Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Sklep z różdżkami Jordana Sandersona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Rience Hargreaves
Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySob Sie 16 2014, 13:15


Sklep z rozdzkami Jordana Sandersona


Jordan Sanderson jest jednym z najbardziej znanych twórców różdżek w tej części kraju, nawet mimo tego, że stał się znany dopiero kilka dni po ostatecznym pokonaniu Lunarnych, a więc stosunkowo niedawno. Mimo tego, niektórzy uznają go za naprawdę zdolnego różdżkarza i chętnie przychodzą do niego po swój przekaźnik mocy. Jordan jest dość nieufny i z naprawdę niewieloma osobami dzieli się swoją wiedzą, dlatego trzeba sporo się napracować, aby zdobyć jego zaufanie w tej kwestii.

Dowolna różdżka – 35g

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.



Ostatnio zmieniony przez Rience Hargreaves dnia Czw Paź 29 2015, 22:55, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Rience Hargreaves
Rience Hargreaves

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : X
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2879
Dodatkowo : pół-wil, szukający
  Liczba postów : 763
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9116-rience-hargreaves
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9127-rience-owe-relacje
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9130-sowa-rienca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9128-rience-hargreaves
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySob Sie 16 2014, 13:17




Kurs - Twórca rozdzek

W celu zdobycia umiejętności „różdżkarz” należy przejść przez cztery etapy szkolenia oraz kwalifikacje wstępną. Każdy etap fabularnie rozpoczyna się dopiero tydzień po ukończeniu poprzedniego. Cały kurs możesz rozpisać od razu w jednym poście, uwzględnij jednak fabularnie czas, jaki mijał między kolejnymi podejściami i etapami. Po ukończonym pomyślnie kursie możecie zgłosić się do prefekta o przyznanie umiejętności do kuferka.

WYMAGANIA:
 

CZĘŚĆ PIERWSZA:
Prace porządkowe, zapoznawanie się z pracą twórcy różdżek, początkowe kontakty z klientem.

Kości:
 


CZĘŚĆ DRUGA
Zapoznawanie się z rodzajami drewna, pozyskiwanie własnych materiałów i ich obróbka.

Kości:
 


CZĘŚĆ TRZECIA
Zapoznawanie się z rodzajami rdzeni, pozyskiwanie własnych materiałów i ich obróbka.

Kości:
 



CZĘŚĆ Czwarta
Wytwarzanie własnych różdżek, prace wykończeniowe, obsługa klienta.

Kości:
 

Powrót do góry Go down


Toni Fairwyn
Toni Fairwyn

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 28
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 136
  Liczba postów : 60
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13660-toni-fairwyn#363284
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13663-toni-fairwyn#363341
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13666-toni-fairwyn#363368
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13667-toni-fairwyn#363369
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyWto Lis 22 2016, 17:03

Kurs twórcy rozdzek
wrzesień 2013, Londyn, etapy I-IV

Toni obserwowała pracę swojego mentora raczej krytycznie niż z przekonaniem. Potrzebowała otrzmac certyfikat ukończenia kirsu, ale tak po prawdzie więcej nauczyłaby sie w rodzinnym warsztacie niż tutaj. Minę może miała neutralną. Ktoś naiwny, jak jej mentor mógł nawet pomyśleć, że była zainteresowana przebiegiem transakcji rozdzkami. Prawda jednak była taka, ze wylapywala uchybienia mezczyzny, kpiac sobie z niego w duchu. Wlasnie pomyslala, ze moglaby sprzedac ta rozdzke, z ktorej klient zrezygnowal. Odhaczala sobie kolejna fajeczke w zeszycie. Jej opiekun uznal to za przejaw zaangazowania, chwalac ja za uwage. Jak na ironie...
Nastepnego dnia z ulga przyjęła wypad w teren. Znalazla najciekawsze drzewo w okolicy. Oczywiscie pilnowane przez niesmialka. Mimo zalecen opiekuna, ktore zignorowala, postanowila sie do niego zblizyc i zebrac material na rozdzke. Tylko drewna wyjatkowe mialy racje bytu. Rozdzki nie powinny byc tworzone z prostych drewien, zwyklych. Fairwynowie uczyli ja, ze najwieksza wartosc one maja dopiero, kiedy tworzone sa z rzadkich materialow. Toni naturalnie wiec, z wyuczona w domu upartoscia w mysl idei jakie jej wpojono, poswiecila sie na rzecz zdobytego materialu. Mimo konfrotnacji z niesmialkiem, byla zadowolona z efektu swoich dzialan. Przekonana, ze powinna przejsc do nastepnego etapu nauk nie za poświęcenie, a za wspanialomyslnosc i myslenie przyszlosciowe. Satysfakcja ze zdobytego drewna byla tym wieksza, ze musiala sie o nie postarac.
Przyszedl czas na zdobycie rdzenia. Toni, wywodzac sie z rodziny rozdzkazy, miala dojscia do najlepszych ingrediencji. Wiedziala gdzie szukac odpowiednich rdzeni, korzystajac z wplywow rodziny. Sama nie była zdziwiona zdobyciem silnego i rzadkiego materialu. Jordan, wlasciciel sklepu, jednak tak. Widocznie tak malomiasteczkowy czlowiek nie slyszal jeszcze i duzej slawie Fairwynow, albo sluchac o nich nir chcial. Biorac Toni za jedna z wielu kursantek, zachwycał sie wiec nad jej osiagnieciem, z radoscia informujac ja, z moze przystąpić do tworzenia rozdzki.
Nie byla ekspertem w laczeniu drewna z rdzeniem, znacznie lepiej przychodzilo jej pozyskiwanie materialow niz ich wykorzystywanie. Nic wiec dziwnego, ze kiedy wykonala rozdzke, nie miala pewnosci czy jej wykonanie jest bez zarzutow. Z poczatku zdawalo jej sie, ze rozdzka jest zbyt oporna dla czarodziei. Jednak mimo swoich watpliwosci, widocznie odziedziczyla po rodzicsch jakis zmysl inuicyjny, poniewaz jej opiekun pochwalil ja za idealna rozdzke dla czarodziejow z domieszka krwi wili. Tym uroczym akcentem zakonczyla sie jej podroz przez meki w cudzym zakladzie rozdzkarskim nie umywajacym sie do tych dzialajacych w Dolinie.

