Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 O północy w Paryżu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Philippe Lorrain

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyNie Sie 31 2014, 23:04


Retrospekcje

Osoby: Phillippe Lorrain, Mila Zoellis
Miejsce rozgrywki: Paryż, Francja
Rok rozgrywki: gdzieś tam kiedyś XD
Okoliczności: "można odwalić jakąś dziwną akcje z murzynem" czyli wyjazdowe perypetie dwójki znajomych
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Philippe Lorrain

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptySro Wrz 03 2014, 00:17

Nie minął tydzień od ostatniego listu, a Philippe siedział nie do końca przytomny w pociągowym przedziale. Tylko gruba baba przypominała mu, że nie siedzi w zatłoczonym Hogwart Express, by rozpocząć kolejny paskudny rok szkolny. Zdecydowanie wolałby zapomnieć o wszystkim. Jak dawno jechał w tamte strony? Po co w ogóle w nie wracał? W końcu koszule nie były najważniejsze, a przecież pod tak idiotycznym pretekstem wyciągnął tę ducha winną dziewczynę w czeluście Francji. Kraju, którego na swój sposób nienawidził. Czerwone dachówki, ogródki, rogaliki - ściema dla turystów. To kraj nonszalancji, wyniosłości i egzystencjalistycznego gówna. W końcu kto w miarę normalny ma na tyle wolnego czasu i hajsu, by sobie beztrosko hasać po zakamarkach Luwru czy cały dzień wspinać się na metalowa wieżę, której Francuzi jeszcze wiek temu nienawidzili? Tak, to wszystko wydawało się śmiertelnie idiotyczne w świetle zaistniałej sytuacji. Teraz jednak patrzył w stronę okna na Słońce, które nic nie zmieniało, ale każdy kretyn lubi je oglądać. Nie zdziwił się więc, że dziewczyna mu nie przerywała. A może po prostu spała? Te parę godzin w pociągu nawet jemu zrobił sieczkę z mózgu.

***

Trafiliśmy, cholerny Paryż. Witamy w krainie dla ludzi z klasą, korytarzem i szatą wyjściową. Nic tylko zakładać tę ścierę dla lansu na siebie i mknąć przez pseudourocze uliczki. Zafascynowana? Chodźmy dalej. Nie ominął nas pseudo deptak z kostki łupanej, który daje więcej hałasu niż romantycznego klimatu. Zwłaszcza, gdy francuskie złodziejaszki próbowały polować na takich jak my. Spoko, ty i tak pomyślisz, że bawią się w chowanego czy inną głupotę - w końcu w stolicy miłości wszystko musi być idealne. Potem przejdziemy przez parę mościków, które stoją nad sztucznie napełnianym korytem rzeki - w końcu są równie romantyczne co sztuczne i bezsensowne. Wszystko się zgadza, lecimy dalej. W końcu centrum, tona sklepów, restauracji małych i dużych. Znalazła się nawet taka w sam raz dla Philippa i Milki. Nieduża, pod czerwonym daszkiem, z jakimś murzynem o krzywym uśmiechu. "Pewnie kelner" - Pomyślał sobie, po czym wszedł do środka. Usiedli... Taka mała niespodzianka dla ciebie.
- Spełniasz marzenia teraz, czy może mała czarna na rozgrzewkę? - Spytał jak gdyby nigdy nic, spokojnie z uśmiechem nasuniętym na jeden polik. Wiedział, że nie jest mu w nim do twarzy, ale ostatnio przychodził mu najprościej. Może zaraz się okaże, że coś mu się w twarzy popierdoliło i zostanie tak na zawsze? Nie zdziwiłby się, jak już ma się pierdolić to na całego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mila F. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 265
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9217-mila-f-zoellis#258130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9219-i-don-t-want-to-be#258142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9218-mila#258139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9220-m-f-zoellis#258145
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptySro Wrz 03 2014, 19:44

