Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Narodowy stadion Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Administrator




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptySro Lip 09 2014, 13:08

First topic message reminder :


Narodowy stadion Quidditcha

Miejsce, w którym rozgrywają się najważniejsze mecze Quidditcha. To tutaj narodowa reprezentacja Anglii walczy z przeciwnikami o tytuł mistrza, to tu kluby próbują pokonać przeciwników z najdalszych zakątków świata. Każdy gracz, który miał okazję stanąć do meczu na tym stadionie, cieszy się niezwykłym prestiżem. Nie dziwne więc, że młodzi czarodzieje tęsknie spoglądając z trybun, wyobrażają sobie, iż za parę lat będą tu występować. Niestety udaje się to tylko najlepszym.




______________________

time is on my side
Go ahead, go ahead and light up the town. And baby, do everything your heart desires. Remember, I'll always be around. And I know, I know. Like I told you so many times before. You're gonna come back, baby. 'Cause I know You're gonna come back knocking. Yeah, knocking right on my door.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Lope Mondragón

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 809
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 430
http://www.czarodzieje.org/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://www.czarodzieje.org/t12874-ten-od-wesela#346531
http://www.czarodzieje.org/t12864-buho#346290
http://www.czarodzieje.org/t12875-lope-mondragon#346540
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Cze 18 2017, 00:36

Etap II
staż do kadry Quiddditcha, czas rzeczywisty

Może trochę za bardzo się rozchulał, ale entuzjazm go pochłonął. Odpuścił sobie kompletnie koncentrowanie na nauce w Hogwarcie... Opuścił się tragicznie w stopniach tylko po to, żeby cały czas poświęcać Quidditchowi. Jego świetna passa nie mogła trwać wiecznie, bo mimo że dalej wszyscy go podziwiali i pracował dobrze, to popełnił błąd. Zaklął, gdy przeszukiwał swoje tymczasowe biuro, wypatrując teczki oznaczonej niedbale słowem "WAŻNE". Były tam projekty nowego modelu miotły, które bardzo chciał zobaczyć przełożony Lope. Ale teczka jakby rozpłynęła się w powietrzu. Miał wrażenie, że wpadł po uszy, ale nie dał się panice. Nawet jeśli zgubił papiery to przecież nic mu nie zrobią. Szef najwyżej trochę się pozłości, ale Mondragón zaraz mu to wynagrodzi. Nie odpuścił sobie poszukiwań, które w końcu zaowocowały. Odetchnął z ulgą, przytulając do piersi teczkę i pobiegł do przełożonego. Trochę się spóźnił, ale najważniejsze, że projekty nie zginęły. Dzięki temu nie został w żaden sposób ukarany. Śmiał się z tego, jak ogromne ma szczęście. Współpracownicy zaczynali chyba podejrzewać, że w jakiś sposób oszukuje, ale nie uciekał się do żadnych przekrętów. Może po prostu był aż tak dobry. W każdym razie schlebiały mu pełen zazdrości spojrzenia, małe prezenty w postaci kawki czy puszczonego oczka od ładniejszych dziewczyn z ćwiczeń, a także ogólny rozwój wydarzeń. Zdumiał się, gdy zauważył, że do końca stażu pozostało naprawdę mało dni.

Kostka: 6, 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Lope Mondragón

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 809
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Ślizgonów
  Liczba postów : 430
http://www.czarodzieje.org/t12840-lope-feliciano-mondragon#345714
http://www.czarodzieje.org/t12874-ten-od-wesela#346531
http://www.czarodzieje.org/t12864-buho#346290
http://www.czarodzieje.org/t12875-lope-mondragon#346540
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Cze 25 2017, 13:19

Etap III
staż do kadry Quiddditcha, czas rzeczywisty

W ciągu tego miesiąca tylko raz niemalże zaliczył wpadkę. Ogólnie zachwycał umiejętnościami, charyzmą, nawet nazwiskiem. Lope skazany był na sukces, a myślał o nim jako o pewnej przyszłości. Żałował, że został mu jeszcze cały rok studiów. Mógłby od razu przystąpić do składania podania o miejsce w kadrze. Na myśl o grze w prawdziwych Mistrzostwach świeciły się jego ciemne oczy. Sukces z pewnością będzie smakował słodko. Uważał, że w pełni zasłużył sobie na chwilę świętego spokoju, dlatego dni, kiedy nic się nie działo przyjął bez słowa. Dalej urządzał treningi, dając młodziakom popalić. Nie zauważył tego, jak wiele zdołał się nauczyć. Tymczasem oglądanie lepszych zawodników sprawiało, że Lope chłonął ich akrobacje na miotłach i sam wypróbowywał je na swoim Nimbusie. Hiszpan nie żałował absolutnie, że kompletnie zawalił szkołę. Pewnie dostanie wyjca albo zostanie wydziedziczony, ale czy go to w ogóle obchodziło? Nie. Liczyła się pasja, w której zapadł się do reszty. Podobno to niezdrowe, ale Lope nie umiał zaznać umiaru. Szef nie zaskoczył go, kiedy przyszedł kolejny raz pochwalić jego pracę. Zaproponował do tego, że Mondragón mógłby od razu po ukończeniu stażu objąć posadę... To było cudowne uczucie. Mógł rzucić w cholerę te studia i po prostu grać. Oddać Quidditchowi całe swoje życie, każdą myśl i każde bicie serca. Tyle, że miał jeszcze odrobinę rozsądku. Odparł, że najpierw skończy studia, z czego drugą klasę pewnie będzie musiał poprawiać... Ale dodał też, że później bardzo chętnie. Ostatnie dni były już relaksujące. Pożegnał się z ludźmi w bardzo miłej atmosferze - w końcu wszyscy mniej lub bardziej kochali Quidditch. Lope otrzymał nawet pieniądze od swojego szefa i może nie było to dużo galeonów (bo dla Mondragóna sto to przeciętna sumka), ale Ślizgon nie narzekał. Miał dyplom i miał doświadczenie, którego potrzebował.

