Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Kirkcudbright, Szkocja
Galeony : 436
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9338-freddie-holmes#260217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9363-comme-on-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9364-cyndzuch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9397-freddie-holmes




Gracz






PisanieTemat: Kawiarnia ,,Mandragora"   Czw Sie 21 2014, 14:02

First topic message reminder :


Kawiarnia ,,Mandragora"


Groźna nazwa tego miejsca w ogóle nie odpowiada nastrojowi tu panującemu. Jest przyjaźnie, choć nie domowo. W każdym razie w Mandragorze na pewno miło spędzisz czas!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2634
  Liczba postów : 756
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Czw Kwi 05 2018, 16:53

Zmarszczył nos i brwi, kiedy siedząca naprzeciw kobieta wytarła krem tuż znad jego wargi, a potem uśmiechnął się zadziornie i podziękował za ratunek, oblizując dokładnie to miejsce.
– Też jeszcze u niej nie byłem, w ogóle nie widziałem się z nią od świąt. Zresztą, z nikim się nie widziałem od świąt. Ona ma swoje sprawy, reszta wróciła do Hogwartu. No, chociaż mam nadzieję, że przynajmniej z Vivien się złapiemy, bo w przeciwnym wypadku spotkamy się dopiero w Wielkanoc. To jest paranoja, naprawdę.
Yvonne na pewno był świadoma konfliktu Doriena z jego starszym bratem, o którym nie wspomniał nawet słowem. Czasami sam zapominał, że nie był najstarszym dzieckiem swoich rodziców. Patrząc zaś w drugą stronę – Dorien wiedział, że Yvonne ma rodzeństwo, ale nigdy o nich nie mówiła za dużo.
Napił się kawy, bo zawsze twierdził, że jeśli wyczerpie się temat, sięgnięcie po napój to idealna zagrywka na czas, by nowe myśli wpadły do głowy.
– Powinniśmy się częściej tak spotykać. Tak wiesz… Poza pracą.
Zanurzył znów usta w wysokiej szklance z kawą, choć doskonale widziała ten szelmowski uśmiech i błysk w jego oczach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 570
  Liczba postów : 538
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Czw Kwi 05 2018, 17:06

-Nie ma to jak problemy rodzinne. Tak was dużo, a tak rzadko się widujecie, trochę to przykre, ale mam podobną sytuację - westchnęła po czym wzięła kolejny kawałek ciasta do ust. Tylko co nieco słyszała na temat rodzinnych konfliktów Dear'ów, oczywiście to nie jej sprawa, więc nie będzie tego w żaden sposób komentować - Ja już tak przywykłam, że jestem sama, że nawet nie chce mi się odwiedzać rodziny w Iralndii. Byle odbębnić święta i to wszystko - od zawsze chciała samodzielności to ma. Od czasu do czasu napisze do rodziców list, żeby opowiedzieć to i tamto. Za to rodzeństwo, młodszy brat w Hogwarcie przez co kontakt też jest ograniczony do listów, a siostra wyjechała nie wiadomo nawet gdzie teraz może być. Może w tej chwili stoi na jakiejś azjatyckiej scenie, ale tego nawet nie może być pewna.
-Poza pracą chociaż nie ma ryzyka przyłapania na nic nie robieniu. W Hogwarcie było łatwiej o dziwo... - tak też rozmowa jakoś się pociągnęła po wspomnieniu Yvonne o szkole, do której razem uczęszczali. Chociaż różniły ich roczniki to nie broniło to we wspominkach o profesorach, imprezach czy dziwnych wydarzeń, które nawet ciężko było konkretnie określić. Czas zleciał bardzo szybko i z uśmiechami na twarzach, wyszli z kawiarni rozdzielając się ponownie w swoje strony.

z/t 2x
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Czw Cze 28 2018, 20:49

Trudno ukryć, że podczas wesela świeżo upieczonych państwa Dear nie znalazłam czasu niemal dla nikogo ze znajomych - tłumy nie ułatwiały całej tej sytuacji, ale główną przyczyną był tutaj mój partner. Nie chodziło już nawet o dotrzymanie mu towarzystwa wśród nieznanych mu ludzi, ale o samą jego obecność. Trudno ukryć, że Daniel Bergmann był nieprzeciętnie absorbującym człowiekiem.
Z tego powodu tym bardziej cieszyłam się gdy nadarzyła się okazja by nadrobić zaległości z Anthonym - mimo różnicy wieku dogadywałam się z mężczyzną wyjątkowo dobrze, na co miało wpływ między innymi to, ze jako jeden z nielicznych znał prawdę o mojej pobocznej profesji. Mimo to nie mieliśmy zbyt częstego kontaktu - on oprócz swojego biznesu zajmował się samotnym wychowaniem dziecka, ja zaś poza prowadzeniem szemranych, rodzinnych interesów miałam wysokie stanowisko w Ministerstwie Magii, dlatego tak bardzo ucieszyło mnie zaproszenie do kawiarni. W gruncie rzeczy byłam ciekawa czy mężczyzna zaprosił mnie tu w celach czysto towarzyskich, czy może kryła się za tym kolejna propozycja współpracy, wszakże bardzo dobrze pracowało nam się razem i w gruncie rzeczy gdyby nie interesy to nigdy byśmy się nie poznali.
Po wcześniej skończonym dyżurze teleportowałam się wprost na ulicę Pokątną. Nie przebrałam się po pracy, ale mój jasny komplet był na tyle uniwersalny, ze wyglądał w porządku nawet w warunkach spotkania towarzyskiego. Odnalazłam dotąd nieznaną mi kawiarnię, która wpasowywała się idealnie w moje preferencje, po czym zajęłam stolik dając do zrozumienia kelnerce, żeby poczekała z odbiorem zamówienia. Wiedziałam, że moje oczekiwanie nie potrwa szczególnie długo - Anthony nie należał do osób, które spóźniałyby się godzinami, bez szacunku do swojego towarzystwa. Oczekując na mężczyznę zapatrzyłam się tak bardzo w piękny wystrój w stylu vintage i unikalne dekoracje, że nawet nie zauważyłem jego przybycia.

