Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Lodowe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5
AutorWiadomość


Flora Selene Lyons

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 22
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 8
Dodatkowo : animagia (pies)
  Liczba postów : 475
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8915-flora-selene-lyons
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8916-ksiezycowe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8917-sowa-ksiezycowa
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8919-flora-selene-lyons
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptyCzw Sie 28 2014, 14:59

First topic message reminder :


Lodowe Jezioro



Jest to miejsce, które kryje się za lasem. Dojście jest tutaj bardzo trudne, dlatego tylko nielicznym udało się odnaleźć jezioro, które przez cały rok pozostaje pokryte niewielkimi bryłami lodu, kry natomiast występują bardziej przy brzegu. Temperatura wody jest zaskakująco wysoka, jednak nie próbujcie pływać tutaj dłużej niż godzinę, bo z pewnością nie uda Wam się uniknąć wizyty w szpitalu św. Munga, o ile oczywiście na czas nie wyjdziecie na brzeg.

UWAGA: Aby wejść obowiązkowo należy rzucić kostką w pierwszym poście. Nieparzysta – udaje Ci się wejść, parzysta – niestety nie udaje Ci się wejść. Jeśli już raz odkryjesz lokację możesz odwiedzać ją bez ponownego rzucania kością. Zezwala się zdradzić lokalizację tematu dwóm osobom towarzyszącym.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów.
Galeony : 104
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptyWto Kwi 23 2019, 01:42

W istocie próbował ominąć samo sedno, krążąc na bezpiecznych obrzeżach zadanego przez nią pytania. To było dla niego typowe – szybka analiza i wynikające z niej wnioski, które umożliwiały mu obrócenie sytuacji na swoją korzyść. Był z nią szczery nie dlatego, że mówił jej absolutnie wszystko, bez wyjątku i zastanowienia, a dlatego, że zwyczajnie nie kłamał. Dlaczego mówił prawdę? Bo przecież nie tylko dlatego, że był jej to winien.
Cóż, przede wszystkim dlatego, że wypowiedzenie tego wszystkiego na głos pozwalało mu jeszcze raz ułożyć to wszystko w swojej głowie, a niewygodne pytania zmuszały go do zastanowienia się nad kwestiami, które wcześniej bardziej lub mniej świadomie pomijał. Nie miał problemu z okłamywaniem innych, ale wobec samego siebie preferował raczej szczerość.
— Oczywiście, że żałuję. Wtedy nie miałem wiele do stracenia, skończyłem już szkołę, byłem jeszcze przed studiami i nie miałem pracy. Nawet gdyby konsekwencje miały być poważne, pewnie ułożyłbym sobie życie. — wstał, czując, że nie potrafi dłużej usiedzieć w miejscu. Emocje pchały go do ruchu, buzowały w nim, napełniając niezdrową energią. Miał w sobie wybuchową mieszankę różnych uczuć: był zły i rozdrażniony, rozgoryczony, przygnębiony, a jednocześnie w pewien trudny do zauważenia sposób zadowolony. Podjął spacer po łuku prowadzącym wokół kamiennej misy wypełnionej błękitnymi płomyczkami.
