Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Tworzenie DNA

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyPon Mar 31 2014, 17:59


Retrospekcje

Osoby: Antek i DNa
Miejsce rozgrywki: błonie, chyba że chcesz gdzie indziej.
Rok rozgrywki: pół roku wcześniej
Okoliczności: bedzeie jak Antek wróci!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyPon Mar 31 2014, 18:09

Można by powiedzieć, że dzień jak co dzień. Pewnie jakiś pesymista nie lubiący swojego życia mówił tak co dnia i z kwaśną miną podnosił się ze swojego łóżka, gdziekolwiek by ono nie było. Takiemu to nigdy nic nie odpowiadało. Bo albo było za zimno, albo znów za ciepło, za wilgotno, ze ciemno, za jasno i tak można by użyć chyba każdego istniejącego przymiotnika. I wydawać by się mogło, że jeśli komuś jest za zimno, to za ciepło powinno idealnie pasować do jego odczuć i upodobań. Jednak nie, nieraz trafił się człowiek, dla którego nic nie było takie jak powinno. Co za szczęście, że panna Anderson nie należała do grona takich osób. Była wręcz ich kompletnym przeciwieństwem a jej optymizm był wręcz zaraźliwy. Choć zdarzało się, że i ludzie własnie przez jej pozytywne nastawienie do życia nie znosili jej(no bo jak można cieszyć się i być wdzięcznym za wszystko?!). Wielu tego nie pojmowało. Ją nauczyło tego życie i ojciec, którego nie zamieniła by na żadnego innego.
Wróćmy jednak do chwil obecnej. Więc w chwili obecnej DNA gnała na łeb na szyję zbiegając z schodów mieszczących się w Hogwarcie. Kompletnie zapomniała, że była dzisiaj umówiona z Antkiem. Jej uroczym i pięknym wielbicielem.. Doznała nagłego olśnienia w środku pracy nad jakimś zadaniem domowym. Rzuciła wtedy pióro na stolik i nie marnując czasu na przebieranie się ruszyła biegiem w miejsce umówionego spotkania. Wpadła na dziedziniec jak ognista burza. Wraz z jej pojawieniem się usłyszeć można było głośny trzask głównych drzwi. Zatrzymała się dosłownie na trzy sekundy, by po nich podjąć bieg dokładnie w kierunku miejsca w którym czekał już chłopak. Dobiegła na miejsce, jednak szybkość jej rozbiegu spowodowała, że gwałtowne hamowanie na chwile pozbawiło ją poczucia równowagi. Zachwiała się, jednak już po chwili odzyskała równowagę. Odwróciła się w stronę ślizgona i rzuciła w jego stronę uśmiech. Położyła lewą dłoń na biodrze, a prawą przeczesała włosy. Nawet nie zwróciła uwagi, że dłonie i policzek ozdobione atramentem.
-Sorry - wymruczała przeprosiny, przez chwilę zastanawiając się po co w ogóle to robi, skoro pewnie następnym razem ponownie się spóźni.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyWto Kwi 01 2014, 11:46

Dzień, jak co dzień. Prawda to. Nic specjalnego, ale też nic niespecjalnego tego dnia się nie wydarzyło i nie było praktycznie żadnych znaków na niebie i ziemi, świadczących o tym, że coś faktycznie mogłoby się wydarzyć. Antoni akurat skończył zajęcia, toteż zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami udał się na błonia, gdzie miała na niego oczekiwać DNA. Pozwolił sobie jednak na pewne spóźnienie, w końcu kwadrans akademicki zobowiązuje, nie? Poza tym, coś mu podpowiadało, że Daenerys i tak nie będzie punktualnie. W końcu każdy, jego zdaniem, kto znał Puchonkę choć odrobinę, mógł wysnuć podobne wnioski. Stąd właśnie niespiesznie i powolnym tempem przespacerował się w umówione miejsce.
Kiedy już tam dotarł ze smutnym uśmiechem stwierdził, iż nie pomylił się i tym razem. Dziewczyny oczywiście nie było. Chociaż. Zaraz. Nie, to ona. Leciała w jego kierunku na złamanie karku. Gdy już zakończyła swój bieg, chłopak lekko się uśmiechnął. – Spokojnie. Przywykłem. – odparł jedynie, kierując swoje spojrzenie a nią, jednak myślami będąc gdzieś hen. Czy powinien jej powiedzieć o tym, że w sumie sam przyszedł niedawno? Nie. Bo i po co miał obniżać dziewczęciu morale, w dodatku zaraz na początku spotkania? No właśnie. Po nic. A tak swoją drogą, to czy Antoine był jej wielbicielem? Ciężka sprawa, bo o ile wiadomo, że był uroczy i piękny, ostatnia kwestia mogła budzić wątpliwości. No dobra, bez wazeliny dla samego siebie. Antoine sam przecież siebie określał mianem przeciętnego. Nie było w nim nic wybitnego. Przynajmniej z wyglądu. No, ale wracając do tematu. W jakiś sposób na pewno mu się podobała? W jaki. Nie odsłaniajmy wszystkich kart już na początku.
- To co? Spacerek, czy idziemy w jakieś konkretne miejsce? – zapytał, po tym jak już dziewczynę solidnie wyściskał. W sumie, chyba powinni się stąd ruszyć. W końcu. Jego opinia. Nie było zbyt politycznym posunięciem spotkać się z Puchonką, na terenie szkoły, zwłaszcza, że sam był z Domu Salazara. Cóż jednak. Jego ojciec był Gryfonem z krwi i kości, a matka Puchonką. Mimo wszystkich hejtów, jakie spadały na te Domy, głównie z winy jego starszych, miał raczej dobre zdanie o ich mieszkańcach. A co do opinii. Czy on się kiedykolwiek tym tak naprawdę przejmował? Nie sądzę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyWto Kwi 01 2014, 12:11

Ludzie narzekali na to, że ich dni są takie monotonne. Prawdą jednak było, że sami nic nie robili, by te dni stały się bardziej pamiętliwe, obfitujące w ciekawe wspomniane, chociaż Dany nie sądziła, że codziennie musi dziać się coś spektakularnego, czasem te na pozór najmniej ciekawe rzeczy zostają w naszej pamięci najdłużej i są najbardziej interesujące. I to nie było tak, że ona zawsze się spóźniała, ale działo się to bardzo często z tej prostej przyczyny, że kompletnie wypadały jej niektóre rzeczy z głowy. Złośliwi mówili jej, że skleroza nie boli, albo że czas brać jakieś leki na zapamiętywanie, ale ona się nie przejmowała. Jej zapominalstwo nie brało się z niedbalstwa, a z tego, że zawsze miała co robić, a jak już się za coś brała, to oddawała się temu całkowicie zapominając o bożym świecie, nawet jeśli chodziło o wypracowanie z Historii Magii.
-Nie zawsze się spóźniam przecież. - powiedziała na swoje usprawiedliwienie, marszcząc przy tym nos. Trochę więcej wiary Bonnet, kiedyś może Cię zaskoczyć i wcale się nie spóźnić, a nawet być przed czasem. I o ile dobrze pamiętała, udało jej się przyjść punktualnie na spotkanie z Antkiem. Może nie była to jakaś oszałamiająca liczba, ale jednak!
-Możesz mnie gdzieś zabrać. - odpowiedziała Dany, ukazując swoje białe ząbki w uśmiechu i robiąc zaraz po tym minę "popacz jaka jestem dla Ciebie miła!". Zaraz jednak przekręciła lekko głowę i zaczęła przyglądać się chłopakowi. Powiem na jego policzku pojawiła się czarna smuga. Zrobiła więc krok w jego stronę, wspięła się na palce i opierając się jedną dłonią o jego klatkę piersiową driugą wyciągnęła w kierunku jego polika, chcąc zetrzeć czarną plamę.
Wiecie co się mówi o dobrych chęciach? Że piekło nimi wybrukowane czy coś. Tak więc pomimo dobrych chęci, Dany zamiast zetrzeć plamę zrobiła ją jeszcze większą. Opadla na swoje stopy i spojrzała na jego policzek, a potem na swoją dłoń.
-Och. - mruknęła, bo nagle wszystko nabrało sensu, musiała go ubrudzić w czasie ich przywitania, bo obie jej dłonie umorusane były atramentem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptySro Kwi 02 2014, 22:43

