Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pogo, wino i Diabelskie Sidła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Leilii Kadri Vilms

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyWto Sie 05 2014, 12:19


Retrospekcje

Osoby: Ambroge Friday, Leilii Kadri Vilms
Miejsce rozgrywki: Londyn, stadion Wembley
Rok rozgrywki: 2012
Okoliczności:Koncert Diabelskich Sideł. Tłum fanów, pijanych metali, niepasujących tu w ogóle ludzi w białych koszulkach, idealnie mrocznych gotów, a gdzieś tam niedaleko sceny można dostrzec Vilms i Piątka, którzy swoją drogą również są już pod wpływem. Stoją całkiem blisko siebie, jeszcze się nie znając...


Ostatnio zmieniony przez Leilii Kadri Vilms dnia Wto Sie 05 2014, 12:36, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leilii Kadri Vilms

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyWto Sie 05 2014, 12:35

Diabelskie Sidła?! Nie ma opcji, muszę tam być! No tak. Leilii miała całkiem spore szczęście, że jej ojciec pracował w laboratorium, a sama była dość przedsiębiorcza i zawsze, kiedy potrzebowała chwytała się jakiejś pracy. No bo, jak to Meelis powiedział chcesz jechać? To zapracuj! Oczywiście, coś tam jej tata dołożył, ale fakt faktem, że Vilms przez miesiąc w największym upale, bo był wtedy lipiec, rozdawała ulotki. I choć tą robotę przeklinała, jak tylko potrafiła, właśnie dzięki niej mogła w sierpniu wyjechać z grupką znajomych do Londynu na koncert Diabelskich Sideł. Przez tydzień nie była w stanie myśleć o czymkolwiek innym, naprawdę! Chodziła uśmiechnięta od ucha do ucha, nucąc sobie pod nosem ich kawałki, bo w końcu jej ulubiona kapela, nie? Spakowała się pięć dni przed wyjazdem, choć zwykle takie rzeczy robiła na ostatnią chwilę, ale tym razem stwierdziła, że trzeba zabrać się za to wcześniej. Och, Leilii, cóż za odmiana! Nadszedł upragniony dzień wylotu. W czwartek razem z trójką znajomych wsiedli w pociąg i śpiewając głośno utwory Sideł, wyjechali na lotnisko. Wszyscy w glanach, już po before party, czyli upajaniu się napojami wysokoprocentowymi gdzieś do trzeciej w nocy, siedzieli skacowani, acz szczęśliwi na pociągowych fotelach. Na lotnisku wszystko przebiegło zgodnie z planem i już po paru godzinach byli w L o n d y n i e! Wow! Kadri nie mogła nacieszyć oczu widokiem nowego miasta. Całe szczęście, że dość dobrze znała angielski, więc bez problemu dotarli na stadion, wypijając przed tym jeszcze trochę wina, coby było jeszcze weselej. Stadion był już do połowy pełny, a oni z krzykiem radości biegli pod scenę. Czekanie na Sidła zleciało dość przyjemnie, no bo w końcu pijanym czas płynie inaczej, nie? Rozmawiali, śmiali się, coś tam śpiewali, a kiedy kapela weszła na scenę, zewsząd słychać było radosne okrzyki, dziewczęce piski i inne, nie dające się tak dobrze zdefiniować dźwięki. Już przy pierwszym kawałku zaczęła się dobra zabawa. Wszyscy ci, którzy byli odpowiednio zaopatrzeni, czyli mieli glany i twardy łeb, rozpoczęli pogo. Oczywiście Leilii wepchnęła się w sam środek, a tam kątem oka zauważyła chłopaka, który nie wiedzieć czemu, przyciągnął jej uwagę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyWto Sie 05 2014, 13:45

