Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Biuro Dezinformacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Charlie Watson

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 24
Skąd : Manchester
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 325
  Liczba postów : 297
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7384-charlene-watson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7385-nibylandia
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7386-wendy
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7387-charlie-watson




Gracz






PisanieTemat: Biuro Dezinformacji   Wto Kwi 08 2014, 17:59


Biuro Dezinformacji
Kiedy coś złego się dzieje i mugolskie oczy ujrzą zdarzenie magiczne, zbyt skomplikowane do usunięcia z ich wspomnień przez amnezja torów, do akcji wkraczają pracownicy Biura Dezinformacji, którzy kontaktują się z władzami mugolskimi i przekazują im wiarygodne, niemagiczne wytłumaczenia danych zajść. To tutaj także układane są plany dotyczące kamuflażu magicznego świata przed mugolami oraz strategie dezinformacji przeciwnika w razie konfliktów.

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 574
  Liczba postów : 542
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Nie Kwi 24 2016, 10:52

Kolejny piękny dzień wiosny, który niestety bądź stety Yvonne musi oczywiście spędzić w Ministerstwie. Myślami cały czas odbiegała do tego co się dzieje na zewnatrz, coraz to cieplej, coraz więcej słońca tylko prosi się by wyjść. Za to ona musi siedzieć, wydzwaniać do mugoli i wymyślać niestworzone historie. W sumie, może mówić, że dzięki temu kształci swoją wyobraźnię. Siostra byłaby z niej dumna, czasami tak dziwne pomysły przychodzą jej do głowy, że nadawałoby się to na sceną teatru. Oczywiście wszystko w granicach rozsądku, niestety trzeba pamiętać jakie są realia w jakich obracają się mugole. Ostatnim momentem na chwilę relaksu jest sam koniec jej pracy, na kilkanaście minut przed wyjściem kiedy biura powoli pustoszeją. Kręcąc się od miejsca do miejsca, po korytarzach, z papierami, bądź być przyklejoną czteroma literami do krzesła z godziny na godzinę miała dość. Na własne życzenie się na to skazała, teraz powinna pałać dumą i jedynie poza Ministerstwem być sobą. Chociaż bywają momenty kiedy i tutaj sobie pozwala na co nieco, gdy nikt nie patrzy i może liczyć na to, że żadne sokole oko nie wypatrzy tego, że się po prostu obija. W każdym departamencie musi być ktoś taki, chociaż Yvonne jako kobieta rozsądna w życiu nie pozwoliłaby sobie na przyłapanie lub jakiś błąd.
To miały być już ostatnie jej minuty w pracy, po lataniu do miejsca do miejsca wróciła do biura. Wyglądała jak typowa kobieta tak zwanego biznesu, jak to mówią mugole. Urzędnicze ubranko, kubek ulubionego naparu i jakaś teczuszka w ręce, do tego fakt, że jest jedną młodszych pracownic ministerstwa, nie wszyscy patrzą na nią przychylnym okiem. Dlatego czasem nie bywa dość miła i już kilku osobom uświadomiła, że nie da sobą pomiatać.
Co ona ze sobą zrobiła, pociesza się faktem, że kiedyś może będzie miała szansę na wykopanie szefa i sama zajmie ten cudownie, wygodny fotel. Miała już wychodzić, ubierała marynarkę, kiedy nagle na jej biurko przyleciał jeden, ten ostatni list tego dnia. Westchnęła, już zmęczona. Po przeczytaniu wiadomości bez długiego zastanowienia szybko odpisała, poskładała papier i posłała. Niektóre rzeczy potrafiła już robić automatycznie. Czy ktoś, coś jeszcze? Oby nie, miała wielką ochotę wyjść, wrócić do domu i nalać sobie whisky.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Fritz

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 48
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12515-marcus-vincent-fritz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12528-ty-ja-polowanie-na-smoki-dzis-wieczorem#337906
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12531-sowa-dziwne-ze-nie-smokel-nie#337977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12529-marcus-vincent-fritz#337907




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Wto Kwi 26 2016, 18:48

Mógłby przysiąść, że szukał jej dzisiaj praktycznie cały dzień i za nic nie przyznałby się do tego, że pojawił się w biurze Yvonne dopiero wtedy, gdy jego chochlik kornwalijski wygrał w tajnych i niezbyt legalnych zapasach z młodym chłopaczkiem z gabinetu obok.
Chcąc czy nie chcąc, jednak oczywiście o wiele bardziej chcąc, Marcus stanął na progu pomieszczenia. Drzwi były otwarte, więc leniwie zapukał w futrynę. Trzy razy, dla pewności.

