Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 Izba przyjęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość



avatar

Student Slytherin
Rok Nauki : I
Wiek : 22
Skąd : Galihan, Francja
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 344
Dodatkowo : ćwierć-wila
  Liczba postów : 414
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6097-sophie-beatrice-lorrain#172870
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6109-sophie-gdzie-jestes#173009
http://czarodzieje.my-rpg.com/t6110-no-chodz-tu-niesmialku#173011
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7875-sophie-beatrice-lorrain#220230




Gracz






PisanieTemat: Izba przyjęć   Sob Mar 22 2014, 18:45


Izba przyjęć
Izba przyjęć w Mungu jest zawsze obleganym miejscem. Nieważne czy to poranek, czy jednak już wieczór, to nadal jest tu dużo oczekujących. Lepiej zajmij tutaj miejsce w kolejce, bo będziesz stał krwawiąc do rana!

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 970
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Sob Mar 22 2014, 19:02

Dobrze, że Sharker znalazł ją w tym parku. Gdyby nie on pewnie nie dotarłaby do tego Munga i leżałaby na ławce w parku. Swoją drogą Rekin już po raz drugi jej pomógł, może powinna być dla niego choć trochę milsza? Chociaż teraz nie bardzo była w stanie okazywać jakichś pozytywnych emocji, właściwie to nie miała na nic siły. Nie wiedziała gdzie jest i co robi Lumia, tak samo było z Sunny. Wszystko się sypało, ale skoro była już w tym szpitalu to może nadszedł czas na poprawę?
Tymczasem posadzili ją na wózku i wieźli w stronę izby przyjęć, teraz się zacznie... Opowiadanie historii swojego życia, pytania lekarzy, nyh.
Kiedy zauważyła, że Rasheed idzie obok powiedziała cicho - Dziękuję - po czym znów opuściła głowę w dół opierając ją na ręce. Ciekawe ile czasu będzie musiała tu siedzieć.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29821
  Liczba postów : 45915
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Sob Mar 22 2014, 19:07

Cóż za wielkie szczęście miała panna Julia Heikkonen, że z numerkiem trzydziestym udało się magicznie przesunąć ją na początek kolejki, a to za sprawą rodziny wielodzietnej, która przyszła z dziesięciorgiem dzieci na szczepienia, jednak zrezygnowali, gdyż musieli wracać i tak oto wszyscy przeszli na początek. Jeszcze tylko kilka osób i teraz Julia siedziała już na łóżku w gabinecie oczekując na starszego mężczyznę, który wzbudzał ją zaufanie nawet stojąc do Ciebie tyłem. Nagle wszedł on do sali i trzymając kartę spytał:
- Jak się nazywasz? Co Cię właściwie boli? - Spytał już coś tam notując na tej karcie, bo przecież musiał uzupełnić podstawowe tabeleczki. Koniecznie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 970
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Sob Mar 22 2014, 19:28

Myślała, że mając numer trzydziesty będzie czekała trochę dłużej, a tu proszę bardzo zgraja bachorów, która doprowadzała ją do szału krzykami i ogólnym sianiem chaosu po prostu musiała wyjść, bardzo dobrze, bo choć teraz nie miała zbyt dużo siły miała ochotę wykopać je ze szpitala. Po chwili siedziała już w gabinecie i właściwie była bliska tego, aby po prostu usnąć, kiedy to wparował doktorek. Nie spojrzała na niego, była zbytnio zajęta opanowaniem trzęsących się rąk, co prawda nie bardzo jej to wychodziło ale mniejsza. Co ją boli? Że w głowach się pierdoli, a konkretnie w jej głowie. To nie była zbyt taktowna odpowiedź więc po kilku sekundach powiedziała - Julia. No i właściwie jako, że na treningu quidditcha dostałam tłuczkiem w brzuch, a potem spadłam z miotły to boli mnie praktycznie wszystko. Właściwie to miałam zamiar przyjść na odwyk więc... No jakoś tak to wygląda.
Dobrze, opowiedziała wszystko, a teraz dadzą jej spokój i po prostu położą do łóżka, miała taką nadzieję, ale wiadomo jak to bywa w szpitalach.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29821
  Liczba postów : 45915
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Sob Mar 22 2014, 19:39

Młodzież była bardzo zdegenerowana. To ile ostatnio jego oczy zobaczyły nastoletnich mam, przećpanych organizmów i wiele innych przypadków upojenia alkoholowego, prosiły się tylko oto, by zrezygnować z tej pracy... Choć zawsze targało nim uczucie sprawdzenia czy u jego córki jest wszystko w porządku. Samantha była już studentką, jednak nadal się bał, że kiedyś na oddziale zobaczy ją z brzuchem, albo co gorsza idącą na odwyk, a on rodzic roku... Nawet nie zobaczył momentu, w którym to się stało.
- Och, tłuczek. Trzeba zrobić prześwietlenie, a później podać jakieś środki przeciwbólowe... Choć w pani przypadku i celu odwyku... To byłoby niewskazane. - Rzucił nieco luźniej, choć właściwie oglądał się już aparaturą do prześwietlenia.
- Proszę rozebrać się do połowy. - Poprosił i zaraz zamknął drzwi od gabinetu, co by inni tej nagości nie oglądali.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Hogsmeade
Wiek : 23
Skąd : Lahti, Finlandia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2215
Dodatkowo : hejter narodów, obrońca, animagia (tygrys)
  Liczba postów : 970
http://www.czarodzieje.org/t7262-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7263-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7264-julia-heikkonen
http://www.czarodzieje.org/t7265-julia-heikkonen




