, i wątpliwej wartości przyjemność spadła na jej barki. Z cichym, stłumionym pod nosem westchnieniem dziewczyna przywitała zatem wzniosłego uosobienia czarownicę, wysłuchując z cierpliwością całej listy życzeń, jaką ta wystosowała.

Psidwak. Chociaż Plum wydawało się, że miała dla kobiety wręcz idealnego kandydata, klientka pozostawała nieprzejednana i bezpardonowo wgramoliła się za sprzedawcą do części menażerii uważanej za mniej bezpieczną. Przedstawianie jej poszczególnych zwierząt wcale nie było prostsze niż reszta interakcji. Większość stworzeń niezbyt przychylnie reagowała na obecność obcej, nieprzyjemnie pachnącej pani, i powarkiwały przez zaciśnięte zęby, wprawiając kobietę w jeszcze gorszy nastrój. A to wszystko zaowocowało... Wypadkiem. Rozdrażniona, zrezygnowana czarownica próbowała w końcu przepchnąć się do wyjścia z opryskliwym fuknięciem, w efekcie popychając Plum na jednego z bardziej zaagitowanych psidwaków - i jej ręka skończyła między kłami zwierzęcia, naznaczajac skórę kilkoma czerwonymi wgnieceniami układającymi się w ślad szczęki. No pięknie.

Pan Nanuk szybko pozwolił jej tego dnia wrócić do zamku, nakazując, by odpoczęła, natomiast sam zapewnił sobie pomoc dwóch z przebywających na urlopach wypoczynkowych pracowników.

zt

______
Dziękuję!
Kostki: 4, 1
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
https://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
https://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
https://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
https://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyCzw Lis 29 2018, 12:02;

Oprócz właścicielki kopalni, goblinów
i typów spod ciemnej gwiazdy,
raczej rzadko kto lubił niuchacze.


Zafiksowane na punkcie błyszczących się kosztowności stworzenia często rozsiewały wokół siebie chaos. Plądrowały zakamarki, w których migotały delikatnie odbijane promienie światła, przeszukiwały ubrania, chętnie dewastowały lokale mieszkalne swoich opiekunów, aż w ich kieszeniach nie pozostawało już ani odrobinę miejsca na kolejne świecidełka. Dlatego też, wyjątkowo - tylko kilka razy w roku - będące na sprzedaż w Menażerii u Nanuka, przesiadywały w oczekiwaniu na nowych właścicieli w szczelnie... Cóż, niemalże zbrojonych kojcach. W przypadku, gdyby jeden z nich wydostał się na zewnątrz, niepilnowany przez żadnego z pracowników, właściciel aż wzdrygał się z przerażenia na myśl o nieładzie, jaki mógłby zastać zamiast swojego ukochanego, dopracowanego w każdym szczególe dobytku. Połamane palmy podczas gonitwy, przerażone papugi - nie, nawet nie miał siły sobie tego wyobrażać. Gdy tylko do sklepu przybyła kolejna, zimowa dostawa kilku małych niuchaczy, czarodziej zalecił swoim pracownikom najwyższą ostrożność.

Wbrew pozorom zwierzęta te rozeszły się niczym świeże bułeczki. Po okazaniu aktualnej licencji uprawniającej do posiadania niebezpiecznych zwierząt i odpowiednim przekonaniu sprzedawców, kupcy przewinęli się przez menażerię już w przeciągu kilku dni, wybierając te z miotu, które najbardziej odpowiadały im względem przeróżnych kryteriów. Jedni zwracali uwagę na wygląd, inni na usposobienie, a jeszcze inni na siłę mięśni niuchacza, jakim byli zainteresowani; w rezultacie pozostawiając ostatnie z młodych stworzeń w kojcu, rude, o sierści przeciętej dwoma dużymi, białymi pasami na plecach; jeden z nich kończył się dopiero na mordce stworzenia, dodając mu charakterystycznej aparycji poprzez rozcięcie kolorów pyszczka. Jedna połowa była ruda, druga natomiast - biała. Spośród swojego rodzeństwa był zdecydowanie bardziej letargiczny i leniwy, a na dodatek mniejszy od pozostałych, nie wzbudzając tym samym zainteresowania potencjalnych klientów. Puchonka obserwowała narastającą w oczach pana Nanuka frustrację, aż pogodziła się z chaosem własnych myśli; podjęła decyzję. Tego samego dnia zapytała przełożonego, czy, z racji ukończonego kursu, nie mogłaby nabyć ostatniego z niuchaczy. Ba, nawet pożyczyła na ten cel galeony od @Matthew Alexander! Zgoda, otrzymana błyskawicznie zresztą, spowodowała, że Plum miała ochotę skakać ze szczęścia.

Tego samego dnia, po skończeniu swojej zmiany w menażerii i zasięgnięciu wiedzy Nanuka na temat tego gatunku, zabrała ze sobą trudnodostępne zwierzątko, które chętnie wtuliło się w ciepło dużej kieszeni (przeznaczonej do noszenia kotów na wysokości brzucha) i przespało całą drogę do domu. Dzięki Merlinie, bo gdyby zainteresowało się kosztownościami czarodziejów z Hogsmeade...

zt

______________
Kostki: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 23
Czystość Krwi : 0%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Wygląda coraz zdrowiej; szczupła, ale już nie wychudzona sylwetka, zawadiacki uśmiech, zapach Merlinowych Strzał i mięty, znamię w kształcie kruka na łopatce
Galeony : 1784
  Liczba postów : 2586
https://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
https://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
https://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
https://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon Gru 03 2018, 22:36;

Nie był przyzwyczajony do ciszy i pustki.
Całe swoje życie spędzał w zmiennym otoczeniu; jako dziecko więcej czasu spędzał włócząc się po głównych alejach, poznając zakamarki i wewnętrzne uliczki niewielkiego przecież miasteczka. W Hogwarcie musiał przystosować się do dzielenia dormitorium z innymi dziećmi, często głośnymi, energicznymi, denerwującymi. Trudno było znaleźć miejsce w szkole, gdzie Gryfoni nie popisywali się niczym napuszone koguty, gdzie nie szczebiotały przesłodzone Puchonki, gdzie Ślizgoni nie pluli swoim jadem. Nienawidził tego - na początku. Z biegiem lat gwar i ciągła ludzka obecność stawał się normą, wzorem i pożądanym stanem. Dlatego swoje pierwsze mieszkanie zdecydował się dzielić z Leonardo, dlatego też po jego wyprowadzce bez żadnego wahania przekazał klucze Heaven, aby swoją osobą wypełniła brak dawnego współlokatora, dawnego najlepszego przyjaciela.
Kiedy więc teraz był w posiadaniu pięknego, dużego domu w Dolinie Godryka, zorientował się, że coś w nim było obce. Mimo że Margo nie szczędziła wizyt swojemu synowi, mimo że Felicity zdawała się czuć tu komfortowo, a Pan idealnie spełniał swoje skrzacie obowiązki, Ezra nie potrafił się odnaleźć. Miejsce było idealne, gdy potrzebował uciec na parę chwil od innych ludzi, gdy nie miał ochoty nawet na towarzystwo ślizgońskiej przyjaciółki, gdy chciał się wyciszyć przed kolejnym przedstawieniem - czy to jednak wpisywało się w definicję "domu"?
Stąd właśnie list posłany do menażerii. Ezra zbyt młody był, aby domowe zacisze targać wrzaskami i kłótniami dzieci, alternatywną były jednak zwierzęta. Wzięcie pod swoją opiekę młodego stworzenia przez ogół uważanego za względnie niebezpiecznego niewątpliwie wymagało odpowiedzialności; można było się zastanawiać, czy Ezra - który nie potrafił wychować sowy, aby nie dziobała do krwi, psa, by nie traktował jak zabawki każdego przedmiotu w zasięgu pyszczka lub fretki, aby z zaufaniem traktowała jego znajomych - jakkolwiek nadawał się do tego zadania. Przyszłość miała to zweryfikować, ponieważ mimo wszystkich "ale" decyzja została podjęta, list wysłany, a @Plum Bubblegum poinformowana, jakiego klienta przyjdzie jej obsługiwać. Reszta już była tylko formalnością, prawda?

______________________


What screws us up most in life is the picture in our head of how it's supposed to be
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Plum Bubblegum

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 152
  Liczba postów : 150
https://www.czarodzieje.org/t16809-plum-bubblegum
https://www.czarodzieje.org/t16812-sliwka-dynia-guma-do-zucia#468050
https://www.czarodzieje.org/t16813-sliwka-guma-do-zucia#468051
https://www.czarodzieje.org/t16810-plum-bubblegum
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyWto Gru 04 2018, 00:04;

W menażerii gwaru było natomiast pod dostatkiem.

