Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Pracownia Plastyczna "Art-es"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 412
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 78
http://www.czarodzieje.org/t9246-william-alejandro-morgan
http://www.czarodzieje.org/t9258-artystyczne-koligacje
http://www.czarodzieje.org/t9270-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat
http://www.czarodzieje.org/t9259-william-alejandro-morgan




Gracz






PisanieTemat: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Sob Sie 09 2014, 22:52


Pracownia Plastyczna
"Art-es"



Wchodzisz przez drewniane drzwi na klatkę, która nie różni się niczym od innych w tej części miasta. Tylko mała, czarno-biała tabliczka "Art-es, pierwsze piętro" jest dla ciebie czymś nowym. Wchodzisz trzeszczącymi schodami, po czym stajesz przed wysokimi drzwiami. Pukasz kołatką, a drzwi otwierają się same, jak w scenie z niejednego horroru. Wkraczasz do pomieszczenia wyglądającego jak sklepik. Urocza ekspedientka na pewno znajdzie coś dla ciebie w tych niewielkich, lońdyńskich pamiątkach. Chyba, że szukasz mistrza pędzla. Wtedy musisz przejść przez białą pracownie, w której powstają zamówienia i pokój zajęć artystycznych, które czasem zdarza się tu prowadzić, by trafić do elegancko wystrojonego pokoju personelu. Własnie w nim tworzą się pomysły, więc haos jest tam częstym gościem. A tobie jak mogę służyć?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Pią Sie 22 2014, 00:41

Jasne, że się cieszyła, że dostała pracę, że parę spraw wreszcie zaczęło się układać, że miała jakiś grunt pod nogami i choć krążyła gdzieś po krawędzi niepewna tego co może się jeszcze wydarzyć, po prostu ufała sobie, że tak będzie dobrze. Nie umiała tego jeszcze teraz rozpisać na czynniki pierwsze, ale rzeczywiście po prostu sądziła,że tak będzie lepiej. Jeśli zacznie żyć czymś, czego nigdy nie czuła, czego nie dzieliła na odpowiedzialność większą i mniejszą. Z rozmysłem przyciągnęła do siebie cały wielki tort złożony z kremów smakujących jak gorycz, smutek, łzy, piekące uczucie wstydu, zazdrości, a nawet żałości. I zanurzyła w nim nóż, co by odkroić sobie wielki kawałek i zjeść. Zjeść to wszystko i przeżuć po raz ostatni, aby potem być czystą. Wolną. Jedyną w swoim rodzaju.
Teraz szła przez Londyn raz po raz zatrzymując się przy mniej lub bardziej kolorowej wystawie, co ciekawszym elementom robiła zdjęcia. Uśmiechała się do dwuletnich dzieciaków ciągniętych zbyt szybko przez swoich rodziców do przodu, i zastanawiała się jak to jest w ogóle jest mieć to dziecko. Złożyła sobie obietnicę, ona nigdy nie wpadnie, ona nigdy nie zrobi czegoś przypadkiem. Będzie musiała czegoś bardzo chcieć. Za dużo rzeczy wydarzyło się przypadkiem, nieproszone wpadły do pomieszczenia budząc wiatrem względny spokój i poczucie bezpieczeństwa, które opadając z nerwów uświadomiły ich tylko jak bardzo są w błędzie.
Pchnąwszy drzwi od pracowni wciągnęła zapach pomieszczenia, w którym unosiła się woń świeżo zaparzonej kawy rozjuszonej przez wszelki rodzaj farb, który Math mogłaby nazwać nawet obudzona o trzeciej nad ranem i wyrwana z najlepszego snu.
- Dzień dobry! - Krzyknęła od wejścia zsuwając z szyi apaszkę w lazurowym odcieniu i odkładając powoli torbę na bok, jeszcze się nie przyzwyczaiła, że jest tu pracownikiem.
Te nowe ściany wciąż czyniły ją gościem.
Posunęła się niepewnie w stronę biurka i przyjrzała się notatkom.
- Panie Williamie czy jest dziś coś ważnego od ważnego? - Spytała z uśmiechem, którego mężczyzna pewnie i tak by nie dostrzegł, szczególnie przez ścianę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 412
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 78
http://www.czarodzieje.org/t9246-william-alejandro-morgan
http://www.czarodzieje.org/t9258-artystyczne-koligacje
http://www.czarodzieje.org/t9270-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat
http://www.czarodzieje.org/t9259-william-alejandro-morgan




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Sob Sie 23 2014, 18:44

Poranek powitał go podmuchem zimna, które przyjemnie orzeźwiając, wołało do rozpoczęcia kolejnego dnia w pracowni. Już nie pamiętał kiedy został na noc u swojego ojca. Wolał o nim nie myśleć, w końcu on tak samo postępował przez ostatnich 20 lat. Nie wiedzieć czemu jakieś pół roku temu wyciągnął do mężczyzny rękę, dając możliwość otworzenia pracowni, rozpoczęcia nowego życia. Zabawne, że zanim jeszcze przyszedł w te mury, już wiedział jak one będą wyglądać. nawet obraz, który ukazywał to miejsce zachował dla siebie, zasłoniętego i odwróconego w jednym z pokoi. Nie spodziewał się, by kogoś on interesował. Teraz, była to po prostu pejzaż jak jeden z wielu. Już bez znaczenia, gdyż misja tego obrazu dobiegła końca. Z każdym tak jest. Powstaje w amoku myśli, zapomnieniu zmysłów, potem staje się zagadką, a gdy już William znajdzie do niego klucz, trafia na dno serca,m w swego rodzaju zapomnienie. Mężczyzna woli być pewien, że nikt na podstawie obrazu nie zajrzy w jego życie. Ten fragment duszy, który tworzył jego obecne życie. W końcu kim by był, gdyby nie sztuka? Pewnie kolejnym byłym skazańcem, pracującym w jakimś małym sklepie jako szemrany sprzedawca z lepkimi rękoma do czyjegoś szczęścia. Można by go nazwać wtedy ścierwem człowieka, bo jego dusza była by martwa, nie posiadałby nic co cenne.
Teraz znów stał przed staluga, rysując kontury kolejnego obrazu. Taki szczegół, a jednak od tego zależy reszta pracy. Grunt to dobrze zacząć, reszta już pójdzie z górki. Chyba tego mu w życiu brakowało. Szum ulicy wydobywający się z otwartego okna tylko uświadamiał go w myśli, że zaraz zacznie się kolejny dzień pracy. Przyjdzie Mathlide, do której powoli się przyzwyczajał. Od dawna w końcu nie przyszło mu z kimś współpracować. Myśl, że najczęściej była weselsza od niego tylko dodawał otuchy. Choć na chwilę mógł odpłynąć od szarego życia i na parę godzin stać się żartobliwym właścicielem tego lokum.
- Dziś? Musimy dokończyć zamówienie dla pani Rosemary. Kobieta nalega, żeby obraz powstał przed jej pięćdziesiątą rocznicą ślubu. Wyobrażasz to sobie? Na prawdę musi kochać tego knypka z krzywym nosem - Powiedział głośniej w stronę wyjścia z pracowni. Po ty, spojrzał na obraz, na który już naniesiono co jaśniejsze barwy. W końcu zawsze maluje się od bieli do czerni, kolory nie mogą choć w fragmencie się nieregularnie zmieszać. W końcu ich siwe włosy w rzeczywistości nie wtapiają się w obleśną, żółta kanapę, co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Wto Sie 26 2014, 16:04

