Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dom na wrzosowiskach.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Clement Appius Wellington

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptySro Cze 11 2014, 21:33


Retrospekcje

Osoby: Gaja Glaber i Clement Wellington
Miejsce rozgrywki: Szkocja, rodzinny dom Clementa
Rok rozgrywki: początek czerwca 2014
Okoliczności: Ojciec Clementa obchodzi 60-te urodziny, a pan gajowy dochodzi do wniosku, że to dobra okazja, żeby zapoznać Gaję ze swoją rodziną.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clement Appius Wellington

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptySro Cze 11 2014, 22:14

Nie, to chyba nie był dobry pomysł. Clement starał się nie dzielić swoimi wątpliwościami z Gają, bo z całą pewnością czuła się jeszcze bardziej niepewnie niż on sam, ale nie potrafił zapanować nad niepokojem i poczuciem, że to będzie klęska. Ubóstwiał Gaję i miał nadzieję, że jego sfiksowana rodzina podzieli jego zachwyt, ale zdawał sobie sprawę z tego, jak koszmarnie męczące potrafią być jego matka i siostra, i szwagier, i siostrzenica, i siostrzeniec. W całej tej menażerii tylko ojciec był zrównoważonym człowiekiem i tylko jego reakcją Clement nie musiał się martwić. To nie tak, że byli źli, wredni, złośliwi czy coś w tym stylu. Nie. Po prostu byli nieznośni, rozgadani, matka i siostra namiętnie wtykały nos w jego sprawy, co oczywiście było przejawem troski i miłości, ale doprowadzało Clementa do szewskiej pasji. Z kolei szwagier, James McGregor, był sympatyczny, dopóki nie zaczynał zadręczać wszystkich swoimi teoriami spiskowymi i opiniami dotyczącymi polityki, co nieodmiennie wprawiało go w stan nadmiernej ekscytacji, przez co nie dawał się uspokoić ani nikomu dojść do słowa.
Z westchnieniem ścisnął wolną dłoń Gajki, to znaczy tę, w której nie trzymała swojej torby czy czegoś w tym rodzaju, po czym po prostu teleportowali się do domu jego rodziców. Teleportacja łączona nigdy nie była przyjemna, ale miał nadzieję, że Gaja zniosła to w miarę dobrze. Odetchnął i spojrzał na dom swojego dzieciństwa - otoczony kolorowymi rabatkami, przycupnięty pośród wrzosowisk, z bielonymi ścianami i niedużą werandą, na której zwykle jadali podwieczorki. Miał tylko jedno piętro, ale był na tyle duży, że każdy miał w nim kąt dla siebie i swoich zainteresowań. Dopiero po chwili zauważył drobną postać stojącą na werandzie. To musiał być Todd, czteroletni synek Ellen. Clement uniósł dłoń i pomachał do malca, który czmychnął do środka, najwyraźniej mając zamiar powiadomić całą rodzinę, że wujek i jego dziewczyna już są.
- Em... nie przejmuj się, gdyby moja matka i siostra były trochę... natarczywe. Wiesz, nie są przyzwyczajone - powiedział niepewnym głosem, po czym pocałował Gaję w usta, jakby to miał być ich ostatni pocałunek, bo zaraz stanie się coś strasznego. Oczywiście, wszystko było w najlepszym porządku, nikomu nie groziło żadne niebezpieczeństwo, a jednak Clement czuł się, jakby szedł na ścięcie i co gorsza ciągnął za sobą na szafot swoją ukochaną. Pieskie życie, ale jak poważny związek, to poważny związek, koniec z chowaniem głowy w piasek. Wziął bagaż Gajki i z mocno niepewną miną ruszył w stronę domu, trzymając jej drobną dłoń w mocnym uścisku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gaja C. Glaber