Narzekali na monotonię, ale tak naprawdę nic z nią nie robili. Wiadomo, że każdy dzień nie może przynosić jakiś rewolucyjnych zmian w naszym życiu. To nie tylko wywróciło by do góry nogami cały świat, ale i w jakiś sposób przyzwyczaiło i samego człowieka, do rewolucji, a to nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem. Jeśli o rewolucję chodzi, to lepiej by ktoś nabrał nawyków jeśli chodzi o życie po niej, ale nie o sam akt. Poza tym.. Matko. Wyobraźcie sobie, że każdego dnia gdzieś dokonuje się jakiś przełom, albo ma miejsce jakieś epokowe wydarzenie. Po jakimś czasie żadne z nich nie będzie epokowe. A to nie wróży niczego dobrego. Zamiast tego, zdaniem Antoine’a przynajmniej, lepiej było dokonywać jakiś małych zmian, na przykład odwiedzić tę kawiarnię, którą mija się codziennie w drodze z i do pracy. Może data dzienna wypadnie z głowy po czasie, ale pierwsze wrażenie będzie towarzyszyć przez kolejne lata, prawda?
Wracając jednak do spotkania. To nie tak, że ona wiecznie się spóźniała. Mówienie tak, byłoby dużym nadużyciem. Zatem czemu tak powiedział? Bo ją znał po prostu. Wiedział, że miała sklerozę, że zawsze było miliony ważniejszych rzeczy, wypadających w ostatniej chwili, od tych zaplanowanych. Inna sprawa – fakt, nie miała problemów z pamięcią. A wszelkie stworzenia które twierdzą inaczej niech przyjdą do niego. Chętnie pogada z nimi na ten temat. Ona po prostu, w jego oczach, zdecydowanie większe problemy miała z koncentracją. I nad tym, żeby się skupić, wszystko ogarniać itd. itd. Ale czy to źle? Nie. Wręcz przeciwnie, nadawało to jej.. swoistego uroku? Coś w ten deseń. Bo ogarniająca wszystko i wszystkich DNA to nie byłaby ta sama nieporadna i słodka osoba. – Wiem, wiem.. – powiedział tylko, kładąc rękę na jej głowie i czochrając lekko włosy.
A tak a propos tej nieporadności. Ślizgon nie bardzo skminił o co chodziło. Przytuliła go na dzień dobry i w ogóle pięknie, ładnie, estetycznie. Zaraz jednak wspięła się na niego, i zaczęła majstrować ręką przy jego policzku. – Coooo Ty robisz? – zapytał, kiedy tamta maltretowała jego twarz. Po krótkiej chwili wszystko było jasne. Ubrudziła go atramentem. Cudownie. Cudownie. Cudownie. Cudownie. – Ech.. – westchnął jedynie cicho, spuszczając głowę w akcie swoistego niezadowolenia. Mimo tego jakoś nie żywił urazy. Nie do niej. Dziwne to, bo w sumie była Puchata. Większość Ślizgonów już dawno poczęstowałaby ją pewnie avadką za coś takiego. Szczęśliwie był w dobrym humorze. – No i co zrobimy? – zapytał w zasadzie doskonale znając odpowiedź. Począł rozpinać guziki swojej koszuli. Po chwili stanął nagi od pasa w górę, trzymając ją w rękach. Miał nadzieję, że chłoszczyć zadziała. Kto pytanie błądzi, stąd wolał się upewnić. - Zaklęcie czyszczące zadziała w tym przypadku, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptySro Kwi 02 2014, 23:13

Zgadzam się, odkrywanie przełomowych dla świata i ludzi odkryć dzień w dzień z czasem zrobiłoby się nudne i wyczerpało chyba wszystkie limity, no bo ile można odkrywać nowych rzeczy, skoro już tak wiele zostało odkryte? Dany uważała, że bardziej chodziło o celebrowanie chwil(boże skojarzyło mi się to z piosenką Mroza, czemu ja ją znam?!), cieszenie się nimi i napawanie, oraz zapamiętywanie, by kiedyś przy magicznym ogniu w kominku można było opowiadać swoim wnukom, co to babcia za młodu robiła.
Co do Dany, faktem było, że miała sklerozę, bo zapamiętać te wszystkie sprawy które obiecała i które miała do zrobienia i które chciała zrobić, to było.. to było wręcz fizycznie niemożliwe. A nie miała cierpliwości, żeby sobie gdzieś na pergaminie to wszystko zapisywać. Więc zamiast rozsądnie poświecić chwilę i jednak coś zapisać, ona sama siebie przekonywała, że na pewno nie zapomni. W rezultacie jak wiemy zapominała i potem gnała jak na złamanie karku na spotkanie, spóźniona i brudna.
Gdy dłoń Bonnet'a znalazła się na jej głowie przymknęła jedno oko i zrobiła skwaszoną minę. Kompletnie nie rozumiała, czemu wszyscy(no może nie wszyscy, ale na pewno wielu) faceci uparli się, by psuć jej super fryzurę i klepać ją po głowie jak psa. Chociaż z drugiej strony nigdy by się nie przyznała, że w pewnym sensie lubiła ten gest bo świadczył o ich sympatii do niej.
Kiedy Antoni westchnął i (co niezmiernie zdziwiło Daenerys) począł rozpinać koszulę chciała się odsunąć i dać mu możliwość swobodnych ruchów. Jednak jedna jego dłoń nadal ją obejmowała, a druga zgrabnie radziła sobie z guzikami. Już chwilę później stał ze swoim koszulą w dłoni zamiast na ciele. Dany spojrzała na jego klatkę piersiową i głośno przełknęła ślinę. A przynajmniej jej się wydawało, że słyszy to każdy w promieniu stu kilometrów.
-P..Prawda.-zająknęła się, przenosząc swój wzrok na twarz chłopaka. Choć mówiąc szczerze prawdopodobnym jest, że nawet konkretnie nie dosłyszała pytania. Róż całkiem niedyskretnie wpełzł jej na poliki, a tętno przyśpieszyło swój bieg.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptySro Kwi 02 2014, 23:30

Kwasić to się mogła. Ale i tak to lubiła. Nawet jeśli się do tego nie przyznała, to Bonnet i tak o tym sobie zdawał sprawę. Skąd? Taka sytuacja, że był bardzo dobrym obserwatorem. I raczej nie naginał faktów dla własnych korzyści, podobnie było z wynikami jego obserwacji. Bo kurwa po co pozwolić swojej wyobraźni w jakiś sposób wpływać na obiektywne fakty? No właśnie – po nic. Skrajny idiotyzm. A ilekroć Antoine tak robił, nigdy nie zaoponowała ani nic. Oczywiście, on w ten sposób, co jak widać i ona zauważyła, wyrażał swoistą aprobatę dla jej zachowania, no i dawał jej lekko do zrozumienia, że ją lubi i w ogóle jest fajna. I trzeba się nią opiekować. To ostatnie było trudne. Bardzo trudne wręcz. Szczęśliwie chłopak nie miał aż tak złej pamięci, jak jego towarzyszka i pamiętał o wszystkim. Zarówno związanym z życiem społecznym, jak i z pewnymi zasadami, których należy przestrzegać przebywając z DNA.
Powoli zaczął rozpinać swoją koszulę, nie spieszył się, miał czas. Poza tym nie było już tak ciepło, żeby robił to z jakąś radością. Wręcz przeciwnie. Miał wrażenie, że może się lekko zaziębić, albo nawet poważnie zachorować, jeśli tylko w porę się nie ubierze. Nie uprzedzajmy jednak faktów. Otóż, tak to prawda. Nie wypuścił jej z uścisku, ale tylko z jednego powodu – w razie ewentualnego szoku termicznego, mógł się zawsze do niej przytulić w celu rozgrzania. W każdym razie, reakcja Puchonki była co najmniej zabawna. A to jak przełknęła ślinkę. Boskie. Uśmiechnął się w duchu. Wyglądała naprawdę komicznie. Uwaga, bo jeszcze Bonnet pomyśli, że na niego leci. W końcu? Te rumieńce.. i łamiący się głos.. o wielu rzeczach mogły mówić. Ba! Mówiły, tylko Antoine jakoś niespecjalnie dopuszczał ich istnienie do świadomości. – Okej. Dzięki. – rzucił w jej kierunku, uśmiechając się lekko. Następnie wykonał zaklęcie. I rzeczywiście przyniosło zamierzony skutek. Chłopak ubierał się spokojnie, a czując na sobie wzrok Danny poczuł się lekko nieswojo. – Co? – zapytał z uśmiechem. – Mam coś na twarzy, czy jak? – tak się w niego wpatrywała. Nie, żeby wiedział czemu. Co najwyżej nie rozumiał powodów. W koncu nie miał jakiegoś wybitnie wyrzeźbionego ciała. Było takie mocno średnie. Niemniej. Ta się zarumieniła i w ogóle. Ech. Czemu Puchonki zawsze były takie dziwne?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptySro Kwi 02 2014, 23:48