- Mam mały problem...- Zaczął na początek, drapiąc się wolną ręką po dwudniowym zaroście. Ewidentnie wrócił parę godzin wcześniej, o czym świadczyć mógł nadpalony rękaw koszuli i rozczochrane włosy.- Tak naprawdę to nie taki mały. Gdzieś sześć metrów w kłębie. Płci żeńskiej. Waży ze dwie tony. I… chyba widziało ją paru mugoli. Podepniesz to jakoś do swojego napiętego grafiku? Inaczej będziemy mieć na sumieniu parę niewinnych dusz, które wpakują do ośrodków dla czubków… I w ogóle to pięknie dzisiaj wyglądasz Yvonne! Czy to nowa fryzura? Ach… nie? I tak jest fantastyczna.
Paskudny lizus postanowił posłać kobiecie jeden z tych swoich słynnych uśmiechów, po czym wszedł do środka, przez przypadek zamykając za sobą drzwi.
Nie ma takiego wychodzenia panno Horan. Co to, to nie. Szczególnie, gdy potrzeba rozwiązania problemu była wręcz… paląca.

- Ach… Wybierałaś się już do domu? To ten czas, na boga, cały dzień mi dzisiaj uciekł… Może znalazłabyś jednak na mnie sekundkę…? Odwdzięczę się. Słowo harcerza i ścigającego… choć tym pierwszym nigdy nie byłem, ale tak się ponoć mówi… Hm. Nieważne. Jedna minutka. Dla ciebie to drobna sprawa ogarnąć kogo trzeba do takiego zadania, wysłać ze dwa listy, a dla mnie to kolejna nieprzespana noc, że tamci idioci przyjdą i będą denerwować maleństwo. - Przywołał na twarz kolejny uśmiech, który jednak niespodziewanie zniknął, gdy Marcus wypowiadał kolejne słowa.- Naprawdę nie chciałbym tą sprawą niepokoić twojego szefa. Ma już wystarczająco na głowie.


Ostatnio zmieniony przez Marcus Fritz dnia Wto Kwi 26 2016, 20:58, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 574
  Liczba postów : 542
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Wto Kwi 26 2016, 19:28

Zdążyła już założyć marynarkę, która była idealnie dopasowana, jakby stworzona specjalnie dla niej. Coś jak specjalnie szyty garnitur dla panów, pasujący jedynie na właściciela, ktoś inny już nie będzie w nim wyglądał tak samo i coś może być nie tak. Tak jej się poszczęściło, bo był zakupiony osobno ze zwykłego faktu potrzeby posiadania takiego okrycia. Odgarnęła włosy i wtem usłyszała charakterystyczny dźwięk pukania o futrynę, znacznie inaczej niż w drewniane drzwi. Uniosła spojrzenie i ujrzała Marcusa, sam najwidoczniej już po godzinach swojej pracy. Tak bardzo w tym momencie się różnili.
-Czyżby te komplementy miały mnie przekupić? - spytała z szyderczym uśmieszkiem opierając jedna rękę na biurku. O tak, tak mi mów więcej i więcej. Może faktycznie to zadziała na kobietę i zgodzi się pomóc koledze w potrzebie. Spojrzała na zegar na ścianie - Masz szczęście, oficjalnie kończę za jakieś 4 minuty. Zdążę nawet coś zrobić - bez tłumaczenia co takiego zamierza, usiadła na swoim krzesełku obitym liliowym materiałem. Sięgnęła po papier oraz pióro, kątem oka spojrzała na mężczyznę jak zamyka za sobą drzwi.
-Spokojnie, szef sprawdza jedynie czy nie przesadziliśmy zbytnio ze zmyślaniem. Zajmuje się ważniejszymi sprawami. Ostatnio czarodziej postanowił sobie polatać na miotle w godzinach szczytu w centrum Londynu. Pukał mugolom w szyby aut, ma teraz sprawę, ale ktoś inny zajął się maskowaniem tego - odparła z uśmiechem opowiadając o tym przypadku. Więcej ciekawszych mogła wymieniać, pośmiać się można naprawdę. Za to ujrzenie smoka? Żaden problem, mogłaby je określić jako przeciętne zdarzenie. Jednocześnie pisała coś na kartce papieru o formacie listu, przybiła pieczęć i zaczarowała ją różdżką, którą miała pod ręką. Poskładała się sama i odleciała
-Gotowe. Ludzie z terenu się tym zajmą - westchnęła, odłożyła pióro na miejsce - Usiadłam znowu i czuje się jakbym miała zacząć dzisiejszy dzień od początku. Ta rutyna mnie niedługo zniszczy, Ty chyba na nią nie narzekasz co?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Fritz