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Sob Mar 22 2014, 19:56

No tak, podawanie jej leków zdecydowanie nie było dobrym pomysłem, ale w takim razie co zrobić z tym całym bólem? Cóż będzie musiała sobie z tym poradzić, a to raczej nie będzie aż takim problemem jako, że jakimś cudem tu dotarła to na większy wysiłek już narażać się nie będzie. Rozebrała się tak jak nakazywał to lekarz i oczekiwała na to całe prześwietlenie. Chyba nic poważnego jej się nie stało skoro 'jakoś' funkcjonuje, a przecież nie wybrała się tutaj zaraz po treningu, co swoją drogą było trochę głupim pomysłem, ale kto by w takim stanie myślał logicznie? Wszystko okaże się za pare minut.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29821
  Liczba postów : 45915
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Nie Mar 23 2014, 10:37

Lekarz nie miał zbyt wiele czasu na to by rozdrabniać się na pewne części pierwsze, zaprawdę musiał na chwilę zrezygnować z myślenia o córce i wezwać młodszego specjalistę, który dokonał prześwietlenia, a następnie stwierdził, że dwa żebra są pęknięte i to stąd ten niesamowity ból. Stąd nastąpiło przeniesienie dziewczęcia w ogóle do sali obok, gdzie rzucono parę zaklęć i tak oto okazało się, że już jest lepiej, co by jednak nie kusić losu, to nasmarowano w miejscu pęknięć brzuch i obserwowano wciągnięcie maści. Gdy tego dokonano zdecydowano się nie podawać już żadnych leków przeciwbólowych, lecz tylko przenieść dziewczę na oddział, co by tylko można było dokonać odtrucia, jeśli w organizmie dziewczęcia krążą jakieś niezdrowe substancje.

[ztx2]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : I
Wiek : 20
Skąd : Ottery St. Catchpole
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 6297
Dodatkowo : ścigająca, kpt
  Liczba postów : 2739
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7146-shenae-d-angelo#204090
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7147-shenae-d-angelo#204112
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7148-shenae-d-angelo#204119
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7244-shenae-d-angelo#204981




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Czw Lip 31 2014, 16:51

Po przybyciu do Londynu od razu skierowała się do Munga, gdzie w pierwszej kolejności mado medycy z placówki zajęli się naprawą tego co hindusi zepsuli, a zaraz potem wyleczeniem titika. D’Angelo czuła się naprawdę podle, nie tylko dlatego, że miała wrażenie, ze to leczenie nie przynosi żadnych efektów. Było jej tak samo gorąco, skóra piekła ją tak samo mocno i najgorsze w tym wszystkim było to, ze nie była nawet pewna czy to skutki jej choroby czy wkurwu. A wolała nawet nie patrzeć w lustro. Ostatni raz, kiedy to zrobiła, od razu pożałowała tej decyzji. Wyszła w końcu z Izby przyjęć, stając gdzieś niedaleko, opierając się plecami o ścianę i przymknęła oczy, wspierając się o zimny mur za sobą ze zbyt wielkim zaangażowaniem. Odetchnęła ciężko, nie wiedząc czego jeszcze powinna się spodziewac po tym wyjeździe w Mungu. Spotkanie z Ramirezem zdecydowanie nie miało należeć do najmilszych. Takie niestety wyciągnęła wnioski. A w tym momencie była nawet zła, że rzadko kiedy się myliła. Odepchnęła się w końcu z entuzjazmem od ściany, ochoczym krokiem oddalając się od tego przynoszącego złe doświadczenia miejsca. Byle dalej. Bylegdzie. Byle nie wychodzić z Munga. Czyli i tak nie dość daleko, jakby chciała. A zawijając kółeczko wokół szpitala i tak ostatecznie znów zaszła do Izby przyjęć na zapowiedzianą po kilkunastu minutach kontrolę działania leków.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Czw Lip 31 2014, 23:41

Zachariasz odebrał sowę od opiekuna Ravenclaw i pluł sobie w brodę, dlaczego ma pokazywać jakieś gówniarze skutek rzucania zaklęć przez niedoszkolonych czarodziejów. Zszedł na Izbę Przyjęć, gdzie miała pojawić się uczennica. Czytał w liście, że wymaga leczenia, więc spóźnił się dość znacząco. Podszedł na początek do recepcji, wygrzebując kartę uczennicy. Przeglądał ją dokładnie i uznał, że nie ma jej co męczyć. Już i tak jest pewnie zamulona przez eliksiry. Spytał się recepcjonistki, jak wyglądała ta dziewczyna. Skoro wiedział już do kogo ma zmierzać, odłożył jej kartę na blat i wolnym krokiem zmierzył w kierunku dziewczyny.
- Cześć, pozwól, że będę Ci mówił po imieniu i załatwimy to szybko. Zachariasz Smirnov - wyciągnął rękę na przywitanie - Shenea, jak bardzo umiesz kłamać? Bo ten Twój szlaban możemy załatwić na dwa sposoby. Pierwszy to ten potulniejszy, mówisz Marco, że siedziałaś do bladego świtu nad pacjentami i jestem skończonym chujem i nie pozwoliłem ci nawet zjeść i doskonale rozumiesz swój błąd, a my robimy tylko przechadzkę po oddziale, aby zobaczyli cię pracownicy i nie wmówili nikomu, że nie byłaś na urazówce, albo zamienię się w skończonego chuja i spędzisz tu całe wakacje. Szczerze mówiąc, byłbym za pierwszą opcją, bo nie chcę być twoją niańką, poza tym obydwoje wiemy, że inaczej chciałabyś spędzić wakacje, a nie to miejsce nie wygląda jak monopolowy. Na jakiej wersji się zatrzymujemy?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29821
  Liczba postów : 45915
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Nie Sie 31 2014, 18:43

Uprzejmie proszę, by gracze, którzy nie biorą udziału w poszukiwaniu kamieni nie pisali tutaj postów, aż do zakończenia eventu!

