Czarodzieje - forum rpg typu PBF Play By Forum. Zostań czarodziejem niczym Harry Potter, dla którego nasz Hogwart stanie się drugim domem.

 
IndeksFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | .
 

 New Magic Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość



avatar

Mieszkaniec Londynu
Wiek : 24
Skąd : Kornwalia
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 4592
  Liczba postów : 1828
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5500-isolde-bloodworth#159733
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5523-powiazania-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t5520-isolde-bloodworth
http://czarodzieje.my-rpg.com/t7230-isolde-bloodworth#204739




Gracz






PisanieTemat: New Magic Theatre   Pią Mar 21 2014, 12:15

First topic message reminder :


New Magic Theatre


To niezwykłe miejsce powstało dosłownie kilka lat temu jako opozycja do kostycznego (w mniemaniu wielu młodych artystów, aktorów, scenarzystów i reżyserów) Magic Royal Theatre. New Magic Theatre to scena awangardowa, promująca nowych artystów, ich świeże, często bardzo kontrowersyjne pomysły, eksperymenty twórcze. Tutaj możesz spodziewać się dokładnie wszystkiego, począwszy od aktorów biegających wśród widowni i mierzących ci obwód czaszki, poprzez przyczepione do baloników puszki pigmejskie kołyszące się pod sufitem, aż po milczące, nieruchome postaci oplecione złocistymi smugami światła będące metaforą... właściwie nie wiadomo czego, interpretacja zależy od ciebie!
Wewnątrz znajduje się mała kawiarnia, w której toczą się najdziwniejsze rozmowy, widzowie mogą porozmawiać z aktorami lub reżyserem, przedyskutować pewne aspekty sztuki, wyrazić swoje zdanie. Jak wygląda scena? To trudne pytanie, gdyż wystrój zmienia się zależnie od potrzeb - raz widownia znajduje się na scenie i chcąc nie chcąc, stajesz się częścią przedstawienia, kiedy indziej obserwujesz wszystko z góry albo siedzisz bezpośrednio na podłodze. To z pewnością ciekawe doświadczenie, choć nie wszystkim odpowiada.  

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora

AutorWiadomość



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : IX
Wiek : 19
Skąd : Wyspa Skye, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1163
  Liczba postów : 2574
http://www.czarodzieje.org/t13638-blaithin-astrid-dear
http://www.czarodzieje.org/t13646-not-a-bad-girl
http://www.czarodzieje.org/t13684-dziobek
http://www.czarodzieje.org/t13647-blaithin-astrid-dear




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pon Lip 30 2018, 23:19

Popatrzyła na @Emily Rowle z konsternacją, słysząc te słowa.
- Mnie? - zbyt dobrze umiała już panować nad własną mimiką, żeby ukazać to drobne ukłucie zaskoczenia. Dlaczego życzyła jej powodzenia? Nie powinna była życzyć go Ezrze? Pomimo upływu czasu dalej czuła się niezbyt przyjemnie ze świadomością tego, jak zmienił się ich stosunek do siebie. Jednocześnie uparcie nie chciała tego zmieniać, więc na żadne próby zakopania topora wojennego się nie godziła. Skinęła więc tylko sztywno głową i odeszła, żeby przestać zaprzątać sobie tym głowę i skupić się na grze. W gruncie rzeczy nie szło tragicznie... Nawet dobrze czuła się na scenie, skupiając uwagę tak wielu ludzi naraz. W Blaithin na co dzień walczyło pragnienie skrycia się w tłumie i sprawienia, żeby ludzie ją zauważali. Teraz była jednak kimś innym, mogła więc pozwolić wykazać się Tybalte w całej okazałości. Ignorowała to, że gdzieś tam siedzi jej siostra, nie patrzyła nawet na Leo, scenę, kiedy Ezra miał ją zabić też zagrała całkiem przekonująco. Wszystko właściwie szło nieźle, czego nie można było oczekiwać po grupie przypadkowych ludzi, którzy przeważnie nie mieli doświadczenia z grą aktorską.
Wtedy zaczął padać deszcz, a Fire zmarszczyła z niezadowoleniem nos. Wyciągnęła różdżkę, żeby rzucić na siebie zaklęcie, które będzie odbijać krople. Skąd się w ogóle wzięła taka anomalia? Czyżby coś z efektami specjalnymi teatru szwankowało? Grunt, że zrobiło się ślisko, a rudowłosa nie zapanowała nad kolejnym krokiem. Miała naprawdę dobry refleks, dzięki czemu złapała za fragment dekoracji i... syknęła głośno z bólu. Utrzymała równowagę i spojrzała na dłoń, którą zaczepiła o wystający metal. Z rozcięcia gęsto płynęła krew, mieszając się z kroplami chłodnego deszczu. Cóż, trzeba było działać, bo nie za bardzo chciała, żeby ktoś rzucał się jej na pomoc. Przecież już trochę wiedziała o co chodzi w magii leczniczej, prawda? Różdżkę skierowała na ranę (ostatnio zadziwiająco często robiła sobie krzywdę) i wyszeptała zaklęcie, które ją zasklepiło. Wszystko wyszło pięknie, a Fire obmyła rękę z krwi i tylko czasem czuła jeszcze w niej przejściowy ból.
Ale mogła dokończyć przedstawienie i przejść za kulisy, gdy zebrali już wszystkie owacje. Gryfonkę drażniło to, że przemokły jej włosy i ubrania, ale stwierdziła, że już trudno. Bo naprawdę dobrze się bawiła i nawet uśmiechnęła się do pani Jenkins, mówiąc, że było w porządku. Wtedy obejrzała się na głównego aktora.
- Ej. - wyrwało jej się, ale nie była pewna, czy ktokolwiek zwrócił na to uwagę. Patrzyła na Clarke'a i czuła podskórnie, że coś tu nie gra. Czy nie powinien już wstać? Uśmiechnąć się i stwierdzić, że wypadł najlepiej na co by sobie pod nosem cicho prychnęła? Vivien przecież już nie udawała, że jest martwa... A Ezra się nie ruszał. Nie reagował nawet na to, że Moment uderzył go w twarz, za co zgromiłaby Puchona spojrzeniem, gdyby nie interesowało jej coś innego. Podeszła bliżej, krzywiąc się przy poszukiwaniu wzrokiem eliksiru. Bo rosło w niej podejrzenie, że Krukon nie planuje po prostu ich nieco nastraszyć. Co on wypił? Przykucnęła blisko, po przeciwnej stronie do Jacka, zabierając z dłoni Romeo fiolkę. Powąchała, przyjrzała się resztkom ciemnego, przezroczystego płynu, obróciła naczynie uważnie w palcach z każdej strony, popatrzyła na zamknięte oczy chłopaka. Nie była amatorką. A na wszelkiego rodzaju truciznach znała się akurat bardzo dobrze. Tych własnych szczególnie. - Powiadomcie magomedyków. - powiedziała do najbliższych ludzi beznamiętnie; ich zmartwienie nie dotyczyło Fire. Vivien powiedziała, co wywołało śpiączkę. Ponownie popatrzyła na nieoznakowaną fiolkę z tak niebezpiecznym eliksirem. Być może nie powinna nawet podchodzić do Clarke'a pogrążonego w śnie, który niewątpliwie potrwa jeszcze długo. Być może nie powinna dotykać pustego flakonika, który znów wsunęła w nieruchome palce chłopaka.
Wiedziała kto wcześniej dał go Ezrze.
Odwróciła się, żeby wyjść tylnym wyjściem z teatru; bezszelestnie, spokojnie.

