Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2702
  Liczba postów : 1925
http://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Lip 15 2014, 12:17

First topic message reminder :


Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Ta jedna z najpopularniejszych restauracji w Anglii od lat jest już prowadzona przez jedną rodzinę, która z pokolenia na pokolenie przekazuje sobie tajniki swych potraw. Wnętrze jest bardzo eleganckie co idealnie komponuje się z wysokimi cenami na karcie potraw. Jeżeli chcesz tanio zjeść, idź gdzie indziej. Jednak jeśli chcesz zaimponować swojej towarzyszce zabierając ją na wykwintną kolację, to idealne miejsce! Wszystkie potrawy i alkohole dostępne z tego spisu.

Dodatkowo, jeśli nie wiesz na co się zdecydować, możesz rzucić kostkami:

1 - Ojej, Gruba Sally, zapałała do ciebie wielką sympatią i uznała, że wyglądasz strasznie mizernie, dlatego nie pytając, na co masz ochotę, przyniosła ci ogromny stek z kołkogonka w bąbelkowym sosie. Wygląda wspaniale, ale czy podołasz takiej porcji?
2 - Jakoś nie mogłeś się zdecydować, więc wybrałeś potrawę, której nazwa najbardziej ci się spodobała, a był to Rozhasany Hipogryf, smakowita sałatka z kurczakiem.
3 - Dzisiaj masz ochotę na coś naprawdę ostrego, dlatego zamawiasz Smocze Naleśniki, jednak nie wziąłeś pod uwagę, że są naprawdę ostre i zacząłeś ziać ogniem, spopielając serwetki i obrus. To dopiero widowisko!
4 - Wygląda na to, że w natłoku obowiązków kelnerka pomyliła zamówienia i przed twoim nosem wylądował talerz z Zapiekanymi Paluszkami. O reklamacji nie może być mowy, więc wolisz spróbować, czy głodować?
5 - Zima dała ci już w kość, więc nazwa "Merlin na Bahamach" bardzo podziałała na twoją wyobraźnię. Już po chwili pałaszowałeś doskonałą sałatkę, marząc o cieple i wakacjach w jakimś ciepłym kraju.
6 - Zamówiłeś pierwszą lepszą potrawę, którą okazały się być hopki-ukropki, rosyjski przepis, ale bardzo rozpowszechniony we wszystkich zimnych krajach. Nie wiedziałeś tylko, że twoje jedzenie zacznie uciekać w radosnych podskokach. Dalej, goń je, zanim rozbiegną się po całej restauracji!

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw Lut 01 2018, 22:29

Kelner uwinął się błyskawicznie, przynosząc herbatę o kojącym dla jej żołądka smaku imbiru i miodu. Kto by pomyślał że te stare, babcine metody na mdłości były takie dobre? Bo, niestety, słynne "poranne mdłości" obejmowały niemal całą dobę u Aurory. Głównie dlatego wciąż chodziła głodna ostatnimi czasy... i jadła cokolwiek dopiero po owej herbacie.
Nie sięgnęła jednak po szklankę od razu gdy ją przyniesiono, tylko ukryła dłonie pod stołem. Wiedziała, że dopiero gdy dotknie szklanki będzie wiadomo do kogo ma należeć herbata - póki co w neutralnym, żółto przezroczystym odcieniu. Spuściła wzrok, gdy mówił i aż za dobrze słyszała zawód w jego głosie. Podniosła głowę i w końcu sięgnęła po szklankę. Kolor zawirował w cieczy zmieniając ją na brązową. Aurora westchnęła patrząc na kolor. Nic specjalnie nowego się nie dowiedziała.
Poczuła pragnienie, by jednak podzielić się z nim tym, co ją trapiło, gdy Dorien podjął temat swojego stresu. Yvonne Horan... kojarzyła ją przelotnie z pracy i z własnej ulicy. Upiła nieco herbaty, czując jak supeł mdłości się rozwiązuje, bardzo powoli. A więc jego zmartwienia były spowodowane kobietą.
Zagryzła usta, odwracając wzrok.
Kurwa.
To się robiło coraz bardziej pokręcone i coraz mniej tego chciała. To nie tak miało być, nie na to się umawiali. Nie chciała czuć tego czegoś, co rodziło się w jej piersi, czego nie umiała kompletnie nazwać.
Napój zawirował krótko, ale ostatecznie jego kolor pozostał ten sam.
Upiła więcej z herbaty i próbowała pozbierać myśli. W końcu, spojrzała mu prosto w oczy.
- Urodziny miałam 29 grudnia, świętowałam je sama. Nie sądziłam że powinnam się z tobą dzielić tą wiedzą, zwłaszcza że moje urodziny nie są czymś wartym wspomnienia dla mnie. Po za tym, nie zwykliśmy za dużo rozmawiać Dorien... - brzmiało to zaskakująco beznamiętnie, zupełnie nie jak wyrzut, w zasadzie wręcz przeciwnie. Nie wspomniała też nic o Wizbooku, na którym można było przecież sprawdzić kiedy kto ma urodziny, oraz kilka innych smaczków - Mimo jednak wszystko, widzę czy twoje ramiona napinają się od ćwiczeń ze mną, czy wręcz przeciwnie, rozluźniają się na kilka sekund przed tym jak zabiorę cię do łóżka. Pocieszające jest to, że to dzięki mnie przestawałeś się martwić o panią Horan.
Mimo, że nie zwykli prowadzić strasznie długich dialogów, dopiero gdy panną von Schwarzenberg zaczynały targać emocje można było w jej naturalnie niskim głosie usłyszeć obcy akcent. Po tych kilku latach życia na wyspach i opanowanej umiejętności wymazywania akcentu, Aurora brzmiała zaskakująco... nijako. Nie dało się do końca określić skąd pochodzi, dopóki nie była zirytowana. Teraz była i sama to usłyszała, więc roześmiała się zażenowana samą sobą.
- To się zaczyna komplikować, wiesz? - odezwała się po chwili, nie patrząc na niego, już znów opanowana. Ta kolacja w niczym nie przypominała jej romantycznego wieczoru we dwoje, niemal od początku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 01:45

Z jakiegoś powodu w ogóle nie miała nastroju. Reszta wyparowała, gdy wspomniał o Yvonne. Czyli nie tylko on wyczuwał delikatne i subtelne, ale jakże drażniące ukłucie zazdrości. Nie potrafił zdecydować, czy to dobrze czy źle. Kolejny już raz przepływały mu przez głowę te same myśli – że to nie tak miało wyglądać, że inaczej się umawiali, że może faktycznie nie powinni się spotykać na wystawnej kolacji udając parę zakochanych (choć właściwie to miał być tylko mile spędzony wieczór w nastrojowym miejscu), że zamiast przelotnej znajomości i kilku niezobowiązujących spotkań spali przytuleni do siebie zdecydowanie więcej niż raz, a świętowanie urodzin i innych ważnych dni powinni pozostawić rodzinie. Tak jak zauważył w święta, Aurora przestała być dla niego tylko tymczasową kochanką. Stała się też powierniczką jego sekretów, ukojeniem wszelkich bóli i swoistym azylem. Lubił spędzać z nią czas, sprawiało mu to ogromną przyjemność, nawet pomijając fizyczną kwestię ich znajomości, aczkolwiek na tej płaszczyźnie bywało równie fantastycznie.
– Co się komplikuje? Denerwujesz się? – zapytał z dozą troski w głosie, wskazując na kolor herbaty – I tak, martwiłem się o nią, czy się to podoba czy nie. Znam ją jeszcze od czasów szkolnych, przyjaźni się z moją siostrą i w dodatku pracujemy razem. Została bezpodstawnie aresztowana, nie mogę tego tak zostawić. A co jeśli następnym razem to ciebie zamkną i potraktują Cruciatusem?
Urwał i spuścił na chwilę wzrok, mając wrażenie, że chyba trochę się zapędził i znów pokazał, nie tylko jej, ale i samemu sobie, że mu na niej zależy. Jedno musiał jej przyznać – faktycznie zapominał przy niej o Ruth. Szwedka zadała mu dość głęboką ranę (która może była zemstą karmy za jego wszystkie wybryki względem dziewcząt), która zdawała się blednąć, kiedy był z Aurorą. Zajmowała wtedy wszystkie jego myśli, potrafił się szczerze śmiać, a praca przestawała być jedyną odskocznią. Nigdy nie podejrzewałby siebie o takie rozpamiętywanie zakończonego związku, ale ten był wyjątkowy, a po jego rozpadzie nie mógł się pozbierać. I wtedy pojawiła się Aurora.
Pojawił się także kelner z ich zamówieniem. Nie musieli długo czekać – nawet przy takim obłożeniu gośćmi kuchnia pracowała na najwyższych obrotach i dania wydawane były na bieżąco. Obydwoje dostali pięknie przystrojony talerz, gdzie głównym elementem była przyrumieniona na patelni plumpka, ryba, która smakiem bardziej przypominała drób. Co więcej, ze względu na okazję kucharze nie szczędzili zawartego w oryginalnym przepisie lubczyku, który ponoć miał wzmagać gorące uczucia.
– Może poprawi ci się humor, gdy przestaniesz być głodna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 02:05

Już otwierała usta, by mu powiedzieć CO dokładnie się komplikowało, gdy podjął dalej. Miała wrażenie, że mimo wszystko czekał na to by jej o tym powiedzieć. Że mimo wszystko chciał, by wiedziała i miała wrażenie jakby coś ciepłego rozlało się w jej piersi. Mimo wszystko czuła te ciepło, z którym na niego spojrzała, choć próbowała sobie wmówić, że nic takiego nie ma miejsca. Sięgnęła po jego dłoń, nagle pragnąc by tak mogło być częściej, by częściej mogli wychodzić gdzieś razem, choć równocześnie zdawała sobie sprawę że gdy usłyszy, co ma mu do powiedzenia, pewnie nie będzie tak kolorowo. Nie mogła powiedzieć, że się spodziewała konkretnej reakcji po Dorienie. Nie, był dla niej cholernie zagadkowy, co drażniło jej wszystkowiedzące ja. Potęgował to fakt, że sama nie wiedziała do końca co zrobić.
- Jestem przerażona, jeśli mamy być precyzyjni - sprostowała krótko, ale nie kontynuowała tego tematu - I gdyby we mnie rzucili Cruciatusem, powinieneś wiedzieć że przetrwałabym to bez większych problemów, a później sprawiła że ci którzy mnie skrzywdzą, zawisną... podobnie jak w przypadku kogokolwiek innego, na kim mi zależy - uśmiechnęła się na koniec. Ścisnęła jego dłoń jeszcze raz, ostatni raz i puszczając ją, wyprostowała się. Pewność w jej głosie była wyraźna, bo nie tylko była pewna siebie, ale po prostu wiedziała, jak by to wyglądało. Cierpienie fizyczne nie było jej obce, wiedziała ile może znieść. I wiedziała, że potrafiła o siebie zadbać.
Nim zdążyła coś dodać przyszedł obiad, a jej zabłyszczały oczy na jego widok. Dorienowe marudzenie zbyła wytknięciem języka i znów niemal wyglądało wszystko jak dawniej. Wyglądała na co najmniej podekscytowaną tym co im zamówił, gdy dotarło do niej to co do niej mówił i jak brzmiał. Jego słowa i tembr głosu rozbrzmiał jej w głowie ledwie po kilku cudownych gryzach i Aurora opuściła sztućce.
Zależało mu?
A jej? Jej zależało na nim?
Poczekała aż przełknął, by się odezwać boleśnie bezbarwnym głosem:
- Jestem z tobą w ciąży, Dorien.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 02:34