W tym miejscu piszecie tylko jeden post, na końcu posta zaznaczacie, którą wyrzuciliście kostkę i dajecie „zt”.

Miałeś prawdziwego pecha, bo sam początek całej zabawy nie zapowiadał się tak źle, jak finalnie się to skończyło. Musisz mieć świadomość, że dr. Holmes bardzo chętnie Ci teraz pomoże wraz z siostrą Ingą, która już ostrzy magiczne nożyczki i igiełki, dzięki którym Cię nieco pozszywa .Początkowo miałeś nawet wrażenie, że trafiłeś do jakiegoś szpitalu psychiatrycznego z najgorszego przedstawienia jakie kiedykolwiek widziałeś. Dreszczyk emocji i przerażenia wziął górę, bo chyba nie możesz wysiedzieć spokojnie w jednym miejscu. Oddychasz ciężej, aż nagle podchodzi do Ciebie Inga, która kładzie na Twoim ramieniu dłoń i uśmiecha szeroko.
-Witaj mój drogi. Wyglądasz bardzo źle, ale spokojnie. Zaraz postawimy Cię na nogi, tylko musisz mi zaufać! – Powiedziała ze stoickim spokojem ,ale Ty nadal odczuwasz to dziwne uczucie strachu przed pielęgniarką, która patrzy na Ciebie w taki sposób jakby chciała Cię udusić, a może to już przez gorączkę zaczynasz mieć omamy? Niemniej jednak musisz jej zaufać i poddać się dobrowolnie, ona już przygotuje Cię na spotkanie z dr. Holmes’em.

Kostki, które określają Twój stan zdrowia po badaniach lekarskich:
1 gdy tylko widzisz igłę, która zbliża się do Twojego ramienia zaczynasz mieć zawroty głowy, a finalnie mdlejesz. Lekarz przeprowadza badania i okazuje się, że to zwykłe przeziębienie. Wystarczy brać przez kilka dni tabletki i wszystko wróci do normy.
2 zaczynasz czuć się coraz gorzej. Gorączka daje Ci się we znaki, a Ty masz wrażenie, że cały świat wiruje dookoła. Dostajesz dwa zastrzyki i lądujesz na oddziale na kilka dni. Musisz o siebie zadbać, bo w przeciwnym razie Glacialicistus nigdy Ci nie przejdzie.
3-5 rozcięta ręka, głowa, noga. To Twoje obrażenia, które zostają bardzo szybko usunięte z Twoje ciała. Kilka zaklęć, eliksirów, a Ty jesteś zdrów jak ryba. Wystarczy teraz jedynie wrócić do codzienności.
4-6 Skrofungulus. Czy to Ci coś mówi? Musisz zostać odizolowany od ludzi ponieważ Twój stan zdrowia jest bardzo kiepski. Z pewnością złapałeś tą okropną chorobę podczas podróży jaką odbyłeś, a może chorowałeś już wcześniej? Zostajesz przez kilka dni umiejscowiony w izolatce.

O magicznych chorobach możecie poczytać tutaj.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz Gry dnia Czw Wrz 04 2014, 13:15, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : Londyn
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 1433
  Liczba postów : 312
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8911-zachariasz-smirnov#249539
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8912-lecze-serca
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8913-porada-uzdrowiciela
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8922-zachariasz-smirnov#249871




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Nie Sie 31 2014, 19:08

Zachariasz stanął przez szpitalem z zakrwawionym ramieniem. Świetnie, ledwo odszedł z pracy, a już jest podrapany przez wilkołaka i dałby sobie pulsującą łapkę uciąć, że ma gorączkę. Krew kapała mu z rękawa, więc nic dziwnego, że jak wszedł to od razu się nim zaopiekowali. Niespecjalnie rozpoznał pielęgniarkę, lecz ciągle powtarzał, iż jest zasłużonym uzdrowicielem na "emeryturze" i wierzy w fachowość wszystkich pracowników tutaj. Świat wirował mu dookoła. Nawet nie zauważył, kiedy znalazł się w gabinecie lekarskim. Usłyszał werdykt, że ma Glacialicistus po pazurach wilkołaka. Zdziwił się oczywiście i oponował, iż to jakaś pomyłka i on dokładnie wie, co mu dolega, ale nie jest w stanie sobie podać eliksirów, bo przecież ma unieruchomioną prawą rękę. Mimo wszystko kazali mu zostać na oddziale na kilka dni, a od zapachu eliksiru pieprzowego kręciło mu się w głowie.
2
[zt]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Galeony : 2643
Dodatkowo : opiekun Slytherinu, legilimencja, oklumencja
  Liczba postów : 408
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9406-callisto-marquett
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9410-sprobujesz-zaliczyc-na-wybitny
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9408-callisto-marquett#261974
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9409-callisto-marquett#261980




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Pią Wrz 05 2014, 00:11

Nie było najgorzej, kiedy w końcu ktoś zdecydował się jej poszukać i wydostać z przeklętych Diabelskich Sideł. Miała kilka zadrapań i siniaków, ale na szczęście dla tego dupka, z którym poszła, nie dolegało jej nic gorszego. Była równie wdzięczna za fakt, że nie spotkali się w Izbie Przyjęć, do której trafiła. Miała naprawdę silną ochotę potraktować go jakimś mało przyjemnym zaklęciem.
Chociaż nieszczególnie miała na to ochotę i równie dobrze mogła sama doprowadzić się do porządku, używając odrobiny mydła, ciepłej wody, kilku zaklęć i może eliksirów, zgodziła się na pomoc pracowników tego... przybytku. Właściwie nie stwierdzili niczego, czego już by nie wiedziała. Jakieś rozcięcia. Nic poważnego. Lekki ból głowy, który spokojnie można usunąć eliksirem. Wiedziała, że wróci do całkowitego zdrowia w ciągu kilku następnych dni i nie potrzebowała bandy lekarzy, który tylko potwierdzali jej stwierdzenia.

