Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 39, 40, 41, 42  Next
AutorWiadomość


Bell Rodwick

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 24
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 4902
  Liczba postów : 4483
http://www.czarodzieje.org/t58-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t649-bellcia
http://www.czarodzieje.org/t243-bell-rodwick
http://www.czarodzieje.org/t7785-bell-rodwick#216614
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Cze 12 2010, 14:12

First topic message reminder :


Polana

Szeroka rozciągająca się niemal na połowie szkolnych błoni polana. W niektórych miejscach rosną kolorowe kwiaty jak śnieżnobiałe stokrotki, żółte mlecze, czerwone maki i błękitno - fioletowe chabry. Uczniowie lubią tu spacerować, podziwiając cuda natury, a w odpowiednich okresie roku zrywać dmuchawce i zdmuchiwać je, przyglądając się jak drobniutkie nasionka odlatują wraz z powiewami wiatru. Idealne miejsce na niedzielne pikniki z paczką przyjaciół.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Amy Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Lut 11 2018, 18:11

Stęskniona dziura wypalała się w sercu Amandy, od czasu, kiedy jej brat sobie wyjechał na staż. A to - tak w zasadzie - minęły tylko dwa tygodnie. Dla cierpiącej, bliźniaczej duszy Axela były to aż dwa tygodnie, które ciągnęły się prawie że w nieskończoność i jeszcze na dodatek Amy nie była do końca świadoma tego, kiedy jej brat wróci. Także ten czas był momentem, w którym pielęgnowali swoje relacje w czwórkę, równie wszyscy wkurzeni na Axa, który nie podzielił się swoimi planami z rodzeństwem.
I może właśnie to sprawiało, że chodziła trochę przybita, chociaż bardzo próbowała nie przejmować się jego nieobecnością. Było to dla niej coś nowego zwłaszcza przez to, że oni naprawdę nigdy nie rozstawali się na taki okres czasu. Czyżby to był odpowiedni krok ku dorosłemu życiu? Jak szkoła życia, żeby przystosować się do długich rozłąk i nie mieszkania w pokoju obok.
Ale nagle ta zagubiona dusza się odnalazła i nawet łaskawa była ją poinformować o schadzce na błoniach. A ona takiej okazji, jak wspólne spotkanie, nie mogła przegapić!
Dlatego ubrała się ciepło, zawijając się po czubek nosa szalikiem, żeby nie marznąć przy nich na tym zimnie, chociaż była przekonana, że znowu coś wymyślą, że wszyscy wrócą zgrzani. I widziała z daleka, że przyszła na miejsce ostatnia i kurczę, może była zła na Axela, ale naprawdę ucieszyła się, widząc jego postać chociaż od tyłu. Nawet już wzięła rozbieg, machając z oddali Benowi i przygotowywała się, żeby wskoczyć Axowi z zaskoczenia na barana i najlepiej go przewalić, ale przypomniała sobie, że była obrażona, więc zahamowała przy nich gwałtownie. Nogą zahaczyła o niewidoczną dla niej rzecz w śniegu i idealnie wyglebnęła się twarzą w biały puch, próbując przed upadkiem nieudolnie chwycić się Axela i Destiny.
I chociaż chciała zrobić na złość bratu, tak pod zimową kopułę pociągnęła Deskę, która akurat idealnie napatoczyła jej się ręką podczas próby nie utonięcia w zaspie.
- Oj sorcia, Des - powiedziała niewinnie, kiedy po chwili się podniosła na kolana, pociągając też za sobą młodą i otrzepała jej włosy, przy tym z dozą czułości i przypadku mierzwiąc jej włosy. A żeby się podnieść, uniosła drugą rękę ku górze, chwytając Axa za przedramię i podciągając się na niej jak po lianie. - Ale ci bicek urósł, na jakim ty stażu niby byłeś - powiedziała poważnie, próbując ukryć swoje rozbawienie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ben Rogers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 309
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 308
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Lut 11 2018, 18:49

Z tym samotnym lepienie bałwana to było tak, że Ben po prostu zapragnął mieć bliźniaka, tak samo, jak jego trzy siostry i brat. Bo, wychodziło na to, że tylko on w nowym pokoleniu Rogersów nie miał bliźniaka. I zwykle był zazdrosny o tak doskonale relacje swojego rodzeństwa, ale w tej chwili myślał tylko o ulepienie bałwana. Takiego jak on. Jego bliźniaka.
Nazwałby go Benadryl. Lub Bertram.
I choć na początku lepił sobie bratnią duszę, teraz zmienił zdanie, chcąc ulepić sobie bliźniaka, bałwana takiego samego, jak on.
Gdy zobaczył jak podeszła do niego Desia, uśmiechnął się słabo. Nawet pomimo tego, ze w ostatniej chwili uchylił się przed śnieżką, choć ta i tak uderzyła go w ramię.
— Wiesz, jak jest, Des. Każdy potrzebuje swojego bliźniaka. Może ty tego nie rozumiesz, tak samo, jak Amy, Charlie czy Axel, ale naprawdę każdy potrzebuje kogos, kto zrozumie cię bez zbędnych słów. Ja odnalazłem tę osobę w Benadrylu Bertramie Rogersie. Ewentualnie Bertramie Benadrylu — powiedział, poszerzając powoli swój uśmiech, który za moment, tak czy siak, zniknął. W oddali zauważył idącego w ich stronę brata, ale nic nie powiedział. Tylko poruszył dyskretnie brwiami, patrząc cały czas na młodszą siostrę. Miał nadzieję, że zorientuje się, o co mu chodziło. Choć było to trudne, bo równie dobrze mógł poruszyć brwiami coś jej sugerując. Ale nie był z tych, którzy sugerowali coś siostrom. Właściwie nie był z tych, którzy cokolwiek sugerowali. Nie zamierzał w przyszłości ruszać brwiami i mówić, żeby ktoś szedł z nim zobaczyć małe żmijoptaki w piwnicy. Albo niuchacze. Ewentualnie kangury, bo zawsze chciał mieć własnego kangura. Takie marzenie z dzieciństwa.
Gdy Axel był już całkiem blisko i położył kciuk na ustach, Ben ponownie się uśmiechnął i zgarnął z ziemi trochę śniegu, który pacnął z wielką siłą (czyt. z siłą uderzenia w twarz łapką szczeniaka małej rasy) na częściowo uformowana już kulą. Nie patrzył na rodzeństwo, gdy Ax potraktował Destiny śniegiem w tak brutalny sposób.
No co? Ostrzegał ją. Brewkami! Brwiami ją ostrzegał!
— Nikt za tobą nie tęsknił, idź popływać z Wielką Kałamarnicą — odparł, choć tak naprawdę pomyślał o Axelu, jak o idiocie, skoro zadawał takie pytanie. Przecież wszyscy tęsknili. — Wypraszam sobie, mnie myć nikt nie musi. Jestem świeży i pachnący jak ten kwiatuszek wychodzący spod śniegu. Jak im było... przebiśniegi! Jak przebiśnieg. — Pokiwał głową, aby dodać powagi swoim słowom, ale się nie uśmiechał. Gdzie się podział stary wiecznie wesoły Ben? Walenie tynków naprawdę potrafiło zmienić człowieka. — Tata? Przecież widzieliśmy się całkiem niedawno, bo niecałe dwa miesiące temu. — Zmarszczył brwi, dokładnie w chwili, gdy zobaczył Amy. O mamo. Cały gang w komplecie. Oprócz Charlie. Ona zawsze chodziła własnymi ścieżkami jak ten kot.
Ben niemalże wybuchnął śmiechem i wywalił na bałwana (biedny Benadrylo-Bertram!), gdy zobaczył, jak Amy się wywaliła. Musiał mocno zacisnąć zęby i odwrócić wzrok na coraz większą już kulę, w którą znów pacnął śniegiem. Zaczął obiema dłońmi ugniatać śnieg, aby kula była twarda. I nie chciał używać do tego magii, bo wiedział, że są z nią problemy. Jeszcze by tą wielką kulą trafił któremuś w twarz i byłoby, że celowo komuś złamał nos. Gdy usłyszał uwagę Amy o bickach Axela, uniósł wzrok i przyłożył dłoń prostopadle do brwi. Zmarszczył je i lekko uchylił usta, marszcząc przy tym nos.
— Bicki? To on ma jakieś bicki? Poczekajcie, muszę znaleźć swoje okulary! — odparł i zaczął macać swoje kieszenie w poszukiwaniu okularów, których nawet nie nosił.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Destiny Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 265
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Lut 11 2018, 19:40

Nieco oburzyła się. To, że miała bliźniaczkę nie oznaczało, że nie rozumie jego. A może tak faktycznie było? Nie rozumiała go? Może faktycznie coś w tym było? Ale na szczęście miał rodzeństwo, które go kochało z całych serc.
- Charlie nie rozumie mnie bez słów. Czasami kiedy do niej mówię mnie nie rozumie. Albo udaje. Ciężko stwierdzić już po takim czasie. Ale przyzwyczaiłam się- wzruszyła obojętnie ramionami. Nie kochała się z swoją siostrą jak Axel z Amy, nie chodziły razem wszędzie gdzie się tylko dało, nie myślały o sobie całą dobę. Ale jednak była czasami między nimi nić porozumienia. - Nie każdy potrzebuje bliźniaka. Wiesz ile ludzi nie ma bliźniaków? Tysiące! I żyje- to była prawda. Ci co mieli bliźniaki można było nazwać wybrykiem natury. Dziwadłami. On był sam i mógł się cieszyć swoją wyjątkowością!
A potem zauważyła jego dziwne poruszanie brwi? O co mu chodziło? To był jakiś trik nerwowy? A może po prostu był chory... to było niepokojące! Już miała spytać co mu się dzieje kiedy poczuła przerażające zimno i rękę, która ją zaczęła nacierać. Psiknęła z zaskoczenia, a potem to coś puściło ją i zostawiło w spokoju. Popatrzyła na osobę, którą stała się ofiarą. Cholerny Axel! Dlaczego to jej zrobił?! Czyży aż tak tęsknił za nią? Nie, to nadal był ten sam jej brat, który wrzucał w zaspy każdego z rodzeństwa jeśli miał okazję i zanosił się głośnym śmiechem. Że też musiał to zrobić teraz! Walnęła go z całej siły w ramię. Aż jej kości strzeliły!
- Ty durniu! Tak na powitanie traktujesz siostrę?!- warknęła, ale szybko złość jej przeszła. W końcu po dwóch tygodniach wrócił do nich. Tęskniła za nim cholernie ale nie przyzna się to tego. Zamiast tego przytuliła się do niego i wykorzystując okazję szepnęła mu do ucha - Myślę, że teraz pora na Bena
A potem przyszła Amy i jakby tego było mało pociągnęła ją. Dlaczego właśnie ją?! Dzisiaj miała jakiegoś cholernego pecha czy co? Fuknęła głośno otrzepując się z śniegu.
- Co z wami ludzie nie tak?- zaśmiała dając sobie spokój. Miała nadzieję, że jej włosy wyglądają w porządku. Albo nawet i lepiej! Co z tego, że przed chwilą całą mordę miała w sniegu i pewnie teraz jest czerwona jak burak! Spojrzała na brata marszcząc brwi.
- Weźcie to sami pod uwagę. Ja z chęcią pobędę jeszcze w Hogwarcie bez konieczności powrotu do domu.- z chęcią by wcale nie wracała do domu. Jakoś ją nie ciągnęło by móc znów widzieć ojca. Co takiego mogło mu chodzić? Że niby tęsknił za nimi? Oderwał się na chwilę od roboty? Wielkie rzeczy! Jak ona go długo nie widzi nie wzywa go na spotkanie rodzinne!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Axel Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 146
  Liczba postów : 182
http://www.czarodzieje.org/t12922-axel-rogers
http://www.czarodzieje.org/t12924-krol-rogersow
http://www.czarodzieje.org/t12925-listy-lisciki-axelag.com/t12925-listy-lisciki-axela
http://www.czarodzieje.org/t12927-axel-rogers?highlight=Axel
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyWto Lut 13 2018, 21:21