Gdyby był świadomy tego, co się właśnie wydarzyło, to byłby jej ogromnie wdzięczny, że poczekała, aż kęs tej fantastycznej potrawy bezpiecznie pokona drogę od wnętrza jego ust aż do przełyku, bo na pewno by się zakrztusił. Sztućce wypadły mu z dłoni i obiły się o talerz z głośnym dźwiękiem, który na szczęście nie został zauważony przez resztę gości ze względu na naturalny pogłos spowodowany licznymi rozmowami. Mężczyzna nagle zbladł, a jego rozkoszny uśmiech wywołany jeszcze niedawną pieszczotą dłoni spłynął i został zastąpiony grobowym wyrazem twarzy. Zamarł, a jej ostatnie słowa odbijały się echem.
– Jeśli to żart… – zaczął cicho, a w trakcie krótkiej pauzy jego usta pozostały otwarte – To jest wyjątkowo nieśmieszny.
Czuł, jak grunt osuwa mu się spod nóg. Czuł też, jak bardzo ją znieważył swoim stwierdzeniem, jeśli mówiła prawdę, a nie wyglądała, jakby była w nastroju do żartów. To by też tłumaczyło jej tymczasową abstynencję i niezbyt dobre samopoczucie, choć samo utrzymywanie wszystkiego w tajemnicy musiało kosztować ją wiele nerwów. Oparł się na dłoni w sposób, gdzie łokieć znajdował się na blacie stołu, zaś dłonią zasłonił sobie usta. Ogarnął go strach, panika, nagła bezsilność. Tysiące pytań i wątpliwości przepływało przez jego myśli. Przede wszystkim ‘Jak?’. No, wiedział skąd się biorą dzieci i że swoim zachowaniem bardzo ryzykował ojcostwem. Jednakże również był na tyle odpowiedzialny, że nie miał oporów przed poproszeniem swojej matki o stałe zaopatrzenie, a nikomu nie ufał w tej kwestii tak bardzo jak jej. Nie było takiej możliwości, że eliksir zawiódł. Widocznie Aurora go nie zażyła.
– Możesz mi wyjaśnić jak do tego doszło? Wiesz kiedy?
Na szczęście ugryzł się w język i nie kwestionował dalej tego, co powiedziała. Ta informacja była dla niego tak abstrakcyjna, zawieszona gdzieś w przestrzeni, zupełnie nie docierając do jego świadomości. Odległa, alternatywna rzeczywistość, gdzie nic nie działo się naprawdę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 02 2018, 09:58

Tych kilka sekund, czy może minut, wydłużyło się niesamowicie i kiedyś, gdy Aurora będzie to wspominać, pewnie będzie uśmiechać się pod nosem, jednak tego wieczoru czuła jak serce tłucze się w jej piersi z wyczekiwania i przerażenia. Nie wiedzieć czemu, najbardziej bała się nie odrzucenia, tylko jego złości. Gdyby teraz wstał i wyszedł, zniosła by to jakoś. I tak nie zakładała niczego innego niż samodzielne poradzenie sobie z "problemem". Nie oczekiwała od niego pomocy, wsparcia, czy... w ogóle, niczego nie oczekiwała. Od razu, z góry założyła że sama się z tym upora.
Mimo wszystko, chciała żeby wiedział, głównie dlatego że miał prawo wiedzieć... ale nie miała zamiaru tego wyciągać już teraz. Miała zamiar poczekać jeszcze trochę, ale coś się zmieniło między nimi, a ona nie była pewna co... więc postanowiła powiedzieć mu już teraz.
Skrzywiła się nieznacznie.
- Naprawdę uważasz, że bym żartowała? - prychnęła, dłubiąc widelcem w talerzu. Zamilkła, dając się mu oswoić z tym faktem, tak jak przedtem sobie. Pamiętała aż za dobrze swoją reakcję na pierwszy test. Było to na kilka godzin przed ich ostatnim spotkaniem i uznała wtedy że to niemożliwe. Zbyła to ręką i dobrze się bawiła... choć ich spotkania były wystarczająco regularne, by nie było to wcale tak dawno. Pamiętała też jak kolejny raz obudziła się przy jego boku, otoczona jego ramieniem i uznała, że jednak powtórzy test. Aż za dobrze pamiętała jak kolejny pokazał to samo. I każdy następny, łącznie z mugolskimi.
Zadrżała wyraźnie na to wspomnienie. Odłożyła w końcu sztućce, bo i tak nie wiedziała co z nimi dłużej robić i objęła smukłymi dłońmi szklankę ze swoją herbatą. Słysząc jego pytanie westchnęła i najpierw zagryzła usta, aż za mocno, próbując okiełznać rodzące się w kącikach jej oczu łzy. Nie chciała dać poznać jak bardzo się bała, jak bardzo chciała cofnąć czas i jak bardzo nie wiedziała co dalej.
- Nie wiem - przyznała w końcu - nie mam pojęcia, kiedy.
Gwałtownie ukryła twarz w dłoniach, ale gdy je odsunęła, nie było śladu po jakichkolwiek emocjach.
- Nie przypominam sobie, żebym kiedyś nie wzięła eliksiru. Nie wiem, kiedy mogło się to stać, na pewno nie jest na tyle późno, by sobie z tym nie poradzić. W końcu, jeszcze nic po mnie nie widać... - odetchnęła i to było jedyne, co pokazywało teraz cokolwiek o jej stanie, bo głos miała jednostajny, płaski. Podobnie wyraz jej twarzy nie wskazywał o niczym. Wzięła głębszy wdech - chciałam tylko, żebyś wiedział. Masz prawo. Mimo wszystko, nie powinieneś się tym przejmować. Nie mamy ślubu, nikt cię z niczym nie powiąże. Jeszcze nie wiem, co zrobię, ale zajmę się tym sama.
Więc nie musisz się czuć do niczego zobowiązany.

Napiła się herbaty, usiłując zebrać myśli w krótkim czasie.
- Nie wiem czy utrzymam ciążę. Jeśli się zdecyduję, chcę wyjechać z Anglii. Wrócę do Austrii, mam tam posiadłość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob Lut 03 2018, 10:48

Spojrzał na nią przepraszającym wzrokiem, kiedy zrugała go za posądzenia o żarty. Fakt, nie powinien kwestionować takich słów. Słuchał tego, co mówiła, ale nie za wiele do niego docierało. W głowie miał pustkę, a w klatce piersiowej ogromny ciężar.
To nie tak miało wyglądać, nie tak się umawiali, nie taki był plan. Kiedy się poznali, sądził, że spotkają się kilka razy, a potem każde pójdzie w swoją stronę. Mijając się na korytarzu Ministerstwa udawaliby, że się nie znają. Mieli nie dopuścić do sytuacji, gdzie łączyłoby ich coś więcej niż kilka drinków i nocy spędzonych w jednym łóżku.
Co on powie rodzicom?
Wybudził się z podróży po własnej nieświadomości dopiero gdy usłyszał słowo ‘ślub’, a potem jej rozmyślania na temat tego czy powinna to dziecko urodzić.
– Byłabyś w stanie to zrobić? – zapytał, mając na myśli usunięcie ciąży – Nie jest za późno? – dodał, mówiąc o eliksirze wczesnoporonnym.
Nie wyglądał na szczęśliwego. Zresztą, i tak nie wiedział co powinien zrobić, jak się zachować, czy wziąć na siebie jakąkolwiek odpowiedzialność czy może lepiej odciąć się od Aurory grubą kreską. Mógł też pozostawić ją w niepewności i nie podejmować decyzji od razu. Póki co zaczepił przechodzącego kelnera i, pomimo wcześniejszych rezygnacji z alkoholu, poprosił go o przyniesienie trzech podwójnych porcji Ognistej.
Właściwie to trochę go uderzyło, że w ogóle nie wzięła pod uwagę jego aktywnego udziału w wychowywaniu dziecka, automatycznie zakładając, że zrzeknie się ojcostwa i nie będzie chciał mieć z nimi nic wspólnego. Czy naprawdę stwarzał wrażenie aż tak nieczułego, niewrażliwego i obojętnego, zimnego człowieka?
– Do niczego cię nie zmuszam, to musi być twoja decyzja. Chociaż chyba wolałbym w ogóle nie wiedzieć o jego istnieniu, jeśli postanowisz się go pozbyć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie Lut 04 2018, 13:00