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 799
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Pią Cze 29 2018, 16:58

Nie mógł doczekać się tego spotkania. Zapytacie dlaczego? Kłamstwem by było, gdyby powiedział, że nie lubi Aurory. On po prostu od zawsze uwielbiał tę dziewczynę. Dobrze się dogadywali a i interesy wspólne potrafili prowadzić dobrze. Jednak w natłoku codziennych obowiązków, żadne nie miało czasu na kontkat z drugim. Dlatego niezmiernie się cieszył, kiedy dostrzegł ją pośród tłumu gości na weselu Doriena Deara. Co prawda wtedy nie było okazji aby móc swobodnie porozmawiać, ale niebyły sobą, kiedy nie spróbowałby takiej stworzyć w innym terminie. Dlatego właśnie czym prędzej napisał do niej list z zaproszeniem na kawę bądź ciasto do jednej z jego ulubionych kawiarni na Pokątnej. Swojego czasu często tutaj bywał. W końcu z Nokturna nie było tutaj daleko, a on musiał czasami coś jeść i gdzieś się stołować. Dlatego właśnie padło na tą kawiarnię gdzie mieli cudowną gorącą czekoladę, o czym zdążył wspomnieć Aurorze w liście. Ktoś mógłby powiedzieć, że teraz jest ciepło i że nie ma odpowiednich warunków do picia gorącej czekolady, ale wtedy spotkałby się z bardzo nieprzychylnym wzrokiem młodego Selwyna.
Dlatego, kiedy tylko wybiła godzina siedemnasta, zarzucił bluzę na plecy i ruszył niemalże biegiem w miejsce spotkania z panną Therrathiél, zlecając wcześniej pozamykanie wszystkiego innym współpracownikom. Nie był ubrany jakoś super nie wiadomo jak. Ot tak miał normalne ciuchy mocno w mugolskim stylu. W pracy nie mógł pozwolić sobie na zakładanie czegokolwiek bardziej ekstrawaganckiego, bo po prostu zostałoby to zniszczone. Miał tylko nadzieję, że nie będzie wyglądał blado w porównaniu do Aurory.
Kiedy przechodził obok kawiarni, zauważył ją siedzącą przy jednym ze stolików nieopodal okna. Uśmiech pojawił się od razu na jego ustach na sam jej widok. Podszedł bliżej okna i zapukał w nie mocno. Upewniwszy się, że dziewczyna na niego patrzy, pomachał jej wesoło i ruszył w kierunku drzwi wejściowych, coby dłużej nie musiała na niego oczekiwać, bo i ta chwila spóźnienia nie była mu na rękę.
-Aurora! - krzyknął od progu i od razu wziął ją w ramiona, kiedy tylko pokonał dzielącą ich odległość. Jakoś tak mimochodem zauważył, jak pięknie pachniały jej włosy a sama wyglądała wprost promiennie. -Jak dobrze Cię widzieć w końcu! - dodał, kiedy odsunął ją od siebie na długość wyciągniętych ramion. Na jego ustach wciąż gościł uśmiech tak szeroki, że pozwalała oglądać niemal wszystkie zęby chłopaka.
-Nie wiem jak to robisz, ale za każdym razem gdy Cię widzę, wyglądasz piękniej niż poprzednio. - dodał po chwili po czym postanowił usadowić się wygodnie w fotelu naprzeciwko niej.

______________________




I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość, albo dlatego, że się bałem, albo, że taka was obfitość i ty, cenzorze, co za wiersz ten zapewne skażesz mnie na ciupę, iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Pon Lip 02 2018, 00:26

Nie znałam zbyt dobrze tych wszystkich kawiarni na Pokątnej, bo zwyczajnie nie miałam czasu na wizyty tutaj - większość mojego dnia zajmowała praca i rodzinne biznesy, stąd chwile gdy mogłam przysiąść i spokojnie napić się herbaty były rzadkością. Pewnie dlatego w prostocie wnętrza udało mi się odnaleźć coś wyjątkowego, co wprowadziło mnie w tę chwilę zachwytu.
Z letargu wyprowadziło mnie lekkie puknięcie w szybę - gdy tylko dostrzegłam Anthony'ego, na mojej twarzy rozbłysł promienny uśmiech. Po chwili mężczyzna stał już obok naszego stolika, już od pierwszej chwili czarując mnie swoją zaraźliwą wesołością. Niemal od razu przylgnęłam do Selwyna ściskając go w powitalnym uścisku, po czym wróciłam na swoje miejsce.
- Dziękuję bardzo - odparłam z uśmiechem przyjmując komplement - Trudno ukryć, że czas działa też na twoją korzyść.
Byłabym kłamczuchą, gdybym stwierdziła, że Selwyn nie ma w sobie czegoś magnetyzującego - nawet w stroju swobodnym prezentował się bardzo dobrze. W pewnym sensie mogłabym go porównać do wina, które z wiekiem robi się coraz lepsze, z drugiej strony nigdy nie patrzyłam na niego przez pryzmat aparycji - tego typu rozważania zeszły w moim życiu na zdecydowanie dalszy plan. Jednak tego dnia nawet moje zimne serce musiało przyznać, że Tony prezentuje się świetnie.
- Skoro chodzisz tutaj częściej to koniecznie musisz mi coś polecić! - stwierdziłam z wręcz niepodobnym do mnie entuzjazmem - Szkoda, że nie daliśmy rady porozmawiać na ślubie Doriena. Niestety, mój znajomy był dość mocno absorbujący, szczególnie, że prawie nikogo nie znał.

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 799
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Wto Lip 03 2018, 23:03

On jako stały bywalec Pokątnej i okolic oraz zupełne beztalencie kulinarne, dokładnie znał wszystkie miejsca, gdzie można było się najeść dobrze i zdrowo. No, może nie zawsze tylko na tym mu zależało, ale przede wszystkim nie mógł sobie pozwolić na to, aby jego córka była źle odżywiona. Pewnie to miało wpływ na fakt, że przez kilka lat zdążył poznać wszystkie restauracje, puby i bary mleczne w najbliższej okolicy. Doskonale wiedział, gdzie warto zajrzeć, a które miejsca lepiej omijać szerokim łukiem. Dlatego właśnie na dzisiejsze spotkanie postanowił wybrać Mandragorę, gdzie jak wiedział, kawa była przepyszna, a gorąca czekolada zabierała do kolejnego poziomu rozkoszy.
Zaśmiał się głośno, kiedy do jego uszu dotarł komplement wypowiedziany przez pannę Therrathiél. No bo takiej głupoty nie słyszał od naprawdę długiego czasu i po prostu musiał przyznać, że wyszło jej to bardzo oryginalnie.
-A daj spokój! - machnął lekceważąco ręką, kiedy to przestał już się śmiać i usiadł na fotelu po przeciwnej stronie stolika. -Starzeję się, co Lili uwielbia mi wypominać. Podobnież, że gdzieś nawet kilka siwych włosków mam! Przecież to coś strasznego! - żartował. Chyba. Może? Kwestia wieku była dla niego zawsze drażliwa. Od kiedy przekroczył magiczną barierę 30 lat, czuł, że nic ważnego go już w życiu nie spotka. Że teraz będzie się już tylko starzeć i pomoże córce dorosnąć na wspaniałą kobietę. Dlatego pewnie, kwestię swojego wieku próbował obrócić w żart. Jak wszystko co poważne, aby łatwiej było się z tym zmierzyć po prostu. Nie zawsze wychodziło to dobrze, ale się starał mocno.
Na pytanie dotyczące tego, co warto zobaczyć z restauracyjnych punktów na Pokątnej, zamyślił się chwilę, kiedy to właśnie podeszła do nich kelnerka próbując przyjąć zamówienie.
-Obiecałem, że zabiorę Cię na najlepszą gorącą czekoladę na Pokątnej, więc tak jest. - tu przeniósł spojrzenie na kelnerkę, która minę miała taką, jakby stała obok nich za karę. -Dlatego poprosimy dwie gorące czekolady i cokolwiek jeszcze ta Pani zapragnie. - dodał, oddając głos swojej dzisiejszej partnerce. Im dłużej przyglądał się młodej kelnerce, tym bardziej zastanawiał się, czy przypadkiem nie napluje im do napojów.
Kiedy Aurora złożyła również swoje zamówienie, a kelnerka odeszła, mogli w spokoju kontynuować temat.
-Również tego bardzo żałuję. Powiem więcej, z chęcią spędziłbym wtedy z Tobą czas, bo prócz mojej towarzyszki i jej "uroczej" przyjaciółki nie znałem tam zupełnie nikogo, a podobnież powinienem. - dodał po chwili, odpowiednio akcentując ruchem rąk słowo urocza. Nie mógł wiedzieć, że Yvonne, którą miał na myśli, była blisko spokrewniona z Aurorą. A jemu jeszcze nie przeszły brzydkie myśli na jej temat. Nie lubił być oszukiwany, a czuł że panna Horan po prostu go oszukała wtedy. -Ale zauważyłem, że mimo wszystko, ty bawiłaś się bardzo dobrze. - wrócił do swojego naturalnego, cholernie szerokiego uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Pią Lip 06 2018, 17:42