Friday z kolei nie miał tak kolorowo z tym koncertem. Znaczy, miał nie miał. W sumie o tym występie w Londynie wiedział odpowiednio wcześniej – zarówno jego znajomi, jak i matka nie pozwolili mu o tym zapomnieć. Bilety nie okazały się też takie znowuż drogie, po tym kiedy znalazł się człowiek, który docenił jego sztukę i kupił kilka obrazów za całkiem niezłe pieniądze – na tyle niezłe, by kupić na bilet, wszystkie niezbędne rzeczy, na których brak ostatnio cierpiał, a także remont w salonie. Problem pojawił się w momencie, gdy jego mama, najwspanialsza i najbardziej wyluzowana kobieta na świecie, zapragnęła razem z nim jechać na ten koncert. Nie, żeby to był jakiś wstyd i w ogóle przypał iść z matką na koncert, to w ogóle nie o to chodziło. Problemem było jej zachowanie – odkąd Ambroge skończył piętnaście lat i nie musieli chodzić tylko do filharmonii, tylko bardziej rozrywkowe koncerty, Pani Friday nie sugerowała się obecnością syna, który w żaden sposób nie przeszkadzał jej wypijać kolejne ilości alkoholu. Nie inaczej było tym razem. Szczęśliwie dla niego w końcu postanowiła iść sama razem z przyjaciółkami. Zatem Piątek pojawił się na stadionie sam, bez żadnego towarzystwa. Szybko sobie je jednak znalazł, o co nietrudno, gdy na obiekcie zebrać taką liczbę ludzi, często pijanych, w dodatku którym przyświeca jeden cel. Dlatego też Krukon nie krępował się i śpiewał wraz z innymi, także pił i rozmawiał. No, a gdy koncert się zaczął, poczuł jak ciarki przechodzą go po plecach. Nie, żeby był jakimś psychofanem, nic z tych rzeczy. Po prostu i zwyczajnie doceniał dobrą muzykę, a taką jego zdaniem grały Diabelskie Sidła. W pewnym momencie jednak powstało zbyt duże i niebezpieczne jego zdaniem Pogo. Postanowił więc nie mieszać się jakoś bardzo w to zbiorowisko, w obawie przed swoją różdżką, którą nie wiedzieć czemu zabrał ze sobą. Stał zatem i palił swojego papierosa, kiwając się w rytm muzyki, jednocześnie patrząc na zbiorowisko metali. Co jakiś czas wypadały z niego kolejne osoby. W lepszym lub gorszym stanie – na przykład jedna dziewczyna z rozwalonym nosem (najpewniej złamanym) i rozciętym czołem. Niezbyt apetyczny widok. W tym czasie do chłopaka podbiła jakaś panna, chwilę porozmawiali, lecz Krukon jakoś niespecjalnie wyrażał nią zainteresowanie – nie była w jego typie. Nie przeszkadzało mu to jednakże wypić z nią kilka bań, tak na rozgrzanie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leilii Kadri Vilms

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptySro Sie 06 2014, 08:21

Leilii zerkała co jakiś czas na zielonookiego chłopaka, wciąż obijając się o kolejne, bądź te same osoby. Jakie to ciekawe! Pogo, to tak trochę, jakby kogoś legalnie pobić, nie? W końcu ile osób wyszło z tłumu w nie do końca takim stanie, w jakim weszli? Rozbity nos, rozwalona warga, podbite oko, albo bez jednego buta? Tak też się raz zdarzyło. No, nie ważne. W każdym razie, chłopak wciąż przyciągał jej wzrok, a kiedy Kadri poczuła, że dostała od kogoś w głowę prawdopodobnie z łokcia, stwierdziła, że może już wystarczy tego pogowania. Choć nie było to nic wielkiego, postanowiła działać zapobiegawczo. Chociaż ten jeden raz. Gdzie skierowała swoje kroki? Oczywiście, w stronę zielonookiego!
- Siemanko. - Odgarnęła włosy z twarzy i posłała mu promienny uśmiech, a z tłumu pogowiczów właśnie wyłoniła się kolejna ofiara z rozciętą wargą. Jakaś wysoka, generalnie dość potężna dziewczyna. - Wow, nieźle. - Leilii uniosła wysoko brwi, patrząc na nią i chwilę później pokiwała głową z niedowierzaniem. - Nie lubisz pogo, czy boisz się stracić nos? W sumie, patrząc na tamtą laskę, wszelkie Twoje obawy byłyby uzasadnione... - Uśmiechnęła się zadziornie, po czym puściła mu oczko i skierowała swój wzrok w stronę sceny. Czuła, że w uszach jej piszczy, a w głowie huczy, ale nie przeszkadzało jej to poruszać się w rytm muzyki, co jakiś czas zarzucając rudymi włosami do przodu. Uwielbiała takie koncerty. To jedna z niewielu okazji, kiedy można tak porządnie się wybawić i wykorzystać niekończące się pokłady energii, które Leilii miała w sobie. To znaczy, bywała zmęczona, ale rzadko. Tylko wtedy, kiedy chwytała ją ta cholerna bezsenność i zarywała noce.
- Jesteś stąd? - Niech się Piątek przygotuje teraz na potok pytań, który wypływał z ust Lei absolutnie zawsze, kiedy poznawała kogoś nowego. Ot, taka jej natura. Wolała raczej słuchać, niż mówić, acz jeśli trafi na odpowiedni temat, buzia jej się nie zamknie przez kolejne parę minut. - Zaraz wrócę. - Rzuciła tylko, zanim po raz kolejny zanurkowała w tłumie pogujących metali po to tylko, by spędzić tam parę minut i z powrotem stanąć u boku zielonookiego i posłać mu szeroki uśmiech. - Trzeba się wyszaleć, nie? W końcu na koncercie Diabelskich Sideł nie bywam w każdy piątek. - Zaśmiała się pod nosem i na parę sekund utkwiła swój wzrok w nieznajomym, by stwierdzić, że jest całkiem przystojny i do tego w jej ,, klimacie ''! Nieźle! - Jak Ci się w ogóle podoba? Zajebiście grają! - Otworzyła szerzej oczy i wykonała charakterystyczny ruch dłońmi, który miał najprawdopodobniej podkreślić jej zachwyt, a wyglądał całkiem zabawnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyCzw Sie 07 2014, 01:02