Przyglądała mu się, gdy trawił informacje. Prawdopodobnie był w równie dużym szoku co ona, ale nie mogła mieć pewności, bo zaskakująco mało mogła wyczytać z jego twarzy. O czym myślał? Miał zamiar ją tu teraz zostawić i pójść w siną dal? Wypiła jeszcze trochę herbaty, która wciąż była w tym samym odcieniu co wcześniej i w czasie gdy on rozmyślał, ona dłubała w talerzu, nagle bardzo głodna.
Gdy się odezwał podniosła głowę i nim odpowiedziała, zaczekała aż złoży zamówienie u kelnera. Jej brwi uniosły się do góry, a jej twarz wyrażała coś jak połączenie rozbawienia i zniesmaczenia jednocześnie.
Trzy podwójne Ogniste? Panie Dear, będzie pan pijany.
- Nie wiem co zrobię - przyznała gdy kelner odchodził - dziecko w tym momencie nie jest mi potrzebne do szczęścia. Mam niedługo dostać awans - wyznała spuszczając wzrok. - Zaprzepaścić karierę, dobrze owocującą karierę, na rzecz dziecka...? I wychowywać je, sama, gdy nie mam pojęcia o tym jak powinno wyglądać szczęśliwe dzieciństwo?
Wzruszyła ramionami, jakby to tak na prawdę nie spędzało jej snu z powiek... jednak była przerażona. Po prostu, przerażona. Nie miała pojęcia, co robić, ale rzeczywiście, nie brała pod uwagę tego, że Dorien mógłby chcieć brać jakikolwiek czynny udział w wychowaniu dziecka.
- A odpowiadając na pytanie czy nie jest za późno... nie wiem. Nie wiem który to tydzień, zrobiłam test w niedzielę, po twoim wyjściu. Kolejny w poniedziałek rano, by się upewnić. Nie byłam w Mungu, nie chcę żeby ktoś się dowiedział, więc rozważam pójść do mugolskiego lekarza.
Urwała, widząc kelnera wracającego z zamówieniem Dear'a. Była bardzo ciekawa, jak ma zamiar wlać w siebie taką porcję alkoholu, jednak nie komentowała, jedynie uniosła brew, znów odważając się na niego patrzyć i biorąc kęs jedzenia do ust.
- Uznałam że powinieneś wiedzieć, niezależnie od decyzji. W końcu, podejrzewam że to będzie nasze ostatnie spotkanie, prawda? Nie taki był układ, więc daję ci szansę na wycofanie się z niego ze świadomością tego co zaszło i że gdzieś zawaliłam. Było by bardziej nie-fair gdybym zniknęła bez słowa, albo bez słowa zaczęła cię ignorować, zwłaszcza że to nie twoja wina, tylko moja.
Nie było w jej głosie żalu, a wychodziła jedynie chłodna kalkulacja. Nie tylko nie brała go pod uwagę w wychowaniu, ale uznawała że to koniec znajomości niezależnie od jej decyzji. W końcu spieprzyła umowę, prawda? Skoro ją schrzaniła, to dla niej oczywistym było, że powinien był się wycofać. W świecie umów i oficjalnych stanowisk nie było miejsca na sentymenty. Aurora tylko to znała, brak sentymentów i rachunek zysków i strat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Lut 06 2018, 23:01

Analityczny umysł Doriena w zabójczym tempie rozważał wszelkie za i przeciw. Aborcja, z pozoru najprostsza z dróg, pozostawiała równie wiele wątpliwości.  Mógłby żałować tego nieodwracalnego czynu. Do tej pory nigdy nie wyobrażał sobie siebie z dzieckiem na ręku, czytającego bajki czy w końcu czekającego na peronie 9 i ¾ na King’s Cross, a krótkie wyznanie Aurory spowodowało lawinę tych wizji. To dziecko mogłoby odziedziczyć po nim całą fortunę Dearów, razem z dumą, honorem i wszystkimi tytułami. Jedna decyzja mogłaby zmienić całe życie mężczyzny. O ile na początku, przygnieciony tymi kilkoma słowami, szukał szybkiej ucieczki niczym najlepszy strateg, to im bardziej do niego docierało z czym wiąże się każde z możliwych rozwiązań, tym bardziej czuł się niezdecydowany i rozdarty. Obawiał się zwyczajnych wyrzutów sumienia, pogorszenia bądź całkowitego zerwania kontaktu z Aurorą i kolejnych miesięcy przepełnionych zgorzknieniem.
Jedną z trzech porcji alkoholu wypił od razu i nawet się za mocno nie skrzywił, mimo że rzadko pijał Ognistą. Zazwyczaj był opanowany, dobrze znosił nieprzyjemne wiadomości, o ile nie chodziło o kogoś z jego bliskich, tak jak pierwszą jego reakcją po wypadku w czasie festiwalu było sprawdzenie, czy jego siostra jest cała i zdrowa. Najgorsze było poczucie bezsilności. Problemem był fakt, że Aurora i Dorien zbliżyli się do siebie pod względem emocjonalnym i obydwoje nie potrafili już tego dłużej ukrywać. Gdyby to się przytrafiło jakiejś przypadkowej kobiecie, której imienia nawet by rano nie pamiętał, to nie zawahałby się postawić przed nią fiolki z eliksirem powodującym poronienie.
– Mam wrażenie, że chyba już zdecydowałaś za nas obydwoje. Fakt, że fizycznie ta sytuacja dotyczy niemal w stu procentach tylko ciebie nie znaczy, że ja nie mam niczego do powiedzenia.
Nie powiedział wprost jak bardzo dotknęły go jej słowa o samotnym wychowywaniu dziecka. To sugerowanie odbiło się w przeciwny sposób – przekonał się, że nie uciekłby od obowiązku, niezależnie czy wszyscy wokół wiedzieliby o jego ojcostwie czy też utrzymywaliby wszystko w sekrecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro Lut 07 2018, 11:52

Po wygłoszonej małej mowie nagle zamilkła, obserwując jak Dorien trawi jej newsa. Obserwowała jak wychyla szklaneczkę z Ognistą, wyraźnie pełen emocji. Mimo wszystko uśmiechnęła się delikatnie. Ona nie mogła się napić na wiadomość o ciąży. Mimo wszystko, wolała żeby ewentualne dziecko było zdrowe. Czekała na to co powie, ale gdy się odezwał, słowa które usłyszała nie były tymi, których się spodziewała. Miał do niej żal, że nie daje mu możliwości podjęcia decyzji? Chciał mieć taką możliwość..?
Była bardziej niż zaskoczona tym odkryciem, ale przecież ta nuta w jego głosie była aż nazbyt wyraźna, mimo że jak zawsze wydawał się skryty ze swoimi emocjami. Być może zaczynała się uczyć dostrzegać jego odczucia, które do tej pory ukrywał tak dobrze.
Na tę myśl zrobiło się jej strasznie żal, strasznie smutno, że to wszystko mogło by się skończyć. Nie chciała by odchodził. Nie chciała odchodzić, a jej herbata zareagowała błyskawicznie, ukazując jej smutek. Nie zwróciła jednak na to uwagi.
- Och, Dorien, myślałam że... - złapała jego rękę i urwała, nagle skupiając się na dłoni, którą trzymała. Nigdy wcześniej nie zwróciła uwagi na jego dłonie, choć teraz, nieco chłodne rozproszyły jej myśli. Były sporo większe od jej własnych, drobnych i szczupłych, ale nie miał grubych, obciosanych paluchów które zawsze ją obrzydzały. Długie palce wyglądały jak u pianisty, lub innego muzyka, ale gdy pogładziła jego skórę opuszkiem nie była w stanie wyczuć charakterystycznych zgrubień, więc na pewno nie grał na gitarze. Ale czy na czymś..? Pokręciła głową i zagryzła usta. Zapyta go. Kiedyś.
- ... myślałam, że nie chcesz w żaden sposób decydować. Że w zasadzie, to będzie ci tak lepiej, jeśli podejmę decyzję sama i odejdę. Zależy mi na tobie na tyle, by powiedzieć ci jaki miałby być powód mojego odejścia. Nie podejrzewałam że... - znów pokręciła głową, próbując ubrać to wszystko w słowa. Westchnęła i puściła go, prostując się i potarła twarz.
- Okej. Inaczej. Więc co teraz? Co proponujesz? - spytała odkładając dłonie na stół. Jeśli chciał podejmować decyzje wspólnie, mogła się na to zgodzić. Z reguły była zdecydowaną kobietą i wiedziała czego chce, lub nie chce. I choć nie wiedziała czego chce w kwestii ciąży, tak wiedziała, że na pewno nie chciała się z nim rozstawać. Pozostawało mieć tylko nadzieję, że on myślał podobnie... choć przecież, logicznie rzecz biorąc była na to szansa. W końcu nagle z ich krótkich spotkań w hotelach ich dziwna relacja zmieniła się w spacery po molo w okolicy jego domu i jego odwiedziny na kawę, które nie koniecznie kończyły się w łóżku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob Lut 10 2018, 00:44

Jeśli natomiast zdecydowaliby się na dziecko, to drogi były w zasadzie dwie. No, ewentualnie trzy. Mogłaby, tak jak wspomniała wcześniej, zniknąć z jego życia, wrócić do Austrii i wychowywać ich dziecko zupełnie sama, prawdopodobnie nigdy więcej by się nie zobaczyli, a jego dziecko dorastałoby nie znając ojca. Dorien umarłby z ciekawości, zastanawiając się jak ono wygląda, jakie cechy po nim przejęło i jak potoczy się jego życie. No i nie wyobrażał sobie, że jego dziecko miałoby chodzić do szkoły innej niż Hogwart.
Gdyby jednak została, to wcale nie uniknęliby komplikacji. Raczej w grę nie wchodziła opcja, gdzie wszyscy wiedzieliby, że Dorien ma dziecko, ale nie chce się nim zajmować. To zbyt duże zagrożenie. Zgodziłby się na kontakt z dzieckiem, o ile nikt by się o tym nie dowiedział. Mogliby się spotykać na neutralnym polu, w tajemnicy przed wszystkimi, w określonych odstępach czasu i oczywiście zobowiązałby się do wsparcia finansowego. Mógłby wejść w rolę ‘wujka’ czy po prostu ‘kolegi mamy’, tak by bez przeszkód mógł się z nimi widywać. Trudne, ale wykonalne.
Właśnie wtedy wypił alkohol z drugiej szklanki. Poza nieco gorzkim posmakiem w ustach i przełyku, poczuł pod skórą rozchodzące się ciepło i aż zamrugał mocno, by lepiej to znieść. Prawdopodobnie gdyby więcej zjadł, to nie wpłynęłoby to na niego tak mocno. Uspokoił się na chwilę, gdy wzięła go za rękę. Tak jakby uwierzył, że coś wymyślą i sobie poradzą.
– Nie wiem – odpowiedział jej nad wyraz spokojnie, choć wciąż wyglądał na zagubionego.
Ściągnął lekko usta i pokręcił głową, będąc z siebie tak bardzo niezadowolonym. Zawiódł się na sobie. Nie dlatego, że kobieta, z którą miał się spotykać tylko na seks zaszła w ciążę, nie dlatego, że zamiast kilkudziesięciominutowych spotkań z czasem urządzali sobie randki z prawdziwego zdarzenia, w końcu nawet nie dlatego, że żywił wobec niej jakieś ciepłe uczucia. Był na siebie zły, bo pomimo wnikliwych przemyśleń nie był w stanie się od razu zdecydować. Po prostu nie wiedział co ma zrobić.
Ostatni wariant byłby chyba dla obydwojga dosyć drastyczny. Mógłby uznać dziecko za swoje, podzielić się ze wszystkimi tą radosną nowiną, zamieszkaliby z Aurorą razem, pewnie po drodze wzięliby ślub. Podświadomie wiedział, że mógłby się w niej zakochać. Kto wie jak przekształciłaby się ich relacja, gdyby nie te niespodziewane okoliczności, skoro w przeciągu zaledwie trzech-czterech miesięcy nie tylko nie zerwali znajomości, a wręcz kolorowe drinki i upojne noce zamienili na tak romantyczne kolacje. Obawiał się, że w starciu z ojcem musiałby potulnie podkulić ogon. W takiej sytuacji nawet Dorien, ukochany i cudowny syn, lądował na mocno przegranej pozycji. Wolałby się ożenić, niż podzielić los Liama.
– Muszę to przemyśleć, zastanowić się. Ale chyba chciałbym, żebyś tu została. Nie wracaj do Austrii, przynajmniej na razie. Nie znikaj bez słowa – gdyby postąpiła dokładnie tak jak Ruth… chyba wiedziała, co mu chodziło po głowie – Nie wiem co powinniśmy zrobić. Musimy to przedyskutować. Idź do tego lekarza – mruknął, choć wcale nie chciał, by była diagnozowana przez mugola – Dowiedz się, ile czasu to już trwa. Eliksir chyba działa do trzeciego miesiąca. A jeśli zdecydujemy inaczej, to znajdziemy rozwiązanie zanim… – uśmiechnął się nerwowo, nie bardzo wiedząc jak określić nieuniknione powiększenie brzucha kobiety – przybierzesz w pasie kilkanaście centymetrów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob Lut 10 2018, 01:19

