Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Deszczowo, pochmurnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPią Lis 21 2014, 19:40


Retrospekcje

Osoby: Harry, She
Miejsce rozgrywki: Boisko Quidditcha
Rok rozgrywki: 2014
Okoliczności: warunki spotkania absolutnie niesprzyjające treningowi Quidditcha. Rzęsiste krople deszczu spływające z nieba, jakby to chciało się rzewnie wypłakać. I płacze, nad biedną duszą Rience'a, bo co się mu proponuje? Owszem, trening. Wbrew siłom natury. Bardzo nieprzyjemny, chłodny, pochmurny, deszczowy dzień w niewielkim odstępu czasu po Nocy Duchów. Dzień zbliża się ku wieczorowi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPią Lis 21 2014, 19:41

Przyszła odreagować. Nic nie odprężało jej bardziej niż pęd wiatru na policzkach. Noc Duchów?! Serio? Co ją pogrzało, zęby zasilić grono kretynów w ekscentrycznych szatach? Chcąc dgonić od siebie te myśli, zatraciła się w locie. Rozpędziła się do maksymalnej szybkości, badając z jakim refleksem i w jakiej odległości od bandy najbliżej będzie w stanie zapikować bez konsekwencji stracenia kontroli nad lotem. Oczywiście pierwsze kilka razy, podeszła do tego z dystansem, uderzając tylko ramieniem o balustradę. Kolejne dwa udało jej się pokonać bez zarzutu. Zbyt wolno. Zwiększyła szybkość, zmniejszyła odległości, szarpnęła miotłą bardziej dynamicznie. Raz wyrzuciło ją z kija i rypnęła plecami o trybuny, ale uparła się zrobić to lepiej. Nie obyło się oczywiście od wielu innych zderzeń i poturbowań. Ale to jeszcze nie był koniec treningu. Jak tylko opanowała dobrze lot, uruchomiła armatkę z kaflami, łapiąc całą serię. Obolałe mięśnie po poprzedniej, jakże przedniej rozrywce, nie chciały działać prawidłowo. Wychylając się poza miotłę za daleko, lądowała na glebie. Za późno wyciągając ręce po piłkę, puszczała ją między palcami, a tracąc powoli koncentrację, coraz więcej kafli przejmowało rolę tłuczków, uderzając ją z siła, jaką nastawiła w armatce, czyli całkiem sporą. Kolejny raz łupnęła o ziemię, tym razem nie mając już ochoty wstawać. Zamknęła oczy, zasłaniając twarz ramieniem i opadła na ziemię. Ubłocona, wymęczona, ledwie dysząca. Unosiła pierś nierównomiernie w górę i w dół, łapiąc zachłannie oddech. Postawiła sobie na dzisiaj niewykonalne cele. Na dobre złego, zaczął padać deszcz. Z początku syknęła, kiedy pierwsze krople spotkały się z jej rozgrzaną skórą. Chwilę potem wyłożyła się w błocie, otwierając oczy, obserwując spadające krople deszczu. Coraz bardziej mrużąc oczy im bardziej narastał stopień siły opadów. Gdzieś kątem oka dostrzegła jakieś poruszenie.
Harry! STOP! — zawołała widząc chłopaka, pewnie zmierzającego do zamku, bo w taką pogodę co można było dłużej robić na dworze.
Chodź no! Gdzie się pałętasz o tej porze? Skoro już tu jesteś… potrenujemy — podniosła się mozolnie z murawy, sycząc pod nosem. Ale otrzepała się przynajmniej pokazowo z błota, odlepiając posklejane włosy od twarzy, kiedy podeszła do chłopaka. — Przebieraj się — ponagliła go — nie mogłeś lepiej trafić.
Doprawdy. Nie mógł. Była wściekła, bo nic nie poszło po jej myśli, poobijana, więc i rozdrażniona, boleśnie wręcz potłuczona, więc i nastawiona odpowiednio na wycisk.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPią Lis 21 2014, 22:06

Co go podkusiło? Ściana deszczu, którą widział za oknem dormitorium wcale nie zachęcała do jakichkolwiek przechadzek, nawet do własnego domu, w którym ostatnimi czasy naprawdę nieczęsto bywał. Miał ochotę zamknąć się w lochach i właśnie tam przesiedzieć całą tę nieprzyjazną człowiekowi pogodę, ale przecież nie mógł. Nie kiedy za oknem raz po raz falowała czyjaś sylwetka. Szaty szarpał wiatr, a miotła, której dosiadała postać raz za razem była miotana w różne strony świata. To w prawo, to znów w lewo, ku dołowi, jeszcze niżej. Niemalże poczuł ból, gdy rozbiła się o trybuny, spadając wprost w klejące się do ciała błoto. Długie włosy przylgnęły do twarzy, ale to właściwie tyle co zdołał zobaczyć, bo jej rysy niknęły w kroplach siekących wściekle ziemię. Był zaintrygowany kto jest tak szalony, aby urządzać sobie powietrzny tor przeszkód właśnie tego dnia, w taką pogodę. Niespiesznie odkleił nos od szyby i odwrócił się z niejasnym poczuciem, że nie powinien tego robić. Nie schodzić piętra niżej, nie ubierać się w płaszcz, nie rzucać na siebie zaklęcia odbijającego deszcz. Nie zbliżać się do błoni i szalejącej tam wichury. Nie mógł nie zlekceważyć ostrzegawczych lampek zapalających mu się w myślach. Był zbyt ciekawski, zbyt uparty, gdy chodziło o zyskiwanie nowych informacji i w ten właśnie sposób zesłał na siebie zgubę. Wyszedł na deszcz, zbliżył się na tyle, aby można było dostrzec z boiska jego sylwetkę i nim zdołał się wycofać po odrzuceniu masy pytań cisnących mu się na język, w momencie, w którym zorientował się, że to pani kapitan, został dostrzeżony. W duchu przeklął własną lekkomyślność, ale posłusznie się zatrzymał, robiąc przy tym dość zbolałą minę. Poruszył się, odwracając w jej stronę, aby znowu spojrzeć na jej kruchą sylwetkę umazaną błotem. Wyglądała na nieco osamotnioną w swym dążeniu do perfekcji i może nawet zrobiłoby mu się jej żal, gdyby nie następne słowa które z siebie wyrzuciła.
- W taką pogodę? - nie mógł powstrzymać jęku rozpaczy, ale wiedział, że nic nie zdziała. Zacisnął więc mocno zęby, aby nie dorzucić jeszcze czegoś czym niechybnie napytałby sobie biedy i po prostu skierował się do zamku, aby przebrać się w strój odpowiedni do treningu. Rzucił pod nosem jeszcze coś co brzmiało jak „zaraz wracam” i faktycznie wrócił po jakichś dziesięciu minutach, dzierżąc w dłoni szkolną miotłę. Wyglądał już na nieco bardziej zadowolonego z życia, gdyż najwyraźniej doszukał się w tej sytuacji jakichś bliżej nieokreślonych pozytywów i wreszcie stanął na boisku, jeszcze związując włosy w wysoki kucyk co by nie plątały mu się w tym wietrze i nie przeszkadzały.
- Więc…?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPią Lis 21 2014, 23:11

Uśmiechnęła się prawie promiennie. Nie było w tym uśmiechu nic radosnego. Czysta kpina. Czuła się usatysfakcjonowana, że mogła komuś zatruć życie. W czasie kiedy Rience wrócił do zamku, Shenae udała się do szatni, osuszyć się zaklęciem i oczyścić z błota. Doprowadziła się do względnego porządku, żałując, że usunęła również błoto z przedramion. Przez to wyraźnie odznaczały się na jej rękach świeżo nabite siniaki. Wyprostowała się, ściągając razem łopatki i syknęła. Przydałby się może ktoś znający się na zaklęciach łagodzących obolałe mięśnie. Sama potrafiła zastosować wyłącznie Zakęcie Ferula. Cóż poradzić. Znawcą zaklęć uzdrawiania nie była. Posępnie ruszyła na boisko, splatając ręce na piersi. Czekała na Hargreavesa i zdążyła już zmoknąć, zanim przyszedł. Nie dlatego, że tak mocno się ociągał. Deszcz i wiatr nabierał na sile. Na nieszczęście Rience’a, nawet to nie zgasiło jej zapału do trenowania.
Wskakuj. To idealna okazja żeby poćwiczyć Twoją kontrolę nad miotłą i balans ciała.
Sama gumkę do swoich włosów zdążyła już dawno zgubić, ale miała dziwne przeczucie, że większym problemem niż targający na wszystkie strony wiatr, będzie utrzymanie Harry’ego na miotle.
Zrób kilka okrążeń wokół pętli na rozgrzewkę.
Wskazała głową w odpowiednim kierunku, dobrze wiedząc, ze tam najbardziej pizga. A żeby nie było mu za łatwo (jakby wichura nie wystarczała), zgarnęła w ręce pałkę i tłuczek, gotowa do motywowania go do działania.
No ruuuusz się, Haarry  — przekrzykiwała się przez coraz głośniejszy wiatr — Jak będziemy grać w taką pogodę ze Slytherinem to też się wykpisz małym deszczykiem?
MAŁYM?! Mało co, to Rience się nie zabije, o ile w ogóle uda mu się dotrzeć do pętli.