Tego dnia papugi pozostawały wyjątkowo niespokojne. Ćwierkały do siebie nawzajem z dalekich gałęzi lewitujących pod sufitem, spośród soczyście zielonych liści palm; raz po raz stroszyły pióra i rozprostowywały skrzydła, nie mogąc usiedzieć w miejscu. Lelki wróżebniki nie pozostawały im jednakże zbyt dłużne. Swoimi sępowatymi szyjami sięgały ku sklepieniu, gdzie przesiadywały kolorowe ptaki, i obracały dzioby z pytającym spojrzeniem, kracząc echem. Zupełnie jakby ptactwo zdecydowało się urządzić małe, lokalne radio, w którym prowadziły audycje o wszelakiej treści. Plum osobiście wręcz przepadała za takim harmidrem. Tętniło tu życiem, energią, młodością, a przede wszystkim - niewinnością, której tak brakowało ludziom. Dlatego słuchała ich z zachwytem, radośnie, żegnając w tym samym czasie pana Nanuka, który na to popołudnie zakończył swoje przesiadywanie w dobytku.

Od czasu do czasu niezrozumiały świergot przerywany był wizytą klientów. Niektórzy z nich wychodzili z klatkami sów, niektórzy z bardziej wyszukanymi stworzeniami magicznymi; Puchonka witała i obsługiwała ich wszystkich z należytą kulturą, tak, jak nakazywał jej właściciel, dogłębnie wyjaśniając zasady postępowania z fauną i pielęgnacji jej w domowych warunkach. Każdą chwilę przerwy, natomiast, poświęcała na zabawie ze sprzedawanymi w sklepie zwierzętami. Największą porcję jej uwagi zdobył tego dnia mały, pigmejski króliczek, który - w porównaniu do swojej arcylicznej rodziny - wydawał się skory do przedostania przez pręty kojca i ucieczki w siną dal. Był przy tym niezwykle wręcz zdeterminowany. Ilekroć dziewczyna zagradzała mu drogę do wolności smukłą, białą dłonią, tylekroć stworzenie z jeszcze większym uporem starało się przewiercić dziurę w jej skórze i wyskoczyć mimo przeciwności losu.

- O, chyba mamy gościa, Edwardzie - wymamrotała z przekornym uśmiechem, delikatnie odsunąwszy króliczka od krat, po czym odwróciła się w stronę drzwi sygnalizujących nadejście kolejnego klienta melodią dzwoneczka. Owszem, spodziewała się specjalnego gościa, zgodnie z przykazaniem właściciela menażerii, ale czy był to właśnie ten jegomość? Ciężko stwierdzić. Póki co wyprostowała się tylko i podreptała za ladę, oczekując tego niesamowitego objawienia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: noga(P), pół lewej, część torsu, wew ręki(P). Blizny: w poprzek gardła, 3 na piersi, 4 na nodze(L). Porażenie prądem: wew dłoni i przedramienia (L).
Galeony : 1307
  Liczba postów : 1200
https://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
https://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
https://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
https://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob Gru 22 2018, 15:15;

Zbliżały się Święta. Czyżby zjawił się w Menażerii, aby sprawić sobie prezent? Na razie chciał zaopatrzyć się tylko w zapas karmy na ten czas. Jednak nie byłby sobą, jakby nie rozpoczął wędrówki pomiędzy regałami, przyglądając się zwierzakom, zamkniętym w klatkach oraz terrariach.
Ciche krakanie zwróciło jego uwagę. Dwa kruki o piórach białych jak śnieg przekomarzały się w wolierze, dziobiąc subtelnie oraz trącając dziobami. Nie trzeba było długo czekać, aby zainteresował się nimi, podchodząc bliżej. Wkrótce też podszedł do chłopaka pracownik, pytając, czy może w czymś pomóc. Oczywiście, że może. Rudzielec wskazał na dwa ptaki i oznajmił, iż pragnie je kupić.
Przeszli do płatności, pracownik zabrał kruki. Przy kasie chłopak rozglądał się po natłoku przedmiotów i zwierząt wokół lady. Wśród tego wszystkiego dostrzegł schowaną nieco na tyłach klatkę z kotem. Nie miał jednej łapy i chociaż chciało się zlitować nad kaleką, Neirin miał zbyt wiele ptaków czy gryzoni. Zdaje się jednak, że zna kogoś, kto chętnie weźmie kotka.
Chwilę zaczepił temat nieszczęsnego futrzaka, dowiadując się, ze raczej nie czeka kota zbyt wesoła przyszłość, jeśli nikt go nie kupi w najbliższym czasie. Gdy wyszedł ze swoimi nowymi samiczkami, przystanął, aby na szybko napisać krótki list.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew Alexander

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 181
C. szczególne : Blizny na nadgarstkach, pogodne spojrzenie, towarzystwo Euthymiusa oraz zapach wody kolońskiej. Przyjacielski, miły, jak również poukładany. Co jakiś czas popija mniej znane eliksiry.
Galeony : 1123
  Liczba postów : 1267
https://www.czarodzieje.org/t16392-matthew-alexander#449540
https://www.czarodzieje.org/t16400-matthew-alexander#449655
https://www.czarodzieje.org/t16401-matthew-alexander#449750
https://www.czarodzieje.org/t16387-matthew-alexander
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob Gru 22 2018, 16:21;

Zimna pogoda, zimna pora roku przeszyła jego serce. Relacje międzyludzkie traciły dla niego na znaczeniu, wraz z czasem oddawał się własnej, melancholicznej lawinie myśli; uderzenia podeszwy o charakterystyczną płytę chodnika zaowocowały pozostawieniem śladów - śladów jak każde inne. Błoto wymieszane ze śniegiem, typowe, pierwsze londyńskie ulice, by następnie skorzystać z bezpiecznej metody teleportacji do Hogsmeade. Znał ten zakątek, wiedział, jaki jest jego cel, a przede wszystkim - dlaczego postanowił udać się do czarodziejskiej wioski, szczególnie popularnej wśród hogwarckiej młodzieży. Ciche westchnięcie spowodowało, że ciepłe powietrze z płuc dostało się na zewnątrz, tworząc tym samym obłok białej pary, znajdującej się tuż nieopodal lica uzdrowiciela. Z czasem zastanawiał się, czy to, co ma w zwyczaju robić, posiada jakiekolwiek podwaliny sensu oraz strategii - choć nie czuł się zbyt zsolidaryzowany z pozostałymi przedstawicielami magicznego świata, w pewnym stopniu posiadał znaczne, ważne kontakty, dzięki którym mógł otworzyć swoje oczy, otworzyć swój umysł, otworzyć przede wszystkim pokryte lodem serce, które mimo wszystko zdawało się wrzeć od środka. Dusił się, utrzymywał siebie w małej, złotej klatce, mając nadzieję na prowadzenie normalnego życia - ostatecznie oszukiwał swój organizm, ledwo co oddając się w ramiona snu, z trudem powstrzymując powieki przed opadnięciem oraz zwyczajnym odebraniem wglądu co do świata rzeczywistego. Śnił na jawie, śnił podczas najbardziej zwyczajnych podróży po ulicach, odosobnionych terenach Doliny Godryka, oddawał się własnym ziarenkom niestabilności. Myślał po dwa razy, choć z czasem decydował się na pochopność, co było zwyczajnie nie w jego stylu.
Otworzył zatem drewniane drzwi dzielące go od menażerii, w której był już podczas zakupu opuszczonego, pozostawionego na pastwę losu feniksa. Nanuk, właściciel tejże całej inwestycji, nie był złym człowiekiem, o czym Matthew zdołał przekonać się już wcześniej; rozejrzał się po otoczeniu charakterystycznymi, niebieskimi tęczówkami, zauważając multum stworzeń magicznych i niemagicznych - strefa z tymi wymagającymi licencji znajdowała się dalej, w związku z czym nie miał okazji przypatrzeć się temu, co ukrywane jest przed wzrokiem mniej doświadczonych uczniów, tudzież studentów. Podszedł bez problemu do sprzedawcy, rzucając prostym zapytaniem w sprawie kota; oczywiście tego bez łapki. Informacje były proste - prawdopodobny rasowiec, który miał nieprzyjemny wypadek, w wyniku którym stracił łapkę. Jako że był to wyjątkowo młody kociak, wymagał z początku wzmożonej opieki, ale nikt go nie chciał wziąć; w związku z jego kalectwem w postaci braku lewej łapki, nikt nie był nim zainteresowany - co najwyżej wzbudzał litość. Alexander poprosił wówczas o pokazanie kota, zainteresowany kupnem stworzenia; nie przeszkadzało mu to w żaden szczególny sposób. Z początku kociak zdawał się być zbyt przestraszony, by mógł zostać wzięty na ręce; w związku z czym Matthew nie nalegał, pozwalał futrzakowi oswoić się z jego zapachem. Ostrożnym ruchem dłoni, czekał, stał, liczył na jakikolwiek krok z jego strony - zaskakująco dużo czasu musiało minąć, by ten pozwolił sobie na drobny dotyk; z początku, za każdym razem, gdy uzdrowiciel próbował nawiązać z nim więź, ten, po otarciu delikatnie o nogawkę zdawał się płoszyć. Dopiero większa ilość prób pozwoliła mu na zapoznanie się z manufakturą sierści zwierzaka, który począł pierwszy raz mruczeć, pozwalał się dotknąć, chodząc całkiem umiejętnie bez lewej, przedniej łapki. Po tej chwili, po przełamaniu pierwszych barier, Matthew odważył się wziąć wyjątkowo małego osobnika na jedną dłoń - o dziwo nie musiał do tego czynu wykorzystywać drugiej. Oparł tym samym nowego przyjaciela o przyjemny materiał płaszcza, zastanawiając się nad jego imieniem. Zbyt długo jednak to nie trwało - zadanie miał wyjątkowo ułatwione, kiedy to spojrzał na kolor futra - biel połączoną z istną czekoladą. Choco.
Klatki nie czuł, że będzie potrzebował kupić - przynajmniej nie teraz. Dopełnienie najważniejszych płatności, zabranie najważniejszych rzeczy, zakup najważniejszych akcesoriów - to wystarczyło, by mógł opuścić menażerię u Nanuka, stając się biedniejszym o parę galeonów, ale ostatecznie - wypełniając pustkę w sercu zwierzęciem, któremu mógł sprawić najlepszy prezent.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elijah J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 185 cm
C. szczególne : znamię na karku, na które nie działa metamorfomagia; okulary do czytania
Galeony : 944
Dodatkowo : metamorfomagia, kapitan drużyny Krukonów
  Liczba postów : 2234
https://www.czarodzieje.org/t16927-elijah-julian-swansea#471679
https://www.czarodzieje.org/t16932-jeczybula#471794
https://www.czarodzieje.org/t16933-elijah-j-swansea#471795
https://www.czarodzieje.org/t16919-elijah-j-swansea
https://www.czarodzieje.org/t18741-elijah-j-swansea-dziennik#537
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySro Kwi 10 2019, 20:53;