Kostka: 2, 6
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Percival M. Follett

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 26
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4904
  Liczba postów : 972
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5587-percival-magnus-follett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5588-relacje-percivala#161773
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5589-plomykowka-percivala#161774
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7256-percival-m-follett#205227
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyPią Lis 10 2017, 15:10

Percy kochał latać. Od pewnego czasu zdecydowanie mniej kochał być rozpoznawany na każdym kroku, proszony o autografy i ogólnie odarty z życia prywatnego, ale trzeba było przyznać, że nieźle mu za to płacili. W dodatku uwielbiał fakt, że oprócz wyjazdów na zgrupowania, które nie zdarzały się tak znowu często, i zagraniczne mecze, które zdarzały się już częściej, miał mnóstwo czasu dla swojej świeżo poślubionej żony. Kiedy miała trochę czasu, wpadała na treningi, żeby go podopingować.
Jednak to z całą pewnością nie był jego dzień. Na treningu szło mu gorzej niż zwykle – tłuczki odbijał mało precyzyjnie, kompletnie nie mógł się dogadać z drugim pałkarzem, a na koniec wdał się w ostrą dyskusję z trenerem, który chyba postanowił wycisnąć z niego wszystko, nie przejmując się niczym. Percy wiedział, że jest dobry, wiedział, że stać go na więcej i że jeszcze przez kilka ładnych lat nikt młodszy mu nie zagrozi, jednak podświadomie wciąż czuł presję. Gra w reprezentacji narodowej była wykańczająca - spełnianie oczekiwań fanów, a niejednokrotnie całej brytyjskiej magicznej społeczności wymagało wielkiej odporności psychicznej. Gdyby nie Voice, nie dałby rady. Myślał o niej, wchodząc do szatni i ignorując zaczepki kolegów, którym zresztą też słabo poszło. Z ulgą wyobrażał sobie, jak wróci do domu i opowie jej o kłótni z trenerem, o tym, jaki był dzisiaj zdekoncentrowany i o tym, jak bardzo jest szczęśliwy, że ją ma. Nigdy nie sądził, że małżeństwo da mu tyle szczęścia i wewnętrznej siły. Gdy teraz o tym myślał, był dziwnie przekonany, że gdyby nie poznał Voice, poszedłby na dno albo wrócił z podkulonym ogonem do Kanady i zrezygnował z kariery sportowej. To było po prostu za dużo dla jednego, samotnego faceta. Dzięki niej cieszył się życiem i był w stanie zrzucić z siebie stres, mając świadomość, że nawet jeśli pewnego dnia jego gwiazda zgaśnie, będzie miał kochającą żonę i dom. I niczego więcej nie potrzebował do szczęścia.
Wziął głęboki oddech i wyszedł na ulicę, by się teleportować, kiedy podszedł do niego jakiś siwy czarodziej i nieśmiało poprosił o autograf dla wnuka, tłumacząc, że niedługo ma urodziny i jest wielkim fanem. Percy uśmiechnął się ciepło i nawet napisał dedykację, myśląc sobie, że w takich momentach bycie znanym jest mniej uciążliwe. Namolni fani byli okropni, ale chwile, kiedy okazywało się, że mógł sprawić komuś radość kilkoma słowami i dedykacją na świstku papieru, zawsze jakoś podnosiły go na duchu.

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30286
  Liczba postów : 49729
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyPon Mar 26 2018, 18:53

@Julia Heikkonen tego dnia przeżywała niezwykle ciężkie chwile, ale wcale nie za sprawą swoich znajomych z drużyny czy niezwykle wymagającego trenera. Nowiutkie miotły, które narodowa drużyna Quidditcha otrzymała dzięki pieniądzom producenta śpiewających kapeluszy, chyba wcale nie były takie cudowne jak z początku się wydawało. Miotły zaczęły szaleć, zrzucając z siebie zawodników. Jedne leciały tyłem, inne wykonywały koziołki w powietrzu, a niektóre po prostu spadły na ziemię wraz z zawodnikami.

Rzuć dwiema kostkami:
Parzysta: Nie brałaś udziału w katastrofie, ale byłaś idealnym świadkiem całego zdarzenia. Nie zdążyłaś jeszcze przyzwyczaić się do nowej miotły, więc ledwo oderwałaś się od ziemi. Kiedy magia zaczęła szwankować, klapnęłaś tylko na tyłek i obserwowałaś armageddon rozgrywający się na stadionie.
Wynik drugiej kostki wynosi 1, 2 lub 3 - Och, tak się zagapiłaś, że kompletnie zapomniałaś o wycofaniu się z pola rażenia. Los zemścił się wyjątkowo szybko - odłamek strzaskanej miotły poszybował w Twoim kierunku i uderzył Cię w sam środek czoła. Co za piękny guz z tego wyrośnie!
Wynik drugiej kostki wynosi 4, 5 lub 6 - Miałaś wystarczająco wiele instynktu samozachowawczego, aby pamiętać o daniu nogi w odpowiednim momencie. Cofnęłaś się pod trybuny i zaczęłaś nawoływać o pomoc. Zupełnie przypadkiem znalazłaś też 30G na jednym z siedzeń. Co z tego, że świat zaraz spłonie, są Twoje!
Nieparzysta: Brałaś udział w katastrofie i chociaż dzielnie utrzymywałaś się na miotle, nic nie może przecież wiecznie trwać.
Wynik drugiej kostki wynosi 1, 2 lub 3 - Co za idealny chwyt i technika! Trener byłby pod wrażeniem, gdyby tylko nie rwał teraz włosów z głowy, drżący ze strachu o los swoich cudownych zawodników. Zdobywasz punkt z gier miotlarskich, gdy tak uczysz się utrzymywania się na miotle w sytuacji ekstremalnej, ale nie od dziś wiadomo, że w przyrodzie musi istnieć równowaga. W końcu wpadasz na kolegę z drużyny i oboje szybujecie ku ziemi. Jeżeli wynik tej kostki był parzysty - masz złamane biodro, w innym wypadku to tylko pęknięta kość udowa.
Wynik drugiej kostki wynosi 4, 5 lub 6 - Nie masz dzisiaj szczęścia. W całym tym zamieszaniu Twoja miotła zwyczajnie zapomniała jak się lata i bezlitośnie posłała Cię na murawę. Rozbiłaś sobie głowę i z powodu podejrzenia wstrząśnienia mózgu, nie możesz wziąć udziału w następnym meczu Twojej drużyny. Zdrowie najważniejsze, prawda? Może i tak, ale szkoda, że przez to ominie Cię bonus za nieprzerwaną grę w sezonie. Fabularnie trener odejmuje Ci 20G z następnej wypłaty, a tak w praktyce, rozlicz się z tych pieniędzy teraz w zmianach stanu konta.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Julia Heikkonen

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2211
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 968
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyPon Mar 26 2018, 20:56