Patrzyła jak wypija drugą szklankę i zastanawiała się jak ma zamiar wlać w siebie kolejne porcje, skoro już drugą przyjmował dosyć, hm, powiedzmy że gorzej. Upije się, była tego pewna, była też pewna że nie jej rolą jest sprowadzanie go na dobrą drogę. Ścisnęło ją coś w żołądku na myśl o tym, że pijany stąd wyjdzie i bogowie nordyccy wiedzą gdzie trafi i co z nim będzie...
Zacisnęła mocniej palce na jego dłoni.
- Wiem na pewno, że nie pozwolę ci wracać samemu do domu, jeśli masz zamiar to wypić - oświadczyła twardo, wskazując brodą na pozostałe szklanki z whiskey. - Nic nie zjadłeś, więc pewnie jak wstaniesz, będziesz się czołgać do domu.
Dała mu czas na więcej rozmyślań. Ona, mimo wszystko, większość miała już przemyślaną, choć wersje z zatrzymaniem dziecka były najmniej przeanalizowane. Zakładała że jednak nie utrzyma ciąży, bo tak było by znacznie wygodniej. Jeśli już, to wyjedzie, ale to już też mu powiedziała. Mimo wszystko zastanawiała się co by było gdyby została tu... I gwałtownie przerwała myśli na ten temat. To nie miało znaczenia co sobie wymarzy. Ważne było to, co rzeczywiście ma szansę się wydarzyć.
I nagle zamarła, słysząc że chce żeby została. Serce się w niej zatrzymało na krótką chwilę, a ona zamarła, po to by wybuchnąć śmiechem. Dłoń przyłożyła do serca, śmiejąc się i przerywając mu na krótką chwilę.
- Czasem jestem taka niepoważna... wybacz. Mów dalej - nie mogła uwierzyć w to, że tak bardzo się przejęła. W pierwszej chwili myślała, że wychodzi. Teraz. A ona ma tu zostać sama. Nie wiedziała że tak mocno to przyjmie, więc gdy dodał wzmiankę o Austrii i supeł w jej gardle się rozwiązał, nie była w stanie nic innego zrobić, jak tylko roześmiać się z własnej głupoty.
Pokiwała głową, na jego słowa i znów zamarła. Jakże komicznie to wyglądało, gdy z przerażonymi oczami spojrzała na swój brzuch, na niego i znów na swój brzuch.
- O nie. Nie, nie, nie, nienienie! - zacisnęła palce na czerwonym materiale. - Nie zgadzam się na to.
Drżącymi rękami wypiła resztę herbaty i zagryzła usta, patrząc gdzieś w bok, na salę. Miała chyba dziś dość atrakcji. Przez chwilę zastanawiała się, jak to rozegrać, ale niegrzecznym by było, gdyby chciała to teraz przerwać, choć mimo wszystko, chyba to zrobi.
- Dorien..? - odwróciła się w jego stronę i patrząc na niego w ułamku sekundy zmieniła zdanie. Patrząc na niego widziała że się przejął. - Nie ucieknę od ciebie - wyrwało się jej. Zaskoczona własnymi słowami, postanowiła je szybko zatuszować i uśmiechając się figlarnie wskazała na jego talerz - jedz. Albo zacznę cię karmić, panie Dear.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Lut 20 2018, 00:05

Nie zaśnie tej nocy. O ile nie doprawi się wspomagaczem w postaci alkoholu (niezdrowo, to fakt), to gonitwa myśli nie pozwoli mu zmrużyć oka. Poczuł chwilową ulgę, gdy zapewniła, że nie zostawi go na pastwę losu i pomoże dotrzeć do Brighton. Gorzej, że to on powinien być tym odpowiedzialnym i odprowadzić Aurorę, upewniając się, że bezpiecznie trafiła domu. Zresztą, to nie tylko kwestia odpowiedzialności, ale też honoru i jakiegoś poczucia godności. Odstawił puste szkło, nie mając w zamiarze dobierać się do trzeciej szklanki.
– Powiedz mi, jeśli uznasz, że tak będzie lepiej. Nie zatrzymam cię przecież na siłę. Po prostu… - westchnął, i to dosyć głośno, co było dosyć niespotykane – Chciałbym o tym wiedzieć zanim spakujesz walizkę. To tyle. No i niestety, jeśli zdecydujesz się… - znów się zająknął, nie chcąc wprost mówić o noszeniu i rodzeniu dziecka – No, takie są tymczasowe skutki uboczne. Zabiorę cię na zakupy, obiecuję. Jestem współwinny.
Sięgnął po widelec, tak jak mu poleciła. Miał wrażenie, że niczego stałego nie przełknie, ale wbrew pozorom pochłonął kilka kęsów wspaniałego dania, które im podano. Było doprawdy wyśmienite, nawet jeśli zdążyło nieco ostygnąć. Ciekaw był, czy w sytuacji, w której się znaleźli, specjalnie dobrane do potrawy zioło zadziała tak jak powinno.
– Też jedz. A może zamówić ci drugą porcję? – uśmiechnął się nareszcie – W końcu jest was dwoje.
Powoli odzyskiwał humor. Co prawda nie był tak rozkoszny i zadowolony jak na początku spotkania, nawet pomimo tych obaw, czy aby miejsce pasuje do sytuacji, ale mijało to uczucie beznadziei. Mieli przed sobą kilka rozwiązań, możliwych scenariuszy, i któryś z nich zapewne zrealizują. Cieszył się, że podejmą decyzję wspólnie. Przynajmniej tak mu obiecała. Zrobiła to w chwili, gdy wzięła go za rękę i wyraziła zdziwienie jego postawą. To był chyba ten moment, w którym sobie zaufali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Lut 20 2018, 23:40

Patrzyła jak wbija wzrok w ostatnią szklankę i po nią nie sięga. Uśmiechnęła się i zaraz próbowała to zamaskować przysłaniając usta dłonią. No tak, wystarczy alkoholu, co? Mimo wszystko wolałaby żeby choć w połowie był w stanie iść samodzielnie. Choć z drugiej strony, lepiej było się stąd zmywać, skoro za moment poczuje moc Ognistej. Domyślała się że wolałby sobie nie narobić wstydu w restauracji.
Mimo wszystko myśli uciekły z jej głowy gdy zorientowała się że TEN Dorien Dear... nie do końca wie co powiedzieć. I w zasadzie, przeczy sam sobie, choć to za moment. Miała wrażenie że dokopała się przypadkiem do wnętrza tego pozornie zawsze opanowanego mężczyzny, który wyraźnie był w środku cynamonową babeczką. No, może niekoniecznie, ale i tak było to coś kompletnie zaskakującego.
- Przecież to próbowałam zrobić - zaśmiała się, choć nie był to rozbawiony śmiech - poinformować o stanie rzeczy i wyjechać. Ale mnie powstrzymałeś, mimo że twierdzisz że nie możesz. I nie bardzo rozumiem o co ci chodzi z zakupami. Chciałam nieśmiało przypomnieć, że jestem samowystarczalna, Dorien - wyrwała się jej zirytowana nutka na koniec.
Patrzyła jak zaczyna jeść. Może ich wyjście z restauracji nie będzie taką kompletną komedią... Miała taką nadzieję.
Zmarszczyła swój idealny nosek gdy stwierdził że jest ich dwoje.
- To nie znaczy że mam się upaść. Mam zamiar wyrywać przystojnych amnezjatorów, a do tego kilogramy nie są potrzebne - splotła dłonie i oparła o nie brodę, obserwując go uważnie. - Po za tym, chcę mieć miejsce na deser.
Jej ton brzmiał śmiertelnie poważnie, więc nie można było mieć pewności, czy mówi dosłownie o deserze, czy też... innym rodzaju słodyczy i zaspokojenia. Dodatkowo, również mimika niczego nie zdradzała, więc Dorien miał przed sobą trudne zadanie. Znów.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro Lut 21 2018, 12:29

Pogubił się. Gorzej, że tego nie zauważył. Dotarło to do niego dopiero gdy Aurora ujęła całą sytuację w kilku zwięzłych słowach, pozostawiając go w stanie lekkiego niedowierzania i zwyczajnego zdezorientowania. Zamrugał kilkakrotnie powiekami, mając przy tym lekko rozchylone usta. Tak jakby chciał coś powiedzieć, ale zapowietrzył się w trakcie. Wtedy się zorientował, że to nie wygląda dobrze. Domknął szczękę, zmarszczył brwi i ściągnął usta na kształt delikatnego dzióbka, ukazując pełną konsternację.
– No nie zatrzymam cię… fizycznie. Nie przykleję cię do stołka, ani nie zamknę w piwnicy. Możesz spać u mnie spokojnie – przez jego usta przemknął delikatny uśmiech – Ale mam tylko sernik, nie wiem czy lubisz.
Dawno nie odczuwał tak ambiwalentnych emocji. Dopiero co był zszokowany i przerażony do granic możliwości, poważnie rozważał kwestię ucieczki – czy to z jej życia, czy tylko z tej sytuacji stosując wczesnoporonny eliksir, a teraz sobie żartowali na temat tego, jak zmieni się jej sylwetka w przeciągu kolejnych kilku miesięcy, tak jakby nie tylko planowali tę ciążę, ale też nie mogli się doczekać potomka. Tragikomedia, dwubiegunowość i totalny chaos. Właśnie tak wyglądały procesy myślowe Doriena.
'Ale przecież nie chcesz się z nią rozstawać' szepnął cichy głosik.
Tylko jak do tego doszło?
– Smakuje ci? Mam nadzieję, że dobrze wybrałem. Następnym razem ty losujesz.
Nie było sensu roztrząsać tego tematu. Wrócą na pewno do rozmowy na temat nieplanowanej ciąży gdy obydwoje ochłoną, przemyślą, przy kubku gorącej herbaty. Ale już wtedy wiedział, że sam sobie nie poradzi z tak trudną decyzją i na pewno zwróci się o pomoc do swojej młodszej siostry, której ufał jak nikomu innemu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw Lut 22 2018, 21:37