Och oczywiście, że lubiła! Nie było mowy by temu zaprzeczyła. Może irytował ją czasem fakt, że lubiano wyżyć się na jej włosach, a już na pewno irytował ją fakt, gdy ktoś postanowił to zrobić(w sensie wyżyć się) a ona spędziła pół dnia roboczego na stworzenie sobie jakiejś super fryzury. Ale nie żeby to któregoś z jej znajomych obchodziło. Bo przecież, włosy to włosy i po cholerę spędzać nad nimi więcej niż 5 minut, których i tak jest zdecydowanie za dużo, bo włosy można uczesać w krótszym czasie. Niedoczekanie drodzy panowie! To nie zawsze jest taka prosta sprawa.
Co do tej opieki którą ktoś powinien nad nią sprawować? Może tak, może nie. Bardziej jednak stwierdziłabym, że potrzebowała by ludzie jej przypominali, jaki dzień tygodnia jest bo w wierze swoich wiecznie ważnych zadań i spotkań nie raz udało jej się trafić na Transmutacje, zamiast Zielarstwo, bo pomyliła poniedziałek z wtorkiem. Ale o jej przygodach w związku z jej brakiem koncentracji, to można by mówić dniami i nocami.
Jeśli zaś już jesteśmy przy koncentracji, w tej chwili chyba była skoncentrowana jak rzadko kiedy i rzadko na czym. Brawo Ślizgonine, udało Ci się zdobyć całe sto procent uwagi Dany, nie jest to łatwym wyczynem. Nie często miała okazję patrzeć jak facet ściąga przed nią koszulę. Fakt, że późną wiosną i latem można było oglądać pełno nagich torsów, ale to nie to samo.
Dany patrzyła na czynności chłopaka nie odzywając się słowem. Z początku nie spuszczała wzroku z jego twarzy nie chcąc się bezczelnie gapić. Nie przyszło jej do głowy że może to wyglądać dziwnie.
-Niee- odpowiedziała przeciągle. Jej wzrok podjął nową wędrówkę i sumiennie i całkowicie oddanie poruszał się wraz z jego dłońmi, które zapinały koszulę, po każdym zapiętym guziku kierowała głowę w górę na jego twarz, po czym jej spojrzenie zaczynało nową wędrówkę z bólem serca skracała się ona co chwilę o guzik. W pewnym momencie, mniej więcej w połowie koszuli Dany położyła swoją dłoń na dłoniach chłopaka przerywając jej zapinanie i spojrzała mu w oczętach.
-To co zrobimy?- zapytała, a w jej głosie dało się słyszeć chrypę. Cóż, od tego negliżu Antka zdecydowanie zaschło jej w ustach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyCzw Kwi 03 2014, 23:57

Włosy? W sumie. No, głupio było tylko byle jak je uczesać. Albo co gorsza w ogóle. W końcu to po części jakaś wizytówka kobiety, nie? Oczywiście te panie, które miały je krótsze nie musiały spędzać aż tyle czasu co szczęśliwe wybranki długiego włosia. Niemniej z tym Bonnet w stu procentach się zgadzał. To nie była ta część ciała, zakładając że takie w ogole istnieją, nad którą nie trzeba się było specjalnie rozwodzić. Okej, może rozczesanie ich to nie jest jakaś bóg wie jak czasochłonna czynność, no ale jakieś układanie ich w mniej lub bardziej wymyślne fryzury zdecydowanie. Bo przecież zanim się na taką zdecyduje, to jeszcze musi zrobić pseudo przymiarkę i w ogóle szereg zabiegów i innych czynności. Czy tak było naprawdę, Antoine szczerze mówiąc nie wiedział. Ale jakoś mało go to interesowało. Grunt, że wyglądały pięknie, prawda? Nieważne ile czasu spędzały nad doprowadzeniem się do tego stanu, ale ważne jak dużo wszelkiej maści specyfików na siebie nałożyły. Potocznie mówiąc, Antek nie przepadał za tzw. „tapetą”, preferując naturalne piękno. Szczęśliwie, DNA do takich dziewcząt należała. A przynajmniej takie sprawiała wrażenie, na pierwszy rzut oka – nie żeby się jakoś specjalnie przyglądał, czy cos w ten deseń. Nic z tego, nic! On.. po prostu.. no ładna była, więc chyba czasem mógł zawiesić oko, nieprawdaż?
Teraz jednak jakoś nie bardzo na nią patrzył, a może powinien? Może wtedy bardziej niż tylko kątem oka dostrzegłby zachowanie dziewczyny. Jej spojrzenie, którym go obdarzyła, gdy tylko zdjął z siebie koszulę w celu jej wyczyszczenia. A także wędrówkę, jaką pokonywała za każdym razem, gdy ten zapinał kolejne guziki? Kto wie. Może to lepiej? Może i nie? Póki co Antoine dobrze czuł się z faktem, że w sumie jest poza wszelkim zainteresowaniem DNA. Bo przecież nie mogło być inaczej. Byli do siebie na swój sposób podobni jednak zbyt duża niezgodność charakterów, jego zdaniem uniemożliwiałaby dalszy związek. Chociaż.. podobno przeciwieństwa się przyciągają? Och! O czym on myślał. Skupiłby się lepiej na zapinaniu tej koszu..
- Co Ty robisz? – zapytał, dokładnie szatkując każde słowo i zostawiając między nimi wyraźną pauzę. Lekko był zdziwiony. Zapina sobie spokojnie koszulę, a tu ona go łapie i pyta co będą robić, takim głosem, jak gdyby trzy albo więcej dni nic a nic nie piła. Dziwne. No, ale w sumie. Już sama jej odpowiedź na pytanie o zaklęcie. Wywołała lekki uśmiech na twarzy Antoine. Był on jednak tak delikatny, że na lekkim skurczu mięśni twarzy się skończył. – No ja generalnie założę koszulę. A potem możemy myśleć.. – powiedział, uśmiechając się do Danny. Serio, była nieco zabawna. Ale mimo wszystko fajna. Miła. I taka nieporadna, nieogarnięta, zdekoncentrowana. Nie wiedzieć czemu , strasznie w niej to lubił. Dziwne, prawda? Dziwne, dziwne, zwłaszcza że on sam przestrzegał starej niemieckiej zasady „Ordnung muss sein”. – Pozwolisz? – zapytał, chwytając dłonie dziewczyny. Początkowo chciał je ściągnąć ze swojego ciała, jednak gdy tylko ujął jej dłonie, jakoś tak nie bardzo miał ochotę je zostawić. To było… takie inne? Tak. To chyba dobre stwierdzenie. Uśmiechnął się tylko lekko do Danny. Po chwili pociągnął ją ku sobie, tak by położyła dłonie na jego torsie, któremu chwile temu tak bardzo się przyglądała. Położył ją na klatce piersiowej, czując lekką różnicę. Miała zimne ręce stosunkowo, jak na te porę roku. Mało się nie wzdrygnął. A może i dobrze, że ten impuls zadziałał? Przynajmniej zostawił jej ręce w spokoju. – Przepraszam.. – rzucił jedynie, zapinając nieporadnie guziki swojej koszuli. – Przepraszam.. – rzucił jedynie, zapinając nieporadnie guziki swojej koszuli.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyNie Kwi 06 2014, 16:17

Co do włosów, żeby tylko dopowiedzieć i zamknąć już ten temat. Różnie to bywało z tymi jej włosami. Czasem podnosiła się z łóżka i rozczesywała je szybko i wyglądała niczym młoda bogini. Innym razem zaś na głowie miała taki nieład, że uporanie się z nim zabierało więcej czasu. Zazwyczaj ograniczała się do rozpuszczonych włosów, bądź też upiętych w kitkę albo warkocz, rzadko zdarzało się, by bawiła się w bardziej wymyślne fryzury. Potrzeba było do nich cierpliwości i czasu, których DNA miała zawsze mało.
Zaś jeśli chodzi o "all natural" Anderson miała to szczęście, że jej cera nie została skażona trądzikiem. Widocznie była jedną z tych wybranych szczęśliwców, chociaż używając magicznego kremu można się było też z nim łatwo pożegnać. Zaś odnośnie makijażu Dany ze swoimi ciągłymi spóźnieniami nie miała czasu na malowanie się. Zazwyczaj pociągała oko tuszem i biegła. Gdy udało jej się znaleźć trochę więcej czasu przeciągłą kreską nad okiem. Większy i bardziej kompletny makijaż można u niej było tylko zobaczyć na jakiś większych uroczystościach.
Powinien, oczywiście, że powinien na nią bardziej patrzeć. Śmiesznie to z nimi trochę było. Antek myślał, że Dany się nim nie interesowała. Był zupełnie nieświadom tego, jak na nią dział. Nie dostrzegł, że jej puls przyśpieszał lekko gdy znajdował się w pobliżu. A on? On tego nie dostrzegał.
- Co Ty robisz? - zapytał, cedząc słowa. Dany poczuła się wtedy, jakby ktoś wylał jej na głowę kubeł zimnej wody, nie wiedział, że ten tego zdania był podyktowany zdziwieniem. Miała już zabrać swoje dłonie. Wzrok skierowała gdzieś w dół. Antek mówił coś o zakładaniu koszuli, nie słuchała go w tym momencie. -Pozwolisz? - usłyszała od Bonnet'a i poczuła jak łapie jej dłonie. Była pewna, że ten chce je po prostu ściągnąć, zrobić to, co sama miała za chwilę zrobić. On jednak przyciągnął ją kładąc jej dłonie na swoim torsie. Serce Dany zabiło trochę szybciej, a szklące się oczy spojrzały w gorę na Ślizgona. Czuła pod swoimi dłońmi jego tors i podobało jej się to uczucie, zwłaszcza, że jego ciało było o wiele cieplejsze niż jej dłonie. Zaraz jednak wszystko się skończyło, a Dany poczuła się jakby dostawała kolejnym kubłem zimnej wody, Bonnet wymruczał jakieś słowa przeprosin i znów zajął się guzikami zostawiając jej dłonie w spokoju.
Czuła się kompletnie zagubiona. Skrajnie wyczerpana. W jednym momencie sprawiał, że jej serce przechodziło w galop, a zaraz potem wylewał na nią kubeł wody, kompletnie ją studząc.
-Nie..-zaczęła, jednak zawahała się chwilę. Pragnęła go zapytać. Zapytać o wszystko, zażądać wyjaśnień, obawiała się też jednak tego, że Bonnet zamiast jej odpowiedzieć, po prostu odwróci się i więcej z nią nie będzie rozmawiać. Opuściła dłonie wzdłuż ciała. Wzięła głęboki wdech i zapytała. - Bonnet, co my właściwie robimy?
Uniosła na niego spojrzenie niebieskich tęczówek. Chciała dodać że za każdym razem, gdy już myśli że idą w dobrym kierunku on się wycofuje a ona dostaje po głowie wiadrem z lodowatą wodą. O co chodzi i jak on działa? Tak bardzo chciałaby się dowiedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyPon Kwi 07 2014, 23:23

