Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 21
Skąd : Rosja, Syberia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 2703
  Liczba postów : 1930
http://www.czarodzieje.org/t8036-zilya-nikolaevna-fyodorova
http://www.czarodzieje.org/t8073-syberyjska-dzikuska#225025
http://www.czarodzieje.org/t8071-syberyjska-sowka#225017
http://www.czarodzieje.org/t8067-zilya-fyodorova




Administrator






PisanieTemat: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 15 Lip - 12:17

First topic message reminder :


Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Ta jedna z najpopularniejszych restauracji w Anglii od lat jest już prowadzona przez jedną rodzinę, która z pokolenia na pokolenie przekazuje sobie tajniki swych potraw. Wnętrze jest bardzo eleganckie co idealnie komponuje się z wysokimi cenami na karcie potraw. Jeżeli chcesz tanio zjeść, idź gdzie indziej. Jednak jeśli chcesz zaimponować swojej towarzyszce zabierając ją na wykwintną kolację, to idealne miejsce! Wszystkie potrawy i alkohole dostępne z tego spisu.

Dodatkowo, jeśli nie wiesz na co się zdecydować, możesz rzucić kostkami:

1 - Ojej, Gruba Sally, zapałała do ciebie wielką sympatią i uznała, że wyglądasz strasznie mizernie, dlatego nie pytając, na co masz ochotę, przyniosła ci ogromny stek z kołkogonka w bąbelkowym sosie. Wygląda wspaniale, ale czy podołasz takiej porcji?
2 - Jakoś nie mogłeś się zdecydować, więc wybrałeś potrawę, której nazwa najbardziej ci się spodobała, a był to Rozhasany Hipogryf, smakowita sałatka z kurczakiem.
3 - Dzisiaj masz ochotę na coś naprawdę ostrego, dlatego zamawiasz Smocze Naleśniki, jednak nie wziąłeś pod uwagę, że są naprawdę ostre i zacząłeś ziać ogniem, spopielając serwetki i obrus. To dopiero widowisko!
4 - Wygląda na to, że w natłoku obowiązków kelnerka pomyliła zamówienia i przed twoim nosem wylądował talerz z Zapiekanymi Paluszkami. O reklamacji nie może być mowy, więc wolisz spróbować, czy głodować?
5 - Zima dała ci już w kość, więc nazwa "Merlin na Bahamach" bardzo podziałała na twoją wyobraźnię. Już po chwili pałaszowałeś doskonałą sałatkę, marząc o cieple i wakacjach w jakimś ciepłym kraju.
6 - Zamówiłeś pierwszą lepszą potrawę, którą okazały się być hopki-ukropki, rosyjski przepis, ale bardzo rozpowszechniony we wszystkich zimnych krajach. Nie wiedziałeś tylko, że twoje jedzenie zacznie uciekać w radosnych podskokach. Dalej, goń je, zanim rozbiegną się po całej restauracji!

Rozliczeń dokonuj w tym temacie.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Puerto la Cruz, Wenezuela
Czystość Krwi : 50%
Galeony : -641
  Liczba postów : 23
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14235-north-orion-tavora
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14240-unfair-we-re-not-somewhere-misbehaving-for-days#375856
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14241-ptys#375859
http://czarodzieje.my-rpg.com/t14238-kuferek-northa#375852




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob 18 Lut - 16:32

Wakacje 2001 roku

Nie mógł już być chyba bardziej podekscytowany. Kurs gotowania był dla niego pierwszym krokiek do spełnienia marzeń, był podstawą, której nie dałoby się obejść. North nie wiedział, czy skakać z radości, czy raczej się denerwować. Tak łatwo mógł wszystko zaprzepaścić... Wiedział, że najmniejszy błąd będzie kosztował go utratę rodziny. Jego partnerka już teraz nie była zadowolona z planów, które miał przygotowane. Musiał jej udowodnić, że zostanie kucharzem jest dobrym pomysłem!
Wchodząc do restauracji poczuł się tak, jakby wchodził do domu. To było jego miejsce. Czekał tylko, aż pozwolą mu wejść do kuchni i się wykazać! Wysilał swoje optymistyczne nastawienie, zagadywał każdego tak uprzejmie, jak tylko mógł.
Jakże się zdziwił, gdy zamiast fartucha dostał wielkie tomiszcze z przepisami. W pierwszej chwili miał ochotę to rzucić i dopytywać, o co w ogóle chodzi. Potem do niego dotarło - to nie będzie takie proste. Cztery dni zajęło mu wykucie wszystkiego, co znajdowało się w lekturze. Był w stanie obudzić się w środku nocy i recytować przepisy, nawet od tyłu. Zasady dobrego gotowania miał wyryte w mózgu tak mocno, że zaczęło go to przerażać!
Czas spędzony na nauce teorii okazał się być niesamowicie przydatny, ponieważ North bez problemu zabrał się za praktykę. Test wydawał mu się dziecinnie łatwy, wszystko szło jak po maśle. W dodatku to oczekiwanie sprawiło, że jego ekscytacja jedynie wzrosła!
Koniec końców, kurs zakończył śpiewająco.

Kostki: Teoria - 4, Praktyka - 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 582
  Liczba postów : 508
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon 9 Paź - 17:32

Jeśli Claude'owi czegoś brakowało, zdecydowanie były to umiejętności gotowania. Jego wiedza w kwestii kulinariów była niezwykle uboga, a liczba nieudanych prób przygotowania zjadliwego jedzenia była zatrważająco duża, wobec czego chłopak przestał się już starać i narażać swoich sąsiadów w kamienicy na nagłą śmierć. Żywił się wyłącznie na mieście i w związku z tym mógł się spokojnie nazwać prawdziwym znawcą londyńskich knajp i restauracji, bowiem bywał w nich... Codziennie. Czasem po kilka razy.
Jego zdecydowanie ulubionym miejscem była restauracja "kociołek wszystkich smaków", która, jak sama nazwa wskazuje, potrafiła uraczyć klientów każdym możliwym smakiem świata! No, przynajmniej tak się wydawało Faulknerowi. Czasem robiło mu się głupio, że pojawiał się w takim miejscu sam. Niemniej jednak zjawiał się w restauracji na tyle często, na ile mógł i na ile pozwalała mu pensja, a że niedawno wpadła mu na konto wypłata... Grzech było nie skorzystać z okazji!
Zasiadł przy stoliku i zamówił Smocze Naleśniki, mając ochotę na coś ostrzejszego. Do tej pory nie jadł ich jeszcze, ale kelnerka tak namawiała, że przystał na propozycję. Czekał cierpliwie, rozglądając się po obecnych w sali klientach. Miejsce to zdecydowanie przyciągało ludzi zamożniejszych, wśród których czuł się nieco nieswojo. Zanim jednak zdążył się rozmyślić, na stoliku pojawił się zamówiony przez niego posiłek. Z radością wbił sztućce w naleśniki i włożył do ust pierwszy kęs. Hm, niezłe. Wziął drugi, trzeci...
I dopiero wtedy ugodziła go moc pikantnych składników jedzenia. Oczy zaszły mu łzami, twarz poczerwieniała, przyjmując nawet intensywniejszy kolor niż jego włosy. Zakrztusił się, czego skutkiem było... Zianie ogniem! Claude zerwał się z krzesła, kaszląc i rozsiewając wkoło ogniste płomienie, jednocześnie przepraszając i próbując się uspokoić. Gdzie, na gacie Merlina, była woda?!

kostka: 3

@Beatrice L. O. O. Dear rzuć sobie kosteczką!
zdarzenia:
 