- Podobno kobiety lecą na szpakowatych facetów - rzuciłam ze śmiechem. Gdybym podejrzewała, że kwestia wieku jest dla Selwyna drażliwa w życiu nie poruszyłabym tego tematu, chociaż osobiście nie uważałam, żeby było to coś złego. Trzydziestka nie była żadną granicą, co najwyżej zakończeniem burzliwego etapu młodzieńczych szaleństw, które zresztą Anthony już dawno miał za sobą. Po za tym zawsze podziwiałam jego dojrzałość - w młodym wieku został samotnym ojcem, a mimo to radził sobie z tym znakomicie.
- Mam nadzieję, że się nie zawiodę - powiedział z uśmiechem i domówiłam jeszcze małą porcję lodów śmietankowych. Kelnerka nie wyglądała na przyjaźnie nastawioną, ale nie zamierzałam brać tego za zły omen - w kwestii wyboru miejsca zdecydowanie ufałam Selwynowi.
- Właśnie, byłam bardzo zaskoczona, ze ty i Yvonne się znacie - zagaiłam, jakimś cudem nie wyczuwając sarkazmu w słowach Anthony'ego - No wiesz, nie przepadam za weselami, ale było całkiem nieźle.
Nie musiałam mu się tłumaczyć - znał mnie doskonale i wiedział ile przeżyłam. Życiowy pech prześladował mnie nieustannie, a szczególnie moje ostatnie zaręczyny odbiły się na mojej psychice. Mimo że jakoś się z tym wszystkim pogodziłam, to patrzenie na weselne obrzędy nie sprawiało mi zbyt wiele frajdy - przypominałam sobie wtedy o mojej sukni ślubnej spoczywającej gdzieś na strychu i o tym, że gdyby nie koleje losu od dwóch lat byłabym mężatką. Wiedziałam, że jestem bardzo młoda i nie miałam pretensji do nikogo, że to wszystko potoczyło się tak niekorzystnie, niemniej jednak w zwykłych okolicznościach unikałam ślubów jak ognia czując się podczas nich zbędnym elementem.

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 799
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Wto Lip 10 2018, 12:16

Śmiał się głośno, kiedy słyszał jej słowa. Że niby jemu już było bliżej do szpakowatego, niż do przystojnego? Bo wiecie, starczy umysł wszystko sobie tłumaczy tak, jak chce to usłyszeć, nie jak jest w rzeczywistości. A jego śmiech po prostu był śmiechem przez łzy. No bo czuł się trochę oszukanym przez matkę naturę. Bo w końcu nie czuł się tak stary, jak inni mogliby sądzić, że już jest.
-Auroro, wbijasz mi sztylet prosto w serce! - dodał, kiedy w końcu przestał się śmiać, łapiąc się w teatralnym bardzo stylu za swoją klatkę piersiową. -Skoro nawet ty uważasz mnie już za szpakowatego, to jestem skończony! - rozpaczał. Niby w bardzo udawany sposób, tak że kobieta nie mogła się zorientować, że po części to była szczera, czysta rozpacz. Chyba jeszcze dużo czasu minie, nim stanie się za pan brat z wiekiem, który nieuchronnie cały czas go dościga.
Kelnerka odeszła od nich, kiedy do przepysznej czekolady Aurora domówiła sobie jeszcze lody śmietankowe. Dobry wybór pochwalił ją w myślach Anthony. Dobre lody zawsze dobrze komponowały się z czekoladą, a on jako jej koneser umiał to docenić. Dlatego pewnie z aprobatą pokiwał głową, słysząc jej kolejne słowa.
Wspomnienie Yvonne wywołało na jego ustach krzywy grymas, który można było jednoznacznie zidentyfikować. Owszem, znał kobietę, ale nie mógł tej znajomości uznać za wspaniałą. Zdecydowanie nie lubił kłamliwych osób, a za taką właśnie uznał pannę Horan.
-Wiesz, nie powiedziałbym o nas, jako o dobrych znajomych, ale owszem, miałem okazję ją poznać w ciekawych okolicznościach. - przypomniał sobie o sytuacji z parku, więc postanowił ją opowiedzieć dziewczynie. -Kiedyś, gdy byłem na spacerze z Lili, ona wpadła w Yvonne i ubrudziła całe jej ubranie swoimi lodami. Wyglądało to przekomicznie, mówię Ci! - zaśmiał się głośno na to wspomnienie i dopiero potem postanowił dopowiedzieć resztę historii. -W ramach przeprosin, zaprosiłem ją na kolację. Wydawało mi się, że wszystko układało się świetnie, dopóki na tym ślubie nie zobaczyłem, jak obściskuje się z innym facetem. A niby taka wolna była wtedy, gdy się ze mną umawiała. - ostatnie słowa rzucił z jakimś przekąsem, może żalem? Ciężko było dokładnie wyłapać jakie uczucia w nim właśnie panowały a i on sam nie byłby w stanie ich dobrze nazwać.
-Powiedz mi Auroro, co z wami kobietami jest nie tak, że potraficie się zachowywać w tak dziwny sposób? - rzucił, może trochę retorycznie, źle robią, że zglobalizował problem. Wiedział, że nie mógł podejrzewać wszystkich kobiet o takie zachowanie, ale nic dziwnego, że przez ten incydent mógł się zrazić do ogółu.
Słyszał, z jaką dziwną intonacją wypowiadała słowa odnośnie swojej zabawy na tym przyjęciu. Wiedział, co miała na myśli, wiedział, że musiało jej być ciężko, kiedy ona sama musiała odwieszać kilkukrotnie suknię ślubną ponownie na haczyk w szafie. Chciał jakoś rozładować napięcie, które już gdzieś tam się szykowało, więc uśmiechnął się, może nie w cwaniacki sposób, ale w delikatny, jakby pocieszający. Ale gdzieś w tym uśmiechu i tak czaiła się pewna doza ironii.
-Gwarantuję Ci, że Twój ślub będzie wspaniały i po nim pokochasz takie przyjęcia. - pozwolił sobie na dotknięcie jej dłoni w bardzo czuły sposób, jakby była delikatnym kwiatem, który przy niewiele większym nacisku mógł się połamać, zniszczyć, zniknąć na stałe z jego życia. -O ile kolejnym Twoim wybrankiem będę ja to wszystko potoczy się wspaniale. - dodał i tym razem po prostu już musiał uśmiechnąć się szeroko.

