Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Polanka nieopodal lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Clara Hepburn

Student Gryffindor
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 648
Dodatkowo : rezerwowa szukająca
  Liczba postów : 982
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3996-clara-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3997-moja-mala-blondyneczko#119583
http://czarodzieje.my-rpg.com/t3998-listy-do-panny-hepburn
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7180-clara-hepburn
Polanka nieopodal lasu - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Polanka nieopodal lasu - Page 3 Empty


PisanieTemat: Polanka nieopodal lasu   Polanka nieopodal lasu - Page 3 EmptySob Sie 09 2014, 01:59

First topic message reminder :


Polana na obrzeżach


Mała polana, część lasu obok Hogsmeade - idealna do pikników czy spotkań towarzyskich. W nocy jednak nie zaleca się zapuszczania tutaj, ze względu na różne magiczne stworzenia, które można łatwo i nieumyślnie zwabić.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : 75
  Liczba postów : 96
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Polanka nieopodal lasu - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Polanka nieopodal lasu - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Polanka nieopodal lasu   Polanka nieopodal lasu - Page 3 EmptySob Cze 08 2019, 20:32

Lubił obserwować ludzi, którzy męczą się przy wykonywaniu jakiejś czynności. Lubił sprawdzać ich granice, a bolało go, że musiał się powstrzymywać. Ogień w jego trzewiach chciał pożreć wszystko wokół, a niestety Will musiał go trzymać w ryzach, jeśli zależało mu na reputacji i oddaniu córki. Kochała go i tak powinno pozostać.
Kątem oka widział, że Matthew nie do końca nadąża, a jednak nic na ten temat nie powiedział. Wystarczyłby jeden komentarz, który uruchomiłby falę przekleństw i furii, której nie miał w zwyczaju tłumić. Wolałby się wyżyć, ale na Merlina, nie na kuzynie, który dzisiaj naruszył granice cierpliwości starszego Gallaghera. Wylądowali wygodnie na ziemi, a jednak nie schodził z miotły. Popatrzył na kuzyna bez wyrazu.
- Peszek. Mam taki charakter, więc pomyśl co będzie jak dopadnie mnie kryzys. Przy dobrych wiatrach wysadzę w powietrze połowę Doliny. - uśmiechnął się naprawdę paskudnie, a jego szare spojrzenie dawało do zrozumienia, że naprawdę Will byłby w stanie doprowadzić do jakiejś małej zagłady. W tym samym czasie Gabrielle dołączyła do ich wesołej, spoconej zbieraniny. Nie wyglądała najlepiej, co Williama bardzo ucieszyło. Miała za swoje. Niech wypluwa płuca, bo zaplanował jeszcze deserek, o który Matthew się upomniał. Nawet nie wysilił się o zapytanie czy dobrze się czuje. Miał to głęboko w poważaniu.
Przywołał do siebie jeden kafel.
- Wsiadajcie na miotły. Nie, nie musicie już odlatywać, może być nad ziemią. - oj będą mieć zakwasy. Doskonale! - Będziecie odbierać ode mnie podania i je płynnie zwracać. Tak, jak się to robi podczas meczu. Praca górnych partii ciała. Nie ruszać nogami, maksymalnie skręty tułowia. Stopy wygodnie oparte o nóżki. Plecy proste. - instruował i obserwował czy wykonują polecenia. Następnie zwiększył odległość i popatrzył na nich wyzywająco. To oczywiste, że jego podania nie będą łagodne. Rzucił.

Rzućcie trzema kostkami. Wynik parzysty - odebraliście kafel i oddaliście bez problemu. Nieparzyste - kafel wymknął się spomiędzy rąk i musieliście po niego dreptać.

Po kilkunastu minutach zerknął na zegarek. To był dobry trening mimo, że go wkurwili. Pytanie - kto by tego uniknął?
- Na dzisiaj koniec. Ty, Gabrielle, prześlij zapłatę sowią pocztą tak, jak się umawialiśmy. A ty, Matt, ogarnij się. W przyszłym tygodniu organizuję w Hogsmeade rodzinne spotkanie więc przekaż to proszę Carmelce. -  poinformował go sucho i machnął różdżką w powietrzu. Wszystkie akcesoria posłusznie zaczęły się pakować i składać. Włącznie z miotłą. Stanął stopami na trawie, przerzucił kurtkę przez ramię i popatrzył jeszcze na nich. - Nie oczekujcie pochwały. Do mistrzostwa wam daleko, ale trening to dobry krok ku perfekcji. A teraz spadam coś rozpierdolić. Miłego. - i ledwie to powiedziawszy... teleportował się i tyle było po spotkaniu z Williamem Gallagherem.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 1171
  Liczba postów : 876
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
Polanka nieopodal lasu - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Polanka nieopodal lasu - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Polanka nieopodal lasu   Polanka nieopodal lasu - Page 3 EmptyCzw Cze 20 2019, 23:01