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon 9 Paź - 20:02

/Po grze z Maxem

Wszystko było nie tak. Od kilku dni dziewczyna nie wiedziała co ze sobą zrobić i jak zorganizować sobie czas. Udało jej się porozumieć z mamą i dogadać w taki sposób, aby przez kilka najbliższych dni nie chodzić do pracy. Matka była na tyle wyrozumiała, że zezwoliła na praktykowanie takich działań. Nie zmieniało to jednak faktu, że przez ostatnie kilka dni kompletnie nie była sobą.
Zupełnie unikała kontaktu z ludźmi przez większość czasu siedząc w swoim pokoju przy zgaszonym świetle i zasuniętych zasłonach. Najczęściej po prostu leżała na łóżku, tudzież podłodze, patrząc się tępo w sufit i próbując nie myśleć o bolesnych wspomnieniach. Nie często jej się to udawało. Najprawdopodobniejszy schemat wyglądał w taki sposób, że łzy ciekły jej po policzkach a ona sama nawet nie próbowała ich powstrzymać, bo nie miała już na to siły.
Co więc się zmieniło, że Beatrice postanowiła tym razem wyjść z domu? Za pewne miała dosyć karcącego spojrzenia, które napotykała na swojej drodze ze strony rodziców. Owszem, pozwolili jej przeboleć ostatnie wydarzenia, ale nie akceptowali jej zachowania. Co doprowadziło właśnie do tego, że znalazła się w tym miejscu, w którym się znalazła. Poza tym, jak normalny człowiek, zaczęła odczuwać głód i musiała coś zjeść. A lubiła tą restaurację w Londynie.
Gdy weszła do środka, sporo miejsc było już zajętych. Nic dziwnego,  w końcu mieli tutaj prawie najlepsze jedzenie w mieście i duża rzesza czarodziejów miała tego świadomość. Widziała również dużo znajomych twarzy, z którymi nie miała ochoty rozmawiać. Dlatego usiadła przy jednnym z ostatnich wolnych stolików i poczekała na przybycie kelnera. Złożyła zamówienie i nie pozostawało jej nic innego, jak czekać na zamówione danie. Myślała, że obędzie się to bezproblemowo. Jak bardzo się myliła...
Chwilę później zobaczyła chłopaka, który zrywa się na równe nogi i zaczyna zionąć ogniem niczym rasowy smok! Skonsternowana Beatrice nie wiedziała jak zareagować, do momentu, gdy chłopak nie zbliżył się do jej stolika. W momencie poderwała się do góry, bo chwilę później obrus stanął w płomieniach.
-Szlag! - zaklęła Beatrice, ale na szczęście była na tyle w dobrym stanie, że nim ktokolwiek zdążył chociażby zareagować, ona miała już w ręku różdżkę i celowała nią w płonącą płachtę na stole -Aquamenti - powiedziała spokojnie, a na szczęście tym razem, z końca jej różdżki wyrwał się strumień wody, który szybko ugasił małe ognisko spowodowane przez chłopaka.
Beatrice odwróciła się w jego kierunku i widząc, że wciąż zieje on ogniem w kierunku ludzi, ponownie rzuciła zaklęcie tym razem celując w chłopaka. Wiedziała, że przemoknie, ale przynajmniej miała nadzieję, że nic mu się nie stanie.
Gdy płomienie przestały wydobywać się z jego ust, ruszyła w jego kierunku.
-Nic Ci nie jest? - zapytała szczerze zmartwiona. Miała nadzieję tylko na to, że przez przypadek nie podtopiła chłopaka próbując go ratować.

kostka: 1

Kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 582
  Liczba postów : 508
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 10 Paź - 0:08

Sposób, w jaki zareagował jego organizm na to magiczne, niebywale ostre danie zadziwił jego samego. Krztusił się jeszcze, coraz rzadziej wyrzucając z siebie ogniste płomienie... Gdy nagle przyszedł czas na potężne kichnięcie! Claude aż zgiął się wpół, stłamszony mocą przerażającego kichu, którego zasięg był... Znacznie większy niż mógł sądzić, bowiem dosięgnął stolika nieopodal i odpalił obrus. Wszystko mogłoby się skończyć tragicznie, gdyby nie szybka i skuteczna interwencja pewnej pięknej czarnowłosej dziewczyny, która skierowała strumień wody najpierw na stół, a później... Prosto w twarz Faulknera. Chłopak wybałuszył oczy, po czym bez możliwości zaprotestowania przyjął na siebie przynajmniej galon wody.
Ale zianie ogniem mu przeszło. Żołądkowe i płucne sensacje skończyły się wraz z czwartym zachłyśnięciem.
Był cały przemoczony. Stał na środku restauracji, niewątpliwie urządzając dość widowiskową scenę i robiąc za atrakcję wieczoru, a nawet nie mógł otworzyć oczu, które piekły od zalania wodą. Pluł jeszcze trochę i prychał, aż ostatecznie udało mu się ponownie spojrzeć na swoją wybawicielkę... Która byłą trochę rozmazana, ale nadal ładna. Ktoś postronny mógłby uznać, że w tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby podziękowanie i jak najszybsze ulotnienie się z miejsca zdarzenia, lecz Claude w tamtej chwili miał w głowie coś innego.
Tym czymś było pstro.
- Nie zwykłem być tak mokry przy pierwszym spotkaniu z piękną damą - wypalił głupawo, mrugając jeszcze gwałtownie. - Ale to niewątpliwie miła odmiana. Mam nadzieję, że nie roz... podpaliłem Ciebie - dodał jeszcze, jako że tego dnia wyjątkowo trzymały się go "żarciki" - Tak na poważnie to dziękuję. Uratowałaś mnie, stolik i prawdopodobnie połowę tej restauracji przed rychłym spaleniem - powiedział, w końcu zdobywając się na szczery, dziękczynny uśmiech.

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 10 Paź - 1:14

Na szczęście chłopak przeżył przykre spotkanie z ogniem a potem jeszcze ciekawesze z lodowatymi strumieniami wody. Beatrice ulżyło znacznie z tego powodu. Czułaby się dziwnie, gdyby zamiast mu pomóc, tylko bardziej by zaszkodziła i uśmierciła Bogu ducha winnego chłopaka. W końcu w aż tak destrukcyjnym nastroju nie była i nie mogła wyżywać się na innych.
Jego pierwszą uwagę puściła mimo uszu. Co prawda miło było usłyszeć od kogoś, zwłaszcza od kogoś dopiero co poznanego, że jest się piękną, ale teraz zupełnie nie w głowie były jej amory. Rozbity związek z Maxem był zdecydowanie zbyt świeżą sprawą. Nie zdążył się jeszcze nawet zasklepić a co dopiero mówić tu o całkowitym zniknięciu tej blizny.
Jednak kolejnych słów nie mogła zignorować. Uśmiech sam pojawił się na jej twarzy. Dziwne. Nie było go tam od przynajmniej kilku dni! Była to bardzo miła odmiana.
-Na szczęście zdążyłam w porę zareagować, więc nic złego się nikomu nie stało - uśmiechała się nadal, gdy wypowiadała te słowa. Zdawała sobie sprawę z tego, że musieli urządzić tutaj niezły pokaz wszystkim przebywającym na sali. Czuła wręcz na karku ich spojrzenia.
-Nie masz za co dziękować, każdy normalny czarodziej zareagowałby w podobny sposób. - a przynajmniej tak sądziła Beatrice. Bo dlaczego miała pozwolić na to, aby zostać poparzoną? Bądź ktoś w jej otoczeniu?
Aby jeszcze bardziej pomóc chłopakowi, Bea postanowiła również użyć na nim zaklęcia suszącego.
-Pozwól, że Cię osuszę - powiedziała, po czym ponownie wycelowała w niego różdżką i dodała spokojnie - Silverto.
Szybko zaczęła żałować swoich działań. Zamiast strumienia gorącego powietrza z końca jej różdżki ponownie wydobyła się woda, która znów zmoczyła i tak przemokniętego chłopaka. Beatrice szybko przerwała działanie zaklęcia, ale swoje niestety musiał jednak chłopak ponownie dostać.
-Wybacz! Chciałam pomóc! - rzuciła przepraszającym tonem, lekko zmieszana. Nie tak to powinno wyglądać.
Słyszała, jak ludzie siedzący w pobliżu parskają śmiechem na widok jej poczynań, ale niestety dziś nie miała sił, aby stawić im czoła a tym bardziej odpowiednio usadzić. Dziś nie potrzebowała, by stać się tematem plotek i rozmów.
-Przepraszam, ale ja muszę wyjść. Nic tu po mnie. Nie mam ochoty, aby przez resztę mojego pobytu tutaj wciąż mi się przypatrywali. Idziesz ze mną?
Nie liczyła, że chłopak się zgodzi. W końcu nie znała go a tym bardziej on jej. Nie kojarzyła go ze szkoły i nie wiedziała o nim zupełnie nic. Tylko ktoś szalony przystałby na jej propozycję. A może właśnie z kimś takim miała do czynienia? Los potrafił płatać przeróżne figle.