Nosił się z zamiarem odwiedzenia tego miejsca już od dłuższego czasu, ciągle jednak coś mu w tym przeszkadzało. Nie był do końca pewien czy zwierzę będzie odpowiednim pocieszaczem, ale prawda była taka, że nie mógł dłużej patrzeć na przybitą siostrę. Próbował już chyba wszystkiego, dołożył wszelkich starań by jakoś postawić ją na nogi, przywrócić do pełni życia. Bywały dni, kiedy zanosiło się na poprawę, potem jednak znowu powracali do punktu wyjścia. Oboje przeżyli traumę, oboje nadal odczuwali jej skutki... i miał już szczerze dość tego marazmu, w którym tkwili mimo wiosny, która całą resztę uczniów i studentów zdawała się pobudzać do życia.
Kiedy wszedł do menażerii, nie wiedział na czym ma zawiesić oko; było tu tyle przeróżnych zwierząt, że jego wzrok latał bezwiednie w tę i we w tę, chcąc pochwycić jak najwięcej z nich. Nie był ogromnym fanem zwierzaków, ale nawet on musiał przyznać, że ich widok poprawia humor. Najbardziej lubił chyba koty i właśnie w ich poszukiwaniu tutaj przybył. Nie potrafiąc do końca się tu odnaleźć, poprosił sprzedawcę o pomoc – wcześniej przemyślał czego dokładnie szuka, nie było więc sensu załatwiać tego po omacku. Chciał kupić kociaka o możliwie jak najjaśniejszym futerku, bo wiedział, że Elaine najbardziej lubi jasne kolory. Szukał zwierzątka z myślą o niej i tylko o niej.
I wtedy zdarzyło się coś, czego się nie spodziewał – sprzedawca zaprowadził go w głąb sklepu, pokazując mu dwa śpiące razem, małe, śnieżnobiałe kotki. Rodzeństwo, ostatnie z dużego miotu.
Nie zastanawiał się długo, właściwie wcale się nie zastanawiał. To było instynktowne, oczywiste – rodzeństwo nie powinno być rozdzielone, nie mógłby tego zrobić. Nie on. Wziął oba, dobierając im jeszcze obróżki i miseczki. Nie brał klatki, były takie maleńkie, że bez problemu mieściły się pod obszernym płaszczem. Zapłacił i wyszedł z mruczącym sennie ciepełkiem przytulonym do jego piersi.

| z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 1192
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 590
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon Wrz 30 2019, 11:00;

W menażerii panował nieduży ruch. Największą aktywność sklep przeżywał przy początku roku szkolnego, kiedy wszyscy studenci i uczniowie Hogwartu szukali swoich pupilów. Ci roztrzepani, którzy już uczęszczali do magicznej szkoły i pogubili swoje zwierzaki, ale częściej jednak pierwszoroczni. Zwykle zachwyceni lub onieśmieleni szeregiem stworzeń oferowanych im przez indiańskiego właściciela lokalu. Mimo, że oferta znacznie wykraczała poza tą dozwoloną w Hogwarcie. Największe zyski przynosiły właśnie zwierzęta powszechne, następnie ozdobne, na końcu te, które Gunnar doceniał akurat najbardziej. Ściągane z różnych zakątków świata. Z początku, praca wydawała mu się spełnieniem jego pragnień. Podziwiał konkretne gatunki. Jedynie znosić musiał ruch i marudne dzieciaki. Z czasem, kiedy jednak już trochę oswoił się ze zwierzętami, powoli wszystko zaczynało mu wadzić. Począwszy od wiecznie panującej tu przyduszającej temperatury. Rozebrałby się do naga, gdyby mógł, ale nie sądził by jego pracodawca mu na to pozwolił, dlatego odpiął guziki koszuli prawie do połowy, czując się jak w piekle. Znacznie lepiej znosił islandzkie, mroźne klimaty niż tropikalne. Nie mógł jednak uchylić okien, w trosce o znajdujące się tu gatunki ptaków i gadów. Dlatego dusił się, popijając wodę z magicznie wytworzonym lodem. Przetarł dłonią kark, po którym spływała strużka potu i opadł bez sił na ladę, zastanawiając się czy tak wygląda umieranie.
Drugie, co z czasem zaczynało go drażnić to to co w pierwszym zetknieciu się go fascynowało. Patrzenie na te wszystkie stworzenia. Zamkniete w klatkach wydawały się marniejące. Większość czarodziei tego nie dostrzegało, ale zniewolone pozbawione były swojej hipnotycznej aury i zwierzęcych instynktów. Niektóre gatunki przekształcały się wręcz fizycznie. Znaczna część tych, które uchodziły za drapieżne i niemożliwe do oswojenia, a jednak… sprzedawane za posiadaniem licencji. Tylko i wyłącznie.
Gunnar uznawał, że powinno się im zapełnić również odpowiednie warunki do życia. Dlatego niechętnie poderwał się z lady, kiedy do pomieszczenia wszedł wcześniej zapowiedziany klient. Chciał kupić psidwaka, ale czy tak naprawdę wiedział, że trzymanie go w centrum Londynu w małym mieszkaniu wcale zakrawało o nieodpowiednie i niemoralne? Gdyby zależało to od Ragnarssona, nie sprzedałby mu go. Nie był też pewien, czy Nanukowi zależy bardziej na zysku czy na dobrych warunkach do życia jego podopiecznych, dlatego odesłał klienta z kwitkiem, zostawiajac Nanukowi odpowiednią notkę. Niech on sam zdecyduje.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gunnar Ragnarsson

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 188 cm
C. szczególne : blizna z pazurów wzdłuż kręgosłupa do połowy pleców; na ramionach tatuaże run nordyckich wpisanych w islandzką, mistyczną symbolikę i zarys skalnych grani
Galeony : 1192
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 590
https://www.czarodzieje.org/t17572-gunnar-e-ragnarsson#492803
https://www.czarodzieje.org/t17578-huugin#493014
https://www.czarodzieje.org/t17577-son-of-ragnar#493011
https://www.czarodzieje.org/t17571-gunnar#492793
https://www.czarodzieje.org/t18614-gunnar-ragnarsson-dziennik#53
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyWto Paź 29 2019, 22:05;