Kostki:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptySob Lis 22 2014, 00:24

Cicho westchnął pod nosem dając upust swej… hm, poniekąd irytacji. Nie wiedział skąd czerpie cierpliwość, ale zdaje się, że Shenae była przypadkiem wyjątkowym, dla którego zawsze znajdzie się chociażby odrobina zrozumienia. Nie rozumiał czemu właśnie ona musiała mieć tak wyjątkowe przywileje, ale być może wzięło się to stąd, że zamiast go w diabły pogonić, gdy pchał się do drużyny, zaczęła sobie czoło marszczyć nad tym co by tu zrobić żeby w ogóle się na miotle umiał utrzymać. Pasował mu taki układ, bo to zawsze coś nowego, także ostatecznie wyszło to co wyszło. Czasami jednak, zwłaszcza w taką pogodę, Hargreaves zastanawiał się czy w ogóle jest sens dalej się starać. Przecież to było oczywiste, że zawali wszystko cokolwiek tylko D’Angelo mu przygotuje. Może jednak chciał jej udowodnić, że potrafi? Dobre sobie, ale raczej pomylił dziedziny. Zaimponować to by jej mógł gdyby uwarzył jakiś eliksir poprawiający zdolności w zakresie miotlarstwa i nagle wpadł na pomysł użycia go na sobie. Byłby taki świetny i niepokonany… bleh, aż dreszcz brał. Rience któremu wiele nie wychodziło to był prawdziwy Rience. Nienawidził w sobie tej sztucznie wychodowanej wili, jaką dostrzegało tak wielu.
- Idę, idę, She. - odkrzyknął jej wtedy, a kiedy puszczał mimo uszu jej ponaglenia nie zastanawiał się już nad niczym więcej jak tylko na tym ile czasu będą zeskrobywać go z murawy. Dobrze, że chociaż było błoto, bo w razie czego chociaż odrobinę zamortyzuje upadek. Chociaż może nie? Nie wiedział, trzeba to sprawdzić. Nim jednak w ogóle dosiadł miotły oczywiście podszedł do dziewczyny, aby wyjaśniła mu w czym rzecz. Totalnie niewykonywalne zadanie… okej, tego się spodziewał. Spojrzał na nią z miną pt. „chyba sobie ze mnie żartujesz, przecież dobrze wiesz, że to spierdolę”, ale natychmiast zmienił ją na nieco zaniepokojoną. Mimowolnie wyciągnął dłoń i przesunął nią po jej ramieniu. Delikatnie, jakby tym w jakiś sposób ją pieścił, ale zaraz po prostu zabrał rękę. Szybko, jakby się martwił, że urwie mu głowę nim zdąży policzyć do trzech. Przygryzł wargę, ale odsunął się o kilka kroków po czym przerzucił nogę przez miotłę, aby dokonać niewykonywalnego. Sam był zdziwiony tym, że dwa okrążenia wokół pętli były dla niego tak banalne. Pomyślałby kto, że taki zdolny z niego miotlarz. Zdaje się, że jednak tradycji musiało stać się zadość i wylądowanie na tyłku było nieuniknione. Przy ostatnim okrążeniu stracił kontrolę nad miotłą i zaczął obracać się wokół własnej osi. Przestraszył się nieco, bo sytuacja wyglądała groźnie, jednak, jak się okazało, niepotrzebnie. Odrobina logicznego myślenia i udało mu się odpowiednio pokierować miotłą, dzięki czemu wydostał się z tornada. Pętli co prawda nie okrążył, ale chociaż żył, co uznawał za swój osobisty sukces.
- Ha. - mruknął do siebie z satysfakcją, po czym wylądował tuż obok She, zastanawiając się jak można w ogóle trenować w takich warunkach. Kosmyki jasnych włosów, które wymknęły się z ciasnego splotu gumki wirowały mu wokół twarzy, a koński ogon zdawał się żyć własnym życiem, nic już nie mówiąc o szarpanej wiatrem szacie. Czyste szaleństwo.
- Co dalej? - zapytał, będąc niemalże pewnym, że jakiś ciąg dalszy nastąpi i zapewne jego zakończenie nie będzie tak cukierkowe. Mimo wszystko jego spojrzenie było całkiem harde jak na kogoś kto jeszcze dwa miesiące temu nie wiedział jak się wzbić w powietrze.

Kostki:
Pętle: 3, 6, 3
Wypadki: 2, 2, 6
Siła, zręczność, refleks: 2+6+4=12>10 \m/
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptySob Lis 22 2014, 02:00

Fakt, ze skrócił jej imię zrzuciła na donośne zawodzenie wiatru. Mogła nie dosłyszeć końcówki, albo tylko usprawiedliwiała go sama dla siebie, bo w sumie i tak musiał ponieść ciężkie brzemię treningu w taką pogodę. Ale nie sądziła, że ten przykry obowiązek rzuci mu się na głowę. Obserwowała go, kiedy zmienił nagle wyraz twarzy ze zdeterminowanego i oburzonego na dziwnie niespokojny. Zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc czemu wyciągnął przy tym dłoń w jej kierunku. Cofnęła się instynktownie o krok, ale i tak zdołał dosięgnąć jej ramienia, gładząc je krótkim ruchem. Było to tak niepodobne do gestów, jakie ludzie zwykle wykonywali w jej obecności, że aż nie załapała jaki był tego cel. Albo dla bezpieczeństwa udała, że nie łapie. Wstrząsnęła głową, skupiając się na obserwowaniu jego zmagań z siłą natury. Sama stała na dole, a w zasadzie stała to odważnie powiedziane, bo ledwie utrzymywała się na miejscu. Musiała zaprzeć się dobrze nogą, żeby nie dać się wiatrowi strącić z pionu. Dziwiła się, że Rience tak sprawnie pokonywał wyznaczony tor, bo na górze wiało jeszcze mocniej. Widocznie poprawił swoją kondycję od ich ostatniego spotkania. Kiedy stanął obok niej, wzruszyła ramionami lekceważąco.
To proste. Jesteś Szukającym, prawda? Po prostu złap znicza…
I po tych słowach wypuściła małą złotą piłeczkę, która zaraz zniknęła w tej pochmurnej pogodzie gdzieś, nie wiadomo gdzie. Jakby wsiąknęła. D’Angelo w tym czasie obróciła się na pięcie i udała, że zostawia go samego, choć w rzeczywistości schowała się gdzieś pod trybunami, obserwując go spomiędzy desek. Pizgało tu niesamowicie, zwłaszcza, kiedy się nie poruszała, a stała w miejscu, ale wolała mieć go na oku, choćby miała dreptać w miejscu.

Kostki:
 

Twoje statystyki:
 

Mnoznik:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptySob Lis 22 2014, 13:18

Och, to było przecież tak oczywiste. Trenują niemalże w środku huraganu, błoto prawie zaczęło już lewitować, tak kurewsko mocno wiało, a na dodatek brakowało tylko żeby zamieniło się w lód, bo zimno też było tak, że aż brwi Harry’emu oszroniło. Oczywiście to wszystko było jego autorską wersją tego zdarzenia, bo żadnego szronu nie było i jak widać dało się tutaj latać bez większego problemu. Sam był aż zdziwiony tym, że Shenae miotało tutaj jak szatan, nabijając te paskudne siniaki, a jemu tak gładko poszło z dwoma okrążeniami, a przy ostatnim nie wyrżnął koncertowo tylko opanował starą szkolną miotłę, która zapewne niejeden upadek już widziała. To była dla niego tak nieopisana nowość, że nawet zapomniał się zdziwić. Po prostu uznał, że to jakiś wypadek przy pracy i ciąg dalszy treningu nie będzie już taki prosty. O dziwo wcale się nie zmartwił rozciągającą się przed nim raczej ponurą perspektywą. Był… podekscytowany. Zupełnie tak jak na pierwszym treningu na prawdziwym stadionie. Chciał znowu spróbować i być może ponownie odnieść sukces. Wystarczyło aby ledwie go liznął, a już rozogniła się w nim potrzeba, aby brać z tego całymi garściami, ale to chyba normalne dla kogoś kto ma większe ambicje niż możliwości. Nie przełożył sił na zamiary, sam nawet do tego doszedł, ale odsunął tę natrętną myśl od siebie. Egoizm po raz kolejny nim owładnął, a chęć sukcesu przysłoniła racjonalne myślenie. Szkoda, że nie potrafił umotywować się chociażby odrobinę szlachetniej. Pięknie pochwycić znicza dla She, aby jej pokazać, że godziny, które włożyła w trenowanie jego niezdarnego tyłka nie poszły na marne. To by było zbyt piękne. Kiwnął więc lekko głową, uśmiechając się przy tym pewnym siebie uśmiechem, co oczywiście było wyznacznikiem głupoty bądź ślepej wiary we własne możliwości. W każdym razie pozwolił zniczowi zniknąć wśród fal wściekłego wiatru, raczej nie wierząc w to, że mógłby go nie zgubić po czym wzbił się w powietrze, zdeterminowany i nastawiony na sukces, aczkolwiek nieco rozbawiony swoją kiepską sytuacją. Przeszukiwał niebo, a z sekundy na sekundę coraz bardziej marznął. Zaklęcie odbijające deszcz już dawno przestało działać, więc był teraz całkowicie zalany zimnymi strugami, wyciągającymi z niego energię i zapał. Palce zaczynały już wręcz przymarzać mu do miotły pod wpływem atakujących wściekle fal lodowatego wiatru, a Hargreaves malowniczo zaklął sobie pod nosem jakby to było zaklęcie rozgrzewające. Udało mu się oswobodzić jedną z rąk i zawisłszy w powietrzu szukał różdżki w połach szaty.
- Calefieri - mruczał stukając w swoją dłoń, niemalże już na stałe przytwierdzoną do kija, ale nie łudził się że jakoś mocno to pomoże. Nie był przecież orłem z zaklęć. W każdym razie schował różdżkę i szukał dalej, nerwowo poruszając palcami, co by nie okazało się, że i druga ręka zaraz mu przymarznie. Kiedy już niemalże zaczynał użalać się nad własnym losem znicz niespodziewanie śmignął mu koło ucha. Obrócił się gwałtownie, niemalże spadając przy tym z miotły, po czym straszliwie się zaskoczył bo zwód także jakoś mu wyszedł. Może nie było to wykonane w najlepszym stylu, ale przynajmniej się udało. Podekscytowany bliskością znicza, Rience niemalże zapomniał, że otacza go prawdziwa wichura i dość brawurowo wychylił się na miotle. Odwaga czy lekkomyślność? Trudno powiedzieć, w każdym razie wyciągając niespiesznie rękę skoncentrował się jedynie na tym, aby pochwycić nerwową złotą kulkę. Szarpnął ramieniem i ruchem podobnym do atakującego węża schwycił znicza, który niemalże natychmiast zaczął szamotać mu się dziko w dłoni. Metal był wręcz lodowaty, ale Hargreaves nie przyjmował tego do wiadomości, bo satysfakcja tak go rozgrzała, że niemalże zatoczył się jak pijany. Opuścił się szybko na ziemię, a będąc metr nad nią nieco zbyt gwałtownie zeskoczył z miotły przez co koncertowo rozchlapał wokół siebie błoto. Nie to się jednak liczyło. Przez moment namierzał Shenae wzrokiem, a kiedy dostrzegł błysk oczu spomiędzy trybun zamachał dziko ręką i zaczął wrzeszczeć:
- She, udało się! Mam znicza!