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 48
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12515-marcus-vincent-fritz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12528-ty-ja-polowanie-na-smoki-dzis-wieczorem#337906
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12531-sowa-dziwne-ze-nie-smokel-nie#337977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12529-marcus-vincent-fritz#337907




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Wto Kwi 26 2016, 21:54

- Przekupić?- Zrobił wyraźnie zaskoczoną, ba, wręcz oburzoną minę.- Moja droga… W życiu bym się nie zniżył do takich tanich chwytów, ale… garsonkę to ty też masz gustowną!
Odprowadził ją wzrokiem, przygryzając lekko wargę. A co jeśli się nie zgodzi? Tu ważyło się jego życie, kariera i… nie no bez przesady, ale gdyby nie ona to ONmusiałby wypełniać wszystkie świstki i szukać ludzi do tej roboty…
Odetchnął z ulgą, gdy zajęła się sprawą.
- Mówił ci ktoś kiedyś, że jesteś aniołem Yvonne? Szwendający się po okolicach rezerwatu mugole, zwłaszcza teraz to nic zabawnego. Niby mamy zaklęcia, ale smoki potrafią być… nieprzewidywalne. Zwłaszcza, że ostatnio skradziono jaja i mamy tam małe piekło.- Podrapał się po policzku. Zresztą, gdy przyjrzało się mu nieco uważniej to gdzieś pod paznokciami znalazłoby się jeszcze trochę sadzy.
Oparł się wygodnie o biurko, obserwując jak kobieta fachowo pozbywa się wszystkich jego problemów. Parsknął śmiechem słysząc o domorosłym miotlarzu i jego kaskaderskich zapędach.
- Wpadłbym na jego rozprawę. Człowiek zapowiada się wybitnie ciekawie. Chciałbym posłuchać argumentów, bo mogą być niespotykanie wręcz logiczne. Może to był jakiś aktywista…? Tylu się teraz namnożyło. Ostatnio nawet wpadło do rezerwatów dwóch takich z petycją o chowie smoków na nieskażonych magią terenach. Otwarte klatki czy jakoś tak. Pamiętam, że krzyczeli coś o szkodliwości zaklęć ochronnych i o pędzeniu whisky ze smoczej krwi. Aż podpisałem ten cały świstek, bo inaczej by sobie nie poszli.

„Ta rutyna mnie niedługo zniszczy, Ty chyba na nią nie narzekasz co?”
- Hm… Ostatnio sporo się dzieje. Mieliśmy parę przypadków zgłoszeń nielegalnych hodowli, do tego jedna ogniomiotka dostaje co rusz napadów furii i nie idzie jej uspokoić. Nic dziwnego, to jej jaja skradziono. Niby ich szukają, ale to przypadki beznadziejne. Ale poza tym cisza jak przed burzą. Idealne miejsce na wakacje, jakbyś zdołała się stąd wyrwać to zapraszam. Zwłaszcza, że mamy teraz małe krótkopyskie szwedzkie. Wyglądają jak chude ratlerki, które zaliczyły zderzenie z drzwiami… Tylko jedzą trochę więcej niż takie ratlerki…
Zorientował się, że znowu wpadł w słowotok i zamilkł raptownie. Zwłaszcza, że właśnie wybiła upragniona godzina Yvonne – czas wolności.
- Jakieś plany na wieczór? Powinienem ci się jakoś odwdzięczyć za tak szybkie załatwienie sprawy.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 574
  Liczba postów : 542
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Czw Kwi 28 2016, 10:54