Kostka: 6
z/t
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Iverclyde, Szkocja
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 1383
  Liczba postów : 202
http://www.czarodzieje.org/t16132-cassian-lycus-therrathiel
http://www.czarodzieje.org/t16136-cassian
http://www.czarodzieje.org/t16135-linda#451649
http://www.czarodzieje.org/t16131-cassian-therrathiel#451696




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Lip 31 2018, 00:03

Vivien zdecydowanie niczego nie brakuje, lecz ja mimo ponad pół roku stażu naszego "związku" dostrzegłem to stosunkowo niedawno. Lepiej późno niż wcale, nie zmienia to jednak faktu, że jestem nią totalnie oczarowany.
- To akurat mogę ci obiecać – mówię starając się wypaść jak najbardziej naturalnie - Niezależnie od naszej sytuacji, Vivien jest wyjątkową dziewczyną i zasługuje na wszystko co najlepsze
- To było dość…nagłe – odpowiadam starając się nie wyjść na dupka. Czuję się trochę niezręcznie, gdy myślę o tym, że mój dziecięcy kompan, przyjaciel od zawsze na zawsze ożenił się, ustatkował i praktycznie zaraz będzie miał dziecko - Dasz sobie radę, stary. Jak zawsze.
Nie rozmawiamy już dalej, bo rozpoczyna się trzeci akt. Całe szczęście, że ktoś gasi światło, bo to znacznie ułatwia sprawę. Nie muszę martwić się, że ktoś dostrzeże z jakim zachwytem wpatruję się w poruszającą po scenie Vivien. Po raz kolejny powraca do mnie zachwyt jej osobą, który po raz pierwszy pojawił się podczas wesela.
Wszystko co dobre szybko się kończy, więc po długich oklaskach podczas których mam ochotę krzyknąć "to moja przyszła żona", w końcu powolnym krokiem opuszczamy salę.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn, Anglia
Czystość Krwi : 50%
Galeony : 619
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 393
http://www.czarodzieje.org/t15878-daisy-bennett#429065
http://www.czarodzieje.org/t15880-daisy-zaprasza-kwiatuszki-stworzmy-lake
http://www.czarodzieje.org/t15881-poczta-daisy-b#429071
http://www.czarodzieje.org/t15879-daisy-bennett




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Lip 31 2018, 12:05

Nie rozumiała co się stało tego dnia. Przedstawienie było dopięte na ostatni guzik, ale i tak nie wszystko szło tak, jak powinno. Komuś ciągle cos się przydarzało, ale może tak będzie zawsze w czarodziejskim świecie? Nie przewidzisz niczego.
Spektakl chylił się ku końcowi. Podczas jej ostatniej sceny stało się cos nieoczekiwanego. Z sufitu teatru zaczął… padać deszcz. Chwila, co? Deszcz z sufitu? To nie było zaplanowane, zdecydowanie nie powinno go być w tej scenie! Daisy stwierdziła, że dyskretnie wyciągnie różdżkę i może uda jej się to powstrzymać, bo inni byli tak samo zdezorientowani jak ona, więc nikt raczej nie zrobił tego umyślnie. Błagam, byle się udało, prosiła w myślach. Przez chwilę myślała już, że deszcz udało się powstrzymać, bo krople padały coraz rzadziej, ale niestety… W pewnym momencie deszcz lunął jeszcze mocniej, a wokół niej zamknęła się ciemność. Ciągle słyszała szum deszczu, ale nie widziała nic obok siebie. Błądząc trochę jak dziecko we mgle wpadła na kogoś, ale nawet nie poznała na kogo. Dopiero, kiedy po kilku chwilach  światło powróciło spojrzała w bok, a jej wzrok padł na Fire, która właśnie zasklepiała sobie rozciętą rękę.
Cóż, musiała jakoś wybrnąć z sytuacji i dokończyła swoją scenę. Miała nadzieje, że jakoś jej się to udało i zniknęła za kulisami. Nie patrzyła już na scenę. Miała dość tego durnego spektaklu i teatru. Z założonymi rękami czekała na koniec. Wyszła na scenę dopiero kiedy widownia opuściła teatr, a na scenie zrobiło się nerwowe zamieszanie. Nawet nie dała rady podejść bliżej. Od innych dowiedziała się, że Romeo chyba naprawdę się otruł, a potem widziała jak transportują go do szpitala. Niezłe zakończenie tego dramatu, pomyślała jeszcze, zanim opuściła teatr.