Kostki:
5+2=7
1+6=7, biorę oczko niżej, więc 6
Mnożnik: 5+6+2=13>12  
Chwyt: parzysta
lel
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptySob Lis 22 2014, 22:09

Objęła się ramionami, czując chłód przenikający jej ciało. Zaklęcia już dawno przestały przynosić efekty, bo wyczerpała limit ich używalności podczas treningu. W ten sposób przemoczona, idealnie narażona na mroźny wiatr, próbowała nie stać w miejscu, więc dreptała nerwowo w jedną i w drugą stronę obserwując zmagania Rience’a. Nie kibicowała mu źle. Ale czuła pewien niepokój związany z tym, że będę świerczeć tu do rana. Syczała pod nosem za każdym razem kiedy ona, mrużąc oczy wypatrywała gdzieś znicza, a Rience ani drgnął. Syknęła. Oczywiście z ziemi łatwiej było wypatrzyć tą złotą kulkę. Szczególnie, że trzymała się dziwnie blisko trybun. Mokre ciuchy zaczęły jej ciążyć jeszcze długo przed tym, jak zauważyła, że i Harry nie ma się najlepiej. Uśmiechnęła się kwaśno, tracąc już w niego nadzieję. Na moment tylko spuściła wzrok, opierając się przedramionami o drewniane bele przed sobą. Przymknęła powieki, kolejny raz, desperacko wymawiając jakieś inkantacje pod nosem, próbując przywołać odrobinę ciepłego. Nic z tego, nie miała najmniejszej siły do wykonywania teraz skomplikowanych zaklęć, a te prostsze po prostu nie przynosiły odczuwalnych efektów. Spędziła tu znacznie więcej czasu od Rience’a. Chociaż teraz oboje wyglądali tak samo jak zmokłe kury. Przejęta swoim stanem, straciła wartę. Kątem oka dostrzegła jakieś poruszenie na boisku. Uniosła swoje zimne spojrzenie, tak idealnie współgrające z tą pogodą, do chłopaka, marszcząc brwi. Wypatrzył znicza. W końcu! I złapał go.. cholera. Naprawdę szybko robił postępy. Uśmiechnęła się zadowolona pod nosem, choć kiedy zawołał do niej entuzjastyczne słówka, odkrzyknęła posępnie:
— W końcu! Ile jeszcze planowałeś kazać mi tu sterczeć?
I nie czekając na niego, ruszyła do szatni, już nawet nie kłopocząc się z wysuszaniem szat. Po prostu zgarnęła stamtąd swoje rzeczy, zostawiła tam szkolną miotłę (nie pamiętającą już chyba lat swojej świetności) i wyszła, ciągnąc Rience’a za ramię, jeszcze zanim tam dotarł. Łaskawie pozwoliła mu tylko wrzucić miotłę do schowka.
— Pokój Wspólny. Teraz.

Zmiana lokalizacji;
Pokój Wspólny Ravenclawu
Dopiero kiedy padła na sofę przed kominkiem, poczuła rozluźnienie. Pozwoliła sobie na autorefleksję treningu, skupiając się na ewentualnych nieprawidłowościach w trenowaniu. O dziwo, swoich, Rience dzisiaj szczególnie wyraźnie żadnymi nie błysnął. Nie miała już nawet siły się przebierać, kolejny raz, dlatego splotła ręce na piersi i kiedy Rience siadł na sofie obok, wsunęła swoje zmarznięte stopy pod jego uda, siedząc pod kątem prostym do niego. Od razu zrzuciła z siebie przesiąkniętą do suchej nitki bluzę rzucając ją na ceramiczny piecyk, kiedy sama ułożyła się wygodniej na poduszkach.
— Świetnie. Jednemu trzeba zawiązać oczy, żeby lepiej grał, a na drugiego zesłać siły natury. Jeśli lepiej potraficie grać pod presją, dobra nasza. Oby to jednak nie był tyko czysty fart głupiego.
Pokiwała zdecydowanie głową, odlepiając od kości policzkowych włosy przylepiające się jej do twarzy. — Merlinie. Ile bym dała za dobrą, relaksującą kąpiel — bąknęła pod nosem pocierając swoje ramiona, bo choć siedziała przy kominku, ciało miała do tego stopnia skostniałe, że nawet przez wszystkie materiały, jakie ją okrywały, widać było drżenie jej mięśni, buntujących się przeciw tej temperaturze. Zerknęła na Rience’a. W sumie jego też nieźle przewiało na tym dworze. Zapatrzyła się przez chwilę na jego twarz, zanim wstrząsnęła głową i wstała z miejsca. Zaparła się nogami o ziemię, próbując przesunąć kanapę, razem z Hargreavesem w stronę kominka. I nawet jej się to udało, w całej jej zapartości… choć zaledwie o kilka centymetrów.
— Harry, do diabła — syknęła jakby to była jego wina, chociaż prawdopodobnie wystarczyłoby tylko poprosić, żeby zszedł w porę z sofy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 00:54

Zupełnie nie przejął się brakiem entuzjazmu z jej strony. Chyba zdążył już przywyknąć do tego, że aby uzyskać od niej jakąkolwiek aprobatę najpewniej musiałby zepchnąć połowę Ślizgonów z wieży północnej… chociaż chyba nawet i to nie przyniosłoby spodziewanych, pozytywnych efektów. Z kim by się wtedy sprzeczała? Rany, tak źle i tak niedobrze. Hargreaves nawet pomimo niezbyt sprzyjającym ku temu okolicznościom wciąż nie przestawał zacieszać, w końcu pochwycenie znicza w takich warunkach było, do tej pory, definitywnie jego największym sukcesem jeśli chodzi o Quidditcha i nie zamierzał szybko tracić dobrego humoru. Co z tego, że wciąż lał deszcz, a jego jasne włosy żyły już w tym momencie własnym życiem, bo gumkę szlag jasny trafił w tej wichurze, skoro zaciskał zesztywniałe palce na metalowej piłeczce. Co z tego, że w ogóle nie czuł tego, że coś trzyma, tak cholernie zimno mu było? Szczegóły, szczegóły. Niemniej jednak nie zamierzał spędzać zbyt wiele czasu na boisku skoro nie musiał, więc Shenae zdecydowanie nie musiała go poganiać. Ledwo skierowała się w stronę szatni, a już za nią podążył niczym przyboczny, który miał po prostu zabrać jej płaszcz. Porzucił bez żalu wysłużoną miotłę i z ogromną ulgą przekroczył próg zamku. Z daleka od siekącego deszczu było o wiele przyjemniej, jednak nie mógł powiedzieć, aby było mu cieplej. Wspinaczka do wieży Ravenclawu też nie należała do najfajniejszych punktów programu, głównie ze względu na to, że jego kolana zdecydowanie zapomniały co to znaczy zginać się. Odniósł kolejny osobisty sukces, gdy udało mu się zmusić je do współpracy i wtoczywszy się wreszcie na górę po prostu opadł na kanapę, nawet niespecjalnie zauważając gdzie w tym momencie znajdowały się nogi dziewczyny. Było mu już tak zimno, że taka subtelna zmiana nie zrobiła mu żadnej różnicy. Odchylił głowę do tyłu, zbierając splątane włosy i westchnął cicho, gdy przesunął zimnymi dłońmi po twarzy, sekundę wcześniej wypuszczając spomiędzy zmarzniętych na kość palców znicza. Złota piłeczka nerwowo pofrunęła w kierunku sufitu, ale pół wil nawet nie raczył zwrócić na to uwagi.
- To bardzo prawdopodobna opcja. - mruknął jakże entuzjastycznie w ramach odpowiedzi na jej niezadane pytanie. Może nawet nie zwróciłby uwagi na to co się dzieje z kanapą, gdyby D’Angelo nie wydała z siebie kolejnego bojowego pomruku. Ponownie wrócił do pozycji siedzącej i spojrzał na jej mierne starania z lekką dezaprobatą.
- Ech, She, zostaw to. - powiedział, lekko przewracając oczami po czym zszedł z siedziska i wyciągnąwszy swą hebanową różdżkę, machnął nią krótko, przysuwając kanapę w kierunku kominka. Potem wycelował ją w Krukonkę.
- Silverto - zadeklarował w jej stronę, po czym powtórzył manewr na sobie, osuszając przemoczony strój do treningów. Nie sprawiło to jednak, że zrobiło mu się cieplej, więc zaklął cicho pod nosem i pociągnął D’Angelo za rękaw.
- Chodź tu She, bo się przeziębisz. - oczywiście, że było za późno na takie zapobieganie, ale Rience chyba nawet się tym nie przejął. Zaciągnął ją na kanapę i posadził obok siebie, zmuszając ją, żeby przylgnęła do niego jednym bokiem.
- W grupie cieplej. - poinformował ją jeszcze na zapas, spodziewając się, że raczej będzie miała ochotę od niego uciekać. Na samą tę myśl w jego niebieskich oczach zaigrały złośliwe iskierki, które z kolei nieświadomie ponownie uruchomiły przekazany w genach urok wil. Nie patrzył jednak na nią, a po prostu wyciągnął blade od zimna dłonie w stronę ognia.
- Szkoda, że nie jesteś prefektem She. Mogłabyś wtedy zabrać nas do ich łazienki. Podobno mają tam niezłe cuda. - rzucił luźno, najwyraźniej nie mogąc znieść wszechogarniającej ich ciszy. - Dziesiątki kurków z kolorową pianą. Mmm, gorąca woda… a ich wanna jest naprawdę duża. To właściwie basen, a nie wanna. Och, przekupmy kogoś i pójdźmy tam kiedyś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 01:40