Legalnie pobić? W sumie, coś w tym jest. Zasadniczo w Hogwarcie na to samo mógł liczyć, biorąc pod uwagę fakt istnienia klubu pojedynków. Tylko, że tam to nie to samo. Zdecydowanie nie. A tak w Pogo, bijąc kogoś, pchając się na niego całym swoim ciężarem, rozpychając łokciami i w ogóle pozostając w nieustannym ruchu, człowiek jakoś wyładowywał te emocje, wyczerpywał zapasy energii. A Bóg widział, że wszystko co uczynił było bardzo dobre. No, może z wyjątkiem właśnie tego destrukcyjnego tańca. No i w ogóle całej tej muzyki. Właśnie jadąc tutaj – postanowił skorzystać z mugolskiego środka transportu, czyli metra – podsłuchał rozmowę jakiś dwóch zacnych pań w zacnym wieku, kiedy to przywdziewa się takie, a nie inne okrycie głowy. Cóż, widząc go.. lekko się skonsternowały, czemu w sumie nie można się dziwić – jego włosy, kolczyki, tatuaże, które dodatkowo zostały wyeksponowane przez luźny tanktop z Diabelskimi Sidłami no i oczywiście masywne, ciężkie glany. Jadąc tam, Ambroge nasłuchał się trochę na temat magii, okultyzmów i innych takich. Ponoć dzieło szatana. Popatrzył na siebie. Nie czuł się ani trochę jakimś szatańskim, albo demonicznym nasieniem.. Prędzej Piątkowym, Fridayowym, ale cóż. Z tymi ludźmi się nie kłóci, jak to uczyła go kiedyś mama.
Z zamyślenia wyrwała go nie tyleż muzyka, której notabene nie było – zespół postanowił zrobić sobie przerwę w międzyczasie pogadać o tych wszystkich bzdetach, o których gada się na koncertach, ale głos. Delikatny, choć lekko zachrypnięty (co nie było w sumie takie dziwne). Krukon odruchowo poszukał wzrokiem jego właściciela, a na efekt owych poszukiwań długo czekać nie trzeba było. – Cześć. – odparł jedynie zdawkowo. No, sorry. Nie, żeby nie chciał z nią rozmawiać, czy coś. Po prostu nie lubił lasek na koncertach, na ogół pijanych nie tyleż alkoholem, co radością z faktu popatrzenia i posłuchania swojej ulubionej kapeli na żywo. Tych samych, które swojej radości nie umiały w inny sposób jak łóżkowy wyrazić. I TAK. BYŁY TAKIE CZASY, KIEDY AMBROGE TEGO NIE ZNOSIŁ. Wracając jednak, za taką właśnie ją wziął. Choć.. nie wyglądała na aż tak pijaną. Cóż, pozory mogą mylić, prawda? W międzyczasie kolejne osoby wypadały z tego diabelskiego kręgu. Niektóre z nich kwitował tylko komentarzami w stylu „auł”, czy coś. – Lubię lubię. Tylko teraz palę no i pije. Iść w Pogo z butelką? Nie jest to chyba dobry pomysł.. – powiedział, odruchowo zerkając na swoje piwo, które jakoś w międzyczasie zaczął popijać. Ot, taki koncercik. – Dziwne, że Ty się nie boisz, bo w końcu.. – tutaj przerwał, zgiął nogi w kolanach i lepiej się przyjrzał – Tak. Masz całkiem zgrabny nos – powiedział w końcu z uśmiechem, tonem jakiegoś wybitnego znawcy sztuki. W sumie.. nie. Wybitny akurat nie był. Ale swoje tam wiedział. Następnie w dość przerywanej wypadami dziewczyny do „koła śmierci”, jak zaczął nazywać tamto towarzystwo, rozmowie Friday przedstawił podstawowe informacje o sobie. Tak, że jest stąd i oczywiście ma racje. Trzeba, wręcz należy się wyszaleć. W końcu po to są koncerty – żeby słuchać dobrej muzyki i czerpać z tego radość. Tutaj w trochę bardziej dziki sposób, niemniej. – Grają super, naprawdę świetnie. Jak dla mnie mogliby grać codziennie! – niemal krzyknął wyrażając swój entuzjazm, radość i w ogóle, wszystko, wszystko. Po czym zaczęli kolejny kawałek. O tak. Jego ulubiony. Nie widział sensu trwać w miejscu. Butem zgasił dopiero co odpalonego papierosa, butelkę po piwsku rzucił gdzieś w bok, po czym zaczął skakać jak dzika fanka. Cudowny kawałek. Nie dość, że nastrojowy, to w dodatku energetyczny. Kątem oka popatrzył na swoją rozmówczynię. Nadal trwała na stanowisku. Może nie była taka zła? W sumie.. Całkiem ładna..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leilii Kadri Vilms