Kostka: 3

z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 33
Skąd : Karlovac, Chorwacja
Czystość Krwi : 90%
Galeony : 374
  Liczba postów : 81
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9101-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9102-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9103-sebastian-knezevic
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9104-sebastian-knezevic#255055




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Pią Wrz 05 2014, 18:42

Zemdlał i obudził się w szpitalu. Dlaczego? Co się stało? Nie wiedział. Nikt nie ośmielił się złożyć mu choćby najmniejszych wyjaśnień i najwyraźniej nie zamierzał. Chociaż patrząc na to perspektywicznie - to dobrze. Wolał nie rozpamiętywać nieudanych poszukiwań, czy czymkolwiek była ta wyprawa. Przebywanie w Świętym Mungu ani odrobinę nie napawało Sebastiana spokojem.
Jak tylko dowiedział się, skąd go przywieziono, mógł wyobrazić sobie pod swoimi włosami przekładające się trybiki. Widział kiedyś taki mechanizm u jakiegoś mugola i zapadł mu w pamięć. Co gorsza, powiedziano mu także, że całkiem nieźle rozciął sobie rękę oraz nogę, ale nie wyjaśniono w jaki sposób doznał podobnego urazu na głowie! Powinien zaskarżyć kompetencje pracujących tutaj uzdrowicieli, lecz nie miał serca robić im takiego świństwa. Jeśli tego nie ustalili, widać nie było takowej potrzeby. Trudno. Raz się żyje, jak mawiała babka Magdalena.
Kiedy już zdołali wyleczyć wszystkie jego urazy, przebadano Sebastiana jeszcze raz - w ramach kontroli, jak powiedziała kobieta - i wypuszczono do domu. Najwyższa pora wrócić do normalnego życia, nieprawdaż? W końcu kto wie, ile go ominęło, gdy był nieprzytomny.

Kostka: 3
[z/t]
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 32
Skąd : Kirkcudbright, Szkocja
Galeony : 436
  Liczba postów : 64
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9338-freddie-holmes#260217
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9363-comme-on-8
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9364-cyndzuch
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9397-freddie-holmes




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Nie Wrz 14 2014, 14:34

Nie za bardzo ogarniała co się dzieje. W jednej chwili odczytywała wskazówkę, która mohła im pomóc w znalezieniu kamienia, w następnej straciła przytomność. Potem obudziła się tutaj. W dziwnej sali, z nieznajomymi ludźmi. Z trudem otworzyła oczy, aby to zarejestrować. Nie zdążyła nawet pomyśleć, co tutaj robi, gdy para nieznajomych ludzi, z których jeden przedstawił się jej nazwiskiem, oznajmili, że jest ranna. Cococo? Nie do końca wybudzony umysł dopiero zaczął odbierać fale bólu, docierające z głowy i ręki. Nie miała zamiaru patrzeć w tamtym kierunku.
- Co się stało? Niech ktoś to naprawi, do cholery! - zachrypniętym głosem próbowała krzyknąć, szarpiąc się trochę. - Zaufać? Proszę bardzo! Tylko proszę się streszczać. - odparła, sycząc cicho. Już po chwili nie było prawie śladu po ranach, zostało tylko lekkie szczypanie.
- Nie można było tak od razu? - zapytała z lekką niechęcią. Dowiedziała się, że powinna trochę zostać, maksymalnie pół godziny. No dobra, nic jej się nie stanie, lepiej mieć pewność, że to już za nią.
Halo, a gdzie Romulus?
/zt
kostka: 4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Wto Lut 17 2015, 16:05

Z jaskini wyszła dziarskim krokiem, choć jej humor nie był najlepszy. Wystarczyło jednak, że przekroczyła granicę między lodowym koszmarem a realnym światem i już przestało być tak miło. Nagle uderzyło w nią całe zmęczenie, którego do tej pory nie czuła. Głód, przez który żołądek już dawno zwinął się w supeł. Pragnienie, wypalające przesuszony przełyk. Ból mięśni tak dotkliwy, że każdy ruch stawał się wręcz niemożliwością. Palące żywym ogniem dłonie, które niby zaleczyła zaklęciem, ale dopiero teraz okazało się, że rzucone w jaskini zaklęcie nie do końca miało rację bytu poza nią.
Prawdopodobnie tylko nieskończona wściekłość, jaka ją wypełniała, dawała jej siłę, by iść dalej, by nie zwracać uwagi na ludzi, którzy czekali tu na nich i chcieli im pomóc. Nie ufała im, nie wierzyła w to, że rzeczywiście jej pomogą. Co prawda uzdrowiciele w świętym Mungu też nie mieli okazji, żeby zasłużyć na jej zaufanie, ale to jednak była największa instytucja czaromedyczna w kraju. Musieli być w stanie jej pomóc, nie tak jak ci partacze tutaj. Trzeba było tylko dotrzeć na miejsce. A to wcale nie było takie proste.
Wyobraziła sobie izbę przyjęć, w której była tylko raz w życiu. Miała nadzieję, że to wspomnienie wystarczy. Włożyła całą energię w chęć przeniesienia się tam. Po chwili się udało. Udało się! I to była ostatnia myśl, jaka przeszła jej przez głowę, zanim, wycieńczona do granic możliwości, upadła na podłogę nieprzytomna.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Wto Lut 17 2015, 16:25