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptySro Cze 11 2014, 23:40

Wyjazd? Taka afera! Zacznijmy od tego, że Gajeczka nie nawykła pakować się w jeden dzień. Wiadomo, zanim oddzieliła przysłowiowe ziarno od plew, czyli wybrała potrzebne jej rzeczy, to minęła kupa czasu. Chwile, których tak na dobrą sprawę nie miała. Przez co też, co się obejrzała, to widziała zalegającą na jej niewielkim biurku prace. Wiedziała, że nie może jej ze sobą zabrać, a czasu coraz mniej. Cóż, najwyraźniej trzeba ustalić jakieś priorytety. Tak więc Gajka zacisnęła zęby, spojrzała jeszcze z utęsknieniem na Herberta, który na czas wyjazdu zostanie u Irki, po czym opuściła swóje obserwatorium. Czuła się... Dziwnie. Na dobrą sprawę nie pamiętała, by kiedyś przejmowała się jakimś wyjazdem. To tylko utwierdzało ją w przekonaniu, że musi być dzielna. W końcu jest już dorosła, nie? Trzeba stawiać czoła takim różnym spotkaniom. Bo choć cieszyła się, to wiedziała, że to będzie spotkanie o poważnym charakterze. Clement nie wydawał się człowiekiem, który przedstawiałby swoje miłości gronu rodzinnemu.
Jednak mimo wszystkich swoich małych tęsknotek, jak zawsze zarażała uśmiechem. To daje siłę, nie wyobrażała sobie być w takim momencie smutna. To trochę też zasługa Clementa, przy którym trudno by jej było być przygnębioną. Na dodatek nigdy nie była osobą ponurą. Tak, to bardzo ułatwiało życie. Wellington na pewno powinien być dumny z podniesionej i rozpromienionej twarzyczki pani astronom. Choć oczywiście zmieniło się to na moment, gdy się teleportowali. Niestety, było to uczucie dla Gajki okropne. Nigdy nie lubiła, ale z drugiej strony nie mogła marudzić. Pewnie nie mała by czasy, by wybrać się do rodziny Clementa w inny sposób. W ogóle gdzie ona jest? W zasadzie Gajka nigdy nie pytała swojego ukochanego o jego pochodzenie. Trudno, pewnie przy okazji się dowie. A jak nie, to po wizycie zapyta o to Clema. W końcu nie będzie pytać przy jego rodzinie, już całkowicie wyszłaby na wariatkę.
Nieważne, w każdym bądź razie przybyła tam z nim. Uścisk jego dłoni wręcz miażdżył jej malutką dłoń, ale była dzielna i ciągle się uśmiechała, delikatnie tylko napinając mięśnie, by zauważył, że coś jest nie tak. Był przyrodnikiem, biologiem czy jak to tam nazwać, wierzyła więc, że zrozumie jej drobną sugestie.
Patrzyła jak jakiś nieznany jej chłopczyk odbiega gdzieś w głąb mieszkania. Oczywiście skoro gajowy mu machał, to pewnie był to ktoś z rodziny. Glaber nie do końca wiedziała jak na to zareagować, w końcu jej nie należał do najweselszych przej ojca.
- Choć! Zanim nie zdążymy przejść przez próg, bo zawali go twoja rodzina - Powiedziała pół żartem, chcąc jakoś przyśpieszyć konfrontacje. W końcu to, co się stanie i tak już jest zapisane w gwiazdach. Nie ma co się tego bać, tylko pozytywne podejście może popchnąć zdarzenia w dobrym kierunku. W końcu nie od dziś wiadomo, że połowa zdarzeń zależy od nas, gwiazdy stawiają nas tylko w pewnych sytuacjach. Ludzie za to podejmują wybór. Taka tam malutka filozofia Glaber.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clement Appius Wellington

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyCzw Cze 12 2014, 15:50

Clement chyba nigdy w życiu nie przedstawił żadnej swojej dziewczyny nikomu z rodziny, oczywiście z wyjątkiem brata, który był w końcu jego najlepszym przyjacielem, i siostry, która zawsze kręciła się gdzieś po Hogwarcie i uparcie wtykała nos w sprawy swoich starszych braci. Nie dlatego, że się wstydził, czy coś w tym rodzaju, choć może niezdrowy entuzjazm matki wprawiałby go w pewne zakłopotanie - po prostu uważał, że żadna z tych znajomości nie była na tyle poważna, żeby windować ją na ten poziom. Tym razem jednak było inaczej - czuł... nie, nie czuł. On wiedział, że Gaja jest tą właściwą osobą, osobą, z którą chciałby spędzić życie, osobą, która go uratowała, rozjaśniając swoim uśmiechem mrok, w którym dotychczas żył, zadręczając się wspomnieniami i marnując życie. Kochał ją i była to miłość w pełni dojrzała, taka, która nie zgaśnie, nie wypali się ot tak. Chciał ją przedstawić swojej rodzinie, ale bał się, że jego najbliżsi nie staną na wysokości zadania i przerażą biedną dziewczynę. Po raz kolejny poczuł bolesny skurcz serca na myśl o Toddzie - on by opanował matkę, zaczarował ją jakąś historyjką, wypchnął do kuchni tak, że nawet by tego nie zauważyła. Clement nigdy nie miał takiego uroku osobistego ani umiejętności tuszowania zakłopotania żartem. Bez Todda był wybrakowany i zaraz oboje odczują to na własnej skórze.
Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z faktu, że niemalże miażdży Gajce dłoń. Rozluźnił uścisk, po czym delikatnie ucałował jej palce, uśmiechając się przepraszająco. Nie przyszło mu do głowy, że Gaja nie ma pojęcia, gdzie się znajdują. Skoro on wiedział, to ona na pewno też, prawda? Zwłaszcza że jego twardy szkocki akcent był niemożliwy do niezauważenia.
- Mhm... masz rację - powiedział zupełnie poważnie, nie zauważając, że Gajka sobie żartuje. Był zbyt przejęty tym wszystkim, żeby włączyć poczucie humoru. - Todd ich zaraz zawoła i nie będziemy mogli nawet przepchnąć się przez drzwi - dodał z niepewną miną, po czym pociągnął Gaję za sobą, przyspieszając kroku i czując, że jego żołądek zwija się w precel z niepewności. Jeśli jego matka lub siostra zrobią coś głupiego, to chyba spali się ze wstydu. Ledwo pokonali schodki prowadzące na werandę, a w drzwiach ukazała się wysoka młoda blondynka o wyraźnie zaokrąglonym brzuchu i promiennym uśmiech, która rzuciła się Clementowi na szyję, piszcząc jak mała dziewczynka.
- Na Merlina, Clem! Jesteś wreszcie! Czekaliśmy na ciebie i na twoją dziewczynę, nie możemy się doczekać, żeby ją poznać, dlaczego nic wcześniej nie mówiłeś, tak się wszyscy cieszymy...! - wyrzuciła z siebie jednym tchem, a Clement przygryzł dolną wargę, pochylając się na tyle nisko, by mogła na nim wisieć, choć bardzo tego nie lubił.
- Cześć, Elen... znowu jesteś w ciąży? - no nie zabrzmiało to zbyt taktownie, ale Elen zupełnie się tym nie przejęła, tylko pokiwała entuzjastycznie głową, wypuszczając brata z uścisku i kładąc dłoń na brzuchu. - Em... poznajcie się... Gajuś, to moja siostra, Elen. Elen, to... to właśnie jest Gaja - wymamrotał, po czym z przerażeniem stwierdził, że w drzwiach stoi cała rodzina, uśmiechając się promiennie i taksując jego i Gaję uważnymi spojrzeniami. Po chwili zapanował niesamowity rozgardiasz, matka Clementa zalała się łzami, dzieci domagały się uwagi, szwagier klepał go po ramieniu i komplementował urodę Gai... Tylko ojciec trzymał się na uboczu, czekając, aż emocje trochę opadną i będzie miał okazję przywitać się z synem i (oby!) przyszłą synową. Clement uśmiechnął się do niego z wdzięcznością i chyba był to jego pierwszy szczery uśmiech w tym dniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gaja C. Glaber