To nie tak. Nie tak, że chciał zadać pytanie o poczynania dziewczyny w taki sposób, w jaki zadał. Nic z tych rzeczy. Po prostu lekko się skonsternował i nie wiedział co powiedzieć. A jego mózg w takich sytuacjach podpowiadał tylko jedną reakcje – atak. Atak, bo ucieczka nie wchodziła w grę. Tak więc, innego wyjścia nie było. Trochę mu było smutno, że tak zareagował. W dodatku, biorąc pod uwagę kolejną reakcje i tą całą akcje z jej rękoma. A czemu się zatrzymał? Czemu skończył tak wcześnie? Czemu skończył, zanim w ogóle cokolwiek zaczął? Powód był prosty. Walka Bonneta z Bonnetem o dominacje nad Bonnetem. To było straszne. Czemu? Bo z jednej strony chetnie by ją przytulił i takie tam, ale z drugiej.. totalnie nie uważał się za kogoś, kim ona mogłaby się zainteresować. I nie chodziło tu być może o jego fizyczność, ale… sam charakter. A ten do najprzyjemniejszych nie nalezał. Może dlatego co rusz oblewał ją zimną wodą?
W zasadzie zapinał swoje guziki spokojnie, kiedy nagle ona mu przerwała. Nie. Dziwne, ale te słowa były jak swoistego rodzaju zaklęcie, dziwny rozkaz. Zaprzestał wykonywanej czynności, przenosząc jednocześnie wzrok na dziewczynę. Dziewczynę, której oczy zdawały się mieć bardzo dziwny wyraz. Czyżby zaraz miała się rozpłakać? No chyba nie. Ludzie. No bez takich. I to pytanie. Co oni robią? Co robią, co robią.. I weź tu człowieku bądź mądry i znajdź jakąś ROZSĄDNĄ odpowiedź..
- No wiesz. Generalnie ja zapinam koszulę, rozważając gdzie by Cię tu zabrać, a Ty.. – stoisz tutaj i starasz się wyciągnąć ze mnie informacje, których nie powinnaś ułyszeć. Tak chciał zakończyć swoją wypowiedź. Postanowił jednak ugryźć się w język. Wobec tego jedynie rozejrzał się po najbliższej okolicy, to znaczy wokół osi swojej i dziewczyn, po czym usiadł i gestem poprosił, by zajęła miejsce obok niego. – Przepraszam.. – rzucił nagle. – Za to wszystko. Wiem. Nie powinienem się tak zachowywać.. – tak. Zdecydowanie nie powinien. Niemniej, robił to. Już od jakiegoś czasu. Już od jakiegoś czasu zachowywali się względem siebie niejednoznacznie. A to było bardzo niedobre. Zwłaszcza dla jednej ze stron. I nie o nim tu mowa. No, ale teraz chyba w końcu nadarzyła się okazja, by sobie wszystko wyjaśnić, prawda?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyPon Kwi 07 2014, 23:44

Może i nie chciał. I może gdyby to powiedział to ona by w to uwierzyła. Bo wszak nie od dziś było wiadomo, że ślizgoni albo byli aroganckimi dupkami, bo tak, albo byli nimi by bronić siebie. Nie wiedzieć czemu, Dany była przekonana do bólu, że Antek należał do tej drugiej grupy. A nawet jeśli się myliła, nigdy nie dał jej tego tak odczuć. Pomijam oczywiście to, że często zarówno jego zachowanie jak i słowa nie były jednoznaczne, a ona biedna z dnia na dzień miała coraz większy mętlik w głowie. Lubiła go, była tego pewna. Lubiła też spotkania z nim, choć nie raz wmawiano jej, że ślizgoni to zło konieczne i omija się je szerokim łukiem. Patrząc i przebywając z Bonnetem nigdy nie odniosła wrażenia, że jest złem koniecznym, w ostatnim czasie bardziej pasowało jej określenie niezastąpiony element. To nie była wielka miłość, za którą skakało się z mostu, jeszcze nie. Było to jednak swoistego rodzaju malutkie zauroczenie, które mogło przekształcić się w coś czego Dany nie czuła jeszcze w swoim życiu. Do pięknej, porywającej, głębokiej miłości, o której marzył przecież każdy.
- No wiesz. Generalnie ja zapinam koszulę, rozważając gdzie by Cię tu zabrać, a Ty.. – - nie słyszała pierwszej części jego wypowiedzi, jednak słysząc jak zawahał się, chcąc mówić o tym co ona robi jej serce zamarło. Antek jednak nie skończył usiadł i poprosił ją gestem by usiadła obok. To też zrobiła. Kładąc dłonie bo bokach i opierając o ławkę na której siedziała tak, że miała wrażenie że mocniej opiera o ławkę dłonie niż tyłek. Zamiast spojrzeć na niego patrzyła przed siebie. Nawet wtedy gdy przeprosił. Zwłaszcza gdy mówił, że nie powinien się tak zachowywać. Czy był w ogóle świadom? Czy wiedział. Spojrzała na niego niebieskimi tęczówkami, a przez myśl przeszło jej, że nie tylko jej się podoba, naprawdę go lubiła. Przełknęła ciężko ślinę, dając sobie jeszcze chwilę czasu by znaleźć odwagę na powiedzenie tego, choć była pewna, że poczuje się jak kompletna idiotka.
-Nie dawaj mi nadziei, jeśli..-przerwała nabierając lekko powietrza by dalej kontynuować, jednak całkiem zapomniała jaki miał być koniec tego zdania. Przeczesała dłonią włosy i odwróciła wzrok od chłopaka spoglądając gdzieś na horyzont. - ...jeśli nie lubisz mnie.
Zakończyła nieporadnie i wiedziała, że powinna dodać jeszcze jedno ważne zdanie, jednak kilka sekund wewnętrznej walki minęło, zanim z jej ust padło.
-W ten sposób - dodała, akcentując dokładnie drugie słowo. Najwyżej, wyjdzie na wielką idiotką, a ślizgoni będą mieli się z kogo śmiać na najbliższym posiłku gdy Antek im o tym opowie wszystkim.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyWto Kwi 08 2014, 00:15

Boże. Dlaczego?! Dlaczego Puchaci są tak bardzo nie rozumni?! I nie rozumieją prostych, naprawdę prostych komunikatów?! – zapytał sam siebie, słysząc słowa dziewczyny. Po chwili uświadomił sobie, że przecież były one proste, to prawda. Ale tylko dla niego. Tylko w jego głowie, bo wychodząc z ust robiły się nieco bardziej skomplikowane. Cóż, trudno. W każdym razie, czekały go dość długie wyjaśnienia.
A czy on jej nie lubił? Skłamałbym, gdybym powiedział, że nie. Czy była mu bliska? W jakiś sposób na pewno. Czy był zakochany? Oczywiście, że nie. Tacy ludzie jak on się nie zakochują. To smutna prawda. Jednakże trzeba było przyznać jeden fakt – że cholernie, cholernie się o nią troszczył. I bardzo mu na niej zależało. Nie znali się może jakoś wybitnie długo, ale jak na ten staż, bardzo dobrze. Szybko złapali dobry kontakt i takie tam. A to już połowa sukcesu. U nich ta polowa okazała się być bardzo duża. No, ale. Nie uprzedzajmy faktów. Poza tym, Danny czeka na swoją odpowiedź, prawda panie Bonnet?
chłopak jedynie wziął w płuca potężną dawkę powietrza, po czym wypuścił go ze świstem. – Wiesz Dany… - zaczął, patrząc podobnie do niej w horyzont. Właśnie obserwował Błonia Hogwarckie. Serio, robiły wrażenie. Niezależnie od tego z której strony by na nie popatrzeć. – To nie tak, że Cię nie lubię. Tak naprawdę, to.. nie potrafię się określić. – powiedział jedynie z pewnym smutkiem w oczach, co u niego było dość rzadko spotykane. – Wiesz.. to wszystko dlatego, że.. – przerwał. Nie chciał mówić dalej. Bo i po co? Co to zmieni? Ona i tak zostanie Puchoniątkiem. A on Ślizgonem.. Aż wstał na są myśl o tym. Wstał, pochodził chwilę wkoło, po czym przykucnął, opierając się o kolana dziewczyny, tak by nawiązać z nią kontakt wzrokowy. – To nie twoja wina. Widzisz.. To ja. Ja jestem zjebany. Jesteś piękną, cudowną dziewczyną. Naprawdę, bardzo mi się podobasz, pod każdym względem. – powiedział z uśmiechem. – Nawet te twoje spóźnienia traktuje jako integralną część twojej osoby. Ba! Przywykłem do nich. I nie mówię o tym dlatego, że się ciągle spóźniasz. Po prostu to oznaka, że z Tobą zawsze jest ciekawie. – dodał, jeszcze szerzej się uśmiechając. Bo tak jak dziś na przykład. Nie bardzo pamiętał, aby w jego planie dnia znalazł się negliż na Błoniach. – Niemniej.. to moja wina. Boje się. Boje się o Ciebie.. Że mógłbym Ci coś zrobić, jakoś Cię wykorzystać, albo Cię skrzywdzić. W ten, lub inny sposób.. – skończył swoją wypowiedź, po czym położył głowę na jej nogach. - Przepraszam. Tak bardzo przepraszam, że nie potrafię Ci jednoznacznie powiedzieć, na czym stoisz..
Czy on ją kochał? Nie. Ale była ta iskierka. Ta iskierka, która odpowiednio poprowadzona, wzniecona dodatkowo, mogłaby dać piękne ognisko. I płonąć przez długi czas, dając tym samym być może najwspanialsze doznania emocjonalne w życiu tej dwójki. Kto wie? Jednakże na razie stało na przeszkodzie kilka rzeczy. Po pierwsze.. charakter Antoniego. Po drugie.. pewne ugrupowanie. Po trzecie i najważniejsze – nieprzewidywalność jego dowódcy..
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyWto Kwi 08 2014, 00:37