— Wiesz dlaczego nie powiedziałem tak od razu? Bo to okropnie banalne i cholernie łatwe... mówić, że wolałoby się zrobić coś inaczej, jednocześnie będąc w zupełnie bezpiecznym miejscu i czasie. Łatwo zgrywać bohatera kiedy nie trzeba popierać swoich słów czynami, nie? — przystanął i popatrzył na nią, biorąc głębszy wdech. — Żałuję, ale wiem, że nie było możliwości żebym postąpił wtedy inaczej.
Podjął przerwaną wędrówkę, wsuwając dłonie do kieszeni płaszcza. Gdyby dostał zmieniacz czasu, gdyby ze swoim bagażem życiowych doświadczeń mógł cofnąć się do tamtego momentu – oczywiście, że by to zmienił. Myślenie o tym wywoływało w nim jednak dziwną złość, swego rodzaju pragnienie, którego nie dało się spełnić. Zapragnął nagle zmiany, zapragnął podróży w czasie, by w przeszłości odmienić własną teraźniejszość; wiedział, że tylko w taki sposób mógłby jakoś na nią wpłynąć. Był coraz bardziej rozeźlony, bynajmniej nie na Emily, a na samego siebie... otwarcie przyznając się do żalu za swoje winy, niechcący rozbudził go na nowo i teraz zżerał go od wewnątrz, tak jak było to lata temu.
— Chujowo. To chciałaś usłyszeć? — warknął ku niej głośniej niż dotychczas i zatrzymał się ponownie, delikatnie rozcierając skroń wyciągniętą z kieszeni ręką. Musiał się opanować, musiał natychmiast dojść do ładu ze swoimi emocjami. Skupił myśli na oddechu, który nie wiedzieć kiedy stracił swój rytm i na bijącym coraz głośnej sercu, które należało przywrócić do porządku. Poruszył naprężonymi stresem barkami; nie patrzył ku niej. Nie chciał tak wybuchnąć, ale sama go przecież prowokowała. Nie było go stać na przeprosiny – nigdy nie był w tym zbyt dobry.
— I co miałoby mnie czekać w tym cudownym, przywróconym życiu? Masz jakiś pomysł? Okropnie łatwo Ci mnie oceniać, prawda? — zbliżył się ku niej i kucnął naprzeciwko niej, patrząc w jej oczy, w których odbijał się błękit płomieni. O dziwo pasował do koloru tęczówek, teraz ściemniałej pod wpływem nikłego światła. — Już w Ministerstwie wydawało Ci się niepojęte, że mogę robić coś, za czym nie przepadam. Podejrzewam – i popraw mnie jeśli się mylę – że sądziłaś, że powód jest łatwy i błahy. Dalej Ci się taki wydaje? Bo może Twój prawie-osiemnastoletni osąd wcale nie jest taki nieomylny.
Miał w sobie trochę żalu, tak mu się przynajmniej wydawało. Nie wiedział do końca czego chce i czego oczekuje do tej rozmowy, ale najwyraźniej zależało mu na choćby odrobinie zrozumienia, którego w ogóle od niej nie otrzymał. Był w tym wszystkim zagubiony, choć starał się udawać, że doskonale wie co robi.
Patrzył na nią, wciąż kucając obok niej i nie wiedział już jak ma się zachować. Z cichym westchnieniem potarł gładki policzek.
— Nigdy nie przejmowałem się specjalnie czy ktoś płaci za moje błędy, ale Ty nie powinnaś była za nie płacić. Przykro mi i mówię to po raz pierwszy i ostatni. — z dwóch powodów; po pierwsze dlatego, że przeprosiny paliły jego dumę piekielnym wręcz ogniem, drugim zaś powodem było to, że pozostawały pustymi słowami. — Możesz mnie śmiało nienawidzić. Zresztą tak byłoby łatwiej. — „dla nas obojga” - dodał w myślach.

