Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30, 31  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Londyn/Hogsmeade
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4484
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614




Administrator






PisanieTemat: Punkt widokowy   Sob Cze 12 2010, 14:21

First topic message reminder :


Punkt widokowy
Miejsce, z którego rozciąga się piękny widok na jezioro i część Zakazanego Lasu. Uczniowie, często się tu zatrzymują, by porozmyślać i zrelaksować wzrok.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Llanfairpwllgwyngyllgogery- chwyrndrobwllllantysiliogogogoch, Walia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 46
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11704-cadan-muir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11705-krol-walii-poszukuje-poddanych?nid=2#313021
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11707-sowa-krola-walii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11706-cadan-muir#313022




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Lis 14 2015, 12:48

Czy Cadanowi powinno się ufać? No cóż, można go przekupić. I dobrze by było gdyby Skyler o tym wiedziała. Jeśli zaoferuje mu coś ciekawego, jej tajemnice na pewno nie wyjdzie na jaw. Dopóki nie znajdzie się ktoś kto ma więcej do zaoferowania. I nie krytykujcie przez to ślizgona. Już taki jest, nie bez powodu jest w slytherinie. Wśród ludzi sprytnych i przeważnie inteligentnych.
-Czarnomagiczne artefakty? powiadasz. Wiesz coś więcej na ten temat?- Cadana to bardzo zainteresowało. Tak bardzo, że aż wyjął kolejnego papierosa. Zapalił go, zwykłą zapalniczką, bo jak wcześniej było pisane, różdżką jest mało praktycznie, bo jest większa. Spojrzał się pytająco na dziewczynę. Z papierosem w ustach wyglądał jak jakiś śledczy który przesłuchuje seryjnego mordercę chorego na umyśle.
-Jeśli mówisz jak jest, i salemczycy mają różne ciekawe przedmioty, przetrząśnijmy jednego z nich. Może nam coś ciekawego powie.- O tak, gangsta ślizgonów. Będą terroryzować salemczyków i budzić wśród nich postrach, to mu się podobało. Zabieranie forsy puchonom z pierwszego roku robiło się już nudne. A Cadan jest na tyle głupi i pewny siebie, że mógłby podskoczyć o parę lat starszego salemczyka. Ale na pewno nie dałby mu za wygraną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 19
Skąd : Liverpool, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 51
  Liczba postów : 40
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11737-skyler-jasmine-coleman
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11738-spokojnie-ja-na-prawde-nie-gryze#314241
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11739-listy-skyler#314242




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Lis 17 2015, 15:43

- Może wiem, może nie wiem. - powiedziałam jakoś tak bezmyślnie i wbiłam wzrok w jezioro. Może nie powinnam się chwalić moim super zegarkiem? I tak nie podejrzewałam, że Cadan komuś kapnie, ale miałam obawę, iż ktoś się o tym dowie. Nie wiem jak, nie wiem dlaczego. Jakoś tak po prostu. Gdyby wieści doszły do któregoś nauczyciela, albo co gorsza do dyrektora, to wykopaliby mnie stąd na zbity pysk. Może powinnam sama się zainteresować Salemczykami, bo może któreś z nich będzie coś wiedziało o czarnomagicznym zegarku. Ale co jeśli jakiś Amerykański bohater uzna, że powinien na mnie donieść? Sama nie wiem.
- Czy ja wiem, czy to jest dobry pomysł? Co jeśli działają w jakiejś tajnej grupie? Albo jeśli tylko jedna osoba przywiozła ze sobą coś, co teoretycznie mogłoby nas zainteresować? - zamyśliłam się, bo każda z tych teorii wydawała się być całkiem możliwa. Mogli mieć jakąś swoją tajną grupę czarnoksiężników. Jedna osoba w sumie też mogła być za to odpowiedzialna, przecież nikt nie powiedział, że w Hogwarcie musiał się znaleźć jakiś artefakt oprócz mojego zegarka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VI
Wiek : 19
Skąd : Llanfairpwllgwyngyllgogery- chwyrndrobwllllantysiliogogogoch, Walia
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 46
  Liczba postów : 45
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11704-cadan-muir
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11705-krol-walii-poszukuje-poddanych?nid=2#313021
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11707-sowa-krola-walii
http://czarodzieje.my-rpg.com/t11706-cadan-muir#313022




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lis 23 2015, 16:43

Cadan bardzo się zainteresował tą całą rozmową. Może powinien naciskać...a może lepiej nie. Skyler sama mu powie, a to czego mu nie powie, chłopak i tak się dowie. Szczerze, gdyby dowiedział się o jakimś zegarku, chętnie by pomógł Skyler. I to nie z nagłej życzliwości która jest mu obca. Bo w sumie, miałby z tego korzyści. Po pierwsze, dowiedziałby jak to ustrojstwo działa, po drugie, miałby co robić. Ukrywanie jakiegoś cennego przedmiotu, sprawia że jego posiadacz też jest cenny.
-Na pewno nie możemy się ich bać. Nawet jeśli nie mają niczego ciekawego, trzeba im pokazać kto tu rządzi. Myślałem żeby zebrać ślizgonów którzy również nie lubią tych pieprzonych Salemczyków. Bo nie może być tak że oni czują się u nas swobodnie. Jesteśmy przez nich okupowani. Przynajmniej mam takie odczucie.- Teraz jest ich mało, ale w kupie siła. Jakby zebrać więcej takich osób jak oni, mogliby trochę uprzykrzyć salemczyką życie.
Cadan skończył swojego papierosa i rozdeptał go na ziemi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Paź 02 2016, 18:05

Początek roku, a panna Carrier już wagarowała całymi dniami. Cóż, norma. Z resztą zajęcia ją tak cholernie nudziły, a przecież musiała zwiedzić każdy zakątek Hogwartu i zobaczyć czy coś przypadkiem się nie pozmieniało. Dziś padło na punkt widokowy. To właśnie tutaj przychodziła kiedy chciała pozbierać wszystkie myśli do kupy i mieć święty spokój choćby na chwilę. Niestety dziś chyba będzie bardzo daleko od spokoju, a zdała sobie z tego sprawę w momencie kiedy dotarła na miejsce i dopiero dostrzegła, że Misha siedzi w pobliżu. I to niestety był już moment bez odwrotu. Postanowiła go kompletnie zignorować, tak samo jak on bezczelnie ignorował ją w Kolumbii. Wtedy w jaskini mogła od razu rzucić w niego jakimś paskudnym czarnym zaklęciem i nie musiałaby więcej zawracać sobie nim głowy. Ale nie, ten jeden raz musiała odpuścić i skończyło się jak zawsze nie po jej myśli. W tym roku już na pewno nie będzie taka głupia i jak ktoś będzie ją śledził albo przeszkadzał to po prostu go zgładzi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Paź 03 2016, 20:31

