Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Klasa Magii Leczniczej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14
AutorWiadomość



avatar

Nauczyciel
Wiek : 31
Skąd : Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 66
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9760-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9763-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9761-paige-s-henderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9762-paige-s-henderson#273948




Gracz






PisanieTemat: Klasa Magii Leczniczej   Sro Paź 15 2014, 20:02

First topic message reminder :


Klasa Magii Leczniczej
Klasa nie należała do małych. Dobrze oświetlona wyglądała jak każda inna klasa. Zawierała katedrę, za którą siedział nauczyciel oraz tablicę, gdzie mógł notować wszystko to co o czym mówi.
Nie brakowało ławek oraz regałów pełnych książek oraz słoików. Na ścianach wisiały tablice z opisanym całym ciałem człowieka i różnymi urazami jakie czarodziej może doznać. Te magiczne oraz nie magiczne. Były też makiety pokazujące złamane kości. Wręcz mogło się wydawać, że to gabinet do nauki medycyny.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 132
http://www.czarodzieje.org/t15841-sanne-van-rijn#427812
http://www.czarodzieje.org/t15855-chodz-na-sanki#428200
http://www.czarodzieje.org/t15856-van-rijn-odbior#428201
http://www.czarodzieje.org/t15854-sanne-van-rijn#428114




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Wto Mar 27 2018, 21:24

Jedną z nieuleczalnych i nie do wyplenienia przypadłości Sanne było to, iż uwielbiała się droczyć. A jeżeli komuś na czymś bardzo zależało i mógł dostać to tylko od Holenderki, najbardziej był narażony na takie zabiegi z jej strony. Niestety nikomu nie była w stanie odpuścić, po prostu nie mogła sobie odmówić tej przyjemności, co niekiedy bywało strasznie okrutne z jej strony. Oczywiście dla Theo również nie miała litości, jednakże jego upór zaimponował Krukonce, która gdzieś podświadomie wyczuwała, że te lekcje mogą mieć dla Thidleya głębszy cel, niż zwykłe poprawienie ocen.
Skrzypienie przyrdzewiałych zawiasów w starych drewnianych drzwiach, zasygnalizowało Sance przybycie jej ucznia. Powitała go szerokim uśmiechem znad manekina, którego wciągała na pobliską ławkę, aby imitował pacjenta leżącego na łóżku.
- Theo, jesteś już! A liczyłam na jeszcze kilka chwil sam na sam z tym przystojniakiem - pozwoliła sobie na żarcik, poklepując nieruchomą kukłę w klatkę piersiową. Jednakże zaraz po tym, widząc zmieszanie malujące się powoli na twarzy Anglika, postanowiła się opanować i przejść do rzeczy.
Skup się! - upomniała się w myślach i miętosząc różdżkę w palcach, rozpoczęła - Dzisiaj przygotowałam dla Ciebie dwa nowe zaklęcia, pomagające wyleczyć mechaniczne uszkodzenia ciała, czyli... - zawiesiła głos i wzięła do ręki nóż, który przygotowała sobie przed pojawieniem się Krukona. - ...skaleczenia... - zaczęła nacinać imitujący skórę materiał w różnych miejscach. Jak na magicznego manekina przystało, zawierał on w sobie również imitację krwi, która zaczęła się sączyć z tychże nacięć. Oh, Sanne uwielbiała pracę z tak cierpliwym i podatnym na wszystko modelem i czasem nawet się łapała na tym, że większą satysfakcję sprawiało jej zadawanie mu ran, niż ich leczenie. Przy Thidleyu jednakże musiała zachować fason, dlatego spojrzała mu prosto w oczy, niewerbalnie dając mu do zrozumienia, iż teraz powinien zachować duże skupienie. Przyszłe życie jego potencjalnych pacjentów zależało właśnie od skupienia oraz umiejętności zachowania zimnej krwi.
- Gotowy? Na razie obserwuj ruchy mojego nadgarstka i nie zdziw się, jeżeli będę zmuszona powtórzyć próbę kilka razy - rzekła, kończąc zdanie tonem wyrażającym irytację, wywołaną zakłóceniami.
- Vulnus Alere - rzekła głośno i wyraźnie, aby Theo nie miał problemu z poznaniem formuły zaklęcia. W tym samym czasie zakręciła różdżką dwa razy w lewo, ale delikatnie, i raz szybko w prawo, rozpoczynając od nadgarstka zgiętego w dół. Na ich oczach rozcięcia zaczęły się zrastać, a Krukonka zaczęła dziękować niebiosom za uniknięcie zbłaźnienia na oczach Theo. Skoordynowanie ruchu różdżki z wypowiadanymi słowami nie było przy tym zaklęciu wcale takie łatwe, dlatego też Sanne, postanowiła sprawdzić spostrzegawczość kolegi. - Teraz powtórz na sucho. Najpierw formuła, potem sama różdżka - skrzyżowała ramiona na wysokości mostka i dla zabawy przybrała oceniający wyraz twarzy.