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyCzw Sie 07 2014, 17:56

Wzruszyła tylko ramionami, kiedy przywitał ją bez entuzjazmu. Lepiej w ten sposób, niż udawać zachwyt spotkaniem, prawda? Wsadziła ręce do kieszeni i rozejrzała się dookoła.
- Mogę potrzymać Ci piwo. - Uniosła wysoko brwi, a kiedy uświadomiła sobie, że chłopak mógłby uznać ją za złodziejkę, posłała mu szeroki uśmiech i pokiwała głową ze zrozumieniem. Rozłożyła ręce, jakby w geście poddania się. - Nie zabrałabym, ale sama na twoim miejscu miałabym wątpliwości, czy powierzyć przypadkowej osobie... Cokolwiek. - Parsknęła śmiechem, po czym spojrzała na niego dość... hm, przyjaźnie. Generalnie, była pozytywnie nastawiona do ludzi. Leilii to nie jedna z dziewczyn, które przechadzają się po ulicach, lustrując wszystkich pełnym pogardy wzrokiem. Raczej kogoś zignoruje, niż poszuka w nim zaczepki.
- A, dziękuję. - W charakterystyczny sposób zmarszczyła nos, jakby chcąc podkreślić jego zgrabność, po czym kolejny raz z uśmiechem na twarzy wzruszyła ramionami. Komplementy zazwyczaj jednym uchem jej wpadały, a drugim wypadały, tak już miała. Nie przez brak kultury, ale raczej przez swoje usposobienie. Nie potrzebowała zapewnień, że ma ładną bluzkę, buty, twarz, czy nos. Do wyglądu nie przywiązywała aż takiej wagi, choć nie można powiedzieć, że o siebie nie dbała. Owszem, dbała, ale nie przesadnie. Obchodziło ją raczej wnętrze, to o jego rozwój się troszczyła. No bo sprawność umysłu zostanie, prawda? A uroda przeminie. Tak często powtarzane zdanie, które istotnie ma głęboki sens. Pamiętaj, Leilii. Musisz trenować umysł, bo to najlepsze, co zostało ludziom dane. Nie zaprzepaść tego. Tak mawiał często jej ojciec i naprawdę miał rację, a przynajmniej tak uważała Kadri. - No wiesz, nie ucieszyłabym się ze złamanego nosa... - Powiedziała, robiąc minę w stylu ,, no bo kto by się ucieszył '', po czym dorzuciła. - Ale nie wyobrażam sobie dobrego, metalowego koncertu bez pogo, choć część osób, słysząc to, nazwałaby mnie narwańcem i popukałaby się w czoło. Ale kogo to obchodzi, nie? - Parsknęła śmiechem, po czym wyciągnęła z kieszeni papierosa, odpaliła go i zaciągnęła się dymem. Ach, uwielbiała ten pierwszy moment! To tak, jak z piwem. Ponoć pierwszy łyk jest najlepszy, a reszta to tylko marne jego podróbki. Tak gdzieś czytała.
- No wiadooomo! - Przeciągnęła słowo do granic możliwości, po czym posłała nieznajomemu szeroki uśmiech, a kiedy stwierdziła, że nieznajomy powinien stać się znajomym, wyciągnęła ku niemu swoją dłoń. - Lei. Albo Leilii, albo Kadri, byle nie Vilms, bo nie lubię po nazwisku. - W tym momencie ktoś wypadł ze śmiercionośnego kręgu pogo i wpadł prosto na Krukonkę, która... Zgadnijcie co? Poleciała prosto w objęcia Piątka. I naprawdę, przysięgam Wam, że nie specjalnie! Ciekawe tylko, czy pomógł jej stanąć pewnie na nogach, czy raczej skrzywił się tylko i niechętnie pomógł jej utrzymać pion? Tak, czy inaczej, Leilii zaklęła pod nosem, zaciskając ze złością zęby, choć zazwyczaj nie była nerwowa.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyPią Sie 08 2014, 13:08