Zaśmiała się kiedy próbował się wybronić. Może mówił prawdę może i nie, tego nie była wstanie stwierdzić, bo Marcus taki był. czasem trudno się zorientować kto sobie żartuje, mówi na poważnie jeśli całe życie taki nie jest. Nie raz spotykała się z takimi ludźmi i wiele nieporozumień musiała przecierpieć. Za to Marcus.. no cóż, chociaż co nie co o sobie wiedzą, bez zastanowienia da się powiedzieć, że są bliskimi znajomymi - co prawda połączyła ich właśnie praca w Ministerstwie, ale czy to ważne? Yvonne zawsze twierdziła, że życie zaczyna się po 20, a praca też ma z tym wiele wspólnego. Dlatego nie utrzymuje zbyt wielu kontaktów z osobami z czasów szkolnych, a to nie było wcale tak dawno.
-A dziękuję, dziękuję. Chyba jednak wolę takie garsonki niż nadpalone włosy. Wspominałam, że w dzieciństwie upatrzyłam sobie zawód hodowcy bądź trenera smoków? - tak już nawiązując do tematu. Jednak nie nadawałaby się. Do tego trzeba siły, cierpliwości i odwagi. Posiada te cechy, ale nie są tak mocne jak powinny.
-Takie czasy. Coraz więcej wariatów. Jak tak mam okazję obserwować mugoli to widzę, że niektóre zachowanie przechodzą na czarodziei. Coraz więcej nieczystości, oczywiście nikogo nie obrażając. Poza magią oczywiście, różnice się zacierają - tak, już ma to oko obserwatora. Widzi co się dzieje i wiele zjawisk jest dla niej naprawdę nowych, no cóż cały czas się uczy tego świata, ale z satysfakcją.
-Szwedzkie? Hm.. przydałoby mi się więcej adrenaliny i zaczynam się nudzić, więc czemu nie. Niedługo planowałam kilka dni wolnego - odparła z uśmiechem. O tak, dawno nie miała okazji do takie zabawy, rozrywki czy jak da się to inaczej nazwać - Nie. Mój plan na wieczór stoi w moim barku. Siadaj -Wskazała przy tym na krzesło stojące przy biurku. Niestety nie miała takich wygód jak co niektórzy pracownicy. Już nie obawiała się niektórym ludziom przyznawać jak czasem to spędza wieczory, jeszcze trochę i uznają to za uzależnienie wiadomego rodzaju. Co to, to nie. Nie zaburza to w żaden sposób jej życia, nie rozerwalna część, tak jak jej siostra lubi malować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Marcus Fritz

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 48
Skąd : Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 735
  Liczba postów : 21
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12515-marcus-vincent-fritz
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12528-ty-ja-polowanie-na-smoki-dzis-wieczorem#337906
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12531-sowa-dziwne-ze-nie-smokel-nie#337977
http://czarodzieje.my-rpg.com/t12529-marcus-vincent-fritz#337907




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Sro Maj 04 2016, 01:02

- Doprawdy? Zapewne byłabyś pierwszą łowczynią smoków w szpilkach i garsonce. Choć… czasami do nas takie wpadają. Pełen makijaż na buźkach, misternie upięte fryzurki w te.. jak to się mówi… warkocze i koczki…- Pomachał dłońmi dookoła głowy prezentując mniej więcej jak napuszone włosy dziewcząt się prezentowały.- Przychodzą takie w fatałaszkach prosto z salonu, cuchną jakby wylały na siebie połowę sklepu z eliksirami. W ramach testu wrzucamy takie do wybitnie wrednych osobników i przyjmujemy zakłady ile delikwentka wytrzyma. Rekordzistka spędziła pół godziny i szybko zmieniła miejsce praktyk. To nie jest zawód dla dziewczynek z żurnala. – Westchnął. Nie był szowinistą, jednak czasami łapał się przerażony za głowę, gdy przysyłano kompletnie nieprzystosowanych do życia młodych ludzi. Nic tylko by siedzieli z nosami w tych wszystkich nowych mugolskich zabawkach. Nie potrafił zrozumieć dzisiejszej młodzieży.
- Żyjemy w fantastycznych czasach, gdzie nie musimy się już przejmować czy nasza krew doprowadzi nas na stos. Niektórzy trochę głupieją od tej wolności, ale cóż… Nic na to nie poradzimy Yvonne.- Zerknął na krzesło, po czym stwierdził, że zasada „gospodarzom się nie odmawia” jest rzeczą świętą i potulnie przysiadł po przeciwnej stronie biurka.- Świętowanie w biurze brzmi dość… rebelsko nie sądzisz Yvonne? Ale czyń honory. Nie odmawiam tak uroczym kobietom jak ty.- Oparł się wygodnie o biurko obserwując każdy następny jej ruch.
- Nie posądziłbym cię o poszukiwanie mocniejszych wrażeń, gdybym cię nie znał. Dlaczego siedzisz w tym nudnym dziale..? Dlaczego nie auorzy, Mung i oddział krwiożerczych roślinek, albo Hogwart? Zawsze uważałem, że szkoła to najbardziej adrenalinogenne miejsce na świecie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30017
  Liczba postów : 47582
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Sob Gru 02 2017, 23:24