Math rozerwana pomiędzy swoimi pasjami wciąż borykała się z wrażeniem, ze popełniła błąd przerywając studia. Oczywiście, że była to dla niej wielka szansa. Otrzymanie dyplomu, ukończenie pewnego stopnia w swoim życiu. Przecież nie była jednym z tych ludzi, których nie było stać na edukację. Mogła sobie pozwolić nawet na dodatkowe szkolenia, beztroskie lata studenta... Dlaczego zatem zrezygnowała? Co ją pchnęło do tego, żeby zostać kimś zupełnie innym? Czy to kolejna próba, która miała spełznąć na niczym? Milczała wobec siebie, gdy stawała przed lustrem w łazience. Nie potrafiła sobie sama udzielić odpowiedzi, bo się bała tego, co usłyszą jej uszy, gdy jeszcze myśli dobrze tego nie przygotowały. Cieszyła się, że sowa ojca jej nie namierza, że nie otrzymała żadnej wiadomości. To była błoga cisza pozbawiona tony pretensji, które z pewnością przygniotłyby jej wątłe ramiona. Cudem przecież się udało znaleźć mieszkanie i pracę, żeby je opłacić. Właściwie to po raz pierwszy w życiu zaległa z czynszem, ale potrzebowała swojego miejsca. Nowych czterech ścian niespaczonych żadnym chorym wspomnieniem. Westchnęła nalewając do kubka gorącą ciecz, co by zaparzyć sobie herbaty. Wciąż oplatały ją wątpliwości, ale słysząc głos pracodawcy mimowolnie się uśmiechnęła. Lubiła z nim pracować, nie wymagał od nich cudów, akceptował jej uwagi i sporo rzeczy pomagał zrozumieć w inny sposób niż dotychczas pojmowała. Imponował jej swoim zawzięciem, chęcią do malowania. Ona sama musiała mieć dobry dzień, by pędzel odpowiednio namoczyć w farbie i popłynąć z tematem. Słysząc jednak opowieść Williama o Rosemery zaśmiała się dźwięcznie odstawiając naczynie na biurko.
- Och, w porządku. Napije się pan kawy lub herbaty? Myślę, że wykończenie tego obrazu nie powinno być problemem, jeśli użyje pan tych barw jesieni, o których rozmawialiśmy przedwczoraj? W sumie to byłoby bardzo ładne... Taka zamknięta kompozycja. Chciałabym chyba przeżyć taką miłość, która miałaby swoje trwanie dłużej. Choć nawet jeśli... To nieodpowiednim prezentem w tym przypadku będzie obraz. - Uśmiechnęła się na myśl o starej wersji Kaia, która z pewnością nie nauczy się doceniać sztuki i jednym odpowiednim dla niego prezentem będą bilety na mecz... Z synem? Przełknęła nagle ślinę, bo przecież nie myślała o dzieciach, a ta wizja w jej głowie pojawiła się tak nagle, że przysiadła zszokowana na krzesełku.
- W takim razie przejrzę terminarz i zobaczę co trzeba popakować, a co z dostawy wystawić do sklepiku. Wczoraj chyba pojawiły się te nowe pędzle, które wyrównując farbę i wciągając ją we włókna. Są bardzo wygodne, miałam takie w Kopenhadze. - Oczywiście, że miała. Miała wszystko. Poza ludźmi, którzy zaakceptowaliby to, że Math musi pewne decyzje podjąć samotnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 412
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 78
http://www.czarodzieje.org/t9246-william-alejandro-morgan
http://www.czarodzieje.org/t9258-artystyczne-koligacje
http://www.czarodzieje.org/t9270-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat
http://www.czarodzieje.org/t9259-william-alejandro-morgan




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Pią Sie 29 2014, 23:18

Studia... Ach nauka była chyba najprzyjemniejszym okresem w życiu Williama. Fakt, że najbardziej lubianym zajęciem wszystkich było magiczne gotowanie, a sam miał wrażenie, że większość jego znajomych poszła na wybitnych kucharzy wcale mu nie przeszkadzał. Wystarczały mu białe wapienne ściany budynku na plaży, widok z dormitorium na morze i gra w quidditcha wśród delikatnej morskiej bryzy i gorących promieni Hiszpanii. Tak, po czasie mózg wypiera złe wspomnienia, tworzy optymistyczny obraz przeszłości. W końcu co to by było, gdyby wspominając szkołę widział swoją matkę przy miotle, która kontem oka szpieguje czy czasem chłopak nie rozrabia na przerwach między zajęciami? Nikt nie wie, na pewno życie nie byłoby już takie samo. Nie mógłby wtedy patrzeć na zdjęcia ze szkoły czy pierwszą małą przepowiednie, jaka namalował. fakt, ten obraz nie był piękny ani radosny, ale przedstawiał kogoś, kto na parę lat zagościł w jego wyobraźni. Niestety, nie przeszło mu przeżyć miłości jak z bajki. Co najwyżej romans, którego zakończenia nigdy nie poznał. W sumie rozpoczęcie również nie istniało. To wszystko wkradło się na pomięte kartki jego wspomnień jak niechciane kleksy. Za młodu patrzył na nie z rozbawieniem, teraz stały się tylko brudem, który można by wybawić jednym zaklęciem. Ręka władna, ale chęci brak. Czemu? Sam do końca nie wiedział.
Teraz jednak delikatny zapach herbaty uniósł się w powietrzu, a Mathilde jak zawsze miło rozpoczęła dzień. Zabawne, wcale nie miała mniej problemów niż on, choć była od niego niewątpliwie młodsza. Dorosłość, jedyny etap życia w którym każdy ma podobne problemy i nikt się z nimi nie obnosi, nie wynosi ich wniebogłosy. Może to właśnie sprawia, że dorosłość jest taka smutna? W końcu krzycząc o coś, robisz zamieszanie, a z niego już nie trudno zrobić skecz.
- Herbaty. Gdzieś tam w ogóle powinna być mięta, jak znajdziesz to zaparz. Może napłyną nam przez nią świeże pomysły - Stwierdził, po czym spojrzał na wspomniane przez dziewczynę jesienne farby. Fakt, coś w nich było, choć równie dobrze mógł zmieszać czerwień z zielenią, a otrzymany brąz rozjaśniać żółcią. Otrzymałby pewnie to samo. może kiedyś nauczy dziewczynę pracy na gamach rozjaśnianych i przyciemnianych? W sumie to niegłupi pomysł.
- Dobrze, możesz później dać to do przenoszenia i wysyłania Felixowi. Przydasz mi się przy komponowaniu tła. - Stwierdził krotko. Sam nie umiał by się tak rozgadać jak dziewczyna. Chyba po prostu ją bardziej pociągały te ciekawostki z świata sztuki. Jakieś farby, pędzle, duperele. On po prostu brał co miał pod ręką, byle grubość włosia była dobra.
- Wsiąkające w płótno? Tak bardzo dyskryminują autora. W końcu pociągnięcia pędzla, faktura, to również część obrazu. Zwierciadło autora, a w sumie jego reki. - Stwierdził, po czym szybko zaczął się rozglądać po pracowni. Tak, obraz pani Rosemary nie jest jego dzisiejszym ostatnim strapieniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Czw Wrz 11 2014, 19:52