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyPią Cze 13 2014, 19:31

Czy Gaja była tą odpowiednią? Na dobrą sprawę do końca nie mógł być pewny, a nawet jeśli on by, to jego rodzina mogła mieć co do jego wyboru spore wątpliwości. W końcu dla nich ta dziewczyna pojawiła się jak jakiś grom z jasnego nieba. Clement pewnie nie patrzyła na to w ten sposób, ale jako osoba zamknięta, na pewno nie raz zaskoczył swoją rodzinę. Tym, że przyjechał z Gajkom też na pewno to zrobił, a ze to jego dziewczyna... Spodziewali się, bo im powiedział, ale i tak był to dla nich szok. W końcu plotka głosi, że pierwsze razy zawsze bolą.
W tym wszystkim Gaja jak zawsze się uśmiechała. Choć trochę bała się, ze zostanie źle oceniona, to jednak z natury była na tyle towarzyska, by przełamywać tremę. Tym razem było podobnie, choć na nieszczęście dla jej ukochanego, właśnie na nim skupiła się cała uwaga rodziny. Zasypywali go toną spraw. Gaja nie miała pojęcia jak to jest mieć siostrę w kolejne ciąży, jakiś siostrzeńców czy w ogóle większej rodziny niż trzy osoby na krzyż. Dla niej już ta garstka jej ukochanych osób mogła wprowadzić magiczną, rodzinną atmosferę, więc Wellingtonowie przy swojej ilości członków rodziny muszą być na prawdę szczęśliwi. Nie ma innej opcji, czym więcej ludzi tym lepiej, takie jest zdanie pani profesor.
- Cześć Elen! - Przywitała się, powtarzając imię, by go nie zapomnieć. To by dopiero była klapa, gdyby ne wiedząc jak się nazywa siostra Clementa zawołała do niej "Ej ciężarna!" albo coś w tym guście. Pewnie twarz pani astronom wtedy mimowolnie stałaby się czerwona jak burak.
Jednak jej witanie się i poznawanie członków rodziny nie trwało długo, bo po chwili podbiegło do niej parę dzieciaków, które zaczęły wypytywać o wszystko. "Jaki jest pani ulubiony kolor?", "Jak ma pani na imię", "Dlaczego pani jest tak nie podobna do Clementa?, "A w ogóle to po co pani tutaj przyjechała?"... Dziecięce pytania, które głównie opierały się na poznaniu, a nie ocenianiu człowieka. Gajka chyba właśnie za to najbardziej lubiła dzieci, więc gdy tylko odpowiedziała na szereg najróżniejszych pytań, została porwana do zwiedzania domu, a w zasadzie oglądania rzeczy, które dzieciom podobały się najbardziej. Ewentualnie ich zabawek, bo wiadomo, że każde dziecko ma jedną, dwie, trzy... lub miliard ulubionych zabawek. Pod tym względem trochę przypominały nawet Gajkę. Ona miała całe niebo ukochanych gwiazd, z którymi mogła spędzać całe dnie, obserwować je, bawić się w wyliczanie ich przyjścia na widnokrąg i zniknięcia z nich. Dziwna zabawa, ale na pewno sprawiała Gajce tyle szczęścia co dzieciom te zabawki.
Tym samym została sama, pochłonięta przez rodzinę, odnajdując się wśród nich, bo przecież gdyby miała porozmawiać z takim ojcem Clementa, to pewnie spłonęłaby ze wstydu. W jej głowie nie roiło się, że jest piękna, mądra i wspaniała, a zimny sposób bycia mężczyzny raczej odebrałaby jako niechęć. Bez dwóch zdań ich pierwsze spotkanie może okazać się nad wyraz trudne dla pani astronom.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clement Appius Wellington