James opadł na krzesło w swoim gabinecie, wycieńczony już do granic możliwości po zajmowaniu się ciężkim przypadkiem dzieciaka, który pogryzł go, myśląc, ze jest lwem. Niestety jego odpoczynek nie trwał długo, gdyż po zaledwie kilku sekundach do środka wpadł jeden z praktykantów, wołając go na izbę przyjęć. Zerwał się niemal natychmiast, usłyszawszy o nieprzytomnej kobiecie i pobiegł tam, z ulgą stwierdzając, że te nadęte bufony po studiach czegoś się przynajmniej nauczyły i nie zostawiły pacjentki leżącej na podłodze.
- Wiecie, co się stało? – Zapytał, mając nadzieje, że ktokolwiek zdążył się czegoś dowiedzieć, nim kobieta zemdlała. Kręcenie głowami sprawiło jednak, że utracił już resztki wiary w swoich stażystów. I na co mu oni, skoro nie robili niczego przydatnego? Nie chcąc ryzykować tego, że spapraliby coś więcej, przyjrzał się jej z uwagą i dostrzegłszy rany na dłoniach, sięgnął po różdżkę.
- Episkey, Vulnus alere, Ferula. – Zaczął wymieniać zaklęcia, starając się z jak największą precyzją pozbyć każdego, nawet błahego otarcia. – Powinniście to zrobić, zanim tu przyszedłem – odparł ze złością do studenciaków. Z każdym dniem irytowali go coraz bardziej, a zmęczenie pracą tylko to uczucie potęgowało. – Surexposition – dodał jeszcze, celując w pacjentkę, a z jego różdżki wystrzeliły iskry prześwietlające jej ciało. Nie mógł ryzykować wybudzenia jej, nie wiedząc, czy przypadkiem nie doszło do jakiś ran wewnętrznych. Nie mdlałaby bez powodu, to wiedziało nawet dziecko. Chaos panujący wokół utrudniał mu nieco koncentrację, ale rzucał to zaklęcie tak często, że nauczył się po prostu „wyłączać” na dźwięki dochodzące z zewnątrz. To nie była przecież zabawa w zaklęcia lewitacyjne, przez którą przechodzili pierwszoroczni w Hogwarcie.
- Asinta mulaf, Rennervate – dodał na koniec, gdy upewnił się, że nie doszło do innych uszkodzeń ciała. By dalej działać, musiał się dowiedzieć, co doprowadziło ją do takiego stanu.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Wto Lut 17 2015, 17:39

Z trudem otworzyła oczy. Nie miała pojęcia, gdzie jest, rozejrzała się więc nerwowo, ale wszystko docierało do niej w pewnym spowolnieniu. To wyglądało na szpital, w powietrzu unosił się paskudny zapach sterylności, a dookoła biegało mnóstwo ludzi w białych wdziankach... Ale czemu...?
Nagle jej mózg przetworzył informację i przypomniało jej się, co się właściwie stało i jak się tu znalazła. Szarpnęła się, chcąc jak najszybciej wstać i się stąd wynieść. Przeklinała w duchu samą siebie za fakt, że się tu teleportowała. Trzeba było wrócić do domu i poczekać, aż wszystko samo przejdzie, a nie się zdawać na konowałów... Którzy owszem, uśmierzyli ból, ale to wciąż było za mało, bo ewidentnie nie miała siły, żeby się podnieść. Leżała więc, rozglądając się dziko na boki. W oczach miała wściekłość, która, zdaje się, co najmniej jednego z tej bandy idiotów już wystraszyła. I bardzo dobrze.
Nagle zamarła, kiedy kilka metrów dalej zauważyła, a przynajmniej tak jej się wydawało, znajomą sylwetkę. Callisto Marquett, z tym swoim ugrzecznionym uśmieszkiem, idealnym życiem, stała tu, jak gdyby nigdy nic... A potem nagle zniknęła i pojawiła się bliżej, żeby zaraz znowu się odsunąć, chociaż nie było widać, żeby poruszyła którąkolwiek kończyną chociaż o milimetr...
Przekleństwa więzły Eris w przesuszonym gardle, ale furia wymalowana na jej twarzy mówiła wszystko. Może to i lepiej, że nie była w stanie nic powiedzieć, w końcu wokół kręciły się dzieci... A zresztą, niech się uczą. Małe gnidy, których nikt nie chce, oto czym są, więc z jakiej racji miała się przejmować? A Marquett, ta mała szmata, która nie chciała zniknąć na dłużej, niż kilka sekund, wciąż ją prześladowała, robiła to specjalnie, Eris była tego pewna...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Wto Lut 17 2015, 17:58

Kobieta ocknęła się, wyraźnie zszokowana, ale nie poruszała się. Wpatrywała się za to z wściekłością w jeden punkt, a gdy się odwrócił, zupełnie nikogo tam nie było. Nic, zwyczajna ściana, może lekko poplamiona od eliksiru, którym rzucił kiedyś zdenerwowany pacjent. Jego efekty nie pozwoliły się usunąć, więc zbytnio się nad tym nie rozczulali, pozwalając kafelkom pozostać upstrzonymi niczym białe niebo błękitnymi gwiazdami.
- Musculus Dolet Maximum - wypowiedział jeszcze Shepard, pozwalając kobiecie odzyskać w ten sposób siły. – Eliksir Regenerujący. I wiggenowy. Już! – Powiedział do jednego ze stażystów, a ten uciekł w popłochu, mimo że Shepard nie zdążył nawet podnieść głosu. Najwyraźniej sam jego spokój był na tyle przerażający, że motywował tych wszystkich nierobów do szybkiego działania.
Skrzyżował ręce, wpatrując się nadal w kobietę, choć ta nie odrywała wzroku od jednego punktu. Dziwiło go to niezmiernie, wręcz intrygowało.
- Co się stało? – Wyrwało mu się w stronę pacjentki, nim studenci przynieśli mu odpowiednie mikstury. Nie uzyskał jednak odpowiedzi, więc czekając na odpowiednią mieszankę, nadal próbował rozgryźć powód, dla którego tutaj trafiła. Do papierów potrzebował też jej danych. Jemu osobiście zdawały się zbędne, bo i tak nie zapamiętałby jej nazwiska, ale wolał uniknąć kolejnej awantury ze strony szefostwa za przeoczenie czegoś tak istotnego.
Gdy w końcu otrzymał wszystko, o co prosił, podał kobiecie Eliksir Regenerujący. Drugi otrzyma, jeśli tylko będzie tego potrzebowała. Miał jednak nadzieję, że póki co zajął się nią odpowiednio.
- Co się stało? – Powtórzył pytanie, wcześniej przegoniwszy natrętnych stażystów, by poszli dręczyć innego uzdrowiciela.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Wto Lut 17 2015, 23:40