Zapewne @Yvonne Nancy Horan nie spodziewała się, że przyjdzie jej żyć w czasach, w których praca w Biurze Dezinformacji będzie tak wyczerpująca - w związku z coraz częstszymi wypadkami spowodowanymi zakłóceniami magii (czy jak to Ministerstwo wolało: epidemią nieznanego wirusa) jej Biuro musiało tuszować wiele zdarzeń.
Tego dnia, gdy większość podwładnych Yvonne była w terenie, to właśnie na Zastępczynię Szefa Biura spadła cała papierkowa robota. Miała do uzupełnienia całą dokumentację, a to była robota na co najmniej kilka godzin!

Rzuć kością, żeby zobaczyć co stało się dalej!
1,6 - pracując nad raportem dotyczącym jednego z Obscurusów przypomniałaś sobie o podobnej sytuacji sprzed osiemdziesięciu lat. Postanowiłaś sprawdzić to w podręczniku do historii magii i porównać oba zdarzenia - okazuje się, że ten przypadek jest niemalże kalką tamtych zdarzeń! Otrzymujesz jeden punkt do historii magii i run - upomnij się o niego w odpowiednim temacie!
2,5 - Siedziałaś zmęczona przy swoim biurku skrobiąc kolejny raport, gdy nagle w drzwiach pojawił się przystojny kolega z sąsiedniego biura z kubkiem kawy i ciastkiem specjalnie dla Ciebie. Od razu poprawia Ci się humor!
3,4 - Byłaś tak zajęta pisaniem raportów, że nawet nie zauważyłaś jak z kieszeni wypadło Ci piętnaście galeonów! Odnotuj stratę w odpowiednim temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 574
  Liczba postów : 542
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Nie Gru 03 2017, 12:08

Od rana w jej głowie powtarzały się te same, niecenzuralne słowa, których lepiej nie słyszeć. Jak doszło do tego, że została sama z tymi wszystkimi papierami. To chyba ten dzień kiedy przeklnie moment,w którym zachciało jej się pracować w Ministerstwie. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie te problemy z magią, wirusem czy jak to tam sobie nazywali.
Yvonne widziała w tym tylko dwa problemy. Pierwszy, boi się korzystać z pióra samopiszącego bo kto wie, co by napisał w raportach i wszystko by musiała robić od nowa. Drugi, mnóstwo roboty i dziwnych zdarzeń  jakby to była epidemia grypy czy innego choróbska. Chyba zacznie myśleć i przyjęciu jakiegoś stażysty do pomocy. Z jednej strony praca na tyle monotonna i w większości przypadków procedury zna już na pamięć, ale tyle tego się nagromadziło, że powoli miała dość. Chciała wyjść i nie wracać, rozchorować się, wziąć urlop i mieć wszystko daleko na jakiś czas. Tyle, że jak to zrobi to będzie tylko gorzej.
Drapiąc się po głowi pisała kolejny raport. Gdyby tak była oburęczna bo już czuła, że jej dłoń więcej nie wytrzyma. Wtem bez pukania do drzwi zajrzał do niej pewien osobnik. Podniosła głowę jakby jakiś duch wkroczył lub sam Minister z jakimiś "ale"... tylko tego by brakowało. Jednak nie. Zobaczyła przystojnego pana z sąsiedztwa z aromatyczną kawą i ciastkiem. Natychmiast ożyła kiedy dotarł do niej ten wspaniały zapach kofeiny oraz słodyczy. Kiedy jest się czegoś spragnionym jakby wszystko pachniało i smakowało trzy razy bardziej.
-O jejku, mam nadzieję, że to nie jest na robienie mi smaka - uśmiechnęła się zawadiacko do mężczyzny i odłożyła pióro na bok.
Czasm umilony przez kolegę minął bardzo szybko. Do końca pracy Yvonne była jak w skowronkach i z uśmiechem na twarzy wyszła z Biura. Co zdarza się raczej rzadko.