I tak sobie miło gaworzyli o bardziej lub mniej ważnych, choć głównie tych mniej ważnych, sprawach, kiedy nagle się przedstawiła. Chyba był dość mocno pijany, a może po prostu.. było tak głośno (no w sumie, to prawdopodobna wersja), bo nie skminił o co chodzi z tymi wszystkimi przydomkami. W końcu ogarnął wszystko. Dwa imiona. A po nazwisku nie. Serio, chyba był już dziś zbyt pijany. No cóż.. być może. Być może.. – Skomplikowane, nawet bardzo. – powiedział, posyłając jej uśmiech i ściskając dłoń dziewczęcia. Bardzo miłego, bardzo ładnego i bardzo żywiołowego. Fajnie. Lubil takich ludzi. Notabene, znajomości zawarte na koncertach, festiwalach, albo innych większych eventach zawsze spoko! Problem w tym, że najczęściej nie są one zbyt długotrwałe, o czym doskonale wiedział z doświadczenia. No, a szczególnie, jeśli za taką znajomością idzie jakieś doświadczenie natury seksualnej, czy innej. Chłopak zbyt często widział kochające/całujące się pary i w ogóle. Jego koledzy sami chętnie uczestniczyli w takich akcjach, a potem najczęściej, w zasadzie w 99.9% przypadków kończyło się właśnie, tak jak się kończyło. Kontakt został urwany. Sam coś o tym wiedział. No, ale nie myślał o tym za bardzo. Teraz był zbyt zajęty nowo poznaną znajomą, żeby rozmyślać o sensie istnienia ludzkiego życia, a także kontaktach międzyludzkich, no i ich charakterze. Inna sprawa, byli na koncercie. Tak! Dokładnie, byli na koncercie! Powinni się dobre bawić, a nie!
Ambroge, ale możesz mi mów… - chciał coś powiedzieć, w zasadzie skończyć myśl, no ale nie dane było mu dokończyć, bo o to popchnięta przez jakiegoś bardziej narwanego kolesia Leili poleciała, po utracie równowagi. Jak dobrze, że Piątek był obok i w ostatniej chwili złapał dziewczynę, bo inaczej najpewniej spotkałaby się z podłożem. A tak, chłopak pewnie ją złapał, po czym trzymał tak chwilę blisko siebie, bo i ten człowiek, który ją popchnął nadal siał spustoszenie. – Ale możesz mi mówić Piątek. – powiedział spokojnie, z uśmiechem, po czym bezpiecznie odstawił na miejsce, asekurując jednocześnie, by znowu nie poleciała. Nie, żeby to nie było przyjemne. A szkoda, bo w innych okolicznościach mogłoby być romantycznie. – cała jesteś? Nic Ci się nie stało? – zapytał z troską. I to wcale nie dlatego, że chciał by mu dziękowała, nosiła go na rękach i w ogóle mówiła, że jest taki wspaniały bo ją złapał. Zupełnie nie o to chodziło, bo zapytał z czystej obawy o jej stan zdrowia!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Leilii Kadri Vilms