W przerwie między lekcjami (na które, swoją drogą, też się nie zamierzał iść) wybrał się z pewną Puchonką na punkt widokowy. Pech chciał, że pomylił ją z jej siostrą bliźniaczką i dziewczyna zostawiła go, kiedy tylko odezwał się do niej po imieniu. Nie jego wina, że wyglądały identycznie. I po cholerę lazł aż tutaj? Wyciągnął zza pazuchy piersiówkę z ognistą, mając nadzieję, że przynajmniej będzie miał okazję w spokoju się napić. Jego nadzieje zostały szybko rozwiane przez odgłos kroków. Odwrócił się w ich kierunku, odruchowo chowając piersiówkę za plecami. Kiedy zobaczył, że to tyko (albo aż) Caroline, uśmiechnął się szeroko.
- Jak się masz? - spytał na powitanie. Zupełnie nie przyszło mu do głowy, ze mogłaby być za coś na niego zła. Odkąd poznali się w jaskini, praktycznie się nie widzieli, więc niby co miałoby pójść nie tak. Wyciągnął w jej stronę piersiówkę - Whisky?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Paź 03 2016, 22:34

Cholera, zauważył ją. Blondynka wciąż miała cichą nadzieję na to, że nie podejdzie ale oczywiście nic nie mogło pójść po jej myśli. I to nie tak, że była na niego zła bo w sumie to nie miała za co. Po prostu po wakacjach z góry uznała go za zwykłego pajaca nie wartego zachodu bo za każdym razem kiedy go widziała uganiał się za inną panną. Typowe. I fakt, praktycznie się nie widzieli od momentu spotkania w jaskini, mimo że zaprosił ją na drinka. Czyżby zapraszał aż tyle dziewczyn, że zapomniał? Tak, w sumie to była trochę zła. Ale ogólnie ostatnio była cięta jak osa na facetów. Żaden nie wydawał się być jej wart.
-Nie, dziękuję - mruknęła obojętnie na widok whisky. Normalnie chętnie by się napiła ale wiedziała doskonale, że to ją strasznie zmiękcza.
-Nie masz jakiejś randki czy coś? Jakiejś kolejnej panny do wyrwania? - Od momentu kiedy do niej podszedł spojrzała na niego dopiero teraz. I to z lekko uniesioną brwią.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 22
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 209
  Liczba postów : 161
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12715-misha-colin-destiel#343323
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12718-come-on-baby-light-my-fire#343363
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12717-crowley-the-king-of-hell#343354
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12716-misha-destiel




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Paź 05 2016, 23:12

No tak, mogło mu wylecieć z głowy... Teoretycznie proponował jej drinka teraz, chociaż chyba nikogo nie przekonałaby ta teoria. Wzruszył ramionami kiedy odmówiła i sam się napił. Caroline nie należała do najcieplejszych osób, ale i tak wyczuł, że coś jest nie tak. Tylko skąd niby miał wiedzieć co? I czy to jego wina?
"Aaa, tu cię boli..." - pomyślał, kiedy Carrier rozwiała jego wątpliwości. No i wziął i to spartolił... Jak zwykle. A mogło być tak pięknie i łatwo. Dopiero co zerwała z chłopakiem, właściwie wystarczyło wyciągnąć ręce i sama by w nie wpadła. No cóż, teraz przynajmniej miał jakieś wyzwanie.
Potrząsną przecząco głową.
- Nie, już nie... Ale masz rację - westchnął - puściły mi ostatnio hamulce...
Patrzył na czubki swoich butów, skubiąc gwint piersiówki. Jego mózg pracował na pełnych obrotach nad historią: jego mama umarła; była dla niego wszystkim; jego ojciec zostawił ich, kiedy okazało się, że jest nieuleczalnie chora; Misha chciał rzucić szkołę, żeby się nią opiekować, ale mu nie pozwoliła; teraz obwiniał się za jej śmierć; odsunął od wszystkich i zaczął robić głupie rzeczy, żeby zagłuszyć cierpienie, dużo alkoholu, przygodny seks... Ładnie. Teraz tylko musiał jakoś sprytnie i nie zbyt nachalnie wcisnąć jej tę opowieść.
- Przepraszam, że cię olewałem. Ja... - zamarł jakby poważnie zastanawiał się nad tym czy mówić to co zaczął, po czym zrezygnował i spojrzał na nią niepewnie - ...nie oczekuję, że mi wybaczysz.
Może powinien się rozpłakać, był w stanie wydusić z siebie jedną (męską!) łzę na zawołanie. Ale nie, Destiel, ogarnij się! Caroline nie była dziewczyną, która poleciałaby na jego wrażliwą duszę. Wbił wzrok gdzieś w przestrzeń na sekundę czy dwie, wziął głęboki wdech i pociągnął z piersiówki. Alkohol łagodził ból i był teraz w stanie przytomnie spojrzeć na dziewczynę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 21
Skąd : Nowy Jork
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 1070
  Liczba postów : 244
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12210-caroline-carrier
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12220-caroline#326545
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12221-sowa-caroline#326546
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12222-caroline-carrier#326548