Etap I: 2
Etap II: 3
Etap III: 4
Etap IV: 5
Powrót do góry Go down


Ruth Wittenberg
Ruth Wittenberg

Nauczyciel
Wiek : 23
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1431
Dodatkowo : magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 966
http://www.czarodzieje.org/t13356-ruth-wittenberg
http://www.czarodzieje.org/t13361-relacje-ruth
http://www.czarodzieje.org/t13357-soho
http://www.czarodzieje.org/t13358-ruth-wittenberg
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyWto Kwi 18 2017, 22:13

pażdziernik, 2014

Początek studiów był dla Ruth dość stresujący, bo nie dość, że wylądowała w Londynie zupełnie sama, to jeszcze piętrzyły jej się obowiązki i sama na siebie nakładała coraz więcej nauki, a wszystko po to, żeby po trzech latach móc z całą pewnością siebie ubiegać się o wymarzone stanowisko. Tak, już lata temu założyła sobie, że będzie naprawiać magiczne katastrofy i dążyła uparcie do tego celu, bez względu na wszystkie przeciwności.
Od pierwszej klasy aż do owutemów posługiwała się całkiem dobrą różdżką, ale za każdym razem, kiedy młoda Ruth rzucała zaklęcia odnosiła wrażenie, że coś jest nie tak. Obwiniała oczywiście siebie i robiła co mogła, żeby jakoś nawiązać nić porozumienia ze swoją starą różdżką i o ile po jakimś czasie naprawdę zaczęły się dogadywać, to charakter młodej Szwedki nie był do końca taki, jakiego oczekiwał magiczny przedmiot. Chłodna, opanowana i szukająca logiki we wszystkim, co ją otaczało bardzo bezkompromisowo podchodziła do swojej różdżki, dlatego też o ile darzyła ją zaufaniem i swojego rodzaju sentymentem, ze zwykłej ciekawości któregoś wieczora przeszła się do sklepu różdżkarskiego wybrać nową.
Sprzedawca był chyba jeszcze bardziej nieufny niż ona, ale kiedy jednym, merytorycznym zdaniem wyjaśniła mu w czym rzecz, niemalże natychmiast podał jej dwa pudełka. W pierwszym spoczywał leniwie szpon hipogryfa zatopiony w drewnie cedrowym o pięknym, rzeźbionym kształcie, a w drugim jakby od niechcenia ulokował się czarny jak noc heban, prosty i oczywisty w swoim wyglądzie, ale przykuwający wzrok o wiele bardziej, niż sympatyczne, jasne drewno cedru.
Dziewczyna wzięła ciemniejszą różdżkę i machnęła nieznacznie.
Włos centaura, heban, 12 cali. Czekałaś na mnie, prawda?
Dziewczyna zapłaciła i niemal od razu poczuła tę dziwną, niewytłumaczoną więź, jaką czarodziej czuje wyłącznie do różdżki, która jest mu pisana. Musiało minąć tyle lat, żeby Szwedka znalazła się właśnie w tym miejscu, właśnie na tej ulicy i w tym sklepie, konkretnego dnia i z konkretną prośbą, żeby doczekać się pomocnika na całe życie. To właśnie nazywamy magią.
zt
Powrót do góry Go down


Harriette Wykeham
Harriette Wykeham

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 168
C. szczególne : opuchlizna na połowie twarzy, za duży, powyciągany wełniany sweter na grzbiecie, łańcuszek z obrączką na szyi
Galeony : 1126
Dodatkowo : pałkarz Gryffu
  Liczba postów : 1818
http://www.czarodzieje.org/t12489-harriette-morana-wykeham#336490
http://www.czarodzieje.org/t12490-ettie#336602
http://www.czarodzieje.org/t12491-poczta-ettie#336603
http://www.czarodzieje.org/t12492-harriette-wykeham#336605
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyNie Maj 21 2017, 20:45

//zakładam, że to już po tej przygodzie w lesie, w której straciłam różdżkę i w której zaraz napiszę, bo potrzebna mi nowa asap ;p

Jak dobrze, że jednak nie kupiła tych rękawiczek do Quiddicha. Inaczej nie miała by pieniędzy na nową różdżkę i musiałby o wszystkim powiedzieć tacie. Raczej nie spodobałby mu się fakt, że poszła do Zakazanego Lasu, żeby szukać wilkołaków...
Sama Ettie była załamana utratą różdżki, bardziej niż kiedykolwiek czymkolwiek. Nigdy nie miała większych problemów z rzucaniem zaklęć i teraz kiedy próbowała czarować przy pomocy różdżek koleżanek, wiedziała już jak bardzo była to zasługa tego, że jej była do niej idealnie dopasowana.
Listownie zamówiła u Sandersona identyczny do zgubionego magiczny przedmiot, ale żeby go odebrać musiała pofatygować się osobiście. Nigdy nie powierzyła by tak ważnej rzeczy sowie. Trochę bała się natknięcia w Hogsmeade na tatę, potrzeba jednak była większa niż wszelkie obawy.
Do sklepu wparowała jak burza i ślizgając się na podeszwach, wyhamowała na ladzie.
- Dobry. Zamówienie dla Avrel Elvendork - być może przesadziła z konspiracją, ale Hogsmeade było na tyle małe, że wolała nie zamawiać nic na własne nazwisko.
Otworzyła pudełko, które podał jej sprzedawca i sprawdziła różdżkę. Dziesięć i trzy czwarte cala, cis, włos z grzywy kelpii. Dokładnie tak jak stara, tylko nie wypaćkana jej palcami. Idealna.
Schowała różdżkę do kieszeni, zapłaciła i jak najszybciej zmyła się ze sklepu i wioski.

//zt

______________________

Powrót do góry Go down


Caesar T. Fairwyn
Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyPon Cze 19 2017, 22:50

Kurs Twórcy Różdżek

Tydzień pierwszy - 1, 6
To nie był jego dzień. Łaził zakatarzony i jedyne o czym marzył to błogi sen, ewentualnie gorąca herbatka i eliksir rozgrzewający, no ale nie było wyjścia. Choroba zaatakowała niepostrzeżenie, a on nie miał innego wyjścia, jak pójście i spróbowanie funkcjonować normalnie. Był jednak bardzo słaby i prawie by spadł gdyby nie szybka reakcja różdżkarza. Kazał mu się wynieść i był bardzo nieprzyjemny. Najwyraźniej to nie był jego dzień.
Następnego dnia poszło mu juz dobrze, trochę się podkurował, matka wysłała mu nawet jakieś mugolskie tabletki, których się nałykał i nawet nie wyglądał już jak trup. Miał niby tylko się przyglądać, jednak nie mógł się powstrzymać i zaproponował dla młodego ucznia różdżkę, która wydawała mu się być dla niego najlepsza. Jak się okazało był to strzał w dziesiątke. Taki zadowolony chyba nie był nigdy.
Tydzien drugi - 5, 5, 2, 3
Następnego tygodnia całkowicie mu nie szło. Przez pierwsze dwa dni nie mógł znaleźć dobrego drzewa, potem miał problem z struganiem. Sam nie wie co mu przyszło do głowy, że robił to aż tak zawzięcie, że ostatecznie patyk nie wyglądał jak różdżka. Dopiero następnego dnia mu udało. Może i był zraniony, ale liczył się sukces. Zresztą, wiedział, że po takim małym ugryzieniu nawet nie zostanie blizna. Dostał się dalej.
Tydzień trzeci - 4
Potem było już dużo lepiej. Sam nie wie, jak udało mu się z t ym popiołkiem, ale zebrał ten popiół. Wolał jednak nie ryzykować z wkładaniem go do różdzki, dlatego zaniósł go do Jordana, który poinstruował go w tym, jak się z nim obchodzić i zadowolony z efektów, pozwolił przyjść w następnym tygodniu.
Tydzień czwarty - 6
Całkowicie zdrowy i podbudowany poprzednim tygodniem pojawił się w sklepie. Postanowił się nie stresować i do całej akcji podszedł na totalnym luzie. Wybrał piękny kawałek drewna i bardzo się postarał łącząc ze sobą rdzeń i drewno. Czuł magię, która przepływała pod jego palcami. Udało mu się nawet sprzedać tą różdżkę, czego by się nie spodziewał. Przyznał przed samym sobą, że to było jedno z jego najlepszych dzieł. Ale co najważniejsze, udało mu się zakończyć kurs.
Powrót do góry Go down