______________________

Je parvins à faire s'évanouir dans mon esprit toute l'espérance humaine. Sur toute joie pour l'étrangler j'ai fait le bond sourd de la bête féroce.
Le malheur a été mon dieu. Je me suis allongé dans la boue. Je me suis séché à l'air du crime. Et j'ai joué de bons tours à la folie.
Et le printemps m'a apporté l'affreux rire de l'idiot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 689
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1060
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptyWto Kwi 23 2019, 13:53

Domyślała się, że niewiele osób miało okazje widzieć go w takim stanie. Nieważne jak skutecznie i skrupulatnie ukrywał swoje emocje na co dzień, gdyby teraz robił to równie dobrze, to byłoby już niepokojące. Opowiadał o dramatycznych przeżyciach w towarzystwie osoby, która ciągle rzucała w niego oskarżeniami. Nie dało się ukryć, że Emily nie dobierała słów delikatnie i ostrożnie. Nie starała się zrozumieć i współczuć. Wręcz przeciwnie - z jakiegoś powodu wszystkie tego typu myśli dusiła w zarodku i skupiała się na złości, która wciąż ją przepełniała. Bała się, że jeżeli dopuści empatię zbyt daleko, zacznie wszystko usprawiedliwiać i po chwili dojdzie do wniosku, że Nate od początku do końca nie miał wyboru, a ona nie może go winić za to co jej zrobił. Wiedziała, że łatwo było u niej o tego typu ciąg myślowy, a ostatnie na co miała teraz ochotę to było pogodzenie się z takim stanem rzeczy i zrzucenie wszystkiego na złośliwy los. Potrzebowała winnego. Kogoś, kogo mogła przeklinać w chwilach słabości.
A jednak patrząc na niego miotającego się, chodzącego w kółko i ewidentnie zagubionego, coś się w niej łamało. Może faktycznie była zbyt surowa? Kim była, żeby oceniać jego działania, nigdy nie została postawiona w równie trudnych okolicznościach. Nie miała rodzica, który tak mieszałby jej w głowie, dla którego opinia ludzi byłaby ważniejsza, niż własne dziecko. Zresztą po poznaniu jego ojca łatwo było wiele rzeczy wytłumaczyć. Faktycznie rozmowy teoretycznie przychodziły dużo łatwiej niż prawdziwe działanie. Czy gdyby powiedział, że żałuje i cofnąłby to w moment to na pewno by mu całkowicie uwierzyła? W sumie, nie wiadomo nawet, czy on by miał taką pewność.
O ile na początku ich rozmowy zerkała na niego tylko chwilami, teraz praktycznie bez przerwy obserwowała jego gesty i wyraz twarzy. Widziała, jak przebiegają po niej wszystkie emocje, a po jego codziennej masce obojętności zostaje już tylko wspomnienie. Pewnie starał się nad tym panować, ale złość była widoczna jak na dłoni. Aż zadrżała nieznacznie, kiedy niespodziewanie na nią warknął. Raczej nie ze strachu, tylko zaskoczenia, bo pierwszy raz usłyszała taki ton jego głosu.
Poczuła się niesłychanie dziwnie, kiedy kucnął przy niej i wlepił w nią spojrzenie. Do tej pory mimo wszystko spoglądali na siebie subtelnie i zerkali, zaraz jednak odbiegając wzrokiem. Teraz przystawił ją do ściany, nie pozostawiając żadnego pola do ucieczki. Spojrzała na niego a na jej twarzy widać było wahanie. Przez chwilę może nawet współczucie? Na pewno ogromne zagubienie, które starała się ukrywać przed nim tak długo, jak tylko mogła. To było oczywiste, że ta sytuacja ją przerasta, że w ostatnich dniach spadł na nią kubeł zimnej wody, a ona nadal nie potrafiła się jeszcze z tego otrząsnąć. Musiała dorosnąć w ekspresowym tempie, bez żadnego przygotowania. Została boleśnie zderzona z brutalną rzeczywistością i nagle musiała sobie z nią jakoś radzić. Skoro to było dla niej takie trudne, to co dopiero wtedy dla niego.
- Racja, może łatwo mi cię oceniać i tak, myślałam, że powód jest błahy - powiedziała w końcu, zbierając w sobie wszystkie siły, żeby jej głos był spokojny i niezmącony żadną niepotrzebną emocją. A jednak był tak kruchy i delikatny, że niemal dało się wyczuć jak łatwo byłoby ją teraz czymkolwiek złamać. Przykro mi. Niemal dało się to wyczytać w jej oczach skierowanych prosto na Nate'a. Bawiła się dłońmi i zaciskała je lekko powstrzymując się, przed powiedzeniem tego na głos. - Nie wiem co miałoby cię czekać, ale może coś lepszego niż teraz - powiedziała w końcu. Wciąż miała nieodparte wrażenie, że może gdyby uporał się z tym sekretem i nawet poniósł jakieś konsekwencje, pogodziłby się z tym w końcu i naprawdę jakoś ruszył dalej. - Ale cały czas uważam, że ukrywanie tego wykończy cię szybciej, niż cokolwiek co by się stało, gdybyś powiedział prawdę - dodała w końcu.
Nie spodziewała się przeprosin. To naprawdę ją zaskoczyło i kompletnie zbiło z tropu. Z pewnością je zobaczył. Czy to cokolwiek zmieniało? Jasne, że nie, ale mimo wszystko naprawdę to doceniła.  
- Wierze, że ci przykro. A jednocześnie przeraża mnie, że drugi raz zrobiłbyś tak samo. Może z kimś innym? Ukrywasz to od kilku lat, a czeka cię jeszcze całe życie. Ciekawe ile osób będziesz musiał uciszyć po drodze - minęło kilka dni, to było dla niej wciąż świeże i niesamowicie przytłaczające. Liczyła, że ta rozmowa przyniesie jej minimalną ulgę, a było zupełnie odwrotnie. Rozdrapała wszystko jeszcze bardziej i zafundowała sobie kilka kolejnych bezsennych nocy. Było widać, że najzwyczajniej w świecie się boi. Dokładnie tak jak wtedy, kiedy wyciągnęła rękę podczas przysięgi, kiedy poprosiła go, żeby zmienił zdanie. Nie wiedziała do czego żywi nienawiść: do niego, czy do emocji, które w niej wywoływała sama myśl o chłopaku. - To nie powinno być trudne - szepnęła. Tylko czy naprawdę była tego taka pewna?