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Lis 13 2016, 15:10

Sama nie wiedziała czemu była taka dumna i nie mogła tego przełknąć. Może po prostu nie miała zamiaru nikomu niczego ułatwiać i chciała dać mu bodziec żeby musiał się trochę postarać. A nawet ona nie piła przed południem. I raczej nie w plenerze. I fakt, wtedy kiedy spotkał ją w jaskini zdobycie jej to było zadanie aż zbyt wolne. A teraz? Minęło już trochę czasu i wszystko przebolała.
-Ostatnio? A myślałam, że jesteś kobieciarzem na pełen etat - rzuciła bardzo kąśliwie z triumfalnie uniesioną brwią. W sumie wtedy w jaskini powinna najpierw rzucać czarnomagiczne zaklęcia, a potem pytać. I wszyscy teraz mieliby święty spokój. Wywróciła oczami kiedy znów zaczął mówić. Już myślała, że zacznie wciskać jej jakąś łzawą historyjkę, w którą ona i tak nie uwierzy.
-To i tak nie ważne - machnęła ręką po chwili namysłu.
-To moja wina, że błędnie zinterpretowałam twoje zamiary. Brałam pod uwagę tylko to, że śledziłeś mnie bo cię po prostu zainteresowałam, nie brałam pod uwagę opcji, że mogłeś po prostu być ciekawy co kombinuję. Sama nie wiem czego oczekiwałam - wzruszyła ramionami. Nawet na niego nie patrzyła mówiąc, nie miała na to szczególnej ochoty. Fakt, był niezłym ciachem ale musiała to jakoś przeboleć. Lubiła ładne zabawki ale lubiła mieć je tylko dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lut 08 2017, 21:50

Dwanaście stopni na minusie? Ona w taką pogodę to mogłaby iść popływać! Na bezbarwnej twarzy Moscovej pojawił się cień uśmiechu. Mimo wszystko, taki mróz sprawiał, że czuła się chociaż trochę jak w domu! Bo nadal to Archangielski uważała za swój dom. Owszem, Walia miała swój deszczowy, zimny i wietrzny klimat, ale... Ale matuszka Rosja wciąż wzywała ją do siebie! I Anastasya nie mogła się jej tak po prostu oprzeć! Dlatego teraz, kiedy i na Wyspy Brytyjskie zawitała zima, Ślizgonka starała się jak najczęściej spędzać czas na zewnątrz.
Maszerowała pomostem, zatrzymując się wreszcie na punkcie widokowym. Skupiła wzrok na zamarzniętym jeziorze, podpierając się rękami o balustradę. Wszystko to wyglądało prawie tak, jak w Rosji... Ale PRAWIE robi wielką różnicę. Westchnęła cicho i poprawiła srebrno-zielone nauszniki z godłem Slytherinu, mrużąc leciutko powieki, bo śnieg właśnie zaczął "zacinać" jej prosto w twarz, osiadając na białych rzęsach. Mimo tego, nie cofnęła się. Ta cisza i spokój, która ogarniała ją niczym ciepła woda, kiedy zanurzysz się w wannie po czubek głowy była tak rozkoszna, że w ogóle się nie poruszała. Jedynie palcami wystukiwała na balustradzie rytm, który chodził za nią od dłuższego czasu. Huh, zapewne dlatego, że nie mogła zagrać tego na pianinie, bo w dalszym ciągu nie mogła go znaleźć. Jej artystyczna dusza, jeśli można to tak nazwać, wyła z rozpaczy! Choć nie było tego po niej widać, na szczęście. Nienawidziła się uzewnętrzniać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lut 08 2017, 22:54

W sumie było już popołudnie, a on dopiero co otworzył oczy. Próbował wstać już wcześniej, ale ból głowy i kłopoty z żołądkiem mu na to nie pozwoliły. Nie ma co, trochę go wczoraj poniosło i nie do końca był pewny jak dostał się do dormitorium. Najważniejsze, że jest SAM w SWOIM łóżku. Słyszał od kumpli wiele historii o tym jak wydawało im się na imprezie, że wyrywają najlepsze laski w okolicy. Niestety rano, kiedy zawartość alkoholu we krwi się zmniejszała, budzili się obok niezłych paszczurów. William raczej nie odwalał takich numerów, jednak kto go tam wie!
Jeszcze leżąc w łóżku i czując się tak, jakby go ktoś przed chwilą zdjął z krzyża, postanowił że najlepszym pomysłem będzie wyjście na to mroźne powietrze. Powinno mu to trochę pomóc dojść do siebie. Usiadł i poczekał chwilę, żeby upewnić się czy już na pewno może wstać. Okazało się, że jest całkiem nieźle. Miał na sobie dokładnie to, co wczoraj na imprezie. Stwierdził, że nie będzie się przed nikim rozbierał ani z nikim całował, więc co to za różnica. Postanowił tylko umyć buzię i zęby. No i trochę uładzić włosy. Więcej mu nie trzeba. Opatulił się mniej więcej szczelnie, może iść.
Nogi zaprowadziły go na punkt widokowy. Cóż za zbieg okoliczności. Stała tu jakaś samotna, drobna, śliczna duszyczka. Will nie był na to przygotowany, ale postanowił poznać dziewczynę. Już z daleka wyglądała bardzo intrygująco. Takie jasne włosy, jasna cera... Tyle mógł na razie dostrzec. No, jeszcze to, że jest Ślizgonką. To ci dopiero!
Podszedł powoli, na pewno już od chwili słyszała jak skrzypie butami po świeżym śniegu. Podszedł do barierki i odwrócił głowę tak, żeby na nią spojrzeć. W pierwszej sekundzie zrobił wielkie oczy, była dla niego jak objawienie! Złapał się mocniej barierki, inaczej chyba by padł. Przynajmniej tak mu się wydawało. Niezłe wywarłby pierwsze wrażenie, nie ma co! Szczególnie, że dziewczyna wygląda na silną i taką, która mogłaby mu tę chwilę wypominać do końca życia. Od razu pożałował, że jednak nie wykąpał się cały i nie przebrał w świeże ciuchy. Jednak grzechem byłoby nie skorzystanie z okazji zapoznania się z dziewczyną o tak niesamowitej urodzie. No właśnie. Bo nawet nie chodziło o to, że jest klasyczną pięknością. Wręcz przeciwnie. Była taka wyjątkowa i inna od tych wszystkich dziewczyn, które znał. To właśnie intrygowało go najmocniej. Dość tych rozkmin, zacznij działać!
- Witam Panienkę. - Uśmiechnął się do niej serdecznie. - Mam na imię William. - Pełen napięcia czekał na jej ruch.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sro Lut 08 2017, 23:28