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyNie Cze 15 2014, 21:14

Clement nie miał najmniejszych wątpliwości, że Gaja jest tą właściwą, tą jedyną i że to właśnie z nią chce spędzić życie. Było to o tyle wspaniałe, że nigdy nie należał do lekkoduchów, którzy jednego dnia są w stanie rzucić kobiecie do stóp cały świat, by następnego zastanawiać się, co takiego w niej widzieli. Nie. Zawsze był osobą solidną i zdecydowaną, ale teraz te cechy jeszcze bardziej się uwydatniły, sprawiając, że naprawdę trudno go było przekonać, by zmienił zdanie. Prawdę mówiąc, zupełnie się nie zastanawiał nad tym, jak poczuje się jego rodzina, gdy ni stąd, ni zowąd przywiezie im swoją ukochaną. W głębi serca był przekonany, że pokochają Gajkę z miejsca, bo jej po prostu nie da się nie kochać, ale znając nadopiekuńczość swojej matki i siostry, które od lat truły mu nad głową, że marnuje sobie życie i tak dalej, naprawdę czuł się niepewnie i bał się, że jego szalona rodzina zwyczajnie wystraszy panią profesor i zagrozi ich związkowi.
Clement jak zwykle czuł się przytłoczony własną rodziną, która przecież wcale nie była jakoś porażająco liczna, ale po prostu niesamowicie żywiołowa, rozgadana i nieznośna, przynajmniej w jego pojęciu. Dzieci plątały się pod nogami, wszyscy mówili naraz, a Clement miał wrażenie, że zaraz oszaleje. Próbował ich jakoś uspokoić, ale oczywiście zupełnie mu to nie szło, więc tylko spojrzał na swojego ojca, który stał w progu, patrząc na całą sytuację z ciepłym uśmiechem i niezmąconym spokojem, choć najwyraźniej dziewczyna młodszego, a obecnie jedynego, syna bardzo go zainteresowała. Po chwili Gaja została przechwycona przez Ness i Todda, którzy najpierw zarzucili ją mnóstwem pytań, nie czekając nawet na odpowiedź, po czym stwierdzili, że ta nowa ciocia jest fajna i powinna poznać ich królestwo zabawek, więc zaciągnęli panią astronom w jakieś tajemnicze rewiry domu, o których Clement pewnie zdążył już zapomnieć. Patrzył za nimi kompletnie oszołomiony, chcąc zaprotestować, bo czego jak czego, ale tego zupełnie się nie spodziewał. Nie wpadł na pomysł, że Gaja zostanie mu po prostu odebrana przez dwoje malców, więc teraz stał z niezbyt mądrą miną, nie słuchając szalonej paplaniny matki i siostry, które jak zwykle wchodziły sobie w słowo albo rzucały porozumiewawcze spojrzenia, których sensu nigdy nie mógł odgadnąć, co doprowadzało go do szewskiej pasji.
- Clement, twoja dziewczyna jest urocza, ale... nie sądzisz, że trochę za młoda dla ciebie? Przecież za coś takiego mogą cię zwolnić! Zresztą, spójrzmy prawdzie w oczy, to byłoby dla ciebie najlepsze, zupełnie nie rozumiem, syneczku, dlaczego marnujesz się na posadzie jakiegoś tam gajowego w Hogwarcie - oświadczyła z przekonaniem pani Wellington, splatając ramiona na piersi i patrząc na swojego dwumetrowego syna z miną, która świadczyła o tym, że wciąż nie może zaakceptować, że jej dziecko jest dorosłe i wie, co robi.
- O co ci, na Merlina, chodzi? - zirytował się Clement, szukając wzrokiem ojca, którego uważał za swojego jedynego sojusznika w tym domu, bo cała reszta była w jego przekonaniu niezrównoważona psychicznie. Mimo że kochana. Dobrze, że dzieciaki zabrały Gajkę gdzieś w głąb domu, przynajmniej nie musiał się martwić, że usłyszy te niedorzeczności.
- No właśnie, Clem! Jest naprawdę słodka i ładnie ze sobą wyglądacie i to cudownie, że nareszcie kogoś sobie znalazłeś, ale taki romans... - dołożyła od siebie Elen, kręcąc z dezaprobatą głową i rzucając matce znaczące spojrzenie, jedno z tych, których Clement tak bardzo nie znosił.
- Czy wyście poszalały? Przecież Gaja jest ode mnie starsza! Naprawdę sądzicie, że związałbym się z uczennicą? - warknął Clement, splatając ramiona na piersi i marszcząc ze złością brwi. - Może byście coś powiedzieli swoim żonom, hm? - zwrócił się z krzywym uśmiechem do ojca i szwagra, którzy najwyraźniej nie mieli ochoty się mieszać, ale Clement po prostu nie dał im wyboru. Obrażone panie zaszyły się w kuchni, dyskutując zawzięcie, najwyraźniej na temat tego, jak to możliwe, że Gaja wygląda tak młodo, a James, Ignatius i Clement usiedli w salonie. Dwaj ostatni nie należeli do zbyt rozmownych, w przeciwieństwie do McGregora, który gadał jak nakręcony, starając się rozruszać towarzystwo. Clement siedział z nachmurzoną miną, mając ogromną ochotę wziąć Gaję pod pachę i wynieść się z tego domu wariatów, zanim zrobi się jeszcze gorzej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gaja C. Glaber