- Co to za seksi brewki - parsknął, przypominając Benowi ten gest, który wykonał w stronę Destiny, aby ją przed nim ostrzec, po czym spojrzał na Amy na ziemii.
Jego twarz nagle rozpromieniła się, bo stęsknił się za swoją bliźniaczką i naprawdę brakowało mu jej, szczególnie nie stażach. Zazwyczaj wszystkie projekty robili razem, więc będąc na zajęciach poza szkołą, najbardziej odczuwał jej nieobecność. Pomógł jej wstać, uśmiechając się przy tym głupkowato. Zaraz potem podał rękę Destiny, aby i ją podciągnąć i żeby się tylko żadna z nich przypadkiem znowu nie przewróciła.
- Macie mnie, ten staż był przykrywką. Tak naprawdę trenowałem boks - powiedział żartobliwie. Słysząc natomiast słowa brata, wydął wargę z niezadowoleniem i splótł ręce na klatce piersiowej jak obrażony dzieciak. Po chwili, która trwała zaledwie kilkanaście sekund rozpędził się i uderzył w Bena, przez co oboje wpadli w najbliższą zaspę.
- I kto tu jest silniejszy, dzieciaku. Mogę pokazać ci siłę moich bicków, hehe - odparł, krusząc mu śnieg na twarz; po chwili zlazł z niego zadowolony z siebie. - Teraz jesteś jeszcze bardziej czysty, wręcz lśnisz! Która następna? Może Amy? W końcu tak dawno cię nie widziałem? - zaśmiał się, ale na razie powstrzymał się od wszelkich prób ataku.
Mimo to poruszył głową w stronę Destiny, żeby może ona czegoś spróbowała.
Miał tylko nadzieję, że on za to nie oberwie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Amy Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 118
  Liczba postów : 137
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13004-amanda-rogers?nid=2#349434
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13018-fat-amy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13019-listy-amy#349439
http://czarodzieje.my-rpg.com/t13020-amy-rogers#349441
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Lut 17 2018, 10:26

- Boks? Prędzej leżałeś i umierałeś, bo pierwszym nokaucie przez worek treningowy - parsknęła śmiechem, chociaż nadal uważała, że coś się zmieniło. Spojrzała podejrzliwie na brata bliźniaka, ale nie miała co głębiej osądzać - przecież codziennie nie macała jego bicków, nie wiedziała, jakie dokładnie były wcześniej. Prawda? Prawda.
Axel i Ben zaczęli się lać i Amy nie była pewna, czy wywróciła oczami na ich “bójkę” - których swoją drogą jej bardzo brakowało w ostatnim czasie - czy na komentarz Destiny o wracaniu do domu. Szturchnęła ją łokciem, kiedy Ax nacierał Beniochowi twarz mokrym śniegiem.
- Schowaj dumę i tę swoję urazę na chwilę do kieszeni, raz na jakiś czas możesz pojechać do ojca. Na pewno będzie mu miło, tym bardziej, że naprawdę często się z nim nie widujemy. To całkiem możliwe, że tęskni za dzieciakami - skomentowała. Może powodem jest tęsknota za tą rozbrykaną i zdecydowanie wyrośniętą piątką dzieciaków, a może po prostu coś od nich chciał, co jest zagadką. Naprawdę nic jej takiego nie przychodziło do głowy, więc sądziła, że po prostu może chce spędzić weekend z nimi tak, jak kiedyś - kiedy jeszcze byli o wiele młodsi i łatwiej było ich ściągnąć z Hogwartu do domu.
- Łapska precz ode mnie. - Zagroziła Axelowi palcem, zaraz pokazując na Bena i Deskę, którzy już od jego smarowania śniegiem mieli całe czerwone twarze od zimnego. - Na razie wolę wyglądać lepiej niż oni. Nasze rodzinne, małe, czerwone pyzusie - powiedziała, spoglądając z rozczuleniem na dwójkę młodszego rodzeństwa, które niestety było złapane przez rodzinną bestię zwaną Axelem i miało nieprzyjemne spotkanie ze śniegiem. Dla niej byłoby to wyjątkowo nieprzyjemne, bo Amy naprawdę nie lubiła śniegu. Nie lubiła ogólnie zimy i każde wychodzenie z zamku na ten mróz sprawiało, że miała większe ciarki od minusowej temperatury, ale starała się nie narzekać i z takim poświęceniem przyszła do nich, żeby spędzić razem czas, jak to nie raz mieli w zwyczaju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ben Rogers

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 20
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 309
Dodatkowo : prafdzify faset
  Liczba postów : 308
http://www.czarodzieje.org/t12923-benjamin-rogers#347675
http://www.czarodzieje.org/t12926-jedna-wielka-chodzaca-czekoladowa-zaba?nid=7#347701
http://www.czarodzieje.org/t12928-listy-benia#347689
http://www.czarodzieje.org/t12929-ben-rogers#347723
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyPon Lut 19 2018, 23:18

— Ale tamci, którzy jakoś to znoszą, nie mają czwórki rodzeństwa i dwóch par bliźniaków w jednym. Ale wiesz co? Może ja po prostu swojego bliźniaka zjadłem w łonie? To też możliwe. Tylko nie pasuje do mojego obecnego charakteru, bo nie jestem dominujący... — powiedział, nieznacznie się krzywiąc i mrużąc oczy w zastanowieniu. Po chwili akcja wokół się rozkręciła, a on tylko obserwował. A gdy Des zaproponowała, że teraz jego kolej, zaczął się powoli cofać. I, naturalnie, musiał się potknąć, bo nie byłoby ważne, prawda? Jednakże ledwie wstał, a już poczuł, jak uderza w niego rozpędzony niczym szarżujący byk Axel.
— Ty pierdzielony kretynie, zostaw mnie! — rzucił, zamykając oczy dokładnie w tej samej chwili, w której starszy brat zaczął prószyć mu śnieg na twarz. Niestety trochę puchu wpadło mu do ust. dlatego też nawet przez chwilę nie wahał się przed zrobieniem tego, co zrobić według swojego mniemania musiał. Aby pozbyć się zimnego śnieg z ust, splunął prosto na twarz Axela. A przynajmniej... Zamierzał trafić w twarz, bo finalnie splunął tylko na jego kurtkę. Szlag by to! — Byłem czysty już przed tym, głupku... — W końcu udało mu się wstać i zaczął się otrzepywać. Śnieg wpadł mu nawet za kołnierz i znalazł się między jego włosami, dlatego otrzepując się wyglądał trochę tak, jakby miał w gaciach wiewiórkę, którą z całych sił chciał przegonić. A, dla jasności, nie miał w gaciach wiewiórki. Po prostu śnieg, który wpadł mu do środka kurki nie był wcale przyjemny. Wywoływał dreszcze i łaskotki. A przynajmniej do czasu roztopienia się. Przez chwilę się nie odzywał, choć uważnie ich wszystkich słuchał. On sam bardzo chciał spotkać się z tatą. Ale to może dlatego, że czasami nie umiał rozmawiać z mamą? Kochał ją nad życie, ale lepiej rozumiał tatę. Może przez to, że był aurorem i Benny wciąż dążył do pójścia w ślady ojca? Słysząc jednak słowa Amy, zmarszczył brwi i skrzyżował ręce na klatce piersiowej.
— Sama jesteś czerwony pyzuś. A przynajmniej będziesz! — Zabrzmiało to jak groźba, ale cóż miał na to poradzić? Szybko schylił się po śnieg, z którego migiem uformował kulkę i rzucił ją w stronę Axela, trafiając wprost idealnie w prawy bark. Popatrzył na Destiny z dumą, a potem na Amy z jeszcze większą dumą. — To za Deskę, Axel! — powiedział i już zaczął się schylać po kolejną kulkę, którą dopiero zamierzał uformować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Destiny Rogers

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 265
  Liczba postów : 297
http://www.czarodzieje.org/t13026-destiny-rogers
http://www.czarodzieje.org/t13037-destiny#349765
http://www.czarodzieje.org/t13038-destiny#349767
http://www.czarodzieje.org/t13039-destiny-rogers#349775
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Lut 25 2018, 22:59