Cisza, spokój i te jej cudowne marzenia o Rosji... I o pianinie, na którym tak dawno nie grała! Była bliska postradania zmysłów, kiedy nie mogła grać. Irytowało ją to, że przez rok szkolny spadały jej umiejętności i mijało zdecydowanie zbyt dużo czasu, zanim na nowo wracała do wcześniejszego stanu. Nadal nie wiedziała, jak skombinować ten ogromny instrument. Birdy twierdziła, że to niemożliwe, ale jej coś się zdawało, że ona się nie zna. Birdy wszystko robiłaby na siłę, a z tym przemyceniem instrumentu trzeba delikatnie... Była pewna, że tamten mężczyzna, Casper byłby w stanie to zrobić, ale póki co nie miała pieniędzy, żeby mu za to zapłacić. No cóż, musi przetrwać ten czas. Na ferie może po prostu wróci do domu i będzie mogła oddać się grze tak długiej, że mama dostanie kurwicy i powie jej, żeby się ogarnęła, bo dłużej już tego nie zniesie! Kochana mama. I tak długo to wytrzymywała! No bo kto by zniósł niemalże siedem godzin gry na pianinie? No właśnie! Ale ten temat już zostawmy.
Dziewczyna już chciała iść, ale... Ale ktoś zastawił jej drogę. Zmarszczyła łagodnie czoło, wpatrując się w mężczyznę (chłopaka?), który właśnie do niej zagadał. Wyglądał, jakby miał ciężką noc... Ale to nieistotne. Zlustrowała czerwono-brązowymi oczami Jego twarz i wyprostowała się dumnie, jak na Moscovą przystało. Nie wyglądała na zadowoloną... Albo na niezadowoloną. Wyglądała jak zwykle na zupełnie obojętną, póki tamten nie otworzył ust. Wtedy po raz pierwszy poczuła coś, co odbiło się na jej twarzy... I wbrew pozorom nie był to zachwyt, miłość od pierwszego spojrzenia i generalnie słychać w tle kościelne dzwony.
Nozdrza Moscovej drgnęły nieznacznie, jak u rozwścieczonego byka (albo jak u jej świętej pamięci ciotki), a w oczach pojawiły się iskierki gniewu.
- I co w związku z tym? - spytała zgryźliwie, splatając ramiona na piersi. - Zagłuszasz ciszę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Lut 09 2017, 21:40

W sumie to nie spodziewał się jej takiej reakcji. Był odrobinę zaskoczony, starał się to zamaskować. Przyzwyczajony był raczej do innych reakcji. Dziewczyny uśmiechały się, kiedy do nich zagadywał. Zdarzało się nawet, że zagadywały same. Miał świadomość, że jest całkiem urodziwym młodzieńcem. Bywało, że wykorzystywał tę swoją cechę do uzyskiwania pewnych rzeczy. Po prostu wiedział jak zagadać, jak się uśmiechnąć no i dostawał to, czego potrzebował.
Jak pięknie i subtelnie się denerwowała. Nie wiadomo do końca dlaczego, ale większość facetów uważała, że kobiety najpiękniejsze są wtedy, kiedy się złoszczą. Z Williamem nie było inaczej. Na jej lekko skrzywioną twarzyczkę odpowiedział tylko uśmiechem. W momencie, kiedy się odezwała, chłopak wiedział, że to jest wyzwanie, którego chce się podjąć. Któż nie lubił wyzwań? I to takich?
Stwierdził, że najlepszym sposobem będzie przyjąć jej pozę. Przynajmniej na chwilę. To taki mały eksperyment socjalny. Notatki już robił w głowie. Stanął identycznie tak jak ona, położył ręce na barierce i zaczął spoglądać nieobecnym wzrokiem w dal. No tak, w sumie nie ma znaczenia to, jak ma na imię.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Lut 09 2017, 22:18

Nie miała zielonego pojęcia, dlaczego ten chłopak wywołał u niej taką irytację. Nie zrobił nic złego, jakby tak na to popatrzeć... ALE ZAKŁÓCIŁ JEJ CISZĘ. Gdyby była bardziej emocjonalną osobą, pewnie wyskoczyłaby jej żyłka na skroni i kazałaby Mu się stąd wynosić... Ale nie była. Właściwie, to pierwszy raz od naprawdę dawna poczuła jakieś silniejsze uczucie niż apatia! I to było tak nowe, że sama się sobie dziwiła. Serce tłukło jej się w piersi jak szalone, usta same zaciskały się w tak wąską linię, że profesor McGonagall byłaby z niej dumna, a oczy ciskały gromy w człowieka, który śmiał jej przerwać kontemplację i grę na wyimaginowanym pianinie... I do tego jeszcze ten cwaniacki uśmieszek. Wyglądał, jakby na coś liczył! A niech się wypcha. Miała ochotę zepchnąć go z tej balustrady! Niemalże niesłyszalnie sapnęła i odsunęła się od tamtego... Jak mu tam było... Williama. Żeby nie stać tak, jak On, stanęła wyprostowana jak struna, ramiona splatając na piersi. Wbiła wzrok w przestrzeń przed sobą. Powoli zapadał zmrok, a śnieg nie przestawał sypać z nieba. Wiatr zawiewał go prosto w twarz Nastyi, przez co bielutkie policzki robiły się lekko rumiane.
Zerknęła kątem oka na tamtego i stłumiła w sobie myśl, że jest diabelsko... Taki... Ugh, nawet przez myśl nie chciało jej to przejść. Niech po prostu zniknie.
- Po co tu tak sterczysz? Jest pełno innych miejsc, gdzie mógłbyś sobie postać. - syknęła jadowitym tonem godnym rasowego Ślizgona. Rzuciła Mu rozsierdzone spojrzenie i mocniej zacisnęła palce na swoich ramionach. - Przeszkadzasz mi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Lut 10 2017, 11:52

