Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share
 

 Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość


Effie Fontaine

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 25
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4384
Dodatkowo : pół wila
  Liczba postów : 2454
http://www.czarodzieje.org/t24-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t619-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t253-effie-fontaine
http://www.czarodzieje.org/t7168-effie-fontaine#204310
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Administrator




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyPon 31 Mar 2014 - 17:05

First topic message reminder :


Klasa do cwiczen patronusa

Jedna z opuszczonych klas została w pełni zagospodarowana dla ambitnych uczniów mających chęć opanowania zaklęcia patronusa. Wszystkie ławki zostały stąd wyniesione, zaś jedynym wyposażeniem klasy zostały stare, liczne i wysokie szafy. Każda z nich nieustannie kolebie się, jakby coś wewnątrz próbowało się z nich wydostać. Przeraziło to niejednego pierwszaka, będącego pewnym, że wewnątrz grasują wyjątkowo niebezpieczne duchy. Nic bardziej mylnego! Boginy, bo to one zamieszkują to pomieszczenie, na pewno nie wyrządzą nikomu wielkiej krzywdy, poza ewentualnym wywołaniem przeszywającego strachu! Natomiast Ci starsi uczniowie, doskonale wiedzą, kto tu mieszka i jak mogą to wykorzystać. Bowiem każda z tych magicznych istot zaczarowana została tak, że po otwarciu drzwiczek szafy nie wyłania się z nich to, czego najbardziej obawia się przeciwnik, a za każdym razem jest to wysoki, unoszący się dementor.

Kurs - zaklecie Expecto Patronum

Do kursu przystąpić mogą uczniowie znający już w pewnym stopniu Zaklęcia i Uroki, jak i Obronę Przed Czarną Magią. Kurs naucza zaklęcia Expecto Patronum. Jeśli pomyślnie zdasz kurs, sam wybierasz formę, jaką przybrał Twój patronus.  

WYMAGANIA:
 

Rzuć kością w temacie do losowania i uwzględnij swoje wyniki w pisanym poście:
1 - Bogin powoli wyłonił się z szafy i gdy tylko go ujrzałeś zupełnie zapomniałeś, że nie masz do czynienia z prawdziwym dementorem... Stanąłeś jak osłupiały, a stwór już zaczął szybować w twoim kierunku. Przerażanie malowało się na twojej twarzy i już dzielnie chciałeś unieść różdżkę, gdy jedyne na co się zebrałeś, to głośny krzyk i szybka ucieczka z tej klasy. Nie poszło Ci najlepiej, a serce dygocze Ci jak oszalałe. Może napij się eliksiru uspokajającego i zabierz się za ćwiczenie tego zaklęcia, gdy będzie czuć się nieco pewniej...? Albo, w ogóle to odpuść, nikt na pewno by nie chciał, żebyś przedwcześnie osiwiał!

2 - Wdech wydech, dementor nie jest prawdziwy! Świetnie, o tym już pamiętasz, teraz pozostało Ci tylko skupić się na cudownym wspomnieniu, gdy przed tobą unosi się przerażający potwór gotowy namiętnie Cię ucałować, by wessać twą duszę. Łatwizna! Gorączkowo wertujesz myśli, próbując myśleć o tym, jak miło niegdyś spędzałeś czas, cicho wypowiadasz zaklęcie, celujesz i... udało Ci się wyczarować jakąś marną białą wstęgę, która znika w przeciągu sekund. No... jeszcze trochę ćwiczeń i wstęga na pewno zamieni się w patronusa, z resztą kto wie, może w twoim przypadku przybierać ona będzie kształt małej glizdy, wówczas możesz śmiało stwierdzić, że jesteś bardzo blisko celu!

3 - Expecto patronum, patronum expecto, to nie jest prawdziwy dementor, miłe wspomnienie... Kiedy stajesz na wprost lewitującego potwora uświadamiasz sobie, że by opanować ten urok trzeba pamiętać o naprawdę wielu rzeczach jednocześnie. Masz w zanadrzu wybrane wspomnienie, powtarzasz sobie, że to tylko bogin i jedyne co Ci pozostaje to wypowiedzieć zaklęcie broniące. Ze zdenerwowania mamroczesz je niewyraźnie pod nosem. To nie był najlepszy pomysł! Najwyraźniej nie wypowiedziałeś zaklęcia prawidłowo, bowiem nagle z twojej różdżki strzeliło pasmo wściekle pomarańczowego światła uderzając w kilka szafek. Ze wszystkich zaczęły wyłaniać się boginy - dementorzy. Teraz to na pewno nic nie wyczarujesz! Przerażony uciekasz z klasy.

4 - Zaklęcie, bogin, wspomnienie - powtarzasz to niczym mantrę stojąc w gotowości, gdy dementor opuszcza szafę. W pierwszych chwilach stoisz patrząc na niego, jakby czekając, aż urok sam się rzuci. Niestety twoja różdżka nie zamierza przejąć inicjatywy. Robisz głęboki wdech i skupiasz się na wspomnieniu. Zajmuje Ci to może odrobinę za wiele czasu, bo już zaczynasz czuć zamykającą się rękę bogina na twoim przedramieniu, jednak w porę przypominasz sobie, że pora odeprzeć atak. Wykonujesz machnięcie różdżką... i tak! Udało Ci się! Co prawda twój patronus jest prawie przezroczysty i wisi przed tobą około dwóch sekund, ale przecież teraz będzie tylko lepiej! Już wiesz jaki kształt przybiera twój obrońca, teraz wielokrotnie doskonal to zaklęcie w samotności, najlepiej spróbuj sięgać po mocniejsze, dobre wspomnienie, to powinno zaradzić twoim problemom. Zdobywasz zdolność wyczarowania patronusa. Tutaj możesz uzyskać dyplom.