Wróciłam- ciekawe ile razy będzie jej dane wypowiedzieć to słowo. Już ostatnim razem myślała, że posiedzi w Anglii trochę dłużej, ale jakoś takoś wyszło, że wcale tak nie było. Może tak właśnie miało być? Może powinna podróżować, a nie starać trzymać się jednego miejsca, w końcu nawet jej znajomi roznieśli się po całym świecie, a jedyną osobą, która została był Rekin. A Rekin... cóż był Rekinem, został w Hogwarcie i Merlin wie w jakim był teraz stanie, bo jeszcze się do niego nie odezwała. Nie miała na to czasu, ledwo wpadła do mieszkania, aby zgarnąć treningowe sprzęt i już musiała uciekać na stadion. Ciekawe było to, że tak jak przyjaciel nie mogła całkowicie oderwać się od szkoły, na nauczycielkę się nie nadawała, ale wciąż bawiła się w quidditcha, choć teraz była to narodowa drużyna. Cieszyła się, że miała możliwość zagrać chociażby z Bell i to nie w drużynie przeciwnej, jednak brakowało jej też reszty szkolnego składu. Tak to już było, pewne rzeczy przemijają, inne nie, wypadałoby się cieszyć z tego co jest, ale nie zawsze jej to wychodziło.
Z tymi właśnie przemyśleniami trafiła na stadion, a po przebraniu się i wysłuchaniu wykładu trenera i zapoznaniu z nowymi miotłami, na murawę. Dość niechętnie wpakowała się na nowy, niepewny sprzęt, pamiętając co działo się ostatnim razem, choć wtedy nawet nie musiała być na miotle. Ledwo wniosła się nad ziemię, a ta zaczęła wariować, ale nie tylko ona miała problemy, a inni byli już naprawdę wysoko. Widząc co się dzieje szybko wróciła na ziemię i schowała się pod trybuny. Widoki nie były zbyt ciekawe, zawodnicy spadający z mioteł, latający w dziwny sposób i trener próbujący to wszystko ogarnąć, a ona? Hm, znalazła pieniądze no i w przeciwieństwie do innych miała sporo szczęścia. Nie połamała się, więc mogła pomagać innym udzielając im jakiejkolwiek pomocy, a po wszystkim zwyczajnie mogła wrócić do domu. To wszystko było niezłą odmianą od tego co spotykało ją zazwyczaj, kiedyś nie wychodziła z treningu bez urazu, a teraz jedyne co zostało naruszone to jej psychika, ponieważ resztę dnia spędziła na rozmyślaniu o tym co się stało. Poza tym, kto wie co jeszcze może się przydarzyć?

parzysta i 5

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30286
  Liczba postów : 49729
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyPon Gru 17 2018, 19:40

Pierwsze dni w Drużynie Narodowej mogły być dla @Hemah E. L. Peril odrobinę stresujące - granie do jednej bramki z największymi gwiazdami brytyjskiego Quidditcha bez wątpienia każdego wpędziłoby w kompleksy. Na całe szczęście powitanie nowej zawodniczki okazało się dosyć sympatyczne, niemniej jednak czekał na nią pierwszy trening w nowych warunkach. Jak sobie poradziła?

Rzuć kostką, żeby sprawdzić co działo się dalej.
1,2 - nie sądziłaś, że pierwszy dzień w kadrze może być tak okropny. Nie dość, że na początku nie idzie Ci zbyt dobrze, a trener niemiłosiernie się na Ciebie wydziera, to jeszcze próbując przetestować pokazany przez kolegę zwód spadasz z miotły. Jeśli wypadło 1: upadek nie jest zbyt wielki, nabiłaś sobie kilka siniaków. Jeśli wypadło 2: upadek jest dość poważny i musisz udać się do Szpitala Świętego Munga w celu wyleczenia złamanej ręki. Napisz jeden post na oddziale.
3,4 - radzisz sobie dobrze, ale nie wychodzisz przed szereg. Niestety jeden z młodszych stażem graczy, który jeszcze nie jest pewny swojej pozycji w drużynie postanawia Ci rzucić wyzwanie - po treningu macie zrobić małe zawody sprawdzające, które z Was jest lepszym ścigającym. Przyjmujesz propozycję i radzisz sobie zaskakująco dobrze, bijąc przeciwnika na głowę. Tym samym wygrywasz zakład i zyskujesz 30 galeonów. Upomnij się o nie w odpowiednim temacie!
5,6 - idzie Ci wprost fenomenalnie. Twoje umiejętności robią wrażenie zarówno na innych zawodnikach, jak i na trenerze. Otrzymujesz masę pochwał i tym samym zyskujesz 1 pkt do gier miotlarskich. Upomnij się o niego w odpowiednim temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hemah E. L. Peril

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : Białe włosy, brwi i rzęsy, jasna cera. Akcent cockney.
Galeony : 905
  Liczba postów : 288
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyPią Gru 21 2018, 19:34

Starała się odpowiednio zachowywać. To był jej pierwszy trening i chociaż ludzie zdawali się sympatyczni, wolała ich nie zawieść. Ale też nie wydać się zarozumiałą, popisującą się. Przeciętna - taki miała cel. O ile można być "przeciętnym" wśród elity miotlarskiej Wielkiej Brytanii. niemniej... Nie wybijać się ponad miarę, nie popisywać. Nie spaść z miotły po pierwszym poważniejszym zadaniu. Planowała dotrzymywać każdemu kroku i wyczuć, jakie są relacje pomiędzy graczami. Jaki naprawdę mają do niej stosunek. Ostrożności nigdy nie za wiele w środowisku, w którym tak wiele zależy od współpracy. Najgorzej, kiedy zrazi się do siebie ludzi na początku, potem ciężko odzyskać przychylność.
Udawało jej się to. Nie zostawała w tyle, dostosowując się do tempa, jakie narzucał kapitan. Chociaż trening był wymagający, ani razu nie poskarżyła się ani nie pozwoliła sobie na popełnienie jakiegoś głupiego błędu ze zmęczenia. Tym samym, gdy wylądowali, była z siebie zadowolona. Wkrótce tez udała się do szatni, aby schować sprzęt i wyczyścić miotłę. Dbała o nią, ścierając cały śnieg z drewna oraz pozbywając się wilgoci z witek. W międzyczasie prowadziła niezobowiązujące rozmowy z resztą drużyny, zanim nie rozeszli się w swoje strony. Skorzystała zatem z luksusów stadionu, uciekając pod gorący prysznic, aby się rozgrzać. Latanie w zimie ma jednak swoje wady. A teraz prysznice należały tylko do niej, bo reszta zdążyła z nich skorzystać.
Nie spodziewała się, że kiedy wyjdzie umyta i przebrana, zastanie w szatni kogokolwiek. Młody chłopak, mający niewiele większy staż aniżeli Hem, rzucił jej wyzwanie. Uśmiechnęła się, zanim przyjęła je. Oczywiście, że by przyjęła. Wyczuła swój moment na utarcie komuś nosa. Nie będzie sobie jakiś chłopak podbijał na niej własnego ego.
Chwyciwszy Nimbusa, wyszła z nim na stadion. Oboje zajmowali pozycję ścigających, więc wzięli dwa kafle, umawiając na szybko zasady zakładu. Wsiadając na miotłę, nawet czuła się dobrze. Mogła nareszcie poszaleć i pokazać, na co ją stać - co też skrzętnie uczyniła, zostawiając chłopaka daleko w tyle. Skończyła jako pierwsza i wylądowała. Zmęczona oraz obolała, ale patrząc na współgracza z zadziornym uśmiechem. Przynajmniej miał tyle pokory, aby przyznać się do przegranej oraz wypłacić należne Peril pieniądze. Tamtego dnia wróciła z sakiewką cięższą o 30 galeonów.