Nie zapominaj Antku, że Daenerys miała najpierw włosy koloru blond, a właściwie prawie białe. Nic więc dziwnego, że czasem ujawniał się jej mały rozumek, który nie potrafił swoją objętość objąć złożoności i logiki ślizgońskiego umysłu. Starała się, naprawdę starała się to zrozumieć już od jakiegoś czasu. I gdyby udało jej samej się to zrozumieć, z pewnością nie zadawałaby mu pytań, na które odpowiedzi już zna.
Dany była pewna, że lubiła Bonneta. Była nawet pewna, że jest nim zauroczona. Całym , nie powierzchowną powłoką. Jego niektóre gest sprawiały że jej serce przyśpieszała, a co za tym idzie puls. Fakt, że czasem szybko ją hamował. Ale z drugiej strony, może poza lekkim zawodem nie było to niczym złym? Może dzięki temu ukazywał tę część charakteru, która potrafiła ogarnąć Anderson, wziąć ją w garść i pokazać w którą stronę iść, skupić jej koncentrację na jednym celu a nie na wszystkich naraz? Może właśnie on to potrafił?
Antek zaczął mówić, a ona z zapartym tchem słuchała tego, co ma do powiedzenie. Wstał, wstał i pokręcił się to w jedną a to w drugą stronę. Zbierał słowa, zdania, nie wiedziała co. Jednak jego zachowanie dawało jej nadzieję, czy może lekkie odczucie, że skoro tak go nosi, to może jednak coś do niego znaczy. Po krótkiej chwili kucnął dokładnie na przeciw niej opierając się o jej kolana, a głowę kierując w jej stronę.
Słuchała go, słuchała i na początku miała ochotę odepchnąć go od siebie drąc się na całe gardło, że to najgłupsza wymówka jaką kiedykolwiek słyszała i którą zawsze faceci używają, że to nie wina dziewczyny, tylko ich. Krzyczała to jednak tylko w myślach i bardzo dobrze w sumie, bo zaraz Bonnet zrobił coś, czego się nie spodziewała, połozył głowę na jej nogach i przeprosił. Jej twarz złagodniała.
-Toine-mruknęła cicho, pieszczotliwie zdrabniając po swojemu jego imię, wplatając na chwilę dłoń w jego włosy na głowie, która leżała na jej kolanach. -Toine, pocałuj mnie.
Poprosiła cicho, nieśmiało, była jednak pewna, że chciała tego strasznie, bardziej chyba niż wszystkich wyjaśnień, które dał jej dziś.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyWto Kwi 08 2014, 13:39

Ale czy on tak mówił, bo tak mu było wygodnie? Nie, chociaż zapewne tak mogło to zostać odebrane. Cóż.. może gdyby Dany wiedziała o tym, co się właśnie działo w jego życiu, o dylematach, przed jakimi przyszło mu stanąć, a także ostatnich wydarzeniach w jego życiu.. może wtedy zmieniłaby zdanie? Kto wie. W każdym razie. Działo się, oj działo. A te wszystkie wydarzenia jedynie potęgowały w chłopaku uczucie, że coś z nim nie tak. Tylko, czy aby na pewno z nim? Może to świat był do dupy, a on był ostatnią osobą, kierującą się jakimiś wartościami? Tak. To była jakaś odpowiedź. Bardzo wygodna. Z tą różnicą, że Antoine nie lubił wygodnych wyjść. Lubił, wręcz namiętnie miłował prawdę. A co z tego wychodziło..? Różne inne nieporozumienia, których nie warto, bo aż wstyd, przytaczać.
W każdym razie. Nie zdziwiłby się pewnie, gdyby go odepchnęła i zaczęła krzyczeć. No, ale on wówczas tylko by milczał. Nie miał zamiaru jej tego udowadniać. Bo i o czym tu mówić? Że mało nie pozbył się własnego ojca, zamierza dołączyć do ugrupowania terrorystów? Tak. Jak bardzo Dany, albo ktokolwiek inny, nie byłby mu bliski, nigdy by się do tego nie przyznał. Nigdy. A dlaczego? Bo nie chciał mieć gorszej opinii od tej, którą już się cieszył. Poza tym.. Perspektywa spędzenia życia w Azkabanie.. Albo jego utraty, gdyby ktoś z wysoko postawionych się dowiedział i uznał to za zdradę..
Gdy skończył. Skończył i przeprosił, przyznam szczerze, był przygotowany na jeden scenariusz – Dany wstaje, odpycha go od siebie, każe się więcej nie odzywać, schodzić sobie z drogi i takie tam. Dziwne, bo nic takiego się nie stało. Bonneta całkowicie zamurowało. Swoją drogą, jak to się stało, że jego chłodny umysł nie ogarnął tak prostego faktu – Daenerys jest nieprzewidywalna. I nie zachowywala się jak większość osobników płci żeńskiej, które spotkał dotychczas w swoim życiu. Poprosiła, żeby ją pocałował. Ta prośba dodatkowo zbiła go z tropu.
- Pocałować? – powtórzył za nią zdziwiony. Nie był pewien, czy to dobry pomysł. – Wiesz.. To chyba nie jest najlepsze wyjście. Nie chcę żebyśmy zrobili coś, czego będziemy potem żałować.. Ty będziesz żałować.. – pozwolił sobie na to ostatnie wtrącenie, z jednego wyłącznie powodu. Nie wierzył w racjonalność decyzji Puchonki. A ten pocałunek? Co by zmienił? Tylko upewniłby ją w przekonaniu, że nie jest mu obojętna. Chciał tego i nie chciał jednocześnie. Chciał, żeby była blisko. Ale nie chciał, żeby w jakikolwiek sposób cierpiała. Znasz ten stan? Kiedy z jednej strony chcesz mieć bliskie Ci osoby najbliżej, jak tylko się da, ale z drugiej wiesz że nie możesz ich tak blisko dopuścić, bo może im się stać coś złego?
"Konflikt dwóch równorzędnych racji. Scharakteryzuj Antoine’a Bonneta jako bohatera tragicznego."
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyWto Kwi 08 2014, 21:21

Nie okłamujmy się, każdy miał w życiu problemy czasem, każdego nękały niepewności a niejeden dylemat spędził niektórym sen z powiek nie raz na więcej niż jedną noc. Nie było wyjątków od reguły, każdy borykał się z tymi czy innymi kwestiami, dla jednych, było to na jaki kolor pomalować paznokcie, na drugi, co dzisiejszego dnia zjeść. Dwa nierówne sobie problemy, jednak właśnie tym mianem określane.
Czy Bonnet mówił tak, bo mu było tak wygodniej? Z początku pewnie by zaprzeczyła. Powiedziała, że nie, jednak po dłuższych przemyśleniach doszła do wniosku, że właśnie jest dokładnie tak. Bo o ile prościej, było jej nie dopuścić do siebie? Z pewnością unikało się bliskości, troski i możliwości na miłość, zyskiwało się natomiast wolność, swobodę i samotność. Dany nie rozumiała, jak można było coś takiego wybierać, ale im bardziej się starała, tym mocniej czuła się odpychana. Jednocześnie miała wrażenie, że jego spojrzenie wręcz woła o to, by została. Tak, jakby prowadził w sobie walkę i miał siebie samego za przeciwnika.
Poza tym, nie można było przeżywać wszystkiego w samotności. Można było od niego nieźle oszaleć. Potrzebna była osoba, chociaż jedna, która nawet jeśli nie jest w stanie pomóc, to chociaż wysłucha, bez żadnej oceny. Czyste zrozumienie i empatia, to przydawało się w życiu, bez tego człowiek robił się gruboskórny i zimny.
- Pocałować? Wiesz.. To chyba nie jest najlepsze wyjście. Nie chcę żebyśmy zrobili coś, czego będziemy potem żałować.. Ty będziesz żałować.. – - Słuchała go, nadal opierał się dłońmi o jej kolana, a ona poczuła wielką i ciążącą na sercu desperacje i chęć, zrobienia tego, o co poprosiła, a oc nadal się nie stało. Dlatego niewiele myśląc i niedługo walcząc z sobą i nieśmiałością, którą przez chwile ten pomysł w niej wyzwolił. Nachyliła się, przytykając swoje wargi do usta chłopaka. Postanowiła nie robić nic więcej, zobaczyć jak zareaguje, mógł oddać pocałunek, albo odsunąć się i znaleźć milion nowych wymówek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptySro Kwi 09 2014, 00:30