______________________

All along
I thought something would go wrong
Didn't you? Walls were up
We never pushed our luck
Like we wanted to


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów.
Galeony : 104
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptyWto Kwi 23 2019, 21:33

I on poczuł się nietypowo, kucając przed nią w tak niewielkiej odległości; jakby zaburzał umowną, niewidzialną barierę, której w swojej obecności spodziewali się przestrzegać za wszelką cenę. Był już bliżej niej, to oczywiste, wyciągał ją przecież z wody, układał na sofie, zajmował się nią przez tych kilka niesłychanie długich chwil kiedy to nie wiedział czy w ogóle się obudzi. A mimo to teraz było inaczej...
Może dlatego, że coś nieodwracalnie zmieniło się w ich relacji? Nawet nie sama przysięga, chociaż bez wątpienia była kamieniem milowym, ale ta rozmowa, która otwierała im obojgu oczy. W gruncie rzeczy... kiedy w końcu uspokoił się i przyglądał jej się z niejakim zaciekawieniem, dochodził do wniosku, że cicho liczył, że kiedyś go o to zapyta. Teoretycznie nie powinno zależeć mu na jej opinii, prawda była jednak taka, że nie potrafił zupełnie tego ignorować. Skoro niechcący obarczył ją ciężarem swojego sekretu, chciał by znała szczegóły, by była świadoma o czym tak naprawdę ma milczeć. Wiedział, że jego słowa go nie wybielają, ba, nie chciał by tak było. Potrafiłby opowiedzieć to w taki sposób aby zrobić z siebie ofiarę, ale nie o to w tym przecież chodziło.
Widział w jej twarzy mieszaninę różnych emocji i sam prezentował bardzo zbliżony obraz, próżno było jednak doszukiwać się współczucia dla samego siebie.
— Cóż, raczej się o tym nie przekonamy. — jego głos był cichszy, słabszy, trochę zrezygnowany. Nie potrafił sobie wyobrazić na innego życia; ba, nie zasługiwał na nie. Jedyna normalność jakąś znał wywodziła się z rodzinnego domu i trzeba przyznać, że jest to wyjątkowo krzywy obraz rodziny. U dziadków było lepiej, ale bywał tam zdecydowanie za rzadko, by zdołali wpoić mu wartości na tyle silne żeby mogły przetrwać niespokojne lata samotnych studiów. Riverside ostatecznie go zniszczyło, odciął się bowiem od świata i, znalazł w środowisku, które nie miało zielonego pojęcia o jego przeszłości i o nim samym. Mógł być tam kim tylko zechciał... i była to zgubna możliwość. Rozchylił nieznacznie wargi, wpatrując się w duże lustra oczu, które niegdyś (całe wieki temu, jak mu się zdawało) uznał za dziecięce. Niosły tak duży ładunek emocjonalny, że zatrzymał się na krótką chwilę, która w rzeczywistości trwała zapewne znacznie krócej niż w jego głowie. Nie dostrzegał w nich już nic dziecięcego i próbował dociec czy zmiana zaszła w niej, czy w nim samym. A może w obojgu? Teraz nie wydawała mu się tak delikatna, a przede wszystkim tak... naiwna jak było to jeszcze w ministerstwie. Odchrząknął, przywracając się do porządku, a przede wszystkim rzeczywistości.
— Niech wykończy. — dodał szeptem, uciekając w końcu wzrokiem. Do tego przecież dążył, nieprawdaż? Palił jak smok, pił na umór, a kaca zapijał litrami gorzkiej, czarnej kawy. Nie miał za grosz szacunku do własnego organizmu i choć nigdy nie cechowały go myśli samobójcze, nieprzerwanie zmierzał ku autodestrukcji.
— Liczę, że nikogo więcej. Wiesz, może to nie zabrzmi najlepiej, ale dla mnie ta przysięga też nie była niczym przyjemnym. Spanikowałem, okej? Tak po prostu. Nie znałem Cię... cholera, dalej Cię nie znam, nie mogłem wiedzieć co zrobisz. Niepotrzebnie sięgnąłem po różdżkę, wystraszyłem Cię tylko, to był błąd, ale było już za późno. Wysłuchałabyś mnie gdybym chciał porozmawiać z Tobą na spokojnie? Uwierzyłabyś w to co Ci teraz powiedziałem? — wątpił w to bardzo mocno. Była wtedy tak wystraszona, że i on się przeraził, nie potrafił bowiem określić co dziewczyna zrobi w następnej kolejności. Panika odbierała zdrowy rozsądek, a wówczas spanikowali oboje.
Delikatnie skinął, powracając do niej spojrzeniem. Przekrzywił nieco głowę, aż za dobrze zdając sobie sprawę z tego, że nie tak wyglądają osoby przepełnione nienawiścią. Miała do niego żal, chyba była dalej zagubiona, może nawet zła, ale mimo wszystko...
— A jest? Słabo mnie nienawidzisz, Emily, chyba że czekasz na dobry moment żeby zacząć. — uśmiechnął się kącikiem ust pierwszy raz odkąd zakrztusiła się nieszczęsnym papierosowym dymem. Patrząc na to, że ów grymas był zazwyczaj na stałe przyklejony do jego twarzy, zdjęcie go z niej na tak długo było niemałym osiągnięciem. — Swoją drogą bardzo to ironiczne – ta przysięga. Jeszcze przed grą w durnia mówiłem, że trafiłby mnie szlag gdybyś zaczęła mówić mi o przeznaczeniu, a teraz... Cóż, jeśli mam być szczery, jesteśmy chyba na siebie skazani.