Caesar T. Fairwyn
Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyNie Wrz 03 2017, 12:55

Staż różdżkarz: cz. 1

Trzeci rok studiów wydawał się Caesarowi najłatwiejszym. Hogwartcy nauczyciele znali ich wszystkich bardzo dobrze i zdawało mu się, że chyba nawet powoli sobie odpuszczali. Pierwsze lata studiów były zabójcze. Nie, że mu się nie chciał czy coś. No dobra, pod koniec strasznie mu się nie chciało, ale był zmuszony do pracy trochę ponad swoje siły.
Z stażu postanowił skorzystać po wakacjach, siły zregenerowane, umysł oczyszczony i można działać. Postawił sobie za cel by nie spóźnić się pierwszego dnia i tak było. Zdawało mu się nawet, że dzięki temu jego nowy szef zaczął spoglądać na niego jakby łaskawiej.
Był przygotowany na wszystko, na straszne bestie, obdzieranie ze skóry i inne tegesy, ale nie myslał, że będzie mu szło aż tak cienko. Nie chodziło o szefa, ten był spoko i patrzył na niego dość pobłażliwie, kiedy następne ręce wypadały mu z dłoni, jednak "koledzy" z pracy posyłali spojrzenia pełne pogardy. Strasznie go to wkurzało, w normalnych warunkach tak się nie zachowywał, przecież nie był tym łajzowatym.
Najważniejsze było to, że w ostatecznym rozrachunku przeżył wszystkie upokorzenia i szef nie zabronił mu uczestniczenia w stażu przez kolejne dni. Caesar czuł, że nawet może się dogadają i dzięki temu dostanie u niego tą pracę. No, ale trzeba było popracować nad tym drżeniem dłoni.

kostki: 6 i 2
Powrót do góry Go down


Caesar T. Fairwyn
Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyNie Wrz 10 2017, 19:53

Staż różdżkarz cz. 2

Następne dwa tygodnie stażu szły mu wyjątkowo pomyślnie. Koledzy z pracy dali sobie spokój i sam Caesar trochę wyluzował. Już nie chodził taki spięty i czasem nawet rzucał żarcikami, które odziwo, podobały się jego kolegom z pracy.
Jako że zaczął się już rok szkolny to właściwie nie miał nic ciekawego do roboty. Dziękował sobie, że postanowił poczekać z nim do czasu, kiedy to uczniowie Hogwartu wyjadą do szkoły, bo gdyby wziął się za niego w sierpniu - to pewnie miałby masę roboty.
Przez większość czasu czytał o runach, które wyjątkowo go wciągnęły. Chciał udowodnić ojcu, że zna się na sprawie równie dobrze. Ambicja nie pozwalała mu stać biernie, a przynajmniej nie teraz - nie, jeśli został prefem.
Pewnego dnia nawet mu się poszczęściło i znalazł samopiszące pióro. Mama mówiła, że kraść to nie ładnie, dlatego postanowił, że jeśli w przeciągu następnego tygodnia nikt nie upomni się o pióro to go sobie weźmie.
I tak się stało, najwyraźniej zostawił go któryś z klientów, więc ślizgonowi nie zostało nic innego, jak zostawić pióro dla siebie.
kostka: 5
Powrót do góry Go down


Caesar T. Fairwyn
Caesar T. Fairwyn

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 192 cm
C. szczególne : Brak dwóch palców, wysoki wzrost, skupiona twarz, zimne spojrzenie, wyraźna nieśmiałość wobec młodych dam.
Galeony : 521
  Liczba postów : 307
http://www.czarodzieje.org/t14590-caesar-t-fairwyn
http://www.czarodzieje.org/t14620-syn-edgara-szuka-przyjaciol
http://www.czarodzieje.org/t14621-cezarowe-sowki
http://www.czarodzieje.org/t14619-caesar-t-fairwyn#390077
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySro Wrz 20 2017, 10:24

Staż różdżkarz cz. 3

Następne dwa tygodnie minęły Caesarowi jak z bicza strzelił. Nie wystąpiły żadne komplikacje, grzecznie zasuwał w robocie, ciesząc się z czasu, który może spędzić z nowo poznanymi ludźmi z pracy. Ostatecznie nie okazali się tacy źli i chociaż czasem patrzyli na niego z boku, z jakąś dziwną dozą współczucia. Czasem coś upuścił, czasem coś popsuł, ale to chyba normalne na początku pracy.
Pewnego dnia sytuacja się zaostrzyła. O dziwo tym razem to nie Cezar był powodem wściekłości szefa, który chodził od kilku dni markotny i z bardzo przyjemnego mężczyzny - stał się potworem, który tylko rząda i wymaga.
Ślizgon już taki był, że szybko ciekawiły go takie nagłe zmiany humorów u innych ludzi, jak się okazało ulubiony wazon, stara pamiątka, którą szef odziedziczył po babce została zniszczona i nikt nie chciał się przyznać.
Chłopak od razu wyczuł interes, możliwość przypodobania szefowi - kupił jakiś stary, byle jaki wazon na bazarze, zwykłą podróbkę, a że był dobry z transmutacji - to rzucił na nie zaklęcie, które sprawiało, że badziewna podróba, stała się pięknym wazonem.
Szef ucieszy się nie na żarty i nawet dał Cezarowi premię, aż 20 G.
Potem sytuacja się pogorszyła, chłopak przez swoją nieuwagę wrzucił ważne dokumenty do wiadra wody. Cezar znał się na rzeczy i często było trudno go zagiąć, a drobne zaklęcia biurowe były jego specjalnością. Wystarczyło jedno zaklęcie, żeby dokumenty zrobiły się całkowicie suche, a szef nie obniżył mu pensji.
Jakie było zdziwienie chłopaka, kiedy na koniec stażu szef zaoferował mu 100 G. Dziwnie mu było, szczególnie że w przeszłości miewał tak wiele wpadek. No, ale darowanemu koniu pomiędzy zęby się nie zagląda, z ochotą wziął pieniądze. Wiedział, że dobrze będzie wspominał staż i może kiedyś przyjdzie w to miejsce po prace, wszystko jest możliwe.