Kostka: 3
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 25
Skąd : Ipswich
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 582
  Liczba postów : 508
http://www.czarodzieje.org/t15209-claudius-faulkner
http://www.czarodzieje.org/t15231-claude-faulkner#406748
http://www.czarodzieje.org/t15222-claude-faulkner#406465
http://www.czarodzieje.org/t15208-claudius-faulkner




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sob 14 Paź - 17:35

Claude przypatrywał jej się z nieco rozmarzonym wyrazem twarzy, jaki zwykł przybierać, gdy w okolicy pojawiała się piękna pani, lecz brak jakiejkolwiek reakcji z jej strony sprawił, że jego zapał zdecydowanie osłabł. No trudno, najwyraźniej dziś nie było mu to dane - dziś, ani nigdy wcześniej w życiu. Ale Claude już tak miał, zdecydowanie zbyt pewnie rzucał podobne uwagi, a później okazywało się, że w ogóle nie znajdywał zrozumienia. Przyzwyczaił się już, więc nie wpłynęło to na niego jakoś bardzo źle.
Skłonił się lekko, winszując jej zasługi.
- Widzisz, ale jako jedyna zareagowałaś - zauważył, już pomijając fakt, że to jej obrus stanął w ogniu. Gdyby do tego nie doszło, pewnie równie chętnie by mu pomogła, prawda? Na jej kolejną propozycję przystał skinieniem głowy, rozkładając na bok ręce, by zaklęcie objęło całe jego szaty...
I cóż, objęło.
Niestety nie wszystko poszło tak, jak miało. Zamiast ciepłego powietrza z różdżki kobiety wystrzelił kolejny strumień zimnej wody, trafiając go prosto w środek brzucha i rozpryskując się na całą jego postać. Zamknął oczy i skrzywił się, rękami próbując bronić się przed wodą, co powodowało jedynie większy rozbryzg. Nie zdziwiłby się, gdyby wszyscy w promieniu metra również zostali ochlapani. Na szczęście ten armagedon nie trwał długo, woda została zatrzymana, a kobieta cała spłonęła rumieńcem. Claude odkaszlnął, przetarł twarz dłońmi, delikatnie zirytowany tym zajściem. Przecież miała go wysuszyć, czy to wszystko było żartem? Wystarczyło jednak jedno spojrzenie na zmieszaną dziewczynę, by zorientować się, że jej słowa są jak najbardziej szczere i wcale nie zamierzała go w ten sposób potraktować.
- Dobra, dobra... Nic... Się nie stało - powiedział między kaszlnięciami. Powiódł wzrokiem po całej restauracji, orientując się, że istotnie urządzili wszystkim niezły pokaz. - Co? Tak, tak, masz rację. Ja też idę - przytakną, obracając się jeszcze w poszukiwaniu swojego stolika, przy którym leżała jego czarna teczka. W dwóch szybkich susach zdobył ją i powrócił do kobiety, patrząc pytająco w stronę wyjścia. Skoro zaproponowała...

Jeśli chcesz się gdzieś przenieść i masz pomysł na inne miejsce, to podrzuć śmiało, możesz też zrobić zt

______________________


What if I would love you till the end?
You would never be alone again
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Gru - 16:59

Dzisiaj miał niesamowicie dobry humor. Czas w pracy szybko i przyjemnie mu minął, dostał stolik w restauracji i umówił się w niej z Beatrice. Jednak przed wyjściem postanowił się przebrać. Miał na sobie czarny garnitur, a do restauracji wszedł w płaszczu. Dzisiaj chciał wyglądać jeszcze bardziej elegancko niż zazwyczaj, choć na co dzień ubierał się przyzwoicie. Święta minęły mu miło, cicho i spokojnie, bo postanowił spędzić czas z matką. Pomógł jej w domu przygotować jedzenie, zajął się także kilkoma sprzętami, które wymagały naprawy. Niestety... nie mogłoby aż tak dobrze. Nie spodziewał się, że dostanie prezent od siostry. Czuł się źle z tego powodu, że nic jej nie wysłał. Będzie musiał to nadrobić. Święta to taki okres w którym ludzie powinni się godzić. Być może Lorenzo walnął się w głowę, ale postanowił spróbować dogadać się z siostrą. Przynajmniej wyśle jej list z chęcią spotkania się. Jakieś kroki trzeba było podjąć.
Gdy wszedł do restauracji, zajął miejsce przy swoim stoliku i rozpłaszczył się. Zamówił już całą butelkę wina i postanowił poczekać na Beatrice. Sam nie będzie zamawiał.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Gru - 17:38

Nie mogła się doczekać momentu, w którym będzie jej dane spotkać się z Lorenzem. Ostatnimi czasy tak bardzo na nowo się do niego przywiązała, że czas spędzony z dala od niego wydawał jej się czasem po prostu straconym. Lorenzo rozumiał ją doskonale, znał ją lepiej niż ktokolwiek inny (w tym mogłaby mu tylko Yvonne dorównywać) i potrafił bezbłędnie odczytywać każde jej zamiary. Nie wyobrażała sobie tego, że ponownie mogłoby go zabraknąć w jej życiu.
Po farsie, jaką okazały się być rodzinne święta, marzyła o tym, aby spędzić trochę czasu w gronie osób, które nie zgrzytają zębami na jej widok. Wiedziała, że nawet matka Lorenza bardziej by się cieszyła, gdyby ją ujrzała, niż jej własna. Dlatego czym prędzej wyrwała się z rodzinnego domu i ruszyła na umówione spotkanie z Włochem. Poza tym, nie mogła się doczekać momentu, w którym oznajmi mu o małej zmianie, jaka zaszła w jej życiu. Nikt o tym jeszcze nie wiedział, a nie mogła doczekać się momentu, w którym oznajmi o tym Lorenzowi.
Przyszła w umówione miejsce chwilę później, niż powinna. Jakoś miała tak wpojoną zasadę, że zawsze była odrobine później niż umówiona była godzina. Ubrana w jedną ze swoich ulubionych sukienek czym prędzej pognała na spotkanie z przyjacielem. Nawet nie zwróciła uwagi na fakt, że zaprosił ją do restauracji, w której poznała Clauda. Dopiero na miejscu sobie to uzmysłowiła.
-Witam, był tutaj zarezerwowany stolik, na nazwisko Sorrentino. - powiedziała kelnerowi. Ten uśmiechnął się miło i zaprowadził ją w głąb lokalu. Tak, jak się spodziewała, Lorenzo już na nią czekał. Nie mogła oprzeć się pokusie, więc pocałowała go w policzek i przytuliła mocno.
-Tak się cieszę, że Cię widzę. - powiedziała po chwili, gdy już się delikatnie od niego odsunęła. Ktoś, kto patrzył na nich z boku z pewnością mógł pomyśleć, że są parą zakochanych w sobie osób. Jak bardzo by się zdziwił.

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Gru - 18:14

Wyobrażał sobie jak mogły wyglądać święta w rodzinie Dear. Na ten okres wcale mu nie brakowało większej rodziny. Wolał nudnie a szczęśliwie spędzić te dni. Po co się wkurzać na sam koniec roku? W końcu ten rok nie był dla niego aż taki zły, lecz liczył że przyszły będzie o dużo lepszy.
Lorenzo wcześniej otworzył wino i odstawił je na stół by trochę po oddychało. Z dobrymi i starymi winami tak się robiło, ponoć smakowało lepiej. On się na tym zupełnie nie znał. Lubił wino, ale wolał szkocką. Czekając na swoją przyjaciółkę, postanowił poczytać sobie menu. Im więcej czytał, tym większy miał mętlik w głowie, ponieważ mógłby zjeść wszystko.
Wybór dania przerwała mu Trice, która już przyszła. Spojrzał na nią i uśmiechnął ciepło. Wyglądała nieziemsko. Odetchnął trochę z ulgą, że ubrał się w garnitur. Wstał do dziewczyny i także pocałował ją w policzek, a także mocno przytulił. Czuł, że tego potrzebowała. Czyli jej święta minęły tak jak się spodziewał, nie najlepiej.
- I wzajemnie. Wyglądasz bosko. - powiedział z uśmiechem. Wskazał ręką na jej krzesło, a gdy usiadła przysunął ją delikatnie do stołu. Usiadł na przeciwko i podał drugie menu. Wziął także za butelkę wina i polał do kieliszków. - I jak tam spędziłaś święta? Mam nadzieje, że było w porządku. - dodał nalewając trunek.
- Dziękuje też za prezent, na pewno się przyda. - nie spodziewał się, że cokolwiek od kogokolwiek dostanie, a tutaj taka niespodzianka. Gdy przyszedł kelner, Lorenzo jeszcze przez chwilę się zastanawiał, ale postanowił wziąć to co bardzo lubił.
- Lazanie poproszę. - powiedział do kelnera oddając mu kartę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Gru - 19:44