Zaczynało go to delikatnie bawić. To, że widział, że Ślizgonka irytuje się coraz mocniej. A najmilsze było to, że wyglądała tak, jakby z całych sił próbowała tę irytację ukryć. Widział to nawet kątem oka, bo przecież wpatrywał się w jezioro. Musiał ze sobą walczyć, żeby nie pozwolić kącikowi ust nawet odrobinę drgnąć do góry. Całkiem nieźle mu szło. Czy na coś liczył? w sumie sam nie wiedział. Wiedział, że dziewczyna jest dla niego na tyle intrygująca osóbką, że ma ochotę poznać ją lepiej. Zaprosić na kawę czy inne piwo. Tak to jest, kiedy wcześniej nie miało się styczności z pewnymi rzeczami, osobami, zachowaniami i człowiekiem w pierwszej chwili rządzi przede wszystkim ciekawość.
Postanowił nie zmieniać sposobu swojego stania mimo, że ona to zrobiła. Przyjęła pozycję zamkniętą, to nie dobrze. Robiło się powoli ciemno, to fakt. Teraz Will zdał sobie sprawę, że musiał przespać prawie cały dzień. Trudno, raz nie zawsze, dwa razy nie co dzień. Czemu on ma takie rozbiegane myśli? Sam siebie nie ogarniał. Już nie mógł prowadzić jakiejś dziwnej wewnętrznej rozmowy, bo przerwał mu to głos z zewnątrz. Taki głos, przez który na całym ciele pojawiła mu się gęsia skórka. Chociaż nie był pewien czy to może jednak nie kwestia zimna lub spożytej ilości alkoholu ostatniej nocy.
Will jak to Will, po prostu wypowiedział słowa, które pierwsze przyszły mu do głowy.
- Mi tu jest bardzo miło z tobą. - Mówił to w stronę jeziora, po czym odwrócił się do niej z lekkim uśmiechem. - Myślę, że powinniśmy się lepiej poznać. Jesteś dla mnie niesamowicie intrygująca osobą. - Nie wiedział teraz czy przesadził, za moment się okaże. Może obróci się na pięcie i pójdzie? Może znów dostanie w twarz? W zasadzie to policzki miał już ze stali, taki już jego los.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Sob Lut 11 2017, 00:18

Chwała Bogu, że nie wiedziała nawet o tym, że jej zachowanie bawi Puchona. Teraz dopiero zdała sobie sprawę z tego, kim on jest... Kumpel Bird. No tak, czego mogła spodziewać się po tej dziewczynie? Na pewno nie wyszukanego, cichego towarzystwa! W końcu to była chyba najgłośniejsza osoba, jaką znała i nawet jej mały braciszek nie był tak hałaśliwy, jak ona. Pomimo tego tolerowała, a nawet lubiła Bird. Cóż, może i miała podejrzane towarzystwo (należy podkreślić, że William wydał się Nastyi BARDZO podejrzany!), ale była jedną z niewielu osób, którym Ślizgonka mogła zaufać. Wyssała to chyba z mlekiem matki, bo przecież matka Bird to najlepsza (i chyba jedyna) przyjaciółka Jean. Wracając jednak do tematu Williama - nadal nie rozumiała, czego od niej oczekuje i dlaczego raz po raz się na nią patrzy. Zgadywała, że jest od niej starszy, więc raczej fenomen jej albinizmu go nie zachwycał, bo niejednokrotnie musiał ją widzieć na szkolnym korytarzu, tak? Przynajmniej tak jej się zdawało - kiedy jest się tak białym, na tle uczniów w czarnych szatach dość łatwo jest się wyróżnić. I tutaj znów pojawiała się myśl, której Moscova sobie nie życzyła.
"Jak to się stało, że ja wcześniej go nie zauważyłam? Z takim wyglądem!?"
Przez to wszystko złościła się jeszcze bardziej, co wyglądało zapewne komicznie, o ile nie żałośnie. Patrzyła na Niego wilkiem, jakby chciała zrobić mu krzywdę.
- Niby dlaczego jestem taka intrygująca, co? - sarknęła ze złością, choć można tam było wyczuć nutkę ciekawości.
Byłaby chyba jakaś nienormalna, gdyby jej to nie zaciekawiło! Bo... Bo co mogło być interesującego w tak bezbarwnej (właśnie zaczęła nabierać barw! Szkoda, że zaczynała od złości) osobowości, jaką sobą reprezentowała? Bo za taką się właśnie uważała, zresztą nie bez powodu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Nie Lut 12 2017, 10:35

Oczywiście, że mijał ja na korytarzu. Każdego mija się na korytarzu. Zdawał też sobie sprawę, że z widzenia to chyba nawet ją zna. Właśnie Natyę wyróżniał wygląd. Jej głowa wśród tłumu od razu rzucała się w oczy. Wydawało mu się jednak, że nie miał okazji porozmawiać z nią twarzą w twarz (mimo, że on kumplował się z Bird, a ona się z nią przyjaźniła. Najwidoczniej Gryfonka czuła, że nie powinni się poznawać), zajrzeć w jej oczy i zobaczyć tak wiele obojętności. No, teraz już widział w nich irytację i złość. Już czuł się wygrany.
Jak pisałam, William widząc dziewczynę pomyślał o niej jak o wyzwaniu. Jak o suchym kawałku drewna, które trzeba rozpalić. Człowiek nie może nie odczuwać emocji, przynajmniej jego zdaniem. A ta Ślizgonka wydawała się ze wszystkich sił bronić przed tym, żeby te emocje ukazać. W oczach człowieka można zobaczyć wszystko i chłopak już widział, że to co robi, działa!
Przysunął się do niej minimalnie, tak że dystans w zasadzie się nie zmienił, ale ona mogła to dostrzec. Popatrzył jej w oczy.
- Co teraz czujesz? - Postanowił odpowiedzieć jej pytaniem na pytanie. W końcu usłyszał tę nutkę ciekawości w jej głosie. Może uda mu się nutkę te utrzymać?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lut 13 2017, 18:33

Może decyzja Birdy nie była taka głupia i faktycznie nie powinni się poznawać? Na dobrą sprawę to właśnie ta niesforna Gryfonka znała Anastasyę najlepiej i wiedziała, czego Ślizgonka zdecydowanie nie lubi (nawet, jeśli sama nie stosowała się do zasad i reguł, jakie wytyczała w swoim otoczeniu Moscova)! A jednak nie zdołała uchronić jej przed spotkaniem z Williamem. Może to i dobrze? Może tak będzie lepiej... Bo czuć to coś wyjątkowego i powinna się cieszyć tym tak, że skakałaby aż po sam sufit! Ale w tym momencie nie była w stanie się cieszyć. W tym momencie skupiła się na tym, że ten przeklęty William jest taki... TAKI, O! Czuła się nim osaczona, chociaż stali w bezpiecznej odległości. Patrząc na Niego, miała poczucie, że dusza młodego mężczyzny jest tak ogromny, że wypełnia całą wolną przestrzeń wokół nich. Musiał być niesamowicie wesołym i towarzyskim człowiekiem, bo tylko tacy sprawiali, że czuła się przytłoczona i chciała od nich uciec, najlepiej do cerkwi, albo kościoła. Tam było tak rozkosznie cicho i spokojnie, prawie jak nad Bajkałem, gdzie czasem zabierał ją ojciec. To było jedno z najpiękniejszych miejsc na ziemi! I nagle zapragnęła znów się tam znaleźć. Westchnęła cicho i potarła dłonią czoło.
- Nie Twoja sprawa, William. - oświadczyła tym swoim martwym głosem, który wrócił do niej tak niespodziewanie, jak zniknął. Wróciła także apatia.
Patrzyła przez chwilę obojętnym wzrokiem w jasnozielone oczy Puchona, aż w końcu drgnęła i odeszła, zamiatając czarną, szkolną szatą. I jakoś te zielone oczy Williama odbiły się w jej umyśle tak bardzo, że kiedy przymykała powieki, wciąż widziała, jak na nią patrzy... I znów czuła narastającą irytację. To wszystko ją przytłaczało. Chciała zamknąć się w słoiku i już nigdy stamtąd nie wychodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lut 13 2017, 20:39