Kostki: 4 i 2, 4 i 4, 5
Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 297
  Liczba postów : 772
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyPią Wrz 29 2017, 04:39

KURS RÓŻDŻKAWSKI
1991, zakład różdżkarski Fairwynów

Tak jak wcześniej jego starsze rodzeństwo, po ukończeniu piątej klasy Edgara zmuszono do ukończenia kursu na twórcę różdżek. Właściwie trudno powiedzieć „zmuszono”. Wszyscy młodzi Fairwynowie mieli dość rozumu, żeby nie sprzeciwiać się woli rodziców i przystępować do niego "dobrowolnie". Zresztą nie robiło to dla nich większej różnicy – i tak pracowali w sklepie i pomagali w wytwórstwie od najmłodszych lat.
Zdobywanie papierka nie różniło się zupełnie niczym, od tego co Edgar robił w sklepie od ośmiu lat. Pierwszego dnia ścierał kurze na zapleczu. Nawet to lubił. Było to dużo lepsze zajęcie niż obsługa klientów w każdym razie. Szczególnie dziś, bo pod nogami nie pałętał mu się, żaden ze smarków, którym najczęściej zlecano prace na zapleczu. Robienie kursu przez któregoś dziecko Fairwynów oznaczało wakacje dla reszty i tylko tym się różniło się od normalnej tam harówy. Edgar nawet wolał ten stan rzeczy. Pracy było co prawda więcej, ale on lubił mieć zajęte ręce. I nie znosił swojego rodzeństwa. Idyllę porządkowania na pustym zapleczu przerwała mu matka wołając go na sklep. Chłopak doskonale wiedział czym skutkowała choćby o milisekundę opóźniona reakcja na polecenia któregokolwiek rodzica, więc natychmiast zarzucił dotychczasowe zajęcie. Dosłownie, bo odrzucając na bok szmatkę do kurzu, strącił z półki jakąś wazę. Hałas tłuczonej ceramiki natychmiast zaalarmował Eilis Fairwyn i cóż… powiedzmy, że wciry jakie dostałby za przyjście na sklep za późno byłyby lepszą opcją wyboru. Zwłaszcza po tym jak nie zdążywszy się ugryźć w język, spytał, dlaczego waza stała w bałaganie na zapleczu, a nie w jakiejś gablocie, skoro była taka cenna.
Pozyskiwanie komponentów do stworzenia różdżki było w zasadzie ciekawszym zajęciem niż sprzątanie sklepu, mimo wszystko jakoś Edgara nie porywało. O ile znalezienie drewna poszło mu łatwo i tak doskonale, że nawet ojciec pochwalił go za to, klepiąc z dumą po plecach (co chyba było szczytem afektu jaki kiedykolwiek okazywał dzieciom), o tyle rdzeń był już jakąś mordęgą. Uganianie się za zwierzętami zupełnie nie było jego bajką, a wypadało wrócić z czymś konkretnym. Poprzeczka stała wysoko, po tym jak Christian zrobił rdzeń swojej pierwszej różdżki z rogu buchorożca, zaiwanionego z rezerwatu Shercliffów. No właśnie Christian… Po co było biegać za rdzeniem, skoro można było zatrudnić do tego jakiegoś idiotę. Kosztowało go to trzy paczki Hogsów (a było mu je dużo trudniej zdobyć, niż pełnoletniemu bratu), ale Chris zgodził skombinować mu rdzeń. W ten sposób Edgar mógł pochwalić się ojcu najprawdziwszym szponem Gryfa. Wszystko poszło jednak zupełnie nie tak jak miało. Szpon bowiem okazał się kupny, a ten kretyn - jego starszy brat – nie wziął pod uwagę, że sklepy swój towar znaczą. Wały za lipny towar zebrał Edgar, a Christian i tak nie chciał oddać papierosów, tłumacząc się, że za jego czasów nic nie znakowali. W końcu jednak odzyskał dwie i pół paczki, kiedy zagroził bratu, że zakapuje skąd naprawdę pochodził jego róg buchorożca.
Po przygodzie z Christianem, Edgar zdecydował się jednak zdobyć materiał na rdzeń samemu. Poszło mu łatwiej niż by podejrzewał, ale trzeba przyznać, że miał niebywałe szczęście. Jak często się zdarza, że u sąsiadów znajduje się widłowąż tylko ze środkową głową? Ciekawostka biologiczna: środkowa głowa widłowęża jest tą średnio rozgarniętą i przy dobrym podejściu nawet nie zauważy, że wyrywacie jej kieł. A może po prostu wąż był naszprycowany jakimś eliksirem... W każdym razie Edgarowi udało się zdobyć rdzeń, jedynie za niewielką cenę łomotu od starego Shercliffa, który złapał go na wyjściu. Na szczęście go nie przeszukał i Edgar mógł zachować zdobycz.
Było jednak za wcześnie żeby się cieszyć. Kiedy chłopak próbował sam połączyć rdzeń z drewnem coś poszło zupełnie nie tak i nie dość, że kieł był już do niczego, zmarnował także kawałek różanego drewna. Mógł sobie za to pogratulować tego, że wybrał do różdżki różę, bo gdyby wziął ten cyprys, za który ojciec tak go pochwalił, zapewne znów by oberwał. I tak już w ciągu tego miesiąca pobił życiowy rekord w częstotliwości dostawania wpieprzu.
Jak to mówią - do trzech razy sztuka i przy trzecim podejściu Edgarowi niebywale się poszczęściło. Zupełnie przypadkiem natknął się bowiem na pogorzelisko zostawione przez popiełka i zebrał jego prochy. Tym razem przy łączeniu rdzenia z drewnem pomógł mu najstarszy brat i szczęśliwie różdżka była gotowa. Trzeba ją było tylko ozdobić. Po co? Dobre pytanie. Edgarowi wystarczało, żeby czarowała, ale nie – musiała mieć jeszcze rzeźbioną rączkę, bo coś tam. Nie da się ukryć, że chłopak wyrzeźbił swoją na odwal. Pożałował tego dopiero później, kiedy w sklepie usiłował opchnąć ją komuś, zanim zobaczy ją matka. Nikogo jednak nie obchodziło, że różdżka ma rzadkie drewno i fenomenalny rdzeń – estetycznie im nie odpowiadała. Ludzie jednak byli bandą kretynów. Skórę uratował mu jakiś goblin, którego nie obchodził wygląd różdżki. Edgar chyba pierwszy raz w życiu był względnie miły dla klienta.
W ten sposób w końcu udało mu się uzyskać uprawnienia. A wszystko po to, by mógł pracować w sklepie rodziców w ten sam sposób co do tej pory, za to samo nieistniejące wynagrodzenie.