Widok Lorenza sprawiał jej ogromną radość. W czasie trwania tych świąt niewiele było takich rzeczy, teraz z ogromną przyjemnością to odreagowywała. Jego uśmiech sprawiał jej radość, a przez jego komentarz, zarumieniła się delikatnie.
-Dziękuję. Ty też wyglądasz niczego sobie. - powiedziała, a potem usiadła na przeciw niego gotowa rozpocząć ich "randkę".
Słysząc jego pytanie, nie do końca wiedziała, co odpowiedzieć. Jak minęły jej święta? Atmosfera w domu rodzinnym była wręcz wyśmienita! Napawała radością i dzięki jej rodzeństwu można było poczuć ducha świąt. A tak naprawdę to cholernie cieszyła się z faktu, że było już po wszystkim. Że mogła wyjść, nie narażając się na wredne spojrzenia rodziców czy babci. Była szczęśliwa, że tą farsę ma już za sobą.
- Było... ciekawie. - powiedziała, nie patrząc na chłopaka i udając ogromne zainteresowanie menu. W końcu jednak nie mogła dłużej już udawać, więc położyła kartę dań na stole i spojrzała Lorenzowi prosto w oczy. -Po rodzinnej kolacji, gdy rodzice poszli się przejść, a babka udała do swojego apartamentu, Vivien, Dorienowi i Calumowi zebrało się na wylewanie rodzinnego szamba. Każdy nagle zaczął mówić o tym, co go boli i jak wiele bólu rodzina mu sprawia. Powiem Ci szczerze, że trochę się nasłuchałam, w szczególności od Vivien. - wzięła do ręki kieliszek wina i upiła z niego niewielki łyk rozkoszując się jego smakiem. - Wypominała mi coś, o co ja nigdy się nie prosiłam i czego nigdy nie chciałam.
Nie chciała dłużej poruszać tego tematu, więc nie powiedziała nic więcej. Jej rodzina była cholernie dziwna i już dawno do tego przywykła. Nie mogła tego zmienić i nawet nie szczególnie jej na tym zależało. Wolała po prostu omijać tych, którzy żywili do niej wrogie uczucia. Rozwiązanie idealne. Unikać kłopotów. A jej wyprowadzka musiała zdecydowanie w tym pomóc.
W tym momencie podszedł do nich kelner, aby zebrać zamówienia.
- Ja poproszę plumpki duszone w sosie miodowym - dodała, gdy Lorenzo złożył już swoje zamówienie. Odczekała, aż kelner się oddali, aby kontynuować na spokojnie rozpoczętą rozmowę. -A Tobie jak minęły święta? Twoja mama musiała być szczęśliwa, że poświęciłeś jej więcej czasu. - uśmiechnęła się na wzmiankę o matce Lorenza. Zawsze lubiła i szanowała tą kobietę.

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Gru - 20:20

Trochę źle się poczuł pytając o święta, bo było to trochę głupie. Spodziewał się dobrze jej odpowiedzi, więc niepotrzebnie o to pytał. Nie chciał, żeby wracała do tego myślami, by przez przypadek popsuła sobie humor. Wysłuchał dokładnie co dziewczyna do niego mówiła. Nie spodziewał się, że jej rodzina jest aż taka... dziwna. Trudno jest dobrać jakiekolwiek słowa, aby skomentować tą sytuacje.
- Przykro mi. W następne święta porwę Cię do siebie. - powiedział z lekkim uśmiechem. Już wyobrażał sobie to jakby Lorenzo przyszedł z dziewczyną. Mama chciałaby wiedzieć o niej wszystko, w dodatku od jak dawna są razem i kiedy ślub. Na szczęście znała Beatrice i wiedziała, że są przyjaciółmi, choć cały czas mu powtarza, że to idealna dziewczyna i powinien się koło niej zakręcić, bo ktoś może to zrobić za niego. Chciała po prostu, żeby jej syn się już ustatkował, bo czas płynął coraz szybciej i żeby na starość nie został sam z pracą. Ah... matki.
- U mnie spokojnie. Spędziłem je razem z mamą. Była szczęśliwa i obiecałem sobie, że będą ją odwiedzał częściej. Liczę na to, że po nowym roku będę miał więcej czasu. - powiedział z uśmiechem. Wziął kieliszek z winem w ręcę i trochę pochylił się nad stołem w jej kierunku. - Może i nie ma jeszcze nowego roku i raczej nie będę miał okazji Cię zobaczyć w sylwestra, bo za pewne będę miał służbę, ale możemy wypić... za to żeby był lepszy od tego. - dodał chcąc się z nią stuknąć, a gdy to zrobił upił łyka.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 26 Gru - 23:44

Czy jej było przykro przez to, że jej sytuacja rodzina była taka, a nie inna? Nie szczególnie. Nigdy nie odczuwała ogromnej więzi z rodzeństwem, więc nawet nie wiedziała, jak to jest odczuwać jej brak. Dla niej taki stan rzeczy był po prostu naturalnym. Naturalnym było również to, że Yvonne jak i Lorenzo byli jej znacznie bliżsi niż ktokolwiek pochodzący z jej rodzinnego domu. Na nich zawsze mogła polegać i wiedziała, że nawet z najgorszej opresji wyciągnęliby ją całą. Mimo, że otwarcie się nienawidzili to wiedziała, że dla jej dobra byliby w stanie zewrzeć szeregi. A przynajmniej taką miała nadzieję.
- Lorenzo, przestań. - powiedziała, posyłając w jego kierunku ciepły uśmiech. - Mnie nie jest przykro. Zresztą, takie święta są dla mnie dosyć normalne. Dziwne by było, gdyby nagle wszyscy rzucili się sobie na szyje i zaczęli nadrabiać stracony czas. - dodała, pod koniec wypowiedzi parskając lekko śmiechem. Nie wyobrażała sobie takiej sytuacji i wiedziała, że po prostu w takim przypadku czułaby się cholernie niekomfortowo. Chociaż, z drugiej strony, miło by było mieć siostrę, która nie pała rządzą mordu na Twój widok...
- Mam nadzieję, że pamiętałeś przekazać jej ode mnie życzenia świąteczne. Wiesz przecież, jak bardzo ją lubię. - tym razem jej uśmiech był na pewno o wiele lepszy. Sama myśl o mamie Lorenzo napawała ją optymizmem. To była wspaniała kobieta, która mimo trudów życia, potrafiła sobie z nimi bardzo dobrze poradzić. I w dodatku wychować jedynego syna na tak wspaniałego mężczyznę.
- Ja też chciałabym Ci życzyć najlepszego na nadchodzący nowy rok - powiedziała, stukając się z nim kieliszkiem i dopiero wtedy upijając niewielki łyk. Było bardzo dobre w smaku, ale nie mogło się równać z trunkami, które skrywała rodzinna piwniczka.
W tym momencie przyszedł kelner z zamówionymi przez nich potrawami. Beatrice pożałowała, że zamówiła to, co zamówiła. Danie nie wyglądało najapetyczniej na świecie, ale miała nadzieję, że smak nadrobi. Bo zapach był obłędny.
- W ogóle, mam dla Ciebie niespodziankę. - zaczęła, aby rozbudzić ciekawość Włocha. Nikomu w końcu nie mówiła o jej domu w Dolinie Godryka. Nabrała na widelec niewielką ilość potrawy i wsadziła ją sobie do ust. Smak ją bardzo pozytywnie zaskoczył. -Jakie to pyszne - powiedziała z pełnymi ustami, przymykając oczy z lubością. Teraz już nie żałowała, że zdecydowała się na plumpki.