______________________

Je parvins à faire s'évanouir dans mon esprit toute l'espérance humaine. Sur toute joie pour l'étrangler j'ai fait le bond sourd de la bête féroce.
Le malheur a été mon dieu. Je me suis allongé dans la boue. Je me suis séché à l'air du crime. Et j'ai joué de bons tours à la folie.
Et le printemps m'a apporté l'affreux rire de l'idiot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 689
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1060
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptyWto Kwi 23 2019, 22:58

Ich relacja była najlepszym dowodem na to, że nie zawsze liczy się długość znajomości. Czasem to była kwestia tego jak szybko się wszystko toczyło, w ich przypadku konkretne wydarzenia determinowały rozwój sytuacji. Pewnie gdyby po ich pierwszym spotkaniu na pojedynku ktoś jej powiedział, że już niedługo przeprowadzi z nim tak osobistą rozmowę, wyśmiałaby go. On pewnie zrobiłby to samo. A jednak teraz siedziała nad jeziorem i słuchała szczegółowych zwierzeń Nate'a. Los niejednokrotnie był wobec niej złośliwy, ale teraz wychodził absolutnie poza wszelką skalę.
W niej było współczucie i z całą pewnością dało się je dostrzec. Chociaż długo się starała, nie potrafiła tego wyłączyć, udawać, że nie usprawiedliwia wszystkiego w myślach. Toczyła wewnętrzną walkę i niestety przegrywała ją, co nie pomagało absolutnie w niczym. Wciąż uważała, że robi źle, jednak nie mogła już mówić, że całkowicie go nie rozumie. Dała empatii dojść do głosu, a ta, jak Emily podejrzewała, rozepchała się łokciami.
- To twoja decyzja. Nie taka którą podjąłeś wtedy, tylko taka, którą podejmujesz w kółko od nowa. Świadomie. Karzesz się? - spojrzała na niego z lekkim zainteresowaniem. O to w tym wszystkim chodziło? Może nie umiał wszystkiego poukładać i stawić temu czoła, bo to przyniosłoby w końcu ulgę. Zaczęła się zastanawiać nad tym, czy on w ogóle chce ją poczuć. Czy nie potrafił żyć normalnie, zdając sobie sprawę, że tamta dziewczyna poniosła nieodwracalne konsekwencje ich decyzji, a on był tu cały i zdrowy? No, może zdrowy to było za duże słowo. Takiego stanu nie dało się bez wahania nazwać dobrym i nienaruszonym, nawet jeżeli fizycznie nic mu nie dolegało.
- Nie wiem, nie mogę tego zagwarantować. Sam mówiłeś, że łatwo mówić jakby się zachowało z perspektywy czasu. Tylko, że... mogłeś po prostu spróbować. Prosiłam cię - nie mogła nie wyrzuć z siebie tego żalu. To pewnie była jedyna okazja i nic nie było w stanie już jej powstrzymać przed tą chwilą szczerości.
Nie czuła nienawiści. Chciała, ale nie potrafiła tego w sobie wykrzesać i to ją naprawdę przerażało. W tych okolicznościach powinno przyjść tak łatwo, bez najmniejszego wysiłku. Naturalnie, prawda? Czego jeszcze potrzebowała? A jednak patrzyła na niego z bólem w oczach, ale już nawet bez złości. Zdążyła wyparować podczas tej rozmowy, a Emily czuła za nią palącą tęsknotę. Brakowało jej emocji, która była niemal jak tarcza i potrafiła ukryć smutek i strach.
- Nigdy nikogo nie nienawidziłam - powiedziała, po dłuższej chwili wahania i przegryzła wargę zagubiona. Taka była prawda, dziewczyna mogła za kimś nie przepadać, kogoś unikać, ale nie miała powodu, żeby do kogoś żywić tak silne, negatywne uczucia. Nie znała tego. - Wygląda na to, że będę musiała się nauczyć - zauważyła w końcu, biorąc głębszy wdech. To nie mogło być takie trudne, nie? Miała ku temu szereg powodów. - W sumie, wielu rzeczy będę się musiała teraz nauczyć - dodała jeszcze. Trzymania sekretu tylko dla siebie, okłamywania braci, życia w strachu przed potknięciem, wybitnej ostrożności na imprezach z podejrzanymi drinkami. Ta przysięga niewątpliwie była dla niej dużą lekcją, a raczej przyspieszonym kursem, na który wcale się nie zapisywała. - Widocznie nie ma co kpić z przeznaczenia - przyznała, bo faktycznie to jak okrutna ironia ich dotknęła było aż niewyobrażalne. Chociaż akurat to, że z losem nie należy igrać mogła załapać dużo wcześniej.