Zaśmiała się głośno na jego słowa. Cóż za durnoty on mówił? Przecież to było naprawdę niedorzeczne! Nie wierzyła, że powiedział to naprawdę.
- Od zawsze miałeś wielki apetyt, ale to jest takie niedorzeczne! Przystań narzekać. Jesteś jedyny w swoim rodzaju i nigdy nie czujesz się jakbyś patrzył w lusterko kiedy patrzysz na swojego brata czy siostrę. Ja osobiście wolałabym nie mieć bliźniaczki. Byłabym taka wyjątkowa- zaśmiała się. Chociaż i tak była wyjątkowa, jedyna w swoim rodzaju. On tak uważała przynajmniej. Kto inny ma takiego pierdolca co ona? Kto inny chciałby być wszędzie i robić co tylko się da? No dobra, znalazłoby się parę osób.
Przyjrzała się jak teraz bracia wylądowali w śniegu i Benowi się dostało. Miał za swoje! Mógł bardziej ją ostrzec! Krzyknąć "uważaj, chcą cię natrzeć śniegiem a potem złożyć złe nowiny!" ale nic z tego.
- Raz na jakiś czas? Ostatnio już byłam, liczy się? Nie muszę chować jakieś dumy. Jest mu miło tylko wtedy kiedy idzie do pracy. W końcu do ona była ważniejsza a nie my. Tylko nie mów mi, że minęło tyle lat a ja nadal mam mu za złe przeprowadzkę!- powiedziała siostrze nieco zła. Nie podobało jej się to. Ale nadal była zła na ojca. Zupełnie jakby nie mógł wtedy z nimi porozmawiać. Tylko zdecydował i tak się stało.
- Chcesz wyglądać lepiej od nas? Oh - zaśmiała się głośno. Fakt, dała się natrzeć bratu. Ale wcale nie odstawała od reszty. Teraz pora natrzeć resztę rodzeństwa. Chcieli wypaść lepiej? To nie u nich! Jeśli chcieli z tego wyjść cało to nie powinni tutaj przychodzić wcale.
Kiedy Ben rzucił śnieżką w brata jej oczy aż zabłysły z podekscytowania.
- Bitwa na śnieżki!- krzyknęła i od razu pobiegła w miejsce gdzie było jeszcze więcej śniegu. Nawet nie czekała na słowa potwierdzające czy jakiekolwiek inne. Zrobiła pierwszą kulkę i rzuciła w Alexa. To właśnie on najmniej dostał! Myślał, że przyjeżdżając z powrotem wyjdzie z tego cało? O nie! Nie u nich. Zrobiła kolejną naprawdę twardą kulkę i tym razem trafiła ona w siostrę. Ups? Przecież nie będzie wyglądała tak jak oni! Jej ręce aż zamarzały z zimna, ale ponownie sięgnęła po śnieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nora Blanc

Nauczyciel
Galeony : 125
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t10959-poczta-nory-blanc
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyWto Kwi 24 2018, 19:32

Nie zapowiadało się, aby zakłócenia magiczne skończyły się w najbliższym czasie, a do skrzydła szpitalnego trafiało coraz więcej ofiar źle użytych zaklęć. Poparzenia, połamania, przebicia, pocięcia, urwania... Co tylko dusza zapragnie, a co wiązało się nieodłącznie z gorszą szkodą, niż pierwotnie zakładano. Strach zatem pomyśleć, jaki skutek by przyniosło, gdyby uczniowie próbowali samodzielnie się leczyć. Zdążyła się już na kilku delikwentach przekonać, co zaklęcie zasklepiające rany potrafi uczynić z niewinnie wyglądającymi zadrapaniami.
Chociaż miała wieloletnie doświadczenie, cudotwórcą nie była. Czarnoksiężnikiem także. Zza grobu nikogo nie ściągnie, choćby miała najczystsze intencje.
Szła przez błonia w stronę polany. Pogoda była wspaniała, warto z niej skorzystać. A i mniej problemu ze sprzątaniem, bo nie wierzyła, by uczniowie w trakcie bandażowania nie zdążyli zabrudzić sztuczną krwią manekinów, siebie, posadzki oraz swoich kolegów, a nawet ścian i sufitu. Uczniowie są zdolni, zaś kreatywności nie można im odmówić. Wobec tego zajęcia na zewnątrz stanowiły bezpieczniejszą dla otoczenia opcję. Chłoszczyć też sprawiało problemy.
Za pielęgniarką podążała osobliwa parada złożona z fantomów. Wyglądem przypominały manekiny sklepowe - w cielistym kolorze, pozbawione twarzy, z jednakowo odlanymi od formy ciałami. Jedynie różniły się obrażeniami. Część miała rozbite i krwawiące głowy, inne pocięte przedramiona, ręce niektórych wyginały się pod kątami nienaturalnymi nawet dla lalek. Tamten miał wbity nóż w brzuch, kolejny pierś przebitą prętem. Dostrzec można było nawet takie osobliwości, jak różdżka w oku. Co tylko dusza zapragnie w kwestii obrażeń - a wszystko zgoła realistycznie krwawiące.
Parada nie wyglądałaby jeszcze aż tak przerażająco, gdyby zakłócenia nie przeszkodziły w rzuceniu zaklęć. W efekcie część manekinów zamiast grzecznie iść gęsiego za pielęgniarką, pełzła po trawie w parodii sceny z taniego horroru. Nora przystanęła w miejscu zbiórki i odwróciła się, aby spojrzeć na manekiny. Ruchem różdżki zatrzymała je i rozlokowała w odpowiednich miejscach, czekając na uczniów.
I tu nie obyło się bez problemów, kiedy jeden z manekinów zamiast grzecznie się położyć, zaczął tańczyć break-dance, łamiąc obie nogi w trzech miejscach. Nora westchnęła ciężko, zanim uspokoiła manekina. Ktokolwiek wylosuje tego muzykalnego delikwenta, będzie miał sporo zabawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : (od lekcji numerologii) mam długie włosy; anorektycznie chudy
Galeony : 100
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 975
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyPią Kwi 27 2018, 19:46

Siedzę na parapecie i czytam książkę (no, czasem mi się zdarza takie o zwierzakach), gdy kątem oka dostrzegam drobną postać, za którą unosi się w powietrzu parada popaprańców z nożami wbitymi między żebra. Widok dość zaskakujący, nawet na tę szkołę, ale moja ciekawość wygrywa ze zdrowym rozsądkiem. Zrywam się więc z miejsca, w biegu pakując książkę do plecaka i lecę na dół, by sprawdzić, co to za cuda się wyczyniają na błoniach. Coś mi świta z tyłu głowy o jakiejś lekcji uzdrawiania, ale sam nie jestem do końca pewien, kiedy się ma odbyć, więc może to i lepiej, że zwracam uwagę na Blanc i jej eskortę, bo nie ominie mnie – być może – dobra zabawa.
Doganiam pielęgniarkę, gdy ta rozkłada się już z manekinami, a jeden z nich zaczyna się wyginać w rytm nieistniejącej muzyki.
- Może powinna go pani pożyczyć profesorowi Forresterowi na zajęcia z tańca – proponuję, śmiejąc się z manekina. - Dzień dobry – dodaję jeszcze, gdy uświadamiam sobie, że się nie przywitałem, a wypadałoby. Przyglądam się nowym kolegom piguły, stwierdzając, że są dosyć nietwarzowi. Mimo wszystko może nawet bym się z nimi zakumplował, o ile nie zaczęłyby machać rękami na zbyt długą paplaninę z mojej strony.
- Będziemy je ratować z opresji? – pytam jeszcze Norę Blanc, choć odpowiedź powinna być dla mnie oczywista. A jednak liczę na to, że może jednak będziemy domalowywać im twarze sztuczną krwią, albo barwy bojowe i poślemy do walki z ministerstwem, które spanikowałoby z myślą o tym, że to inferiusy. Pewnie Thidleyom spodobałby się ten plan.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Luke Williams

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 57
  Liczba postów : 153
http://www.czarodzieje.org/t11985-luke-williams
http://www.czarodzieje.org/t11989-luke-williams
http://www.czarodzieje.org/t11988-luke-williams
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Kwi 28 2018, 16:43

Kiedy obudził się dzisiaj, uznał, że mógłby przespać cały dzień. Nie miał ochoty na żadne zajęcia, ani o dziwo nawet interakcje z ludźmi, był od jakiegoś czasu trochę markotny i ciężko było mu powrócić do normalnego stanu. Ostatnio nawet nie zagadywał zbyt wielu dziewczyn, oszczędnie rzucał typowe dla siebie teksty i ograniczał się jedynie do powolnego egzystowania. Cóż, tak wyglądał Luke, kiedy pierwszy raz w życiu dotarło do niego, że coś faktycznie mu nie wyjdzie, a wszelkie próby są skazane na niepowodzenie. Tak wyglądał Luke, do którego dotarło słowo nie. Mimo wszystko na lekcję postanowił się wyrwać, żeby całkiem nie utkwić w tym marazmie i spróbować wrócić na właściwe tory.
Zawsze uważał, że uzdrawianie to jeden z ciekawszych przedmiotów. W dodatku był praktyczny i warty zagłębiania. Nigdy nie wiadomo kiedy takie umiejętności okażą się niezbędne, nawet jeżeli jako uzdrowiciel nie zamierzał pracować. Szczerze mówiąc planował samotnie spędzić te zajęcia, nie zagadując do nikogo i w ciszy dotrwać do końca. Mimo wszystko, kiedy wyszedł z zamku i zobaczył @Cherry A. R. Eastwood zmierzającą w tym samym kierunku, natychmiast zmienił zdanie. Była osobą, na której towarzystwo naprawdę miał ochotę. Była jedną z nielicznych dziewczyn, które traktował stricte jak przyjaciółkę i nawet jak czasem powiedział jej jakiś komplement, czy cokolwiek takiego, to robił to raczej w formie czysto przyjacielskiej. W dodatku głównie po to, żeby ją odrobinę speszyć. (Tak uroczo się rumieniła!)
- Hej, Cherry - rzucił w jej kierunku, podchodząc bliżej niej i razem z nią zaczął zmierzać w kierunku miejsca zbiórki. - Rozumiem, że też wybierasz się na uzdrawianie? - spytał dla pewności, bo właściwie mogła iść w zupełnie inne miejsce. Kiedy dotarli na miejsce, była już tam nauczycielka.
- Dzień dobry - przywitał się z nią, obserwując manekiny. Widać, że będą mieli z nimi sporo roboty. Przynajmniej zapowiadały się ciekawe zajęcia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 357
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 674
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Kwi 28 2018, 18:00

Kiedy spotkała @Nessa M. Lanceley przed wyjściem z zamku, przypomniała sobie o zajęciach. Tak naprawdę planowała się przejść na długi i odprężający spacer, całkowicie przekonana, że ma teraz wolne i nie trwają akurat żadne interesujące zajęcia. Kiedy przywitała się ze ślizgonką, już miała pytać dokąd ta idzie i czy nie ma ochotę przejść się z nią, uświadomiła sobie, że na śmierć zapomniała o uzdrawianiu. Od rana miała wrażenie, że coś wypadło jej z głowy. Na te zajęcia oczywiście planowała iść i nie chciała się spóźnić. Nie była zbyt dobra z uzdrawiania i wiedziała, że jest to coś, co warto nadrobić.
- Na śmierć zapomniałam o tej lekcji - przyznała dziewczynie, uderzając w czoło w geście załamania nad sobą. Cóż, mogła mieć jedynie nadzieje, że uda jej się na nich przetrwać bez żadnego wcześniejszego przygotowania z potencjalnego materiału. O uzdrawianiu nie wiedziała wiele i może gdyby pamiętała, zajrzałaby do jakiejś książki.
Razem ze ślizgonką poszły na polanę, gdzie jeszcze nie było tłumu. Natomiast już po chwili przyszedł @Ezra T. Clarke i Emily spojrzała na niego z uśmiechem.
- Hej. Mam nadzieje, że tę lekcję przetrwasz we względnej czystości. Nie widzę właściwie Fire na horyzoncie, więc nie powinno być tak źle - odchrząknęła. Od ich wspólnego onms Emily jakoś polubiła chłopaka, mimo jego stosunku do Fire. Wiadomo, dziewczynę znała dłużej i prawdopodobnie gdyby było trzeba, stanęłaby po jej stronie, ale przecież niczego nie musiała wybierać. Mieli już trochę więcej, niż po 10 lat.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Cherry A. R. Eastwood