/zt

Kostka: 5
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Gryffindor
Rok Nauki : I
Wiek : 18
Skąd : (nie) od zawsze Londyn
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 317
Dodatkowo : metamorfomag
  Liczba postów : 157
http://www.czarodzieje.org/t16051-jeremiah-m-davies
http://www.czarodzieje.org/t16112-lookin-for-trouble
http://www.czarodzieje.org/t16111-iggy
http://www.czarodzieje.org/t16063-jeremiah-m-davies




Moderator






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Lip 31 2018, 23:01

Nie mogło być gorzej, do diaska.
Nie mogło?
Jerry Davies w swym zaskoczeniu rozwiera oczy; co prawda większość nieszczęść zdołała ominąć (nieznanym cudem) jego osobę - występ aktorski zaprezentował bez żadnych błędów, o tyle - deszcz nie okazał się być łaskawy dla kogokolwiek. Dziwne, doprawdy dziwne; z zażenowaniem przyznaje - przedstawienie okazało się wysycone błędami wszelakiej maści, na co nerwowo zagryzał wargi i powstrzymywał pokusę poobgryzania płytek paznokci (ażeby złudnie ulżyć swej irytacji). Nie może wcale spoglądać na klątwy, zaniki głosu i inne cuda nieznośne (w związku z zakłóceniami?), nie może wspominać - wstydliwego wypadku, kiedy to zderzył się wprost ze starszym (i znacznie bardziej zbudowanym) Ślizgonem, balansując tuż na granicy doszczętnej wściekłości - całe szczęście, prześlizgnął się z iście wężowym sprytem, jak gdyby wcale nie przynależał do przeciwnego domu. Rzęsiste, upadające krople, rozbijające się o podłoże stworzone z desek - przekraczają najśmielsze oczekiwania amatorskiego aktora; początkowo nie wie, co robić - niedługo później już podejmuje decyzję. Jego rola - aktualnie dobiegła końca, wobec tego odważnie sięga po swoją różdżkę, usiłuje coś zrobić, cokolwiek, choć odrobinę poskromić to nietypowe i absolutnie niechciane zjawisko. Nagle - światła gasną, spojrzenie zapycha ciemność
on wpada. Na kogoś. Ponownie.
- Ugh - mamrocze, podnosząc się wkrótce z ziemi. I stała się jasność. I całe szczęście, jeszcze im brakowało wadliwych lamp. - Prze- przepraszam - dodaje, z trudem odzyskuje on trzeźwość swego umysłu. Wpadł na Daisy, niestety, całe szczęście nie dzieje się nic wielkiego.
Mimo wszystko, nie było aż tak tragicznie?
Miał nadzieję.
W końcu - zostali już pod odstrzałem ewentualnych ocen.

| zt x2

Kostka: 5

kostki z rzutów rozliczyłam

______________________


my shadows

but you didn't hear what is wrong what is true your narrow mind takes the air that i need i have to fight for air

Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Lip 31 2018, 23:12

Tyle razy na próbach zmuszony był całować Vivien, że ten jeden raz nie robił mu już różnicy - i tak na zawsze miał pozostać ze świadomością, że przyszło mu całować żmiję. Trzeba im było jednak przyznać, że mimo własnych odczuć, scena wyszła na wysokim poziomie i nikomu niczego nie można było zarzucić. (Ale i tak nie mógł się doczekać, kiedy pójdzie za kulisy i będzie mógł otrzeć sobie usta...)
I tak najbardziej czekał na akt trzeci; w ostatnich scenach kumulowało się najwięcej ciężkich i dramatycznych emocji. Samo zagranie realistycznego upadku wcale nie należało do najłatwiejszych aktorskich zadań. Ezra wierzył jednak, że podoła. Nie zraziła go nawet ta wpadka z deszczem, mimo że kostium zaczął mu się lepić do ciała i ciążyć, krople wody nie zmyły swędzącego proszku, a włosy oklapły. I tak miał lepiej niż dziewczyny, których misternie układane fryzury mogły znacząco ucierpieć. Cóż, na szczęście nie tak, jak jego duma, gdy poślizgnął się na jednej z kałuż i wylądował boleśnie na pośladkach, jeszcze bardziej moknąc. Dziesięć galeonów znalezione na podłodze było słabym pocieszeniem... Wiedział, że nie była to niczyja wina, a na każdym kroku od roku spotykali problemy z magią. Trzeba było zwyczajnie zacisnąć zęby i robić swoje.
W końcu przedstawienie musiało trwać.
Clarke wiele razy oczami wyobraźni przerabiał tę scenę i doskonale pamiętał każdy ruch. Nie bał się, że w tym momencie coś zepsuje. Po tych wszystkich widocznych lub bardziej subtelnych wpadkach nic już nie mogło wypaść źle. Dzierżył w dłoni szklany flakonik wypełniony cieczą tak podobną konsystencją do prawdziwego wywaru żywej śmierci - wielkie brawa dla dekoratorów - i w odpowiednim momencie bez zawahania wlał w siebie jego zawartość. To była chwila, kiedy smak eliksiru rozchodził się jeszcze po jego podniebieniu... a potem zrobiło mu się duszo i ciężko, ciemność zaczęła plątać się pod jego powiekami i Clarke nawet nie poczuł, jak jego kolana się ugięły, a ciało uderzyło o ziemię. Nie poczuł, jak flakonik wysunął się spomiędzy jego palców. Nie poczuł policzka zadanego przez Momenta ani dotyku poszczególnych rąk. W ciemności żadna z tych rzeczy nie miała znaczenia...