Ta szmata, ta córka kobiety o obyczajach niegodnych wspomnienia, ta podła żmija... Nagle zniknęła i chociaż Eris uparcie wpatrywała się w miejsce, w którym była jeszcze przed chwilą, najwyraźniej nie zamierzała się pojawić. Lynch nie wiedziała, co o tym myśleć. Ludzie przecież nie znikają tak po prostu, ale jednocześnie ona nie zwykła mieć przywidzeń, to oczywiste. Nie jest nienormalna, niezależnie od tego, co ta pieprzona jaskinia z nią zrobiła. Marquett musiała tam być albo ją otumanili czymś tutaj, te konowały, udające mądrzejszych, niż są w rzeczywistości...
Nie zwracała uwagi na zamieszanie wokół niej, dopóki wszyscy tylko biegali, jakby co najmniej mieli robaki tu i ówdzie. Nic nie mogła poradzić na rzucane na nią zaklęcia, ale przynajmniej je kojarzyła, więc wiedziała, że nie robią jej krzywdy. Chyba że są idiotami i zadrży któremuś z nich ręka, ale wtedy nie ręczyła za siebie. Choćby miała ich nękać zza grobu, pożałują, jeśli coś spartaczą. Przestało jej się to wszystko podobać (jeśli choć przez chwilę było inaczej), kiedy wbrew jej woli zaaplikowano jej eliksir. Nie miała siły, by zaprotestować, ale chęci ku temu były ogromne. Nie miała w zwyczaju łykać wszystkiego, co jej dali, dopóki nie wiedziała, co to jest i co wrzucono do środka. Ograniczone zaufanie było kluczem do przetrwania. A teraz, na Merlina, nic nie mogła zrobić.
Po chwili poczuła się lepiej. To wcale jej nie uspokoiło. Wciąż roznosiło ją ze złości i to, że banda niedorozwiniętych magomedyków zrobiła coś dobrze, to ich zakichane szczęście. Jeden, którego najwyraźniej bały się te durne dzieci w białych kitlach, mówił do niej, jakby chciał się czegoś dowiedzieć. No chcieć to on sobie mógł. Niech najpierw się wylegitymuje, bo ona nie będzie odpowiadać na pytania idioty, który równie dobrze może być przypadkowym pacjentem, któremu coś padło na głowę. A ona nie będzie się spowiadać obcym ludziom, nie ma takiej opcji.
- Kim pan jest? - spytała ostro, choć jej głosowi zdecydowanie brakowało zwyczajowej siły. - Chcę rozmawiać z pana przełożonym, który potwierdzi pana tożsamość.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Pią Lut 20 2015, 15:35

- James Shepard, oddział urazów pozaklęciowych, aktualnie dyżurny na izbie przyjęć – przedstawił się jej mechanicznie, przyzwyczajony do tego, że pacjenci często mu nie ufali. Zapewne przez jego wyraz twarzy, świadczący o tym, że wcale nie chciał tu być, choć w rzeczywistości było inaczej. Praca to jedyne, co mu w życiu pozostało, a perfekcjonizm nie pozwalał mu tego spartaczyć. Dlatego też nie dopuścił tym razem do pracy studentów, żeby tylko nie zrobili przypadkiem krzywdy tej kobiecie. Po wielu tygodniach zapewne powinni się czegoś nauczyć, ale przecież on sam na początku wracał tu kilkukrotnie, by poprawić swoje wyniki. – Jeśli nadal chce pani rozmawiać z moim przełożonym, mogę go zawołać, aczkolwiek chwilę to potrwa, ponieważ zajmuje się teraz dość ciężkim przypadkiem.
Przez moment miał ochotę zarządzić przyniesienie mu również Eliksiru Spokoju. Jeśli nie dla kobiety, to dla niego samego, bo podwójna zmiana powoli zaczynała go wykańczać. Nie dziwiła go jednak ostrość pacjentki. Wydawała się zdezorientowana, a na dodatek w tym momencie bezbronna.
- Wyleczyłem pani dłonie – zaczął tłumaczyć, by pacjentka wiedziała, co się z nią działo, kiedy była nieprzytomna. – Prześwietlenie nie wykazało żadnych głębszych urazów. Podałem również eliksir regenerujący, by odzyskała pani siły.
Zastanowił się przez moment, jak podejść kobietę, by jednak wyjawiła, co jej się stało. Jeśli mu się nie uda, będzie musiał poprosić o interwencję przełożonego, a na to nie miał ochoty. Setki razy już wypominał mu niekompetencję, mimo że nikogo lepszego raczej by na to stanowisko nie znalazł. Studenci z roku na rok coraz bardziej olewali sprawę, myśląc, że pozjadali wszelkie rozumy.
- Czy mam poinformować kogoś z pani rodziny o pobycie w szpitalu? – Zapytał, uświadomiwszy sobie, że to przecież też powinien zrobić, żeby szef nie krytykował jego metod. Ostatnimi czasy miał go naprawdę dosyć i tylko modlił się o jego emeryturę. Co z tego, że nie wierzył w żadne siły nadprzyrodzone poza magią. Może jednak Bóg, Budda czy Krishna postanowią go wysłuchać, nawet ten pieprzony Merlin, byleby tylko zyskał odrobinę spokoju.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Nie Lut 22 2015, 10:59