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyCzw Cze 19 2014, 22:21

Gyby Gaja wiedziała, co się dzieje w świecie dorosłych. Była na językach całej rodziny Clementa, jedna czuła się pożerana jedynie przez najmłodszych, którzy zarzucali ją anegdotkami o niemal każdej zabawce, izolując od niemiłej rzeczywistości. Niestety, choć pani profesor miała już swoje lata, to jednak nie było tego po niej widać. Siebie również nie oceniała w tych kategoriach. Trochę jak te dzieci, które wpierw zapytały o jej ulubiony kolor, zamiast pytać o wiek czy pensje. Taki już jej urok, co nie zmienia faktu, że nie zdarzyło jej się być porównywaną do uczniów. Jakby się zachowała, gdyby to usłyszała? Sama nie wiem.
Przybyła nieco później, sytuacja najwyraźniej nieco przycichła. Dzieciaki uwolniły ją pod warunkiem, że jeszcze przed snem ich odwiedzi. Słodziaki. Spojrzała po zdromadzonych, by zobaczyć rozgadane gospodynie oraz kółeczko męskiej adoracji. Nie przeszkadzało jej to, jednak nie chciała nikomu przeszkadzać. Usiadła więc na schodach, z których nie dawno zeszła. Wymachując nogami wyglądała pewnie jeszcze bardziej dziecinnie, nie spodziewała się jednak, że po chwili wszystkie kobiety ją otoczą.
- Skarbie, a powiedz nam jak poznałaś Clementa? Wiesz, on nie jest zbyt rozmowny, a chciałybyśmy wiedzieć o tobie coś więcej. Kochana, nazywasz się Gaja, dobrze pamiętam? Nie wstydź się nas, mów śmiało! I może pójdziemy do salonu, co? Na tych schodach jeszcze się wilka nałapiesz. - Mówiła matka Clementa, szybko chwytając panią astronom za ramie i prowadząc do grupki mężczyzn w salonie. Usiadły na przeciwko nich, a nieznany jej mężczyzna przestał opowiadać jak najęty. Szkoda, miała nadzieje posłuchać o czymś na prawdę ciekawym!
- Nic szczególnego, chodziliśmy do jednej szkoły, teraz pracujemy w niej. Znamy się już długo - Powiedziała Gaja, czując się nieco przytłoczona osobowością mamy swojego ukochanego. Po tym zdaniu oczywiście zapadł moment niezręcznej ciszy, jakby kobiety oczekiwały, ze Gaja powie coś więcej albo Clement coś dopowie. Gajeczka za to, chcąc zmienić temat na jakiś mniej oficjalny, bo miała wrażenie, że ten dom teraz cały szumi jej imieniem, zaczęła papanine.
- Mają państwo naprawdę piękny dom. Dzieciaki pokazały mi chyba wszystkie jego zakamarki i na prawdę nie podejrzewałam, że tyle ciekawych rzeczy może znajdować się w jednym miejscu. Lubią państwo chyba różnie bibeloty, nie? To takie urocze. A może ten dom ma jakąś piękną historie? Z chęciom posłucham - Mówiła troszeczkę za szybko, na jednym tchu. Całkiem normalnie jak na nią, a jednak Clement mógł wyczuć w tym coś dziwnego. Jej ton z lekkiego jak wiatr stał się lekko zestresowany. Tak, chciałaby siedzieć przy nim, zamiast na przeciwko niego, na pewno byłoby jej prościej.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clement Appius Wellington