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : Ok. 160
Galeony : 299
Dodatkowo : Kapitan Drużyny Puchonów
  Liczba postów : 480
http://www.czarodzieje.org/t15998-cherry-a-r-eastwood
http://www.czarodzieje.org/t16000-i-swear-i-don-t-care#436296
http://www.czarodzieje.org/t16002-berry#436492
http://www.czarodzieje.org/t15997-cherry-a-r-eastwood
Polana - Page 40 QzgSDG8




Moderator




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Kwi 28 2018, 20:05

Właściwie, to wcale nie planowała udania się na uzdrawianie. Trochę niepokoiła ją wizja rzucania zaklęć leczniczych w obliczu panujących zakłóceń magicznych; oczywiście, Cherry miała świadomość, że nikt na zajęciach nie będzie krzywdził drugiego człowieka... Ale i tak średnio jej się to uśmiechało. Nie znała się na magii leczniczej, ze wszystkimi poważnymi obrażeniami chodziła do skrzydła szpitalnego, a niegroźne otarcia czy zadrapania potrafiła znieść bez profesjonalnej opieki medycznej.
Rzecz w tym, że pogoda była świetna. Wiśnia nie potrafiła wysiedzieć w zamku i doszła do wniosku, że fajniej będzie posiedzieć na błoniach i tam też trochę poczytać - musiała w końcu zabrać się za wypracowanie na Eliksiry, kończył jej się termin pracy domowej na Zielarstwo, a w dodatku w ręce dziewczyny trafiła ciekawa biografia jednego zawodnika Nietoperzy z Ballycastle. To tak postanowiła spędzić popołudnie, a jednak - oczywiście - nie było jej to dane. Początkowo planowała czmychnąć gdzieś dalej i tym samym uciec przed Blanc i jej przerażającą wycieczką fantomów... Potem znikąd wpadła na @Luke Williams i wbiła w niego zaskoczone spojrzenie.
- Uzdrawianie? - Powtórzyła, wyjątkowo niepewnie. No, nie chciała, nie planowała, ale z drugiej strony... Aż głupio byłoby teraz wrócić do robienia innych rzeczy; tym bardziej, że nie miała zaplanowanego towarzystwa, a tutaj trafił jej się Luke! - No, w sumie... czemu nie! - Uśmiechnęła się ostrożnie, wiernie dorównując chłopakowi kroku. Powitała też cicho nauczycielkę, rozglądając się po polanie z zaciekawieniem. Trochę mało tu było ludzi, a to oznaczało trudności w zgubieniu się w tłumie. Cholera. I w ogóle, była tu jedyną Puchonką, a to kiepski znak dla Hufflepuffu, wytrwale walczącego o punkty domów.

______________________



Be something greater,

Go make a legacy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nessa M. Lanceley

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 157
C. szczególne : Oczy w kolorze karmelu, drobna.
Galeony : 765
Dodatkowo : Fabularny Prefekt Naczelny
  Liczba postów : 1398
http://www.czarodzieje.org/t15974-nessa-m-lanceley
http://www.czarodzieje.org/t15977-czerwone-nici-nessy#434024
http://www.czarodzieje.org/t15976-freya-i-korespondencja-dla-panny-lanceley#434018
http://www.czarodzieje.org/t15975-nessa-m-lanceley#433995
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Kwi 28 2018, 20:49

Zbliżająca się przerwa od zajęć powoli uderzała uczniom do głowy. Roześmiane twarze mijały jej przed oczyma na korytarzu, a szalone szepty na temat planów na dni wolne uderzały do uszu, niekiedy wywołując na jej drobnej twarzy wyraz rozbawienia. Zawsze zaskakiwało ją ile pomysłów, jak bujną wyobraźnię mają ludzie. Przyśpieszyła kroku, kierując się w stronę sali wejściowej, skąd następnie miała udać się na lekcję uzdrawiania. Jak zwykle nienagannie ubrana, ze swoją słynną listonoszką zbiegała po schodach, nucąc coś pod nosem. Omiotła spojrzeniem orzechowych oczu korytarz, dostrzegając znajomą blondynkę - @Emily Rowle - wpadły na siebie niczym w jakieś książce. Dziewczyna była młodsza, ale jej towarzystwo jakoś specjalnie Nessie nie przeszkadzało. Krótka konwersacja zakończyła się wspólnym spacerem w stronę polany. Drobne, rude stworzenie uśmiechnęło się zadziornie pod nosem, idąc obok koleżanki i przekręcając głowę w jej stronę, obdarzając ją przelotnym spojrzeniem.
- Skleroza niestety nie boli skarbie. Może jednak czas zainwestować w przypominajkę? Chociaż dla naszego domu i tak nie ma już nadziei w tym roku. - rzuciła ze wzruszeniem ramion, prostując się i przyśpieszając kroku. Znów wybrali sobie zajęcia na zewnątrz, a Lanceley korzystając z ładnej pogody i słońca, zrezygnowała z czarnego, sięgającego uda płaszcza. Odziana była w dopasowane spodnie z nieco wyższym stanem z jeansowego materiału, pod szyją miała biały kołnierz, wystający spod zielonego — w kolorze domu i z jego herbem na piersi — swetra, na stopach zaś czarne botki na delikatnym obcasie. Jej płomienne włosy związane były w wysokiego kucyka za pomocą cienkiej, równie zielonej wstążki, natomiast usta pokryte były czerwoną szminką. Odpuściła mundurek, jednak nadal pozostawała w formalnym odzieniu. Na polanie znalazły się dość szybko. Ruda stanęła obok koleżanki, w milczeniu lustrując znajomą twarz bruneta wzrokiem. Była pewna, że @Ezra T. Clarke był towarzystwem jej kochanej kuzynki na ostatniej imprezie we wiosce. Uśmiechnęła się w charakterystyczny dla siebie sposób, poprawiając torbę na ramieniu.
- No właśnie, gdzie zgubiłeś Blaith? Ostatnio wydawaliście się zaabsorbowani swoim towarzystwem, bawiliście się świetnie. Czyżby moja kuzynka odpuściła dzisiejsze zajęcia? - zapytała z ciekawością w głosie, dość bezczelnie, jak to miała w zwyczaju, lustrując jego twarz swoimi orzechowymi oczyma. Zawsze była bezpośrednim stworzeniem i wcale nie oznaczało to, że chciała być dla chłopaka niemiła — wręcz przeciwnie. Taki już był jej urok. Odgarnęła kosmyk włosów za ucho, rozglądając się dookoła w poszukiwaniu znajomych twarzy. Dostrzegając @Holden A. Thatcher II , uniosła dłoń i pomachała mu, posyłając dłuższe spojrzenie. Różowiutki jak zwykle wydawał się być w dobrym humorze.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Ezra T. Clarke

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 805
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 2080
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Kwi 28 2018, 21:42

Uzdrawianie nie było jego mocną stroną - Ezra ledwie co potrafił sobie założyć opatrunek i pamiętał, że przy krwotoku nosa głowę należy pochylić do przodu, a nie do tyłu. I na tym jego umiejętności się kończyły, choćby dlatego, że nigdy nie były mu potrzebne. Pomimo że nie wychowywał się w cieplarnianych warunkach, nigdy nie złamał sobie ręki, nie skręcił kostki, nie wbił gwoździa w stopę... Generalnie był szczęśliwy dzieckiem, a kiedy już coś się działo, zawsze obok był ktoś inny, gotowy go pokierować. Ezra nie mógłby się odwdzięczyć tym samym i właśnie z tego powodu nie bojkotował całkowicie zajęć z uzdrawiania.
Kiedy dotarł na polanę, ludzie dopiero się zbierali. Ezra pomachał sympatycznie do @Luke Williams, który już zdążył sobie przygruchać słodką Puchoneczkę. Clarke stwierdził więc, że nie może być od przyjaciela gorszy, zatem natychmiast rozejrzał się za miły towarzystwem - jakież było jego szczęście, że znalazł je aż w podwójnym wydaniu. W pierwszej kolejności uśmiechnął się do @Emily Rowle, z którą miał okazję spędzić wieczór nad jeziorem. Trzeba było przyznać, popisał się tam. Zanim odpowiedział, nachylił się, aby złożyć na jej policzku szybki, powitalny pocałunek, bo oficjalnie została zaakceptowana do kategorii znajomych z potencjałem.
- Biorąc pod uwagę, że uzdrawianie wiąże się z ranami, a rany wiążą się z krwią, to owszem, wolałby zachować czyste ręce - zaśmiał się, naprawdę nie chcąc nieznacznie się rozejrzeć na wspomnienie o Fire. Ale zrobił to. I co z tego? Potem dokładnie zlustrował miedzianowłosą towarzyszkę Emily (@Nessa M. Lanceley), zastanawiając się, czy może ją kojarzyć. Niestety, wstyd się przyznać, ale na imprezie w pubie nie rzuciła mu się szczególnie w oczy. Zdecydowanie należało to naprawić.
- Blaith? - podłapał natychmiast, nieprzyzwyczajony, aby ktokolwiek nazywał Fire po imieniu. I do tego zdrobnionym. - Nie zgubiłem jej, po prostu jeszcze nie znalazłem - odparł niepoważnie filozoficznym tonem. Fire w żaden sposób do niego nie należała, trudno było więc oczekiwać, aby wiedział, gdzie w tej chwili przebywa. Była gorsza niż kot. - Dobre spostrzeżenie. Jestem świetnym towarzystwem na chwilę. Skąd pomysł, że jestem w posiadaniu takich informacji, skoro to twoja kuzynka? - zapytał, nie zrażając się bezczelnością. Lubił bezczelność. - Pomijając Fire, Ezra Clarke. Chyba nie mieliśmy jeszcze przyjemności? - przypomniał lekko, oczekując że dziewczyna się przedstawi. Ezra lubił wiedzieć z kim ma do czynienia.