KOSTKI:
Etap I: 3
Etap II: 1
Etap III: 5,6,4
Etap IV: 3

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 297
  Liczba postów : 772
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyPią Wrz 29 2017, 07:02

STAŻ RÓŻDŻKARSKI etap I
1993, zakład różdżkarski Fairwynów

Nikt nawet nie pytał go czy ma w planach bycie różdżkarzem. Nigdy. To było tak oczywiste jak wschód Słońca. Nie zdziwiło go zatem w ogóle, kiedy dzień po jego powrocie ze szkoły ojciec obwieścił mu, że zaczyna staż. Edgar oczywiście ani myślał przejmować interes rodziców, nadal musiał jednak skończyć studia, więc póki co, nie zamierzał informować rodziny o swym wiarołomstwie.
Staż był właściwie jedynie formalnością. Jego obowiązki były dokładnie takie same, jak w trakcie przymusowej, darmowej pracy w zakładzie w wakacje. Jedynym co miało się zmienić był fakt, że po jego skończeniu dostawałby faktyczną pensję. Do ukończenia szkoły każdy Fairwyn pomagał w sklepie teoretycznie jako wolontariusz. W praktyce miało to niewiele wspólnego z dobrowolnością, a działało raczej na podstawie niepisanej zasady "chcesz jeść, to pracuj". Nikt nie był na tyle głupi, żeby to podważać.
Trudno powiedzieć żeby się starał. Robił oczywiście to co do niego należało, a kiedy coś wpływało bezpośrednio na jego reputację robił to najlepiej jak umiał. Nie traktował tego jednak jak życiowego powołania, nie pałał entuzjazmem, nie walczył o klientów, nie pracował dniem i nocą. Robił co musiał, czyli w oczach rodziców za mało, o czym nieustannie mu przypominali. Musiał być dla niech niemałym zawodem. Edgar doskonale zdawał sobie sprawę, że odkąd poszedł do szkoły i okazał się być wybitnym uczniem, pokładali w nim ogromne nadzieje. Ich gorycz jednak zupełnie go nie obchodziła, mimo że informowali go o swoim niezadowoleniu na każdym kroku. Wyzwiska, groźby, rzucanie lekkimi przedmiotami i pranie po łbie i łapach było w ich domu, a raczej zakładzie, praktyką tak normalną, że Edgar w ogóle nie zwracał na to uwagi. Raz nawet ojciec "potrącił mu z pensji" 10 galeonów za "niewłaściwe podejście do klienta". Edgar nie przypominał mu już, że przecież żadnej pensji nie dostaje, podejrzewając, że zapewne pomylił synów Był zresztą absolutnie pewien, że ojciec nie zapomni mu tych dziesięciu galeonów odebrać w przyszłości, kiedy już sobie ten błąd uświadomi.

Koski: 1 i 5

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 297
  Liczba postów : 772
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyPon Paź 23 2017, 02:26

Staż różdżkarski - etap II
1993, zakład różdżkarski Fairwynów

Robił dokładnie to, co całe swoje dzieciństwo - wszystko co kazali zrobić mu rodzice. Obsługiwał klientów, strugał różdżki, dobierał drewno do rdzenia, patroszył magiczne stworzenia, przerabiając ich wnętrzności na nowy rdzenie. Nawet jeżeli tego ostatniego szczerze nie znosił. Grzebanie się we flakach żmijoptaka było ciekawe przy pierwszych dziesięciu razach. Teraz mógł z przepaską na oczach wyciągnąć z niego konkretne organy, a w pracy tej widział tylko niewyobrażalny smród i syf.
Tym razem jednak było inaczej. Tym razem serce żmijoptaka pokryte było jakąś nieznaną mu tkanką. Takiego powiewu nowości trzeba mu było. Wyciął zainfekowany narząd i odłożył na bok. Resztę zwierzęcia tymczasowo zaszył, nie będąc jeszcze pewnym, czy do czegoś się nada i odwiesiła na hak. Ściągnął upieprzone do granic możliwości rękawiczki, chcąc przysiąść do serca w czystych, ale za nim je włożył, do pomieszczenia wpadła jego siostra pytając, czy ma coś ze żmijoptaka. Nie czekając na odpowiedź, wyciągnęła swoje łapska po leżące na blacie serce, jakby była ślepa i nie widziała, że coś z nim nie tak. Edgar gołymi rękoma wyrwał jej preparat, dodając do tego kilka epitetów i wyrzucił dziewczynę za drzwi. Odstawił organ i poszedł umyć ręce, kiedy jednak spłukiwał mydło na jego dłoniach pojawiła się piekąca wysypka. Po prostu świetnie...
Pojęcie zwolnienia w zakładzie Fairwynów było niemalże abstrakcją. Nikogo nie obchodziły niczyje dolegliwości - tak długo jak było się w stanie utrzymać na nogach, tak długo się pracowało, a nawet dla tych zbyt słabych by stać prosto znajdowało się jakąś robotę. Najlepiej było jednak w ogóle do żadnej choroby bądź urazu się nie przyznawać. Wysypka była uciążliwa, ale nie uniemożliwiała dalszej pracy, tak więc Edgar pracował dalej, ukrywając krosty przed rodzicami i licząc po cichu na to, że wysypka szybko zejdzie. Wszystko jednak szło w drugą stronę i pod koniec dnia nie tylko wysypka zainfekowała mu całe ramiona, lecz także ogólnie czuł się słabo. Dotrwał jakoś do końca zmiany, po czym natychmiast udał się do uzdrowiciela. Ten przepisał mu jakiś eliksir, który na szczęście zadziałał błyskawicznie. Już po pierwszym zażyciu ustąpiły zawroty głowy, a krostki na rękach przestały piec. Szczęśliwie, kolejnego dnia mógł bez najmniejszych problemów ponownie stawić się w zakładzie.

Kostka: 1 i 3

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Edgar T. Fairwyn
Edgar T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 180
C. szczególne : kamienny, lekko znudzony i pogardliwy wyraz twarzy
Galeony : 297
  Liczba postów : 772
http://www.czarodzieje.org/t14352-edgar-tobias-fairwyn?nid=1#379672
http://www.czarodzieje.org/t14354-there-are-two-kinds-of-people
http://www.czarodzieje.org/t14365-golebie-pocztowe-fairwyna#380360
http://www.czarodzieje.org/t14355-edgar-t-fairwyn#379705
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyPią Lis 03 2017, 01:03

Staż różdżkarski - etap III
1993, zakład różdżkarski Fairwynów

Najgorszym elementem pracy w zakładzie rodziców zawsze było jego rodzeństwo. Zawsze któryś smark kręcił się pod nogami, szukając jakiejś okazji do spożytkowania nadmiaru energii w jakiś debilny sposób. Tego dnia, Edgar siedział w kanciapie na zapleczu uzupełniając księgi rachunkowe. Ze wszystkich obowiązków w sklepi, ten był jego ulubionym - on, papiery i dzbanek herbaty. I zazwyczaj nikt mu przy tym nie przeszkadzał. W pewnym momencie wstał, by wyjść do łazienki. Nigdzie jednak nie poszedł, bo któreś z jego wspaniałego rodzeństwa przywiązało mu sznurówki do krzesła. Edgar nie zdążył złapać równowagi i wyrżnął na ziemię, uderzając po drodze skronią w kant biurka.
Ocknął się pół godziny później, zupełnie nie wiedząc, gdzie się znajduje. Był tak zdezorientowany, że z początku wydawało mu się, że widzi nad sobą swoją zatroskaną jego stanem matkę. Po chwili jednak wrócił na ziemię, słysząc przeszytą irytacją dyskusję rodziców o tym, że "z tym czymś na głowie", nie mogą go dać do obsługi klientów. To było znaczenie lepsze niż troska rodzicielki.
Reszta stażu przebiegła już pomyślnie. Z powodu szpecącej go i trochę makabrycznie wyglądającej rany na głowie, pracował głównie na zapleczu, żeby nie odstraszać klientów, a najmłodsze rodzeństwo chyba się go bało. Pod koniec miesiąca dostał swoją pierwszą wypłatę - sto galeonów. I wszystko byłoby dobrze, gdyby razem z tą wypłatą nie dostał również propozycji matrymonialnej...