z/t

Kostka: 2
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Mistrz Gry

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 30017
  Liczba postów : 47582
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Nie Maj 27 2018, 23:40

@Yvonne Nancy Horan

Jako szefowa działu, otrzymałaś wiele nowych obowiązków, a także ogromne biuro. Za ciężką pracę Ministerstwo pozwoliło Ci w pełni dostosować jego wygląd do Twoich potrzeb. Było piękne, wczesne popołudnie. Siedziałaś zadowolona po lunchu, delektując się spokojnym dniem i chcąc pogrążyć się w sumiennie przygotowanych przez podwładnych raportach. Nagle jednak drzwi od Twojego gabinetu otworzyły się..

Możliwe Scenariusze:
1,6  Niczym grom z jasnego nieba, do Twojego sanktuarium z zamaskowanym w szufladzie winem wpada dwoje pracowników. Czarownice kłócą się, dyskutują między sobą i przekrzykują, abyś tylko jedną z nich uznała za tą, która miała rację. Chodziło o przekazanie fałszywych informacji mugolskiej policji, na temat ostatniego zawalenia się budynku mieszkalnego niedaleko Pokątnej, gdy jakiś opryszek użył w biały dzień bombardi..
Parzysta: Przyznajesz rację blondynce, którą lubisz i macie świetny kontakt, często spędzacie razem czas. Uważasz, że kobieta ma rację i to pożar powinien być oficjalną przyczyną dla osób niemagicznych. Druga z pań patrzy na Ciebie krzywo, a następnie w biurze pojawiają się plotki na Twój temat, że faworyzujesz niektórych pracowników..
Nieparzysta: Zgadasz się wyjątkowo z Aurelią — nawet jeśli skaczecie sobie do gardeł, potrafisz postawić obowiązki ponad pracę. Jasnowłosa patrzy krzywo, nieco obrażona, gdy podpisujesz raport świadczący o wybuchu gazu i uznajesz go za oficjalną przyczynę. Gdy obrażona koleżanka wyszła, Aurelia rzuca Ci miły komentarz i zadowolona wychodzi, a następnego dnia wita Cię z wyjątkowo miłym uśmiechem. Na kolesiostwo nie ma miejsca w Twoim biurze!

3,4 Popołudnie upływa spokojnie, a Ty masz zaskakująco dużo czasu dla siebie, nawet udało Ci się ukradkiem wypić kieliszek wina. Wzięłaś się za szukanie zaginionej notatki w jednej z szuflad biurka, wyjmując po kolei znajdujące się tam przedmioty na jego blat. Gdy ręka zniknęła w głębi meblowego schowka..
Parzysta: czujesz pod nią szklany, niewielki przedmiot. Wyciągasz go ostrożnie i ku Twojej radości, okazuje się, że to fiolka Eliksiru Wiggenowego! Nie zapomnij upomnieć się o przedmiot! Musiałaś go tam schować podczas ostatniego przeziębienia i została jedna porcja. Cudownie, może się przydać.
Nieparzysta: Czujesz nieprzyjemne ukłucie i błyskawicznie cofasz rękę! Okazuje się, że dawno niesprzątana szuflada okazuje się domem jakiegoś paskudnego robaka, który dziabnął jeden z Twoich palców i powstał na nim duży, swędzący bąbel. Przydałaby się odpowiednia maść! Ciekawe, czy był jadowity? Dokładnie czyścisz szufladę.

2 Siedzisz spokojnie, gdy do gabinetu wchodzi uśmiechnięty listonosz z bukietem kwiatów i niewielką paczuszką. Okazuje się, że to wdzięczny czarodziej, którego uratowałaś raportem od konsekwencji po fałszywym oskarżeniu o niepoprawne warzenie eliksirów i używanie ich wśród mugoli. Otwierasz z uśmiechem prezent, a tam znajduję się pięknie wydana księga o Zaklęciach! Po przeczytaniu lektury otrzymujesz 1 punkt do kuferka! Cóż za miła niespodzianka, ktoś docenia Twoją pracę i od razu masz lepszy humor.