______________________

This is how it ends

I feel the chemicals
burn in my veins
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: noga(P), pół lewej, część torsu, wew ręki(P). Blizny: w poprzek gardła, 3 na piersi, 4 na nodze(L). Porażenie prądem: wew dłoni i przedramienia (L).
Galeony : 387
  Liczba postów : 1061
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySob Kwi 28 2018, 21:50

Uzdrawianie było dziedziną magii, jaką ostatnio starał się wyjątkowo zgłębiać. Po niezbyt udanych (a czego on się spodziewał?) próbach na przyjaciołach, postanowił wyjątkowo tym razem postąpić rozsądnie i bezpiecznie dla otoczenia - udać się zwyczajnie na lekcję. Co prawda profesor zapowiedziała, że zajęcia będą mieć charakter mocniej mugolski, jednak nie zrażał się tym. Wakacje spędzał z dala od magii, każda umiejętność może okazać się tam przydatna.
Wyszedł z pokoju wspólnego niedługo po @Cherry A. R. Eastwood, nie zdążył jednak dziewczyny złapać. Obce mu bieganie korytarzami z entuzjastycznym okrzykiem. Skoro podążają w tym samym kierunku, prędzej czy później się spotkają. Chyba, że Cherry skręci, ale podobno wszystkie drogi prowadzą do Rzymu, zapewne także spora większość przebiega przez polanę, chociaż kto by chciał iść do Rzymu, tam nie można uczyć się uzdrawiania...
O proszę, wkrótce okazało się, że Puchonka zmierza w stronę miejsca zbiórki razem z jakimś nieznanym mu Krukonem (@Luke Williams). Czyli nie do Rzymu na wakacje, a na lekcję. Niespiesznie dogonił obu, przystając obok i patrząc na sytuację na polanie.
Zdecydowanie będą mieć, co robić, oceniając po stanie fantomów. Osoby wrażliwe na krew nie powinny lepiej przychodzić na te zajęcia. Chociaż? Jeśli ktoś zemdleje, może nauczą się dodatkowych umiejętność cucenia. Na żywym to zawsze fajniej niż na sztucznym.
Za takie myślenie chyba powinien mieć dożywotni zakaz wstępu do jakiejkolwiek placówki medycznej.
Na szczęście nie miał. Jeszcze. Kto wie, może nie dorobi się jej w ogóle? Póki co nie odzywał się, jedynie poprawiając mundurek. Nie czuł potrzeby odbiegania od zwykłego stroju uczelnianego. Szkolna szata mu starczała za codzienne ubranie z jedyną wariacją na teraz aparycji w postaci różnej podkoszulki czy spodni pod uniformem.

______________________

Głos
I myself will become the apostle of
M̸͈̓A̴̮̋D̵̞͝N̷̬̒E̸̹͒Ș̸͊S̴͓̕!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mefistofeles E. A. Nox

Student Slytherin
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 185
C. szczególne : Tatuaże; kolczyki; wilkołacze blizny; umięśniony
Galeony : 1156
Dodatkowo : Wilkołak
  Liczba postów : 2148
http://www.czarodzieje.org/t15136-mefistofeles-e-a-nox#403342
http://www.czarodzieje.org/t15137-what-does-life-mean-to-me#403353
http://www.czarodzieje.org/t15139-kind#403356
http://www.czarodzieje.org/t15134-mefistofeles-e-a-nox
Polana - Page 40 QzgSDG8




Moderator




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Kwi 29 2018, 00:06

Mefistofeles nie mógł odpuścić sobie lekcji uzdrawiania. Po pierwsze, była to dziedzina, która cholernie mu się przydawała - notorycznie robił sobie krzywdę, a fajnie było czasem doprowadzić się do porządku samemu. Niekiedy niemal wstyd było po raz setny zasuwać do skrzydła szpitalnego... Ale tutaj pojawiał się drugi powód; uwielbiał pannę Blanc. Wydawała mu się niesamowicie specyficzna i intrygująca. Miała w sobie coś tak nieziemsko hipnotyzującego, że nijak nie potrafił jej się oprzeć. Zresztą, łatwo było zżyć się z kimś, kto regularnie zapewniał mu eliksir, pomagał z obrażeniami i czasem odprowadzał na skraj lasu - lub odbierał z niego bladym świtem. Zdobyła serce Ślizgona, choć do tego nie planował się nigdy przyznawać. O wiele łatwiej wzdychało się do niej z oddali, pozwalając sobie na szczere rozbawienie. Grunt, że mógł na nią liczyć w kwestii likantropii, nie? Trzecim powodem była sama lokalizacja. Mefisto zawsze miał problem z zajęciami prowadzonymi w zamkniętych przestrzeniach i o ile jesienią czy zimą aż tak go to nie drażniło, tak wiosna i lato stawały się koszmarną męczarnią. W dodatku ostatnio pozostawienie okna otwartego skończyło się latającymi różdżkami...
Zawędrował na polanę całkiem ochoczo, trochę nawet rozglądając się za jakimś towarzystwem. W końcu idealnie byłoby, gdyby trafiła mu się jakaś ofiara do podręczenia... Wpatrywał już się w czekającą na uczniów Blanc, gdy dostrzegł gdzieś niedaleko @Sanne van Rijn.
- Coś nie możemy się zgadać... - Mruknął, zachodząc Krukonkę od tyłu i zaraz przystając sobie obok. Przemknął spojrzeniem po mniej i bardziej znajomych twarzach, nie bawiąc się wcale w wielkie powitania. Tylko subtelnie uniesiony kącik ust mógł upewnić w przekonaniu @Neirin Vaughn, @Ezra T. Clarke i @Emily Rowle, że należeli do grona wybrańców, których towarzystwo - najprawdopodobniej - jakoś by wytrzymał.

______________________


When you close your eyes, what do you see?
Do you hold the light, or is darkness underneath?
When you look at yourself,
Are you a man or a monster?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 593
  Liczba postów : 667
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Kwi 29 2018, 12:21

Mógł być z siebie naprawdę dumny. Zamiast wylegiwać się w swoim dormitorium o kilka godzin dłużej, nie robiąc absolutnie niczego poza głaskaniem kota i gapieniem się na stronice komiksów, zmotywował się do wstania z łóżka i zawędrowania do biblioteki. Wiedział doskonale, że zbliżały się owutemy, więc chciał podjąć wszelkich starań, aby przygotować się do nich jak najlepiej, toteż sięgnął pierwszą lepszą książkę do transmutacji, zaczynając powtarzać materiał. I… tutaj kończy się ta kolorowa część, bo chłopak, choć w istocie siedział nad podręcznikiem, to myśli uciekały mu w zupełnie innym kierunku. Szczególnie, gdy doszedł do zaklęcia przemieniającego kamienne przedmioty w smoki…
Zbliżała się godzina rozpoczęcia zajęć z uzdrawiania, więc szybko odłożył książki na miejsce i wyszedł na zewnątrz. Przeczuwał, że za późno zorientował się, iż wypada mu już iść, toteż nie chcąc być mocno spóźnionym, wymusił na sobie bieg.
- Dzień dobry! Przepraszam za spóźnienie. – wydyszał, zwalniając tempa dopiero tuż przy zebranej grupce osób. Uczniów było już całkiem sporo, toteż z miejsca założył, że jednak przybył po czasie. Nim zdążył lepiej rozejrzeć się po rozłożonym na polanie pobojowisku smutnych manekinów, jego oczy przywitały po kolei każdą znaną mu osobą. Przeczesał włosy, próbując uspokoić oddech, uśmiechając się przy tym niesamowicie sympatycznie do @Cherry A. R. Eastwood oraz @Ezra T. Clarke. Na ten moment niewiele więcej słów był w stanie wyrwać sobie z zadyszanej piersi, ale oboje nie musieli mieć żadnych wątpliwości, iż Liam cieszy się właśnie na ich widok. A później zwrócił uwagę na stojącego nieopodal @Mefistofeles E. A. Nox, na którego wyszczerzył się jeszcze szerzej. – Hi, handsome. – powiedział trochę ciszej, próbując nie roześmiać się na wspomnienie wysłanego listem zdjęcia we fraku. Niesamowicie poprawił mu tym humor, ale teraz wolał nie zwracać na siebie uwagi wszystkich zgromadzonych na polanie osób. Puścił mu tylko oko i podszedł szybko do @Neirin Vaughn, bo to do niego miał największy interes.
- Nei. – klepnął go ostrożnie w ramię w ramach radosnego, niemego „dzień dobry!” – Słuchaj! Po zajęciach musimy coś przetestować. Znasz Draconifors? Czytałem o nim właśnie w bibliotece i wpadłem na niesamowity pomysł. Możemy pograć w szach… o Merlinie… - nim zdążył roztrajkotać się na dobre, nareszcie zauważył pokrwawione manekiny. Zamrugał zaskoczony, przez jakiś czas nie mówiąc nic, aż w końcu uniósł spojrzenie na uzdrowicielkę i patrząc na nią zdecydowanie grzeczniej, niż jakby miał zwracać się do kolegów, pozwolił sobie zażartować: - To dzieje się z uczniami, którzy lekceważą zajęcia z uzdrawiania~?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nora Blanc

Nauczyciel
Galeony : 125
Dodatkowo : hipnoza
  Liczba postów : 232
http://www.czarodzieje.org/t10959-poczta-nory-blanc
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyNie Kwi 29 2018, 12:50