1
zt
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Nieokreślony
Wiek : 25
Skąd : Brighton
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 2637
  Liczba postów : 759
http://www.czarodzieje.org/t14237-d-e-a-dear
http://www.czarodzieje.org/t14351-dead#379532
http://www.czarodzieje.org/t14509-lumiere
http://www.czarodzieje.org/t14386-skrzynia-umarlaka#380806




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Lip 31 2018, 23:33

Spektakl przeciągał się niemiłosiernie. Co prawda bardzo podobał mu się występ siostry i był z niej okrutnie dumny, aczkolwiek sam fakt, że trzej dorośli mężczyźni (w zasadzie dwaj i jeden młodszy, niedojrzały Głuptasek) siedzieli w najlepszym możliwym miejscu w teatrze i oglądali najbardziej bezsensowną z męskiej perspektywy i do porzygu romantyczną sztukę jaka tylko mogła zostać wybrana był totalnie żenujący. Trzeci akt przebiegł już bez większych problemów, a Dorien odetchnął z ulgą, gdy Ezra padł, a niedługo potem zapaliły się światła i ludzie zaczęli wychodzić. Byli umówieni na kolację i mieli poczekać na Vivien już przed budynkiem teatru.
- Calum, masz dalsze plany na wieczór? - spytał brata, w zasadzie nie oczekując mocno ani potwierdzenia ani zaprzeczenia - Wybieramy się do restauracji, Cassian stawia. Nie ma Aurory, więc może ty chciałbyś się z nami wybrać? Zaburzysz koncepcję podwójnej randki, ale wciąż może być super.
Tego typu integracja na pewno wpłynęłaby na polepszenie relacji z młodszym bratem, zatem... Czemu nie? Czekali na Vivien dobre kilkanaście minuta potem we czworo wyruszyli w stronę centrum.

/zt2


Ostatnio zmieniony przez Dorien E. A. Dear dnia Pią Sie 03 2018, 19:38, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Llanfihangel-yng-Ngwynfa
Czystość Krwi : 10%
Galeony : 447
  Liczba postów : 829
http://www.czarodzieje.org/t15703-neirin-vaughn#423773
http://www.czarodzieje.org/t16512-don-t-do-love-don-t-do-friends#454064
http://www.czarodzieje.org/t15736-kruk-pocztowy#424226
http://www.czarodzieje.org/t15719-neirin-vaughn#423916




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pią Sie 03 2018, 00:20

Od pewnego czasu zastanawiał się, czy tak powinno być. Czy fakt, że Jack ociekał wodą był efektem zamierzonym? Niezaprzeczalnie wyglądał... Interesująco. Nie tylko starszy, ale też z włosami klejącymi się do twarzy, w kostiumie przesiąkniętym deszczem. Czy to dodatkowy dramatyzm do sceny podpowiadania samobójstwa kochankom? Prędzej wyglądało na upierdliwość, kiedy ubranie tak ciążyło. Ale zdawało się, że tak właśnie zaplanowali, bowiem sam Moment nie przerwał ani na chwilę swojej roli. Wczuł się. Może to zasługa nowego ciała?
W kolejnym akcie z dachu jął siąpić deszcz, mocząc wszystkich. Z pewnością efekty były na wysokim poziomie, ale w którym momencie w sztuce zaczynają się problemy z papą?
Walijczyk schylił się do Liama, aby cicho szepnąć.
- Nie pamiętam, aby tak było w oryginale. Ale wyszło im dobrze - skomentował, po czym zamilkł do końca spektaklu, na końcu dołączając się do owacji.
Nie wstawał jednak, wygodnie sobie siedząc oraz czekając, aż ludzie zaczną wychodzić. W teatrze z wolna rzedło.
- Co myślisz? Jack wypadł jak rasowy morderca - wyprostował nogi, gdy już ich rząd opustoszał. - Jeszcze zacznę się go bać. Już wiesz, kim jest ksiądz? Nie mordercą - dodał, aby nie było. Wolał naprostować.
- Ciekawe, czy wyjaśnili czystokrwistym kontekst całej sztuki - spojrzał w sufit, czy w razie zaraz i na nich nie zacznie coś padać. Chociaż Liam już był mokry.
- To chyba po to, aby była większa... Immersja, tak - rzucił nagle, kiwając wolno głową. - Chociaż szkoda, że tylko deszcz i jakoś tak wybiórczo. Może wciąż pracują nad zaklęciami?
Liczył, że Liam się rozgada. Jak w czasie sztuki milczał, można to wziąć za kulturę i dobre wychowanie. Ale teraz dziwnym by było, jakby się nie odezwał na temat przedstawienia.
- Nie spodziewałbym się, że Jack będzie taki przystojny - rzucił nagle, rozglądając się. - Sądzisz, że efekt utrzyma się jeszcze trochę? Chciałbym z nim pogadać póki tak wygląda - póki co jednak nie zostawało im nic ponad czekanie, aż wspomniany Puchon zejdzie ze sceny, aby się z nimi spotkać.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora Online