Kostki: 3/3, 5

______________________



  Work as a teacher, they said.

It will be fun, they said.

Powrót do góry Go down


Winter Rieux
Winter Rieux

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 143
  Liczba postów : 433
http://www.czarodzieje.org/t16550-winter-rieux#456757
http://www.czarodzieje.org/t16559-relacje-winter-rieux#456919
http://www.czarodzieje.org/t16558-poczta-winter-rieux#456915
http://www.czarodzieje.org/t16557-winter-rieux#456856
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyNie Wrz 16 2018, 22:38

| Kurs na różdżkarza, rok 2015 |

Nie wiedziała, po co to robiła.
Chęć zdobycia dodatkowej wiedzy? Nie miała jeszcze żadnego pojęcia o tym, kim będzie i na kogo wyrośnie. Nie posiadała nań żadnych szczególnych wymagań - chciała po prostu uwolnić się od rodziców i zacząć zarabiać na samą siebie. Wiedziała, że nie będzie to zbyt łatwe zajęcie - niemniej jednak na każdym kroku wspierała ją kochana babcia, która bez problemu oferowała własnoręcznie wsparcie, czy to pieniężne, czy to po prostu psychiczne, mimo gróźb, jakie otrzymywała pod swoim adresem podczas typowych poranków. Winter Rieux nie wiedziała, jak się odwdzięczy za chęć wprowadzenia w jej życie jakiegokolwiek światełka, nawet tego najmniejszego - nie zmienia to faktu, iż nie zamierzała od tak rzucić w błoto pieniedzy, jakie otrzymała na kurs. Mimo faktu bycia mugolką, Imogen bez problemów oferowała pomocną dłoń, nie wstydziła się swojej wnuczki - najwidoczniej podobną taktykę przybrała, kiedy to matka Krukonki, zaś córka starszej kobieciny, została zabrana do Hogwartu. Wszystko jednak powoli zdawało się komplikować - wywodząca się spod czarnych skrzydeł Ravenclaw'u zacięta studentka na pierwszym roczniku zdawała się ostrożnie wyczuwać w pewnym stopniu fakt, że bliska osoba sięga zenitu i zwyczajnie za niedługo zniknie na zawsze oraz odejdzie. Wówczas Rieux nie mogła dopuścić do siebie tej myśli, która przedzierała jej umysł beznamiętnie oraz z pełną, niszczycielską wręcz siłą, aczkolwiek zdawało się, że ten fakt po prostu będzie uderzał o drzwi nieustannie. Wtedy... pozostała jej tylko ucieczka, upozorowanie własnej śmierci lub sięgnięcie po animagię, jednocześnie bojąc się pomocy ze strony nauczycieli. Nie wiedziała jednak, czy forma, którą być może udałoby się jej przybrać, nie zahaczyłaby o coś niezwykle charakterystycznego, rzucającego się w oczy swoim nietypowym wyglądem - a tego chciała uniknąć. Chciała się wtopić w tło. Pozostać... niezauważona. Mogłaby wtedy obserwować siostrę, nie spuszczać jej z oka - to przecież jest jeszcze dziecko, młode, dopiero w pierwszej klasie, tak łatwo można na nie wpłynąć. Nie chciała, by ta zadawała się z czarnoksiężnikami, by ta paprała swoje jeszcze czyste ręce w czarnej magii. Musiała - być ochroną i ostoją wiedzy dla Gryfonki.

I część kursu
Początkowe prace nie były zbyt doskonałym ogniwem do wzbudzenia entuzjazmu, tym bardziej że polegały one na zapoznaniu się z całokształtem działań. Oczywiście, że przedzierała się przez stronice książek, starała znaleźć odpowiednie informacje, które się jej przydadzą podczas wykonywania swojego zawodu, co nie zmienia faktu, że na razie czekała ją tylko o wyłącznie brudna robota. Podobno, aby uzyskać szacunek dla innych, trzeba zacząć od zera - by potem, wspinając się to na coraz wyższe szczeble, docenić tych, którzy znajdują się w hierarchii biznesu poniżej. Westchnawszy cicho, przedzierała się szmatką przez kolejne regały, kolejne opakowania i pudełka, kiedy to usłyszała wołanie Jordana.
Tego się nie spodziewała.
Huk wazy, uwaga, drogocennej wazy, przedarł się przez ciszę, skutecznie ją zabijając i potem przywracając do życia jak za pstryknięciem palcami. Rozwalające się na ziemi kawałki całokształtu dekoracji ewidentnie działały na niekorzyść Krukonki. No bo jak to - podnieść się gwałtownie, nie zauważyć elementu tak kruchego i tak ważnego? Nie działało to na jakąkolwiek korzyść, w sumie chwila wystarczyła, by jeszcze raz spokój przemienił się w dość gorącą atmosferę. Całe szczęście, że skończyło się tylko i wyłącznie na najdłuższym ochrzanie świata, zaś dziewczyna nie została wykopana z hukiem przez drzwi z potrzebą zapłacenia za ponowne przystąpienie do uzyskania odpowiednich kwalifikacji. Może nie była na to przygotowana, co nie zmienia faktu, iż zwyczajnie przeszła dalej i mogła przystąpić do drugiej części kursu.

II część kursu
Zamówienie na różdżkę.
Typowe, charakterystyczne, trzeba było dobrać składniki według całokształtu charakteru osoby, która nań zapłaciła. Spotkanie z klientem z łatwością wskazywało na to, że ten jest dość uparty i jednocześnie nie ma sobie nic szczególnego do zarzucenia. Wzdychając ciężko, usadawiając samą siebie na drewnianym krześle w odpowiednim pomieszczeniu, zaczęła się zastanawiać, które połączenie byłoby najlepsze. Długo to nie trwało - szpon hipogryfa oraz jesion wydawały się być wręcz idealne, jako że zamówienie było składane bez większych preferencji. Bez trudu Winter przystąpiłaby do działań, gdyby oczywiście nie fakt tego, że musiała skądś wziąć materiały. Owszem, pierwszy składnik był łatwodostępny, nie musiała zbytnio zastanawiać się nad tym, gdzie może go znaleźć - wszystko było praktycznie na miejscu. Zerwanie jednak gałązki zakończyło się atakiem nieśmiałka, który to boleśnie drasnął ją w rękę. Nie wyglądało to zbyt dobrze, aczkolwiek Rieux przyzwyczaiła się do bólu przez ostatnie lata, w związku z czym udało jej się wręcz poświęcić do zdobycia składnika - przez co Jordan puścił ją dalej.