5- Wiesz wszystko na temat tego zaklęcia, a przynajmniej tak Ci się wydaje. Wiesz doskonale na czym się skupić, jaki ruch ręką wykonać, oraz jak poprawnie wypowiedzieć nazwę, wiesz nawet, które twoje wspomnienie jest wystarczająco silne. Teraz pozostaje to sprawdzić w praktyce! Bogin nadciąga, wahasz się tylko krótkie sekundy, zaraz wymierzając w niego odpowiednie zaklęcie. Wow! Twój patronus wygląda naprawdę nieźle! Jesteś tym tak bardzo podekscytowany, że omal nie podskakujesz. Niestety tracisz przy tym koncentrację i twój obrońca bezpowrotnie, zdecydowanie zbyt szybko, niknie. Jednak znasz drogę, wiesz co robić, by go wyczarować, miejmy tylko nadzieję, że równie dobrze pójdzie Ci w chwili prawdziwego zagrożenia. Zdobywasz umiejętność wyczarowania patronusa. Zgłoś się po dyplom tutaj

6 - Musisz być urodzonym mistrzem zaklęć. Ewentualnie na pewno poświęciłeś długie godziny doskonaląc rzucanie tego uroku. Gdy tylko bogin pojawił się na horyzoncie, od razu wiedziałeś jak go unieszkodliwić. Patronus, którego wyczarowałeś znakomicie przegonił dementora, ba, ten aż w popłochu uciekł ponownie do szafy. Ale co więcej, twój doskonale wyglądający obrońca, najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Stoi sobie w najlepsze w klasie, pozwalając Ci się dokładnie mu przyjrzeć. Chcesz wysłać komuś wiadomość za jego pomocą? Na pewno to dla Ciebie zrobi! Czujesz się tak pewny, że masz świadomość, iż nawet w prawdziwym zagrożeniu, zdołałbyś to bez problemu powtórzyć. Chyba masz talent! Po dyplom zgłoś się tutaj.


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość


Sinisiew Marlow

Uczeń Slytherin
Rok Nauki : V
Wiek : 16
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 160 cm w ka
C. szczególne : Nagminne czerwienienie się z byle powodu.
Galeony : 54
  Liczba postów : 32
http://www.czarodzieje.org/t17191-sinisiew-marlow#480819
http://www.czarodzieje.org/t17194-kocham-wszystkich-przyjme-kazdego#480839
http://www.czarodzieje.org/t17193-skrzynka-pocztowa-sini-m#480836
http://www.czarodzieje.org/t17192-sini-marlow#480818
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyNie 31 Mar 2019 - 18:04

Do zaklęcia Wezwania Obrońcy podeszła bardzo ambitnie. Przestudiowała wszystkie dostępne dla niej księgi, aby zebrać odpowiednią ilość wiedzy na temat zaklęcia, które postanowiła opanować. Nie sądziła, by miała wykorzystać je do odpędzania dementorów, ot potrzebowała sprawdzić czy się jej uda. Nie powiedziała o niczym bratu ani nie pochwaliła się rodzicom. Po cichutku przemknęła korytarzem i wślizgnęła się do odpowiedniej sali. Potrafiła nadstawiać ucha, szczególnie kiedy to starsi uczniowie dysputowali na temat tego niezwykłego miejsca. Trzeba przyznać, że stresowała się, choć starała się do nie przyznawać do tego przed samą sobą. Uważana jest czasami za fajtłapę, a więc potrzebowała asa w rękawie.
Wyciągnęła czyściuteńką różdżkę przed siebie i uniosła dumnie podbródek. Jeśli w przeczytanych księgach statystyka i szacowanie powodzenia zaklęcia jest prawdziwe, to jeśli uniesie wyżej różdżkę i stanie w odpowiedniej odległości od szafy, powinno się jej udać. Wystarczy przywołać szczęśliwe wspomnienie. Nabrała tchu, dodała sobie odwagi i otworzyła zaklęciem zamek w szafie. Drzwi skrzypnęły, a po chwili ze środka wydobył się czarny dym, który okazał się porwanym poruszającym się w powietrzu płaszczem. Sinisiew zbladła, mimowolnie podniosła głowę, by popatrzeć na dementora. Jej poliki pokryła czerwień, otworzyła szeroko oczy i znieruchomiała. Powinna uciekać, czemu zrobiło się tak zimno? Dlaczego słyszy w uszach pisk, a w oddali dziwne zawodzenie? Przełknęła ślinę, dłoń jej drżała, cofnęła się pół kroku. Do jej oczu napłynęły łzy, gdy aura dementora otoczyła ją ze wszystkich stron niczym pasma chcące wydusić z niej szczęśliwe wspomnienia życia. Koścista ręka zbliżała się, czarne szpony były tuż tuż, gdy nagle zebrała się w sobie. Zacisnęła palce na różdżce, nabrała ponownie tchu i przywołała wspomnienie niedzielnego rodzinnego obiadu, gdy Rufus stroi miny, gdy Naevius wybucha misiowatym gromkim śmiechem, gdy Vinícius spada z krzesła ze śmiechu. Popatrzyła oczyma wspomnienia na matulkę, która próbowała zachować powagę. I tato, kochany tato z szerokim, marzycielskim uśmiechem, kiedy spoglądał na swą córę. Głośno wypowiedziała dwa słowa - Expecto Patronum. - wyraźnie, zadbała o każdą sylabę, bowiem już wyćwiczyła inkantację. Coś zaczęło się dziać, zmieniać. Różdżka z rdzeniem z włosy kelpii zadrżała pomiędzy jej palcami i po chwili wypuściła z siebie jaśniutką, bladą smugę, która po chwili uformowała się w... ptaka? Sini otworzyła szerzej oczy i oniemiała wpatrywała się jak ptasi patronus przepędza kościstą dłoń i wpycha dementora z powrotem do szafy. Rozpoznała w nim flaminga, choć bez tego różu nie od razu się zorientowała. Gdy wypuściła powietrze z płuc, upadła od razu na kolana i cicho zapłakała z emocji, z wrażeń, z sukcesu, jaki osiągnęła. Wiedziała, wiedziała, że ułatwiła sobie zadanie ćwiczeniom wymowy zaklęcia, jak i oszacowaniem odpowiedniej odległości i kąta nachylenia różdżki. Coś musi w tym być.
Po paru minutach podniosła się, otrzepała rajstopy z niewidzialnego kurzu i wybiegła z sali. Nie chciała tu wracać, oj nie.