Przed Mathilde zbyt szybko postawiono wielkich kielich goryczy. Niedojrzałego wina zwanego dorosłością. Nie miała pojęcia dlaczego tak się stało, i co dyktowało ten obcy rytm pracy, ale po prostu zaakceptowała tę dość osobliwą kolej rzeczy i łyk za łykiem stawała się co raz słabsza czy bardziej podatna na krzywdy. Dna wciąż nie było widać, ale w ciągu spożywania mieszaniny zdarzeń zdążyła przyzwyczaić się do nieciekawego smaku, który gdzieś stał się co najmniej niepotrzebny. Takie życie... Otwarta przestrzeń w złotych ramach. Co jeśli życie każdego z nas jest obrazem wiszącym na opuszczonym korytarzu świata i jesteśmy niedokończeni? Upchani gdzieś pomiędzy zmieszane farby, nieumieszczone jeszcze fotele, czy połamane krzesła. Sami... Wciąż dobiegają kolejne muśnięcia tworzące zło, chwilę dobra, kogoś kogo chcemy trzymać za rękę, ale w istocie umyka on nam co raz bardziej... Przebiega na inny obraz, albo upada z tła. Zatrzymuje się na korytarzu... Tak pustym i niegościnnym... Gdy umieramy stajemy się posadzką deptaną przez tych, którzy zamiast tworzyć swój pejzaż wolą lubieżnie przyglądać się naszemu. Nie zaprzeczaj. To zupełnie inne prawa. Nie mowa o nich w mugolskiej telewizji, czarodziejskich książkach, muzyce łączącej oba światy. Pewne kwestie się przemilcza. Niektórzy byli zdania, że to całe życie trzeba było skomentować, ale tylko śmiechem. To jedyny wyraz szaleństwa, tak często mylony z wyrazem szczęścia.
Tani wariaci w teatrze lalek, stojący pomiędzy kostiumami, które pozornie wybierają w istocie nie czyniąc tego ani razu. Skazani na siebie pośród farb, scenariuszy, miliona przedstawień. Smutne to fakty, ale pewnie dlatego przyciągnęła do siebie zbyt gwałtownie kubek z różaną herbatą powodując, że kilka kropel opadło na stolik. Wytarła je szybko szmatką otwierając wolną ręką szafkę i wspinając się na palce, żeby wydobyć wspomnianą miętę. Ruchy były mechaniczne, nie sposób dostrzec w nich czegoś więcej, jakiejś większej czy nawet mniejszej radości.
- Och, nie mogę się doczekać. Czym takim będzie to tło? Co chce pan umieścić na tym obrazie? Bo właściwie zawsze jak siadam do malowania wpierw tworzę zaraz. Lubię znać świat, ale jednocześnie użyć specjalnie czasem innych farb. Sielanka jest piękna, ale zaskoczenie doskonale poniewiera zmysły. - Rzuciła zalewając liście mięty ukropem i odstawiając drugie naczynie na bok, schowała cała rozgardiasz do szafki po czym usiadła przy biurku otwierając wielki notes, zapisując co nie coś.
- Okej, w porządku. Zatem trzeba wysłać tamto do Felixa. - Zanotowała, a później przeniosła szmaragdowe oczy na twarz mężczyzny, którą okalały kręcone włosy.
- Och oczywiście, jednak przy wykończeniach te pędzle i farby są pomocne, bo nie powodują czasem taki szkód, jak te pospolite. To pomocne. Ale efekt plam też jest ciekawy, jeśli coś jest rozmyte. I takie ma pozostać. - Odrzekła nieco mniej śmiało, ale nadal czuła się tu swobodnie, więc objęła długimi palcami kubek z różaną herbatą.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 412
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 78
http://www.czarodzieje.org/t9246-william-alejandro-morgan
http://www.czarodzieje.org/t9258-artystyczne-koligacje
http://www.czarodzieje.org/t9270-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat
http://www.czarodzieje.org/t9259-william-alejandro-morgan




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Czw Wrz 18 2014, 18:25

Czym dalej, tym trudniej. Wszyscy w końcu zachwycają się tym co nowe. Nikt nie mówi "Spójrz, mam takiego super psa od 14 lat i mam wrażenie, że on mnie od zawsze kocha". Wszyscy cieszą się, gdy usłysza "Dostałem na urodziny uroczego szczeniaczka, tak słodko patrzy, że aż chce się go kochać." Po tych kilkunastu latach zostaje się kolejnym przedmiotem, kolejnym niebytem, duchem czy raczej cieniem. Zwyczajnym do szpiku kości, już nikt nie widzi tej nadzwyczajności. A przecież oczy dalej lśnia tym samem blaskiem, usta wydaja te same dźwięki. To wszystko kwestia przyzwyczajenia. William już nawykł, że życie nie jest proste, a każdy dzień przynosi nowe wyzwania, za pokonaniu których nikt nie pogłaszcze po główce. Bo choc świat jest piękny, ma niewyobrażalnie wiele barw, które raz po raz wnikają w nas, to jednak życie zawsze jest takie samo. Brutalne. Trzeba się przed nim umieć bronić. Można założyć metaforyczną pelerynę niewitkę i schować się w tym co zwyczajne. Tę droge wybiera wiele osób. Można stać się rycerzem na białym koniu, który chciałby to zmienić. To nie możliwe. Najprościej jest zacząć nienawidzić otaczającej nas rzeczywistości. Niestety będąc jednostką nie zdziała się wiele, a co najwyżej nabawi wrzodów od złości. Co więc pozostaje? Mimo wszystko być sobą i tylko sobą. Niestety, zanim ktokolwiek to rozumie, już jest za późno by coś zmieniać.
W świecie Morgana wybawieniem stała się to miejsce, te parę ścian, które przynoszą zajęcie na całe dni i pozwalają się oderwać od tej niechcianej "dorosłości". Płótno jest cierpliwe, a farby pozwalają przedstawić niemal każda myśl. Nawet nieco zbyt krzywy nos pana Rosemary zdawał się być idealny w świetle tych pary barw które go tworzyły. Rozbielony karmazyn, trochę scjeny palonej i wszystko nabiera sensu. Szkoda tylko, że życia tak po prostu nie da się pomalować. Wziąć farb i zamalować tego, co tworzy ten niechciany kielich goryczy.
- Słyszałaś może o tym w jaki sposób tworzono tło do Mona Lisy? Wtedy to kobieta pozowała w pokoju, a tło było skomponowane za pomocą perspektywy barwnej. Sądzę, że naszym klientom też się to spodoba. Dlatego teraz zamknij oczy i wyobraź sobie jakikolwiek miejsce. - Zrobił przerwę, dając dziewczynie chwile na zapomnienie.- Nie, nie mów mi gdzie teraz jesteś. Skup się na kolorach. Spróbuj zapamiętać te najbardziej pasjonujące cię. Naciesz się nimi, wchłoń każdą ich krople. - Cicho przesunął się w stronę palety kolorów, by delikatnie włożyć ją dziewczynie w rękę. - Otwórz oczy i spójrz na obraz. Dwójka naszych staruszków już na nim jest. Twoim zadanie jest stworzenie z wchłoniętych kolorów krajobrazu w tle. Nie nanoś światła, cieni czy jakichkolwiek udziwnień. To mają być czyste barwy. Równe jak na palecie. Dobrze?
Spojrzał na nią, chyba nie za bardzo odnajdywała się w nowej rzeczywistości. Zabawne, tak samo jak on.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Dania, Kopenhaga
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 510
  Liczba postów : 1383
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6313-mathilde-olivia-villadsen#177625
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6324-zagraj-ze-mna-na-pianinie
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6376-poprosze-najladniejsza-pocztowke#179438
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7164-mathilde-olivia-villadsen#204301