Nauczyciel
Rok Nauki : II
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 108
  Liczba postów : 112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9125-leilii-kadri-vilms
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9129-uwarzymy-miksturke
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9131-ot-taka-sowa-lei
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9133-leilii-kadri-vilms
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyPią Sie 08 2014, 14:38

- Estońskie. - Uniosła dumnie głowę i posłała mu szeroki uśmiech. Zawsze, jak się przedstawiała, ludzie otwierali szerzej oczy, choć Lei miała wrażenie, że jej imię jest naprawdę łatwe do wymówienia! Bywają trudniejsze. Jakieś arabskie, czy japońskie. Albo polskie, o rety! To już w ogóle. Kiedyś próbowała nauczyć się paru polskich słów, bo gdzieś słyszała, że taki skomplikowany język, więc oczywiście musiała sprawdzić. Skończyło się na ,,cześć'', które i tak sprawiło jej niemały problem. Ci Polacy, to mają przechlapane, serio. Kiedy Piątek pomógł Leilii utrzymać równowagę, a nawet przytrzymał ją chwilę przy sobie, uśmiechnęła się szeroko. Mógł ją w końcu puścić, nie? Pijani ludzie tak mają. Hehe, puszczę ją, będzie zabawnie.
- Dzięki, życie mi ratujesz. - Powiedziała, wypuszczając ze świstem powietrze, po czym utkwiła wzrok w swoim oprawcy. Pijany w sztok, wysoki koleś, który właśnie ruszył w kierunku tłumu pogowiczów. Ach, jakąż Leilii miała ochotę iść za nim i przypadkowo cisnąć w gościa jakimś zaklęciem, dzięki któremu może trochę by się uspokoił, a ona oszczędziłaby jego kolejne ,, ofiary ''. Jednak stwierdziła, że w końcu jest na Londyńskim stadionie, gdzie nie można czarować, a nie w Hogwarcie. Westchnęła ciężko i machnęła ręką. - Miło mi Cię poznać, Piątku. - Odwróciła się w jego stronę i posłała mu promienny uśmiech. - Trochę mi się kręci w głowie, ale to raczej nie przez upadek. - Spojrzała na niego wymownie, jakby chcąc powiedzieć a przez alkohol, po czym... Dała mu całusa w policzek. Dość ciekawy sposób podziękowania, to fakt, ale Leilii zrobiła to tak naturalnie, jakby właśnie składała kuzynowi życzenia urodzinowe. Nawet się nie zarumieniła! W zasadzie, to można byłoby się tego po niej spodziewać. Dla Kadri takie gesty nie wiązały się zazwyczaj z uczuciami, były po prostu, ot takimi gestami. Niech się Ambroge cieszy, bądź nie, że pocałowała go w policzek, a nie w usta! No bo tak się mogło wydarzyć, uwierzcie! Vilms bywa nieobliczalna, a tym bardziej pod wpływem alkoholu. W pewnym momencie z pogowego kręgu wyszedł właśnie ten typ, który przed chwilą spowodował mały wypadek. Zmarszczyła na chwilę brwi, a kiedy dostrzegła, że po raz kolejny taranuje wszystkich, których ma na drodze westchnęła ciężko.
- Ej, Ty, uważaj trochę! - Rzuciła tak, by usłyszał, a kiedy odwrócił się w jej stronę, była już gotowa pociągnąć Piątka za sobą i dać nogę. Jednakże ku jej wielkiemu zdziwieniu, facet obrzucił ją tylko pogardliwym spojrzeniem i ruszył gdzieś w swoją stronę.
- Patrz, myślałam, że zaraz dostanę wpierdol, albo, że mnie zje na obiad...- Parsknęła śmiechem i spojrzała na Ambroge'a ze zdziwieniem wypisanym na twarzy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ambroge Friday