Kostka 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Madeleine Ford

Student Gryffindor
Rok Nauki : III
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 170
C. szczególne : brunetka,migdałowo-orzechowe oczy,piegi które dodają uroku,specyficzny prawostronny uśmiech,mały niebieski kolczyk w wardze po lewej stronie.
Galeony : 85
  Liczba postów : 347
http://www.czarodzieje.org/t5316-madeleine-ford
http://www.czarodzieje.org/t5361-kolorowe-karteczkii
http://www.czarodzieje.org/t5319-sowa-jarzebata-bestia
http://www.czarodzieje.org/t7200-madeleine-ford#204427
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyCzw 11 Kwi 2019 - 12:41

Retrospekcja - V rok nauki w Hogwarcie

Po cichutku, na paluszkach weszła do klasy. Nie rozejrzała się, tylko od razu czmychnęła w kąt, by pozostawić tam swoją torbę i wyjąć różdżkę.
Włosy związała gumką na czubku głowy, ubrana najwygodniej w świecie, owszem, jak mugol. O dziwo w szortach.
O tak długie godziny teorii i praktyki na sucho doskonaląc rzucanie tego zaklęcia.Mad od razu wiedziała jak go unieszkodliwić i czym jak się pojawił bogin.
Wzięła głęboki oddech i rozejrzała się po klasie. Do głowy przyszła jej pewna myśl, wspomnienie z wczorajszego wieczoru.
HA! Mam!Jaka to była radość! Że już o poziom wyżej od rówieśników, a nuż zaskoczy kogoś tym ze umie.Uniosła różdżkę, zgrabnym ruchem nadgarstka zrobiła obrót, wycelowała w ścianę, od której stała kilkanaście metrów dalej.
- Expecto Patronum! - Melodyjny głos Mad odbijał się echem po klasie, formułka zaklęcia wymówiona bardzo wyraźnie.Z końca różdżki wyleciał nagle KOLIBER.Szybował w górze raz w lewo raz w prawo i w górę i w dół.
KOLIBER znakomicie przegonił dementora,który wrócił szybko z powrotem do szafy.Ale najwyraźniej wcale nie zamierza tak szybko zniknąć. Gryfonka postanowiła się dokładnie mu przyjrzeć.Wyszła z klasy zadowolona z patronusa.
6
z/t
PATRONUS:KOLIBER
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Aiden Nic'Illeathian

Student Ravenclaw
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : Tatuaż pod obojczykiem: "Envole-moi"
Galeony : 57
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t17207-aiden-nic-illeathian
http://www.czarodzieje.org/t17213-connexions-aiden-nic-illeathian
http://www.czarodzieje.org/t17212-aiden-nic-illeathian-rufus
http://www.czarodzieje.org/t17208-aiden-nic-illeathian#481299
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyNie 21 Kwi 2019 - 2:42

Na szóstym roku nauki w Hogwarcie, Aiden doskonale zdawał sobie sprawę co go miało czekać... Zaklęcie Patronusa. Sam nie do końca wiedział, jak ma to się w ogóle odbyć. Do tej pory nie czytał jeszcze o tym zbyt wielu informacji doskonale zdając sobie sprawę z tego, że i na to przyjdzie czas. Niestety, zegar tykał nieubłaganie, a temat coraz częściej przewijał się w rozmowach ze znajomymi, przyjaciółmi czy nawet rodziną. Szczególnie na naukę zaklęcia namawiał go oczywiście nie kto inny, tylko nadzwyczaj ambitna matka. Sama stosunkowo szybko opanowała to zaklęcie, co jeszcze bardziej pogłębiało presję w chłopaku.  
Blondyn postanowił wrócić wcześniej z ferii zimowych i nadrobić braki nie mogąc już wytrzymać ciągłych pytań, kiedy w końcu zmobilizuje się do pracy. Godziny spędzał w bibliotece ślęcząc nad zagadnieniami teoretycznymi – odpowiednim ruchem różdżki, intonacją czy dykcją i w końcu samą formułą. Doskonale zdawał sobie sprawę z genezy zaklęcia jak i tego jak prawidłowo powinno się je stosować. Słowem wiedział wszystko co powinien, a przynajmniej tak mu się wydawało.  
Ostatni dzień ferii zimowych był dniem sądu. Właśnie wtedy wypadała jego dość umowna, ale jak sobie w duszy obiecał, kompletnie nieelastyczna data wielkiego sprawdzianu. Absolutnie nie rozumiał tego, dlaczego tak bardzo się stresuje. Przecież każdy, prędzej czy później, musi opanować to zaklęcie, a on przecież był do tego świetnie przygotowany.  
W swoim standardowym, codziennym ubiorze powoli wkroczył do sali, w którym znajdowały się szafy, z zaczarowanymi boginami. Doskonale wiedział jakiego widoku ma się spodziewać. Przyjął pewną pozycję i wyciągnął różdżkę. Leciutko, prawie szepcząc rzucił pod nosem zaklęcie Alohomora, by drzwi od jednej z szaf się otworzyły.  
Jego oczom ukazała się smutna, ponura i jednocześnie przerażająca postać dementora. Stworzenie ślamazarnie szybowało w kierunku chłopaka. Kilka milisekund zajęło u pozbieranie myśli. Doskonale wiedział, co było jego jedną z najszczęśliwszych chwil w życiu. Sprawny ruch różdżką i...
- Expecto Patronum! - Wydusił siebie w jednej z ostatnich chwil.  
Z końcówki różdżki wystrzeliła mleczna struga poświaty, która szybko uformowała się w kształt dobrze znanego Aidenowi stworzenia. Zwierzę to doskonale znane było w Szkocji jako element fauny tamtejszych lasów i pól. Gronostaj zaczął szybko i zwinnie skakać wokół dementora odganiając go w kierunku szafy. Chłopak wielce zadowolony ze swoich poczynań dość szybko niestety rozproszył swoją uwagę, a patronus - zniknął. Nie do końca zdając sobie jeszcze sprawę, dlaczego zaklęcie przestało tak szybko działać, chłopak zaczął iść w kierunku szafy by zamknąć drzwi.  
Niestety jego ciało wciąż będąc naładowane tak pozytywną jak i negatywną energia nie wykazywało zbytniej woli współpracy, co w konsekwencji skończyło się tym, że chłopak potknął się o własne nogi. Upadł dość boleśnie uderzając torsem o drewnianą podłogę sali. Zbierając z podłogi resztki godności i dumy chwycił leżącą nieopodal niego różdżkę i machnął nią w kierunku drzwi.  
- Colloportus... - Z okolic, w których leżało jego ciało dało się słyszeć ciche pojękiwania bólu. Cóż, faktycznie upadek nie wyglądał na jeden z tych zgrabnych i na jeden z takich, na który ciało jest choć w minimalnym stopniu przystosowane, poprzez napięcie mięśni do amortyzacji upadku.  
Niemniej jednak założony przez niego cel został spełniony. Aiden potrafił wyczarować patronusa, opanował to zaklęcie. Musiał się jednak liczyć z faktem, że następnym razem nie może dać się tak szybko rozproszyć, jak to miało miejsce w tym momencie.  