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro 27 Gru - 10:32

Oczywiście, że by zerwał z nią szeregi jeżeli zaszłaby taka potrzeba. Pogodziłby się z największym wrogiem, jeżeli to oznaczałoby że będzie w stanie uratować Beatrice. Była dla niego jedną z najważniejszych ludzi na świecie. Czasami bał się, że wpadnie na magimilicję, a te kretyny wezmą ją za zagrożenie. Bał się tego, ponieważ gdyby ją aresztowali, zrobiłby tam raban, a to by nie przeszło pustym echem, a może i doszłoby do mediów.
Nie chciał już komentować temat świąt, bo po co mieli się dołować. Już było po nich i bardzo dobrze. Mógł wrócić wreszcie do normalnego życia, choć pewnie i by pracował w święta, gdyby nie fakt że chciał je spędzić z matką. Nie chciał w ten okres zostawiać jej samej.
- Oczywiście, że złożyłem jej życzenia od Ciebie. - gdy zagłębił się w wspomnienia, delikatnie się zaśmiał pod nosem. - Gdy zaczęliśmy o tobie rozmawiać to oczywiście mama od razu zaczęła mówić jak bardzo do siebie pasujemy i jaka szkoda, że razem nie jesteśmy. Jednak to już jest standard. Często to od niej słyszę. - powiedział z lekkim uśmiechem. Zawsze się zastanawiał po co matka mu to mówiła. Czyżby Lorenzo wyglądał na kogoś kto sobie nigdy już nikogo w życiu nie znajdzie i będzie totalnie sam? A może próbowała przewidzieć jego przyszłość i zobaczyła coś czego nie chciała widzieć? Matki to jednak są dziwne.
- Jaką niespodziankę? - zapytał się zainteresowany i także zaczął wcinać swoją potrawę. Naprawdę dobre jedzenie tutaj robią. Będzie musiał pojawiać się tutaj częściej, w końcu nie ma tak daleko. Trochę się niecierpliwił, ponieważ chciał usłyszeć jaką to niespodziankę dla niego posiada. - No mów, nie każ mi tyle czekać. - dodał gdy już przełknął i popił winem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro 27 Gru - 13:48

Beatrice też zdecydowanie cieszyła się, że święta dobiegły już końca. Nie zdzierżyłaby kolejnych dni spędzonych w towarzystwie rodziny. Miała ich serdecznie dosyć na najbliższy czas i zamierzała ich bardzo skutecznie unikać. O ile Calum i Dorien potrafili się w miarę normalnie zachować, tak Vivien przeginała do tego stopnia, że Bea nie przypuszczała, aby miała szybko zobaczyć siostrę. Nawet w pracy planowała tak ustawiać zmiany, aby nigdy nie musieć przebywać z Viv sam na sam. Miała jej serdecznie dosyć.
Uśmiechnęła się na wieść, że Lorenzo przekazał mamie jej życzenia świąteczne. Może i powinna sama do niej napisać, ale nie chciała jej przeszkadzać w tak szczególnym czasie, jakim były święta.
Nabrała kolejną porcję jedzenia na widelec, ale ten zamarł jej w połowie drogi do ust. Nie spodziewała się, że Sorrentino ponownie poruszy ten temat, że niby jego mama stwierdziła, że oni powinni być razem. Dla niej ten temat był trudny i niekoniecznie przyjemny. Uwielbiała i kochała Lorenza, ale nigdy nie była to miłość jaką mogłaby obdarzyć go inna kobieta. Dla niej był jak starszy brat, na którego zawsze mogła liczyć i który zawsze mógł liczyć na jej pomoc. I nic w tej kwestii przez tyle lat się nie zmieniło.
- Skończ już ten temat. - powiedziała zimno w końcu zjadając kolejną porcję jedzenia. Żuła długo, aby zyskać jak najwięcej czasu. Nie chciała go ranić, ale wyraźnie widziała, że inaczej po prostu się nie da. -Lorenzo, jesteś dla mnie jak brat, myślałam, że to już dawno było ustalone. Dlaczego ty cały czas od nowa poruszasz ten temat? - czuła się cholernie głupio, że musiało dość do tego, aby powiedzieć coś takiego. Ale chciała wyjaśnić tę sprawę raz na zawsze i inaczej niż przez dosadne powiedzenie tego głośno nie dałoby rady tego załatwić.
- Narazie Ci nic nie powiem, zobaczysz co trzeba po kolacji. - dodała, uśmiechając się lekko. Miała tylko nadzieję, że Lorenzo nie poczuje się nadto urażony i że kiedyś wybaczy jej te słowa.

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 28 Gru - 11:50

Dawali tutaj niesamowicie dobre potrawy. Był zdziwiony, że wcześniej tutaj nie przyszedł, w końcu mieszka w Londynie. Znał to miasto bardzo dobrze, ale rzadko kiedy chodził po knajpach, a powinien bo on gotować to akurat nie umiał. Nie miał do tego głowy, pewnie dlatego był taki słaby z eliksirów. Połączenie kilku składników i zmieszanie ich to już dla niego jest czarna magia.
Słysząc jej kolejne słowa zdziwił się i to bardzo. Nie spodziewał się takiej reakcji, ponieważ nie miał nic złego, czy też nieodpowiedniego na myśli. Powtórzył tylko to o czym rozmawiał z matką w święta. Nie miał pojęcia, że Trice tak na to zareaguje.
- Przepraszam, nie wiedziałem że tak na to zareagujesz. - powiedział spokojnie, chcąc trochę uspokoić sytuację. - Wiem że jesteśmy tylko przyjaciółmi, ja tylko powtórzyłem co moja mama powiedziała. Wybacz... już nie poruszę tego tematu. - nie wiedział czemu tak naskoczyła. Zazwyczaj śmiali się z tego jak wyglądałoby ich życie gdyby byli razem. Nie widział w tym nic złego, ponieważ porzucił już myśl, że mogliby stworzyć szczęśliwą parę. Nie chciał komplikować tych spraw, bo już i tak są skomplikowane.
- Dobrze. - zgodził się potulnie nie chcąc jeszcze czegoś spieprzyć. Czuł się... dość dziwnie, ale wolał dokończyć swój posiłek na spokojnie, żeby przez przypadek się nie zakrztusić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 28 Gru - 15:49

Słysząc jego kolejne słowa, poczuła się mocno zakłopotana. Nie wiedziała, że może to brzmieć w jej ustach jak oskarżenie. Nie chciała tego. Ona po prostu miała zupełnie inne rzeczy teraz w głowie i zupełnie inne priorytety. Nie szukała partnera, czy męża, ba, nie chciała żadnej rodziny! Miała tego tematu na chwilę obecną dość. A słowa matki Lorenzo, mimo że nie powiedziane do niej prost, sprawiły, że poczuła się bardzo osaczona. Tak, jakby jej zegar biologiczny bił bardzo szybko i jakby ona po prostu MUSIAŁA na gwałt znaleźć sobie męża i zrobić z nim gromadkę dzieci. A ona tego w tym momencie po prostu nie chciała. Mimo, że minęło już trochę czasu, to wciąż czuła ból po rozstaniu z Maxem. Kolejny związek byłby w tym momencie zupełnie niewskazany. Nie w takim stanie ducha w jakim obecnie się znajdowała.
Odłożyła widelec na talerz i chwyciła dłoń Lorenza. Chciała, aby na nią spojrzał i dobrze zrozumiał to, co miała zamiar mu powiedzieć. Bez żadnych głupich podtekstów i insynuacji. I oczywiście bez urażania jego samego.
-Lorenzo, jesteś najmilszym mi na świecie człowiekiem i załamałabym się, gdybym Cię straciła. Dlatego Ci to mówię: ten temat jest dla mnie niewygodny. Czuję się wtedy tak, jakby każdy wymagał ode mnie tego, żebym chodziła z brzuchem pod nos, jakbym zaraz miała pęknąć od nadmiaru dzieci w środku. - zawiesiła się na chwilę patrząc po sali, jakby tam miało znaleźć się jej wybawienie. -Ja tego nie chcę. Nie chcę teraz mieć żadnego partnera. Mam dość po tym, jak potraktował mnie Max. Wiem, że nie powinnam tak się unosić i do Ciebie odzywać, ale to po prostu było silniejsze ode mnie. Przepraszam Cię za to.
Zamilkła, mając nadzieję, że Sorrentino zrozumie jej zachowanie i postawę. Oraz motywy, które nią kierowały. W chwili obecnej uważała, że ma czas na takie rzeczy jak dziecko i rodzina. Mimo tego, że jeszcze kilka miesięcy temu, gotowa była założyć rodzinę i wieść wspólne życie z jednym mężczyzną do końca jej bądź jego dni.