4
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30286
  Liczba postów : 49729
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Sty 13 2019, 18:34

@Silvia Valenti

Pierwsze dni na nowej pozycji nie mogły być łatwe. Już na samą myśl o pierwszym treningu zżerał cię stres. Starałaś się go przezwyciężyć czasem z lepszym, czasem z gorszym skutkiem, ale nic nie mogłaś poradzić na to, że ludzie najbardziej obawiają się niewiadomego. Dopiero przekroczenie murawy stadionu narodowego, gdzie mieliście dzisiaj trenować sprawiło, że stały się dwie rzeczy. Natychmiast zapomniałaś o nerwach, jakie towarzyszyły ci do tej pory i wziąwszy kilka dodatkowych wdechów, natychmiast uświadomiłaś sobie jak bardzo czekałaś na tę chwilę. Nie dasz się pokonać zwyczajnej tremie! Kiedy dołączyła do ciebie reszta drużyny i przebrnęliście przez prostą rozgrzewkę, zaczęła się prawdziwa gra.

1 i 2 - Nie jesteś już w stanie zliczyć, jak wiele razy podczas gry udało ci się schwytać znicza. Latałaś tak, jakby wstąpił w ciebie duch prawdziwego mistrza. Natchniona, dodawałaś otuchy swoim towarzyszom, dzięki czemu każde z was działało niczym dobrze naoliwiony fragment większego mechanizmu pracujący na powodzenie całej ekipy. Po grze twoi kompani poklepują cię po ramieniu, a tobie pozostaje jedynie spuchnąć z dumy i obiecać, że to dopiero początek. Strach pomyśleć co z ciebie będzie, jeśli jeszcze potrenujesz! Zdobywasz punkt z gier miotlarskich, o który możesz upomnieć się tutaj.
3 i 4 - Wydawało ci się, że pozbyłaś się całego stresu. Niestety, powrócił w trakcie próby wykonania nowej akrobacji na miotle. Kilka pierwszych prób skończyło się niepowodzeniem, a kiedy po jednej z nich nieudolnie zawinęłaś na miotle, jeden z zawodników zaoferował ci pomoc. Trenowaliście wspólnie aż do końca spotkania, kiedy to mogłaś już z całą pewnością stwierdzić, że jego pomoc okazała się nieoceniona. Okazało się, że potrzebujesz jeszcze kilku ćwiczeń, ale jesteś na dobrej drodze do perfekcyjnego opanowania akrobacji. Ponadto, połączyła was nić sympatii, co z pewnością ułatwi dalszą współpracę.
5 i 6 - Trening nie do końca poszedł po twojej myśli. Wyjątkowo łatwo się rozpraszałaś, gdyż nie mogłaś odmówić sobie podejrzenia kilku technik stosowanych przez pozostałych. W związku z tym, znicz wyślizgnął ci się z palców trochę zbyt wiele razy, aby można było tutaj mówić o przypadku. Niemniej, pozostali byli tak skupieni na sobie, że nawet tego nie zauważyli. Postanowiłaś zaostrzyć swój trening, co pozwoliło ci odzyskać koncentrację. Kiedy wreszcie lądowałaś, nieomal ociekałaś potem, a kilka osób nawet poklepało cię po plecach, doceniając twoje zaangażowanie. Oby tak dalej!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30286
  Liczba postów : 49729
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyWto Sty 15 2019, 15:08

@Hemah E. L. Peril

Narodowy stadion Quidditcha, narodowe wszystko - kolejne treningi oraz kolejne ćwiczenia nie sprawiały Ci żadnego problemu, no ba, wychodziło na to, że masz tym samym ciekawą smykałkę, której nie bałaś się w żaden sposób pokazać. Nie zostawałaś w żaden szczególny sposób z tyłu podczas pracy w swoim zawodzie - jakby nie było, całkiem przyjemnym, aczkolwiek nastawionym przede wszystkim na rywalizację. Poniekąd latanie na miotle było ćwiczone z powodu celów czysto zarobkowych - nic nie stało jednak na przeszkodzie, by czerpać z tego jeszcze większą przyjemność. Gorsza pogoda nie zdawała się zbytnio wpływać na ostateczny całokształt rozgrywki, co nie zmienia jednak faktu, że była ona z każdym tygodniem cięższa, mająca na celu sprawdzić Twoje prawdziwe umiejętności.
Po zakończonym treningu mogłaś dostrzec sylwetkę tego samego kolegi, który postanowił dość niedawno rzucić się wyzwanie - i tym razem nie było inaczej, zachęcając Cię ponownie do sięgnięcia po miotłę i pokazania, kto tutaj tak naprawdę rządzi.

Rzuć kostką, by dowiedzieć się, co spotkało Twoją postać!
1, 2 - wsiadasz bez problemów na miotłę i tym samym ponownie, bez większych problemów, pokonujesz swojego kolegę z drużyny; ten jedynie przekręca głową, nie mogąc tym samym uwierzyć w swój brak jakiegokolwiek szczęścia. A może zwyczajnie jego umiejętności były zbyt niedopracowane? Nikt tego nie wiedział, co nie zmienia faktu, że ostatecznie ponownie zdobywasz do swojej sakiewki trzydzieści galeonów! Odnotuj zysk w odpowiednim temacie.
3, 4 - z początku pojawiają się pewne zgrzyty - Nimbus najwidoczniej nie nadążał odpowiednio za przeciwnikiem, któremu ostatecznie udało się Ciebie pokonać. Pech zdawał się tym razem Ciebie dokładniej przytrzymać w swojej garści; nie chcąc puścić, ostatecznie kończysz z sakiewką lżejszą o trzydzieści galeonów, zgodnie z przyjętym przez Was układem. Odnotuj stratę w odpowiednim temacie.
5, 6 - wszystko byłoby w porządku, gdyby nie utrata panowania nad miotłą przez kolegę; w związku z czym zdarzył się niezbyt przyjemny wypadek, w którym to chłopak zwyczajnie spadł na samą ziemię, na szczęście z niezbyt dużej wysokości. Rywalizacja na tym się skończyła; musiałaś tym samym ruszyć na pomoc oraz ją przede wszystkim wezwać. Prawidłowo udaje Ci się jej udzielić, niezależnie od Twoich wcześniejszych umiejętności w zakresie uzdrawiania; w związku z czym otrzymujesz jeden punkt do kuferka z Uzdrawiania, po którego możesz zgłosić się w odpowiednim temacie. Nadal jednak niesmak pozostaje - gdybyście tylko zaniechcieli kolejnego wyścigu, na pewno by do tego nie doszło, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Hemah E. L. Peril