   

   
   

   Wybraliście się na przechadzkę, umówione spotkanie lub też znaleźliście się na ulicach Londynu z jakiegokolwiek innego powodu myśląc, że odbędzie się to zupełnie bezproblemowo? W takim razie zdecydowanie nie macie dziś szczęścia, ponieważ w Waszym kierunku zmierza troje czarodziejów ubranych w ciemne, niezwykle eleganckie szaty, ozdobione granatową szarfą. Ich tiary mają charakterystyczną złotą gwiazdę z umieszczonym na środku zaczarowanym okiem, które porusza się, pomagając w wypatrywaniu rebeliantów. W dłoniach zaś dzierżą różdżki, w każdym momencie gotowe do użycia. Wszystko wskazuje na to, że naruszyliście któreś z postanowień umieszczonych w dekretach Ministerstwa Magii, chociaż zapewne nie możecie sobie przypomnieć w jaki konkretnie sposób złamaliście prawo. Gdy czarodzieje podchodzą do Was bliżej zyskujecie pewność, że to Magimilicja - oddziały uformowane specjalnie w celu patrolowania ulic. Najwyraźniej uznali Was za podejrzanych, stanowiących zagrożenie magicznej społeczności. Wygląda na to, że albo pójdziecie po rozum do głowy i szybko wybrniecie z tej sytuacji, albo za chwilę traficie do aresztu śledczego na przesłuchanie. A to, jak głoszą plotki, nie może się skończyć dobrze.

   
Wszystkie osoby rozgrywające powyżej wątek, rzucają kością "Aresztowania" w temacie losowań, aby dowiedzieć się, co wydarzyło się dalej. Opisz odpowiedź na wylosowany post i czekaj na odpowiedź Mistrza Gry.

   Nim napiszesz, poczytaj o aresztowaniach aby dowiedzieć się, jak możesz się z tego wywinąć za sprawą genetyk lub pieniędzy.

   
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pią Lut 23 2018, 22:48

Zawsze fascynowała ją mimika ludzi, gdy z nią rozmawiali. Z reguły, byli prości do przejrzenia, ale w Dorienie od początku było coś, co wyraźnie pokazywało że idealnie się przed nią krył. Dopiero z czasem zaczynała zauważać pewne wyrazy, które w rzeczywistości znaczyły więcej niż na pierwszy rzut oka... Jednak ta reakcja, tak wyraźna i mocno ekspresyjna sprawiła że blondynka wybuchnęła śmiechem. Krótki, serdeczny atak przerodził się w napad śmiechu, który musiała opanowywać w momencie gdy ujrzała ten dziubek i zmarszczone brwi. W końcu odetchnęła i uspokoiła się, wciąż z rozbawionym uśmiechem pozwoliła mu odpowiedzieć.
- Wiesz, zamykanie w piwnicy kojarzy mi się trochę z syndromem sztokholmskim. Kto wie, do czego by to doprowadziło... - puściła mu oczko. - Jeszcze jakbyś mnie karmił sernikiem...
Wyglądała jakby niemal się rozmarzyła. Było to takie skrajne, widzieć ją rozluźnioną i żartującą w porównaniu z tą spiętą, bladą dziewczyną która pojawiła się na kolacji. Teraz na jej policzkach były delikatne rumieńce i znów się uśmiechała. Była spokojniejsza, zupełnie jak gdyby podzielenie się newsem z Dearem pozbawiło ją wielkiego cieżaru. Czuła się lepiej wiedząc że nie jest w tym sama, że nie musi sama podejmować decyzji. Dorien bardzo metodycznie stawał się gwarantem jej poczucia bezpieczeństwa i zapewne, gdyby teraz to sobie uświadomiła, uciekłaby. Tyle lat pracowała na to, by liczyć wyłącznie na siebie, by wypracować w sobie ten mechanizm obronny, że gdy tylko coś się pojawiało, ona po prostu brała nogi za pas... A tu, w jakiś cholerny, pokręcony sposób, ten konkretny mężczyzna wszedł pod jej skórę kompletnie niepostrzeżenie dla niej samej.
Wciąż rozpromieniona złapała go znów za rękę, na której dojrzała prezent od siebie, który mu dała na święta.
- Bardzo mi smakowało. I hej, ja już dla ciebie gotowałam, więc poczęści losowałam! - wytknęła mu, kompletnie nie zauważając że ktoś się w ich kierunku zbliżał. Jej spokój i rozluźnienie, tak namacalne, zniknęło, gdy drgnęła niespokojnie, niemal wyrywając dłoń z dłoni Dear'a. Zaskoczyli ją, cholera, i dopiero po całej długiej sekundzie zaskoczenie zniknęło za maską obojętności.
Magimilicja. Zmierzyła mężczyzn chłodnym spojrzeniem, ale nie odezwała się. Każde słowo może zostać użyte przeciwko tobie! Tak głosiła każda zasada, więc póki nie słyszała, że ma się legitymować i jest zatrzymana, postanowiła zignorować ich przybycie. W końcu, jak ktoś coś powie, zawsze może się wykupić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie Lut 25 2018, 23:47

Czuły gest wpływał na niego uspokajająco. Odbierał głaskanie dłoni jako coś naprawdę bliskiego, niemal intymnego. Wyraz jej twarzy też się zmienił, dokładnie tak samo jak zmieniło się nastawienie mężczyzny. Z ogromnego strachu, stresu i niepokoju przeszli w stan 'coś wymyślimy' i 'jakoś będzie'. Uśmiechali się i wyglądali zupełnie jak para zakochanych, świętująca ten szczególny dzień, przystrojony niezliczoną ilością wszechobecnych serduszek, kupidynów i czerwonych serpentyn.
Gdyby przypadkiem mieli za mało zmartwień, na horyzoncie pojawili się oni. Trzech czarodziejów ubranych w paskudne uniformy, z minami, jakby mogli wszystko, jednocześnie samemu będąc nietykalnymi i absolutnie ponad prawem. Dorienowi wydawało się, że oddziały miały patrolować tylko ulice, a nie przeszkadzać, także w miejscach publicznych, niczemu winnym czarodziejom, szczególnie w walentynki, w pięknej restauracji i przy kolacji przy świecach.
Dorien uważał, że będąc pracownikiem Ministerstwa, a szczególnie departamentu Katastrof, jest poza zasięgiem tych (wątpliwych) jegomościów. Przez chwilę miał nadzieję, że panowie jednak miną ich stolik i pójdą dalej. Niestety tak się nie wydarzyło. Dear uniósł głowę i spojrzał na pseudourzędników w bardzo ostentacyjny sposób. Po tym co przydarzyło się Yvonne… Być może powinien być bardziej zachowawczy i ostrożny.
– Dobry wieczór – zagadnął sam, skoro panowie się wstrzymywali – Coś nie tak?
Naprawdę nie potrzebowali więcej problemów. Cokolwiek te gnidy miały w planach, Dorien nie mógł narazić Aurory na niebezpieczeństwo. Dear był opanowany, spokojny, z neutralnym głosem i wyrazem twarzy. Przede wszystkim nie chciał ich sprowokować i dać jakiekolwiek podstawy do ewentualnego aresztowania.
Poprosił Aurorę, żeby została w środku. Już i tak wszyscy widzieli ich razem, i tak wszyscy widzieli, że do ich stolika podeszli funkcjonariusze magimilicji. Dorien wylegitymował się jako pracownik Ministerstwa, ale to nic nie dało. Awantura pogrążyłaby ich jeszcze bardziej. Jeśli miałby dostać z pięści w brzuch, wolałby, żeby to się wydarzyło na zewnątrz i by Aurora nie była zamieszana.
Uniknęli aresztu, choć Dorien wrócił do stolika o czterysta galeonów biedniejszy.
– Załatwiłem to – mruknął, wyraźnie poirytowany, choć czuł na sobie kilka par oczu.


//zt x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -135
  Liczba postów : 197
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro Mar 07 2018, 21:24