Will raczej nie wyobrażał sobie, żeby mógł kogokolwiek przytłaczać. Raczej uważał, że większość, jeśli nie wszyscy wokół niego lubią go i jego usposobienie. Najwidoczniej jednak nie wszyscy. Cóż, jakoś to przełknie. A znając jego jutro już może o tym nie pamiętać. Chociaż to, co dotyczyło tej Panienki mogło mu zostać w głowie na odrobinę dłużej niż jeden dzień.
JAK PIĘKNIE w jej ustach brzmiało jego imię. Nawet, jeśli wypowiadała je z taką... niechęcią? Nieważne. Teraz widział, że zapatrzyła się w jego oczy. Może na dwie sekundy, ale jednak. Widział i czuł to, jak głęboko w nie spoglądała. Sam nie wiedział o co chodzi, ale mając z nią kontakt wzrokowy poczuł jakby dreszcze na plecach. Znów jednak nie wiedział czy to za jej sprawą, czy może jednak tego cholernego zimna. Nieważne, niech będzie, że to jej sprawka. To bardziej fascynująca wizja.
Za bardzo zaczął się nad tym zastanawiać, bo w jednym momencie Ślizgonka była już odwrócona plecami do niego i gdzieś sobie szła. Musiał szybko zareagować. Oderwał się od barierki i szybkim krokiem zaczął iść za dziewczyną. Nie mógł tak tego zostawić.
- Czyli jednak nie jest ci tak obojętne to, jak mam na imię!? - Zakrzyknął za nią. - Może tymi się... - Nie zdążył zakończyć zdania, ponieważ stanął na jakimś śliskim fragmencie ziemi, a że szedł dość energicznie, noga uciekła mu do przodu i upadł z głuchym hukiem na śnieg. - Zajebiście... - Zamruczał pod nosem, spojrzał kątem oka na Ślizgonkę i STRASZNIE NIEZGRABNIE zaczął podnosić się z ziemi. Że też w takim momencie, w takim towarzystwie muszą mu się dziać takie rzeczy...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Rok Nauki : V
Wiek : 18
Skąd : Archangielsk
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 51
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13630-anastasya-moscova
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13639-przeszkadzasz-mi
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13640-halo-sowa




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lut 13 2017, 22:18

Jeśli te osoby nie są takie, jak Nastya, to mogą Go wręcz uwielbiać... Ale ona nie potrafiła wziąć się w garść przy nim. Najdziwniejsze uczucie, jakiego doświadczyła. To znaczy... To nie przebijało momentu, w którym widziała matkę, próbującą wyskoczyć z okna. Na samą myśl o tym wydarzeniu sprzed niespełna czterech lat spinała się na całym ciele. Nie potrafiła zapanować drżenia nad swoim ciałem, ale teraz mogła usprawiedliwić to tym, że była zima, było zimno i padał śnieg, a ona była coraz bardziej zmarznięta. Nawet Rosjanka wreszcie zacznie marznąć, jeśli ma na sobie tylko szkolną szatę. No cóż, najwyżej się pochoruje.
Szła w stronę zamku, ale ten baran postanowił pójść za nią. Natychmiast na jej skroni pojawiła się żyłka, która świadczyła dobitnie o tym, że ma ochotę rzucić się na Spearsa, potrząsnąć nim mocno i kazać się wynosić, zostawić ją w spokoju! I nie miała zamiaru odwracać się, póki nie usłyszała, jak ciało rąbnęło o oblodzone deski. Przystanęła i stała tak przez sekundę, co zrobić... W końcu niechętnie odwróciła się w Jego stronę. Oceniła, że żyje, bo przecież podnosi się z desek. Co za łamaga... Pokręciła głową z dezaprobatą i uśmiechnęła się ledwie widocznie.
- Skoro żyjesz, to chyba mogę już iść. - rzuciła z drwiącym uśmieszkiem, odwróciła się znów na pięcie i odeszła, stukając bucikami o drewniany pomost. Uśmiech zniknął z jej twarzy, jakby nigdy go tam nie było... Po prostu miała nadzieję, że jeśli uda drwinę, to ten się od niej odczepi.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Skąd : Leeds
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 36
  Liczba postów : 37
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14129-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14179-britney-spears#373951
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14180-william-frank-spears
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14182-william-frank-spears




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pon Lut 13 2017, 22:38

W sumie to nie spodziewał się niczego innego. Chyba nikt nie ma ochoty gadać z kimś, kto przed chwilą aż tak się wygłupił. Nie, jeśli przed chwilą wydawało mu się, że cokolwiek wygrał czy zwyciężył. Jakże upokorzony się czuł! Jeszcze przed dziewczyną, której starał się zaimponować. Przez ułamek, ale to ułameczek sekundy wydawało mu się, że może jednak okaże tyćkę serca i z nim pogada. Nie tym razem. Jeśli w ogóle którymkolwiek razem...
Nie, nie, nie. Spears nie należał do osób, które poddawały się łatwo. Porażka w zasadzie nie zniechęcała, a motywowała do działania.
W końcu udało mu się wstać, otrzepał się ze śniegu i patrzył za oddalająca się dziewczyną. W tej sytuacji nie będzie już za nią szedł. Przecież Hogwart jest tak mały, że na pewno znów się spotkają. Wtedy nie odpuści. Wiedział, że prędzej czy później osiągnie swój cel i będzie pił kochaną kawę, spoglądając w jej oczy. Tak, te oczy nie będą tak obojętne jak są teraz. nie pozwoli na to.
Z taką myślą spokojnym krokiem udał się do swojego dormitorium. Przewietrzył się i teraz może iść znów spać. Co za cudowny dzień!