______________________




I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość, albo dlatego, że się bałem, albo, że taka was obfitość i ty, cenzorze, co za wiersz ten zapewne skażesz mnie na ciupę, iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Sro Lip 11 2018, 22:36

- Nie uważam Cię za szpakowatego... - powiedziałam bardzo poważnie, po czym dramatycznie zawiesiłam głos -... jeszcze.
Wybuchnęłam śmiechem mając nadzieję, że podejdzie to tematu z humorem.
- Powiedziałam, że kobiety lecą na szpakowatych. Musisz poczekać pięć albo dziesięć lat i wszystkie spódice będą twoje - zażartowałam.
Rzeczona czekolada okazała się niezmiernie wyborna, a dopasowanie do niej lodów śmietankowych było dobrą decyzją. Nie omieszkałam skomplementowac wyboru miejsca, jednak nasza rozmowa szybko zeszła na zdecydowanie mniej przyjemne tematy.
- Nie do wiary - odparłam zaskoczona i bardzo mocno rozczarowaną postawą Yvonne - Dopiero co wydawała sie cholernie zraniona zaręczynami Doriena, a teraz odwala takie numery!
Westchnęłam zasmucona - naprawdę nie sądziłam, że panna Horan jest tak bardzo nie stała w uczuciach, byłam wręcz przekonana, że jej weselny towarzysz to tylko kolega z pracy.
- Jestem zawiedziona, że ktoś z mojej rodziny wykręcił ci taki numer. Zdecydowanie masz rację, kobiety zachowują się czasem piekielnie dziwnie... - rzuciłam starając się chociaż w pewnym stopniu okazać mu wsparcie, czy może coś w rodzaju wstydu za zachowanie kuzynki. Ja sama miałam dużo przykrych doświadczeń z ludźmi, niezależnie od płci, więc bardzo ostrożnie dobierałam sobie znajomych. Mimo młodego wieku miałam za sobą przykre doświadczenia, które ukształtowały mnie bardzo mocno sprawiając, że nie zawsze potrafiłam ufać ludziom. Dzięki temu wszystkiemu byłam jednak bardzo dojrzała i umiałam sobie poradzić z różnymi, ciężkimi sprawami - w gruncie rzeczy nie znam zbyt wielu dwudziestotrzylatek polujących z doskonałym skutkiem na czarnoksięskie artefakty.
Jego dotyk odrobinę mnie zaskoczył - przeszedł mnie nawet dreszcz. Przez sekundkę pomyślałam nawet, że jestem trochę zazdrosna o tę randkę z Yvonne, lecz po chwili wróciłam do normalności - Anthony był moim przyjacielem i bez wątpięnia robił sobie ze mnie żarty.
- Obawiam się, że w moim towarzystwie czekają cię same nieszczęścia. Jakieś wyciągnięte tajemnice z przeszłości, społeczny ostracyzm albo szybki zgon, nie polecam - odparłam pół żartem, pół serio, by po chwili wybuchnąć delikatnym, perlistym śmiechem.

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 799
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Nie Lip 15 2018, 16:08

No normalnie łamała jego serduszko! Jak nic chciała je zmiażdżyć pod obcasem własnego buta. No po prostu innego wyjaśnienia względem tego jej dogryzania nie widział. Zresztą, nie był pewny czy inne miałoby sens.
-Jesteś okrutna, tyle Ci powiem moja droga! - udawał obrażonego jej insynuacjami. On na zawsze pozostanie piękny i młody, przecież innej opcji nie było.
Nie mógł jednak długo się gniewać, kiedy wspomniała o wszystkich spódnicach, które rzekomo miałyby do niego należeć, gdyby znalazł się już w kwiecie wieku.
-Jakoś mi nie zależy na tych wszystkich spódnicach. - odpowiedział po chwili z delikatnym uśmiechem. Teraz był w takim momencie swojego życia, że w ogóle nie uważał, że jest mu potrzebna kobieta u boku. Cieszył się, że żył tak jak żył, że nic go nie zaskakiwało, miał pewnego rodzaju spokój. Nie odczuwał ogromnej potrzeby posiadania kobiety w swoim życiu. W sumie nigdy, od czasu śmierci swojej żony, takiej potrzeby nie czuł. Ale może po prostu jeszcze nie poradził sobie z jej stratą? Może dlatego nie widział siebie w ramionach innej?
Upił trochę swojego napoju, kiedy to kelnerka już im go dostarczyła, a odcienie lubości wymalowały się na jego ustach. Czy już zostało wspomniane, że uwielbiał czekoladę? W każdej postaci? Nie? To właśnie wypadało o tym powiedzieć.
-Jeju, jakie to pyszne! - wymruczał niczym zadowolony z siebie kotek, nie zdolny do podjęcia normalnego funkcjonowania mózgu. Czuł błogość na swoim podniebieniu i chciał, aby ta trwała jak najdłużej.
Na komentarz Aurory odnośnie zachowania jej kuzynki, tylko machnął ręką w stylu mówiącym "daj spokój, nie ma sensu, stało się to się stało".
-Nie przejmuj się, przecież wiem, że ty byś mi czegoś takiego nie zrobiła. - odpowiedział tylko zamiast tych wszystkich słów, które to cisnęły mu się na usta. Co by to dało? Gdyby zaczął więcej brnąć te ten temat, Aurora pewnie by się tylko zasmuciła. Bo w końcu panna Horan należała do jej rodziny, a on jakby ją teraz obrażał. Bezsensowne było ciągnięcie tego tematu.
Śmiech wyrwał się z jego gardła, kiedy to wspomniała o nieszczęściach. Bo to naprawdę było ciekawe: niedoszła wdowa mówiła wdowcowi o tym, że w jej towarzystwie nieszczęścia by go spotykały. Naprawdę, ciekawa insynuacja.
-Wiesz, że to zakrawa o ironię? - zapytał po chwili, kiedy to się ogarnął na tyle, aby w miarę normalnie mówić? -Ja mam swoje nieszczęścia, ty swoje, może z tego wyszłoby jedno duże szczęście? - dodał po chwili.
Może po to, aby zmienić temat, a może po to, by po prostu się tego dowiedzieć, zapytał po chwili?
-Dalej załatwiasz interesy dla rodzinki? - nie musiał niczego dodawać do tej wypowiedzi, aby wiedzieć, że dziewczyna dobrze zrozumie o co konkretnie pytał.