Tu nie o wolność szło. Ani większą swobodę. Tu chodziło tylko i wyłącznie o bezpieczeństwo osób, na których mu zależało. A taką Danny była. I nie sposób było mu tego zaprzeczyć. Tak więc. Czy mówił to dla swojej wygody? Pewnie tak. W sumie, zdrowie psychiczne człowieka, jest w nieco lepszej kondycji, kiedy wie, że ukochane osoby mają raczej stabilną sytuację i nikt im nie wjedzie na chatę, żeby coś tam zrobić. Tak więc. No, miało to jego gadanie jakieś tam swoje plusy. No, ale minusy też. Bo przecież on nie chciał być wiecznie samotny, prawda. Wystarczająco w życiu wycierpiał, żeby nie chcieć po wszystkim stabilności w życiu. Bo najpierw brat/siostra, potem mama, potem także Jena. Jego życie zdawało się być pasmem porażek. Co gorsza, porażek, które były zaraźliwe. A nie chciał, żeby jakiekolwiek nieszczęście Puchoniątko jego najwspanialsze, dotknęło.
Gdy go pocałowała, w pierwszym odruchu chciał ją odsunąć. Odepchnąć od siebie, nazwać głupią, i odejść. Tak byłoby najlepiej. Potem ewentualnie spróbować do niej wrócić. Wrócić po jakimś czasie, kiedy rany by się zabliźniły, a potem przeżywać, że nie może być z nią, bo dziś właśnie dziś zajebał sprawę. Cóz. Trudno. Podjął już decyzję. W zasadzie, miał szczerą chęć zrobienia tego. Złapał ją nawet za ramiona i… tylko mocniej do siebie przytulił, odwzajemniając pocałunek. Taki był mocny. Dlaczego tego nie zrobił? Bo tamto Puchoniątko było mu zbyt bliskie i drogie, żeby mógł je zostawić. Po prostu nie potrafił. Choć wiedział, że musiał. Rozmawiał już na ten temat. Tak byłoby najlepiej. Ale najpierw.. Najpierw ta chwila. Ta chwila, która niech nigdy się nie skończy, błagam. Była taka piękna. Kiedy w końcu się od siebie oderwali, chłopak bez słowa usiadł na ławce. Popatrzył wprost w oczy Danaerys i ujął jej dłoń. – Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłaś.. – powiedział, szczerze tym faktem zaskoczony. Zaskoczony, ale i dumny. Może faktycznie miał to coś, co nakazywało DNA się ogarnąć? Ogarnąć i skupić w 100%, a także przełamać jakieś wewnętrzne opory? Kto wie. Chłopak jedynie oparł głowę o jej ramię, by następnie pocałować ją w szyję. – Dlaczego życie musi być takie trudne...? – zapytał nie do końca wiedząc, czy siebe, czy ją? Dlaczego musieli spotkać się tak późno? Teraz, kiedy pierwsze z wiażących decyzji musiały zapaść? Czemu nie wcześniej? Może wtedy Bonnet nie miałby żadnych wątpliwości?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyCzw Kwi 10 2014, 00:26

Dany nie wiedziała, że przeżywał Antoine. Bo skąd niby miała to wiedzieć? W głowie mu nie siedziała, wypytywać też nie wypytywała. Wszak wychodziła z założenia, że zapytać można raz, jeśli ktoś Ci nie odpowiada na zadane pytanie, oznacza to jasno i wyraźnie, że odpowiedzieć na nie nie chce i nie odpowie, choćbym nie wiem jak bardzo prosił i błagał. Dlatego lepiej było sobie odpuścić, jeśli człowiek chciał się czymś podzielić, sam przychodził i to robił bez wcześniejszych długich i mozolnych namówień.
Ale wróćmy do teraz. Pocałowała go. Tak, własnie dokładnie t zrobiła wyrzucając kompletnie do kosza te głupie i bezpodstawne zasady, że to facet powinien zaprosić, facet powinien zapłacić i też on powinien pierwszy wykonać ruch, czy pocałować. Wiedziała, a może bardziej była świadoma tego, że działanie emocjonalnie rzadko do czegoś dobrego prowadzi. Jednak w tamtej chwili, w tamtym momencie nie umiała znaleźć żadnego sensownego argumentu, który by jej nie kazał tego zrobić. Jej usta pragnęły jego ust, nawet, gdyby zaraz po tym miał ją odtrącić, odwrócić się i zostawić na zawsze. Nic z tych rzeczy się nie stało, bo chłopak tylko przyciągnął ją mocniej i zatracili się w zapierającym dech w piersiach pocałunku, po którym usiadł obok łapiąc ją za dłoń.
– Nie mogę uwierzyć, że to zrobiłaś..- powiedział i czuła w jego głosie zaskoczenie, jednak nie czyste pomieszane z czymś, jakby z dumą i radością? Sama nie wiedziała. Jednak po tych słowach na jej ustach pojawił się lekki półuśmiech. Jak się okazywało z naszej Dany jednak taka super cnotka nie była. A Bonnet może świadomie, a może nie, wzbudzał w niej nie raz większe żądze jednym gestem. Tym razem był to pocałunek w szyję, który sprawił, że jej ciało przeszedł dreszcz zadowolenia, ona zaś mimowolnie odchyliła głowę do tyłu przymykając powieki i wzdychając.
Chciała, naprawdę chciała mu odpowiedzieć na pytanie, które zadał, ale nie miała na nie żadnej odpowiedzi. Może życie musiało być trudne, byśmy nie spoczęli na laurach i ciągle się rozwijali, a może po prostu było wredną suką i nic się nie dało poradzić.
-Nie wiem Toine. - odpowiedziała mu jednak, chociaż ta odpowiedź nic nie wnosiła do jego życia, zaraz jednak dodała. - Ale jeśli będziesz tak dalej robił, to mimowolnie znów pozbawię Cię koszuli.
Dodała siedząc nadal z przymkniętymi oczyma. I nie to, że chętnie nie ściągnęła by z niego tej koszuli już teraz, tylko że hogwarckie błonie nie były doo tego najlepszym miejscem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyPon Kwi 14 2014, 22:52

Oczywiście, że nie siedziała w jego głowie. A gdyby siedziała, to zapewne by o tym wiedział. Przynajmniej tak sądził, bo raczej mało prawdopodobne, żeby student był mistrzem leglimencji, prawda? A przypuszczalnie, nawet gdyby tak było, przecież każda osoba, w której wspomnieniach czy też umyśle ktoś siedział, na bank była tego świadoma. Nie mogło być inaczej. No, ale co on tam wiedział... Raczej niewiele. W końcu to nie była jego działka. A powiedzieć jej? Nie. Jakoś nie bardzo.. Chciał? Potrafił? Kto wie? W kadym razie, bał się. Tego był pewien. Bał się panicznie jej reakcji. Że wyzwie go od najgorszych, morderców, skurwysynów i jeden bóg wie, od kogo jeszcze. A nie bardzo chciał to słyszeć. Nie z jej ust…
Póki co, nie było to jednak ważne. Ważne, że go pocałowała, odrzucając na bok wszelkie konwenanse i inne zasady, których prawi i dobrze wychowani przestrzegali, obchodząc się z tak wielkim namaszczeniem. Zasady.. Zasady, do których sam Bonnet miał dość ambiwalentny stosunek. Z jednej strony przecież lubił, wręcz domagał się, aby inni ich przestrzegali, ale z drugiej, widział ich nieżyciowość. Prosty przykład z własnego podwórka. Jego ojciec i macocha. Śmierć matki. I takie tam. Nieistotne szczegóły, które dla niego były niestety cholernie, cholernie ważne. Ważne, ale nie teraz. Teraz były inne priorytety, na przykład Daenerys. Taka mała, ładna Puchonka, która byłaby gotowa dla niego zrobić wszystko, jeśli on zrobiłby dla niej to samo. Świetna, powtórzę to świetna, kandydatka na miłość do końca życia, przyszłą Panią Bonnet i takie tam.. W sumie. Nawet bardzo chciałby być z nią. Ale nie teraz. Nie w tych okolicznościach. Nie, kiedy pewne decyzje zostały już podjęte, a ich cofnięcie równałoby się śmierci. Nie.. Tego zdecydowanie nie mógł zrobić. Było to niemożliwe. A nie chciał przecież, by ktokolwiek po nim płakał, prawda?
Czemu to życie musiało być takie trudne? Sam do końca nie wiedział. Być może, w któryś z tamtych odpowiedzi, była ta właściwa? Nie miał pojęcia.
- Z drugiej strony, nikt nigdy nie mówił, że będzie łatwo.. – powiedział, kończąc myśl dziewczyny. To nie tak, że chciał, aby odpowiedziała. To było pytanie rzucone gdzieś w eter, bowiem prawdopodobnie, każda potencjalna odpowiedź byłaby raczej mało satysfakcjonująca. Satysfakcjonująca, ale i pożądana. Tak naprawdę, chciana.. Chłopak jednak odegnał od siebie wszystkie złe myśli. Na nie przyjdzie jeszcze czas, prawda? Prawda. A teraz, kiedy Dany była obok, chyba na niej powinien się skupić. Na niej i tylko na niej. W końcu nie wiadomo kiedy i czy w ogóle się jeszcze spotkają..
Mówisz o tym? – zapytał, całując dziewczynę po szyi. Zrobiło kilka razy, uprzednio przytulając ją do siebie. – W sumie, masz racje.. To nie był najlepszy pomysł. – dodał po chwili, całując dziewczynę tam, gdzie powinien już dobrą chwilę temu. Dotknął jej ust, warg, jako drugi. A ktoś mu kiedyś powiedział, że drugi pocałunek należy do kobiety. Czyżby w tym związku do Dany „nosiła spodnie”?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyCzw Kwi 17 2014, 17:28