avatar

Student Hufflepuff
Rok Nauki : VIII
Wiek : 18
Skąd : Londyn.
Czystość Krwi : 75%
Galeony : 746
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 625
http://www.czarodzieje.org/t15707-liam-a-rivai#423856
http://www.czarodzieje.org/t15777-liam#425298
http://www.czarodzieje.org/t15717-liam#423907
http://www.czarodzieje.org/t15708-liam-a-rivai#423857




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Pią Sie 03 2018, 09:31

A Liam miał w nosie całą sztukę, myśląc tylko i wyłącznie o osobie, która siedziała tuż obok niego. Ewidentnie pomylona kwestia? Wpadło mu jednym uchem, a wypadło drugim… i tak nie słuchał specjalnie aktorów. Ktoś się potknął? Patrzył na tę scenę wyłącznie przez konieczność, woląc skupić się na wtulaniu głowy w ramię rudzielca: użyczył mu je na samym początku spektaklu i tak do jego końca, szatyn nie zamierzał się odklejać. Deszcz? Już zdążył go delikatnie odczuć na samym sobie, ale najważniejsze było dla niego to, że Neirin pozostawał suchy… i tak powtarzał sobie wszelkie uwagi w głowie jak mantrę, a dosłownie każda z nich kręciła się wokół Walijczyka.
Najpewniej za kilka godzin będzie srogo żałować efektów tego eliksiru, ponieważ stracił okazję na przeżywanie wydarzenia, które najpewniej nie powtórzy się w najbliższym czasie… lub nawet w ogóle, o ile drugi, lekko podstarzały przyjaciel Anglika nie zdecyduje się porwać na jakąś sztukę lub najlepiej w ogóle zrezygnować z planów zostania aurorem na rzecz aktorzenia w teatrze… ale gryźć sobie dłonie z żalu i zanurzać się w depresji będzie dopiero po wyparowaniu amortencji z głowy. Na razie niechętnie odczepił się od rudego i zaczął klaskać, tak jak cała widownia.
- Nie było źle. – odparł zdawkowo, nareszcie czując, że może zwrócić się w stronę Neirina, by móc na niego popatrzeć. I spoglądał na niego uśmiechnięty, choć niespecjalnie zobligowany do trajkotania, jakiego oczekiwał od niego rudy. Gdyby nie ten eliksir, Rivai najpewniej przez całe owacje jeszcze by szlochał… przyjaciele powinni znać go z łatwości wczuwania się w fabuły książek czy komiksów. Ile razy siedział na łóżku z mangą, która wyjątkowo nie kręciła się wokół nieproporcjonalnie dużych dłoni i tego, za co te dłonie łapały, a skupiała się na poważniejszej tematyce, sprawiając, że Liam wzruszał się jak baba…? Mnóstwo. I teraz najpewniej też przeżywałby wewnętrznie tragiczne zakończenie żywota obu kochanków, klaszcząc ze zdecydowanie większym entuzjazmem.
- Nie wiem, ale jeśli tak, to nie poszło im najlepiej… ale dobrze, że ciebie ominęła ta fala deszczu. – pokiwał głową i zaczął zbierać się z fotela, póki co jeszcze nie schodząc z widowni, gdy nagle zamarł…
„Nie spodziewałbym się, że Jack będzie taki przystojny”
Poczuł żałosne ukłucie w piersi na dźwięk tego stwierdzenia, a następna kwestia zabolała go tylko bardziej. Chciał się z nim spotkać i pogadać, właśnie dlatego, że Walijczyk podoba mu się bardziej, niż Liam?
- Jack jest przystojniejszy ode mnie? – zapytał, z tak żałośnie szczerym żalem i przejęciem, że efekt mógł zostać odebrany za komiczny, choć wewnętrznie szatyn przeżył to jak policzek w twarz. Co było kompletnie bzdurne, bo w normalnych okolicznościach sam Rivai chętnie umówiłby się z dojrzalszym Momentem na rendez-vous, najpewniej teraz przepychając się przez tłum, byleby dotrzeć za kulisy i móc go uściskać. Błagam, w wieku czternastu lat podkochiwał się w jakimś podstarzałym wokaliście… oczywiste, że miał słabość do starszych od siebie. Do tego Jack był gwiazdą… no jak tu się nie rzucić na szyję i nie poudawać piszczącej fanki, robiąc mu wstyd?
- Ach… w sumie myślałem, że raczej pójdziemy gdzieś razem na spacer po tym przedstawieniu… - podrapał się po karku, wydając się autentycznie zasmucony. - … czemu Moment tak ci się podoba?
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Sie 14 2018, 20:47

Po zakończeniu spektaklu przy drzwiach zrobił się całkiem spory tłum osób, który uniemożliwił szybkie wyjście z pomieszczenia. W pewnym momencie jednak większość opuściła salę, a @Neirin Vaughn i @Liam A. Rivai zostali na publiczności sami. Nagle zrobiło się dosyć pusto i cicho. Łatwo było usłyszeć najdrobniejszy szmer, taki jak pająk powolnie przemieszczający się po jakimś papierku, rzuconym na podłogę. Pod siedzeniem przechadzał się ptasznik królewski.