Zmierzyła go ostrym spojrzeniem. James Shepard. No dobrze. Nie będzie się na siłę domagała przełożonego, skoro miałoby to długo potrwać, bo jej się naprawdę spieszy. Zamierza w trybie pilnym stąd wyjść i najlepiej nigdy nie wracać. W końcu umie zadbać o siebie, tak? Więc ta banda niedouczonych gnojków nie będzie nią dyrygować.
Prawdopodobnie gdyby zastanowiła się przez chwilę, doszłaby do wniosku, że jest zbyt surowa. W końcu magomedycy byli od tego, żeby pomagać potrzebującym i całkiem nieźle im szło. Ona też właściwie nie mogła im nic zarzucić, bo dopełniali swoich obowiązków, jak trzeba. Ale ani myślała się nad tym zastanawiać, bo stopień zdenerwowania przerósł wszelkie skale i żaden eliksir uspokajający by tu nie pomógł. Sama myśl o przeklętej Marquett podnosiła jej ciśnienie ponad jakikolwiek przyzwoity poziom. A do tego jeszcze ją tu widziała! Przecież to był szczyt wszystkiego.
Spojrzała na niego krzywo, kiedy wymienił to wszystko, co z nią zrobiono, kiedy nie kontaktowała. No i dobrze! Chociaż pewnie i tak mogli zrobić więcej, ale im się nie chciało. Norma. Przy wyjściu na pewno zażąda odpisu wszystkich swoich akt medycznych i potem je sobie dokładnie przejrzy. Nie ufała im nawet w kwestii oceny potencjalnych złamań.
Kogoś z rodziny? Z rodziny?! No bardzo śmieszne! Kogo? Może tatusia, którego najchętniej zrzuciła by z jakiegoś cudownie wysokiego budynku wprost na beton? Albo mamusię, która jeśli nie leży gdzieś naćpana, to pewnie nie żyje? Czy może siostrzyczkę, na widok której... Aż szkoda słów.
- Niepoważny pan jest? Żadnej informacji. A jeśli jakimś trafem ta szmata się tu pojawi, proszę ją natychmiast wyrzucić. Nie życzę sobie jej tutaj - warknęła, próbując się podnieść. Poczuje się pewniej, jeśli chociaż usiądzie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Nie Lut 22 2015, 15:42

Niedouczonych gnojków? W tej kwestii akurat była zdecydowanie zbyt surowa, bo gdyby nie ta banda, z pewnością nadal leżałaby nieprzytomna na podłodze. Albo gdzieś w śnieżnej zaspie, jeśli by tutaj nie dotarła. Tak przynajmniej mogła leżeć w szpitalnym łóżku, nie martwiąc się, że Callisto Marquett zobaczy ją w tym stanie. A o to jej właśnie chodziło, prawda?
Doprawdy, intrygujące.
- Czy to ta szmata doprowadziła panią tutaj? Żeby się jej pozbyć, musiałbym jednak wiedzieć, kim jest - stwierdził, wciąż przypatrując się w nią z powagą. W jego głowie powoli zaczynały się rodzić teorie, mimo że równie dobrze mogły być nieprawdą. Nie zamierzał ich nigdzie wygłaszać, nawet tej kobiecie, bo przez te dwanaście lat spędzonych w Mungu - na stażu, a później w pracy, nauczył się, że to najbardziej nieprawdopodobne rozwiązania zazwyczaj okazywały się słuszne.
- Mamy dwa wyjścia - powiedział w końcu ostro. - Albo mi pani powie, co się stało i będę mógł pani pomóc do końca, albo możemy tak siedzieć nawet tydzień, ale jeśli doszło do obrażeń, których prześwietlenie nie wykazało, skutki mogą być - niestety - dość nieprzyjemne.
Nie zamierzał się z nią bawić, nie po to tutaj był, aby słuchać o jakiś niezidentyfikowanych szmatach, choć pierwsza, jaka wpadła mu do głowy, była niegdyś nazywana przez niego żoną. Najwyraźniej i pacjentka miała problemy rodzinne, z którymi sobie nie radziła i które mogły mieć wielki wpływ na jej aktualny stan. Zastanawiało go również, w co takiego wpatrywała się ta kobieta, obserwując ze złością ścianę. Jeśli widziała coś, czego nie dostrzegał nikt inny, uraz, jakiego doznała, mógł być większy, niż się do tej pory Jamesowi wydawało. Jeśli pacjentka nadal nie będzie zbyt przychylna do współpracy, zapewne będzie musiał zawołać kogoś do pomocy, a tego wolał uniknąć, nie tylko dla jej dobra, ale również dla swojego własnego.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Pią Lut 27 2015, 10:34