— Shenae — uparcie poprawiała każde zdrobnienie jej imienia, czasami instynktownie, a czasami ze sfrustrowaniem, jak teraz, taksując go spojrzeniem pełnym niemego ostrzeżenia, którego nie zauważył. Bawił się teraz w herosa, choć przesunięcie sofy naprawdę nie należało do największych wyczynów dumnych rycerzy, a osuszenie ubrań dalekie jeszcze było do ochrzczenia go godnym bojownikiem. Skrzywiła się nieznacznie i wyminęła chłopaka, chcąc podejść do kominka. Pociągnięta za rękaw, samoistnie opadła na miękkie poduchy obok Harry’ego, wyrywając swoje ramie z pod splotu jego palców. Daremnie, bo zaraz potem objął ją całym ramieniem. Spojrzała z całą swoją złością w jego tęczówki oczu. I to był błąd. Te emanujące dziwną energią, błyskiem oczy. Przez chwilę zapomniała, że chciała się od niego odsunąć. Były to ułamki sekund, w których ciało kłóciło się z umysłem czego chce. Ostatecznie odsunęła się, prychając i miał szczęście, ze jakaś siła blokowała ją przed zdzieleniem jego przystojnej, wilowatej (podstępnej) twarzy. Siadła po przeciwległej stronie kominka, bliżej sofy, patrząc na niego z niewielkiego dystansu, długo milcząc. W końcu rzuciła łaskawie.
— A kto powiedział, że nie mam? Jestem kapitanem.
Wzruszyła ramionami i obróciła się przodem do kominka. Faktycznie, kąpiel w łazience prefektów byłaby niewymowną przyjemnością. Zwłaszcza po tak wietrznym, wyczerpującym ciało i duszę treningu.
— Więcej niż dziesiątki kranów. I z każdego z nich lecą płyny o różnych woniach. A aromaty olejków unoszą się w powietrzu w głębokiej mgiełce — mruczała w sumie sama do siebie, przymykając oczy i odetchnęła opierając się ze zrezygnowaniem na sofie. Brzmiało to nawet jeszcze bardziej kusząco, kiedy mówiło się to głośno — I rozgrzewająca mięśnie, łagodząca wszelkie bóle woda.
Otworzyła oczy patrząc na niego jak na kompletnie skretyniałego.
— My? Oszalałeś? Mogę Cię podprowadzić co najwyżej do umywalki w męskim dormitorium i upewnić się, że się tam nie utopisz, niezdaro.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 02:02

Roześmiał się cicho, słysząc, że nadal go poprawia.
- Hargreaves - powiedział, perfidnie ją naśladując, ale nie brnął w to dalej, kontynuując po prostu zabiegi ocieplająco - opiekuńcze, które prowadził nie tylko względem siebie, ale także Shenae. Obserwował jej zmagania z naturą wili z niejakim zaciekawieniem. Zawsze dobrze byłoby zapisać w pamięci ewentualne dodatkowe spostrzeżenia, aby wiedzieć co działa, a co już niekoniecznie. Przydałoby się jednak pójść na całość, jednak niespecjalnie były ku temu okazje. Przewrócił więc jedynie oczami.
- Jak sobie chcesz. - poinformował powietrze, postanawiając niespecjalnie przejmować się jej ucieczką. Zaraz jednak musiał porzucić swoje postanowienie nie odzywania się do niej, gdyż słowa, które z siebie wyrzuciła ewidentnie przykuły jego uwagę. Powiódł po niej zaciekawionym spojrzeniem. Więc kapitanowie drużyn także mają dostęp do tej łazienki? Ciekawe… zapewne mają te same przywileje co prefekci, szkoda, że wcześniej o tym nie słyszał. Mógłby już poprzednim razem dopaść D’Angelo po treningu. Przydałaby mu się taka łazienka na własność…
Utwierdzał się w tym przekonaniu, gdy tak wsłuchiwał się w wywody, które Krukonka prowadziła pod nosem. Niespecjalnie się orientował czy jej słowa były skierowane do niego czy do kominka, aczkolwiek postanowił puścić je pomimo uszu, nawet mimo tego, że aż palce mu nerwowo drżały, tak wielką ochotę miał na to aby ją w tej chwili zmusić do wymarszu z wieży. Może nawet by z tego zrezygnował, gdyby nie jej zgryźliwość. Powiódł po She spojrzeniem jednocześnie ciekawym, jak i zdeterminowanym.
- Mmm… - zamruczał gardłowo, przesuwając się gładko po kanapie, aby w zaledwie kilku ruchach ponownie zbliżyć się do dziewczyny na odległość zaledwie kilkunastu centymetrów. - Jesteś pewna, że tylko tam byś mnie zaprowadziła?
Zapytał, mocno akcentując każde słowo, przez co zabrzmiało trochę tak jakby jego ojczystym językiem był niemiecki, z tak wielkim trudem niegdyś opanowany.
- Pomyśl jak przyjemnie byłoby nam razem w łazience prefektów. - kontynuował, a jego oczy rozbłysły starożytną magią jego przodków. Uśmiechnął się lekko, przechylając przy tym głowę, a jego dłoń powędrowała powoli na ramię Shenae. Powiódł palcami po jej ciele, już po sekundzie sunąc nimi po jej szyi. Ten dotyk wręcz musiał elektryzować, bo sam Hargreaves bardzo o to zabiegał. Lekko chłodne palce w połączeniu z dotknięciem magii z pewnością pozostawiały niezapomniane wspomnienia, aż żałował, że sam nie potrafi się oczarować.
- Tylko Ty i ja razem w puszystej pianie. - kontynuował, nachylając się powoli w jej stronę, świadom tego z jaką łatwością mógłby teraz sięgnąć do jej warg. - Nadzy, blisko siebie. Moje dłonie sunące po Twoich obolałych plecach.
Tutaj jakby na potwierdzenie swych wielkich chęci ku osiągnięciu tego stanu umiejscowił palce na jej talii.
- Kojący masaż zmęczonych mięśni. Gra ciał pośród bąbelków i gorącej wody. Nie daj się prosić. - w tym momencie już szeptał te słowa wprost do jej ucha, okalając jej policzek swą dłonią. Potem cofnął się nieco, nie mając najmniejszego zamiaru łamać czaru, który właśnie wytworzył, chociaż w głębi jego „ja” coś nerwowo się poruszyło. Już zaczynał mieć wyrzuty sumienia, świetnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 02:59

Obróciła głowę w jego kierunku, dopiero teraz całkowicie uświadamiając sobie, że przecież siedział tu obok, całkiem zresztą blisko i musiał słuchać jej ody do prefekciarskiej wanny. Uśmiechnęła się gorzko w jego kierunku, chcąc w ten sposób skwitować jego zainteresowanie tematem. Chwilę potem oparła się na łokciu o podłokietnik, zsuwając się niżej na sofie, leżąc jedna bokiem na niej, w dziwnie wygiętej pozycji. Patrzyła na niego nieprzekonana, nieprzychylnym spojrzeniem, kiedy zamruczał coś, dosuwając się do niej. Automatycznie wbiła się w podłokietnik, wyginając plecy łuk, żeby ułożyć się w dogodniejszej pozycji. Przez chwilę wydawała się naprawdę zainteresowana faktem, jakie miał motywy i czy był gotowy na konsekwencje swoich czynów, skoro właśnie drastycznie zaburzył jej strefę prywatności. Ściągnęła razem łopatki, traktując go zimnym spojrzeniem swoich oczu, przekonana, że Hargreaves jest tylko kolejnym idiotą, który myślał, że swoich wdziękiem ugłaska wiecznie niezadowoloną D’Angelo. To byłoby zbyt proste. Przecież w ten sposób, już komuś musiałoby się to udać wcześniej. Dlatego właśnie prychnęła pod nosem, podciągając się lekko do góry.
— Tak, jestem pewna. Jak setki innych rzeczy. Nigdy się nie mylę. Nie mówiłam Ci? — zagrała zadziornie, choć było w tym coś bezczelnego, jakieś perfidne wyzwanie, jakie mu rzucała. Nie spodziewałaby się jednak, ze Rience, wbrew jej domysłom, nie był tylko zwykłym facetem. Z początku łatwo było jej odeprzeć jego gest, bo było to coś, co znała i czemu nigdy wcześniej nie ulegała, z dziecinną zresztą łatwością, ale to co stało się potem, działo się poza jej kontrolą. Patrzyła jak jego oczy zmieniają kolor z czystych niebieskich w głęboki odcień morskich fal. Tylko w jej wyobraźni. Bo… WTF?! Morskich fal? Zerknęła na kominek. Gra świateł? Niepotrzebnie straciła koncentrację. Gęsia skórka wstąpiła na jej ramię, kiedy jej dotknął. Blada, gładka skóra, zaburzona przez licznie nabyte dzisiejszego dnia siniaki, reagowała gdzieś poza jej świadomością. Powróciła spojrzeniem do jego oczu. Jej tęczówki przez moment zdawały się mniej wyrafinowane, chłodne i zdystansowane. Bardziej przestępne. Stopił jej lód? Nie mógł. Był przecież tak samo zaziębiony, jak ona. Nie miałby w sobie żadnej siły, która mogłaby ją rozgrzać. Prócz tej seksualnej, której dawkę teraz pozwalał jej skosztować, wzmagając rosnące napięcie między tą dwójką. Mimowolnie przyłożyła dłoń do jego, znajdującej się na jej szyi, ale szybko puściła jego palce między swoimi, przez chwilę nie mogąc oderwać oczu od jego warg. Ciepłe powietrze z jego ust wpadało jej do gardła, kiedy w pewnym momencie delikatnie rozchyliła wargi.
— Nie schlebiasz sobie? — spytała ledwie dosłyszalnie, tracąc rezon i pewność w tonie. — Nie kpij — rzuciła desperacko, uznając, że tylko jeśli nie byłby poważny, nie zapomniałaby jak odeprzeć takie wywody. — Ty i ja… — powtórzyła za nim zanim zdążyła dobrze się nad tym zastanowić — I co? — ucięła wątek w taki sposób, że trudno było stwierdzić czy była zainteresowana dalszym scenariuszem, czy wyrażała swoją arogancję. Chyba sama nie była do końca pewna — nie deklaruj niczego, na co nie jesteś gotowy, Harry.
Podniosła się, pochylając się nad jego ramieniem, uciekając jednocześnie od jego twarzy. Ustami zbliżyła się do jego ucha, mimowolnie zmniejszając w tej pozycji między nimi dystans.
— Właśnie tak bardzo blisko siebie? — upewniła się, obejmując go za szyję mimochodem. — Muszę przyznać, że to brzmi… naprawdę… — zawiesiła ton. Słychać było jak przełknęła ślinę i wzięła głębszy wdech. — Rience… — pierwszy raz z jej ust spłynęło jego imię, prosto do jego ucha. Bardzo miękko, w zupełnie do niej niepodobny sposób. — … niedorzecznie — zakończyła jednak cedząc ostatnie słowo, trochę zbyt głośno do jego uszu i popchnęła o za tors do tyłu, dość energicznie, tak, ze opadł na kanapę, a ona razem z nim, bo albo zapomniała, że obejmował ją w talii, albo nie chciała pamiętać, albo nie chciała tego wcale zakłócać. Fakt faktem, słowo mówiło coś innego.
— Jeszcze jedno słowo, a ściągnę Cię z głównego składu podczas przyszłego meczu — wycedziła w końcu. Jej aksamitne smoliście czarne włosy opadły jej z ramienia na jego bark, zanim zaczesała je w zażenowaniu. — Słyszysz? Co ty, do kurwy nędzy, odpierdalasz?
Jego czar pewnie by zadziałał, dyby testował go na niej wcześniej, chociaż z trudem udało jej się zachować zdrowy rozsądek. Uniknąć nieuniknionego, jeśli chciałby tego regularnie testować. Ale przecież… było blisko.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 03:25