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
C. szczególne : Białe włosy, brwi i rzęsy, jasna cera. Akcent cockney.
Galeony : 905
  Liczba postów : 288
http://www.czarodzieje.org/t16565-help-budowa
http://www.czarodzieje.org/t16591-do-you-need-help#458347
http://www.czarodzieje.org/t16590-help-me-mr-postman#458344
http://www.czarodzieje.org/t16566-help-budowa
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Sty 20 2019, 13:19

Wraz z kolejnymi treningami stawała się coraz śmielsza w kwestii pokazywania własnych umiejętności. Nie była już z resztą tak całkiem świeżaczkiem, względem którego każdy jest sceptyczny, ostrożny lub wrogi. Drugi miesiąc to wciąż niewiele, jednak dziewczyna trzymała się dość mocno własnej miotły, nie zamierzając dać się zrzucić z pozycji czy zamęczyć na treningach. Wręcz przeciwnie - im więcej ich mijało, tym mocniej się wdrażała, odnajdując rytm dnia dopasowany do pracy oraz studiów. Chociaż na te ostatnie najmniej zwracała uwagę, opuszczając część zajęć.
Nie to, aby popadała w stereotypy o sportowcach, jedynie nie zawsze starczało czasu czy siły, aby ruszyć się na lekcje. Szczególnie, że nieco tej drogi miała, a ciepłe łóżko lub gorąca czekolada stanowiły tak kuszącą alternatywę...
Kończąc ostatnie okrążenie w ramach łagodnego zakończenia treningu, postanowiła, że od lutego przestaje opuszczać się w nauce. Koniec roku jest niedaleko (dorosłe życie jednak zmienia spojrzenie na upływający czas), a ona ma trochę zaległości.
Zatrzymała się, zsiadając z miotły. Przeciągnęła się następnie, biorąc Nimbusa w obie dłonie i unosząc nad głowę. Zima strasznie chłodziła i efekty rozgrzewających eliksirów mijały. Idealnie w czas.
Zaczesała przemoczone od śniegu włosy i miała już zejść z boiska, gdy natrafiła wzrokiem na znajomą postać. Uśmiechnęła się, opierając na miotle. Kolejny zakład? Czemu nie? Widać chłopaczek nie może pogodzić się z faktem, że pokonała go dziewczyna.
Wsiedli ponownie na miotły i wystartowali. Zadanie było podobne do ostatniego, stawka także. I chociaż zaczęła marznąć, a mokre włosy przyklejały się dziewczynie do twarzy, nie hamowała się, odnosząc kolejne z rzędu zwycięstwo.
Podobno jeśli kocha się to, co się robi, nie przepracuje się ani dnia w życiu. Wylądowała z uśmiechem na ustach, zgadzając się z tym stwierdzeniem. Odrobina zabawy nikogo nie zabiła. Szczególnie takiej, z której jeszcze jest zysk. Czy może być coś lepszego w życiu?
Podrzuciła wygraną sakiewkę, żartując z kolegą z drużyny, iż jeszcze trochę, a okradnie go z wszystkich oszczędności.
Skoczyła jeszcze na szybki prysznic, nim wróciła do szkoły.

2
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Silvia Valenti

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 586
  Liczba postów : 603
http://www.czarodzieje.org/t16300-silvia-valenti#446874
http://www.czarodzieje.org/t16303-amami-o-odiami#446878
http://www.czarodzieje.org/t16304-romo#446901
http://www.czarodzieje.org/t16302-silvia-valenti
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyWto Sty 22 2019, 21:40

Chyba wciąż pozostawało to dla niej nieprawdopodobne. Wciąż nie dowierzała, że to wszystko faktycznie się działo. Cazzo, cazzo, cazzo! wciąż i wciąż pojawiało się w jej głowie, kiedy tylko sobie o tym przypomniało. To było tak niewiarygodne. Wręcz nierealne, ale jednak, miało miejsce! Ktoś ją zauważył. I to, do cholery, nie byle kto tylko przedstawiciele Zjednoczonych z Puddlemere! Uznali, że jest naprawdę dobrym zawodnikiem, na tyle dobrym, aby mogła grać w ich drużynie! I to w dodatku na pozycji szukającej! Kiedy pojawiła się u niej w dormitorium sowa z listem wysłanym przez władze tego klubu, po prostu zaniemówiła. Nie była w stanie wykrzesać z siebie chociażby słowa. Dopiero po kilkunastu minutach dotarło do niej, co tak właściwie się dzieje. Miała grać. Profesjonalnie zajmować się quidditchem. W najśmielszych marzeniach nawet nie podejrzewała takiego rozwoju sytuacji, a tymczasem za kilka dni miał odbyć się jej pierwszy trening w barwach klubowych! Niesamowite!
Nie pochwaliła się swoim osiągnięciem nikomu. W zasadzie z dwóch prostych powodów: po pierwsze, nie bardzo miała komu o tym powiedzieć (jej matka kompletnie się tym nie interesowała, a Thomen, czyli druga osoba której ewentualnie mogłaby o tym wspomnieć, miał ją kompletnie w dupie...) a po drugie, nie chciała zapeszać. Chciała wystartować ze świeżą, czystą kartą, nie skazana od razu na powodzenie bądź niepowodzenie. Chciała pokazać, że dostała się tutaj dzięki własnej, ciężkiej pracy oraz umiejętnością. Ewentualne rozgłoszenie jej małego (?!) sukcesu mogłoby skutkować zbyt wczesnym napompowaniem balonika. Nie chciała grać z takim obciążeniem psychicznym. Już i tak był ogromny stres, czy to nie wystarczyło?
Stres był przeolbrzymi... Kilka dni przed pierwszym treningiem były istną katorgą. Włoszka nie była w stanie jeść, spać, skupić się na zajęciach czy innych, podstawowych czynnościach, które do tej pory nigdy nie sprawiały jej problemu. Łapała się na tym, że często, w najmniej odpowiednim momencie, jej wnętrzności po prostu zaplatały się w ciasny supeł, a ona sama musiała biegiem znajdować najbliższą toaletę, bo cały jej wcześniejszy posiłek postanawiał wrócić na wolność. Powiedzieć, że się stresowała, to ogromne niedomówienie. Kolana jej się trzęsły, to samo dłonie. W końcu jednak nastał ten dzień.
Mieli trenować na narodowym stadionie w Londynie. Stawiła się kwadrans przed umówioną godziną, celem poznania członków drużyny i nie spóźnienia się na pierwszy trening. Ogromnie się stresowała, jednak kiedy w końcu przywdziała barwy klubowe i rozpoczęła się rozgrzewka, cały stres minął. Nagle wiedziała doskonale, dlaczego znajdowała się w tym miejscu, czym sobie na to zapracowała i jak wiele osiągnęła, że wybrali właśnie ją.
Po krótkiej rozgrzewce zaczęło się to, na co tak długo czekała. Próbowała zorientować się we wszystkim, śledzić wszystkich zawodników, podejrzeć różne techniki. Niestety, skończyło się to w taki sposób, że o wiele częściej niżby tego pragnęła, traciła skupienie. Skutkowało to tym, że o wiele za często znicz wymykał się z jej rąk. Ogarnij się Valenti, nie chcesz wylecieć pierwszego dnia. nakazała sobie w myślach i wzięła do ciężkiej pracy. Teraz szło jej o wiele lepiej. Wszystko wydało się jakoś prostsze do zrobienia. Wystarczył delikatny ruch ręką, aby miotła odbiła w odpowiednią stronę. Jakby sama reagowała na zaproszenie Silvii do wspólnej zabawy. Skutek tego wszystkiego był taki, że po zakończonym treningu ociekała potem, a wielu członków drużyny nie omieszkało podejść i pogratulować pierwszego wystąpienia w klubowych barwach. Była z siebie cholernie dumna! Koniecznie musiała uczcić ten sukces!