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyPią Cze 20 2014, 20:00

To nie miało tak wyglądać, choć Clement nie mógł powiedzieć, by jego rodzina go zaskoczyła. Przeciwnie - było dokładnie tak, jak się obawiał i niestety, nie mógł nic na to poradzić. Fakt, że Gaja zniknęła mu z pola widzenia wcale nie poprawił mu nastroju, bo mimo że choć na chwilę mogła się uwolnić od ciekawskich spojrzeń i niedyskretnych pytań, to czuł, że prędzej czy później jego matka i Elen dopadną Gajkę i zasypią pytaniami, które miały na celu wybadanie, czy naprawdę zasługuje na ich kochanego Clemka. Merlinie, dlaczego to wszystko było takie skomplikowane? Nie słuchał Jamesa, nastawiając uszu i oczekując, że lada chwila jego ukochana wróci i zdoła ją przechwycić, jednak niestety nie wszystko poszło zgodnie z planem, bo mama i siostra wykazały się większym refleksem i przebiegłością i biedny Wellington nawet nie zauważył, kiedy otoczyły Gajkę i zaczęły o coś wypytywać, prowadząc ją do salonu jak więźnia. Zaklął pod nosem i spojrzał na ojca z miną, która świadczyła o zupełnej bezradności wobec tego żywiołu, jakim były pani i panna Wellington (obecnie McGregor).
Miał wielką ochotę po prostu objąć Gaję i usadzić ją sobie na kolanach, ale to wszystko tylko by pogorszyło sprawę, wszyscy czuliby się jeszcze bardziej niezręcznie, więc siedział dalej na swoim miejscu, posyłając Gajce łagodny uśmiech, który miał jej dodać otuchy. Wątpił, by to cokolwiek dało, ale przecież się starał! Chciał coś dodać do jej wypowiedzi, ale tak naprawdę nie bardzo wiedział, co by to mogło być. Dlatego milczał. Dlatego wszyscy milczeli, dopóki Gaja nie przerwała tej krępującej ciszy, komplementując dom państwa Wellingtonów. To był dobry strzał, rodzice uwielbiali ten dom, zresztą on również. Widział, że biedaczka jest równie zdenerwowana jak on sam, ale nie traciła nic ze swojego uroku, co było o tyle krzepiące, że wyrabiała normę za dwoje. On zupełnie nie potrafił być uroczy, a już szczególnie, kiedy był zdenerwowany.
I po raz pierwszy odezwał się ojciec Clementa. Miał głęboki, spokojny głos, który dawał dziwne poczucie bezpieczeństwa. Jako dziecko Clement uwielbiał słuchać historii, które opowiadał im ojciec. Byli do siebie podobni - tak samo spokojni i małomówni, uwielbiali napawać się pięknem przyrody w ciszy. Obaj stali się smutni i milczący po śmierci Todda - dawniej byli po prostu zrównoważeni, ale pogodni. Z jakiegoś powodu Elen i Marion łatwiej pogodziły się ze śmiercią starszego z braci. Może dlatego, że wypłakały cały swój ból, podczas gdy Ignatius i Clement po prostu się w nim zasklepili, nie pozwalając mu ulecieć, wybuchnąć. Tłumili emocje, które niszczyły ich od środka.
- To miłe, że się pani podoba. Wybudował go mój pradziadek, kiedy się ożenił z moją prababką. Pochodziła z biednej, choć czystokrwistej rodziny, co niestety nie zmieniło faktu, że rodzina pradziadka nie chciała jej zaakceptować. Został wydziedziczony, ale jego matka dała mu swój zaręczynowy pierścionek, za który wybudował ten dom. Zajął się zielarstwem, co stało się naszą rodzinną tradycją. No. Prawie - dodał po chwili namysłu, uśmiechając się do Clementa. - A pani czym się zajmuje? - spytał łagodnie, patrząc na Gaję mądrymi błękitnymi oczami, podobnymi w wyrazie do oczu Clementa. Był potężnym mężczyzną o stalowoszarych włosach i zaroście, ale w twarzy miał coś miłego i kojącego, w przeciwieństwie do swojej gadatliwej i ruchliwej żony wydawał się kimś statecznym i wyrozumiałym, kimś, na kim można się oprzeć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gaja C. Glaber