______________________

All along
I thought something would go wrong
Didn't you? Walls were up
We never pushed our luck
Like we wanted to


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nathaniel Bloodworth

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 190 cm
C. szczególne : Niewielka blizna na łopatce, na palcu lewej ręki sygnet rodowy Bloodworthów.
Galeony : 104
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 903
http://www.czarodzieje.org/t17075-nathaniel-bloodworth#476657
http://www.czarodzieje.org/t17079-nathaniel-bloodworth
http://www.czarodzieje.org/t17080-nathaniel-bloodworth#476778
http://www.czarodzieje.org/t17070-nathaniel-bloodworth
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Moderator




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptySob Kwi 27 2019, 00:44

Sam również zaczął zastanawiać się czy pragnie poczuć ulgę. Odpowiedź zdawałaby się oczywista i gdyby zadała to pytanie na głos, pewnie nie zawahałby się nawet przez chwilę, ale... czy nie skłamałby przypadkiem? Czy nie kłamał przez cały ten czas, nawet w tym momencie – przed samym sobą? Może wcale nie poradził sobie z przeszłością tak jak mu się wydawało... tak jakby sobie tego życzył.
Zmarszczka szpecąca czoło Nathaniela pogłębiła się na jej pytanie, które dało mu tak wiele do myślenia. Nie odpowiedział jej, nie umiał; wręcz przeciwnie, zacisnął mocniej wargi, układając je w napiętą linię, wyglądając trochę tak jakby miał jej za złe, że sprawia mu tak wiele dyskomfortu. Nie chciał się nad tym zastanawiać, a teraz nie miał już wyboru i przykra świadomość, że najpewniej ta właśnie myśl zajmie zaszczytne miejsce w jego głowie przez kilka najbliższych wieczorów, wywoływała w nim irytację. Karał się? Może i tak, cholera, przecież wcale tak wiele nie dzieliło go od szczęścia. Wystarczyło kilka zmian, kilka dobrych decyzji; mógłby przecież wrócić na studia, by po kilku latach spróbować podjąć upragnioną pracę nauczyciela, albo wyjechać do ukochanej Marsylii, by tam pomóc dziadkom przy winnicy. Możliwości było wiele, a mimo to czuł jakby u jego nogi ktoś uwiązał kamień, który rozmiarami przewyższał go kilkukrotnie. Przeczesał palcami przydługie kosmyki włosów, licząc, że udało mu się tego tematu i nigdy więcej do niego nie wrócą. Obawiał się, że przyznanie się do tej nietypowej formy masochizmu mogłoby zniszczyć go do reszty. Ziarno niepokoju zostało zasiane, ale on nie zamierzał pozwalać mu wykiełkować.
— Prosiłaś. — przyznał, nie bez goryczy. Aż za dobrze pamiętał tamten moment i wahanie jakie w nim wywołała. Gdyby ojciec nie przywołał go do porządku, prawdopodobnie nie zmusiłby jej do złożenia przysięgi. Czy naprawdę tego nie widziała? I czy naprawdę zależało mu na tym, by to zauważyła?