Możliwe scenariusze dla Neirina:
1-3: Pająk powoli zaczął wpisać się po twojej nodze. W tej chwili wybór dla ciebie był prosty - wziąć go na ręce, zabić, albo zrzucić z siebie. Jeżeli zdecydujesz się przygarnąć stworzenie oficjalnie stanie się on twoim pupilem! Pamiętaj, żeby się o niego troszczyć i zadbać o odpowiednie warunki do życia.
4: Niestety nie zauważyłeś ptasznika. Przynajmniej nie wtedy, kiedy był jeszcze żywy. Przechodząc z nogi na nogę nadepnąłeś na niego, a on rozpłaszczył się na ziemi. W dodatku pobrudził ci buty. Możesz je wyczyścić zaklęciem, jednak wykonaj wtedy dorzut kostką:
Parzysta: Zakłócenia nie stanęły ci na drodze i udało ci się doprowadzić obuwie do porządku.
Nieparzysta: Niestety różdżka wypaliła ci dziurę w bucie i w skarpetce. Chyba będziesz musiał wrócić do domu w tym stanie.
5-6. Pająk przechadza się w waszej okolicy, jednak zachowując bezpieczny dystans. Jeśli chcesz, możesz spróbować wziąć go na ręce.
Parzysta: Niestety stworzenie umyka ci i w pośpiechu oddala się jak najdalej.
Nieparzysta: Zwierzę chętnie wchodzi ci na ręce. Zyskałeś nowego zwierzęcego przyjaciela.

Możliwe scenariusze dla Liama:
Parzysta: Wasz wzrok naturalnie powędrował w kierunku podłogi po usłyszanym szeleście. Jednak ty nie dostrzegasz tam żyjątka, a zagubioną fiolkę z eliksirem. Na twoje szczęście, jest podpisana, więc bez lęku możesz ją przygarnąć i w przyszłości użyć. Wylosuj eliksir jaki ci przypadł.
Nieparzysta: Kiedy oboje staracie się odnaleźć źródło hałasu, wycofujesz się trochę, żeby ewentualnie zajrzeć pod fotel. Na twoje nieszczęście trafiasz na plamę po rozlanym winie. Poślizgnąłeś się, wywróciłeś i uderzyłeś głową w sąsiedni fotel. Przez kilka minut nie wiesz gdzie się znajdujesz i z kim jesteś, a głowa boli cię do końca dnia.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Czw Wrz 13 2018, 00:14

@Ezra T. Clarke

Cały ranek sprzątałeś bałagan po bankiecie, który odbył się poprzedniego wieczora w teatrze. Wszyscy się rozchorowali i nie było komu ogarnąć tego chaosu, który wywołała na pozór kulturalna i elegancka impreza. Było przy tym naprawdę sporo roboty, biegałeś, zbierałeś śmieci, zamiatałeś i starałeś się doprowadzić to miejsce do porządku przed premierą, która była już dzisiaj. Zmęczony w krótkiej przerwie nalałeś sobie odrobinę soku z jednego z dzbanków. Smakował zwyczajnie, więc spragniony opróżniłeś szklankę w kilka sekund i kontynuowałeś zadanie. W pewnym momencie zacząłeś czuć, że coś jest nie tak, a każdy krok stanowi coraz to większe wyzwanie. Obraz zrobił się rozmyty a ty starałeś się nie upaść na ziemię.




1-2: Na szczęście złe samopoczucie pojawiło się dopiero, kiedy dokończyłeś zadanie i w sali było już naprawdę czysto. Zamierzałeś zejść do garderoby i zerknąć czy z kostiumami wszystko w porządku, ale w tym celu niestety trzeba było pokonać schody, które okazały się sporą przeszkodą. Byłeś coraz bardziej zdezorientowany, ale też pobudzony. Niezdarnie zbiegając ze schodków potknąłeś się i przeturlałeś na sam dół. Jesteś cały poobijany, ale przede wszystkim masz złamaną prawą rękę. Musisz to uwzględniać przez najbliższe 5 wątków!
3-4: Zostało ci jeszcze sporo brudnego szkła do zebrania. Wrzucając na tacę szklanki zacząłeś robić to z takim rozmachem, że latały one po całym pomieszczeniu. Jeden z kieliszków dosłownie zmiażdżyłeś w ręce i cały się pokaleczyłeś. Do krwi dostało się trochę alkoholu, który również był czymś doprawiony. Czujesz ogromne pieczenie w palcach i przez 2 najbliższe wątki za każdym razem jak będziesz czegoś dotykać opuszkami palców - będziesz czuł intensywne pieczenie. Jeżeli dotkniesz kogoś, ta osoba również to boleśnie odczuje!
5-6: To był naprawdę mocny narkotyk. Biegasz, rzucasz się, tłuczesz wszystko dookoła. Na szczęście nie robisz sobie większej krzywdy. Jednak jak się okazuje, twoje dziwne zachowanie nie jest jedynym efektem substancji. Twoje rzęsy, oczy i włosy stały się kompletnie siwe! Wygląda to dość upiornie, ale jest całkiem niegroźne. Ten efekt będzie utrzymywał się przez 3 kolejne wątki.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Nie Wrz 30 2018, 23:11