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Sob Wrz 20 2014, 00:12

Nie zmienisz nic. Ludzie będą Cię okłamywać, zgrywać przyjaciół, będą patrzeć na Ciebie troskliwie, by zaraz potem zawiesić wyjście ostatniej drogi ewakuacyjnej. Okazuje się, że nie masz już którędy wybiec, nie ma szansy na naprawienie czegoś i jesteś zupełnie sam. Tak wiele razy roztrząsana historia Kaia i Mathilde, Veronique Villadsen, później rodziców, braci... Cokolwiek by się nie działo musiała wyzbyć się złudzeń. Pewne sytuacje miały za zadanie tylko ją zranić, mniej lub bardziej, ale zawsze. Te sytuacje miały swoje kolory. Te związane z Kaiem w ciemnej zieleni jego oczu, te połyskujące duszą zmarłej siostry dotyczyły lazuru... Mogłaby o tym ułożyć baśń. Gdy jedna z łez spłynęła o jeden milimetr za daleko. Nie wiedzieć czemu po prostu teraz wydawało się jej to wszystko tak abstrakcyjnie mało prawdziwe, przyjemne. Chcąc nie chcąc słuchała głosu Williama i przyjęła od niego paletę wyobrażając sobie, że jest ze staruszkami w wielkim ogrodzie. Obserwuje ich przy zachodzie słońca, gdzieś z tyłu kwitną jasnoróżowe kwiaty i to one rozkładają się kielichami nad ich pochyłymi sylwetkami. Ciepłe powietrze jest lśniące i z troską otacza ich swoimi ramionami... Aż wreszcie jesienne kolory ubrań płyną z prądem upływającego czasu. Nie mogła tego inaczej skomentować, więc powoli uniosła powieki z nad szmaragdowych oczu i podniosła się z zajmowanego stołka, by wziąć pędzel z półki i zanurzyć go w żółci, którą pociągnęła w róg obrazu i posuwając się w dół o mało nie zahaczyła o ramię staruszki. Wszystko jednak celowym było, więc zaraz zasięgnęła po róż tworząc swój własny zachód słońca w barwach najbardziej pożądanych, nie tych danych przez naturę. Czasem... To czego chcemy nie ma najmniejszego znaczenia, ale sfera marzeń jest całkiem inspirująca.
- Och, to bardzo ciekawe. Spróbuję to zrobić w należyty sposób. - Obiecała nie poddając się w miksacji barw, które powoli nanosiła rozsuwając ich plamy nakładające się na siebie co raz bardziej. Tworzyła kolaż rzucony jakby promieniami na witraż, który otulał tę dwójkę. Czy ta miłość była już wieczna i trwalsza niż więź z czternastoletni psem? Nie odpowiadając na to pytanie obejrzała się na Morgana.
- W ten sposób? - Czysta ciekawość, chęć zdobycia potwierdzenia, że postępuje tak jak trzeba. Lubiła tu pracować, gdzieś upchana w ciszy poza zgiełkiem ulicznym i wszystkim, co ty uznajesz za cudowną codzienność.
- Swoją drogą to ciekawe myśleć o abstrakcyjnych miejscach i w nich szukać barw tła.. Nigdy w ten sposób o tym nie myślałam. - Podzieliła się swoją amatorszczyzną nie raz, nie szukała poklasku. Szukała rad. Może dlatego do tego nawiązywała, a może nie miała żadnego powodu.
Kto wie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Hiszpania, Soria
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 412
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 78
http://www.czarodzieje.org/t9246-william-alejandro-morgan
http://www.czarodzieje.org/t9258-artystyczne-koligacje
http://www.czarodzieje.org/t9270-wiec-chodz-pomaluj-moj-swiat
http://www.czarodzieje.org/t9259-william-alejandro-morgan




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Pią Wrz 26 2014, 22:54

Tak, oboje łączyli świat z farbami, on w wizjach, ona w historiach. Każde miał swoją paletę, na które ciemna słodycz bólu i jasne utrapienie przyjemności ciągle ze sobą walczyły. Przenikały się, tworząc szarość, pochłaniając każdy zakamarek, skrawek, kwiatek. Wszystko. Dlatego prościej było uciec do pracowni, zakopać się pod stertą kartek i pędzli, udawać głuchego i ślepego na rzeczywistość. Trwać w marzeniach, a je zmieniać w kolory, odebrane nam z życia. Oboje w środku byli w końcu tęczami. Może nie takimi radosnymi, by biegały po nich jednorożce, a krasnoludki chciały zakładać mieszkania, jednak na tyle ciepłymi, by móc się obdarowywać tym dobrem. Jakkolwiek to zabrzmi, rzygać tęczą w słowach, dając kolejne krople i pasma na płótnie. Czy to normalność? Dla Williama tak, on starał się stworzyć z tego swoją małą ostoje. Miejsce życia, w którym mógł obdarowywać nim każde zdjęcie czy obraz. Zabawne, że nie zdając sobie z tego sprawy, to samo robił z Math. Udamawiał ją z zakładem, tworzył ten kącik świata, z którego nawet w kajdankach nie da się człowieka wyrwać. To jest w głowie.
Czerwienie, żółcie, szarości, brązy... Ach barwy tak bliskie, że sami czasem nie wiemy, czy dalej do siebie pasują czy już odbiegły od wizualnej normy, którą narzucają nam inni. Wiadomo, brąz brązowi nie równy, a szary ma więcej tonów niż Kaczmarski oktaw. Na szczęście białogłowa odnalazła swoje natchnienie, subtelne. Widać, że wie co pasuje do zakochanych par. William jednak nie wnikał jak jej życie prywatne, czy jest szczęśliwa gdy oddaje cząstkę siebie na płótno zamiast w czyimś łóżku. Skoro tu przychodziła znaczy, że miała powód. Za to skoro chętne maluje to tym powodem jest coś więcej niż pieniądze. To całkowicie wystarcza.
- Nie pytaj mnie, czy jest dobrze. To twoja wizja. Jeśli sobie zaufasz, na pewno będziesz wiedziała czego szukać. - Czuł się prawie jak mentor ze starożytności, tylko bez togi i siwej brody do zmieni, jak to w komiksach ludzie zwykli rysować. Duchem mógł już odchodzić na emeryturę, ciałem jeszcze nie był nawet w połowie wieku, który mógłby spokojnie dożyć. Włosy dalej gęste, sylwetka dalej jak na Hiszpana przystało. Czego chcieć więcej w jego wieku? Ach tak, pięknej żony, dwójki dzieci i willi z basenem...
- Powiedz mi jak skończysz, nie będę ci przeszkadzać. Zajrzę, co dzieje się w sklepiku. Zaraz powinniśmy ruszyć z kopyta. - Powiedział, po czym zginął za drzwiami pracowni.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Czw Wrz 27 2018, 17:47