Kostka: 2

__________
Żeby nie było zbyt łatwo i nudno, rzucaj mi tu kosteczką raz!
2, 4, 5, 6 - Ty spostrzegawcza bestio! Albo masz wrodzony talent, albo zwykłe szczęście, ponieważ udaje Ci się za pierwszym razem!
1, 3 - Wszystko Ci się pomieszało. Przekręciłeś słowa i kolejność ruchów wykonywanych różdżką. Obyś nie był osobą, która się szybko zniechęca!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 169
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15846-theodore-thidley
http://www.czarodzieje.org/t15869-theodore-thidley#428720
http://www.czarodzieje.org/t15871-poczta-theo#428756
http://www.czarodzieje.org/t15868-theodore-thidley




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Czw Mar 29 2018, 19:04

Sanne widocznie świetnie bawiła się z leżącym manekinem, którego położyła na jednej z ławek. Spojrzała na krukona śmiejąc się lekko ze swojego żartu prawdopodobnie myśląc, że wprowadzi na twarz Theo chodź lekki uśmiech. Niestety chłopak nie miał pojęcia jak się zachować, więc wydał z siebie tylko cichy, sztywny śmiech, który nawet w jego uszach brzmiał tak sztucznie i niekomfortowo, że zamknął oczy z zażenowania. Holenderka na szczęście szybko odrzuciła zabawy na bok przechodząc do sedna lekcji. Nie poczuł się zawiedziony, gdy okazało się, że będą ćwiczyć zaklęcia leczące mechaniczne uszkodzenia ciała. Wiedział, że to jest podstawa, której musi się nauczyć zanim przejdzie do trudniejszych tematów. Nie zrobisz Felix Felicis, jeśli nie umiesz wykonać Eliksiru Ridikuskus, ani nie uda ci się zająć się Feniksem, jeśli nie dajesz sobie rady z sową. Wszystko musi być po kolei, tak samo w Magii Leczniczej.
Obserwował w ciszy jak Sanne nacina bezwładne ciało lalki, a z ran powoli wylewa się imitacja krwi, na którą Holenderka patrzyła z dziwnym błyskiem w oku. Zanim jednak Theodore zdołał się tym zaniepokoić błysk zniknął, a młodsza dziewczyna skierowała na niego swoje ciemnobrązowe spojrzenie dając mu do zrozumienia, że właśnie teraz nadszedł moment, w którym ma obserwować bacznie krukonkę. Pokiwał potwierdzająco głową na jej polecenie widząc, że także ona ma dość tych całych zakłóceń. Nikt nie wiedział skąd się wzięły, czemu się wzięły i dlaczego akurat teraz. Dużej grupy czarodziei nawet to nie obchodziło, obchodziło ich za to to, że zdecydowanie utrudniają im życie. Chociaż Sanne poszło z zaklęciem bardzo dobrze, jakby takie problemy w świecie magicznym nawet nie istniały. Niestety zamiast skupić swoją całą uwagę na jej ruchach nadgarstka i wymawianych słowach, go bardziej zaciekawiły sklepiające się rozcięcia manekina. Szybko zrozumiał swój błąd, gdy dziewczyna z lekkim uśmiechem na ustach wymagała od niego powtórzenia jej działań. Zmieszał się niepewnie wyjmując swoją różdżkę, a gdy zobaczył oceniający wzrok koleżanki poczuł jak się denerwuje. Naprawdę nie chciał tego zepsuć, chodź gdzieś w kątach umysłu wiedział, że tak właśnie się stanie. Przełknął ślinę, jeśli mu się nie uda Sanne nie zacznie na niego krzyczeć, ale mimo to nie chciał zawieść dziewczyny. Czułby się głupio. Wyciągnął przed siebie dłoń wykonując jakieś ruchy, które pod żadnym kątem nie przypominały tych co wykonała Holenderka. Dodatkowo kompletnie zapomniał o wypowiedzeniu formuły. Oczywiście.
Theodore nie był osobą, która się rumieni, ale można było zobaczyć, że jego blade policzki nabrały bardziej różowawego koloru niż zazwyczaj.
-Przepraszam, pomyliłem się- rzekł cicho mając nadzieję, że Sanne będzie wystarczająco cierpliwa. Mimo porażki nie zamierzał szybko się poddać.
Spróbował przypomnieć sobie mniej więcej jak to powinien zrobić, możliwe korzystając przy tym odrobinę ze swojej znienawidzonej mocy jasnowidztwa.
- Vulnus Alere- wypowiedział wpierw słowa, a dopiero potem delikatnie zakręcił nadgarstkiem w lewo, potem szybko w prawo. Tym razem wydawało mu się, że zrobił to poprawnie.