Dany sama nie wiedziała, czy chciałaby siedzieć w kogoś głowie czy też nie. W obu przypadkach można było otrzymać korzyści jak i niechciane podarunki. Gdyby potrafiła siedzieć u kogoś w głowie mogłaby się dowiedzieć wszystkiego, jednak wtedy w ogóle nie musiałaby się o to starać, a ludzie nie chcieliby przebywać obok niej bojąc się, że przekopie im głowy. Zaś gdy tego nie potrafiła mogła sama zapracować na zaufanie ludzi, jednak niektórzy nigdy nie potrafili zaufać. Antek powinien jej powiedzieć, chociaż pewnie lepiej później niż na początku. Na początku by ją odstraszył, teraz gdyby wiedziała próbowałaby zrozumieć, albo nawet pomóc. On jednak wolał zachować wszystko dla siebie i nie mogła nic z tym zrobić, bo nawet o tym nie wiedziała.
Czy zrobiłaby dla niego wszytko? Wszystko to bardzo duże słowo. Może nie wszystko, ale na pewno dużo. I to bardzo dobrze. Jednak nie była osobą która wścibiała nos w nie swoje sprawy(no może czasem odstępowała od tej reguły, ale miała wtedy zawsze jakiś super ważny powód!). Ale jeśli tylko by ją poprosił o pomoc. Właściwie nawet nie musiałaby prosić, wystarczyłoby jedno słowo, mała wzmianka i byłaby cała jego. Czy raczej do jego dyspozycji. Gdyby chociaż wiedziała o co chodzi mogłaby spróbować pomóc nawet bez prośby, gdy wiedziała, że ktoś o nie poprosi. Taki własnie był Bonnet, nie poprosiłby jej o pomoc. Wiedziała, że w pewnym sensie robił to też dla jej dobra, ale czasem strasznie irytował ją fakt, że myślał iż przez wszystko musi iść sam i wszystko sam musi pokonać. Upór i brak zaufania odznaczający niejednego ślizgona.
-Mówisz o tym?- zapytał, niby szczerze nie wiedzącym głosem, ale DNA doskonale wiedziała, że chłopak zdaje sobie sprawę jak erogennym miejscem dla kobiety jest szyja. A jeśli nie dla każdej, to z pewnością dla Dany. Odchyliła lekko głowę, dając mu więcej dostępu do swojej szyi. Jej oddech przyśpieszył, a serce tłukło w piersi jak szalone. Krew krążyła w żyła tak szybko i głośno, że jej dudnienie Dany aż czuła i słyszała. Ale to nie był koniec, bo wtedy ślizgon postanowił ją pocałować. I w tej konkretnej chwili ten jeden pocałunek kumulował w niej wszystko, wszystkie emocje. Nigdy nie czuła tylu emocji, jednocześnie tak silnych, nikt jej tak jak przedtem nie całował. Faktycznie, miała facetów, ale nigdy nie była pewna. Pewna tak jak teraz, jak tutaj z Antoinem. Pragnęła go i pożądała tak mocno, ze sprawiało jej aż to ból.
Zarzuciła nogi, na jego nogi, a ramiona na kark i po chwili przycisnęło go mocniej do siebie. Chciała go i miała. Z bonetem było jak z oswajaniem wielkiego pięknego tygrysa. Mógł Cię kochać i być dobrym dla Ciebie, ale nigdy do końca nie dawało się go oswoić, mógł przyjść czas, gdy mógł zranić. Wiedziała jednak, że to nie tu i teraz.
-Zróbmy to. - szepnęła gdy oderwali się od siebie na sekund kilka, bo pomimo dyszenia, Dany znów przywarła do jego warg. Tak, dokładnie to mu oferowała. Samą siebie, w całości, na własność. W zbliżeniu, na które nie pozwoliła jeszcze żadnemu osobnikowi. Po raz pierwszy była pewna, czuła to w ciele, duszy i sercu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptySob Kwi 19 2014, 01:02

Jaki tam upór? Że on? A przy czym on się upierał? Że sam by sobie z tym poradził? Cóż.. Nie do końca to była prawda. Fakt, że nie chciał jej o tym mówić, ale czy robił to dlatego, że sądził, iż sobie z tym poradzi? Ależ skąd! Wręcz przeciwnie. Chętnie by jej o tym powiedział. No, ale jak..? „Wiesz Dany, zastanawiam się nad przyłączeniem do Lunarnych. Tak, tych samych Lunarnych, którzy zrobili rzeź w pociągu na rozpoczęciu roku, bo w sumie mają wzniosłe ideały i w ogóle..” Nie. jakoś tego nie widział. Tu nawet nie chodziło o zrażenie do siebie. Po prostu.. Nie chciał, żeby o tym wiedziała. Ba! Nie chciał. Nie mógł na to pozwolić! Nikt nie mógł się dowiedzieć. Przynależność do tego ugrupowania już na zawsze miała pozostać tajną.. Chyba, że udałoby się zwyciężyć, wtedy raczej ciężko byłoby ukrywać się z tym. No, ale wtedy nikt jeszcze nie wiedział, jak cała akcja się zakończy. I jaki będzie koniec tego ugrupowania..
- To? – powtórzył za nią. Nie bardzo wiedział, o czym mówiła. W końcu zrozumiał. Czy ona… Czyżby ona.. Chciała się z nim kochać? Antoine poczuł, jak uderzyła w niego fala ciepła. Tak trochę mu się zrobiło gorąco. Miał nadzieję, że się nie zarumienił. No bo.. no, bądźmy szczerzy, niecodziennie się słyszy takie propozycje, prawda? I to.. od takich osób jak Dany. To było.. matko. No, ale teraz. Co tu odpowiedzieć. Początkowo tylko ją przytulił. Bardzo mocno. Fakt, chyba złym pomysłem było całować ją. – Wiesz.. – zaczął w końcu. – Cieszę się, że.. – przerwał. Nie bardzo wiedział, jak ująć to w słowa. – Że chcesz to ze mną zrobić. No, ale jesteś pewna? Tym bardziej, że to pewnie twój pierwszy raz, prawda? – zapytał. Kiedy uzyskał twierdzącą odpowiedź, jedynie wziął baaardzoo głęboki oddech. Wstał, ponownie przykucnął, ujmując dłonie dziewczyny. – Nie wydaje mi się, aby to był dobry pomysł. Przynajmniej teraz.. – powiedział. Czuł, że musiał to wyjaśnić. Wytłumaczyć się ze swojej decyzji. W koncu nie chciał jej zranić, prawda? – I to nie tak, że mi się nie podobasz. Nic z tych rzeczy. Ja po prostu.. Daenerys Nymiro Anderson. – przeszedł na nieco bardziej oficjalny ton. – Ja zwyczajnie nie chcę Cię skrzywdzić. Nie chcę Ci wyrządzić krzywdy. Jesteś piękna, inteligentna, wrażliwa.. Takie kobiety jak Ty.. Nigdy wcześniej nikogo takiego nie spotkałem – wyznał szczerze. Podniósł się. Pocałował ją delikatnie, w zasadzie tylko musnął jej wargi. – Dlatego właśnie chciałbym Cię prosić o jedną rzecz. Zastanów się nad tym dobrze? Prześpij się z tym, rozważ wszystkie za i przeciw. Bo widzisz.. ja. Nie chciałbym, aby twoja decyzja była tylko dyktowana chwilą, dobrze? – zapytał, po czym przytulił ją do siebie bardzo mocno. – Ale nie myśl, że mówię tak, bo tego nie chce. Gdybym miał powiedzieć, że mnie nie pociągasz.. skłamałbym. Tak samo, jak gdybym powiedział, że nie jesteś mi bliska.. – wyszeptał do jej ucha, następnie lekko je całując. Naprawdę. To była jedna z tych osób, której bezpieczeństwo było najważniejsze. Dla której wstąpił do tego ugrupowania. By ją chronić. Była mu droższa od ojca, od Jeny, od samego siebie. Czemu? Sam nie wiedział. Może dlatego, że tak bardzo przypominała mu matkę? Miała podobne do niej usposobienie, charakter, lecz nade wszystko.. martwiła się o niego…
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Daenerys Nymira Anderson

Student Hufflepuff
Rok Nauki : X
Wiek : 22
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 264
Dodatkowo : ścigająca
  Liczba postów : 441
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5579-daenerys-nymira-anderson
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5581-dna-is-ready
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5580-dela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7923-dna
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyNie Kwi 20 2014, 17:14