5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Matthew C. Gallagher

Student Slytherin
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 178
C. szczególne : zawadiacki uśmiech, podczas którego jego prawa brew zawsze unosi się nieco wyżej niż lewa; dołeczki w policzkach
Galeony : 746
  Liczba postów : 364
http://www.czarodzieje.org/t17284-matthew-c-gallagher
http://www.czarodzieje.org/t17287-matthew-c-gallagher#484355
http://www.czarodzieje.org/t17286-matthew-c-gallagher#484354
http://www.czarodzieje.org/t17285-matthew-c-gallagher#484235
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyNie 5 Maj 2019 - 23:36

[pod koniec szóstej klasy]

Uwielbiam zaklęcia, chociaż nie ukrywał, że o wiele bardziej koncentrował się na tych pojedynkowych. Być może dlatego tak wiele czasu musiało upłynąć nim podjął próbę opanowania zaklęcia patronusa. Sporo o nim czytał, więc wiedział o nim praktycznie wszystko. Miał świadomość tego, że trzeba być bardzo skoncentrowanym, znał ruch, jaki trzeba wykonać nadgarstkiem, a także nie miał problemu z poprawnym wypowiedzeniem inkantacji. Do tej pory nie zastanawiał się jeszcze jednak nad swoim najszczęśliwszym wspomnieniem. Stanął więc na środku sali, próbują przypomnieć sobie najwłaściwsze. Musiał nieźle wytężyć mózgownicę, ale w końcu przypomniało mu się jak wziął udział w swoim pierwszym meczu quidditcha w drużynie Slytherinu. Zwyciężyli, a jego mama w prezencie zakupiła mu najnowszy model miotły. Nie przetrwał on co prawda do dziś, uległ zniszczeniu podczas któregoś z niezwykle intensywnych i brutalnych treningów, ale było to wspaniałe wspomnienie. Po pierwsze bowiem, były to jego początki z lataniem i quidditchem, który stał się ostatecznie jego wymarzoną, a po drugie, raczej jeszcze ważniejsze, było to wspomnienie związane z jego zmarłą matką, za którą cholernie tęsknił. Był w stu procentach przekonany, że wybrał dobry i niezwykle ważny dla niego moment z przeszłości. Teraz wystarczyło więc przejść do ćwiczeń praktycznych. Wyciągnął zza paska swoją różdżkę i machnął nią energicznie.
- Expecto Patronum! – Krzyknął, jakby dodatkowa liczba decybeli miała mu dopomóc w osiągnięciu sukcesu. Nie był to jednak łatwy czar, więc chłopak domyślał się, że na jednej próbie się nie skończy. Kilkukrotnie powtarzał tę samą czynność, aż za którymś razem ujrzał przed sobą jasną poświatę, która jednak nie przybrała nadal żadnego konkretnego kształtu. Musiał się chyba jeszcze bardziej skupić na swoim celu. Przecież nie mógł pozostać w tyle względem innych fanów zaklęć, prawda?
- Expecto Patronum. – Mruknął nieco ciszej, ale tym razem w głowie wizualizował sobie już energię wydobywającą się z jego różdżki. Szczęśliwe wspomnienie, które miało przerodzić się w… no właśnie w co? Tego przecież nie mógł być pewien, ale na szczęście tym razem jego zaklęcie było na tyle potężne, że miał się o tym sam przekonać. Tuż przed jego oczami jasne wiązki światła zaczęły niemalże tańczyć w powietrzu, a po chwili przedstawiały już obraz smoka. Ale nie byle jakiego smoka! Opalookiego Antypodzkiego! Matt był tak podekscytowany swoim sukcesem, że niewiele brakowało by podskoczył z radości. Niestety stracił przy tym koncentrację i jego patronus rozpłynął się w powietrzu. No nic, tak czy inaczej udało mu się czar opanować, a i cieszył się z wizerunku swojego nowego obrońcy. Australijski smok, który wyjątkowo wolał zamieszkiwać w dolinach, a nie na terenach górzystych. Stosunkowo nieagresywny, jeśli porównywać go z innymi rasami, ale za to niezwykle przepiękny i szybki w locie okaz. Tak w sumie naprawdę do niego pasował. Gallagher szczęśliwy opuścił salę do ćwiczeń, zastanawiając się nad tym czy kiedyś czarodziejom uda się okiełznać te dzikie bestie i zorganizować zawody w quidditcha na smokach. To by było dopiero wydarzenie!

zt.