Nora rozdzielała właśnie rannych ze złamaniami od tych z wbitymi przedmiotami, kiedy przybył @Holden A. Thatcher II. Pielęgniarka uśmiechnęła się do niego delikatnie, opuszczając różdżkę.
- Niewykluczone, że minął się z powołaniem - zażartowała delikatnie odnośnie tanecznego manekina, zanim kiwnęła głową. - Dzisiejszym państwa zadaniem będzie założyć im opatrunki. Zatrzymać krwawienie lub usztywnić złamanie - wyjaśniła w odpowiedzi na pytanie Gryfona, zanim przybyła reszta uczniów. Każdemu kulturalnie odpowiadała na powitanie.
Zwróciła uwagę na zdyszanego @Liam A. Rivai i zerknęła przelotnie na zegarek. Idealnie w czasie. W jego stronę również posłała łagodny uśmiech.
- Szwajcarska dokładność, rychlej w czas pan być nie mógł - uspokoiła subtelnie chłopaka, unosząc kąciki delikatnie wyżej na jego żart.
- Uzdrawiania i opieki nad magicznymi stworzeniami, szczególnie z profesorem Swannem - pozwoliła sobie na delikatniej mniej profesjonalne podejście do roli nauczycielki (mając wiele ciekawych doświadczeń z uczniami wracającymi z onms), zanim skupiła się na właściwej kwestii.
Odzew nie był co prawda powalający, ale nadal pielęgniarka cieszyła się, że choć te kilka osób przybyło na osobliwe zajęcia. Stanęła na środku, przed zgromadzonymi osobami, spoglądając po każdym z osobna i odnajdując wśród nich wyjątkowo znajome twarze. Dłużej zawiesiła wzrok na @Mefistofeles E. A. Nox, upewniając się, iż wyjątkowo tym razem podczas ich spotkania jest w jednym kawałku, nim rozpoczęła zajęcia.
- Niedługo zacznie się lato oraz wakacje. Wrócicie do domów, wyjedziecie na wczasy. Nie znaczy to jednak, że zakłócenia znikną. Chciałabym, abyście mieli to na uwadze, kiedy rzucacie zaklęcia. Także te uzdrawiające. W obecnej sytuacji lepiej zostawić kwestię leczenia nawet błahych ran lekarzom, a samemu zadbać tylko o bezpieczeństwo poszkodowanego, zanim magomedycy przybędą. Wiem, że to może brzmieć dla was - młodych, ambitnych ludzi z głowami pełnymi zaklęć - wręcz niemożliwie, aby odłożyć różdżki i nie uciekać się do zaklęć. Ale czasem tak jest lepiej.
Nora przywołała do siebie jednego z manekinów, którego przedramiona pocięte były niezbyt głębokimi ranami.
- W normalnych okolicznościach takie obrażenia można by było wyleczyć zaklęciem Vulnus Alere. Jest to urok, który zasklepia powierzchowne rany, skaleczenia, otarcia. Nic zbytnio rozległego - ujęła dłoń manekina i pokazała rozcięcia, wyglądem przypominające efekt zabawy z kotem lub wpadnięcia w krzak różany.
- Ruch różdżki jest prosty i miękki, a inkantacja wyraźna - po zaprezentowaniu "na sucho", rzuciła zaklęcie na manekina. Zamiast jednak zasklepić skaleczenia, urok pociął skórę fantoma kolejnymi ranami, głębszymi niż poprzednio i delikatnie krwawiącymi.
- Widzą państwo, o tym właśnie mówiłam. W warunkach szpitala takie zdarzenie to nie jest duży problem. Można rany zszyć nawet tradycyjnie, igłą i nitką. Ale z dala od szpitala, świstoklika czy sieci Fiuu, podobne zakłócenia mogą naprawdę narobić szkód. Wyobraźcie sobie, co by było, gdyby to była twarz. A zapewniam, że rozcięte powieki nie należą do najmilszych.
Za drugim razem różdżka Nory zblokowała się nieco, na szczęście za trzecim mogła zaprezentować zaklęcie wykonane poprawnie - zranienia z fantoma zniknęły, zostawiając skórę gładką.
- Ale przecież takie rany to nie powód, aby biec do magomedyka czy zakładać opaski uciskowe. Chciałam z państwem omówić te poważniejsze rany. Głębokie i krwawiące, zagrażające życiu - przywołała teraz innego manekina, jakiego przedramię przecięte było śladami niczym po tygrysich pazurach. Stróżką ciekła z nich krew.
- Tak duże obrażenia wymagają zaklęcia Vulnera Arcuatum. Ci z państwa, którzy rzetelnie odrabiają prace domowe, powinni je już znać. Zasklepia ono duże, głębokie i obficie krwawiące rany. Jest jednak bardzo trudne, wymagające skupienia oraz doświadczenia - zaprezentowała ruch różdżką, a potem rzuciła zaklęcie na fantoma.
I tym razem zakłócenia miały wiele do powiedzenia, kiedy ręka manekina pochlastana została rozległymi ranami. Jakby zaatakowała go niewidzialna bestia, orząc gumowe ciało aż do plastikowych kości i chlapiąc wszędzie sztuczną krwią. Pielęgniarka wskazała na krwawienie różdżką, zachowując profesjonalizm i spokój.
- Gdyby coś takiego zdarzyło się państwu z dala od szpitala, przybyły magomedyk jedyne, co mógłby zrobić, to zapisać godzinę zgonu. Dla człowieka śmiertelna jest utrata już 30% krwi przy nagłym krwotoku. Biorąc pod uwagę, że średnio mamy po jakieś 5 litrów, daje nam to półtora litra krwi do zejścia śmiertelnego. Przy tym tempie wypływu to kwestia sekund, zanim ranny zemdleje. - Przekręciła rękę manekina, aby pokazać lepiej, choć przez krew było ciężko cokolwiek dojrzeć - Przecięte są tętnice łokciowa i promieniowa, które biegną o tak - ruchem drewienka zarysowała ułożenie naczyń. - Dokładając do tego panikę, szok i stres obu stron, nie wróżę osobiście za dobrze takiemu nieszczęśnikowi.
Zasklepiła ranę tym razem udanym zaklęciem, aby pokazać jego prawidłowe działanie, zanim ruchem różdżki odesłała uzdrowionego fantoma. Przyniósł on sporej wielkości torbę i postawił przed pielęgniarką.
- Znacznie bezpieczniej dla rannego będzie założyć mu opatrunek. Przede wszystkim, w miarę możliwości, spłukać ranę obficie wodą. Radzę ostrożnie tutaj z używaniem Aquamenti. Wypalania ran nie stosuje się od średniowiecza - acz niezaprzeczalnie krwotok by zatamowało, ale jakim kosztem? Wyciągnęła z torby bandaż, gaziki oraz jałowe opatrunki. - Technika robienia opatrunku wchłaniającego jest bardzo prosta. Warstwa czystego materiału, chroniącego ranę przed zabrudzeniami - na innym manekinie pokazała, jak przykłada gazę na rozciętą rękę. - Gruba warstwa wchłaniająca. Tu jest ważne, że jak przecieknie, nigdy jej nie odsuwamy i nie zastępujemy nową, a po prostu nakładamy kolejną - pokryła gazę zwichutem ligniny. - Na koniec warstwa mocująca to wszystko razem - okręciła sprawnie bandażem.
Chwilę pielęgniarka poświęciła na pokazywanie różnych rodzajów bandażowania i tłumaczeniu ich wad oraz zalet, miejsc, na które je się stosuje i samej techniki bandażowania. Na koniec jej pokazu, manekin miał praktycznie każdą część ciała pokrytą jakimś opatrunkiem.
- To może wydawać się wiele, ale nie jest takie straszne, jak wygląda - uśmiechnęła się do uczniów. - A teraz proszę, niech każdy z was weźmie materiały z torby i wybierze sobie jednego fantoma. Na razie proszę wybierać tylko z tych po prawej, te po lewej są na drugą część ćwiczeń. Proszę, nie bać się - zachęciła ich jeszcze, otwierając szerzej torbę, by pokazać liczne bandaże, metry gazy i ligniny.

---------------------------------

Kwestie techniczne:
- Nie opisywałem dokładnie bandażowania. Jeśli ktoś chce sobie poczytać i/lub zastosować w poście, zapraszam tutaj. Są rysunki!
- Nie wymagam dokładnych opisów każdego wiązania. Można spokojnie to skrócić do jednego-dwóch zdań.
- Można nadal przychodzić! Na spóźnialskich Nora tylko pokręci z dezaprobatą głową. Lepiej niech od razu zabiorą się do roboty.

Termin I etapu: 3 maja, 23:59.

Rzucacie dwoma kostkami (z okazjonalnymi rzutami dodatkowymi). Sumujecie je następnie. Każde 5 pkt w kuferku z uzdrawiania dodaje Wam 1 pkt do sumy kostek. Kostki można dowolnie zaniżać, jeśli ktoś chce, ale nie podwyższać.
W przypadku, kiedy musisz powtarzać ćwiczenie i wypadnie Ci ten sam wynik, możesz rzucić raz jeszcze, a zdublowanych kostek nie musisz ujmować.
(Np. miałeś 3 za pierwszy razem, powtarzasz ćwiczenie i z drugiego rzutu wyszło Ci 2. Raczej nikt tego samego błędu nie popełni dwa razy, zatem możesz rzucić znowu. Za trzecim razem wypadło Ci 8. W poście ujmujesz, że poprawiasz zadanie z dobrym wynikiem.)

Kostki:
Spoiler:
 


Vulnus Alere: 3, 5, 2
Vulnera Arcuatum: 5, 3, 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Holden A. Thatcher II

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 20
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 175
C. szczególne : (od lekcji numerologii) mam długie włosy; anorektycznie chudy
Galeony : 100
Dodatkowo : różowy koczkodan
  Liczba postów : 975
http://www.czarodzieje.org/t15930-holden-a-thatcher-ii#430782
http://www.czarodzieje.org/t15932-wiec-chodz-zbuduje-ci-trumne#430785
http://www.czarodzieje.org/t15933-pluszak#430790
http://www.czarodzieje.org/t15929-holden-a-thatcher#430780
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyWto Maj 01 2018, 14:15