To brzmiało strasznie dla osoby, która zaledwie dwa lata temu wzbraniała się przed podjęciem prawdziwej, wymagającej odpowiedzialności pracy, ale Ezra przyzwyczaił się do sprzątania. Zaplecze New Magic Theatre znał już niemal jak własną kieszeń - wiedział, gdzie co należało odłożyć, w jakie dni mógł sobie pozwolić na więcej luzu i jakie terminy były najbardziej oblegane. To wszystko jednak mieściło się wyłącznie w obrębie prac rutynowych; Ezra nigdy wcześniej nie miał okazji pracować centralnie po jakimś większym bankiecie, zatem nie mógł być przygotowany na aż taki chaos. Najwyraźniej współpracownicy wiedzieli, co robili - gdyby Ezra wcześniej wiedział, w jaki sposób zostanie pozostawiony teatr, zapewne również wziąłby nagły urlop chorobowy. Sala wyglądała jakby przebiegło przez nią co najmniej małe stado buchorożców. Gdyby jednak tak było, Ezra okazałby zrozumienie. Nie mógł jednak pojąć, w jaki sposób grupa wcale nie takich ograniczonych umysłowo ludzi, mogła dopuścić do takiego stanu rzeczy. (Ludzie to jednak najgorszy gatunek zwierząt.)
Ezra przyzwyczaił się do sprzątania? Cóż... Rzeczywistość wszystko skorygowała. Biegał, układał, czyścił i zbierał (i to wcale nie za taką pensję, jaka mu się w tej sytuacji należała...) doprowadzając teatr do względnego porządku, a przynajmniej stanu używalności; gdyby coś nie było gotowe na dzisiejszą premierę, to oczywiście Ezrze dostałoby się po głowie. Nie był jednak robotem; kiedy zbierał resztki jedzenia i napojów sam poczuł w ustach pragnienie. Zrobił sobie zatem krótką przerwę i do czystej szklanki nalał sobie trochę soku (po wcześniejszym dokładnym powąchaniu zawartości dzbanka - kto wiedział, czy jakiś mądry człowiek nie dolał tam jakiegoś alkoholu?) Sok nie smakował jednak niczym podejrzanym, więc Clarke bez wahania opróżnił szklankę i zabrał się do dalszej pracy; w końcu wiedział, że im szybciej się z nią upora, tym szybciej będzie wolny. Nie mógł przewidzieć, że niedługo potem zacznie się dziać z nim coś dziwnego. Początkowo ignorował coraz większe zmęczenie mięśni, sądząc, że to efekt dużego wysiłku, ale w pewnym momencie każdy krok i utrzymanie stabilnej postawy stawało się tak dużym wyzwaniem, że Ezra nie myślał już o zadaniu - myślał tylko o tym, aby nie upaść. Zrobiło mu się słabo, a jednocześnie jego tętno znacznie przyspieszyło. Kiedy natknął się na jakiś przedmiot... pchnął go. Kiedy w ręce wpadły mu już sprzątnięte rzeczy, rozrzucił je... Żadne z tych zachowań nie było świadome i samotność Ezry w teatrze grała w tym momencie bardzo na jego niekorzyść. Chłopak nie był nawet świadomy, że jego włosy, oczy i rzęsy posiwiały. Ale zresztą, nie to było teraz największym problemem...

4
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Skąd : wiesz?
Czystość Krwi : 100%
Galeony : 29733
  Liczba postów : 44987
http://www.czarodzieje.org/t7560-wielka-poczta-mistrza-gry#211658




Specjalny






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Wto Paź 16 2018, 20:02

@Ezra T. Clarke

Twoja kariera nabierała tempa. Nieustannie odbywały się próby do kolejnych spektakli, ale to co zostało ci zaproponowane tym razem – zaskoczyło nawet ciebie. Po długim okresie posuchy, podczas to którego nie grywałeś zbyt ambitnych ról, przyszła pora na chwilę chwały.
Jak zawsze zjawiłeś się w teatrze, by przećwiczyć z zaprzyjaźnioną aktorką rolę do jej kwestii, niezwykle ważnych, choć tak naprawdę sam otrzymałeś ledwie trzy frazy, niezbyt znaczące dla całego przedsięwzięcia. Dyrektor jednak postanowił dać ci niebywałą szansę, dzięki której mógłbyś wybić się ponad miarę.
Wybór jednak należy do ciebie, a główna rola w musicalu, który już za kilka tygodni będzie grany w Paryżu to prestiżowa szansa na rozwinięcie skrzydeł na scenie artystycznej. Pytanie pozostaje jedno – jesteś na to gotów? – to właśnie z tymi przemyśleniami zostawia cię główny właściciel teatru, jak gdyby oczekując natychmiastowej odpowiedzi.

ważne:
 