III część kursu
Tym razem - musiała sama zdobyć materiały.
Wymagało to znajomości wszelkiej o magicznych stworzeniach - tym razem postarała się o coś dziwnie wyjątkowego. Popiełek - niezwykle stworzenie obracające się po godzinie w proch, szukające doskonałego miejsca na złożenie jaj, iście gorące oraz trudne do opanowania ze względu na czerwone ślepia śledzące każdy ruch. Musiała uważać, żeby czarodziejski ogień nie dotarł do jej palców, nie zniszczył manufaktury jeszcze delikatnych rąk, dłoni - nie zamierzała jednocześnie się poddać na jednej próbie. Bez trudu obserwowała kolejne działania stworzenia, które to wydawało się być dość melancholiczne, przygnębiające swoją rutyną - żyjące tylko po to, by pozostawić po sobie jakoś drobny ślad, zamieniło się ostatecznie w popiół, który natychmiastowo uzyskała, spoglądając na jaja, które na szczęście zawitały w bezpiecznym miejscu. Nie musiała zmieniać ich położenia, nie chciała ich brać, zamiast tego ostrożnie pognała do Jordana, niosąc ze sobą znalezisko, z którego był w sumie dumny. Czy Winter odczuwała radość? Niezbyt. Może była z siebie zadowolona, aczkolwiek nie zahaczało to o żadne pozytywne emocje - poprawka; nie miała do nich prawa. Westchnąwszy, powróciła do rutyny kursu.

IV część kursu
Czyżby Jordan jej wystarczająco zaufał?
Nie wiedziała - nie potrafiła wejść do jego głowy, wystawić na stół myśli i zwyczajnie podać je w pełnej krasie. Możliwe, że to była po prostu kolejna część kursu, za który to zapłaciła przy pomocy babci - i nie zamierzała tego w żaden szczególny sposób zepsuć. Siedząc zatem za ladą, patrzyła bezmyślnie na zegar zataczający koła kolejnymi wskazówkami, niestety nie wspomagając samej siebie przy obliczaniu tego, ile czasu pozostało do końca. Całe szczęście (lub też i nieszczęście) - do sklepu wszedł klient, wyjątkowo spóźniony, zdający się być w ogromnym pośpiechu. Natychmiastowo podszedł do Rieux, prosząc o wcześniej wykonane zamówienie, którego jednak nie było - teoretycznie powinno być ono odstawione w bezpiecznym miejscu, pudełko jednak zniknęło, zabierając cenne minuty i sekundy, tak ważne dla klienta. Jak się okazało - to wystarczyło, by szala goryczy przelała się beznamiętnie. Starała się go zagadać - błąd. Kategoryczny błąd. Jak mogłaś? Jordan nie był z tego tytułu zadowolony, jednak przymrużywszy oczy na tę akcję, pozwolił jej się poprawić - przez co następnego dnia tego błędu nie popełniła, zdobywając odpowiednie kwalifikacje zawodowe.

| zt

Kostki: 3,3,4,4
Powrót do góry Go down


David T. Fairwyn
David T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182
Galeony : 584
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t17537-david-thaddeus-fairwyn#491881
http://www.czarodzieje.org/t17564-dave-fairwyn#492456
http://www.czarodzieje.org/t17563-petruska#492455
http://www.czarodzieje.org/t17538-david-t-fairwyn#491882
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Moderator




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySob Wrz 14 2019, 19:46

Kurs na różdżkarza - Lato 1994

Nie byłem szczególnie zadowolony kiedy rodzice wysłali mnie na kurs do Sandersa, gdyż uważałem, że najwięcej nauczę się pracując w naszej, rodzinnej pracowni. Niemniej jednak gadka o poznaniu różnych perspektyw tworzenia różdżek przekonała mnie na tyle, że sam zacząłem rozważać podjęcie dodatkowych nauk w innym kraju - ale o tym później. Mimo całego zaangażowania, sam Sanders już od pierwszego dnia był dla mnie niezwykle męczący.
Bardzo źle znosiłem pierwszą część kursu - uważałem, że naprawdę nie potrzebuję uczyć się kontaktu z klientem albo sprzątania, gdyż te rzeczy ćwiczyłem pomagając rodzicom w biznesie. Uważałem wręcz, że Sanders złośliwie wykorzystuje mnie jako darmową siłę roboczą. Na całe szczęście etap ten przebiegł dość szybko, jednak nie obyło się bez nieprzyjemności - pewnego dnia, gdy nauczyciel mnie wołał dość prędko wybiegłem z zaplecza i przez przypadek zbiłem drogą wazę, do której mężczyzna był bardzo przywiązany. Choć dostałem opieprz grubszy niż kiedykolwiek w szkole, to finalnie zostałem dopuszczony do dalszej części kursu - najwyraźniej Sanders obawiał się, ze potłukę kolejne wazony.
Biorąc pod uwagę, że miałem już trochę doświadczenia z różdżkami wydawać by się mogło, że wybranie odpowiedniego drewna będzie dla mnie wyjątkowo łatwe. Nic bardziej mylnego! Za pierwszą próbą w ogóle nie udało mi się znaleźć odpowiedniego drzewa, zamiast tego zmarnowałem cały dzień na snucie się po okolicy. Nie lepiej było za drugim i trzecim razem - choć znalazłem odpowiednie drewno to zbyt intensywnie zabrałem się za jego pozyskiwanie i obróbkę, co skończyło się niefortunnym uszkodzeniem materiału. Czwarty raz był jednak zdecydowanie szczęśliwszy - wybrałem drewno z dorodnego ostrokrzewu i poddałem je delikatnej obróbce. Wynik zaskoczył nie tylko mnie, ale również mojego nauczyciela, który ze zdziwieniem i radością dopuścił mnie do trzeciego etapu kursu.
Wydawać by się mogło, że uzyskiwanie materiału do rdzenia było najtrudniejszym etapem - niektórzy kursanci po kilka dni szukali odpowiedniego materiału, czasem wracając z pustymi rękoma. W tych chwilach uzyskana od Fairwynów nauka okazała się wyjątkowo użyteczna. Podczas poszukiwań udało mi się natrafić na popiół popiełka, który oczywiście zabrałem ze sobą do zakładu - Sanders nie tylko wylewnie mnie pochwalił, ale również pokazał jak połączyć go z drewnem, tym samym pozwalając mi na udział w ostatniej części kursu.
W końcowej części kursu miałem wykonać własną różdżkę. Wydawać by się mogło, że po wszystkich poprzednich perypetiach pójdzie mi całkiem w porządku, jednak nic nie było tak łatwe jak przypuszczałem. Moja pierwsze różdżka pękła mi w dłoniach podczas umieszczanie rdzenia, przez co musiałem zapłacić za poprawkę. Druga wydawała mi się wyjątkowo kapryśna, jednak jak się okazało - była to zasługa powiązania z wilami. Ku mojemu zdziwieniu udało mi się zdać kurs, a co za tym idzie - mogłem wrócić do dalszego zgłębiania umiejętności w sklepie rodziców.