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2
  Liczba postów : 91
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15536-lorenzo-t-sorrentino#417060
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15538-lorenzo#417079
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15539-lorenzo#417131
http://czarodzieje.my-rpg.com/t15535-lorenzo-t-sorrentino#417046




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 28 Gru - 16:18

Nie chciał jej osaczać, nie chciał niczego wymuszać, szczerze nawet nie wiedział że te słowa tak bardzo ją zabolą. A powinien o tym wiedzieć. W końcu był jej przyjacielem, jedną z najbliższych osób, które zazwyczaj nie miały problemu z rozszyfrowaniem dziewczyny i jej myśli. Teraz jednak dał dupy. Czuł się z tym faktem bardzo źle. Ten wieczór nie powinien tak wyglądać. Mieli razem fajnie spędzić czas, powspominać stare, dobre, zwariowane czasy, ale zachciało mu się gadać o jakiś dziwnych rzeczach. Dobrze rozegrane Lorenzo. Brawo ty.
Gdy poczuł jej dłoń na swojej, spojrzał na jej twarz w milczeniu. Szczerze nie wiedział co powiedzieć, więc poczekał aż ona zrobi pierwszy krok.
- Dobrze. Rozumiem to. Nie wiedziałem. Teraz już na pewno nie będę o tym mówił. Zero związków, zero nawiązań do rodziny. Jesteśmy teraz tylko my, butelka wina i to pyszne jedzenie, które już się niestety kończy. - odpowiedział i także uścisnął jej dłoń. Miała bardzo delikatną i ciepłą rękę. - Nie masz za co przepraszać. Dobrze wiedziałem, że jesteś po ciężkim rozstaniu, a ja puściłem taką głupotę. - dodał szybko po jej słowach. Nie obwiniał jej, bardziej obwiniał siebie za swój kretynizm. Po chwili postanowił puścić jej rękę i wrócił do posiłku. Nie minęła może minuta a już miał go zjedzonego, wypił także swój kieliszek wina i odstawił pusty na stół. Na szczęście kolacja już była opłacona, ponieważ zrobił to z góry, więc w każdej chwili bez przeszkód mogli wychodzić.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 22
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 813
Dodatkowo : metamorfomagia
  Liczba postów : 637
http://www.czarodzieje.org/t14885-beatrice-l-o-o-dear
http://www.czarodzieje.org/t14916-are-you-afraid-of-blood
http://www.czarodzieje.org/t14920-poczta-beatrice-l-o-o-dear#397481
http://www.czarodzieje.org/t14915-beatrice-l-o-o-dear




Moderator






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 28 Gru - 17:26

Chciała jakoś załagodzić całą sytuację. Wiedziała, że kolacji nie da się już odratować i jedyne co mogła zrobić, to zakończyć tą farsę. Miało być pięknie i miło, wyszło jak zawsze. Niestety, ale ostatnimi czasy kontakty międzyludzkie nie wychodziły Beatrice najlepiej na świecie. Nie wiedziała, czemu tak napadła na Lorenzo, mimo, że wcale nie powinna tego robić. Ale to w tym momencie było po prostu silniejsze od niej samej. Zresztą, ciężko było jej poznać ją samą w tym dziwacznym zachowaniu, którego się dopuszczała.
- Nie wracajmy do tego tematu, jeszcze raz Cię za to przepraszam. - dodała po chwili ciszy z delikatnym uśmiechem na ustach. Potem wróciła do spożywania swojego posiłku z większym zapałem, niżby to wypadało. Popijała potrawę winem, które z każdym kolejnym łykiem stawało się o wiele smaczniejsze niż wcześniej. Ale nadal nie mogło się ono równać ze skarbami, które skrywała piwniczka w jej rodzinnym domie.
-Wiesz co, zapomniałabym prawie, że chciałabym Ci coś pokazać. - powiedziała nagle z nowym zapałem w sobie. Może jej wiadomość niespodzianka mogła uratować jednak ten wieczór. Od razu można było zauważyć, że wyraźnie się ożywiła. Cholernie się cieszyła i nie mogła doczekać się momentu w którym podzieli się z Lorenzem tą radosną dla niej nowiną.
Poczekała kulturalnie, aż mężczyzna dokończy swój posiłek, przyglądając mu się. Sama swojego nie skończyła, bo nagle przestała zupełnie być głodna. Nie mogła usiedzieć na miejscu, tak jej było spieszno do wyjścia. Chciała jak najszybciej znaleźć się w Dolinie Godryka.
Gdy tylko mężczyzna odłożył sztućce na bok, Bea zerwała się z miejsca i złapała go za rękę. Po drodze zgarnęła jeszcze tylko swoją torebkę i płaszcz, spiesznie zarzucając je na siebie. Aby nie było, Lorenzowi również pozwoliła się ubrać.
Wyszli na ruchliwą ulicę. Pełno aut poruszało się wokół nich, taksówki zapraszały do skorzystania z ich usług. Na szczęście czarodzieje mieli o wiele lepsze metody transportu niż komunikacja miejska. Bea poszła w jedną z bocznych uliczek obok restauracji, gdzie jak wiedziała na pewno nie będzie ludzi. Uśmiechnęła się radośnie odwracając do Sorrentino i przytulając się ciasno do niego.
-Teleportuj nas do Doliny Godryka, ja nie mam uprawnień na teleportację łączną. Delikatnie na wschód od centrum. Potem zaprowadzę Cię, gdzie trzeba. - powiedziała tylko, nie mogąc się doczekać. Co prawda od celu dzieliło ich kilka minut, ale dla niej to było o wiele za długo.

/Zt. x2

______________________

Are you afraid of blood?

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2638
  Liczba postów : 760
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon 29 Sty - 14:09

Postarał się. Zdobyć rezerwację w najlepszej czarodziejskiej restauracji w Londynie w Walentynki to było nie lada wyzwanie. Ze względu na wiele wypadków magicznych zrezygnowano z powiększania sali czarami, liczba miejsc mocno ograniczona, a mimo wszystko udało mu się załatwić dla nich stolik. Restauracja zapewne miała być wypełniona szczebioczącymi do siebie zakochanymi, a oni…? No, skoro mogli spędzić razem ten romantyczny wieczór w tak wspaniały sposób, a w dodatku żadne z nich nie miało nikogo innego do pary, to czemu nie. No i fakt, że kończył dwadzieścia pięć lat też mogliby wspólnie uczcić, choć nie chciał jej mówić wcześniej, tak by nie trudziła się z przygotowaniem dla niego prezentu. Nie o to chodziło.
Zastanawiał się czy się golić czy nie. Nie, lubiła tak. Założył białą koszulę, nawet jeśli poprzednio podobna została mocno sprofanowana czerwonym winem – na szczęście Hardek poradził sobie doskonale z usunięciem plamy. Do tego garnitur – bo już nawet czarodzieje czystej krwi rezygnowali w takich sytuacjach z długich i mało wygodnych szat. Poza tym, dziwnie by wyglądali, gdyby ona miała na sobie jakąś śliczną sukienkę, a on długą togę. Bez sensu.
Oczywiście, że czekał z bukietem róż kilkanaście minut przed umówioną porą. Nie darowałby sobie, gdyby pojawił się chociażby minutę później niż Aurora. Czy się denerwował? Ani trochę. Co prawda wcześniej spotykali się tylko w klubach, hotelowych pokojach, a potem we własnych mieszkaniach, przy czym spowodowane to było głównie tym jak bardzo świat czarodziejski był mały i że plotki o Dorienie i pani Ambasador rozeszłyby się w ekspresowym tempie. Czyżby to już przestawało mieć jakiekolwiek znaczenie?


@Aurora von Schwarzenberg
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Pon 29 Sty - 14:37