______________________




I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość, albo dlatego, że się bałem, albo, że taka was obfitość i ty, cenzorze, co za wiersz ten zapewne skażesz mnie na ciupę, iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Nie Lip 15 2018, 19:57

- Miałeś racje - rzuciłam z nieskrywanym zachwytem - To najlepsza czekolada jaką piłam kiedykolwiek.
Dobranie do napoju lodów śmietankowych było naprawdę doskonałą decyzją - mimo iż jako wysoko postawiona pracownica Ministerstwa często jadłam w luksusowych miejscach, to nijak miały się one do tej małej, klimatycznej kawiarenki.
Zgodnie z prośbą Tony'ego zdecydowałam się nie komentować dalej zachowania Yvonne, byłam jednak bez wątpienia cholernie rozczarowana. Nikt z naszej rodziny nie należał do świętych, jednak rzucanie czarnomagicznymi klątwami we wrogów, a bawienie się czyimiś uczuciami należało w moim mniemaniu do zupełnie innej grupy rzeczy niemoralnych. Poza tym zostałam wychowana w rodzie o bardzo silnych tradycjach rodzinnych, a co za tym idzie - występek każdego członka rodziny wydawał mi się poniekąd powodem do wstydu.
- Albo oboje doprowadzilibyśmy się do grobu - rzuciłam (również ze śmiechem) starając się uciąć, to dziwne, niespodziewane napięcie między nami. Na szczęście Anthony sam zmienił temat, a ja delikatnie wycofałam moją dłoń.
- Bezustannie - rzuciłam enigmatycznie uśmiechając się do przyjaciela szelmowsko - Coraz lepiej sobie radzę. Ale nie zawsze jest łatwo - ostatnio przez głupotę jednego chłopaczka prawie dostałam zielonym.
Oczywiście mówiłam do Selwyna szyfrem, na wszelki wypadek, gdyby ktoś nas podsluchiwał i przypadkiem doniósł mojemu pracodawcy. Tony znał mroczne sekrety Nokturnu całkiem dobrze, więc na pewno doskonale zrozumiał, ze ledwo uniknęłam śmierci, jednak postronny sluchacz raczej by tego nie wywnioskował, szczególnie biorąc pod uwagę mój beztroski ton.

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 799
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Czw Lip 19 2018, 13:04

Bo ludzie czasami zapominali co jest ważne. I mimo, że można co dziennie było jadać w najlepszych restauracjach na świecie, to niekiedy i tak miało się ochotę na tą prostą czekoladę z podrzędnej kawiarni na Pokątnej. Bo czasami to właśnie w prostocie tkwiła siła i Selwyn miał tego świadomość. Nie chciałby tego skrępowania, gdyby jednak postanowił zaprosić Aurorę do jakiejś restauracji, gdzie podawanoby homary i inne, cholernie drogie i mało smaczne potrawy. Może to jednak świadczyło o tym, że czuł się na tyle swobodnie w jej towarzystwie, że nawet i do budki z lodami by ją zaprosił? Zdecydowanie tak.
-To mogłoby mieć miejsce, ale zobacz jaka wtedy to by była piękna śmierć? - podsumował tylko wyszczerzając się ponownie tego popołudnia. Jak dobrze było tak po prostu siedzieć sobie z kimś i gadać o błahych sprawach. Mógłby tak każdego dnia.
Kolejne jej słowa trochę go zaniepokoiły. Oczywiście, że szybko zrozumiał szyfr, którym się posługiwała, a który dla obcego mógłby brzmieć przynajmniej dziwnie. Może to i lepiej, bo dzięki takiemu zachowaniu, nie przyciągali uwagi innych na siebie.
-Żartujesz? Coś takiego naprawdę miało miejsce? - niepokoił się o nią zawsze, ale po tym, co powiedziała, niepokoił się jeszcze bardziej. Wiedział, że posiadała umiejętności, których z pewnością pozazdrościłby jej nie jeden stary wyjadacz, ale i tak, dla niego zawsze pozostawała małą Aurorą, o którą powinien się opiekować.
-Wiem, że zawsze byś sobie poradziła, ale w takim razie, nie mogę Ci zaproponować tego, co chciałem początkowo. - powiedział powoli popijając czekoladę. Bo to było spotkanie towarzyskie, ale w pewnym sensie liczył nawet na niewielką pomoc ze strony Aurory. Miał zadanie do wykonania, a ona byłaby idealną kandydatką na partnerkę dla niego w tej sprawie.
-Szykuje się mała wyprawa do Japonii. Jest tam kilka spraw do załatwienia i liczyłem na Twoją pomoc. Tylko nie jestem pewien, czy to dobry pomysł aby Cię tam zabierać. - nie wiedział, czemu dodał te ostatnie słowa, ale prawda była taka, że chyba wypadało od razu wypowiedzieć wszystkie swoje wątpliwości. Zwyczajnie martwił się o nią i miał dziwne przeświadczenie, że bardziej skupiałby się na niej niż na zadaniu, którego zamierzał się podjąć.

______________________




I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość, albo dlatego, że się bałem, albo, że taka was obfitość i ty, cenzorze, co za wiersz ten zapewne skażesz mnie na ciupę, iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 23
Skąd : Inverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 757
Dodatkowo : Oklumencja
  Liczba postów : 492
http://www.czarodzieje.org/t15543-aurora-therrathiel#417307
http://www.czarodzieje.org/t15572-relacje-aurory
http://www.czarodzieje.org/t15571-necessitas#418867
http://www.czarodzieje.org/t15522-aurora-hestia-therrathiel#416768