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyPon Cze 23 2014, 20:55

Najwyraźniej tak miało być, ze w czasie tego spotkania Gaja nie będzie mogła się schować w objęciach Clementa i będzie musiała odpowiadać na trudne pytania, albo przynajmniej udawać, że słucha tego, co któraś z pań mówi. Zdecydowanie Gajeczka nigdy nie nadawała się na uważnego słuchacza, zawsze maja swoje trzy grosze do dodatnia, jednak tym razem starała się tego nie robić. Na Merlina, to nic dziwnego, że Clement to taki cichy człowiek, skoro wkoło zalewa go taki żywioł. Nie to, by Glaber nie polubiła gościnnej, ciepłej, choć nieco dziwnej rodziny Wellingtonów. Po prostu dla niej to było coś nowego, gdy tyle osób zbierało się i rozmawiało. U niej na co dzień można było doświadczyć obecności co najwyżej przygnębionego ojca. Od święta dalekiej rodziny, która częściej robiła dobrą minę do złej gry niż miała ochotę przyjeżdżać do Doliny Godryka. Gaja mimo wszystko lubiła ten swój dziwny, domowy klimat, pewnie zaślepiona jeszcze dziecięcym poczuciem ciepła, które zaszczepiła w niej jej ukochana matka. Czy takie ciepło dało się czuć tez od rodziny Clementa? Najwyraźniej, skoro Gajki jeszcze nie wystraszyli.
To wszystko zmieniło się, gdy zaczął mówić ojciec Clementa. Patrząc zarówno na jego sposób wypowiedzi jak i na ton, dało się wyczuć do kogo upodobnił się gajowy. Uśmiechnęła się do niego ciepło, jakby był jej wybawieniem, zadając w końcu jakieś konkretne pytanie. - Uczę astronomii i wróżbiarstwa w Hogwarcie, nic nadzwyczajnego. Tłumacze, pomagam, wspieram, raczej rzadko karze. Znaczy chyba jeszcze daleko mi do idealnego profesora, ale mam zamiar się starać. Lubie tę pracę, chyba właśnie dlatego to robię. - Mówiła, zahaczając oczywiście już o mniej konkretne tematy, jak to jej się zdarzało. Nie można powiedzieć, by pani astronom kiedykolwiek dawała niewyczerpującą odpowiedź. Może to kwestia jej wrodzonego gadulstwa?
Sądziła, że wszystko szło dobrze, nie palnęła jakiejś gafy. Chyba się myliła, bo pani Wellington runęła na podłogę jak postrzelona. Najwyraźniej zemdlała, ale wiadomo, że na całej atmosferze nie odbiło się to najlepiej. Elen zaczęła klepać mamę po twarzy, po czym alarmowała wszystkich, że trzeba pomóc jej matce. Wysłała Toda po wilgotny okład, mają nadzieje, że to coś zmieni. Jej mąż przemądrzał się niesłychanie, co chwila mówiąc każdemu co ma robić. Szkoda, że o Gajce zapomniał, bo jej by się przydało wiedzieć, co zrobić, gdy zabije się kolejną osobę. Wiadomo, Gaja nie rozpoczęła dobrze tego roku, a ta sytuacja tylko sprawiła, że czuła się bardziej winna. Zrobiła coś złego? Może powinna odpowiedzieć inaczej na to pytanie? Pewnie kobieta się tego nie spodziewała i umarła z szoku.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Clement Appius Wellington

Nauczyciel
Wiek : 33
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 983
Dodatkowo : teleportacja, animagia (szary niedźwiedź)
  Liczba postów : 318
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5538-clement-appius-wellington
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5564-clement-wellington?highlight=clement
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5548-puchacz-clementa?highlight=puchacz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7851-clement-a-wellington
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyCzw Cze 26 2014, 21:36

Rodzina Clementa w gruncie rzeczy była ciepła, ale była też hałaśliwa i wychodziła z założenia, że rodzina nie powinna mieć przed sobą tajemnic, a jeśli nawet ktoś próbuje jakieś zachować dla siebie, to najbliżsi mają święte prawo domagać się informacji. Przynajmniej tak było w przypadku żeńskiej części rodziny, której troska przejawiała się właśnie w taki sposób - wtykanie nosa w nie swoje sprawy były przejawem nie wścibstwa, ale miłości i wiecznego niepokoju o bliskich, a szczególnie Clementa, który po śmierci Todda zamknął się w sobie i stał się jeszcze bardziej milczący i tajemniczy.
Właściwie tylko dlatego Clement wciąż nie potrafił się na nich wszystkich obrazić, odciąć - wiedział, że to miłość. Niezdarna, męcząca, ale szczera. On też ich wszystkich kochał, choć na matkę i siostrę miał czasem ochotę rzucić "Jęzlep" i zaznać odrobiny spokoju. Wiedział, że jego ojciec w głębi duszy marzył o tym samym, ale niestety było to marzenie ściętej głowy, niemożliwe do zrealizowania. No cóż...
W tym momencie to pan Wellington przejął kontrolę nad sytuacją, co Clement przyjął z ulgą - nareszcie jakieś normalne pytania, na które Gaja mogła odpowiedzieć i które dawały jej możliwość dodania czegoś od siebie. Uśmiechnął się ciepło najpierw do ukochanej, potem do swojego zacnego ojca, który ratował to jakże niefortunne spotkanie.
- Wiesz, tato, Gajka jest chyba najbardziej lubianym nauczycielem w Hogwarcie. Osobiście wcale się nie dziwię - powiedział miękko.
- Cudownie! To może kiedyś będziesz uczyła Todda i Nessie? - wcięła się radośnie Elen, troskliwie obejmując swój zaokrąglony brzuszek i patrząc na Gaję z sympatią.
Oczywiście wszystko było zbyt piękne, by mogło potrwać dłużej niż kilka minut - pani Wellington wybrała sobie doskonałą chwilę, by efektownie omdleć, wprowadzając straszliwe zamieszanie i psując wszystko, co krok po kroku udawało się budować reszcie rodziny. Zirytowany Clement ułożył matkę na kanapie, zastanawiając się, o co chodzi tym razem. Może o nic nie chodziło. Może to nadmiar emocji, który zawsze był dla niej zgubny. Ojciec próbował opanować jakoś ten chaos, Elen cuciła matkę, podekscytowany i zdezorientowany Todd zalał całą podłogę wodą kapiącą z kompresu. Widząc przerażenie i szok na twarzy Gajki, Clement podszedł do niej szybko, objął mocno ramionami i pocałował w czubek głowy.
- Nie przejmuj się nimi. To nic, mama jest nadwrażliwa, czasami robi takie numery. Wiem, do tego chaosu trzeba przywyknąć... bardzo cię wystraszyli? Tylko szczerze - zamruczał jej do ucha, żałując, że nie przywiózł jej tutaj dopiero po ślubie. Pewnie, byłoby to trochę trudne, bo rodzina nie darowałaby mu sekretnego ślubu, ale nie musiałby się martwić, że Gajka się ich przestraszy i ucieknie od niego i jego szalonej rodziny. A tak tlił się w nim jakiś irracjonalny niepokój.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gaja C. Glaber