Mila zupełnie nie wpadła na to, jak nierozważnym krokiem jest umawianie się na wyjazdy z kimkolwiek. Nie raz już zdarzyła jej się sytuacja z serii „ale kim jesteś” i znosić musiała potem wielodniowe gniewne pomruki, czy utyskiwania, wolała więc zakładać, że skoro ktoś ma jej adres, to na bank wie, co robi. Nie czuła się przecież kimś wartym porwania, a Charlie raczej nie śmierdział pieniądzem na tyle, by ktoś chciał wymusić okup. Spakowała się grzecznie w jedną, niewielką walizeczkę i o wyznaczonej porze, w wyznaczonym miejscu stawiła się potulnie, okrywając szyję czarnym, cienkim kominem. Raz nawet zdarzyło jej się kichnąć w chusteczkę. I mimo, iż nie wiedziała nawet, kogo się spodziewać, a rezolutnie nie zapytała o znaki szczególne, Philippe znalazł ją sam i zaraz otoczył tą swoją aurą francuskiej tajemnicy z nutką szaleństwa. Kiwała głową na każde jego słowo i przytakiwała, usilnie starając się dojść do ładu z rozbieganymi myślami. Na kurze łapki, jedzie do Paryża!
Ten zaś, zupełnie jak się tego spodziewała, zachwycił ją feerią barw i natłokiem turystów. Przez większość czasu Mila i Philippe zachowywali się jak typowi mugole, zaś oprowadzana po stolicy miłości dziewczyna chłonęła nowe widoki jak gąbka wodę. Nawet zniechęcenie towarzysza nie przeszkadzało jej sunąć rozgorączkowanym spojrzeniem po wszystkim co napotkała i przywdziewać małego „o” na buzi. Była pod wielkim wrażeniem, jak pewnie każdy, kto odwiedza nowe miejsce. Wiele słyszała o Francji, nie była przecież głupia. Czytała trochę o jego historii, jednak aktualnie nie mogła przypomnieć sobie niczego błyskotliwego, czy chociażby odpowiedniego, milczała zatem pozwalając Lorrainowi mówić. Ten zaś wkładał w to zdecydowanie zbyt wiele serca (hehs).
Gdy zaś znaleźli się w kawiarence i zajęli już swoje miejsca, Mila pozwoliła sobie na wytchnienie ulgi, powracając speszonym spojrzeniem do rozmówcy. Jeszcze nie zdążyła zauważyć, kto będzie ich dzisiaj obsługiwać zbyt zaaferowana krajobrazem zewnętrznym. Mało kulturalnie uniosła ramiona do policzków i przekrzywiła głowę.
- Jestem pewna, że nie poleciłbyś mi czegoś, co źle zapamiętam, dlatego mała czarna może być. Francuskie ciacha wymagają celebracji i odpowiedniego nastroju, prawda? Czarna…
Odwróciła głowę w kierunku kelnera, który chrząknął sobie cichutko i zamurowało ją na dłużej. Nie tak wyobrażała sobie „małą czarną”. To, co wyrosło tuż przed nią może i nie było ogromne (zupełnie przeciętnego wzrostu), ale widziane po raz pierwszy robiło wrażenie nie mniejsze niż wieża Eiffla. Mila poruszała ustami jak ryba, by po chwili odzyskać rezon i szybko spojrzeć w ziemię. Uderzyło ją to, jak głupio musiała wyglądać i jak pewnie zaraz zareagują inni. Wykopanie z lokalu wydawało się mocno prawdopodobne, a przecież nie była rasistką! No, przynajmniej jeszcze o niczym nie wiedziała~

Stirlitz szedł nocą przez las i nagle zobaczył na gałęzi parę świecących oczu.
- Sowa - pomyślał Stirlitz.
- Sam jesteś sowa - pomyślał Müller.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Philippe Lorrain