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork, Stany Zjednoczone
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14064-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14068-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14067-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14066-anthony-edison




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 06 2017, 21:29

Oparty o starą, drewnianą balustradę wpatrywał się w rozciągający przed nim krajobraz. Dzicz zakazanego lasu wręcz wołała do chłopaka o chwilę wytchnienia. Z lekkim uśmiechem na twarzy pochylił się do przodu i spojrzał w przepaść rozciągającą się przed nim. Jak to dobrze, że nie miał lęku wysokości, chociaż nawet takim ludziom mogły ugięci się kolana. Wiosenną porą widok był naprawdę niesamowity. Chyba nieco żałował, że był tutaj sam. Nie było to zbyt idealne miejsce na dłuższą randkę, ale na krótki romantyczny przystanek zdecydowanie tak. Westchnął cicho, grzebiąc po kieszeniach. Kilka groszaków zatrzeszczało, ale poza nimi nic więcej. Sam do końca nie wiedział czego szukał. Nie palił papierosów, ale miał ogromną ochotę wypełnić płuca jakimś rozweselającym dymem. W tak piękną pogodę, mogłoby być całkiem zabawnie.
Zerknął w górę w niebo, gdzie kilka chmur szybko przemierzały bezkresną taflę błękitu. Westchnął cicho i odwrócił się, by usiąść na drewnianej barierce. Miał tylko cichą nadzieję, że ta nie rozwali się ze starości i wytrzyma ciężar jego ciała. Jaka szkoda, że nie miał przy sobie pióra ani kartki. W cudownym nastroju, w cudownym miejscu, przy cudownej pogodzie, mógł stworzyć prawdziwe cudo na papierze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Falmouth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14331-margaret-palmer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14341-mg#378867
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14340-panna-palmer#378864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14342-margaret-palmer#378870




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Czw Kwi 06 2017, 22:32

W powietrzu coraz wyraźniej było czuć wiosnę. To bardzo miła pora roku, w której wszystko budzi się do życia. Zdarza się, że nawet takie kujony jak Marg mają chwilę na życie poza książkami. Głównie właśnie wiosną, bo wtedy jak jakoś tak najprzyjemniej poza murami szkoły czy domu. Latem jest za gorąco, a zimą za zimno. Znowu jesienią za wilgotno i zbyt wietrznie. Temperatura musiała być w sam raz, no i cała reszta też w sam raz. Było kolorowo, ale bez przesady. Wprost idealnie!
Założyła na siebie lekki płaszcz i apaszkę w kwiatki. Chciała się wtopić w otoczenie. To znaczy wcale o tym nie myślała, jakoś tak wyszło i myślała właśnie o tym przechadzając się błoniami. Wewnątrz aż chichotała z powodu swojego odkrycia.
Już z daleka wypatrzyła swojego znajomego. Ostatnio tak miło im się rozmawiało, okazało się dodatkowo, że jakaś część ich zainteresowań w pewnym sensie jest wspólna… Postanowiła podejść i zagadać, może znów będzie jej tak miło.
Ostatnio kiedy poszła do dormitorium po ich spotkaniu jakiś czas nie mogła zasnąć. Z emocji. Myślała o tym, co zrobiła ona, co on. Co każde z nich powiedziało. Analizowała i myślała. Tak jak robiła to wielokrotnie z książkami, które czyta. Jednak takie myślenie o konkretnej osobie, a nie o książce i jej treści było… jakby przyjemniejsze? To jej się do tej pory nie zdarzyło. Żeby POMYŚLAŁA, że coś jest lepsze albo przyjemniejsze od książki.
- Cześć. – rzuciła. Bo myśląc o tym wszystkim przecież ciągle szła w jego stronę. Siedział przodem. Na jej twarzy widniał lekki uśmiech. Uformował się mimowolnie. W ogóle się nad tym nie skupiała. Stanęła przed nim i patrzyła lekko w górę, żeby popatrzeć sobie w jego oczy. Teraz miały dużo atrakcyjniejszy kolor niż w półmroku pokoju wspólnego. Uśmiechnęła się szerzej. Ma naprawdę ładne oczy. – Co słychać? – Spojrzała w dal. W końcu to punkt widokowy, trzeba się napatrzeć. Poza tym nie była w stanie patrzeć na niego dłużej. Czuła, że jej policzki płoną i pewnie do tego przybrały czerwony kolor.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork, Stany Zjednoczone
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14064-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14068-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14067-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14066-anthony-edison




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 07 2017, 00:01

Widok nowo poznanej krukonki nieco ucieszył chłopaka, a jeszcze bardziej, gdy okazało się, że zmierza w jego kierunku. Od razu uśmiechnął się nieco ciekaw czy czymś może go zaskoczyć. Na szczęście, nie wyglądała jakby miała przy sobie pełno książek. Tym lepiej dla Tonego, będą mieli okazję do porozmawiania o czymś innym. Biorąc jednak pod uwagę romantyczny klimat tego miejsca, nawet nauka nie potrafiłaby go zniszczyć. Złączył dłonie ze sobą i pochylił się lekko do przodu. Odwzajemnił bardzo śmiałe spojrzenie blondynki, chociaż poczuł się nim lekko zakłopotany.
-Hey Marg. – mruknął nie odrywając spojrzenia od dziewczyny, dopóki ona tego nie zrobiła. Nie chciał pokazywać jej swoich słabości, a tym bardziej tego, że go zawstydza. Odetchnął cicho, wręcz niesłyszalnie w myślach i zerknął na nią jednym okiem, dosyć rozbawiony. Przeciągnął się, odchylając nieco do tyłu i pewnie gdyby nie zaparł się nogami, to poleciałby za siebie, spadając w dół i marnie kończąc.
-Właściwie to myślałem o zrobieniu czegoś głupiego, ale nie chcę Cie wystraszyć, więc odłożę to na inny raz. – jak bardzo by to nie wskazywało na próbę samobójczą, tak chłopak nie miał zamiaru się zabić. Miał bardzo wesołe życie i na nic nie narzekał. Mało tego, czasem bywało chyba zbyt wesołe i mniej więcej to miał na myśli, mówiąc coś głupiego. Chciał zwyczajnie się zjarać.
Zeskoczył z drewnianej balustrady i odwrócił się na pięcie. Stanął tuż obok dziewczyny i zerknął na nią, dostrzegając na jej policzkach lekkie rumieńce. Uśmiechnął się nieco szerzej, lekko rozbawiony. Był dosyć przystojny, ale nieczęsto kobiety tak na niego reagowały. Było to dosyć miłe i nie chciał tego głupio komentować. Nie wypadało, bo tylko spłoszyłby dziewczynę. Zamiast tego spojrzał daleko przed siebie, jakby chciał udać, że nic nie widział.
-A co u Ciebie? – spytał, zaczynając jak najnormalniejszą rozmowę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 21
Skąd : Falmouth
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 24
  Liczba postów : 14
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14331-margaret-palmer
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14341-mg#378867
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14340-panna-palmer#378864
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14342-margaret-palmer#378870