Przychodząc do pracy nie spodziewał się, że zadzieje się coś ciekawego. i miał rację. praca była nużąca. Był to okres, w którym ludzie nie bywali w menażeriach. Przez cały dzień siedział za ladą, wpatrując się intensywnie w magiczny brelok powieszony nad drzwiami, który zwykle oznajmiał czyjeś wejście, ale nic się nie działo. Aż zwątpił czy może magia breloka działała, czy przestała działać i to było powodem, dla którego nic nie zapowiadało żadnego klienta. Jedna nikt nie pojawiał się przy ladzie. Ani przez cały okres trwania dnia, ani na sklepie, kiedy Gunnar przechadzał się między regałami, półkami i klatkami, dokarmiając i pielęgnując zwierzęta. Kucnął przed jednym okazem malego pufka, wpatrując się w jego fioletowe futerko i na siłę próbował się doszukać jakiegoś schorzenia.
Jesteś zdrowy? — spytał zdesperowany purporowe stworzonko, które oczywiście nie mogło mu odpowiedzieć, ale w zastępstwie wystawiło do niego języczek przez kraty, patrząc na niego czarnymi ślepkami. Wpatrywał się w miękkie umaszczenie zwierzaka, szukając być może jakichś nierówności czy odbarwień skórnych, ale nic nie widział, dlatego w końcu wyciągnął pufka z klatki, pozwalając mu przejść sobie po przedramieniu na bark, choć śledzil uważnie każdy jego ruch i westchnął.
Jesteś pewny, że nic?
Chociaż ani wcześniej nie otrzymał od niego odpowiedzi, ani teraz nie zapowiadało się, żeby pufek w jakiś magiczny sposób nauczył się nagle mówić ludzkim głosem, Gun się nie poddawał. Złapał go za nóżkę, patrząc na niego, dyndającego przed nim, z markotną miną mówiąc do niego:
Na pewno coś ci jest.
I wtedy sobie przypomniał o co chodziło z pufkiem. Jednym, konkretnym i to nawet nie był ten, którego trzymał przed sobą, patrząc jak lgnie do niego, żeby wyssać mu glutki z nosa. Odrzucił puchatą kulkę do klatki, uśmiechając się kątem ust.
Jasne, karma dla pufka Cassa. Co byś zjadł?
Kolejne pytanie, na które nie mógl otrzymać odpowiedzi, opusciło jego usta. Udzielił sobie odpowiedniego komentarza w głowie, szukając na półkach pożywienia przeznaczonego dla pigmejskich stworków. Dalej niedowierzając, że jednego z nich dorobił się sam Cassius Swansea. Ten Cassius Swansea, którego posądzałby raczej o podtapianie ich w wannie. Nic więc dziwnego, że do pakunku, który dla niego przyszykował, dołączył również karteczkę, ze skrupulatnie napisaną uwagą: “Nie doprawiaj go tym i nie jedz. Puffki są niestrawne i niesmaczne”.


zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyNie Lut 02 2020, 20:42;

Zadanie z koła FF - styczeń/luty 2020

Zapisała się niby do tego kółka, korzystała jak mogła, a jej oceny z ONMS jakoś nie odzwierciedlały wcale jej starań. Początkowo wkurzała się na Swanna, że to on robi jej na złość, ale z czasem zaczęła dostrzegać, że to ona ma zaległości z tego przedmiotu sięgające kilka lat wstecz. Aktualnie z teorii radziła sobie całkiem znośnie, po części dzięki pomocy materiałom nadesłanym przez Matta, ale w praktyce wychodziło jej koszmarnie. Ciągle natrafiała na śmierć zwierzęcych podopiecznych, więc i dziś, wybierając się na praktyki, miała nieprzyjemne uczucie w okolicach żołądka, rosnące z każdym krokiem w stronę bram Hogwartu. Teleportowała się w najbliższe znane jej miejsce, byle jak najszybciej znaleźć się w menażerii, gdzie po wejściu od razu została zaproszona na zaplecze, witając się krótko z czekającą tam przebraną już w fartuch roboczy @Gabrielle Levasseur. Nie ma co ukrywać - wolałaby odbyć te praktyki wraz z Gallagherem, ale zupełnie już zapomniała, że kiedyś rzuciła w Puchonkę zaklęciem, więc nie przyjęła jej wcale jakoś wyjątkowo oschło. Nie ją jedną trzasnęła urokiem bez powodu, wiec nie było sensu jakoś szczególnie jej zapamiętywać. Brak uśmiechu czy wesołej nuty w głosie był dla niej typowy i niezwykle nieprzyjemny, gdy nie było obok Moe lub Chloé, które swoim pozytywnym nastawieniem równoważył jej znudzone czy mordercze spojrzenia.
- Zdechnie - rzuciła cicho do Gabrielle, gdy tylko zostały sam na sam w ciasnej, weterynaryjnej salce wypełnionej cichym jęczeniem Lelka Wróżebnika. Patrzyła na niego intensywnie poprzez kraty i zastanawiała się na ile w jej własnym głosie wybrzmiała szczera obawa o jego życie, a na ile Puchonka odbierze to za jakąś groźbę czy prorocze przeczucie. Skrzywiła się i splotła ręce na piersi, odwracając się w stronę dziewczyny, nie mogąc dostrzec co właściwie z ptakiem jest nie tak. Jęczy i to by było na tyle. Trochę za mało jak na to, że idąc swoją kółkową złą passą powinna sprowadzić na niego śmierć. - Wiesz co mu jest? - spytała, odsuwając się od klatki, by umożliwić jej dokładniejsze oględziny, sama w tym czasie skupiając się na sprzęcie rozłożonym na blatach i szafkach, w szczególności poświęcając swoją uwagę eliksirom leczącym, bo głównie nimi planowała ratować się w kryzysowej sytuacji.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 494
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1298
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon Lut 03 2020, 20:27;

Zajęcia z Opieki nad Magicznymi Stworzeniami były jednymi z ulubionych Gabrielle, a od kiedy podjęła decyzję, że to właśnie z tą dziedziną nauki wiązać chce swoją przyszłość od razu zapisała się do koła Faunów Fauny licząc po cichu, że dowie się i nauczyć tam czegoś więcej niż podczas standardowych lekcji prowadzonych na terenie szkoły. Długo na nadarzającą się okazję nie musiała czekać - zaledwie kilka dni później w ogłoszeniach na tablicy koła zawisła informacja o szkoleniu dla początkujących uzdrowicieli zwierzęcych. Panienka Levasseur była przeszczęśliwa, bo oto zyskała okazję, aby nie tylko podpatrzeć pracę wykwalifikowanego asystenta weterynarza, ale przede wszystkim zająć się chorymi zwierzętami.
Na miejscu zjawiła się przed czasem - mieli pracować w parach - tylko dlatego, że nie potrafiła dłużej wysiedzieć w zamku. Przez całą drogę do menażerii nie mogła powstrzymać uśmiechu, który mimochodem wkradał się na jej usta. Włosy wyjątkowo zaplątała w wysokiego koka przepasając je dodatkowo hustą, aby przypadkiem nie plątały się one podczas dzisiejszego dyżuru. Kiedy przekroczyła próg menażerii od razu została skierowana na jej zaplecze, przy okazji otrzymując od asystenta fartuch. Niespełna dziesięć minut później pojawiła się jej partnerka. Gabrielle rozchyliła delikatnie usta na widok Gryfonki, która jakiś czasem temu potraktowała ją zaklęciem. Wzdrygnęła się na samo wspomnienie tamtego wydarzenia, bo wcale nie było tak, że o tym zapomniała. I nawet jeśli współpraca z brunetką nie była jej teraz na rękę, Puchonka wiedziała, że powinna podejść do tego, jak profesjonalistka, dlatego na bok odrzuciła złość i niechęć które czuła w stosunku do dziewczyny.
- Wcale nie wyglądasz na taką, która chce tu być, więc dlaczego jesteś? - zapytała nieco przyjemniejszym niż ona tonem, słysząc komentarz padający z ust jej partnerki, zupełnie ignorując słowa przez nią wypowiedziane. Czy ona właściwie miała pojęcie jakimi ptakami mają się dziś zajmować? Blondynka uniosła do góry prawą brew w pytającym geście, który przyspieszyć miał proces udzielania odpowiedzi.
Uśmiechnęła się pod nosem słysząc pytanie. Utkwiła na chwilę spojrzenie w ptaku, by następnie przenieść je na Gryfonkę, która przybrała postawę zamkniętą. Zapowiada się ciekawie pomyślała.
- Chodzi Ci o to, że skrzeczy - zaczęła podchodząc bliżej klatki czy o jego matowe oczy oraz to, że pióra są prawie całkowicie czarne pozbawione zielonego odcienia? Czy ty wiesz co to za ptak? - pytanie za pytaniem opuszczało usta Gabrielle, a ona sama zaczęła robić notatki w swoim notesie, który postanowiła ze sobą zabrać. Obserwacja była pierwszym etapem wystawienia dobrej diagnozy, a w konsekwencji pomocy.