Nauczyciel
Wiek : 34
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1365
Dodatkowo : opiekun Hufflepuffu
  Liczba postów : 456
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5775-gaja-claudia-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5776-milusinscy-gaji
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5777-papierki-profesor-glaber
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7188-gaja-claudia-glaber#204389
Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8




Gracz




Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  EmptyPon Cze 30 2014, 17:09

Gajeczka całkowicie straciła głowę. Ok, było dużo kochających się ludzi, ale ich reakcje były zdeczka dziwne. Wiadomo, pani profesor nie nawykła do osób mdlejących przy niej. Nawet uczniowie w dusznej sali od wróżbiarstwa zachowywali głowę i nie odpływali w świat... No właśnie czego? W sumie ona ze swojego omdlenia nie pamiętała nic. Co najwyżej, że później już nie stał nad nią ogromy niedźwiedź, tylko zaaferowany Wellington. Tak, to było przeżycie. Na szczęście teraz już wszystko wiedziała. Przynajmniej co się odnosiło do niedźwiedzia, bo pani Wellington była dla niej dziwną zagadką. Z jednej strony taka ciekawska, z drugiej taka słabiutka. To urocze, możnaby powiedzieć, że pod tym względem była trochę podobna do Gajeczki. Choć gdyby ona się dowiedziała, że jej synowa naucza astronomii, to pewnie by ją toną miły słów obsypała, zamiast mdleć. A może ona tak okazuje sympatie? Ewentualnie umarła, bo jak wiadomo, Gaja ma talent do wpędzania ludzi do grobu. Zdecydowanie Clement powinien uważać, bo może być kolejny...
- Chyba... Chyba nie. Ale nic nie będzie twojej mamie, co? Ja na prawdę nie chciałam jej zrobić krzywdy. To chyba prawda co ludzie mówią, że prawda boli. - Mówiła, patrząc na Clementa lekko przelękniętymi oczyma. - O patrz! Chyba się budzi! - Powiedziała, a kamień spadł jej z serca. Najprawdopodobniej zimne okłady pomogły, bo kobieta z trudem, ale wstała. Todd jednak nie odstępował jej na krok, ciągle mocząc całą okolice kompresami. Sofa przez to też stała się mokra, przez co jakakolwiek próba bycia obok kobiety raczej byłby marna.
- Przepraszam cię za moją żonę, czasem tak się jej zdarza. - Stwierdził ojciec Clementa, patrząc na parkę, która w tej całej sytuacji zajęła się egoistycznie sobą. Fakt, nie wiem jakie przemyślenia na ten temat mogły się pojawić w jego mądrej głowie, na szczęście postanowił je zachować dla siebie. Zdecydowanie, Clement zrobiłby dokładnie to samo...
- To na czym pani skończyła? - Stwierdził, chcąc dalej ciągnąć temat szkoły, skoro sytuacja została już opanowana.

Na rozmowie minęło całe popołudnie, a późniejsze dzieje to już urocza tajemnica domu Wellingtonów, która na pewno kiedyś znajdzie swoje ujście w którymś z naszych wątków.

z/t x2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Dom na wrzosowiskach.  QzgSDG8








Dom na wrzosowiskach.  Empty


PisanieTemat: Re: Dom na wrzosowiskach.    Dom na wrzosowiskach.  Empty

Powrót do góry Go down
 

Dom na wrzosowiskach.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Dom na wrzosowiskach.  QCuY7ok :: 
retrospekcje
-