Rzadko kiedy udaje się ją zaskoczyć, szczególnie jeżeli próbuje tego osoba, od której uczyła się osobiście. Najwidoczniej ojciec miał jeszcze kilka asów w rękawie i postanowił, z kompletnie nieznanych jej powodów, uchylić rąbek tajemnicy w związku z nadchodzącymi wydarzeniami. Nie mogła powstrzymać grymasu, który zaszczycił jej oblicze.
Musi to przyznać, nawet jeżeli to wyznanie przeznaczone tylko dla jej osoby. Nie spodziewała się, że to nadejdzie tak szybko. Tak jak plan przewidywał, jej spotkanie z wybrankiem jej rodziny miał odbyć się dopiero na oficjalnym bankiecie, gdzie zostaną obydwoje, przedstawieni. Jak zwykle, mogła doszukiwać się ukrytego dna, choć w tym przypadku mogło takowego nie być. Biorąc pod uwagę fakt, że wychowywała się z tymi osobami i znała je lepiej, niżeli im by się wydawało... Nie można było liczyć na przypadki. I tak jak tego od niej oczekiwana, zjawi się w umówione spotkanie.
Dzień następny przyszedł szybciej, niż by tego pragnęła. Sądząc po lokalizacji restauracji oraz samej nazwie, nie jest to miejsce, które w jakikolwiek sposób mogłoby onieśmielić jej towarzystwo. Czemu akurat Londyn? Wiedziała, że wybór tej restauracji nie był przypadkowy, tam samo jak czas. Wszystko było skrupulatnie przemyślane... I zastanawiała się, po co. Równie dobrze mogłaby spotkać tego człowieka na jednej z ulic prowadzących do jej pracy. Gdziekolwiek. Nie zrobiłoby to większego wrażenia ani różnicy. Aczkolwiek to nie jej opinia była kluczowym elementem tego przedstawienia.
Po godzinie znalazła się przed umówionym miejscem. Sztywne, wyprostowane plecy, włosy zaczesane do tyłu. Nawet pogoda nie mogła się równać z jej chłodnym nastawieniem tego wieczoru. Podeszła do kierownika sali, a przynajmniej osoby, która mogła za takiego uchodzić. Po chwili zaprowadził ją do stolika, który zamówiony został na jej nazwisko. Przy stoliku zabrano jej płaszcz, a ona mogła w spokoju usiąść i przyjrzeć się osobom, które znajdowały się w pomieszczeniu. Stolik znajdował się w centralnej i trochę osamotnionej części sali. Wokół żaden stolik nie został zajęty, pomimo godziny, która uważana była za jedną ze szczytowych. Segovia mogła jedynie podejrzewać, co mogło być tego przyczyną. Poprosiła o szklankę wody i oparła się wygodnie o oparcie krzesła, choć trudno było mówić w tym przypadku o wygodzie.
Przekręciła na palcu sygnet i po chwili schowała dłoń pod serwetkę, którą położyła sobie na kolanach. Nie potrzebowała kolejnego przypomnienia. Wystarczyło jej niepotrzebne zamieszanie wokół tej sprawy. Dopiero po chwili dotarło do niej, że gdyby sprawy potoczyły się inaczej... To nie ona znalazłaby się w tym konkretnym miejscu. Nie ona czekałaby na osobę, z którą będzie jej dawne się oficjalnie prowadzić. I chyba pierwszy raz myśląc o nim, nie poczuła ani grama żalu. Nic. Prawdopodobnie była dobrze wyszkolonym żołnierzem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1755
  Liczba postów : 316
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw Mar 08 2018, 03:27

Wszystko dopiął na ostatni guzik. Dosłownie – bielona, wyprasowana koszula dobrze opinała się na jego ciele, wdzięcznie zdobiąc wyfiokowanego Sweeney'a niczym księcia z podań dla niewyżytych nastoletnich czarownic. Proste, ciemne spodnie bez zbędnych kieszeni, szlufek i zdobień spływały delikatną falą aż do wypolerowanych na błysk butów koloru brudnobrązowego. Wieńcząca starania dobrze dobrana szata wierzchnia wciąż, mimo dokładnego przeczyszczenia, zaciągała delikatnie rozlanym eliksirem, jednak nikt dziś nie mógł odmówić mu szyku. Sweeney Henley odstrzelił się jak szczur na otwarcie kanałów, pindrząc się prawdopodobnie dłużej niż jego siostra w zdecydowanie lepszych czasach. Wszystko to z powodu jednej, wciąż nieznanej mu panny, która powoli przewracała jego świat do góry nogami. Eiv uśmiałaby się, gdyby doczekała tych samych wieści – kochany Henry i zza grobu potrafił pierworodnego zagonić do szeregu, planując bardzo dokładnie jak jego przyszłość będzie, a przynajmniej powinna wyglądać. Ha, szczwana bestia. Owoc okrutnego żartu pysznił się bielą pergaminu w dziobie Lancelota zdecydowanie niezadowolonego z faktu, iż odbiorca wcale nie zamierzał ponownie listu odbierać. Przeczytał jedynie dwie, może pięć linijek by wiedzieć, że żart, cokolwiek pierwotnie śmieszny, sprawił mu igraszkę jedynie przez krótką chwilę, by potem zniknąć w otchłani przerażającej stateczności kolejnego dnia w raju. Sweeney omijał ptaszysko szerokim łukiem, racząc jego podrygiwania niecierpliwym odganianiem dłonią. „Drogi panie Henley” - tak to się zaczynało. „Mam przyjemność zawiadomić, iż umowa zawarta pomiędzy pańskim ojcem, Henrym Henleyem a mną, Igorem Ivanow, ku uciesze wyżej wymienionych dokona się, wieńcząc lata starań wychowawczych pańskim ślubem z moją córką. Pragnę nadmienić iż niezwykle cieszę się z rychłego połączenia naszych rodzin, z nadzieją patrząc na rozpościerającą się prze...” - ciągnęło się dalej, owocując krótkim parsknięciem śmiechu i odrzuceniem kartki prosto w kierunku ptasiego, nadstawionego po ciastka dzioba. Ktoś miał doskonałe poczucie humoru, wybitnie poprawiając go chłopakowi i pokazując, że nie wszystkie żarty były płytkie, czy pozbawione finezji. Nicpoń jednak nie wiedział jak łatwo wciągnąć go w takie komedie, sądząc zapewne że albo złapie się za głowę, natychmiastowo doszukując się prawdy u jedynego człowieka ze stosowną na ten temat wiedzą. Nie spodziewał się jednak, iż stary Henley gryzie piach od koszeni, zaś jego zdanie znaczyło w chwili obecnej dla syna tyle samo, ile natrętna ulotka AC i OC dla mioteł wyścigowych. Być może jego zamiarem było wyciągnięcie chłopaka z Tojadowej i trzeba było mu przyznać – dołożył starań by wzbudzić henleyowski szacunek, dlatego ten przywdział wyjściowe szaty, okiełznał wszelaki nieład ciała i wypachniony, wyczesany udał się na krucjatę do świętej ziemi ciepłych herbat, słodkich ciastek, nieadekwatnych wobec ceny obiadów i obsługi zdającej się nie odróżniać słów „dziękuję, potrzebuję chwili” od „ależoczywiściepoproszęodokładkęzekstrabudyniemifrytkidotegozapłacępodwójnie”. On jednak spodziewał się zobaczyć właśnie tego kmiotka, który targnięty błazeńskim nastrojem zginał plecy w próbie utrzymania śmiechu na wodzy spokoju. Dlatego niewymownie zdziwił się, unosząc brwi, gdy jakaś niezwykle uprzejma dziewoja imieniem Wendy, czy może Witty powitała go promieniejąc na posłyszane nazwisko i od razu prowadząc pomiędzy labirynt pustych stolików wprost do nagrody głównej, sączącej spokojnie wodę. Natychmiastowo omiótł Segovię wzrokiem drapieżcy, kokosząc się na siedzeniu naprzeciw z gracją, szykiem i płynnością baletnicy. Uśmiechając się w jej kierunku nie podjął rozmowy, póki ta nie otworzyła do niego ust.
- Sweeney Henry Henley. Doszły mnie słuchy, że za mnie wychodzisz, królewno. – Gdyby ktoś mu jeszcze rok temu powiedział że się ustatkuje, zbyłby go jak człowieka z urojeniami i poszedł się napić. Dwa tygodnie temu było to o tyle realne, że prawie się nawet zakochał, zaś rodzący się w nim sentyment bezcześcił henleyowską świątynię nietykalności. Dziś jednak, nieśmieszny żart przerodził się w przygodę, którą niczym mały człowieczek o wielkich oczekiwaniach zamierzał przeżyć w pełni, rozkoszując się pięknem towarzystwa i chłodnym, spokojnym wzrokiem jaki począł się w niego wwiercać.
Może powinien zaproponować jej kawę, a może od razu zmianę nazwiska?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -135
  Liczba postów : 197
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie Mar 11 2018, 15:08

Nie szata zdobi człowieka. Jednak może ci za to wiele o nim powiedzieć. A co mogła powiedzieć o człowieku, którego nie znała? Jasne było, że będzie oceniała jego charakter po wypastowanych i święcących jak psu jaja butach. Biała i wyprasowana koszula oraz najlepsza szata zdecydowanie będą świadczyć o oddaniu jej przyszłego męża. Trzeba zrobić to pierwsze dobre wrażenie, powiedziałaby nawet, że Igor byłby zadowolony z tego, w jakiej prezencji zjawił się jego kandydat do restauracji.
Osoby, które siedziały przy oddalonym o kilka metrów stoliku, również były zadowolone z widoku, jaki został im zaprezentowany. Czuła na sobie uważny wzrok. Co nie byłoby takim dziwnym zjawiskiem, szczególnie że znajdowała się w dość znanym i chętnie uczęszczanym przez czarodziei lokalu. Jednak dzisiaj mogła spokojnie powiedzieć, że miejsce świeciło pustkami. A niezbyt bezpieczna pozycja, która wystawiała ją na pole widzenia każdego, kto tylko zjawił się w tym pomieszczeniu, niekoniecznie jej się podobała. To była wystawa, a dzisiejszymi okazami byli oni. Nie zdziwiłaby się, gdyby gdzieś w kącie siedział jej ojciec z notami sędziującymi, choć w tym czasie powinien mieć o wiele ważniejszy sprawy na głowie.
Nieśmieszny żart, który ze strony Rosjanina na pewno nim nie był. A nawet jeżeli taka była prawda, którą prędzej czy później wyciągnie ze swojego przyszłego małżonka... Merlinie miej w opiece wszystkich, którzy mieli z tym do czynienia. Już sam fakt, że ta staroświeca część tradycji zostaje kontynuowana, było dla niej chyba bardziej niż poniżające. Czy na jej brata też gdzieś czekała umowna narzeczona? Czy kiedykolwiek jej rodzina zostanie powiadomiona o tym, że nigdy nie ziści się ich pragnienie wydania córki za mąż? Bo coś trzeba było powiedzieć o jej rodzinie. Nie odpuszczała, a kiedy nie mogli dostać tego, czego chcieli, albo brali to wszelkimi, tylko sobie znanymi, sposobami albo zwyczajnie nikt inny nie mógł tego mieć. Prawdopodobnie wiązało się to z kilkoma zniknięciami, które miały miejsce na przestrzeni lat, nic jednak nikomu nieudowodniona. Ojciec preferował dyplomację i kunszt aktorski.
Jak i w tym przypadku.
Czy wygodnym było dla stron, że jeden z inicjatorów tego przedstawienia postanowił opuścić, ten pożal się boże świat? Wtedy być może udałoby się to jakoś odkręcić, a młody Henley mógłby w spokoju prowadzić życie, jakiego tylko pragnie. Ona zapewne czekałaby dalej, chyba że sama potrafiłaby znaleźć odpowiedniego kandydata. Co oczywiście było skrajnie niemożliwe, bo panna Segovia o niczym innym nie marzyła, jak o człowieku z pokroju tych, wokół których się wychowywała.
Taktowni, niemiłosiernie przystojni, pazerni. Osoby, które już dawno zapomniały jak wygląda ich prawdziwe oblicze. Kim był człowiek, z którym dane jej będzie spędzić lata? Co takiego oferowała ta umowa? Tu nie chodziło o ładną buzię Ivanowy, czy paru jej braków w kwestii odpowiedniej figury. Treść kontraktu prawdopodobnie zostaje w tym momencie pieczołowicie spisywana, uwzględniając każdy drobny szczegół. Bez ich wiedzy, bez wglądu do niej.
Ona miała inną propozycję.
Z rozmyśleń wyrwało ją pojawienie się mężczyzny, który nie okazał się kelnerem, który wręcz z litością podszedłby do samotnej klientki, pytając, czy jej towarzysz jednak się pojawi. Wszak przyszła za wcześnie, o czym niekoniecznie musiał wiedzieć. Odstawiła naczynie na stół, unosząc nieznacznie brwi, prawie tak, jakby nie dowierzała temu, co widzi.
-Segovia Ivanowa, co zapewne już wiesz.-Przedstawiła się, choć nie było w tym ani grama grzeczności. Blade wargi wygięte w uśmiechu, który z daleka mógłby wydawać się nawet uprzejmy. Tylko dobry obserwator mógł dostrzec niechęć bijącą od niego. Kto powiedział, że ułatwi cały ten proces? Nie wyglądał na osobę, która łatwo by się przestraszyła. Co oczywiście nie było jej celem. Była trudna, a dyplomacja nie leżała w jej dzisiejszym interesie. Zapewne domyślił się, z kim ma do czynienia zaraz po przeczytaniu listu. A przecież jabłko nie pada tak daleko od jabłoni.
-Wdowa też brzmi całkiem nieźle.-Powiedziała spokojnie, przyjmując kartę od kelnera, który pojawił się zaraz po jej słowach. Prawdopodobnie wyczuł idealny moment, w którym mógłby się przy nich pojawić.
Zerknęła na listę dań, przesuwając wzrokiem po liście możliwych do skonsumowania posiłków. Nic jednak nie przyciągnęło jej uwagi, którą bardziej skupiała na dzisiejszym towarzyszu. Oh, chłód i spokój, już ją rozgryzł? jak dobrze wiedzieć, że jest ktoś jeszcze na tym świecie, kto umie poznać się na człowieku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2691
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1860
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Nie Mar 11 2018, 20:52