Denerwujące brzęczenie gdzieś z tyłu głowy nie miało możliwości przywrócić mu zdrowego rozsądku. Drażnienie się z Shenae było nierozsądne, aczkolwiek wbrew wszystkiemu tak kuszące, że nie potrafił nad sobą zapanować. Miał to zapisane w genach. Wiedział jak układać dłonie na jej szyi, aby połaskotać delikatnie skórę jednocześnie sprawiając w ten sposób przyjemność. Jak układać wargi do pocałunku, nawet wtedy, gdy po raz pierwszy spotykały się z czyimiś ustami. Obserwował wszystko u swoich rodziców, wyjątkowo nieostrożnych w dawkowaniu swego czaru zarówno rodzinie jak i przypadkowym ludziom. Odkąd tylko pamiętał zapierał się, że taki nie będzie i że nauczy się nad tym panować. Krew nie woda, huh? Był gotów wypruć ją sobie z żył i rozcieńczyć pierwszym lepszym napitkiem jaki zgarnie po drodze, a teraz kim się stawał? Był zbyt ciekaw jej reakcji, zbyt podekscytowany niebezpieczeństwem jakie pociągała za sobą jej nieobliczalność. Fakt, że niespecjalnie dobrze ją znał jedynie podsycał jego chciwość poznawczą. Nie żywił do niej głębszych uczuć, to było oczywiste, jednak z jakiegoś powodu zaczynała interesować go coraz mocniej. Jako królik doświadczalny? Kto wie? Może było w tym też trochę sympatii? Wbrew pozorom potrafił ją żywić nawet do najbardziej niedostępnych i oziębłych jednostek.
Wyczuwał jej reakcje. Gładka skóra nabrała chropowatości, gdy przebiegła po niej gęsia skórka. Oczy jakby złagodniały, chociaż wcale nie tracił czujności. Dobrze zdawał sobie z tego sprawę, że nie są wystarczająco blisko ze sobą aby to zadziałało, ale nie potrafił tego przerwać. Nie wtedy, gdy perspektywa obejrzenia niedostępnej łazienki była tak blisko. Nie przerywał jej ani jednym słowem. Po skończonej propozycji jedynie trwał, uśmiechając się przy tym dziwnie perwersyjnie. Nie mógł odepchnąć od siebie samozadowolenia jakie wypełniało go aż po same koniuszki palców. Zbliżała się i oddalała, kąsając niczym dziki kot zapędzony pod płot. Czekał aż zacznie kopać pod sobą dołek, aby się wydostać, lecz zamiast tego zaatakowała. Była blisko, niemalże czuł od niej petrichor, który osiadł lekko na suchej już szacie oraz pot skroplony na skórze po zakończonym treningu. Odrobinę skrzywił się, gdy niepotrzebnie zbyt głośno poinformowała go o swym zdaniu, a propos masażu, jednak nim zdołał się obejrzeć leżał już plecami na kanapie, a nad jego twarzą zafalowała burza ciemnych włosów. Zmrużył nieznacznie oczy, czerpiąc z takiego obrotu sytuacji perwersyjną przyjemność. Wręcz zachęcała go do dalszych prób… nie mógł odrzucić takiego wyzwania. Jej groźba spłynęła po nim jak po kaczce. W gruncie rzeczy był w tej drużynie jedynie dla zabawy, nie zależało mu jakoś specjalnie, jednak byłoby trochę szkoda, gdyby tak nagle wymieniła go na kogoś innego. Korzystając z tego, że wciąż trzymał palce na jej talii, przesunął nimi powoli niżej ku jej biodrze, na którym się zatrzymał.
- Proponuje Ci masaż. - odparł po prostu, absolutnie szczerze i uśmiechnął się przy tym rozbrajająco, zupełnie nie przejmując się tym jak po wilowatym wybryku zgęstniała atmosfera. - I mówię to na serio. Możesz być ubrana skoro tak mocno Ci zależy. Jeśli jednak nie masz ochoty lub nie jesteś w nastroju, niepotrzebne skreślić, to nic nie szkodzi.
Cofnął ręce, rozkładając je po bokach swojej głowy i tym samym oddając jej swobodę ruchów.
- Po prostu chce zobaczyć tę łazienkę. - mruknął jeszcze w zamyśleniu, ale już nie do niej, a do kominka, w którym leniwie trzaskał ogień, bo i na niego skierował już wzrok. Wyglądał na pokonanego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 17:36

Wstrzymała powietrze w zażenowaniu czując, że jego palce zamiast zsunąć się z jej talii, przeniosły się na jej biodra. Zmarszczyła nieco brwi, a zaraz potem prychnęła na jego słowa. Pokręciła z politowaniem głową, przytrzymując ręką włosy, żeby nie opadały jej irytująco na twarz.
— Nie fatyguj się — spróbowała doprowadzić go do poziomu, ścinając go z jego płonnych nadziei kategoryczną odmową — Nie jestem zainteresowana.
Kończąc swoje pełne dezaprobaty kręcenie głową, zawiesiła wzrok na oknie, prostując się na jego nogach. Nie od razu z nich zeszła. Odczekała chwilę i zsunęła się zręcznie na bok, przerzucając wcześniej nogi na jedną ze stron. Skwitowała jego następne słowa krytycznym spojrzeniem.
— I co jeszcze? — mruknęła chociaż czy tego chciała czy nie, wizja ta wydawała jej się znacznie bardziej przyjemna niż przyznawała. Machinalnie przyłożyła dłoń do karku, masując nią lekko mięśnie. Masaż to w sumie był niegłupi pomysł. Tylko akurat w tym momencie, w tym towarzystwie wydał jej się iście niestosowny i wychodzący z niesłusznych pobudek. Zresztą, naruszający jej bariery i wysoko stawiane mury, jakimi odgradzała się od facetów. Zresztą nie tylko.
— Harry, nie kpij sobie ze mnie. Jakby chodziło o kompleks nagiego ciała, nie nazywałabym się D’Angelo — pokpiła sobie z jego słów i parsknęła ostentacyjnie, udowadniając tym samym, jak bardzo absurdalnie to losowe stwierdzenie dla niej brzmiało. Zerknęła na niego z góry, siedząc już na ziemi i oparła jedną rękę za sobą, a drugą pomiędzy swoimi nogami, wpatrując się w niego sceptycznie. Ciężko było powiedzieć co teraz rodziło się w jej głowie. Minę miała nietęgą. Gładkie rysy zmącone tylko typowym dla niej zimnym spojrzeniem, ozdobione zostały przez chwilę dziwnym cienie jeszcze dziwniejszego pochodzenia. Nie zdradziła się ze swoimi myślami. Jedną z rąk wyciągnęła do tyłu przejeżdżając nią, gdzie dosięgła po obolałym krzyżem i dotarła prawie do złączenia łopatek, póki nie strzeliło jej w kościach. Zdecydowała.
— To rusz dupę.
Wstała z miejsca dopiero teraz, kiedy zaznała odrobiny tylko odpoczynku, czując cały ciężar swojego ciała, dociskającego ją do ziemi. Miała wrażenie, jakby musiała ponieść przynajmniej kilka razy tęższą osobę niż była, a potłuczone ciało jeszcze mniej sprzyjało temu zmęczeniu. Jej decyzja nie miała nic wspólnego z jego oczekiwaniami. Nie czuła obowiązku ich spełniać. Dopełniała własne. A jej były konkretne: dać odpocząć ciału w relaksacyjnej kąpieli. — Tylko przynieś mi jakieś szaty na przebranie — wyraźnie dała mu znać, że to był jej jedyny warunek, a jakby miał wątpliwości co do pożyczania jej swoich własnych ubrań, dodała: — Wyglądasz, jak moja starsza, ładniejsza siostra. Na pewno coś będzie pasować — jednocześnie podważyła jego męskość i pozbawiła go złudzeń na przyszłość, że mogłaby ulec jego urokowi. Wyraźnie nie mieścił się w jej typie mężczyzny, nie mówiąc o potencjalnym facecie, mogącym ją poderwać.
— I poważnie… więcej tego nie próbuj — prośba w zasadzie przybrała formę zarówno rozkazu jak i ostrzeżenia. Patrzyła na niego bezczelnie, nie spuszczając go z oczu, jakby chciała ponaglić go wywieraną na nim presją.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 18:31