@Bianca Zakrzewski

Przyjęli Cię do nowej pracy i pierwsze dni spędziłaś na podstawowym szkoleniu dla personelu, poznając tajniki działania pracowni artystycznej. Starsza ekspedientka pracująca w tutejszym sklepiku widać, że bardzo Cię polubiła i cierpliwie wszystko tłumaczyła, chcąc, abyś miała jak najlepszy start i zrobiła wrażenie na szefie. Razem z nadejściem nowego tygodnia, taryfa ulgowa się skończyła, a Ty musiałaś dać z siebie wszystko, radząc sobie z klientami..
Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze:
1,4 Miałaś pomagać na sklepie. Specjalnie z koleżanką zmieniałyście się tak, aby zawsze któraś była dostępna dla klientów, więc gdy nadszedł czas na drugie śniadanie — wszystko zostało na Twojej głowie! Z uśmiechem witałaś klientów i próbowałaś im jak najlepiej doradzić. Jedni szukali sztalug, drudzy pędzli czy farb — miałaś o tym pojęcie, więc sukcesywnie tłumaczyłaś, że dla początkującego aż tak drogi sprzęt jest niepotrzebny i lepiej zacząć skromniej, aby opanować podstawy. Nieco młodszy od Ciebie chłopak był szczególnie nieporadny, pytał dosłownie o wszystko! Z jakiego włosia były pędzle, które szkicowniki były najlepsze i czy warto mieć kilka słoiczków do wody. Użerałaś się z nim ponad godzinę, jednak w końcu zrobił porządne zakupy, a do Twojej kieszeni trafił napiwek w wysokości 30 Galeonów, które zaoszczędził na towarze! Zgłoś się po pieniążki w odpowiednim temacie!
2,5 Na sklepie radzili sobie nieźle, więc wysłali Cię do pracowni, gdzie młody mężczyzna prowadził zajęcia artystyczne. Ubrałaś się w fartuszek i zaczęłaś pomagać mu w pracy — przynosiłaś nowe kartki papieru, zmieniałaś wodę, wycierałaś zalane farby. Poprosił Cię w końcu o pozowanie z wazonem kwiatów, bo zamówiona modelka odmówiła. Nie chcąc odmawiać przełożonemu, przyjęłaś odpowiednią pozycję i siedziałaś w bezruchu, trzymając noc w bukiecie kolorowych roślin. Szło Ci całkiem nieźle, kiedy niespodziewanie kichnęłaś i cała aranżacja się zniszczyła! Wazon przewrócił się i potłukł, Ty byłaś mokra, a kwiecie rozsypało się po podłodze! Musiałaś wysłuchać marudzenia mężczyzny, jednak nie odniosłaś większych konsekwencji poza dość słabym, pierwszym wrażeniem. Następnym razem postaraj się lepiej!
3,6 Poszłaś na przerwę obiadową do pokoju personelu. Byłaś z siebie zadowolona, wszystko szło Ci dobrze i szybko odnajdywałaś się na sklepie, chociaż ciągnęło Cię bardziej do zajęć praktycznych. Wiedziałaś jednak, że do prowadzenia zajęć czy kursów musiałaś tu trochę popracować. Zabrałaś się do jedzenia, dostrzegając na stole gazetę. Prawiła ona o sztuce, więc z ciekawością zaczęłaś czytać artykuł. Poza najmodniejszymi kolorami na sezon dowiedziałaś się też o nadchodzącej w Londynie wystawie sztuki Współczesnej! Przyszedł też szef i zaczęliście rozmawiać, bo okazało się, że on również jest wydarzeniem zainteresowany. Zdobywasz 1 Punkt Działalności Artystycznej! Zgłoś się po niego w odpowiednim dziale!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 20
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 25%
Galeony : 980
Dodatkowo : ćwierć wila
  Liczba postów : 517
http://www.czarodzieje.org/t14411-bianca-zakrzewski?nid=3#381696
http://www.czarodzieje.org/t14415-pianki-bianci#381731
http://www.czarodzieje.org/t14416-bianca#381732
http://www.czarodzieje.org/t14414-bianca-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Pią Wrz 28 2018, 16:35