Furkot skrzydeł, rudych, wściekłych i generalnie niesprzyjających - poruszających się sowią, bliżej nieokreśloną (odwzajemnioną niemniej) nienawiścią, ostatecznie posłusznie zmierzał do zaniesienia listu, ostatecznie posłusznie zostay poddany złożeniu przy określonym oknie, do określonej osoby, sprecyzowanej artystycznie niedbałym pismem - na osłonie koperty oraz jej zawartości. Krebs nigdy nie darzył swojego właściciela sympatią, choć ostatecznie spisywał się jak najzwyklejsza sowa - doręczał, po prostu. Tylko to wydawało się liczyć.  
Rezerwacja została złożona.
Od ostatniego spotkania minęło wystarczająco czasu; jego sympatia do panny Zakrzewski nie wygasała; nadal doskonale pamiętał przybliżane jej tembrem głosu, mugolskie rzeczy (w tym alkohole), w których jako prawie czystokrwisty czarodziej kompletnie nie zdołał się odnajdywać. Odwdzięczenie się było więc naturalne - chociaż najprościej, nie ukrywał przed sobą - c h c i a ł się z nią spotkać, tylko i aż dla samego faktu. Nie potrzebował uzasadnienia, nie potrzebował przyczyny, wiedząc wszak doskonale - nie będzie to w żadnym stopniu stracony wieczór.
Ubiór był samą oczywistością. Ciemniejszy, wpadający w odcień granatu garnitur leżał bez szwanku na szczupłym ciele mężczyzny; jasna, wyprasowana koszula równie nie wybudzała zastrzeżeń ewentualną skazą. Oszronione rdzawym zarostem policzki nie ustąpiły - nie przeszkadzały w zachowywaniu pełnej elegancji prezencji, potęgowanej zapachem krążącej wokół postaci perfum.  
W pełni przystosowany do sytuacji - czekał - na nią, cierpliwie, odpowiedni czas wcześniej (przepełniony był manią własnej punktualności, jak gdyby sztywno napisanej stereotypem niemiecko brzmiącego nazwiska). Na zewnątrz; kiedy tylko jej postać wyłoniła się, uchwycona w czujnym spojrzeniu, uśmiech wykwitł na twarzy mężczyzny. Nie ociągał się, choć z wyważeniem, niespiesznym jednak, skierował kroki w głąb wykwintnego lokalu. Wszedł pierwszy, zgodnie z wyjątkową tradycją tego rodzaju spotkań.
- Cieszę się - oznajmił po przywitaniu; zaciekawione, pełne serdeczności spojrzenie, płynęło po całokształcie kobiecej sylwetki, obserwując ją, chociaż nienatarczywie - że przystałaś na propozycję. - Zakończył. Odrzucił wszelkie pochlebstwa na temat doboru stroju; wydawały mu się nie na miejscu w relacji, zresztą - bezproblemowo powinna dostrzec, jak na nią patrzy (och, oczywiście z czystą sympatią, która towarzyszyła im dwoje już od pierwszego spotkania).

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nauczyciel
Wiek : 24
Skąd : Nowy Jork, USA obecnie Londyn, UK
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 31
  Liczba postów : 92
http://www.czarodzieje.org/t15498-rosaline-cordelia-zakrzewski?nid=2#416487
http://www.czarodzieje.org/t15504-elo-elo-3-2-0#416527
http://www.czarodzieje.org/t15505-borowka#416528http://czarodzieje.my-rpg.com/t15505-borowka#416528
http://www.czarodzieje.org/t15499-rosaline-cordelia-zakrzewski




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon Mar 12 2018, 00:23

O ile dla Daniela ubiór nie stanowił najmniejszego problemu, tak dla Rosaline była to kwestia niezwykle kłopotliwa. Od chwili kiedy dostała to zaproszenie ciągle w głowie robiła przegląd swojej garderoby chcąc znaleźć w niej cokolwiek co można uznać za stosowne na taką okazję. Oczywiście, najprostszym wyjściem byłoby wyjście do sklepu, jednak nie znosiła stresować się kupnem ubrań w określonym celu. Wolała tą spontaniczność podczas wydawania pieniędzy, więc zabierała do domu tylko to, co wpadło jej w  oko. Dlatego też miała w Londynie sukienkę, której jeszcze nie zdążyła na siebie założyć, ale wpadła jej w ręce na wyprzedaży jakieś drogiej mugolskiej marki. Była dość krótka, jednak miała zabudowaną górę co w jakiś sposób wyrównywało całość. W swoim odczuciu uznała ją za wystarczająco elegancką i odpowiednią, pomimo kolorowego nadruku. Nie chcąc przesadzić dołożyła do tego buty na wysokim obsasie, niewielką torebkę i długi czarny płaszcz który w jakiś sposób ochroniłby ją przed podmuchami zimnego powietrza. Włosy miała rozpuszczone, jednak delikatnie podkręcone, żeby układały się w lepszy i inny niż na co dzień sposób. Zanim wyszła z domu sprawdziła dokładnie czy delikatny makijaż się jej nie rozmazał.
Na miejscu pojawiła się punktualnie, zgodnie z umówioną godziną. Powitała go szerokim uśmiechem, bo już z daleka widziała jak na nią czeka. Po krótkim przywitaniu weszła za nim do środka.
- Ciężko było ją odrzucić. Wydaje mi się, że to uczciwy rewanż - szeroko się uśmiechnęła tuż przed tym jak pojawił się kelner który zaprowadził ich do stolika. Odebrał od Rose płaszcz, dał karty i usiedli. Dostała kartę dla kobiet, tą pozbawioną cennika. Praktyka eleganckich lokali była niezmiernie taka sama- jeśli mężczyzna pojawiał się w towarzystwie kobiety to z pewnością on był zobligowany do uiszczenia należności. A skoro w jej karcie nie było cen, to z pewnością były one dość duże...
- Może nawet zbyt uczciwy rewanż, Danielu - zauważyła unosząc nieco brew. Nie zamierzała jednak zagłębiać się w nic nie mówiące jej nazwy. Odłożyła kartę na bok nie poświęcając jej uwagi. Ich spotkania zwykle opierały się na niespodziance, każde z nich było przygodą w innym kierunku- zwykle alkoholowym. I zwykle to ona wybierała. Dlatego teraz była gotowa poddać się jego woli i wszystkiemu co wiąże się z jego planami na dzisiejszy wieczór.
- Zdam się na Ciebie w kwestii mojego zamówienia - przyznała to na głos, a ciekawe spojrzenie błękitnych tęczówek utkwiła w jego twarzy. Za każdym razem kiedy na niego patrzyła żałowała, że nie jest dobra z transmutacji. Dlaczego? To już możecie się sami domyślić.

//jak coś to Rosaline wygląda jakoś tak klik
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1755
  Liczba postów : 316
http://www.czarodzieje.org/t9541-sweeney-h-henley#265770
http://www.czarodzieje.org/t9544-shh#265820
http://www.czarodzieje.org/t9543-lancelot-bardzo
http://www.czarodzieje.org/t9554-sweeney-h-henley#266391