Zależało, z jakiegoś niewytłumaczalnego powodu cały czas liczył, że dostrzegła wówczas jak blisko był złamania się. Ale kiedy teraz o tym myślał – czy mogło to mieć dla niej jakiekolwiek znaczenie? O ludziach nie świadczą ich chęci tylko uczynki, a on jak do tej pory nie zrobił wobec niej nic dobrego. Zastanawiał się czasem czy nie łatwiej byłoby utonąć w jeziorze niż żyć z tak dużym brzemieniem. Wziął głęboki wdech; rozklejał się i musiał z tym skończyć. Był to pierwszy i ostatni raz kiedy zamierzał być wobec niej do takiego stopnia szczery... tak przynajmniej sobie obiecywał.
— Myślisz, że ktokolwiek na Twoim miejscu by nie prosił? Jakie miałaś inne wyjście? Zrobiłabyś cokolwiek za możliwość odejścia, pomyśl tylko. Gdybym kazał wylizać Ci swoje buty, pewnie długo byś się nie zawahała. Też bym się nie zawahał, do jasnej avady. Pewnie lubisz zgrywać dzielną i dumną, kto nie lubi, ale prawda jest taka, w momentach zagrożenia działamy instynktownie, a wtedy oboje znaleźliśmy się w niebezpieczeństwie.
Co za paradoks; w gruncie rzeczy świadomie nie zagrażali sobie nawzajem, a jednocześnie swoim zachowaniem wywołali szereg zachowań. Ona swoją próbą ucieczki obudziła w nim potrzebę zatrzymania jej, on swoją reakcją wywołał panikę. Jeśli by spojrzeć na to z tej strony, cały ten wieczór stanowił serię złych decyzji i nieprzemyślanych reakcji. Tak niewiele brakło by potoczył się w zupełnie inny sposób.
— Nikogo? Nigdy? Wcale? — był zaskoczony bo nie rozumiał jak można funkcjonować w taki sposób. Nigdy nie był tak... niewinny jak ona, jakkolwiek źle by to nie brzmiało. Odkąd tylko pamiętał, był przepełniony negatywnymi emocjami wobec wielu różnych osób. Czasem wynikało to z bardziej zawiłych relacji, a czasem z takiej „głupoty” jak czysta krew. — W takim razie będę Twoim pierwszym, kopnął mnie niezły zaszczyt. — zaśmiał się pod nosem i w końcu wstał, zajmując się zdejmowaniem ochronnych zaklęć. Dość już powiedział, nie czuł by był jej jeszcze coś winien – przynajmniej w temacie tego fragmentu swojej przeszłości, który najmocniej związany był z Alicią. Marzył o tym, by zaszyć się w swoim mieszkaniu, a tam... cóż, pewnie sięgnąć po butelkę whisky.
À propos przeznaczenia... nie wpadnij znów do jeziora, bo tym razem Cię nie wyciągnę, Rowle. — mimo wszystko uśmiechnął się nieznacznie. Nie zamierzał drugi raz wygłupiać się z propozycją odprowadzenia jej bliżej szkoły, skoro mieli się nienawidzić – skoro ona miała nienawidzić jego – lepiej było jeśli stąd zniknie. — Obyś nie wpadała na mnie na każdym kroku. — rzucił na odchodne i zniknął, deportując się z tego miejsca.

| z/t

______________________

Je parvins à faire s'évanouir dans mon esprit toute l'espérance humaine. Sur toute joie pour l'étrangler j'ai fait le bond sourd de la bête féroce.
Le malheur a été mon dieu. Je me suis allongé dans la boue. Je me suis séché à l'air du crime. Et j'ai joué de bons tours à la folie.
Et le printemps m'a apporté l'affreux rire de l'idiot.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Student Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 689
Dodatkowo : Prefekt
  Liczba postów : 1060
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8




Gracz




Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 EmptySob Kwi 27 2019, 16:27