Macham Nessie na powitanie, ale nie podchodzę do niej, bo Ślizgonka przystaje z grupą swoich znajomych, a mnie dziś niespecjalnie do kogokolwiek ciągnie. Nadal mam w głowie jeszcze dość świeżą rozmowę z Tildą i wolałbym się nie narażać na kolejne sprzeczki, zwłaszcza że nadal nie odrobiłem dwóch zaległych szlabanów.
Lekcja mugolskich technik obróbki ran nieznośnie przypomina mi o tym, jak rodzice leczyli mnie w niemagiczny sposób, bym dostał nauczkę za swoje wybryki. Wzdrygam się na samo wspomnienie gipsu na nodze i miesięcznego pobytu w domu za to, że próbowałem zeskoczyć z drzewa na dach i źle wymierzyłem. Rany po rzucaniu kuchennym nożem w tablicę na rzutki też pieką w mojej głowie, a blizna po szwach wciąż pozostaje na mojej ręce. Chociaż mama pracuje w szpitalu, zawsze przesadza, bo wie, kiedy może sobie pozwolić na takie babranie się z nami, a kiedy rany wymagają zaklęć. Poza tym mój młodszy brat nie jest w stanie używać różdżki, więc kiedy rodzice uczą go, jak sobie radzić bez magii, przy okazji wołają też mnie. Wbrew pozorom nie jest to wcale takie trudne, jakby się mogło wydawać. Wymaga jedynie kilku powtórzeń, ale gdy się przez całe życie bezmyślnie machało patykiem, nic dziwnego, że tak ciężko ogarnąć sytuację.
- Mugole też przemywają rany tylko wodą? – pytam z ciekawości pielęgniarkę, bo nawet jeśli zostałem nauczony bandażowania, mama i tak zawsze zostawia nam magiczne maści albo eliksiry. - A co, jeśli zakłócenia w ogóle nie pozwolą na rzucenie jakichkolwiek czarów? – dodaję jeszcze drugie pytanie, przypomniawszy sobie setki momentów w Egipcie, kiedy różdżka nawet nie działała odwrotnie niż powinna, a całkiem odmawiała mi posłuszeństwa. Nawet teraz to się zdarza i z dnia na dzień coraz częściej. Zaczynam się trochę obawiać, że jeszcze trochę i magia wyparuje całkowicie.
Mam ochotę się popisać, że już teraz, bez żadnych instrukcji potrafię założyć mugolski opatrunek. Chęć jak najszybszego ukończenia zadania sprawia jednak, że sam pod sobą wykopuję dołek, bo zapominam o tych wszystkich gazach i od razu owijam manekina bandażem, przez co sztuczna krew natychmiastowo przecieka na zewnątrz białej siatki. Rozglądam się za jakimś ratunkiem i sięgam po pierwszą rzecz, jaka rzuci mi się w oczy i wyda w miarę logiczna, więc w moich rękach ląduje coś o nazwie: lignina. Krew przestaje już tak przesiąkać, chociaż nigdy nie widziałem, żeby z kogokolwiek wyciekała z taką prędkością, jak z tego manekina. Może dla jego bezpieczeństwa lepiej byłoby przerobić go na mumię? Nie mam jednak zbyt wiele materiałów, a tym bardziej czasu, by dokonać tego sabotażu, więc po prostu siedzę na trawie i trącam moje dzieło ręką, po cichu licząc, że może i ta lalka zacznie nagle tańczyć.

kostki: 5 + 3 = 8
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Emily Rowle

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : VII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 100%
Wzrost : 1,60
C. szczególne : Czerwone usta, zawsze!
Galeony : 357
Dodatkowo : Prefekt fabularny
  Liczba postów : 674
http://www.czarodzieje.org/t15867-emily-rowle
http://www.czarodzieje.org/t15874-emily-rowle?highlight=Emily+Rowle
http://www.czarodzieje.org/t15996-sowa-emily-felicja#436128
http://www.czarodzieje.org/t15872-emily-rowle
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyWto Maj 01 2018, 16:23

Emily zauważyła, że ostatnio była naprawdę zakręcona. Zdecydowanie bardziej niż zwykle. O lekcjach, pracach domowych i wszystkim innym przypominała sobie w ostatniej chwili. Dobrze, że dzięki Nessie dotarła na te zajęcia. Zaśmiała się na słowa o przypominajce. Miała kiedyś taką, ale cóż... zgubiła ją. W dodatku ta zabawka nie pomagała jej tak bardzo, jak by mogła. W końcu sama świadomość, że się czegoś zapomniało, niezbyt często rozwiązywała problem.
- Ta kulka to dla mnie zdecydowanie za mało - przyznała, kręcąc głową. Kiedy Nessa wspomniała o punktach dla domu, Emily machnęła ręką. Nigdy jej to nie interesowało. Chodziła na zajęcia dla siebie, a to czy ich dom akurat tracił, czy zyskiwał punkty... Jasne, fajnie było wygrywać. Emily naprawdę należała do osób, które lubią wygrywać. Tyle, że to nawet nie była wygrana, która szła na jej konto, tylko na konto całej tej grupy, która jej zdaniem była efektem sztucznego, utrudniającego wszystko podziału. - E tam, to mnie obchodzi akurat tyle, co zeszłoroczny śnieg - podsumowała swoje myśli dziewczynie. Na miejscu okazało się, że Nessa i Ezra widocznie się nie znają. Spojrzała na niego z uśmiechem, na jego słowa o Fire.
- A szukasz jej? - spytała. No i faktycznie, Ezra się rozejrzał, a Emily postarała się utrzymać rozbawienie w sensownych granicach. Oni naprawdę w jakiś sposób ją rozbrajali. Dostrzegła uśmiech @Mefistofeles E. A. Nox, który dołączył na lekcję. O ile tak można było nazwać ten grymas na twarzy. Odwzajemniła to. Po chwili musieli skupić się na słowach nauczycielki. Ślizgonka była szczerze zainteresowana zajęciami i uważnie słuchała Nory. Podobało jej się, że będą musieli sięgnąć do tych bardziej mugolskich metod, aby opatrzyć manekiny. Była pewna, że takie zajęcia są bardzo potrzebne. Właściwie to w ogóle uważała, że powinni nauczyć się robić sporo rzeczy bez użycia różdżek, szczególnie teraz, kiedy najprostsze zaklęcie mogło skończyć się nieciekawie. Wychowywała się w czystokrwistej rodzinie, więc wszelką wiedzę o życiu mugoli musiała zdobywać sama.
Nie miała pojęcia, jak się za to wszystko zabrać. Postanowiła się zastosować do wskazówek nauczycielki i samemu robić to przemyślanie i sprawnie. O dziwo nie było z tym większego problemu, chociaż wszystko robiła na wyczucie, starając się po prostu, żeby wyglądało dobrze, trzymało się i na pewno było dobrze zabezpieczone. Udało jej się to bezbłędnie. Jej manekin nie wymagał żadnych popraw, ani udoskonaleń. Wyszło po prostu idealnie.
- Jak idzie? - spojrzała na Ezrę i Nesse, zadowolona ze swojego dzieła.

Kostki - 5+5=10
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online


Theodore Thìdley

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 21
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 169
Dodatkowo : jasnowidzenie
  Liczba postów : 260
http://www.czarodzieje.org/t15846-theodore-thidley
http://www.czarodzieje.org/t15869-theodore-thidley#428720
http://www.czarodzieje.org/t15871-poczta-theo#428756
http://www.czarodzieje.org/t15868-theodore-thidley
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyWto Maj 01 2018, 23:54

Spóźnianie się na lekcje było bardzo nie w jego stylu, zazwyczaj przychodził na czas lub nie przychodził w ogóle i nie umiał nawet wytłumaczyć jakim cudem nie zdążył na czas na lekcje Uzdrawiania. Normalnie, gdyby zorientował się, że jest już po czasie odpuściłby sobie zajęcia, ale Magia Lecznicza była czymś co chciał szkolić za wszelką cenę i nie mógł sobie odpuścić ani jednej lekcji z tego przedmiotu. Zresztą Nora chyba nie była tak bardzo przewrażliwiona do spóźnień, prawda?
Gdy tylko wraz z potrzebnymi rzeczami wszedł na polanę coś go zaczęło niemiłosiernie łaskotać w nos. Skrzywił się lekko i kichnął zakrywając usta jedną dłonią. No tak, nie bez powodu ostatnio unikał wychodzenia w zielone tereny jak ognia. Tam uczulenie na pyłki najbardziej dawało o sobie znać. Zanim dotarł do  niewielkiej grupy uczniów kichnął jeszcze z cztery razy, a oczy zaczęły mu łzawić, miał nadzieję, że nauczycielka nie wyprosi go z zajęć przez jego bezlitosne uczulenie.
-Przepraszam za spóźnienie- powiedział cicho szybko wzrokiem wyłapując jakie mieli do zrobienia zadanie. Nie przyglądał się twarzom zbytnio, gdyż nie pozwalały mu na to łzy w oczach, które sprawiały, że obraz mocno mu się zamazywał, a także nie chciał jakimiś rozmowami jeszcze bardziej denerwować pielęgniarki. Wziął prędko odpowiednie bandaże, inne jakieś plastry i zabrał się do wykonania zadania. Z początku nic mu nie szło, co nie było zaskoczeniem biorąc pod uwagę jego ciągłe kichanie, słabą widoczność i kompletny brak wprawy w zakładaniu opatrunku. Był pewny, że mimo zakłóceń dałby sobie lepiej radę z zaklęciem, co było dziwnym stwierdzeniem znając jego brak talentu do wymachiwania magicznym patykiem. Westchnął ciężko łapiąc się za nos by powstrzymać kolejny atak uczulenia. Może gdyby użył Wingardium Leviosa coś by mu się udało? Co prawda znając jego umiejętność władania różdżką nie spodziewał się jakiegoś oszałamiającego efektu, ale ręczne wykonanie nigdzie go dziś nie zabierze.
-Wingardium Leviosa- wyszeptał cicho upewniając się wcześniej, że Nora oddaliła się w innym kierunku. Ku jego zaskoczeniu nie poszło tak źle. Opatrunek był za luźny, krzywy i niedbały, ale przynajmniej był, a mu wyszło zaklęcie co było tak dziwną rzeczą, że aż zaprzestał kichania na pięć minut z szoku.      

Kostki: 2 i 1 :') i potem 1
Kuferek: 5, więc +1 do kostek
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Luke Williams

Student Ravenclaw
Rok Nauki : III
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 57
  Liczba postów : 153
http://www.czarodzieje.org/t11985-luke-williams
http://www.czarodzieje.org/t11989-luke-williams
http://www.czarodzieje.org/t11988-luke-williams
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySro Maj 02 2018, 15:07

Luke po reakcji dziewczyny domyślił się, że jednak nie to było celem jej spaceru. Widocznie wcale nie chciała udać się na te zajęcia, ale ucieszył się, że zmieniła zdanie. Jej towarzystwo z całą pewnością było umileniem tej lekcji.
- Widzisz, potrafię człowieka zmobilizować do dobrego - rzucił w jej kierunku i razem doszli na miejsce. Patrząc po przygotowanych przez nauczycielkę ofiarach, będą mieli ręce pełne roboty. Luke odmachał Ezrze, kiedy go zobaczył, kiwnął też głowę na przywitanie w kierunku Nessy. Poza tą dwójką albo nikogo nie znał, albo nie przepadał, więc skupił się na towarzystwie puchonki. Dołączył też do nich jakiś znajomy z jej domu, ale Luke kompletnie go nie kojarzył, więc przywitał się tylko i przedstawił. Skupił się po chwili na słowach nauczycielki. Czyli jednak będzie im dane popróbować bardziej mugolskich metod? Może i dobrze, przy obecnych zakłóceniach chyba faktycznie lepiej znać podstawowe zasady wykonywania takich rzeczy ręcznie. Kiedy wszystko już zostało objaśnione, wziął się za prace nad jednym z manekinów. Opatrywał go dosyć sprawnie i bez większego problemu. Dopiero po skończeniu uświadomił sobie, że zapomniał o warstwie wchłaniającej. Zamiast tego znalazła się ona na wierzchu, co nie było zbyt profesjonalne, ale powinno dać w miarę pozytywny skutek. Cóż, przynajmniej całość jako tako się trzyma, może jakimś cudem dotrwa do końca zajęć. Luke spojrzał na Cherry i przyjrzał się jej pracy. Właściwie nie miał pojęcia, jak dobra jest z uzdrawiania. Może gdyby nie działał tak szybko uświadomiłaby mu, że warto tam było dodać jeszcze te ligninę?
- Moje względnie się trzyma. Pomóc ci w czymś może?