Pokonanie nie oznaczało zdruzgotania i nie stanowiło o poddaniu się. Po prostu chwilowo wytrąciła mu z ręki wszystkie argumenty, którymi miał zamiar ją uraczyć, a tak się składało, że w tym momencie miał ich niewiele. Niespecjalnie godny podziwu wyczyn. Wzruszył krótko ramionami, pozwalając jej na odrzucanie jego oferty pomocy, jakby praktycznie w ogóle go to nie obeszło. Odmowa masażu? Owszem, nie obeszła go, gorzej było jeśli chodziło o powikłania związane z tą decyzją. Nie mógłby od tak po prostu odpuścić sobie tej możliwości. Od chwili, w której przybył do Hogwartu jego zainteresowania obracały się tylko i wyłącznie wokół eliksirów i tajemnic ukrytych w ścianach zamku. Łazienka prefektów stała się jego mini obsesją od chwili, w której o niej usłyszał. Być zarazem tak blisko i tak daleko od poznania jej sekretów… to takie denerwujące.
- Wolałbym nie wiedzieć, jakbyś się wtedy nazywała… - sarknął pod nosem, ale nie było możliwości żeby go usłyszała, gdyż w tym samym momencie zakrył twarz rękawem szaty. W każdym razie wcale nie przyglądał się jej zmaganiom i rozłożony wciąż w tym samym miejscu odpoczywał, odreagowując lenistwem zmęczenie, które mu zafundowała. Szkoda, że nie tyle jej zadania były ciężkie, co samo balansowanie w porywistym wietrze  wydmuchnęło z niego całą energię. W pewnym momencie poruszył się niespokojnie, mając wrażenie, że się przesłyszał. Uniósł się na łokciach, spoglądając na małego upiora Shenae z niemym pytaniem, które zniknęło niemalże natychmiast, gdy pogoniła go po ciuchy. Gdyby jeszcze mieszkał w zamku i coś tutaj posiadał…
Skoncentrował przez sekundę spojrzenie na kominku, a gdy oderwał oczy od ognia już znał rozwiązanie. Usiadł, opierając się łokciem o kanapę i spoglądając na nią z rozbawieniem.
- Nie potrzebuję wyglądać jak Twój przyszły facet, She. - skomentował, uśmiechając się przy tym tak, jakby przed sekundą wcale nie próbowała go obrazić. - I tak reagujesz kiedy Cię dotykam.
Bezczelnie przywołał sytuację sprzed chwili, w której jej ciało zdecydowanie chciało podporządkować się magii, którą wtedy roztoczył. Już sam fakt, że jej skórę pokryła gęsia skórka był niepowtarzalnym dowodem, że faktycznie nie musi zmieniać swojego wizerunku. Poza tym jej rozkazom wcale nie zamierzał się podporządkowywać, co tylko potwierdzał niewinny uśmiech, jaki niespodziewanie wpełzł mu na twarz.
- Mairwen - powiedział, wstając i jednocześnie poganiając wzrokiem Shenae, co by zaczęła go prowadzić do tej łazienki.
Zmiana lokalizacji:
Łazienka prefektów
Przyniesione przez skrzatkę domową ubrania, Rience trzymał przewieszone przez ramię. Niespecjalnie zależało mu na jakichkolwiek ciuchach więc to, że kilka szat miałby oddać Krukonce jakoś w żaden sposób mu nie przeszkadzało, ani już tym bardziej nie będzie dumie urągało, jeśli jakimś cudem będą na nią pasowały. Jeśli nie, to cóż, od czego są czary? Może nie zaplącze się o poły szaty nim zdąży ją skrócić? W sumie dobrze by było, wolałby później jej nie cucić jeśli przypadkiem wyrżnęłaby głową o umywalkę.
Stanęli przed wejściem do łazienki na piątym piętrze, niedaleko pomnika Borysa Szalonego. Hargreaves zdawał się być niezdrowo zainteresowany tym miejscem, zupełnie tak jakby starał się zapamiętać wszystkie szczegóły w celu późniejszych ponownych odwiedzin. Może nawet zamierzał tak zrobić i ewentualnie zgadywać hasło dopóki ktoś by go nie przyłapał, bądź nie odgadłby go sam. Spojrzał na Shenae i chociaż zdawał się nie zdradzać oznak zniecierpliwienia to właśnie nie mógł się doczekać. Ach te dzikie podboje łazienek z D’Angelo. Miał pewne obawy, że nawet nie pozwoli mu tam wejść i zatrzaśnie mu drzwi przed nosem, więc był nawet gotowy na taki scenariusz. Niech się dzieje wola nieba…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 23 2014, 23:10

Zanim jeszcze wyszli, wzruszyła obojętnie ramionami, jakby wcale ją nie interesowało jak powinien i jak nie powinien wyglądać jej przyszły facet. I co za tym szło, równie obeszło ją jak wygląda Rience i czy było w nim coś z tego ewentualnego braku wyobrażenia mężczyzny. Potrafiła z góry i bez tego stwierdzić, że nie, bo sama aparycja Hargreavesa jej nie poruszała. Czasami miała wrażenie, że po prostu z jakiejś dziwnej przyczyny przyciągał jej uwagę, ale zaraz ją tracił, jak uświadamiała sobie, ze w zasadzie nie było w tym żadnego konkretnego źródła, tylko impuls, zresztą niczym nieuzasadniony.
— Masz rację. Nie potrebujesz, mi też to niepotrzebne. Ale niepotrzebnie uzupełnił wypowiedź o dodatkową informację. Zmarszczyła brwi, bez wahania udzielając mu swojego kontrargumentu z miejsca, jakby wcale nie musiała ściemniać, a odpowiedź była tak oczywista, ze aż prawdziwa. Co do nie do końca było słuszne.
— Różnica temperatur ciał… — a jej ton zdawał się kwitować temat. Nie chciała nawet dywagować w tej kwestii. Musiał zaakceptować tą odpowiedź i już, jakby od tego miało zależeć czy w końcu, w całej swej łaskawości zaprowadzi go do Łazienki Prefektów. Tej przed którą już stali niedługo potem. Zaraz po tym, jak zagrała na przekór jego działaniom. On patrzył na nią ponaglająco to ona splotła ręce na piersi przetrzymując go. Wpatrując się w niego w milczeniu, przeciągając moment przejścia pod pomnik Borysa Szalonego. Tam podeszła do odpowiedniego punktu, ledwie dosłyszalnie szepcząc hasło do pomieszczenia. Weszli, a już od progu uderzyła ich mieszanka różnych olejków i przyjemne ciepło. Zaklęciem uruchomiła wszystkie sto złotych kurków. Złota pani kapitan… haha. Wybrała, bardzo egoistycznie, ulubiony zapach płynu do kąpieli, a już niedługo potem pomieszczenie wypełniła woń eterycznej lawendy. Woda, ustawiona na bardzo gorącą, jak w japońskich gorących źródłach, gęsta piana, zapach, już niedługo potem wprowadził ją w odrobinę chociaż odprężający nastrój. Siadła przy basenie, opierając jedną rękę na podciągniętym kolanie, drugą wsparła za sobą. Czekała. Patrzyła na Rience’a, pierwszy raz dając mu przejąć inicjatywę. Było to czekanie na to, aż narzuci pewien tor, jakim pójdą w dalszym kierunku kąpieli. Nie wiedziała jak to sobie wyobrażał. Czy zamierzali trzymać się bardzo etycznych zasad, czy planował jakoś oddzielać przestrzenie. Jej w zasadzie było wszystko jedno. Pozwoliła mu zdecydować, a raczej zrzuciła odpowiedzialność wyboru na niego, co by sama nie miała się potem tłumaczyć z własnych. Jeszcze mógłby ją zacząć posądzać o niestosowne myśli, kiedy najzwyczajniej w świecie brakowało jej po prostu szacunku do zasad, do etyki i poczucia wstydu, jeśli znała swoją własną przestrzeń i nie zamierzała wcale naginać swojej bezpiecznej strefy komfortu. Ani z nikim się nią dzielić. Co nie znaczyło, że w tym celu potrzebowała narzucać na siebie w tym momencie jakiś dziewiczy habit. Nie. I bez tego mogła sobie poradzić. Ale czy on miał podobne podejście? To właśnie chciała zweryfikować. Więc patrzyła na niego jak na okaz w zoo, obserwując jego reakcje.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPon Lis 24 2014, 19:25

Wzruszył po prostu ramionami. Nie potrzebował się jej podobać, w końcu wcale nie dążył do tego, aby między nimi pojawiło się cokolwiek więcej od zwyczajnej tolerancji charakterów i zachowania. Nawet lepiej byłoby, gdyby jedynie na zwykłej zażyłości na stopniu kolega - koleżanka z domu stanęło, ale był otwarty na wszelkie próby przekształcania relacji, w końcu nie nastawiał się na żadne konkrety. Niemniej jednak na nic nie liczył i niczego nie planował inicjować, woląc aby ta znajomość toczyła się własnym, nienazwanym jeszcze torem, w końcu kto wie co z tego wyniknie. Przechadzka do łazienki wyjątkowo go niecierpliwiła. O ile potrafił wykrzesać z siebie zrozumienie i akceptację dla ignoranckiego czy po prostu nieodpowiedniego zachowania innych ludzi, tak szczerze nienawidził na coś czekać i być wodzonym za nos. Starał się nie okazywać swojej irytacji, ale raczej średnio mu to wychodziło. W każdym razie wreszcie się doczekał i ledwie drzwi się otworzyły i pani kapitan przekroczyła próg, Hargreaves wleciał za nią niczym burza, zatrzaskując za sobą drzwi. Oczy mu błyszczały, zupełnie tak jakby właśnie wdarł się do pokoju życzeń, a nie zwyczajnej łazienki. Podekscytowany rozejrzał się wokół i dopadł do obrazu złotowłosej syreny, śpiącej teraz na kamieniu powstałym razem z nią.
- Kurwa… - zaklął cicho pod nosem, marszcząc brwi jakby się nad czymś zastanawiał. - Że też nie mam kartki.
Najwyraźniej chciał ją narysować, bo nie spodziewał się, że będzie miał prędko okazję ku temu, aby po raz kolejny wejść do łazienki prefektów. Wyglądał na nieco załamanego, ale po chwili jego spojrzenie stężało, nabierając hardości. Najwyraźniej będzie męczył Shenae, aby przyszli tutaj jeszcze raz, tylko po to aby mógł naszkicować brodzik oraz dziwaczną syrenę. Kiedy tak sobie to koncypował, nagle zorientował się, że w pomieszczeniu pachnie lawendą, a woda, mimo tego, że z całą pewnością musiała już popłynąć, nie wydaje żadnych odgłosów. Odwrócił się w stronę Krukonki, odkładając na ziemię szaty i zlustrował ją uważnym, zaintrygowanym spojrzeniem.
- Zgaduje, że ze mną nie chcesz wchodzić do wody, bo jeszcze swą nieatrakcyjnością obrzydziłbym Ci kąpiel. - powiedział, chociaż zabrzmiało to trochę jak pytanie, ale raczej uznał, że właśnie taki oto jest stan faktyczny. - Może odgrodzić się parawanem? Nie martw się, podglądać nie będę, możesz w spokoju korzystać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPon Lis 24 2014, 20:10