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyPią Wrz 05 2014, 00:19

Wiesz, Philippe nie o wszystkim mówił dziewczynie, nie chcąc jej psuć wyjazdu. Jego niechęć była bardziej spowodowana prywatnymi impulsami niż znienawidzeniem tego miejsca. Fakt, cały Paryż jest przerysowany w jego oczach, właśnie przez znajomość historii, tego jak ten kraj się poddał w czasie wojny, przez co mieli stosunkowo niewielkie zniszczenia. Tak, krukon kojarzył coś z niej, w końcu kiedyś tam Celie dbała by nie wyrósł na chama i prostaka. Zabawne, że teraz wolałby jakoś o tym nie pamiętać. Tak samo jak o reszcie jej nauk, tańcu czy kulturalnym wyrażaniu swoich myśli. Gdzieś z tyłu głowy miał ciągle Celie stojącą nad nim i Soph na sali gimnastycznej z niezadowoloną miną i wymaganiami zdolnymi powalić nawet najbardziej utalentowanych młodych tancerzy. Figury, formy, rytm, takty, zwroty - to wszystko składało się wtedy na Lorrain'ową codzienność. Gdyby nie list z Hogwartu pewnie dalej by rozmasowywał zakwasy po wieczornych treningach, był na idealnej diecie i czytał czasopisma dla zawodowców. Głupie, nie?
Tak więc jego dziecięce perfekcyjne do zgorzknienia życie nieco pasowało do obrazu Francji. Mógł o tym mówić, znajdować delikatne akcenty w na pozór surowych zakamarkach Luwru, czy szukać czegoś więcej niż Boga w katedrze Notre-Dam. Stolica romatycznego miasta jest oprócz raju zakochanych również ostoja wielu kultur. Nawet własny Panteon mają, choć niewątpliwie temu starożytnemu nawet do pięt nie dorasta. Tak więc wcześniej wspomniane "o" na pewno nie było przez chłopaka specjalnie hejtowane. W gruncie rzeczy nawet cieszyło go, że dziewczynie się nie nudzi. Przynajmniej tyle ma z tego dziwnego wyjazdu teoretycznie po jego koszule. Na dziś powinien założy chmurną - na pewno o tym pomyśli kolejnego dnia.
W każdym bądź razie siedzą w tej restauracji, murzyn stoi nad nimi jak kat nad dobrą duszą, a Philippe uśmiechał się tylko, rozbawiony reakcją na kelnera. Rzeczywiście, w tym mieście nawet kolor skóry wśród mieszkańców był zróżnicowany bardziej niż na tęczy. Czasem Philipp zastanawiał się czy za pare wieków nie będzie ludzi w łaty czy paski. Szedłby wtedy jako byt po ulicach i spotykał ludzkie krowy. Takie czarne z białą łatą na czole, ręce, nodze czy dupie.
- Nastroju na pewno, jednak ten już mamy. Spójrz, cisza, względna harmonia. Nic tylko odpoczywać. - Stwierdził zaglądając leniwie w kartę. - Wezmę napoleonkę i filiżankę białej herbaty. A ty? Już zdecydowana? - Ciągle nie mógł uwierzyć, że Francuzi są na tyle zadufani by nawet ciastka wiązać z historią i dumą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mila F. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 265
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9217-mila-f-zoellis#258130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9219-i-don-t-want-to-be#258142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9218-mila#258139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9220-m-f-zoellis#258145
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptySob Wrz 06 2014, 12:11

Ona z kolei była jak drugi biegun. Ciepło i czułość Zoellisów nie zdołała przesłonić niemiłych wspomnień o despotycznym ojcu i słabej matce. Nie potrafiła przyporządkować im uśmiechu, czy nawet wymagania wobec niej samej innego, niż rychła śmierć. Dlatego pewnie nie zrozumiałaby rozterek Philippe i raczej śmiała się z jego potencjalnych opowieści, niż szczerze mu współczuła. Wydawało się to bowiem tak abstrakcyjne i nierealne, że nosiło znamiona bajki, a te przecież bardzo lubiła. Chętnie dla odmiany mogłaby posłuchać o mugolskim Bambo, jeżeli Lorrain tylko znałby tę opowieść. Nie odmówiłaby mu jakiejkolwiek opowieści, bowiem miał dziwnie uspokajający ton, przez co czuła się o milionową część lepiej, niż na początku, kiedy uświadomiła sobie, że jest daleko od rodziny i od Xaviera. Tu już nie mógł robić za księcia na białym pegazie.
- Um, na dobry początek F…Flan?- Nie była pewna jak wymawia się francuskie nazwy, uniosła więc pytające spojrzenie na towarzysza. Odczekała chwilę żądna jakiejkolwiek reakcji i kontynuowała.– Z jeżynami i może jakiś świeży sok, albo woda. Nie jestem pewna, co by pasowało.
Lekko stuknęła opuszkami o kartę i ściągnęła wargi zastanawiając się, czy wybór rzeczywiście był dobry. Szarlotek jednak mogła próbować w Anglii, a ciast z kremami w domu. Francuskiego budyniu nie jadła jeszcze nigdy, miała więc straszną ochotę się zachwycić. Nie oczekiwała bowiem niczego innego ponad rozpływającą się w ustach przyjemność. No na Marlina – byli w Paryżu, a miano francuskiego kucharza to nie obelga.
Zaczesała włosy za ucho i lustrowała czarnoskórego mężczyznę spojrzeniem. Wow, serio, pierwszy raz udało jej się na takiego trafić. Ok, Hogwart pełen jest różnych ras stworzeń i kolorowych ludzi, jednak stroniąca od nich Mila zdawała się nawet nie mieć tej świadomości. Poza tym, no hej – nie pamiętała aktualnie o nikim, kto mógłby choć w minimalnym stopniu przypominać tego śmiesznego pana, który z wyraźnie francuskim akcentem czytał dla upewnienia się nazwy ciast i napojów. Poczekała, aż kelner zbierze zamówienie do końca, odbierze karty i ulotni się w celu albo obsługi kogoś innego, albo zrealizowania ich zamówienia. Po tym nachyliła się lekko w kierunku Philippe i podjęła konspiracyjnym szeptem, nieco nieświadoma znaczenia swoich słów.
- Wiesz… Przez chwilę wyobraziłam sobie, że to taka czarna wersja skrzata i poczułam większą ochotę sprawienia jednego rodzicom. Przydałby się w domu i wzbudzał niezłą sensację. To źle, prawda?