Może i nie chciał, może i nie mógł. Ale Dany wiedziała jedno, tajemnice i sekrety nigdy nie przynosiły nic dobrego. Niosły ze sobą wiele konsekwencji, nieprzespane noce. A co ważniejsze, wyżerały od środka. Powoli i skrupulatnie. Dlatego ona starała się nie posiadać żadnych. Sekrety i tajemnice mogły bardzo umiejętnie zrujnować życie. I nie musiały się nawet starać. Cechowała je wysoka cierpliwość. Myślę, że prędzej czy później nawet największy sekret, czy najlepiej uknuta intryga wychodzi na jaw, z tej prostej przyczyny, że ludzie nie są nieomylni i popełniają błędy.
W tej chwili jednak nie to było ważne, a to, co czuła i co chciała. A chciała Bonneta. W tej chwili, teraz, zaraz już. Chciała by był jej, nawet jeśli nie na zawsze, nawet jeśli to miało być tylko na chwilę i nawet jeśli potem miała przepłakać dziewięć dni i nocy w poduszkę. Wyszła z inicjatywą. Jednak Antek wydawał się na początku nie zrozumieć, bo powtórzył po niej jak jakaś papuga.
Że chcesz to ze mną zrobić. No, ale jesteś pewna? Tym bardziej, że to pewnie twój pierwszy raz, prawda? Nie wydaje mi się, aby to był dobry pomysł. Przynajmniej teraz.. – I to nie tak, że mi się nie podobasz. Nic z tych rzeczy. Ja po prostu.. Daenerys Nymiro Anderson. Ja zwyczajnie nie chcę Cię skrzywdzić. Nie chcę Ci wyrządzić krzywdy. Jesteś piękna, inteligentna, wrażliwa.. Takie kobiety jak Ty.. Nigdy wcześniej nikogo takiego nie spotkałem. Dlatego właśnie chciałbym Cię prosić o jedną rzecz. Zastanów się nad tym dobrze? Prześpij się z tym, rozważ wszystkie za i przeciw. Bo widzisz.. ja. Nie chciałbym, aby twoja decyzja była tylko dyktowana chwilą, dobrze? Ale nie myśl, że mówię tak, bo tego nie chce. Gdybym miał powiedzieć, że mnie nie pociągasz.. skłamałbym. Tak samo, jak gdybym powiedział, że nie jesteś mi bliska.. - Dany siedziała z lekko uchylonymi i drżącymi wargami. Antek zaserwował jej długą wypowiedź, której nie przerwała nawet na moment. W miedzy czasie skinieniem głowy potwierdziła swoje dziewictwo. Dostała buziaka i Antek mocno ją przytulił. Była zdziwiona. Zaskoczona. Jego zachowanie było tak inne jak to, które kiedyś zaserwował jej Ryan, gdy to ją opieprzył za to, że nie wie co czuje i czego chce. Teraz wiedziała, a jednak Bonnet namawiał ją na to, by się zastanowiła. Do tego nazwał ją piękną i mądrą, sprawił, że poczuła się kochana i potrzebna. Słyszała aż troskę w jego głosie i prawdziwe strach o nią. Zastygła w jego objęciach, w których było jej tak dobrze. Czuła, jak łzy zbierają się pod jej powiekami już wcześniej. Ale nie mogła tego powstrzymać. Szalało w niej tyle emocji, że musiały znaleźć jakieś ujście. Po policzkach ściekły łzy, jednak nie przepełnione żalem i smutkiem, była szczęśliwa. Tak bardzo szczęśliwa, że z tej radości aż płakała. Zdarzyło jej się to pierwszy raz w życiu. Biedny Antek mógł pomyśleć, że płacze przez niego. Co było prawdą, ale w samym pozytywnym wydźwięku.
-Chyba się w tobie kocham, Bonnet - powiedziała odsuwając się od niego. Miała gdzieś to, że jej cała twarz jest mokra od łez, była szczęśliwa, czuła się kochana i sama kochała, dlaczego miałaby mu tego nie powiedzieć. Nie oczekiwała deklaracji, nie potrzebowała ich. Zamiast tego złapała jego twarz i przyciągnęła do siebie po go pocałować.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Antoine Bonnet

Student Slytherin
Rok Nauki : II
Wiek : 24
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 64
Dodatkowo : Martwy.
  Liczba postów : 346
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6838-antoine-bonnet
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6839-swiat-bonneta
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6846-antek-bonnet-skrzynka
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7836-antoine-bonnet#221361
Tworzenie DNA QzgSDG8




Gracz




Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA EmptyPon Kwi 21 2014, 21:25

Chciała go mieć. I miała. Prawie tak jak on. On też chciał teraz mieć Dany. To czemu prawie? Bo chciał, żeby tylko ona się liczyła, ona i nic poza nią. Nie szkoła, nie rodzina, nie Lunarni, nie Farid, nie zdrowie, tylko Daenerys. Ta mała Puchata, kochana. No i.. on nie zamierzał płakać. To nie leżało w jego naturze. Oczywiście, czasem się zdarzało, ale nigdy się do tego nie przyznawał. Tylko słabi płaczą. A mężczyźni muszą być silni Antoine. Pamiętaj.. Pamiętał. Jedne z ostatnich słów matki przed samobójstwem. Ech.. Dlaczego te bardziej znaczące sentencje, słowa nie odbiły się takim echem w jego głowie? Nie bardzo miał pojęcie, ale może wszystko dlatego, iż po prostu te słowa znalazły bardzo szybko w jego życiu zastosowanie. No, ale właśnie dlatego, że nie miał w zwyczaju ryczeć, nie chciał jej tylko na chwilę. Oj nie. Ona nie była jakąś tam miłostką, krótką przygodą i w ogóle, z którą można miło spędzić trochę wolnego czasu, a potem olać jak gdyby nigdy nic.
Jak bardzo kiepskie doświadczenia musiała mieć z facetami, jak dużo z jej poprzednich kochasiów się do niej dobierało, że w momencie, gdy powiedział jej swoje zdanie tak zareagowała? Czyżby wcześniej to ona była na jego miejscu? To ona musiała się wzbraniać przed łapskami jakiś napalonych facetów? Nie wiedział i jakoś nie bardoz miał na to ochotę. Jeszcze by ich tylko wszystkich potraktował Cruciatusem, a na co to komu? No i jakoś słabo by się z teog wszystkiego wytłumaczył potem, nie tyle w szkole, co przed właściwymi służbami. Matko i córko. Dany.. Ona serio nie była tak nieśmiała, jak sądził. Te łzy, ten płacz. Początkowo sądził, że to rozpacz, że źle zrozumiała jego słowa i pomyślała sobie coś tam coś tam, co zwykle dziewczyny sobie myślą, jak słyszą taki tekst. A tu nie.. Ona płakała. Płakała, ale zaraz potem wypowiedziała słowa, które jemu odebrały mowę. „Chyba Cię kocham Bonnet..” Czemu, sam nie wiedział czemu, jego skomplikowany bonnetowski umysł odebrał ten przekaz w taki sposób, jakby mówiła, tak będę z Tobą do końca? Może dlatego, że do jasnej choler poczuł się kochany. Ach, jakie to konwencjonalne słowo, niemniej tak. Od śmierci mamy nie miał wrażenia, że komukolwiek na tym świecie tak na nim zależy. Jak jej teraz. Nie wiem, może to te łzy, może coś innego, może nawet fakt iż żywił w stosunku do niej podobne uczucia, sprawił że tak wlaśnie to odebrał? Przyjemne ciepełko zalalo jego zimne dotychczas serce.
A kiedy go pocałowała, tylko objął ją mocno, odwzajemniając pocałunek. Tak bardzo namiętnie i mocno. Z takim uczuciem, jakim całuje się tę jedną. Jedyną. Gdy w końcu się od siebie oderwali, chłopak poczuł, że robi mu się gorąco. Chyba się nie rumienił, prawda? Miał nadzieję, że nie. Matko. Nie. Nie mógł sobie na to pozwolić.. Nie w jej obecności. Mężczyzna musi być przecież twardy. Tak. Będzie lepiej jeśli ją do siebie mocno przytuli. Do swojej piersi. W taki sposób, by nie widziała jego, czerwonej zapewne, twarzy. – No, ale chyba? – powiedział z uśmiechem. – To znaczy, że nie jesteś pewna? No wiesz? – mocniej ją objął w talii. – To teraz mam problem. Co zrobić, żeby Cię utwierdzić w przekonaniu, że jednak tak, zasługując tym samym na twoje uczucie… - mówił, jakby naprawdę go to zafrasowało. Pod nosem, cicho, niczym matematyk rozwiązujący jakieś zadanie. Bardzo skomplikowane. – Och. A może… Może to Cię przekona? – rzucił nagle, po dłuższej chwili milczenia. Nachylił twarz do jej ucha, po czym wyszeptał, tak by tylko ona mogła go usłyszeć. – Ja Ciebie też Anderson. Kocham Ciebie, twoją osobę, twój uśmiech, twoje małe rumuńskie serduszko… Wszystko.. – rzekł, bardzo cicho, po czym ucałował ją w policzek.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Tworzenie DNA QzgSDG8








Tworzenie DNA Empty


PisanieTemat: Re: Tworzenie DNA   Tworzenie DNA Empty

Powrót do góry Go down
 

Tworzenie DNA

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Tworzenie DNA QCuY7ok :: 
retrospekcje
-