Część I: 3
Część II:5>2>2>4 (15 galeonów)
Część III:4
Część IV:1>5
Powrót do góry Go down


David T. Fairwyn
David T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182
Galeony : 584
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t17537-david-thaddeus-fairwyn#491881
http://www.czarodzieje.org/t17564-dave-fairwyn#492456
http://www.czarodzieje.org/t17563-petruska#492455
http://www.czarodzieje.org/t17538-david-t-fairwyn#491882
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Moderator




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySob Wrz 14 2019, 20:20

Staż na różdżkarza - etap 1
Lato 1994, sklep Fairwynów

Po skończonym kursie u Sandersa uznałem, że dalszą naukę chciałbym jednak pobierać w rodzinnym zakładzie. Nie da się ukryć, że już od początku szło mi naprawdę dobrze - wiedziałem dużo o różdżkach, a poza tym znałem doskonale naszą pracownie i sklep, a także wszystkich pracowników, nie tylko tych z rodziny. Taka wiedza zdecydowanie ułatwiała pracę - nie potrzebowałem pomocy w kwestii podstaw, bo je opanowałem już bardzo dawno temu, zamiast tego przydawałem się w codziennych czynnościach, odciążając resztę obsługi sklepu, a także ruszając na polowanie czy zdobywanie drewna. Nie dało się ukryć, że moja praca była naprawdę rzetelna.
Okazało się, ze innego zdania był mój ojciec, wiedziony najwyraźniej obsesją, że jako potomek rodu Fairwynów muszę być najlepszy. Nie dość, że rodzic miał mnie za totalnego obiboka to jeszcze wymagał ode mnie zdecydowanie więcej niż od reszty pracowników i ciągle rzucał złośliwymi odzywkami, które ze względu na jego codzienną obojętność były dość dotkliwe, lecz mogłem je znosić. Dopiero gdy potrącił mi 10 galeonów z wynagrodzenia zacząłem żałować, że nie kontynuowałem stażu u Sandersa.

1,1


Ostatnio zmieniony przez David T. Fairwyn dnia Sob Paź 12 2019, 15:19, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down


Finnegan Gilliams
Finnegan Gilliams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 153
Galeony : 246
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 352
http://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Gracz




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptyCzw Paź 03 2019, 02:40

Luty 2019 - jakoś po feriach

Za pieniądze, które wysłał jej pan, który znalazł ją w lesie mogłaby kupić różdżkę od Fairwynów. Trochę żałowała, że zamiast galeonów, nie przysłał jej bonu. Pół minuty. Dokładnie tyle trwało jej zachwyt tym, że będzie miała drogą różdżkę, której wszyscy będą jej zazdrościć. Dla czternastolatki, która całe życie chodziła w ubraniach po siostrze, to było najwspanialsze uczucie w życiu. Zanim jednak zdążyła swoją radość jakkolwiek okazać, jej rodzice zdecydowali, że zamiast przepłacać kupią jej "dobrą" różdżkę u Sandresona. Mieli poważniejsze wydatki, jak na przykład eliksir tojadowy. Wystarczyło o tym wspomnieć, by Finn odechciało się jakichkolwiek dyskusji.
Kiedy tylko wypuścili ją ze szpitala, mama zabrała ją do Hogsmeade. Finn wcześniej jeszcze trochę łudziła się, że może chociaż pójdą do Ollivandera, bo był bliżej, ale jednak musiała pogodzić się z tanią różdżką od Sandersona. Różdżka, która ją wybrała była miała 11 i 1/4 cala, rdzeń z włosa kudłonia i była z drewna orzecha. Wiele jej to nie mówiło. Normalnie pewnie cieszyłaby się z nowego zakupu i tak, ale wciąż miała w głowie, że mogła to być fairwynowska różdżka, w związku z czym wszystko jej było jedno.

//zt
paragon

______________________

Finnegan Uma Gwyneth Gilliams

Powrót do góry Go down


David T. Fairwyn
David T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182
Galeony : 584
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t17537-david-thaddeus-fairwyn#491881
http://www.czarodzieje.org/t17564-dave-fairwyn#492456
http://www.czarodzieje.org/t17563-petruska#492455
http://www.czarodzieje.org/t17538-david-t-fairwyn#491882
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Moderator




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySob Paź 12 2019, 19:17

Staż na różdżkarza - etap 2
Lato 1994, sklep Fairwynów

Presja ze strony ojca i większe wymagania początkowo były dla mnie mocno demotywujące, jednak z czasem znalazłem w sobie siłę, żeby zapieprzać podwójnie. Początkowo zamierzałem sprostać oczekiwaniom ojca, jednak z czasem zacząłem po prostu mieć to wszystko w dupie - zależało mi już tylko wyłącznie na tym, żeby wyciągnąć z tego stażu jak najwięcej dla siebie i mojej przyszłej pracy. Absolutnie zarzucenie presji ze strony ojca sprawiło, że zacząłem osiągać coraz lepsze wyniki, a tym samym zdobywałam rosnące uznanie wśród reszty pracowników sklepu oraz różdżkarzy.
Pewnego dnia jeden z naszych sprzętów służących do precyzyjnego preparowania rdzenia uległ uszkodzeniu. Absolutnie nikt z pracowników nie wiedział jak się do tego zabrać, jednak ja widziałem już wcześniej jak taką naprawdę wykonywał mój ojciec i dziadek. Od razu wziąłem się do roboty i błyskawicznie doprowadziłem sprzęt do stanu używalnego, co spotkało się z pochwałami ze strony reszty ekipy. Nawet ojciec docenił moje starania i wynagrodził mi ciężką pracę premią w wysokości 25 galeonów.

3, dorzut na 2
Powrót do góry Go down


David T. Fairwyn
David T. Fairwyn

Nauczyciel
Wiek : 43
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182
Galeony : 584
  Liczba postów : 120
http://www.czarodzieje.org/t17537-david-thaddeus-fairwyn#491881
http://www.czarodzieje.org/t17564-dave-fairwyn#492456
http://www.czarodzieje.org/t17563-petruska#492455
http://www.czarodzieje.org/t17538-david-t-fairwyn#491882
Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8




Moderator




Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona EmptySob Paź 19 2019, 18:17

Staż na różdżkarza - etap 3
Lato 1994, sklep Fairwynów

Staż dobiegał końca, co szczerze powiedziawszy przyjmowałem z ulgą - mimo starań byłem już trochę zmęczony zachowaniem mojego ojca i nie mogłem się doczekać wyjazdu na studia. Zależało mi jednak, żeby skończyć staż dobrze i zostawić dobre wrażenie, ale oczywiście w ostatnich dniach musiałem dokumentnie zjebać sprawę. Ojciec przekazał mi ważny list, który miał związek z bardzo tajnym zamówieniem, a ja zgubiłem go tuż przed wysyłką i za cholerę nie mogłem go znaleźć, co oznaczało, że poufne dane mogły trafić w niepowołane ręce.
Nie było wyjścia - musiałem powiedzieć ojcu. Był dość spokojny, ale powiedział mi mnóstwo bardzo złych rzeczy i jasno zaznaczył, że nie chce, żebym pracował w rodzinnej firmie. Wiedziałem jednak, że rodzinne dziedzictwo jest dla niego ważne i że niedługo mu przejdzie. Miałem rację - gdyby był taki wściekły to przecież nie dałby mi na koniec stażu aż stu galeonów premii!

6, upominek: 2
Powrót do góry Go down


Sponsored content

Sklep z różdżkami Jordana Sandersona QzgSDG8








Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty


PisanieTemat: Re: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona   Sklep z różdżkami Jordana Sandersona Empty

Powrót do góry Go down
 

Sklep z różdżkami Jordana Sandersona

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Sklep z różdżkami Jordana Sandersona JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-