To, że ktoś zrobił coś użytecznego, nie znaczyło jeszcze, że nie jest niedouczonym gnojkiem. To znaczy, że wygenerowała się u niego chociaż jedna szara komórka i to na pewno jest godne pochwały (niekoniecznie od niej), ale na pewno o niczym nie świadczy. I właściwie nie chodziło jej o to, że Marquett zobaczy ją w tym konkretnym stanie. Właściwie było jej wszystko jedno, czy ta suka na nią patrzy, tak długo, jak ona nie musiała patrzeć na nią.
- Nikt mnie nigdzie nie doprowadził. Sama sobie poradziłam - stwierdziła ostro, choć brzmiałoby to lepiej, gdyby nie miała takiej chrypy. - To jest moja siostra - ostatnie słowo wypluła, jakby smakowało czymś mocno kwaśnym. Albo zepsutym. Albo jedno i drugie. - Nie wyrażam zgody na udzielanie jej jakiejkolwiek informacji, rozumie pan? - zmrużyła oczy, patrząc na niego. Zastanawiała się, czy mu tego nie zapisać, żeby nie zapomniał.
Kiedy usłyszała jego ostry ton, wściekła się. Imbecyl. Nie miał prawa mówić do niej w ten sposób.
- Byłam w lodowej jaskini. Nie wiem, jak długo, co najmniej kilka dni, jak sądzę. Nie wiem, jakich obrażeń doznałam, jak się pan skontaktuje z organizatorami tego absurdu, to się pan dowie. I proszę spuścić z tonu - wysyczała.
Miała już dosyć, bardzo chętnie uraczyłaby tego idiotę jakimś miłym zaklęciem i poszła do domu. Tyle że wciąż była niewystarczająco silna, a przez to całkiem od niego zależna i to doprowadzało ją do furii. Kto to widział, żeby udział w zorganizowanej imprezie kończyło się w ten sposób...
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 38
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 887
Dodatkowo : główny pocisk Archibalda
  Liczba postów : 102
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8162-james-arthur-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10436-jamesowe#287638
http://czarodzieje.my-rpg.com/t8165-shepard
http://czarodzieje.my-rpg.com/t10437-james-arthur-shepard#287641




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Czw Mar 05 2015, 20:42

- Rozumiem – odparł Shepard, wiedząc, że musi uszanować zdanie pacjentki, niezależnie od tego, jak bardzo nieobliczalna by była. Jeśli nie chciała, by historia jej pobytu tutaj dostała się w ręce jej rodziny, on tego dopilnuje. Byłoby jeszcze łatwiej, gdyby nie kazano mu dociekać, kim była ta kobieta. No bo jak mógłby poinformować kogokolwiek, skoro nie znałby jej nazwiska?
- Wiedziałem, że się zrozumiemy – dodał, gdy wspomniała mu o lodowej jaskini. Coś o niej słyszał, chyba od Archibalda, więc nie było problemu z dociekaniem, kto mógłby być organizatorem tego przedsięwzięcia. Pytanie tylko, co było powodem, dla którego rudowłosa chciała zapłacić aż taką cenę. Przecież tam mogli zginąć ludzie. Gdyby nie fakt, że czasem bawiło go oglądanie takich konkurencji, pewnie poinformowałby Ministerstwo. Nie przepadał jednak za tymi urzędasami, poza tym nie chciał robić pod górkę pacjentce. Wyjął więc jedną z kartek pergaminu z karty, która leżała przy łóżku kobiety i nabazgrał krótką wiadomość, którą nakazał wysłać jednemu ze swoich upierdliwych stażystów.
- W takim razie musimy poczekać na odpowiedź.
Gdyby mógł, sam by ją uraczył jakąś klątwą. I najlepiej eliksirem do kompletu – choćby Veritaserum. Od razu zaczęłaby mówić wszystko, czego potrzebował.
- Co tam było? – Zapytał ją za to, wskazując na miejsce, w które wpatrywała się na samym początku. Może to by go naprowadziło na jakiś trop, mający ukazać dolegliwości tej biedaczki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 34
Skąd : NY
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 142
  Liczba postów : 327
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9499-eris-lorelei-lynch#264419
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9501-eris-bardzo-chetnie-cie-pozna-naprawde#264443
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9502-eris#264446
http://czarodzieje.my-rpg.com/t9503-eris-l-lynch#264455




Gracz






PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   Sob Mar 07 2015, 20:51

Oczywiście, że musi uszanować jej zdanie. Jeszcze tego by brakowało, żeby nie szanowano jej zdania, zwłaszcza jeśli dotyczy jej samej. Ubezwłasnowolniona nie była i to się jeszcze bardzo długo nie stanie, najprawdopodobniej nigdy, więc w tym kontekście jej zdanie było najważniejsze. A jeśli Shepard nie wiedział, komu nie ma udostępniać dokumentacji, to najlepiej było nie udostępniać jej nikomu. Tym bardziej, że bez pisemnego upoważnienia tylko rodzina mogłaby czegoś się dowiedzieć. A skoro Eris wykluczyła rodzinę z tego przywileju, to tu się nie było nad czym zastanawiać.
Co do tego, że w jaskini ktoś mógł umrzeć, to nikt nie uprzedzał. Jasne, była mowa o drobnych niebezpieczeństwach, ale nie o konieczności hospitalizacji po wszystkim! Lynch zdecydowanie uważała, że ktoś powinien z tego tytułu wylecieć z pracy. Albo i wylądować w Azkabanie. Przecież to narażanie życia ludzi!
Kiedy medyk wspomniał o konieczności czekania, spojrzała na niego z politowaniem. No tak, nic nie potrafią załatwić od razu, tylko zmuszają ludzi do czekania. Absurd. I jak tu wierzyć w ich kompetencje, skoro, żeby otrzymać niezbędną pomoc, każą czekać?
Przy ostatnim pytaniu wywróciła oczami. On był jakiś niedorozwinięty czy coś?
- Ja wiem, że nie wszyscy zasługują na szacunek, z nią na czele, ale mimo wszystko lepiej byłoby spytać kto. Przecież tam stała ta pieprzona Marquett. A niby dlaczego od razu zastrzegłam, żeby ją stąd wyrzucić? Merlinie, jak tak pana słucham, to odnoszę wrażenie, że medykiem może zostać każdy - spojrzała na niego wymownie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: Izba przyjęć   

Powrót do góry Go down
 

Izba przyjęć

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 6Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
 :: 
szpital sw.munga
-