Kostka: 5


Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Elaine J. Swansea

Student Ravenclaw
Rok Nauki : II
Wiek : 19
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 171 cm /168
C. szczególne : Poprawiony wzrost, delikatny makijaż, znamię na karku
Galeony : 481
Dodatkowo : metamorfomag, prefekt fabularny
  Liczba postów : 417
http://www.czarodzieje.org/t16910-praca-wre
http://www.czarodzieje.org/t16931-spis-relacji-elaine-s#471782
http://www.czarodzieje.org/t16935-syczek-jeczybula#471819
http://www.czarodzieje.org/t16911-elaine-swansea#471382
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyCzw 6 Cze 2019 - 21:07

Kostki: always 4

To była okazja, by sprawdzić czy wyszła ostatecznie z depresji. Zajęło jej to sporo czasu, ale starała się. Marzyła o zaklęciu patronusa już na drugim roku szkoły podstawowej, kiedy to dowiedziała się o jego istnieniu. Nigdy nie potrafiła się w pełni skoncentrować na wspomnieniu mimo, że posiadała ich milion i większość należała do szczęśliwych. Być może musiała nabyć pewne doświadczenia, być może musiała coś utracić, zyskać, by w pełni przekonać się o poziomie swojej magicznej mocy. Wiedziała, że dementor rzuci się na nią wygłodzony i ze smakiem będzie chciał wyssać z niej całą radość. Wiedziała i to ją przerażało tak bardzo, że z trudem przekroczyła próg pokoju. Próbowała wykrzesać z siebie całą swoją odwagę i krukońską ambicję, całą siłę woli i umysłu, aby pokonać swój lęk. Nie wyzbędzie się swojego stracha, jeśli będzie tchórzyć. Choć raz w życiu musi pokazać odwagę. To nauka. To samozaparcie, determinacja. Powtarzała sobie w myślach, że to tylko opanowanie zaklęcia, czyste podręcznikowe podejście do sytuacji. Spełnienie ambicji. Nic emocjonalnego.
Machnęła różdżką. Klamka przekręciła się zagłuszając ciszę i dzikie łomotanie serca studentki. Wypełzł, zbił temperaturę pokoju. Koścista dłoń otwarła drzwiczki szafy, bogin wyszedł ze środka doskonale świadom, że ma przed sobą smakowity kąsek. Tak jak przewidywała, zainteresował się nią podwójnie. Wokół jej sylwetki pojawiła się mgła. Cofnęła się, próbowała wyrwać się z jej okowów, co ją zdekoncentrowało na tyle, by dementor mógł zarzucić niewidzialną sieć. Wokół serca Elaine pojawił się lodowaty szpon strachu i nieszczęścia. Coś traciła. Poruszyła bezgłośnie ustami, próbowała wykrzyczeć zaklęcie lecz głos uwiązł w gardle. To bogin, Ela. To bogin, siostrzyczko. Przecież o tym wiesz. Mózg bezbłędnie przywołał głos Elijaha i to był bodziec, który ją skutecznie ocucił. Uniosła głowę wraz z różdżką. Wyraz jej twarzy uległ zmianie - spanikowany strach ustąpił miejsca władczemu zdeterminowaniu. Czy Elaine Julie Swansea naprawdę prychnęła na dementora? Po chwili uniosła ciemne brwi, nabrała powietrza w płuca i krzyknęła - Expecto patronum! - a oczyma wyobraźni ujrzała wyraźnie twarz Elijaha. Uśmiechniętego, z iskrzącymi wesołymi oczami, drapiącego się po głowie. Wyciągał do niej rękę, był szczęśliwy. Ona też była. Nie zarejestrowała co się stało z dementorem. Po prostu zniknął tak samo jak błękitna smuga, która opuściła jej różdżkę. To chyba ptak. Tak, to musiał być ptak.

zt

______________________

I got you!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Carmel M. Gallagher

Uczeń Gryffindor
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 75%
Wzrost : 167
C. szczególne : dołeczki w policzkach kiedy szeroko się uśmiecha, blizna tuż nad prawą brwią. Kilka kolczyków w prawym uchu.
Galeony : 138
  Liczba postów : 160
http://www.czarodzieje.org/t17294-carmel-melanie-gallagher-budowa#484551
http://www.czarodzieje.org/t17303-karmelove
http://www.czarodzieje.org/t17305-cookie-korespondencja-carmel#484965
http://www.czarodzieje.org/t17295-carmel-m-gallgher
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyPią 7 Cze 2019 - 0:36

O zaklęciu patronusa słyszała będąc na pierwszym roku i już wtedy miała ochotę gnać tutaj co sił w nogach, aby spróbować swoich sił. Jej zapał został szybko zgaszony, uzmysłowiono jej, że to konkretne zaklęcie należy do zaawansowanych, i że nie ma możliwości aby jej się to udało. Wtedy jakimś cudem ją to przekonało... z perspektywy czasu nie wiedziała jak to możliwe, że nie załączyła się przekorna część jej natury, gdyby ktoś dzisiaj powiedziałby, że nie jest w stanie czegoś zrobić, próba udowodnienia mu, że się myli pojawiłaby się na pierwszym miejscu listy rzeczy do zrobienia. Nie podejmowała prób, bo z czasem zaczęła dostrzegać, że w istocie jest to trudna sztuka – sam Matt, który był przecież jej ogromnym autorytetem, wyczarował swojego patronusa dopiero pod koniec szóstej klasy! Przyjście tutaj rok wcześniej niż zrobił to jej brat i tak było przejawem swego rodzaju butności, ale nie potrafiła dłużej się powstrzymywać. Ostatnio trafiła na opis tego zaklęcia w jednej z ksiąg i na nowo obudziła się w niej potrzeba ujrzenia swojego duchowego stróża. Jak na siebie i swoje praktyczne podejście do magii, całkiem sporo na ten temat czytała... właściwie o patronusie wiedziała prawie wszystko co tylko się dało. Znała zasady działania, inkantację, ruch ręką. Wiedziała jak silne musi być wspomnienie, a nawet zdążyła wywnioskować które z jej przeżyć najlepiej się tu sprawdzi. Jednym słowem - była dobrze przygotowana.
Do sali weszła pewnym krokiem, dobywając różdżki już od progu. Stanęła przed szafą, wzięła głęboki wdech i nie zwlekała ani chwili dłużej – wahanie się nie było w jej stylu. Z otwartej zaklęciem szafy wypłynął dementor, przesycając powietrze przejmującym zimnem i wszechogarniającą beznadzieją. Zmarszczyła brwi, patrząc prosto w pozbawiony twarzy kaptur.
Expecto patronum! – nie zająknęła się, a jej głos rozbrzmiał w pomieszczeniu siłą, o jaką można by jej nie podejrzewać, oceniając jedynie po wyglądzie. Przywołała swoje szczęśliwe wspomnienie – chwilę wyjętą z dzieciństwa, kiedy to latała jeszcze na miotle. Ścigała się z tatą, szli łeb w łeb; wiatr smagał zarumienione od wysiłku policzki, tańczył pomiędzy jasnymi kosmykami włosów. Zostawała w tyle (Gallagher senior nigdy nie dawał jej forów), ale na sam koniec udało jej się przyspieszyć na tyle, że przegoniła staruszka. Dobrze pamiętała jak się wtedy czuła, jak ogromna rozpierała ją duma i jak zadowolona była ojcowska mina. Pomieszczenie pojaśniało nagłym blaskiem, a jej oczom ukazał się... och, cóż... ptak. Niewielki ptaszek kiwi, cholerny nielot. Spodziewała się raczej czegoś... bardziej majestatycznego? Cóż, czuła ekscytację, to jasne, choć gdzieś obok pojawiło się także i rozczarowanie. Wszystko to wpłynęło negatywnie na jej koncentrację i srebrzysty zwierz rozpłynął się szybko w bezkształtną mgiełkę, która również zniknęła.
Dość zmieszana, choć także i zadowolona, opuściła salę ćwiczeń.