Stirlitz szedł sobie po niemieckich drogach i widzi Niemców którzy napełniają kota benzyną.
Kot uciekł i padł.
Pewnie benzyna się skończyła - pomyślał Stirlitz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Philippe Lorrain

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyPon Wrz 08 2014, 19:42

Jasne, z Philippa taki rycerz jak z koziej dupy trąba. Jak ładnie poprosisz to jeszcze da głos, bo wiesz on taki potulny jak baranek. Myślisz, że zatańczy jak mu zagrasz, a tak na prawdę pieprzysz miliard strof w tonie frazesów. Aż można się zastanowić, czy dostajesz orgazm gdy oddychasz tym gównem. Francuskim łajnem, które ubarwione w ładne słowa, stawało się karykatura sztuki. Na szczęście Lorrain nigdy nie przejmował się dogmatami życia codziennego. Wartości, które miotają jego życiem prawdopodobnie mają większą wartość niż twoje bajeczki. Bambo? Te czarnuch już nawet do podświadomości dzieci się wkradły, owładnęły ich umysły swoimi lepkimi łapkami.
Halo, czy ktoś tam jest? Mówię do ciebie w słowach trudnych. Nasza relacja nigdy nie była prosta. Wpuść mnie, a powiem ci kim jesteś. Czemu odmawiasz? Nie zamyka się drzwi swojemu najbliższemu przyjacielowi przed nosem. Spójrz na mnie. Jestem uosobieniem tego, czego własnie potrzebujesz. To jak, umowa stoi? Nie chce cię prosić, zrozum. Jestem ostatnim puzlem w twojej układance myśli. Nie patrz tak na mnie. Wiem, że rozumiesz. Odkrywasz mnie na nowo, radość z tej małej chwili. Nie odrzucaj mnie, jestem ci potrzebna. Spójrz na nią. Ona na ciebie czeka.
Spojrzał na dziewczynę, której umiejętności językowe zostawiały wiele do życzenia. Jak to jest, że jeszcze dwa wieki temu wszyscy szanujący się ludzie potrafili posługiwać się tym bełkotem, a teraz jedyne co usłyszysz pisk opon o nierówny asfalt. - Dobry wybór. Chyba nawet kelnerowi sie spodobałaś. Uważaj, bo jeszcze poczuje się zagrożony - Powiedział żartem, jakby to miało jakikolowiek sens. Nie musiało. Dziewczyna szybko podjęła szept, jakby bała się, że za kare dostanie od czarnucha z ręki, nogi, głowy czy cholera wie czego jeszcze. Zabawne, prawie jak dzieci.
- Czarny skrzat w domu? Nie prościej przefarbować zwykłego niż męczyć się z tym "maluszkiem"? - Stwierdził, ale już czuł, że nie wchodzą na tematy z goła nieetyczne. W końcu on na prawdę rozumiał, że ludzie sobie żartowali z niektórych jak z blondynek. To jednak już nie podchodziło pod dowcip.
Hej, poczekaj chwile! Nie uciekaj przedemną. Kolejnym razem już tego nie powiem, daj mi tylko szanse. Potrzebujesz jej. Spójrz, czy nie jest uroczo?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mila F. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 265
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9217-mila-f-zoellis#258130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9219-i-don-t-want-to-be#258142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9218-mila#258139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9220-m-f-zoellis#258145
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyPon Wrz 08 2014, 23:00