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 166
  Liczba postów : 1394
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6204-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6230-krewni-znajomi-i-wrogowie-ambroge-a
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6383-ambroge-friday
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7523-a-friday
Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8




Gracz




Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła EmptyWto Sie 19 2014, 13:31

Estońskie? Była z Estonii? On był w Estonii! Tak, dokładnie, dokładnie. Podczas swojego całorocznego tripu po całym świecie, który właśnie nadal trwał. Estonia, Estonia.. Nie spodobało mu się to państwo, zgoda raczej tam nie pozwiedzał, no ale mimo wszystko.. Chociaż, może także dlatego, iż głównie jego cały czas spędzony w tym jakże wspaniałym kraju, opierał się na kosztowaniu miejscowych przysmaków, oczywiście tych zakrapianych. Oj tak, oj tak. Całe szczęście, że chłopak bądź co bądź był czarodziejem – jakikolwiek uzdrowiciel znajdzie na pewno sposób na zregenerowanie jego wątroby po tej podróży. Mimo wszystko, słysząc jej wypowiedź, a także widząc dumnie ze swoich korzeni uniesioną głowę dziewczęcia uśmiechnął się tylko. A co do jej imienia – nie chodziło wcale o złożoność sylab, głosek, ale raczej o pokrętność sposobu przedstawienia się. Słowa same w sobie były dość proste, w końcu to nie był polski.. Tak z tym jezykiem, też się spotkał. Zabawne, jak można mieć język składający się z różnych „ś,ć,cz,dź” i tak dalej. No, jak widać można.
- Życie? No, prędzej zęby, i nosek. – rzekł, odwzajemniając uśmiech. Fakt, ten gość był nieco niebezpieczny. Zwłaszcza w takim pogo, gdzie w zasadzie zmieniał się mniej lub bardziej świadomie w maszynkę do zabijania, łomotania ludziom kości, wybijania zębów, podbijania oczu i innych takich rzeczy. Nie, chyba mimo wszystko nie był tak pijany, aby w tym uczestniczyć. A kiedy go ucałowała w policzek, tylko się uśmiechnął. Nie zarumienił, ani nie spłoszył. Bo i czemu? Wystarczająco dużo dziwnych akcji podczas tego półrocza już widział. W wystarczająco dużej ilości się znalazł, by tak zareagować na jeden delikatny pocałunek, w dodatku bez większych podtekstów, bo to w końcu policzek. Mimo tego, uśmiechnął się i rzucił tylko coś w rodzaju „nie ma za co”. No, a potem ta akcja z ziomeczkiem. Tak, na swoje szczęście postanowił odejść, bo inaczej dość kiepsko mogłoby się to dla niego skończyć. W końcu Piątek nigdy nie mógł znieść bicia kobiet. A więc gdyby tamten miał tylko jakiekolwiek obiekcje, zapewne potraktowałby go magią. – Miał szczęście, że sobie poszedł. A gdyby tylko choć spróbował Cię uderzyć, albo zjeść, to spokojnie.. Zatrzymałbym go. – powiedział nagle, pewnym siebie i spokojnym tonem. Zapewne zdziwił dziewczynę, czemu dała wyraz patrząc na niego ze zdziwieniem. Mimo tego zdecydowanie nie powinien mówić o swoim pochodzeniu, zwłaszcza, że było na obiekcie pełno mugoli. Tak to jest, gdy jakiś zespół robi wszystko by się wypromować..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Pogo, wino i Diabelskie Sidła QzgSDG8








Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty


PisanieTemat: Re: Pogo, wino i Diabelskie Sidła   Pogo, wino i Diabelskie Sidła Empty

Powrót do góry Go down
 

Pogo, wino i Diabelskie Sidła

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Pogo, wino i Diabelskie Sidła QCuY7ok :: 
retrospekcje
-