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Pią Kwi 07 2017, 16:26

Bez przesady, przecież nie miała przy sobie zawsze książek. Prawie zawsze, ale nie zawsze. Od noszenia przy sobie książek bolą ramiona albo dłonie. Zależy czy nosi je w torbie czy w garści pod pachą. Lubiła nosić na wierzchu wielkie i grube księgi. Wydawało jej się, że dodaje tym sobie intelektu. Tak, jakby i tak już nie było po niej widać jej ulubionego zajęcia.
Dobrze, że żadne z nich nie jest dużo bardziej śmiałe od drugiego. Wtedy mniej śmiała strona czułaby się bardzo niezręcznie.
Była pewna, że widzi jakiego strzeliła buraka. Postanowiła udawać, że nie wie o co chodzi. Na szczęście okaże się za chwilę, że Tony postanowi dokładnie to samo. Co prawda myśli, że rumieni się, bo tak na niego reaguje. Bardziej chodziło o dłuższy niż krótka chwila kontakt wzrokowy. Nie była do tego zwyczajna, wprowadzało ją to w zakłopotanie. Sama doprowadziła do tej sytuacji. No zamyśliła się, tylko tyle. Nie ważne o czym myślałam, nie chciała się na tym skupiać. Wtedy mogłaby z czerwieni wejść w bordo.
- Głupiego? – mruknęła. Nie wiedziała o co może mu chodzić. Oczywiście nie wzięła pod uwagę tego, że Tosiek mógłby chcieć skakać. Chociaż na to wskazywałaby sytuacja. Marg była na tyle dobra obserwatorką, że nie uważała chłopaka za kogoś, kto mógłby targnąć się na własne życie. A jeśli nawet, to powód musiałby być cholernie poważny. Nie wpadłaby na to, że może chodzić o zajaranie. Chociaż w jej mniemaniu tak, to było głupie. Ona takich rzeczy nigdy robić nie będzie! Po co tracić czasy na takie głupoty.
Popatrzyła na niego, kiedy zadał jej pytanie.
- U mnie wiosna przyszła. – Wyszczerzyła się i wskazała na swoją kwiecistą apaszkę oplatającą jej bladą szyję. Odwróciła się przodem do barierki i oparła się o nią, wpatrując w dal. – Dawno się nie widzieliśmy. – taka prawda, nawet na korytarzu mijali się jakby w biegu, nie było czasu porozmawiać. No jakoś tak wyszło.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Skąd : Nowy Jork, Stany Zjednoczone
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 127
  Liczba postów : 117
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14064-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14068-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14067-anthony-edison
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14066-anthony-edison




Gracz






PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   Wto Kwi 18 2017, 12:58

Westchnął cicho i wzruszył delikatnie ramionami. Kiwnął tylko delikatnie głową przytakująco. Tak, głupiego i nie bardzo chciał drążyć ten temat. Z jakiegoś powodu nie chciał źle wypaść na oczach blondynki. Zależało mu, by poznała jego najlepsze strony. Chociaż to też nie było takie dobre. Nie powinien ukrywać swoich gorszych cech. Ważnym jest bycie otwartym, a Tony doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Chcąc nie chcąc prędzej czy później będzie musiał pokazać i tą niezbyt fajną stronę siebie. Każdemu ją pokazywał, ale chyba dzięki temu, był w miarę szczerym młodzieńcem.
-Chciałem coś zapalić, by dostać głupawego humoru. – mruknął bardzo, ale to bardzo cicho. Pochylił się nieco do przodu, opierając cały ciężar swojego ciała na łokciach i balustradzie pod nimi. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech. Uniósł brwi do góry i zerknął na Margaret.
-A Ty co o tym myślisz? – spytał chyba trochę rozbawiony. Jak widać, nie potrzebował żadnych używek, by mieć dobry humor. Mimo wszystko, chciał znać zdanie dziewczyny na ten temat. Znaczy nie spodziewał się aprobaty, a wręcz przeciwnie. Zapatrzona w książki i naukę dziewczyna, z pewnością nie pochwalała takiego zachowania. Mało tego, pewnie gdyby tylko mogła to skarciłaby go za to. Może, ale chyba byłoby to dosyć dziwne.
-Chyba jak u każdego. – zaśmiał się cicho. To właśnie przez wiosnę był teraz tutaj. Uwielbiał tą porę roku. Była idealna, podobnie zresztą jak jesień, tylko cieplejsza. Temperatura nie była zbyt wysoka, a lody i rzadkie powiewy chłodnego wiatru nie były jedynym ratunkiem, przed upałami lata. Od czasu do czasu padało, ale dzięki temu powietrze miało idealny zapach. No i te pyłki. Nie miał alergii i chyba trochę bawiło go, gdy inni mieli problemy z zatokami.
-Fakt, sporo minęło. Co robiłaś w tym czasie? – spytał chcąc usłyszeć nieco więcej szczegółów z jej życia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Punkt widokowy   

Powrót do góry Go down
 

Punkt widokowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 29 z 31Idź do strony : Previous  1 ... 16 ... 28, 29, 30, 31  Next

 Similar topics

-
» Punkt Krawiecki
» Rozwód - wszystko na ten temat

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
most wiszący
-