Z normalnością jest jak z kwestią głodnych dzieci w Afryce. Niby każdy o tym mówi, każdy pragnie zwrócić na siebie uwagę i zasmakować pogłosu przychylnych plotek łechtających oślizgłą osobowość. Z drugiej jednak strony prawd jest tyle ile ludzi na świecie. Mówienie sprawia Ci przyjemność? Kup sobie rozgłośnię i tłumacz całemu światu zawiłości twierdzeń Pitagorasa. Droga wolna, większość ludzi chętnie posłucha, nie mając co robić między jednym odcinkiem Magii na Sukces a drugim. Lecz poza słowami jest jeszcze sfera działań. Jeżeli dasz z siebie więcej niż puste zdania – brawo, oto stałeś się kolejnym z niewielu nieszczęśników, którzy podźwignęli na swoich wątłych barkach światowy problem. Jeżeli jednak skończy się na pięknym szyku i kwiecistej mowie – spokojnie, nikt Ci tego nie wypomni. Kwestionowanie normalności działało na podobnych zasadach, dlatego już od kilku tysięcy lat ludzkość nie mogła związać się w supełek i znaleźć swojego złotego środka. Z jednej strony zupełnie normalna była Mila, z drugiej strony Philippe, z trzeciej kwiatek smętnie wyglądający z wazonika, zaś z kolejnej szczupły Murzyn przemierzający przestrzeń między stolikami sprawnie niczym gazela sawannę.
Dziewczyna spuściła wzrok na splecione dłonie i ściągnięte kolana. Potarła obutą stopą o stopę i uskuteczniła kilka rozluźniających min. Technika wyzbywania się lekkiego stresu, której nauczyła ją Venice przynosiła nieziemskie skutki. W kilka chwil i kilka oddechów potrafiła przywrócić równość bicia serca, a do tego uporządkować myśli. Oddała nieco śmielej uśmiech Lorrainowi, po czym wyprostowała się na krzesełku.
- Och, z tym nie będzie żadnych problemów. To i tak nie potrwa długo, prawda? Każde z nas nacieszy się innym widokiem, a potem bańka pryśnie i wrócimy do rzeczywistości. Jego jest już chyba nazbyt kolorowa.
Dowcip pojawił się sam, tak samo jak zamówienie na ich stoliku. Parująca filiżanka herbaty współgrała z jasnym kremem w Napoleonce, zaś lekko dygoczący, opływający kwaśnym, gęstym sokiem budyń wdzięczył się przy smukłej szklance z porzeczkowym sokiem. Mila nie opanowała się w porę i aż oblizała usta. Jedynym, co zarejestrowała było szybkie wycofanie się ciemnej dłoni naznaczonej blizną przez całą długość kciuka. Jejku, chciała na nią patrzeć dłużej, jednak wstydziła się poprosić.
Budyń zaś, o dziwo, był koloru gorzkiej czekolady.
- Sądzisz, że tylko ludzie mają kolory? – Przechyliła głowę posyłając mu pytające spojrzenie. Zmarszczyła przy tym nos i ściągnęła brwi ku sobie, myśląc intensywnie nad tym, co powiedział. – To trochę niesprawiedliwe. Nie mamy monopolu na różnorodność. Widziałam kiedyś małego skrzacika z rudymi włoskami na dłoniach. Niewiele pamiętam, ale koloru jestem pewna jak tego, że tu jestem.
Przysunęła talerzyk ku sobie, jednak nie potrafiła zacząć jeść. Wyglądało tak pięknie, że syciła się samym spojrzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Philippe Lorrain

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 696
  Liczba postów : 953
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6249-philippe-dominique-lorrain
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6250-filipowy-natlok-ludzi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6251-zrobie-sobie-poczte-stac-mnie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7181-philippe-dominique-lorrain#204379
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyWto Wrz 16 2014, 19:23