Bianca była bardzo podekscytowana nową pracą. W jej głowie już rodziła się wizja współpracy z jakimś niesamowitym artystą i wspólne tworzenie czegoś niesamowitego co zaskoczy cały świat. Cichy głosik z tyłu głowy kazał jej zejść na ziemię, ale zgrabnie go ignorowała i na miejsce prawie że przyfrunęła na skrzydłach ekscytacji. Jej zapał został szybko ostudzony kiedy powiedziano jej, że pierwsze dni spędzi na szkoleniu, a żeby móc tworzyć bez ograniczeń musi przejść okres próbny - na sklepie.
Zwolniłam się z księgarni żeby nie pracować jako sprzedawca, a tu proszę, znowu sprzedawca, pomyślała zirytowana, ale na zewnątrz nie dała po sobie tego poznać. Robiła dobra minę do złej gry, ale z całego serca chciała zostać w pracowni, więc mimo wszystko postanowiła dać z siebie dwieście procent.
Wiedzę na szkoleniu pochłaniała szybko i zanim się obejrzała już stała z przypiętą plakietką na piersi, na której widniało "Bianca". Z współpracownicą szybko doszły do porozumienia, że zawsze ktoś musi być na sali, więc będą się wymieniać. Kolej Zakrzewski na samodzielną pracę przyszedł zaskakująco szybko, ale miała doświadczenie w marketingu, więc nie za bardzo się tym przejmowała.
- Prawdę mówiąc żeby zacząć nie potrzebuje pan aż tak drogiego sprzętu. - powiedziała do klienta - Skoro nie wie pan czy na pewno będzie pan zadowolony z tego rodzaju zajęcia to polecam to tutaj.. - zdjęła z górnej półki płótno, które powinno zadowolić osobę rozpoczynającą swoją przygodę z malarstwem.
Nie miała problemu w tłumaczeniu klientom jakie różnice robiło włosie pędzla, albo które farby najbardziej nadawały się dla osoby ze średnim stażem. Szybko odkryła, że sprawiało jej to wielką radość, a duże doświadczenie i otwartość na innych pomagało jej na każdym kroku.
W końcu do pracowni wszedł chłopak, niewiele młodszy od niej. Zadawał dużo pytań, na które z początku Bianca odpowiadała chętnie i z energią. Jednakże nie spodziewała się, że jego pytania nie będą miały końca. Pytał dosłownie o wszystko. Jak dobrać pędzel do farb, w którą stronę do światła ustawić sztalugę, kiedy najlepiej zacząć malować, im dalsze pytanie tym mniej sensu miało, a Bianca miała wrażenie, że albo ona wyjdzie, albo chłopaka zwyczajnie wyprosi. Pamiętała jednak, że to jej okres próbny i musi przeżyć nawet tak upierdliwych klientów. Spoglądała na zegarek, a czas dłużył się niemiłosiernie. Dziesięć minut, piętnaście, kolejne pytania, trzydzieści. Z jakiego włosia były pędzle? Czterdzieści. Które szkicowniki są najlepsze? Pięćdziesiąt. Czy warto mieć kilka słoików do wody?
Odpowiadała przez ponad godzinę, a kiedy usłyszała "No dobrze, to chyba wszystko", myślała, że zacznie skakać z radości. Dobry Merlinie, jakim cudem ten chłopak był malarzem, skoro miał aż tyle pytań. Nie pytała jednak o to tylko skasowała towary klienta i z wdzięcznością przyjęła napiwek. Co jak co, ale należało jej się. Miała wrażenie, że całkiem uleciała z niej energia, jak powietrze z przebitego balonu.

Kostka: 4
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Sro Paź 10 2018, 13:10

@Leonardo O. Vin-Eurico

Doszedłeś do wniosku, że czas wrócić do pracy wolnego strzelca w zawodzie modela. Przeglądałeś ogłoszenia, szukałeś czegoś inspirującego — Twoją uwagę przykuło ogłoszenie z Hogsmade o poszukiwaniu kandydata do pozowania na trwający tam kurs malarski. Wysłałeś zgłoszenie z załącznikiem, a po kilku dniach otrzymałeś odpowiedź potwierdzającą oraz zawierającą do podpisania umowę razem z wysokością wynagrodzenia. Umówionego dnia zjawiłeś się na miejscu gotowy do działania, pełen entuzjazmu i ekscytacji, bo dawno nie miałeś okazji pozować..
Rzuć Kostką!
Możliwe Scenariusze:
1,4 Prowadzący zajęcia dla młodych artystów okazał się bardzo miłym człowiekiem i po krótkiej rozmowie zabrał Cię do pokoju ze sztalugami, gdzie mieli za kilkanaście minut pojawić się uczestnicy. Tematem dzisiejszych zajęć była anatomia człowieka z naciskiem na szkice klatki torsu czy ramion. Zdjąłeś więc górną część ubrania i pozwoliłeś, aby Jacob ustawił Cię w odpowiedniej pozycji, dając kilka wskazówek. W końcu pojawiła się młodzież i zabrała do pracy. Dziwnie było, gdy wszyscy podchodzili i dotykali Cię, zupełnie jakbyś był eksponatem. Widać, że byli pod wrażeniem Twojej sylwetki i starali się ją jak najdokładniej oddać na papierze. Jedna z dziewcząt miała bardzo intensywne perfumy, które zaczęły kręcić Cię w nos. Starałeś się powstrzymywać, jednak w końcu rozległo się przeraźliwie kichnięcie i cała otaczająca Cię sceneria została zniszczona przez gwałtowny ruch Twojego ciała. Twój pracodawca nie wyglądał na zachwyconego. Ustawił Cię jeszcze raz, a rysunki musiały zostać robione od nowa. Siedziałeś dłużej, a za dodatkowe godziny nikt Ci nie zapłacił.
2,5 Ledwo zdążyłeś wejść, a już zostałeś zabrany do niewielkiego pokoju, gdzie przygotowana była dla Ciebie scenka z antycznej Grecji. Miałeś udawać półboga wpatrzonego w stare księgi, w otoczeniu wina oraz owoców, mając na sobie białą togę. Nic trudnego! Przebrałeś się, nałożyli Ci na głowę laurowy wianek i posłuchałeś instrukcji prowadzącego, który ustawił Cię w odpowiedniej pozycji. Na szczęście było wygodnie, mogłeś podpierać się rękoma o kamienną, jasną kolumnę. Spędziłeś tak wiele godzin, mając okazję poczytać jakieś legendy wypisane za pomocą alfabetu runicznego! Zdobywasz 1 Punkt Run do swojego kuferka! Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie!
3,6 Dłużyło Ci się niemiłosiernie, a ciągłe podchodzenie do Ciebie i dotykanie Twojego ciała przez uczniów sprawiało, że czułeś się niczym zwierzę w zoo. Panowała cisza, którą przerywało jedynie skrobanie ołówków o papier i krótkie uwagi, które instruktor posyłał swoim uczniów. Stałeś w środku kółeczka, otoczony sztalugami i ludźmi, takim, jakim bóg Cię stworzył — akty również były częścią kursu! Musiałeś stać w kokieteryjnej pozycji, demonstrując swoje mięśnie. Gdy ogłoszono przerwę, odetchnąłeś z ulgą. Wszyscy wyszli, a Ty zawiązałeś na biodrach ręcznik i zacząłeś rozglądać się po pokoju. Twoją uwagę przykuł stary, oszklony regał i stojąca za nim czaszka z kryształowymi oczyma. Rozejrzałeś się, a następnie wyjąłeś przedmiot z szafki, przyglądając mu się z zaciekawieniem. Czyżby miał coś wspólnego z czarną magią? Po chwili poczułeś nieprzyjemne pieczenie dłoni i nudności, a także echo zbliżających się kroków. Schowałeś czaszkę i wróciłeś na miejsce jak gdyby nigdy nic. Dostrzegłeś wtedy, że cała Twoja dłoń pokryta jest paskudnymi bąblami, a po skórze roznosi się wysypka czerwonych plam! Na pytające spojrzenie instruktora, wykręciłeś się alergią. Po zajęciach musiałeś kupić w aptece odpowiednie maści, które kosztowały Cię 25 Galeonów! W następnym wątku pamiętaj o problemach z poparzoną dłonią i zmianami skórnymi! Odnotuj stratę pieniędzy w odpowiednim temacie!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Sob Paź 20 2018, 18:21

@Tyler Woods

Dzisiejszy dzień zapowiadał się analogicznie do pozostałych; podobni klienci, kolejne zlecenia, a zarazem w powietrzu wisiała jakaś gęsta atmosfera, która nie pozwoliła ci się skupić na kolejnych próbach związanych z fotograficznym tworzeniem. Całe szczęście, że twój dzisiejszy zleceniodawca, który zapowiedział się raptem dwie godziny wcześniej listownie, wyjaśnił ci na miejscu – co stanie się twoim obiektem dzisiejszej pracy.
Była to młoda, niezwykle piękna półwila, która miała zostać twarzą figlarnego czasopisma dla dorosłych czarodziejów. Mężczyzna poinformował cię na wstępie, że istotnym jest fakt ujęcia kobiecego piękna z perspektywy młodego człowieka, lecz nie uprzedził cię, że… Ta zniewalająca blondynka będzie pozowała w bieliźnie lub nago.