Ostatnio zmieniony przez Gabrielle Levasseur dnia Wto Lut 04 2020, 15:52, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyWto Lut 04 2020, 14:54;

Prychnęła ledwie słyszalnie, ni to z rozbawienia, ni to z irytacji i podwinęła nieco spódnicę mundurka, nie spuszczając Puchonki z oczu, po czym wysunęła spod podwiązki różdżkę, obracając ją delikatnie w dłoni, by rozbudzić wibrująca moc do działania. Aktualnie nawet przez myśl jej nie przeszło, by cisnąć jakimś zaklęciem w dziewczynę, bo nie miała ku temu żadnego powodu, ale przywykła już, że niektórzy robili się nerwowi, gdy tylko wyciągała przy nich różdżkę. Machnęła nią w stronę swojej torby, by przywołać, a chwilę później zawiesić w powietrzu pergamin, mały flakonik atramentu i samopiszące pióro, które od razu złapała między palce.
- Dla wiedzy - odpowiedziała, nie zdradzając właściwie nic, ani nie mówiąc prawdy, ani też nie kłamiąc. Zassała koniuszek pióra, by aktywować jego działanie i płynnym ruchem przesunęła wzdłuż niego różdżką, jakby gładziła małego kociaka, by zachęcić je do jak najwierniejszego zapisu ich rozmowy. Przecież nie będzie się męczyć i notować normalnie. I tak będą musiały wypełnić jakieś karty leczenia, które w dziesiątkach kopii leżały stosem na jednym ze sterylnych blatów. Słysząc głos dziewczyny przerwała zapoznawanie się z asortymentem i odwróciła się do niej przodem, znów krzyżując ręce na piersi, różdżką wystukując rytmiczną melodię o swój bark.
- O wszystko - mruknęła, wzruszając ramionami, przyjmując bez zdziwienia, że dziewczyna jest od niej lepiej doinformowana. Nie lubiła prosić o pomoc i nie zamierzała tego robić. Zadanie miały jedno i jakoś musiały się nim podzielić, by obie mogły być zadowolone z efektu, który przecież zostanie przypisany pod oba nazwiska. Zaczerpnęła głęboko powietrza do płuc i spojrzała na niemrawego ptaka w klatce, próbując znaleźć w nim charakterystyczne cechy. - Wygląda jak abominacja miłości feniksa z sępem - zauważyła, wzruszając ramionami i przenosząc wzrok na dzielnie wyskrobujące kolejne literki pióro. Powieki minimalnie dopuściły do źrenic więcej światła, gdy zorientowała się, że już to kiedyś mówiła, a informacje leniwie zaczęły przypływać do jej świadomości. Niemal uśmiechnęła się na myśl, że rady Matta, co do sposobu zapamiętywania nowego materiału, faktycznie coś dały. Przy pomocy niewerbalnego accio przywołała pióro z dna klatki i przełamała jego końcówkę, zaraz maczając ją w lewitującym flakoniku atramentu. Złapała za skraj długiego pergaminu i spróbowała nakreślić fikuśny szlaczek, pozostawiając jednak jedynie bezbarwny ślad wgniecenia.
- Lelek wróżebnik - powiedziała nieco głośniej, upewniwszy się swojej obserwacji, by samonotujący towarzysz wyraźnie nakreślił jej słowa większymi literami. Zerknęła na dziewczynę, która zdążyła już zanotować zdecydowanie więcej informacji, niż padło na głos, więc wypuściła z rezygnacją powietrze z płuc, zdając sobie sprawę, że naprawdę powinna jakoś współpracować, jeśli chce z tych praktyk cokolwiek wyciągnąć.
- Nie daliby nam ciężkiego przypadku bez konkretnych instrukcji - mruknąła, w myślach dodając z sobie tylko znaną nadzieją "więc może jednak nie zdechnie". - Może to ze starości? - zaczęła strzelać, zakładając wyprostowane zaklęciem pasemko włosów za ucho.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 494
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1298
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySro Lut 05 2020, 11:09;

Spojrzenie zielonych tęczówek nieznacznie powędrowało do góry, obserwując poczynania Gryfonki, która jakby idąc w ślady wydarzeń z mugoloznastawa wyciągnęła różdżkę. Gabrielle w pytającym geście uniosła do góry prawą brew patrząc bezpośrednio w oczy dziewczyny, po czym wróciła do sporządzania notatek kreśląc podstawowe informacje, których muszą dowiedzieć się podczas oględzin zwierzęcia. Mimo nieprzyjemności, jaka spotkała ją ze strony brunetki, panienka Levasseur zupełnie nie przejęła się magicznym kawałkiem drewna spoczywającym w jej dłoni. Teraz przyjemniej bezbłędnie będzie mogła wskazać winną, jeśli ta postanowi potraktować ją zaklęciem. Wciąż nie rozumiała, dlaczego podczas tamtej lekcji to właśnie ona stała się ofiarą, przecież nie znała Gryfonki, nigdy nie miała z nią styczności ani nie wchodziła w drogę. Może brunetka była zwyczajnie niezrównoważona?
Postanowiła skutecznie - na ile było to możliwe - ignorować obecność tej drugiej, widać było od razu, że Gab nie pała do niej sympatią, nawet jeśli na jej ustach gościł delikatny uśmiech; wywołany był przede wszystkim możliwością pracy ze zwierzętami bez nadzoru aniżeli możliwością współpracy z kimś. .
Czy takiej odpowiedzi się spodziewała? Wzruszyła jedynie ramionami, czując, że nie do końca powinna wierzyć wszystkim słowom wypowiadanym przez Haze, gdyż w jej postawie było coś takiego, co wywoływało uczucie gęsiej skórki na karku. Jej zamknięta postawa, teatralne, często zbyt przerysowane - zdaniem Puchonki - gesty, miały za zadanie podkopać pewność siebie osób przebywających w towarzystwie brunetki. Niestety dziś ta miała pecha, gdyż Gab nawet nie dała po sobie poznać, że czuję się niepewnie. Co prawda nie emanowała naturalną radością oraz ogromnymi pokładami sympatii, lecz ogniki tańczące w jej zielonych tęczówek świadczyć mogły o dobrym nastroju oraz ekscytacji wywołanej dzisiejszym zadaniem.
Blondwłosa czarownica pokręciła głową z dezaprobatą widząc jak samopiszące pióro wypełnia atramentem kawałek pergaminu. Ile to rzeczy umknie mu? Oczywiście z tych niewypowiedzianych na głos.
W przeciwieństwie do swojej towarzyski Gabrielle doskonale - co prawda z teorii, ale jednak! - znała standardowe wyposażenie gabinetu każdego uzdrowieciela zwierząt. Ostatnio mocno przykładała się do zapoznania z tym zawodem, w końcu wiązała z nim przyszłość. Z tego też powodu chciała podczas dzisiejszego zadania wykazać się nie tylko wiedzą, ale i umiejętnościami. Miała tylko nadzieję, że Gryfonka ma w sobie na tyle dużo rozsądku, aby wszystkiego nie zepsuć.
Gabrielle uważnie - jakby z obawą - śledziła każdy ruch swojej towarzyszki, w międzyczasie zapisując swoje spostrzeżenia w notesie: matowe oczy, jakby zachodzące mgłą - prawdopodobnie zawężają pole widzenia przez co Lelek może czuć się zdezorientowany. Pochyliła się nad klatką w przybliżeniu określając ilość piór, które zgubił, wtedy do jej uszu dobiegła odpowiedź brunetki, na dźwięk której uśmiechnęła się do niej z aprobatą. Po czym dopisała kilka nowych zdań odbiegająca od normy ilość wypadających piór, wskazująca na ogólne osłabienie. Skrzek naturalny, jednak głos nieco zniekształcony .
- Nie jest stary - oznajmiła, odwracając się do dziewczyny przodem, po czym stanęła naprzeciwko niej prostując się. Gabrielle w swojej głowie, doszła do podobnych wniosków co Haze, tyle że w przeciwieństwie do dziewczyny nie zamierzała ich przed nią ukrywać.
- Musimy współpracować, czy Ci się to podoba czy nie. Posiadasz pewną wiedzę, więc postaramy się połączyć siły. Pasuje? - zapytała, wyciągając w stronę dziewczyny notatnik z zapisanymi ładnym pismem informacjami, uśmiechając się przy tym delikatnie.
- Jestem Gabrielle - dodała, przedstawiając się oficjalnie. - Śpisz ręcznie wszystkie informacje, a ja w tym czasie przeniosę naszego pacjenta na stół, bo w pierwszej kolejności musimy ustalić kilka rzeczy. Może wiesz jakich? - zapytała, otwierając klatkę w której był ptak, po czym subtelnie mówiąc do niej chcąc zaskarbić jego zaufania wyjęła go, przenosząc na blat.
Spróbujemy ci pomóc malutki - oznajmiła, głaskając zwierzaka po łebku. Nawet przez fartuch i materiał ubrania czuła, jak paznokcie ptaka wbijają się w jej skórę, jednak zagryzła mocno zęby starając się nie skupiać na wywołanym tym gestem dyskomforcie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob Lut 08 2020, 20:09;