Kostki: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -100
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Maj 12 2019, 17:52

Staż - Kadra Quidditcha. Post nr 1. Kostki:
5,3 - niechcący rzuciłam trzema, ale ostatniej nie biorę pod uwagę.

Post retrospekcyjny. Data - październik 2013 rok.
Premia +15 galeonów.


Z dniem dzisiejszym Will rozpoczął staż u Wędrowców z Wigtown. Potrafił wyrecytować z pamięci wszystko na temat tej drużyny, włącznie z ilością dzieci poszczególnych zawodników. Wiedząc gdzie trafi przygotował się doskonale. Zamierzał dojść daleko, więc nie pozwalał sobie na lenistwo. Włożył dużo pracy w swój talent, planował związać swój zawód właśnie z quidditchem i wspiąć się tym samym na sam szczyt. Nie zadowoli go posada sprzątacza narodowego stadionu - tę opcję pozostawi Eastwoodom.
Will przykładał się do roboty. Bacznie przyglądał się trenerowi Wędrowców, by nie palnąć głupoty i go na przykład nie rozpoznać. Zlekceważył nawiązywanie relacji z innymi stażystami uznawszy je za niewarte świeczki, skoro był to wyścig szczurów.
Przygotowywał miejsce treningu z ośmiogodzinnym wyprzedzeniem. Nie współpracował z resztą, chciał zgarnąć wszystkie pochwały dla siebie. Nie lubił dzielić się atencją trenera. Co prawda Willa gryzł fakt, że musi przypodobać się temu nadętemu bufonowi, jednak przełknął dumę i pracował gorliwie. Wszystkie miotły lśniły, ustawione w odpowiednich miejscach. Listy do zawodników zostały wysłane tak, jak sobie życzył tego trener. Walizeczka z najlepszymi tłuczkami, zniczem i kaflami była po prostu na zawołanie. Pałki nie miały na sobie ani jednej rysy, wyglądały jak wzięte dziś rano ze sklepu sportowego.
Aktywnie uczestniczył w treningach, popisywał się, by zdobyć uznanie trenera. Śmigał na miotle i wykonywał wszystkie polecenia, jakie do niego skierowano. Doprowadzał zadanie do końca, dbał o każdy detal kosztem wolnego czasu i relacji ze stażystami. Czasami siedział i dziesięć godzin na boisku, byleby się upewnić, że wszystko jest tak, jak trener sobie zażyczył. W pewnym momencie Will nauczył się realizować życzenia zanim te na dobre padły. Nie zawsze mu się to udawało, rzecz jasna, czasem coś nie szło po jego myśli bądź magia zawodziła lecz te drobne wpadki nie były aż tak rażące. Trener widział w nim potencjał, a więc Will mógł podejrzewać, że z tego względu darowano mu jakiekolwiek uwagi czy bury. Nie miał absolutnie nic przeciwko, a to motywowało by poprawić swoją pracę. Zachowywał się nieco jak odludek, a jednak nie przeszkadzało mu to ani trochę. Cały ten czas wyrzeczeń społecznych opłacił się, bowiem na oczach wszystkich trener uśmiechał się na jego widok, klepał po ramieniu i pochwalał raz za razem. Tak to się dzieje, kiedy pasję połączy się z pracowitością. Nie zgadzał się na pomoc innych stażystów, nie pozwalał na wyręczanie go w czymkolwiek. Nie potrzebował wsparcia. Gdy do jego uszu dobiegły plotki jakoby trener planował zatrudnić kogoś na stałe do pracy przy reprezentacji Wędrowców, czuł, że ma największe szanse. Tym bardziej się starał na stażu, a dopiero wieczorami złorzeczył na fakt przymusu podlizywania się komukolwiek. Za premię podziękował, choć nie cieszył się z niej tak jak się powinno. Chciał mieć tę posadę, zaś galeony przyjdą z czasem.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -100
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Maj 19 2019, 10:20