Kostki - 6+3=9
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Neirin Vaughn

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 196cm/106kg
C. szczególne : Oparzenia: noga(P), pół lewej, część torsu, wew ręki(P). Blizny: w poprzek gardła, 3 na piersi, 4 na nodze(L). Porażenie prądem: wew dłoni i przedramienia (L).
Galeony : 387
  Liczba postów : 1061
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptySro Maj 02 2018, 22:16

Poczuł na ramieniu klepnięcie i oderwał wzrok od manekinów, aby przenieść go na Liama.Wysłuchał jego wesołego trajkotania na temat zaklęcia z miną pozornie niezainteresowaną, wątpił jednak, aby to chłopaka zniechęciło. Szczególnie, że sam poczuł ukłucie zaciekawienia związane z owym zaklęciem. Granie w szachy nie brzmiało nadmiernie ekscytująco, ale jakby dodać trochę magii...
- Co to zaklęcie robi? - Dopytał, chociaż miał pewne przypuszczenia po samej nazwie. Sądził, że nie bez powodu ma w nazwie "Draco". Ale dokładnej formy zaklęcia nie kojarzył zbyt dobrze.
Byłoby fajnie, jakby tworzyło smoki. Czy to nie cudowne? Zaklęcie, jakie wyczarowuje małe, ziejące ogniem gady. Twój kieszonkowy jaszczur już dziś dzięki tym prostym ruchom różdżki...
Odleciał myślami na temat możliwych zastosowań takiego kompaktowego smoka (od zapalniczki po podrzucanie do łóżek osób, których się nie lubi), zatem niezbyt uważał na słowa nauczycielki. Rozproszyło jego myśli tylko przedstawienie się Krukona.
- Neirin. Miło poznać - uścisnęli sobie dłonie, zanim każdy skupił się na swoim zadaniu. Rudzielec nieco ociągając się i podpatrując, co Luke robi. Z ich gromadki zdawało się, że Krukon najwięcej ogarnia, zatem stał się niepisanym mentorem Vaughna. Niestety, nawet podglądając, co chłopak robi, rudzielec zdołał spartaczyć większość węzłów. W końcu poddał się i postanowił postępować wedle przeczucia. Słuchaj głosu serca, wpatruj się we własną duszę, wyjdź nocą i poczuj wiatr na twarzy, krzycz w niebo... Okej, poza tym ostatnim, nie na lekcji przynajmniej.
Efekt jego działań przypominał węzeł gordyjski, ale trzymał się, a o to w końcu chodziło, prawda? Neirin nie odczuł może dumy, patrząc na własne dzieło (cóż, zawodu też nie. Ani niczego innego po prawdzie), ale przynajmniej manekin już nie umierał. Chłopak poskładał resztę niepotrzebnych mu już rzeczy i spojrzał, jak idzie Liamowi. Gotów przyjść Puchonowi z pomocą, gdyby jakimś cudem Rivai radził sobie gorzej niż Vaughn.

Kostki: 7

______________________

Głos
I myself will become the apostle of
M̸͈̓A̴̮̋D̵̞͝N̷̬̒E̸̹͒Ș̸͊S̴͓̕!
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finnegan Gilliams

Uczeń Ravenclaw
Rok Nauki : IV
Wiek : 15
Czystość Krwi : 10%
Wzrost : 151
Galeony : 247
  Liczba postów : 319
http://www.czarodzieje.org/t15453-finnegan-u-g-gilliams
http://www.czarodzieje.org/t15480-ebin-frindshibs-hir-ddddd#415786
http://www.czarodzieje.org/t15481-jakas-fest-szybka-szkolna-sowa#415787
http://www.czarodzieje.org/t15479-finnegan-u-g-gilliams
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyCzw Maj 03 2018, 01:01

Zajęć z magii leczniczej nie mogła opuszczać (teoretycznie żadnych nie mogła, ale od czego były bombonierki lesera). W końcu, jakby nie patrzeć, miała być uzdrowicielem. Była już na takim etapie wyprania mózgu, że nie pamiętała, czy było to życzenie rodziców, czy faktycznie jej marzenie.
Spóźniła się, ale to tylko dlatego, że myślała, że zajęcia będą w klasie. Może zajęcia miały dotyczyć alergii.
Nie dotyczyły. Na polanie znajdowały się ranne manekiny. Finn była świadoma tego, że alergie mogły być śmiertelnie niebezpieczne, ale choć sama nie miała żadnych alergii, tyle, że nie tak wyglądał wstrząs anafilaktyczny to wiedziała.
Przeprosiła za spóźnienie i usiadła gdzieś na boku, słuchając pielęgniarki. Było coś o wakacjach, więc Finn zaczęła podejrzewać, że czeka ich pogadanka o skakaniu na główkę do jeziora, używkach i kleszczach, z tym że tym razem z wizualizacją. W każdym razie osobiście miała już dość ciągłego poruszania podobnych tematów przy każdej okazji. Jakoś nie sądziła, żeby powtarzanie czegoś pizdylion razy lepiej działało. Jak ktoś był głupi to trudno. Odleciała na chwilę od tego co działo się na polanie, gapiąc się w chmury i szukając w nich różnych kształtów. Z lekkim opóźnieniem dotarło do niej, że przeszli do zadania praktycznego. Popatrzyła na swojego manekina, z którego leciała krew. Trzeba przyznać, że wyglądał dość realistycznie i Finn zrobiło się niedobrze. Nie mogła na to patrzeć. Nie żeby wiedziała co robi - chyba nawet zaczęła trochę panikować. Chwyciła bandaż i zaczęła szybko zawijać go na ranie, tamując krwawienie. Tam ścisnęła, tu owinęła, na koniec zawiązała i cześć. Krwi już nie było. Pewnie nie o to chodziło i na pewno nie wyglądało tak ładnie jak szpitalne opatrunki, ale efekt był ten sam, a w ratowaniu życia chyba chodziło bardziej o skuteczność niż estetykę. Gdyby mogła coś jeszcze zrobić, to zapytałaby manekina czy mu palce nie drętwieją i ewentualnie poluzowała bandaże, ale jeszcze nie była tak pierdolnięta, żeby gadać z manekinem. Ręka mu nie siniała (no raczej), więc nie było problemu.

Kostki: 7

______________________

Finnegan Uma Gwyneth Gilliams

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Liam A. Rivai

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 178 cm.
C. szczególne : Wiecznie uśmiechnięty pyś.
Galeony : 593
  Liczba postów : 667
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857
Polana - Page 40 QzgSDG8




Gracz




Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 EmptyCzw Maj 03 2018, 15:41

Uśmiechnął się tylko szerzej, dostając informację, że tym razem udało mu się uniknąć spóźnienia. Ktoś tak porządny, że aż zwraca uwagę na położenie własnego krawata, nawet gdy jest ukryty pod szatą, oczywiście musi mieć równie wielkiego bzika na punkcie punktualności.  Do tego: żart mu się udał, a Blanc rozświetliła twarz uśmieszkiem: kolejne +10 do dobrego humoru.
- To zaklęcie transmutacyjne, które potrafi przemienić kamienne przedmioty w małe smoczki! – powiedział już dużo ciszej, pilnując, by tylko Neirin był w stanie usłyszeć jego niegasnące entuzjazmem wywody. – Jeszcze go nie próbowałem… bo w zasadzie i tak późno odnalazłem samo zaklęcie i prawie spóźniłem się na zajęcia, ale! Podobno da się też nimi sterować przez krótki czas. – wyszczerzył ząbki, jakby już oczekiwał od Walijczyka, że dokładnie odczyta jego zamiary względem poznanego uroku. – Pomyślałem sobie „Łoo.. super! Można sterować smokiem, czad!”, a później zacząłem myśleć, jakie przedmioty można by zaczarować… i teraz słuchaj, bo najlepsze! – zrobił dramatyczną przerwę, wpatrując się w rudzielca z niezmiennym uśmiechem na twarzy. – W pokoju gier i zabaw są przecież kamienne szachy! Można przemienić je w małe smoczki, gdy będziemy chcieli wykonać ruch… wyobraź sobie jak epicko będzie wyglądać zbijanie! – okay, trochę mu nie wyszło to szeptanie pod sam koniec, bo perspektywa walk miniaturowych gadów, które nawzajem palą siebie żywym ogniem spodobała mu się za bardzo. Chłopięce zabawy…
Choć z wielkim trudem przyszło mu przygaszenie swojej palącej ekscytacji, pokusił się o przynajmniej kulturalne uciszenie, gdy Nora zabrała się za omawianie tematu dzisiejszych zajęć. Mówiła wystarczająco obrazowo, by Liamowi spełznął wesoły uśmieszek z twarzy, zastąpiony swego rodzaju powagą: wiedział doskonale, jak złe w skutkach potrafiły być zakłócenia… a jednocześnie jak bezsilny czuł się podczas ostatniego pojedynku z Mefistofelesem, gdzie nie był mu w stanie pomów w żaden znany sobie sposób. Toteż z uwagą wysłuchał objaśnień Nory, a następnie bez ociągania wziął się za opatrywanie manekina.
Po prawdzie… chyba starał się za bardzo? Owijał bandaż bardzo ostrożnie, jakby bał się, że byle fantom zaraz zawyje mu w rękach z bólu. Zdecydowanie nie żałował też materiału, robiąc o kilka warstw za gruby opatrunek, niemniej żadna czerwona plamka nie miała na tyle odwagi, by przebić się przez nałożoną przez Puchona biel. Nie wyglądało to bardzo profesjonalnie, ale działało doskonale!
Spojrzał z dumą na swoje dzieło, a później przekręcił łeb do Walijczyka: oczywiście z szerokim uśmiechem.
- Mungu nadchodzę! – powiedział wesoło. – Totalnie składam tam podanie o pracę~


Kostki: 11
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Polana - Page 40 QzgSDG8








Polana - Page 40 Empty


PisanieTemat: Re: Polana   Polana - Page 40 Empty

Powrót do góry Go down
 

Polana

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 40 z 42Idź do strony : Previous  1 ... 21 ... 39, 40, 41, 42  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Polana - Page 40 KQ4EsqR :: 
hogwart
 :: 
Tereny przy zamku
 :: 
blonia
 :: 
łąka
-