Na niej widok Łazienki Prefektów od pewnego już czasu nie robił tak wielkiego wrażenia. Siedziała na posadzce, wpatrując się w Rience’a w milczeniu. Nie komentowała jego zachwytu. Po prostu podążała za nim spojrzeniem, kiedy próbował obadać całą przestrzeń. I kiedy on się zatrzymywał i ona zawieszała wzrok. Kiedy się nie odzywała, wyglądała całkiem przystępnie. Nieinwazyjnie na pewno. Odetchnęła powoli, tracąc zainteresowanie krukonem, kiedy on właśnie skupił na niej swoją uwagę. Spojrzała gdzieś za jego ramię na złote kurki, masując sobie ramię jedną ręką. Czując powoli unoszące się opary z gorącej wody w powietrzu, rzeczywiście zachciała żeby ciepła woda okalała całe jej ciało. Tymczasem czuła ię jakby rozdawała cukierki dzieciom. W zasadzie jednego cukierka jednemu dziecku. Niechętnie powróciła do niego spojrzeniem.
Skoro wiedziałeś, nie musiałeś tego nawet mówić głośno — wzruszyła ramionami wyjątkowo obojętnie — zrzucaj ciuchy. Rób co chcesz. Jeśli o mnie chodzi, wystarczy, ze się obrócisz. Jeśli nie… będziesz wiedział, ze Cię ostrzegłam, przed: „jeśli nie”, a właśnie ostrzegam.
Złapała za krawędzie swojej koszulki i kiwnęła na niego głową, chcąc go ponaglić, czy upomnieć. Co by to nie było, patrzyła dość wymownie, nie potrafiąc wyzbyć się naturalnego chłodu w spojrzeniu.
Więc ty się nie kąpiesz? — zagadała, zrzucając w końcu z siebie koszulkę, kiedy się odwrócił. Patrząc cały czas na jego plecy, zrzuciła z siebie pozostałą garderobę, układając ją na krawędzi basenu i wsunęła się powoli do wody. Zasyczała. Pierwsze zetknięcie z gorącą wodą okazało się dotkliwe dla zbolałego ciała. Dopiero później przyszła pierwsza faza rozluźnienia, wraz z przyswojonym ciepłem. Oparła się z prawie niemym westchnięciem o kafelki za sobą, zanurzając się głębiej w pianie.
Mów co chcesz, ale teraz tylko Ślizgon mógłby zepsuć tą chwilę. Nawet Tobie się to obecnie nie uda — uśmiechnęła się kpiąco pod nosem, na myśl o tym, że był to być może najprzyjemniejszy moment tego wieczora. Nie licząc samego treningu. Choć kąpiel, w przeciwieństwie do niego, nie była tak samo przykra w skutkach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPią Lis 28 2014, 22:20

Nie radził sobie z rozgryzaniem D’Angelo i sam zastanawiał się czy powinien właśnie ubolewać nad tym faktem. Kiedy zaczynał nad czymś rozmyślać, jego twarz tężała w niezmąconym niczym wyrazie skupienia, dlatego zupełnie nie można było jasno określić tego czy przystaje na takie warunki. Odwrócił się jednak, dając jej czas na wsuniecie się do wody, a sam już stracił zainteresowanie syreną, której przecież nie mógłby teraz naszkicować, wiec właściwie mówiło to samo przez się jaką decyzję podjął, nieprawdaż? Niemniej jednak już pogubił się w tym wszystkim, nie będąc pewnym czy wreszcie wisi jej cały ten masaż czy nie. Lepiej było wiec nie wracać do tego tematu, bo jeśli chodziło o panią kapitan to Hargreaves dobrze wiedział, ze się przypomni, jeśli będzie czegoś potrzebowała. Co do tego nie miał żadnych wątpliwości. Szkoda, ze obieranie kierunku w życiu nie szło mu tak łatwo jak podsumowywanie oczywistości, ale cóż, coś za coś. Posłyszał chlupot wody, a także uchwycił ciche westchnienie, z jakim powitała gorącą wodę. Mimo, że zapach użytych przez nią olejków nie należał do jego ulubionych, postanowił cholerny łaskawca również skorzystać z okazji. Spojrzał na She wymownie, dając jej do zrozumienia, że zamierza się obnażyć, a potem nie zważywszy na jej reakcję, tudzież odwrócenie wzroku lub nie, było mu to lotto, ściągnął z siebie suchy strój treningowy. Ostrożnie, jakby zamierzał uprawiać miłość ze szpiczakiem, wsunął stopę, a potem resztę ciała do wody, mrucząc cicho, gdy atakowała zawzięcie jego zakończenia nerwowe, ale dość sprawnie poszło mu zanurzenie się aż po szyję. Zmoczył twarz oraz kark, a po namyśle również włosy, które jednym, szybkim ruchem odgarnął do tyłu, pozwalając im lekko falować w wodzie. Do tego spojrzał na nią nieco wyczekująco, jakby spodziewał się, że zaraz rzuci w niego gąbką i każe sobie wyszorować ramiona. Nieomal uśmiechnął się do siebie na tę myśl, ale najwyraźniej zrezygnował ze snucia teorii, opierając się łokciami o skraj basenu i po prostu się relaksując, obserwując złote kurki. Ciekawe jak długo potrwa ta utopia…
- Myślisz, że chciałbym tak zrobić? - zapytał ją, wprowadzając nieco zamieszania niejednoznacznością pytania, lecz zaraz sprostował. - No wiesz, chcieć zepsuć Ci tę chwilę.
Nie chciał zadawać pytania pod tytułem „co ty sobie o mnie myślisz?”, więc tak oto powstała pokraczna hybryda dwóch myśli, ale nie mógł jakoś znieść ciszy, która nagle zapadła. Może raczej powinien w ogóle nie zaczynać, ale cóż stało się.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyNie Lis 30 2014, 20:44


Obserwowała go, kiedy zrzucał z siebie ubrania. Nie taksowała go wzrokiem. Spoglądała prosto na jego twarz, aż do momentu, w którym zrzucił strój do całkowitego naga. Miało się wrażenie, ze przez krótką chwilę przeciągnęła po nim wzrokiem, ale to był tylko moment. Bardzo nieznaczny. Trudny do określenia. Niemal w tym samym momencie odchyliła głowę do tyłu, przymykając oczy, opierając się o krawędź basenu potylicą. Jeśli nawet wcześniej wyraziła nim jakiekolwiek zainteresowanie, to właśnie ono szybko się z niej ulotniło, ustępując miejsca odrobinie lekceważenia. Zamiast koncentrować się na obnażonym mężczyzną w tym samym basenie, chłonęła ciszę. Włosy szybko nasiąknęły jej wilgocią, łapiąc parę wodną unoszącą się ponad taflą. Splątały się przy końcówkach zamoczonych w wodzie, w lekki chaos. To chyba był najmniejszy z jej problemów.
— Odzywasz się — zauważyła jakże trzeźwo, łaskawie uchylając powieki. — Nie przypominam sobie, żebym chciała teraz z Tobą rozmawiać, Harry. — brzmiała na trochę burkliwą, kiedy się do niego odzywała, pretensjonalną — — Nie chciałbyś — dorzuciła ledwie jak skończył swoją wypowiedź. Nie wiedziała, co prawda, co mógłby chcieć, a czego nie robić, ale założyła, że to jedyna słuszna odpowiedź na jego słowa. Po nich zapadła dosłownie chwila ciszy. Wpatrywała się w jego tęczówki oczu, nie tyle zamyślona, co wyraźnie rachująca jakieś kwestie w głowie. , chwila — załapała.
— Bo nie podlegałoby to wcale dyskusji; chcesz coś mi psuć, znasz drogę do wyjścia.
Odepchnęła się rękoma od krawędzi basenu i podpłynęła jakiś metr, ledwie, czy dwa w przód, zbliżając się w jego kierunku — A co? Lubisz może zsyłać na siebie kłopoty?
Drażnienie D’Angelo można było nazwać takimi małymi kłopotami.
— Mogę Ci odstąpić trochę własnych. Nie musisz się starać o całkiem nowe.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPon Gru 01 2014, 00:52

Nie potrafił aż tak długo siedzieć w ciszy. Wydawało mu się to po prostu głupie, tak siedzieć z kimś w wielkim basenie, notabene będącym wanną i wpatrywać się w sufit, krany, syreny, pianę czy cokolwiek, a nie prowadzić przy tym konwersacji. Rience był przyzwyczajony do tego, że ludzie do niego lgną i chcą rozmawiać, więc może właśnie to sprawiało, że czuł się jakby zamierzał usiedzieć na jeżu. Czuł się dziwnie niekomfortowo, paradoksalnie nie z powodu własnej nagości, którą notabene traktował jako sprawę czysto ludzką, a to już była względna nowość. Człowiek paradoks czuł się nieco rozdarty. Z jednej strony odpowiadało mu to, że był zaskakiwany, a z drugiej strony utrata kontroli nad sytuacją była dziwna. Może jednak ostatecznie będzie to miła odmiana?
- Jeśli nie chcesz rozmawiać, ignoruj. Podtrzymując konwersację nie sprawisz, że wszyscy zamilkną, w przeciwieństwie do odmawiania reakcji. - przedstawił jej swoje poglądy na tę sprawę, szczerze wątpiąc w to, że w jakikolwiek sposób weźmie je pod uwagę czy zanalizuje. Cóż, może go zaskoczy? Nie odrywał oczu od jej spojrzenia, zaintrygowany jej myślami. Czasami naprawdę żałował, że nie jest legilimentą… Ledwie zebrał się do zadania jej pytania, a nie zdołał nawet tego zrobić. Zamrugał kilka razy, jakby wyrwano go z wyjątkowo głębokiej analizy sensu życia, po czym przez moment wpatrywał się w falującą wodę, prześwitującą przez miliony bąbelków.
- Lubię, gdy coś się dzieję. - odpowiedział wreszcie, unosząc znów na nią spojrzenie. - Lubię nowości i myślę, że zepsucie Ci czegoś zapewniło by mi zajęcie na jakiś czas. Jednakże, nie psucie Ci tej chwili też mogłoby zaspokoić moją ciekawość. Wniosek jest taki, że pozostaje neutralnym obserwatorem i tak zwanym piątym kołem.
Westchnął cicho po tych słowach i oparł się łokciem o krawędź basenu, aby oprzeć policzek na bladej dłoni. Uśmiechnął się lekko, nieco złośliwie, chociaż to był jeden z jego sposób na zamaskowanie ciekawości.
- Proszę bardzo. - zadeklarował się - Mogę Ci pomóc z Twoimi, o ile będę potrafił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyPon Gru 01 2014, 19:48