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Czw Lip 19 2018, 21:18

Oczy otwierały mi się coraz szerzej z zachwytu, gdy słyszałam, ze Tony chciał zabrać mnie do Japonii, lecz wtem nagle tak samo prędko jak rozbudził we mnie nadzieję, Selwyn zburzył plany. Zmierzyłam go oburzona - strasznie wkurzało mnie to, że czasem wciąż traktował mnie jako nastolatkę, która wyślizgiwała się podczas zakupów na Pokątnej, żeby zajrzeć w jego mroczne rewiry.
- Zwariowałeś?!- rzuciłam odrobinę zbyt głośno marszcząc nos. Gdy dostrzegłam, że kelnerka na nas spogląda mocno ściszyłam głos, by dodać tonem nieznającym sprzeciwu - Oczywiście, że mnie tam zabierzesz.
Widząc, że wyraźnie się waha i martwi zrobiłam minę słodkiego, NIEWINNEGO kotka, na którą nabierał się każdy, nawet mój ojciec, który wiedział, że potrzebuję dokładnie sekundy, żeby rzucić Cruciatusa, a kolejnych dziesięciu, żeby po sobie posprzątać. Gdy miałam tę minę nikt nie był w stanie mi odmówić, chociaż trudno ukryć, że Anthony był twardym zawodnikiem i znał mnie na tyle dobrze, że manipulowanie nim było znacznie większym wyzwaniem, należało więc sięgnąć po większy kaliber czyli rzetelną argumentację.
Nachyliłam się w jego stronę tak, ze mógł policzyć wszystkie moje piegi, co dla kelnerki i ewentualnych postronnych osób wyglądała jak próba flirtu, ja zaś wykorzystałam to, żeby nikt nie słyszał jak chwalę się swoim zabójczym urokiem.
- Byłam już parę razy na polowaniach w Japonii, znam magiczne tereny. - powiedziałam cicho wciąż się uśmiechając się uroczo - Tamto ostatnie to był wypadek przy pracy i wina tamtego chłopaka. Sama w życiu bym nie dopuściła do takiej sytuacji, a ty raczej nie jesteś tak głupi, żeby dać się zahipnotyzować, a potem wkładać mi łapy pod spódnicę
Lody się skończyły, czekoladę też już prawie dopiłam, a czas mijał - mimo to nie zamierzałam opuścić kawiarni, dopóki nie usłyszę zgody.

______________________

Aurora Therrathiél
We keep this love in a photograph, we made these memories for ourselves. Where our eyes are never closing...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 30
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 799
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t15911-anthony-thomas-selwyn
http://www.czarodzieje.org/t15914-wszystkie-zwierzaczki-tony-ego#430068
http://www.czarodzieje.org/t15915-lucia#430069
http://www.czarodzieje.org/t15910-anthony-thomas-selwyn




Moderator






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Pią Lip 20 2018, 17:43

Nie mógł ukryć tego, że jej entuzjazm go zaskoczył. Wiedział, że dziewczyna lubi ryzyko, w końcu sama bardzo często je podejmuje, ale nie sądził, że aż tak będzie na nie chętna. Bo to naprawdę zapowiadała się trudna wyprawa i nic nie wskazywało na to, że w ogóle się ona powiedzie. Na tę chwilę wiedział niewiele ale wkrótce miał poznać dodatkowe informacje. Ale to co wiedział pozwalało mu sądzić, że wszystko, dosłownie wszystko będzie mogło się tam stać.
Kiedy zrobiła tą swoją niewinną minkę i wielkie kocie oczy, tylko parsknął śmiechem i uniósł sceptycznie jedną brew ku górze, jakby swoim wyrazem twarzy chciał dać jej znać, że w ogóle to na niego nie działa. W końcu miał 3 siostry! Znał takie zagrywki i już w ogóle na niego nie działały.
-Aurora, zapominasz, że mam siostry, które próbowały na mnie podobnych trików, od kiedy tylko zaczęły mówić. - skomentował to tylko i chyba poskutkowało, bo po chwili dziewczyna przeszła do bardziej ofensywnej postawy.
Również pochylił się w jej stronę, kiedy to zaczęła opowiadać o tym, co robiła w Japonii i czemu dopuściła do sytuacji zagrożenia własnego życia. Czuł się trochę dziwnie będąc tak blisko dziewczyny, która nie była jego córką, siostrą czy matką, ale szybko poczuł się komfortowo w tej sytuacji.
-To nie jest żaden argument, też bywałem w Japonii w różnych miejscach. - odpowiedział tylko, próbując podważyć jej pewność siebie. Jeszcze mogła się wycofać, jeszcze miała czas. Czy świadomie próbował ją zniechęcić? Oczywiście! Miał dziwne przeczucie, że nie wiedziała na co tak właściwie się pisze, a on chciał jej pokazać, że to nie będzie wycieczka krajoznawcza.
-Nie wiem, co się może zdarzyć. Są różne scenariusze, których nie jestem w stanie przewidzieć. Chcę, żebyś miała świadomość, że to nie będzie proste i nie będziemy codziennie nocować w hotelach. I musisz być raczej gotowa na spanie pod gwiazdami. - powiedział spokojnie, rzeczowo po tym, jak wysłuchał o wkładaniu rąk pod spódnicę Aurory. Brzmiało to przynajmniej niedorzecznie, ale cóż... Różne rzeczy potrafiły się przytrafić każdemu, prawda?
Westchną cicho, mocno zastanawiając się nad tym wszystkim, pewnie dlatego schował twarz w dłoniach i nie patrzył na nią przez chwilę. Ale kiedy w końcu spojrzał, wzrok miał zdecydowany.
-Dobra, zabiorę Cię, ale tylko pod warunkiem, że będziesz mi posłuszna. Nie chcę martwić się też i o Ciebie gdy tam będziemy. - dla niego oznaczało to, że gdy powie jej, że ma go zostawić i uciekać, to właśnie to uczyni, nie było innej możliwości.
Spokojnie dopili resztę czekolady, a Tony czuł ekscytację na myśl o tym wyjeździe. Niedługo potem zapłacił i ruszyli, każdy w swoją stronę.

/Zt. x2

______________________




I wy, o których zapomniałem, lub pominąłem was przez litość, albo dlatego, że się bałem, albo, że taka was obfitość i ty, cenzorze, co za wiersz ten zapewne skażesz mnie na ciupę, iżem się stał świntuchów hersztem,
Całujcie mnie wszyscy w dupę!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
http://www.czarodzieje.org/t16529-ironia-to-moje-drugie-oh-wait#455084
http://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
http://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Sro Sie 29 2018, 14:03