Trzymała w rękach kartkę dostarczoną przez jego sowę i nie miała pojęcia co zrobić. W drugiej ręce trzymała wynik mugolskiego testu ciążowego, bo przestała wierzyć czemukolwiek, zaczynając od samej siebie, kończąc na tych magicznych testach. Siedziała na kanapie, patrząc to na test, to na kartkę i głównie płakała, nie wiedząc co z tym zrobić. W pracy wzięła wolne na kilka dni, bo nie była w stanie funkcjonować w żaden logiczny sposób.
Mimo wszystko w dzień walentynek postanowiła wziąć się w garść. Postanowiła być gotowa na wszystkie możliwości, bo wciąż nie była pewna czy w ogóle cokolwiek mu mówić. Może lepiej będzie, jeśli o niczym się nie dowie. Mogła wyjechać do Austrii, bez problemu utrzymała by się sama, dziecko mogło by wtedy mieć jej nazwisko i nigdy nie poznać ojca. Z drugiej strony, mogła zawsze usunąć ciążę. Opcji było wiele, ale nie podjęła decyzji. Nie umiała, więc postanowiła iść na żywioł.
Ubrana była na czerwono, stosownie do okazji, zaczynając od misternej, koronkowej bielizny, kończąc na pięknej, długiej sukni. Postawiła jednak na ciemniejszą, nie cukierkową, walentynkową czerwień. Miała też rozpuszczone włosy, i mimo delikatnego makijażu jej obecna chorobliwa bladość była bardziej widoczna niżby tego pragnęła.
Odetchnęła, po tym jak pojawiła się przed restauracją. Dorien zdecydowanie stanął na głowie, organizując wyjście w takim miejscu. Może już się domyślał? Nie widziała innego powodu dla którego chciałby wyjść z nią gdzieś indziej niż mało znany bar czy hotel. Ale w porządku, umiała się dostosować. Zacisnęła palce na torebce, którą miała ze sobą. Wątpiła, by miało to związek z chęcią świętowania jego urodzin, choć była taka opcja, że miało być to spotkanie jego znajomych... ale wtedy by chyba bardziej oczywiście wystosował zaproszenie, nie jako zaproszenie walentynkowe. Bo wiedziała kiedy miał urodziny, miała w sobie tyle odwagi by zapytać o to jego ojca.
Była minimalnie przed czasem. Kelner poprowadził ją do stolika w loży na piętrze, gdzie było więcej prywatności niż na sali głównej i zostawił ich samych z kartami. Aurora widząc mężczyznę, z praktyką nabytą przez gros jej życia, odsunęła od siebie wszelkie uczucia zamykając je szczelnie w szufladzie gdzieś na dnie serca. Uśmiechnęła się do niego czarująco jak zawsze i zauważyła na jego twarzy delikatny zarost, co powiększyło jej uśmiech i wyglądał teraz bardziej naturalnie, tak że jedynym co burzyło jej idealny wygląd była właśnie ta nienaturalna dla niej bladość.
Jeszcze ktoś pomyśli, że ci zależy, panie Dear.
- Witaj Dorien - pocałowała go w policzek na przywitanie, czując szorstkość pod ustami. Wbrew sobie poczuła delikatny dreszcz podniecenia. Czemu do cholery on nawet teraz działał na nią tak, że miała ochotę jak najszybciej przejść do deseru? - Muszę przyznać że zaskoczyłeś mnie tym zaproszeniem...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2638
  Liczba postów : 760
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 30 Sty - 13:59

Gdy ją zobaczył w tej sukience… Dobrze, że szybko się zorientował, że stał z rozdziawionymi ustami. Przymknął je i zamrugał kilkukrotnie, starając się ukryć wrażenie, jakie na nim zrobiła. Może i łatwo było wprowadzić go w zachwyt, szczególnie jeśli powodem były piękne kobiety, ale nie zawsze okazywał te emocje.
– Cześć – zdążył odpowiedzieć tuż przed całusem, który złożyła na jego policzku – Uznałem, że żadne z nas nie powinno być dziś same, a okazja jest tak wyjątkowa, że możemy sobie pozwolić na coś bardziej wystawnego niż tylko łóżko w hotelu. Cieszę się, że przyszłaś.
Zanim usiedli wręczył jej jeszcze kwiaty. I tak wylądowały w tym samym miejscu na skraju stolika, ale liczył się gest. Slytherinie, jak ona wyglądała. Zwyczajnie nie mógł oderwać od niej wzroku, a poza tymi kilkoma słowami na początku nie mógł nic z siebie wydusić. Czuł się z tym strasznie niekomfortowo. Zazwyczaj pewny siebie, opanowany, z ripostą na każdy zarzut, wydawał się być wręcz onieśmielony. Niecodzienny widok.
Razem z kartami dań kelner przyniósł im po lampce szampana. Wyśmienicie. Taki dodatkowy bodziec z zewnątrz rozproszył chwilowe zamyślenie, zakłopotanie, skrępowanie. Właściwie to w ogóle nie był głodny, wszelkie potrzeby i filozoficzne rozmyślenia zostały dokładnie przyćmione przez Aurorę.
Tato, dziękuję.
– Ślicznie wyglądasz –zagaił prostym, ale jakże celnym komplementem.
Niebezpieczne uczucia. Tym bardziej, że siedzieli właśnie we dwoje w ustronnym miejscu w raczej wykwintnym lokalu, przy świeczkach i bukiecie róż. Dorien, to nie tak miało wyglądać. Zdał sobie sprawę, że przy Aurorze naprawdę zapomina o Szwedce, która tak bardzo zawróciła mu w głowie. Swoją drogą, co za przypadek. Rakel pochodziła z Izraela, Mabel z Francji, Segovia była Rosjanką, Ruth Szwedką, a Aurora Austriaczką. Dodatkowo na ‘stażu’ w Stanach zaliczył jakąś Amerykankę, choć nawet nie pamiętał, jak miała na imię. W myślach żartował, że zwiedził już pół świata.
– Wybrałaś już coś?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Wto 30 Sty - 20:44

Uśmiechnęła się delikatnie, słysząc jego słowa. Nie był to jednak radosny uśmiech. Dziś, paradoksalnie wolałaby jednak być w hotelu, niż w wystawnej restauracji, zwłaszcza że idąc tu zauważyła jedną czy dwie znajome twarze. Była pewna, że ktoś ich razem nakryje i będą plotki. A jak wyjdzie jej mały sekret, nawet większe. Odsunęła się od tych rozmyślań. Nie powinny mieć znaczenia... jednak tuż przed tym jak je odrzuciła, pojawiło się pytanie, dlaczego rozgrywał to w ten sposób?
- Panie Dear - odezwała się, a w jej niskim głosie zabrzmiała mrucząca nuta - nie sądzę by w ogóle pan podejrzewał, że można panu odmówić.
Postanowiła że dziś nie będzie starała się go w żaden sposób uwodzić, ale to było silniejsze od niej. Nie mogła nic poradzić na to, że przy nim czuła się taka... Miała wrażenie, jakby mogła mieć wszystko, czego zapragnie.
Mimo wszystko, Dorien był minimalnie cichszy niż zazwyczaj, a ona znów poczuła niepokój, że może czegoś się domyśla. Czyżby opięta sukienka odsłoniła jej brzuch? Była pewna, że jeszcze nic nie widać.
Gdy kelner przyniósł szampana dłonią zasłoniła światło kieliszka.
- Dziękuję, poproszę wody - uśmiechnęła się do pracownika restauracji. Dopiero teraz zdała sobie sprawę, że mogło być to podejrzane, ale od ich spotkania w święta nie piła, więc nie mógł nic podejrzewać, zwłaszcza że sama wspomniała że woli zrobić sobie przerwę od alkoholu. W zasadzie niczego to nie zmieniło między nimi. Pragnęła go równie mocno, jak po kilku lampkach wina i w zasadzie, to miała więcej energii niż gdy piła. Fascynującym było też to, że zauważała u niego kilka innych rzeczy, jak choćby właśnie to, że zapamiętał że lubi jego kilkudniowy zarost.
- Dziękuję - tym razem uśmiechnęła się bardziej szczerze. Starała się, w końcu to pierwsze ich wspólne wyjście. Dotknęła opuszkami palców kwiatów które jej przyniósł i jeszcze raz skierowała na niego wzrok, delikatnie się uśmiechając.
Miała wrażenie, że wygląda jak zauroczona idiotka, więc pokręciła głową, załamana własną postawą i postanowiła zastanowić się nad jedzeniem. Rozłożyła kartę przed sobą i wsunęła palec wskazujący do ust, lekko go zagryzając. Kompletnie nie miała głowy do jedzenia. Nawet nie miała ochoty na jakieś jedzenie. Słysząc jego głos, uniosła wzrok i nie wyciągając palca z ust pokręciła przecząco głową, a burza blond włosów wydostała się z jej pleców do przodu, jednocześnie powodując że nagle jej delikatne perfumy stały się wyczuwalne.
Nagle uśmiechnęła się przebiegle. Rzadko kiedy to robiła, rzadko pozwalała komuś przejąć inicjatywę, ale dziś założyła nogę na nogę i zamknęła gwałtownie menu.
- Zamów coś dla mnie - zażądała z uśmiechem który mógł mówić wszystko. Zadowolona z siebie odrzuciła włosy na ramię. Domyślała się że mają jeszcze chwilę, nim przyjdzie kelner, więc sięgnęła do torebki, wyciągając drobne pudełeczko.
- Wszystkiego najlepszego z okazji urodzin, Dorien - z tymi słowami wyglądała dużo łagodniej, z delikatnym ciepłem spoglądającym na niego z jej szaro-niebieskich oczu.
Miała cichą nadzieję, że spinki do mankietów, srebrne z onyksowym wykończeniem, przypadną mu do gustu, zwłaszcza że często go widywała w koszulach. Choć nie była pewna, czy to nie dlatego, że lubił doprowadzać ją do granic cierpliwości, zmuszając by za każdym razem odpinała metodycznie każdy guzik. Bogowie jej świadkami, że następnym razem po prostu ją rozerwie.
O ile będzie jeszcze jakikolwiek następny raz.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2638
  Liczba postów : 760
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro 31 Sty - 11:40