STAŻ - Kadra Quidditcha. Post nr 2. Kostki:
6 - nieparzysta
- 20 g

Post retrospekcyjny - październik 2013


Jak to się dzieje, że ważny przedmiot - w tym przypadku mini walizeczka ze złotym zniczem - gubi się w dniu, kiedy powierzy się go świeżutkiemu stażyście? William myślał, że takie rzeczy dzieją się jedynie ofiarom losu, a tu proszę - jego arogancja została zrównana z ziemią wraz z uświadomieniem sobie, że nie może znaleźć znicza. Zależało mu na stażu, a nagle to cholerstwo postanowiło zaginąć - nie mógł sobie pozwolić na narażanie się trenerowi! Tu chodzi przecież o jego przyszłość! Był jego pupilkiem, przynajmniej przez króki czas, a tu nagle naraża się na prawdziwą złość. Zacisnął zęby i zabrał się za poszukiwania. Uzbrojony w różdżkę i w tik nerwowy przetrzebił od góry do dołu wszystkie szatnie, schowki, pokoje socjalne, zrobił awanturę innym stażystom, oskarżając ich o kradzież. Gallagher był przekonany, że pozazdrościli mu niedawnej premii i z pewnością zmówili się, by utrzeć mu teraz nosa i popsuć wizerunek. Merlin jednym jest świadkiem jak się kłócił z innymi, domagał się przeszukania ich kufrów, jednak choćby wrzeszczał i przeklinał, nie mógł ich zmusić do okazania zawartości kufrów. Jakieś tysiąc razy stosował zaklęcie przywołujące, które niestety nie rozwiązało problemu. Ten znicz jest potrzebny na mecz zaplanowany na za dwa dni - nic dziwnego, że trener się wściekł. Pierwszy raz uniósł na Gallaghera głos i to było cholernie upokarzające. Musiał przełknąć gorycz, gniew i choć trząsł się od wyrywającej się na zewnątrz furii, obiecał trenerowi, że ten znicz będzie-  choćby miał go wykopać z pod ziemi albo wyrwać z gardła jakiegoś potwora.
Ten cały bałagan jaki zorganizował był jego autorstwa. Przewrócił do góry nogami każdą rzecz, wysunął każdy kufer (żałując, że nie może zajrzeć do środka, bowiem stażyści patrzyli mu teraz na ręce czy przypadkiem nie chce pogwałcić ich prywatności), trzykrotnie wyciągał ze schowka miotły - szukał już wszędzie, nawet we własnym domu, łudząc się, że może nieopatrznie zabrał walizeczkę ze sobą. Nic. Absolutnie nic. Powoli panikował. Im bliżej meczu, tym mniej czasu miał, a na skroni trenera już uwydatniła się żyłka. Przeklinając soczyście pognał drogą kominkową do sklepu sportowego Eastwoodów. To było jeszcze gorsze niż zgubienie znicza - bycie klientem tych przeklętych idiotów. Po kolejnej kłótni z odgałęzieniem swojej rodziny - czyli standardowy element spotkania - dzierżył w dłoni walizeczkę z nowiutkim zniczem. Musiał wyłożyć sporo galeonów, bo po pierwsze - trener nie zadowoli się byle czym i lepiej wybulić zarobione pieniądze by go jakoś udobruchać najlepszej jakości zniczem, po drugie - Eastwood go jak nic orżnął, przecież to oczywiste i po trzecie - nie było czasu na dalsze poszukiwania. Znicz przepadł i z pochylonym karkiem musiał zwrócić za swój występek.
Trudno powiedzieć czy trener dał się udobruchać. Dostał przeprosiny - Will je z siebie wydusił, bo wiedział, że są konieczne i nie ma opcji przeskoczenia tego elementu - dostał nowiutki znicz jak i również obietnicę solidniejszego uważania na powierzane w jego ręce przedmioty.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -100
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyPon Maj 27 2019, 18:47

Staż - Kadra Quidditcha. Post nr 2. Kostki: 6,2

post retrospekcyjny - listopad 2013

Staż zbliżał się ku końcowi. Po tamtej pamiętnej wpadce William stał się jeszcze bardziej zawzięty i aspołeczny. Nie przyjmował pomocy od współpracowników, jeśli nie było to absolutnie konieczne. Starał się zadbać o wszystko i nie popełnić przy tym gafy. Dokładał sobie pracy przez ten fakt, bowiem by być spokojnym sprawdzał każdy aspekt zadania kilkakrotnie. Stał się upierdliwy wobec sowich dostawców, które miał za zadanie odebrać, jeśli zawartość się zgadza. Domagał się naprawy każdej pierdoły i detalu, który w normalnej sytuacji nie miałby większego znaczenia. Gorliwość, zawziętość, determinacja pozwoliły mu przebyć te dwa tygodnie bez żadnych wpadek ale też niestety bez żadnych sukcesów. Przez pewien czas był pupilkiem trenera, a odkąd odkupił stratę znicza, był traktowany już bardziej powściągliwie, co nie przypadło Gallagherowi do gustu. Wygodnie było żyć na posadzie ulubieńca szefa, mógłby bardzo szybko przyzwyczaić się do tego dobrobytu.
Dwa tygodnie minęły stosunkowo szybko. Zadawał dużo pytań, zwłaszcza tych upierdliwych (bowiem zadawał takie same pytania trzem różnym osobom, porównywał odpowiedzi i jeśli się coś nie zgadzało każdemu z trójki o tym mówił i domagał się wyjaśnień), zapoznawał się z zawodem z zupełnie drugiej strony i chłonął wiedzę jak gąbka. To pasja, nie tylko ochota na wysokie stanowisko. Do tej sprawy podchodził nieco arogancko - uważał się za najlepszego, planował wspiąć się po szczeblach kariery i jak to bywa w życiu - nawet te upierdliwe szumowiny miewały szczęście, bowiem Gallagher miał talent, potencjał, gadkę, a jego największą wadą był... charakter.
Nie okazał wielkiego zaskoczenia, gdy zaproponowano mu wolne stanowisko, do którego miał najlepsze ze wszystkich predyspozycje. Uważał, że mu się to należy, więc zgodził się, grzecznie podziękował przez zaciśnięte zęby, uśmiechnął, uścisnął dłoń i nabrał jeszcze większej pewności siebie jak i jego arogancja wzrosła do niebezpiecznych rozmiarów. Gdzieś w głębi jego paskudnej duszy odetchnął z ulgą. Miał zapewnioną pracę wprost po ukończeniu stażu, a to nie zdarzało się byle komu. Mógł więc ze spokojem rozpoczynać wspinanie się po szczeblach kariery. Dał się zaskoczyć w dniu ukończenia stażu. Nie spodziewał się premii, nie po tym co napaskudził dwa tygodnie temu. Nie znaczy to, że się sprzeciwiał. W chwili dziękowania trenerowi uśmiechał się szczerze rad z dodatkowej kasy, którą będzie mógł przeznaczyć na starannie dobrane cele. Kieszeń młodego człowieka zawsze chętnie powita dodatkową sumkę galeonów (i to nie byle jaką), nawet jeśli ten człowiek miał tak zwane "plecy" w postaci dobrze usytuowanych rodziców.
Z uśmiechem najedzonego opasłego kocura mógł zająć się na dobre samoudoskonalaniem, jak i również ucierania nosem gorszym od siebie na płaszczyźnie intelektualnej.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30286
  Liczba postów : 49729
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Specjalny