/wczesne popołudnie, dzień przed grą z Elisabeth
Zakupy potrzebnych do szkoły artykułów zawsze były dla Irony czystą przyjemnością. Tak naprawdę mogłaby mieć pewnie niezliczoną ilość piór, butelek z kolorowym atramentem, żywych spinaczy do papieru i innych tego typu pierdół, dostępnych w sklepach z takimi przyborami, ale jej pragmatyzm powstrzymywał ją przed wydaniem wszystkiego, co ma w sakiewce.
Czasami powstrzymywał ją też karcący wzrok brata, dlatego właśnie był cenionym towarzyszem na podobnych zakupach. W razie czego był gotowy rzucić na Irony jakieś nieprzyjemne zaklęcie, jeśli ta za bardzo zagalopuje się w wydawaniu pieniążków. Nie inaczej było teraz, kiedy razem mijali kolejne sklepy na ulicy Pokątnej, zachodząc do niektórych i kupując pojedyncze przybory, których akurat im zabrakło. Dodatkowe pióro, zapas podstawowych ingrediencji do eliksirów czy kilka rolek pergaminu… oraz, rzecz jasna, podręczniki dla Pro na ostatni rok.
Takie łażenie po sklepach przez dłuższy czas może być męczące, stąd wzięła się propozycja Irony, żeby zajść do Mandragory na jakąś dobrą kawę i kawałek dyniowego ciasta. Pro, podobnie łasy na słodkości jak siostra, zgodził się bez wahania i już po chwili oboje siedzieli w przytulnym wnętrzu, oczekując na swoje zamówienie.
Cieszę się, że wakacje już się kończą – rzuciła Irony, rozpierając się wygodniej na fotelu przy oknie. Tym razem w jej słowach nie było ani grama sarkazmu – tęskniła już za normalnymi, szkolnymi obowiązkami, do których była tak przyzwyczajona.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 108
http://www.czarodzieje.org/t16531-procrastination-mcgregor
http://www.czarodzieje.org/t16533-rude-lenistwo
http://www.czarodzieje.org/t16541-pro#455740
http://www.czarodzieje.org/t16532-procrastination-mcgregor#455210




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Sro Sie 29 2018, 14:26

Nigdy nie przepadał jakoś szczególnie za zakupami. No chyba, że chodziło o odwiedzenie Ulicy Pokątnej, w dodatku z siostrą. Wtedy wizja czegoś takiego robiła się znacznie bardziej ciekawa. Co prawda bywał tu już wielokrotnie, ale nigdy nie mógł przestać rozglądać się na wszystkie strony i zwiedzać każdy sklep, jaki wpadł mu w oczy. Dzięki takim zachowaniom doskonale znał się z niektórymi sprzedającymi tutaj już od wielu lat, czemu zresztą trudno się dziwić. Znali go od małego. Dzisiaj jednak czuł się nieco inaczej. W nocy znowu męczyły go wizje, nie dając mu finalnie zasnąć. Próbował, ale ostatecznie budził się zlany potem, myślami błądząc wokół tej tajemniczej twarzy. Finalnie więc większą część nocy spędził na szkicowaniu jej twarzy na kilka różnych sposobów, ale nim nastał poranek wyrzucił wszystko do kosza. Nic z jego tworów nie potrafiło oddać w pełni jej aury i  emocji, jakie od niej biły. Zostało mu tylko niewyspanie, które jednak starał się schować za maską szerokiego uśmiechu. Na dobrą sprawę nie był on zbyt mocno wymuszony. Znajdowali się w końcu w miejscu, które wręcz biło magią. Oczywiście nie mogło pobić w jego rankingu Hogwartu, ale zdecydowanie było jednym z jego ulubionych miejsc do spędzania wolnego czasu. Dodatkowo tak czy siak musiał się tutaj wybrać. Na dniach wracali do szkoły, a więc trzeba było uzupełnić wszelkie zapasy, a także zakupić nowy pakiet książek.
Mieli jednak na to cały dzień, a więc nie było sensu się śpieszyć. Właśnie dlatego bez chwili zawahania dał się namówić siostrze na wypad do Mandragory. Przywitawszy się w środku z obsługą usiadł zaraz obok siostry, składając na szybko stałe zamówienie, aby zaraz po tym zatopić się w wygodnym fotelu. Po prostu uwielbiał to miejsce. Wciąż próbował przekonać właściciela, aby sprzedał mu jedno z tych siedzisk, ale jak do tej pory niestety mu się to nie udało.
- Tak, ja też. W sensie... w domu jest super i w ogóle, ale jednak w Hogwarcie dzieje się znacznie więcej. Poza tym to mój ostatni rok jako ucznia! Muszę go dobrze spożytkować. Umówiłem się już ze znajomymi na kilka wypadów... ale pamiętaj, że w razie czego Ty nic nie wiesz - rzucił lekko, posyłając jej niewinny uśmieszek. - A tak poza tym... potrzebuję porady. Jak myślisz, nadawałbym się na kapitana drużyny mojego domu? - dodał w końcu, zniżając lekko głos. Cóż, może i był pewny siebie, ale ta konkretna kwestia wzbudzała w nim dość mocno mieszane emocje. To byłaby spora odpowiedzialność, a czy nadawałby się na lidera? Nie był tego taki pewien, a zależało mu na reszcie drużyny. Zdecydowanie nie chciał im zaszkodzić głupimi decyzjami.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
http://www.czarodzieje.org/t16529-ironia-to-moje-drugie-oh-wait#455084
http://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
http://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Pią Sie 31 2018, 09:03

Ciekawość, z jaką Pro zawsze rozglądał się na Pokątnej i radość, która towarzyszyła mu podczas powrotów do szkoły zawsze szalenie rozczulała Irony. Chociaż też była ciągle pod wrażeniem magicznego świata, trochę do niego przywykła, podczas gdy Pro przeżywał to wszystko zupełnie tak, jakby był mugolakiem z pierwszego roku, tylko że takiego o wzroście młodej brzozy. Wciąż nie mogła wyjść z podziwu, że jej mały braciszek patrzy na nią z góry już od kilku dobrych lat. No cóż, taka była kolej rzeczy, więc na to nie narzekała, tylko czasem wracała myślami do czasów, kiedy ona błyskawicznie wyrosła, a on wciąż niemal nie wystawał głową ponad stół.
Nie wiedziała o jego niepokojących snach i zmęczeniu, które ukrywał za swoim zwykłym, szerokim uśmiechem, usypiając czujność Irony. Przy Krustym dużo częściej można było zaobserwować u dziewczyny dobry humor, jakby sama obecność brata działała na nią wręcz terapeutycznie, a więc jej sceptycyzm i podważanie wszystkiego również znacznie cichło.
Doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że gdyby chodziło o zwykłe, codzienne zakupy, nie dałaby rady namówić brata. Jednak gdy w grę wchodziła wizyta na Pokątnej i w dodatku odwiedzenie ich ulubionej kawiarni, nie będzie musiała wcale tak długo się starać.
Kilka wypadów? - Uniosła brwi, ale zaraz pokręciła lekko głową. – Dopóki nie wpakujesz się w kłopoty, nic nie wiem. Ale jak coś przeskrobiesz... Napiszę do babci.
Te trzy ostatnie słowa nie były prawdziwą groźbą, a przynajmniej wcale tak nie brzmiały. Wszyscy wiedzieli, że babcia McGregor jest ostatnią osobą skłonną ukarać za coś swoje ukochane wnuki.
Słysząc kolejną nowinę, Irony wyraźnie się ożywiła. Od zawsze uwielbiała quidditcha, chociaż wszelkie jej próby latania na miotle kończyły się zwykle w skrzydle szpitalnym. Za to Pro miał naturalny talent i odkąd poszedł do drugiej klasy namawiała go, by wreszcie zgłosił się do drużyny. Nic dziwnego, że słysząc o jego pomyśle, by zostać kapitanem, Irony pokiwała energicznie głową, łapiąc brata za ramię.
Jak nie ty, to niby kto inny? – zapytała nieco gwałtownie. Zawsze miała problem, komu kibicować, kiedy Krukoni grali z Gryfonami, a gdyby jej brat został kapitanem... To chyba w jednej ręce trzymałaby rozetkę Ravenclawu, a w drugiej – Gryffindoru.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 80
  Liczba postów : 108
http://www.czarodzieje.org/t16531-procrastination-mcgregor
http://www.czarodzieje.org/t16533-rude-lenistwo
http://www.czarodzieje.org/t16541-pro#455740
http://www.czarodzieje.org/t16532-procrastination-mcgregor#455210