To wszystko przyszło bez ostrzeżenia. Dla niego to było koleje wydarzenie, z którym musiał się uporać i pogodzić, ale dla niej - coś nieznanego i przerażającego. Pierwszy raz czuła tak mocno obejmującą ją bezsilność. Nigdy wcześniej nie musiała mierzyć się z czymś tak dużym, a przede wszystkim do tej pory nie było sytuacji, w której ktoś postawiłby ją w ten sposób pod ścianą. Nie mogła się bronić, nie miała nic do powiedzenia. Patrzyła tylko na niego z nadzieją, że się ugnie, zlituje, że coś w nim pęknie. Dobrze pamiętała te desperacje, nie musiała nawet prosić na głos - jej całe ciało błagało i to było widać na pierwszy rzut oka. Kiedy tylko odtwarzała ten obraz  w głowie nie mogła zrozumieć, jak mógł to wszystko tak po prostu zignorować. Była dla niego obcą osobą, ale była niewinną dziewczyną, którą dopiero co wyłowił z jeziora, która nie zrobiła mu żadnej krzywdy i nie zamierzała robić. Oczywiście, że widziała jego wahanie. Emily była dobrą obserwatorką, a nawet największy ślepiec dostrzegłby, że to nie było dla niego proste. Walka, którą wtedy ze sobą prowadził była oczywista.
To nie pomagało. Wręcz przeciwnie, robiło nadzieje, a teraz z perspektywy czasu - powodowało u niej jeszcze większy brak zrozumienia. Naprawdę liczyła wtedy, że jest w pomieszczeniu tylko z jednym bezwzględnym facetem, który nie dbał o to jak ona się z tym wszystkim czuje. Kiedy jednak wyciągnął rękę w jej kierunku, ostatecznie podejmując decyzję, zaczęła się zastanawiać, czy nie było ich dwóch.
- Pewnie każdy by prosił. Za to nie każdy by to zignorował. Oboje znaleźliśmy się w niebezpieczeństwie, szkoda, że tylko jedno mogło zdecydować, co z tym zrobi - powiedziała tylko, patrząc w zmarszczenia, które zaczęły pojawiać się na wodzie. Zaczęło lekko wiać. Odgarnęła włosy za ucho i nie odrywając wzroku od wody, również zaczęła zastanawiać się, co było lepszą opcją. Czy faktycznie dobrze wyszła na tym, że Nate ją wyciągnął? Teraz jej życie nie było specjalnie mniej kruche niż kiedy walczyła o każdy oddech wynurzając się z wody. Wystarczyło kilka słów. To jak pstryknąć palcem, jakby przeciąć cienką, naprężoną nitkę. Kwestia minut, może nawet sekund. Z pewnością trwałoby krócej, niż topienie się.
- Nie miałam powodu i powiem ci, że było mi z tym całkiem nieźle, więc tak, możesz czuć się zaszczycony - uśmiechnęła się, chociaż raczej skrzywiła. Spojrzała na niego tylko przelotnie, kiedy postanowił już odejść. Nie zamierzała wracać w jego towarzystwie, wiec wolała tu jeszcze chwilę posiedzieć. A może po prostu wcale nie miała teraz ochoty wracać do tego przeklętego zamku. Nie, żeby to miejsce przynosiło jej jaką ulgę, raczej wzbudzało nieciekawe skojarzenia, ale przynajmniej mogła odetchną na świeżym powietrzu. Mogła poprzeklinać decyzję o przyjściu tu, analizować wszystkie inne opcje swoich zachowań. Pozadręczać się i liczyć, że z czasem te wszystkie natrętne myśli same odejdą. Mieć nadzieje na pozostawienie tego za sobą. Może, jeżeli posiedzi tu wystarczająco długo, to kiedy opuści to miejsce raz na zawsze, uda jej się naprawdę je wszystkie zostawić.
- Mam nadzieje - szepnęła tylko, kiedy był już dość daleko i trudno było powiedzieć, czy ma na myśli pierwszą, czy drugą część jego wypowiedzi.

/zt

______________________

All along
I thought something would go wrong
Didn't you? Walls were up
We never pushed our luck
Like we wanted to


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Lodowe jezioro - Page 5 QzgSDG8








Lodowe jezioro - Page 5 Empty


PisanieTemat: Re: Lodowe jezioro   Lodowe jezioro - Page 5 Empty

Powrót do góry Go down
 

Lodowe jezioro

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Lodowe jezioro - Page 5 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
 :: 
Okolice Hogsmeade
-