Kostka: 5

| z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Gabrielle Levasseur

Uczeń Hufflepuff
Rok Nauki : VI
Wiek : 16
Czystość Krwi : 90%
Wzrost : 171 cm
C. szczególne : długie, blond włosy, w okresie letnim - piegi na nosie i policzkach
Galeony : 446
Dodatkowo : Ćwierćwila
  Liczba postów : 358
http://www.czarodzieje.org/t16791-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16826-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16936-gabrielle-levasseur
http://www.czarodzieje.org/t16819-gabrielle-levasseur
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyNie 30 Cze 2019 - 12:21

7 czerwca 2019
Musiała w jakiś sposób zajść myśli, sytuacja w jakiej się znalazła mimochodem zmuszała ją do podjęcia jakichkolwiek działań, które pozwoliłyby na chociażby kilku minutowy oddech, ucieczkę od krwawiącego serca. Już jakiś czas temu rozważała naukę Patronusa, była to jedna z podstawowych umiejętności, które posada musiał auror, ale również zwykły czarodziej. Blondynka nadal nie porzuciła myśli, aby w przyszłości pójść w ślady swojego ojca nawet jeśli wiązało się to z krytyką ze strony rodzicielki oraz dziadków. Ostatnie dni spędziła na studiowaniu ksiąg dotyczących zaklęcia Patronusa, a kiedy poczuła się na tyle silna, aby podjąć rzucone przez samą siebie wyzwanie udała się do sali. Mimo pewności, którą czuła na początku, uleciała ona z niej zaraz po przekroczeniu progu pomieszczenia. Zimne niczym marmur dłonie pociły się przez co różdżka, którą w nich dzierżyła nie była to idealnie dopasowana, jakby tego oczekiwała.
Z szybko bijącym w piersi sercem, niepewnym krokiem podeszła do szafy stając naprzeciwko niej, nerwowo oblizała spierzchnięte wargi, mimo obiekcji jakie miała machnęła różdżką. Zamek szafy otworzył się z charakterystycznym brzęknięciem. Dziewczyna mocniej zacisnęła dłonie na drewnianej różdżce. Kiedy tylko bogin zaczął się wyłaniać, odniosła wrażenie, że czas nagle stanął w miejscu.  Sekundy zdawały się być dla Puchonkami wiecznością, w czasie której zupełnie jak w zwolnionym tempie pojawia się przed nią dementor. Otworzyła szeroko oczy, spięła każdy mięsień ciał, a spomiędzy jej rozchylonych ust wydobył się cichy jęk. Postać, która ukształtowała się przed nią była tak realna; czarna postrzępiona szata niczym suknia zanurzona w wodzie unosiła się w powietrzu roztaczając wokół jasno-mleczną mgłę. Patrząc na dementora zupełnie zapomniała, że jest on jedynie boginem, stanęła osłupiała, kiedy stwór w szybkim tempie zaczął szybować prosto na nią. Jęknęła cicho z przerażenia, nie mogąc powiedzieć nic więcej, nawet jeśli chciała, mimochodem uniosła różdżkę do góry, wyciągając ją przed siebie, lecz ostatecznie zebrała się i z głośnym krzykiem uciekła z sali.
kostka 1


9 czerwca 2019
Od dnia porażki jaką poniosła próbując opanować zaklęcie Patronusa minęły zaledwie trzy dni, a Gabrielle ponownie zebrała w sobie pokłady siły, aby podjąć się wyzwania, które ostatnio zwyczajnie ją przerosło.  Po raz kolejny przekroczyła prób przeklętej sali, jednak tym razem czuła się znacznie pewniej. Kilkaset razy przećwiczyła brzmienie zaklęcia oraz ruch różdżki, jaki musi wykonać, dzięki czemu wiedziała, że tym razem się jej uda.
Wzięła głęboki wdech zaciągając się nieco zatęchłym powietrzem, stanęła naprzeciwko szafy zaciskając mocno długie palce na drewnianym przedmiocie. Wiedziała wszystko na temat tego zaklęcia, znała ruch ręki, akcentowanie wypowiadanych słów oraz co najważniejsze – miała w myślach wspomnienie, które jako jedyne mogło sprawić, że Patronus w pełni się ukształtuje.
-Jestem gotowa! – powiedziała, chcąc przekonać samą siebie o tym, że to odpowiedni czas i miejsce. Usłyszała znajomy brzęk otwieranego zamka szafy, znała doskonale całą procedurę. Nastąpił brzęk, teraz pojawi się bogin, była na niego gotowa. Stanęła w rozkroku, wyciągając przed siebie różdżkę.
- Expecto patronum! – jej głos brzmiał niezwykle pewnie, wręcz donośnie, odbijając się od ścian pomieszczenia. Przywołała swoje szczęśliwe wspomnienie z dzieciństwa, wręcz czuła zapach letniego powietrza wymieszanego z morską bryzą oraz zapachem dojrzewających winogron. Słyszała szczekanie psa oraz wesoły głos swojego kuzyna, który już z daleka do niej wołał. Rozglądając się wokół dostrzegła szczęśliwych rodziców; to były jedne z tych wakacji, kiedy jej tato dostał miesiąc wolnego, czas który mógł poświęcić w pełni swojej rodzinie. Dziadkowie zajmowali się przydomowym ogródkiem, w którym rosły świeże zioła, wszystko wydawało się być takie sielankowe…. zmrużyła delikatnie oczy, kiedy nagły rozbłysk światła sprawił, że pomieszczenie pojaśniało, a zielonym tęczówką blondynki ukazał się dingo – dzięki pies. Wargi Gabrielle rozszerzyły się w szerokim uśmiech, a ona sama na widok zwierzaka mało co nie zaczęła poskakiwać, co negatywnie wpłynęło na jej koncentracje. Nagła chwila triumfu, która pojawiła się w chwili, gdy ujrzała swojego Patronusa sprawiała, że tak szybko jak się pojawił, tak szybko znikł.
Nieco rozczarowana, lecz nadal bardzo szczęśliwa opuściła salę ćwiczeń, z ogromną nadzieję, że jeszcze nie raz dane ujrzeć będzie jej psa.