Przechyliła lekko głowę na bok, patrząc na niego mało przychylnie. Naprawdę wierzył, ze to w jakikolwiek sposób zmieni jej sposób działania? Jeszcze mało ją znał. A wydawałoby się, że powinien, skoro należeli do jednej drużyny. Jak się jednak okazuje, dalej się poznawali. A im dalej w tą znajomość brnęli, tym więcej rodziło się przekonania, jak wiele jeszcze kwestii o sobie nawzajem może ich zdziwić.
— Lubię mieć ostatnie zdanie. Ale ty nie potrafisz milczeć. Cały czas coś mówisz. Niepotrzebnie. Daj mi powiedzieć finalne słowo. Tyle. Cała filozofia.
Jeśli liczył, ze chciała tej rozmowy to się przeliczył. Miała swoje przyzwyczajenia. Lubiła dominować w konwersacjach i nie lubiła pozostawiać rozmówcę z przeświadczeniem, że wygrał rozmowę. Ano, bo dla niej dyskusje były swojego rodzaju wojną. Nie dla wszystkich. Dlatego nie wszyscy rozumieli jej sposób myślenia. I dlatego dziwnie było rozmawiać z Riencem, który nie dostrzegał w tej bitwie stawania po dwóch barykadach. Dlatego on się wcale nie odgradzał w swoim bunkrze. W przeciwieństwie do D’Angelo, która robiła to nagminnie. Właśnie dlatego podpłynęła z powrotem do swojej części basenu, dokładnie po przeciwległej stronie do niego, opierając się łokciami za sobą o marmur. Zamknięta na jego propozycję.
— Śmiesznie założyłeś, że chcę Twojej pomocy. Prosił Cię ktoś o nią, Harry?
Patrzyła na niego uparcie i prychnęła, dorzucając:
— Nie masz zielonego pojęcia, jakie mogę mieć kłopoty, nawet nie jesteś w stanie się domyślać. Jak chciałbyś mi pomóc, bez tej wiedzy? — rzucała mu wyzwanie, czy tylko kpiła sobie z jego chęci? Trudno było powiedzieć. W każdym razie prowokowała go dalej, swoimi następnymi słowami, coraz bardziej brnąc we wdrażanie go w temat.
— No, dalej. Pomagaj mi. Skoro chcesz. Jestem ciekawa jak planujesz się za to zabrać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyWto Gru 02 2014, 02:11

Nie potrafił spojrzeć na to wszystko z jej punktu widzenia. Był chyba zbyt łagodną osobowością, aby tak po prostu się na nią obrazić, bądź unieść się gniewem, na co skrycie najwyraźniej liczyła. Może i był gwałtowny przez swoją naturę, ale z całą pewnością nie unosił się emocjami wtedy, gdy nie trzeba było, a to był właśnie ten moment. Nie czuł potrzeby darcia kotów z D’Angelo, więc chyba łatwiej było mu puszczać mimo uszu wszelkie złośliwości i insynuacje. Ciekawe ile jeszcze czasu da tak radę.
- Dziękuję. - ot w ten sposób odpowiedział na jej zarzut, że za dużo gada. Zgadzał się z nim w zupełności, ale cóż zrobić i poradzić na to. Oto wady bycia zbyt ciekawskim. W każdym razie był jej wdzięczny, że obnażyła przed nim jakąś prawdę o sobie samej, więc nie rozwijał tego tematu, chociaż w duchu miał pewne wątpliwości co do ewentualności zignorowania jego podziękowania. W skrócie - raczej się nie spodziewał zupełnego braku reakcji i spodziewał się dostrzec, że taksuje go krzywym spojrzeniem. Nie dał się jej zbić z pantałyku, a przynajmniej próbował się nie dać.
- Stwierdziłaś, że możesz mi odstąpić swoje problemy. Lepszym wyjściem od obarczania innych odpowiedzialnością za swoje kłopoty jest wspólne ich rozwiązywanie, zwłaszcza, jeśli istnieją przesłanki ku temu, że może zakończyć się to powodzeniem. - odpowiedział jej spokojnie, lekko poruszając zesztywniałymi od bezruchu nogami. Przez moment wpatrywał się w lekkie falowanie wody, które spowodował, nim podniósł wzrok na dziewczynę. Nie wydawał się być poruszony jej opryskliwością, a raczej był tym zaintrygowany.
- Jeśli potrzebujesz rady, możesz otrzymać ją ode mnie, chociaż jak to zwykle bywa z dobrymi radami, są udzielane przez osoby nie mające wiele wspólnego z kłopotami jednostki, której ich udzielają i zwykle są niewiele warte, chociaż płynące z głębi serca. - zbył jej wyzywający ton, samemu będąc całkowicie opanowanym i wyważonym. Czuł się trochę tak, jakby takim zachowaniem okłamywał pewną część siebie, ale to było normalne. Dwoistość natury, którą operował była zbyt widoczna, aby móc nad nią zapanować w stu procentach. Uśmiechnął się do niej nieco kpiąco, co w praktyce sprowadziło się jedynie, albo aż do całkiem porządnej zadziorności emanującej z jego postawy.
- Nie zamierzam Ci pomagać jeśli sama tego nie chcesz, Shenae, a już tym bardziej na siłę wyciągać z Ciebie jakiekolwiek wyznania. Jeśli nie potrzebujesz pomocy, skończ proszę rozmowę tak jak chciałaś, mówiąc ostatnie słowo.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Shenae D'Angelo

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptyWto Gru 02 2014, 18:47

Patrzyła na niego przez chwilę w milczeniu, po prostu wsłuchując się w jego monolog, aż kiedy wydawało się, że chciała coś powiedzieć, zamiast tego zanurzyła się w wodzie, Kiedy na nowo pojawił się nad taflą, nie pozostało na jej twarzy żadnych oznak zdradzających tego, co chciała powiedzieć i nie powiedziała. Nie było już nawet tego wrażenia, że rzeczywiście mogła się odezwać. Wzruszyła w końcu beznamiętnie ramionami, jakby od początku chciała to zrobić i już na samym wstępie nie była przekonana co do jego słów.
— A istnieją? — prychnęła zaczesując mokre włosy w tył — przesłanki na powodzenie? Jesteś chyba optymistą, Harry? Tak z natury. W porządku. Taki optymizm przyda mi się w drużynie. Nigdzie indziej.
Chciała zamknąć ten temat, ale to chyba nie było takie proste, bo nie zależało to przecież tylko od niej. Słuchała dalszych wywodów wilowatego z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Uśmiechnęła się krzywo, nie widząc szansy na odegranie się na jego słowach. Postawił ją w bardzo niekomfortowych okolicznościach. Cokolwiek by nie powiedziała, zrobiłaby dokładnie to, czego od niej chciał. Pierwsze wyjście, poddać się i podzielić się z nim swoimi problemami. Odrzucone. Drugie wyjście, rzucić ostatnie słowo, jak sugerował. Wykluczone. Milczeć? To nieme przyznanie racji. Niedoczekanie. Podpłynęła więc do niego, kupując sobie czas na odpowiedź.
— Nie potrzebuję rady. Ale sprawiasz wrażenie, jakbyś potrzebował połechtania sobie ego. Chcesz mi w czymś pomóc? Znaj moją łaskę. Jest jedna rzecz, w której byś mógł.
Dopłynęła ostatecznie do niego opierając się rękoma po obu stronach jego ramion, nie dlatego, że chciała go zamykać między swoimi. Pomogło jej to przytrzymać się bez problemu na powierzchni wody. Bądź co bądź, nie sięgała nogami dna.
— jesteś gotowy? — upewniła się pochylając się nad jego uchem — zamknij oczy — mruknęła tylko zaraz przed tym, jak zmieniła pozycję, opierając się obiema dłońmi o krawędź basenu z lewej strony od niego. Chwilę potem wzburzyła wodą podciągając się do góry i opuściła wannę. Jakkolwiek przyjemnie nie byo w gorącej wodzie. Musiała się bez tego obejść. Ruszyła w kierunku bliższych jej, ręczników, a dopiero później, owinąwszy się jednym, w stronę swoich ciuchów. Wcześniej odwróciła się w kierunku Rience’a, wyciskając czarne pasma włosów z wody.
— Idziesz? Zbliża się cisza nocna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8




Gracz




Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie EmptySro Gru 03 2014, 02:50

Właściwie to nawet nie poczuł się jak zwycięzca, na co być może skrycie liczyła D’Angelo. Rience wcale nie chciał jej przegadać. Przedstawił jej swoje argumenty i swoje spojrzenie na to wszystko, co połączone z życiowym doświadczeniem wynikającym z tego typu zachowań sprowadziło się do monologu. Był jednak okrutnie zaintrygowany. Czy jednak mu odpowie? Właściwie to spodziewał się jakiejś mimowolnie rzuconej uwagi, być może nawet lekkiej uszczypliwości czy prowokacji i nie zawiódł się… aż tak bardzo oczywiście.
Przez moment chciał jej nawet odpowiedzieć na jej słowa, lecz najwyraźniej się rozmyślił, bo postanowił nieznacznie pokręcić głową. Ostatnie słowo. Tak, to był dobry moment na to, aby jej je dać. Zwilżył dłonią na wpół mokre włosy, wytrząsając ze swej postawy nagromadzone w niej resztki sztywności czy krępacji, jak zwał tak zwał. Przyjemnie było zażyć tu kąpieli i miał skrytą nadzieję, że jeśli wygrają następny mecz to w ogólnej euforii łatwiej będzie mu nakłonić Shenae do zafundowania całej drużynie wizyty w basenie.
Słuchał jej kolejnej wypowiedzi, a chociaż nie odpowiadał, odrobinę się z nią zgadzał. Połechtanie ego zawsze było mile widziane u Hargreavesa, do czego oczywiście się nie przyznał, pozwalając swemu wyrazowi twarzy na ukazywanie jedynie delikatnego, uprzejmego zainteresowania, przeznaczonego raczej oglądaniu średnio interesującego serialu telewizyjnego, niźli debacie na temat przysług i pomocy. Wbrew pozorom wcale się jej nie usłuchał. Zbliżyła się, najwyraźniej chcąc go chociaż odrobinę wytrącić z równowagi po czym szepnęła, zaraz już wzburzając wodę. Czasu do reakcji miał niewiele, ale mimo wszystko jedynie odwrócił głowę w prawą stronę, wiedząc, że tak czy owak nic nie zobaczy. Czekał cierpliwie, aż się ubierze, ale o dziwo pogoniła go jeszcze w trakcie wycieczki w stronę ubrań. Przez moment zawahał się, chcąc jeszcze przyjrzeć się syrenie, ale potem cicho westchnął i wyszedł sprawnie z wody, zakręcając jasne włosy na palcu i wsuwając je między pasma bliżej głowy, dzięki czemu stworzył prowizorycznego koka, ułatwiającego wytarcie się i ubranie. Dość szybko się osuszył i wciągnął na siebie szatę treningową, zastanawiając się po drodze czemu nie mogli z Ryanem zamieszkać nieco bliżej. Wycieczka do domu o tej porze to będzie prawdziwy koszmar. Niemniej jednak skierował się posłusznie w stronę wyjścia i razem opuścili łazienkę, aby na rozstaju dróg rozejść się każde w swoją stronę.

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Deszczowo, pochmurnie QzgSDG8








Deszczowo, pochmurnie Empty


PisanieTemat: Re: Deszczowo, pochmurnie   Deszczowo, pochmurnie Empty

Powrót do góry Go down
 

Deszczowo, pochmurnie

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Deszczowo, pochmurnie QCuY7ok :: 
retrospekcje
-