1,5 krążysz po scenie, w twojej głowie kotłują się myśli, a ty szukasz odpowiedzi na pytania, które nurtują cię bardziej, aniżeli nauka w szkole. Twoje roztargnienie nie trwa długo, wszak nagle gaśnie światło, ciemność zlewa się przed tobą, a ty nie kontrolując przestrzeni – spadasz ze sceny, lądując niefortunnie na kostce, w której coś chrupnęło, podobnie dzieje się z nadgarstkiem. Widocznie nie jest to twój najlepszy dzień, dlatego też czym prędzej zgłoś się do skrzydła szpitalnego, jeśli nie posiadasz minimum 15 punktów w uzdrawianiu. Dopiero po tygodniu, gdy dojdziesz do siebie w pełni, możesz wysłać list na pocztę MG, by przekazać mu swoją decyzję.
2,6 wiesz, że to twoja szansa, dlatego nawet nie zastanawiasz się ani minuty dłużej i rozpoczynasz przygotowania do roli. Ćwiczysz długie godziny, aż w końcu udajesz się do dyrektora, który proponuje ci przesłuchanie. Widzisz, że sędziwy mężczyzna jest pod ogromnym wrażeniem, dlatego też otrzymujesz dodatkowy punkty z działalności artystycznej. Zgłoś się po niego w odpowiednim temacie.
3 podejmujesz się wyzwania, zaczynasz ćwiczyć, czujesz, że jesteś coraz lepszy, jednak… Coś idzie nie po twojej myśli. W ostatniej chwili przybiega do ciebie starszy mężczyzna i przeprasza cię za tę sytuację. Tłumaczy, że zjawił się niezwykle ważny aktor, którego doceniają wszyscy i chcą z nim współpracować, dlatego tobie jako dodatkowe wynagrodzenie oferuje 30 galeonów, lecz niestety – tracisz angaż. Dorzuć kostką: parzysta – siła twoich argumentów pozwala zostać ci przy roli, nieparzysta – musisz odejść z zaproponowanymi przez dyrektora galeonami. Przy opcji nieparzystej, zgłoś się po nie w odpowiednim temacie.
4 poświęcasz sporo czasu na przygotowanie, dlatego możesz odetchnąć z ulgą, gdy próby do spektaklu ruszają, a ty stajesz się gwiazdą sceny. Wszyscy są tobą oczarowani, a ty żyjesz już chwilą i perspektywą gry na dużej scenie. Otrzymujesz także do działalności artystycznej: upomnij się po niego w odpowiednim temacie.
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora



avatar

Student Ravenclaw
Rok Nauki : X
Wiek : 21
Skąd : Preston
Czystość Krwi : 0%
Galeony : 1504
Dodatkowo : prefekt fabularny
  Liczba postów : 1781
http://www.czarodzieje.org/t13332-ezra-thomas-clarke
http://www.czarodzieje.org/t13335-relki-ezry
http://www.czarodzieje.org/t13336-eureka
http://www.czarodzieje.org/t13338-ezra-clarke




Gracz






PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   Sro Paź 31 2018, 18:26

Jak wiadomo, apetyt wzrasta w miarę jedzenia - Ezra miał już na swoim kącie kilka naprawdę poważnych ról, które sprawiały, że jego twarz powoli stawała się rozpoznawalna nie tylko w kręgach artystycznych. Nie przejmował się nawet tym, że ostatnio został pchnięty trochę w cień; wszak nawet kilka wypowiedzianych fraz na kameralnym spektaklu wiele mogło go nauczyć, a tak miał więcej czasu dla znajomych i na szkołę; nic dziwnego, że nie złapała go jesienna chandra, a zamiast tego chętnie dzielił się własnym dobrym humorem. Bo to wszystko po prostu cieszyło; głupie, ukradkowe spojrzenia, upewniające się szepty, czasem prowadzony w biegu "small talk" z osobą trochę lepiej znającą się na teatrze. Nie chciał być próżny; to nie była jakaś wielka sława, nikt nie rzucał mu się na szyję ze łzami w oczach, ale sam fakt, iż jego nazwisko znaczyło coś więcej, był niesamowicie nobilitujący. To było więcej niż Ezra śmiał kiedykolwiek sobie wymarzyć - trzeba było przypomnieć, że zaledwie rok temu Clarke przekonany był, że skończy jako uliczny kuglarz lub w porywie rozkręci się jako sprzedawca w sklepie, a teraz? Ni stąd, ni zowąd dostał niesamowicie poważną ofertę; chciał tylko pomóc znajomej aktorce w ważnym dla niej przedsięwzięciu, nie spodziewał się, że sam na tym skorzysta. Na moment zabrakło mu słów - jak na razie jedyną główną rolą, w którą miał zaszczyt się wcielić, był pamiętny Romeo z hogwarckiego przedstawienia przygotowanego przez Donnę. Nie wierzył, że jakikolwiek poważny reżyser zaryzykuje tak bardzo, by komuś tak młodemu jak on, mającemu krótki jak na aktora staż, powierzyć udźwignięcie na barkach całego przedstawienia. A jednak - Ezra nie miał wątpliwości, że takiej szansy nie wolno mu zaprzepaścić i nie wolno wycofać się przez strach. A trzeba było przyznać, że się obawiał, gdyż debiut na paryskiej scenie był dlań największym wyróżnieniem ze względu na to, że połowa jego brytyjskiego serca przynależała właśnie do Francji. I miał nadzieję, że Paryżanie nie wzgardzą tym głębokim uczuciem i pasją, które Ezra zamierzał oddać w każdym ruchu.
I wszystko to mogło w jednej chwili zostać zrujnowane. Dyrektorowi teatru chyba nikt nigdy nie powiedział, że nie jest ładnie tak dawać nadzieję, a następnie gwałtem ją wydzierać. Ezra nie mógł jednak powiedzieć, że nie rozumie, dla mężczyzny najważniejszy był w końcu sukces przedstawienia. Nie mniej... nie mógł już tego oddać, nie bez walki. W tym momencie niewątpliwie przydatna okazałaby się umiejętność hipnozy, ale i bez tego Clarke był doskonałym dyskutantem i siłą swoich argumentów udało mu się zostać przy roli. I cieszył się, a jednocześnie presja o mało go nie przygniotła - był jeszcze bardziej świadomy, ze musi wypaść idealnie.

3 i parzysta
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora


Sponsored content












PisanieTemat: Re: New Magic Theatre   

Powrót do góry Go down
 

New Magic Theatre

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Czarodzieje ::  :: 
londyn
-