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon Mar 12 2018, 01:58

Tym razem to on nieznacznie ściągnął brwi na środek czoła, znacząc je zmarszczką lekkiej konsternacji. Dziewczyna starała się go atakować już na powitanie i chociaż domyślał się, że nie musiała zareagować na informację o nim nazbyt entuzjastycznie, dziwił się jej jawnej wrogości. Wszak jeszcze niczego nie uczynił, nie wymógł, nawet nie zaproponował. Przybył do lokalu, jak sądził, pertraktować, być może dobrze się zabawić, a być może nawiązać kolejną, szalenie interesującą znajomość, o początku której mógłby kiedyś opowiadać w trakcie swoich koleżeńskich wypadów. Segovia jednak zachowała się w sposób na tyle nieodpowiedni, by wzbudzić jego większą czujność, zmuszając do przyjęcia na twarz uśmiechu już nie tyle przyjacielskiego, co pobłażliwego. Spokojnie, on także potrafił zrobić złe pierwsze wrażenie i właśnie chciał to udowodnić.
- Ach, cudownie, więc tak się nazywasz. Koleś z listu nie był łaskaw podać nawet Twojego przydomku, co utrudniało mi próby rozwiedzenia się czegoś na Twój temat. Segovia, tak? Ładne imię, ładne, do twarzy Ci w nim. – Oparł się wygodnie o krzesło, pomijając kartę wzrokiem i kręcąc głową na czającego się w pobliżu kelnera. Nie jadał w towarzystwie innych ludzi zbyt często, dziś zaś nie było szczególnego święta by cokolwiek w przyzwyczajeniach zmieniać. Wpatrywał się nie w miejsce na talerz, a w kobietę przed sobą, starając się z jej mimiki, gestykulacji, czy spojrzeń odgadnąć, która struna była tą właściwą. Nie chciał niepotrzebnie szarpać i narażać się na gniew, a w efekcie widowiskowy wodospad pozostałej jej wody na swoją skromną osobę. - Pomijając Twoją fascynującą przyszłość, masz jakieś inne plany? Bycie nieuprzejmym niby jest moją mocną stroną, dlatego chyba mogę powiedzieć, że jestem zaskoczony tak intratną propozycją jak przyjęcie Cię pod skrzydła. Ja kupię dom, ty narodzisz dzieci i będziemy przykładem dla innych czarodziejów, tak to leciało? Serio Cię to jara?
Kultura osobista biła pokłony – proszę widowni, Sweeney Henley udowadniał, że wygląd wcale o człowieku świadczyć nie musi. Charakteru być może się nie przeleci, ale nie idąc w parze z prezencją musiał być niemiłą niespodzianką. Jeżeli Segovia oczekiwała kwiatów, uwodzicielskich uśmieszków, czarujących komplementów i sypania płatków złota pod jej delikatne stópki, to musiała wreszcie zejść na ziemię i zmierzyć się z kpiną, jaką wlał w ostatnie pytanie. Pochylił się nieco w jej kierunku, opierając ciężar ciała na napiętych udach i biodrach wbitych w miękki materiał siedziska. Uprzejme zainteresowanie jakie przebłyskiwało w jego spojrzeniu mieszało się płynnie z drwiną.
Kręcący się dookoła kelner zdawał się z każdą chwilą stawać równie niebezpieczny co rozjuszona sklątka. Jego pracowniczy entuzjazm tchnął orzeźwiającą świeżością, zmuszając Sweeney'a do pokornego skłonienia głowy i ostatecznej zgody na szklaneczkę czegoś do picia. Nie chciał przecież zajmować miejsca nie dając mu zarobić. Byłoby to z jego strony czystym bestialstwem, a przecież nie był potworem. No, nie tak od razu – musiał zachować twarz, skoro natura wciąż nie odbierała mu młodości.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Rosja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : -135
  Liczba postów : 197
http://www.czarodzieje.org/t15175-segovia-ivanowa#404564
http://www.czarodzieje.org/t15178-strata-czasu-ale-niech-juz-bedzie#404645
http://www.czarodzieje.org/t15179-sowy-strasznie-paskudza-niech-to-bedzie-wazne#404646
http://www.czarodzieje.org/t15176-segovia-ivanowa#404605




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon Mar 12 2018, 13:16

To nie był żaden atak, skądże znowu. Po prostu uważała, że wszelkie formy grzeczności byłyby nie na miejscu. Nie była żadną z tych możliwości, szczególnie tą ostatnią. Nie wróci więc do domu z poczuciem, że nawiązał nową szalenie interesującą znajomość. W żadnym wypadku nie była interesująca. Rzekłaby nawet, że oklepana, co oczywiście mogło być zasługą tego, w jak prymitywnie wysokich standardach się wychowywała. Jednak pozostawmy osąd Henley'owi.
Oh, czyli potrafił zrobić coś oprócz uśmiechania się i wciskania w ładne ciuszki? Brzmi ciekawie.
Pochyliła się lekko nad stołem, opierając się o niego. Oczywiście obserwacja nowo poznanego osobnika, zawsze była kluczowym elementem etapu poznania. Nie pozostawała mu więc dłużna, skoro on tak pieczołowicie zajmował się jej osobą.
Obydwoje nie mieli najmniejsze ochoty zjeść w tym miejscu, choć mogło mieć to związek z towarzystwem, w którym się znajdowali. Cudownie. Choć nie mógł powiedzieć tego kelner, który co chwilę krążył wokół ich stolika. Wieczór zapewne skończy się szybciej, niż się tego spodziewała. Z jej strony nic mu nie grozi, raczej publiczne manifestowanie swojego niezadowolenia nie jest tym, które jakiejkolwiek stronie jest potrzebne.
Przez moment analizowała jego słowa, zastanawiając się, do jakiego poziomu szczerości powinna się posunąć. -Czyli Ty też uważasz to za nieśmieszny żart, świetnie. Masz tylko trochę mylne wrażenie. Nie musimy się bawić w dom, w szczęśliwą rodzinkę i tworzenie historii dla reszty pokolenia. Jesteś mi potrzebny do potwierdzenia mojej pozycji. Dopiero wtedy ktokolwiek weźmie mnie na poważnie.-Powiedziała spokojnie. Cała ta sytuacja, przynajmniej w jej mniemaniu, jej uwłaszczała. Przesunęła wzrokiem po zgromadzonych w pomieszczeniu osobach, a raczej tych ze stolika dalej, których na uwadze miała już na samym wejściu. Z jej ust wydobyło się ciche westchnienie.
-Wolałabym, aby zostawili mnie w spokoju. Tak jak żyłam sobie przez te kilka ostatnich lat.-Zaczęła powoli, jakby uważając na każde wypowiedziane słowo. Ponownie utkwiła swoje wyniosłe spojrzenie w mężczyźnie. - Nie wyglądasz na kogoś, kto wykonuje prośby jakichś kolesi z listu. Ani żadnych innych. Czemu więc chociaż nie postarasz się, aby wypaść źle?-Przekrzywiła delikatnie głowę w bok, trochę jak zaciekawione zwierzę, które obserwuje... Swoją zdobycz? Raczej nie o to chodziło, jednak trudno było znaleźć adekwatne porównanie.
Przynajmniej obydwoje wiedzą, z kim mają do czynienia. Po co ukrywać się za otoczką elegancji i szarmancji? Czemu musiała się uśmiechać w jego kierunku, jakby zaszczytem dla niej było stać u jego boku? Spełnienie marzeń każdej kobiety w jej wieku, kwiaty i ukłony aż do ziemi. Niemożność decydowanie w kwestii małżeństwa i małżonka, z którym dane będzie spędzić trochę lat.
-Jest kilka sposobów obejścia surowych zasad i tradycji. Jesteś skory wysłuchać, czy będzie demonstrować naszą wzajemną niechęć?-Blady uśmiech, nie miał wywołać żadnej reakcji. Nie był ani miły, ani podejrzliwy... Po prostu sobie był.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Nauczyciel
Wiek : 37
Skąd : utracony Berlin, następnie Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 2691
Dodatkowo : animag (kruk), magia bezróżdżkowa
  Liczba postów : 1860
http://www.czarodzieje.org/t15073-daniel-alexander-bergmann
http://www.czarodzieje.org/t15091-daniel
http://www.czarodzieje.org/t15099-krebs
http://www.czarodzieje.org/t15076-daniel-bergmann




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto Mar 13 2018, 23:14

Był najzwyczajniej ciekawy. Ciekawiło go całe spotkanie - jego przebieg, elementy, mniej albo bardziej istotne w opinii innych szczegóły, na które zawsze (zgodnie z naturą obserwatora) zwracał odpowiednio uwagę; nie umykała kreacja, stanowiąca wyzwanie dla utrzymania właściwego tonu spojrzenia, nigdy niezawartego w obojętności - dobrze lub niekoniecznie, nie umykali zarazem ludzie, rozmyci w nieistotności podczas podróży w stronę stolika; nawet rytmiczny stukot obcasów wydawał się na swój sposób wyraźny.  
- W innym wypadku nie byłby rewanżem - odparł jej z niewytartym z oblicza uśmiechem. Nie bywał tak często w najdroższych miejscach (banalnie nie miał potrzeby), które powinny przywodzić na myśl - o zgrozo - dawne spotkania z Selmą; jeszcze, kiedy udawali przyjaciół, aby nie zbudzić oficjalnego partnera ze słodkiej, wyśnionej wizji idealnego małżeństwa z jego, Daniela Bergmanna winy. Nie był w tej kwestii zbytnio sentymentalny; ani przez myśl mu nie przeszło porównywać cokolwiek do tych, wszak zakurzonych, przetrzymywanych niedbale w regałach pamięci etapów. Fakt faktem, jako zdeklarowany kawaler, pozbawiony wątpliwej przyjemności utrzymywania na swoich barkach (tudzież swoim majątku) żony oraz gromadki pełnych energii dzieci, dysponował wystarczającą dozą pieniędzy - aby móc sobie pozwolić. Do wyjątkowego lokalu była potrzebna niemniej równie nietuzinkowa okazja.
Oraz towarzystwo - rzecz jasna.
Uniósł swój wzrok znad karty; zrozumiał, od razu, prześlizgując uprzednio spojrzeniem skoncentrowanym na wymienionych potrawach. Zaufanie. Ostatnio - on zwykł poddawać się jej sugestiom.
- Wbrew pozorom - przyznał - to będzie oczywista decyzja. - Cień zawahania nie wplatał się w żadnym stopniu w postawę. Wybór był dla Bergmanna niezmiernie jasny - najbardziej znana oraz ciesząca się niezachwianą opinią wobec walorów smakowych potrawa o dosyć zwodniczej nazwie. Złocisty Feniks był przecież kaczką, której zwyczajność niknęła w ilości przypraw, dodanych jabłek oraz jednego, śladowego składnika Felix Felicis. Kilkugodzinne szczęście. Pamiętał, jak nieodparcie intrygowało go - czy rzeczywiście wykaże choć najdrobniejsze działanie. Było to identycznie bezsporne jak zamówione, magiczne wino, wkrótce goszczące już w ich kieliszkach.
- Dawno nie rozmawialiśmy. - Stwierdził, kiedy kelner już odszedł z ich zamówieniem. - Podoba się tobie rola nauczycielki? - spytał, chociaż nieironicznie; z czystym zainteresowaniem poczynaniami w pracy. Wcześniej nie nękał tą wypowiedzią kobiety, pragnąc dostać opinię - do tego, zdaniem Bergmanna potrzeba było cennego czasu doświadczeń. Trochę niemniej minęło; ze strzępków rozmów usłyszał, że miała pierwsze lekcje za sobą.

______________________

cold silence
Has A tendency to Atrophy any Sense of compassion between supposed lovers And the circling is worth it Finding beauty in the dissonance
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa
» Jan wita wszystkich Forumowiczów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-