Żeby dowiedzieć, czy modelka jest ubrana czy też nie, rzuć kostką:
parzysta – jest w bieliźnie
nieparzysta – jest naga
(Należy efekt kostki ustosunkować do ewentualnego wyniku z pierwszego rzutu.)

1,4 kobieta ewidentnie tobą zainteresowania. Uśmiecha się rozkosznie, puszcza oczka i odgarnia w kuszący sposób włosy. Obserwujesz linię jej ciała i jesteś bezwzględnie zafascynowany jej osobą, choć tak naprawdę nie przyswajasz, że jest to tylko urok, który na ciebie rzuca. Otumaniony półwilą nie patrzysz jak idziesz, cały czas skupiając wzrok na niej, dlatego też niepostrzeżenie wpadasz na stertę statywów i dwa aparaty, które z impetem i hukiem zleciały na ziemię. Niestety, ale twój klient jest bardzo niezadowolony i za iluzoryczny brak profesjonalizmu otrzymujesz wypłatę mniejszą o 30 galeonów. Uwzględnij to w zgłoszeniu po galeony!
2 wszystko przebiega doskonale. Półwila pręży się i wygląda to naprawdę zniewalająco! Raz po raz ujmujesz ją w kolejnych pozach, zdjęcia wydają się wspaniałe… Jest to do tego stopnia dobre, że postanawiają zawrzeć z tobą długoterminową współpracę. Dzięki swojej pasji i profesjonalizmowi, otrzymujesz dodatkowe 30 galeonów. Upomnij się po nie w odpowiednim temacie.
3 to ewidentnie nie jest twój dzień, jednak próbujesz robić wszystko, co narzuca ci młoda kobieta. Denerwuje cię nawet to, że jest tak wymagająca i ciągle marudzi, jakby nie wierząc w twoje możliwości… Próbujesz ukryć zażenowanie, podobnie jak niechęć do kontynuacji tej sesji, jednak to twoje zlecenie i nie zamierzasz komukolwiek udowadniać, że ma racje – wątpiąc w twój talent. Klienci są różni, a ty zapamiętasz ich z pewnością na długo!
5 brawo! Półwila, podobnie jak jej agent są niezwykle zadowoleni z twoich zdjęć. Patrzą z podziwem na fotografie, by zaraz potem uścisnąć ci dłoń i umówić się na kolejny termin. Brawo! Poszło ci fantastycznie i zyskałeś dodatkowy punkt do działalności artystycznej. Upomnij się po niego w odpowiednim temacie.
6 niestety, ale mężczyzna, który towarzyszy półwili jest ewidentnie zazdrosny, że blondynka tak chętnie z tobą flirtuje i kokietuje. Ni stąd ni zowąd – dostajesz bardzo solidny cios w szczękę, a klient pospiesznie ubiera w swój płaszcz partnerkę i ciągnie ją za sobą. Kiedy zostajesz sam, dostrzegasz na dłoni krew, która kapie z twojego nosa… Ups, czyżby był złamany?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Pią Paź 26 2018, 14:49

@Cassius Swansea


Dzień nie zwiastował żadnych kłopotów, jednak te nadeszły szybciej, niż mogłeś przypuszczać. Po wejściu do pracowni zauważyłeś niezwykły rozgardiasz. Sztalugi poprzewracane, farby rozlane na podłodze, podarte płótna, podobnie zresztą jak i obrazy, które czekały na odbiór przez właściciela galerii. Wygląda to kiepsko, prawda? Jeszcze gorsza sytuacja ma miejsce, gdy nagle w progu pracowni staje twój szef i zaczyna z czystą kpiną i gniewem unosić się emocjami.
- Jak śmiałeś, smarkaczu? To wszystko twoja wina! Oskarżę cię o celowe akty wandalizmu, ignorancie! – głos rozbrzmiał w całej pracowni, lecz przecież to twój pracodawca, prawda? Cóż takiego mógłbyś mu zrobić… A no właśnie!
Wszystko zależy od (prawie) twojej pomysłowości.

1,4 spoglądasz na szefa, próbujesz zaakceptować jego słowa, jednak twoja natura nie pozwala ci milczeć, wszak… Jesteś niewinny! Próbujesz drogą dedukcji wywnioskować, co się stało, lecz na nic to się zdaje. Jeśli wyrzuciłeś 1: mężczyzna każe ci jak najszybciej uprzątnąć bałagan, a mało tego – naprawić zniszczone obrazy, dzięki temu otrzymujesz dodatkowy punkt do dowolnej umiejętności, po który należy zgłosić się w odpowiednim temacie. Jeśli natomiast wyrzuciłeś 4 – niestety, masz pecha, ponieważ szef uznaje, że nie ma z ciebie pożytku i w bardzo brzydkich słowach otrzymujesz przymusowy urlop (po kolejną ingerencję możesz zgłosić się nie wcześniej jak 10 listopada!) – uwzględnij to w kolejnym poście, dotyczącym pracy.
2,6 od razu dochodzi do ciebie, że padliście ofiarą napaści, dlatego też postanawiacie bez zastanowienia wezwać policję – to w końcu sztuka, czyż nie? Szef widząc twoje zachowanie, postanawia wręczyć ci dodatkową premię za pomoc przy rozmowie z magimilicją, a także przy sprzątaniu. Otrzymujesz 30 galeonów, o które należy upomnieć się w odpowiednim temacie.
3,5 nerwy zaczynają ci powoli puszczać, jak gdybyś sam był niesiony emocjami, które nieustannie wyrywają się poza twój obszar ciała. Patrzysz być może gniewnie na mężczyznę, a zaraz potem postanawiasz rzucić na niego zaklęcie jęzlepu. Jeśli wyrzuciłeś 3 – udało ci się i możesz odejść bez konsekwencji, wszak do pracodawcy dociera, że niepotrzebnie robił aferę, zamiast skorzystać z twojej pomocy. Jeśli wyrzuciłeś 5 – nie udało ci się i musisz zaakceptować fakt, że szef potrąca ci z pensji 30 galeonów. Odnotuj ten fakt w odpowiednim temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Dolina Godryka
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 194
  Liczba postów : 106
http://www.czarodzieje.org/t16705-cassius-swansea
http://www.czarodzieje.org/t16707-cham-prostak-i-idiota
http://www.czarodzieje.org/t16709-hyperion
http://www.czarodzieje.org/t16706-cassius-swansea