5 Dzień Ci się dłuży. Jest pełno komplikacji, ciągle czegoś brakuje i nie masz spokoju. Podpisujesz raporty, sprawdzasz, jak pracują pozostali czarodzieje, znajdujący się pod Twoim nadzorem i przygotowujesz się do końca miesiąca, gdzie musisz wysłać szczegółowy raport o swoich działaniach do Ministra. Co chwila zerkasz na zegarek, oczekując końca dnia. Gdy nadciąga ten moment, pośpieszenie łapiesz za torebkę i chcesz wyjść, zapominając jednak o tkwiącej w niej szklanej butelce z dobrym alkoholem na wieczór. Wszystko pęka i zalewa środek, niszcząc notes, brudząc różdżkę i robiąc okropny bałagan! Następnym razem będziesz bardziej uważna! Przy czyszczeniu jednej z kieszonek, odnajdujesz w niej 30 Galeonów! Nie zapomnij dodać ich do stanu swojego konta. Chociaż jedna pozytywna rzecz w całym tym dniu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 574
  Liczba postów : 542
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Pon Maj 28 2018, 19:27

To był taki piękny i miły dzień. Yvonne zdecydowanie przypasowało nowe stanowisko jako szef Biura. Chociaż obowiązków troszkę więcej i innego rodzaju, to nie narzekała. Miło jej było też z tego powodu, że to ona mogła zarządzać ludźmi, a nie odwrotnie. Kilka lat harówy zdecydowanie się opłacało. Teraz tylko udowodnić, że nadaje się do tego stołka... zwłaszcza, że i tak pozwoliła sobie na kupno nowego. Bo ten poprzedni był nie ładny i pewnie starszy niż samo Ministerstwo.
Gdy wróciła z lunchu cieszyła się spokojnymi chwilami. Może jednak czasem zatęskni za pracą w terenie i latanie od jednego miejsca do drugiego. Wykańczało ją to, ale nie marudziła. Po prostu to lubiła. Miała ochotę wyciągnąć nogi na biurko i otworzyć swoją ukochaną szufladkę. Jednak nie udało się. Jak to bywa na pozycji szefa, czasem trzeba mu pozawracać głowę przy większych problemach. Tak też było i tym razem. Siedziała, a raczej wylegiwała się w swoim fotelu, podpierała policzek na otwartej dłoni i przyglądała dwóm kobietom. Głośniej się nie dało?
Siedziała, patrzyła i słuchała obu możliwych wersji, dla których miały już przygotowane dokumenty. Nawet jeśli lubiła blondyneczkę, to nie była wstanie przyjąć jej wersji. Nie była zbyt wiarygodna, bo i jeszcze źródła pożaru należałoby się doszukiwać. Tym razem musiała postawić związki zawodowe ponad swoje upodobania co do ludzi, z którymi pracuje.
-Aurelio, niczego nie brakuje w Twoim raporcie - skwitowała krótko bo przejrzeniu obu plików papierów. Wzięła pióro do ręki i bez zawahania podpisała się, ze swoją charakterystyczną, zamaszystą literą Y. Nie przejęła się tym, że blondyna się obraziła z tego powodu. Nawet nie zauważyła kiedy wyszła. Za to mile słowa Aurelii jednym uchem wpuściła by drugim wypuścić. Niestety podlizywanie się nie wchodzi tutaj w rachubę. Przekonała się o tym następnego dnia, gdy kobieta, z którą nie dogadywała się, przez ten jeden podpis stała się nagle bardzo milutka. Niestety i tak nie zostaną przyjaciółkami.


z/t

Kostki: 1, parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Nimue Tilbury

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Oakham
Czystość Krwi : 90%
Galeony : -8
  Liczba postów : 43
http://www.czarodzieje.org/t16850-nimue-tilbury
http://www.czarodzieje.org/t16859-ta-jedyna-tilbury
http://www.czarodzieje.org/t16860-beksa#469901
http://www.czarodzieje.org/t16858-nimue-tilbury#469775




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Pon Gru 10 2018, 22:04

Nieszczęście wisiało w powietrzu.

Niczym zaostrzona siekiera, niczym ostrze gilotyny zamierzające opaść w dowolnym momencie. Niczym trucizna wypełniająca płuca. W takich warunkach Nimue czuła się najlepiej, jak ryba w wodzie mająca niebawem rozwinąć skrzydła feniksa i poszybować w nieznane; im bliżej katastrofy znajdował się ich świat, dominium czarodziejów, tym większą ekscytację odczuwała, a co za tym idzie - niebywale wzrastała efektywność jej pracy. Krzątała się w raportach, błyskawicznie wypełniając rubryczki i fachowo podpisując się pod nimi z solidną dawką dumy, zanim owinięte w rękawiczki dłonie układały je wszystkie na sporych rozmiarów stosik przygotowany dla specjalnej pary oczu.