Wyprostowała się patrząc na nią nieufnie, gdy ta wyciągnęła w jej stronę dłoń ze swoim notesem. Już po kilku minutach z nią spędzonych mogła jasno powiedzieć, że różniły się od siebie diametralnie, nie tylko kontrastując ze sobą typem urody. Haze była naprawdę dobra w szukaniu różnic między nią, a wszystkimi wokół, na cechy wspólne pozwalając sobie zerknąć jedynie przelotnie, gdy ktoś przyciągnął więcej jej uwagi. Kiwnęła lekko głową, w geście podziękowania ale też zaakceptowania jej propozycji, dopiero wtedy, gdy notes znalazł się już w jej ręce, ale wzrok wciąż badawczo przesuwał się po sylwetce Puchonki, próbując przypomnieć sobie czy przypadkiem wcześniej z niej nie rozmawiała. Cała jej postać majaczyła jej gdzieś na granicy świadomości, ale spowita była mgłą ulotnej pamięci.
Zawahała się przez chwilę jak powinna się jej przedstawić, ale w końcu uznała, że dla zachowania formalności powinna podać też prawdziwe imię, żeby przypadkiem nie doszło do żadnych nieporozumień w sprawie realizacji praktyk.
- Aconite - przedstawiła się, jak zwykle mimowolnie mając przed oczami ten przeklęty kwiat tojadu, jednocześnie jedną dłonią naciągając już pergamin w powietrzu, a drugą chwytając samonotujące pióro, by zmusić je do chwilowego posłuszeństwa, w celu przepisania darowanych notatek. - Ale mów mi Haze - powiedziała stanowczo, ni to prosząc, ni to rozkazując, ale posyłając jej spojrzenie jasno sygnalizujące, że mówi poważnie i nieposłuszeństwo na tym polu może zaowocować problemem z dalszą współpracą. Tak, możliwe, że była lekko niezrównoważona.
Ściągnęła brwi, nie poświęcając jej pytaniu ani jednej myśli, skupiając się na tym, że ta śmie patrzeć na nią z góry. Podeszła do niej bliżej i kładąc jej notes na stoliku obok spojrzała w jej oczy z nieskrywaną irytacją.
- Na wszystkie świńskie chuje Cirke, obiecuję Ci, że jeśli jeszcze raz zadasz mi pytanie, na które znasz odpowiedź - zaczęła wściekłym szeptem, wyciskając z trzymanej różdżki kilka czerwonozłotych iskier, zupełnie ignorując wywołane w ten sposób nerwowe ruchy Lelka - to nasza współpraca zakończy się z hukiem bombardy - dokończyła z cichym warknięciem, mrużąc pociemniałe od gniewu oczy. - Mierz mu już tę temperaturę, skoro tak doskonale znasz procedury i jeśli potrzebujesz pomocy, to po prostu powiedz co mam zrobić - dodała spokojniej, prostując się, ale wciąż patrząc na nią z niezadowoleniem. - Mogę posprzątać mu klatkę - rzuciła, krzyżując ręce na piersi i skierowała się na drugą stronę pokoju, by nie wprawia już zwierzęcia w niepokój. - zmielić i odmierzyć leki - kontynuowała wyliczanie, opierając się o jedną z szafek - Nie wiem... jak się czuje samotny, to mogę mu wyczarować ptasich kolegów, a jak mu źle przez brak zielonego na piórach, to mogę mu je zafarbować Colovarią - wyrzucała z siebie przebijając zirytowanie w swoje, nieco specyficzne, ale jednak poczucie humoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 494
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1298
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob Lut 08 2020, 22:19;

W spojrzeniu Gryfonki było coś takiego, co sprawiało, że Gabrielle wiedziała, iż ta jej nie ufa. Gdyby wcześniej nie miała styczności z jej osobą może nawet by się tym trochę przejęła, tymczasem względem brunetki panienka Levasseur miała podobne odczucia, choć nie okazywała ich. Nauczona zwykłego szacunku do innych osób jako pierwsza wyciągnęła doń rękę, błędnie zakładając, że dzięki temu ich "relacja" ulegnie delikatnemu ociepleniu. Ani trochę nie zależało jej na tym, że gdy wykonają swoje zadanie i opuszczą menażerie nagle staną się najlepszymi koleżankami - nie o to chodziło w tym zadaniu. Gab zwyczajnie zależało na zdobywaniu doświadczenia, a jeśli to wiązało się ze współpracą nawet z osobami za którymi nie przepada - i vice versa - przyjmowała to z pokorą, starając się wykonać powierzone obowiązki najlepiej jak potrafiła.
W przeciwieństwie do niej, Haze wydawała się być tu jakby za karę, czego blondynka nie potrafiła pojąć, gdyż przynależność do koła, jak i zadania wykonywane w jego zakresie były czymś dobrowolnym. Wzruszyła więc ramionami, odbierając swój notatnik kiedy brunetka skończyła przepisywać wszystko to co tam nakreślił. Uśmiechnęła się nawet do niej subtelnie, kiedy po wyraźnej chwili zawahania w końcu postanowiła również się przedstawić, lecz radość Gab nie trwała zbyt długo. Najpierw stanowcze zaznaczenie, jak powinna się do niej zwracać, po czym Gryfonka od razu przeszła do ataku, gdy chciała w jakiś sposób rozpocząć z nią współpracę.
Gabrielle mimowolnie zacisnęła drobne dłonie w piąstki, a cały spokój uleciał z niej w jednej chwili, niczym dym z dopalającego się papierosa. Wyprostowała się przybierając pozycję obronną.
- Wiesz co? Chciałam być miła, chciałam Ci pomóc, bo ewidentnie posiadam szerszą wiedzę niż Ty, ale ty masz to zwyczajnie w dupie. Co? Myślisz, że jak masz różdżkę to będę się ciebie bała? O nie mała. Nie ze mną te numery - powiedziała podnosząc przy tym znacznie głos - co robiła naprawdę rzadko. Podeszła do niej bliżej przez co górowała nad nią mając kilka centymetrów wzrostu więcej. Panienka Levasseur również potrafiła pokazać pazurki, kiedy sytuacja tego wymagała.
-Myślisz, że gdyby chodziło jedynie o wypełnienie zdania to szkoła fatygowałaby się, żeby załatwić nam wizytację asystenta prawdziwego uzdrowiciela zwierząt skoro mają własnych nauczycieli? Jeśli nie chce tu być, droga wolna - tu wskazała na drzwi - Ale jeśli zamierzasz zostać to współpracuj. Definicja tego słowa jest prosta - dodała jeszcze tylko nieco się wyciszając, kiedy dostrzegła jak ich mała sprzeczka wpływa na lelka. Podeszła do niego ignorując obecność Haze i pogłaskała po głowie, a gdy ten się uspokoił ponownie przeniosła spojrzenie na dziewczynę patrząc na nią z niemym pytaniem w oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyNie Lut 09 2020, 13:38;