kostka 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Alexis Shercliffe

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 19
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 1.75 m
Galeony : 113
  Liczba postów : 82
http://www.czarodzieje.org/t15779-alexis-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15782-relacje-alexis-shercliffe
http://www.czarodzieje.org/t15781-poczta-alexis
http://www.czarodzieje.org/t15778-alexis-shercliffe
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyPon 1 Lip 2019 - 22:10

Czas: VII rok nauki

Dziewczyna o złotych włosach musiała mieć wiele dobrych wspomnień. Dokładnie tak było. Bardzo chciała umieć wyczarować swojego patronusa. Wiedziała, że to zaklęcie jest dla silnych czarodziejów, albo tych upartych. Należała do jednych i drugich. Za Expecto Patronum zabrała się dopiero na siódmym roku nauki. Pewnego dnia miała po prostu wizje, że chce umieć ten czar. Wstała rano i ruszyła do sali, gdzie znajdowały się zaczarowane boginy w dementory. Pełna entuzjazmu i niespotykanej pewności siebie, czekała na swojego stracha. Kościste palce zacisnęły się na drzwiach szafy. Bogin powoli zaczął wyłaniać się ze swojego lokum. Postać w mrocznej, ciemnej pelerynie, wysysająca całe szczęście. Sam jego widok odebrał jej wszystkie emocje, z którymi obudziła się rano. Gdzieś znikła Alexis, a pojawiła się mała, przestraszona gryffonka. Dementor sunął w jej stronę i nim zdążyła zareagować w odpowiedni sposób, z jej ust wydobył się krzyk wyrażający przerażenie, które ukryło się gdzieś głęboko w niej, a teraz szukało ujścia. Wybiegła z sali, zatrzaskując za sobą drzwi, a serce biło jej jak oszalałe. Oddychała płytko, szybko, w ogóle cud, że była wstanie nabierać w płuca powietrza, a potem je wypuszczać w stronę tej strasznej sali. Nie była gotowa, zdecydowanie nie czuła się na siłach. Musiała się uspokoić, rozejrzała się w obawie, że ktoś dostrzegł jej strach. Nie chciała się bać, zresztą nie mogła. Była gryffonem! Obiecała sobie, że wróci tu za kilka dni, całkowicie przygotowana i zdolna do wyczarowania patronusa. Tak też zrobiła. Minął tydzień, a ona znowu tu stała. Czuła niepewność. Zapewne powinna odpuścić, ale przecież Shercliffe nie odpuszczają, prawda?
Wiedziała, co ma robić. Skupić się na pozytywnym wspomnieniu i rzucić zaklęcie. Ponownie kościste dłonie, skrzypnięcie drzwi szafy, a z nich zakapturzona postać. Chwila zwlekania może i wątpliwości, ale Alex w końcu podnosi różdżkę. Głęboki wdech, dobre wspomnienie i wypowiedziana formułka. Za długo. Dotyk zimnej kościstej dłoni budzi ją z letargu i trach. Wtedy gryffonka uderza. Przezroczysty patronus pojawia się może na te dwie sekundy, ale jest. Zobaczyła go. Dziwne zwierze przypominające psa, może lisa; to cyjon!
Jasnowłosa wybiegła niemal z ulgą z sali, szczęśliwa. Wiedziała, że musi wybrać lepsze wspomnienie, ale miała ich tysiące tysięcy, więc które mogłoby być na tyle silne? Nie wiedziała, ale wypróbuje na pewno! Jeszcze jej patronus będzie biegał po hogwarckich korytarzach!

Patronus: Cyjon
Kostki: 1 i 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Dina Harlow

Student Slytherin
Rok Nauki : IX
Wiek : 18
Czystość Krwi : 50%
Wzrost : 164
C. szczególne : brak
Galeony : 58
Dodatkowo : Pół wila
  Liczba postów : 65
http://www.czarodzieje.org/t17491-claudine-harlow#491028
http://www.czarodzieje.org/t17496-dina-harlow#491254
http://www.czarodzieje.org/t17497-pumpkin#491256
http://www.czarodzieje.org/t17493-dina-harlow#491062
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyCzw 29 Sie 2019 - 0:30