Wedle wystosowanej prośby podano jej wodę. Dorien patrzył na nią bardzo zdziwiony, wręcz lekko się z niej podśmiewając, ale nie w sposób złośliwy. Wygiął tylko brwi i ułożył usta w komicznym uśmiechu, tak że całościowo jego mina wyrażała proste pytanie brzmiące: ‘Co to ma być?’.
Kolejnym zaskoczeniem było zrzucenie na jego barki odpowiedzialności związanej z zamówieniem. Gdyby byli parą ze stażem związku dłuższym niż pół roku, to wiedziałby które rejony są bezpieczne, a czego unikać, również jeśli chodzi o potrawy. Jeśli ustrzeli coś, czego Aurora nie lubi, to padnie cały nastrój. Przeglądał kartę, choć gdy tak wodziła wzrokiem po tekście z opuszkiem palca między ustami, przyciągała jego uwagę dużo bardziej niż spis dań. Głowę wciąż miał pochyloną, ale zmarszczki tworzące się na jego czole zdradzały, że skupiał spojrzenie na siedzącej przed nim kobiecie.
Następną niespodzianką były życzenia i prezent. Skąd wiedziała? Musiała mieć dobrego informatora.
– Nie musiałaś… Ale dziękuję – otworzył pudełeczko i uśmiechnął się szczerze, widząc piękne spinki – Idealne na specjalne okazje. Dziękuję.
A co jeśli Aurora miała urodziny w międzyczasie? Znali się od kilku miesięcy, ale nigdy o to nie spytał, nie zajrzał jej do dokumentów. Szanse, że przegapił ten dzień nie były aż tak wysokie, ale jednak były. Wyglądała mu na wiosenną damę, aczkolwiek to przecież tylko wrażenie. Nie da się ocenić daty urodzenia na podstawie wyglądu, prawda?
– To teraz musisz mi powiedzieć kiedy ty masz urodziny. To nie fair. Szczególnie, że jeśli świętowałaś je w międzyczasie a ja je przegapiłem, teraz będzie mi wstyd.
Pokazał kelnerowi pozycję z karty, tak by nie zdradzać wyboru.
– Na pewno nie chcesz wina? Wytrwale, podziwiam. No ale sam nie będę pił. Może chociaż jakiś sok?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Austria
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 688
  Liczba postów : 141
http://www.czarodzieje.org/t15596-aurora-von-schwarzenberg
http://www.czarodzieje.org/t15600-tylko-dla-formalnosci#420083
http://www.czarodzieje.org/t15704-virgo#423795
http://www.czarodzieje.org/t15598-aurora-von-schwarzenberg#419759




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Sro 31 Sty - 20:12

Wzięła szklankę z wodą i upiła z niej, widząc wzrok Doriena. Wytknęła mu język, prowokując by spróbował zrobić lub powiedzieć coś więcej.
Choć to ona teraz uśmiechała się zadowolona z siebie, niemal wyśmiewając go po rzuconym wyzwaniu. Prawda była taka, że co jej nie zamówi, to zje - w dodatku zadowolona. Aurora nie była typem kobiety który wybrzydzał przy jedzeniu, nie po tym co zgotowali jej przybrani rodzice w dzieciństwie. Każde jedzenie było dla niej na wagę złota i chętnie próbowała nowych rzeczy. Oczywiście, nie mógł wiedzieć o tym, więc na pewno miał niezłą zagwozdkę wymyślając jej danie.
Uśmiechnęła się promiennie do niego, widząc że prezent trafił w jego gusta.
- Nie musiałam, ale chciałam - odparła, a jej dłoń bezwiednie podążyła do kosmyka włosów, który zaczęła sobie obwijać dookoła palca.
Uśmiech zgasł na jej ustach, gdy zapytał o jej urodziny i odwróciła głowę by spojrzeć na salę i dojrzała kelnera przychodzącego po zamówienie.
- Przegapiłeś je, choć nie wiem czy będziesz chciał mieć szansę na zreflektowanie się - odezwała się, zanim dobrze się zastanowiła nad swoimi słowami. Zmarszczyła brwi, niezadowolona z siebie i postanowiła udawać że nic się nie stało. Kelner zapytał o ich zamówienie, a ona uśmiechnęła się do nieznajomego, zakłopotana samą sobą. Ten cały wieczór nie mógł być dobrym pomysłem. Ledwie powstrzymała dreszcz, który zrodził się w jej karku. To nie mogło się udać.
Zapytana o picie nim zdążyła się dobrze zastanowić odpowiedziała znów, zupełnie automatycznie.
- Imbirową Mątwę poproszę - rzuciła, a później stwierdziła że to beznadziejny pomysł, bo przecież herbata miała magiczne właściwości. Westchnęła ciężko i gdy odszedł kelner wróciła do zabawy włosami.
- Więc, Dorien... - wypiła nieco wody, razem z jej chłodnym łykiem przełknęła to co miała powiedzieć. Udało się jej w końcu opanować szalejące emocje, do których w dodatku nie była przyzwyczajona -  Opowiesz mi w końcu co cię tak ostatnio stresowało?
Oczywiście nie mówił jej zbyt wiele o sobie, ale nie musiał. Zdążyła poznać jego ciało na tyle, by wiedzieć kiedy jego mięśnie były spięte od seksu, a kiedy od stresu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2638
  Liczba postów : 760
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   Czw 1 Lut - 19:20

Może po prostu źle się czuła, a on ją na siłę wyciągnął z domu? Niedobrze. Przecież mogła napisać, nie obraziłby się. Chyba wyglądała trochę blado, nie czuł emanującej od niej radości, tak jak zazwyczaj. Gorzej, jeśli była przytłoczona miejscem, które wybrał i faktycznie lepiej by było, gdyby spędzili ten wieczór tylko we dwoje w pościeli. Okaże się, gdy dostanie herbatę. Zdradziła się tym wyborem, i to mocno.
Trochę go zawiodła. Skoro wiedziała kiedy miał urodziny, to powinna była mu powiedzieć. Nie byłby wtedy aż tak zażenowany, szczególnie, że te spinki na pewno były drogie.
– Oczywiście, że chciałbym wiedzieć i ci się zrewanżować. Jest mi przykro, że mi nie powiedziałaś –przybrał minę zbitego szczeniaczka – Chyba, że świętowałaś je z kimś innym, to powiedzmy, że jestem w stanie ci wybaczyć.
W zasadzie nie zastanawiał się nigdy czy Aurora spotyka się z kimś jeszcze. Nie byli parą, nie mieli siebie na wyłączność. Skoro bawiła się z nim, równie dobrze mogła utrzymywać podobne relacje z kimś innym. Pierwszy raz poczuł, że gdyby takie okoliczności okazały się prawdziwe, czułby się zazdrosny. Zły znak, panie Dear. Bardzo zły. Nie tak się umawialiście.
– Pewnie praca – odpowiedział na pytanie dotyczące stresu. Aż tak było widać? Starał się zapomnieć, w miarę możliwości nie wynosić pracy i problemów z nią związanych poza mury Ministerstwa, aczkolwiek, jak widać, było ciężko – Aresztowano niedawno moją znajomą, Yvonne Horan, może ją znasz, z biura bezpieczeństwa. Oczywiście nic złego nie zrobiła, zgarnęli ją bez powodu, żeby tylko wyrobić normę. Męczy mnie to strasznie, ona jest… - zawahał się przez chwilę, nie wiedząc, jak powinien ją określić – Jest przyjaciółką mojej siostry, Beatrice, znam ją od dawna.
No przecież nie powie, że ‘prawdopodobnie jest we mnie zakochana, a w dodatku udało mi się ją pocałować’. Nie, nie, to już zostawi dla siebie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"   

Powrót do góry Go down
 

Restauracja "Kociołek wszystkich smaków"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

 Similar topics

-
» Witam wszystkich bardzo serdecznie :)
» Restauracja i Jadalnia Hotelowa
» Jan wita wszystkich Forumowiczów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-