Wyprostowała się, by ze skrzyżowanymi na piersi rękoma spojrzeć pewnie w jej oczy, zupełnie nie przejmując się tą marną różnicą wzrostu. Cały problem Puchonki polegał właśnie na tym, że patrzyła na nią z góry, czego Haze zaakceptować nie mogła. Wcale nie zamierzała nad nią górować, ani jej gnoić, ale nie potrafiła rozmawiać z kimś, kto w tak jawny sposób ją degradował, nawet jeśli posiadał większą wiedzę. W roziskrzonych oczach wyraźnie odbijał się komunikat "TRY ME", ale choć wrzało w niej od środka, to w przeciwieństwie do Gabrielle nie podnosiła głosu, a cedziła słowa cicho, pieczołowicie zanurzając je w jadzie.
- Ty też masz różdżkę, ja po prostu wiem, jak jej używać - prychnęła marszcząc nos z pogardy, gdy do jej uszu dotarło to seksistowskie określenie "mała", które w ustach innej kobiety irytowało ją jeszcze bardziej.
- Po pierwsze, to zawrzyj usta, chyba że chcesz żeby obie nas stąd wyrzucili - zaczęła, siląc się na kulturalne określenie i machnęła różdżką w stronę blondynki, robiąc krok w przód, rzucając niewerbalne Vox humilis. - Po drugie, to ja w przeciwieństwie do Ciebie chcę współpracować, zamiast bawić się w nauczyciela - wycedziła, niedowierzając, że blondyna naprawdę nie zdaje sobie sprawy jak irytująca jest jej postawa "mentorki", którą sobie wobec niej obrała. - Nie obchodzi mnie doświadczenie, tylko moja ocena z ONMS. Chcę tylko podpis, że odbębniłam swoje - zaczęła tłumaczyć, żeby Puchonka łaskawie przestała ją edukować, jednocześnie trzaskając w klatkę Chłoszczyść, by powstrzymać się od rzucenia groźniejszego zaklęcia w samą dziewczynę. - Rób co chcesz, idę zapalić - wywarczała, odwracając się w stronę drzwi, by zniknąć za nimi energicznym od wściekłości krokiem. Złapała swoją puchatą kurtkę ze sztucznego futra i mruknęła kilka kłamstw wyjaśnienia w stronę pracownicy, wychodząc ze sklepu. Wsunęła się w jakiś zaułek, by nie rzucać się w oczy, skoro widok uczennicy z papierosem mógłby zwrócić czyjąś uwagę i złapała wargami cienki filtr prosto z paczki Zjednoczonych Wil. Pospiesznie przypaliła fajka różdżką, ale po kilku nerwowych zaciągnięciach zwolniła, przeciągając tę chwilę jak najdłużej, chcąc dać sobie czas do ochłonięcia, ale też i umożliwić blondynce moment na pracę w spokoju.
Przecież, do psidwaka nędzy, zaproponowałam co mogę zrobić, przypomniała sobie i od razu z wybuchu nowej irytacji rzuciła Baubillious, nawet nie patrząc jak błyskawica odbija się od ścian wąskiego zaułku. Może i połowa propozycji była żartem, ale pierwsza część była jak najbardziej poważna i zdecydowanie wniosłaby więcej do ich współpracy, niż odpowiadanie na pytania, które przecież niczego nowego nie wnosiły do realizacji zadania. Z jej odpowiedzią czy bez, Puchonka wiedziała co robić, więc po co była cała ta szopka. Przymknęła powieki, kłykciem kciuka rozmasowując sobie lwią zmarszczkę, jednocześnie ukrywając twarz w dymie. Starała się wyobrazić sobie Moe, która z pewnością by ją teraz uspokoiła i wzdychając zastanowiła się nad tym czy Gryfonka pochwaliłaby to jej wyjście. W końcu to było rozsądne. Uciec na chwilę, uspokoić się, schować dumę do kieszeni tylko na czas zadania. Problem polegał na tym, że nie przywykła do ucieczki, a od przełknięcia goryczy wolała odegrać scenę. Pierdolona królowa dramy zawsze brzmi w jej uszach lepiej od potulnego tchórza. Wyprostowała się i wdeptała peta w ziemię, by już po chwili wchodząc do sklepu utrzymać wokół siebie Essentia Mirabile, które miało za zadanie powstrzymać ją od rzucenia innych zaklęć. Oparła się plecami o drzwi małego gabinetu i wbiła spojrzenie w blondynkę z bezemocjonalnym "Co mam robić?", mając nadzieję, że nie usłyszy już ani jednego pytania w swoją stronę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 494
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1298
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon Lut 10 2020, 11:27;

W tym momencie miała gdzieś to, jak Gryfonka zareaguje na jej "atak". Gabrielle w gruncie rzeczy należała do osób spokojnych, widok jej w podobnym stanie był stosunkowo rzadki, dlatego kiedy tylko skończyła mówić od razu poczuła wyrzuty sumienia. Powinna była lepiej nad sobą panować, jednak Haze wywoływała w niej tak dużą irytację, że uczucie to musiało w końcu znaleźć ujście. Widocznie blondynka nie do końca na bok odłożyła żal, który miała do brunetki po zajęciach z mugoloznastawa.
Kiedy dziewczyna wyszła Gab odetchnęła z wyraźną ulgą, nie siląc się nawet na komentarz słów, które tamta skierowała w jej stronę. Jednocześnie nie zamierzała okazywać strachu, gdyż zwyczajnie się jej nie bała. Każdy jest odważny trzymając w dłoniach różdżkę. Zamiast skupiać się i analizować to, co się przed chwilą wydarzyło Gabrielle zajęła się oględzinami ptaka, zapisując wszystkie potrzebne parametry oraz spostrzeżenia. Następnie po krótkiej konsultacji z asystentem uzdrowiciela, w której podwierdził on przypuszczenia blondynki wzięła się za sporządzanie odpowiedniego eliksiru. Oczywiście z duszą na ramieniu zaczęła przygotowywać i odważać odpowiednie składniki, kiedy drzwi zaplecza otworzyły się po raz kolejny i stanęła w nich Haze.
Puchonka westchnęła cicho widząc jej nieme pytanie.
- Sporządź najprostszy eliksir uzdrawiający. To powinno wystarczyć, podamy mu to, jeszcze chwilę poobserwujemy i to tyle. - oznajmiła, bez jakiegokolwiek entuzajmu w głosie, sama wracając do zwierzęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aconite 'Haze' Larch

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 165
C. szczególne : Bardzo oszczędna mimika, tatuaże, dość płynne ruchy - zarażona gracją od tańca
Galeony : 702
  Liczba postów : 380
https://www.czarodzieje.org/t17733-aconite-haze-larch#498956
https://www.czarodzieje.org/t17763-mala-poppy-larch#500082
https://www.czarodzieje.org/t17764-locked-in-a-haze#500084
https://www.czarodzieje.org/t17734-aconite-haze-larch
https://www.czarodzieje.org/t18397-aconite-haze-larch-dziennik
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPon Lut 10 2020, 21:47;

Konkrety.
Tego potrzebowała i tym razem łaskawie otrzymała odpowiedź zamiast pytania. Chwilę jeszcze utrzymała zaklęcie w pomieszczeniu, by zapach amortencji unosił się wokół uspokajająco. Czekolada, bez, wiśnie. Niemal mogłaby przymknąć powieki pod wrażeniem tej mieszanki i choć kusiło ją to obietnicą błogości, tak powstrzymywała ją niewygodna obecność Puchonki. Nie ufała jej, ale była tylko jedną z wielu, nie było w tym nic osobistego ani wyjątkowo złośliwego. Dopiero jej postawa nastawiła ją negatywnie. Przechyliła głowę nieco w bok, zastanawiając się czy gdy następnym razem zobaczy ten blond koczek... będzie w ogóle o niej pamiętała? Miała tendencje do błądzenia we mgle wspomnień, gdzie twarze niknęły zaskakująco szybko.
Zaciągnęła się ostatni raz, powoli, spokojnie, jakby tresowała dzikie zwierzę ostrzegawczo pomrukujące jej w piersi. Dom. Bez zamknięcia oczu wizja rodzinnego gniazda wydawała się wręcz abstrakcyjna w tak nieprzytulnym dla niej miejscu, więc szarpnęła delikatnie różdżką, kończąc w ten sposób czar. W pierwszej kolejności zerknęła na swój pergamin i na wszelki wypadek zassała ponownie pióro, by nie przerwało notowania. Będzie musiała pokazać później tę ich wymianę zdań Moe, by spytać się czy naprawdę poniosły ją nerwy czy Gabrielle faktycznie była tak irytująca.
Zerknęła na notatki i receptę potwierdzoną podpisem asystentki uzdrowiciela. Stuknęła krańcem różdżki kilka odpowiednich flakoników, by zawisły wokół niej w powietrzu i przeniosła się z odpowiednimi przyborami na pusty blat. Zapoznała się z tym, gdzie Gabrielle zakończyła swoją pracę i dorzuciła odpowiednie składniki, mieląc je uprzednio zaklęciem. Zmniejszyła ogień, dając eliksirowi czas do dojrzenia, a sama jeszcze raz spojrzała na polecenia. Recepta zawierała kilka "lub", więc zdecydowała się przygotować plan awaryjny w postaci czopków ziołowych - z prostego powodu, że w zielarstwie czuła się dość pewnie. Może i jej wiedza była wybiórcza i podczas samych zajęć rzadko się sprawdzała, ale pod względem praktycznego zastosowania roślin zdążyła zdobyć sporą wiedzę podczas pracy w rodzinnym sklepie. Wystarczyło kilka prosty zaklęć suszących, mielących i mieszających, by zaraz odlać lek do foremek i schłodzić je z wyczuciem magią. Zgasiła ogień nad malutkim kociołkiem i dolała do niego kilka liści Datura Stramonium, ówcześnie chwilę trzymając je zaklęciem nad parującym eliksirem, by sparzyć je w niższej temperaturze. Spojrzała w stronę Gabrielle, przysuwając w jej stronę foremkę z czopkami, po czym bez słowa podeszła do swojego pergaminu, by ręcznie dopisać informacje o przygotowanych lekarstwach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 494
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1298
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyWto Lut 11 2020, 13:31;