"Magii na sukces" to Philippa takie rzeczy ominęły? Plotka głosi, że w czarodziejskim świecie nie ma czegoś tak mainstreamowego jak telewizja, jednak skoro nalegasz... To uznajmy, że tego nie widać. Jak czarnych na asfalcie czy innych anomaliów. W końcu nikt teraz nie patrzy na drugiego człowieka. Rasizm? Był zawsze, tego się raczej nie da zmienić. Nawet jeśli zrobi się miliard kampanii, z taką samą ilością rymujących się mott, to i tak nic nie da. Ludzie to hipokryci, ignorancji i Platon wie co jeszcze. Nie są idealni, nie znają świata form, nie rozumieją piękna samego w sobie, opartego na doznaniach a nie na powierzchownej ocenie. Nikt nie jest idealny. Nie zależnie od tego jaki ma kolor skóry, ulubionego utworu czy jak długiego węża nosi w kieszeni. Można by się wręcz pokusić, ze całe ludzkie życie polega na subiektywnej ocenie, często opartej o błachostki. To ile zarabiasz, jakie buty nosisz, kto jest twoim ojcem... Sprawia, że inni cię szufladkują swoim subiektywnym okiem. Wkładają na półeczkę niczym koszulkę, wkładając tylko wtedy, gdy potrzebują łaski. Nie wierzysz? Spróbuj spojrzeć moimi oczyma, a zrozumiesz. Wypożyczę ci je. Nie są mi potrzebne do widzenia prawdziwego piękna.
Nie mniej jednak, życie dalej trwało w tym bagnie subiektywnych doznań. Każde widziało to spotkanie inaczej. Można mieć co najwyżej nadzieje, że jedzenie będzie równie pyszne. Choć wątpię, widząc tę babę przy stoliku za nimi, która patrzy na ich deser jak wilk na czerwonego kapturka. No cóż jedni lubią seks, a inni kraść ciasteczka nastolatką. Pewnie niedługo się okaże, że dostanie orgazmu wdechem i wcale nie chodzi mi tu o jakieś usta-usta.
- Nie powiedziałbym. Jego życie jest na pewno o wiele czarniejsze nisz nasze. - Stwierdził mimowolnie, woląc unikać tematu powrotu do szkoły. Znów się znacznie... Znaczy nie do końca, bo przecież w gruncie rzeczy to dalej nie wiedział, że nowy rok przyniesie kolejne zmiany. Przestanie być prefektem, ludzie zaczną do niego pisać z grobów, a potem postanie znów sam. Zdecydowanie, powinien się kiedyś za to napić. Za przyjaźnie, które wracają na jedną noc, za ludzi bardziej niesłownych niż niemowlę i spokój, który wraz z wizytami zwyknie tracić. Myśl świetna do samego dna.
Podniósł filiżankę, jakby to miało sprawić, że nagle stanie się zimna. Prawie jak on, tylko jemu trudno było się podnieść. Nawet to nawołujące do niego sumienie nie dawało rady się przebić. Francja.. Kraj najgorszych wspomnień zawsze w modzie. Dosłownie i w przenośni.
- Różnorodność powiadasz... Psy mają łaty na sierści, a ludzie na włosach nie. To też niesprawiedliwe? - Zmienił temat, inaczej formułując pytanie. Ach, a wyższość kontemplowania ideowego nad cała resztą. Zawsze sprawiedliwość jest tematem, w który każdy może włożyć swoje trzy grosze. Nie to, co jakaś inżynieria genetyczna, cholera wie komu potrzebna do szczęścia...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mila F. Zoellis

Nauczyciel
Rok Nauki : VI
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 265
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 69
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9217-mila-f-zoellis#258130
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9219-i-don-t-want-to-be#258142
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9218-mila#258139
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9220-m-f-zoellis#258145
O północy w Paryżu QzgSDG8




Gracz




O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu EmptyCzw Wrz 18 2014, 10:21