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Cze 30 2019, 11:53

@William Gallagher

Zawodnik, z którym byłeś umówiony na spotkanie, był nie lada szychą w świecie Quidditcha; znali go dosłownie wszyscy - jeśli nie z nazwiska i stylu gry, to chociaż z twarzy, bo chętnie reklamował przeróżnej maści produkty, które opatrywane były jego zdjęciem. Tak rozpoznawalna postać byłaby istotnym nabytkiem dla drużyny, tym bardziej, że jego zalety nie ograniczały się do bycia przystojnym - przede wszystkim był wybitnym pałkarzem, który swoimi brutalnymi tłuczkami bezlitośnie zrzucał przeciwników z mioteł.
Czekałeś na niego w swoim gabinecie, a czas zdawał dłużyć się niemiłosiernie... tym bardziej, że mężczyzna spóźniał się już ponad pół godziny, najwyraźniej mając w nosie jak cenny jest Twój czas. W końcu pojawił się łaskawie, z olśniewającym uśmiechem i włosami postawionymi na żel. Zajął miejsce naprzeciwko Ciebie i wcale nie dał Ci dojść do głosu - sam zaczął dyktować warunki. Jego zachowanie było średnio sympatyczne, ale musiałeś trzymać nerwy na wodzy, bo była to osoba zbyt ważna, by z powodu głupich emocji zaprzepaścić szansę na świetny kontrakt...

Rzuć kostką, aby przekonać się co się wydarzy:
1, 2, 3: Z początku był bardzo pewny siebie i zdawało się, że nie dojdziecie do porozumienia, ale najwyraźniej z jakiegoś powodu w końcu się ugiął. Może po prostu brzmiałeś przekonująco? Gratulacje - zyskałeś właśnie nowego, cennego gracza, który wcale nie zażądał wygórowanej ceny. Zyskujesz 30g premii.

4, 5, 6: Cena jakiej zażądał za przejście do drużny sięga granic absurdu, ale z drugiej strony w drużynie potrzebny jest ktoś taki.
Rzuć kością jeszcze raz:
Parzysta: zgadzasz się na warunki, ale niestety musisz dopłacić nieco ze swojej kieszeni - tracisz 20 g.
Nieparzysta: mężczyzna najwyraźniej zanadto nadwyrężył Twoją cierpliwość, w wybrany przez siebie sposób dajesz mu do zrozumienia, że nic z tego nie będzie i w dodatku lepiej, by jak najszybciej stąd zniknął. Szkoda tylko, że zdążył napsuć Ci nerwów...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


William Gallagher

Mieszkaniec Doliny
Wiek : 27
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 182 cm
C. szczególne : Ruchomy tatuaż na przedramieniu, nieśmiertelnik na szyi.
Galeony : -100
  Liczba postów : 74
http://www.czarodzieje.org/t17297-budowa-will-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17306-will-gallagher#485144
http://www.czarodzieje.org/t17307-mobilna-skrzynka-pocztowa#485145
http://www.czarodzieje.org/t17304-will-gallagher#484951
Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8




Gracz




Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 EmptyNie Cze 30 2019, 19:44

Kostki: 6, nieparzysta.

Zaciskał zęby i stukał rytmicznie palcami w biurko. Raz, dwa, trzy, cztery... zegar tykał. Niewiele potrzeba było, aby doprowadzić Williama do wściekłości. Ci, którzy go znali mogli zobaczyć w jego zaciętej minie i ściśniętej żuchwie zbierającą się irytację. Głąb się spóźniał. Żelowy Głąb. Gdyby od Williama zależało, wytarzałby tego gostka w jego własnych odchodach za brak uszanowania czyjegoś czasu. Gallagher nienawidził takich delikwentów, jednak sądząc po korzyściach mogących płynąć z jego obecności i umiejętnosci, mógłby udawać, że go toleruje. W tym przypadku talent walczył z awersją do braku manier i szczerze powiedziawszy, nie był pewien czy nie zrezygnować z kolesia i poszukać kogoś innego... w końcu liczy się jakość, a nie wygląd. Z drugiej strony ten miał naprawdę ciekawe papiery... z takim to dylematem wyczekiwał rozmówcy w gabinecie.
Gdy przyszedł, William wzrokiem miał ochotę wypruć mu flaki, a jednak uśmiechnął się sztucznie, ścisnął dłoń i wskazał gestem, by sobie usiadł. Zbaraniał słysząc tyradę i to w dodatku tonem, jaki Willa doprowadzał do szału. Słysząc żądaną cenę miał ochotę parsknąć śmiechem i opluć go kawą, którą sobie sączył czekając aż jegomość skończy bezsensowny monolog. Jeszcze zanim ten skończył, jako menadżer podjął decyzję. Umiejętności są dobre, twarz wołała o pomstę do nieba, wnętrze miał zgniłe, a jednak był popularny i gdyby dać mu szkołę życia, to by spokorniał... Will zastanawiał się czy ma wystarczająco cierpliwości, by zrobić z tego podlotka kogoś konkretnego, który więcej by działał niż gadał, a dokładniej rzecz ujmując poznałby swoje miejsce w drużynie... po chwili namysłu stwierdził, że ma dość tego irytującego głosu, irytującego sposobu bycia i pysze, jaką się cechował.
- Powiem ci coś, młody człowieku. - odłożył na brzeg biurka kubek i nachylił się nad rozmówcą z demoniczną miną. - Szukam zawodowca, a nie maminsynka, co myśli, że dostanie fortunę za sam fakt reklamowania mazidełek dla laleczek. - cały czas się uśmiechał, niemal ze słodyczą. - Odmawiam. Nie ma takiej opcji. Zrozumiano? Zabieraj swój pulchny zadek stąd nim stracę cierpliwość, a wierz mi, nie jestem spokojnym człowiekiem. - ostatnie słowa wywarczał, a nie zdejmował z ust uśmiechu. Wstał i tym samym sprawił, że młodociany zabrał troki z gabinetu. Coś tam jeszcze mamrotał pod nosem, jednak musiał przerwać słowotok, bo w zamykające się za nim drzwi walnęło zaklęcie wyciszające. Miał szczęście, że szybko umknął. Wkurwiony do granic możliwości zrobił sobie podwójne espresso. Nienawidził takiej dzieciarni. Mogliby zyskać wiele, jednak brakowało mu cierpliwości. Takie uroki bycia cholerykiem...
Sięgnął po listy i szukał następnej kandydatury.

zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 QzgSDG8








Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty


PisanieTemat: Re: Narodowy stadion Quidditcha    Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 

Narodowy stadion Quidditcha

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Narodowy stadion Quidditcha  - Page 3 JHTDsR7 :: 
londyn
-