Gabrielle również nie ufała Haze, która w oczach Puchonki dokładnie w tym momencie jawiła się niczym wrzód w miejscu, gdzie plecy zmieniają swoją szlachetną nazwę. I nie zamierzała ukrywać swojej niechęci względem niej. Miała jednocześnie nadzieję, że jest to ostatnie ich tego typu spotkanie, gdyż opuszczając menażerie Gabrielle nie zamierzała później zaprzątać sobie głowy osobą Gryfonki. Widocznie przedstawiciele tego domu - niezależnie od płci - mieli zbyt wiele wad, aby umieć współpracować z innymi, miała tego doskonały przykład nie tylko w postaci Haze, ale również Callahana.
Ulżyło jej, gdy dziewczyna od razu wzięła się do roboty nie wypowiadając przy tym ani słowa. Cisza panująca między nimi nosiła w sobie ślady ich wcześniejszej sprzeczki i tylko od czasu do czasu przerywało ją skrzeczenie ptaka. Uniosła do góry prawą brew, widząc jak Gryfonka podsuwa do niej foremkę z czopkami, zanim jednak podała je ptaku, spojrzała w ostatni zapisek dokonany przez koleżankę.
Kiedy wszystkie czynności zostały wykonane, a leki podane Gabrielle poszła zakomunikować uzdrowidcielowi zakończenie zadania, które spotkało się z jego aprobatą po czym opuściła menażerie, nawet nie czekając na swoją partnerkę.


2 x zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Loulou Moreau

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 173cm
C. szczególne : francuski akcent, burza loków, ciemniejsza karnacja
Galeony : 665
  Liczba postów : 961
https://www.czarodzieje.org/t18184-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18218-loulou-m#518183
https://www.czarodzieje.org/t18443-lou-zaprasza#525367
https://www.czarodzieje.org/t18195-loulou-moreau
https://www.czarodzieje.org/t18299-loulou-moreau-dziennik#520878
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySro Mar 25 2020, 18:16;







Dzień dobry!


Chciałabym złożyć zamówienie na jedną parę rękawic ze skóry węża morskiego. Moja sowa poczeka na zapakowanie zamówienia i przekazanie jej. W sakiewce dołączyłam należne galeony.

Z wyrazami szacunku,
Loulou Moreau

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 265
  Liczba postów : 527
https://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
https://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
https://www.czarodzieje.org/t5361-kolorowe-karteczkii
https://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyPią Mar 27 2020, 20:15;

Sklep z Magicznymi stworzeniami, tutaj Gryfonka się zatrzymała, zainteresowało dziewczynę króliki tak dobrze słyszeliście króliki w klatkach.
Zauważyła też, że są klatki z akcesoriami wiec je też kupiła.
- Królika proszę, tak tamtego w rogu.
Stworzonko wyjęto i włożono do klatki z torebeczka z akcesoriami. (grzebyki, obroże itp.)Mad doskonale wiedziała czym jej nowy pupil żywi się.A w szkole czeka cię nowy przyjaciel dodała po chwili namysłu.
Odłożyła na blat należną kwote 22g i wyszła zastanawiając się nad imieniem.
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bonnie Webber

Student Hufflepuff
Rok Nauki : I
Wiek : 17
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm
C. szczególne : chrypka, cichy głos, szare oczy, na jej ramieniu przesiaduje nieśmiałek
Galeony : 65
  Liczba postów : 355
https://www.czarodzieje.org/t18640-bonnie-webber#533264
https://www.czarodzieje.org/t18654-polka-pocztowa-bonnie#533553
https://www.czarodzieje.org/t18641-bonnie-webber#533263
https://www.czarodzieje.org/t19152-bonnie-webber-dziennik#561010
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptyCzw Kwi 09 2020, 20:33;

Okropnie żałowała, że czarodziejska menażeria nie miała w swojej ofercie jeżyków. Nie pozostało jej nic innego niż wybranie innego pupila, a wiedziała, że poszukuje stworzenia o drobnych gabarytach. Po wejściu do menażerii wydukała cicho powitanie i zabrała się za powolne i ostrożne zwiedzanie sklepiku. Za wszelką cenę starała się uniknąć sytuacji, gdy ktoś miałby do niej podejść i zaproponować pomoc. Nie wiedziałaby co odpowiedzieć wszak przybyła tu po to, aby znaleźć sobie przyjaciela. Przesuwała palcem po akwariach i chowających się w nich różnorakich pająkach. Choć doceniała ich istnienie to jednak wolała, aby jej zwierzęcy pupil nie straszył innych ludzi. Po około dwudziestu minutach zatrzymała się przy słoiku z żółwikami o różnej wielkości. Jej szare oczy spoczęły na jednym z najmniejszych, a po zapoznaniu się z opisem odkryła, że to żółwik chiński i jego jedyną wadą jest posiadanie ostrych szczęk. To zapewne z tego powodu był jedynym swojego rodzaju pośród wielu innych, teoretycznie sympatyczniejszych. Po zapytaniu sprzedawcy o tego malucha usłyszała, że nie jest on przeznaczony dla dzieci i lepiej wiedzieć jak się nim zajmować. Wysłuchała zatem długiego wywodu dotyczącego opieki nad żółwikami chińskimi. Nie miała wątpliwości, wybrała malucha, zakupiła dla niego również karmę i po kolejnych dwudziestu minutach wychodziła już z nowym i małym przyjacielem. Jeśli dobrze pójdzie do maluch zostanie z nią nawet i dwadzieścia lat. Pogłaskała jego gładką główkę i przez całą drogę powrotną do zamku rozważała jak go nazwać.

| zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 494
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 1298
https://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
https://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob Kwi 18 2020, 20:44;

Danwo nie odwiedzała Menażeri, gdyż zwyczajnie nie miała ku temu powodu, a w dodatku miejsce to źle się jej kojarzyło. Tym razem w ramach wypadu do Hogsmeade postanowiłam wstąpić tu, by kilka dni wcześniej kupić prezent dla Nancy i Yuuko. Gabrielle byłaby złą przyjaciółką gdyby nie pamiętała o urodzinach Puchonek, a jeszcze gorszą gdyby poza całym workiem czekoladowych żab nie dałaby im nic więcej. Wiedząc, jak bardzo obie kochają zwierzęta postanowiła kupić im po puszku pigmejskim, kilka akcesorii oraz karmę dla nich.
Dzwoneczek nad drzwiami oznajmił, że przyszedł kolejny klient. Blondynka uśmiechnęła się - Dzień dobry, poproszę dwa puszki, tego słodkiego i grubego i tego rozbrykanego - oznajmiła, biorąc dodatkowo kilka rzeczy, po czym zapłaciła i uradowana opuściła sklep.


Zt


Ostatnio zmieniony przez Gabrielle Levasseur dnia Nie Kwi 19 2020, 14:32, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Bruno O. Tarly

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 183,5
C. szczególne : mocno zarysowane kości policzkowe, baran na głowie
Galeony : 1103
  Liczba postów : 675
https://www.czarodzieje.org/t17773-bruno-o-tarly
https://www.czarodzieje.org/t17828-korespondencja-bruna#501992
https://www.czarodzieje.org/t17827-znajomkowie-bruna#501987
https://www.czarodzieje.org/t17803-bruno-o-tarly
Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8




Gracz




Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 EmptySob Kwi 18 2020, 22:47;






Szanowni Państwo,


Chciałbym zakupić w Państwa sklepie dwie sztuki Bahanocydu. Należna kwota jest odliczona w sakiewce, która natomiast doczepiona jest do nóżki sowy. Chciałbym również poprosić o dostarczenie przedmiotów do Hogwartu, do dormitorium Gryffindoru. Paczkę proszę zaadresować na moje nazwisko. Dziękuję!  
Pozdrawiam, Bruno O. Tarly


PS: moja sowa lubi, gdy drapie się ją po szyi :)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Menażeria u Nanuka - Page 10 QzgSDG8








Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty


PisanieMenażeria u Nanuka - Page 10 Empty Re: Menażeria u Nanuka  Menażeria u Nanuka - Page 10 Empty;

Powrót do góry Go down
 

Menażeria u Nanuka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Strona 10 z 11 Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Menażeria u Nanuka - Page 10 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-