Problem leży jednak nie tylko w ludzkiej naturze, ale i sile przyzwyczajeń. Setki tysięcy lat ewolucji człowieka rozumnego obrodziły w mity, ramy postępowań i swoisty podział społeczny oparty na wzajemnej nietolerancji, którą każdemu z nas aplikuje się w procesie wychowania. Tak samo przecież było w sporach między magicznymi i pozbawionymi przywileju. Ci, którzy wiedzą więcej czują się lepsi przez sam fakt posiadania świadomości istnienia innego świata. Myślą, że mają władzę, chociaż jedyne, czy mogą się pochwalić, to kilka magicznych sztuczek poprzedzonych machaniem specjalnym patykiem. I choć społeczność ta obrodziła w tolerancję, nadal gdzieś w głębi trzewi wraz z krwią przepływa przez statystycznego człowieka myśl „Jestem ważniejszy. Nie mam tego w genach. To wpoił mi ojciec, dziadek i pradziadek, wszyscy tego samego sortu, koloru skóry i zawartości magii we krwi. Wszyscy o niebo lepsi od innych.” Tym właśnie jest rasizm. Nie rodzimy się nim obarczeni, to jedynie wynik przyzwyczajania się do norm społecznych.
Piękno zaś formą jest umowną, bowiem kiedy jednego cieszy widok kwiatów na umajonej łące, inni lubują się w betonowych chaszczach dżungli miast i kolejowych torów. Odczucie subiektywne porównywalne do zapachu felix felicis. Czujesz goździki? Może to perfumy ukochanej? Może zapach benzyny wlewanej do baku mugolskiego auta, albo woń piekącego się kurczaka na niedzielny obiad? Szczęście i piękno w hierarchii terminologii jednostki przełożone zostały za praktyczność i trwałość, gdzie pierwsze ma nam ułatwić życie, drugie zaś ograniczyć gorączkę trawiącą świat. Nie ma w tym nic złego, jednak jeżeli chcesz mi mówić o pięknie, pamiętaj, ze Ty widzisz je swoimi oczami i czujesz swoimi dłońmi. Ja, uboga w Twoje doświadczenia i opleciona jeno teoretycznie otwartym umysłem zupełnie inne znajdę doznania. Nie gniewaj się wtedy i tłumacz. Cierpliwość jest mistrzem nauk wszelakich. Mam w sobie pewien pęd do zrozumienia, toteż pilnie będę odrabiać pracę domową.
Pozwól mi znaleźć u kogoś dumę z tego, kim się staję.
- Każde życie jest czarniejsze od naszego, kiedy my o nim mówimy. Ktoś inny powiedziałby, że to my nosimy przepaskę na oczach.
Jak na zawołanie skubnęła maleńką, zdobioną łyżeczką kapkę budyniu z wierzchu, ścieląc podniebienie jego przepyszną konsystencją. Och, zdecydowanie zadowolona była z wyboru. Powinna częściej decydować się na takie małe uciechy. Uniosła wzrok na Philippa, lecz zaraz opuściła go na własny talerzyk i odłożyła srebro na serwetkę. Z tym, co daje radość nie należy się przecież śpieszyć. To tak, jak z końcem wakacji właśnie. Pęd ku szarej rzeczywistości zabija ducha rozleniwienia, gorzej się przez to sypia.
-Wybacz, ale nie rozumiem. Nie chciałbyś widzieć różnorodności pomiędzy ludźmi? My mamy swoje łaty, jednak tworzymy je we własnym zakresie. Zwierzętom odebrano taką możliwość, toteż natura sama z siebie dała im ciapki i paski, sierść długą, krótką i jej brak. Ludzie dbać muszą o siebie sami, a i tak zazwyczaj odstępstwo od normy brane jest za objaw umierania. Bądź szaleństwa.
Norma, pamiętasz? Normalność = rzeczywistość, w której żyjemy. Rzeczywistość, którą otoczenie pozwala nam przyjąć jako naszą własną. Przyzwyczajenie. Tradycja.
Przechyliła głowę w prawo, potem w lewo i wzruszyła ramionami. Dłonie ściśnięte w węzełek na kolanach były takie chłodne. Ostatnie dni lata, choć słoneczne, obfitowały w wiatry i wiaterki skutecznie ziębiące każdą niechronioną kończynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

O północy w Paryżu QzgSDG8








O północy w Paryżu Empty


PisanieTemat: Re: O północy w Paryżu   O północy w Paryżu Empty

Powrót do góry Go down
 

O północy w Paryżu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: O północy w Paryżu QCuY7ok :: 
retrospekcje
-