2015 rok, czasy szkolne

O czym myślisz Dina, stojąc tak przed tą szafą dygoczącą jak Twoje kolana w pierwszej klasie podczas lekcji o boginach. Popłakałaś się, pamiętasz? Byłaś taka słaba, nienawidziłaś potem całej swojej klasy bo widzieli jak płaczesz, chciałaś im wszystkim zrobić krzywdę, podstawić nogę, pociągnąć za włosy. Dziś jest trochę inaczej, dziś już nikt nie ogląda jak płaczesz, a gróźb nie rzucasz na wiatr. W ogóle mało się odzywasz, co Dina? A jednak tu jesteś, znów przed tą szafą. Jak głupek jakiś, widły w gnoju, nie masz przecież miłych wspomnień jakim cudem myślisz wyczarować patronusa? Dłoń Ci się poci zaciśnięta na różdżce, wiesz jak wyartykułować zaklęcie, wiesz jaki wykonać gest, a jednak masz wątpliwości. Kiedy nauczyciel podchodzi do szafy zaciskasz jasne powieki i w panice szperasz w pamięci, cokolwiek, szybko, jakiekolwiek wspomnienie. Jak żałosnym trzeba być, by nie pamiętać zupełnie nic miłego, zupełnie nic pozytywnego. Może szukasz nie tam gdzie trzeba?
Ciepłe lato, niebo lekko zachmurzone, gdzieś z nad rzeki słychać brzęczący dźwięk frunących owadów. Czy to wystarczy? Późne popołudnie, szkolne korytarze, znó chciałaś dać komuś popalić kiedy wielka ręka złapała Cię za ramie, wiedziałaś, że przesadziłaś, ale dlaczego akurat to wspomnienie?
Uśmiechasz się pod nosem, no cóż, Twój wybór księżniczko.
Ponura postać dementora wyłania się z szafy, otoczenie robi się zimne i straszne, chłona mgła gryzie w odsłonięte kostki kiedy podnosisz różdżkę.
Expecto Patronum.
Mgiełka wyrywa się ochoczo z różdżki, sunie w przód, więcej, rozkłada skrzydła, wpierw niezbyt widoczna, ale jest i dziób, zakrzywiony, oko lśniące, jedno, drugie, widzę, że jesteś niepocieszona, wiem dlaczego.
Brzydki.
Jesteś takim śmiesznym człowiekiem Dina, zawalasz zaklęcie, bo patronus jest brzydki, rozpływa się po chwili i boginem zajmuje się nauczyciel. Czego się spodziewałaś, księżniczko? Że tak paskudny człowiek jak Ty będzie miał pięknego patronusa?
Żałosne.

kostki: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Finnigan O'Callaghan

Student Ravenclaw
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Czystość Krwi : 25%
Wzrost : 176
Galeony : 27
  Liczba postów : 28
http://www.czarodzieje.org/t17499-finnigan-o-callaghan
http://www.czarodzieje.org/t17508-finn-i-przyjaciele
http://www.czarodzieje.org/t17507-seabhac
http://www.czarodzieje.org/t17500-finnigan-o-callaghan
Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8




Gracz




Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 EmptyCzw 29 Sie 2019 - 14:43

[5]
[VI rok nauki w Hogwarcie]

Nie było żadnego konkretnego powodu dla którego Finnigan w czasie szóstego roku nauki w Hogwarcie zdecydowała się nauczyć zaklęcia patronusa. Być może było to spowodowane tym, że znała już to zaklęcie w teorii od bardzo dawna, ale nie miała okazji wypróbować go w rzeczywistych warunkach. Niestety dementorzy nie byli częścią wyposażenia każdej szkoły magicznej, a także nie kręcili się wolno po Londynie, ani tym bardziej po irlandzkich miasteczkach. Boginy musiały wystarczyć jako zastępstwo.
Nim Finnigan otworzyła drzwi którejkolwiek z drżących szaf, przećwiczyła kilkukrotnie ruch ręki i powtórzyła w myślach każde dobre wspomnienie, które uznała za wystarczająco silne. Wzięła głęboki wdech. Wydech. Stresowała się bardziej, niż by chciała przed sobą przyznać, ale wiedziała, że wszystko będzie dobrze, tak długo jak pozostanie skupiona.
W końcu uznała, że dalsze zwlekanie tylko pogorszy stres. Przybrała odpowiednią pozycję do rzucania czarów.
- Alohomora! - krzyknęła celując w jedną z szaf.
Drzwiczki otworzyły się z hukiem uderzając w szafę obok. Z wnętrza wychyliła się ciemna postać. Wyglądała kompletnie inaczej niż w książkach. Nie z powodu rzeczywistego wyglądu fizycznego, ale... atmosfery, którą roztaczała. Finn chcąc nie chcąc pomyślała o kocie z jej dzieciństwa, który został potrącony przez samochód, o zapachu palonych książek, które użyto zamiast podpałki na ognisku organizowanym przez kuzyna jej ojca, o...
- Oczywiście, że to teraz rozpamiętujesz. Przed tobą jest pseudo-dementor - ogarnęła się Finnigan. Wydawało jej się, że dość długo trwała w tym rozproszeniu, ale Dementor nie zbliżył się do niej zanadto, więc musiało minąć dopiero kilka sekund. Przygryzła wargę, aby zabezpieczyć się przed ponowną utratą skupienia. Pomyślała o wakacjach rodzinnych, w czasie których zwiedzali historyczne miejsca na terenie całej Irlandii. O dniu, w którym rzuciła swoje pierwsze zaklęcie. O tym jak po raz pierwszy przeczytała całe zdanie w książce bez żadnego zająknięcia się.
Uniosła różdżkę...
- EXPECTO PATRONUM! - zawołała celując w dementora. Z końca różdżki pojawiła się biała mgiełka, która szybko przeobraziła się w postać zwierzęcia. Małe... Długie uszy...
Na szczęście gatunek zwierzęcia, w którego przeobrażał się patronus, nie miał żadnego znaczenia. Królik wystarczył by pozbyć się pseudo-dementora.
Finnigan była tak przepełniona szczęściem i zadowoleniem z siebie, że aż miała ochotę zatańczyć w miejscu. Co oczywiście byłoby głupie i bezcelowe, więc tego nie zrobiła.
Ale ta chwila satysfakcji wystarczyła, aby ją rozproszyć i królik znikł tak samo jak się pojawił. No cóż, ale nauczenie się zaklęcia patronusa zakończyło się powodzeniem.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content

Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 QzgSDG8








Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty


PisanieTemat: Re: Klasa do ćwiczeń patronusa   Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 Empty

Powrót do góry Go down
 

Klasa do ćwiczeń patronusa

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje :: Klasa do ćwiczeń patronusa - Page 6 JHTDsR7 :: 
hogwart
 :: 
Wielkie schody
 :: 
szóste pietro
-