Nie było to tajemnicą, że przepadała za swoją szefową. Choć Horan również była stosunkowo młodą czarownicą i dzielący ich wiek był niemalże minimalny, Nimue ceniła ją za zdolności, za umiejętność opanowania chaosu jakim stawało się Biuro Dezinformacji w momentach kryzysu, a przede wszystkim za jej podejście do koniecznych współpracowników - nie pozwalała wejść sobie na głowę przedstawicielom mugolskiego rządu, z czym nie lada problem miewali jej poprzednicy. Ci, którzy tak dramatycznie próbowali zawsze wykrzesać z zespołu bajeczkę o kolejnym nadprzyrodzonym zdarzeniu jakie mogli wytłumaczyć metodami znanymi niemagicznym. O nie. Z Yvonne praca stawała się ekscytująca, wymagająca, a Tilbury wiedziała, że mogła pozwolić swojej kreatywności rozbłysnąć światłem własnym aniżeli odbitym bez obaw, że mugolskie serduszka mogłyby przez to pęknąć.

Dopełniwszy swoich obowiązków, chwyciła wypełnione raporty i wstała z biurka, udając się w kierunku gabinetu swojej bezpośredniej przełożonej. Wakat jej zastępcy wciąż pozostawał wolny. Ach, czy to nie słodkie? Czy to nie cudowne? Jeszcze jedna katastrofa, a stołek z pewnością będzie na nią czekał.

Zapukała kilkakrotnie, oczekując na zaproszenie.
Jak kulturalnie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Yvonne Nancy Horan

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 27
Skąd : Dublin, Irlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 574
  Liczba postów : 542
http://www.czarodzieje.org/t12426-yvonne-nancy-horan
http://www.czarodzieje.org/t12444-yvonkowo#333459
http://www.czarodzieje.org/t12443-pocztowy-paddy#333452
http://www.czarodzieje.org/t12442-yvonne-nancy-horan




Gracz






PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   Pon Gru 10 2018, 22:18

Ten dzień był miły, dziwnie miły, za miły. Jak cisza przed burzą. Na dzień dobry nie miała żadnych ekscesów, sterty papierów, jak nigdy. W końcu jej podwładni zaczęli podejmować niektóre decyzje samodzielnie i nad tym pracowała od samego początku swojej kariery jako szef biura. Chociaż wiedziała, że największa odpowiedzialność i tak ciąży na niej, to była dumna z tego, że nie jest już potrzebna do byle błahostek. Chociażby wyczarowania chmurki deszczowej nad mugolską głową.
Od rana zajmowała się jedynie przeglądaniem raportów i ich zatwierdzaniem. Bardzo to lubiła, zwłaszcza gdy nie miała do nich żadnego "ale" i tracić czas na wzywanie pracowników do gabinetu. Coś jak na dywanik, niestety nigdy nie wiadomo czego może kobieta chcieć wzywając kogoś do siebie. Nie raz się zdarzało, że chciała po prostu towarzystwa. Miło tak zapoznać się z pracownikiem i co słychać w jego życiu.
Jednak jest ta jedna osoba, którą lubi jakoś tak bardziej, chociaż nie chce tego okazywać wśród innych.
To chyba byla ta cisza przed burzą, której się obawiała. Usłyszała pukanie do drzwi, zamknęła jedną z teczek i wyprostowała się.
-Proszę - krzyknęła na tyle głośno by osoba po drugiej stronie usłyszała pozwolenie. Wtedy właśnie ujrzała ją, Nimue Tilbury. Kobieta, o której właśnie myślała - Dzień dobry Nimue, masz dla mnie coś nowego? - przywitała się z pracownicą spoglądając na papiery w jej rękach. Odsunęła się delikatnie z krzesłem od biurka by móc wstać i wyjść przed nie, wyciągnęła rękę po dokumenty od młodszej Krukonki. Może dlatego ją lubiła, nie wiele młodsza, obie należały do tego samego domu w Hogwarcie. Dlatego wiele cech mają wspólnych - Możesz usiąść, jeśli nie masz nic więcej do zrobienia na razie
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content











PisanieTemat: Re: Biuro Dezinformacji   

Powrót do góry Go down
 

Biuro Dezinformacji

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
ministerstwo magii
 :: 
Parter
-