Gracz






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Nie Paź 28 2018, 21:29

Szczelnie otulony czarnym płaszczem, przemierzałem ulice Londynu z typową dla siebie naburmuszoną miną. Byłem wręcz urażony koniecznością dzisiejszego zjawienia się w pracy. Weekendy zawsze mnie rozpieszczały. Pozwalały zapomnieć o gburowatym idiocie, jaki zdawał się lepiej ode mnie znać na sztuce malowania, wmawiając mi, że w swoich aktach obawiam się typowego podejścia do tematu. Chciałby zobaczyć jak radzę sobie z kolorem i modelkami leżącymi na szezlongach. Wmawiał mi, że jestem gówno, a nie artysta, jeżeli mój styl jest tak ograniczony i wierzyłem, że to dlatego nie pozwalał mi zostać malarzem w swojej pracowni, a ja gryzłem się tylko w język, wylądowując złość na klientach i pozostałych pracownikach. Niekiedy nie zdołałem powstrzymać eksplozji emocji, a wówczas kląłem i wymyślałem szefowi. Nasze starcia były normalne dla każdego, kto chociaż raz dostrzegł jak na siebie spoglądamy. Między nami iskrzyło nie od dziś. Także sytuacja, jaka dzisiaj miała miejsce była dla mnie chlebem powszednim. Jednakże nigdy nie byłbym tak ograniczony i zaślepiony gniewem, aby popełnić zamach na umiłowaną mi dziedzinę. Malarstwo i rysunek były dla mnie święte, nawet jeżeli nie pochodziły spod mojego pędzla. Z czułością zabezpieczałem płótna i wynajdywałem nowości dla naszych stałych klientów. Kochałem każdy obraz i pędzel jaki mieliśmy na stanie. Zapewne dlatego aż tak uraziło mnie oskarżenie szefa. Rozgardiasz jaki zapanował w "Art-es" nie sprawił mi przyjemności. Widok podziurawionych płócien sprawiał, że czułem się do głębi zraniony gruboskórnością idioty, który zamierzył się na sztukę. A ten skończony BUFON, śmiał twierdzić, że to moja sprawka! Momentalnie się zagotowałem. Krew uderzyła mi do głowy, a pięści zacisnęły się silnie w dwa głazy. Jedynie jakaś Merlinowa siła zdołała powstrzymać mnie od walnięcia go prosto w tę przemądrzałą gębę i on chyba to poczuł. Wszelkie próby wyjaśnienia mu przebiegu zdarzeń (którego wszystkich szczegółów sam jeszcze nie poznałem), spełzły na niczym. Odesłano mnie na przymusowy urlop. W normalnych warunkach, umierałbym ze szczęścia, lecz teraz czułem jedynie palące rozczarowanie. I gniew. On był w tym wszystkim najsilniejszy. Z pokraśniałymi policzkami, opuściłem pracownię rzucając pod nosem istną wiązankę pod tytułem szefa. A niech chuj wie, że jest skończonym gumochłonem.

4

[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Skąd : Puebla, Meksyk
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 1490
Dodatkowo : animag (grizzly)
  Liczba postów : 1585
http://www.czarodzieje.org/t13793-leonardo-ovidio-vin-eurico#365517
http://www.czarodzieje.org/t13806-looking-so-crazy-in-love#365642
http://www.czarodzieje.org/t13807-love-letters#365644
http://www.czarodzieje.org/t13804-leonardo-ovidio-vin-eurico#365640




Moderator






PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   Pon Lis 12 2018, 20:50

1

Leonardo bardzo chciał wrócić do modelingu, z którym odrobinę przystopował na rzecz pracy w Hogwarcie. Nie zrezygnował, jedynie ograniczył się do współpracy ze znanymi już sobie fotografami. Miał kilka projektów do dokończenia, zatem nie bawił się w ryzykowanie z kontrowersyjnymi markami i nie szukał nowości. Zaczerpnął już odrobinę życia modela, kiedy pojawił się na okładce Czarownicy, a także gdy posłużył za twarz znanych okularów przeciwsłonecznych. Doszedł do wniosku, że powinien przynajmniej na początku skupić się na pracy asystenta nauczyciela, żeby nie wylecieć z niej w ekspresowym tempie. Mimo wszystko musiał przyznać, że modeling bardzo mu się podobał. Był trudny i zaskakujący, wymagał kreatywności i jednocześnie pełnego oddania. Leo gotowy był nawet na najdziwniejsze sesje, a przy okazji uważał je za bardzo rozwijające i zwyczajnie ciekawe. Miał okazje na próbowanie nowych rzeczy, na obserwowanie pracy innych ludzi... I chociaż jakiejś wielkiej sławy nie zyskał (jeszcze?), to kilka osób rozpoznało go z okładki magazynu, czy reklamy okularów. Podobało mu się chociażby to, że mógł z tego żartować ze znajomymi.
Porozglądał się po ogłoszeniach, w końcu trafiając na jakiś konkurs plastyczny. Nie wahał się długo, składając potrzebne papiery i wkrótce otrzymując zaproszenie od organizatorów. Jak się okazało, przyzwoitości w tej pracy miał nie zaznać - ponownie musiał pozbyć się części ubrań. Nieszczególnie mu to przeszkadzało, choć odruchowo rozejrzał się po osobach biorących udział w konkursie. Jacyś uczniowie, czy coś?... Ostatecznie i tak nie mógł się tym przejmować, bo wszyscy z zafascynowaniem badali jego tors, starając się go jak najlepiej odwzorować. Vin-Eurico tymczasem próbował im pomagać tak, jak tylko mógł... Ale, jak się okazało, szczęście go w tym dniu opuściło. Zupełnie nie mógł zignorować mocnych perfum jednej z malujących w sali dziewcząt, a w nosie kręciło mu się dobre paręnaście minut, nim w końcu kichnął.
Zaburzył swoją układaną przy milionie wskazówek pozycję, wywołał niepotrzebne zamieszanie i wyraźnie zirytował prowadzącego zajęcia. Pomimo przeprosin i prób powrotu do poprzednich ustawień, uleciało mnóstwo czasu i końcowo wszyscy musieli zostać przy sztalugach dłużej. Leonardo zaś za swoje nadprogramowe modelowanie nie dostał żadnego dodatkowego wynagrodzenia, choć też wcale sięgo nie spodziewał; poniekąd zamieszanie było jego winą.
Koniec końców, tragedii nie było. Leo pożegnał się kulturalnie, przeprosił raz jeszcze i wyraził szczere chęci odnośnie kontynuowania współpracy, jeśli jeszcze ktoś jego pokroju będzie w pracowni plastycznej potrzebny.

/zt

______________________

Ahora entro en mi terreno


Y esta lucha te dedicaré.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Pracownia Plastyczna "Art-es"   

Powrót do góry Go down
 

Pracownia Plastyczna "Art-es"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

 Similar topics

-
» Jeszcze Bardziej Artystyczna Pracownia Ururururu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-