Kostki: najpierw 1, bo kostki mnie nie lubią, potem 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Amsterdam, Holandia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 198
  Liczba postów : 132
http://www.czarodzieje.org/t15841-sanne-van-rijn#427812
http://www.czarodzieje.org/t15855-chodz-na-sanki#428200
http://www.czarodzieje.org/t15856-van-rijn-odbior#428201
http://www.czarodzieje.org/t15854-sanne-van-rijn#428114




Gracz






PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   Pon Kwi 02 2018, 19:44

Decydując się na naukę zaklęć leczniczych lub pomoc w ich udoskonalaniu, Sanne bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, iż będzie musiała się zaopatrzyć w ogromne pokłady cierpliwości. Wszak jeszcze nie spotkała w swoim życiu geniusza, który potrafiłby zrobić cokolwiek bezbłędnie i sama też nim nie była. "Praktyka czyni mistrza" tak zawsze motywował ją ojciec. Niestety w większości przypadków niezmiernie ciężko jej było pokonywać tę porywczą naturę na dłuższą metę. Chociaż pierwszą nieudaną próbę Krukona przyjęła całkiem nieźle, co prawdopodobnie było zasługą tego rumieńca, który wymalował się na twarzy Thidleya. Nieśmiałość i zażenowanie innych potrafiło skutecznie roztopić serce Holenderki.
- Patrz - nakazała i jeszcze raz powtórzyła formułę zaklęcia, a następnie ruch różdżką. - Pierwsze słowo zaklęcia składa się z dwóch sylab. Robisz po jednym okrążeniu różdżką w lewo na każdą sylabę. Alere wypowiadasz szybko, już nie dzieląc tego słowa na części, w tym samym czasie dodając ruch w prawo - wytłumaczyła chłopakowi ze spokojem, dokładnie w ten sam sposób jak jej została przekazana ta wiedza. Ciepłym uśmiechem zachęciła Theo do kolejnej próby, aby mógł wykorzystać jej wskazówki w praktyce. Wbiła w niego baczne spojrzenie swoich ciemnych tęczówek by w razie potrzeby wyłapać każdy najmniejszy błąd wymagający skorygowania. Ku satysfakcji Holenderki, Theodore perfekcyjnie poprawił swoją pomyłkę, dzięki czemu mogli przejść teraz do praktycznego wykorzystania zaklęcia. Sanne ponownie ujęła nóż w dłoń i tym razem zrobiła jedno szybkie nacięcie, prezentując je studentowi otwartą dłonią.
- Powodzenia - posłała chłopakowi szeroki uśmiech, wyczekując na efekty ćwiczonego przez nich zaklęcia. Teraz nie miała żadnych wątpliwości, czy chłopakowi się powiedzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Klasa Magii Leczniczej   

Powrót do góry Go down
 

Klasa Magii Leczniczej

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 14 z 14Idź do strony : Previous  1 ... 8 ... 12, 13, 14

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
pierwsze pietro
-