Do sadyzmu swojego starszego kuzyna zdążył już przywyknąć, natomiast szczerze zastanawiał się czy jego powolność i błędy na treningu są wynikiem ukąszenia przez langustnika Ladaco, czy może powinien jeszcze bardziej przyłożyć się do treningów. Wiadomo, nieraz wpływała na to nawet zła dyspozycja danego dnia, ale on czuł się świetnie, poza oczywiście tym pechowym urazem i ewentualnym zmaganiem się z humorkami Willa.
- Marny los tej doliny… – Westchnął ciężko, bo faktycznie nigdy o tym nie pomyślał. Mówiąc o kryzysie wieku, miał na myśli utratę formy czy kondycji, co właściwie było nieuniknione, a w przypadku starszego Gallaghera prawdopodobnie doprowadzi do tego, że facet będzie jeszcze bardziej nieznośny. Cholera, Matthew miał nadzieję, że nie nastanie to aż tak szybko. Niech sobie będzie w sile wieku jak najdłużej, bo teraz przynajmniej dało się go jeszcze jakoś okiełznać. Jak straci swoje miotlarstwo, to wcale niewykluczone, że coś wysadzi… nieraz potrafił być naprawdę nieobliczalny.
Odrzucił swoje przemyślenia na bok, kiedy William wytłumaczył im ich kolejne zadanie. Brzmiało dość prosto, ale znał go na tyle, że wiedział że dam im niezły wycisk. Trudno było dorównać komuś z takim doświadczeniem. Dlatego też zgodnie z jego instrukcjami poprawił swoją pozycję na miotle i skoncentrował się w pełni na tym, co działo się dookoła niego. Kiedy tylko jego kuzyn wypuścił z dłoni kafel, Matthew odebrał go z gracją, mimo tego że rzut był wyjątkowo mocny. Cóż, chyba jednak nie wypadł jeszcze z wprawy. Zaraz po tym odrzucił piłkę do Willa, również nie szczędząc siły.
- Przekażę. Dzięki za trening. – Odpowiedział ich trenerowi, kiedy ten wspomniał o tym, że organizuje w przyszłym tygodniu rodzinne spotkanie w Hogsmeade. Właściwie to nawet się cieszył, że będzie mógł gdzieś wyciągnąć swoją młodszą siostrę. Zaraz po tym przeleciał jeszcze raz na miotle dookoła polanki, niespecjalnie chcąc się żegnać ze swoim drewnianym kijem. Wiedział jednak, że musi. Był już tak zmęczony, że ledwie co widział na oczy. W końcu zdecydował się więc na lądowanie, a swój zdezelowany sprzęt oparł o bark.
- Do zobaczenia. – Pożegnał się z Willem, nijak nie komentując jego oceny. Nie miało to najmniejszego sensu, zresztą w tej kwestii miał akurat rację. Wiele im jeszcze brakowało do światowego poziomu. – Muszę lecieć się przebrać i zostawić miotłę. Spotkajmy się później we wspólnej komnacie, ok? – Rzucił też na odchodne do Gabrielle. Miał ochotę jeszcze z nią porozmawiać, ale niekoniecznie w przepoconych do suchej nitki ciuchach. Zdecydowanie wolał wziąć najpierw prysznic, przebrać się i dopiero potem zobaczyć z Puchonką gdzieś na terenie zamku. Dlaczego akurat we wspólnej komnacie? Cóż, to miejsce po prostu jako pierwsze przyszło mu na myśl. Tak czy inaczej pomachał tylko dziewczynie na pożegnanie i udał się w kierunku Doliny Godryka.

zt.

Kostki: 3, 1, 2 = 6 (parzyste)
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VII
Wiek : 17
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach, tatuaż kwiatu niezapominajki na prawym obojczyku
Galeony : 635
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 762
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Polanka nieopodal lasu - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Polanka nieopodal lasu - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Polanka nieopodal lasu   Polanka nieopodal lasu - Page 3 EmptyCzw Cze 27 2019, 10:47

Widziała satysfakcje, która malowała się na twarzy Williama, kiedy dobiła do mety jako ostatnia, dodatkowo pokryta ranami, których skutki widoczne były na białej koszulce. Dostrzegła dumę bijącą z jego zimnego spojrzenia, którą odczuwał patrząc na nią. Była zmęczona, brudna i już u kresu sił, lecz słysząc o kolejnym zadaniu, zacisnęła jedynie zęby wsiadając na swoją miotłę. Nie zamierzała poddać się tak łatwo, nawet jeżeli ból powodował, że spomiędzy jej różowych ust wydobywały się mimowolne ciche jęki.
Przytaknęła głową słysząc na czym będzie polegał kolejny etap spinając przy tym zmęczone mięśnie, które powoli odmawiały posłuszeństwa. Nie chciała po raz kolejny ujrzeć tego samego spojrzenia, które dane było oglądać jej kilka sekund temu, dlatego kiedy przyszła kolej blondynki, ta zebrała całą siłę, którą w sobie jeszcze posiadała, by odbierać i podawać kafel. Każdy rzut mężczyzny był niezwykle silny, lecz ona za każdym razem odebrała go i oddała bez problemu. Tylko pozornie oczywiście, bo wymagało to od niej niezwykle dużo determinacji oraz samozaparcia. Panowała nad swoim oddechem, broniąc się przed tym, by spomiędzy ust nie wydobył się jęk przy kolejnym pchnięciu.
Kilkanaście minut, które dla niej trwało wieczność w końcu dobiegło końca, a ona wręcz z ulgą widoczną na czerwonej z wysiłku twarzy odetchnęła kładąc rozgrzane ciało na zimnej, zielonej trawie. Niestety nie trwało to zbyt długo, musieli wracać do zamku, co Gabrielle przyjęła z radością wyrażaną w krzywym uśmiechu.

zt


kostki 1, 1, 2 = parzyste
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Polanka nieopodal lasu - Page 3 QzgSDG8








Polanka nieopodal lasu - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Polanka nieopodal lasu   Polanka nieopodal lasu - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 

Polanka nieopodal lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Polanka nieopodal lasu - Page 3 JHTDsR7 :: 
hogsmeade
-