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Sob Wrz 01 2018, 19:57

Z jednej strony korciło go, aby jak najszybciej zjeść swój (naprawdę spory) kawałek ciasta, wypić na jeden haust całą kawę, a następnie polecieć zwiedzać resztę sklepów. Jasne, był już tutaj naprawdę wiele razy (wypady wakacyjne na Pokątną były dla niego niczym wyjazd na Hawaje), ale przecież asortyment cały czas się zmieniał, a świat szedł do przodu! Był święcie przekonany, że uda mu się wynaleźć jakieś nowinki ze świata magii. Poza tym musiał odwiedzić sklep ze sprzętem do Quidditcha. Jego sprzęt zdecydowanie potrzebował lekkiego odświeżenia. Szczególnie, że miał takie, a nie inne plany. Będąc szczerym wciąż się co do nich wahał, ale wierzył, że siostra pomoże mu rozwiązać ten problem. W końcu była naprawdę mądra. Nie to, żeby samego siebie uważał za idiotę. Irony była po prostu bardziej opanowana i niekiedy, tylko niekiedy!, podejmowała decyzje nieco bardziej rozważnie od niego. Mimo wszystko nie chciał zgłosić się na kapitana tylko po to, żeby mieli przegrać kilka meczy i stracić szansę na Puchar Domów. Nie chodziło tutaj nawet o to, że Gryfoni by mu tego nie wybaczyli. On sam nigdy nie darowałby sobie tak idiotycznej decyzji. Kochał Quidditcha i tak jak reszta drużyny chciał dać z siebie jak najwięcej.
- Oj no, sama rozumiesz, że nie wszystko wychodzi dokładnie tak, jak chcemy. Poza tym kilka osób zdecydowanie zasłużyło sobie na nauczkę... Zresztą, Tobie mogę powiedzieć. Kilku głąbów dało się mocno we znaki Charliemu pod koniec ubiegłego roku i przez wakacje obmyślałem, w jaki sposób odpłacić im pięknym za nadobne. Obiecuję, że nie stanie im się żadna stała krzywda! - dorzucił jeszcze szybko, żeby uprzedzić ewentualny ochrzan, a następnie kontynuował - Nie no... Dobrze wiesz, że reszta wcale nie jest taka zła. Nie zdziwię się, jeśli któreś z nich samo wyjdzie z inicjatywą, gdy tylko się zbierzemy. I to nie tak, że się boję! Po prostu chcę, żeby poszło nam jak najlepiej. - Po tych słowach zamilkł na chwilę, chociaż reakcja siostry nieco podbudowała jego ego, zamazując tę niepewność. Przy okazji odwrócił się do przechodzącego obok właściciela i na szybko poprosił o podwójną dokładkę ciasta dla ich dwójki. Cóż, tym razem to on stawiał, a więc mogli zaszaleć!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Aberdeen, Szkocja
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 36
  Liczba postów : 49
http://www.czarodzieje.org/t16525-irony-mcgregor
http://www.czarodzieje.org/t16529-ironia-to-moje-drugie-oh-wait#455084
http://www.czarodzieje.org/t16530-irony#455099
http://www.czarodzieje.org/t16526-irony-mcgregor




Gracz






PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   Sob Wrz 01 2018, 20:28

Nie bez powodu Mandragora była ich ulubioną knajpką na Pokątnej. Ciasto tu mieli takie, że… matulu. Irony była prawdziwą koneserką słodkości i naprawdę nie ciągałaby tutaj jedynego brata, gdyby coś w tym lokalu jej nie urzekło. A jednak w klimatycznym wnętrzu kryła się owiana tajemnicą kuchnia, a w niej – prawdziwy mistrz ciasta dyniowego, bo jak nazwać inaczej kogoś, kto z tego neutralnego warzywa potrafi wyczarować – dosłownie, WYCZAROWAĆ coś tak aromatycznego i przepełnionego smakiem. Prawdę mówiąc Irony mogłaby opiewać wspaniałość ciasta całymi dniami i nocami, ale przecież wszystko, co dobre, w końcu się kończy.
A jej kawałek ciasta skończył się wyjątkowo szybko.
Spojrzała na brata zaskoczona, oblizując resztki dyniowego nadzienia z łyżeczki. Czy ona się przesłyszała, czy Pro właśnie mówił o jakimś akcie zemsty?! Przecież toto było najsłodszym człowiekiem na świecie… no, dopóki nie zaczynało pyskować starszej siostrze. Ironia uniosła lekko brew, zbierając siły na posłanie bratu groźnego Spojrzenia. Tak, Spojrzenia przez duże S.
Krusty, czy ja się przesłyszałam? Przyznałeś się, że chcesz kogoś uszkodzić? – spytała grobowym głosem, powoli odkładając sztuciec na talerzyk po cieście, na którym już nawet okruszki nie zostały. Nie zdążyła jednak zacząć swojego zwykłego kazania, bo chłopak zaczął nawijać dalej. Nikt jednak nie potrafił patrzeć tak groźnie, jak Irony, a przynajmniej jeśli pojedynkowała się na spojrzenia akurat z Pro. Z miną pod tytułem „jeszcze sobie pogadamy” postanowiła jednak płynnie przejść do kolejnego tematu, który był na ten moment ważniejszy.
Quidditch zawsze był ważniejszy, wyżej w hierarchii stało tylko bezpieczeństwo rodziny.
Przecież bardzo dobrze grasz, nie wiem, czemu miałbyś nie ubiegać się o to stanowisko. Gryffindor potrzebuje mocnego kapitana, inaczej nigdy nie pokonacie naszego składu – powiedziała bezlitośnie, patrząc chłodno na brata. Wciąż miała w pamięci jego wyznanie sprzed chwili, dlatego tak przeszywała go morderczym wzrokiem. Mina nieco jej złagodniała, kiedy Pro zamówił dokładkę tego pysznego ciasta, które powinno zostać uznane za nową ambrozję.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Kawiarnia ,,Mandragora"   

Powrót do góry Go down
 

Kawiarnia ,,Mandragora"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
Ulica Pokatna
-